Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarzy

    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 20:42
      Talizman —Wiesz mam doskonały talizman, wczoraj go znalazłem, malutka koniczyna o czterech listkach. —Czyżby Ci już przy niosła szczęście? —Pytasz się jeszcze ? Była w dobrze wypchanym portfelu
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.12.17, 16:59
      Kelner: Proszę pana — to pewnie pomyłka; dałeś mi pan fenyg piwnego!
      Gość: Pomyłka! Nie mój kochany—ja nigdy mniej nie daję!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 00:05
      Pan Kleofas Roztargnicki (wraca już o zapadają­cym zmierzchu w wigilię Bożego Narodzenia do domu, obładowany paczkami). Uf, zmachałem się, ale mam już wszystko 1 Teraz można wstąpić do handelku na lampeczkę wina (wstępuje do handelku). Jednę lampeczkę, panie Stanisławie, ani trochy więcej ! Zona czeka, dzieciaki czekają, o, widzisz pan, ile paczek... jedna, dru­ga, trzecia... Co, u licha, powinno być siedem, a jest sześć. Z pewnością zostawiłem w sklepie. -Co się należy? — muszę biedź co prędzej. (W sklepie).
      — Przepraszam, czy nie zostawiłem tutaj jednego pakieciku
      — Owszem jest, służę panu
      — No nareszcie 1 Teraz trzeba wsiąść do tram­waju, bo nie zdążę (siada do tramwaju i rozkłada paczki). Jedna, druga, trzecia... Ażeby cię! znowu sześć. Widocznie jednę zostawiłem w handelku, trzeba wysiadać.
      (W handlu). — Panie Stanisławie^ dobrodzieju, musiałem tu u was zostawić paczkę z zabawkami
      — Jest, jest, szanowny panie, schowałem umyślnie pod kontuar. O, służę panu!
      — Wiesz pan co, możeby jedną lampeczkę? Takem się zmęczył. Bo nie uwierzy pan, jaki to kłopot
      z temi paczkami. A tu ich aż siedem : raz, dwa, trzy. A bodajcie najsiarczystsze pioruny! Znowu sześć! Muiałem upuścić jednę w sklepie z zabawkami ! A już wiem. Tuzin chusteczek dla Marysi... Panie Stanisławie,
      jeszcze lampeczkę, bom zły. A teraz zostawiam tu wszystko i biorę dorożkę. Jak powrócę zabiorę resztę.
      (W sklepie). Ach to p an! Wiedziałam, że pan powróci. Upuścił pan tę małą paczkę, oto jest
      (W dorożce). — No, nareszcie trzeba wracać. Jużem się dobrze spóźnił. A tę przeklętą paczkę za­
      wieszę sobie u guzika. A, ta k ! dwa razy zakręcę, żeby nie przepadła.
      (W handlu). — Uf, gorąco! Panie Stanisławie prędko, dwie lampeczki i niech tam kto odniesie paczki
      do dorożki (rachuje). Znowu sześć ! Czy jakie czary? Aha, jednę mam u guzika, No, chwała Bogu! Co tam
      żona powie ? Do widzenia, panie Stanisławie !
      (W dorożce). — A popędzaj przyjacielu, bo przyjedziemy po wilii.
      (W domu). — Bój się Boga człowieku, co ty wy­prawiasz ! Wszystko wystygło, dzieci płaczą z głodu.
      Marysia awanturuje się w kuchni.
      — Przepraszam cię duszko, ale miałem tyle spra­wunków do załatwienia. Wyobraź sobie, siedem pa­czek. Tu jedna. A, żeby cię, jak się zaplątała 1 No, ju ż ! To chusteczki dla Marysi.
      — A reszta ?
      — Reszta? A prawda, gdzie reszta? A żeby to pioruny!!! Resztę zostawiłem w dorożce (pędzi do okna). Odjechała!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 17:45
      Boże! jakiś Ty łaskawy!
      Dzięki Ci za dary Twoje:
      Koncerta, bale, zabawy,
      Ostatnie mody i kroje.
      W lustrze od samego rana
      Mierzę, przymierzam i mierzę..,
      Ach! w teatrze, na spacerze
      Będę najmodniej ubrana.
      Powiadają, że to zbytki;
      0
      co tu tyle chałasu?
      Dwieście łokci aksamitki,
      Sześćdziesiąt dziewięć atłasu,
      Pięć piór, chustka haftowana.
      Z dyamentem brosza niewielka...
      Ach! doprawdy — bagatelka 1
      Będę najmodniej ubrana
      Co to tam tak w kuchni płacze,
      Że aż tu słychać przez ścianę?
      To nasze dzieci, smarkacze,
      Jakie to umorusane!
      Idźcie precz! a la pastrana,
      Przynieśli właśnie okrycie ..
      Ach! to dobrze! na odczycie
      Będę najmodniej ubrana
      Już idzie pan Piotr uczony
      Prawić o literaturze ;
      Niech plecie brednie do żony,
      Albo do kolegów w biurze.
      Nie ma mnie! Moja falbana
      Jak leży? pójdę, popatrzę...
      Ach! wieczorem w teatrze
      Będę najmodniej ubrana.
      Helenka mi się przysięga,
      Że noszą już inne bufki;
      A mój pan mąż, niedołęga,
      Mówi, że nie ma gotówki.
      Srebrna waza już sprzedana,
      Więc zastawiam cukiernicę...
      Ach! wybornie! na muzyce
      Będę najmodniej ubrana
      Onegdaj mnie rwała głowa,
      I ciężkie napadły smutki;
      Mówili, że Alfredowa
      Miała bąble u narzutki.
      Byłabym już pogrzebana
      Gdyby nie rada Anielki...
      Ach! mam te same bąbelki,
      Będę najmodniej ubrana.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.05.18, 14:55
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uX9VClLj9fEuU7fa3X.png
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.18, 22:12
      Jeden bliski śmierci, gdy mu kazano napisać testament zapytał:
      - A po co? Macie jeden Stary Testament, drugi Nowy Testament to po co wam trzeci?!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 20:14
      - No to do widzenia Ignasiu, spieszę się bo służąca wyszła a żona sama została w domu
      - Do widzenia. Mnie także pilno, bo żona wyszła a służąca sama została w domu
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.09.18, 21:48
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uX9VClLj9fEuU7fa3X.png
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:08
      Pan Kleofas Roztargnicki (wraca już o zapadają­
      cym zmierzchu w wigilię Bożego Narodzenia do domu,
      obładowany paczkami). Uf, zmachałem się, ale mam
      już wszystko 1 Teraz można wstąpić do handelku na
      lampeczkę wina (wstępuje do handelku). Jednę lampecz-
      kę, panie Stanisławie, ani trochy więcej ! Zona czeka,
      dzieciaki czekają, o, widzisz pan, ile paczek... jedna, dru­
      ga, trzecia... Co, u licha, powinno być siedem, a jest
      sześć. Z pewnością zostawiłem w sklepie. -Co się
      należy? — muszę biedź co prędzej.
      (W sklepie). — Przepraszam, czy nie zostawiłem
      tutaj jednego pakieciku 1
      — Owszem jest, służę panu 1
      — No nareszcie 1 Teraz trzeba wsiąść do tram­
      waju, bo nie zdążę (siada do tramwaju i rozkłada
      paczki). Jedna, druga, trzecia... Ażeby cię! znowu
      sześć. Widocznie jednę zostawiłem w handelku, trzeba
      wysiadać.
      (W handlu). — Panie Stanisławie^ dobrodzieju,
      musiałem tu u was zostawić paczkę z zabawkami
      — Jest, jest, szanowny panie, schowałem umyślnie
      pod kontuar. O, służę panu!
      — Wiesz pan co, możeby jedną lampeczkę? Ta-
      kem się zmęczył. Bo nie uwierzy pan, jaki to kłopot
      z temi paczkami. A tu ich aż siedem : raz, dwa, trzy.
      A bodajcie najsiarczystsze pioruny! Znowu sześć! Mu­
      siałem upuścić jednę w sklepie z zabawkami ! A już
      wiem. Tuzin chusteczek dla Marysi... Panie Stanisławie,
      jeszcze lampeczkę, bom zły. A teraz zostawiam tu
      wszystko i biorę dorożkę. Jak powrócę zabiorę resztę.
      (W sklepie). Ach to p an! Wiedziałam, że pan
      powróci. Upuścił pan tę małą paczkę, oto jest 1
      (W dorożce). — No, nareszcie trzeba wracać.
      Jużem się dobrze spóźnił. A tę przeklętą paczkę za­
      wieszę sobie u guzika. A, ta k ! dwa razy zakręcę, żeby
      nie przepadła.
      (W handlu). — Uf, gorąco! Panie Stanisławie
      prędko, dwie lampeczki i niech tam kto odniesie paczki
      do dorożki (rachuje). Znowu sześć ! Czy jakie czary?
      Aha, jednę mam u guzika, No, chwała Bogu! Co tam
      żona powie ? Do widzenia, panie Stanisławie !
      (W dorożce). — A popędzaj przyjacielu, bo przy-
      jedziemy po wilii.
      (W domu). — Bój się Boga człowieku, co ty wy­
      prawiasz ! Wszystko wystygło, dzieci płaczą z głodu.
      Marysia awanturuje się w kuchni.
      — Przepraszam cię duszko, ale miałem tyle spra­
      wunków do załatwienia. Wyobraź sobie, siedem pa­
      czek. Tu jedna. A, żeby cię, jak się zaplątała 1 No, ju ż !
      To chusteczki dla Marysi.
      — A reszta ?
      — Reszta? A prawda, gdzie reszta? A żeby
      to pioruny!!! Resztę zostawiłem w dorożce (pędzi do
      okna). Odjechała !...
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.04.19, 17:11
      A mnie się tak marzy
      Coś ze starych kalendarzy
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.05.19, 17:51
      Pewnemu Astronomowi który swoie gwiazdarskie narzędzia w zaniedbanie puścił, przyszło na myśl póftrzegać znowu planety. Wziąwszy wielki kurzem zapchany tele skop, przymocował szkło, i zaczął obser- Wow ( c siężyc. Myszy które się w nim roz- g ścily, poruszone, zaczęły biegać. .Astronom nie posiądaiąc się z radości zawołał. Ah ! co za szczęśliwe i ważne odkrycie ,,. ,v. wszak tona księiycu są myszy.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.05.19, 23:09
      Prezydent Montesquieuautcr wielu dzipt uczonych i powszechnie 'znanych, ' rozma- .wiał raz ziednytj koasyliarzem Purlamen- Loxjy m posiadającym wiele 1 'czuB;u, ale nie zmiernie upartym. Ten, widząc me hcące- $o przyflac na to co mówił, rzecze: mości prezy dencie! ieżełi to co utrzy muie ieil ina- a ey, gotów ieftem dadź W cPanumtią; gło wę.— Przy im-j chętnie, odpowie zia.no I^°hfesquieu, mdeńkie dsry między znaio- me »ń , tą niby ogniwa któremi się przyjaźń Jpaia
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.05.19, 12:33
      ~~Przyszedłemprosićpanaorękęcórki,pannyMalwiny.Jestempomocnikiemadwokataprzysą­dzie,charaktermamuczciwy,aprzedewszystkiemotwarty.—Zaraztozobaczymy.Otwarciewięcproszę,jaktomiędzymężczyznamisięmówi:Czypanpa­lący?—Namiętnie!—Apić...jakżetam?
      —Ano...zakołnierzsięniewyleje.—Doszyneczkapanlubichodzić?—Przecieżsiętamczęstowidujemy.—Akarteczki...hę?—Copanrozkaże—winta,wista,preferka,taroka,ferbla,zechcyka,chlusta,mączką,sixtysix...—Brawo!Adokościołapanchodzisz?—Pójdę...doślubu.—Abyłajakaznajomostkamiłosnakiedy?—Fiu!ilewłosównagłowie!—Wtakimraziewszystkowporządku.Mal- winiu!Niepodsłuchujpodedrzwiami,alepójdź,żebymdałmojebłogosławieństwoojcowskie!Aleonanieprzyszła!...Takanagrodazaotwartość
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.07.19, 00:36
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uX9VClLj9fEuU7fa3X.png
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 11.07.19, 22:19
      Pamiętaj Jasiu, abyś nie cho dził ponad.rzęką; bo jakbyś uto nął. to pamiętaj abyś mi się. na o- czy nie pokazywał, bobyś otrzy mał straszną karę
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.19, 23:38
      — Przyznaj pan, że jesteś grzeczny, ja stoję a pan siedzisz.
      — I ja także wstać potrafię pani dobrodziko, jak tylko jest do czego.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.07.19, 20:15
      Miły głosik.
      Bona: Proszę pani, dzieci nie chcą zasnąć. Może im coś zaśpiewać?
      Pani: Nie — lepiej uśpić je po dobroci.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:41
      — Dlaczego spóźniłeś się szkoły?
      — To nie moja wina, będziemy mieli braciszka.
      — Skąd wiesz?
      — Bo zeszłego roku mamusia była chora, to miałem siostrzyczkę a teraz tatuś jest chory.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 22:55
      W kozie:
      Stary: Ciekawa rzecz co z nami zrobią
      Młody: Chyba nas powieszą
      Stary: Tyś młody to możesz wytrzymać ale mnie staremu to ciężko będzie
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:16
      :... Zośka! czy jesteś pewna, że na święta, wyłowiłaś z wanny wszystkie karpie?
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:47
      MA DOSWIADCZENIE
      -Powiedz Lili, czy to prawda, że blon.-dyiniki bairdziej podobają się mężczy,mom, nit brunetki? -Nie wiem, zaipytaj się Frani. -eremu? -Frania robiła się już na blondynkę, na czarnowłosą, a teraz jest ruda.„ Ma więc do-świadczenie„.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 18:24
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 19:13
      — Czytała pani Jean Ja«ques Roussenu'a?
      — Nie. Ani jednego z nich.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 19:13
      Czy nie podzielasz mego przekonania, Zosiu, ze oddalenie wzmaga miłość"?
      — Owszem: od czasu wyjazdu Antka coraz bardzie) kocham Augusta...
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 19:13
      — Wiec twoje zaręczyny zer­wane? A jakże załatwiliście spra­wą ze wzajemnymi podarkami?
      — Wymieniliśmy po prostu kwity lombardowe.
Pełna wersja