madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 07.01.19, 17:57 TA ZBRODNIA WSTRZĄSNĘŁA ZAGŁĘBIEM. MORDERCA DO DZIŚ NIE ZOSTAŁ SCHWYTANY - Nasze Miasto - 07.01.2019 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 13.01.19, 23:23 NA ULICY RADOSNEJ W KATOWICACH ZNALEZIONO CIAŁO MĘŻCZYZNY - Wyborcza - 13.01.2019 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 20.03.19, 21:26 NAPAD NA BANK W KATOWICACH - www.infokatowice.pl - 20.03.2019 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 20.03.19, 21:29 ZAMASKOWANI MĘŻCZYŹNI WCHODZĄ DO BANKU - www.tvn24.pl - 20.03.2019 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.04.19, 00:23 Obecnie w naszych sądach toczą się procesy o oszustwa w przemyśle węglowym oraz o wyłudzanie VAT. Myślicie, że takie oszustwa to domena naszych czasów. Jak widać już w 1913 roku dochodziło do tego rodzaju przestępstw i to na wielką skalę Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 24.04.19, 00:29 Złodzieje nie próżnują nawet w Święta, W pierwsze święto Wielkanocne okradziono skład pana Konopki przy ulicy Ogrodowej. Rok temu również w święta wielkanocne okradziono skład pana Konopki Kurier Śląski 1913 rok Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 16.05.19, 23:41 W ubiegłym tygodniu w jednym z sądów pa ryskich rozpatrywano następującą sprawę. Pani Fourier była wraz z mężem w kinematografie. Po powrocie do domu zauważyła brak naszyjnika z pereł, który miała na sobie. Udała się więc do komisariatu i, opisawszy dokładnie naszyjnik, zwróciła uwagę na okoliczność, że, gdy jechała au tobusem do kinematografu, jakiś jegomość, tłocząc się, przyparł ją do drzwi autobusu, a niezwłocznie potem wyskoczył. Policja nadaremnie usiłowała odszukać na- szyjnik. Po pewnym czasie do jednego z jubilerów, zgłosiła się niejaka panna Moquet prosząc o ocenę naszyjnika. Jubiler, posiadając opi9 naszyjnika p. Fourier, dostarczony mu przez policję, poznał, że ma w rę ku poszukiwany naszyjnik. Zaindagowana w jaki sposób doszła do posia dania tego cennego przedmiotu, p. Moquet oświad czyła, że nabyła od dziewczynki, sprzedającej za pałki na ulicy. Zaaresztowano dziewczynkę^ która ze swej strony zeznała, iż; znalazła naszyjnik na ulicy w pobliżu kinematografu, tego właśnie, w któ rym —- bawiła tego wieczoru p. Fourier. Pomimo to, sprawa została skierowana do są-* du, gdyż p. Fourier uporczywie twierdziła, iż na szyjnika zgubić nie mogła, tembardziej, że po do kładnym obejrzeniu tej kosztowności zauważono przerwany sznur, na którym perły były nanizane. Sąd uniewinnił dziewczynkę, choć nie roz strzygnął pytania: Czy naszyjnik był zgubiony, czy skradziony? Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 16.05.19, 23:54 Samobójstwo w kościele Św. Piotra '" Rzymie. W Rzymie wydarzył się w kościele św. Piotra pierwszy wypadek samobójstwa, który przeraził zebranych w kościele pobożnych. Samobójstwa dopuścił się woźnica tramwajowy, utraciwszy miejsce. Ukląkł on przed jednym z ołtarzy, modlił się gorąco, potem wyciągnął szybko nóż z kieszeni i przerżnął sobie nim żyły u szyi. Na widok krwi, lejącej się strumieniem, powstał w świątyni wielki popłoch, pozamykano drzwi i trupa wyniesiono natychmiast do zakrystyi. Kościół pozostanie zamknięty przez kilka dni i przed otwarciem będzie najprzód poświęcony Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 17.05.19, 00:15 Przed sąd ławniczy zawezwano na świadka robotnika z toruńskiego Papowa, którego nazwisko świadczy o polskiem pochodzeniu. Przed zaprzysiężeniem zapytano zawezwanego kiedy się urodził. Robotnik odparł, że nie wietego wcale, ale ma około 18 lat i nie był jeszcze u św. Komunii. Na pytanie sędziego, czy wie co to jest przysięga i czy znane mu jest jej znaczenie, odparł świadek: ,,Wiem, to znaczy, że się przysięga fałszywie. " Dalsze pytania okazały, że świadek nie ma najmniejszego pojęcia o znaczenin i istocie przysięgi, nie można go więc było zaprzysiądz. Inny znów świadek, który również nie umiał podać swojego wieku, otrzymał zapytanie: "Jak brzmi ósme przykazanie Boże ?" Na to odpowiada: "Nie cudzołóż." I to są wychowańcy naszych czasów! Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 17.05.19, 00:35 ZAMORDOWANIE ATLETY - ZAPAŚNIKA EDMUNDA BERGA Edmund Berg, Niemiec z pochodzenia rozpo czął swoją karjerę atlety zapaśnika dość przypad kowo. W 1910 roku jako technik teatralny, pracował on w jednym z teatrzyków Paryża. Pewnego wieczora, gdy po skończonem przed stawieniu wraz z dyrektorem teatru wracał do do mu, na jednej z podmiejskich ulic zostali oni napad nięci przez czterech apaszów, uzbrojonych w noże i tkasz tety. Dyrektor wrzasnął, chciał uciekać, lecz skoń czyło się na tern, że— jak się mówi — „osłupiał 44 i podniósł ręce do góry. Całkiem inaczej zachował się 20-letm Berg. Kopnął nogą pierwszego napastnika, uderzeniem pięści pozbawił przytomności drugiego, trzeciego chwycił za gardło, czwarty zaś, widząc na co się zanosi, salwował się ucieczką. Dyrektor teatru był wzruszony ; i' zadowolony. — Ależ zuch z pana! Ależ siłę posiada do brodziej! — wołał, ściskając -dłoń Berga. — Toć pan powinien na arenie walczyć, zapaśnikiem być, a nie jakimś tam technikiem teatralym! Na drugi dzień dyrektor udał się do swojego przyjaciela profesora atletyki pana Cambona i opo wiedział mu — jakiego ma bohatera i siłacza. Profesor odpowiedział dyrektorowi, że chętnie „obejrzy 44 Berga i: przyjmie go do 'swojego „za kładu 44 . Po tygodniu Berg był już „najukochańszym uczniem 44 Camboh 4 a, który utrzymywał, że Berg zrobi wprost zdumiewającą karjerę atletyczną. Przepowiednia ta sprawdziła się całkowicie. W 1911 roku Berg po raz pierwszy -wystąpił na arenie paryskiej, w 1912 roku walczył zwycięsko w Londynie i innych miastach Anglji, a w 1913 roku podpisał umowę z przedsiębiorcą amerykańskim i wyjechał do New-Yoiiku. Tu rozpoczął się okres tryumfów Edmunda Berga. Zwiedza on cały szereg miast Ameryki Północ nej, czas dłuższy występuje w Argentynie, cieszy się powodzeniem w Meksyku. — Berg — młody, zwinny, przystojny, pokonał cały szereg -groźnych zapaśników, występuje jako bokser, jako mistrz w walce francuskiej i wolno- amerykańskiej. Dziesięć miesięcy temu znany przedsiębiorca cyrkowy chicagoski Wooldt zorganizował wielki turniej zapaśniczy w Chicago, Zapisało się i przybyło około 78 zapaśników, a śród nich tacy słynni atleci, jak Claare, Negro, Ri- ne i inni. Między innemi rzybył z Kanady atleta ciężkiej wagi- Czufisto, który rościł pretensję do otrzyma nia pierwszej nagrody. Czufisto, który poznał już szereg przeciwni ków, przyszedł w przeddzień walki z Bergiem do — Słuchaj, Edmundzie! Nie wiem, czy się uda mi położyć cię w walce. Ale ja muszę — sły szysz — muszę zdobyć pierwszą nagrodę! Ile chcesz?! Dam ci pięć tysięcy dolarów. Będzie my fikcyjnie walczyli w ciągu, powiedzmy, 40 mi nut, potem zaś położę cię chwytem „tour de bras*. Zgoda? — O, nie, mój drogi! — odpowiada z. uśmie chem Berg. — Już od szeregu lat nie walczę fikcyj nie. Spotkamy się całkiem na serjo. Być może, iż uda ci się położyć mię. Wszak jesteś bardzo wytrawnym zapaśnikiem. Czufisto zgrzytnął zębami i opuścił lokal swego przeciwnika. W duszy zaprzysiągł miu straszną zemstę. Na drugi dzień wieczorem odbyła się walka. Cyrk był przepełniony. W loży prasowej szereg znanych sprawozdawców sportowych. Wszyscy z niecierpliwością oczekują ukazania się znakomitych atletów. Wreszcie wychodzą, spotykani oklaskami. Berg ma na sobie czarne trykoty, Czufisto ca- ły „wygląda na czerwono 44 . Rozpoczęła się walka. Atakuje Czufisto, lecz Berg paruje wszystkie chwyty i „uderzenia 44 , a po dziesięciu minutach sam przechodzi do ataku. Upływa jeszcze sześć minut i Czufisto, leży, jak długi. Berg pokonał go „czysto 44 , energicznie, otrzy mał więc słusznie pierwszą nagrodę. Skończyły się zapasy, Berg udaje się na mie sięczny wypoczynek do miejscowości kuracyjnej pod Chicago. I tu się właśnie rozegrywa dramat. W chwili, gdy Berg wraz z przyjaciółką swoją powracał do willi, z jednej z bocznych i ciemnych uliczek wyskoczyło dwóch opryszków, którzy -dali pięć strzałów, raniąc zapaśnika w pierś i głowę. Berg, aczkolwiek rany były ciężkie, śmiertel ne, -pogonił jednego z opryszków, chwycił go za kołnierz, rzucił na ziemię i zgniótł mu klatkę pier siową. Opry-szek skonał, lecz na nim skonał też i atleta Berg. Policja amerykańska energicznie przystąpiła do śledztwa i w ciągu dni trzech wykryła zbrod niarzy. Mówimy „zbrodniarzy 44 , ponieważ, prócz za- zutrzymanego drugiego opryszka, sprawcy mordu> został aresztowany również Czufisto, jako ten, któ ry przekupił opryszków. Osadzony w więzieniu śledczem, Czufisto wkrótce zażył większą ilość kokainy i zmarł, zaś morderca — opryszek został sądzony i skazany na karę śmierci. Gazety amerykańskie podają, że wykonanie wyroku śmierci odbyło się dwa tygodnie temu przyezem krzesło elektryczne jakoś źle działało, tak, że zabójca Berga męczył się aż kilka minut. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 17.05.19, 00:56 Głos z za grobu Oszustwa wędrownego brzuchomówcy. W miasteczku Falkenstein w Saksonji do jednej z restauracji zaangażowano wędrownego magika, aby sztuczkami uprzyjemniał gościom pobyt w lo kalu, co ze swej strony oddziaływało nader dodat nio na odbyt piwa. Magik, niejaki Hugo Kerner, doskonale wywią zywał się ze swojego zadania ku zupełnemu za dowoleniu zarówno właściciela knajpki, jak i sta łych gości. Po upływie tygodnia Kerner znał osobiście wszystkich bywalców restauracji, a po wykonaniu programu chętnie przyjmował zaproszenia do sto lików, przy których, gdy uważał, że przyjęcie za sługuje na to, demonstrował niejedną sztuczkę. Najbardziej zaprzyjaźnił się był z niejakim Her manem Klotzem, posiadaczem sporego zakładu gar barskiego, niezwykle otyłym niemcem. Klotz, zachwycony sztuczkami Kernera, nietyl- ko fundował mu obficie w knajpce, lecz zaczął za praszać do siebie na obiady, a wreszcie zapropono wał zamieszkanie u niego, z czego Kerner skwapli wie skorzystał. Mając tak porządnego i dość zamożnego przy jaciela, magik — choć już przestał występować w restauracji — ani myślał o wyjeździe z Falken- steinu.^ * Pó pęwnym jednak czasie Klotz, który, propo nując Kernerowi zamieszkali!© u niego, chciał tyl ko oszczędzić mu wydatków na pokój w hotelu podczas niedługiego, jak sądził, pobytu w miastecz ku, zaczął dawać magikowi do zrozumienia, że po winien nareszcie wyruszyć w drogę i nie naduży wać gościny. Kerner udawał, że przymówek nie rozumie i nietylko mieszkał nadal, lecz najpunktualniej w świecie zjawiał się na obiady i kolacje. Pewnej niedzieli Klotz z całą rodziną wybrał się na cmentarz, gdyż była to rocznica śmierci jego ojca. Kerner, choć nieproszony, udał się wraz z nimi. Przez całą drogę zapewniał Klotza, że do ta kiego stopnia pokochał go za jego dobroć i okaza ną gościnność, iż ze smutkiem prawdziwym myśli o tym blizkim już dniu, kiedy będzie musiał opuścić Falkenstein. Klotz, usłyszawszy tą pożądaną dla siebie wia domość, oświadczył ze swej strony, że i on również przywiązał się szczerze do Kernera, rozumie jednak konieczność wyjazdu przyjaciela. W najlepszej komitywie wszyscy przybyli na cmentarz, a po uporządkowaniu grobu Klotz z ro dziną zatopili się w modlitwie. Kerner, szanując uczucia przyjaciela, usunął się nieco, stanąwszy przy sąsiednim pomniku. Nagle z mogiły, kryjącej śmiertelne szczątki ojca Klotza, wydobył się głuchy głos: — Hermanie! Hermanie! Obecni struchleli. Przerażenie odbiło się na twarzach żony i dwuch córek garbarza. Klotz zbladł jak kreda, zadygotał. ermanie! Hermanie! — dał się słyszeć powtórnie głos. Nie pozwól, aby przyjaciel cię opuścił! Zatrzymaj go! Klotz jak martwy padł na ziemię. Omdlał. Ocucono go, zawieziono do domu. Gdy po trzech dniach Kerner rozpoczął pako wanie manatków, Klotz sprzeciwił się stanowczo jego wyjazdowi. Napotkał jednak upór ze strony magika. Im żarliwiej garbarz przekonywał Kernera o ko nieczności pozostania u niego, tern uporczywiej ma gik dowodził, że wyjechać musi, bo przecież nie może siedzieć na karku u przyjaciela i objadać go. A zresztą posiadanie mieszkania i wiktu to jeszcze nie wszystko. Z czego będzie pokrywał wydatki na tytuń do fajki, na kufel piwa i na rozmaite jeszcze rzeczy. Targ w targ i Kerner, otrzymawszy zapewnie nie Klotza, że jakoś się na to wszystko poradzi, po został na pewien czas, zapowiadając jednak, że nie nadługo. Czas mijał szybko. Od tego jednak wypadku na cmentarzu Klotz stracił humor, apetyt, sen. Za czął chudnąć, narzekać na jakiś niepokój wewnętrz ny i po trzech miesiącach zmarł. Na 4rugi dzień po śmierci Klotza, gdy wdowa, klęcząc przy trumnie, oddawała się rozpaczy, do pokoju wszedł Kerner. Widać było po nim, że jest przygnębiony stra tą tak serdecznego przyjaciela. Głosem przyciszonym, przepojonym smutkiem głębokim zaczął pocieszać wdowę, doradzać jej, aby pogodziła się z losem, choćby przez wzgląd na cór ki, które wymagają jej opieki. Tak się przy tern rozrzewnił, że — zbliżywszy się do trumny załkał boleśnie... A w tern nieboszczyk, nie poruszając ustami przemówił: — Nie płacz, Berto i ty mój wierny przyja cielu! Ja już jestem szczęśliwy! Bądźcie i wy szczęśliwi! Berto! Hugonie! Rozkazuje wam! Po bierzcie się! Niestety! Woli nieboszczyka ni© stało się za dość. Kerner, zamiast do ołtarza z wdową po garba rzu, do czego czyniono już przygotowania, powę drował do aresztu, stamtąd przed sąd, z sądu zaś do więzienia na pięć lat za oszustwo złośliwe, które pośrednio przyczyniło się do śmierci Klotza. Nie przewidział bowem, że restaurator, który sprowadził był go do Falkensteinu, zachęcony raz dokonaną próbą, zechce znów sprowadzić jakąś at rakcję do swojego zakładu, aby wydatnie powięk szyć spożycie piwa. Tym razem agencja, do której się zwrócił, przy słała mu imitatora ptaków i zwierząt oraz koncert mistrza na szklankach- i talerzach w jednej osobie Trzebaż nieszczęścia, że ten artysta znał do brze Kernera nie ty lko jako magika, lecz też jako brzuchomówcę. Pierwszego dnia, gdy po występie nader udat- nym, zaproszono go do jednego ze stolików, do wiedział się od współbiesiadników o karjerze nie zwykłej swojego poprzednika. Może, gdyby był trzeźwy, wyzyskałby w spo sób praktyczniejszy usłyszaną odpowiedź. Należy bowiem przypuszczać, że Kerner nie pożałowałby odpowiedniego wynagrodzenia za milczenie. Niestety! Imitator miał już dobrze w czubie. Gdy mu opowiedziano o głosach z za grobu, po czął się śmiać do rozpuku, wykrzykując: A to szelma szczwana! A niech go szule biją! A to łotr sprytny! Brzuchem nieboszczyków robił! To mu się udało! I wypaplał wszystko. Na drugi zaś dzień Kerner skonfrontowany z imitatorem, przyznał się w urzędzie policyjnym do podstępu i nadużycia dla korzyści własnej ła twowierności Klotza i jego małżonki Berty. Musiał zademonstrować przed policją swój ta lent brzuchomówcy, co wprawdzie wprowadziło w zdumienie obecnych, lecz nie wpłynęło bynaj- niej na złagodzenie wyroku. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 17.05.19, 01:06 Jeszeze o Sobezyku. W sprawie ścięcia Sobczyka pisze wrocławski "General-Anzeiger": "Niech kto myśli, jak chce, o zbrodniach Sobczyka, niech potępia, jak chce, głośnego kłusownika; do pewnego stopnia trzeba mieć dla niego współczucie, jeżeli się zważy okoliczności, wśród których ludzi życia pozbawiał. Przez długi czas żył w wielkiej biedzie i nędzy. Choć z wszech stron polecano go jako pilnego i trzeźwego robotnika, nie mógł nigdzie pracy dostać, ponieważ był już karany i staFpod dozorem policyi. Sobczyk sam był przekonany, że zdradziła go żona jego, ażeby dostać nagrodę, nałożoną na głowę jego. Za tern przemawia list, jaki wysłał do swej żony z więzienia. List ten był po polsku pisany i brzmi tak: "Kochana żono! Usiadłem do stołu i biorę pióro do ręki, ażeby tobie kilka słów donieść. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus J To jest pierwsze, ale i ostatnie pozdrowienie. Zebyś mi się więcej nie ważyła do mnie przychodzić, bo nie chce cie wiecej widzieć. . Ale dzieci możesz do mni? co 'dwa' tygodnie przywozić, żebym mógł z niemi rozmawiać. Ty tymczasem, niczego się nie obawiam, jesteś starym Judaszem, złakomiłaś się na kilka marek, bo myślałaś, że Rumpel z pieniędzy, jakie otrzymał, i tobie coś da i za pieniądzew ten sposób mnie sprzedałaś.Karol Sobczyk Do życzenia jego stosowała się też żonai przywoziła mu dzieci do więzienia 'w Bytomiu.Przy takich okazyach płakał Sobczyk I)kropnie nad dziećmi, które bardzo kochał. Po południu przed dniem ścięcia uwiadomił prokurator Sobczyka, iż cesarz potwierdzi l wyrok, skazujący go na śmierć i że wyrok tennazajutrz zostanie wykonany. Sobczyk pojednał się poprzednio z Bogiem i przyjął KoplUnią św. z rąk księdza proboszcza Myśliwca. Zona jego, syn i kilku krewnych pozostało przy nim dłuższy czas. W dzień wyroku Sobczyk był blady, ale spokojny i nie opierał się wcale wykonaniu wyroku, który spełniono w kilku sekundach. Trupa Sobczyka złożono w trumnie, którą żona jegoz sobą przywiozła. W pogrzebie, który prowadził ks. Myśliwiec, wziął udział wielki tłum ludzi, ale na cmentarz wpuszczono tylko krewnych niezczęśliwego człowieka, którego namiętność myśliwska uczyniła mordercą. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 17.05.19, 02:01 Rzecz dzieje się w jednym z sądów obwodowych w Galicyi. Senat karny, na którego barkach spoczywało zadanie osądzenia w ciągu kilku godzin siedmiu kradzieży i jedenastu ciężkich uszkodzeń ciała, zasiadł za zielunem stołem a przewodniczący kazał przywołać pierwszego oskarżonego w osobie Jadwigi Jagody. Woźny wprowadził babinę, ustawił ją przed trybunałem, a przewouniczący odczytał z aktów: "Jesteś Jadwiga Jagoda, lat 27, rodem z Woli, niezamężna, wyrobnica niekarana. " "Proszę też prześwietnego"... ozwała się oskarżona. "Nie proś tylko słnchaj. Prokuratorya oskarża cię o to, żeś zabrała Wojciechowi Łukaszykowi z jego posiadania, bez jego zezwolenia korale wartości nad 25 reńskich dla własnej korzyści, albowiem świadkowie fakt kradzieży potwierdzili, zaczem oskarżenie jest uzasadnione." "Proszę wielmożnego trybularza..." "Lepiej się przyznaj, to sąd przyjmie ci to za okoliczność łagodzącą." "Proszę też pana prokuratora, to nie ja!" "No kiedy się wypierasz, to świadkowie wyjaśnią. Siadaj sobie tam na ławce. Paweł! zawołajcie świadków: Jana Kulkę, a potem Wojciecha Lukaszyka." Ponieważ tryonnał miał do osądzenia siedm kradzieży i jedenaście ciężkich uszkodzeń ćiała, więc dla szybkości sam przewodniczący dobył zapałek z kieszeni, posunął jedną ręką zamaszyście po spodniach i zaświecił świece koło krucyfiksu. Woźny wprowadził świadków, przewodniczący upomniał ich zwykłą formułą na świętość przysięgi i zaprzysiągł. Świadkowie jeden po drugim zeznali, że widzieli jak Jagoda brała korale ze skrzyni, prokurator oświadczył, iż przy obskarżenin obstaje, je- miesięcy), drugi dodał: "cum voto!" (zgadzam się,) trzeci kiwnął głową, a przewodnicząc' ogłosił wyrok zasadzający Jadwigę Jagodę na siedm miesięcy więzienia i zapytał: "Od tego wyroku przysługuje ci zażalenie nieważności lub odwołanie, przyjmujesz wyrok, czy będziesz apelować?" "Proszę też wielmożnego sędziego i całą kancelaryą... " "Nie proś, tylko gadaj, czy wyrok przyjmujesz?" "Ale proszę jasnego sądu, niech mnie wysłuchają! Ja..." "Więc nie przyjmujesz wyroku?" "Kiej ja nie wiem panie trybunale, bo ja się nazywam Brygida Pogoda i jestem tu na świadka z Majchrem..." Przewodniczący nie czekając końca przemówienia babiny, trzasnął ze złością aktami o stół i krzyknął na woźnego: "Paweł! ty ośle jeden dardailski, zawołaj tu Jadwigę Jagodę! a bodaj go! pół godziny stracone, a tu siedm kradzieży i jedenaście ciężkich uszkodzeń ciała Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 19.05.19, 00:33 Wnocyz10na11sierpnianatereniekopalniskalnychsurowcówdrogowychwRutkach,gm.Tułowice,nieznanysprawcawłamałsiędowiertnicysamobieżnej,skądskradłakumulatoryispuściłzbakówpaliwo.Stratygórnikówskalnychwynosząokoło1.000złotych Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 19.05.19, 00:34 Wnocyz12na13sierpniawNiemodlinie,nieznanisprawcywłamalisiędotrzechkioskówznajdującychsięnaplacutargowym,popularniezwanymManhattanem.Ichłupempadłygłównieartykułyspożywczeiodzież.Stratywłaścicieliwynosząokoło2.000złotych.Poczynioneoszczędnościwpostacizlikwidowaniaetatustróżanocnegojednakchybanieopłacająs Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 30.05.19, 17:34 BANDYCI WYSADZILI BANKOMAT NA GISZOWCU - Wyborcza - 30.05.2019 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 30.05.19, 18:47 BANDYCI WYSADZILI BANKOMAT - Wyborcza - 30.05.2019 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 02.08.19, 22:50 bm. o godz. ł rano, mi-licja powiadomiona została przez pracownicę Spółdzielni Pracy im. Hanki Sawickiej, ie na terenie zakładu kamieniar„ skiego na ul. Solec 7/9 zamor-dowano strażniczkę. · Natych-miast na miejsce wypadku u-dali się pracownicy służby kryminalnej, funkcjonariusze Komendy Dzielnicowej MO -Polesie i prokurator. Rozpo-częto śledztwOfiara leżała na dziedzińcu zakładu. Siady krwi zaprowa-dziły do hali, a aastępnie do szafek na ubrania. Jecli;l!i z nich była otwarta. Znaleziono w niej zakrwawione ubranie robocze należące do Mariaua Pietrzaka, lat 34, zamieszkałego na ul. Wojska Polskiego nr 110, m. 3a. Właściciela uJ>ra nia nie zastano w domu. Nie wrócił w ogóle aa noc. Dzię ki wysiłkom milicji i proku-ratury sprawca został ujęty w ciągu 5 godzin. Ukrywał sil U rodziny w Galkówku. Na rę-kach i na twarzy miał świeże ~lady zadrapań. Po przesłucha niu podejrzanego i wielu świadków ustalono przebieg morderstwa. Tego dnia M. Pietrzak wraz ze swoimi kolegami pił na te-renie zakładu. Dawka alkoho-lu była niebagatelna -12eść osób wypiło 4 litry wódki. To jednak nie wystarczyło bit"siad nikom. Przenieśli się do domu jednego ze strażników i taru kontynuowali libację. Pijli.nyPietrzak wrócił do zakładu tam postanowił spędzić noc. Pełniąca służbę strażniczka 53-letnia Ewa Kraszewska nie chciała dać mu kluczy. Wy• rwał więc je przemocą. Ta jed nak nie ustępowała. Wyszła za nim na dziedziniec i tam zaczęła się ~.tarpanina. Roz-wścieczony pijak chwycił młotek i zadał nim kilkakrotnie ciosy swojej ofierze. ltiedy strażniczka upadla, przebrał się w swoje ubranie, robocze zostawił w szafce i opuścił :.a kład.ak więe alkoh•I jeszcze raz stal się przyczyną trage• gii. Sprawa jest nie zakończona. Ponieważ picie wódki w zakładach pracy staje się zja wiskiem nagminnym, pozostali uczestnicy libacji w zakładzie kamieniarskim staną przed Ko legium Karno-Ali111inistracyi-nym. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 12.09.20, 12:53 Opis osoby i profil które są szczątkowe lub zawierają zbyt ogólnikowe informacje mogą również wskazywać na ryzyko oszustwa Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 12.09.20, 13:03 Osoby, które kontaktują się z nami wyłącznie przez wiadomości oraz unikają spotkania albo przedłużają taką możliwość również mogą stanowić zagrożenie. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 12.09.20, 13:10 To, że ja to skomentowałam w kilku punktach to tylko wyjątki, które potwierdzają regułę. Czasem musimy kogoś bliżej poznać by ocenić czy naprawdę ma złe zamiary. W dzisiejszych czasach nie brak oszustów ale nie brakuje też osób z kompleksami. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 16.09.20, 14:06 PANAMA. ŚLEDCZY ODNALEŹLI KOLEJNY MASOWY GRÓB W DŻUNGLI - Interia - 16.09.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 17.09.20, 18:59 Podczas wojny Adolf Ziffer był oficerem. Pewnego dnia w jego pułku zjawił się pochodzący z Krakowa człowiek o nazwisku Hauser. Ziffer zaopiekował się żołnierzem. Panowie całymi wieczorami przebywali z sobą dzieląc się wspomnieniami z Krakowa a nawet doszukując wspólnych znajomych. Można powiedzieć, się zaprzyjaźnili. Po wojnie role się odwróciły. Hasuer okazał się bogatym kupcem drzewnym z wciąż rozwijającą się firmą. Natomiast Ziffer pozostał bez środków do życia. Mając na uwadze to, że podczas wojny przyjaciel mu pomagał Hauser starał się pomóc Zifferowi oferując mu spółkę. Prawdopodobnie spółka była fikcją, bo Ziffer nie miał żadnego majątku, który mógłby zainwestować. Fikcja czy nie fikcja interes w dalszym ciągu dobrze prosperował i oboje stali się ludźmi bardzo bogatymi. Ziffer sprowadza swoją żonę do Krakowa. Natomiast Hauser żeni się z młodą, śliczną damą. Interes bardzo dobrze prosperuje zarówno w kraju jak i za granicą. Wymaga to aby jeden ze wspólników przypilnował interesów w Paryżu. W tym samym czasie żona Adolfa Ziffera postanawia wyjechać z Krakowa, bo zatęskniła za sceną i dawnym życiem. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 17.09.20, 19:11 Pewnego dnia zgłasza się do niej jakiś młody człowiek i przedstawia jako Józef Ziffer - jej szwagier. Zifferowa nie wie, że szwagier to wykolejeniec, którego wyrzekła się rodzina. Namawia kobietę na wspólny wyjazd za granicę oczywiście finansowany z jej środków. Artystka zabiera z sobą dość dużą sumę pieniędzy oraz klejnoty i kosztowną garderobę. Z początku podróżują razem zatrzymując się w Berlinie, Paryżu a w końcu w Treport. Jednak Ziffer zorientował się że nie wyłudzi od niej pieniędzy postanawia ją zabić. Puszcza też fałszywą pogłoskę, że jego towarzyszka podróży uciekła w niewiadomym kierunku z nowo poznanym znajomym. W ten sposób tworzy sobie alibi. Po wykryciu morderstwa w hotelu nie znaleziono żadnych dokumentów, pieniędzy, biżuterii ani wartościowych ubrań. Gdyby nie to że morze wyrzuciło zwłoki sprawa by się nie wydała bo można było przypuszczać, że Zifferowa faktycznie wyjechała z kimś z hotelu. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 19.09.20, 01:04 Sprawa Violetty Nozieres cd. Violetta Nozieres została aresztowana w 1933 roku pod zarzutem skrytobójczego zabójstwa własnego ojca przy pomocy trucizny. Jan Nozieres wraz z rodzina mieszkał w niewielkim domku, który w posagu wniosła żona. Miał już zabezpieczony byt na przyszłość w postaci oszczędności w wysokości 160 000 franków oraz emerytury i dorywczej pracy. Myślał nawet o wycofaniu się już z dotychczasowego życia i o zaszyciu się na wsi u rodziny. Jednak tego już dokonać nie zdążył, gdyż własna córka pozbawiła go życia. Violettę wychowywał na dobrze ułożoną, miłą ale pewną siebie dziewczynę. Jednak ta niebawem wpadła w towarzystwo gdzie bardzo szybko staczała się w odmęt zabaw, uciech i zepsucia. Otoczona licznym gronem kochanków wiodła zupełnie inne życie. Był też jakiś tajemniczy pan Emil, który wypłacał jej "regularną rentę" co pozwoliło jej prowadzić życie bez liczenia się z wydatkami. Jednego tylko ze swoich kochanków obdarzała z goła innym uczuciem. Szeptano nawet że chciała wyjść za niego za mąż. Oczywiście rodzice nic nie wiedzieli o drugim życiu swojej córki. W domu przykładna, spokojna dziewczyna. Nawet przez myśl im nie przeszło co dla ich szykuje. Przesilenie emocji Violetty przyszło 21 kwietnia 1933 roku. W tym dniu podała obojgu rodzicom truciznę. Ojciec Jan padł natychmiast martwy, natomiast matka straciła przytomność ale przeżyła. Violetta wyciągnęła z kieszeni nieprzytomnej matki 1 000 franków oraz 3 000 z szuflady i wybiegła z mieszkania. Zamieszkała w hotelu. Za skradzione rodzicom pieniądze kupiła sobie modne stroje i poszła bawić się ze swoimi przyjaciółmi do zakazanej dzielnicy. Dopiero na drugi dzień wróciła do mieszkania rodziców i pozorując ich samobójstwo zawiadomiła sąsiadów. Następnie znowu udała się do barów gdzie w towarzystwie przyjaciół oddała się zabawom. Ukrywała się przez siedem tygodni. Jednak jednemu ze swych przyjaciół zwierzyła się z tego co zrobiła. Miała pecha, gdyż ten okazał się detektywem - amatorem i doniósł na nią do władz. W więzieniu dziewczynę odwiedzały jedynie siostry zakonne opiekujące się więźniarkami. Podczas tych "zabaw" Violetta nabawiła się choroby wenerycznej, która zaczęła się rozwijać podczas jej pobytu w więzieniu. (W tamtym czasie choroby weneryczne należały do nieuleczalnych). Obrończy przyjęli dwie linie obrony - jedną że Violetta była molestowana przez własnego ojca a druga, że to rozwój choroby wpłynął na to że dopuściła się takiego czynu. Matka na rozprawie zeznawała przeciwko córce. W więzieniu Violetta zaczyna pisać pamiętnik. Violetta pisze w pamiętniku, że ojciec ją molestował a matka nic z tym nie robiła. Ojciec już nie może się obronić a skoro adwokaci przyjęli taką linię obrony nie wiadomo czy pamiętnik kryje prawdę czy jest to alibi dla tej linii obrony. Pamiętnik powstaje już po morderstwie. Nie są to notatki sporządzane przez nastolatkę przed popełnieniem zbrodni.. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 19.09.20, 11:48 Proces o ...iluzję i Świętego Mikołaja - 1934 rok W pewnym francuskim miasteczku bogaty przemysłowiec zatrudnił do swojego syna prywatnego nauczyciela. Jakież było jego zdziwienie, gdy sześcioletni syn przyszedł do niego i oświadczył, że nie wierzy już w Świętego Mikołaja i wie, że za tą postacią kryją się dorośli, którzy się przebierają by zrobić dzieciom przyjemność. A zdradził mu to jego prywatny nauczyciel. Przemysłowiec wniósł skargę do sądu na nauczyciela. Motywując to tym, że nie posyłał dziecka do szkoły, gdyż nie chciał by dzieci go zepsuły albo pozbawiły pewnych iluzji, jak ta o Świętym Mikołaju a sam bakałarz to uczynił. Sędziemu udało się pogodzić zwaśnione strony i od każdego z nich zasądził po 2 000 franków -nomen omen - na prezenty Mikołajowe dla biednych dzieci. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 19.09.20, 15:51 Dalszy ciąg sprawy Violetty Nozieres Wczoraj pozwoliłam sobie dopisać własne uwagi do tej sprawy (nie czytałam jeszcze dalszego ciągu). Biegli orzekli podobnie jak ja wczoraj sugerowałam, ze pamiętnik jest kolejną manipulacją kobiety mającą oczyścić jej imię. Violetta nie chce uchodzić ani za prostytutkę ani za pospolitą zbrodniarkę. Liczy też na litość przysięgłych. Według nich Violetta popełniła zbrodnię z najniższych pobudek a więc chęci zysku. Ponadto rodzice stanowili przeszkodę w realizacji jej planów - by mogla wieść życie takie jakie wiodła. I tym razem Violetta się przeliczyła. Wątek molestowania jej przez ojca też upadł. Jej urok oraz próby wzbudzania litości nie zadziałał na przysięgłych. Kierowali się oni naukowymi opiniami a te były zgodne, że wszystkie poczynania dziewczyny to symulacja mająca na celu wzbudzenie litości. W dniu 19 października 1934 roku Violetta została skazana na karę śmierci. Nie znaleziono też okoliczności łagodzących. Violetta na miejsce kaźni będzie prowadzona boso, w koszuli i z twarzą zakrytą woalką. Egzekucja zostanie wykonana zaraz po uprawomocnieniu się wyroku. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 20.09.20, 12:16 ZAMACH NA CARA ALEKSANDRA II Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 20.09.20, 12:18 Dyskusje na temat zamachu na cesarza w organizacjach narodnickich długo nie dochodziły do żadnych poważnych rezultatów. Na początku 1879 roku przybył do Petersburga Aleksandr Sołowiow (prowincjonalny nauczyciel), która po nawiązaniu kontaktu z Ziemią i Wolą, oddał w kierunku cesarza kilka kul z rewolweru. Aleksander II przeżył zamach, a Sołowiowa stracono. Po zamachu system represyjny jeszcze bardziej wzmożono, znacznie go poszerzając. Te wypadki wpłynęły na rozłam Ziemi i Woli, czego przyczyną była niezgoda w poglądach politycznych – część opowiadała się za kontynuowaniem pracy wśród ludu, a inni za dalszą działalnością terrorystyczną Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 20.09.20, 12:20 13 marca Aleksander przyjął projekt konstytucji (projekt Łoris-Mielikowa), który później miał być zatwierdzony przez Radę Ministrów. Aleksander podpisując projekt złożył oświadczenie: Mam nadzieję, że on wywrze dobre wrażenie i będzie dla Rosji nowym świadectwem tego, iż pragnę dać jej, co tylko można[5]. Świadek tego zdarzenia pisał o nieskrywanej radości cesarza: Już bardzo dawno nie widziałem gosudaria w takim dobrym nastroju, a także o tak doskonałym, zdrowym wyglądzie[5]. Po śniadaniu cesarz udał się na odprawę wojskową, a później do Zamku Michajłowskiego. W drodze powrotnej do Pałacu Zimowego, czekała na niego zastawiano pułapka. Przejeżdżając wzdłuż Kanału Jekateryńskiego (dziś Kanał Gribojedowa) Nikołaj Rysakow wrzucił bombę do karety władcy. Bomba raniła kilka osób, ale Aleksander ocalał. Zamachowca natychmiast schwytano. Cesarz ruszył w stronę Mostu Teatralnego, kiedy rozległ się drugi wybuch. Tym razem był to polski (zruszczony) anarchista Ignacy Hryniewiecki. Bomba oderwała carowi jedną nogę, a drugą zmiażdżyła. Wybuch zabił dwóch członków carskiej ochrony, a kilkadziesiąt osób było rannych. Na miejscu zamachu leżały kawałki szczątków ludzkich, zakrwawionej odzieży, szable, kawałki naramienników, lamp ulicznych. Na bruku leżał również śmiertelnie ranny Hryniewiecki. Przez długi czas nie wiedziano, kim był terrorysta. Kadeci Akademii Wojenno-Morskiej złożyli Aleksandra na nosze i zawieziono go do pałacu. W pałacu położono cesarza w jego gabinecie, gdzie zebrała się rodzina umierającego. Próbowano tamować wylew krwi, ale bezskutecznie, było już za późno. Aleksander II zmarł o godzinie 15:35 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 20.09.20, 12:22 Ignacy Hryniewiecki, zamachowiec, który rzucił bombę, która uśmierciła cara, został bardzo poważnie ranny w wyniku eksplozji i niedługo umarł. Natomiast śledztwo dało rezultaty, aż nadto szybkie, bo młody Rysakow zdradził wszystkie znane mu nazwiska osób powiązanych z zamachem i organizacją Narodnaja Wola, myśląc że w ten sposób uratuje sobie życie. Niebawem aresztowano takie osoby jak: Sofja Pierowska, Nikołaj Kibalczicz, Andriej Żelabow, Timofiej Michajłow, Hesia Helfman. Wszyscy oni, wraz z Rysakowem zostali skazani na powieszenie. Wyroki wykonano z wyjątkiem Hesii Helfman, z uwagi na jej ciążę, jednak wkrótce zmarła w więzieniu. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 20.09.20, 12:30 Pochodził ze znanej francuskiej rodziny Carnot. Był synem Lazare'a Hipolita Carnota i wnukiem Lazare'a Nicolasa. Studiował w École polytechnique. W 1863 ukończył też École nationale des ponts et chaussées. Karierę polityczną zaczął jako członek Zgromadzenia Narodowego w latach (1871-1875). W roku 1876 został deputowany do umiarkowanej lewicy i został jej przewodniczącym w 1881 roku. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 20.09.20, 12:39 Sissi wyruszyła w kolejną daleką podróż. Zmieniała często miejsca pobytu, spędzała długie godziny na spacerach wśród pól i w górach, z dala od miast i ludzi. Nie obawiała się ani niepogody, ani zamachowców. Nie pozwalała sobie towarzyszyć, co niepokoiło damy dworu i gwardzistów odpowiedzialnych za jej bezpieczeństwo. Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 20.09.20, 12:41 W 1898 ROKU ZOSTAŁA ZAMORDOWANA CESARZOWA ELŻBIETA ZWANA TEŻ SISSI - Dzieje Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 20.09.20, 13:14 Od roku 1858 służył w armii piemonckiej. Jako kapitan uczestniczył w bitwie pod Solferino (1859). Podczas wojny z Austrią (1866) wyróżnił się w przegranej bitwie pod Custozzą, kiedy osłaniał odwrót wojsk włoskich. Po zakończeniu wojny był komendantem Neapolu, a po przyłączeniu Rzymu do Włoch – komendantem wojskowym stolicy (1870). Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 18.07.19, 21:54 Krepisz". Ruski kłusak „Krepisz 11 , który tej zimy wyka zał rekord na E/a w. 2 m. 8 5 /s s. i został ogło szony przez rosyjskich sportsmanów i rosyjską spor tową prasę za konia „fenomenalnego 11 , stał się obec nie powodem niezwykłego i bardzo skomplikowanego sporu. „Cesarskie Moskiewskie Towarzystwo Zachęty dla kłusaków 11 uznało za właściwe nąbyć „Krepisza 11 . Projekt kupna był rozbierany na ogólnem posiedze niu członków honorowych i rzeczywistych, odbytem 22 marca i projekt kupna przeszedł większością gło sów. Jednak urzeczywistnienie postanowienia ogól nego zebrania napotkało przeszkody, z któremi na razie niedostatecznie liczono się. Siwy 6-1. „Kre pisz 11 ma albowiem dwóch właścicieli p. M. M. Sza- pszala i B. I. Katłama. Otóż ostatni zgodził się na sprzedaż swej połowy kłusaka za 50,000 rb., a p. Szapszał, gdy na posiedzeniu został kategorycznie zapytany, czy się też zgadza na sprzedaż swej poło wy konia, wystąpił z następującemi „warunkami 11 sprze daży, które nazwał swoim „preis curantem 11 , a mia nowicie: zażądał ani mniej, ani więcej tylko 1) 250 ty sięcy rubli i połowę wygranych nagród, albo 2) 150 ty sięcy rubli i wszystkie wygrane nagrody mają stać się jego własnością, 3) w 1911 r. p. Szapszał miałby prawo pokrycia „Krepiszem” 6 swoich klaczy i tę samą liczbę klaczy miałoby prawo pokryć „Towarzystwo 11 . 4). Szapszałowi służyłoby prawo, w ciągu całego ży cia „Krepisza 11 , pokrywania nim pięciu klaczy. 5). Klacze przyprowadzane mają być po źrebiętach. 6). Wyścigowa karyera „Krepisza 11 ma się kończyć, gdy dojdzie do lat dziesięciu. Pomimo gorączkowego nacyonalizmu, z jakim pisza 11 , propozycye p. Szapszała przyjęto home- rycznym śmiechem i na razie pertraktacye z nim zo stały przerwane. Jako kurjozum dodać należy, że p. Katłama ustąpił swoją połowę „Krepisza 11 p. Szapsza łowi za 2000 ib. i tenże utrzymuje, że zarobił na nim 100,000 rb!. Ale incydent z „Krepiszem 11 ma jeszcze swój dalszy ciąg. Następnego dnia p. Szapszał, wraz ze swą służbą stajenną, przybył do stajni p. W. Jakow- lewa, w której pomieszczony był „Krepisz 11 i, pomi mo oporu miejscowej służby, wyprowadził konia i po stawił go w swej stajni; z tego powodu został na żą danie p. Jakowlewa, sporządzony następujący policyj ny protokół: „23 marca, do mojej stajni przybył M. M. Szap szał z dwoma ludźmi stajennymi i bez mojej wiedzy wyprowadził „Krepisza 11 , mówiąc mojemu służącemu, że koń zostanie zaprowadzony na plac biegów, gdzie będzie go oglądał agent towarzystwa ubezpieczeń. Mój służący jednak poszedł za „Krepiszem 11 i był świadkiem, że gdy już miano go wprowadzić na plac, w tejże chwili zawrócono i odprowadzono „Krepisza 11 do stajni p. Szapszała, a tenże oświadczył, że koń tam pozostanie, albowiem agent od ubezpieczeń nie przybył na tor. Agent nie przyszedł i do stajni p. Szapszała, a pomimo to ten ostatni postanowił ko nia zatrzymać u siebie. P. W. Jakowlew żąda osta tecznie, aby „Krepisz 11 został mu oddany, albowiem drugi jego współwłaściciel, B. 1. Katłama, zabronił mu oddawać konia M. M. Szapszałowi 11 . W ten sposób przedstawia się protokólarnie sprawa i bardzo jest ciekawem, jeżeli Tow. Kłusackie nie dojdzie do porozumienia z Szapszałem, co mu przyjdzie właściwie z nabycia połowy „Krepisza 11 , o ileby nie mogło dowolnie nim rozporządzać, szczegól niej do celów hodowlanych, które, rozumie się, To warzystwo, kupując tego kłusaka, musi i powinno mieć na celu. Jeżeli dojdzie do procesu, to sąd będzie miał niemało kłopotu z rozcięciem tego węzła gor dyjskiego. Zapewne „Krepisz 11 , ustanawiając rekord 2 m. 8% s. na IV 2 w., góruje na tym dystansie nad in nymi rosyjskimi kłusakami, ale nie można się w peł ni zgodzić na dodawane mu przymiotniki: „fenome- nalny 11 , „król kłusaków 11 i t. p., wszak mu jeszcze da leko do ustanowionego rekordu na milę angiel ską 1 rn. 58 ! /o s . klaczy amerykańskiej „Loo Dil lon 11 , lub innych, niedorównywujących jej nawet, kłu saków z za Oceanu. Również, jak to nawet przy znają sportowe rosyjskie pisma, dawny rekord „Kre pisza 11 na 3 w. ustępuje rekordowi metyski „Prosti 11 , nad którą rekordem na 1 l /o w. góruje. „Prosti 11 p. C. N. Konoplina tej zimy ustanowiła na Rosyę re kord na 3 w. 4 m. 29 s. Wprawdzie entuzyaści po cieszają się, że gdy „Krepisz 11 wykazał rekord na 1 1 /-j w. 2 m. 8 5 /8 s.—to 3 w. powinien przebyć w 4 m. 24‘/4 s„ czyli i na dłuższym dystansie powinien on być rów nież „królem kłusaków 11 . Rozumie się, spory i przy puszczenia tego rodzaju są jałowe — tylko można zaznaczyć, co jest zresztą elementarzem dla każdego sportsmen^, że są konie, wykazujące nadzwyczajną klasę na pewnym dystansie, a tracące je na innym. Bądź co bądź, rekord „Krepisza 11 dodał takiej otuchy rosyjskim „rysacznikom 11 , tym samym, którzy nagrodę „International 11 w Petersburgu zamieniali do tej pory na handikap z „forami 11 dla koni szczegól niej przypuszczalnego „orłowskiego 11 pochodzenia, że teraz domagają się próbowania rosyjskich kłusaków zagranicą W tym przedmiocie p. R. Prowocheński pisze w „Rysaku i Skakunie** (Nr. 332 z 27 marca). „My naznaczamy tylko jedną nagrodę międzynarodową i, obawiając się w niej współzawodnictwa koni ame rykańskich, prosimy o „fory 11 — dlaczego? Bóg wie— przecież rekordy koni rosyjskich z roku przeszłego dorównywują europejskim, jeżeli ich nie przewyższa ją. W sercu rosyjskiego sportu kłusackiego, Mo skwie, już oddawna żadnych walk międzynarodowych nie urządzano*. Rzeczywiście byłby to najlepszy sposób ocenie nia wartości obecnego rosyjskiego kłusaka. Znamien- nem jest jednak, że „bardzo dobre sekundy* 1 , jak wy rażają się „rysaczniki 1 *, wykazane przez „Krepisza 11 , wpłynęły odrazu na taką zmianę przekonań. Wszak bardzo to niedawne czasy, zaledwie temu kilka mie sięcy, gdy hodowcy i właściciele rosyjskich kłusaków podnieśli krzyk trwogi, wskutek wydanego cyrkularza przez prezesa ministrów, że konie , urodzone w Rosyi , mają współzawodniczyć na równych prawach. Po sypały się podania, petycye do prezesa gabinetu, do Głównego Zarządu — a dziś domagają się biegów międzynarodowych bez „forów 1 * dla domniemanych kłusaków orłowskich i o wysyłanie tychże koni zagranicę. W każdym razie próby tego rodzaju mają racyę by tu, chociażby ich rezultat miał być oblaniem zimną wodą. S. W Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 02.08.19, 21:43 Proces Wampira z Gałkówka - dalszy ciąg Swiadek Mirosława B. przyto-czyła zasłyszany urywek roz• mowy, zgodny z tym, co ze-znał oskarżony. Sąd pyta świadka, czy poznaje człowie ka na lawie oskarżonych. Swiadek: Tak, poznaję go po krępej postaci, a także po pro fiłu. Obrońca (chcąc uściślić): CzY świadek może oskarżonego roz poznać kategorycznie? Swiadek: Tak. Tego m~czyzny w śledztwie mi nie po-kazywano. Mimo upływu lat i choć utył, nie mam wątpliwości. Sąd odczytał wczoraj szcze• gółowe protokoły sekcji zwłok zamordowanych 7 kobiet. Wy-stępują w nich charakterysty-czne wspólne cechy. Sąd wysłuchał wczoraj tak-że opinii biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej AM w Kra kowie, którzy na wniosek Pro kuratury Woj. w Łodzi wysta wili ją na podstawie akt śłedz twa, a po wysłuchaniu zeznali kobiet, które przeżyły napa· dy, uzupełnili ją opinią spo-rządzoną w toku procesu. Sąd postawił biegłym pytanie za-sadnicze: Czy czyny przestępcze, o które oskarżony jest St. Modzelewski są zbieżne, czy materiał dowodowy wska-zuje na to, że mogła ich do• konać ta sama osoba? Czy dzialanie było ukierunkowane, a motywy seksualne? Na podstawie opinii przed-stawionych przez dr med. E. Barana oraz lek. med. A. Ja-strzębskiego, sumaryczną opi-nię sądowo-lekarską przedsta-wił doc. dr med. S. Kobiela. Zaznaczył on, :ie wnioski te nie zajmują się osobowością oskarżonego, którą nakreśli sądowi biegły psychiatra. Me-dycyna sądowa oceni~ w tymwypadku tylko same skutki przestępczej dzia lalności. \Ve wszystkich przestęp-stwach rozpatrywanych w pro cesie, biegły S. Kobiela stwier dził wiele cech działania roz-myślnego. Wszystkie kobiety zostały najpierw ogłuszone, a później pozba,vione życia w podobny, gwałtowny spo~ób. u ofiar występuje także u-szkodzenie narządów rodnych. Wszystkie kobiety zostały zna lezione w miejscach ustron-nych. Ten kompleks cech jest typowy dla morderstw z lu-bieżności, szczytowej formy sadyzmu. Dopuszczają się ich osobniki zboczone, znajdując zaspokojenie seksualne poprzez zadawanie bólu partnerce. Tak jak w rozpatrywanych w pro-cesie przypadkach, nie zawsze musi to kończyć się zabój-stwem. Sadyście wystarcza czę sto samo bicie, dręczenie dru giej osoby. Przed krańcowym etapem przestępczego działania może uchronić ofiarę spłoszenie lub zniechęcenie złoczyńcy. Prokurator: Czy w tej kon-kretnej sprawie występuje na kierunkowane na zaspokojenie popędu działanie przestępcy? Biegły: Tak. zarówno u za· bitych, jak i u ofiar źyją-cych. -Dalszy ciąg procesu -głosy biegłych i stron w ponie-działek, 3 lutego. M. KRAJOWNA 1/24/1969 z dnia 01.02.1969 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 18.07.19, 22:24 Zamach Michała Piekarskiego na Zygmunta III. 772 TYGODNIK ILLUSTROWANY Nr 38 V>p>' Polska pieśń syberyjska. Znalazł się człowiek, co mrokom tajg syb skich i okropnościom syberyjskich podziemi u darł ich jęki, zgrzyty, wrzaski, charczenia i, śpiewu, a pod muzykę to wszystko ułożyws. jeździ po Europie, stępione sybarytów-estet. nerwy nowym dreszczem wstrząsając. Do jego zbioru dorzucić mogę jedną jesz pieśń, tymczasem bez melodyi, którą może koi; innemu uda się odszukać. Znalazłem tę pieśń w starym kajecie, jak . tak wiele niegdyś u nas bywało, mieszczący w sobie różne wiersze z pierwszej połowy wi XIX-go. Obok głośnych w swoim czasie „M tełek”, popularnego „Tam na błoniu błysz. kwiecie”, tchnącego duchem napoleońskim „Znp\ tał rotmistrz towarzysza broni” i t. p., wpisano tam wiersz, zatytułowany: „Arya (!) syberyjsk i Nie ma w sobie ten wiersz zgrzytania zębów i dzikiego wycia brodiag i katorżników, dźwięczy w nim, mimo wszystko, rzeźka, szczerze polska nuta, ma skoczny rytm melancholijnego, rzeeby można: chopinowskiego mazurka, czy też kra kowiaka. W Niedalu (?) pod zamkiem *) Siedział Kuba z Jankiem, O! jakże icli serce boli Żyć w takiej niewoli! Oj dana, moja dana! swobodo kochana! * * * —Janku, rozjaśń czoło, Powiem wieść wesołą: Pojedzieiny do Kamczatki Hulać na ostatki... Oj dana, moja dana! swobodo kochana! * * * Oj, piękna tam strona, Śniegiem ubielona; Domy mają, jak piwnice, Jak pniaki, dziewice, Oj dana, moja dana! swobodo kochana! * * * Janku, bądź gotowy, Pojedziem na łowy, Już dwunasta—świta ranek— Wprzęgaj psy do sanek!... Oj dana, moja dana! swobodo kochana! * * * Może się powiedzie Zabić dwa niedźwiedzie. Oj! zwierzęta to nadobne, Moskalom podobne. Oj dana, moja dana! swobodo kochana! O. *) Znaczy to w tern miejscu tyle, co: po kluczem, to jest w więzieniu. Zamach Piekarskiego (według ryciny współczesnej). VflRSOVIMNA. ISO Zamach Michała Piekarskiego na Zygmunta III. WEDI.UG RYCINY WSPÓŁCZESNEJ (1020). Ważne wypadki doby obecnej w rzadkich chyba wypadkach posiłkują się fantazyą artysty, by się utrwaliły w teraźniejszości i przeszły do pokoleń następnych. Zdjęcia migawkowe, ułatwione niepo miernie, dzięki aparatom kieszonkowym, chwytają wydarzenia potoczne i historycznej doniosłości prawie że na gorącym uczynku. Narówni z pió rem reportera, lub stenografa pracuje objektyw aparatu fotograficznego. Nie tak było w czasach, gdy do posługi dziennikom aktualnym stawała ilu- stracya. Pracował wówczas wyłącznie ołówek artysty, mniej lub więcej zgodnie z rzeczywisto ścią, a gdy fantazya twórcy wybujała, odnajdywa no na rycinie szczegóły urojone, jak np. na mie dziorycie, odnalezionym przygodnie w zbiorach je dnego z antykwaryuszów niemieckich, przedsta wiającym rozgłośny zamach Piekarskiego na Zy gmunta III w przedsionku kościoła Ś-go Jana z r. 1620, gdzie między figurami sceny historycz nej umieścił artysta psa, wyrażającego zgrozę przeciw zamachowi... Widocznie, rzadka rycina, którą tutaj repro dukujemy, powstała wkrótce po owym zamachu. Towarzyszący jej komentarz, ułożony w języku niemieckim z XVII. w., opisuje wypadek, jako aktual ność najświeższą. Na rycinie widzimy dostojni ków w uroczystych szatach, a postać Piekarskiego odtwarza wyraziście zaciętość, z jaką morderca zamachu swego dokonał. O fakcie samym mamy dosyć szczegółowe relacye w źródłach drugorzędnych, powtarzających jedno za drugiem przebieg zamachu i jego fatalne dla sprawcy następstwa. Żadne jednak z nich nie przytacza, że urzędowa osnowa wyroku mieści się w księdze XXII Convcntionalium na str. 301 Ar chiwum Głównego Waiszawskiego. Wyrok sejmo wy z piątku przed Ś-tą Katarzyną (listopad 1620) przekazał obranie kary śmierci i rodzaj katuszy przedwstępnych marszałkowi koronnemu, którym w owym czasie był Michał Wolski, starosta krze- picki, fundator klasztoru kamedułów pod Krako wem i uczestnik czarodziejskich sztuk Michała Sędziwoja. Wyrok marszałkowski opiewał: „(Sprawca) najprzód z miejsca więzienia, z którego zostanie wyprowadzony,, przez kata i jego oprawców wsa dzony będzie na wózek, do tego sporządzony, ma jąc skrępowane ręce i nogi, przywiązany do wo zu tak zostanie, aby postać siedzącego zachował. Zasiędzie przy nim swe miejsce kat z oprawcami, mającymi swe narzędzia, ogień siarczysty i rozża rzone węgle, obwożony będzie przez rynek i uli ce miasta. W miejscach wyznaczonych obnażo nego czterema rozpalonemi szczypcami oprawcy ciało szarpać będą. Gdy na miejscu kary stanie, z wozu na rusztowanie, umyślnie wystawione, na 8 łokci od ziemi wyniesione, przeprowadzony zo stanie. Tam mu kat ów czekan żelazny, którym na Najjaśn. Króla J-mci targnął się, do ręki pra wej włoży i z nim razem rękę bezbożną i świę- tokradzką nad płomieniem ognia siarczanego palić będzie. Dopiero gdy w pół dobrze przepalona będzie, mieczem odetnie, toż i z lewą ręką, bez przypalenia jednak uczyni. Poczem czterema koń mi ciało na 4 części roztargane, a obrzydłe trupa ćwierci na proch na stosie drew spalone zostaną. Nakoniec proch, w działo nabity, wystrzał po po wietrzu rozproszy". W takich to mękach zginął na rynku Stare go Miasta Piekarski, lecz z nim razem zginęła z dobytku narodowego i miejscowość Bieiileowice w Sandomierskiem, włość rodzinna Piekarskich, którą wyrok sejmowy nakazał na wieczne czasy zrównać z ziemią i na miejscu dworku zbrodni- Unttr njabrenbem 95etcWta.) mit) Otycinecrttyrttflitytjbaniiu brt J(6. nljj# ‘Pctfóti ju / bit tym burty rt’ iien untotrfibmcn merblitycn 9nt'all ftylet baó Pebcn gefotict Mtte. (fiu llamltyct 90lCll|Ćf) Michael Pickarlky, fonft hoaYlM uiiC gutcntJJlitftininnirbe ton irinm (Ocrroanbten aut bed Stóiug? Derorbuuugbtrrticget / unb untrrOal- ttu 3J)anlict)i(iii utiigrbcn/lityftmte UbcU bon tym bcforacnb. 'JBtt buty gcbSret/ bati et acńtytllty ( pro ameme) tut tbbntyt crrlamverbm/unbtym Nu! tamentitfU lllt flmtytn fiilllN )U Dfttm touimm l ol-Jcb cetytóiiigCurtytync jii Odterraty acftyuf te Spulrir Mc lurrfen m J>irni(<f>l>tn<l)t/ unb Mcłartamaut- atroiegclt batic. 2Bebuity en grotie 5)ci1utł to Biclcr vorncbmcn I'cute invar, gegangenet etylach! cntttaiibcn/|ó bat a taić |cl(btn©nm tribcr mmóiiu) gtfali/ bałirranctnnniSenntug/tbit btrtelbe iii NcStircbccinrrir/butter ber Jbiir bertiir fprtngr/unb Cciii Sbnigt mu cincmiftye. tan cmai ©etJaa natytcin JRCbif aibtl ber ober antbic<rtyulbrm gungen \ unb euiejitmlicbetJBiiiibcgciiiaebł. tfr iuic. bcrhcltcbcn SrroitygrthUJIubel Iblftrol hloitimtSUitJrtyiitig bebSSaefciKj / baft bet Jttuii) fur etyrertm iii Ctynmatyt )u 'Jjcbenfali/tbccbiemanbgewabrtWrb. IYtiii bit Botangebcrbc (abeutd nttyt/ unb ber natyfblgcnbt 'Print) Ulatystaus hcitt lity imOttyrdty mit nnbern autf. ■'IM et aherbemStylag błrrtc/ jpiur ben ólkliuUber ben Ibattraui / belami litybotyglcltyfelbfl/tinbrłcf: tTJanfob icbcm ElTórbet nidita tbun / lon. beru lptigefancen ttcbrrftn if t rut- tłunb tin griutfaintt Xuinult uubvBt. ityrenir.DctSutytn / btmi manmtnntc ber SWnlg młre tobt. ®t tvurbe aber von rintm Kaimski gltity mifgcbabcn/ ul bit Sacnfltii )uSerbinbuna bet 5Etun btn/imb von bat loitftr in btn'Palluf) gt. bratyf. £>er iWcurbeliiiSiber trurbc mit 'ctticulTcrflcnuradfer Tortur gtfoltert/ betanbte abet nirfiis mtfit alti clMtbaty. e/unb aufere tMrityte jjanfcl. Współczesna relacya niemiecza z roku lii2() o zamachu Michała Piekarskiego. czego właściciela wymurować obelisk pamiątkowy, ku pamięci i przestrodze potomności. Jakoż wieś Bietikouice istnieć przestała i nie figuruje już w Słowniku geograficznym. Niewiadomo, co się stało z obeliskiem, gdyż opisy zabytków dawnego województwa sandomierskiego Ważne wypadki doby obecnej w rzadkich chyba wypadkach posiłkują się fantazyą artysty, by się utrwaliły w teraźniejszości i przeszły do pokoleń następnych. Zdjęcia migawkowe, ułatwione niepo miernie, dzięki aparatom kieszonkowym, chwytają wydarzenia potoczne i historycznej doniosłości prawie że na gorącym uczynku. Narówni z pió rem reportera, lub stenografa pracuje objektyw aparatu fotograficznego. Nie tak było w cza Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 18.07.19, 22:25 Zamach Michała Piekarskiego na Zygmunta III. 772 TYGODNIK ILLUSTROWANY Nr 38 V>p>' Polska pieśń syberyjska. Znalazł się człowiek, co mrokom tajg syb skich i okropnościom syberyjskich podziemi u darł ich jęki, zgrzyty, wrzaski, charczenia i, śpiewu, a pod muzykę to wszystko ułożyws. jeździ po Europie, stępione sybarytów-estet. nerwy nowym dreszczem wstrząsając. Do jego zbioru dorzucić mogę jedną jesz pieśń, tymczasem bez melodyi, którą może koi; innemu uda się odszukać. Znalazłem tę pieśń w starym kajecie, jak . tak wiele niegdyś u nas bywało, mieszczący w sobie różne wiersze z pierwszej połowy wi XIX-go. Obok głośnych w swoim czasie „M tełek”, popularnego „Tam na błoniu błysz. kwiecie”, tchnącego duchem napoleońskim „Znp\ tał rotmistrz towarzysza broni” i t. p., wpisano tam wiersz, zatytułowany: „Arya (!) syberyjsk i Nie ma w sobie ten wiersz zgrzytania zębów i dzikiego wycia brodiag i katorżników, dźwięczy w nim, mimo wszystko, rzeźka, szczerze polska nuta, ma skoczny rytm melancholijnego, rzeeby można: chopinowskiego mazurka, czy też kra kowiaka. W Niedalu (?) pod zamkiem *) Siedział Kuba z Jankiem, O! jakże icli serce boli Żyć w takiej niewoli! Oj dana, moja dana! swobodo kochana! * * * —Janku, rozjaśń czoło, Powiem wieść wesołą: Pojedzieiny do Kamczatki Hulać na ostatki... Oj dana, moja dana! swobodo kochana! * * * Oj, piękna tam strona, Śniegiem ubielona; Domy mają, jak piwnice, Jak pniaki, dziewice, Oj dana, moja dana! swobodo kochana! * * * Janku, bądź gotowy, Pojedziem na łowy, Już dwunasta—świta ranek— Wprzęgaj psy do sanek!... Oj dana, moja dana! swobodo kochana! * * * Może się powiedzie Zabić dwa niedźwiedzie. Oj! zwierzęta to nadobne, Moskalom podobne. Oj dana, moja dana! swobodo kochana! O. *) Znaczy to w tern miejscu tyle, co: po kluczem, to jest w więzieniu. Zamach Piekarskiego (według ryciny współczesnej). VflRSOVIMNA. ISO Zamach Michała Piekarskiego na Zygmunta III. WEDI.UG RYCINY WSPÓŁCZESNEJ (1020). Ważne wypadki doby obecnej w rzadkich chyba wypadkach posiłkują się fantazyą artysty, by się utrwaliły w teraźniejszości i przeszły do pokoleń następnych. Zdjęcia migawkowe, ułatwione niepo miernie, dzięki aparatom kieszonkowym, chwytają wydarzenia potoczne i historycznej doniosłości prawie że na gorącym uczynku. Narówni z pió rem reportera, lub stenografa pracuje objektyw aparatu fotograficznego. Nie tak było w czasach, gdy do posługi dziennikom aktualnym stawała ilu- stracya. Pracował wówczas wyłącznie ołówek artysty, mniej lub więcej zgodnie z rzeczywisto ścią, a gdy fantazya twórcy wybujała, odnajdywa no na rycinie szczegóły urojone, jak np. na mie dziorycie, odnalezionym przygodnie w zbiorach je dnego z antykwaryuszów niemieckich, przedsta wiającym rozgłośny zamach Piekarskiego na Zy gmunta III w przedsionku kościoła Ś-go Jana z r. 1620, gdzie między figurami sceny historycz nej umieścił artysta psa, wyrażającego zgrozę przeciw zamachowi... Widocznie, rzadka rycina, którą tutaj repro dukujemy, powstała wkrótce po owym zamachu. Towarzyszący jej komentarz, ułożony w języku niemieckim z XVII. w., opisuje wypadek, jako aktual ność najświeższą. Na rycinie widzimy dostojni ków w uroczystych szatach, a postać Piekarskiego odtwarza wyraziście zaciętość, z jaką morderca zamachu swego dokonał. O fakcie samym mamy dosyć szczegółowe relacye w źródłach drugorzędnych, powtarzających jedno za drugiem przebieg zamachu i jego fatalne dla sprawcy następstwa. Żadne jednak z nich nie przytacza, że urzędowa osnowa wyroku mieści się w księdze XXII Convcntionalium na str. 301 Ar chiwum Głównego Waiszawskiego. Wyrok sejmo wy z piątku przed Ś-tą Katarzyną (listopad 1620) przekazał obranie kary śmierci i rodzaj katuszy przedwstępnych marszałkowi koronnemu, którym w owym czasie był Michał Wolski, starosta krze- picki, fundator klasztoru kamedułów pod Krako wem i uczestnik czarodziejskich sztuk Michała Sędziwoja. Wyrok marszałkowski opiewał: „(Sprawca) najprzód z miejsca więzienia, z którego zostanie wyprowadzony,, przez kata i jego oprawców wsa dzony będzie na wózek, do tego sporządzony, ma jąc skrępowane ręce i nogi, przywiązany do wo zu tak zostanie, aby postać siedzącego zachował. Zasiędzie przy nim swe miejsce kat z oprawcami, mającymi swe narzędzia, ogień siarczysty i rozża rzone węgle, obwożony będzie przez rynek i uli ce miasta. W miejscach wyznaczonych obnażo nego czterema rozpalonemi szczypcami oprawcy ciało szarpać będą. Gdy na miejscu kary stanie, z wozu na rusztowanie, umyślnie wystawione, na 8 łokci od ziemi wyniesione, przeprowadzony zo stanie. Tam mu kat ów czekan żelazny, którym na Najjaśn. Króla J-mci targnął się, do ręki pra wej włoży i z nim razem rękę bezbożną i świę- tokradzką nad płomieniem ognia siarczanego palić będzie. Dopiero gdy w pół dobrze przepalona będzie, mieczem odetnie, toż i z lewą ręką, bez przypalenia jednak uczyni. Poczem czterema koń mi ciało na 4 części roztargane, a obrzydłe trupa ćwierci na proch na stosie drew spalone zostaną. Nakoniec proch, w działo nabity, wystrzał po po wietrzu rozproszy". W takich to mękach zginął na rynku Stare go Miasta Piekarski, lecz z nim razem zginęła z dobytku narodowego i miejscowość Bieiileowice w Sandomierskiem, włość rodzinna Piekarskich, którą wyrok sejmowy nakazał na wieczne czasy zrównać z ziemią i na miejscu dworku zbrodni- Unttr njabrenbem 95etcWta.) mit) Otycinecrttyrttflitytjbaniiu brt J(6. nljj# ‘Pctfóti ju / bit tym burty rt’ iien untotrfibmcn merblitycn 9nt'all ftylet baó Pebcn gefotict Mtte. (fiu llamltyct 90lCll|Ćf) Michael Pickarlky, fonft hoaYlM uiiC gutcntJJlitftininnirbe ton irinm (Ocrroanbten aut bed Stóiug? Derorbuuugbtrrticget / unb untrrOal- ttu 3J)anlict)i(iii utiigrbcn/lityftmte UbcU bon tym bcforacnb. 'JBtt buty gcbSret/ bati et acńtytllty ( pro ameme) tut tbbntyt crrlamverbm/unbtym Nu! tamentitfU lllt flmtytn fiilllN )U Dfttm touimm l ol-Jcb cetytóiiigCurtytync jii Odterraty acftyuf te Spulrir Mc lurrfen m J>irni(<f>l>tn<l)t/ unb Mcłartamaut- atroiegclt batic. 2Bebuity en grotie 5)ci1utł to Biclcr vorncbmcn I'cute invar, gegangenet etylach! cntttaiibcn/|ó bat a taić |cl(btn©nm tribcr mmóiiu) gtfali/ bałirranctnnniSenntug/tbit btrtelbe iii NcStircbccinrrir/butter ber Jbiir bertiir fprtngr/unb Cciii Sbnigt mu cincmiftye. tan cmai ©etJaa natytcin JRCbif aibtl ber ober antbic<rtyulbrm gungen \ unb euiejitmlicbetJBiiiibcgciiiaebł. tfr iuic. bcrhcltcbcn SrroitygrthUJIubel Iblftrol hloitimtSUitJrtyiitig bebSSaefciKj / baft bet Jttuii) fur etyrertm iii Ctynmatyt )u 'Jjcbenfali/tbccbiemanbgewabrtWrb. IYtiii bit Botangebcrbc (abeutd nttyt/ unb ber natyfblgcnbt 'Print) Ulatystaus hcitt lity imOttyrdty mit nnbern autf. ■'IM et aherbemStylag błrrtc/ jpiur ben ólkliuUber ben Ibattraui / belami litybotyglcltyfelbfl/tinbrłcf: tTJanfob icbcm ElTórbet nidita tbun / lon. beru lptigefancen ttcbrrftn if t rut- tłunb tin griutfaintt Xuinult uubvBt. ityrenir.DctSutytn / btmi manmtnntc ber SWnlg młre tobt. ®t tvurbe aber von rintm Kaimski gltity mifgcbabcn/ ul bit Sacnfltii )uSerbinbuna bet 5Etun btn/imb von bat loitftr in btn'Palluf) gt. bratyf. £>er iWcurbeliiiSiber trurbc mit 'ctticulTcrflcnuradfer Tortur gtfoltert/ betanbte abet nirfiis mtfit alti clMtbaty. e/unb aufere tMrityte jjanfcl. Współczesna relacya niemiecza z roku lii2() o zamachu Michała Piekarskiego. czego właściciela wymurować obelisk pamiątkowy, ku pamięci i przestrodze potomności. Jakoż wieś Bietikouice istnieć przestała i nie figuruje już w Słowniku geograficznym. Niewiadomo, co się stało z obeliskiem, gdyż opisy zabytków dawnego województwa sandomierskiego. Ważne wypadki doby obecnej w rzadkich chyba wypadkach posiłkują się fantazyą artysty, by się utrwaliły w teraźniejszości i przeszły do pokoleń następnych. Zdjęcia migawkowe, ułatwione niepo miernie, dzięki aparatom kieszonkowym, chwytają wydarzenia potoczne i historycznej doniosłości prawie że na gorącym uczynku. Narówni z pió rem reportera, lub stenografa pracuje objektyw aparatu fotograficznego. Nie tak było w cz Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 19.07.19, 15:37 SPRAWA JOACHIMA KNYCHAŁY - Wyborcza - 19.07.2019 Odpowiedz Link
madohora Re: Sprawy kryminalne - te mniej znane 19.07.19, 16:18 ZBRODNIE MARRY BELL - Interia Odpowiedz Link