Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarzy

    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 21:17
      yobrażeniai rzeczywistośćBalzak miał tak silną wy­obraźnię że pomyślana przez niego raz jakaś rzecz, sta­wała się trw ałą rzeczywi­stością.Wielu przyjaciół Balzaka opowiadało, że n*. ścianach jego mieszkania widniały napisy węglem — na przy­kład: tapeta gobelinowa, lu­stro weneckie, obraz Rafae­la oraz inne napisy, które miały zastąpić brakujące przedmioty
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:21
      --Czy wiesz dlaczego na prezesa „Lutni" wybrano l~karza specjalistę chorób nerwowych? .
      . -Sądzę, że rozstrojonej „Lutni" nic to nie pomoże.
      -„Lutnia", ja~. lutnia, ale członka-• wie potrzebują kuracJl .
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:54
      Przyjął pan na stałego współpracownika Gałgańskiego?
      Czy to zdolny dziennikarz? -
      O, bardzo. Przy pierw-szej wizycie . w redakcji już zażą­dał 50 rb. zaliczki
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:16
      Spotkali się w Savoy'u dziennikarz aktor. -Cóż słychać w waszem bagienku? spytał dziennikarz. -Nic nowego. A co słychać w wa-szym śmietniczku? -·odparł aktor. I rozeszli się obaj urażeni wzajemnie. Ale obaj nie mieli zupełnie powodu do urazy ...
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 21:49
      Choćbyśmy mieli tu sta~ i godzinę, musisz babci powie-dzieć dzień dobry.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 22:43
      Dobra Wymówka.
      Sędzia:—Dla czego wałęsaliś cie się nocą koło gmachu bankowego. .
      Włamywacz:—Chciałem się przekonać, czy tam się znajdują pokoje dla moich wkładek.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:32
      —- Więc powiadasz pan, że mnie kochasz prawdziwie?
      - O tak, pani jedyna przebywasz w mem sercu i głowie.
      —- O jeżeli tak, to dziękuję, gdyż boję się niesłychanie znajdować sama jedna w- pustym lokału.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 19:11
      — Proszę pana o gotowy ślub ny welon.
      Kupiec: — Służę pani, oto jest welon w najlepszym gatunku, szanowna pani może go kilka razy używać.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 19:47
      TAKŻE RACJA.
      Mały Janek do ojca, który pro wadzi go do teatru: — Jakto do brze, że tatko nie został zabity na wojnie!
      Ojciec: — A to dlaczego?
      Janek: — No, bo gdyby tatko był zabity, to jabym musiał iść teraz na cmentarz zamiast do teatru.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.19, 22:38
      £011.1 pewuego wojażera, będącego
      w służbie
      gatunku. Rozebran;;:go Iwana Iwanowicza ponieśli fabrykanta x., powiła trojaki, wskutek czego bie-
      do komory i położyli na wagę. Bardzo dlugo kłó- dny wojażer rozchorował sie
      z radości. Fabrykant
      cili sie, jakie cło naznaczyć: czy jako zagraniczną musial przeto sam wvjechać za swymi i,nteresami.
      (nogaf, czy jako za iedwab, czy jako za złoto. Po- Ledwo przestąpił próg pierwszego kupca, pyta go
      stanowili ocenić Iwana Iwanowicza na wagę złota, tenże, dlaczego ?am jeździ,
      a nie wojażer.
      ale ponieważ Iwan Iwanowicz oddal Bogu ducha na
      - Biedny człowiek
      - powiada fabrykant.
      _ wadze, postanowiono go skonfiskować i sprzedać Bóg obdarzyl go trojakami. rozchorował się
      z ra-
      w drodze publicznej Jicytacyi. dości i musialem go zastąpić.
      Strażnik, któremu dałem na czajok, przyn:ósl
      I - C?d!iet?m bie<:lny
      - od'po?ia;Ia na to .kupiec
      mi do wagonu skieIet Iwana Iwanowicza i to j£L '?o
      1 -: PTzecl.ez to Jest ?a?et wcale m? zl?, gdy SIę zro-
      Gkazalo się jako naturalne, rosyjskiego pochod-:_ H3 bl tylko Jed.no zamowJenie.
      ? dostaJe SIę przez przy-
      j nie podłegające ocleniu. S?d?isz p?n,. że nie za- I padek ocrazu tyle przesyłk"
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 22:32
      Artysta (Na proszonej ucz cie) : Chętnie, łaskawa pani za śpiewałbym jeszcze parę pieśni, ale już późno, a sąsiedzi mogą się skarżyć. Pani domu : —Nie szkodzi! ich pies także nas codzieh rano budzi swojem szczekaniem! To trudno!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 20:06
      pewna matka chwaląc swego sy na przed przyjaciółką, mówiła, iż tak mu się dobrze w Ameryce powodzi, że trzyma już nawet konie - za uzdę
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:07
      W pewnem miasteczku wielkopolskiem stała przed łaty obok klasztoru ojców Bernardynów bóżnica ży dowska. Że zaś z tego ciągłe wynikały zatargi, posta nowiono nareszcie spór przez dysputę załatwić, i albo kłasztór, albo bóżnicę znieść, stósownie do tego, kto kogo przedysputuje. Na dysputę takową przeznaczono — 48 — z jednej strony gwardyana, a z drugiej rabina. Kala- faktor klasztorny usłyszawszy o tem, sądził, żeby to powadze gwardyana ubliżało, gdyby miał z żydem dysputować. Prosił zatem, żeby jemu załatwienie spra wy tej w imieniu klasztoru poruezono, ale żeby dysputa na migi odbyć się mogła. W dniu wyznaczonym stawa z jednej strony kalafaktor przybrany w habit, jakby istotny gwardyan, z drugiej rabin. Zaczyna się dysputa. Rabin podnosi najprzód palec do góry, na co kalafa ktor palec ku ziemi zwraca i przytupuje. Rabin po- wtóre wskazuje ku niemu jednym palcem, a kalafaktor dwoma; nareszcie rabin ukazuje rękę roztwartą, a kalafaktor pięścią na to odpowiada. Tu rabin wyznaje, źe został przedysputowany, a w skutek tego bóżnica ma być rozebraną i gdzieindziej wystawioną. Ciekawi wi dzowie zapytali się następnie rabina, coby on pówyższemi znakami wyrażał, odebrali od niego odpowiedź: »Po kazałem księdzu gwardyanowi palcem w górę wznie sionym, że Bóg jest w niebie; a on spuściwszy palec na dół dowiódł, że nie tylko w niebie, ale i na ziemi; pokazałem mu dalej, wystawiając palec naprzód, że oko Opatrzności patrzy na świat, a on odrzekł znakiem, że nie tylko jednem, ale dwoma patrzy oczyma. Ręka rozwarta oznaczała, że Bóg świat na dłoni trzyma; a ściśniona, że Bóg świat mocno w swem ręku trzyma.« Zapytany nawzajem kalafaktor, całkiem inaczej rzecz tę tłumaczył. »Palec do góry wzniesiony okazywał, że mnie chce powiesić, na co ja mu dałem do zrozumie-' nia, że go pierw w ziemię wbiję. Dalej chciał mi pal cem oko wyżgać; a ja mu odgroziłem utratą obydwóch. Nakoniec chciał mi ręką policzek dać, a ja mu na ta całą odgroził pięścią.«
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.10.19, 17:13
      Wojciechowa. Ach, kumcio złota, jakże ja Was serdecznie żałuję! Maciejów a. A toż dlaczego? Wojciechowa. Boć to słyszę wasz się zapomina i bije Was... Maciej owa. No, widzicie kumo, jakie to złośliwe języki ludzkie! Nie wierzcie temu. Prawdać, mój stary czasem mnie poszturcha i wykuksuje; bywało weźmie nawet za łeb, potelepie o ścianę lub.kopnie; ale żeby miał mnie aż hić — to nie prawda. On ma przecież hajdukacyę. Wojciechowa. Ty rychtyk jak mój. Ano, to chwała Bogu, kumcio, bo mnie okropnie martwiły te gadania.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.10.19, 18:22
      — Dla czego to Józio nie chce iść do szkoły?
      — A bo plosę mamy, żłobiliśmy stlike!
      — A to co nowego?
      — Bo nam kazą się ucyć jak w Dublańskiej skole.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:34
      — P o d o b n o pani nie żyje z m ę ż e m ?
      — Tak.
      — Czy pani się z n i m ro zw od zi ?
      — Co za s t a r o ś w i e c k i e w y r aż en ie . Nie r o z w o d z ę się, tylko p o p r o s t u z r e d u k o w a ł a m po z pracy d o m o w e j .
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:57
      —Co? Pan dał najmłodszej córce cały posag? A przecież starsze nic nie dostały ?
      —Widzi Pan, ona jest dzieckiem czasu; tamte przychodziły z płaczem, ta we dwa dni po ślubie
      też przyszła do mnie, ale z browingiem.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.10.19, 22:35
      - Czy macie coś do powiedzenia w waszej sprawie?
      - Proszę o czas do namysłu
      - Trzy lata wystarczą?
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.10.19, 17:47
      Nauczyciel: - Powiedz mi Jasiu, dlaczego o ciężko ukaranym człowieku mówimy "biedny grzesznik"
      Jasiu: - Ponieważ bogaty grzesznik nie zostaje ciężko ukarany
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 20:57
      Wyszedł chłop z domu jeszcze przededniem, wiodąc wolu na targ uwiązanego na długim postronku za rogi. Dwaj złodzieje widząc jako wól idzie spokojnie za onym kmieciem, podeszli
      cichaczem z tyłu, odczepili go, jeden uprowadził bydlę w las, a drugi założył sobie powód na szyję i idąc zdrajca za chłopem, począł szeptać pacierze. Chłop obejrzał się, a obaczywszv, że prowadzi nie wolu ale człeka na postronku, osłupiał, i czyniąc znak krzyża świętego, mówi: — W szelki duch Pana Boga chwali! — I ja Go chwalę — ozwie się złodziej z udaną pobożnością. Tu jął eksplikować chłopu, jako dusza jego była zaklęta w lego wolu na pokutę, której koniec właśnie dziś nastąpił. Chłop wysłuchał z przerażeniem tej opowieści, dal pokutnikowi na ofiarę
      tynfa. którego przy sobie miał i powrócił do domu z biczem i postronkiem, bez wolu i pieniędzy. rad że dusza grzesznika odbyła swoją pokutę.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:39
      Pytano raz pewnego księdza czy karczmarz dobrze umarł
      Tak dobrze powiada umarł, że nie odżyje i nie wstanie chyba że dnia sądnego
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:22
      Miłosna moja metamorfoza
      W krótkich się słowach zamyka
      Kiedy raz pierwszy ujrzałem ciebie
      W lot się zmieniłem w słowika

      Lecz zamiast piosnek czułych i wzdychań
      Tyś chciała kolce, pierścienie
      Więc ze słowika stał się pelikan
      Prujący własne kieszenie

      I kieszeń moich krew guldenowa
      Długo cię długo żywiła
      Lecz gdy ostatnią wreszcie rozpruła
      Tyś ze mnie dudka zrobiła!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:55
      Szczyt roztargnienia - zgubić się w tłumie i przekazać policji swój rysopis

      Alfons Allais
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:41
      - Wiesz? Wojciechowi umarła żona
      - Nie może być. Już ten cymbał to ma szczęście!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:54
      - Czytałaś moja najdroższa ten śliczny romans Monte - Jezu
      - Chyba chcesz powiedzieć Monte - Christo
      - To wszystko jedno
Pełna wersja