Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł

09.12.12, 23:43
zamknięty
Jesteśmy leniami, ale to też wasza wina" - mówią studenci o wykładowcach w tekście Jowity Kiwnik z "Gazety Wyborczej Trójmiasto". A o kolegach: "Wysławiają się jak gimnazjaliści, nie potrafią nawet notować. Ja się uczę, oni olewają, a i tak na końcu papier mamy ten sam".
Do naszej redakcji nadchodzą listy studentów i wykładowców z całej Polski. Czy coś złego dzieje się z naszymi wyższymi uczelniami? Oto głos Jacka:
Witam, cykl o kondycji szkół wyższych w Gazecie Wyborczej sprowokował mnie do wyrażenia swojej opinii w sprawie. Jestem absolwentem Akademii. Uważam, że w dużej mierze to uczelnie są winne temu, jak postrzega się młodych. Robi się przykro, jak wspominam poziom nauczania w Akademii. Wyglądało to jak linia produkcyjna bezrobotnych, w fabryce. Dosłownie. Jak nie mówić o fabryce, skoro już na pierwszym roku egzaminator organizował i po cztery egzaminy, by wszystkich nieuków przepchnąć i mieć spokój, a i nawet na tym czwartym był zmuszony stawiać trójki, by nie robić sobie problemów z tzw. komisami i warunkami?
Pustki na wykładach? To nie przypadek
Byli tacy wykładowcy, co to w ogóle nie prowadzili zajęć, tylko przychodzili i narzekali na wszystko, robili cokolwiek, tylko nie zajmowali się tematem spotkania. Nie bez powodu na ich wykładach były pustki - studenci szanują swój czas. Jeden z wykładowców (w stopniu magister) nie prowadził ćwiczeń, tylko zadawał materiał i oczekiwał, że to my poprowadzimy zajęcia, referując to, co przeczytaliśmy z książki. Na zajęciach obecność była obowiązkowa. Szczytem hipokryzji uczelni było to, że jeden z promotorów - notabene wielka osobistość w swojej profesji - przez cały rok nie widział niektórych seminarzystów (co mu nie przeszkadzało), a potem bez czytania akceptował złożone przez nich prace licencjackie i dopuszczał do egzaminu. Oczywiście normą jest, że promotorzy podają z własnej woli pytania, które zadadzą absolwentowi na obronie, bo "oni nie lubią niespodzianek".
"Doktor siedzi z nogami na stole"
Teraz jestem na studiach drugiego stopnia, niestacjonarnie na zacnym UJ. W czym on lepszy, albo jego pracownicy od uczęszczających tam studentów? Doktor przez cały wykład siedzi z nogami na stole i używa przekleństw, a w mailach wymaga szacunku i tytułów. Jego kolega układa testy tak trudne, że zdawalność jest na poziomie 30-40 proc., a uczelnia co roku inkasuje po 500 zł za powtarzanie przedmiotu od 50 proc. studentów na roku. I po co proponować drogie czesne, skoro wszystko nadrobi się w praniu? Ktoś powie, studenci się nie nauczyli. Doprawdy? Przedmiot już obrasta w wieloletnią legendę, a każdy student od pierwszego roku wie, że już musi się go uczyć, bo nie zda. Szkopuł w tym, że ów wykładowca, pan doktor, na wykładach dla dziennych jeszcze czuje presję. Na wykładach dla zaocznych czyta spis treści i dopowiada: "to sobie proszę doczytać w domu, a tamto teraz przeanalizować, ja pójdę po kawę".
Zawieście kierunki, które produkują bezrobotnych
Co napędza tę fabrykę bezrobotnych? Pieniądze! Ministerialne pieniądze, które idą za każdym studentem, wszak nie bez powodu mówi się, że z niektórych uczelni nie można być wyrzuconym - trzeba napisać podanie. Apeluję do Pań i Panów Naukowców, jako do ludzi inteligentnych - chcecie szacunku, a sami szacunku nie okazujecie studentom swoją pracą. W imię utrzymania zatrudnienia dla pożal się naukowców Rektorzy krzywdzą młodzież! Proszę Rektorów, zawieście na jakiś czas kierunki, które produkują największą liczbę bezrobotnych! Zawieszając kierunki, które produkują bezrobotnych, umożliwi Pan swoim dotychczasowym absolwentom wsiąknąć w rynek pracy. Uczelnia nie polepsza losów swoich absolwentów, tylko jeszcze go pogarsza, wypuszczając co rok masowo z murów uczelni nową konkurencję na rynek pracy. Kadrę naukową zawsze można odbudować, w końcu mamy bezrobocie, ale zaufania narodu do uczelni wyższych już się nie odbuduje.

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji

Zgadzacie się z opinią Jacka? Piszcie na: dyzur@gdansk.agora.pl

Cały tekst: trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,13019940,Studenci_o_sobie_i_wykladowcach___Chcecie_szacunku_.html#Cuk#ixzz2Eb6QoUxq
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 09.12.12, 23:48
      zamknięty
      Też studiowałam i pewne rzeczy poruszone w tym artykule po prostu nie przyszłyby mi do głowy jako studentce. Teraz mam kontakt z wykładowcami ale stoję z boku i potrafię obiektywnie ocenić i wiem że studenci są teraz bardziej wymagający niż kilka lat temu a z drugiej strony nie wiele z siebie dają. Oczywiście uogólniam, bo są też wyjątki.
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 09.12.12, 23:51
      zamknięty
      Zarzuty, że należy zamknąć pewne kierunku jest taki trochę z bańki. Bo nikt nikomu nie każe wybierać akurat tego kierunku. A z drugiej strony ktoś skończy kierunek po który powinni go szukać pracodawcy (chyba nie w naszym kraju) a i tak może nie znaleźć pracy.
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 09.12.12, 23:56
      zamknięty
      A co do odsyłania to przeżyłam na własnej skórze pewną dziwną sytuację. Przed jednym z trudniejszych egzaminów tak mnie sparaliżował strach, że nie byłam w stanie wymówić ani jednego słowa - po prostu straciłam głos. Mimo, że byłam w miarę dobrze przygotowana. Na szczęście wykładowca wyczuł że coś jest nie tak i dał mi jeszcze jedną szansę. A gdyby mnie wówczas nie odesłał? Do dzisiaj jestem mu za to wdzięczna.
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 15.01.13, 21:01
      zamknięty
      A może teraz wykładowcy wypowiedzą się o studentach?
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 17.02.13, 16:57
      zamknięty
      Czasem myślę jak to było gdy my byliśmy studentami i wiem, że zupełnie inaczej. Pewne rzeczy by nam po prostu nie przyszły do głowy...ze strachu? z szacunku dla innych?
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 14.04.13, 17:11
      zamknięty
      Czasem jak czytam takie rzeczy to zastanawiam się jak myśmy przeszli przez studia, bez skarg na wykładowców i z różnymi fobiami i obawami...
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 25.07.13, 11:37
      zamknięty

      • madohora2 Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 23.01.14, 10:43
        zamknięty
        A może wykładowcy powiedzą coś o studentach
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 26.04.14, 17:51
      zamknięty
      Każdy kij ma dwa końce
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 10.07.14, 20:36
      zamknięty
      My chociaż też płaciliśmy za studia mieliśmy szacunek do naszych wykładowców teraz student żąda - bo płaci.
      • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 03.11.14, 02:32
        zamknięty

        • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 01.02.15, 19:34
          zamknięty
          Może nie osobiście ale znam to też z drugiej strony. I żadna ze stron nie jest święta. Profesorowie przyzwyczajeni są do tego co było kiedyś a studenci bywają z roku na rok coraz bardziej roszczeniowi. I to tak jak z jajkiem i kurą. Nikt nie rozwiąże problemu po której stronie jest racja.
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 26.05.15, 22:21
      zamknięty
      Czasem mam okazję wysłuchać dwóch stron. Znajomy jest wykładowcą. Każdy ma swoje racje. A prawda jak zwykle tkwi gdzieś pośrodku. Nie jestem po stronie znajomego bo on mnie też nieraz wkurza. Czasem się zapomina i przede mną też odgrywa "nauczyciela"
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 24.08.15, 01:00
      zamknięty

    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 28.10.16, 14:32
      zamknięty
      Teraz jak coś jest nie po myśli studentek (takie czasy, że i studentów też) to zaraz oskarżenie o molestowanie. I nikt z nich nie liczy się z tym, że może komuś zniszczyć życie.
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 24.03.17, 20:52
      zamknięty
      **
    • madohora Re: Studenci o sobie i o wykładowcach - artykuł 25.07.17, 15:11
      zamknięty
      Mam znajomego, który jest "z tej drugiej strony".
Pełna wersja