Dodaj do ulubionych

K-ce więzieni mordownią proces o zniesławienie1925

01.05.14, 17:18
Proces przeciwko P. Palce o zniesławienie katowickiego więzienia

W sobotę odbyła się sensacyjna rozprawa w Sądzie Okręgowym w Katowicach przed
Pierwszą Izbą Karną pod przewodnictwem dyr. S. O. Papee Pawła Palki z Chropaczowa, odsiadującego karę w więzieniu w Katowicach za działalność komunistyczną, oskarżonego o szerzenie szkodliwych plotek, a mianowicie: dnia 17 maja 1924 roku, będąc na kongresie rad załogowych w Katowicach miał się wyrazić w swoim przemówieniu, że w więzieniu w Katowicach jest "mordownia" i ze dozorcy więzienni są "katami". Oskarżony do winy się nie przyznaje i kategorycznie zaprzecza. jakoby miał się wyrazić że więzienie w Katowicach jest mordownią. Na kongresie poruszył sprawę więźniów przebywających w Katowickim więzieniu, mówił że więźniów politycznych szykanują tam i znęcają się nad nimi i dozorców nazwał katami. Przed kongresem jakieś nieznane mu kobiety wręczyły mu dwa listy, jeden z nich miał być pisany z więzienia i był podpisany przez więźniów - komunistów, Ruedigera, Szebastowskiego i innych, drugi był podpisany przez więźniów politycznych. Na kongresie uchwalono rezolucje równobrzmiącą, podobną do treści jednego z listów. Oskarżony sam postawił wniosek, aby wybrano komisję, która by się udała do wojewody w tej sprawie.
Oskarżą prokurator Zbisławski, broni specjalnie przybyły z Warszawy obrońca Jan Dobrowolski.
Po przesłuchaniu oskarżonego przystąpiono do przesłuchania świadków. Niektórzy z nich, więźniowie z katowickiego więzienia wskazani przez oskarżonego mają udowodnić faktami rzekome znęcanie się nad więźniami. Świadek A. Rajwa referent śledczy w Katowicach twierdzi, że w drodze konfidencjonalnej wiadomo mu iż oskarżony na kongresie rad załogowych w Katowicach w przemówieniu swym użył słów, że katowickie więzienie jest "morodownią" i że dozorcy spełniają rolę katów. Świadek, poseł na Sejm Warszawki Adamek Józef bezwyznaniowy był przewodniczącym na kongresie rad załogowych 17 maja zeszłego roku lecz z powodu tego, że sprawa więźniów była poboczna gdyż referowano głównie sprawy gospodarcze nie może sobie dokładnie przypomnieć tej sprawy. Jednak twierdzi, że komuniści tak zaagitowali zebranie, że nawet wybrano komisję, która się miała udać do wojewody aby interweniować w sprawie więźniów. Świadek Sławik redaktor "Gazety Robotniczej" był na kongresie rad załogowych ubiegłego roku w Katowicach jednak nie przypomina sobie czy oskarżony używał słów "mordownia" Rezolucję zamieścił w "Trybunie Robotniczej, gdyż była mu dana przez posła Adamka - przewodniczącego zebrania i była uchwalona na zebraniu. Świadek Rudiger Juliusz profesor matematyki przesiaduje obecnie w więzieniu za działalność komunistyczną. Stosunki więzienne znacznie się polepszyły w porównaniu ze stosunkami jakie panowały w 1923 roku i nawet w zeszłym roku aczkolwiek daleko im jeszcze do stosunków jakie powinny być lub jakie są w całej Polsce. Co do szykan, znęcań itd. może powiedzieć, że gdy był aresztowany w nocy na 5 maja ubiegłego roku do samego rana godziny 3 lub 4 musiał stać aż wyznaczono mu celę, siłą zmuszano go do wychodzenia na spacer. Po spacerze musiał się zwracać twarzą do ściany i czekać kiedy dozorca wpuści go do jego celi. Po kolacji oddawać musiał ubranie i zostawał na całą noc w bieliźnie aż do rana. Kiedy chciał się poskarżyć naczelnikowi więzienia lub prokuratorowi powiedziano mu, że aresztowany nie ma nic do gadania, nie raz zwymyślano go od komunistów, chacharów itp. Był już w różnych więzieniach 32 razy ogółem 8 lat i zna stosunki więzienne. Przyznaje, że list odczytywany z więzienia na kongresie podpisał. Świadkowie Szabatowski, Wieczorek. Szombara, Rybarczy,, Malanda i inni znajdujący się obecnie w więzieniu za działalność komunistyczną zeznają to samo co poprzedni świadek i dodają, że słyszeli jak biją innych lecz na zapytanie prokuratora czy ich bito odpowiadają, że nie. Świadek Maron Józef z Chorzowa obecnie w więzieniu, twierdzi że go raz pobito w kuchni, gdy chciał zniszczyć papierek na którym miał wypisane poufne słowa. Bił go starszy dozorca więzienny Pilorz. Zawezwany starszy dozorca Pilorz oświadcza, że Maronia nie bił, tylko gdy posłyszał w kuchni więziennej jakieś szamotanie się i krzyki przybył i zauważył, że dozorca Jończyk usiłował wydrzeć Maroniowi jakiś papierek. Wobec tego odepchnął Maronia i zamknął go do celi. Świadek Wł. Szeliga Skorupski, kierownik więzienia w Katowicach zeznaje, że wszystko dzieje się w więzieniu według przepisów ustalonych jeszcze za czasów niemieckich a więc na spacerze więźniowie muszą trzymać ręce w tyle. Po spacerze każdy musi stanąć twarzą do drzwi celi aby nie miał możliwości porozumienia się z innymi, po kolacji każdy więzień obowiązany jest zdjąć swoje ubranie i oddać dozorcy, ubranie to leży przed drzwiami celi aż do rana, dlatego żeby więzień nie mógł uciec. Skarg żadnych aby więźniów bito nie słyszał. Świadek pan prokurator Mieczysław Świątkowski jest jednocześnie przełożonym więzienia. Nakazywał zawsze aby z więźniami obchodzono się po ludzku. Zwrócił specjalną uwagę na więźniów politycznych, w szczególności na komunistów. Rzeczywiście skarżyli mu się komuniści na pewne jak sami nazywali "szykany" a to założenie rąk z tyłu na spacerze, odwracanie się twarzą do ściany zanim będzie wpuszczony do celi itd. ale to są stałe przepisy i nie w jego mocy jest to zmienić. Żadnych skarg o rzekomym biciu więźniów nie otrzymywał.
Wszelkie ulgi które były w jego mocy zawsze udzielał więźniom. Następnie zabrał głos oskarżyciel publiczny prokurator Zbisławski. 17 maja ubiegłego roku odbył się kongres rad załogowych w Katowicach na którym miały być omówione tylko sprawy gospodarcze, jednak na zebraniu było dużo komunistów, którzy starali się wnieść ferment do partii socjalistycznej. Oskarżony nie przyznając się, że użył słów "morownia" jednak świadek Rajwa dowodzi iż w drodze konfidencjonalnej wie na pewno iż te słowa padły z ust oskarżonego. Zresztą świadek Adamek powiedział, że komuniści tak zaagitowali zebranie, że uchwalono rezolucję i nawet wybrano komisję, która miała się udać do wojewody aby interweniować w tej sprawie. To znaczy, że musiał oskarżony używać takich słów a że zaprzecza teraz nic dziwnego. Cały szereg świadków udowodnił nam, że to były tylko zmyślone fakty aby zaagitować zebranie. Żaden ze świadków nie zeznał, że go pobito a więc postępowano tylko według regulaminu, może i ciężkiego jednak stosowanego i dawniej za czasów niemieckich, żadnych szykan, znęcania się nad więźniami i mordowań w katowickim więzieniu nie było. Za rozszerzanie publicznie nieprawdziwych faktów wiedząc o tym że są zmyślone wnosi prokurator karę dla oskarżonego 6 miesięcy ciężkiego więzienia. Obrońca Jan Dobrowolski z Warszawy nie chce rozwodzić się nad tym, jakie warunki panują w więzieniu katowicki i broni tylko swojego klienta. Prokurator twierdzi, że świadkowie nic nie zeznają a daje wiarę świadkowi Rajwie, który zeznając na podstawie wiadomości konfidencjonalnych. Dlaczego nie dać wiary niektórym świadkom, którzy zeznali że słyszeli jak kogo w więzieniu bito? Nikt bijąc więźnia nie będzie zwoływać innych aby byli przy tym obecni. Nasze więzienia w ogóle dalekie są od ideałów. Poza oczami Naczelnika może się dużo dziać. Niższa służba więzienna może zanadto nadużywać swej władzy. Regulamin jest obosieczny tzn, że bardzo ścisłe przytrzymywanie się regulaminu może stworzyć niemożliwe stosunki w więzieniu. Zdaniem jego oskarżony jest niewinny i prosi o uwolnienie. Sąd po naradzie skazał oskarżonego na 2 tygodnie więzienia motywując to tym, że sąd przyszedł do przekonania iż oskarżony musiał się wyrazić "mordownia" w swej przemowie na kongresie rad załogowych w Katowicach

Polonia Nr 107/1925
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka