Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarzy

02.06.15, 17:26
— P o d o b n o pani nie żyje z m ę ż e m ?
— Tak.
— Czy pani się z n i m ro zw od zi ?
— Co za s t a r o ś w i e c k i e w y r aż en ie . Nie r o z w o d z ę się, tylko p o p r o s t u z r e d u k o w a ł a m po z pracy d o m o w e j .
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.06.15, 17:28
      — T e n Boy -Żeleń ski , n i e c h go licho w e ź mi e . Ależ ma język gryzący.
      — Ha, ha, hal O n ? To p a n nie zna widać mojej n a j u k o c h a ń s z e j żoneczki
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.06.15, 17:29
      — P r o s z ę p a n a s ę d z i e go , o s ka r ż o n y n a z w a ł m n i e p u b l i c z n i e os ł em.
      — A co w tern o br aż l iw eg o? Iluż to osł ów i es t u nas n a n aj wy żs zy ch s t a n o w i s k a c h . Nie wi dzę obelgi. Z w a l n i a m o s kar żon e g o.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.06.15, 17:33
      — Niech mi znowu pan od zupełnych analfabetów nie wymyśla, bo przecie na tyle znam się na drukowanem, że dwuzłotówkę srebrną od papierowej odróżnię od razu.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.06.15, 21:04
      Ładny mi pan pokój odnajął. Wszędzie grzyb ze ściany wyrasta.
      — A pan chciałby może za swoje 150 złotych na miesiąc, żeby wyrastały ze ścian chryzantemy, lub hjacenty?
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.06.15, 21:06
      — Dlaczego nie przeniesiesz się do innego biura? Przecież tutaj płacą marnie.
      — Racja. Popatrz jednak na nasze fotele biurowe. Czy mógłbym znaleźć gdzieindziej coś tak idealnego do spania?
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.06.15, 21:07
      — A nowoczesne tańce tańczysz?
      — Ja nie, ale mój brat, którego niedawno wypuszczono z Tworek, to tak.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.06.15, 21:08
      — U b e zp ie cz ył e m ż o nę n a dożycie.
      — A to po co?
      — Bo b ab a moj a t ak a s pr z e c z n a , że jak się o tern d o wie, to u m r z e mi z ca łą p e w n o ś c i ą n a złość p r z e d t e r m i n e m i to n a w e t gru b o p r z e d t e r m i n e m
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.06.15, 21:09
      — Czy mógłbym obraz pański dostać na raty?
      — Dałbym chętnie, lecz niestety, ja sam płótno i biorę na raty
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.06.15, 21:10
      — Ma s eczk o, p ó j d z i e s z ze m n ą n a kolacj ę?
      — lii... z n a m y si ę na tern... p o m a r a ń c z e i w o d a z sokieml
      — Niee... p r z y n i o s ł e m ze s o b ą trzy kraj anki z s e r e m s z w a j c a r s k i m i szynką, c h o d ź m y gdzie do kąta
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 12:42
      Chcąc zbyć kazanie, na które kaznodzieja przygotować się nie chciał, wyszedł na ambonę i powiada: "A wiecie wy, co ja mam powiedzieć?" Wszyscy odpowiedzieli, że nie wiedzą. "Otóż jeżeli wy nie wiecie, o czem mam mówić, to wam nic nie powiem." Na drugą niedzielę wszedłszy na ambonę pyta znów zebranych kaznodzieja: "A wiecie wy, co mam powiedzieć?" Wszyscy powiadają: wiemy. "Otóż jeżeli wiecie, to wam nic nie powiem." Wreszcie na trzecią niedzielę pyta zebranych kaznodzieja: "A wiecie wy, co mam powiedzieć?" Jedni powiadają, że
      wiemy, drudzy zaś, nie wiemy. "Otóż — rzekł im — ci co wiedzą, niech powiedzą tym, co nie wiedzą
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 12:46
      Jezuici zaprosili dobrego kaznodzieję z kazaniem na uroczystość św. Ignacego. Kaznodzieja przez całe kazanie, wychwalając zasługi fundatora Towarzystwa Jezusowego, powiada przy końcu: "Święty Ignacy był tak potrzebny, jak piąte koło u wozu, ale o tem wam powiem da Bóg doczekać za rok" i zeszedł z ambony. Ojcowie Jezuici strasznie zalterowani, już nie prosili tego kaznodzieję na rok przyszły z kazaniem, lecz innego. Gotuje się tedy nowy kaznodzieja, żeby konfuzyę wyrządzoną zakonowi zmazać. Zbliża się uroczystość św. Ignacego, gdy
      poprzedni kaznodzieja lubo liie proszony, jedzie także cichaczem, i przed samą sumą pokryjomu włazi na ambonę, a zamknąwszy drzwi za sobą siedział spokojnie aż do Ewangelii, podczas której podniósłszy się, ukazał się ludowi. Ojcowie Jezuici ledwie nie poumierali
      z rozpaczy i gniewu, sami nie wiedzieli co z nieproszonym gościem zrobić. Tymczasem
      odezwał się nieproszony kaznodzieja: "Obiecałem wam najmilsi słuchacze dowieść,
      że św. Ignacy był tak potrzebny, jak piąte kolo u wozu. "Dobry gospodarz bierze zawsze piąte koło na wóz, jeżeli w daleką wybiera się drogę, bo gdy mu się w drodze kolo jakie popsuje,
      ma zaraz pod ręką piąte koło i może dalszą podróż bez przerwy odprawiać. i "Otóż i w kościele katolickim przez Lutra złamało się czwarte kolo, św. Ignacy był piątem kołem, za pomocą którego kościół katolicki istnienie swe zabezpieczył." Jak zaczął wtedy wychwalać Towarzystwo Jezusowe, tak ojcowie Jezuici uradowani znowu nie wiedzieli, jak kaznodzieję
      przeprosić i uraczyć

      Rok 1910
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 12:47
      Za flaszę "wiski"
      Dolara rzucić,
      To przecież nie może
      Nikogo zasmucić.
      I.ccz za dobre pismo
      Dać taki sam zwitek,
      To okropne u nas,
      To straszliwy zbytek
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 12:48
      POLSKO-AMERYKAŃSCY PATRYOCI

      Sto tysięcy tutaj mamy
      Dzielnych patryotów,
      Każdy "sznaps" z nicli pijać polski
      Z polską bracią gotów.
      I śpiewają: Hej Polacy
      Krzyczą: Niechaj żyje
      To są prawi patryoc'
      Dla ojczyzny piją!

      Wiersz wydrukowany w 1910 roku w Gazetce "Rózgi"
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 12:50
      Jedno z pism lekarskich z okazyi śmierci pewnego sławnego okulisty, napisało w artykule
      sławiącym jego zasługi:
      ..."Portret jego powinien się znajdować w każdym, zakładzie dla ociemniałych,"

      Rok 1910
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 12:53
      Jak się macie czytelnicy; jestem znowu tu,
      Ale bom się też spieszył, że nie mogę tchu
      Złapać. Z Milwaukee prosto wracam, a chociaż już
      [wprzód
      Znałem jako własną kieszeń śmietankowy gród,
      Wielem tam, o bardzo wiele zastał teraz zmian,
      Lecz o nich tu nic nie piszę, bo Ii tylko pan
      Mayor nowoobrany Herr von Seidel, Szwab,
      Był podróży mojej celem, a więc o nim szkrap
      Dzieku.
      Po przybyciu do Milwaukee, pędzę wprost gdzie
      [Schli tz
      Ma swój skład z sokiem jęczmiennym. Trzy szupy
      [jak nic
      Wypiłem jedna po drugiej, a żeby pan Pabst
      Nie miał do mnie urazy, lejąc w środę sznaps
      Wygarnąłem znowu jego przesławny "Select"
      (Bo dla panów browarników mam zawsze respekt).
      Pokrzepiwszy się godnie, poprawiwszy sut,
      I kazawszy pucobucie ochędożyć but,
      Wprost na ratusz do mayora, pana Seidla rznę,
      Będąc ciekaw, czy pan mayor przyjmą mnie lub nie.
      Przyjął zaraz, gdy się tylko dowiedział, żem Dziek.
      Prosił siadać na kanapie (dosyć grzeczny człek),
      A ja pytam: — Mój mayorze, jak tam idzie rząd,
      Kiedy w grodzie śmietankowym polityczny prąd
      Zmienisz całkiem i burżujów za granicę het
      Wyżeniesz i czy zmiany cbiecane zaprowadzisz
      [wnet ?
      Bo na ciebie teraz patrzy Wuja Sama kraj;
      Każdy woła: Seidlu, ccś obiecał, daj.
      Bo żeś krawca komisarzem zdrowia zrobił w mig,
      Tego wszystkim jeszcze ulało, pókaż inny tryk
      Obiecałeś rozszerzenie robotniczych praw,
      I samorząd obiecałeś, a więc ludzkość zbaw,
      Choćby tylko w tym tu grodzie, choćby tylko tu
      1 dowiedź, że obietnice twoje były true. —
      Zadumał się mister mayor, spuścił głowę w dół;
      Znać, że jakieś czarne myśli w mózgownicy snuł,
      A kiwnąwszy potem głową, westchnąwszy jak miech
      Kowalski, rzekł z goryczą: — Dzieku, wiesz co, niech
      To licho cały porwie ten may orski kram.
      Wlazłem tu jak Piłat w credo, no i teraz mam.
      Obietnice dawać łatwo, nie kosztują nic
      (Wszak i Polsce obiecywał wiele Kaiser Frytz),
      Lecz dotrzymać tych obietnic, w tem dopiero sęk
      I gdy o tem teraz myślę, to mię zbiera lęk.
      Wierz mi Dzieku, że najlepsze chęci miałem, mam,
      Ale inne znów pytanie, czy ja radę dam;
      Czy nie połknie mnie z kretesem kapitału smok
      1 czy będę mógł postawić jakiś śmielszy krok.
      Berger wprawdzie przyobiecał dopomagać mi,
      Ale jeśli nie dotrzyma i ze mnie zadrwi? —
      Tu zadumał się pan mayor i rzekł: — Dzieku daj
      Ty mi jaką radę. — A ja mu: — Good by —
      Powiedziałem — Było myśleć wprzód
      O tem, nim mayorem obrał ciebie lud.
      Gdyś socyalistycznego piwa, bratku, nawarzył już
      [kadź,
      To go teraz wypij do dna i sam sobie radź.
      Gdy wypijesz, twoje szczęście, powiem ci żeś zuch. —
      To mu rzekłem i wyszedłem, a w godzinach dwóch
      Już siedziałem znowu w trenie i jestem już tu,
      A com słyszał, tom opisał wszyściuteńko true.
      Darmo tylko do Milwaukee tłukł się trenem człek.
      Bo nowego nic nie złapał, wasz
      Bombała Dziek.

      1910
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 12:55
      —A więc mi wuj stanowczo nie pożyczy pieniędzy.
      —Nie, nie i jeszcze raz nie!
      —W takim razie (wyciągając rewolwer z kieszeni) nie pozostaje mi nic innego...
      —Co robisz, nieszczęsny!
      —...Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zastawić rewolwer!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 12:57
      —Co? Pan dał najmłodszej córce cały posag? A przecież starsze nic nie dostały ?
      —Widzi Pan, ona jest dzieckiem czasu; tamte przychodziły z płaczem, ta we dwa dni po ślubie
      też przyszła do mnie, ale z browingiem.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 12:58
      Żyd handlarz: - Co ? Pan gada, że to zły zegarek? On już kilka razy z drugiego piętra zleciał ze
      schodów, a ciągle chodzi.
      Kupujący:—A któż go rzucał ze schodów?
      Żyd:—Ny, to mnie zrzucili, ale ja jego miał w kieszeni, to on leciał razem ze mną.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 13:02
      Pan Damazy, urzędnik w Krakowie, bardzo lubi naturę. Wolny czas od zajęć biurowych
      spędza na przechadzkach. Raz wybrał się na spacer wzdłuż brzegów Wisły. Uszedł już spory
      kawał za miasto, gdy wtem ku największemu swemu przerażeniu spostrzegł, jak się ktoś z brzegu rzucił w spienione lale. Przerażony Pan Damazy (a dobre miał serce), prędko się rozebrał i rzucił za samobójcą. Po długich wysiłkach udało mu się wreszcie denata uratować. Ale jakież było rozczarowanie, gdy ten zamiast mu dziękować za wyratowanie z topieli, począł go w najokropniejszy sposób lżyć, a potem wcale w niedwuznaczny sposób zażądał od niego
      portmonetki i zegarka grożąc mu w przeciwnym razie nożem. Chcąc nie chcąc pan. Damazy
      dał mu żądane przedmioty, poczem rabuś znikł w krzakach. Rozmyślając tak nad czarną
      niewdzięcznością ludzi począł się ubierać, gdy wtem nadszedł żandarm. Pan Daniazy chciał mu
      wszystko opowiedzieć, ale ten nie dal mu przyjść do słowa.—Pan wie—rzecze żandarm—że kąpanie się w tem miejscu jest wzbronione, a ponieważ pan rozkaz przekroczył, więc pana. aresztuję.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 13:09
      Kapral (do rekrutów, którzy po raz dziesiąty mylą się przy formowaniu czwórek):
      —Bodajbyście, psie dusze, mieli takie głowy jak cebry, a w głowach robactwo z całego świata,
      a szyje długie jak żyrafy, a łapy krótkie jak u jamnika, żeby się nawet żadna bestya podrapać
      nigdy nie mogła

      1910
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 13:10
      Żona (po długiej kłótni z mężem urzędnikiem telegraficznym):—Ależ mój mężu, jak zauważyłam, tyś wcale nie słuchał tego, com ci mówiła! gdzieżeś znćw bujał myślami.-'
      Mąż:—Nie, wyliczałem właśnie, ileby twoja mowa kosztowała, gdyby się ją telegrafowało do
      Europy.

      Rok 1910
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 13:16
      ***
      Słynęliśmy ongi
      Z żyta i pszenicy.
      Dziś nie ustępujem,
      Niczem zagranicy.
      Bo choć coraz gorzej
      Na oranym łanie,
      Wzamian przemysł, handel,
      W przewybornym stanie!
      Pluć już byle komu.
      Nie pozwolim w kaszę.
      Mając wszystko w domu,
      Na co spójrz! to nasze...
      Są zapałki "szwedzkie," •
      Są "szwajcarskie" sery,
      Są korty " francuskie,":
      "Angielskie" portery.
      Mamy "włoskie" struny,
      "Holenderskie" śledzie,
      Nawet: wykałaczki
      "Czeskie" po obiedzie.
      Jest: "węgierska" bryndza,!
      "Duńskie" rękawiczki,
      Bar "amerykański,"
      "Japońskie" trociczki. ..
      "Petersburski" bucik,
      T smar do trzewików,
      A nawet "słowiańskich
      Pełno polityków!

      Opublikowano w roku 1910
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 13:30
      Agentka od ubezpieczeń do upatrzonej ofiary:
      — Dzień dobry, przyszłam namówić pana do ubezpieczenia się w naszem Towarzystwie na
      życie.
      — Na cóż mi asekuracya, szanowna pani. nic mam obowiązków, jestem kawalerem.
      — W takim razie ożeń się pan ze mną a będziesz miał obowiązki

      1910
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.06.15, 13:34
      BŁOGIE STRAJKI.

      Zastrajkowała mi teściowa.
      Zmogli ją ciężka praca —
      Szesnaście godzin ani słowa.
      Językiem nie obraca.

      Zastrajkowała moja żona.
      Znużona snać ogromnie:
      Już trzy dni całe milczy oni,
      Nie mówiąc słowa do mnie.

      Przeto się czuję żwawy, lekki.
      Jak dym. puszczony z fajki
      I szepcę: oby całe wieki
      Te błogie trwały strajki!

      1910
Pełna wersja