madohora4 Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:04 Kraków rynek - wspaniały, czworoboczny o powierzchni 11 400 sążni kwadratowych. W dawnych czasach dzielił się na dwie części. Południową zwaną węglowym targiem oraz północnym zwanym kurzym targiem. W nim stoi wieża, pamiątka po pięknym starodawnym ratuszu. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:21 Pomnik Adama Mickiewicza (przez krakowian zwany potocznie „Adasiem”) – pomnik znajdujący się w Krakowie po wschodniej stronie Rynku Głównego, pomiędzy Sukiennicami a wylotem ulicy Siennej. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:28 Pomnik powstał według projektu Teodora Rygiera, uroczyste odsłonięcie pomnika nastąpiło 26 czerwca 1898, w setnym roku urodzin Adama Mickiewicza. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:28 Projekt pomnika został przedstawiony przez Rygiera podczas konkursu na monument Wieszcza, zorganizowanego w Krakowie w latach 1880–1890. Swoje wizje pomnika zaprezentowali wówczas m.in. następujący artyści: Tomasz Dykas, Walery Gadomski, Antoni Kurzawa, Jan Matejko i Pius Weloński. Wybór do realizacji projektu Rygiera spotkał się z krytyką, czego wyrazem były liczne polemiki prasowe oraz osobne publikacje poświęcone temu zagadnieniu. Surowemu osądowi poddawano zwłaszcza wartość artystyczną dzieła. Koszt budowy monumentu wyniósł 164 tys. złr. Większość tej kwoty pochodziła ze składek publicznych. Pomnik został odlany w firmie „Nelli” w Rzymie Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:29 Pomnik, o wysokości 10 m, przedstawia poetę stojącego na postumencie u stóp którego, na wielostopniowym cokole znajdują się cztery alegorie: Ojczyzna, Męstwo, Nauka i Poezja. Na cokole umieszczona została dedykacja: „Adamowi Mickiewiczowi Naród”. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:29 17 sierpnia 1940 r. pomnik został zniszczony przez hitlerowców okupujących miasto. Po wojnie został zrekonstruowany z elementów odnalezionych w 1946 r. na złomowisku w Hamburgu. Elementy kamienne wykonano ze Sjenitu Kośmin wydobywanego w Piławie Górnej na Dolnym Śląsku. Odsłonięcie zrekonstruowanego pomnika nastąpiło 26 listopada 1955, w 100 rocznicę śmierci wieszcza. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:38 Obecnie pomnik jest ulubionym miejscem spotkań krakowian i turystów. To najczęściej fotografowany i najbardziej rozpoznawany pomnik Krakowa. Podczas trwania Euro 2012, pomnik był przystrajany kotylionem w barwach narodowych Polski oraz Holandii, Anglii lub Włoch, w dniach kiedy grały one swoje mecze na mistrzostwach. Drużyny narodowe Holandii i Anglii miały bazy w Krakowie, drużyna Włoch w Wieliczce. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:39 okół pomnika Adama Mickiewicza odbywają się różnego rodzaju uroczystości, manifestacje, happeningi. W dniu imienin wieszcza w dniu 24 grudnia krakowskie kwiaciarki składają kwiaty u stóp poety. Co roku pod pomnikiem rozpoczyna się konkurs szopki krakowskiej. Kibice krakowskich drużyn świętują sukcesy sportowe. Krakowscy maturzyści, w czasie studniówek, skaczą na jednej nodze wokół pomnika, wierząc, że liczba okrążeń będzie równa ocenom uzyskanym na ich maturze. Żołnierze przechodzący do rezerwy, spotykali się pod pomnikiem i robili pompki, głośno skandując przy tym nazwy miesięcy, które spędzili w wojsku. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:41 Najlepiej przedstawia się jeszcze postać Mickiewi cza z frontu, chociaż razi ciągle i zawsze ten nieskoń czonej długości i szerokości płaszcz, do przytrzymania którego wieszcz zapożyczyć sobie musiał rąk od które goś z pracowników w kuźni Wulkana. Już nietylko sam nieumiejętny układ, ale i technika, wykonanie draperyi, wrogo usposabiają widza. Cala wyciągnięta naprzód prawa noga figury, płaszczem udrapowana, z powodu nienależytego opracowania, jest bez wdzięku, a oko fałdu na łydce spoczywające, swoją niejasnością formy roz szerza jeszcze i tak wypchane, Bóg wie czem, przedudo w okolicy łydki na zewnątrz. Ale jeśli układ i wykona nie draperyi, ze stron dopiero co opisanych, ujemne na widzu robią wrażenie, to strona prawa figury (od widza) nie wytrzymuje krytyki nawet najmniej uprzedzonego. Nasamprzód trzy równoległe, z dążeniem pionowego kie runku spadające fałdy, a po małej przerwie zagłębienia znowu trzy dłuższe, olbrzymie i ciężkie fałdy, kończące się tym trenem, tak niefortunnie rozszerzającym spód figury. Pod względem zaś technicznego opracowanijest to surowe zaledwie nałożenie gliny, uzupełniające tylko z danej strony sylwetę figury, bez najmniejszej tendencyi opracowania rysunku i płaszczyzn, bez dąże nia do zestawienia półcieni i półświateł. To nie motyw pełen prostoty, ale pełen prostactwa. „ Wer den Dichter will verstehen, muss in Dichterś Lande gelien 11 . Z nonszalancyą magnata, który rzuca tłumom kość do ogryzienia, lekceważył sobie p. Rygier gatunek materyi, z jakiej wykroił ten płaszcz Mickie wiczowi; nie mamy do niego o to pretensyi. Stwo rzył nowy rodzaj materyi, ale by ten gatunek był po- kupnym, powinien był go przynajmniej formą podania zalecić. Z punktu tego, na jakim p. Rygier ostatnie swe słowo wypowiedział i podpisem zatwierdził, inni artyści, a biorę to słowo w znaczeniu najwyższem, nie zdawko- wem — zaczynają i doprowadzają wirtuozostwo techniki do bajecznej doskonałości. Dobiegamy nareszcie do tyłu figury. Na plecach, dzielnie wyrysowanych i skonstruowanych, z lewego ra mienia figury, spada płaszcz, którego długość, ciągnącą się aż po za plintę, możemy okiem w całej widzieć roz ciągłości. Płaszcz, ozdobiony peleryną, której zwoje szty wnie i nerwowo, niespokojnie się wichrzą, zawija się pod prawem ramieniem, które wraz z ręką, zwój papieru trzymającą, nienaturalnym, bo kurczowym, niespokojnym kabłąkiem zarysowuje się. To wszystko nieestetycznie rozszerza figurę, przez co ta staje się ciężką, w sylwecie niewyszukaną i przez co wydaje się, choć tak istotnie nie jest, krótką. Już poprzednio podniosłem dodatnie wrażenie, jakie odnosimy z widoku figury od strony frontowej. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:46 Figura stoi bardzo dobrze, silnie i pewnie, uwydatniając maje statyczny, a tak charakterystyczny ruch „króla naszych poetów Wzniesienie i zwrot głowy, pysznie na barkach osadzonej, manifestuje wybornie intenćye rzeźbiarza. To nie przypadek zdziałał, ale wola; tak czuł artysta —tak chciał i tak zrobił. Figura sama, śledzona pod płaszczem, nie jest za krótką — nie jest za grubą, — wina spo czywa tu w rozkładzie mas płaszcza, fałdów grubych, w rozszerzeniu i przedłużeniu całości w ogólnem znacze niu; nieopraeowaniu draperyi, w braku nadania tejże lekkości, powiewności, powietrza—w szczegółach. Płaszcz, jak to już wyżej powiedziałem, winien jedynie uzupełnić sylwetę, winien być środkiem pomocniczym do zaokrą glenia tejże, do wzbogacenia figury, a nie zatracać ani ruchu, ani charakterystyki postaci. O ile wdzięczniej przedstawiałaby się postać wieszcza, gdyby spód figury był odsłoniętym, uwidocznionym, na co materyał taki, jak bronz, w zupełności pozwalał Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:50 Figura Mickiewicza wydaje się być krótką, artysta bowiem nie chciał chyba pokazać jej tak, aby ta jak najkorzystniej oczom widza się przedstawiała. Patrząc od frontu, od ulicy Siennej, z trudnością widz szuka stóp figury, giną one zakryte plinta. Figura obserwowana pod kątem patrzenia 45°, winna przedstawić się widzowi w najkompletniejszej całości, dlatego najzwyklejszym środkiem do osiągnięcia celu tego, powszechnie używa nym, jest pewnie wywyższenie, którego postać stopami dotyka, z łagodnym n. b. spadkiem, gubiącym siew plincie Spływ ten nietylko, że widzowi daje możność przeglądu całej figury od stóp do głów, ale postać całą, na kilku metrowej podstawie ustawioną, naturalnym sposobem pod wyższa. Dlaczego artysta nie zastosował się do tego prawa, tak powszechnie z najlepszym skutkiem używa nego? Jest to z umysłu czy z nieświadomości? Najważniejszą częścią ludzkiego ciała była, jest i pozostanie głowa ludzka, to siedlisko duszy, opatrzone jej zwierciadłem, oczami, w których czytamy duchowy stan jednostki, to z natury rzeczy delikatne i kapryśne wielce połączenie ducha z ciałem. Głowa, ta miarodajna część wysokości całej figury, na twarzy której odnaj- dziem wszystkie malujące się uczucia, jest niejako „ che- val de bataille“ dla każdego artysty tego pokroju co Rygier. Głowa posągowa Mickiewicza odznacza się po dobieństwem, lecz niestety tern podobieństwem, przypo minaj ącem lichą charakteryzacyę aktorów. Jest tam eks- presya, silne dążenie do wywołania podobieństwa, jest tam intencya nerwowo, niespokojnie, gorąco zamarko- wana — niema tam posągowego szerokiego stylu. — To dekoracya! Kipi tam i wre talent artysty i w twarzy wieszcza raczej nam przyjdzie odczytać indywidualność artysty, niż indywidualność portretowanego. Tutaj sze rokie traktowanie, polegające na zasadzie, że „z drobnych szczegółów i kapryśnych nuansów opuścić wiele możesz, lecz nic ci dodać zgoła nie wolno ustąpiło dekoracyj nemu traktowaniu, obliczonemu fałszywie — nie podkła danych, jakie na masce pośmiertnej odnaleźć możemy, ustąpiło na korzyść fantazyi artysty, powodującej się efektem. Gdyby p. Rygier więcej zawierzył tym niezmien nym podstawom, jakie daje koścista budowa twarzy, gdyby odszukał ją na masce pośmiertnej, którą niewąt pliwie w pracowni swej gdzieś na gwoździu zawiesił, a nie puszczał wodze swojej wyobraźni, dałby nam wraz z głową pełną efektu, gdzie talent artysty tytaniczną siłą przebija się — prawdę nieskazitelną. Stało się ina czej, ani w proporcyach, ani w stosunkach, głowa na posągu nie zgadza się z pomiarami, jakie nam maska daje. To jest fałsz, a rzeźba dąży do prawdy i na niej się opiera. Piszący nie łudzi się wcale, ale stanowczo twierdzi, że górna część twarzy, w stosunku do szerokości jej, jest za długą. Weźmy bowiem maskę pośmiertną wieszcza do ręki, oparłszy tedy jedno ramię cyrkla o podstaw T ę nosa, drugiem zaś sięgnijmy do zarostu włosów (ślad którego na czole dobrze się zaznacza), w rozpięciu tern będziemy mieć szerokość kości policzkowych, na jednej pionowej z zewnętrznemi kończynami brwi. A zatem stosunek: a = a. A teraz gdy spojrzymy na twarz posągu, uderzy nas przedewszystkiem szczupłość policzków, wobec długości górnej części twarzy t. j. nosa i czoła; i gdyby możność pomiaru w posągu daną nam była, wypadłoby zapewne: a = 2 a! Pokazuje się przeto, że sama eks- presya wobec pomiarów, wobec tej niemiłosiernej logiki cyrkla, jest zaledwie zamarkowaniem chęci i dążności artysty. Uchwycenie charakterystyki, podobieństwa, cho ciaż jest tanim produktem, o ile ono nie styka się z blizka iem sobie karykaturowaniem, jest pod względem arty stycznym dodatnią stroną w portrecie. Charakterystyka w posągowej twarzy Mickiewicza zbyt w bliskiem stoi pokrewieństwie z karykaturą i stanowi ujemną stronę portretu. Cóż powiedzieć wypadnie o profilu twarzy? jakąż miarę krytyki zastosować można tam, gdzie na chylenie linii, pociągniętej przez czoło do podstawy nosa względem poziomej, poprowadzonej od podstawy nosa przez łuk jarzmowy do kanału słuchowego *), daje nam ostry kąt, nietylko z maską pośmiertną Mickiewicza zu pełnie niezgodny, ale wogóle z ludzką twarzą na stopie wojennej będący! Ten kąt nachylenia sprawia karykaturalne cofnię cie czoła, a wydatność ku przodowi dolnej części twarzy robi wrażenie nie ludzkiej, lecz zwierzęcej — kociej głowy. Już pod koniec życia Mickiewicz 2 ) bezzębnością swoją sprawiał wrażenie — przy ściśnięciu ust — wydatności górnej wargi. Pan Rygier przesadził w charakterystyce tej wydatności, a, z prawdą niezgodna, łukowa linia brwi i oczu (patrząc en face) kompletuje fantazyę, po daną nam na temat portretu Mickiewicza. „Uart est la realite vue a tracers un temperament“ powiedział Zola — a jeśli tak jest, to zbyt daleko p. Rygier dał się ponieść swemu temperamentowi. Głowa jest miarodajną częścią wysokości całego ciała, powiększenie jej czemśkolwiek w rzeźbie, nieko rzystnie wpływa na całość. Głowa Mickiewicza, zdobna lwią grzywą, sama przez się zajmuje znaczny volumen, niefortunnym przeto pomysłem p. Rygiera było uwień czenie jej wawrzynem. Wieniec ten powiększył nadmier nie głowę, przez co ta, w stosunku do całości, wydaje się być zadużą. Figura traci na tern (wygląda, jakoby była krótką) — traci na pięknie w proporcyach, staje się ciężką; a co najważniejsza, wieniec ten zatraca war tość artystyczną: prawdę portretową. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:51 Niewiele słów pozostaje mi do powiedzenia na po równanie postaci, będącej w projekcie p. Rygiera, z figurą w pomniku. Figura, w projekcie naszkicowana*), jest przedewszystkiem wcale inną. Nasamprzód: stoi inaczej, bo na prawej nodze, a lewa jest wyciągnięta; płaszcz jest lżejszy, nie tak długi; sylweta wdzięczniejszą i z pe wną, że tak rzekę, finezyą wyszukana. Wieniec laurowy leży u stóp figury, to jest na swojem miejscu, gdzie zwykliśmy składać wieńce, kwiaty posągom lub osobom przez nas uwielbianym. Jak posągowa postać Mickiewi cza, tak i w projekcie naszkicowana nie olśniewa ani portretowem podobieństwem, ani nie imponuje skończeniem formy — kształtu. Jak jedna, tak i druga jest — szki cem. Tylko, że w posągu odnajdujemy szkic — szkic duży, ale nie wielki! Niedostateczny, nie wyczerpujący to, i może zbyt pobieżny przegląd figury, która z pewnością znajdzie ocenę gruntowniej sza, pióra zdolniejszego odemnie kry tyka. Przeciążyłbym i przeszedłbym z góry zakreślone granice niniejszego studyum, gdybym rozwodził się sze rzej lub szczegółowiej nad indywidualnością, odrębno ścią techniki, nad szerokim sposobem modelowania, co, wszystko razem, stanowi tylko dodatnią cechę artysty— stanowi oryginalność. Uważny czytelnik odnajdzie to między wierszami, a jeśli gdzie uniósł piszącego zapał krytyka, to tylko dowodem jest, jak trudno utrzymać się na stanowisku spokojnem Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:54 Nie wchodzę bynajmniej w przyczynę wprowadze nia postaci „Polonii“ na stopnie pomnika. Dobrze to, czy źle— to rzecz inna; ale przedstawienie tej postaci w spo sób, jaki na pomniku widzimy, jest stanowczo za skro mne, a nawet ubogie. To nie majestatyczna, pełna kró- lewskości postać, to nie „Polska“ — poetów naszych na tchnienie! Chybionem jest pojęcie majestatu i podniosłości, jakie już kryje się utajone w tern słowie Polonia. Ani przepychem zbroi lub malowniczością szat, ani tężyzną kształtów nie zainteresuje ona widza; jest to konwencyo- nalna w pomyśle, a może jedyna banalność w stroju, w kostyumie, jaką artysta w pomniku popełnił. Figura ta — o ile z naszkicowanych fałdów draperyi na górczęści ciała, wnosić można — odziana jest w koszulę, na którą artysta zarzucił płaszcz gronostajami — jak się zdaje — podbity. Na głowie, na gładko uczesanych wło sach wznosi się korona — i... basta. Już to artysta, gwoli bogactwa ubioru Polski, fantazyę swoją trzymał bardzo na wodzy; nie bardzo sadzi się on ogólnie na rozmaitość materyałów, w jakie swe postacie ubiera. Dziwne ubóstwo garderoby wieje —pleśń jakąś starzyzny czuć od sukien, zawieszonych na postaciach, około po mnika zgrupowanych. Artysta ciągle szkicuje, manewruje jedynie sylwetą; o szczegóły jak: strój, gatunek mate- ryi i obrobienie tychże w zupełności nie dba, Delikatnej, przeczulonej natury artysty nigdzie tu nie czuć — tkwi w tern wielki talent — ale dekoracyjny. Lubowanie się w wypieszczeniu form ustąpić musiało lekceważeniu szcze gółów; artysta widocznie zapomniał o zasadzie Michała Anioła, że „suma szczegółów składa się na ogół". „Po lonia" nie jest grupą. Grupa z dwóch co najmniej figur złożona w znaczeniu rzeźbiarskiem jest to połącznie dwóch ciał w taki sposób, jak konia z jeźdzcem — i taką ści słą grupą jest „Niobe z córką" lub „Dwaj chłopcy bi jący się", dwa dzieła z czasów klasycznej Grecyi. Po stać „Polski" szczęśliwie łączy się z linią skrzydeł orła (po lewej od widza)' i z palmą, przez miecz rzuconą, po prawej, ale więcej tą łącznością duchową, malowniczością układu; nie jest to jednak związek ścisły — konkretny. Jest, że tak powiem, pewna naiwność w układzie tej figury i w rozłożeniu jej draperyi. To wielki przy miot— przymiot szczerości uczucia! Układ bowiem figury, ruch jej, mianowicie dolnej części ciała, jest jakby obja- wiający pewną lękliwość, pewną staranność o sukni wobec rozpiętych skrzydeł orła. Jest tam pewne usunię cie się dla zrobienia miejsca ptakowi temu. Jest to deli katne „mniej więcej “, lekko uwydatnione. Delikatny ten ruch nóg przeważa stanowczo na prawą stronę (od wi dza) z ujmą lewej, gdzie pod siedzeniem z tej strony prosi się koniecznie potężny motyw draperyi. Górna część ciała za to doskonale trzyma się w równowadze. Des Weibes Leib ist ein Gediclit, powiada poeta *) i nietylko kobieta jest poematem w znaczeniu duchowem, ale i fizycznem. „Hier athmet wahre Poesie, Amrmth in jeder Wendung — Und auf der Stirne tragt das Lied Den Stempel der Yollendung...“W finezyi kształtów, w delikatnym rysunku formy— niby w niedopowiedzianej myśli — leży czar wdzięków pięknej kobiety. Co do kobiecości, w ogólnem znaczeniu, tkwi w figurze Polonii „das ewig Weibliche“; w szczegó łach jednak nie we wszystkiem z artystą zgodzić się możemy. Przedewszystkiem nie nosi ona na sobie tego stempla skończenia, a workowatość draperyi, osłaniają cej górną część ciała, nie podnosi jej wdzięków. Przed ramię wraz z ręką, trzymającą tablicę z napisem: „On kochał naródjest mało kobiece, a nawet niebędące w indywidualnej korespondencyi z głową i szyją figury. Twarz mianowicie, pełna wyrazu i znakomicie modelo wana, świadczy, że to inteligentna, delikatna kobieta; przedramię zaś, pozbawione miękkości kobiecego ciała, apożyczone jest chyba od twardej, roboczej dziewki ku chennej. lo w całości figury■—z innych względów pełnej prostoty i artystycznych przymiotów — stanowczo razi. Patrząc z profilu (lewa od widza) nieestetyczną wy daje się kańczastosć linii tak w ramieniu prawem, w łok ciu zgiętym, jak i w płaszczu, którego fałd, przylepiony do środkowego trzpienia architektonicznej części, pod pewnym kątem nachylenia łączy się z poziomym fałdem, do prawego uda bieżącym. Już to niewiele robi sobie p. Rygier ceremonii z ułożeniem draperyi. Jakżeż często biegną obok siebie równoległe linie! Widocznie lubi to artysta, bo i na tej figurze, gdzie bogactwo rozłożenia fałdów dla królewskiej postaci byłoby tak pożądanem, często powtarzająca się monotonność linii, cały dobytek pomysłowości stanowi. O ile szczęśliwiej wypadła prawa strona figury (od wi dza), gdzie obok z finezyą wyszukanej sylwety, prostota układu draperyi podnosi majestatyczność ruchu! Czy też artysta, zadowolony przypadkowością szczęśliwego układu fałdów z jednej strony, nie popełnia pewnej niesprawie dliwości względem drugiej? To samo bowiem spotykamy w grupie „Poezyi‘‘, której malownicza i grandioso roz winięta i ułożona draperya z lewej od widza (lecz nie z zupełnego profilu) w rażącym stoi stosunku z prawą stroną figury. Razić tu musi każdego, artystycznym sma kiem obdarzonego widza, zagubienie lewego uda skutkiem poliniowania go fałdami, wzdłuż uda bieżącymi. Być może, że przypadkowość miała tu miejsce na manekinie lub na żywym modelu — ta jednak przypadkowość jest nieestetyczną i nieposągową Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:56 Grupa „Poezyi“ — najpiękniejsza część pomnika, sentymentem, rozlanym w układzie całości, nader arty- stycznem ugrupowaniem, i malowniczością rozłożenia mas draperyi — które sylwetę urozmaicają i wzbogacają — należy do najszczęśliwszych z allegorycznych postaci, będących na stopniach pomnika. A chociaż całość tylko szkicowana, chociaż gatunek draperyi zagadkowy, a na wet prawa strona wraz z dziewczynką, u stóp „Poezyi“ siedzącą, nie dopisuje — suma przymiotów wystarcza na zadowolenie, jakie odnosimy z ogółu, tak dzielnie myśl wyrażającego. Nawet nerwowe, trochę kurczowe, złożenie się palców ręki, naprzód wyciągniętej, jest tam uspra- wiedliwionem. Dziwnie przeto wygląda przy tej lewej — dodatnio przedstawiającej się — stronie grupy, strona prawa, gdzie dziewczynka na wieniec wskazująca, w gór nej swej części przedstawia wszelkie braki należytej kon- strukcyi ciała. Trudność, w zbliżeniu się do pomnika z cyrklem w ręku, nie pozwala wykazać różnicy, jaka zachodzi między długością prawego barku a lewego; ale na oko łatwo dopatrzeć się, że oddalenie od dołka szyi do ramienia (od prawej) jest większe niż po stronie le wej (od widza), mimo nawet ruchu, w jakim się ta po stać znalazła. Jest jakaś przesada w charakterystyce ruchu, skutkiem której głowa dziecka (wcale sympatyi nie budząca), zdaje się być nie na środku. Lecz to „dzi wne “ cechuje najczęściej płody wielkich talentów; wszak i łapa orła, tak monstrualna, a rzucająca się w oczy każdemu przechodniowi, należy chyba do kaprysów i dzi wactw talentu!... A teraz z przykrością wypada mi zabrać się do grupy „Nauki u i figury „PatryotyzmuA Powiadam z „ przykrością “, albowiem uczuwam to, co każdy z nas czuje, gdy mówić wypada o przedmiocie niepięknym, a na wet nieładnym. Nie należę bynajmniej do krytyków z za wodu, a w szczególności do krytyków tego rodzaju, co mając biały papier pod ręką, uważają za święty swój obo wiązek odsądzenie od czci i wiary kolegi po dłucie, pędzlu lub piórze. Lecz jakżeż nie uledz pokusie, gdy przed oczy przesunie się nam grupa „Nauki“?! a w grupie tej skoncentrowały się wszelkie niedostatki techniki p. Ry- giera. Tak samo błędy rysunkowe, jak i modelowania — lekceważenie tormy w ogólnem znaczeniu jak i w szcze gółach, ręce tu sobie podały. Ten starzec, niby ślepy Homer, gestem prawego ramienia, źle ze stawem barko wym połączonego, odziany skórą, czy wojłokiem ja kimś — niesympatyczne i przykre robi wrażenie. Te same les toutes belles qualites widzimy i w figurze chłopca przy nim stojącego. Zgruba zaledwie to naszkicowana i su rowo przedstawiająca się figura, gdzie włosy — koszula — ubranie i buty jednym zamachem, pobieżnie dotknięte, uwalniają mnie od rozbioru krytycznego. Nie inną wcale od grupy poprzedniej jest figura „Patryotyzmu". Nie wiem, jak wypadnie sąd uczonych krytyków i estetyków o figurze tej, wiem jednak, coby powiedział profesor jakiejkolwiek akademii, gdyby uczeń tak lekceważąco figurę ludzką traktował. .. Lecz może i to przyjdzie położyć na karb kaprysu talentu p. Rygiera, w którego pracy oryginalne błędy tak często w oczy się rzucają. Obok bowiem przepięknej sylwety, jaką odznacza się figura „Patryotyzmu“, techni czna strona pozbawiona jest w zupełności należytego opracowania. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:56 Dzięki opatynowaniu, co bardzo na korzyść ca łości wychodzi, ginie znaczna część drobnych półświateł i przejść delikatnych, jakie w skończonej rzeźbie widzieć zwykliśmy. Całość, pod ciemnym tonem patyny, uogól nia się i nie razi bynajmniej pretensyonalnością. Jest w tej całości harmonia bardzo pięknego ogółu, dzięki proporcyom i stosunkom, o których już wyżej mówiłem. Nie śmiem tego twierdzić, czy osłabienie objętości trzpie nia nie byłoby korzystniejszem dla pleców figur i grup, u dołu pomnika będących, a tak niewolniczo trzymają cych się ścian trzpienia—ale wydaje mi się, że tak! Pociągnęłoby to za sobą zwężenie figury głównej, co może przyczyniłoby się do nadania finezyi sylwecie. A posądzam, że piękna parabola, jaka zewnętrzne linie pomnika zamyka, nic na tem stracićby nie mogła. Zbyt szybko może przebiegłem i nie dość długo zastanawiałem się nad podniesieniem tych dodatnich stron pojedynczych części pomnika, hojną dłonią przez artystę rozsypanych, obok których tak często spotykać się daje to, co nazywam genialnymi błędami. Tych kilka rzuconych uwag, jak i miarę krytyki, zastosowałem do wysokiego zadania i szerokiego talentu p. Rygiera, który jakkolwiekbądź w traktowaniu poszczególnych części po mnika kierował się z rzadko spotykaną dziś w sztuce szczerością, nie brawurował skarbnicą bogatych moty wów szesnastego stulecia; pozostaje jednak nerwowem dzieckiem wieku dzisiejszego i uniknąć nie może pewnej afektacyi tak w układzie ciała, jak i draperyi Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 02.05.19, 16:59 Figury kobiece przeważają szalę na niekorzyść po staci męskich. Całość nie robi wrażenia skończonego dzieła sztuki i przyjdzie powtórzyć mi zdanie, wypowie dziane już przy figurze Mickiewicza, że jestto „szkic duży. lecz nie wielki"... Każde dzieło, juzto natury literackiej, jużto do sztuk plastycznych należące, zasługuje na krytykę i to krytykę zawodową — i jedynie z tego powodu, że dzieło p. Rygiera zasługuje na taką krytykę głośną, ale nie pomijaną milczeniem: albo półuśmiechem pozbyta, skło niło mnie do napisania tych kilku uwag. Miara krytyki, jaką zastosowałem — i ton, może gdzieniegdzie ostry, mógłby podsunąć komu podejrze nie na które zresztą wcale nie zasługuję — t. zw. ja lousie de metier. Z góry uchylić to podejrzenie muszę, pozostawiając je jedynie tym, którzy „takie widzą świata koło, jakie tępemi zakreślą oczy..." A nie chcąc bynajmniej być strzelcem z za płotu, z otwartą przyłbicą staję, podpisując się Tacleuss Błotnicki - Pomnik Mickiewicza w Krakowie, kilka uwag Odpowiedz Link