Dodaj do ulubionych

Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku II

      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 17:10
        zamknięty
        W Nowy Rok, w Nowy Rok,

        l Hej, nie naprzód, ale wstecz,
        W przeszły, stary, rzućcie wzrok
        I wyrzućcie z siebie precz
        l Stare wady, złe przywary,
        Coście mieli przez rok stary,
        Jeśli chcecie w Nowym Roku,
        By wam szczęście szło przy boku.
        Z błędnej drogi zwróćcie krok,
        Na tor nowych dróg
        I zacznijcie życie nowe,
        Bez wad starych, cnotą zdrowe,
        A w Nowego Roku dzieje,
        Ziszczą Wasze się nadzieje.

        W Nowy Rok, w Nowy Rok,
        Zróbcie nowy czynów szkic
        U starego roku zwłok
        Co Wam szczęścia nie dał nic
        Stężcie w sobie siły nowe
        Muskularne i duchowe,
        Zajaśnieją wam nowe zorze
        Szczęść Wam Boże, Szczęść Wam Boże
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 17:28
        zamknięty
        "Nasza się Wisła ukochana toczy _
        Przez kraj pszeniczny, polisty, uroczy;
        Z źródeł karpackich coraz szersza bieży,
        Unosząc obraz rozkosznych wybrzeży"
        powiada Antoni Czajkowski w wierszu "Do
        Wisły", nazywając w nim nasz kraj "pszenicznym".
        Polska istotnie z dawna słynęła ze swe
        o zboża, jak to opiewa Wincenty Pol:
        "Bo od gór tych aż po morza
        Legła ziemia sławna z zboża".
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 17:45
        zamknięty
        Grzybów było wbród. Chłopcy biorą krasnolice,
        Tyle w pieśniach litewskich sławione lisice,
        Co są godłem panieństwa: bo czerw ich nie zjada,
        I dziwna, żaden owad na nich nie usiada.
        Panienki za wysmukłym gonią borowikiem,
        Którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
        Wszyscy dybią na rydza; ten wzrostem skromniejszy
        I mniej sławny w piosenkach, zato naj smaczniejszy:
        Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory,
        Czy zimą. Jeden wojski zbierał muchomory.
        Inne pospólstwo grzybów, pogardzone w braku,
        Dla szkodliwości albo niedobrego smaku;
        Lecz nie są bez użytku: one zwierza pasą,
        I gniazdem są owadów i gajów okrasą.
        Na zielonym obrusie łąk, jako szeregi
        Naczyń stołowych sterczą: tu z krągłymi brzegi

        Surojadki srebrzyste, żółte i czerwone,
        Niby czareczki różnym winem napełnione;
        Koźlak, jak przewrócone kubka dno wypukłe,
        Lejki, jako szampańskie kieliszki wysmukłe, .
        Bielaki krągłe, białe, szerokie i płaskie,
        Jakby mlekiem nalane filiżanki saskie.
        I kulista, czerniawym pyłkiem napełniona
        Purchawka, jak pieprzniczka; zaś innych imiona
        Znane tylko w zajęczym lub wilczym języku,
        Od ludzi niechrzczone, a jest ich bez liku.
        Ni wilczych, ni zajc;czych nikt zbierać nie raczy,
        A kto schyla siC; ku nim, gdy błąd swój obaczy,
        Zagniewany grzyb złamie, albo nogą kopnie:
        Tak szpecąc trawc;, czyni bardzo nieroztropnie..

        A. Mickiewicz
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 17:55
        zamknięty
        Piwo ma duszę? jak paradoks brzmi to.
        Ale piwosza spytajcie o to.
        A powie. że to jest prawdą niezbitą.
        Iż dusza piwa jest jego istotą.

        Bo to co w piwie smakosza zachwyca.
        Gdy mu gotowy już podają towar.
        To jest produkcji wielka tajemnica.
        Którą na świecie zna tylko piwowar,

        Bo on to sztuką swoją wydobywa,
        Gdy wszelkie fazy produkcji uzgodni.
        Tak jak czarodziej ową duszę piwa
        Z procesów warki fermentu i chłodni,

        Ona jest treścią i sensem napoju.
        Tą siłą która go w świeżości trzyma.
        Po niej odróżnisz zaraz markę zdroju.
        Choć z zamkniętymi piłbyś go oczyma.

        Choć popularnym piwo jest wytworem.
        I w Polsce długa jest browarów lista,
        Browar Książęcy w Tychach jest seniorem,
        Bowiem istnieje od lat przeszło trzysta,

        Jest on władyką tych wszystkich tajemnic,
        Z których składają się produkcji fazy,
        Więc gdy wychodzi już z piwniczych ciemnic.
        Dusza Tyskiego Piwa jest bez skazy.

        Ma ono śliczną bursztynu klarowność
        I gęstość piany. która nie opadnie.
        Ma tych powtórzeń twardą nieodzowność.
        Gdy nie zostało ani kropli na dnie,

        Pilznerem polskim słusznie go nazwano.
        Bo do tej nazwy ma zupełne prawo,
        A więc wieczorem, w południe i rano:
        Książęce Piwo Tyskie pijmy żwawo!
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 18:19
        zamknięty
        Mówią ludzie, 'że przed laty
        Cygan wszedł do wiejskiej chaty,
        Skłonił się babie u progu
        I - powitawszy ją w Bogu,
        Prosił, by tak dobrą była
        I przy ogniu pozwoliła
        Z. gwoździa zgotować wieczerzę...
        I gwóźdź długi w rękę
        ierze. -
        Z gwoździa zgotować wie
        zer;ę - .
        To potrawę całkiem nową!
        Baba trochę wstrząsła głową;
        Ale baba jest ciekawa. .
        Co to będzie za przyprawa.
        W garnek zatem wody wlewa
        I do ognia kładzie drzewa.
        Cygan włożył gwóźdź powoli
        I garsteczkę prosi soli.
        "Hej
        mamuniu - do niej rzecze -
        Łyżka masła by się zdała!"
        Niecierpliwość babę piecze,
        Łyżkę masła w garnek wkłada.
        Potem cygan jej powiada:
        . "Hej, mamuniu, czy tam w chacie
        Krup garsteczki wy nie macie?"
        A baba, już niecierpliwa,
        Końca, końca tylko chciwa,
        Garścią krupy w garnek wkłada. -
        Cygan wtenczas czas swój zgadł,
        Gwóźdź wydobył, kaszę zjadł.
        Potem baba przysięgała,
        Niezachwiana w swojej wierze,
        Że -na swe oczy widziała,
        Jak z gwoździ,a zrobił wieczerzę.

        Aleksander Fredro
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 18:24
        zamknięty
        Matulu moja, powiedzcie przecie,
        Coście widzieli na tamtym świecie?
        - O! moje dziecko, byłam ja w raju,
        Gdzie drzewa rosną jak w naszym gaju,
        Same jabłonie i wielkie grusze;
        Na nich naj czystsze umarłych dusze,
        Za dobry żywot, za świętą cnotę
        Poprzemieniane w owoce złote,
        Na cienkich prątkach pod liśćmi wiszą,
        W ciepłym się słońcu pięknie kołyszą
        Ale ich z drzewa zrywać nie trzeba,
        Bo zaraz lecą w górę do nieba.
        Potem widziałam jasne niebiosy,
        Ową pszenicę z złotymi kłosy,
        Co się pochyla pod Boże nóżki -
        Oj! nie pszenica, lecz święte duszki.
        Potem widziałam przeróżne kwiatki,
        Te w Bożych łąkach prześLiczne bratki,
        Co się na ziemi bardzo kochali,
        A potem w niebo powyrastali.
        - Mateńko moja, proszęż ja ciebie,
        Co też tam robi Pan Jezus w niebie?...
        Co robi w niebie Gwiazda zaranna,
        Królowa nasza, Najświętsza Panna?...
        - O! moje dziecko, o! kochające,
        Jezus owieczki pasie na łące,
        Jak śnieg bieluchne, co skubią trawę,
        I nie boją się, takie łaskawe.
        A to są dusze błogosławione,
        Które cierniową zniosły koronę.
        Matka Najświętsza dla ludzkiej nędzy
        Wyrabia płótno ze srebrnej przędzy:
        I j'lŻ by wszystkie dzieci sieroty
        1'vIiały koszulki z owej roboty,
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 18:24
        zamknięty
        Gdyby w jesieni pochmurnej, słotnej,
        Nie psuł w powietrzu przędzy wiatr psotny,
        Tych srebrnych nitek babiego lata,
        Co się na naszych płotach oplata.
        - Matulu moja, czyście widzieli,
        Co też tam robią święci anieli?
        - Anieli z nieba świecą nad nami
        Bardzo wysoko tymi gwiazdami;
        A słysząc Judzi proszących głosy,
        Z litości płaczą kroplami rosy;
        Rosa opada na obszar ziemi,
        I przez tę litość zboże się plemi.
        - Jest też jak li nas, matulu droga,
        Taka wesołość u Pana Boga?
        - O! moje dziecko, jak ci się zdaje?
        Musi mieć Pan Bóg, kiedy nam daje.
        - A czy tam grają tak aniołowie,
        Jak nasi wiejscy chłopcy w dąbrowie?
        - O jeszcze piękniej, jeszcze weselej;
        Na złotych skrzypkach grają anieli.
        - A gdzież się uczą przeróżnych pieśni?
        - Tam, gdzie się uczą ptaszkowie leśni
        I nasi ludzie - w rumianej zorzy,
        We łzach radości, w miłości Bożej...
        - Matulu moja, powiedzcie ino,
        Widać tam naszą wioskę jedyną?
        Naszą chałupę, bydło na smugu,
        Siostrę w zagonie, ojca przy pługu?
        Widać tam dziewczę, co zbiera ziele,
        I tego dziada, co przy kościele
        Siedzi i w górę wyciąga ręce,
        Na małym wzgórku przy Bożej męce?
        - O! widać wszystko, gdzie się kto ruszy
        Wiedzą tam dobrze o każdej duszy!
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 18:25
        zamknięty
        Jeżeli ludzie w grzechy popadną,
        To zaraz z żalu anioły bladną;
        A ile razy dobrzy, cnotliwi,
        To si
        i niebo całe ożywi.
        - Powiedzcież teraz, mateńko droga,
        Co tam jest więcej u Pana Boga?
        - Potem widziałam, strasznej wielkości
        Dwóch archaniołów stało w jasności,
        Trzymając wielką księgę otwartą;
        A Piotr apostoł karta za kartą
        Przewracał zwolna z smutkiem głębokim
        I patrzał na świat żałosnym wzrokiem: I
        Bo w owej księdze wszystko tam stoi,
        Co tylko człowiek na świecie zbroi:
        I co się stało i co si
        stanie,
        Jest o tym w niebie jasne pisanie.
        Kiedy śmierć człeka nędznego blisko,
        To zaraz anioł czyta nazwisko. -

        Słuchajcie ino, matulu droga,
        Czyście widzieli i Stwórcę Boga?
        - Nie, moje dziecko, przed Stwórcą
        Tyle aniołów na skrzydłach lata, [świata
        Ze jest okryty jakby obłokiem, .
        Jak słońce srebrną chmurką przed okiem.
        Tylko z promieni, co stamtąd lecą
        I na wybranych czołach się świecą,
        Przedwieczną jasność oglądać może
        Ubogi człowiek, stworzenie .Boże. ,
        - A jak daleko, matko, do nieba?
        To pewnie z miesiąc iść tam potrzeba?
        - Bogać tam miesiąc, o moje dziecię;
        Iść tam potrzeba przez całe życie.
        Czyniąc po drodze dobrego wiele,
        Bijąc się mężnie, modląc w kościele,
        Kochając ludzi jak braci własnych,
        To w końcu dojdzie do niebios jasnych"
        I Piotr mu święty, apostoł Boży,
        Złocistym kluczem niebo otworzy:
        - Toście wy dużo, matko, widzieli
        I pewnie .byście wrócić tam chcieli:
        Więc jak pójdziecie, mateńko droga,
        ,To i mnie z sobą weźcie do Boga.
        - O! ty zostaniesz, małe pacholę:
        Bo któż by gąski wypędzał w pole?
        Kto by po lesie zbierał jagody?
        Krasiatą krówkę pędził do wody?
        Kto by niósł ojcu w pole dwojaki?
        Kto by na ogień przynosił krzaki?
        Tak moje dziecko, moje kochane,
        Ty się zostaniesz, ja nie zostanę...
        - Ej co tam gadać, wy nie umrzecie,
        Jest ci już dużo na tamtym świecie...
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 18:25
        zamknięty
        Z nieba do czyśćca spadzistą drogą
        Schodziłam zwolna niepewną drogą;
        Tam koło płota stawa tęsknota,
        Każda duszyczka istna sierota;
        Oczy przymknięte, usta się zwarły;
        Te, co już bardzo dawno pomarły,
        Czasem na chwilę błysną uśmiechem,
        I zaraz, jakby uśmiech był grzechem,
        Ciemnieją lica, chylą się głowy,
        I rozchodzą się biedne niemowy.
        Dokoła pustka, gdzie zwrócisz oko,
        Wszędzie jak zajrzeć długo, szeroko,
        Żadna się trawka z ziemi nie puszcza. '
        Po polu wicher przeciąga suchy,
        W którego zimnie drżą biedne duchy.
        - To te duszyczki, proszę ja matki,
        Nie mają swojej na zimę chatki,
        Ani przykrycia, ani odzieży,
        I to tak wszystko, na słocie leży?...
        - O mają one swoje poddasza,
        Ogrody, chaty takie, jak nasza,
        I takie wody, i takie pola,
        Ale im do nich wrócić niewola.
        - Cóż one robią, czem się tam bawią?
        - Chodzą po grudzie i nogi krwawią.
        A inne proszą rzewnymi słowy,
        Żeby im Bóg dał wieniec cierniowy.
        I na ich prośby w pochmurnym polu
        Jawi się anioł cichego bolu,
        Z koron" Zbawcy całego świata,
        Z której kroplami święta krew zlata.
        A na ten widok okrutnej męki
        Żadna po wieniec nie wznosi ręki;
        Ran Zbawiciela słodkich się boją,
        I przed aniołem wylękłe stoją;
        A potem jakby wróble spłoszone
        Lecą powietrzem w pole zamglone.
        - To dla nich nigdy słońce nie świeci?
        - Czasem maleńki promyczek zleci;
        Gdy ludzie mówiąc Zdrowaś Maryja,
        Wtedy się słońce przez mgły przebija,
        I smutne światło ,na ziemię sieje,
        W którym gromada dU,chów się grzeje.
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 18:26
        zamknięty
        Żebyście też to powiedzieć chcieli,
        Coście najpierwej w piekle widzieli?
        -:- Widziałam najpierw jedną rodzinę,.
        Co przechodziła smutną dolinę,
        Płakali razem, nędzę współczuli,
        A jedni drugich pod serce kłuli.

        - To w piekle żadnej nie ma radości,
        Ani spoczynku, ani jasności?
        - Widziałam jasność: tak się świeciło,
        Jakby się w nocy miasto paliło.
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 18:26
        zamknięty
        I radość także słyszałam wściekłą:
        Jednego razu śmiało si:ę piekło,
        Gdy pani panu truciznę wlała,
        W pięknym ogródku go pochpwała,
        Nasiała lilii, rutki i maku,
        Żeby nie 'było na grobie znaku.
        Drugi raz piekło śmiechem wybuchło,
        Kiedy śpiewanie w kościółku zgłuchło...
        Trżeci raz otchłań śmiechem zawrzasła,
        Gdy miłość ziemi w sercach zagasła.
        Tam w jednej stronie jest i spoczynek
        Na łące zgniłych niezapominek.
        . Pod czarnym niebem, Bożeż mój, Boże!
        Widziałam owe Madeja łoże;
        Na nim śpi zdrajca z czerwoną brodą,
        Cały oblany śmiertelną wodą.
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 18:27
        zamknięty
        Tak przeszłam drogę smutno, boleśnie,
        Naraz przeglądam, - czy jeszcze nie śnię?
        Wkoło mnie ludzie; ci trumnę niosą;
        Inni oblani rzewną łez rosą;
        Dziad przy mych nogach mówi pacierze,
        A ty, kochanku, modlisz się szczerze,
        I patrzysz we mnie z taką miłością,
        Że zapukało serce radością,
        I jakieś ciepło słodkie, wiosenne,
        I jakieś światło ciche, promienne, .
        Wstąpiło we mnie, j ak biała zorza,
        Jak czysta miłość, jak łaska Boża.
        Spojrzałam w okno: to samo sioło,
        Siwy dąb schyla stuletnie czoło,
        Woda się świeci jak srebrna łuska,
        Kilkoro dzieci w stawie się pluska.
        I znowu jestem na swojej ziemi,
        W wiosce, pomiędzy ludźmi dobrymi.
        Wiem ja, dziecino, moją godzinę,
        I wiem, że z łaski Bożej nie
        ginę.
        Więc mnie nie płaczcie w skonania chwili,
        Ani żałujcie, o moi mili:
        Jedno mnie płachtą okryjcie białą,
        Potem do trumny połóżcie ciało,
        A potem bracia, krewni, rodzina,
        Niech zaśpiewają Salve regina.

        Teofil Lenartowicz
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 18:28
        zamknięty
        Biedził się Jacek od dobrej godziny,
        Nie mógł osłowi poradzić,
        Bo ten, nie wiedzieć z jakiej przyczyny,
        Nie dał się pr,zez most prowadzić.
        "Nie pójdę" rzecze, "dość już biedy znoszę,
        Męczę SIę, trudzę i już ledwo łażę;
        Ja mam biec naprzód?! i dlaczego, proszę?
        Dlatego tylko, że tak Jacek każe?"
        Jacek tymczasem na nowo go zmusza,
        Ciągnie za uszy; kijem, batem ćwiczy; ,
        Osioł, nie tylko że naprzód nie rusza,
        Jeszcze się cofa i ryczy.'
        "Niechże cię, ośle, jasny piorun trzaśnie!"
        Rozgniewany Jacek wrzaśnie;
        "Nic ja tu z tobą nie zrobię!"
        A wtem mu nagle myśl błyśnie szczęśliwa
        Biegnie w 'tył - osła za ogon porywa
        I silnie ciągnie ku sobie.
        "Ho! hp! rozumiem, Jacek' zamiar zmienia"
        Domyślny osioł zawoła. ·
        "Widząc, że naprzód znaglić mnie nie zdoła,
        Chce zmusić mnie do cofnienia,
        Otóż nie zmusi! w tej chwili zobaczy,
        Co to osioł znaczy!"
        Rzekłszy to, jakby sparzony ukropem,
        Myśląc, że cudów dokona,
        Zrywa się, rusza i przez most galopem
        Pędzi z Jackiem u ogona.
        Są i wśród ludzi istoty tak dziwne,
        Sprzeczne, przekorne,' jakby krnąbrne dzieci;
        Lecz udaj zdanie twojemu przeciwne,
        A osioł przez most poleci.
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 18:29
        zamknięty
        Pbróżniły się kruki kędyś nad padliną
        I skaczą sobie do oczu,
        A gawrony,
        Stojąc na uboczu,
        W krzyk: "Gwałtu, ratunku, bo zginą!
        A co najmniej wyrządzą jaką krzywdę sobie:
        Ten t.emu oko wydziobie"... "
        A na to stary osioł- o potężnej głowie,
        Wędrując sobie przez pole,
        Zatrzymał się i dawne przypomniał przysłowie:
        - "Gawrony!... Kruk krukowi oka nie wykole!"
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 18:30
        zamknięty
        Kwk, na drzewie siedząc sobie,
        Kawał sera trzymał w dziobie.
        Lis, zapachem przynęcony,
        Zrobił niskie trzy ukłony
        I do kruka rzekł: "O! dziwy...
        Jakżeś panie urodziwy!
        Wysiliła się natura;
        Co za postać, co za pióra!
        Jeśłi tyłko. choć o włosek.
        Masz piękniejszy od piór głosek,
        Wtedy ręczę ci honorem,
        Że jak bór ten stoi borem,
        Z twą postacią i oczyma
        Piękniejszego ptaka nie ma!"
        Kwk. nie myśląc, że to zdrada,
        Z radości się nie posiada,
        Chce zachwycić łisa śpiewem,
        Lisa, który siadł pod drzewem,
        l szeroko dziób roztwiera...
        Wtem wypada kawał sera.
        Lis natychmiast za ser chwyta.
        "Mości panie, z nami kwita!" -
        Rzecze chytry lis do kwka -
        "To dla ciebie jest nauka,
        Byś na przyszłość nie był próżny,
        Z pochłebcami był ostrożny,
        Ta nauczka moja szczera
        Warta przecież kawał sera!"
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 18:31
        zamknięty
        Wilk udawał chorego, chcąc uwieść zwierzęta,
        I udała się sztuka, zjadał niebożęta.
        Lis z dałeka przystanął i pyta o zdrowie?
        - Oj! bardzo źle kochanku, wiłk z jękiem odpowie,
        Ałe czemu się bliżej nie przysuniesz śmiało?
        - Bo widzę, wiełu weszło, ałe wyszło mało.
        We wszystkim postępować nałeży z ostrożna,
        Głupca zawsze się zwiedzie, mądrego nie można.
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 20:42
        zamknięty
        Z dala słychać wiejskie dzwony,
        I lud tłumnie ciągnie w bieli
        Od kościoła. przez zagony.
        To snać pogrzeb będziem mieli!
        Śpiew żałobny płynie rosą:
        Ale trumny coś nie niosą?...
        T o po zmarłych upominek!
        Po cmentarzu się rozbiegli;
        Klęcząc każdy krzyż oblegli;
        Więc i "wieczny odpoczynek!"
        Dzień Zaduszny serce święci,
        I powszednie dzieje chaty,
        I najcięższe życia straty
        Stają żywo tu w pamięci...
        Kmiecie stoją zadumani:
        Śmierć nie straszna, -lecz sąd boski -
        I niedola serce rani -
        Owo całe dzieje wioski!
        I na grobach każdy składa
        Upominki i obiaty -
        I o swoich opowiada -
        Owo dzieje polskiej chaty!
        W moc modlitwy zbrojna wiaro!
        Co z duchami duchy łączy -
        Co tak wielką mierzysz miarą,
        Że się żywot tu nie kończy:
        Wiarą w karę i w nagrodę -
        W wspólność duchów i swobodę -
        Dobrej woli - świętej woli -
        Ty przyświecaj synom roli,
        Bo ty trzymasz to sumienie,
        Jak na wodzy w ojców wierze;
        I przykazań boskich strzeże,
        Co na pieczy ma zbawienie. -
        Wielka wiaro tej prostoty!
        Ty się trzymaj wiejskiej strzechy -
        I od wdowy i sieroty
        Bierz otuchy i pociechy.
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 20:43
        zamknięty
        A za tego króla Jana,
        Co to po łbach bił pogana,
        Przyszły posły i rozjemce:
        - Ratuj, królu! giną Niemce!
        Turek na nas następuje,
        Szyjom naszym miecz gotuje,
        Naszym wieżom - księżyc w nowiu 2),
        Naszym dziatkom - chrzest z ołowiu.
        - Jak zdobędą Wiedeń stary,
        Krwawo poczną uczyć wiary,
        I postawią ciężkie stopy
        , W samym sercu Europy.
        - M y siłami ,niemieckimi
        Nie obronim naszej ziemi,
        Zginiem - knecht y 3) i rycerze...
        Ratuj, królu-bohaterze!
        Król się porwał rozgniewany:
        - Wara - krzyknął - bisurmany! 4)
        Na to słońce, co nam świeci,
        Trząść z buńczuków 5) waszych śmieci!
        Miecz mi dajcie!... Hej, trębacze,
        Niech otrąbion kraj obaczę!
        Niech się Polska moja ruszy,
        Mocnej dłoni, wielkiej duszy!
        Ni
        ch husaria skrzydła bierze,
        Niech stalowe lśnią pancerze,
        Niech szablice błysną w ręku,
        Luzak 6) z koniem, koń w obłęku 7).
        Za trzy doby hufce ruszą,
        I nie spocznę, klnę się duszą,
        Aż oczyszczę dom sąsiada
        Od szarańczy, co nań spada. -
        Posłyszała Polska króla:
        Koń u żłobu uszy stula,
        Rycerz ostrzy miecz stalowy:
        - Kraju miły! bądź mi zdrowy!
        Trąbią trąby w strony świata,
        Głos po polu z wiatrem lata,
        Szumi Wisła niespokojna,
        Bory szumią: - Wojna! Wojna!
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 20:44
        zamknięty
        Za trzy zorze i trzy noce
        Polska wiara 8) Turków grzmoce,
        Aż się szczerbi kosa śmierci
        Na buńczukach z końskiej sierci...
        Grzmią harmaty, świszczą kule,
        Z dziwem stoją obce króle,
        Wyciągnęli długie szyje,
        Patrzą - jak to Polak bije.
        Biały koń się prze pod Janem
        Po tym polu, krwią zalanym,
        Strzał tureckich błyski chwyta
        N a wzniesione w skrach kopyta.
        Łysa Góra 9) we mgłach stoi,
        Noc z niej schodzi w czar.nej zbroi,
        Kładzie rękę na powieki
        Nie do świtu, lecz na wieki.
        Turek włosy targa w brodzie,
        Król rumaka boki bodzie...
        - Hej! na obóz! Naprzód, wiara! -
        Poszła koniom z nozdrzy para:
        Jak grom lecą, jak grom walą,
        Dziw, że świata nie obalą,
        Dziw, że się utrzymać mogą:
        Koń kopytem, mąż ostrogą.


        Naprzód!
        Wzięli namiot wroga.
        Co :ł.niecz puścił, bije trwoga...
        A po świecie okrzyk leci:
        - Niechaj żyje król Jan Trzeci!

        M. Konopnicka

        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 20:44
        zamknięty
        Rozumie ludzki! tyś mały przed Panem
        Tyś kroplą w Jego wszechmogącej dłoni;
        Świat cię niezmiernym zowie oceanem
        I chce ku niebu na twej wzlecieć toni.
        Zdajesz się tykać brzegów widnokręga:
        Daremnie z żaglem nawa leci chyża,
        Opływa ziemię, niebios nie dosięga;.
        Twa fala nigdy ku niebu nie zbliża.
        Wzdymasz się, płaszczysz, czernisz się i błyskasz,
        Otchłanie ryjesz i w górę się ciskasz,
        Powietrze ciemnisz chmurami mokrymi
        I spadasz z gradem - tyś zawsze na ziemi!
        A promień wiary, którą niebo wznieca,
        Topi twe krople, zapala twe gromy
        I twe pogodne zwierciadła oświeca;
        Ach! ty bez wiary, byłbyś niewidomy.

        Według A. Mickiewicza
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 21:16
        zamknięty
        Pamięci Szopena

        Szumiały mu nasze wierzby I nasze topole,
        I ten ciężki kłos pszenicy,
        Co ozłaca rolę.
        Szumiały mu cichą pieśnią Zielone dąbrowy,
        I te trzciny nad jeziorem I ten las sosnowy,
        A on chodził wśród tych szumów Zasłuchany w dale,
        I w przestworze bezgranicznym Topił swoje żale.
        I w topole się przemieniał W kłos pszenicy zloty,
        A łanami szła pieśń cicha Łkającej tęsknoty.
        Sosnowego boru szepty Płynęły mu z duszy, Tajemniczych pełne zwierzeń W przedwieczornej głuszy.
        Pajęczyny wiotkie przędze Otulają rżyska,
        A w moczarach zmaiła woda Opalami błyska.
        Smętek idzie po przydrożacb. Liście z drzewa strąca,
        A źrenice mu wypala Zorza konająca.
        A tam dziki wiatr się zrywa,
        Z stodół zdziera strzechy — Boleść tylko i żałoba,
        A nigdzie pociechy!
        A tam pożar wstrząsł się krwawy, Łuną zlane nieba,
        Hej! umrzemy z nędzy, z głodu, Zabrakło nam chleba.
        A tam czarny wóz się toczy, Wrony nad nim kraczą,
        Księża pieją miserere —
        Hejże w tan z rozpaczą!
        Rżnij muzyko, a ty żydzie Dolejże nam wódki,
        Utopimy łzy i rozpacz,
        Tęsknoty i smutki.
        Co nam świat ten, co nam życie! Snać sam Bóg nas rzucił!
        Kiedyż — że to ranek szczęście Nieszczęśliwym wrócił?
        Rżnij muzyko, a my dalej Walczmy, z skrytym wrogiem Który oko swe przymrużył Nad naszym rozłogiem.
        Rżnij muzyko, a ty pieśni,
        Leć w przestwór daleki!
        Świat przed tobą się ukorzy i uklękną wieki.
        Łkaj, rozpaczaj, grzmij i czoło Stawiaj zawierusze;
        Ziemię polską mieścisz w sobie Ach, i polską duszę

        Jan Kasprowicz
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 21:18
        zamknięty
        A kiedy przyjdę już dziewczyno,
        w oczekiwany czas,
        Wieczorną przyjmij mnie godziną,
        niech nikt nie widzi nas.

        Niech gwiazdy jeno patrzą jasne,
        niech mrący patrzy dzień,
        Jako w ramionach Twoich gasnę ja
        Twojej duszy cień

        Niech mowy naszej nikt nie słyszy,
        milczeniem do mnie mów,
        W wieczornej do Cię przyjdę ciszy,
        jak senny czar bez słów

        TADEUSZ PIOTROWSKI.
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 21:22
        zamknięty
        Wóz przejechał mrowisko, a wiosenna psota
        Gęstym deszczu potokiem, strumykami błota,
        Na trzy części rozdarła gniazdo jednolite.
        Ha, smutno, lecz żyć trzeba —.
        Mrówki pracowite
        Dalej swój dom naprawiać.
        Więc też niezadługo
        Trzy kopce rozdzielone gęstą błota strugą,
        Stanęły blisko siebie. Mrówki rozżalone
        Chciały błoto przechodzić, albo utęsknione
        Poprzez strugi wciąż sobie mówiły znakami:
        „Myśmy z jednego gniazda, myśmy rodakami.“
        Żyć trzeba, więc w trzech kopcach od pracy aż wrzało.
        Ród się mnożył, młodzieży chmarę się chowało
        I powoli wśród troski życia codziennego
        Każdy się przywyzwyczaił wnet do kopca swego,
        Tymczasem przyszedł letni skwar,
        Z nieba się sypał słońca żar I błoto znikło z granic.
        Mówiąc sobie:
        Tożeśmy nie znały swobody jedno zrobić mrowisko —,
        A młodsze prawią: Za nic —.
        Odrębność dzielnicowa to chluba narodowa,
        Jej znosić dziś nie trzeba .
        Niech każdy po swej woli —
        Na własnej grzebiąc roli Sam się dorabia chleba —.
        Ale życie, od chęci młodzieży silniejsze
        Skoro znikły granice, więc co odważniejsze
        Dalejże więc przechodzić pomiędzy kopcami
        Tu gwałt —. Zawsze przybysza witają szczękami,
        Gryzą go, pędzą siłą pokąd nie uciecze
        I tak kopców złączenie coś długo się wlecze.
        Tymczasem przypadkowo właśnie w ową stronę
        Szedł dzik, ryjąc, wnet kopce z posad poruszone
        Zmięszały się i kupę stworzyły bezładną . . .
        Teraz żadna nie myśli, że inne napadną —.
        Po zburzeniu cołości każda do mrowiska
        Jednego tylko wzdycha, każda się przeciska.
        Jak może pośród ruin i bez odrębności,
        Wszystkie wnet się zajęły budową całości,
        Mówiąc sobie: „Jużeśmy nie znały swobody
        Pokąd nas ryj prosiaka, nie zmusił do zgody.“
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 21:35
        zamknięty
        Gzy wiesz ty dziecię miejskich murów,
        Że tam za miastem ruń zielona,
        Że w drzewach pełno ptasich chórów,
        Że pachnie trawa wykoszona . .
        A lipa nęci pieśnią woni
        I polne kwiaty się kłaniają;
        A naokoło życiem dzwoni
        — I o czerni w lesie liście bają
        Czy wiesz ty dziecię? —
        Jak tam ładnie!
        Tam nie ma bruków i kamienic,
        Tam się po ziemi tęcza kładnie,
        Tam można skąpać się w przestrzeni
        Czy wiesz o dziecię . , . że tam ., nawet ,
        Dusza złych ludzi się spromieni ?

        Władysław Żelechowski
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 21:36
        zamknięty
        Życie idzie . . , przechodzą przez światy
        miodne lipce i jesienie plenne . ..
        Życie idzie i rzuca w gehennę
        dusz zmęczonych bezkrwawe dramaty.
        Dusze łamią się, jak zwiędłe kwiaty,
        serca w błoto padają jak liście,
        ból i nędza — to chleby codzienne ...
        W jęk« ludzkim, jak w wichru poświście,
        słychać echa dalekiej zatraty —
        a to idzie i idzie wieczyście .
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 21:37
        zamknięty
        Zabrała uśmiech słońca, zwrócony twarzą ku mnie,
        Wiośniany dech poranny, w przedziwnym sił krysztale
        Całuje sny prześnione w czarnej zawarta trumnie.
        Spłoszony ręką śmierci w cmentarne odszedł dale.
        Zanim zdołała wpłynąć z dziewczęcych lat ukrycia,
        Ranione serca okrutnie (tak los się mój odmienia)
        Łódź się zachwiała pod nią na twardych skałach życia.
        Dzieli nas dziś jedynie cicha mogiła milczenia
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 21:52
        zamknięty
        Graj! silniej graj, o Słońce!
        Bo niedość rażą mnie
        Twe święte groty,
        Go z cięciw harfy niosą pioruny pieszczoty
        Boskiej, trawiącej , . ,
        Graj silniej jeszcze I
        Bo niedość ciałem w kłębie się wiję,
        Niedość smagają mnie twoje złote żmije
        W ogniste dreszcze! . . .
        Mocyć nie staje?
        Więc zawyj w bezmiar swą
        Rozpacz i w walce
        Z oporem strun niesfornych kalecz do krwi palce.
        A potężniejsze graj Raje!
        Takie, że niemi w Szał duszę zamącę!
        Bo ja Cię przeklnę! — graj! graj! graj!!!
        o Słońce.

        JÓZEF RUFFER
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 21:53
        zamknięty
        Rwącym potokiem, burzą, wichurą i błyskawicą, co tnie po niebie . . .
        i roześmianą w koło naturą, pieśnią i dźwiękiem, co sny kolebie,
        . . . i przewspaniałym, misternym kwiatem geniuszem samym lab jego bratem . . .
        może być człowiek.
        — Ale z tych tylko, co duszę mają, co myśleć umią, co serca dają.

        Włodzimierz Żelechowski
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 21:54
        zamknięty
        Muzy biedne polskiej ziemi!
        Wielką głoszę wam pociechę
        Długo byłyście błędnemi,
        Z tylu p:eśni, różnych brzmieniem,
        Jedną, zgodną pieśń utworzyć.
        Natchnienie związać z natchnieniem l dłoń z dłonią ciasno złożyć!
        Hei od Wisły, Raby,
        Diwiny, Niemna — każda niech przybywa
        Uroczystej dzwon godziny
        W imię Ojczyzny przyzywa.
        Odiąd własną macie
        Spieszcie pod nią! — czas sprzymierzyć
        Rozspierzchłe ducha zapały,
        Wzajemnie w siebie uwierzyć
        Dla swobody i dla chwały!
        Czyja czysta myśl i dusza,
        Temu spoczynku pociecha;
        Kto ich nie ma — niechaj msza
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 22:46
        zamknięty
        Jedno słowo! Jedno mocne słowo i jak stal twarde,
        zjarzyć się może tak — tak piorunowo,
        że krwawych czynów stworzy awangardę . . ,
        i porwać może całe tłumy —
        tłumy i wznieść potrafi ich groźne poszumy do wielkości pożaru . . .
        Który rozpali pragnienia i zjątrzy ukryte rany
        i niewolnicze nagnienia sprostuje .... ponad pany
        Jednem też słowem przemocnem i twardem jako ze,stali,
        tys ące można potworzyć herojów i do zwycięzkich
        poprowadzić bojów- tych, nawet którzy spaii
        Jedno słowo! Jedno słowo mocne i twarde jak stal,
        zadusić może porywy ouhocne i oczy zamącić wypatrzone w dal . , . .
        i zakląć w dyby cale rzesze ludu,
        — że czekać muszą chyba siły cudu, który ich zbawi .
        Lecz nim nadejdzie godzina
        co nowe przyniesie żniwo, niedola karki pozgina
        i zerwie myśli ogniwo
        Jednem też słowem przemocnem i twardem jako ze stali
        tysiączne rzesze dzikiej bestii tłumu spanować
        można i wznieść do rozumu, który pokalali.

        Włodzimierz Żelichowski
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 22:47
        zamknięty
        Rozpłakało się niebo od samego rana,
        Strumieniami po szybach deszcz, jak szklany spływa,
        Z zwisłemi w dół kłosami stoi w polu niwa
        Szamotana wietrzyskiem i deszczem smagana
        I w chacie tak ponuro. Półmrok się wałęsa
        Po kątach chłopskiej izby, że i duszę człeka,
        Jakiś smutek ogarnia. W polu żniwo czeka,
        A w chacie niema mąki, ani chleba kęsa.
        Omotał się w łachmany chłop i wstał leniwo.
        Idzie wyjrzeć na pole przez przydrożne błota
        — Hej, nasza żywicielko — nuci — nasza niwo!
        — Kiedyż nam ją osuszy słonka jasność złota ?
        I tępym wzrokiem patrzy na spóźnione żniwo:
        — „Trzeba w pole z kosami, a tu taka słota
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Wiersze, przysłowia z kalendarza z 1935 roku 08.03.14, 22:51
        zamknięty
        Były wiśnie, od kwiecia śnieżyste, przez noc jedna,
        rozkwiły kwiat biały, takie dumne, radosne i czyste, aż ku niebu gałęźmi sięgały.
        Ot, i wichry im kwiaty rozwiały.
        Przez godzinę wiatr igrał z drzewami, giął ku ziemi,
        w szaleńczej pieszczocie i młodemi szarpiąc konarami,
        białe płatki zdmuchiwał w pustocie.
        M ich rozwiał tysiące i krocie
        I poleciał w dal wicher swawolny,
        hen, daleko, w podniebne krainy.
        Ot, jak wicher, mocarny i wolny,
        co wciąż inne przytula drzewiny.
        I jest zawsze bez kary i winy.
        A żałosne, młode, łkają drzewa
        i liść każdy drży cichą rozpaczą,
        pieśń tęsknoty, każda gałęź śpiewa.
        Pewno kwiatów swoich drzewa płaczą?
        Nie, nad wichru wędrówką tułaczą

        Marja Czeska-Mączyńska.
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC