madohora Re: KRAKÓW 15.12.17, 17:17 WYSTAWA KRAKOWSKICH SZOPEK - cojestgrane24 - 15.12.2017.. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 11.04.18, 20:04 Wybieram się do Krakowa. W planach mam min. Kazimierz i Cmentarz Rakowicki. Dzisiaj znalazłam coś takiego w necie: Z 15 lat nie jechałem autobusem, ale najlepszy w Krakowie jest Cmentarz Rakowicki, głos w autobusie mówił "cmentarz na żądanie" forum.gazeta.pl/forum/w,384,110339435,110339435,Fajne_nazwy_przystankow_autobusowych_tramwajowych.html?s=1&so=1 Aż się boję Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 11.04.18, 21:01 A, nawet słyszałam historyjkę- nie wiem, czy prawdziwa, czy urban legend- jak to dawno temu, za PRL-u, budowano tam most i był jakiś problem z tą inwestycją, chodziło o przesunięcie środków na budowę mostu na coś innego; ktoś tam bronił mostu i krzyczał do słuchawki: "Trzymać się mostu Zagacie! Trzymać się mostu Zagacie!" Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 23.06.18, 18:14 NIE PRZENOŚCIE NAM STOLICY DO KRAKOWA, FESTIWAL - kraków - 23.06.2018 Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 28.06.18, 20:33 Kuna. Tak nazywano wrzeciądz żela zny, służący przy słupie drewnianym lub drzwiach kościelnych do przymykania nowajców skazanych, na tę karę przez czas zgromadzenia się ludu na nabożeń stwo. Głównie karano „kuną" parobków i dziewki za rozpustę, a mianowicie wtedy, gdy okazały się owoce grzechu a parobek nie chciał się żenić z uwiedzioną. "Wyrok wydawał dziedzic, proboszcz, burmistrz, wójt, sołtys, lub gromada. Winowajcę lub winowajczynię przymykano za szyję lub za rękę na cały czas nabożeństwa dla uka rania wstydem, bo bólu nie pociągało to żadnego. To też Haur doradza jeszcze w swojej „Ekonomice ziemiańskiej", aby rozpustną „niewiastę rózgami przy gro madzie ociąć, jeżeli luźna", t. j. nie brze mienna, a parobkowi naznaczyć grzywny na szpital „i aby w kunie dzień przy świę cie odprawił pokuty". Kuna był to zatem rodzaj pręgierza, tylko że pręgierz stał w miastach na rynku przed ratuszem (jak dotąd w Poznaniu), a kuna spełniała to samo zadanie przy kościołach wiejskich. Gdzie nie było kuny, tam na cmentarzu kościelnym stawiano winowajcę z rękami podniesionemi w górę i opartemi na dwuch skrzyżowanych wysokich miotłach. Dołą czony rysunek przedstawia drzwi boczne starożytnego kościoła w Czerwińsku nad "Wisłą, do których przybita jest staroży tna kołatka bronzowa w kształcie głowy zwierzęcej z antabką w paszczy, u której wisi łańcuch, do przymykania karanych niegdyś służąc Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 28.06.18, 20:45 Kurza stopa. Przy wschodniej stronie zamku królewskiego na Wawelu jest skrzydło występujące na wysokiem pod murowaniu skarpowem, zwane „Kurzą stopą", z pokoikiem upodobanym przez Zygmunta I. Nazajutrz po przesileniu dnia z nocą, pierwsze światło słoneczne rzuca promienie do okien tego pawilonu i oświecało przed laty herby królestwa w nim umieszczone. Stąd miało powstać przysłowie: „Przybyło dnia na kurzą sto pę". („Pszczółka krakowska", t. I, str. 230) Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 28.08.18, 22:52 Hej od Krakowa jedzie wóz za wozem Jak ja cie nie dostanę to przebiję się nożem Hej przebije sie nożem, hej utopi w Wiśle Hej żebyś ty wiedziała jak o tobie myślę/ Odpowiedz Link
balzack Re: KRAKÓW 07.09.18, 18:26 A w Krakowie, w kamienicy, piją piwo pacholicy, Piją, piją, przepijają, włodarzównę namawiają. A skoro ją namówili, do pojazdu posadzili. —Siadaj Kasiu, siadaj z nami, będzie z ciebie grzeczna pani.— Kasia wsiadła, pojechała, matka o tem nie wiedziała. Wstaje matka do kądzieli, szuka córki po pościeli —Wstańcie, wstańcie syny moje! gońcie, gońcie siostrę swoję.— Bracia gnali, nie dognali, aż we Lwowie ją spotkali. (I spotkali ją we Lwowie, ona chodzi w złotogłowie). Ujrzeli ją na ryneczku, ubiór na niej po niemiecku. —Kłaniam, kłaniam siostro nasza, pokaż-że nam szwagra, Jasia.—- —Jabym wam go pokazała, żebym się zdrady nie bała.— —Ty się Kasiu zdrady nie bój, dyć ty siostra, a ja brat twój.— —Ano siedzi za stołami, pije piwko z dworzanami.— —Witaj, witaj szwagrze młody, napijesz się krwie jak wody.— —Nie w takich ja wojnach bywał, krwie jak wody ja nie pijał. —Srebro, złoto zabierajcie, mego Jasia nie rąbajcie.— —Idźże Kasiu do piwnice, utocz wina trzy szklenice.— A on do nich ze szklaneczką, a oni go szabeleczką. Jeden ciął go wedle pasa, —To za ciebie siostro nasza.— Ciął go drugi wedle szyje, już krew Jaś za wodę pije. A ten trzeci nic nie rzecze, jeno z wierzchu mieczem siecze. (Napijże się krwie jak wody, sprawilim ci ślubne gody). Zaczem siostra z winem przyszła już z Jasieńka dusza wyszła. —Siadaj, siadaj siostro nasza, bo już nie masz twego Jasia.— —Jakże ja siadać z warni mam, kiedy Jasia chować mam. Inni śpiewają dalej, kładąc w usta porąbanego Jasia: —Przynieś ręcznik haftowany, co zawiniesz moje rany. Idźże Kasiu do obory, wypędź sobie cztery woły. Co mię będziesz pamiętała, żeś dobrego Jasia miała. Bież-że Kasiu do skrzyneczki, wybierz-że tam talareczki. Jak się moi bracia zjadą,, tobie Kasiu nic nie dadzą. A jak będziesz syna miała, to mu będziesz tak śpiewała: Lulaj, lulaj miły synku, zabili ci ojca w rynku! Odpowiedz Link
balzack Re: KRAKÓW 08.09.18, 20:55 W Krakowie na ulicy Siedzi smok w kamienic Wszystkich ludzi powyjadał Tylko jedny panny nie chciał Bo ta panna rano wstała Bogu cześć, chwałę oddawała Przyszedł do ni święty Jerzy Święty Jerzy idzie ode mnie Bo cię tu smok zaje u mnie Już się smok ze skały wali Święty Jerzy dobył strzały Strzelił ci on w samo gardło na drugą mu stronę padło Podej panno swego paska wywieziemy w pole robacka Wywieźli go ośród pola Cóż ty wolisz panno moja Cy do ojca, matki wracać cyli świętą w niebie zostać Wolałabym świętą zostać aby mi Bóg tak raczył dać Podaj panno prawą rękę Wymalujemy Bożą mękę Abyś panno pamiętała Kieś do nieba wstępowała Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 11.09.18, 12:12 Poniższe anegdoty, dowcipy oraz wiersze zebrała Ewa Skorupa w tomiku pod tą nazwą Wydawnictwo Miniatur Kraków 1989 Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 11.09.18, 12:14 Dla Galicji Czegóż mam Ci życzyć kraju CO Gazety zdaniem Lwowskiej Wolen biedy, wolen troski Odtwarzaniem jesteś w raju? Życzę więc Ci, o Galicjo! (To wystarczy jaki żywo!) Bądź prywatnie tak szczęśliwą Jak szczęśliwąś - ex officio! Autor: "Szczutek" 1881 Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 11.09.18, 12:25 Do Anioła Stróża Starosto! Stróżu duszy Z pokorą błagam Cię Gdy myśl mnie prosta wzruszy Ach, nie opuszczaj mnie Niech przed skrzydłami Twemi Złych marzeń pierzchnie rój Ach, wspieraj mnie na ziemi - Starosto, stróżu mój W wyborów ciężkiej porze Ty myślą kieruj mą I budź mnie w tym kolorze Jakiego w górze chcą W pokusy czarnej dobie Ty zawsze przy mnie stój Chcę zawsze być przy żłobie - Starosto, stróżu mój! Jak strojny cymbał żyda Co na jarmarku gra Głos miły Tobie wyda Lojalna dusza ma;- Twój żandarm zgodzi zręcznie Umysłu mego strój A ty graj na mnie wdzięcznie - Starosto, stróżu mój! "Różowe Domino" - 1833 - nie podano autora Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 11.09.18, 12:28 Do Matki Karierowiczów O Matko Polko! gdy u syna twego W oczach bezmyślnie jaśnieje lojalność Jeśli mu z czoła bije młodzieńczego Synów Lojoli, skromność i moralność Jeżeli rzuca rówieśników koło I play snuje - tajne w samotności Jakby to prędko ozdobić swe czoło Jakaś oznaką, choć drobnej godności! Każ - że mu wcześnie ćwiczyć się w pokorze Uginać karku, wprawiać się w czołganie By raz ubrawszy lojalne obroże Miękkim mu było niewoli posłanie Bo on nie pójdzie jak ongi rycerze Mieczem Lechitów zasłaniać swe plemię Albo jak świata nowego żołnierze Na wolność orać, krwią użyźniać ziemię... Inny cel jego on karierę zrobi Jak orle młode 0 na stos aktów wzleci On orderami pierś swą ozdobi A w końcu jeszcze - gwiazdą nam zaświeci "Szczutek" 1871 Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 11.09.18, 12:31 Flegmatyk W poniedziałek natknął się szczęśliwie Na miss Klarę, tam gdzie lip jest szpaler Cały wtorek myślał uporczywie Ona panna, a jam jest kawaler W środę obrót dał myślom swym nowy Ona żona, jam mąż jest gotowy Zaś w czwartek zrodziły się w głowie - Co to będzie, czy warto i kto wie W piątek jednak odzyskał ochotę Szukał piękna miss całą sobotę Lecz niestety! Spocił się ochwacił I w niedzielę nawet ślad jej stracił. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 11.09.18, 12:40 Pensjonarka Ma szorstkie włosy, krótko strzyżone Z grzywką sakramentalną Zjada masami węgla i kredy Jest bardzo idealną... Błędną źrenicą patrzy na księżyc Łzy może zbierać do szklanki Kocha się naraz w trzech profesorach Do spółki z koleżanką Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 11.09.18, 12:43 Ojczulku - rzekła córeczka bankiera Ja chcę mieć męża pełnej krwi koniecznie Ojczulek na nią z uśmiechem spoziera I mówi duszko to jest niebezpieczne Z mężem krwi pełnej będzie licha sprawa Bo to jest człowiek licho ujeżdżony I gdy twa scheda przypadnie mu z prawa Zapomni prędko o miłości żony Więc gdy krwią pełną chcesz rozerwać nudy W których młodziutkie twe serce tonie Weź sobie męża z pokolenia Judy A ja ci kupię dwa pełnej krwi konie Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 11.09.18, 12:48 Żywodon Postacią zadziwiającą Kraków na początki XIX wieku był także niejaki Żywodon. Był to osobnik może francuskiego pochodzenia, jak utrzymywało wielu rozbitek Wielkiej Armii Napoleona I. intrygujący zachowaniem krakowskich mieszczan. S. Mieroszewski przypuszczał, że Żywodon był francuskim kamerdynerem, którego jakiś polski pan zabrał ze sobą i wywiózł do Krakowa. Tu uwolniwszy się ze służby, wiódł on życie clocharda, które to pojęcie ale nie zajęcie nie było rzecz jasna w ówczesnym Krakowie znane. Byli jedndak i tacy, którzy uważali iż Krakowski włóczęga nie ma nic wspólnego z Francją, a przezwisko swoje uzyskał z powodu częstego używania francuskiej frazy "je vous donne ma parole" (słowo daję). To przypuszczenie, którego autorem jest pamiętnikarz S. Dropsy wydaje się wielce prawdopodobne. Ów Żywodron - jak wspomina K. Girtler - "całe dnie chodził po mieście, spacerach publicznych, wszędzie każdym czasem można go było spotkać, a najpewniej tam gdzie najliczniejsze mogło być zgromadzenie. I to tak zimą i latem lubo zimą włóczył się więcej po cukierniach l traktierniach... w cukierni, zwłaszcza przymawiał się o posiłek, w traktierni toż samo, ale ręki do nikogo nie wyciągał, grzecznie tylko zagadywał że mu się chce jeść, bo też biedak widocznie był schudzony, głodny jak przylatujący bocian. Wygląd zewnętrzny Żywodona zwracał na niego uwagę; "Pocieszna była to sztuka - pisano - średniego wzrostu, suchej, ściągłej, o licznych zmarszczkach na twarzy. Czasem nos garbaty podpierał wąsami, czasem znów występował ogolony, szpakowana czupryna oznaczała wiek jego. Ubierał się dość oryginalnie. Wiele lat patrząc na niego - pisał K. Girtler - zimą i latem inaczej ubranego nie widziałem, jak następnie czarne spodnie u kostek związane na nodze lub też czarne opuszczone kamasza - trzewice, kamizelka najczęściej czarna, półkoszulek na piersiach lub też kamizelka szpilką pod szyją zapięta, w braku gdy półkoszulka nie miał lub też praczka nie dopisała, chustka jedwabna, czarna na szyi, frak czarny, kapelusz stosowny i w nim kancelaria, rękawiczki nie zawsze. laska nie w ręku ale pod pachą. Zawsze znalazł jakiś dobrodzieja, co go taką starzyzną opatrzył, nigdy też inaczej ubrany nie chodził i choć na zimą próbowano go cieplej odziać, zawsze sprzedał z siebie wszystko co miał, przejadł lub na głupstwa przepuścił. Pomimo, że strój jego był wytarty, nędzny czyścił go i rzadko można go było spotkać zaniedbanym, nie ogolonym, a częstokroć, że wtedy w modzie były żaboty, on kupował sobie papierowe i na publice występował a co za mina jego był niezrównana! Koniecznie trzeba było za nim spojrzeć. Żwyodon utrzymywał, iż jest naturalnym synem kanclerza Metternicha. W istocie otrzymywał miesięczne sumy z Wiednia, ale ponoć dlatego iż był synem ulubionego kucharza księcia - kancelerza. W Krakowie plotkowano wiele na temat pochodzenia Żywodona, byli tacy którzy utrzymywali, że jest chrześniakiem kanclerza, dopatrywano się nadzwyczajnego podobieństwa Żywodona do Metternicha, słowem domysłów nie brakowało. Zagadka pochodzenia Żywodona nie została nigdy rozwiązana. W każdym razie ó nieprawy - być może syn słynnego i Polakom niezbyt przychylnego polityka "sypiał w kordegasie na pryczy, gdzie mu nie broniono noclegu, powiadał że potrzebuje dla swej osoby bezpieczeństwa, w nocy boi się jakiegoś afrontu, toteż w czas z wieczora zajmował swoją kwaterę". Czy Żywodron był tylko mitomanem, czy jednak miał niegdyś coś wspólnego ze światem wielkiej polityki - trudno dziś dociec. Ten osobliwy i tajemniczy człowiek stał się w Krakowie postacią przysłowiową. Krakowianie wyśmiewając jaką figurę, która się rwało do dobrego tonu a w rzeczy lichotą była mówili: "Fanfaron a la Żwyodon" bądź "To a la Żywodon" albo "modniś a la Żywodon" Utarło się też powiedzenie, dzisiaj już nieznane "żywodonuje po cukierniach" oznaczające kogoś, kto oczekuje aż mu się postawi poczęstunek. Żywodon zapewne słaby na umyśle, nigdy jednak nie wywoływał żadnych awantur w mieście, zanany był jako oryginał lecz jednocześnie jako człowiek stateczny. Znikną nagle ze sceny krakowskiej około roku 1831 być może stał się jedną z ofiar szalejącej w tym czasie cholery. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 11.09.18, 12:50 Kownacka. Jest przysłowie: „Stara Ko wnacka", powtarzane na widok cudaczne-92 KOZA. — KOZERA. go stroju oryginalnej postaci. Na Mazow szu jest 9 wsi z nazwą Kownaty, gniazda licznie rozrodzonej rodziny Kownackich i w tych też stronach zasłynęła kiedyś sze roko jakaś dziwaczna postać baby, która dała początek przysłowiu. Podajemy to dla sprostowania jej nazwiska, bo na Woły niu, Podolu i Ukrainie przerobiono je na: „Komnacka" lub „Kognacka", pomimo że takich nazwisk w Polsce nie było. Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 29.11.18, 14:39 KRAKOWSKIE SZOPKI. WIELKI SUKCES POLSKIEJ KULTURY - Gazeta - 29.11.2018 Odpowiedz Link
madohora Re: KRAKÓW 06.12.18, 17:00 KLIMATYCZNY SZCZYT W KATOWICACH KORKUJE KRAKÓW - Wyborcza - 06.12.2018 Odpowiedz Link