madohora
04.06.13, 12:04
Dwójkę bliźniaków rodzice przetrzymywali w mieszkaniu w izolacji od świata. Chłopcy nie potrafią płynnie mówić, na obce osoby reagują strachem i płaczem. Są wylęknieni, najprawdopodobniej nigdy nie mieli kontaktu z lekarzem rodzinnym, nie byli szczepieni.
- Sprawa jest bardzo świeża. Trwa ustalanie szczegółów. Wiadomo, że nie są to osoby zameldowane w Łomży, wiadomo też, że mają w sumie siedmioro dzieci. Z czego dwójka trafiła już do rodziny zastępczej - podaje Jan Leszczewski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Łomży.
Małżeństwo, o którym mowa, od kilku lat mieszka w wynajmowanym mieszkaniu w Łomży. Jak udało nam się ustalić, prawdopodobnie mają siódemkę dzieci, z czego dwójkę bliźniaków (nie najmłodszych, w wieku około 5 lat) przetrzymywali w mieszkaniu w izolacji od świata. Nikt nie wiedział o ich istnieniu. Sąsiedzi wiedzieli jedynie o piątce ich dzieci.
- W sprawie tej rodziny nie było wcześniej prowadzone żadne postępowanie. Nie było żadnych sygnałów, że coś tam się dzieje niedobrego. Z pozoru to była tzw. przeciętna rodzina - przybliża sytuację sędzia Jan Leszczewski. - Obecnie prowadzone jest postępowanie o pozbawienie władzy rodzicielskiej rodziców. Dwójka przetrzymywanych w ukryciu dzieci przebywa w rodzinie zastępczej.
Chłopcy ci nie potrafią płynnie mówić, na obce osoby reagują strachem i płaczem. Są wylęknieni, najprawdopodobniej nigdy nie mieli kontaktu z lekarzem rodzinnym, nie byli szczepieni.
Pierwszy sygnał o tym, że w domu dzieje się coś niedobrego, pochodził prawdopodobnie od kuzynki, która przyjechała te rodzinę odwiedzić. Przypuszczalnie to również ona poinformowała opiekę społeczną, a ta kolejne organy.
O dalszym losie wszystkich dzieci zadecyduje sąd rodzinny.
metromsn.gazeta.pl/Wydarzenia/1,126477,14031491,Malzenstwo_z_Lomzy_przez_kilka_lat_ukrywalo_w_domu.html