Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarzy

    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 12:51
      - Wyobraź sobie, że mnie wczoraj na ulicy sędzia nazwał błaznem
      - A to źle wychowany człowiek. Nie mógł ci tego w pokoju powiedzieć?!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 12:53
        - Słyszałeś Stasiu? Józek umarł!
        - No i cóż dziwnego? Przecież nie mógł żyć przez całe życie!
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 16:58
          - Ma uszy jak kot, ma ogon jak kot, ma oczy jak kot ale nie jest kotem?
          - Kotka!
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:19
          Pani pyta Kasię:
          - Kasiu co to jest litr?
          - To samo co kiligram tylko na mokro
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 23:51
          - O rety Wojtek a po co ty malujesz świnie czarną farbą?
          - Nasz pan zaprosił na polowanie na dziki kilku hrabiów a ponieważ dzików wcale nie ma więc kazał parę swojskich świń pomalować, żeby były dzikie...

          Opublikowane w 1929 roku
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:58
          Ogłoszenie

          Pozawczoraj wybiegł z domu wyżeł pokojowy i nie powrócił. Kto go przyprowadzi otrzyma sowitą nagrodę. Znaki szczególne - jak zawołać Foks to nie zwraca na to uwagi
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.10.19, 17:16
          Przy oświadczynach. ('Podsłuchane.) Ojciec. Więc pan ko chasz moję córkę? Gapcio (z zapałem.) O kocham, panie , nad życie! Ojciec. A ileż warte pańskie życie? Gapcio (zdziwiony.) Jakto, ile warte... nie rozumiem te go pytania. Ojciec. Nie rozumiesz pan? Więc postawmy je wyraźnie: Co pan umiesz ? Gapcio (zuchowato.) O panie, co ja umiem! Ja umiem wszystko: jeść, pić, hulać, polować, w garty grać — sło wem , co się panu po doba. Ojciec. To wszystko, panie, umie także mój foryś, ale on umie jeszcze konia oczyścić i ogon mu zawiązać. Więc właściwie nic pan nie umiesz. A czem pan się trudnisz?Gapcio (urażony.) Jakto, czem się trudnię — alhoż to ja szewc, czy literat, czy handlarz pieprzem? Ja, panie potomek kasztelański, żyję — i basta! Ojciec. Więc drugie nic. A jakie pan masz do chody ? Gapcio (spuszczając nie co z tonu.) No, teraz nie mam żadnych do chodów ; ale jak ciocia umrze... Ojciec: Znów tedy n i c. Więc życie pańskie re prezentują trzy wielkie zera; a ileż może być warta pańska m i- łość nad życie? Niechże pan gdziein dziej ulokuje swój ka pitał. Żegnam pana. Gapcio (za drzwiami z gniewem.) Cymbał L Powiada, że zera nic niewarte; a zkądże wziąłby się milion, gdyby zer nie było.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.10.19, 17:27
          Pirron poeta Francuzki znany iest z niepospoli tego daru do poez.yi i z wielkiey żartobhwosci. bywszy <lo pewnego Francuskiego imasta, ktorego nneSBkańoy nie wielka nicią uHtj * dowcipu 1 MJTO; Ei ohS po bliskich polach, . laska wierscholk. ostów kcinat. Zapytany, co ca,nil: „chc, imcssk.n- ców osłodzić l; odpowiedział. Gał poznać, ze ich ma za icdno ze zwierzętami, które oset chętnie Z]a- daią; i których imiona powszechnie s% używane do ©znaczenia ludzi tępych.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 20:59
          Z każdym się zgodzę jeno z łakomym nie bo ja chcę i on też chce
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:59
          Napuje się troske
          na moją kokoske
          napiję się siła
          bo cubata była
          nie cubata jarzębiatka
          bo mi dała moja matka
          Bóg jej zapłać za nie
          miałam kupca na nie
          A cóżbyś to za nie chciała
          żebyś ją też sprzedać miała
          Sto złotych czerwonych
          pięć konisiów wronych
          Na targuści z nią nie była
          a drogoś ją zaceniła
          Komu się zda drogo
          mnie z kokoską błogo
          jak ci przydzie wiosna
          będzie jajka niosła
          jak przydzie pod jesień
          sama przydzie przez sień
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 12:55
        - Cóż to? Przed rokiem byłeś chłop jak trzcina.
        Dziś idziesz z wolna, ciężki, pochylony...
        - Od roku bracie jestem ożeniony.
        Jarzmo małżeńskie tak mi kark nagina
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 15.11.16, 20:01
          - Wczoraj dopiero zastrzeliłem kuropatwę a już dzisiaj fatalnie ją czuć
          - Widać, nie wiesz biedaku że do kuropatwy trzeba strzelać gdy jeszcze są żywe
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 20:59
          Pewien gaduła zanudzał przez całą godzinę towarzystwo, w którem się znalazł, a w końcu
          zwracając się do pani B., rzekł:
          —Prawda, proszę pani, że mówię jak książka?
          —O tak,—rzecze pani B.—Brakuje panu tylko jeszcze oprawy z cielęcej skóry.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 12:58
        - Sama nie wiem ciociu co lepiej lubię krakowiaka czy mazura
        - Jeśli moja Maniu, Krakowiak jest młody, zdrów i przystojny a przede wszystkim majętny to mu daj pierwszeństwo mój aniołku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 13:03
        Na egzaminie

        Egzaminujący: - Proszę mi powiedzieć jak pan złagodzisz karę dożywotniego więzienia, w razie gdy zachodzą okoliczności łagodzące?
        Egzaminowany: - Zmniejszę je o pięć lat
        Egzaminujący: - A to w jaki sposób
        Egzaminowany: - Po prostu wypuszczę przestępcę na pięć lat na wolność a następnie wpakuję go do kozy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 13:06
        - Czego tak beczysz? Czy wam kto umarł?
        - Tatunio, proszę wielmożnego pana
        - Nie może być! A długo chorował?
        - Juści
        - A mieliście doktora?
        - Dotąd nie, ale kiedy się tatusiowi gorzej zrobiło to by mu byli doktora wzieni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 13:35
        Wśród upałów gdy się chłodzi
        Żona Jana w Wisły łonie
        On drży, że jej to zaszkodzi
        Co ma wisieć, nie utonie
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 00:05
          -Jakie stanowisko winni zająć polacy wobec sytuacji międzynarodowej?
          - Oczywiście, siedzące, bo to najodpowiedniejsze dla nich.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 13:38
        Pewien proboszcz zwiedzając wiejską szkółkę zapytał siedzącego w pierwszej ławce Jasia:
        - Powiedz mi kochanku ile rzeczy potrzeba do chrztu
        - Trzy, wielmożny panie - odrzekł chłopak
        - Jak to trzy? To ty nie znasz katechizmu? Do chrztu potrzeba dwóch rzeczy - wody o słowa Bożego
        - A przecież potrzeba jeszcze dziecka - odparł tryumfująco zapytany
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 13:42
        w restauracji:

        Gość: - Ile się należy?
        Kelner: - 24 złote 15 centów
        Gość: - Cóż u licha? Nas tylko czterech a taki ogromny rachunek?!
        Kelner: - Zapomniał pan jeszcze o tych trzech co leżą pod stołem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 13:49
        - Wiesz? Wojciechowi umarła żona
        - Nie może być. Już ten cymbał to ma szczęście!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 13:50
        - O Pani! Czy mogę się spodziewać szczęścia abyś mi zezwoliła zjeść z sobą kolację tete a tete
        - I owszem - każ pan sobie podać główkę cielęcą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 14:59
        - Jaka jest różnica między złodziejem a doktorem?
        - Złodziej opuszczając twój dom wie czego ci brakuje, lekarz nie zawsze....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:00
        - Waldek, dziś wyjeżdżam na wizytę. Przygotuj mi mundur, poprzypinaj ordery. Rozumiesz?
        - Proszę jaśnie pana, a krzyż pański także?
        - Co? Ale gdzież tam! Moja żona zostaje w domu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:01
        - Co grają? Symfonię czy walca?
        - O nie, to traviata z Żydówki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:04
        - Słyszałem, że się żenisz?
        - To jeszcze kwestia. Nie taki ja głupi
        - Owszem nie ma żadnej kwestii
        - Że się żenię?
        - Nie, żeś głupi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:05
        - Poproszę lampę
        - Jak wielką proszę pana
        - Na osiem osób
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:07
        Nauczyciel: - Proszę mi powiedzieć dokąd doszliśmy z geometrii
        Uczeń: - Do wyrazów. Czyli to co było do dowiedzenia
        Nauczyciel: - Bardzo dobrze, siadaj
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:11
        - Żydzie, gdybyś znalazł w szabas worek z pieniędzmi podniósł byś go
        - No po co mam odpowiadać - ani worek z pieniędzmi tu nie widzę ani dzisiaj szabas
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:15
        - Coś mi się zdaje, że żona pańska po pańskiej śmierci jeszcze raz pójdzie za mąż
        - Chwała Bogu!
        - A cóż to znaczy?
        - Przynajmniej znajdzie się choć jeden co mnie opłakiwać będzie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:17
        - Dzień dobry panie Kowalski, co tam u pana siostry?
        - Ja nie mam siostry!
        - A pana brat we Lwowie jak się miewa
        - Ja nie mam brata
        - A jak się pan nazywa
        - Nowak
        - O i nazwisko pan zmienił!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:19
        - Ależ ta sztuka jest diabelnie nudna...
        - To czemuż bijesz pan brawo
        - A...to z radości, że się już skończyła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:21
        - Ile się należy
        - Reński i dziesięć centów
        - A to zapisz pan to na mój rachunek
        - Ja proszę pana na rachunek nic nie zapisuję
        - A to jeszcze lepiej - odparł gość i wyszedł z kawiarni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:23
        - Jakie to szczęście, że twój mąż nie ożenił się z Emilką, co ona swego męża i dzieci namęczy
        Druga całując swoje dzieci: - Dziękujcie Bogu moje dziatki, ona by was teraz biła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:26
        - Kazałem dać sobie jeden kotlet wołowy a oni przynieśli mi dwa cielęce...
        - No widzisz! Wołowiny nie mieli a ponieważ dwa cielęta to tyle co wół, więc dali ci dwa kotlety cielęce
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:28
        - Proszę pana ja tu odesłałem panu buciki bo są okropnie ciasne
        - Ciasne - to być nie może
        - Może albo nie może, dość że buciki za małe
        - To prędzej noga za duża, bo buciki są w sam raz
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 15.11.16, 22:23
          W dobrach Szczęśliwice pod Warszawą odbyło się polowanie. Zabito krowę, zająca, 2 przepiórki, 7 wróbli, 3 wrony, srokę, kreta oraz 5 indykow, omyłkowo wziętych za bażantów. Podczas łowów jeden z uczestników postrzelił sąsiada. O ile się zdaje ranny nie stracił wzroku, gdyż pełny nabój trafił poniżej...krzyżów.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 15.11.16, 22:24
          Mysliwy: Zaręczam wam panowie, że wczoraj ubiłem na tem samem miejscu trzy zające za jednym strzałem
          - Ale jakżesz to możliwe?
          - Jednego trafił nabój, drugi zdechł ze strachu a trzeci utopł się z żalu po stracie towarzyszy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:30
        - Czytałaś moja najdroższa ten śliczny romans Monte - Jezu
        - Chyba chcesz powiedzieć Monte - Christo
        - To wszystko jedno

        Dowcip z roku 1890
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:33
        - Proszę pana sędziego Józek chciał mi dać dwa razy w twarz.
        - A skądże ty wiesz o tem, że dwa razy może on chciał raz tylko
        - Ale gdzież tam raz, kiedy mi dał dwa razy
        - A na cóż mówisz, że chciał co dać dwa razy
        - Bo jakby nie chciał, to by mi nie dał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:37
        Matka żegnając się z córką odjeżdżającą pociągiem:
        - Do widzenia kochana Julciu, jedź z Bogiem
        Jeden z współlokatorów wagonu:
        - Ależ proszę pani! Gdzieżby Pan Bóg jechał trzecią klasą!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:39
        Na egzaminie:
        - Co pan jeszcze wiesz o kurach i gołębiach
        - (uczeń milczy)
        - To zapewne jest panu wiadome, że kury żyją w poligamii... a gołębie
        - W naszym kraju
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.06.15, 15:41
        - Jak ty możesz pozwolić aby cię żona biła?
        - Kocham ją bardzo a lekarz zalecił jej dużo ruchu!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 01:21
        Jechał Maciek do Warszęgi na welekcyją
        Najął sobie na przedmieściu w karczmie stancyją
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 01:22
        I jęli go przyjaciele na piwo prosić
        A on im się z familiją zaczął wynosić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 01:23
        Mój ojciec był wojewodą bo woził wodę
        Miały Żydy po Warszędze z niego wygodę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 01:24
        A stryjaszek kasztelanem racyja na to
        Bo miał głowę kieby szkapa kasztanowatą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 01:24
        A wujaszek był chorążym na tę racyją
        Nosił świętą chorągiewkę przed procesyją
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 01:25
        Starszego też mego brata Bóg szczęściem darzył
        Był kucharzem i nielada bo psom warzył
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 01:26
        A młodszego za cześnika każdy szacował
        Bo on stryczkiem i pałeczką piesków częstował
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 01:27
        Jedna siostra kasztelanka druga sędzionka
        Jedna przędła druga kradła przędzionka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 01:28
        Matusia też świętą byli cuda czynili
        I umarli na gorączkę - bo ją spalili
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 01:28
        Nasza także pani ciotka dobrego pysku
        Żaden pies jej nie przeszczeka w starym karczmisku.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 01:29
        Jechał Maciek do Warszęgi na welekcyją
        Najął sobie na przedmieściu w karczmie stancyją

        I jęli go przyjaciele na piwo prosić
        A on im się z familiją zaczął wynosić

        Mój ojciec był wojewodą bo woził wodę
        Miały Żydy po Warszędze z niego wygodę

        A stryjaszek kasztelanem racyja na to
        Bo miał głowę kieby szkapa kasztanowatą

        A wujaszek był chorążym na tę racyją
        Nosił świętą chorągiewkę przed procesyją

        Starszego też mego brata Bóg szczęściem darzył
        Był kucharzem i nielada bo psom warzył

        A młodszego za cześnika każdy szacował
        Bo on stryczkiem i pałeczką piesków częstował

        Jedna siostra kasztelanka druga sędzionka
        Jedna przędła druga kradła przędzionka

        Matusia też świętą byli cuda czynili
        I umarli na gorączkę - bo ją spalili

        Nasza także pani ciotka dobrego pysku
        Żaden pies jej nie przeszczeka w starym karczmisku.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 01:36
        Dwaj przyjaciele prości w sercu, w mowie
        Zeszli się na Jarmark świąteczny w Piotrkowie
        Uściskawszy się jako to zazwyczaj bywa
        Gdy się człek z człekiem nie zawsze widywa
        Jeden z drugim rzecze niech się godzi
        Zapytać ciebie jak ci się powodzi
        Pojąłem żonę. To dobrze chwal Boga
        Nie dobrze bo z niej jest niecnota sroga
        To źle. Niezbyt źle bom się pozbył nędzy
        Wziąwszy w posagu srogi wór pieniędzy
        To dobrze. Oj nie bo za posag cały
        Kupiłem owiec, a te wyzdychały
        To źle. Niezbyt źle gdyż za skóry, wełnę
        Dostałem szczęściem pieniążki zupełne
        To dobrze. Ale dobrze do kaduka
        Kiedy się inna wyrządziła sztuka
        Dom sobie kupiłem wykszłatcił wyzłocił
        Piorun trzasł w niego i w popiół obrócił
        To źle I owszem dobrze mi z tym gromem
        Bo ogień spalił żonę razem z domem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 10:15
        Słowikowski zjechawszy się na bardzo złej i ciasnej drodze z szlachcicem zawoła:
        - Wara, wara bo ci tak uczynię jako wczoraj drugiemu
        Bojąc się konfuzyji od figlarza ustąpił szlachcie i zapytał:
        - A cóż byś mi uczynił, gdybym ci się nie był ustąpił
        - To ja bym tobie ustąpił jak wczoraj temu - odpowiedział Słowikowski
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 10:17
        Pan Kiszka Litwin gdy się domagał na sejmie głosu marszałek zapytał:
        - A pan Kiszka co?
        Ktoś z przytomnych zawołał:
        - Taki flak jako i drugi póki go nie nadzieją
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 10:20
        Opaliński między innymi gośćmi miał też u siebie na obiedzie szlachcica bardzo głuchego, którego próbując i pijąc do niego mówi: bodaj cię obwieszono. On rozumiał że ceremonię jaką do niego czyni odpowiedział "niegodzien ja tego przed innymi ichmościami. Lepiej kolejno"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 10:22
        Przez Mazowsze jechał poseł i spał w swojej karecie, jeno pies jego tarantowaty wydzierał z karety. Mazury, że nigdy posła nie widzieli zawołali "Miły Boże jaki też to ten poseł, właśnie jak pies"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 10:24
        Jeden oracyją na weselu chcąc zacząć od erudycyi rzecze:
        Jeno z Palladą ale tak się zaciął, że powtarzając raz i drugi raz dalej nie mógł powiedzieć. Ktoś z kąta wyrwał się mówiąc Jeno z Palladą wsiadszy na gniadą jak jadą tak jadą a ty stoisz"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 11:38
        Biskup Wydzga gdy mu ksiądz ofiarował dukata na którym z jednej strony był król Sobieski z drugiej królowa Marysieńka o beneficjum prosząc rzekł:
        Któżby dla tego Państwa nie uczynił?"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 11:42
        Pewien jegomość znany powszechnie z roztargnienia niepospolitego był zaproszony na obiad do swego przyjaciela. Idąc zaś na obiad miał głowę zaprzątnioną chorobą swojej żony i zdawało mu się że jest u siebie na obiedzie. A ponieważ obiad nie bardzo bym wyśmienity wstaje wtedy przy końcu i powiada: "Przepraszam państwa za ten obiad gałgański bo moja żona bardzo chora"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 11:47
        Podczas odpustu nie mogąc dopchać się do konfesjonału pewien góral wyjął gomółkę sera i stanął na przeciwko konfesjonału. Ksiądz postrzegłszy myśli sobie dobra i gomółka sera. Woła tedy górala do konfesjonału. Odbiera gomółkę, kładzie na pułapie i do spowiedzi przypuszcza. Ba aż tu trzeci, piąty, dziesiąty i następny z serem staje. Ksiądz odbiera, nareszcie myli sobie, że tyle tych serów nazbierał, że trzeba by je zanieść do zakrystii. Wstaje tedy, maca i szuka ale nie ma - jest tylko jedna gomółka sera. Pokazało się co górale zmiarkowawszy, że ksiądz ma takie upodobanie do sera kradli mu tę gomółkę i stawali przed nim aby prędzej się wyspowiadać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 11:51
        Pani Kolbuszewska idąc na teatr wzięła też z sobą dla okazałości lokaja, któremu zapłaciła za wstęp na galerię. Znalazł się on tam między swoimi kolegami a ponieważ pierwszy raz zdarzyło mu się być w teatrze przeto bardzo dziwaczne dawał swoim kolegom pytania. W końcu teatru zaczęto wywoływać aktorów po imieniu: "A to co?" pyta nowicjusz swoich kolegów. To każdy lokaj wywołuje teraz swego pana lub panią powiedzieli żartując koledzy. Tedy on z całego gardła zaczął wołać: Pani Kolbuszewska, Pani Kolbuszewska. Ja tutaj!"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 11:53
        Dąbski wymalowawszy obraz Świętej Anny Samotrzeciej do kościoła napisał u dołu te słowa:
        Proś matko córkę a ty zaś syna
        By się do nieba dostała dębina
        Ktoś złośliwy dopisał:
        Nie palą w niebie, nic tam po dębinie
        Tam drzew pełna izba gdzie ogień nie ginie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 11:58
        Stanisław August spostrzegłszy na pokojach zamkowych znanego sobie szlachcica stojącego na uboczu i bojaźliwie spoglądającego w koło, chciał go ośmielić swoją uprzejmością, zbliża się więc do niego i zapytuje od niechcenia:
        "Czy nie widział waszmość starosty Morskiego?"
        Pomieszany zapytaniem króla szlachcic nie znając ani nie słysząc o dygnitarzu tego nazwiska odpowiada drącym głosem:
        "Najjaśniejszy Panie! W moich podróżach widziałem już psa morskiego i świnię morską ale starosty morskiego jeszcze nigdy widzieć mi się nie zdarzyło!"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 12:00
        Potocki, starosta kaniowski ile szlachcicowi batogów sypnął jedną ręką, tyle potem tysięcy drugą na zagojenie pierwszych dawał. Razu jednego powiedział pewnemu szlachcicowi, co mu naprzykrzał się w karczmie: Nie ma hroszy ne budu byty
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 12:04
        Winszując Lubomirskiemu frant jeden, towarszysz Młoszowski rzekł" "Miłościwy Dobrodzieju więcej nam Pan Bóg daje nad to o cośmy prosili" Spytał Lubomirski - Jakże to? Oto prosiliśmy zawsze o jednego Paca a Pan Bóg dał nam pięciu Paców. (między więźniami pięciu Paców było)
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 12:07
        Szlachta polska na sejmikach uradziła wysłać wojsko na kozaków i postanowiono trzech dowódców bo dowódcy dawni byli w niewoli, pierwszym dowódcą był książę Ostrogski, spokojny i nie lubiący wojny staruszek, drugim Koniecpolski, bardzo młody, prawie dzieciuch, trzecim Ostroróg, człek uczony i prawnik. Ci co się znali na wojnie powiedzieli zaraz, że kozaki ich pobija kiedy przewodzi pierzyna, dziecina i łacina.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 12:16
        Karpiński Franciszek na starość osiadł na Królewszczyźnie nadanej sobie, nie wychylał się jednak za granicę chyba że do sąsiada w odwiedziny albo na odpust do pobliskiego kościoła. Często się to jednak przydarzyło bo sąsiedzi kochali sędziwego starca, lubili jego miłe towarzystwo ożywione zazwyczaj wesołością i plotkami. Nie cierpiał tylko fircyków, pomiatających siwym włosem i paplających francuszczyzną a których już podwówczas się zagęszczało. Jak tylko spotkał takiego w towarzystwie tracił humor i najczęściej się wynosił. Raz zdarzyło się, że taki młodzik wychwalając na cały głos wychwalając zagraniczne poezje zaczął szydzić z polskiego języka nazywając go nieharmonijnym:
        - Waćpan podobno byłeś poetą - rzekł obracając się do Karpińskiego - powiedz mi jak dobrać rymu do wyrazu cietrzew?
        Karpiński stuknął laską w posadzkę, oczy zapłonęły mu ogniem i nie namyślając się odpowiedział:
        Z pomiędzy drzew
        Wyleciał cietrzew
        Szukał bałwana
        Siadł na Waćpana
        Śmiech ogólny powstał w izbie, młodzik zaczął się zżymać ale otoczyli go poważniejsi ludzie, wytłumaczyli mu że niewłaściwie zaczepił sędziwego i szanownego starca i jakoś burza wkrótce ucichła a poeta wyszedł zwycięsko.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 14:16
        Niejaki KŁAMBROWSKI szlachcic z Lubelskiego chcąc uczynić swe nazwisko bardziej interesującym zaczął w podpisie rozdzielać KŁAM osobno a BOROWSKI osobno. Podobnie uczyniła niejaka Helena PRZEZDZIECKA (PRZEZ DZIECKA)
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 14:39
        Według podania Krupski zwany Krupa bogaty człowiek miał bronić swojej wsi KRUPE przeciw Jagielle, nie chcąc uznać go za króla polskiego.
        KRUPA - Król Jagiełło bił Krzyżaki
        I pan Krupa chciał być taki
        Na co porwał się nieboże
        Krupa jagłą być nie może
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 15:52
        Rozmowa literacka:
        - Nie mogę sobie w tej chwili przypomnieć kto napisał Marię Malczewskiego - podobno Józef Kraszewski
        Drugi literat:
        - Ale gdzież tam! Józef Korzeniowski
        Pierwszy literat (na stronie do pianisty):
        - Co za gruba jeograficzna! omyłka
        Pianista: Nic dziwnego, nie znają kontrapunktu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 15:58
        Serce i pieczeń

        Powietrzna niestałość ludzkiego gatunku
        Co chwila smak nasz się mieni
        W młodości marzymy o słodkim całunku
        Na starość o tłustej pieczeni

        O boski nektarze, usteczka rumiane
        Wykrzyka młodzieniec w zapędzie
        Za pierwszy całunek dawajcie w zamianę
        Choć Paktol nic z tego nie będzie

        Gdy dziewczę mi szyję rączkami oplecie
        A usta z ustami jej spoję
        To co mi po skarbach i co mi po świecie
        O żywot o wieczność nie stoję

        O dzieło rąk bożych mój kruchy baranie
        Szepleni staruszek pod nosem
        Niech w kąt się schowają i panny i panie
        Com kochał gdy byłem młokosem

        Ten udziec duszony tak usta rozczula
        Jak żadne niewieście czułości
        A zwłaszcza że octem zalana cebula
        Pomaga trawieniu tłustości

        Powiedzcie mi młodzi, powiedzcie mi starzy
        W obliczu sumienia i słońca
        Czy lepszy całunek co ogniem się żarzy
        Czy pieczeń na stole dymiąca?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 16:17
        Łgarz: W czasie mojej ostatniej podróży poznałem w Spa jegomości, który miał 170 lat
        Pani: To rzeczywiście wiek nadzwyczajny a jak też wyglądał ów staruszek
        Łgarz: Najwyżej na 169 lat
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 16:20
        ***
        Płakałem dzieckiem - kiedym ząbkował
        Chodząc do szkoły jam szlochał
        Równiem serdecznych łez nie żałował
        Kiedym mą Rózię pokochał

        I dziś bym płakał w rozpaczy szale
        Z cała szczerością młokosa
        Gdy ciebie tracę - o piękna - ale
        Szkoda mi chustki do nosa...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 16:22
        - Kumo, gdzie wasz syn się obraca?
        - Dyć jest teraz w majtkach
        - Tyla to i ja wiem - ale powiedzą gdzie jest
        - A toć wam gadam że w marynarce co to na morzu
        - Ej kumo, kumo musieliśta chyba bardzo w kieliszek zaglądać, że takie bajdy pleciecie!!!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 16:27
        - A cóż ty tam chłopcze niesiesz w tej klatce
        - Ptaka panie
        - A jak się nazywa
        - Organista proszę pana
        - Organista? A dlaczego?
        - A bo dużo żre proszę pana a kiepsko śpiewa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 16:29
        - O półboginia moja....uracz mnie gdyż omdlewam z zapału...
        - Pij pan wodę z sokiem a mów ciszej, gdyż zbliża się właśnie pańska żona z kuzynkiem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 16:31
        - Przepraszam czy panienka nie wie, gdzie mieszka Jan Walczak?
        - Przecież to sam pan jest
        - To ja wiem, ale nie wiem gdzie mieszka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 16:33
        - Jesteś cymbał!
        - A czy pan to mówi na serio?
        - A tyś myślał?
        - No to masz szczęście, bo ja takich żartów nie przyjmuję
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 16:45
        W pewnym powiecie adwokat jeden na sądach granicznych stojąc na górze piaszczystej o pół mili od prawdziwej granicy dowodził, że tam gdzie on stał była rzeka graniczna. Długo dowodząc tej prawdy gdy chciał wszystkich w rzeczywistości przekonać spocił się mocno, tchu mu brakło, wpadł w słabość i prosił dla orzeźwienia wody. Gdy tej nigdzie w bliskości nie znaleziono odezwał się wieśniak, który z zadziwieniem całej perory słuchał:
        Mospanie napij się Waćpan wody z tej rzeki, którą tu widzisz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 16:54
        Poeci teraz w Polsce robią radę wspólną
        Przyszły sejm mają nowym projektem wzbogacić
        Chcą prosić by im długi swe odsyłać wolno
        Do tych sum co potomność ma kiedyś im płacić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 16:57
        Ktoś z Rasyna, z Woltera co rok wiersz kradnie
        I za swe własne sprzedaje w stolicy
        Wszystko to jednak uchodzi bezkarnie
        Bo cóż mogą mówić nieboszczycy?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 17:05
        Pewien aktor ma wkrótce wzbogacić nauki
        Mówią że nowy słownik ułożył powoli
        I nie dziw lat dwadzieścia podczas każdej sztuki
        Zawsze ważniejsze słowa połykał w swej roli
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 17:07
        Gaduła wyczerpawszy wiadomości swoje
        Miał nareszcie uczonym to pytanie zadać
        Na co Bóg jedną gębę dał a uszu dwoje
        No to rzekli by więcej słuchać niźli gadać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 17:12
        Znaliście Podstolego w tym wieku zepsutym
        Pięknie mu było w pasie i kontuszu sutym
        Teraz go już na diabła przerobiła żona
        Ma rogi, stój niemiecki, brak tylko ogona
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 17:15
        Ja uważam na tym świecie
        Dobrze to starszym być przecie
        I tak na przykład mu szubrawcy prości
        Czy chcąc czy nie chcąc musim z powinności
        Prawić z kolei co tydzień kazanie
        A nasz tatulo dzwoni na nie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 17:26
        Pijał we dnie i w nocy choć mu się nie chciało
        Potem dostał pragnienia napoju nie stało
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 17:30
        Gdy je to chyba śniadanie
        Cały dzień butelkę pieści
        Jeden guzik na kaftanie
        Ale na nosie trzydzieści
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 17:40
        Wczoraj uderzył piorun w konduktora na składach prochu i potem napiwszy się czekolady grał w szachy z księdzem proboszczem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 17:42
        Pewna pani potrzebuje kucharza dobrego zaświadczeniami opatrzonego i zdatnego, któryby umiał warować i żeby był kasztanowaty
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 17:44
        Wczoraj odebrano podejrzanemu człowiekowi kozę, która tu jutro w okolicy wielki koncert wokalny dawać będzie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 17:46
        Podaje się do wiadomości, że śledzie holenderskie marynowane dawać pragną lekcje tańca i fechtowania na szpady
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 17:48
        Artyleryja konna przybyła onegdaj z prowincji z całym sztabem i pociągami założyła magazyn strojów damskich i wszystko za pomierną cenę sprzedawać chce
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 17:51
        Ktokolwiek ma pretensje do Abrachama Joskowicza i takowe odzyskać pragnie musi być naprzód w occie wygotowany a potem powieszony
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 19:11
        Na żądanie wielu osób dany będzie w następującą sobotę piknik...na linie wyprężonej od wieży ratuszowej do gmachu komisyją zwanego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 19:13
        Niżej podpisany założył fabrykę świec łojowych i mydła w której jutro pan Dandys zdawać będzie egzamin na doktora chirrgii
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 19:15
        Niżej podpisany utrzymująca pensyę panien, donosi Prześwietnej Publiczności że ma najświeższy asortyment spirytusów angielskich i ostróg do sprzedania
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 19:18
        Ktoby sobie życzył kupić wioskę czysta bez długów niechaj się zgłosi do podpisanego byleby w stanie był udowodnić, że ma piętnaście lat skończonych i umie trochę grać na skrzypcach
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 19:19
        Pewna jejmość ma na zbyciu każdego czasu męża kaszlącego i córkę tańcującą po całych nocach. Ktoby chciał nabyć niech się przez gazety zgłosi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 19:21
        Pewien Jegomość tak mocnego nabawił się kataru, że nawet nie poczuł szczutka którego dostał w nos przy kartach
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 19:42
        Dwie młode panienki niezmiernie wychwalały swojego metra muzyki. Jaki to dobry cichy człowiek ten nasz NN zawsze sobie drzemie przy lekcyji, poczciwe człowieczysko, wczoraj aż chrapał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 19:45
        Żydzi o jednym swoim uczonym takie napisali zdanie: Że gdyby cały firmament był z papieru a wszystkie morza przemieniły się w atrament toby jeszcze nie było dosyć opisanie tego co on umie"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 20:07
        Serce Kloryndy ciężko mój Józefie ranisz
        Gdy udatność jej twarzy malowanej ganisz
        Ja mówię, że jej piękność tak poszła już w górę
        Że na jej twarzy sztuka przewyższa naturę

        Marcin Grocholski
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 20:09
        Wczora w wieczór młodziuchnaś była dziś zgrzybiała
        Tak dziwna rzecz noc jedna w tobie dokazała
        Ten cud Jadwigo w mojej głowie się nie mieści
        Chyba że ta noc trwała najmniej lat czterdzieści
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 20:13
        Którzy tylko znajomość jaką z tobą mają
        Że twa twarz lat trzydzieści żyła powiadają
        Lecz o jak często płonne zwodzą nas nowiny
        Ta twarz ledwie co więcej ma nad trzy godziny
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 20:16
        Skarżysz się że Antoni twój jest bardzo hardy
        Że ci zamiast czci winnej częste czyni wzgardy
        Wiesz, że on jest heretyk z tem się zawsze chlubi
        Że żadnych malowanych obrazów nie lubi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 20:51
        Anna w leciech zgrzybiałych młodą się być zdała
        Lecz młódź dworna o wieku jej się dowiedziała
        Jednakże wielkiej rzeczy dopięła ta dama
        Twarz jej zda się trzydziestką lat młodsza niż sama
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 20:53
        Mniemasz że długo rosną i długo też trwają
        Te róże, które lice Anny zalecają
        Patrz jak wiele jej biegłość ogrodniczki może
        Jutro inna na tymże gruncie ujrzysz róże
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 20:55
        Skąd rodem Anna jesteś w tym Piotrze ciekawy
        Słuchaj twarz jej jest z Włoch a ona z Warszawy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 21:06
        Do łysego

        Jak pamiętam pięć tylko włosów na łbie miałeś
        Trzy w jednej a dwa w drugiej zwadzie postradałeś
        Już teraz wadź się śmiało Pietrze moja rada
        Trzecia żadnego włoska nie wydrze ci zwada
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 21:10
        Dziwujesz się czemu to tyle dni i nocy
        Trzyma febra natrętna ciebie w swojej mocy
        W miękkości z tobą pościeli lęga smaczno jada
        Przy dobrym winie z tobą u stołu zasiada
        Taką mając wygodę i rozkosz dla siebie
        Chcesz by poszła do kata twa febra od ciebie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:28
        Jeden głupiec spotkał się z drugim i rzekł: "Słyszałem, że umarłeś. Kiedy ten odpowiedział. Widzisz przecie, że żyję",to głupiec dodał: "Mój kochany, nie wierzę, ci, bo ten, który mi o tem powiedział.
        zasługuje na większą. wiarę niż ty".
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:29
        Jednego razu zapytano się mędrca dlaczego człowiek ma jeden język na dwoje uszów. Mędrzec odpowiedział: Abyś więcej słuchał niż mówił".
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:31
        Pewien filozof zapytany kto jest najbogatszym z ludzi - odpowiedział, - ten który zadowolony jest z tego, co posiada.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:33
        Pytał się raz pastuch osła dlaczego kopie tylko ludzi, nie swoich współbraci?-Z tej prostej przyczyny, odrzekł osieł. gdyż oni mnie nie biją.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:35
        Mucha usiadła na wóz. Konie i szybkie poruszanie kół, sprawiał wielki kurz. "Patrzcie-no, zawołała
        chełpliwa mucha, jaki ja kurz robię.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:36
        Pewien uczony został zapytany: skąd nabył tyle nauki? Nie wstydziłem się nigdy, odrzekł on, pytać o to drugich, czego niewiedziałem"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:37
        Jeden głuchoniemy siedząc przy drodze, wyciągał rękę po jałmużnę. Ktoś z przechodzących dając mu grosz, zapytał: "czy dawno już nie mówisz mój kochany?" "Od pól roku", była odpowiedź głuchoniemego.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:40
        Cesarz rzymski Titus przypomniał sobie jednego wieczora, że przez cały dzień nic dobrego nie uczynił. Przyjaciele, wyrzekł on do otaczających go, ten dzień jest dla mnie stracony".
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:42
        Najbliżsi przyjaciele człowieka są najokrutniejszymi jego nieprzyjaciółmi; nieprzyjaciółmi człowieka są jego domownicy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:43
        Wszelkie królestwo rozdzielone przeciwko sobie, będzie spustoszone i wszelkie miasto albo dom rozdzielony przeciwko sobie (niezgodny), nie obroni się
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:45
        Nasienie rzucone przy drodze bywa zdeptane nogami
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:48
        Gdy zboże rośnie, pokazuje się i kąkol. Lepiej dopuścili rosnąć kąkolowi obok dobrego nasienia, aniżeli wykorzenić pszenicę wraz z kąkolem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:49
        Najmniejsze ziarno staje się wielkim drzewem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:52
        Ten sam niewód mieści w sobie dobre i złe ryby: ten sarn świat zawiera w sobie dobrych i złych ludzi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 20:00
        Ślepy jeśliby ślepego prowadził, obydwa w dół wpadają.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 21:05
        Kto gardzi dziećmi, ten gardzi aniołami Bożymi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 21:08
        Kto płaci tyle ile się umówicie postępuje niesprawiedliwie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 21:11
        Gdy pan jest debry, dla czego sługa miałby być złym?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 21:15
        Kto chce panować nad innymi, powinien stać się niewolnikiem wszystkich.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 21:17
        Oddajcie co jest Cesarskiego Cesarzowi, a co jest Bożego, Bogu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 21:19
        Obłudnik podobny jest do grobów pobielanych, które z wierzchu zdadzą się piękne ludziom, ale wewnątrz pełne są kości umarłych i wszelakiego plugastwa.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 21:22
        Gdyby wiedział gospodarz, której godziny złodziej ma przyjść, czuwałby zawsze, i niedopuściłby podkopać domu swojego.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.04.16, 21:54
        Spotykają się dwaj myśliwi. Wie pan, panie Antoni, byłem wczoraj na polowaniu, upolowałem
        zająca: waży, moje szlacheckie słowo, całe dziesięć kilo!
        - O, to nic w porównaniu Z moim zającem, którego upolowałem przedwczoraj. Mój zając, daję panu słowo a wie pan, panie Teofilu, że nie kłamię nigdy - otóż, mój zając ważył piętnaście kilo!
        Pan Teofil drapie się zmieszany w ucho:
        - Ach, panie Antoni! Żałuję, że zacząłem mówić pierwszy...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.04.16, 21:58
        Kaczkowski po całodziennem polowaniu wraca do domu. Z jego torby myśliwskiej wygląda wspaniały zając. No, raz przynajmniej będziemy mieli dobry pasztet - mówi do swej żony, zacierając ręce z zadowolenia. Pani Kaczkowska bierze zająca, obraca go na wszystkie strony, wreszcie wykrzykuje:
        Ależ on nawet nie jest ranny? W jaki sposób zabiłeś go? Zawołanemu myśliwemu nigdy nie
        brak wykrętów, to też Kaczkowski odpowiada ze spokojem: Biedaczek, ujrzawszy mnie, umarł ze strachu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.04.16, 22:02
        Pan X, znany jest jako lekarz i wielbiciel polowania. Ma pecha, co prawda, jego pacjenci często umierają, Z polowania wraca zawsze bez zwierzyny, mimo to jednak i praktyki lekarskiej nie przerywa, i z polowań nie rezygnuje. Pewnego razu zaproszono go na polowanie z naganką. Pan X strzela, strzela, ale bez skutku. Naganiacze krzyczą: - Zając! zając!... Doktór celuje, strzela i... chybia. W chwilę potem znów okrzyk: Kuropatwa! kuropatwa!... Doktór celuje, strzela... i chybia. Żal się zrobiło jednemu z naganiaczy niefortunnego lekarza, i w chwili, gdy w pobliżu ukazał się bażant, krzyknął: - Pacjent! pacjent!.,. Doktór strzelił, tym razem trafnie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 16:54
        - Co mówi rybak wchodząc do stajni?
        - Okoń!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 16:56
        - Co mówi ogrodnik do ogrodnika?
        - Przesadziłeś!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 16:59
        - Co to jest para wodna?
        - Dwie rybki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:04
        - Wiecie o co chodzi z Japonią?
        - JA PO NIĄ przyjechałem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:06
        - Dlaczego asfalt jest bezrobotny?
        - Bo go wylali
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:08
        - Co robi kucharz, gdy go atakują?
        - Wzywa posiłki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:10
        - Dlaczeg choinka nie jest na święta?
        - Bo jodła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:12
        - Co ma żołnierz pod łóżkiem?
        - Posprzątać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:13
        - Dlaczego Marsjanie nie robią imprez na Marsie?
        - Bo nie ma atmosfery
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:15
        - W co bawią się dzieci grabarza?
        - W chowanego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:16
        - Co mówi palma do palmy
        - Zapalmy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:21
        Na lekcji religii Katecheta zwraca się do dzieci:
        - Co robimy kiedy jest post?
        - Komentujemy i dajemy lajka!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:24
        Szkoła jest jak szpital - zawsze są jakieś ciężkie przypadki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:26
        Matka pyta syna:
        - Co przerabialiście dziś na chemii?
        - Materiały wybuchowe
        - Nauczycielka zadała coś do domu?
        - Nie zdążyła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:29
        Szczęśliwy Jaś wraca do domu i mówi:
        - Nauczyłem się dziś liczyć do dziesięciu: 2,3,4,5,6,7,8,9,10
        - Jasiu, a gdzie jest jedynka? - pyta mama
        - Jedynka jest w dzienniczku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 17:31
        Nauczycielka języka polskiego pyta uczniów:
        - Jak brzmi liczba mnoga od rzeczownika ?niedziela?
        - wakacje - proszę pani
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 10:28
        Mąż pyta żonę:
        - Kochanie, gdybym stracił pracę i wszystkie oszczędności czy byś mnie kochała?
        - Oczywiście skarbie, że bym cię kochała, Tęskniałbym ale bym cię kochała.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 10:32
        Zadzwonili dziś do mnie ze szkoły. Nauczycielka powiedziała:
        - Pana syn non stop kłamie!
        Odpowiedziałem:
        - Hm, powiedzcie mu że jest w tym wyjątkowo dobry. Ja nie mam syna!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 10:40
        Dostałam anonim. Ktoś nazwał mnie ?starą krową? i ?głupią gęsią?. Kto mógł do mnie tak napisać - zwierza się sąsiadka sąsiadce
        - Hm... Trudna sprawa....ale jedno jest pewne. Ten ktoś cię bardzo dobrze zna
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 10:42
        Jasiu pyta swojego dziadka:
        - Dziadku, co robisz z tą butelką? Budujesz w niej żaglowiec?
        - Z początku to nawet chciałem wnusiu, ale teraz to już chciałbym tylko wyciągnąć rękę ze środka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 10:43
        Dwie małe dziewczynki stoją przy wadze. Jedna ostrzega drugą:
        - Nie wchodź na nią, od tego się płacze
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 10:46
        Kilkuletni chłopiec i dziewczynka w tym samym wieku kąpią się razem w wannie. Dziewczynka dostrzega siusiaka i pyta:
        - Czy mogę go dotknąć?
        Chłopczyk oburzony:
        - Nie ma mowy, swojego już urwałaś!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 10:48
        Podczas rodzinnego spotkania dziadkowi zebrało się na wspomnienia:
        - Ach, gdy byłem młody bardzo mi się podobała taka Krysia z kamienicy z naprzeciwka. Bardzo chciałbym wiedzieć co się z nią teraz dzieje?
        Na to babcia:
        - Zwariowałeś?! To przecież ja!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 10:49
        Matka tłumaczy swojemu synkowi informatykowi:
        - Ile razy mam ci powtarzać, że ja cię urodziłam a nie ściągnęłam z Internetu!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 10:51
        Baba niy jest cowiekiym. A wiycie czymu? Bo jak się za babom zawoło - Ej cowieku - to ona się nogdy niy obejrzy a chop zawsze
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 10:52
        Gdyby każdy detektyw zajął się śledzeniem własnych spraw, brakło by mu czasu na śledzenie innych
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 11:14
        Różne punkty widzenia:
        Hrabianka: Czyż nie uważasz pan polowania na lisa za sport okrutny?
        Hraba: - Święte słowa, istne tortury, przez kilka tygodni nie byłem w stanie się ruszyć
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 11:18
        Leśniczy: Zwracam uwagę pana radcy, że to co leci na przodzie to jest najczęściej zając a dopiero za nim bieg nie pies. Dzisiaj strzelamy bez wyjątku do zajęcy

        1886
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 11:21
        Strzelec: Miałem dziś na polowaniu pecha. Strzeliłam dwa razy do zająca a nie zabiłem ani żaby...
        Drugi Strzelec: Mój pech był gorszy. Dałem strzał do zająca a zraniłem babę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 23:54
        - Patrz żonko, jakiego zabiłem zająca!
        - Ależ ten zając wcale nie ma skóry
        - A tak! Wystaw sobie, jak do niego strzeliłem to wyskoczył ze skóry
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 23:56
        Pierwszy myśliwy: - Czy uwierzysz pan, że ja w trzech dniach strzeliłem 999 zajęcy
        Drugi myśliwy: - Już lepiej powiedzieć, że od razu 1000
        Pierwszy myśliwy: - Sądzi pan, że dla jednego zająca będę kłamał?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 23:58
        - Znów idziesz na polowanie...Zaklinam cię, nie bierz przynajmniej ze sobą fuzji...Tylu się włóczy bandytów, jeszcze ci który broń wydrze i zastrzeli jak psa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:10
        - Co z ciebie za myśliwy, że polujesz w polu bez psa
        - A to widzisz przez oszczędność, bo tego roku już jedenaście psów zastrzeliłem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:14
        - Zabiłem jakiegoś zwierza...Trzeba zobaczyć w podręczniku zoologi do jakiego gatunku należy i jak się nazywa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:18
        Myśliwy (pędząc zdyszany): - Chłopcze czy nie widziałeś czasem jak zając tędy ucieka
        - Widziałem
        - Dawno?
        - Będzie rok temu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:25
        W pierwszej połowie ubiegłego wieku żył na Podolu wysoce jowialny szlachcic, powszechnie kochany i szanowany, marszałek S. Jego niezliczone dowcipy i facecje weszły w tradycję i przechowały się dotąd
        Ale raz trafiła kosa na kamień
        Otóż marszałek miał sąsiada D, którego nie znosił a ten równą mu się odwdzięczał sympatią. Jeden drugiego posądzał wciąż o łacinę i to nie tylko łowiecką. Sąsiedzi chcieli ich pogodzić i korzystając z jakiegoś zjazdu postarali się aby obaj przeciwnicy się spotkali. Zgoda przy kieliszku jakoś się skleiła a marszałek opowiadać począł, że w tym roku w braku wyżła poluje na przepiórki z jamnikiem, który mu znakomite oddaje usługi:
        - Cóż dziwnego marszałku - woła obleśnym głosem D - ja mam byka co staje do przepiórek jak mur a od jamnika o tyle lepszy, że mi się w trawie nie skryje i zawsze go widzę
        Po tych słowach runęła zgoda z trudem sklejona. Marszałek zacisnąwszy wargi opuścił w milczeniu zebranie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:29
        ... A ja znowu znam zupełnie inny sposób polowania na słonie w Afryce. Stawia się na pustyni wysoką tablicę i pisze na niej wielkimi cyframi 2+2=3
        - No?
        - Wtedy przychodzi słoń czyta to i łamie sobie głowę nad tem jak to możliwe że 2+2+3 i tak długo łamie sobie nad tym głowę aż ją zupełnie złamie, wtedy myśliwy przychodzi i zabiera słonia
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:33
        Na pewnym polowaniu ks. Radziwiłł "Panie Kochanku" wystrzelał wszystkie naboje prócz jednego wypełnionego pestkami wiśni. Nagle podchodzi rogacz na bliską odległość a książę wygarnął z fuzji, trafił rogacza w głowę, jednak rogacz uszedł cało farbując tylko lekko. Po kilku latach w tym samym szpilkowym lesie polował znowu ks. Radziwiłł. Nagle ujrzał między drzewami poruszające się drzewo wiśni. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł że wiśnia urosła na głowie tego rogacza do którego przed kilku laty strzelił nabojem pestkowym.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:37
        A było to dawniej. Kłusownika skazana za nastawianie sideł na dwanaście batów. Gdy już odebrał dziesięć począł tak gorąco błagać i obiecywać poprawę, że rozczulony sędzia darował mu resztę. Kłusownik pełen wdzięczności rzekł:
        - Bodaj panu sędziemu Pan Bóg to stokrotnie wynagrodził (co wówczas oznaczało, że sędzia miał dostać tysiąc batów)
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:49
        ...I tak powiadam wam, że owego dnia polowania nigdy w życiu nie zapomnę, zajęcy była taka masa że musiałem wciąż broń nabijać i strzelać aż wreszcie aby nie tracić czasu nie nabijałem wcale tylko strzelałem bez końca...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:52
        - Alfred chwali się, że jest ściśle bezstronny
        - I ma słuszność. Polowałem z nim i przekonałem się, że mu wszystko jedno kogo trafić psa, zająca czy towarzysza.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:54
        - Oj oj Mierzyłem do kaczek z trafiłem awiatora
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:56
        - Czy masz pan pozwolenie właściciela majątku na polowanie tutaj?
        - Mam tylko pozwolenie ustne
        - To proszę mi je pokazać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 01:01
        Powiadam sąsiadowi, że na drapieżniki najlepsza jest broń cicho strzelająca, bo nie płoszy zwierzyny. Doskonały jest na przykład Tell...strzał tak cichy...lekkie trzaśnięcie...no jakbyś sąsiad w pysk dostał.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 01:08
        Pan radca z Krakowa wybrał się raz na rykowisko. Strzelił bez rezultatu do jelenia a wieczorem wyjechał. Ale na drugi dzień znajduje poboreżnik Wasyl ząb i farbę w miejscu strzału. Robi więc za rannym w szczękę zwierzem poszukiwania lecz daremnie. W kilka dni przyjeżdża do tego rewiru inny myśliwy, któremu Wasyl opowiada całe zdarzenie i pokazuje ząb. Myśliwy rozpoznaje w nim ząb ludzki. Późniejsze poufne dochodzenia wykazały, że pan radca jelenia chybił strzelba natomiast wybiła mu ząb trzonowy przy strzale.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 01:11
        Myśliwy do spotkanego przechodnia: - Widziałeś pan zająca
        - Widziałem
        - W którą stronę uciekał? Prędzej!
        - Ależ panie łaskawy, ten którego widziałem wcale nie uciekał
        - A cóż robił?
        - Wisiał przy drzwiach w sklepie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 01:13
        - Dlaczego nie strzelałeś do zająca, kiedy był przy tobie
        - A, bo zaraz uciekł
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 17:26
        W Polsce średniowiecznej humor i dowcip wydaje się, jak gdyby był monopolem pewnej tylko grupy ludzi. komików zawodowych. Hozmaici ?jigrcy? i ?wiły? rozweselali publiczność średniowieczną. Dowcip to był i humor więcej cyrkowy; to też i samo rzemiosło i jego przedstawiciele nie cieszyli się
        powazaniem. Ale poza tem z pewnością była humorystyka nieco lepsza i wyzsza; ślady jej bardzo nieliczne zachowały się np. w kazaniach: dla pobudzenia uwagi słuchacza kaznodzieja wywody swoje przeplatał opowiadaniami, historyjkami, między któremi tu i ówdzie zaplątała się historyjka wesoła,
        czyli anegdotka. Anegdotka jest najwyższym wytworem, humoru w Polsce średniowiecznej; o innych jeg'o otopniach nie mamy świadectw. Zapewne były. Musiała być n p. gra słów, pierwszy znów stopień dowcipu. Ale literatura polska średniwieczna, ograniczona na pole religijne i prawnicze, nie przechowała ich. Są jakby próby humoru czy dowcipu w natrząsaniach się śmierci z Polikarpa (Rozmowa magistra ze śmiercią = prolog'us de morte), albo w satyrze na leniwych chłopów (w której można ostatecznie dopatrzyć się niejakiej, bardzo nierozwiniętej zresztą, zdolności autora do takiego gapowania bserwacyi, że ostatnip ich wrazelli6 będzie z pewnym dodatkiem humoru) - wog.I',le jednak/.e świadectw
        brak, średnie wieki pod tym względem wobec nas milczą.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 17:32
        Mówi za to wiek szesnasty. Ma on na swoje usługi litetaturę rozwiniętą niezmiernie w porównaniu z polską poprzednią, i ta literatura przechowała nam przykłady dowcipu i humoru średniowiecznego. Równocześnie zaś przechowała nam humorystykę renesansową. Bo wiek XVI w Polsce, to nie cała
        pełnia Odrodzenia, jak to było we Włoszl'ch lub we Francyi. Odrodzenie polskie zaczyna się naprawdę dopiero gdzieś w połowie tego stulecia. Stąd literatura polska w pierwszych dziesiątkach XVI. wieku jest co do istoty swej raczej średniowieczną. Dalej: nie było między wiekami średnimi a Odrodzeniem
        lakiejś przepaści, ale było przejście. W literaturze polskiej ta przejściowość objawiła się doslwnale W pisarzu, pod którego znakiem obecnie jesteśmy, w Rpyu. Wreszcie zaznaczyć trzeba, że mnóstwo faktów duchowych ze średniowiecza przeszło do Odrodzenia i do czasów nowszych. Zwykle wyobrażamy sobie Odrodzenie jako coś. co nie ma związku z latami, poprzedzającemi je; zapatrywanie to l\kazuje się z postępem badalI coraz mylniejszem. \\' szczpg()lności co do naszego tematu na-
        leży pamilttać, że humorystyka renesansu jest bl)g'atszą. więcej rozwiniętą i więcej pogłębioną, aniżeli jej poprzedniczka, ale że z nit:'j wzięła bardzo wiele i że jest jej jakby dalszym ciągiem, z bocznym przypływem pewnej ilości nowych pierwiastków.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 17:38
        Na samym wstępie do wieku XVl jako jeden z najwcześniejszych druków polskich, pojawia się w r. 1521 Marchołt (?Rozmowy które miał król Salomon mądry z Marchołtem grubym a spolszczonym, a wszakoż jaw o niem powiedają harzo zwymownym, z figurami i z gadkami śmiesznymi?), ksiązka pochodzenia niepolskiego, przekład z łaciny średniowiecznej. Jest to w literaturze polskiej najlepszy okaz humorystyki średniowiecznej:-.Ja dnie pisemka le'l,y myśl o wyższości ?chłopskiego? i naturalnego rozsądku i dowcipu (Marchołt) nad uciążlwwym. uczonym (Salamom). Myśl ta odziała się w szaty
        humorystyczne. Salomon z Marchołtem ?wdają się?; na każdą sentencyę króla Marchołt odpowiada jej parafrazą, rubaszną. sprośną bardzo często, humorystyczną dla ówczesnych czytelników. Poczem udowadnia królowi słuszność swych twierdzeń: ze zając ma w ogonie tyle stawów, (w grzbiecie, - że sroka ma tyle pierza białego ile czarnego, - że dzień jest bielszy niż mleko, - ze, niewieście tajemnicy żadnej powierzać nie można; wszystko zagadnienia najzupełniej w duchu średniowiecznym.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 19:06
        Opisanie osoby Morchołta ) Jego żony: ? wzrost Marchołłów był krótki, mały a miąszy, głowę miał wielkie czoło szyrokie, czyrwone a zmarszczone, uszy kosmate a zwieszone do półlica. oczy miąsze a płynące, wargę spodnią mało niejako u wałacha, brodę smrodliwą a kosmatą jakoby u kozła. ręce
        jakoby klocki, palce krótkie a miąsze, nogi okrąłe, nos miąszy a garbaty, wan,!,'i wielkie a miąsze, oblicze jakoby u osła, włosy jakoby na koźle, obów nóg jPg'o była chłopska a barzo gl'Uba,
        skól'a jeQ'o kO:3mata a błotna. suknia jego króU,a tell;:o do lę-d/,\\ i, nogawice jego farbowane. odzienie jego ray barzo grubej. Zona tei jeg'o była maluŁlm a Lal'zo miąsza,.... włosy jej były jakoby szczeciny, brwi wielkie ostre a smrodliwe jakoby na grzoiecip u wieprza, brodę jakoby u Iw zła, uszy jakoby u osła, oczy pochmurne a płynące. wzrok wężowy, ciało czarne a zmarszczone,..... palce miała krótkie mając na nich żelazne pierścienie, nozdrze oboje wierzchnie i spodnie miała nieboga
        jako antyteza genealogii Salomonowej. jest (zwłaszcza ta druga) sumą tego, co sobie wyobrażamy jako humor sprośnie-rubaszny, tak że na tpm miejscu niepodobna jej przytoczyć, choć nalezało wspomnieć. Polega tutaj dowcip na nazwiskach tych generacyj; motyw, który w humorze XVI. wieku spotykamy niejednokrotnie. Z owego przekomarzania się obu rozmawiających zanotujmy takie np. zdania:
        Salomon. Niewiasta, która się Boga boi będzie chwalona.-
        Marchołt. Kotl;:a, która dobrą sl;:órę ma, będzie obłupiona....
        O rozkwicie życia towarzyskieg'o w Polsce w połowie XVI. wieku świadczy ówczesne piśmiennictwo bardzo wyraźnie. Nie możemy się tu wdawać" opisy tego życia - odsyłamy np. do studyum prof. K. !\Iora wskiego (Z iycia towarzyskiego w epoce Zygmunta Augusta. Pl'ze&rląd polski, 18H4) - zauważmy tylko, co nam do naszej rzeczy potrzebne: towarzystwo ówczesne musi być i jest wesołem, człowiek smutny, ponury, nie ma w niem miejsca, chyba jak w objecnym zartuciu humor i dowcip nie są wyłącznie monopolpm zawodowych komików. Dworzanin u Gómickiego, szlachcic u Reya, to ludzie, którzy umieją się bawić i umieją żartować. Od dworzanina Górnicki żąda, ?aby był trefnym w powieści, a umiał rozśmieszyć podczas te, z któremi będzie?, podaje tez wskazówki, jal{ ma trefnować - wskazówki świadczące o tem, jak humor postąpił od wieków średnich ustawicznie trefnować nie przystoi dworzaninowi, ani też tym kształtem, jako szaleni, abo pijanice, abo błaznowie?. Rey zaleca tyle razy na poczciwe biesiady, podczas których i pożartki być mogą, i wesołość; a w przedmowie do Figlików wypowiada te charakterystyczne słowa. Takież wesołem towarzystwem było grono młodych ludzi przy dworze królewskim, między którymi był Kochanowski i Górnicki, takimi były owe zebrania szlacheckie w Małopolsce, o których poucza nas pośrednio Żywot poczciweg'o człowieka,
        a bezpośrednio Rzeczpospolita. Otóż w takiem wesołem towarzystwie prosperują trzy katpgorye, trzy działy niejalw humorystyki: figlil{i (anegdoty), które sobie ci ludzie opowiadają; figle, które sobie płatają; dowcipy najl'ozmaitsze, któI'p improwizują, tworzą. Te trzy kategorye ułożyliśmy w szereg prot.!:ressywny; każda następna wymafśa większego wyrobienia umysłowego od poprzedniej.
        Do tego, aby owładać i wykonywać pierwszą, nie potrzeba wcale być dowcipnym, trzeba mieć tylko pamięć i pamiętać duży zasób anegdotek, dykteryjek, historyjek. Człowiek, który ma ten dar, jest w towarzystwie wesołem pożądany, choćby sam nie potrafił stworzyć ani jednego dowcipu. Wyższy
        stopień przedstawia figiel, jaki się komu płata. Naturalnie o ile jest istotnie dowcipny a niezbyt bolesny. Wreszcie najwyźej stoi twórczość na polu dowcipu. Przy podziale tym należy pamiętać, ie kiedy mówimy
        o anegdocie, jako pierwszym stopniu humorystyki, to mamy na myśli nie jej autora (bo to wchodzi w zakres kategoryi trzeciej), ale sam fakt jej rozszerzenia. Anegdota bowiem, jat, apolog, jak opowieść, należy najczęściej do tematów powszechno europejskich, Na pozór nieraz bardzo rodzima, z akcvą na terenie polskim, z nazwiskami polskimi osób działających, po blizszem zbadaniu okazuje się, że istnieje u humanisty niemieckiego i u włoskiego, ze rozszerzoną jest w wiekach średnich, że znaną była już w starożytności; każdy kraj tylko, każda epoka. ubierała ją w swój kostium. Otóż jeżeli Polak
        XVI. wieku opowiadał anegdotkę o upartej niewieście (golono- strzyżono), to nie stworzył jej sam. ale wyczytał w Dworzanie Górnickiego, - ten przetłumaczył z Castigliona, z literatury włoskiej średniowiecznej, i tak dalej. Dawne przekonanie, polmtujące jeszcze i dzisiaj, o przedziwnie zdumiewającem powstawaniu tych samych tematów, opracowanych w jednaki sposób, niezależnie od siebie, na różnych miejscach i w różnych czasach. Otóż tego Polaka, który powtarzał powieść o upartej niewieście, nie moiemy Jeszcze eo ipso uważać za dowcipnego (chyba jeżeli temat ten opracuje na nowo, odrębnie i do\\cipnie: Mickiewicz); ani skalą tej anegdoty nie możemy mierzyć dowcipu.
        niepotrzebną nauką moralną, itp. nie zepsuć. Na tych autorach (w innych razach wcale dowcipnych) widać doskonale,jak opracowanie wierszem jakiejś uciesznej historyi nie daje jeszcze
        patentu na dowcip.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 19:11
        Jest tedy anegdota (figlik) pierwszym działem humorystyki polskiejXYI wieku, i zapewne naj bogatszym ilościowo. Prawdziwa ich powódź zalewa wtedy Polskę. Powtarzają się wszędzie, u poetów i u prozaików; są usobne ich zbiory (Reya ?Figliki albo rozlicznych ludzi przypadki dworskie. które sobie
        po zatrudnionych myślach dla l;: roto fil e, wolny będąc, czytać mnzesz((, wyd. drugie z r. 1674 - wyd. pierwsze 1562 p. t.: ?Przypo\\ ieści przypadłe?, - Księga druga Dworzanina r. l566. zawiera wielką ilość takich fiiglików, - Kochanowskiego Apophtegmata), obok nich zaś spotykamy się z dykteryjkami w dzie-
        łach u naj poważniejszej tendencyi, jak np. Reyów Żywot człowieka poczciwego. \Victksza ich część jest pochodLPnia obcego Wzięte to z kazali, to l. gesta Homanorum, to ze zbiorków facecyj, ułożonych przeL humanistów: I 'og:gia, Bpbla, Gasta l), z apophtegmatów Erazma 'L Rotterdamu
        itp. Po prostu ówczesna publiczność nasza tak sict w nich lubuje, że bierze je, skąd może. A następnie prl.yswaja, lokalizuje, polszczy. Dowie się np. o żarcie słynnego błazna włoskiego Gonelli (najwięcej na świecie lekarzy); w lot połącz) go z błaznem polskim, ze Stańczykiem. Wyczyta gdzieś dowcipne
        powiedzenie króla aragońskiego; wnet przypisze je Zygmuntowi. I lak dalej, aż wreszcie tą drogą dojdzie także do anegdotek własnych, rodzimych. Ów proces polonizowania anegdot widać
        \\"e wszystkich jego fazach \y Dworzaninie. Tam Górnicki podaje trz} niejako grupy anegdot: L. ż.ywcem z oryg'inału Cortigiana przetłumaczone, a wictC' mówiące o osobistościach obcych,
        włoskich. czasem hiszpallskich; 2. przerobione z dworzanina włoskiego - to, co Cat,liglione mówi o chłopie weneckim. Górnicki mówi o chłopie z okolic Krakowa; a przerabia tak zrę-
        cznie, tak umie dokładnie określić n. p. czas (?gdy posło\vie książąt pomorskich królowi hołd czynili((), że w pierwszej chwili ani nie I)I'zypuszczamy obcego pochodzenia facecyi; 3. nal'eszcie podaje też anegdoty rodzime, powstałe niewątpliwie na ziemi polskiej.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 19:20
        Rozpowszechniwszy się i zakorzeniwszy tak głęboko w wieku XVI Rozpowszechniwszy się i zakorzeniwszy tak głęboko w wieku XVI, dykteryjka staje się teraz trwałym nabytkiem literatury i umysłowości polskiej. Wiek XVI kocha się w niej tak samo, jak jego poprzednik, tak samo ją uprawia jako osobny rodzaj literacki. Później z literatury anegdota znika jako rodzaj, ale tem silniej żyje w tradycyi. Gdy się zna humorystyczne rzeczy z wieku XVI., odkrywa się z przyjemnością starych znajomych w dzisiejszych pismach humorystycznych, które z miną wynalazcy opowiadają np. o mężu, któremu się żona w sadzie obwiesiła, i o jego sąsiedzie, proszącym o gałązkę z tego drzewa, aby ją w swym ogrodzie posadzić, - nie domyślając się, że jest to jeden z figlików Reyowskich, opowiedziany zresztą na tysiąc kilkaset lat przed Reyem przez Cicerona; albo kiedy się czyta rózne anegdoty z życia naszych znanych facecyonistów (np. Rzewuskiego). Rodzajem osobnym w literaturze ta anegdota przestała być ze zła niejako niżej, od literatury pisanej do ustnej, tradycyjnej; ale żyje do dziś dnia,
        żyje nie tylko wśród warstw wykształconych ale i wśród ludu, i żyć chyba będzie bardzo długo, ma bowiem dziwną zdolność przystosowania się do warunków najrozmaitszych, stąd wielką siłę żywotną. , dykteryjka staje się teraz trwałym nabytkiem literatury i umysłowości polskiej, kocha się w niej
        tak samo, jak jego poprzednik, tak samo ją uprawia jako osobny rodzaj literacki. Później z literatury anegdota znika jako rodzaj, ale tem silniej żyje w tradycyi. Gdy się zna humorystyczne rzeczy z wieku XVI., odkrywa się z przyjemnością starych znajomych w dzisiejszych pismach humorystycznych, które
        z miną wynalazcy opowiadają np. o mężu, któremu się żona w sadzie obwiesiła, i o jego sąsiedzie, proszącym o gałązkę z tego drzewa, aby ją w swym ogrodzie posadzić, - nie domyślając się, że. jest to jeden z figlików Reyowskich, opowiedziany zresztą na tysiąc kilkaset lat przed Reyem przez Cicerona; albo kiedy się czyta rózne anegdoty z życia naszych znanych facecyonistów (np. Rzewuskiego). Rodzajem osobnym w literaturze ta anegdota przestała być ze zła niejako niżej, od literatury pisanej do ustnej, tradycyjnej; ale żyje do dziś dnia, żyje nie tylko wśród warstw wykształconych ale i wśród ludu,
        i żyć chyba będzie bardzo długo, ma bowiem dziwną zdolność przystosowania się do warunków najrozmaitszych, stąd wielką siłę żywotną.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 20:01
        O anegdotkach, kursujących w Polsce w XVI można mówić ze względu, na ich formę, na opracowanie, Tu zaś zaznaczmy, że te, które zostały zapisane w prozie, wyglądają daleko lepiej; należą tu anegdoty z prozaicznych pism Reya (np. Zywot), Apophtegmata Kochanowskiego, facecye Dwurzanina. W tych pismach forma odpowiada doskonale treści; to, co w facecyi jest komiczne, uwydatnione jest bardzo dobrze. Natomiast anegdoty, opracowane w wierszach, są najczęściej co do formy swej opłakane. Pisał je Rey, pisał Smolik, pisał Anonim-protelant i wszyscy, jako p o e c i, raczej pośledni (Kochanowskiego Fraszki to zupełnie inny rodzaj). Poeci owi nie umieją władać wierszem należycie. to też ich wóz dowcipu tam i sam chodzi. Po prostu myśl facecyi bardzo często nie jest uwydatniona należycie; najważniejszy moment, w którym jest najwyższe napięcie dowcipu, nie jest tak od innych odróźniony, jak sam dowcip na to zasługuje. Ale ostatecznie o formę mniejsza na razie: najważniejszą jest dla nas treść facecyi. Nie forma bowiem jest w niej wieczną; Wacław Potocki opowie anegdotę inaczej, aniżeli Rey, dzisiejszy humorysta inaczej, aniżeli Potocki. Treść natomiast zostaje ta sama, i ona przedstawia największy dla nas interes. Ona to pokazuje nam, z czego Polak XVI. wieku się śmiał i cieszył, co uważał za opowieść zabawną i rozweselającą; czyż nie jest ona ważnem świadectwem do poznania stopnia i rodzaju kultury polskiej w owej epoce. Wobec tego zaś zupełnie jest dla nas obojętną rzeczą, czy te anegdoty są wytworem rodzimym czy tez towarem importowanym, czy zostały stworzone przez Reya, Kochanowskiego i czy tez przetłumaczone z Poggia lub Bebla. Dla ich wartości jako świadectwa kulturalnego pochodzenie ich nie ma znaczenia.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 20:03
        Otóż. rozpatrując treść ówcLesnych anegdot, spostrzegamy
        odrazu ten fakt, ze repertoar ich jest stały. Zupełnie tak samo,
        jal;: dzisiaj. Jak dzisiaj bohaterem pism humorystycznych jest
        stale to profesor roztargniony, zapominający parasola, niedobra
        teściowa, to oficer uwazający się za półbog'a, tak samo i w hu-
        morystyce XVI. wieku znajdziemy zawsze całe szeregi wary-
        antów tego samego motywu, to samo zdarzenie opowiadane
        wiele mzy, te same figle i psoty, te same ciQtf' odpowiedzi,
        i tak dalej. Daje się więc cała masa anegdot sprowadzić do
        pewnej liczby motywów typowych, zasadniczych. To tez głó-
        wne motywy są nieśmiertelne; w róznych postaciach i odmia-
        nach przewijają się po literaturLe od stal'Ozytności do naszych
        c
        t.asó\V. Prób usystematyzo\\-ania w w. XYI. u nas nie było;
        anegdoty w zbiorkach ul\ładają się przypadkowo. Dopiero ?Fa-
        cecye polskie? z r. 1624 pierw::;ze podzieliły swój przedmiot
        na sześć gTUP: 1) żarto\.vne powieści, 2) mistel"l1e kusy a for-
        tele, 3) apophtegmata abo z rozumu baczne powiesc:i, -1) trefne
        przymówki i szyderstwa, 5) chytrości niewieście, 6) powieści
        o głupich ludziach (p. Chrzanuwski, Facecye Reya, stl'. 332).
        Podział ten nie ma naturalnie zbyt wielkiej wartości, nie jest
        bez zal'zutu pod względem logicznym, ale trzeha pamiętać, ie
        podział taki naleiy do rzeczy bardzo trudnych, ten zaś jest
        pien\.szym w literaturze polskiej.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 20:13
        Sądzę, ze dla poliazania tych anegdot najlepiej będzie
        przytoczyć pe\.\.llą ich ilość, a czytelnik pozna w wielu z nich
        z pewnością rzeczy znane. podawane mu w wieku XX jako
        nowość. Poniewaz nam nie chodzi o formę, przeto podaję je
        w stre::;zczeniu, I;:tóre dla pokal.ania treści wystarczy (zresztą
        wiele wierszowl1nych Ihdików Reya potrzebuje przeldadu na
        prozę, aby być zrozumiałymi). .Teden dział (?ze \,'zględów od
        autora niezalcinych?) musiał niestety być opuszczonym. Mia-
        nowicic pornografia. l\1ó\
        ię ?nie::;tety((, albowiem: 1. facecye
        pUl'I1ograllczne należą pod względem stopnia dowcipu (nie jego
        np. wytworności) do najlepszych w XVI. wieku;
        . nalei,ą na-
        st<;pnie do najtl'\\abzych i najczęściej się powtarzających, stąd
        z pornog'rafią dzisiejszą znaleźlibyśmy w nich b:lrdzo wiele
        punktów stycznych; 3, wresl'cie nie mO:l.na zaprzeczyć, że w hu-
        morystyce polsl;:iej, tak dawnej, jak i dzisiejszej, żarty ślizkie
        są bardzo rozpowszechnione; !.J4or sztyn lub PotoC\<i w w. XVII,
        Kmsicki, Trembecki, Naruszewicz w XVlH (zwracam uwagę,
        :l.e co do tych trl.ech autorów mam na myśli rzeczy niewydane
        przedewszystkicm), a w XIX Fredro np. w nich się lubują,
        lubuje się tez i Prus, i nawet...
        ienkiewicz. Znana jest zre-
        sztą opowieść, :l.e gdy dwóch Polaków ze sobą rozmawia, to
        zaczną od jakiegoIwiwiek tematu, ale na tym skuilczą. Z tych
        \\ ięc względów pornogralia przedstawia bardzo wdzięczny teren
        do badai). zwłaszcza folklorystycznych. Mówię tu naturalnie
        poważnie; a warto wspomnieć, ie folldorystylm niemiecka pod-
        jQła osobne z te
        .ro zakresu wydawnictwo l).
        PrLytaczanych anegdot nif) grupuję według działów, tylko
        że około poło,,'y XVI. wieku, gdzieś w latach loGO i następ-
        nych miullY lIajwięl<szy na aneg'doty urodzaj.
        O gospodyniach m(')\\'i Anonim-protestant; dzisiejszy
        dowcip luclowy \V prozie i pieśni sławi takie mądre gusposie,
        Zeszły siQ raz cl.tery białogłowy, równe sobie w gospodan;twie.
        Jedna mówiła:
        ?u mego pana
        ? \YieIe wysieją na każdy rok siana
        Druga:
        ?;..a każdy zagon - po dobrem przetaku?.
        Trzecia, mądrzejsza, sfukała je:
        ?Próżne to wasze i daremne słowa,
        ?Bo to tam u was nalepiej umi
        ią:
        ?:'\Ia zimę wiele jarzyny wysieją(,.


        \Vrcszcie czwarta:


        . ?Gęsim na jajca kokosze wsadzjJa,
        ?1 b
        dę rychlo kurcz
        ta karmila;
        ?Też mi niedawno wylęgły gąsięta,
        ?A teraz zasi?:,: wyIęgą kurczęta?.

        Ta facecya naleiy z pe'\vnością do uryginalnych. tak SIę
        w niej odbija gospodarstwo wieku X"I.
        N a p c h ł Y t r u c i z n a. vVłoch sprzeda wał proszek prze-
        ciwko pchłom. Ludzi?' ochotnie kupowali. l\:iedy już towar wy-
        prl-edał, objaśnia kupującym sposób uiycia:


        ? \V domu swem swojej czeladki Z" olaeie,
        ?Pchły wszytl.i z nimi zewsząd polapacie,
        .[(a.i:dcj z osobna gębę rozdziewi,,'szy,
        ? Uncyją tego prochu namierzywszy,
        ?I:smileypać jem w gęb
        , a b:ni tej nadzieje,
        "Że każda zdechnie, a nie otrzeźwieje?.


        Anegdotka tak nam zllana - tylko dziś \"łocha zastąpił
        Słowak, a zamiast proszku maść pchłom pod wąsami sma-
        rujemy.
        Kilka figlików Rcya I):
        Na ciasny kolet fortel. Krawipc zrobił panu kolet,
        który się zdawał ciasnym. Odesłano więc sukniQ do napmwy_
        Ale krawiec ani jej nie tknął, odesłał rano, kiedy pan był na
        cz(:zo, i istotnie kolet był dobry. Analog'iczną dyliteryjkę zna-
        my o Fredrze (synu) i jego szewcu.
        Złodzi<'je co błazna chcieli okraść Złodzieje
        w nocy zakradli
        ię do mi<>szl,ania błazna, i szuk

        ją, coby
        wziąć. Błazen nie śpi, odzy\ya się wreszcie; trudno macIe zna.
        It'Źć co w mym pokoju po ciemku, kiedy ja za dnia nic nie
        mogę znalezć. Anegdotkę opowiada się dzisiaj o poeci?' albo
        o studencie.


        Pleban, co prze Bóg kazał dawać. Pleban \V lm-
        zaniu zachęcał do dawania w imię Boże, obiecując, ze kto da.
        ",dmie za to w trójnasób. Dwóch biedaków słysząc to, przy-
        prowadziło plebanowi swą krowQ, ta zaś wróciła wnet do nich
        z krową plebana, który teraz nie mógł się o nią upominać.
        Także dykteryjka żyjąca do dziś dnia.
        Pleban pieska na cmyntarzu pochowat Strofo-
        wany za to przez biskupa, odrzekł mu, ie pies umarł po chr/.e-
        ścijańsku i zapisał biskupowi pieniądze. Biskup pieniądze wziął
        i plebanowi dał spokój. Facec) a to Pog!;ia, satyra lIa chciwych
        duchownych, w epoce rei'ormacyi musiała się bardzo podobać.
        Co pragnienia nie dał leczyć. l'i,jak chol'Uje na
        febrę, ma przytem okrutne pmgnienie. Lekarzom, którzy się
        nim zajmują, ka:i.e leczyć tylko fpbrę, bo pragnienie to on już
        sam później wyleczy.
        Chytry jad niewiasta.
        lłudLieniec pewien wycha-
        \\
        'wał się w puszczy, nip wiedząc, co to jest niewiasta. Raz
        przyjechał z opiekunem swoim do miasta, zobaczył kobiety,
        pyta, co to Y opiekun tłumaczy mu: ?bą to djabli, byś o nich
        do śmierci nic wiedział(,. Gdy wrócili do puszczy, młodzieniec
        się fl"<ISl1je. a na zapytanie: skąd jego fntsl1nł"k? odpowiada,
        że radby przy sobie wid",iał takiego djabła, zaraz by mu było
        lepiej. Aneg'dota ta nald;y do naj ulubieńszych i najwiQcej roz-
        powszechnionych w nasLych zbiorach etno
        Tatkzllych często
        ją spotybmy.
        Anegdot o kobietach jest naturalnie wiele. Tak np. C o
        ,,; i ę n i e c h c i a ł s p o w i e d a ć, i ż s i ę ż o n a s p o \\ i e d a ł a
        (bo z pewnością \\szystko złe na nieg'o wypo\\iedziała). Aibo:
        Co ponle iuny nie chciał \V niebie sieść.(zmarł
        ' woli
        nie pójść do nieba, skoro się dowiedział, i.e :i\\. Piotl' wyzna-
        czył mu w niebie miej::;ce koło nieboszczki żony). Albo: C o
        z U II ę k a z a ł d a (' w i I k o \\ i z a p o k Ll t ę. (Chłopi schwytali
        wilka; ale nie chcą go zabić pogl'ązonego w grzechu bez po-
        kuty; wtedy jeden z nich radzi im, aby mu za pokutę dać
        70nę). Inna podobna: Chłop cu się ożenił (wid7i skaczą-
        cego wilka i wzdycha: ten pewnie nie ma zony, por. piosenkę
        Leci pip::; bez owies). Albo: Co żonę chciał z okrętu wy-
        r z u c i Ć. (Burza; rozkaz kapitana, aby kaidy \\ rzucił no morza
        co ma naj cięższego, - jeden z podróznych chce wrzucić swą
        :lunę).
        OCLywiście przytaczamy tu ilość minimalną anegdot; Fi-
        glików Reya jest d wieście kilkadziesiąt, z czego przeważająca
        więk::;zość anegdot. Z przytoczonych pl'zyl,ładów widać, jak te
        anegdoty Heyowskie nie są umiejscowione ani chronologicznie
        ani geograficznie. Pewna ich część jednaliZe ma i te szczegóły
        - są to najczęściej dykteryjki ze stosunków polskich, więc
        np. o v\'łochu, ktuI'y zaproszony przez Polaka na ucztę, usnął
        przy niej, tak dłut!'O trwała; albo o Niemcu między Polaki:
        Niemiec przy uczcie słysząc, Jak Polacy zwracali się do słu-
        żącego, który nalewał wino, ze słowem ?nalej(!, wziął to "łowo
        za imię własne i "Lekł: Lieber Nalej, podaj mi tpż piwa(!; albo
        facecye, wy
        miewające się z Litwinow itp. Wogóle jednak
        trz
        'ba zauważyć, ze figliki Reja nie są przywiązane do osób
        historycznych; "vymienionych po nazwi::;lm.
        ą ogólnikowe.
        Zdaje się, ze w wielu razach z umysłu: w oryg'inale, z któ-
        rego Rey przekładał, jest np. nazwa miejscowości, w której się
        dzieje akcya facecyi, aby nie dać poznać, że to jest pI'zekład.
        Inne są apophtegmata Kochanowskiego. Te jeden w drug'i
        mówią o osobach, które wymieniają po nazwisku, i to o po-
        stadach z ówcze
        nej Polski, znanych wszystkim. l 'odobnie
        (chuć niezawsze) robi i Górnicki tam, g-dzie nie przekłada
        z Castig'liona, ale opowiada od siebie. Otóż te anegdoty 'l1ie
        są trwałe, nie należą do ogólno-europejskiej filiacyi tematów
        hUl!1orystyczny
        h; natomiast mają dla nas wielką wartość z tego
        znowu powodu, że są dla nas rodzajem spisu ludzi dowcipllych
        \V Polsce XVI. wieku.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 20:15
        Druga kategorya humorystyki polskiej XVI. wieku to humor czynny, figle, fortclne kusy, krotofile. W rozbawionem towarzystwie, na domiar w społeczeństwie tak młodem rozwijającem się dopiero, jalk nasze ówczesne, takie wzajemne płatanie sobie figlów musiało być na porządku dziennym. Naturalnie nie zawsze te figle były wytworne; zapewne nawet częściej było wprost przeciwnie. Inaczej zresztą być nie mogło. Pamiętajmy, że to jeszcze ludzie bardzo pierwotni, że Kochanowskich, Górnickich, nawet Reyów nie było wtedy wielu. Ale na pochwałę moralistów ówczesnych trzeba przypomnieć, że oni starają się swych czytelników, odwrócić od takiego figlowania. Górnicki mówi o jakimś księdzu Buczyńskim, który siła takowych żartów spadał, co szubienicą bardzo pachną. Otóż dworzanina swego przedtem przestrzega: ?Przeto dworzaninów żart, abo kunsztowna posługa, nic nie ma podobna być księdza Buczyńskiego sztucę, ale ma mieć w sobie przystojeństwo, foremność, a bez zbytniej szkody i obrazy towarzyskiej, wymysł, i nastosowanie. Jakimi były żarty mniej przystojne, o tom poucza nas znów Górnicki i Rey. ?Jeden drugiego strąci z schodu, wepchnie w błoto, oczy mu zaleje. grochem popluska, mlekiem zmyje, a potem chychu na trzy zbyty? ?Ale to nic u naszych panów, kiedy się roziuają, jeden drugiemu tyczy zalać kampustem, albo czem tłustem gębę zamazać. czapę zrzezać, sulmią zdrapać, pod nosem świeczką zagasić?; tu Rey dodaje porównanie: ?a pospolicie charci takie
        krotofile miewają?. Widzimy, że są to figle takie same, jakie i dziś popłacają w towarzystwie bardzo młodem albo mało kulturalnem. Swoją drogą nie należy ich sądzić zbyt surowo; objawy humoru tak różnie się przedstawiają na tle różnych okoliczności i pod wpływem różnych warunków, że ta sama
        rzecz raz się wyda niesmaczną, niezabawną, drugi raz wcale dowcipną.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 21:31
        Poza temi ogólnemi świadectwami, negatywnemi zresztą, niewiele mamy wiadomości o lepszych figlach XVI. wieku, a przechował je nam znów Górnicki, i to z nazwiskami osób działających, a więc świadectwa bardzo autentyczne. Trzeba przyznać, że między tymi figlami są istotnie zabawne i nawet
        dowcipne - przyczem oczywiście trzeba pamiętać, ze w figlu zawsze ktoś musi być wywiedzionym w pole, byle tylko nie było to połączone ze szkodą, byle żart nie był zbyt bolesny; tym warunkom figle, przytoczone przez Górnickiego, odpowiadają. Dowiadujemy się, że pan Gizicki gościa swego uprzedził, że żona jego jest przygłucha, zonie zaś to samo powiedział o gościu, z czego wynikło, że tych dwoje ?silnym głosem mówiło z sobą, ku wielkiej uciesze otaczających. (Nawiasem powiedzmy, ze Górnicki figle takie dobrze opowiada). Albo pan Zebrzydowski i pan Krupski, dworzanie królewscy: kiedy owies był bardzo drogi a w końcu nawet nie można go było dostać, ubrali dwóch pachołków, którzy jakoby wysłani przez kasztelana wileńskiego, rozdawali dworzanom ceduły na 50, 30, 10 beczek owsa. Dworzanie z wielką chęcią poposyłali wozy do wsi, w której miano owies wydawać, ale wozy wróciły z niczem. Górnickiemu ten żart podoba się; nie mniej podoba mu się ?ona posługa pana Łukasza Łęckiego, który gdy na straży król L M. miał nocleg, w nocy otoczywszy wszytkę izbę, gdzie fraucymer miał złożenie, pochodniami rozpalonemi, a zawoławszy: Gore! uczynił taki strach, iż drugie panny zapomniawszy się, nie wiedziały co czyniły. Najwięcej Górnicki chwali i uważa za najforemniejsze takie żarty, które człowieka z przodku nakarmią strachu, a potem wszystko się w śmiech a krotochwilę obróci. Jako przykład istotnie dobry,. opowiada żart, jaki sobie wyrządzili dwaj dworzanie Zygmunta Starego, Pukarzewski i Skotnicki. Pukarzewski prosił Skotnickiego na wieczerzę i ?był mu tak rad.
        że go i od rozumu odpoił?. Nieprzytomnego kazał związać i wsadzić do sklepu, na to już przygotowanego, i straż nad niem postawił. Skotnicki po kilku godzinach się budzi, zdziwiony, co się z nim dzieje, woła wielkim głosem: Jest tu kto? przebóg cię proszę, ozwij mi się. Straż nauczona, co ma robić, objaśnia mu wreszcie, dlaczego zamknięty jest w lochu. Aza nie pomnisz, ześ poczciwą dzieweczkę zgwałcił, i ojcaś jej, gdyć jej wziąć bronił, zabił. Skotnicki wpada w rozpacz, lamentuje;
        udało mu się wreszcie uprosić jednego ze straży, iż poszedł po pana Kaspra Maciejowskiego. Ten, wciągnięty oczywiście do zabawy, zrazu mu jeszcze dodał strachu, potem dopiero, niby to czyniąc różne starania, uzyskał warunkowe uwolnienie Skotnickiego. Rzecz zakończyła się śmiechem, a dla Skotnickiego także i pewnym wstydem, gdy z niego później długo żartowano. Ze jednak sam należał do ludzi wesołych. postanowił Pukarzewskiemu odpłacić pięknem za nadobnpe. W rok potem zaprosił Pukarzewsldego do siebie, upoił go tak samo poczem przywołał barwierza, a ten śpiącemu pół twarzy zalepił plastrami. Pukarzewski po przebudzeniu dowiedział się, ze przez tego i tego został zraniony w twarz, i musi spokojnie dłuższy czas leżeć, nic nie jeść takiego, czemby mógł wargi i szczęki zbytnio sforsować; dziwił się tylko, że go ta rana nic nie boli, barwierz jednakże któremu Pukarzewski jeszcze za opatrunek dobrze zapłacił wyjaśnił mu, że to tylko w pierwszej chwili, poczem ból przyjdzie. Skotnicki, działając niejako równolegle do pierwszego żartu, sprosił również znajomych i przyjaciół, ci rzekomo się nad nim litują - aż ostatecznie rzecz zakończyła się śmiechem. Całe to wydarzenie Górnicki opowiada
        wprost świetnie, żywo, dramatycznie i dowcipnie. Takie były zabawy, takie sobie figle Polacy XVI wieku
        płatali.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 21:32
        Szukamy wreszcie dowcipu w Polsce XVI. wieku i szukamy ludzi dowcipnych. Wśród tych odróżniamy sobie takich, którzy płody swojego dowcipu przekazali nam sami, bezpośrednio: są to dowcipni pisarze, humoryści, - od tych, którzy nic nie pisali, ale o których dowcipie poucza nas tradycya. Ci ostatni budzą wielki interes; oni dają nam poznać, jakim był dowcip polski XVI. wieku w życiu codziennem, i jakiem
        było tło, na którem rozwija się humorystyka w literaturze. Dalej: ich dowcip możemy już śmiało nazywać polskim, rodzimym. Rozmaite ucinki, żartobliwe a dowcipne odpowiedzi, naśladowania innych osób: to są wszystko zazwyczaj improwizacye. a jako takie są rzeczą oryginalną, chociażby niegdyś,
        poprzednio, na te osoby oddziaływał był dowcip obcy. O tych ludziach informuje nas przedewszystkiem Dworzanin Górnickiego, nieocenione, bo najobszerniejsze i najwazniejsze źródło do poznawania humoru i dowcipu własnego Polaków XVI. wieku: żadne inne pismo takiego dla nas w tym względzie znaczenia nie ma. Poza Dworzaninem mamy już tylko okruchy takich wiadomości. Mówi najpierw Gómicki o ludziach, którzy doskonale umieją naśladować drugich. ?Jądro tej trefności a wdzięczność wszystka w tem jest, aby człowiek, powiedając jako się rzecz w sobie miała, umiał teraz wyrazić słowa, obyczaje, i sprawę wszytkę tego, o kim mówi; iżby ci, którzy słuchać będą, zapnmniawszy się, mniemali, ze to przed oczyma ich teraz się dzieje. I kto w to może dobrze potrafić, z niebarzo trefnej rzeczy barzdzo trefną uczynić?. Tak umiał pan Jan Ocieski, podkomorzy krakowski, naśladować pana Tęczyńskiego, podkomirzego sędomierskiego; tak hetman Tarnowski doskonale ?Pokazywał? tchórzliwego pewnego szlachcica morawskiego; Jest to rodzaj dowcipu jeden z najprostszych i najmniej wybrednych, a jednakże wiedzie prosta droga na wyżyny komizmu. Jest w nim bowiem zdolność do obserwacyi rysów komicznych i zdolność do reprodukcyi, powtórzenia tych rysów. Otóż wyobraźmy sobie, że ta zdolności objawi się w sposób doskonały na scenie: będzie to świetny aktor-komik; W literaturze: będzie to świetny humorysta, komedyopisarz, satyryk, który stworzy literacki typ komiczny, będzie to Szekspir, twórca Falstafa. Moliere twórca Chorego z urojenia. Tak daleko uowcip polski XVI wieku nie zaszedł. typu komicznego nie stworzył (to się stało dopiero w wieku XVIII), były wtedy tylko najprostsze jego rudymenta.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 21:41
        Głośna to rzeczpospolita; w przeglądzie dowcipu w Polsce XVI. wieku pominąć jej niewolno, uchodzi bowiem ciągle za jego wykwit. lwronę niejako. Tego entuzyazmu, tego podziwu nie możemy dzielić; trudno się też zgodzić na postawienie tej rzeczypospolitej na jednym poziomie z klasztorem Telemitów
        w Rabelais'go lub z Okrętem głupców Branta: te są na szeroką skalę zakreślonymi kompozycyami humorystycznemi; tamta obrazem bardzo prymitywnym, z kilku kresek. Sam fakt jej powstania jest istotnie interesujący. świadczy o humorze i dowcipie jej twórców, świadczy o rozwiniętem życiu towarzyskiem, świadczy dalej o pewnem zacięciu satyrycznem epoki. Ale poza tem z całej tej rzeczypospolitej, ze wszystkich jej aktów i powiedzeń jedna jest rzecz naprawdę dowcipna: odpowiedź
        Pszonki Zygmuntowi Augustowi na jego pytanie, kto jest w Babinie królem. Poza tem rzeczpospolita owa przedstawia dwa odcienia humoru czy dowcipu: nadawanie różnych godności a contrario jest objawem pewnej zdolności do ironii; obdarowywani zaś temi godnościami dochodzą do nich najczęściej przez gruby kłam. Alda babińskie zaczynają się r. 1600 r możemy z nich jednak pośrednio, a także i z innych świadectw, np. Sarnickiego, wnosić, że i w w. XVI owe żarty i dowcipy były takie same; otóż w aktach tych aż do znudzenia powtarza się jeden motyw, owego nieubogiego ziemianina, znanego nam
        z Górnickiego. Ostatecznie więc i aspiranci do godności babińskich i nadający je zbytnio się nie wysilali. Wykwitu dowcipu polskieg'o w XVI wieku szukać musimy nie w Babinie; znajdziemy go w literaturze, w szczególności zaś u tego pisarza, który stoi na jej czele, u Kochanowskiego. Jego ?Fraszki? są
        najwyższym stopniem, do którego się wzniósł nasz ówczesny dowcip. Nie jest to, powiedzmy od razu, stopień tej wysokości, co w ówczesnej literaturze angielskiej lub francuskiej, a choćby i niemieckiej, bo tamte literatury miały przedtem kilka wieków, rozwoju. podczas gdy polska zaczęła żyć naprawdę właściwie dopiero teraz. Nie ma więc w niej komedyi, z typami i sytuacyami głęboko komicznemi, jakiemi są komedye Szekspira; niema satyry takiej, jaką jest np. Don Kiszol albo Gantua i Pantagruel albo Narrenschin; satyry, która nie moralizuje (bo takich mamy wtedy dosyć) ale ironizuje. Nie ma w naszej literaturze XVI. wieku koncepcyi komicznej, są tylko jej próby, drobne obrazki od ręki, rzucane na papier raczej przypadkowo I nieświadomie - poza tem cały ówczesny dowcip polski zamyka się w obrębie słowa. Jest to dowcip słowny, dowcip ? par excellence?. Stąd najliczniej może reprezentowaną jest w nim igraszka słów, kalembury i dwuznaczniki. Rodzaj to zresztą w epoce Odrodzenia niezmiernie ulubiony, że przypomnę tu nieustanną grę słów, którą spotykamy u Szekspira i to nie tylko w jego komedyach. U nas szermuje nią dosyć często Rey w pismach prozaicznych. Używano jej w polemikach religijnych: katolicy nazywali luterstwo łoterstwem, ministrów. sinistrami l swistrami, protestanci odpłacali się im, zowiąc katolików kątolikami, bajendy bajendami i t. p. W Marchołcie wiemy, że nazwiska przodków Marchołta i jego żony obmyślone są na efekt humorystyczny. Tak samo w Tragedyi zebraczej l), pełnej rubasznej werwy i humoru, największa suma dowcipu spoczywa właśnie w nazwiskach zebraków 2). We wszystkich zbiorach facecyj i fraszek spotykamy się z tym dowciperm bardzo często; tak tez i we ?fraszkach Kochanowskiego. W tych jest go bardzo wiele, jest igraszka z tem słowem ?fraszki?, zarty z nazwisk (Kozieł, Gąska, Lazicki i Barzyj; jest też najlepsze z tych ?dwu-
        wykładnych rzeczeń?( we fraszce na doktora Hiszpana: ?Doktór nie puścił ale drzwi puściły?, najlepsze dla tego, że poza samemi słowami jest tu i akcya, z odcieniem humorystycznem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 21:48
        Obok gry słów dowcip w Polsce XVI. wieku pojawia się i w kategoryach innych, mniej więcej w tych samych, co anegdota. która zapewne niejednokrotnie służyła mu za wzór i model. Pisarzy-komików było dosyć, począwszy od Krzyckiego. Wybitnym humorystą był Rej. Nie mówimy tu naturalnie
        o Figlikach, w których Rey jest prawie wyłącznie zbieraczem, nie twórcą. W Figlikach nie mamy dowcipu Reyowskiego; mamy go za to w innych pismach, w Rozprawie między panem, wójtem a plebanem znajdziemy od czasu do czasu obrazek o zacięciu satyrycznem (całość Rozprawy nie jest satyrą ale
        utworem dydaktycznym), np. ów wizerunek jarmarku; podobnie w wizerunku; podobnie - najwięcej - w Żywocie. Objawia się on tu w rozmaitych u wagach autora, wypowiadanych najczęściej mimochodem, w porównaniach bardzo żywych, plastycznych, pełnych humoru, branych zaś najczęściej ze świata zwierzęcego, wreszcie w rozrzuconych po całem dziele obrazlmch. Te obrazki to może najlepsza część Żywota, i może najlepsza rzecz Reya w ogóle, świadczą najlepiej o jego świetnej obserwacyi. Ot na przykład wizerunek Pysznego eleganta XVI. wieku: ?A patrz jedno na jego postawy, jeśliże się
        nie masz czemu i pośmiać i podziwować, a on idzie nawieszawszy dziwnych pstrych chobotów około siebie, na ludzi nie patrzy tylko sam na się pogląd a, cień upatruje, spluwa choć mu nie trzeba, rękawicę z tej ręki, na której sygnet, zdejmie a w drugiej ją dzierzy, kaszle, krząka choć mu się nie chce, z kamyku na kamyk stąpa, kroku strzeże, aby go nie zmylił, na pachołki się ogląda, jeśli je ma. A jeśli też już gdzie na miejscu między dobrymi towarzyszami usiędzie, tedy, jeśli co mówi, to juz z oną przewłoką, z oną postawą, z onem przekęsowaniem słówek, z onem rzekomo zająkowaniem. aby tak
        rozumiano, iz z rozmysłem mówi. Paznokcie ogląduje, czapki poprawuje, a łotrowie mu siedząc pochlebują i jeden na drugiego poglądają?. Takich obrazków w Źywocie jest dużo (prawda że ten jeden z najlepszych). Brakuje im tylko jednej rzeczy do tego, aby były doskonałymi obrazlwmi komicznymi.
        Oto twórca ich nie myśli o efekcie komicznym, nie ma tego zamiaru, chce być tylko moralistą. Swój zapas śmiechu wyładował w Figlikach, gdzieindziej chce być tylko poważnym nauczycielem. Jednakże pod powłoką powagi musiały u Reya być obfite i głębokie pokłady humoru i naturalnego dowcipu, jeżeli
        się przez nią potrafiły przebić, i niejako wbrew woli pisarza wydać takie obrazki.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 21:52
        Nie dbają moje papiery
        O przewazne bohatery:
        Nic li nich Mars chocia srogi,
        l Achiles prędkonogi:
        Ale śmiechy, ale zarty
        Zwykły zbierać moje karty.
        Pieśni, tańce i biesiady
        Zchadzają się do nich rady_
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 21:58
        Nasz dobry Doktór spać się od nas bierze,
        Ani chce z nami doczekać wieczerze.
        Dajcie mu pokuj: najdziem go w pościeli,
        A sami przedsię bywajmy weseli.
        Już po wieczerzy: pódżmy do Hiszpana j
        Na wierzę pódźmy, ale nie bez dzbana.
        Puszczaj Doktorze, towarzyszu miły.
        Doktór nie puścił, ale drzwi puściły.
        Jedna nie wadzi, daj ci Boze zdrowie.
        Ty jeno jedna, Doktór na to powie.
        Od jednej przyszło aż więc do dziewiąci,
        A Doktorowi mózg się we łbie mąci.
        Trudn)o (powiada) mój rząd z temi pany,
        Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 22:11
        Fraszki wywołały całą literaturę naśladowniczą; od czasu Kochanowskiego niemal każdy poeta uważa sobie za obowiązek pisać fraszki. Chronologicznie rzecz te przekraczają już okres czasu, objęty naszym tematem; współcześni Kochanowskiemu są tacy np. Anonim - protestant albo Melchior Pudłowski,
        pierwszy pisze w latach 1562-1568, drugiego fraszki wyszły r. 1586. Na ogół wszystkie te fraszki późniejsze nowego nic pod względem rodzaju dowcipu nie przyniosły. Nowość tę mogła była przynieść literatura dramatyczna. Mogła była przynieść z sobą rozmaite sytuacye i typy komiczne. W tej epoce jednak, którą rozpatrujemy, jeszcze się ona nie rozwinęła. Komizm mógł się pojawiać w komedyi albo w intermedyach. Komedyę właściwą wydała literatura polska dopiero w XVIII wieku - to co było przedtem (Potrójny Cieldińskiego, Z chłopa król Baryki) to są zjawiska sporadyczne, są zresztą późniejsze, z samego końca XVI. i z XVII. wieku. Intermedya rozwijają się bardzo bujnie w wieku XVIII i dla badania humoru i dowcipu polskiego w tej epoce są materyałem bardzo ciekawym. W wieku XVI. są dopiero ich początki. Wyjątkiem są quasi intermedya w Sądzie Parysa (r. 1542), pierwsze prawdziwe, mało humorystyczne zresztą, pojawia się w r. 1579. Literatura intermedyów nie jest wytworem epoki Zygmuntowskiej.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 22:17
        Ja pani piszczkowa baba stara
        Ale między młodzieńcy jara.
        Pójdę teraz do tańca,
        Boć mi milo skakać wedle młodzieńca
        Baba skakała jako sarna,
        Bo się objadła grochowego ziarna.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 22:19

        Ja Gordanka raciczka rycerka,
        Dawnom jest mlodzieńcom przyjaciółka.
        Pomogę tańca piszczkowej i chwili,
        Boć mi drgają pod kolany żyły....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 22:21
        Ja pani Czuczyna, aczkolwiek mi się
        p. .... trzęsie,
        Rozproszę ji w tańcu dzisia.
        Jestem ci barzo godna,
        W wierchu barzo cudna....
        Będę tańcowala dzisia śmiele,
        Bom nie była w niedzielę w kościele
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 22:23
        A najwięcej pan Jadamek
        U nas tu najpierwszy panek,
        Trzebaby go poczęstować,
        Z pól garnca mu smoły podać..
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 22:24
        Ad idem, bracia, ad idem,
        Do browaru z owym dziadem,
        Co sam sobie przekwintuje,
        Ii u drzwi Jezusa czuje
        Zbadlo mu się święconego.
        Radby do raju wiecznego.
        Tuż nie dba o smolę naszę,
        Woli w raju z mlekiem kaszę.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 15:02
        — I co, wychodzisz za mąż?
        — Mam strasznego pecha! Ile razy chcę wyjść za mąż z miłości, facet jest zawsze bez grosza.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 15:50
        Wozak trudniący się rozwożeniem węgla
        przyjął do pomocy młodego chłopca.
        — Pracujesz ze mną już dwa miesiące,
        a jeszcze nie umiesz rozróżniać gatunków
        węgla. Niczego się nie nauczyłeś!
        — Owszem, jednej bardzo ważnej rzeczy.
        — Jakiej?
        — Że tona ma 700 kg.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 15:50
        Do mieszkania dostaje się włamywacz i
        terroryzuje właścicielkę:
        — Proszę powiedzieć natychmiast, gdzie
        są pieniądze, bo inaczej panią zabiję!
        — A jeśli powiem, to nie zrobi mi pan
        nic złego?
        — Nie.
        — Na pewno?
        — Na pewno.
        — Pieniądze są w PKO.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 15:54
        Matkę rozpieszczonego synalka pyta znajoma:
        — Pani syn jeszcze nie pracuje?
        — Nie.
        — Dlaczego?
        — Bo do ciężkiej pracy jest za słaby,
        a do lekkiej za ciężki.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 16:31
        Pewien malarz tak wyraził się o kobiecie:
        — Kobieta jest prawdziwą akademią:
        w dwunastym roku życia zarysowuje się,
        w piętnastym — szkicuje się, w osiemnastym
        — maluje się, w dwudziestym — wystawia
        się.
        I dodał:
        — Ale ta, która naprawdę zna swój
        wiek, nigdy nie będzie martwą naturą.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 16:31
        Katecheta do Jasia:
        — Powiedz mi: kto widzi i słyszy
        wszystko?
        — Dozorca!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 16:33
        pan i mówi z wyrzutem:
        — Czekaliśmy z żoną wczoraj na pana
        z obiadem!
        — Ach tak, bardzo przepraszam.
        — Pan zapewne zapomniał o zaproszeniu.
        — Nie, skądże!
        — Może pan był chory?
        — Ależ nie!
        — To dlaczego pan nie przyszedł?
        — Widzi pan: nie byłem głodny!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 16:34
        W lesie odbywał się konkurs na najlepiej
        uwite gniazdo. Jurorem była stara, mądra
        sowa. Wybór jej padł na gniazdo drozda. Po
        wręczeniu samiczce drozda nagrody, sowajuror
        rzekła:
        — Twoje gniazdo jest świetne, miękkie i
        przytulne, ale powiedz mi, dlaczego na dnie
        jest dziura?
        — Bo ja ogromnie lubię znosić jajka, ale
        nie cierpię wychowywać dzieci.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 16:34
        Przechodzień do młodzieńca, który stoi na
        ulicy z wyciągniętą ręką:
        — Nie wstyd panu w tym wieku prosić
        o pieniądze?
        — Nie, bo już rok odsiedziałem za to,
        że je brałem bez proszenia!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 16:35
        Pan potrącił w autobusie bardzo tęgą panią
        i mówi:
        — Bardzo przepraszam, ale nie zauważyłem
        pani.
        Na to pani z czarującym uśmiechem:
        — Pochlebca!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 16:36
        Matka trzynastoletniego syna do męża:
        — Czy odbyłeś już z Jackiem tę uświadamiającą
        rozmowę?
        — Tak, usiłowałem skierować rozmowę
        na kwiaty i pszczółki, ale . . .
        — Co ale?
        — On stale powracał do dziewcząt.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 16:37
        Żona oskarżonego, który właśnie został
        skazany na 5 lat więzienia, do adwokata:
        — Czy mógłby pan memu mężowi doręczyć
        ten list?
        — A jaka jest treść tego listu?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 16:38
        Klientka do właściciela sklepu ze zwierzętami:
        — Ile kosztuje ten sjamski kot?
        — 800 Kcs.
        — Co takiego? Tydzień temu kosztował
        zaledwie połowę.
        — Tak, ale w ciągu tego tygodnia zjadł
        dwie najcenniejsze papugi!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 16:40
        Dwa lwy oglądają w klatce zawartość torby
        lekarskiej i stłuczone okulary.
        — To był dobry weterynarz — mówi
        pierwszy lew.
        — Tak, dorzuca drugi. — Szkoda, że
        nie zostało ani kawałka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 16:41
        Dziewczyna do przyjaciółki:
        — Karol kocha mnie do szaleństwa. Rujnuje
        się dla mnie na drogie prezenty. Jestem
        zażenowana i chciałabym, żeby to
        wreszcie ustało.
        — Nic prostszego: wyjdź za niego za mąż.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 15.11.16, 20:03
        - Pomyślcie tylko co za starszny wypadek: ten niedołęga Żetowski na polowaniu tak wystrzelił, że kula przeleciała mu nad głową...Ździebełko niżej. A rozmawiałbyś pan teraz z nieboszczykiem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 15.11.16, 22:22
        Pewnego sierpniowego południa wybrał się pan Jan z przewoźnikiem na staw na podloty. A że kaczki z powodu gorąca zaszyły się głęboko w oczerety i podrywać nie chciały poleciła pna Jan Jnatowi przybić do brzegu, sam zaś wysiadłszy udał się z psem na pobliski łan kartofli by tymczasem zapolować na kuropatwy. Napotkawszy wkrótce stadko rozbił je i szukał pojedynczych. Gddy strzelił do młódki lecącej dość nisko ku krzakom ciągnącym się miedża od stawu usłyszał z przerażeniem równocześnie kryzyki Jnata, wynurzającego się z krzaków z okrwawioną twarzą. Ten bowiem sprzykrzywszy sobie czekanie w skwarze na czółnie wszedł niespodziewanie w zarośla skąd ukradkiem obserwował ruchy myśliwego, który jego obecności tam bynajmniej się nie spodziewał. Przestraszony pan Jan obmył Hnatowi twarz wodą i sam wiosłując zawiózł go do domu, gdzie opatrzywszy należycie i zalawszy obficie wódką rany i gardło dał mi sto złotych “za ból” i odprawił do domu. Długo w noc Jan nie mógł zasnąć z powodu przykrego wypadki a zdrzemnąwszy się grubo po północy trapion był tak silnie zmorami, że sen był raczej męczarnią niż pokrzepieniem po doznanych wzruszeniach. Usłyszawszy przeto nad ranem, gdy ledwi szarzeć zaczynało lekko pukanie do okna zerwał się na równe nogi i przecierając oczy ujrzał z niemiłem zdziwieniem stojącego Hnata. Pan Jan był pewien, że Hnat przyszedł z wieścią o pogorszeniu się zdrowia i prośną o konie po lekarza. O wniesienie skargi do sądu z żądaniem komisju sądowo - lekarskiej i wypłaty dożywotniej renty. Na nieśmiałe jednak pytanie swoje:
        - A co tam Hnacie? Usłyszał:
        - Wstawajcie panoczku! Idziemy nad staw na kaczki!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:22
        W dobrach Szczęśliwice pod Warszawą odbyło się polowanie. Zabito krowę, zająca, 2 przepiórki, 7 wróbli, 3 wrony, srokę, kreta oraz 5 indykow, omyłkowo wziętych za bażantów. Podczas łowów jeden z uczestników postrzelił sąsiada. O ile się zdaje ranny nie stracił wzroku, gdyż pełny nabój trafił poniżej...krzyżów
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:23
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/qcLT2qy6dTocguzYOX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:24
        Mysliwy: Zaręczam wam panowie, że wczoraj ubiłem na tem samem miejscu trzy zające za jednym strzałem
        - Ale jakżesz to możliwe?
        - Jednego trafił nabój, drugi zdechł ze strachu a trzeci utopł się z żalu po stracie towarzyszy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:25
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/Pkc346hVxM4vqiSPtX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:27
        - Patrz pan, pod miedzą siedzi zając. Strzelaj pan prędzej!
        - E , leiej dam spokój bo jak wystrzelę to zając ucieknie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:28
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/bI4pIcQbCYZyhnPmnX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:29
        Dobry mąż musi być wierny jak pies, czujny jak żuraw, zakochany jak królik, gorący jak byk, rozmarzony jak kocur, głupi jak osioł. Jednym słowem uniwersalne bydlę.

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:30
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/IaaOGpgZ144cdFaQpX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:34
        Znany lekarz lwowski, doktor X pasjonowany myśliwy powracając raz z polowania, odwiedził jednego ze swych pacjentów w myśliwskim kostiumie i ze strzelbą
        - Na miłośćBoską, czy nie możesz mi dać rady bez tego instrumentu - zawołał na ten widok pacjent wskazując na strzelbę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:35
        Jakżesz będziesz polował z gołymi rękami?
        - Ojciec mi nie chce kupić fuzji, ale obiecał że jeżeli na przyszły rok znowu nie dostanę promocji to mi sprawi porządną odtylcówkę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:38
        Jakżesz będziesz polował z gołymi rękami?
        - Ojciec mi nie chce kupić fuzji, ale obiecał że jeżeli na przyszły rok znowu nie dostanę promocji to mi sprawi porządną odtylcówkę..
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:38
        Jak szlachcic chciał wilka ożenić

        Było to dawniej. Pewien szlachcic zagrodowy miał tak złą żonę, że całe jego życie było ustawicznym piekłem. Pewnego razu kilku sąsiadów owej szlachty wykopało wilczy dół czyli wilkownię w lesie, w którą to jamę wpadł żywcem wilk, czyniący już od dłuższego czasu szkody wśród bydła. Kiedy cała gromada naradzała się jaką by wilkowi wymierzyć karę, wówczas ów szlachcic co miał tę złą żonę odezwał się:
        - Ożenić wilka, ożenić go, mospanie!!!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:38
        - Powiedz mi, dlaczego właściwie Kazio nosi rękę na temblaku?
        - Bo go na polowaniu postrzelili w nogę a nogi na temblaku przecież nosić nie może
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:39
        Pewien młody myśliwy, założył gazetę
        Z myśliwego redaktor? Wyśmiano go. Ale
        Wkrótce wszyscy poznali, że ma też zaletę
        Bo szczególniej na “kaczkach” znał się doskonale
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:40
        Wojciech, cięty kłusownik powiada do Janka, któremu sprzedawał zwierzynę i skórki:
        - Otóż widzi ta Janku, jegomość powiedział mi, człowieku z prochu powstałeś...
        - No to idź ta sobie Wojciechu!
        - Bez co?
        - Ja się boję, bo wy możecie wystrzelić...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:40
        - Patrz pan, temu człowiekowi uratowałem przed rokiem życie, a on mnie znać nie chce
        - Tak? A jakżesz to było?
        - Wpakowałem mu na polowaniu cały nabój śrutu w futrzaną czapkę. Gdybym był tylko 3 cm niżej wziął byłby dostał w sam łeb!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:41
        Krótkowidzący myśliwy (postrzeliwszy chłopa) ; - Tam do diabła! Zaraz sobie myślałem że jak na zająca to obiekt cokolwiek za wielki!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:43
        Jasiu: - Panie leśniczy, dużo pan już zwierzyny zamordował
        Leśniczy (urażony): - Ja nie morduję tylko strzelam
        Jasiu: - A jak pan sądzi co też jest najłatwiej strzelić?
        Leśniczy: - Bąka!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:44
        Sprawozdanie z rozprawy sądowej

        Woźny Wilk zaskarżył kupca Josla Kanarka o obrazę honoru za to, że w sprzeczce nazwał go głupim dudkiem. Wilkowi nie podobało się widoczni, że go Kanarek zaliczył do ptaków i obrażony udał się do adwokata Kosa, w imieniu którego koncypient jego dr. Kozioł wniósł skargę o obrazę honoru. Rozprawa odbyła się przed sędzią dr. Lisem a jako świadek miał być przesłuchanym policjant Zając. Sędziemu udało się pogodzić zwaśnione strony, Kanarek bowiem cofnął swojego “dudka”, wskutek czego dr. Kozioł w imieniu Wilka odstąpił od skargi a sędzia Lis uwolnił od winy Kanarka. Zając nie przesłuchany pokicał do domu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:45
        Handlarz zwierzyny do niedzielnego strzelca: Już tak dawno pana nie wudziałem. Widocznie strzelasz pan zwierzynę u mego konkurenta.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:46
        - Patrz pan! Pod miedzą siedzi zając, strzelaj pan prędzej!
        - E, lepiej dam spokój bo jak wystrzelę to zając ucieknie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:47
        - Cóż u licha? Widziałem najwyraźniej że po moim wystrzale zając wywrócił koziołka...
        - Z radości, że nie został trafiony
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:51
        - Jak to idziesz na polowanie z budzkiem?
        - To na to aby pobudzić zajace.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:52
        - Cóż to mój mężu, w taką burzę wybierasz się na polowanie?
        - Dlaczego nie? Może mi się poszczęści i piorun zabije zająca

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:53
        Mąż wraca po polowaniu do domu. Żona wita go zapytaniem:
        - No i ustrzeliłeś co?
        - Ustrzliłem
        - No to dawaj, przyrządzimy kolację
        - To się nie da zrobić, bo ja postrzeliłem naszego sąsiada
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:54
        - Czemu nie strzelałeś do dzika, przechodził tuż koło ciebie
        - A po cóż ja miałem zwracać na siebie uwagę? Jeszczeby się na mnie rzucił
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:56
        - Wiesz, zdecydowałem się w tym roku wydzierżawić polowanie
        - Ah, jak to dobrze mężusiu, może zastrzelił mi jakiego selksina
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:56
        Pewien właściel restauracji, finansowa podpora jednego z kółek myśliwskich piątym z rzędu celnym strzałem dobija sarnę, która przypadkowo wyszła na linię. Uradowany niecodzienną zdobyczą woła do sąsiada:
        - Nastrzelałem się wprawdzie, ale jest kapitalna sztuka. Waży co najmniej 25 kg
        - Bój się Boga chłopie, coś ty zrobił - powiada towarzysz. Przecież kóz sarnich strzelać nie wolno?
        - Nic strasznego sięnie stało, odeślę ją autem do miasta a tam gdy w restauracji podam gościom porcję “sarniny” nikt nie pozna czy to był rogacz czy sarna
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:57
        Dr. M wraca w poludnie z polowania objuczony zwierzyną.
        - Musiałeś się dobrze nachodzić, skoro w tak krótkim czasie zdążyłeś upolować tyle zajęcy
        - Nachodzić? Po cóż się męczyć? Napisałem do strażnika, a on wczesnym rankiem wypatrzywszy w roli parę sztuk naznaczył je obok tyczkami. Gdy przyjechałem, poszedłem od tyczki do tuczki i w ciągu pół godziny strzeliłem pięć zajęcy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:59
        - Czy zabiłeś choć jednego zajaca?
        - Nie, ale jednego śmiertelnie przestraszyłem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 12:00
        Jak polują na strusie?

        Myśliwy z ogoloną lub łysą głową zagrzebuje się na pustyni w piasek tak głęboko, że tylko czubek głowy wystaje na powierzchni. Struś sądząc, że to jaje siada nań swobodnie a wtedy czujny myśliwy chwyta ptaka za nogi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 12:01
        Jak polują jesienią na zające?

        W środek kamienia młyńskiego, położonego w polu kładzie się główkę kapusty, brzeg zaś tego kamieniea posypuje się tabaką. Zając ujrzawszy kapustę podchodzi do kamienia, obwąchuje go dookoła, przyczem wciąga w nos tabaczkę i poczyna kichać. Kichając uderza głową o kamień i w ten sposób myśliwy ma gotową zdobycz.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 12:02
        Jak polują zimą na zające?

        W lesie lub w polu w czasie ostrej zimy zapala się wieczorem świeczki. Zające zwabione światłem a co więcej ciepłem, podchodzą do świeczek i skaczą naokoło, cieszą się że mogą się ogrzać. A zającom z oczu płyną łzy szczęścia. Tymczasem świeczki gasną i na mrozie zającom zamarzają łzy przez co stają się ślepe. Wówczas myśliwy chwyta każdego zająca z osobna i wkłada do torby.

        Sto lat temu i już “sadystyczne” dowcipy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 12:02
        - Pani odsyła tego bażanta, bo już go czuć
        - A cóż to pani wasza kupuej bażanta do wąchania czy do jedzenia...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:09
        - Wiesz pan co, panie prezesie, wczoraj zabiłem na polowaniu dziką świnię
        - Ja się dziwię, że pan na takie pospolite, ordynarne zwierzęta poluej! Świnia swojska czy dzika zawsz jest świnią!

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:10
        - Ale, że też pan ani razu nie strzeli!
        - Bo zapomniałem naboi...
        - To co pan tak wypatruje?
        - Kucharza, który miał ze śniadaniem do lasu przyjechać i dotąd go nie widać!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:10
        - Miałeś iść na polowanie
        - Chciałem, ale spotkałem starą babę
        - No! To chyba już dziś żadnego myśliwego nie wstrzymuje
        - A jednak...babą była moja praczka, której należy się jeszcze dziesięć złotych
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:11
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/qcLT2qy6dTocguzYOX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:26
        - Mój brat tak świetnie naśladuje głos kozła, że wnet zjawiaja się kozy
        - A ja znów potrafię kuropatwy zwabiać
        - To nic, mój stryj tak doskonale naśladował słowika, że zamieszkały obok nas poeta poczynał zaraz kreślić wiersze miłosne.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:27
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/qcLT2qy6dTocguzYOX.jpg.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:27
        Mój syn tak naśladuje koguta, że tylko patrzeć jak słońće wschodzi

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:28
        Myśliwy (do postrzelonego naganiacza) Masz dziesięć złotych i nie gadaj nikomu!
        Ranny: To kosztuje “ekstra” pięć złotych

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:29
        Z dniem 20 bm myśliwi dzierżawiący łowy za rogatkami mokotowskimi mogą rozpocząć polowania na rysia, wilka,niedźwiedzia i łosia. Jednocześmnie rozpoczynają się strzały do krów, pastuszek oraz parkanów podmiejskich. W Warsawie przypada obecnie początek łowów na szwaczki powracające wieczorek przez Ogrod Saski oraz nagonka na śmiałych dłużników

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:31
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/bI4pIcQbCYZyhnPmnX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:33
        Myśliwy wstępując do sklepu handlarza zwierzyną:
        - Cóż to, pusty sklep? Chyba dawno już nie było polowania
        - Przeciwnie. Nie dalej jak dziś rano było bardzo liczne.

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:33
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/IaaOGpgZ144cdFaQpX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:34
        - W zeszłym miesiącu polowaliśmy z Jankiem. On nic nie zabił
        - Zapewne tobie poszczęściło się lepiej
        - O tak, ja zabiłem jego psa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:35
        Młody hrabia X mówi do stojącego leśniczego, który się składał do krążącego jastrzębia:
        - Zdaje mi się, że niepodobna go będzie ściągnąć...
        - Dla pana hrabiego nie ma niepodobieństwa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:35
        - Kto jest ta stara baba, która ustawicznie kręci się około placu naszego?
        - Widzi pan, to jest tak: Hrabia wynajął na cały sezon polowania. Codziennie sama musi iść do lasu aby ją hrabia spotkał, gdy wyjdzie na polowanie, potem ma dobrą wymówkę, gdy przychodzi do domu bez niczego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:36
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/wa/qa/uuil/2RJAhjHCriSn3yTq3X.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:37
        Książę: Nie może sobie pan wyobrazić jakim tchórzem jest zając
        Hrabia: Tego nie wuem, naturalnie ale gdyby zając miał księcia strzelbę a książę nogi zająca to kto wie czy byłby odważniejszy od niego

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:38
        Leśnik: A hultaju, złapałem cię wreszcie! Co ty tu robisz w borze, z dubeltówką?
        Kłusownik: Ach, nic, ja tyko chciałem się zastrzelić

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:38
        - Oto już szósty zając, któregoś pan dziś spudłował
        - To nic nie znaczy. Dziś moje imieniny, chę widzieć wkoło same wesołe twarze

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:39
        Pan na polowaniu zmierzył się do zająca. Huknął strzał, zwierzyna wywróciła koziołka. Gajowy posłany dla przyniesienia trofeum, powraca i raportuje:
        - Proszę jaśnie pana, w tym zającu tkwi nieczysta siła....Leży zamieniony w cielę.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:41
        - Do kogo należą te piękne rogi?
        - Do mojego męża

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:42
        - Mój mężu, ten zając coś go przyniósł jest wypchany
        - Ależ skąd, moja duszko!
        - Powiadam ci, że tak
        - Patrzcie państwo! Takie już czasy teraz, że i zwierzęta zaczynają ludzi oszukiwać

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:43
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/wa/qa/uuil/IOkdbhjszIWgyg6fgX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:44
        Zajęcza logika

        Młody zajac starego
        Zapytał raz w lesie
        Jaki to huk potworny
        Echa z pola niesie?

        Mówiłeś mi już kiedyś
        Na leśnej polanie
        Że ludzie urządzają
        Na nas polowanie

        Na to mu stary zając
        Powiedział te słowa
        To co słyszysz, jest całkiem
        Rzecz odmienna, nowa

        A że cię uspokajam
        Niech cię to nie dziwi
        Bo to widzisz na siebie
        Polują myśliwi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:45
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/wa/qa/uuil/XLXIah2FtEyCFxNgVX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:46
        Przepisy dla niedzielnych myśliwych
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:51
        1) Kobieta wiejska różni się od zająca tym, że chodzi w spódnicy. Przed każdym strzałem należy ten szczegół sprawdzić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:52
        2) Broń “odtylcowa” nie nazywa się tak bynajmniej dlatego, by kaleczyć z niej...plecy sąsiadów
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:53
        3) Kordelas na blotem polowaniu nie jest konieczny
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:53
        4) Polując z psem - nie powinno się używać broni palnej, gdyż pies trafiony pełnym nabojem śrutu pada i zdycha pomimo tego, że kuropatwa zdrowo ulatuje

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:54
        Pewnie...

        Do młodej żonku, stary mąż
        Rzekł, mknąc na polowanie:
        - Jelenia muszę ubić dziś
        Spudłować jam nie jest w stanie!...

        A żonka na to zaraz w śmiech
        - O pewnie, mój drogi
        Zobaczysz jakie będziesz miał,
        Gdy wrócisz - piękne rogi!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:55
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/wa/qa/uuil/0A2GdhAjc82BQuwfaB.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:56
        - A ty dlaczego jesteś taki uradowany?
        - Miałem nadzwyczaj miły sen! Wyobraź sobie, strzelam do zająca i od drugiego strzału kładę go na miejscu

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:59
        - Na ostatnim polowaniu od jednego strzału zabiłem zająca i dwie dzikie kaczki
        - Ja tak nie potrafię...
        - Strzelać?
        - Nie, łgać!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:59
        - Może Jaśnie Pan poszedłby na kuropatwy!
        - Daj mi pokój, nie chce mi się
        - Ojciec Jaśnie Pan już ze strzelbą na dziedzińcu czeka
        - Ojciec co innego, ale ja nie głupi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:00
        - Czy twój tatko przywiózł co z polowania?
        - Natralnie! Siedem chrabąszczów majowych!

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:00
        - Mój panie, ten pies, którego mi pan wczoraj sprzedał nie jest psem lecz suką
        - Widzi pan to już jest taka rasa. Jego matka też była suką

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:02
        - Janie, kto strzelił?
        - E, nikt nie strzelił, jeno pan rządca tak kichnęli
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:02
        - A zając świeży?
        - Świeżuteńki. Jeszcze wczoraj w piwnicy myszy łowił
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:03
        Leśniczy: - Trzymaj się pan tylko blisko mnie, panie aptekarzy a ja już jeśliby szedł na pana dzik, wysadzę pana prędko na drzewo

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:04
        - Hej, hej chłopcze! Dopiero co strzeliłem do kaczki. Spadła ot tu w tym miejscu. Nie widziałeś?
        - Owszem, widziałem
        - Dawajże, dawaj!
        - Tylko to nie kaczka ale wrona
        - Hm...wrona? To dziwne! Co za niezwykłe złudzenie optyczne!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:04
        - No jesteśmy w polu...Zdejmij fuzję z ramienia puść przodem, zaczniemy strzelać
        - Bój się Boga, wolę odejść i patrzeć na to z daleka. Uszy sobie nawet zatkam watą. Strzałów boję się od urodzenia.
        - Więc dlaczego poszedłeś z nami na polowanie?
        - A niech diabli wezmą i polowanie! Poszedłem bom chciał chociaż na chwilę uwolnić się od gderania teściowej.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:05
        - Panie, panie!
        - A czego panowie chcecie?
        - Chodźno pan tu!
        - Nie mogę, idę na kuropatwy!
        - Dajże pan pokój kuropatwom! Co one panu zawiniły? Chodż pan lepiej do nas trzech myśliwych, pan będziesz czwarty, zrobiby wicia na trawie! Tylko się pan śpiesz, bo czas leci przed wieczorem trzech turów nie zrobimy!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:15
        W dzień imienin redaktora pisma łowieckiego zebrała się gromadka jego przyjaciół. Pełne komplementów przemówienie zakończono okrzykiem:
        - Niech żyje kochany redaktor!
        - Ale z czego panowie? Z czego? - odpowiedział kwaśno redaktor

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:15
        - Proszę zauważcie moi panowie zdarzenie, jakie miałem w ostatnią niedzielę. Poluję i strzelam zająca. Mój pies Hektor biegnie zająca aportować lecz w tej chwili, gdy już trzymał zająca aportować lecz w tej chwili, gdy już trzymał zająca jakiś duży ptak drapieżny, który widocznie również zająca miał upatrzonego uderza z szaloną szybkością z góry, chwyta w szpony mojego psa o odlatuje wraz z psem i zającem! Składam się więc co rychlej, strzelam - i cóż moi panowie powiecie na to! Zając i ptak spadają, zaś pies poleciał dalej...

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:16
        - Mam wyżlicę - opowiada stary wyga myśliwy - która ma tak rozwinięty instynkt macierzyński, że wychowała nie swoje szczenięta
        - Znałem takie wypadki - przerywa jeden ze słuchaczy. Niedawno temu zdechła mi kura, zostały po niej kurczęta. Czy dacie państwo wiarę, że moja suka zlitowała się nad nimi i zastąpiła im matkę!
        - To ciekawe, ale nie niemożliwe - wtrącił inny słuchacz
        - Tak, lez teraz te kurczęta szczekają -kończy poważnie myśliwy.

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:17
        - Ach jak się zmęczyłem, kilka godzin chodziłem i nic nie zabiłem
        - A przestrzegałem cię, żebyś nie polował w porę zakazaną
        - Przecież stryj wie najlepiej, że tyle rzeczy zakazanych zawsze mi się udawało

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:17
        Do p. Wł. Br. Pisze dozorca jego polowania dnia 4 kwietnia 1929:
        “Wielmożny Panie! Donoszę Wielmożnemu Panu, że zające i kuropatwy się pokazują coraz więcej o czym wielmożnemu Panu przedtem donosiłem. A dlaczego Wielmożny Pan nie przyjedzie na polowani i całuję rączki
        ********************************************Tymko Koropiec
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:18
        ...Wyskakuje szmalka ja worthaltuję by trafić na blat - strzelam - ona stoi, otwieram dryling, wkładam nowy patron, celujęna blat - strzelam - ona patrzy na mnie, robi grosse Tour i trapem uchodzi. Przychodzę na trop, nie ma anschussu ani farby, dalej iść nie mogłem bo był doppeltrieb.

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 18:18
        - Zlituj się, co robisz? Strzelasz do kapusty a nie do zająca
        - Bo widzisz...ja jestem wegerietaninem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 17:37
        - Czego chciecie ode mnie?
        - Jestem właśnie tym, którego pan dobrodziej podczas ostatniego polowania postrzelił
        - No tak, ale za to dostaliście już odszkodowanie
        - Naturalne, ale na drugi tydzień będzie znowu polowanie, więc chciałem prosić pana dobrodzieja o małą zaliczkę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 17:38
        Okrzyki miłosne:
        Myśliwego: Sarenko moja!
        Ornitologa: Jaskułeczko moja!
        Kłusownika: Pułapko moja!
        Rybaka: Złota rybko moja!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 17:38
        - Panie Władysławie, a gdzie pan idzie z tym składanym krzesełkiem?
        - Idę do starostwa, już po raz trzeci w tym tygodniu po kartę myśliwską
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 17:40
        Pan Katarkiewicz wracając wozem z długiego i dalekiego polowania a przejeżdżając przez miasto wstąpił do pierwszorzędnej restauracji:
        - Kelner!
        - Słucham pana dziedzica
        - Kwoczoły są?
        - Świeżuteńkie
        - A “ Żubrówka”?
        - Wyborna! Poznańska! Karpowicza!
        - Sarna jest?
        - Jest! Gotowieńka!
        - A...kredyt jest!
        - O! Tego nie ma...
        - No to podaj mi...kapelusz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 17:40
        - Na wczorajszym polowaniu miałem wyjątkowe szczęście, jedną kulą zabiłem dziewięć dzików
        Całe towarzystwo wytrzeszcza oczy
        - To chyba pan kazałem - odzywa się jeden ironicznie - na komendę stanąć wszystkim dzikom w jednej linii
        - Broń Boże! Całkiem pojedynczo, zabiłem samurę w której łonie po wypatroszeniu znalazłem ośm młodych
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 17:41
        Chłopiec: - Mama odsyła tego zająca bo cuchnie i prosi o innego
        Sklepowy: - A co ty smarkaczu sobie myślisz? Czy za wasze marne ośm złotych mam może do zająca dodać flachę perfum Cotty’ego?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 17:42
        - Hej gajowy, a gdzie chłopcy z nagonki?
        - Ta proszę łaski pana, jak zobaczyli strzelbę u tego pana z Poznania co to ma białe kamasze i tyle skrzydeł na kapeluszu - wszyscy pouciekali
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 17:42
        - Powiedz mi, kochany doktorze czy słonki są zdrowe?
        - Nie wiem, do mnie przynoszono żadnej na kurację
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 17:47
        - Pan dobrodziej to musi być myśliwy?
        - A to po czym pan poznaje?
        - Bo pan ma taką myślącą twarz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 17:48
        Adwokat: - W przyszłym tygodniiu mam ciężką sprawę, muszę bronić znanego kłusownika
        Sąsiad myśliwy: - Aha! Dlatego u pana mecenasa ciągle dziczyzna na stole...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 18:23
        - Skądże wy o tym czasie możecie mieć kuropatwy. Przecież polowanie jeszcze wzbronione.
        - To...to...z zeszłego roku, proszę jaśnie pana.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 18:23
        - Proszę mamusi! W “Kurierze” jest artykuł pod tytułem “Ludzie dubeltowi”. Co to znaczy?
        - Ludzie dubeltowi? To pewno są ludzie, którzy chodzą z dubeltówkami
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 18:24
        - Cóż to? Stoisz pan w miejscy? Czy myślisz pan, że wilki same przyjdą do niego?
        - Oho! Gdybym tak myślał, to nie stałbym tutaj z pewnością!
        - Jak to? Zamiast pilnować stanowiska to ty gazetę czytasz?
        - Po co mam pilnować, kiedy przed chwilą przeszedł tędy dzik i ani spojrzał na mnie...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 18:26
        Wojciech: - Oho! To tu widzę u was dziś wielkie polowanie
        Maciej: - A juści! To panowie z Warsiawy tak polujom
        Wojciech: - Ale ci też siarczyście pukąją, to pewnikiem siła zwierza ubiją...
        Maciej: A niech się wypukają, pójdzie im na zdrowie a i zajacom tyż dobrze co się trocha przelecą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:45
        - Nie wiedziałem, że Pudełkiewicz jest takim fuszerem. Za każym strzałem chybia
        - On to umyślnie czyni
        - Co ty mówisz? Dlaczego?
        - Ponieważ jest członkiem towarzystwa opieki nad zwierzętami, więc nie chce zabijać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:46
        ...A niechże licho porwie ten proch bezdymny! Teraz biedny szarak nie wie czy to strzelają czy grad pada...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:46
        Znany lekarz wybrał się na polowanie wraz z gronem swych przyjaciół. Ale pan doktor nie miał szczęścia, co strzelił, ti chybił
        - To straszne! - narzeka przed sąsiadem - strzelam już pół dnia i jak dotąd nic nie zabiłem!
        - Mam na to sposób - odpowiada sąsiad
        - No?
        - Niech doktor zapisze coś zającowi
        - No i masz, znów nie trafiłem zająca. Podła fuzja!
        - O, panie baronie to wina zajęcy...
        - Jak to?
        - Bo te szelmy jakoś nie podłażą pod strzał!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:48
        Jak to? Tyle pan żąda za jednego zająca? Przecie za tę kwotę można polowanie wydzierżawić
        - Tak! Ale to nie daje jeszcze gwarancji zdobycia zająca
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:48
        Myśliwy do zająca wymierzył z rusznicy
        I mówi kropnę z niego, jak do jasnej świecy...
        Wystrzelił...huk się rozległ dym tylko szarzeje
        A zając stanął słupka u hardo się śmieje
        - Łotrze! - rzecze myśliwy - śmierć twoja gotowa!
        - Nie - rzekł kusy - znam pana, pan jesteś ze Lwowa
        Niech ci mój dobrodzieju, jasne słońce świeci!
        Ja pod twymi strzałami wychowałem dzieci
        Wydałem córki za mąż, pożeniłem synów
        Wypasłem na kapuscie wnuków jak butrynów
        Sam zdążyłem doczekać sędziwego wielu
        Pod lufą twej rusznicy - przezacny człowieku
        I dlatego cię proszę dobrotliwy panie
        Weź jeszcze an dwanaście lat to polowanie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:48
        Dwaj adwokacie z małopolskiego miasteczka zaprosili radcę sądowego ze Lwowa na polowanie na kaczki. Gość zmęczony bezskutecznym pościgiem czuje głód i pragnienie.
        - Nie macie co jeść?
        - Nie mamy
        - Nie ma tu w okolicy karczmy?
        - Nie ma
        No, ale przecież musicie mieć tu we wsi klientów, chłopów, pójdziemy do którego z nich aby nam dać choć kwaśnego mleka...
        - Niemożliwe. Jeśli on jest naszym klientem, to już nie ma krowy...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:50
        Przez wilgotne trawy
        Przez ugory het
        Myśliwiec z Warszawy
        Zapolować szedł
        Uszedł krokow dwa, trzy
        Widzi zając tuż
        Myśliwy się patrzy
        Zając ani rusz!
        Flintę ptaka lotem
        Pochwycił - padł strzał -
        Nemrod jęczał potem
        A zając się śmiał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:51
        - Przyczep mi pani do torby dwa zajace, tylko świeże...
        - O jasnie panie, ja właśnie trzymam takie oddzielnnie dla panów myśliwych...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:52
        Chcesz zabić zająca trafiaj go w krzyż
        Chcesz zabić sarnę trafiaj ją w bok pod łopatkę
        Chcesz zabić dzika trafiaj go między oczy
        Chcesz zabic kobietę trafiaj ją w język
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:52
        - Panie Erneście, czy to prawda, że pańska kuzynka tak dobrze strzela?
        - Tak, proszę pani to prawdziwa....Wilhelmina Tell!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:55
        Niedzielny myśliwy do ładnej dziewczyny: - No mała, nie boisz się mnie?
        - Ja nie, ale tata się boi bo to naganiacz....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:55
        - Czy pan leśniczy miał dużo szczęścia na onegdysiejszym polowaniu?
        - O tak i owszem, szczęście mi dopisało
        - Więc ile dzików pan położył?
        - Na szczęście nie spotkałem ani jednego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:59
        - No więc mam puszczać psy, czy nie?
        - Czekaj, czekaj! Zobaczę tylko w kalendarzu myśliwskim czy wolno polować na zające
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 09:59
        - Panie, dziedzic zając idzie
        - Niech idzie, jestem przygotowany na jego napad
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:00
        - Co? Ja mam tu stanąć?! Ależ tu nic nie wyjdzie!
        - Ale i nagonka też nie wyjdzie...

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:01
        - No! Moryc! Nigdy na polowaniu nie trafiasz a dziś postrzeliłeś chłopaka z nagonki
        - Nu! Ale wiedz jak on się nazywa? - Zajączkowski
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:05
        Myśliwy:
        - Co za licho! Chyba skóra mu zamarzła i śrut odbija się
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:06
        - Co! To doktor wybrałm się na polowanie?
        - Tak, tak!
        - Mocno mnie to cieszy!
        - Z jakiej racji?
        - Zamiast chorych zabijesz doktor zwierzynę!
        - Fii! Nic nie spotkałem, zabijam tylko czas,,,,
        - Eh, Co to nic, czas za stary wyga - prędzej on doktora sprzątnie, niż dokor jego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:07
        - Co stoisz Leosz jak malowany?! Lis pędzi obok o pięćdziesiąt kroków.
        - Nu! Ja się boję. On leci tak prędko, może on wściekły?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:08
        - Czy dasz wiarę panie Ignacy, że mój Zagraj staje na ulicy do wróbli, taka wytresowana szelma?
        - Ech! To nic! Mój Cymbał - wyobraź pan sobie - każdą muchę w pokoju wystawi, taka mądra jucha!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:09
        - Co za dziadowska redakcja! Żeby nawet głupiej ogniotrwałej kasy nie było. Ładne świadectwo dla polskich myśliwych. Tak wygląda popieranie prasy fachowej
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:10
        - Co za dziadowska redakcja! Żeby nawet głupiej ogniotrwałej kasy nie było. Ładne świadectwo dla polskich myśliwych. Tak wygląda popieranie prasy fachowej.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:10
        Żona (rachując kukanie kukułki): - Trzydzieści wykukała...a więc będę jeszcze trzydzieści lat żyła
        Mąż (do siebie): Gdybym ujrzał tego podłego ptaka, to bym cały ładunek w niego wpakował
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:11
        Gospodarzowi ukradziono konia: poznał go na jarmarku i pozwał złodzieja do sądu, podając za świadka żyda. Sędzia pyta się żyda:
        - Znacie tego konia?
        - Nu, czemu ni? Ja tego konia znał jak buł jeszcze takie małe źrebięcie. Ja mogę przysiąc!
        Wskutek tego świadectwa właściciel odebrał konia a złodzieja zamknięto. Niedługo potem ukradziono leśniczemu piękną dubeltówkę. Przypadkowo leśniczy schwycił złodzieja, gdy ten strzelbę chciał sprzedać. Dalej więc ze złodziejem do sądu, podając tego samego żyda za świadka:
        - Czy pan znasz tę strzelbę? - pyta sędzia żyda
        - Nu, czemu ni? Ja ten strzelba znał jak jeszcze była takim małym pistolecikiem!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:12
        W sądzie powiatowym X ogłasza sędzia wyrok zasądzający chłopa za nieprawne noszenie strzelby na dwa tygodnie aresztu z zamianą na grzywnę:
        - Przyjmujecie wyrok? - pyta sędzia
        - Nie przyjmuję! - mówi chłop
        - A więc zgłaszacie odwołanie?
        - Także nie
        - Zatem jak chcecie bi nie rozumiem was
        - Niech idzie połowa na wysoki sąd a połowa na gminę - zdecydował chłop po dłuższym namyśle
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:13
        Toast

        Są na świecie różne dziwy
        Telefoy, proch
        Na dębinie żołądź rośnie
        A na tyczkach groch!

        Nie ma patków bez upierzeń
        Ani słońc bez plam -
        Więc nemrodzi co to szkodzu
        Pijmy zdrowie dam!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:21
        - Mój Karo to istotnie nieoceniony pies, co za węch a przydym jaki posłuszny. Szkoda tylko, że ciągle mu łzy z oczu płyną. Panie nadleśniczy czy nie ma na to sposobu?
        - Jest i to doskonały, potrzeby by pan nareszcie po tylu latach oduczył tego ciągłego pudłowiania
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:21
        - Twój Karo musi mieć dużo pcheł, bo ciągle się trzepie
        - A nie, on ma tylko jedną pchłę, której wytrzepać nie może
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:22
        Sędzia: - A więc napadliście na gajowego i biliście tak długo aż wam oddał swoją strzelbę i zastrzelonego lisa
        Oskarżony: - Takie to już psie czasy, panie sędzio że taki, który miał służbową strzelbę i nie swojego lisa nie chce nawet tego oddać dobrowolnie

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:23
        - A czemu żeś ty Wojetek nie wypędził dziś krów na pastwisko?
        - Boję się bo przyjechało z Warszawy trochę panów na polowanie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:24
        - Jakże ojciec stary gajowy, zdrów?
        - Umarł
        - Fiu, fiu (gwizda)
        - A matka?
        - Umarła
        - Fiu, fiu
        - A wierny i poczciwy Burek?
        - Zdechł
        - Wieczne odpoczywanie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:25
        - Jakże tam panie doktorze z radcą Strzlbickim postrzelonym onegdaj na polowaniu?
        Doktor:- Jedna rana stanowczo śmiertelna, ale inne dadzą się wyleczyć...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:26
        Kochany Władku!
        ...Posyłam ci pocztą żądane ubranie myśliwskie, ale żę te wielkie guziki rogowe dużo ważą kazałam je odpruć.
        Twoja X
        PS. Guziki te znajdziesz w kieszeni kurtki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:27
        - Słuchaj no głupcze czy na tem polu są kuropatwy?
        - Oj! Oj!
        - Widziałeś?
        - Oj! Oj!
        - A dużo?
        - Jedenaście
        - Dawno?
        - Łońskiego roku cztery, a dwa lata temu siedem!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:27
        Profesor na polowaniu do chłopaka, którego postrzelił: - Więc ty nie zając? A bodaj to diabli wzięli! Raz udało mi się trafić i to tak nieszczęśliwie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:32
        - Dlaczegoś sobie podwiązał prawy polieczek?
        - Pamiątka z wczorajszego polowania. Po prawej stronie na stanowisku miałem mecenasa Fuszerskiego!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:40
        Pan Michał wałęsając się przez cały Boży Dzień ze strzelbą po polach i haszczach niczego nie ubił. Wracając do domu kupił po drodze zająca w sklepie spożywczy i dał żonie jako własne trofeum. Żona oglądając zająca zauważyła u jego nogi przywieszną kartkę z napisem 3,50. Zaintrygowana pyta męża:
        - Co oznacza to 3,50 na tej kartce?
        - To?.....To jest godzina o której go zastrzeliłem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:40
        Redaktor: - Dlaczegp pan tak obrażony na reportera naszego dziennika?
        Myśliwy: - Zważ pan tylko, gdy niedawno zabiłem zająca, ogłosił to w piśmie jako...wypadek nadzwyczajny!...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:41
        Hrabia pędząc automobilem na polowanie przejechał na śmierć starą kobietę
        - Psiakrew!....rzecze do sibie - Oby tylko nie było to zwiastunem nieszczęścia...

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:42
        Na pewnym polowaniu, ostatnim w sezonie rzecz się tak miała, Brano kociołek na zajace. Tuż koło siebie stali dwaj adwokaci, siejąc ogniem. Myśliwi zeszli suę wreszcie tak blisko, że strzał był niemożliwy, gdy wtem niespodziewanie pojawił się lis. Jakgdyby wiedząc, że myśliwym już strzelać nie wolno przedefilował w środku tuż przed kołem myśliwych a zmierzywszy w końcu wszystkich wzrokiem czmychnął w pole. Mecenasi odwrócili się i wygarnęli z czterech luf na co lis tylko omiótł kitą i zniknął w pobliskim lesie:
        - A to chytrus - zawołał stojący obok prokurator
        - Dlaczego?
        - Bo wziął sobie aż dwóch adwokatów żeby się wywinąć

      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:42
        Radca wybrał się na kaczki i wziął małego pisarczyka do noszenia za sobą ładunków. Z czeretu zrywa się krzyżówka, na którą równocześnie uderza z góry jastrząb. Radca ignoruje drapieżnika i strzela do kaczki ale chybia:
        - To dziwne, że chybiłem
        - Pan radca nie chybił - odpowiada chłopak - Kaczka myślała, że pan radca strzela do jastrzębia dlatego nie spadła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 10:42
        - Czy zapisałeś się do Czerwonego Krzyża?
        - A to po co?
        - Mój drogi w dzisiejszych czasach na polowaniu zawsze przyda się mieć pod ręką lancety i bandaże
        - A to wniosę na następnym zebraniu o zatrudnienie stałego chirurga, który będzie z nami na polowanie wyjeżdżał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 11:59
        Przyniósł raz chłop do króla głowę kapusty
        wielką jak ceber, bo król dawał nagrody za osobliwsze
        rzeczy. Ale że do króla przystęp niełatwy, więc
        jeden z dworzan pokojowych mówi do wieśniaka:
        „Dasz mi połowę nagrody, to będziesz dopuszczeń do
        króla." Chłop mówi: „Dam.“ —Jakoż niebawem król
        nad kapustą się dziwował, a pracowitemu gospodarzowi
        rozkazał dać ze swej szkatuły 10 dukatów.
        Lecz chłop powiada, że w dodatku pragnie jeszcze
        dostać 10 batów. Na usilną prośbę przystano,
        a wtedy mądry kmieć rzecze do pokojowca: „Mamy
        teraz czem dzielić się na poły; ja wezmę 5 dukatów
        i 5 batogów, i waszmość pan tyleż dostaniesz, a teraz
        kładźmy się oba.“ Dworzanin, jakby mydła zjadł,
        wyrzekł się dukatów i czmychnął.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 11:59
        Prowadził chłop wołu na targ na długim postronku,
        a było rankiem jeszcze szaro. Wół szedł
        o kilka kroków za chłopem, co widząc dwaj złodzieje
        podbiegli pocichu, wołu odwiązali, jeden odprowadził
        bydlę w las, a drugi założył sobie postronek
        na szyję, idzie za chłopem i zaczyna mruczeć pacierze.
        Obejrzał się gospodarz i krzyknął: „Wszelki
        duch Pana Boga chwali! — „I ja Go chwalę, mój
        człecze— ozwie się pokornie złodziej — dusza moja nieszczęśliwa
        była zaklęta w twego wołu, ale oto w tej
        chwili przyszedł koniec mojej pokuty i znowu zostałem
        człowiekiem." Chłop drżący z trwogi przeżegnał
        się, bo pierwszy raz widział takiego człowieka,
        westchnął na wspomnienie bicza, którym okładał
        nieraz wołu, dał za to biedakowi talara, którego miał
        przy sobie i zawrócił się do domu, rad, że się skończyła
        ciężka pokuta biednej duszy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:02
        Baba, wypościwszy się srodze przez siedem ty godni,
        wąchając kiełbasy i święconkę w wielką Sobotę,
        na myśl, że będzie wszystko jadła, poczęła po
        izbie tańczyć i śpiewać: „Jeszcze jedna nocka, jutro
        wielkanocka!..." Gdy tak wołając i skacząc włazi
        po drabinie na poddasze, pęka szczebel, baba zlata..
        i zabiła się. I sprawdziło się Pismo Święte, że ni
        wiesz człowiecze twego dnia i godziny, tudzie
        staropolskie przysłowie: nie mów hop, póki nie przeskoczysz.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:03
        Rodzice, nie mogąc zamąż wydać swej dziewki,
        bo była nic dobrego, a przytem wielce szpetna, poprosili
        cygana na swata, jako człowieka przebiegłego,
        i zalecili mu, aby w domu pewnego parobczaka, gdy
        się będą o ich córkę wypytywali, przechwalał i powiększał
        wszystkie jej przymioty. Poszedł cygan
        i powiada o pannie, że strasznie bogata, ładna, dobra...
        Wtem rzekną rodzice parobczaka: ,,I podobno
        ślepa na jedno oko“ - '„Na obydwa niedowidzi" —
        odpowie cygan. — ,,I jeszcze trochę głucha, jak słyszeliśmy?—
        „Głucha jak pień “ — przytakuje cygan. —
        „ I trochę kuleje na jedną nogę“— „Kuleje na obydwie
        i dobrze“— dorzuca swat.— „No, to kiedy tak—
        rzekną rodzice — to się wynoś panie swacie, bo nam
        synowej takiej niepotrzeba.“
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:04
        Przed laty kilkudziesięciu w mieście Białymstoku
        ożenił się pan Wróbel z panną Czyżówną, mieli furmana
        Sikorę, kucharkę Sroczyńską i mamkę Skowronkową
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:04
        Mieszkała na końcu pewnej wioski stara baba,
        niesłychana plotkarka. Otóż pewnego razu chciała
        z niej jedna kuma zażartować i powiedziała jej pod
        wielkim sekretem, że wójt z sąsiedniej wsi zachorował
        w nocy i zniósł jajo tak wielkie, jak kurze.
        Baba pobiegła do sąsiadki i prosząc o tajemnicę
        opowiedziała o nadzwyczajnym wypadku wójta, który
        zniósł 10 jaj wielkich, jak indycze. W godzinę potem
        na drugim końcu wioski sejmikowały kumoszki
        nad wypadkiem wójta, • któy zniósł w ciągu nocy
        kopę jaj takich wielkich jak gęsie, a lubo pani
        wójcina zaprzeczała wszystkiemu, nie chciano jej wierzyć.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:06
        Pewna pani, która nie lubiła przyjmować gości, gdy raz zajechał przed jej dom jeden z sąsiadów, schowała się za piec pomiędzy drewka, a słudze kazała powiedzieć, że z domu wyjechała. Wchodzi gość i słucha, co mu powiada sługa, ale, widząc wyglądające zza pieca nogi pani, odpowie: „To dziwna rzecz, że pani twoja wyjechała z domu, ale zapomniała nogi zabrać." Pani nogi chowa, ale za to drewka, które były wysoko ułożone, poruszyły się pod nią i wysunęły się z hałasem na pokój razem z zafrasowaną srodze panią. Gość, patrząc na to, woła na sługę: „Już pani twoja przyjechała! ‘
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:07
        Chciał raz na jarm arku żyd sprzedać chłopu
        konia ślepego, chromego (kulawego) i bez języka:
        — A jakże mam go kupić—rzecze chłop—kiedy
        ślepy?
        — Ny, albo on czytać będzie!
        — A kiedyż on i chromy.
        — Albo on do wojska pójdzie?
        — I języka nie ma jeszcze.
        — Albo to on adwokat? na co mu język!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:08
        Szła baba po kładce przez rzekę, gdy z przeciwnej
        strony zastąpił jej drogę czart i rzecze: „Babo,
        powiedz mi, kto lepszy: Bóg, czy ja? A powiedz
        prawdę, bo inaczej zepchnę cię z tej kładki do rzeki."
        Baba niepoczciwa, chcąc się zręcznie wykręcić
        z trudnego położenia, tak djabłu odpowiedziała:
        —Bóg jest dobry, ale i Waszmość wcale nie lichy,
        tylko że źli ludzie wzięli Waszeć na zęby.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:08
        Pewien szlachcic na Mazowszu miał taką złośliwą
        żonę, że był istnym męczennikiem i życie
        zbrzydło mu na świecie. Kazu jednego szlachta
        z owej wioski złowiła w jamę wilka, który im od lat
        kilku ciężkie wyrządzał szkody. Zebrani tedy nad
        wilczym dołem, a zemstą powodowani, radzili, jaką
        śmiercią ukarać mieli biedne wilczysko. Wtem ozwie
        się ów szlachcic nieszczęśliwy: „Na co go zabijać?
        ożenić go, ożenić!"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:10
        więc wziąwszy worek idzie do onego gospodarza,
        u którego dawniej służył, i prosi, aby mu pożyczył
        garniec grochu, bo gospodarz ten był człek zapaśny
        i zboże z roku na rok przechowywał. Idą do śpichlerza,
        gospodarz każe trzymać worek, ale przewróciwszy
        szuflę nad grochem do góry, mówi: „Kiedy
        się będziesz brał, to cię będę sypał, a kiedy się nie
        będziesz brał, to cię nie będę sypał." Parobek, widząc
        to, przypomniał sobie, jak dawniej nieroztropnie
        gardził darem Bożym, którego każde ziarnko było
        dlań teraz drogocenne, więc upadł do kolan gospodarzowi
        i przepraszał za swoją głupotę, a poczciwy
        kmieć przebaczył mu i pożyczył wór grochu z tęgim
        czubem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:11
        Gdy jeden adwokat namawiał pewnego chłopka
        do prowadzenia procesu o jakiś kawałek roli, mądry
        kmieć odrzecze mu: „Nie głupim, pani adwokacie,
        procesować się! Kto wiecznie buduje, ma wiórki, a kto
        się procesuje, ma papierki. J a wołami orzę, czystem
        ziarnem sieję i zbiorę plewy; a waszmość pan gęsią
        orzesz, piaskiem siejesz i zbierasz złoto."
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:12
        Słowo to wiatr" — mówi stare przysłowie.— Oj,
        gdyby to była prawda — powiada pewien gospodarz,
        który miał bardzo gadatliwą żonę— to moja kobieta
        obracałaby wszystkie wiatraki na świecie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:13
        Gospodyni pewnego proboszcza podczas upałów letnich chowała śmietanę w zakrystji dla chłodu. Dziad kościelny, widząc to, codziennie śm ietany upił trochę., a potem pomazawszy nią usta figurze jednego świętego w kościele, opowiadał wszystkim, że ów święty zjada śmietanę.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:13
        Gdy raz ludzie wzruszeni kazaniem płakali
        wszyscy w kościele, a jeden tylko człowiek nie płakał,
        zapytany o przyczynę tego, - odpowiedział: „Przecież
        ja nie jestem z tej paratji."
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:14
        Dostał się jeden m łynarz do piekła, a spotkawszy
        tam znajomą szynkarkę, pyta jej:
        — Pani kumo, czy ty tu?
        — Panie kumie, a i ty tutaj?
        — Za cóż cię, pani kumo, tu wzięli?
        — Oj za to, żem nikomu m iarki nie dolewała,
        — No patrz, pani kumo, co za niesprawiedliwość!
        A mnie znowu djabli wzięli za to, żem
        z wierzchem b rał miarę od zmielonego zboża.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:14
        Zeszło się dwóch myśliwych, a obaj byli srodzy
        łgarze. Jeden opowiada tedy, że strzela takiem i szrócinami,
        które, choć zająca nie trafią, to dopóty gonią,
        dopóki nie ubiją. A drugi rzecze: „To wszystko
        fraszka wobec dziwnego wypadku, który mi się raz
        wydarzył. Strzeliłem do niedźwiedzia wybierającego
        barć na sośnie, a bestja ta spadając z drzew a wpadła
        w lufę mej strzelby, tak, że aż za ogon musiałem ją
        wyciągać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:15
        mieście Wilnie na jednego konia wsiadło
        dwóch ludzi i tak wyjechali z miasta ku domowi.
        W tem spotykają jakiegoś szlachcica, który pyta:
        „A która tam w mieście godzina?" Na co pierwszy
        z owych ludzi, bliżej łba końskiego siedzący, odpowiada:
        ,,Niech się waszmość zapyta tego, co za mną
        siedzi; będzie on wiedział lepiej, bo później wyjechał."
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:16
        Pewien Włoch, wędrując przez Mazowsze, pytał
        raz człowieka spotkanego w polu o drogę do miasta.
        M azur pokazał mu drogę i jako uczciwy człowiek
        jeszcze go przeprowadził, by się wędrownik nie zbłąkał.
        Gdy tak szli razem, M azur zobaczył w bróździe
        mysz polną i, jako szkodliwe zwierzę, zadeptał mówiąc:
        „A jesce piscys!” Włoch ów, który po polsku
        nie um iał ani słówka, usłyszawszy słowo ,,piscys,“
        który po łacinie oznacza rybę. gdy powrócił do swego
        kraju, rozpowiadał, iż w Polsce ryby chowają się
        w polu, a chłopi łapią je tam nogami, co sam na
        u łasn e oczy widzia
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:17
        W idział raz sołtys, ja k pan wybierał u kupca
        wino, a wybrawszy najlepsze, mówił o niem z łacińska:
        et kolore, et odore, et sapore, co znaczy po polsku,
        że miało i kolor, i zapach, i smak dobry. Z apam
        iętał sobie sołtys te wyrazy, a wstąpiwszy do
        czapnika, gdzie wiele ludzi było, chcąc uchodzić za
        mądrego i łacinnika, gdy w ybrał sobie czapkę baranią
        podług upodobania, rzecze o niej: et kolore, et odore,
        et sapore.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:18
        Miał gospodarz głupiego parobka, którego posłał
        orać pod lasem. Dwóch złodziejów widząc, że woły
        dobre, namówiło się z sobą i jeden ukryw szy się
        w gęstwinie rzekł dziwnym głosem: Wół wołu zjadł, wól
        wołu zjadł! Parobek zaciekawiony idzie w las i goni
        za oddalającym się głosem, lecz nie dogoniwszy pow
        raca do swojego pługa i cóż z?staje? Oto wół gorszy
        stoji, a z wołu lepszego ogon tylko w ygląda mu
        z pyska. Parobek w płacz i krzyk, że wół wołu zjadł.
        A była to tylko sztuczka złodziejów, którzy ukradzionemu
        wołu ogon urżnęli i wsadzili w gardło d ru giemu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:18
        Gdy raz pewien pan ożenił się, a młoda żona
        zaczęła bardzo grymasić, tak, że jej niczem niemożna
        było dogodzić, pan przyw ołał kilka dziewek, kazał
        im panią spowinąć w prześcieradła, niby małe dziecię,
        włożyć w kołyskę i kołysać. Gniewała się pani i p łakała,
        ale nic nie pomogło, bo mówił pan, że widać
        dzieckiem nie była dokołysana i dlatego tak grymasi,
        więc ją teraz dokołysać potrzeba. Jakoż sposób ten
        pomógł skutecznie na fochy, i pani wyleczyła się na
        zawsze, a była z niej potem rządna gospodyni, przykładna
        żona i dobra matka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:19
        Pyta ł jeden drugiego:
        — Dlaczego, jadąc, kamień mijasz?
        —- Dlatego, że mnie kamień nie minie.
        — A dlaczego drzewo mijasz?
        — Bo i drzewo mnie nie minie
        — A dlaczego szubienicę mijasz?
        — Bo i szubienica mnie nie minie.
        T u dopiero zrozumiał odpowiadający, że się złapał w tej odpowiedzi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:19
        Pozwał do sądu jeden drugiego za to, że mu powiedział:
        „Jesteś głupi, ja k tabaka w rógu.“ Przy
        tej zwadzie był obecny gospodarz stateczny, który
        wezwany do sądu na świadka, a niechcąc się narazić
        nikomu, takie dał zeznanie: „ Ja nie mogę świadczyć
        w tej sprawie, ponieważ tabaki nie zalżywam, a więc
        wiedzieć nie mogę, czy jest ona w rogu głupia
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:20
        Szlachcic zagonowy podlaski przyprowadził na
        ja rm ark szkapsko wielkie, stare ja k świat i chude
        ja k szczapa, co widząc jakiś kupiec na konie zapytuje
        owego szlachcica: „A poezemu waspan chce za
        łokieć tej kobyły?" Na to szlachcic, podnosząc szkapie
        ogon do góry, odpowie bez namysłu: „Proszę
        wejść do sklepu, to się pan dowie o cenie!"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:20
        Jedna baba, spotkawszy drugą babę, ta ką zadała jej zagadkę: „Jeżeli zgadniecie kumo, ii e mam serów
        w zapasce, to wam oddam wszystkie dziewięć
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:22
        — Dokąd poszedł twój ojciec?
        — Poszedł w pole robić sobie szkodę.
        A to jakim sposobem?
        — Bo poszedł zagrodzić miejsce, gdzie mu
        przez zboże jeżdżą, więc będą płot wymijali i w drugiem
        miejscu wyjeżdżą.
        — A gdzie twoja matka?
        — Poszła zjedzony .chleb piec.
        — A to jakim sposobem?
        — Bo pierwej pożyczała, a teraz musi tyleż upiec, żeby oddała zjedzony
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 12:22
        M iał gospodarz złą żonę i cierpiał krzyż pański.
        Aż pewnego razu zaniemogła mu złośnica i um arła.
        Aliści gdy trum nę wieziono na cm entarz, zawadzono
        0 krzak w lesie, trum na spadła i rozbiła się, a baba
        z niej w ylazła i powróciła do domu. bo była tylko
        w letargu, czyli w omdleniu parodniowem. We dwa,
        lata później ta sama gospodyni * zachorowała ciężej
        1 um arła naprawdę, więc znowu wieziono ciało tą
        samą drogą, a gospodarz przykazyw ał ostro parobkowi,
        żeby jechał ostrożnie i o żaden krzak ani drzewo
        nie zawadził broń Boże.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:02
        MAŁA RÓŻNICA.

        Ten wysoki Bózek z lV-go gimnazjum opowiada, że ma
        jeszcze pra- pra- pra- prababkę. Co za blagier!

        On wcale nie blaguje, tylko się biedak jąka.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:02
        DZIECIĘCA CIEKAWOŚĆ.

        Mamusiu, Mania miała ci coś opowiedzieć 1

        Co takiego?

        Bo słyszałam jak mówiła w kuchni do tatusia: Proszę
        pana, bo zaraz powiem to pani !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:10
        WET ZA WET.
        Kolejka podmiejska wlokła się jak zawsze, stojąc co chwila. Jeden z pasażerów stracił cierpliwość i rozpoczął spór z kon­duktorem.

        Jeśli panu to niedogadza, proszę wysiąść i iść pieszo l odparł konduktor.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:12
        ZNAWCA.
        Panna Tosia dostała od krewnych pierścionek z brylantem,
        Uradowana pokazuje piękny prezent znajomym.
        -
        To nie jest
        prawdziwy brylant — konstantuje ktoś.
        -
        Co, nieprawdziwy?
        Czy pan się zna na brylantach? — Nie, na brylantach się nie
        znam, ale znam się na krewnych.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:12
        W Jabłonkowie ostatnio był modny żart, który opowiada­
        no na temat wielkiego, tamtejszego czechofila Smyczka.
        — Na lekcję gry na skrzypcach przychodzi chłopak. W trakcie
        lekcji nauczyciel zauważył, że chłopak nie ma z sobą smyczka
        i pyta się : — Gdzie jest smyczek? — Uciekł do Frydkul

        brzmiała odpowiedź chłopca.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:13
        POZNAŁ SIĘ
        Cyklista, który jadąc nieostrożnie, wpadł do rowu:

        Teraz kiedy leżę w rowie, wiem nareszcie od czego
        pochodzi słowo rower.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:17
        Fraszki.
        Pewien połykacz noży z dnia na dzień czuł się gorzej.

        Przyszedł lekarz. Rzekł do niego: „Niech pan nie je nic ostrego"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:17
        Wampir —snob.
        Pewien wam pir- snob raz zrana dobrał się do księcia pana.
        Chłepcąc krew, rzekł: To przyjemnie, że krew księcia pły- .
        nie wemnie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:18
        Synek: Tatusiu, jak się nazywa no wy prezydent Czechosłowacji
        Tata: Hacha!
        Mama: — Nie śmiej się, tylko odpowiedz, jak się dziecko
        grzecznie pyta!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:18
        Deficyt.
        Jakiś gość w hotelu robi piekielną awanturę:

        To skandal! Znalazłem tej nocy w łóżku trzy pluskwy!
        -
        Tylko trzy? - - dziwi się portjer — Widocznie gość który
        tam mieszkał przed panem, musiał zabrać dwie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:19
        Pewność i zaufanie.

        Syn pani studjuje medecynę, chyba już dziesiąty rok?
        Robi to celowo. Twierdzi, że ludzie więcej mają zaufanie do
        starszych lekarzy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:20
        Dwa wyjątki
        Do Króla Fryderyka Wielkiego przyszedł raz pewien mło^
        dzieniec z prośbą o posadę.
        Król zapytuje go:
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:04
        Młody robotnik przyszedł odnowić piękne
        stylowe meble. Obejrzał je, podrapał się w
        głowę i powiedział do właścicielki:
        — Pani chce, żeby to było dobrze zrobione?
        — Oczywiście!
        — Wobec tego poproszę o zamszową ściereczkę,
        szklankę letniej wody i szklankę koniaku.
        Gdy przyniesiono żądane akcesoria, robotnik
        wychylił koniak jednym haustem.
        — Co to ma znaczyć?! — woła właścicielka.
        — Myślałam, że to panu potrzebne do
        pracy!
        — Jasne, że do pracy — mówi robotnik
        chłodno. — To mi doda odwagi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:04
        Wozak trudniący się rozwożeniem węgla
        przyjął do pomocy młodego chłopca.
        — Pracujesz ze mną już dwa miesiące,
        a jeszcze nie umiesz rozróżniać gatunków
        węgla. Niczego się nie nauczyłeś!
        — Owszem, jednej bardzo ważnej rzeczy.
        — Jakiej?
        — Że tona ma 700 kg.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:04
        Do mieszkania dostaje się włamywacz i
        terroryzuje właścicielkę:
        — Proszę powiedzieć natychmiast, gdzie
        są pieniądze, bo inaczej panią zabiję!
        — A jeśli powiem, to nie zrobi mi pan
        nic złego?
        — Nie.
        — Na pewno?
        — Na pewno.
        — Pieniądze są w PKO.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:05
        Matkę rozpieszczonego synalka pyta znajoma:
        — Pani syn jeszcze nie pracuje?
        — Nie.
        — Dlaczego?
        — Bo do ciężkiej pracy jest za słaby, a do lekkiej za ciężki.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:05
        Owdowiała małżonka udała się do wróżki. Wróżka urządziła seans spirytystyczny, wywołując ducha męż. Wdowa pyta:
        — Franciszku, czy jesteś szczęśliwy?
        — Tak, bardzo.
        — Szczęśliwszy, niż byłeś tu ze mną?
        — Tak.
        — A jak jest tam w niebie?
        — W niebie? Ja wcale nie jestem w niebie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:06
        Pewien malarz tak wyraził się o kobiecie:
        — Kobieta jest prawdziwą akademią:
        w dwunastym roku życia zarysowuje się,
        w piętnastym — szkicuje się, w osiemnastym
        — maluje się, w dwudziestym — wystawia
        się.
        I dodał:
        — Ale ta, która naprawdę zna swój
        wiek, nigdy nie będzie martwą naturą.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:06
        Katecheta do Jasia:
        — Powiedz mi: kto widzi i słyszy
        wszystko?
        — Dozorca
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:08
        W lesie odbywał się konkurs na najlepiej
        uwite gniazdo. Jurorem była stara, mądra
        sowa. Wybór jej padł na gniazdo drozda. Po
        wręczeniu samiczce drozda nagrody, sowajuror
        rzekła:
        — Twoje gniazdo jest świetne, miękkie i
        przytulne, ale powiedz mi, dlaczego na dnie
        jest dziura?
        — Bo ja ogromnie lubię znosić jajka, ale
        nie cierpię wychowywać dzieci
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:08
        Przechodzień do młodzieńca, który stoi na
        ulicy z wyciągniętą ręką:
        — Nie wstyd panu w tym wieku prosić
        o pieniądze?
        — Nie, bo już rok odsiedziałem za to,
        że je brałem bez proszenia!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:09
        Pan potrącił w autobusie bardzo tęgą panią
        i mówi:
        — Bardzo przepraszam, ale nie zauważyłem
        pani.
        Na to pani z czarującym uśmiechem:
        — Pochlebca!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:09
        Matka trzynastoletniego syna do męża:
        — Czy odbyłeś już z Jackiem tę uświadamiającą
        rozmowę?
        — Tak, usiłowałem skierować rozmowę
        na kwiaty i pszczółki, ale . . .
        — Co ale?
        — On stale powracał do dziewcząt
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:10
        Żona oskarżonego, który właśnie został
        skazany na 5 lat więzienia, do adwokata:
        — Czy mógłby pan memu mężowi doręczyć
        ten list?
        — A jaka jest treść tego listu?
        — Ż p zwracam mu wolność
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:11
        Klientka do właściciela sklepu ze zwierzętami:
        — Ile kosztuje ten sjamski kot?
        — 800 Kcs.
        — Co takiego? Tydzień temu kosztował
        zaledwie połowę.
        — Tak, ale w ciągu tego tygodnia zjadł
        dwie najcenniejsze papugi!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:11
        Dwa lwy oglądają w klatce zawartość torby lekarskiej i stłuczone okulary.
        — To był dobry weterynarz — mówi pierwszy lew.
        — Tak, dorzuca drugi. — Szkoda, że nie zostało ani kawałka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:12
        Dziewczyna do przyjaciółki:
        — Karol kocha mnie do szaleństwa. Rujnuje
        się dla mnie na drogie prezenty. Jestem
        zażenowana i chciałabym, żeby to
        wreszcie ustało.
        — Nic prostszego: wyjdź za niego za mąż
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:12
        Dyrektor do sekretarki, którą trzyma na kolanach:
        — Na ewentualność, gdyby tu przypadkiem weszła moja żona. Czy pani jest ubezpieczona od wypadku przy pracy?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:13
        Jaś do ojca:
        — Co to znaczy: kobiety niezależne?
        — To kobiety, które nie mogą znaleźć nikogo, kto chciałby od nich zależeć.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:14
        Palacz do znajomego:
        — Odzwyczajanie się od palenia jest rzeczą
        najłatwiejszą w świecie.
        Robiłem to już z 50 razy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:15
        W poczekalni szpitala położniczego przyszły ojciec chodzi nerwowo z kąta w kąt. Po pewnym czasie zjawia się inny mężczyzna i siada spokojnie w fotelu. Wchodzi pielęgniarka i zwracając się do ostatniego przybysza, mówi:
        — Niech pan idzie ze mną. Ma pan syna.
        Na to pierwszy:
        — Ależ, proszę pani, ja tu byłem przed tym panem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:15
        Gospodarz na wsi zachorował i w jego zastępstwie
        syn prowadzi gospodarstwo, zdając
        codziennie sprawozdania:
        — Ostatnio krowy dają 20 litrów mleka
        dziennie.
        — Ile mleka sprzedajemy?
        — 19 litrów.
        — Ile śmietany?
        — 3 litry.
        — A co, do licha, robisz z resztą?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:18
        Żotva do
        — Ten twój znajomy jest bardzo źle wychowany.
        Rozmawiałam z nim jakieś pół
        godziny i w tym czasie ziewał chyba z 15
        razy.—
        Moja droga, on pewnie nie ziewał,
        on się chciał odezwać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:19
        Pani do wielbiciela:
        — Dziś mój mąż poszedł na ryby, więc
        mamy dużo czasu dla siebie. A co ty powiedziałeś
        swojej żonie:
        — Że idę na ryby
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:19
        W małym miasteczku pod dom weterynarza
        przychodzi gospodarz, ciągnąc za sobą
        ospałego konia.
        — Panie doktorze, niech pan coś poradzi,
        aby tego lenia jakoś pobudzić do pracy.
        Lekarz robi koniowi zastrzyk. Po chwili
        koń zrywa się i galopuje przed siebie.
        — Ile płacę?
        — 50 Kćs.
        — Tu jest 100 Kćs, panie doktorze. Mnie
        również proszę zrobić zastrzyk.
        — Ale po co?
        — Żebym mógł dogonić swego konia.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:20
        Do sklepu z obuwiem przybiega klient
        z reklamacją:
        — Kupiłem tu wczoraj parę butów, są tak
        niewygodne i tandetnie wykonane, że nie
        można ich nosić!
        — Co pan narzeka, pan ma tylko jedną
        parę, a my tu mamy trzysta
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:23
        Świeżo upieczony właściciel samochodu
        prowadzi wóz. Jadąca z nim żona i teściowa
        udzielają mu na zmianę rad:
        — Skręć teraz.
        — Wyprzedź go.
        — Zwolnij.
        — Postaraj się wyminąć!
        — Hamuj!
        W końcu zirytowany kierowca odwraca
        się do żony:
        — Kochanie, kto tu prowadzi samochód,
        ty, czy twoja matka?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:24
        Zażywny jegomość, bardzo zasapany, przybywa
        na brzeg rzeki w chwili, gdy prom pasażerski
        znajduje się w odległości metra od
        brzegu. Robiąc największy wysiłek, na jaki
        go było stać, grubas wskakuje na prom i
        ciężko opada na ławkę trzymając się za serce.
        — A jednak zdążyłem — mówi do jednego
        z pasażerów.
        — Tak, ale niepotrzebny był ten wysiłek,
        nie jest to bowiem prom, który odjeżdża, ale
        prom, który wraca.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:31
        Przed sądem dla nieletnich staje młodociany
        przestępca oskarżony o kradzież. Sędzia
        zwraca się do ojca chłopca:
        — Czyż nie wstyd panu dopuszczać do
        tego, aby pana jedyny syn stawał już trzeci
        raz przed sądem? Powinien go pan uczyć,
        jak należy postępować.
        — Ja go uczę, panie sędzio, ale on za
        każdym razem daje się złapać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:32
        Z zarządzenia przysłanego do Rady Gromadzkiej:
        — Podkreśla się, że na miejscu, na którym stoi już jakiś budynek, drugiego budynku stawiać nie wolno
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:33
        Aktorka kręciła scenę w klatce lwów. Ktoś zapytał:
        — Czy bardzo się pani bała?
        — Tak, bo zwierzęta podobno mają pchły
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:33
        Milicjant zatrzymuje samochód prowadzony
        przez młodą kobietę:
        — Jechała pani w mieście z szybkością
        9 0 km!
        — Czy to nie wspaniałe? A dopiero wczoraj
        dostałam prawo jazdy!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:34
        Do celi przybywa nowy więzień.
        — Za co tu pana wsadzili?
        — Za zbyt częsty udział w weselach.
        — Jak to? Więc za to pana ukarano?
        — Tak, bo w każdym uczestniczyłem jako pan młody.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:34
        W Paryżu, w klinice porodowej, ojcowie
        oglądają swych potomków przez szklaną
        ścianę sali noworodków. Wśród grupy szczęśliwych
        ojców znajduje się bogaty szeik.
        Jeden z ojców pyta uprzejmie:
        — A pański, to który?
        — Te dwa pierwsze rzędy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:34
        Automobilista bezskutecznie usiłuje zapalić
        motor. Po chwili wychodzi z wozu, otwiera
        maskę i próbuje uruchomić motor za pomocą
        ręcznej korby. Gdy zakręcił sześćdziesiąty
        raz, jakiś staruszek podchodzi, wciska
        mu w rękę monetę i mówi:
        — Wspaniała jest ta pana katarynka.
        Trochę wprawdzie niedosłyszę, ale naprawdę
        wspaniała!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:35
        Miłośnicy zwierząt rozmawiają na temat żywienia swych pupilów. Jeden mówi:
        — Doszedłem do wniosku, że psy, które jedzą muchy, nie tyją.
        Ktoś dorzuca:
        — Szczególnie, jeśli nie jedzą nic poza tym!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:36
        Anglik zwiedza Paryż i na jednej z kawiarni
        znajduje wywieszkę „Tu się mówi po
        angielsku." Wchodzi i zwraca się w języku
        ojczystym do kelnera, na co ten, wzruszając
        ramionami, powtarza w kółko: nie rozumiem.
        Z tym samym skutkiem Anglik usiłuje porozumieć
        się z kierownikiem lokalu. Wreszcie
        łamaną francuzczyzną pyta oburzony:
        — Więc kto tu właściwie mówi po angielsku?
        Kierownik wyrozumiale:
        — Goście!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:36
        Do pana domu zwraca się kuzynka:
        — Jak to, zostawiasz żonę przy tak ciężkiej pracy fizycznej, a sam leżysz i czytasz
        gazetę?
        — Bo jej przy pracy nie trzeba pilnować.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:37
        Doświadczona mężatka do przyjaciółki:
        — Właściwie to zupełnie wszystko jedno
        kogo poślubiasz — i tak za parę dni okazuje
        się, że to zupełnie ktoś inny
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:37
        Amerykanin został zaproszony do starego
        angielskiego pałacyku. Wskazując na wiszący
        na ścianie portret jednego z przodków,
        gospodarz mówi:
        — Oto sir Henry, założyciel rodu.
        — Co on zrobił? — pyta Amerykanin.
        — Założył ród.
        Gość wzrusza ramionami i mówi:
        — To jasne, ale co on robił w dzień?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:38
        Do sklepu spożywczego przychodzi mała
        dziewczynka:
        — Poproszę bochenek chleba.
        — Białego czy razowego?
        — Wszystko jedno, ciocia niedowidzi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:40
        Sędzia do oskarżonego:
        — Zdaje się, że widzę tu pana nie po raz
        pierwszy. O co ostatnio był pan oskarżony?
        — O obrazę boksera.
        — I został pan ukarany?
        — Tak, ale nie przez sąd!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:41
        — Ujcu, tyn kóń, coście mi go sprzedali, nie chce żrać!
        — Byjcie radzi, sąsiedzie, siano je latoś drogi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:42
        Czymuście pobił tego człowieka? To jest pono wasz krewny?
        — Panie władzo, jaki tam krewny, to je mój brat
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:43
        — Spotkało mie nieszczęści.
        — Jaki nieszczęści, Drzązgalko?
        — Na pojczałach se u sómsiadki 500 Kćs
        a ona wczora umrzyła.
        — Dyć to nima żodne nieszczęści, naopak!
        — Prawie tymu, lutujym, żech se nie pojczała wiyncy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:43
        Stary gazda Klimek postanowił darować
        swoimu synowi kónia. Jak go wykludził z
        chlywa, tak mu zaczón dźwigać ogón.
        — Czymu zaglądosz pod ogón — pyto
        sie Klimek.
        — Bp sie prawi, że darowanymu koniowi
        nimo sie zaglądać na zęby.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:44
        — Warzecho, czymu dzierżycie ciągym
        tyn palec we wodzie?
        — Bo mi doktór prawił, że se móm wykąpać,
        tak sie przyzwyczajóm do wody
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:44
        Synek mówi do Moczygęby:
        — Ojciec, jak sie pozno pijanego człowieka
        ?
        — To mosz tak, synu . . . Teraz przed nami
        idą dwo' chłopi, gdybych był pijany, tobych
        widzioł cztyróch . . .
        — Ojciec, dyć przed nami idzie jedyn
        chłop .
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:45
        W stanie podniesionym na duchu wraca
        do chałupy Jadam Macierzónka.
        — Każ tu miyszko Jadam Macierzónka —
        pyto sie napotkanego przechodnia.
        — Na dyć to ście sóm wy, sómsiedzie —
        tłumaczy znajomy.
        — Tela też wiym, ale nie wiym, kaj
        miyszkóm
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:45
        — Pamiętajcie, Michale, że każdy kieliszek
        skraca życie o dzień.
        — Panie doktorze, podle tego coch wypił,
        toch je uż downo nieboszczyk
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:46
        Dzichta spotkoł na ulicy podchmielonego
        karlusa.
        — Nie trop sie, synku — prawił do niego
        — powiydz, kany miyszkosz, a jo cie zakludzę
        do dómu.
        — Kaj miyszkóm? W Koszycach!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:06
        Dzichta spotkoł na ulicy podchmielonego
        karlusa.
        — Nie trop sie, synku — prawił do niego
        — powiydz, kany miyszkosz, a jo cie zakludzę
        do dómu.
        — Kaj miyszkóm? W Koszycach
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:06
        Stary Puczychwost siedzioł w gospodzie i
        drzymoł. Przyszeł gospodzki i zaszczyrkoł
        kluczami.
        — Za . . . za . . . zapłacę — zaczkał Puczychwost.
        — Kiej zobaczył rachunek, napół wytrzyźwioł.
        — Sanie łoja! Dyć to je rachunek dla
        trzóch!
        — Wasi kamraci leżą pod stołym — wytłumaczył
        gospodzki.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:07
        Maurycy Drzązgała przez pomyłkę, bo już
        mioł cosi pod mycką, wloz na pocztę zamiast
        do gospody.
        — Tu telegraf, ojciec — informuje go
        urzędniczka.
        — Dobre . . . Tak mi dejcie pół litra telegrafu
        .
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:07
        Żona mówi do pijaka: Dybyś sie chłopie
        ustatkowoł . . . Dyć aji to bydełko wiy, kiedy
        mo przestać pić, jyny ty nigdy nie wiysz . . .
        — Straszne rzeczy, jak piję wode, to też
        wiym, kiedy móm przestać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:08
        Fusekla siedzioł w gospodzie nad trzema
        kieliszkami.
        — Jak tam, sąsiedzie — zagadnął go
        Warzecha — dyć wóm dochtór zakozoł pić!
        — Zakozoł, to prowda, pozwolił wypić jyny
        jedyn kieliszek.
        — Nó, a wy przeca siedzicie nad trzema!
        — Bo jo był u drugigo doktora, a tyn prawił,
        że możym wypić dwa.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:08
        Prawił Fusekla: Ja, ja . . . Wielbłąd na
        pustyni poradzi osiym dni robić i nic nie pić,
        jo zaś poradzę osiym dni pić i nic nie robić...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:11
        — Szczepanie — mówi ksiądz do swoji
        owieczki — dyście mi przeca obiecali, że już
        nigdy nie zaglądniecie do kieliszka.
        — Dyć jo też słowo dodzierżoł, wielebniczku,
        jo teraz pijym prosto z flaszki.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:12
        Pijanego Gruszpónka prowadziła żona do
        domu. Chłopym kapkę szkubało, tak że mu
        w pewnej chwili czopka z głowy spadła.
        — Podniyś tóm czopke — upiyro sie
        chłop.
        — Tobych była głupio, jak żeś sie naproł
        i nimożesz czopki na głowie udzierżeć, tak
        sie jóm podniyś sóm.
        — Podniyś tóm czopke! — sierdził sie
        chłop, a kiej widzioł, że baba czopki nie
        podniesie, zgiął sie sóm i . . . prasnął sobą,
        jak dłógi.
        — Widzisz — zachichotoł Gruszpónek —
        nie chciałaś mi podniyść czopki, teraz mie
        musisz dźwigać całego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:13
        — Za pijaństwo bedziecie siedzieć w kozie
        — tłumaczy władza Moczygębie.
        — Nie bedym siedzioł, ino leżoł, bo sie
        mi chce strasznie spać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:14
        — Jak to było z tym zygarkiem — pyto
        sędzia.
        — To było tak, panie sędzio . . . Zygarek
        szeł na oknie, a jo szeł ulicą. Po chwili
        szli my razem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:16
        — Dowodów nima, żeście skradli ten zegarek.
        Jesteście wolny — prawi sędzia.
        — Panie sędzio, to znaczy, że teraz to już
        mogym tyn zygarek nosić na ręce
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:17
        Jednego rzezimiyszka wieszali. Był to młody
        kat, tóż niezaradny.
        — Przebocz, żech taki niezręczny — prawi
        do swoji ofiary.
        — To nic, pumógł bych ci, ale też nie
        umiym, bo mie po piyrszy roz wieszajóm —
        odpowiado rzezimiyszek.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:18
        Jednego bandytę skozali na śmierć. Po wyroku
        bandyta tak sie boł, że ze strachu w nocy
        umrzył.
        Następnego dnia dozorca więzienny napisoł
        taki protokół: Więziyń NN, skazany na szubienice,
        uratowoł sie przed śmiercią tym sposobym,
        że umrzył.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:18
        Moczygęba doł do gazety taki ogłoszyni:
        Oznajmiam, że Jadam Gruszpónek ukrodł mi
        psa, jak mi go nie oddo do tydnia, to jego
        nazwisko ogłoszym publicznie w gazecie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:19
        — Oskarżony, czy oskarżony sam popełnił
        przestępstwo kradzieży? — pyto sie sędzia.—
        Tak jest, panie sędzio . . . Dzisio ciężko
        o uczciwego wspólnika.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:20
        — Nie wstyd wóm, żeście we śnie okrod
        swoigo przyjaciela?
        — Panie sędzio, dyć ón tak dobrze społ,
        żech nimioł serca go budzić.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:20
        — Co was popchnęło do tylu kradzieży —
        pyta sędzia.
        — Książka kucharska.
        — Pierwszy raz słyszę!
        — No tak, panie sędzio. Bo tam je pisane:
        weź cukru kilo, weź smalcu, weź 10 jaj, weź
        to i tamto. No to jo broł, a teraz móm kłopot
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:21
        — Piniądze, albo zygarek — wrzasną!
        rzezimiyszek nad uchym spóźnionego przechodnia.
        — Nimóm ani jedno, ani drugie . . .
        — To co sie plączesz w nocy po ulicach
        i uczciwym złodziejom czas zabiyrosz . . . !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:21
        Opowiadał Moczygęba: Jak żech był w
        austryjackim wojsku, to sie mie kapral spytoł,
        co to je strategia. A jo mu prawił tak:
        Strategia jest wtedy, kiedy wojsku chybi municyje
        i nimo czym strzylać. Wtedy musi tak
        dłógo strzylać, aż przywiezóm nową municyje,
        żeby wróg nie zauważył, że naszymu wojsku
        chybiło municyje. Po taki odpowiedzi
        mie powyszyli na cugsfire.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:22
        Dwaj panowie rozmawiają o kolegach:
        — Czy wiesz, że Kowalski i Malinowski
        okropnie się wczoraj pokłócili?
        — Doprawdy? A byli nierozłączni. . .
        — Właśnie, wczoraj musiało ich aż czterech
        rozłączać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:23
        — Dzisiaj zapiję się na śmierć!
        — Chodź . . . Umrę razem z tobą.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:23
        Lekarz do kolegi:
        — Połowę pacjentów zawdzięczamy złym
        kucharzom . . .
        — A drugą połowę?
        — Dobrym kucharzom.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:31
        Kapelan do skazańca:
        — Czy żałujesz, synu?
        — Tak, jednego.
        — Czego?
        — Cyganka mi przepowiedziała, że otruję
        się grzybami. A ja tak lubię grzyby i niepotrzebnie
        ich nie jadłem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:32
        Ojciec do dorosłego syna:
        — Pamiętaj, mężczyzna powinien się ożenić tylko z kobietą ładną.
        — Dlaczego?
        — Wtedy istnieje szansa, że się od niej uwolnić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:33
        Podczas pogrzebu żony mąż zmarłej widzi, że jej adorator jest w rozpaczy. Wzruszony
        podchodzi do niego i mówi:
        Stary, nie martw się! Ja się znowu ożenię.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:33
        — Oskarżony, czy był pan już karany?
        — Tak, panie sędzio.
        « — Za co?
        — Waliłem głową o mur.
        — To przecież nie jest karalne.
        — Tak, ale to nie była moja głowa.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:34
        Pewna urzędniczka spaźnia się do pracy:
        Znowu spóźniła się pani do pracy?
        — Spóźniłam się, bo ten chłopak, który chciał mnie zaczepić, szedł za mną tak strasznie wolno . . .
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:34
        Jan spotyka Pawła:
        — Gdzie obecnie pracujesz?
        — Nigdzie.
        — A co robisz?
        — Nic.
        — Zazdroszczę ci, masz pierwszorzędne zajęcie. Owszem, ale duża konkurencja.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:44
        Wiosna - Dla kobiet zaczyna się od 16 roku. życia i trwa do 20 roku tegoż życia.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:48
        Dla mężczyzn zaczyna się od 18 roku i trwa do 30 roku:
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:49
        Lato - Dla kobiet .
        Dla mężczyzn zaczyna się od 30 lat i kończy się na 40.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:50
        Jesień - Dla kobiet .....
        Dla mężczyzn zaczyna się przy 40 a kończy przy 50.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:51
        Zima - Kobieca rozpoczyna się około 50 roku, a trwa póki się nie skończy,
        Mężczyzna rozpoczyna zimę około 65 roku.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:51
        UWAGA I. Kobiety przyznają sobie tylko dwie pory roku: wiosnę i zimę, zwykle całe
        lato i początek jesieni liczą do wiosny, koniec zaś jesieni gwałtem już do zimy liczą.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 18:52
        UWAGA II. Podział ten o tyle jest dobrym, o ile burze życia nie wpływają na zupełną
        Jego zmianę.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:40
        Na różnych bibach słyszeć się zdarza
        Toasty słynne z swój naiwności,
        Ten wznosi toast dla gospodarza,
        Ten dla przyjaciół, tamten dla gości.
        Lecz zwykle \v gronie toastowiozów
        Ktoś jest rymami mówić gotowy,
        Więc kleci rymy a Ja Berdyczów,
        Który jest gorszynl od Częstochowy.
        Zeby mógł toast wznieść nawet niemy,
        I rymarz męczył mniej mózgownicę,
        Wszystkie toasty tu podajemy,
        ł Często będące u. nas \v praktyce:
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:41
        . Panowie, bez czasy stratu,
        Pijmy zdrowie magistratu!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:41
        Choć przeraża już was ten ry k,
        Niechaj żyje nam pan Henryk!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:42
        Bardzo smaczny jest pomidor,
        Niech więc żyje pan Izydor!
        Jest na świecie wiele owiec
        Wiwat pan Piotr przemysłowiec!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:42
        Świece robią z wosku, z łoju
        I ze steryn,
        Niech więc żyje nam bez znoju
        Pan Seweryn!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:50
        ri�je kogut kukuryku,
        ZYJ więc zacny Fryderyku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:51
        Gdy nas wino nie osłabi,
        Pijmy zdrowie pana hra bil
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:52
        Ten który jest gotów na burze, odmęty,
        i 'fen mąż, który nie jest byle jaki głupiec,
        I Słowem nasz kochany zacny pan ] acenty
        I Znany 'v calem mieście jako dzielny kupiec,
        I Godzien jest zaiste na pociechę miastu
        Za swe dobre wina szczerego toastu,
        ... Ą. więc łamiąc sobie języki na szczęty,
        I Krzyknijmy: Niech żyje nasz drogi
        I Jacenty!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:52
        ROŚl1ie sobie trawka \v lesie,
        Ze źródełka płynie woda,
        A gdy nam si� już pić chce sle.
        Niechaj żyje panna młoda.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:55
        Zebraliśmy się tutaj wyższą, siłą, pchnięci, I
        I do ważnych wydarzeń pOCl10p mając dziarski, �
        Ażebyśmy szacunkiem dla prawdy przejęci, I
        Uczcili powstający ten kantor wekslarski,
        My jako różnych gazet cni przedstawiciele,
        Z których każdy na dobro społeczne uważa,
        Rozumiejąc podniosłe i rozumne cele,
        Zyczmy żeby miał odbyt kantor gospodarza,
        I wznosząc te kielichy OC110CZO i szczerze
        Wołajmy: Zyj nam długo· szanowny bankierzol
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:55
        Ma skład obić pan Franaszek,
        Pięknych, tak jak nieba Iazur,
        Więc panowie bez igraszek,
        Niechaj żyje nam pan Mazur!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:56
        l\Ia pan Mazur obić .wiele,
        Które zdobi, deseń, ptaszek,
        Więc szanowni przyjaciele
        Niechaj żyje pan Franaszek!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:56
        Pewnie nawet barbarzyńcy,
        Z wesołością by' oblicza
        Pili zdrowie dobroczyńcy,
        Co pieniędzy .narn pożycza.
        Zna go dobrze całe miasto,
        Ze sześćdziesiąt bierze za stel,
        Gdy cllce naln dać dziś pieni�(]z)',
        Niechaj żyje jak najprędzćj,
        I niecI1 nie zna złyell kurate],
        Ten z Nale\\?e-k oby.\,'atel!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:57
        Pocl10dzimy �l'szyscy z raju,
        Lt?cz nie mamy jllŻ Z\\")'czaju
        Z niestoso,,"ną, dziś od \\Tagą
        Cll0dzić nago.
        Więc gdy zbliży ł si(� Jan Chrzciciel,
        Pana Jana każdy nawiedz
        I krzycz: Wi wat mód właścicieli
        Wielki nasz artysta-kra wiec!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:58
        Panowie, są, różne troski
        I kornor nik nas zatrważa,
        Więc za zdrowie gospodarza:
        Nieell żyje pan Przekupowski!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:58
        Świ�tćj Cecylii święto
        Jest do muzyki zachęta,
        Więc by muzyka,
        Była dla zwolennika
        Słodką, jak cukier.
        Nieell żyje Fukier!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:59
        Jako właściciel tego dOlTIU
        Niechże n.i \VOll10 tu niezmiernie
        Będzie nieskąpić czci ogromu,
        Na zasłużoną, tu cukiernię.
        \\T jej ciastkach niech nie będą błędy,
        Niech mnie kornornem U� esela,
        Zjednoczy sobie miasta względy,
        SłO\Ven1, za zdro wiern właściciela!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:59
        Bylbym głupim osłem,
        Miałbym się za franta,
        Gdybym czci nie niosłem
        Dla solenizanta.
        Zatem kiedy piję,
        Jak \vielki 5iurpry lallt,
        \� olam: niecl1aj żyje
        Nasz zaclly, drogi, kccl1ally sulenilant!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:00
        Artizm l1ie lna człowiek \vszy stki,
        \Vięc ja bal1kier w tego mieście
        Będ� \,"olał razy d\\�ieście.
        Niecllaj Ż)Pją, nalTI artystki!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:01
        Panowie! dla oświaty już \V zamierzchłe tczasy
        Rymotwórcy swą cudną, wysilali .s�tukę,
        Zatem jako przytomny prze-dstawiciel prasy,
        Na tern tu miejscu muszę podeprzeć naukę,
        'Vielki ,c�as, by o�,,:iatf;j nji�ł poczciwy ludek, I
        Bo mosci dobrodzieju hula 1 g"ra w karty,
        Więc niech ma powodzenie tu przy nas otwarty
        I świetnie urządzony skład piwa i wódek!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:01
        Ich \�o111 wznieść toast za zdrowie ten,
        Co siedzi tutaj i ma migren,
        '1"'0 jest mens.� kotny, poszciwy mann,
        I jest oderenie bardzo kochan ,
        Alzo że polski on Jubi chlib,
        Niech żyje landsmann unser Gotlibl
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:02
        W Macedonii \V O\vyln kraju,
        Gdzie nie kwitnął oleander,
        Żył jak fiołek w pięknym maju
        Macedoński Aleksander.
        Gdy wyrnowa mecenasa,
        Przed kratkami dzielnie hasa
        I gdy usta swe ten pan drze,
        Zyj kochany Aleksandrz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:02
        Każdy kantorzyst� kopie. z. gazet 'pórem,
        Ze on sobie szedzi spokojnie za biurem,
        A jeżli co zgin.ie. z pryncyp�ł� .kasy,
        Co on temu winien na te ciężkie czasy. \
        Jam też kan tor1ys�a jak to p�ńst�vo wicie,
        I grubych wydatków wcale się me st:zegę,
        A że wraz z kolegą, pędzę slodko życie,
        Wypijam więc zdrowie za mego kolegę!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:03
        Młoda paro! tysiąc lat
        Patrz bez zgonu 11a ten świat
        Zg-�)(lna jakby z deską klej, '
        Wielką ra dość z dzieci miej;
        Nie znaj, co to losu kij J
        I do śmierci żyj nam, żyjl
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:03
        Panowiel jest przyjemnie, tak jest to przyjemnie,
        Gdy mamy między sobą, jednego cztowieka,
        K'tóry-c-ale panowie nie patrzcie się we mnie,
        Który przy swych zasługach na ten toast czeka.
        Zaslugi tego męża, to nie żadne żarty,
        Bo tak do�ra kolacja nie często się zdarza,
        A więc \�!eJmy w ki�liszki wina po pół kwarty
        I krzyknijmy panowie: Zdrowie gospodarza!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:04
        Mam na sercu kamień młyński,
        I nie jesteln czło\viek Clliński,
        Niech \vi��c żyje pa.n Fifiński!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:04
        Dobre na deszcz są, kalosze,
        Więc bez zwłoki,
        Lejąc \V kielich winne soki,
        Dla rodziców toast wznoszę:
        :M.ó�viąc, niech- nie znają, szkody,
        Ojciec z matką pallny młodej!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:05
        Nikt nie kryje,
        Ze jest czasem miły bęben,
        A więc za to, niech nam żyje,
        'Ta co dobrze robi stęben!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:09
        Co ja państwa po\,9i�m- jest przy guzik dziurko
        I człowiek nie lubi brzydkie awanturę, �,
        Więc niech grzecznie źyje pana j akób córko,
        Z buże przyzwoite nasza panne Sure,
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:10
        Mi tu sobie siedzirn wsiscy,
        Bardzo swoich serców blizcy,
        Gramy \v różne preferanse,
        I skikamy modne danse,
        1. uż nie krzyczą katoliki,
        Ze mi naród bardzo dziki,
        Bo mi już podnieśli sobie
        I zupełnie w ich sposobie
        Różne wielkie robim bale
        \ V Karnawale,
        Więc kochąnv nasz gospo(Jarz,
        Mi tu jedząc wsistko co <lasz,
        Gdy masz wielk.i handel z kortern
        I ze świeżym już transportem,
        �Vikrzykamy z dobrem winem,
        Zyj nam długo z żoną, z synernl
        A gcly więcej dasz tej lurki,
        )[ogą także żyć i córki!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:16
        Dobry smak, to siła spora,
        Która nigdy nie zamiera,
        Więc za zdrowie redaktora,
        I za zdrowie reportera!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:16
        Parma Agrypina,
        To ładna dziewczyna,
        A więc daj cie wina,
        Bo aż idzie ślina:
        I niech żyć poczyna
        Panna Agrypina!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:17
        J GL wcale zdrowia wypić się nie boję,
        Madernoiselle Marie, k tórą każdy ch \\7 ali,
        Która sprzedaje modne damskie stroje,
        No, i tam dalej.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:19
        C110Ć się ludzie biją w pysie,
        Kochajmy się=-kochajmy się!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:19
        Gdzie są, wdzięki i uroda,
        Tam panuje miłość, zgoda,
        A że we mnie krew nie woda,
        Niechaj żyje panna młoda!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:19
        Szanowni moi panowie!
        Podstawą życia jest zdrowie,
        Bo gdyby nie ten dar Boży,
        l.�o \vszyscy byliby chorzy,
        Gdy o tym mówię dziś darze,
        Krzywią się pewnie lekarze,
        Bo dla korzyści kieszeni,
        Żaden z nich zdrowia nie cetli.
        Gdyby nam zdrowie służyło,
        'To z nimi kruchoby było.
        Lecz gdyby ich ród cherowa 1,
        Toby nas leczył konował,
        W ięc zacni panowie i panie,
        By się uchronić od zł�go,
        Wołamy, co nam sił stanie:
        Zdrowie doktora N ... skiego.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:20
        Staryell Greków, panowie, urodziły" Fryny,
        Pod Troją bardzo dzielnie spisywał się I-Iektor,
        A że Marjusz na gruzach płakał Kartaginy,
        Niech więc żyje nasz zacny cukrowni Dyrektor.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:20
        Jest przyjemne Stare l\liasto,
        Po dwunastej, przed dwunastą,
        Więc l rozkoszy krzyczmy łzami:
        Zdrowie panien z maszynami!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:21
        Każda Teresa,
        Ma swoje interesa,
        Więc pijmy zdrowie prezesa!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:21
        Czym jest skuty, czy nie skuty,
        Są, na świecie instytuty,
        By zaś na nie był urodzaj,
        Jest ich także żeński rodzaj,
        Rodzaj ten jak wiecie sarni,
        Zowie się instytucjami.
        Instytucya nasza tedy,
        Bardzo dobra jest "niekiedy,
        I gdy szczęściem nas przenika,
        Zdrowie pana naczelnika,
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:22
        Są lokali drogie najmy,
        "V ięc panowie gospodarze
        'rak jak stary zwyczaj każe,
        "]{.ocl1ajmy si�-się kochajmyl
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:26
        Że też panowie nie możecie si� wyrzec tytuniu, przecież t-o
        skraca życie.
        - To prawda, ale gdybyśmy się chcieli wyrzec wszystkiego, co
        skraca życie, czyżby panie na to pozwoliły,
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 13:25
        Czemu to Jureczku,
        Mówiąc między nami,
        Tańczysz wciąż z samymi
        Staremi pannami?
        Ach, wiedzże mój Stachu,
        Że powód nie inny,
        Jak ten, że dziś właśnie
        Jest bal dobroczynny!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 13:26
        — Jakim środkiem najlepiej będzie odurzyć tego kupca, którego mamy operować.
        —. Hm... najpewniej pokaż pan jemu wszystkie jego nakazy płatnicze, napewno biedak natychmiast zemdleje.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 13:34
        Szef do chłopca biurowego;
        — Gdzie to chodziłeś?
        _ Ostrzyc włosy.
        — W godzinach biurowych?
        — One wyrosły mi także w biurze
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 13:37
        — Więc pan stanowczo po raz drugi się nie ożeni.
        — Wykluczone. Jestem obecnie zdecydowanym pacyfistą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 13:41
        — Ja używam trzech par binokli — pierwsze do czytania, drugie na daleki dystans, a trzecie — do szukania w razie zgubienia której z tych dwóch.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 13:42
        — Był pański krawiec z rachunkiem...
        — A powiedziała pani, żem wczoraj wyjechał do Hollywood'?
        — Tak i nawet to, że przed wieczorem pan inie powróci do domu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 13:46
        Najdroższa, musimy przesunąć datę ślubu. Szyller-Szkolniik przepowiedział mi, że w ciągu trzech miesięcy poznam i poślubię blondynkę.
        Narzeczona (brunelka): To da się zrobić. Już idę się utlenić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 13:47
        — Jak panu idzie interes?
        — Daj pan spokój, jaki tam Interes?
        Po pierwsze jest on za mały, żeby go nazwać ^iiuteresem"...
        — No, a po drugie?
        — Wogóle nie idzie...
        — No to ciesz się pan, że ten interes jest taki mały. Coby to tyło zmartwienia, gdyby interes był większy!..
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 13:52
        — Powiedz mi, Gieniu, czy ty podglądasz przez dziurkę od klucza, kiedy ja jestem sam w pokoju z twoją siostrą?
        — Bardzo rzadko, — tylko wtedy, jak mama nie podgląda!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 13:56
        — Mój gospodarzu, m oż eb yś ci e mi powiedzieli,
        czy to j e s t ulica Mazowiecka?
        — Po pierse, jo nie tutejsy, to nie wiem, po
        drugie, jo nie j e z d e m żaden gospodaz, ino w y braniec
        n a r ol u , po se ł do Sejmu!
        — Ah, to przepraszam! Nie w iedz iałe m, kogo
        mam s z c z ę ś c ie mieć przed sobą! To m oż e sz a n
        o w n y pan po s e ł z e c h c e ła s k a w i e przec zy ta ć mi
        tabliczkę, co wisi z napisem ulicy, bo j a mam
        krótki wzrok.
        — Cytaj se pan som.
        — Dlaczego?
        — A to się uczepił! Jak jo mom panu cytać
        tablickę, kiej jo j e z d e m nie pi śm ie nn y?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 13:57
        — Czy zastałem pana ministra?
        — Je st łaskaw być w domu, lecz nie raczy
        przyjmować.
        — Z j a k ie g o powodu?
        — Pan minis te r przed kw ad ra ns em uważał
        za s t o s o w n e dostać bólu gło wy .
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 14:04
        — Wiesz, bocian przyniósł twej siostrze synka. Zatem jesteś już wujkiem.
        (Maty Jasio, płacząc): — Ja nie chcę być wujkiem, ja chcę być szoferem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 14:06
        — Panie radco, widać, że z dawnych czasów pozostał panu pociąg do ładnych panienek?
        — A tak, pociąg został, tylko lokomotywę djabli wzięli,
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 14:07
        — Jak mógł się pan posunąć itak daleko, by aż dwa razy rzucić kuflem w oskarżyciela?
        — Przecież pierwszym razem go nie trafiłem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 14:09
        — Dlaczego chciałeś popełnić samobójstwo?
        — Bo teściowa wpadła pod samochód!
        -No to raczej powinieneś się cieszyć!
        — Ale właśnie nic się jej nie stało
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 14:11
        Więc proszę zapamiętać dobrze że metale szlachetne nie rdzewieją. Panno Wando, proszę mi wymienić parę metali, które nie rdzewieją.
        — Złoto, srebro.„
        — Dobrze, no a więcej.
        — Stara miłość.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 14:14
        Jeden ze znanych poetów z rewjowych
        teatrów zaczął narzekać na
        bóie i zawroty głowy, bezsenność
        brak apetytu i t. p. Koledzy poradzili
        jemu udać się do doktora N.
        Doktór po sumiennem zbadanij
        pacjenta zawyrokował:
        — Musi pan dobrze wypocząć,
        wcześnie kłaść się spać, a przedewszystkiem
        wystrzegać się pracy umysłowej.
        — To jest niewykonalne, przeciei
        pstem poetą...
        — Wiersze swoje może pan nadal
        r>icvw*ć — była odpowiedź lekarza
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 14:16
        W jetlnej z melin warszawskich szumnie witano rok nowy. Pod wpływem wypitego alkoholu, jednego z
        uczestników ruszyło sumienie, więc odzywa się:
        — Bracia kochani, jakby to dobrze było, żebyśmy się z tym nowym rokiem stali innymi ludźmi.
        Na to obecny fałszerz paszportów
        oświadczył:
        — Zrobione! Jutro przygotuję wam wszystkim paszporty na nowe nazwiska.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 14:18
        Na dworcach kolejowych, jak wiadomo, znajdują się misje opieki nad samotnie podróżującą kobietą. Otóż do jednej z takich samotnie podróżującej młodej niewiasty, która wysiada na dwocu w Krakowie podchodzi delegatka ze słowami:
        — Uważam za wskazane przestrzec panią przez pokusami wielkiego miasta, a w szczególności przed mężczyznami, którzy bezczelnie zaczepiają kobiety nawet na ulicy.
        — Wiem, proszę pani, była odpowiedź — dlatego też przyjechałam z Bochni do Krakowa.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:05
        Jeden z paniczyków, spostrzegłszy, że jego znajomy kupuje sobie jakieś przysmaki w cukierni,
        odezwał się:
        - Nie trać pieniędzy na głupstwa, lecz wykup lepiej płaszcz, który masz w zastawie,
        - Który?
        Ten mu na to odpowiada: - Jakto który! alboż masz dwa?
        - Nie! czy mój, czy twój? bo nie wiem o którym mówisz.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:06
        - A cóż tam na jarmarku? czy za siwych płaćono? - odezwał się do pana X., mającego siwą głowę, pewien łysy jegomość.
        Siwe zawsze w cenie - odpowiada tamten -
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:07
        Grenadyer francuski z armii marszałka Davousta, pochwycony na kradzieży w czasie marszu, skazany został na powieszenie. Przedmiot kradzieży, której dopuścił się grenadyer, ważył sześć funtów.
        Marszałek tedy, kiedy skazanego prowadzono na plac egzekucyi, wyrzekł:
        - Widać, że bardzo mało cenisz sobie życie, kiedy je tracisz dla nędznych sześciu funtów.
        - Panie marszałku- odpowiedział żołnierz- codziennie narażałem je dla nędznych pięciu sous,
        Marszałek, tknięty tym wyrzutem, udarował go wolnością.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:10
        Wiadomo wam, moi kochani - odezwał się raz wiejski bakałarz do swych uczniów - że Pan Bóg nakazał Noemu zbudować arkę i pomieścić w niej wszystkie zwierzęta po parze. Otóż pytam się was, wiele też sztuk zwierząt było w arce? Z początku nikt nie odpowiedział. Skoro jednak nauczyciel powtórzył pytanie, mały chłopczyna, powstając z ławki, odpowiedział:
        -
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:11
        Lord angielski, podróżujący ze swym lokajem, w czasie przejazdu koleją żelazną z Londynu do
        Dowru, uległ nieszczęściu, wykoleił się bowiem pociąg. Lord wpadł w rów, otaczający peron, gdy
        jego służący dostał się pod wagon.
        - Konduktorze! - woła lord, dźwigając się z upadku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:16
        Ktoś kupił w Warszawie li zegarmistrza zegar za 64 ruble, a zadatkowawszy 4 ruble, żądał,
        żeby zegar zaniesiono za nim naprzeciwko do cukierni, gdzie resztujące 60 rubli będą mu wypłacone. O co proszono, to i zrobiono. Służący odniósł zegar, a ów nieznajomy wszedłszy do cukierni, rzecze: »Proszę pana, bądź pan łaskaw te 60 oddać oto temu panu<,.
        - Bardzo dobrze - odpowie cukiernik, i ów jegomość wyszedł z zegarem.
        Gdy czas upływał, a człowiek od zegarmistrza naglił o prędkie zaspokojenie go, cukiernik wyniósł
        ogromny pakiet i oddając go, rzecze: Oto proszę i przepraszam za dlugie czekanie. - Co proszę? pan się myli, to nie dla mnie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:18
        Dwóch studentów, idąc z Segowii do Salamanld, natrafili w drodze na grób, na którym był wyryty napis: »Tu leży dusza Piotra Garcyasza«. Jeden z nich żartował mocno z tego dziecinnego
        napisu i rzekł: Niby to dusza zakopaną być może? Towarzysz, rozsądniejszy tlOchę, od niego,
        domyślił się, iż te słowa coś rozumniejszego znaczyć muszą; dozwoliwszy więc mu iść naprzód,
        został sam pod pozorem odpoczynku, z warunkiem, iżby na niego w pierwszej wsi zaczekał,
        Gdy towarzysz oddalił się od niego, odwalił ów kamiel'!, na którym był napis i kopiąc głębiej
        w ziemi, odkrył skarb, na którym znajdował się następujący napis: »Ty, któryś miał tyle dowcipu,
        iż potrafiłeś dociec znaczenie wyrazów napisu, bądź moim dziedzicem i staraj się lepiej niż ja
        użyć moich pieniędzy«. Student, rozpływając się w radości, położył napo wrót kamień i z duszą
        Ga rcyasza udał się w dalszą drogę.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:19
        Ktoś, pisząc do przyjaciela z oznajmlemem o smierci swej żony, użył tych wyrazów Ś-go Augustyana:
        "Qztam szeave szebito factum est, carere szeavitatibus" .
        Jakże mi jest przyjemnie, żem się pozbył przyjemności.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:29
        - Ach! jestem najnieszczęśliwszym z ludzirzekł pewien skąpiec do swego sąsiada z nieutulonym płaczem - wykradziono mi dziś w nocy skarb, który w mym ogrodzie zakopałem, a na tem miejscu położono kamień.
        - Vlszakżebyś był
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:52
        Pewien żydek, nie mogąc się doczekać swojej sprawy w sądzie, idzie do sędziego i mówi:
        - Za przeprosieniem wielmożnego sędziego, Co wielmożny sędzia ma do mnie, że tyle spraw
        mniej ważnych już wyszło, a moja, taka ważna, dotąd nie wychodzi?
        Sędzia odparł:
        - Bo wyście wszyscy nic warci, wyście zamordowali Chrystusa.
        - Ny, On sam sobie winien- zawołał żyd bez namysłu - czemu On nie apelował do tego sadu? Gdyby apelował, toby tak długo czekał na spra wę, że żyłby sobie dotąd. Czemu nie apelował?
        Po takim argumencie sędzie zaraz na dzień następny sprawę wyznaczył.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:52
        Innego żydka zapytano, z czego Pan Bóg świat
        stworzył.
        Ny, z niczego.
        - Jak ty to rozumiesz?
        - Ja rozumiem? A no, wtedy było wszystko
        tanio, to Pan Bóg mógł sobie pozwolić, ale niechby
        dzisiaj spróbował! Ny!...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:54
        Pewien jegomość z pod Bełchatowa zaprenu-
        merował sobie »Kuryer Warszawski«, a nie wie-
        dząc, że kolumny trzeba czytać każdą z osobna
        po kolei. zaczął czytać dodatek przez całą szero-
        kość, skutkiem czego .przyszedł do następnych
        rezultatów:
        Wiersz l. Od czasu jak mężczyżni dowiedzieli
        się, że utrzymanie żony lalki... na pierwszem pię-
        trze od frontu z osobnem wejściem jest każdego
        czasu... w dobrym stanie do obejrzenia altówka
        i waltornia dobrej rasy młode, jedna z nich na
        ocieleniu,
        Wiersz 2. \Nie1ce korzystny interes L.. jutro,
        jako w czwartą bolesną rocznicę, odbędzie się
        u akuszerki Bracka Nr. 6, z młodym i świezym
        pokarmem... dubeltówka znakomitej wartości syste-
        mu Lefauchć.
        Wiersz 3. N auczyciel kaligrafii... utrzymujący
        skład masła, sera i mleka zsiadłego. Dojenie krów
        odbywa się... w komitecie Towarzystwa Muzy-
        cznego,
        Wiersz 4. Handel braci X. X... której ud/jiela
        porady w sprawach cywilnych i rozwodowych...
        jako tez poleca się do froterowania posadzek. .
        Wiersz 5. Kasztanowaty buldog... z bardzo
        pcrządeej familii, niedawno z prowincyi przybyły...
        operuje nagniotki bez uzycia ost
        ych narzędzi.,. .
        po cenach fabrycznych lub na wypłatę...
        Wiersz 6. Flaki w czwartki i w niedziele, we
        wtorki kołduny... włosem albo trawą morską
        wypchane... działające szybko bez boleści... przy-
        czem paznogciom nadaje się piękny kształt i połysk.
        Wiersz 7. Bona z dwoma językami... i czar-
        nym płatldem na grzbiecie.., kaftaniki z wełny
        sosnowej.
        Wiezsz 8. R. Chronowski" tancerz teatrów
        warszawskich u-rządził,.. tartak i młyn wodny...
        dla emerytów, lubiących porządek i spokojność.
        Wiersz 9. Panienka, posiadająca patent... wy-
        Zbibr zabaw. 289
        biegła w czwartek wieczorem na ulicę... odkrytą
        została przez miejscowe Obserwatorym; kometa
        ten... łatwy Jest do poznania, brakuje mu bowiem
        dwóch zębów u górnej szczęki.
        Wiersz .10. Sztuczne członki... ręce, nogi i inne
        wyroby optyczne... przyczem mleko niezbier
        ne...
        związek ten pobłogosławiony.., poleca się szcze-
        gólniej dla dam, przybyłych z prowincyi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:56
        Przyszedł baran nad rzekę, po drugiej stronie,
        ktćrej pasła się owca młoda i urodziwa. Baran
        zapragnął bądź co bądź przedostać się do niej.
        Ale nie była to łatwa sprawa. Miejsce, na któ-
        rem sŁał baran, było dzikie i odludne, przez rzękę
        nie prowadził żaden most, balonu nie było również,
        baran pływać nie umiał, skoczyć ze stromego
        i przepaścistego brzegu - byłoby śmierć ponieść
        na miejscu, obejść rzeki dookoła - równie nie-
        podobna. Słowem, nie było żadnego bezpiecznego
        sposobu przedostania się do pięknej owieczki.
        I tu wyradza się pytanie:
        - Co baran powinien zrobić, ażeby się przedo-
        stać na drugą stronę rzeki?
        Pytanie to należy zadać w gronie koleżeńskiem
        jednemu z obecnych, a z pewnością będzie sobie
        dobrze łamał głowę, dopóki nareszcie, zniecierpli-
        wiony, nie powie ze skruchą:
        - Nie wiem!
        Bo i tamten baran także nie wiedział -
        oświadcza się w tej chwili, ku ogromnemu zado-
        woleniu kolegów i zawstydzeniu zagadniętego.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:57
        (Figiel vvarszavvski).
        Trzej warszawscy dandysi, goli jak święci
        tureccy, zrobili pyszny figiel. Poszli do restauracyi,
        zajęli gabinet, kazali sobie podać co najprzedniej-
        sze jadło i trunek, a kiedy przyszło do zapłacenia,
        nie mogli się niby zgodzić, kto ma uregulować
        rachunek; wobec garsona każdy chciał być
        pierwszym.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.02.17, 16:45
        - I bez wielkiej nauki czasami się zdarza mieć wysoką pozycję
        - A jaką?
        - Kominiarza
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.02.17, 16:47
        - Mój wuj widział cie wczoraj z tym przystojnym blondynem. Ale ostrzega abyś nie przyjmowała jego oświadczyn
        - Zna go?
        - Nawet dość często go odwiedza
        - Jako kuzyn? przyjaciel?
        - Nie, jako komornik
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.02.17, 16:48
        Odnajmę pokój osobie kulturalnej z osobnym wejściem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.02.17, 16:49
        Wskazuję szczęśliwe liczby w loteriach oraz doradzam jak dojść do pieniędzy. Ponadto sprzedam sprzęt domowy oraz odzież.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.02.17, 16:50
        W Hotelu
        - A niech pana gęś kopnie. Całą noc gryzły mnie pchły
        - Szanowny pan zważy na to, że trudno pchłom zakładać kagańce
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.02.17, 16:51
        - A gdzie pan w tym roku spędzi święta
        - To zależy
        - A od czego?
        - Od mojego adwokata
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.02.17, 16:52
        - Jak ci się Stasieńku podoba mój nowy kostium?
        - To zależy
        - Od czego?
        - Od rachunku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.02.17, 22:11
        — Na widok wchodzącego Alfreda Elwira zarżała.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.02.17, 22:12
        — Pani poleciła kucharce użyć do befsztyku świeżego hasła.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.02.17, 22:12
        — Oświadczając się pan Edward poprosił pannę Manie o jej mękę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.02.17, 22:13
        — Do sprzedania w zupełnie dobrym stanie metalowa panna
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.02.17, 22:13
        — Do sprzedania w zupełnie dobrym stanie metalowa panna
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.02.17, 22:13
        — Jeżeli pies dymi telefonujcie do zduna
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.02.17, 22:14
        Mały Jaś powielziat do ciocii .Ciocia jost
        głupia"! fo ona krzyknęła: „Co, tak się mówi do
        eioci? Ty smarkaczu, przeproś zai-ar, powiedz że
        tego ża!ujesz"l So to on zapiakai i powiedział: , Ja
        bardzo żałuję"! Czego żałujesz? .la bardzo żałuję,
        ie ciocia jest głunia"!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.02.17, 22:15
        Ai Cz/ pan nie zna przypadkiem chemika X?
        P i l o t : B a r d z o p r z e l o t n i e ! Z d a r z y ł o s i ę r a z
        właśnie, że on wylatywał w powietrze ze swoją
        fabryką prochu, kie iy ja wypadałem z balonu no l spotkaliśmy się w drodze.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.02.17, 22:16
        S ę d z i a : O h o t o wy Drapalski' Jużelmy
        znowu ccś ukradli?
        O s k a r ż o n y : C o i p a n s ę d z i a t a k ż e ? T e -
        gom się nie spodziewał.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.02.17, 22:17
        Pewien handlarz bydła wysłał następującą
        depeszę: .Swift i krów mało, ale wrazie gdyby pan
        potrzebował wołu, to pamiętaj pan o mnie".
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.02.17, 22:17
        — Panie 3ap>ki, pan jesteś osłeml
        — A ja panu mówię, że niema większego
        os a niż pan!
        Wyższy urzędnik który właśnie wszedł;
        — Panowie zapominacie, ża ja tu jestem między
        Wami!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.05.17, 16:38
        — Przeważająca liczba kobiet zna tajemnicę szczęścia.
        — Z tem się nie zgadzam.
        — Dlatego ?
        — Bo w takim razie nie byłoby to już tajemnicą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.05.17, 16:39
        Lekarz: — Codziennie wypije pan na czczo szklankę ciepłej wody.
        — Czynię to i tak panie doktorze. Tylko , że ta woda nazywa się u mnie kawą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.05.17, 16:41
        Służąca, która dopiero objęła obowiązki:
        — Proszę pani! Pan zemdlał, leży, jak nieżywy...
        — Musisz się, moja Kasiu, przyzwyczaić do tego... T a k zaw sze byw a przy rachunku m odystki i k ra w co w ej!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.05.17, 16:41
        Adam ski spóźnił się do restauracji.
        Stanął przed nim kelner i zapytał:
        — C zy podać kartę ?
        — D ziękuję. W iem i tak, co jest na
        obiad. Z u p a pomidorowa, ryba ze sosem
        śm ietankow ym , szpinak z jajkiem,
        piećzeń z ryżem i kom pot truskaw kow y.
        — Szanow ny pan już się informowa
        ?
        — N ie, poznałem po obrusie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:01
        Najdroższa panno o mych uczuciach
        Nie sądź z pozoru
        Mam serce miękkie niczym pierzyna
        Słowo honoru!
        A to co mówią, żem wczoraj w bramie Całował Jagnę, To są intrygi ludzi niegodnych, Jak szczęścia pragnę! Och! bodaj skwaśniał ten co odmawia Pannę Dorotę... Ja bez niej nie s'pię, nie jem, nie piję, Jak kocham cnotę! Moje powieki z panny przyczyny We śnie nie zwisną; Wezmę rewolwer i — adiu Fruziu, Niech mnie drzwi ścisną! Bez co mi panna swej wzajemności Wciąż nie udziela?
        7 A to co mówią, żem wczoraj w bramie Całował Jagnę, To są intrygi ludzi niegodnych, Jak szczęścia pragnę! Och! bodaj skwaśniał ten co odmawia Pannę Dorotę... Ja bez niej nie s'pię, nie jem, nie piję, Jak kocham cnotę! Moje powieki z panny przyczyny We śnie nie zwisną; Wezmę rewolwer i — adiu Fruziu, Niech mnie drzwi ścisną! Bez co mi panna swej wzajemności Wciąż nie udziela? Ot skończmy, będzie już raz śmierć kozie. Niech mnie flanela! Piasek z przed nogów będę do grobu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:02
        Sezonu zmiana
        więc proszę pana
        Załatwić futro
        by sak mieć jutro
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:06
        Minęły święta
        Niech człek pamięta
        Że trza żołądek
        Wprawić w porządek
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:08
        SĄ SPOSOBY. Na jednej z małych stacji, do pociągu pasażerskie go pospiesznie wchodzi kontroler. Proszę o pokazanie biletów, gdyż pociąg zaraz odchodzi. Jeden z 'pasażerów .— A cóż to nas obchodzi? — Uważacie państwo, jest to moim obowiązkiem... oho, już pierwszy dzwonek... Może kto z państwa je- dzie bez biletu? Milczenie. Kontrolerowi przychodzi szczęśliwa myśl. — Ale... kto z państwa zgubił bilet? znalazłe m go.* Głos z kąta: — To ja! — Tak? — woła kontroler tryumfująco — chodź no pan do protokółu! Załatwiwszy się z kontrolą w ten sposób, wyprowadza niefortunnego pasażera
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:11
        Maryś moja umyj że się
        Brudne ręce masz i szyję!
        — Oj, takiego ci głuptasa
        Nie widziałam póki żyję!
        Oj, naśmieli by się ludzie
        Kiejby radę twą słyszeli!...
        A dyć całych pięć dni jeszcze
        Mamy przecie do niedzieli....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:16
        On. Ona wzdycha
        Z wiosny kielicha
        Piją do mdłości
        Nektar miłości
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:17
        Letni karnawał
        Będziesz udawał
        Sportsmena bracie
        Przy groszy stracie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:18
        On pokochał ją w tramwaju, Ona była mu wzajemną. — Więc zostaniesz luba moją? — Do rodziców chodź pan ze mną. Poszli. Tata na wychodnem (Szedł na wintaj rzekł pospiesznie: — Z kim mam?... — Kajtuś. — Czem się trudni? — Inkasentem jam na Lesznie. — To nie dla mej córki partja... — Ależ panie! — Powiedziałem! Ona padła niby kłoda, On zaś z gniewnym wybiegł szałem. W miesiąc później, ona z innym Już do ślubu poszła w bieli, On ożenił się też z inną I... o sobie zapomnieli!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:21
        Szanowni słuchacze! ta fotografia mężczyzny w monoklu, podpisana monogramem, przedstawia człowieka, który posiada monopol pisywania dowcipnych monologów
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:25
        — Coście moja Tomaszowo
        Zasępiona dzisiaj taka?
        — Bo córunię mam nicpotem,
        Lekkoducha i pustaka.
        Tańcowała by wciąż jeno
        1 na kiermasz szła do miasta;
        Nie mam żadnej z niej pociechy,
        Zatracona jest i basta!.
        Ja kiej byłam w latach Ewki,
        ("Co minęło nie powraca!)
        Sługiwałam u wielmożnych,
        Bo mi słodką była praca...
        Trzy talary miałam w miesiąc,
        Na wiek młody, toć to siła?...
        — To byliście za kucharkę?
        — Nie, za mamkę jam służyła.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:28
        — Za pozwoleniem, jak można w tak grubiański sposób obchodzi ć się ze służącą?
        — Przepraszam, to jest moja żona!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:33
        Upał ogólny
        Mama i córki
        Cóż nie ma rady
        Jadą na bady
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:35
        W sierpniu
        Mąż wszelki
        Wielbi Anielki
        Biedna małżonka
        Po wsi się błąka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:38
        — Panno A... Aga... gato, ja... ja panią ko... ko...
        — No no, nie udawaj pan kury.
        — Ko... ko... cham!
        — Co, teraz naśladujesz pan kurę i psa? Dość tych żartów mój panie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:40
        — Czemuś taki zadumany?
        — O tramwajach myślę Janie,
        Czemu nasz kapitalista Nie był ich założyć w stanie...
        — A więc czemuż sam więziłeś Swe olbrzymie kapitały?
        Któż mógł wiedzieć, że tramwaje Dadzą procent tak wspaniały?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:46
        — Panie Jacenty, jeździłeś też kiedy na młynie djabelskim ?
        — A jakże, używam tego dobrego codziennie.
        — Jakim sposobem?
        — Przecież jestem żonaty!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:50
        — Panie Jacenty, jeździłeś też kiedy na młynie djabelskim ?
        — A jakże, używam tego dobrego codziennie.
        — Jakim sposobem?
        — Przecież jestem żonaty!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:50
        Zmiana sezonu
        Nie trać rezonu
        Lecz leć do "Żyda"
        On grosza ci da
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:51
        Raucik, herbatka
        Dla córki matka
        Mózg nadwyręża
        By znaleźć męża
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:55
        Do złotego młodzieniaszka
        Wszedł komornik ze świadkami.
        — Pan nie płacisz, to nie ładnie, Taka sprawa człeka plami.
        — Ha, cóż robić, rób pan opis Co mam wszystko na usługi...
        Niech zabiorą wierzyciele.
        — Cóż pan masz więc?
        — Same długi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:56
        Któż w listopadzie
        Grosz na bok kładzie
        Gdy się przyczaja
        Koncertów zgraja
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 22:57
        Mąż przez cały rok
        Brał od żony wały
        Za te względy
        Daje kolędy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:03
        Raut. Ma pani Ida gości,
        Więc rozmowa idzie żywa;
        — Jak u państwa wykwint błyszczy,
        Jakże pani jest szczęśliwal
        Dom prowadzić tak otwarty,
        Módz przyjmować roje gości
        To przyjemnie jest nadzwyczaj,
        To los godzien jest zazdrości!
        Któż najczęściej w to zacisze
        Czarujące pani wnika ?
        Na to Bolo:
        — Prawie co dzień
        Mamy pana komornika!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:03
        Czemu mówisz tak cicho?
        Uważasz spuchły mi w gardle towary kolonialne.
        Jakież to?
        A migdały.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:07
        — Mącie ciego do sprzedenia?
        — Ot okazja taka Kopta Mośku tucunego wieprzaka,
        — Takie bydło ja kapować nie jestem w potrzebie.
        — No, a bez co?
        — Oj ty głupi Przecie już mam ciebie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:08
        — OjojL. ja nie wyliżę z tego śniegu.
        — To lepiej, możesz śmiało udawać żywego bałwana.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:18
        Psiepraszam ’ kiedy Ja nareszcie dostanę moich piemądzow ? - Nie uwierzysz Icku, jak ciebie lubię... każda twoja wizyta sprawia mi wielką przyjemność. Gdy sobie pomyślę, iz zapłaciwszy należność, nie zobaczę cię więcej u siebie... ach, myśl ta trapi mnie nad wyraz!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:21
        Bawmy sie w ślub Teodorku
        Ty mąż, a ja żona,
        Naspraszamy dużo dzieci
        Do ślubnego grona?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:22
        Niema głupich, moja Kaziu,
        Nie chce być jak tata
        Co go mama ciągle bije
        Tem co się zamiata.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:24
        _ Pafnuś, trzymaj się prosto.
        Niech mama niezawraca głowy, jakbym się trzymał prosto toby zaraz poznali żem z prowincy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:37
        — Co pan tu robisz?
        — Zrobiłem plajtę i boję się, źe mi każą summę zapłacić.
        — A pan?
        — Ja mam sprawę o pobicie i jestem pewny że się skończy tylko na areszcie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:40
        Wiesz, mam zegarek, którego nigdy nie nakręcam,
        I pomimo tego idzie?
        Nie, leży w lombardzie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:42
        — Niewiesz dlaczego nasz buchalter jest taki dumny?
        — Widzisz, on nosi ten sam numer okularów co dyrektor fabryki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:44
        Żona męża zaskarżyła,
        Że z nim jeno ciągła nędza:
        Co zarobi wnet przepije
        Nigdy grosza nie oszczędza.
        Zamiast mnożyć , on wciąż trwoni;
        To nie mąż... lecz łobuzina!
        Na to on:
        — Nie mnożę? kłamstwo!
        Skąd masz dzieci pół tuzina?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:46
        Rzecz się dzieje w teatrze.
        — Ten tenor chyba wcale nie daje mleka?
        — Co ty pleciesz ?
        Wszak przysłowie uczy, iż krowa która wiele ryczy
        mało mleka daje, zaś ten tenor ryczy okropnie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:50
        — Litości godna osobo, poratuj nieszczęśliwego, a będę przez całe życie prosił żebyś...
        — Nic nie dostaniesz próżniaku.
        — Żebyś zmarniał!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:51
        Rzecz się dzieje w tramwaju.
        — Panie konduktorze czy prędko dostanę się Powązki?
        — A ma pan dobrodziej akt zejścia?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:56
        Powiedz mi Jamę, do kogo w tern ubraniu podobny?
        Do chra... chra...
        Do hrabiego?
        Nie, do chrabąszcza
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.17, 23:58
        Rzecz się dzieje pod bramą domu o północy.
        — Niech djabli porwą, dzwonię od kwadransu i dodzwonić się nie mogę.
        — To jeszcze bagatela, ja panie dzwonię od pięciu lat i też nie mogę się dodzwonić...
        — A to jakim sposobem?
        — Bo trzeba panu wiedzieć, że jestem konduktorem przy tramwajach.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:02
        Rzeczywistość optymistom
        Nieraz pyłem sypie w oczy...
        Mądry kto „hop!” wtedy woła,
        Gdy przeszkodę już przeskoczy
        Raz ktoś cieszył się: od dzisiaj
        Już jest wolną moja głowa!...
        Hop, hop! wiecie moi drodzy,
        Zmarła moja już teściowa!
        Nagle zbladł ten co wesoły
        I radosny był przed chwilką,
        Bo teściowa nie umarła.
        Lecz w letargu była tylko!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:27
        Ależ twoja narzeczona okropnie się jąka.
        To nic, jak będzie moją żoną, to zaraz zacznie płyn nie mówić.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:31
        Jaśnie panie, poratuj nieszczęśliwego!
        Nie jestem nie jestem jaśnie panem
        a po wtóre niem mam pieniędzy
        To dlaczego szykownem ubraniem wprowadzasz w błąd porządnych dziadów.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:33
        „ Kończę i donoszę kochanemu ojcu, że koniec końcem klepie się biedę i do końca miesiąca trudno związać koniec z końcem , ale i za to nieskończenie ko chanemu ojcu dziękuję i dziękować do końca życia nie przestanę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:35
        Zięć do teściowej wybierającej się w podróż.
        — Niech kochana mama nie bierze z sobą zegarka.
        — Dlaczego?
        — Bo w razie spotkania się pociągów zegarek mógł by się uszkodzić.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:37
        — Cóż, Józiu, duże robisz postępy w nauce trancuzkiego?
        — O, ja już umiem...
        — W takim razie, powiedz mi np. w jaki sposób odzywasz się do guwernera, gdy go widzisz przechodzącego ulicą?
        — Pst, Pst!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:40
        Fistulski, powiedz mi w jakiej stronie leży np. dom twego ojca?
        Jak to panie profesorze?
        Pytam ci się gdzie leży dom twego ojca: na po łudniu czy na północy, licząc od punktu gdzie się znaj dujemy?
        Proszę pana profesora, nasz dom nie leży , jeno stoi, a co do ojca to on zawsze lęży dopiero nad ranem, bo o północy zawsze jeszcze pije z kolegami
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:42
        Narzeczonym był.
        Dziewczyna Wśród radości i pustoty,
        Rzekła: Kocham cię Henryku,
        Kocham ciebie mój ty złoty!
        On zaś odparł:
        To czcze słowa,
        Mam w zupełnej ja pogardzie;
        Gdybym był na prawdę złoty,
        Zastawiłbym się w... lombardzie,
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:43
        Dobrze przyjmuję cie, ale wiedz o tem, że jestem o mego męża zazdrosną.
        To dziwne, bo ja mając męża nigdy bym nie była zazdrośną z powodu, pani.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:45
        Józio bardzo jest roztropny
        I z pilności wielkiej słynie:
        — Czemu ziemia jest okrągłą?
        Pyta raz na egzaminie
        Nauczyciel geografii.
        — Co? nikt z was tu nie potrafi:
        Zatem Józio wam opowie,
        To najmędrsza z wszystkich głowa
        Józiu naucz tych... tych osłów!
        — Bowiem nie jest kwadratowa.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:46
        -Panie naczelniku! ogień na trzeciem piętrze, a sikawka dochodzi tylko do pierwszego piętra, co robić?
        — Czekać, aż się będzie palić pierwsze piętro
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:49
        W pewnem miasteczku położonem nad głęboką rzeką, burmistrz ustawił przy brzegu słup z napisem: „Wejście dla wielmożnych samobójców wzbronione."
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:50
        Bankier. Gadałem już tyle razy, źebysz pau nie trzymał ręee w kieszeń, jak do mnie rozmawiasz. Buchalter. Pan pryncypał trzyma sze pod bok a ja nieraam żadne pretensje.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:52
        — Fiu, fiu, Andzia dawniej skromna szwaczka, dzisiaj zadaje szyku... Ciekawym kto jej daje na stroje?
        — Panama...
        — Co? — Mówię wyraźnie: pana ma , który jej to wszystko daje
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:53
        Mam zaszczyt zawiadomić szanowną publiczność, iż otworzyłem w tutejszem mieście zakład dentystyczny. Wyrywam zęby: Zamożniejszym jednorazowo. Uboższym rozkładam na raty.’
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:55
        Zastałem pana w domu?
        Jest, zaraz go poproszę.
        Ach to ja w takiem razie kiedy indziej przyjdę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:57
        — Janie, czemu moja córka płacze?
        — Jaśnie panie, niańka mówi, że jaśnie dziecko pańskie ukąsił komar.
        — Ukąszył? Potrzeba jemu złapać i zaprowadżycz do weterynarza... może on wściekły
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 00:58
        — Może pan kupi ten malunek?
        — Nie lubię widoków wiejskich.
        — Nu, można jemu będzie przewrócić do góry nogami, to sze przedstawi całkiem jak burze morskie...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 14:06
        - Kiedy jeden woźnica zjechał zbyt szybko powozem z góry, zawołał w końcu jego pan:
        - „Janie, gdybym był wypadł z powrozu i kark skręcił, byłbym ci w łeb wypalił
        - „A ja, panie, odrzekł woźnica, zapozwałbym pana do sądu i potem poszukałbym sobie innej służby
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 14:07
        Jeden głupiec spotkał się z drugim i rzekł: „Słyszałem, że umar łeś 44 . Kiedy ten odpowiedział: „widzisz przecie, że żyję ,—to głupiec dodał: „Mój kochany, nie wierzę ci, bo ten, który mi o tein powiedział, zasługuje na większą wiarę niż ty
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 14:07
        Jednego razu pytano się mędrca, dla czego człowiek ma tylko jeden język a dwoje uszów r . Tenże odpowiedział: „ażeby dwa razy więcej słuchał niż mówił
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 14:09
        Pewien filozof został zapytany: kto jest najbogatszym z ludzi. „Ten, — odpowiedział mędrzec, — który zadowolniony jest z tego, co posiada
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 14:10
        Pytał się raz pastuch osła: „dla czego kopie tylko ludzi a nie swoich współbraci? 44 —Z tej prostej przyczyny, odrzekł osieł, gdyż oni mnie nie biją
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 14:11
        Mucha usiadła na wóz. Konie i szybkie poruszanie kół, sprawiały wielki kurz. „Patrzcie-no, zawołała chełpliwa mucha, jaki ja kurz robię
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 14:12
        Pewien uczony został zapytany: zkąd nabył tyle nauki? „Nie wstydziłem się nigdy, odrzekł 011 , pytać o to drugich, czego niewiedziałem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 14:15
        Jeden głuchoniemy siedząc przy drodze, wyciągał rękę po jałmu żnę. Ktoś z przechodzących dając mu grosz, zapytał: ,,czy dawno już nie mówisz mój kochany? a „Od półroku“, była odpowiedź głuchoniemego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 14:15
        Cesarz rzymski Titus przypomniał sobie jednego wieczora, że przez cały dzień nic dobrego nie uczynił, „Przyjaciele, wyrzekł on do otaczających go, ten dzień jest dla mnie stracony^
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:26
        Panowie, bez czasy straty,
        Pijmy zdrowie magistratu!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:26
        Choć przeraża już was ten ryk,
        Niechaj żyje nam pan Henryk!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:27
        Bardzo smaczny jest pomidor,
        Niech więc żyje pan Izydor!
        Jest na świecie wiele owiec
        Wiwat pan Piotr przemysłowiec
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:47
        Świece robią z wosku, z łoju I ze steryn,
        Niech więc żyje nam bez znoju Pan Seweryn!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:48
        Pieje kogut kukuryku,
        Żyj więc zacny Fryderyku!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:49
        Kto panuje nad przemysłem,
        I ma grube złoto w kursie
        Ten w zebraniu naszem ścisłem,
        Drogim zawsze jest w resursie,
        Więc gdy dzielnie wznosi skrzydła,
        Wiwat wielki twórca mydła!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:50
        Pewien hrabia to koneser,
        Skład papieru ma pan Schuster,
        Wielkie składy ma pan Lesser,
        Więc za zdrowie pijmy luster.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:50
        Pewien hrabia to koneser,
        Skład papieru ma pan Schuster,
        Wielkie składy ma pan Lesser,
        Więc za zdrowie pijmy luster.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:51
        Gdy nas wino nie osłabi,
        Pijmy zdrowie pana hrabi!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:56
        Ten który jest gotów na burze, odmęty,
        Ten mąż, który nie jest byle jaki głupiec,
        Słowem nasz kochany zacny pan Jacenty
        Znany w całem mieście jako dzielny kupiec,
        Godzien jest zaiste na pociechę miastu
        Za swe dobre wina szczerego toastu,
        A więc łamiąc sobie języki na szczęty,
        Krzyknijmy: Niech żyje nasz drogi Jacenty!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:57
        Rośnie sobie trawka w lesie,
        Ze źródełka płynie woda,
        A gdy nam się już pić chce się.
        Niechaj żyje panna młoda.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:58
        Ma skład obić pan Franaszek,
        Pięknych, tak jak nieba lazur,
        Więc panowie bez igraszek,
        Niechaj żyje nam pan Mazur!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 17:07
        Ma pan Mazur obić wiele,
        Które zdobi, deseń, ptaszek,
        Więc szanowni przyjaciele
        Niechaj żyje pan Franaszek!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 17:08
        Pewnie nawet barbarzyńcy,
        Z wesołością by oblicza
        Pili zdrowie dobroczyńcy,
        Co pieniędzy nam pożycza.
        Zna go dobrze całe miasto,
        Że sześćdziesiąt bierze za sto,
        Gdy chce nam dać dziś pieniędzy,
        Niechaj żyje jak najprędzej,
        I niech nie zna złych kuratel,
        Ten z Nalewek obywatel!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 17:17
        Pochodzimy wszyscy z raju,
        Lecz nie mamy już zwyczaju
        Z niestosowną dziś odwagą
        Chodzić nago.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 17:18
        Więc gdy zbliżył się Jan Chrzciciel,
        Pana Jana każdy nawiedz
        I krzycz: Wiwat mód właściciel!
        Wielki nasz artysta—krawiec!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 17:19
        Panowie, są różne troski
        I komornik nas zatrważa,
        Więc za zdrowie gospodarza:
        Niech żyje pan Przekupowski!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 17:22
        Świętej Cecylii święto
        Jest do muzyki zachętą,
        Więc by muzyka,
        Była dla zwolennika
        Słodką jak cukier,
        Niech żyje Fukier!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 17:23
        Jako właściciel tego domu
        Niechże mi wolno tu niezmiernie
        Będzie nieskąpić czci ogromu,
        Na zasłużoną tu cukiernię.
        W jej ciastkach niech nie będą błędy,
        Niech mnie komornem uwesela,
        Zjednoczy sobie miasta względy,
        Słowem, za zdrowiem właściciela!,
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 17:27
        Byłbym głupim osłem,
        Miałbym się za franta,
        Gdybym czci nie niosłem
        Dla solenizanta.
        Zatem kiedy piję,
        Jak wielki siurpryzant,
        Wołam: niechaj żyje
        Nasz zacny, drogi, kochany solenizant!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 17:28
        Artizm nie ma człowiek wszystki,
        Więc ja bankier w tego mieście
        Będę wołał razy dwieście.
        Niechaj żyją nam artystki!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 17:39
        Dobry smak, to siła spora,
        Która nigdy nie zamiera,
        Więc za zdrowie redaktora,
        I za zdrowie reportera!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:07
        Służąca (do głuchej pani w Niedzielę W ielkanocną): Chrystus zmartwychwstał!.
        Pani. Dobrze, dobrze — proś do salonu!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:08
        — Wyzywam pana na pojedynek! jutro rano o 7-mej na pistolety!—
        P rzy jm u ję a to dpbre! W razie jednak gdybym przypadkiem zaspał, proszę się nie krępować!,..
        — Jakto?
        — No, możesz pan zacząć bezemnie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:08
        EU RO PA — JEJ GUST.
        Kiedy do Europy zalecał się Jowisz
        Nie wskórał póki boskim jaśniał m ajestatem ,
        Ale kiedy się w byka przedzierzgnął— co powiesz?!
        Wnet jej względy pozyskał i... co idzie za tern...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:11
        Ktoby zapamiętał tysiączne wypadki, zdarzające się za kulisami, miałby materyał niewyczerpany do śmiechu i wesołych
        pogadanek. Oto, co się niedawno temu zdarzyło na jednej ze scen prowincyonalnych. W pewnym poważnym dramacie przynosi dozorca więzienia list więźniowi, który ma go przeczytać głośno. Aktor, grający więźnia, nie nauczył się go, tylko dla wygody postanowił odczytać. Ponieważ jednak aktor, grający dozorcę więziennego, życzył koledze nie jak bliźniemu, więc w stanowczej owej chwili przynosi mu z szatańskim uśmiechem czystą kartkę papieru, zam iast napisanego listu, mówiąc: „Oto ten list, przeczytaj go “. Więzień bierze go i odrazu poznaje figla. Chwila była krytyczna, oryentuje się jednak natychm iast i mówi-„Czuję się jeszcze zbyt słaby, litery tańczą mi przed oczyma, przeczytaj ty sam “. Na to, równie przytom ny dozorca: „Natychmiast, tylko pójdę po okulary, bo oczy moje już osłabione". I pędzi za kulisy po ów list, który, przyniósłszy, czyta z najzimniejszą krwią. Ale aktorzy, stojący w dekoracyach, zą boki się brali od śmiechu z powodu tych „figlów koleżeńskich" pomiędzy aktorami.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:12
        W Łodzi dawano, przed laty, pew ną sztukę klasyczną, w której jeden artysta przebija szpadą drugiego. Nieszczęściem morderca przypiął sobie jakąś zardzewiałą szpadę i mimo największych wysileń nie mógł jej wydobyć z pochwy. W tedy jego partner, mający paść ofiarą krwiożerczego kolegi, zawołał patetycznie:—Zostaw w spokoju ostrze miecza twego! Patrz — mnie już sam strach zabija! Po tych słowach położył się na ziemi i wśród konwulsyj, ale i wśród homerycznego śmiechu całego audytoryum —skonał...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:12
        — Co to jest flirt?
        — Lizanie cukierka przez szybę wystawową...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:13
        Po ziemi pełza gęś — tak niesie wieść —
        Ku słońcu orzeł mknie!
        Gęś jednak można zjeść,
        A orła — nie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:14
        Sędzia: „Oskarżoną jesteście, Jakóbowa, żeście podrapali waszego męża. Cóż to, nie wiecie, że mąż, to głowa domu?"
        Jakóbowa: „A toć, wielmożny sędzio, w głowę przecież podrapać się wolno!?“
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:18
        Sędzia: Oho, to wy, Skręciakiewicz?! Jużeśmy znowu coś ukradli?
        Oskarżony: Co, i pan sędzia także? Tego tom się nie spodziewał.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:19
        — C óż, w ziąłeś pan ab o n am en t na koncerty w Filharmonii?
        ■ Phi, proszą pana, co m nie po Filharmonii!... M am w dom u lepszą. Ż ona g ra pierw sze skrzypce, m nie nazyw a
        trąbą, czw oro bębnów także coś znaczy, a ta stara waltornia teściowa — wszystkich zagłusza!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:21
        KRYSZTALEWICZ.
        Z nany nasz hum orysta z pierw szej połow y zeszłego stu lecia,
        P lacyd Jankow ski (Jo h n of D ycalp), zachow ał ku w dzięcznej
        pam ięci potom nych kilka drobnych „arcydzieł" głośnego
        niegdyś... w ierszoklety w ileńskiego K rysztalew icza, które tu przytaczam
        y w całości:
        B ard gedym inow ego grodu, K rysztalew icz — pow iada Jo h n
        of D ycelp — m iew ał niejednokrotnie sm utne o sobie przeczucia-
        W kilku rapsodach, których autografy posiadam y, pow tarza on:
        „W eźcie mię muzy! gdyż w przeciw nym razie,
        P rzybędę do w as konno — n a pegazie".
        W pew nej znów w iniarni w ileńskiej, na jednym z w esołych
        w ieczorków, na którym znajdow ał się też K rysztalew icz
        żona w łaściciela w iniarni objaw iła życzenie, że pragnęłaby
        przejść w rym ach naszego poety do nieśm iertelności. W ów czas
        Krysztalew icz ex ahrupto odpow iedział:
        „Będzie to ciężar... nie do pociągnienia,
        M ówię z nam ysłem oraz... od niechcenia".
        P o d w łasnym zaś swym portretem , natch n io n y ten w ieszcz
        podpisał:
        „I w postaw ie całej w edle przyrodzenia,
        Jaw nie, oczywiście, wcale, bezw ątpienia".
        („C h ao s — Szczypta kadzidła cieniom w ierszokletów "
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:22
        Pewien dziennik krakowski przynosi w jednym z ostatnich
        numerów następującą notatkę:
        Co powinny czytać młode panny? Jako najlepszą lekturę,
        dla rodziców posiadających w domu młode, dorastające córki,
        polecamy następujących autorów: Kochanowskiego, Stojalowskiego,
        Naruszewicza, Rodziewiczówną, Przybyszewskiego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:26
        MELDUNKI HOTELOWE.
        Zwyczaj wpisywania się do list i książek hotelowych posiada całą literaturę anegdot. Syn kantora kolońskiego, Jakób Offenbach, podróżował z przyjacielem swoim, Barbierem, który dla pewnych względów pragnął zachować incognito. Otóż w jednym z miast belgijskich, gdy podano gościom książkę podróżnych, Barbier wpisał się: „B. de Paris". Co zoczywszy Offenbach, nakreślił pod spodem: „O. de Cologne". (Eau de Cologne).
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:26
        Współczesny nam Gabryel d’Annunzio miał poważne powody do ukrywania się podczas niedawnej podróży, odbytej z głośną aktorką-tancerką, której znowu zależało na rozgłosie jej romansu ze znakomitym pisarzem. W jednem z miast Francyi południowej, na prośbę zapisania się na karcie hotelowej, Annunzio odmruknął: — Zapiszcie jakiekolwiek nazwisko! — Pan Gabryel d’Anunzio musi zachować incognito. Zmyślcie więc pseudonim jaki się wam podoba. I oto dowcipny portyer nakreślił z rozmachem: „Gabryel Ange“. (Gabryel Anioł). Gdy tancerka spostrzegła ten dowcipny „pseudonim", dopisała już własnoręcznie: „Avec Marie-Madeleine". (Z Maryą Magdaleną).
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:27
        — Czy pani przechodziła już jaki romans w swem życiu?
        — To nie, ale miewałam za to interesujące... nowele...
        — A wolno wiedzieć, kto był ich... nakładcą?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:28
        — Czy mam przyjemność rozmawiać z samym Panem Dobrodziejem, czy też z bratem Pana Dobrodzieja?
        — Z moim bratem...
        — A! to przepraszam!... Omyliłem się...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:52
        Jak wiadomo, nikomu ludziska nie stawiają tyle żądań nie
        do spełnienia, jak lekarzom. Ów żąda, aby mu zwrócono młodość,
        inny—nieistniejącą oddawna czuprynę itp.
        To też wesoły zawsze doktór J. radzi z takimi pacyentami,
        jak może.
        — Kochany doktorze—woła jeden z nich—rób, co chcesz,
        abym tylko schudł/
        — Ależ to niezupełnie zależy ode mnie. Masz pan predylekcyę
        do pewnej tuszy, cóż ja z tern zrobię?
        — Powtarzam, rób sobie doktorze, co chcesz, nie ustąpię, dopóki
        mi nie poradzisz.
        — Hm—powiada w końcu d-r J. — wiesz pan, mam sposób!
        Wczoraj hył tu u mnie pacyent, który gwałtownie pragnie
        utyć. Mordował mnie z godzinę czasu. Otóż skombinuje panów
        ze sobą, może się jak porozumiecie?...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:53
        P R O G R A M K O N C E R T U .
        1. „Pierwszy Pocałunek” Żeleńskiego.
        2. „Zapomnienie” . Walc Strausa.
        3. „Fuga” Bacha.
        4. „Marsz żałobny” . Szopena.
        5. „Kołysanka” . Acouchera.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:53
        — Powiadasz, że nienawidzisz Paulę, a jednak całujecie się.
        — To tylko dla oka. W głębi duszy pokazuję jej język
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:54
        Ksiądz (z ambony): „Prochem jesteś i w proch się obrócisz!” ...
        Żona (mężowi do ucha): Słyszysz? Mógłbyś mi kupić przynajmniej taki piaszczyk od kurzu...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:55
        REPERTUAR TEATRALNY.
        W Poniedziałek: „Podejrzana osoba”. „Numer o 2 łóżkach”
        i „Świeczka Zgasła”.
        We Wtorek: „Ryp—Ryp”-
        We Środą: „Dziecię Miłości”.
        We Czwartek: „Dr. Żożo”.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:57
        — Panno Zofio, śniło mi się dzisiaj, że się pani oświadczyłem.—
        - Zapewne dziś się panu przyśni ciąg dalszy — żeś pan dostał odkosza!...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:59
        Jakiż to interes miał do mnie pan Alfons? Nie wiem. W yglądał tylko tak jakoś niespokojnie, iż niezawodnie przyjdzie jeszcze powtórnie...
        — No, to jeżeli przyjdzie, powiedz mu pod sekretem , żętej właśnie nocy umarłam i że... jestem już zabalsam ow ana i dla.
        tych dwóch przyczyn... nie mogę go u siebie przyjąć...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:59
        Czternastoletnia córka czyta głośno matce jakąś powieść;
        Władysław i W anda połączyli się nareszcie węzłem m ałżeńskim
        "... /
        (Tu zatrzym uje się).
        — Dlaczego nie czytasz dalej? — pyta zaintrygow ana m atka.
        — A, bo ja myślę, m am usiu, jak może w yglądać tak i...
        „węzeł m ałżeński"...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 22:01
        — Dlaczego to prosię ma łeb tak na dół spuszczony?
        — Cóż chcesz? ojciec — wieprz, matka — Świnia, bracia Jego — prosięta, to i smutno mu biedakowi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 22:02
        N. N.: Czy pan nie zna przypadkiem chemika X.?
        Aeronauta: Bardzo przelotnie! Zdarzyło się raz właśnie, że on wylatywał w powietrze ze swoją fabryką prochu, kiedy
        Ja wypadałem z balonu, i spotkaliśmy się w drodze...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.11.17, 23:38
        Co oznacza pocałunek dla niewiasty:
        W . pierwszym roku małżeńskiego pożycia
        szczeŚCIe.
        'iN' dziesiątym
        - tkliwość.
        W piętnastym
        - rozkosz.
        W dwudziestym
        - potrzeba.
        W trzydziestym
        - przyzwyczajenie.
        W czterdziestym
        - mało.
        W pięćdziesiątym
        - nic.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.11.17, 23:39
        - Jakże się udał twojej żonie pierwszy popis kucharski?
        - Fatalność! Wyobraź sobie, gotując obiad, przypaliła nie tylko mięso, ale i książkę kucharską
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.11.17, 23:41
        - Znalazłem śrubę sterową z arki Noego
        - To nic nie jest! - Ja znalazłem partyturę trąbienia pod Jerychem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.11.17, 23:43
        - Nie rozumiem, co naszym paniom podoba się w reformowanych sukniach?
        - Ależ to całkiem proste: słowo "reformowana«. Nazwij je sukniami zdrowia - a żadna nie zechce je nosić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.11.17, 23:47
        Sędzia: Dlaczegoś wyłamał drzwi?
        Zludziej: Bom zapomniał wytrych6w nie mogłem ich odemknąć.
        Na czem spędzałeś noce?
        Na czem się dało, na słomie, sianie i 1. d.
        Co masz powiedzieć na swoją obronę?
        Ryliby mnie nie złapali, alem miał ciasne buty i nie mogłem prędko uciekać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.11.17, 23:48
        Pewien słynny okulista, odbył operację oczu pewnego krawca tak pomyślnie, że mógł w krótkim czasie szyć bardzo dobrze.
        Ale dziwna rzecz, gdy przed nim książkę trzymano, żadnej litery rozr6żni.; nie potrafił. Lekarze urządzili żywą dyskusję, co mogło być przyczyną tego rzadkiego wypadku, aż przypadkiem dowiedzieli się od służącej krawcaa, że jej pan
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.11.17, 23:50
        Sędzia: Czyś pan kiedy przysięgał?
        Świadek: Przysięgałem, jakem się kochał.
        Sędzia: Jakie środki obrony przynieśliście ze sobą
        Świadek:Mam tęgie biczysko i kłonicę bukową; myślę, że się tem można obronić się
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.11.17, 23:54
        Całus to rzecz słodka
        Jak i ponętna,
        Przy kt6rej żywiej
        Pulsują tętna.
        U wszystkich mę?
        żczyzn
        Jednakie gusta,
        Do ust kobiety
        Gdy zbliżą usta.
        Lubię całować,
        Gdy buziak głactl<.i,
        Panny i wdowy
        Jak i mężatkil
        Lubię calować
        Co' przeznaczone,
        Byleby tylko
        Nie własną żonę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.11.17, 23:58
        Pociągnięcie bez powodu za rączkę hamulca, pociąga z tych powodów tego, który pociągnął, do pociągnięcia do odpowiedzialności
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.17, 00:00
        Winni rozbicia szyby, o ile uznani zostaną za winnych, winni są bezwłoeznie w celu zgłoszenia winy stawić się na najbliższej
        stacji.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.17, 00:01
        Z powodu niebezpieczeństwa zabrania się wychylania przez okno. W razie . śmiertelnego wypadku, należy
        bezzwłocznie osobiście zgłosić się do protokołu u zawiadowcy stacji.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.17, 00:02
        Używanie klozetu bez stwierdzonej istotnie potrzeby, jest wykluczone.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.17, 00:11
        Pani Dr. X. pokazuje swojej przyj aci6łce różne przedmioty, pochodzące jeszcze z Jej panieńskich czasów. .Między innymi n. p. nosi jeszcze obecnie bardzo chętnie płaszcz wieczorowy, także Jeszcze z panieńskich czasów pochodzący. Kilkuletnia córeczka pani X. przysłuchuje się jakiś czas tej rozmowie, potem zapytuje:
        - Mamusiu, czy i ja także jestem jeszcze z panieńskich czasów?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.17, 00:15
        Ile ludzie mają płuc? - zapytuje pan profesor uczniów 3 klasy.
        Cztery!
        Jedno!
        Trzy!
        Pięć!
        - źle - woła drylowany światło dawca.
        - Wreszcie podnosi się 9letni Jas i głośno odpowiada:
        - Dwa - panie psorze!
        Dobrze! ale skąd ty o tern wiesz?
        - Widziałem u mojej najstarszej siostry, gdy się kąpała w balji tamtego tygodnia!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.17, 00:16
        - Czy wiesz, że nie tylko ty sypiasz ze swoim mężem?
        - Co?
        - Bo i ja sypiam ze swoim!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 20:45
        Zona:—Nastaw no budzik o 5 minut wcześniej, bo muszę jutro zrobić gruntowne porządki przedświąteczne
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 20:46
        Więcej takich.
        — No i cóż do tej pory zrobiłeś dobrego swoją taksówką.
        — Jak to co ! ? Przejechałem poborcę podatkowego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 20:47
        Fryzjer:—Nie mogę dziś uczesać na polkę, bo zgubił pan drugi włos.
        Stały klijent: — Ależ ja muszę mieć przedziałek. Niech pan rozetnie włos na połowę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 20:48
        - Na kiedy będzie to ubranie?
        —Jak dostanę pieniądze za pierwsze!
        —Ooo! Tak długo nie mogę czekaćl
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 20:49
        To zmienia postać rzeczy.
        —Czytałem twoją powieść dwa razy.
        —Och; Pochlebca.
        —Tak, ale po to, by ją zrozumieć.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 20:51
        Cięikie czasy. Jedzie sobie tramwaj, ot jak tram waj czerwony ze złości, że mu jacyś „sała- ciarze" przeszkadzają. To stanie, to ruszy z kopyta, aż ludzie z ławek spadają. To znowu osadzi się na zadzie, plunie trosz- ką ludzi i dalej... I kiedy akurat nie miał najmniej szego zamiaru zatrzymać się, musiał jed nak to zrobić, bo pomiędzy jeden a drugi wagon wpadł 4-o letni Henio Z. puszczony bez opieki na ulicę. Z biednego chłopca nic nie pozostało. Tłum ludzi, jak zwykle, zamęt, zja wił się i ojciec. Podrapał się w głowę, splunął na widok krwi. Potem wziął dwuch panów z torbami i jednego z korbą na stronę i mówi: „Ot ciężkie czasy, dajcie tak 200zł. to obejdzie się bez kramów i zrzeknę się dochodzenia". Podobno zaczęto się targować. Na jakiej kwocie stanęło i na ile rat tego nie wiem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 20:54
        )n nie powrdci już... Ogród Saski,—mokra ławka. P. A. Nożyce z p. R. Materjał gruchają sobie, jak dwa niewinne gołąbki, a dumny ru mak p. Alterna oparty o drzewo nęci przechodniów. Nagle,—aj, gwałtu, po licja!—Na ten okrzyk wszyscy, kto żyw puścili się w kierunku ul. Niecałej. Po kilkominutowym pościgu ujęto amatora cudzego roweru. Jest nim Wac ław Kępczyński 1. 16 zamieszkały przy ul. Marjensztat Nr. 7 Młodzieniec siedzi, natomiast urado wany p. Altern, zapomniał o swej towa rzyszce, wsiadł na odzyskany rower, uwo- żąc ze sobą cenny pierścionek panny Rózi. „On nie powróci już“...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 20:57
        — Wie pan co—zwraca się ktoś pod czas balu do sąsiada.
        — Ta niewiasta w niebieskiej sukni jest dużo starsza niżeli wygląda.
        — Atak! Rozumiem. To zresztą się widzi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 21:09
        Ztfkać niewolne Dwie baby kłócą się zajadle na podwórku.
        — Ach ty cholero, ty złodziejko, ty k...o. —
        Tylko nie „ty" — wypraszam sobie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 21:30
        Nowy rekord pływacki jeszcze raz kobieta ustanowiła wspa niały rekord, pokrywając odległość mię dzy Francją i Anglją w 11 godz. i 14 min. 25 sek. Na mecie chmara fotogra fów i reporterów. Padają pytania? — Jakiej pani narodowości? — Włoszka. — Z jakiego miasta? — Wenecja. — A można spytać o zawód? — Rogówka. — Jakto rogówka? No ale cóż ten zawód może mieć wspólnego z pły waniem. — Owszem dużo. Pływałam od rogu do rogu, po kanale przy placu Święte go Marka.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 21:31
        = Pani do nianki. — Słuchaj, Franiu, jak mały będzie grymasił i nie będzie mógł zasnąć, to pójdę mu zaśpiewać coś. — Oh! proszę pani, już go dosyć straszyłam, ale nic nie pomaga
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 21:32
        = Pani do nianki. — Słuchaj, Franiu, jak mały będzie grymasił i nie będzie mógł zasnąć, to pójdę mu zaśpiewać coś. — Oh! proszę pani, już go dosyć straszyłam, ale nic nie pomaga
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 21:32
        Dobrze trafił — Oh! mężusiu już wróciłeś z po lowania, jakże ci poszło, jużeś wszystko odniósł do kuchni? — Eh! co tam do kuchni — do szpi tala chciałaś powiedzie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 21:38
        Nieporozumienie Panna Jadzia ma narzeczonego, Je- rzyka, i sąsiadkę — staruszkę, ta zaś ostatnia ma na wychowaniu u siebie wnuka, jedenasto-letniego Jasia. Panna Jadzia słynie pw całym domu ze swych zdolności malarskich, to też nic dziwnego, że — gdy była na czułem sam na sam ze swym narzeczonym — rozległo się pukanie do drzwi. — Kto tam? — pyta panna Jadzia. — To ja, płoszę pani, — rozlega się dziecięcy głosik za drzwiami. — Jasio? Co chcesz dziecko? — A... a... ja, płoszę pani, chciałem, żeby mi pani pomalowała... — Co mam ci pomalować? — Jajka... — odpowiada Jasio po na myśle. Panna Jadzia okrutnego spiekła racz ka, a pan Jerzyk — trzeba mu to przy znać — zrobił w tern miejscu do statecznie głupią minę. — Nie zawracaj głowy, smarkaczu — odpowiada panna Jadzia, odzyskując wreszcie przytomność umysłu. I odszedł zmartwiony Jasio z niepo- malowanemi jajkami... a jego choinka świeciła przez całe święta pustkami. Panno Jadziu! Jak można było nie pomalować jajek biednemu chłopczy-ie?! A, fe...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 21:42
        — Panno Zosiu, jak pani spędziła Sylwestra?
        — O bardzo dziękuję, dobrzę, ale skąd pan wie, że miał się nazywać Sylwester
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 22:09
        Pewność nie sawadzi.
        Ojciec do pretendenta:— Jak pan poślubisz moją córkę to umrę z rozpaczy.
        Pretendent:—Czy mogę na to liczyć z pewnością.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 22:10
        Przy budowie Kościoła
        —Panie architekcie, prze- dewszystkiem niech pan nie zapomni o wybudowaniu drugiej wieży.
        —Oh, proszę być spokojnym, zrobiłem już supełek na chustce do nosa.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 22:12
        Sportowcy
        —Ja jako gracz w footbal chciałbym zostać zawodowcem.
        —A ja jako gracz na wy ścigach nigdy nie mogłem tego osiągnąć.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 22:13
        Przeszkoda nie do przebycia.
        Kelner zwraca jsię do wstawionego jegomościa, który już parę razy wychodził i zjawiał się znowu na sali:
        —Czy zapomniał pan coś?
        —Nie drogi panie, tylko te kręcące się drzwi zawsze mię przyprowadzają z powrotem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 22:15
        Dzisiejsza słuzba
        Pani do służącej: — Oh l Franiu, zapomniałyśmy podać przekąskę.
        Frania:—Rzeczywiście, jakeśmy głupie; proszę pani.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 22:17
        Przesada
        Gość podziwiając małego Stasia;
        —O, Staś ma oczy i nos, mamy, ale usta ojca.
        — I spodnie też—dodaje Stasio.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 22:18
        Po ślubie.
        —Dawniej byłeś bardziej czuły ze mną Władku, zawsze pieściłeś moje ręce w swoich,
        — Owszem, pamiętam, chciałem cię powstrzymać od grania na fortepjanie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 22:19
        . Na czasie. U pana Abrama Piperman zjawił się komornik. W obecnych czasach wydaje się, że jest więcej komorników niż ludzi. Kasa została opieczętowana, a w ka sie biżuterje, które wartoby wyciągnąć, ale jak? Pan Abram znalazł wyjście. Odpieczętował kasę wyjął perły i brylanty, potem kazał zanieść ją do kolegi. Po porozumieniu wystawiono weksel z wcześniejszą datą, oddano otestu i pan Ąbram uzyskał wyrok na kolegę. Znowu przyszedł komornik i zapieczętował teraz już pustą kasę (inne meble przedtem wyniesiono). Następnie po zgłoszeniu uregulowania długu kolega pana Abrama uzyskał pozwolenie na zdję cie pieczęci. Nie zdjęto ich i kasę od niesiono do pana Abrama. Wszystko było w porządku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 17:49
        Co to Jest strzelba?
        W żargonie żydowskim.
        Wus y des a Biks? A Biks ist a szajn gepicte
        polirowane ojzerne rirke, mit poroch geluden, aber niszt
        mit podoroźny poroch, zunder mit ojzerne solitrowany
        poroch, und mit kigel geluden, aber niszt mit schabas
        kigel. zunder mit ojzerne ołowiane kigel.
        Dan azojl Ojben is a kigiczik und panewke, und
        żuken isa jazyczek. Gibst du, Mojsze den jaziczek
        a zee I der kigiczik mach a t r a s k, und di panewke
        a
        blask,
        und di szajn gepicte politurowane ojzerne
        rirke macht a grojse harmider: brr! Und du Mojsze
        sztahst ofa hindert szrit und kikst in dize rirke. Di
        kigel lojlt, lojft, und kim ci dir, a pajcz! u du bist tojdt
        wi a Hindl Das is a Biks
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 17:49
        Co to jest strzelba? Strzelba jest to ładnie wyczysz­
        czona i politurowana, żelazna rurka, nabita prochem, lecz nie
        tym prochem co leży na drodze, ale żelaznym z saletry pro­
        chem i kuglami, ale nie kuglami szabasowemi, lecz kuglami olo-
        wianemi i żelaznemi nabita.
        Następnie. Na wierzchu jest taki kogucik i panewka,
        a pod spodem jest języczek. Pociągnij, Mojsze, za języczek,
        kogucik wyda trzask, a panewka błyśnie, a ładnie wypolituro-
        wana żelazna rurka zrobi wielki harmider, a ty Mojsze stań na
        sto kroków i patrz w tę rurkę; kula leci, leci i uderzy w końcu
        ciebie i ty będziesz zabity jak pies. Oto jest strzelba
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 17:54
        W każdym narodzie coś zganić się zdarzy,
        Wprost nie przystoi, w bajeczce do twarzy.
        Wreszcie na trzeźwość któż przywilej kupił ?
        Wszakże i Kato raz w życiu się upił
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 17:54
        W każdym narodzie coś zganić się zdarzy,
        Wprost nie przystoi, w bajeczce do twarzy.
        Wreszcie na trzeźwość któż przywilej kupił ?
        Wszakże i Kato raz w życiu się upił
        W kurcie, żupanie, na bakier na głowie,
        Toboł na plecach, opasany krajką.
        Jakoby król berłem machając nachajką,
        Na worku plewy, na chudej kobyle,
        Z domu na odpust wyjechał o milę ;
        I chcąc odpocząć ogarnąć się troszka,
        Skierował prosto, — jak zwyczaj — do Mośka.
        Wybiegł na przedsień żydek ukochany.
        (Pomoc w potrzebie i plaster na rany).
        W przyjęciu gościa nie szczędzi sposobu :
        Ciągnie kobyłę z szlachaicem do żłobu.
        Podał mu rękę, przytrzymał strzemiona ;
        Pan Piotr p zez wdzięczność wziął Mośka w ramiona.
        Byłby go może z duszy ucałował,
        Ale się spostrzegł i honor salwował.
        Żydek z radości nie wie gdzie mu głowa;
        Zdejmuje sakwy — do komory chowa,
        Głaszcze kobyłę — połami wyciera,
        Pyta, zkąd wyrwał takiego ogiera !
        Śmieszy szlachcica tak wielka omyłka.
        Daje mu poznać, że to jest kobyłka.
        Tak się toczyło pierwsze powitanie,
        Aż szlachcic wspomniał o wodzie i sianie.
        Ledwie to słowo z ust mu się wywinie,
        A tu już żydek w górze na drabinie,
        Już kur, indyków spłoszona gromada
        Z burtów zlatuje, na szlachcica siada.
        Unikł napaści — wyniósł się w podwórze,
        Szuka manatków po borsuczej skórze...
        Usiadł na przyzbie bez kurty, rozzuty,
        Dobył słoniny i smaruje buty.
        Mosiek chce pomódz, ale gdy się zbliża,
        Na bok odskoczył, jakby pies od jeża
        Zaśmiał się szlachcic i uwagę czyni,
        Jakąto człowiek ma wdzięczność dla świni.
        Bydlę mu żadne nie da tych korzyści ;
        Ona, jak matka, karmi go i czyści;
        Choć sama zwykle leży pośród gnojów,
        Szczeć swą poseła do pańskich pokojów.
        Wszakże to rzeczą jest tak oczywistą:
        Bez tych zwierzątek nie byłoby czysto!
        Ale, bodajże, cóż ja też to robię,
        Prawię o świniach, nie pomnąc o sobie.
        Bardzom się spruszył, jadąc ciągle truchty,
        Jestem podobny do dworskiego kuchty.
        Proszę cię, Mośku, bo to dzień świąteczny,
        Każno tu przynieść — proszę — jakeś grzeczny.
        Tu Mosiek skoczył — zniknął przed oczyma,
        I znów powrócił — flachę wódki trzyma.
        Nie, nie Mosieczku, nie o tem mówiłem,
        Jeszcze za rychło, jeszcze się nie myłem.
        Niedługo potrwa, a będę gotowy.
        Wódka przed myciem sprawia mi ból głowy.
        Wszystko ja robię, ale o swym czasie,
        Wnet się upomnę — postaw na szynkfasie.
        Niesie mu Sara misę pełną wody,
        Zlewa mu głowę, bryzga na jagody.
        Jak sum po stawie — łeb po misie pływa.
        Sara z garncówki strumieniem dolewa.
        Pan Piotr się kąpie i dmucha i pryska,
        Łeb coraz bielszy, a ciemniejsza miska.
        Wykręcił wąsy, otrząsł potok z głowy.
        Reszty dokonał ręcznik szabasowy.
        Jak wśród ogrodu pięknego Wołynia
        Świeci się arbuz, tykwa, albo dynia,
        Tak się świeciła zacnego szlachcica
        Po tej kąpieli goła mózgownica.
        Mosiek tymczasem patynkami dzwoni,
        Stróża to po to, to po owo goni;
        Sara rozstawia uprę na kominka,
        Mośkowa z pierzyn wyłazi do szynku.
        Wtem szlachcic prosto po śniadanie sunie :
        Łykną! kwaterkę, ale nie w smak — splunie.
        Zanim się dzwonek ozwie na kościele
        Szuka do fajki zażogi w popiele.
        Rylka pod piecem rozpościera nudle,
        Głaszcze bachory kudłate, jak pudle,
        A chcąc uciszyć wrzaskliwe krzykacze,
        Pcha im do gęby piątkowe kołacze.
        Wszczyna się odpust — a z nim hałas, wrzawa,
        Od pieszych, konnych powstaje kurzawa.
        Wóz się za wozem toczy z każdej strony;
        Jadą czubiaste i córy i żony ;
        Jadą proboszcze, pisarze, syndyki;
        Jak wilki wyją zgłodniałe kaleki,
        Pełne już stajnie pełne i gospody.
        Pan Piotr szedł na mszą Aby nie miał szkody,
        Daję Mośkowi torbę i nahajkę,
        Zleca kobyłę, w kieszeń chowa fajkę.
        Po drodze wita panów braci wiele,
        Jak ich zwykł witać na każdą niedzielę.
        Nim jeszcze suma wyszła za wotywą,
        Już im się jakoś jęło robić ckliwo.
        Jeden drugiemu poszepnął do ucha;
        Nie wiem, czym słaby, czy to moja skrucha,
        Alem tak nudny, niedyspozyt cały.
        Już mnie kominkowe zapachy owiały.
        Nie chcę jednakże dać złego przykładu;
        Wypada czekać pobożnie dbiadu.
        Na koniec przyszła chwila pożądana:
        Szlachta u Mośka za stołem zebrana,
        spełniwszy wszelkie ducha obowiązki,
        Bierze się skwapnie do smacznej przekąski.
        Trzykroć koleją poszedł już kieliszek,
        Trzykroć się wrócił — a nie rozgrzał kiszek.
        Takie od postu było zaziębienie !
        Mosiek jak doktor, radzi powtórzenie.
        Piotr, co go rodził pra-pra-prawnuk Piasta,
        Nie chciał pić więcej i zaw ołał: basta 1
        Mosiek się skłonił, pomusnął po brodzie.
        Nie wierzył temu i stanął w odwodzie.
        Już idą z toreb przeróżne przysmaki,
        Idą wędzonki, kiełbasy prosiaki.
        Lecz któż się swego ustrzedz zdoła losu !
        Jeden ze szlachty miał sądek bigosu.
        Ta rzecz, choć smaczna, jest bardzo niestrawna,
        Bigos bez wódki, to choroba jawna.
        Niedawno Paweł, co w pole się kwapił,
        Podjadł bigosu, wódki się nie napił,
        Takiej żołądka dostąpił zgryzoty,
        Że mu rumianku dawano na poty.
        Pan Piotr co z rodu miał wstręt do rumianku
        Zawołał: »Mośku, pójdźno tu kochanku!*
        Ten skoczył, nalał, nisko się ukłonił i
        Pan Piotr po trzykroć niestrawność odgonił.
        Każdemu lepiej, każdy się rozcieszył,
        Zaczął żartować, dykteryjką śmieszył,
        Czasem i świsnął, zaśpiewał pod nosem,
        Lub też zapłakał nad ojczyzny losem,
        Różne uczucia szły tam na przemiany.
        Miło wspomnieniem goić życia rany.
        Wreszcie przychodzi do rozjazdu pora
        Bo temu córka, temu żona chora;
        ,
        Już jaki taki szkapinę kulbaczył,
        Aż Mosiek wszystkich na wędkę zahaczył.
        Wyszedł z piwnicy, jak Apollo z lirą.
        Może kto powie, źe to jest satyrą,
        Że głośnej baśni chcę zostać autorem.
        Wyszedł — lecz wyszedł z potężnym gąsiorem.
        Cóżto ma znaczyć — szlachta patrzy z oka;
        Leje się rubin w szklanice z wysoka.
        Piotr, ledwie zwąchał, krzyknął do ataku!
        Bracia ! na honor ! odor dereniaku !
        Powąchać wszyscy rzucili się społem
        I przy gąsiorze usiedli za stołem.
        Przedziwny ! smaczny 1 każdy łyka, cmoka.
        Zkąd on go wyrwał? Słodki, jak patoka.
        To mi to likwor - nie żal mu dać gęby !
        Mosiek, pokusa słomką kole zęby.
        Jedna po drugiej próżni się szklenica,
        I skrzą się oczy i rumienią lica.
        Nie ma godziny — pękły dwa gąsiory.
        Żaden nie słyszał dzwonów na nieszpory.
        Panie Jakóbie ! Piotr powstawszy rzecze :
        »Słodkim strumieniem niech ci wszystko ciecze!«
        Wziął go za uszy Jakób w garści obie :
        »Takiej słodyczy wzajemnie i Tobie!*
        »Nasze życzenia!* Tu wszyscy powstali,
        Razem wypili i razem nalali.
        Nie ma ratunku — kurzą się czupryny.
        Jeden jest indor, drugi kogut z miny.
        Mosiek, zważywszy, że szlachta wykrzyka,
        Kiwnął jarmułką i już rznie muzyka.
        Stoją szlachcianki, jak gdyby bociany,
        Zdziwił je akord tak niespodziewany.
        Już jeden drygnął i drugi się rusza,
        Jak tu w tan nie pójść, gdy tną Tadeusza
        Poszli statecznie, skromnie i wspaniale.
        Jeden za drugim stanął przy cymbale,
        Odśpiewał swoje i dalej popłynął.
        Ten klasnął w dłonie, ten poły podwinął,
        Tamten, jak gdyby na damy przyjęcie,
        Złożył się mile — wykręcił na pięcie.
        Nie długo trwało — na słodkie wspominki
        Sara z Mośkową klepały w patynki.
        Zaświecił księżyc, zabłyszczały gwiazdy.
        • Panowie bracia 1 pono czas do jazdy!«
        Zawołał Jakób i zatoczył młynka,
        Padł i Mośkowi porwał z sobą synka.
        Chciał Stefan zabiedz, jeszcze gorzej zrobił,
        Bo się poślizgnął i Mojżeszka dobi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 17:57
        Państwo znaczie moje słaboszcz...
        Choć ja mogie żonkie mieć —
        Cosz mnie cziągnie (extra pociąg!)
        Gdzie ja czuje miętkie płeć ...
        Na ostatnie Purim balu
        Doktor Flesch — der groisse Jid,
        Nie chciał mi dacz zaproszenie :
        »Nie dasz ?« — myślę ~ »nul sy git!«
        Ja sze ubrał w czarnym fraku...
        Balsam sobi rady da !
        Lokajowi dał pięcz centy,
        I już w środek jestem j a !
        Marne!... w oko mi zaszwicił
        Z pięknych kobiet szliczny raj !
        Paru kilki buło rude,
        Reszta czarne — co... aj w aj!
        Ja, co nimiał zaproszenie,
        Poszedł cicho stanącz w k ą t;
        Abym sobie całych tańców
        Mogłem przypatrować ztąd.
        I spojrzałem na bok... Nebech 1
        To nad moich było sił !...
        S erce we muie zacześniło,
        I stanęło I już nie b ił!
        Na kanapę po pod szciany
        Panna Magenbiter szad...
        I w głębokie dekoltaeye
        Założyła sobie kwiat!...
        Muzik zagrał trambulantki...
        Jak ja poczuł decoltć —
        Ja ji wziął na środku stancyi...
        Cosz się w głowę stało mnie !
        My se czasno obejmieli —
        I jak poszli hasać w tan,
        Tak j a nie mógł już wyczimać ?
        Ja już nie był sobie pani
        Co to było ? nu I co gadać ?
        Domiszlajcie państwo więc...
        Tylko co panienka krzikła
        »Waj mir I« i na ziemi bęc I
        Ja spadł pod ni — ona na mnie
        Na ni znowu kilka par...
        Gewałt! zrobiał sze harmider :
        »Ganef ! oj wej 1 harl har ! har N
        Panna sobi powstaniła
        I okropnie krzyczi złe :
        »Mame! Balsam mnie uszczypniłl«
        Co to ?... jak to ? za co ? gdzie ?
        Przylecieli komitety,
        Zakrziczeli mnie bez tchu :
        »Jak pan szmiał bez zaproszenie
        Sobie kogo szczypać tu?«
        »To jest nieprzyzwoitości
        Zaraz sobie wynieś won !
        Szmil ! kim eran 1 my tu jemu
        Nauczymy dobry ton!«
        Wpadli z kuchni jakie draby,
        Po pod kołnierz wżął mnie dwa,
        I ż ogromnem pospieszeniem
        Z wszystkie schody — zbiegał j a !
        Jak ja stanił na ulice —
        Czekaj — myślał — ja wam dam 1
        Zaraz pójdę na policyi,
        Będzie z tego dobry kram 1
        Ale szedmi einspennery
        W koło do mnie stali wraz...
        H ałt! cosz strzeli mi do głowy...
        Ja im zrobię fajny szpas
        »Chodźcie no tu — fijakrowe!
        Już was tutaj nie trza stać...
        Ja was płacę — jedźcie sobie,
        Państwo będzie tutaj spać!»
        Pojechali. Ja zaczekam,
        Coby satysfakcye mieć...
        Mnie wyrzucić z przed kolacye...
        W oczy całe miękkie płeć' ?...
        Za godziny — deszcz się leji,
        Błoto po kolona dość...
        Ja ze śmiechu urwał boki,
        Taka się zrobiła złość!
        Wszystkie wyszli sobie z balu
        W białe suknie w letkie szal. —
        »Drynda! fiakier! gdzie einspenner?«
        Teraz macie takie b a l!
        Mało trocha nie wszczeknili I
        Pan Flesch krziczał: »Ja go wim !
        To ten co ma u mnie sprawy!
        Już ja dobrze zrobi z nim I
        Zakasali sze po łokieć...
        Krzyk, harmider, płacz i wstyd...
        Wody im się ponalało —
        Taki zemste zrobiał — żyd!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 17:59
        Z Poematu „Pan Mateusz."
        Wyjątek.
        Natenczas Maciej chwycił na pasku przypiętą
        Korbę katarynki ■— długą, błyszczącą i krętą
        Jak wąż b o a: oburącz przed sobą postawił,
        Potem w bok katarynki mały kijek wprawił
        Przymknął wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzuch
        I czapkę swoją zsunął w lewo, bliżej ucha
        I zagrał. Katarynka wirowatym dechem
        Niesie w górę muzykę i podwaja echem;
        Umilkły dzieci kucharki stały zadziwione
        Wszystkie w oknach — głęboką melodyą wzruszone
        Starzec cały kunszt, którym na podwórkach słynął,
        Jeszcze raz przed oczyma kucharek rozwinął.
        Napełnił wnet, ożywił domek parterowy,
        Jakoby weń napuścić chciał wody sodowej.
        Bo w graniu było rzeczy świetne wyłożenie :
        Zrazu zgrzyt głuchy — to jakby kranu wiercenie,
        Potem jęk — a po jęku piszczy — to się gaz dobywa,
        Potem chlupi i skrzeczy — to woda wypływa...
        Tu przerwał — korbę trzymał —wszystkim się zdawało,
        Ze to Maciej gra jeszcze — a to coś piszczało !
        , . . .
        Kręci znowu. Myślałbyś, że kształty zmieniała,
        Tak to w rękach Macieja korba dygotała,
        Udając głosy gazu jego syki, piski,
        To, zda się, katarynki koniec jest już bliski!
        Ale nie! — chociaż milknie i zwolna omdlewa,
        Po chwili nową nutą słuchaczy rozgrzewa,
        Tu przerwał — korbę trzymał—wszystkim się zdawało,
        Że to Maciej gra jeszcze, a to coś piszczało !
        )
        Maciej, obfedwie ręce odjąwszy od korby,
        Pochwycił swojej wielkiej się skórzanej torby..
        Zdjął czapkę i chwilę stał, jakby... natchniony,
        Łowiąc zręcznie groszaki, śląc wszędy ukłony...
        A tymczasem stróż Antek, co w miotłę stał zbrojny,
        Wzniósł swą rękę z powagą, pewny i spokojny...
        I rzekł:
        »Niech pan Maciej nie gra i więcej nie śpiewa,
        Bo pan rzundca o krzyki okropnie się gniewa 1»
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 18:06
        Przygotowanie do wesela.
        Dnia jednego o zaraniu,
        Jakoś w tydzień po »kopaniu«,
        W izbie Kubów kwik...
        Zaraz ludzie zmiarkowali, —
        Co się ną tych rzeczach znali —
        Ze wesele w mig !
        Ro i wieprzak ukarmiony,
        I Maryśka już z ambony
        Spadła drugi raz !
        Jeno kiełbas narychtować,
        Jeno ziarna napytlować
        Na weselny czasi
        Sam się Kuba wziął do tego :
        Zwiózł do młyna do »wietrznego«,
        Z czubem korcy sześć :
        Trzy na mąkę, trzy na krupy —
        Choć wieś sprosić do chałupy,
        Miesiąc starczy jeść !
        Potem nożem po karmniku,
        Opatrzył go i bez krzyku,
        Plewąiak co się zwał 1
        Na trzy palećjszperka z niego,
        A i sadła topliwego
        Ćwierć bez mała m iał!
        Czworo szynek jak poduszki — ■
        Podgarlanych kiszek z juszki —
        Głowizna kiej smok 1
        Ą
        kiełbasy jak źerdż w płocie!
        Ze Kubinie przy robocie
        Wlazła kolka w bok!
        Przemogła się — bo czas krótki —
        Napiła się. z »tłustem« wódki,
        Przeszedł b J i ziąb!
        I co ducha w dzieżki miewa,
        Zabrała się do pieczywa...
        Trza na tyle gąb !
        Harowała tydzień cały,
        Aż jej nogi ustawały —
        Spiek'a placków, kołaczyków,
        Naplotła im warkoczyków,
        Ocukrzyła, opieprzyła,
        Korzeniami nasyciła.
        Zastawa gotowa !
        Trunki — Kuby głowa!
        Stół gnie się od ciasta —
        A Kuba do miasta!
        Pojechali oba z Jankiem,
        (Niby z zięciem) wczesnym rankiem,
        Powr. ciii nad wieczorem :
        Kuba z beczką — Jaś z gąsiorem,
        Jest »bawarskie« jest i »słodka« —
        Reszta weźmie się od Motka
        Często po wsi chodzi —
        We wszystkim wygodzi!
        Bez długiej mitręgi,
        Da wódeczki tęgiej!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 18:11
        — Cóż, Szmulu, czytałeś dzisiejsze gazety? Jakoś nie zanosi się na wojnę?
        — Bo z przeproszeniem wielmożnego pana, ja myszlę, co może być spokój, ale może być i wojna.
        — Ale skądże wojna, gdy wszędzie spokój i zgo­da, a żadnego nieporozumienia nie ma, owszem stosunki
        wzajemne mocarstw są nader przyjazne.
        — Ja panu co powiem; u nas w miasteczku buł mąż i żóńa, co sobie zawsze bardzo kłócili i wymyszlali. Jak mąż powiedział: »idź do djabła!« to ona mówiła: >bodaj ty z piekła nie wyjrzał!* Jak on po­ wiedział: »żeby cię cholera zdusiła!* to ona mówiła: »bodaj cię piorun zabił!* On mówił, co ona zła i głu­pia, a ona, co un paskudny i bez rozumu. Tak sobie ciągle gadali i wimyszlowali i żyli spokojnie. Nu, ale te ich kłótnie się naprzykrzyli sąsiadom, powiedzieli o tem rabinowi i rabin zawołał do siebie męża i żonę. Wu, co wy tak ciągiem sobie łajecie? • po­wiedział do nich, - po co to? Tylko ludziom szmiech robicie! Ja wam mówię, przestańcie!
        — Nie mogę, Rabbi — rzekł mąż.
        — Nie mogę, - wołała razem z nim żona.
        — Wu, kiedy nie możecie przestać, to ja wam mówię, łajcie sobie, ale inaczej. Ty Chaim mów jej:
        bodaj ty sto lat żyła! - Ty, Sura powiedz jemu: coby on zawsze zdrów był! Ty mów jej, co ona dobra,
        piękna, kochana, a ty powiedz, co un rozumny, uczony, mądry! — i tak kłóćcie sobie.
        Nu, Chaim i Sura posłuchali rabina. Jak ich złość złapała, to oni zaczęli strasznie krzyczeć i wymiszlować sobie od dobrych, rozumnych, mądrych, uczonych, a złość ich brała coraz mocniej. Tak uni nie mogli już znajdować takich słów, coby siebie jeszce więcej pochwalić, nu i zaczęli się bić, co niech Pan Bóg broni!
        To ja sobie miszle, co i z te politykie tak samo zrobiom. Wuni teraz sobie bardzo chwalą i przyjaźnią,
        a niedługo to se zacznem z karabinem wojnę robicz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 18:25
        — Cóż, Szmulu, czytałeś dzisiejsze gazety? Jakoś nie zanosi się na wojnę?
        — Bo z przeproszeniem wielmożnego pana, ja myszlę, co może być spokój, ale może być i wojna.
        — Ale skądże wojna, gdy wszędzie spokój i zgo­da, a żadnego nieporozumienia nie ma, owszem stosunki
        wzajemne mocarstw są nader przyjazne.
        — Ja panu co powiem; u nas w miasteczku buł mąż i żóńa, co sobie zawsze bardzo kłócili i wymyszlali. Jak mąż powiedział: »idź do djabła!« to ona mówiła: >bodaj ty z piekła nie wyjrzał!* Jak on po­ wiedział: »żeby cię cholera zdusiła!* to ona mówiła: »bodaj cię piorun zabił!* On mówił, co ona zła i głu­pia, a ona, co un paskudny i bez rozumu. Tak sobie ciągle gadali i wimyszlowali i żyli spokojnie. Nu, ale te ich kłótnie się naprzykrzyli sąsiadom, powiedzieli o tem rabinowi i rabin zawołał do siebie męża i żonę. Wu, co wy tak ciągiem sobie łajecie? • po­wiedział do nich, - po co to? Tylko ludziom szmiech robicie! Ja wam mówię, przestańcie!
        — Nie mogę, Rabbi — rzekł mąż.
        — Nie mogę, - wołała razem z nim żona.
        — Wu, kiedy nie możecie przestać, to ja wam mówię, łajcie sobie, ale inaczej. Ty Chaim mów jej:
        bodaj ty sto lat żyła! - Ty, Sura powiedz jemu: coby on zawsze zdrów był! Ty mów jej, co ona dobra,
        piękna, kochana, a ty powiedz, co un rozumny, uczony, mądry! — i tak kłóćcie sobie.
        Nu, Chaim i Sura posłuchali rabina. Jak ich złość złapała, to oni zaczęli strasznie krzyczeć i wymiszlować sobie od dobrych, rozumnych, mądrych, uczonych, a złość ich brała coraz mocniej. Tak uni nie mogli już znajdować takich słów, coby siebie jeszce więcej pochwalić, nu i zaczęli się bić, co niech Pan Bóg broni!
        To ja sobie miszle, co i z te politykie tak samo zrobiom. Wuni teraz sobie bardzo chwalą i przyjaźnią,
        a niedługo to se zacznem z karabinem wojnę robicz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 18:26
        Siedziała rumiana na ławce,
        I na mnie zerkała ukradkiem,
        I ja też, przychylny zabawce,
        Zerkałem, jak motyl pod kwiatkiem.
        Jej uśmiech, spojrzenia zalotne
        Tak były rozkosznie naiwne,
        Ze serce cieszyły samotne
        I myśli rodziły mi dziwne.
        I śnićby dni o niej i noce,
        Boć życie, to rzewna piosenka,
        To gwiazdka, co blado migoce,
        A ona — tak miła panienka.
        Wtem wstała, lecz trzpiotka, widziałem,
        Chusteczkę zgubiła w zajęciu,
        Skoczyłem, podniosłem z zapałem,
        By zgubę wrócić dziewczęciu.
        Przepraszam i zbliżam się do niej,
        Aż cała, jak róża spłonęła,
        I zgubę swą z drżącej mej dłoni
        W różowe paluszki ujęła.
        »Dziękuję«, szepnęła przyjemnie,
        A potem — o rodzie człowieczy!
        Dodała, snać śmiejąc sią ze mnie,
        — Ten gapa się nie zna na rzeczy !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 18:30
        Nos jestto kawał mięsa z chrząstką, powleczony skórą, siedzący nawet na najpiękniejszej twarzy. Bez
        nosa twarz jest brzydką, co łatwo się można przekonać u rozmaitych osób, którym tej ozdoby całkiem, albo
        częściowo niedostaje. Nos posiada dwie za pozwoleniem dziury, dziurki lub dziureczki: są one równie potrzebne
        do wąchania jak i do kataru. Z tego względu żaden z najsławniejszych nawet lekarzy płci obojga i weterynaryi nie wynalazł medy­kamentu na katar; dziurki bowiem przestałyby mieć racyą bytu. Mężczyźni posiadają nos na to, ażeby mieć czem wąchać, mieć co obcierać chustką, czem kichać i w co kłaść tabakę. Kobiety oprócz tego, co powyżej, posiadają nos, ażeby miały czem kręcić i gdzie lokować muchy. Nie widziałem nawet nosa kobiecego, w którymby tych brzydkich owadów nie było przed rady­kalną desinlekcyą mężowską.- Jednocześnie wykadza się i lokal: muchy przeto, wraz z nieznośną teściową, ulatniają się; teściowa nie lubi bowiem porządków fa­
        milijnych tak, jak materaców z kiepskiemi sprężynami. Każdy nos musi mieć swojego osobnika; nos sa­
        moistnie bez osoby lub postaci, może mieć tylko miejsce we wszelakich biurach i instytucyach, nie wyłączając
        najobfitszych w podobne nosy biur kolejowych i różnych kantorów. Ztąd nosa takiego nie spotka się na ulicy,
        w teatrze wśród widzów, ani w kąpieli; w tej ostatniej zakrawałoby to na niemoralne kpiny. Nos taki posiada ten dziwny przymiot, że daje się przedłużyć, skrócić, podnieść lub zwiesić; jest on wten­czas termometrem humoru danego osobnika i zarazem jego zwierzchnika. Według nosa mierzą także ludzie praktyczni różne rzeczy. Im dłuższy nos, tem, jak twierdzi n. p. moja siostrzenica na pensyi wyższej, jest lepiej; człowiek nosie długim ma bowiem posiadać zmyślność interesu, energią w okolicznościach i przytomność w upadkach i zawodach. Dałoby się więcej powiedzieć o nosie; - zwłaszcza mógłbym mówić jeszcze o nim, jako o istruęiencie nader wygodnym do prowadzania kogoś, czyli, jak zwyczajnie mówią, do wodzenia drugich. Wszelako sztuka ta, wo­dzenia za nos innych, jest znaną ogólnie; mianowicie znają ją po mistrzowsku nasze przezacne panie, a więc, jako o rzeczy zbyt dobrze znanej, nie będę się o niej rozwodził, i na temkończę niniejszem moją prelekcyą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 18:31
        Mam pech!
        (Gawęda.)
        — O, pan Walery, jakże się macie!
        Tak pan Celestyn kolegę wita,
        - Cóż porabiacie tu, miły bracie,
        Pewno wystawka, wyścigi? — pyta;
        - Gdzie tam wystawka teraz mi w głowie,
        Gdzie mi tam rozkosz, wesołość, śmiech,
        Kiedy widzicie — sąsiad odpowie,
        Mam pech!...
        - No, no? cóż znowu, powiedzcie przecie,
        Jakież nieszczęście znów was spotkało?
        Czy komu wełny sprzedać nie wiecie,
        Żydków ci na nią wszakże nie mało?
        - Ach, gdzież tam, wełnę sprzedałem zaraz
        I miałem żydków na nią coś trzech,
        Jeno mam ci ja inny ambaras.,
        Mam pech!...
        - Oto widzicie, luby sąsiedzie,
        Całe me życie — to wieczna chryja,
        Nic mi się jako^ w życiu nie wiedzie,
        Czego się chwycę, to mi nie sprzyja.
        Ciągle mi biją losy złowieszcze
        Wszystko mi idzie tak, że aż... ech!
        - No, rzeki Celestyn, to wszakże jeszcze
        Nie pech!
        - Oto, naprzykład, do czwartej klasy
        Trzy całe losy niedawno miałem,
        A że dziś ciężkie nastały czasy,
        Więc też w potrzeaie losy... sprzedałem.
        I cóż się stało? pewno nie wiecie,
        Ze właśnie wygrał jeden z tych trzech!
        - No dajcież spokój, toż to jest przecie
        Nie‘pech
        — Stawiam raz w^e wsi nowiutkie gumno,
        Stajnią, oborę, chlewik cielęcy,
        A że mam, wiecie, głowę rozumną,
        Assekuruję na sześć tysięcy...
        Ale w dni kilka gumno się pali...
        Powiedzą jeszcze, że to mój grzech!
        — Czegóż, u djabła sąsiad się żali
        Na pech!
        — Wszak wziąłeś sąsiad za pożar grosze!
        — No tak, lecz widzisz, będę otwarty...
        Chciałem pohulać niby potrosze
        I co do grosza przegrałem w karty..
        — Ba, wint, djabełek, toć to rzecz zdrożna,
        Przegrywać w karty, to wielki grzech,
        No, ależ jeszcze mówić nie można:
        Mam pech!
        — Wszystko mi jakoś tak się nie wiedzie,
        Że już mi życie całe nie miłem...
        Bo to widzicie, luby sąsiedzie,
        Ja się od roku już... ożeniłem!
        — Tak?? pyta sąsiad, więc żonę macie?
        I westchnąć, jakby kowalski miech.
        — To teraz przyznam ci, miły bracie:
        Masz pech
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 18:39
        Słoń
        — zwierzę, które ponieważ jest opasłe i ociężałe, do żadnych debiutów nie rości pretensyi do baletu wstąpić nie chce, a połykając darowane pierniki, nie dba o resztę.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 18:40
        Małpy
        — zwierzęta tak zwane z powodu wiel­kiego swego podobieństwa do ludzi Jako człek obraża się, gdy go nazwać małpą, również tej ostatniej nazy­wać nie należy człowiekiem, gdyż mogłaby się obrazić.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 18:55
        się, gdy go nazwać małpą, również tej ostatniej nazy­
        wać nie należy człowiekiem, gdyż mogłaby się obrazić.
        W ą ż
        boa.
        Istota, która całą zimę śpi, w lecie
        zaś śpi także i ' dla tego posiada ciepłe pomieszkanie,
        dobrą usługę i strawę. Kto z szanownych gości chce
        być pieczeniarzem, niech się przedzierzgnie w węża boa
        — a będzie mu dobrze
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 18:56
        Jeż,
        jakkolwiek posiada kolce, nie nadaje
        się wcale, a wcale do wykłuwania w zębach. Nie ma
        też nic wspólnego z Kolcami, pismem humorystycznem,
        i nawet wątpić należy, czy wie cośkolwiek o jego ist­nieniu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 18:57
        Niedźwiedzie
        — ponieważ nieustannie ryczą,
        wcale nie daję mleka, jako jest powiedziane w przy­
        słowiu o krowie. Jak wiadomo niedźwiedzie łapy sta­
        nowią przysmak nielada; wiedzą o tem misie i dla tego
        liżą łapy, ale własne, w czem się różnią głównie od
        wielu ludzi, którzy także liżą łapy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 18:58
        Pantera
        - ponieważ nosi tytuł »pan«, jest
        wiecznie niezadowolona i dumna, co nie przeszkadza,
        iż na widok posługacza, przynoszącego mięso, aż skacze
        z radości. Z taką arystokracyą najlepiej być z daleka,
        jeżeli komu chodzi o całość skóry.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:03
        Sowa
        — jestto symbol mądrości, ponieważ przy
        blasku słonecznym zupełnie nic nie widzi: W rzeczy­
        wistości jest sowa ptakiem bardzo mądrym; dotąd bo­
        wiem nikt nie słyszał, aby się kiedy odezwała z jakim­
        kolwiek głupstwem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:04
        Salamandra
        — żyje w wodzie i dla tej przy­czyny jeśt patronką towarzystw ubezpieczeń od ognia
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:05
        L e w - jest zwierzę bardzo wspaniałe, gdyż każdego widza, za nadto do niego się zbliżającego, przy
        lada okazyi porywa zębami za rękę. Jest on podobny do wielu wspaniałych przyjaciół ludzkości, zwanych ina­
        czej lichwiarzami
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:06
        Zwierzyniec
        — jestto ogród mieszczący w so­bie powyżej przytoczone okazy. Jest on jak wszystkie inne ogrody, milczący i skromny. Jakże nie jest po­dobny pod tym względem do pysznych smakoszów i pieczeniarzy, którzy, pomieściwszy w swojem wnętrzu parę ostryg, raków, kurcząt i innej zwierzyny, zdaje im się, że wielkiej dokonali rzeczy, hełpią się z tego, i za­dzierają nosa do góry.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:08
        Przed pałacem na tarasie
        Widzisz włościan grono mężne,
        Uśmiechnięte Magdy Kasie,
        Wyprawiają dziś orężne.
        A na ganku »dźedżyc z żone«
        Dzielą sznapsa wśród gromady,
        I »rodzine zgromadzonej
        I »znajome i szomszady«.
        Dżedzycowicz na kucyka
        Szedży sobie już za młodu,
        By pokazać, że tak bryka
        Prastarego przodek rodu...
        Tańczy sobie Wojtek z Kachną,
        Nos zatyka dziedzicowe,
        Bo te chłopy tak coś pachną,
        z,e dostała zawrót głowę...
        — Pijcie sobie — dżedżycz rzecze,
        Ja .wam gadam, pan tych włoszci
        Mnie uczucie w sercu piecze
        Staropolskiej goszczynnoszci 1
        — I ja proszę, pani wasza,
        Gdy zrobialiście już żniwa,
        Moje serce was zaprasza.
        Może chale... może pywa ?...
        Jedzą piją chłopy, dziewki,
        Od ich szmiech .w dryga sioło,
        Przyszpiewują piękne szpiewki
        I tańcują se wesoło -
        Aż nareszcie pan ekonom
        Krzyknął sobie: — Sztylll gromada,
        I stanąwśzym przed dżedżycem,
        Taką mowę mu powiada :
        — Moszczy dźedźyc 1... Gdy już zborze
        Potrzebuje bicz w stodołę,
        Z każdym chamem sze żałoże,
        Co nie będziesz dżedżyc, gołe...
        A zoj tedy, miszle sobie
        Co na cały ziemski kuli,
        Ni ma takie — jak mi obie,
        Więc... żebyśmy zdrowi buli !...
        I pan dżedżyc wśród gromady
        Ryczał głośno, niby krowę,
        I rodżyne i szomszady
        Zapłakały od ten m owe.,
        O, somszade moje miłe,
        Szylne naszych serc ogniwo, -
        Wiwat! krzyczmy z całe szyle...
        I wypijmy jeszcze... pywo !...
        —■ Icek, gaj und bring du hijer,
        Dwoje szledżów mit cebula
        Cwaj butelkes gite bijer,
        Niech gromada sobie hula...
        Już to u mnie zwyczaj taki,
        Ze kto wchodźy w progi moje,
        To nie puszczę go nieprędzej,
        Az go najem i napoję...
        — Wiwat dziedzic! — krzyczą chłopy,
        W iw at! drą się wciąż zawzięcie
        I kłaniają się pod stopy
        Dźedżycowej za przyjęcie...
        Dżedżycowa rozczulona
        Niesie pywa znów dwie flasze...
        Wiwat stary nasz obyczaj,
        To okrężne stare, nasze !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:28
        Pewna panna, jak to wiecie,
        Skrępowana raz w gorsecie,
        Jeść chciała.
        I ściśnięta w pręty stali,
        Co ukute przez kowali
        Zajadała...
        Lecz w »decolte« jej stanika,
        Pękła dziurka od guzika,
        Cios niemiły;
        Bo z stanika w szkockie kraty
        Dwie kuleczki, ale... z waty...
        • Wyskoczyły!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:30
        Zona moja, mówię szczerze,
        To prawdziwy wzór czystości,
        Ciągle płócze, myje, pierze,
        Bez-.litości.
        Chciała nawet przed świętami,
        (Trzeba moją znać połowę)
        Dla czystości, mydlinami
        Zmyć mi głowę.
        Jam nie głupi, gdy obficie,
        W domu lali na podłogę
        Wodę, by . odprawić mycie,
        Dałem nogę
        Z naprzeciwka patrzę, dziwo!
        Sąsiad także się wymyka;
        Obaj wolni, więc na piwo
        I śledzika.
        . — Trzeba zalać życia smutki,
        Tak mi sąsiad mądrze prawi;
        — Lepiej przy kieliszku wTódki
        Śledź się trawi.
        By nie myślał sąsiad drogi,
        Zem ja też ot — byle jaki,
        Postawiłem... mu minogi,
        Dwa koniaki.
        Sąsiad nie.był też od tego;
        Przy tern śledzik był niewielki,
        Potem poszły czerwonego
        Trzy butelki.
        Późno było, gdy po godach,
        Zakończonych na parterze,
        Żegnaliśmy się na schodach,
        Długo, szczerze.
        Lecz hulanka, rzecz przebrzydła,
        Więc ją klnę aż do tej chwili;
        Bo mi za nią, ach, bez mydła,
        Głowę zmyly
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:32
        Podatek na kawalerów.
        Wśród projektów, co się jawią
        W naszych czasach w myśl brzemiennych,
        Wkrótce projekt nam przedstawią
        Do podatku na bezżennych.
        Myśl to przednia, ani słowa,
        Boć moralność ma na względzie,
        Zwolenników celibatu
        Spora liczba nam ubędzie.
        Do małżeńskich więzów skucia
        Niepotrzeba już miłości,
        Niepotrzeba już uczucia...
        Same względy oszczędności
        Do małżeństwa poprowadzą
        Tych, co dotąd jak motyle
        Bez ciężarów obowiązków
        Pędzą słodkie życia chwile.
        Kawalerze, co to lubisz
        Rozmaitość wśród miłości,
        Niezadługo egzekutor
        Drogę życia ci wyprości,
        Gdy ci powie : »Niezaprzeczam,
        jest szczęście w celibacie,
        Lecz chcąc zostać bez źoneczki,
        Piać podatek, panie bracie!«
        Dla obojga pici zabłyśnie
        Niezadługo era nowa,
        W obec tego, co nas czeka,
        Niechaj wiek się złoty schowa.
        Czy kto niechce, czy nie może,
        Stanąć musi na kobiercu,
        Gdyż podatek bez zwątpienia,
        Zbudzi trwogę w każdem sercu.
        A kobiety tak nam
        drogie.
        Jeszcze
        droższe
        będą pono,
        Bo podatek konkurentów
        Do małżeństwa zwiększy grono.
        Czy to młoda, czy to stara,
        Czy to brzydka, czy to ładna,
        Każda znajdzie amatora,
        Nie zostanie panną żadna.
        Wszystko to rozważam sobie
        I wyciągam smutne wnioski,
        Bo podatek na bezżennych
        Nowe mi przynosi troski.
        A ch! roskosze celibatu
        Już powaby dla mnie tracą,
        Lecz, cóż pocznę nieszczęśliwy,
        Gdy się żenić nie mam za co ?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:33
        Będziesz się żenił, synu.«
        Tak mówił do mnie ta ta :
        »Niech będzie monstrum panna,
        Lecz musi być bogata.
        Czy słyszisz, — żenić się synu,
        Lecz żenić się bo-ga-to,
        Chociażby z drom ą, ślepą,
        A nawet i garbatą «
        O garb nie trudno w świecie,
        Więc ja, co byłem goły,
        Z garbatą się ożenił epi,
        Bo miała trzy stodoły.
        Aż naraz po mym ślubie
        Nastąpił pożar w gumnie...
        Stodoły dyabli wzięli,
        A garb ?... pozostał u mnie !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:34
        Jędrną była, jak rzepa
        A i pulchną, jak lepa,
        Imię miała słodziutkie — Magdeczka,
        A choć silna, jak kowal, .
        Cudowny był jej owal
        I rumiany, jak gdyby porzeczka
        A żem młody był lewek,
        Miałem słabość "do dziewek,
        Zaś szczególniej na .wiejskiej Saeharze,
        Serce zmiękło jak z iłu,
        Choć ujrzałem ją z tyłu,
        Gdy dmuchała na żar w samowarże.
        Biust w gorsecie się skrywał,
        Warkocz z boku się kiwał,
        Twarz rozdęła dmuchaniem, jak banię,
        Ogień z twarzy aż parzył,
        Jak ten w rurze się żarzył,
        Takie państwo to tam było dmuchanie.
        Ja co jestem pochopny
        Na ten widok okropny,
        Zatrzymałem dech w piersi i stałem,
        I marzyłem jak dziecię:
        Gdyby taką w lat kwiecie
        Choć przez kwartał zwać swym ideałem !
        Gdyby taką dziewoję
        W uściśnienie wziąść swoje,
        Nucąc piosnki, marzeniem ją poić,
        I tak długo, ach, długo,
        Mglistą marzeń mknąć smugą,
        Gdzieś, gdzieś, słodkie rozkosze podwoić!
        — Ach, Magdeczko, jagódko 1
        Chceszli długo czy krótko
        Ze mną wzlatać marzeniem w przestworze ?
        Kiej pan nie da spokoju,
        Idę przecież do doju,
        Bo już krzyczy wokumon w oborze!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:35
        I byłem mocno chqry ; palcami od góry
        Do dołu po żywocie gniótł mnie doktór srogi,
        Rzekł: — Panie, masz w żołądku niepotrzebne dziury,
        I jął mi badać plecy, puls, język i nogi.
        Rzekł dalej: Gdy ze zdrowiem pragniesz dojść do ładu,
        Przedwcześnie nie porzucić świata tego padół,
        To weż się, mój kochany, jedź do Maryenbadu...
        Jam słuchał, nos i uszy leciały mi na dół.
        Majowy był to dzionek, gdy z miłym uśmiechem
        Podała mi panienka wody kufel duży ;
        1 znów się uśmiechnęła, toć śmiech nie jest grzechem,
        A nawet mówią ludzie, że śmiech chorym służy.
        A było to prześliczne, jak cherubiny"dziecko,
        Istne bóstwo stworzenia, islny cud natury.
        I do serca się mego zakradła zdradziecko,
        Zapewne przez żołądek, w którym miałem dziury.
        Raz odwagi cywilnej dałem przykład rzadki,
        Co prawda, że nie było nikogo w bliskości ;
        Bom spytał: Czemu lejesz tak dużo serwńtki
        0 piękna? — Na to rzekła:'— Dla pana — z miłości!
        1 spojrzała się przytem, aż mitie przeszły dreszcze.
        Z rozrzewnienia pierników dałem jej za złoty ;
        I kochałem ją tydzień, cały tydzień jeszcze,
        Tak długo, aż ostatnie z nią poszły banknoty.
        1 znów gniótł mnie doktor palcami od góry
        Do dołu po żywocie, jako zwykle, srogi;
        I rzekł: — Mój kochany, gdzieś zniknęły dziury
        I jął badać mi plecy, puls., język i nogi.
        A ja na to mu rzekłem : — Niech doktór posłucha,
        Chociaż wiem, że moich słów nigdy pan nie ceni;
        Ja dziury, które znikły mi doktorze z brzucha,
        Mam wszystkie, ale panie, ja je mam... w kieszeni !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:37
        Zakochany.
        0 aniele mój skrzydlaty !
        Zwróć swe piękne, czarne oczy.
        Niech ich płomień mnie otoczy
        1 przeniesie mnie za światy.
        Kocham całem serca biciem,'
        Tyś mych uczuć jest kapłanką,
        Mojem światłem, mojem życiem.
        Gdy twój ujrzę wzrok łagodny.
        Nikną bóle, nikną skargi,
        I namiętnie szepcą wargi:
        Daj pieczeni — jestem głodny!
        Lecz niech będzie pieczeń owa
        W occie długo wymoczona,
        I maderą zakropiona,
        Świeża, krucha, smaczna, zdrowa —
        Dorzuć do niej garść cebuli,
        I z ś m ie ta n ą d o d aj sosu.
        Potem także daj bigosu 1
        Niechaj do snu mnie utuli,
        Niechaj marzę o twych oczach
        I o piersi białych fali,
        0 usteczkach twych z korali
        1 złocisLych tw y ch w a rk o c z a c h !
        Gdy się zbudzę dziewcze moję,
        Do twych stopek wraz pobiegnę,
        Jak niewolnik przy nich legnę,
        Nucąc serca niepokoje.
        Będę śpiewał o miłości,
        0 nadziemskich uczuć raju,
        I, ja k c z u ły sło w ik w gaju,
        Będę błagał twej litości.
        Ja ci duszę mą otworzę,
        1 serdeczne tajemnice,
        Ciągle patrząc w twoje lice,
        Co zwiastuje uciech morze.
        Rączek twoich aksamity
        Do ust moich tak przytulę,
        Że
        umilkną wszystkie bóle,
        W jakie duch mój jest powity.
        I tak będę u stóp twoich
        Leżał wieki, pełen miru —
        Póki nie dasz mi złotówki
        Na kufelek — Lager-bieru!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:42
        Koń ma ogon, krowa rogi.
        A kopyla wół,
        Więc żeby nasz pan gospodarz
        Zawsze zdrowy b u ł
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:50
        Nie będę psuć se gęby,
        Bobym się zasypał,
        Tylko niech nam żyje
        Nasz zacny pryncypał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:51
        Jako rycerz na pikiecie
        Tak ja .tutaj właśnie stoję,
        łak jak dyszel przy karecie,
        Albo inne znów tramwaje...
        Przyszła chwila uroczysla,
        W której trzeba rzec nareszcie...
        Niech nam żyje gospodyni,
        Cztery lata, albo dwieście !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:52
        Są na świecie różne cuda :
        Telefony, proch,
        Na dębinie żołądź rośnie,
        A na tyczkach groch !
        Nie ma ptaków bez opierzeń,
        Nie ma słońc bez plam —
        Więc panowie co to szkodzi:
        Pijmy zdrowie dam !...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:53
        Nie używam tu żadnych wyrazów błyskotek,
        Bo obecna tu ciotka jest perłą tych ciotek,
        Co śród ciotek jest ciotką i to ciotką taką,
        Co inne przy niej ciotki, przy tej ciotce brzydną —
        Więc za zdrowie tej ciotki pijmy całą paką:
        Niech żyje nam i żeby wciąż jej było widno !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:54
        Panowie! potok słów onych
        To tak jak... dzwon szklanny,
        Niech się wino tak leje,
        Jak woda do wanny —
        Bo skoro marny dzisiaj
        Ferwor bezustanny —
        Pijmy dotąd, aż nas już
        Zbudzi wrzask poranny !
        Bo Mojżesz jeszcze przecież
        Miał pociąg do manny,
        Więc z tego też powodu
        Niech nam żyją panny I
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 19:56
        Lis ma dziwną naturę
        Lew ma grzywę także
        Wiewiórka umie skakać
        I zając a jakże..
        Ale wszystkie stworzenia
        Można wziąść na wabia,
        Panowie!... w górę kielich:
        Niech żyje pan hrabia !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 20:01
        Lis ma dziwną naturę
        Lew ma grzywę także
        Wiewiórka umie skakać
        I zając a jakże..
        Ale wszystkie stworzenia
        Można wziąść na wabia,
        Panowie!... w górę kielich:
        Niech żyje pan hrabia !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 20:02
        Piliśmy tu za zdrowie rozmaitych ludzi,
        Więc póki się ten zapał jeszcze nie ostudzi
        Bez żadnych faramuszek i przeróżnych sporów,
        Wypijem sobie zdrowie obecnych aktorów.
        I choć już w głowie szumi wino niby wiater,
        Niech żyją artyści i cały teater
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 20:04
        Het w dal od świata, myśl ma ulata,
        W nadziemskie kraje, nacT tęczę.
        Szczęśliw się czują i marzeń snują
        Siatki, lecz siatki pajęcze
        Wątła to siatka, jak życie kwiatka
        Lada ją wietrzyk porywa,
        Wśród tych urojeń, pełna upojeń
        Tak moja dusza szczęśliwa.
        Aby czas trawić, będziem się bawić.
        Ale jak ślicznie, jak mile
        Będziem cień gonić w kielichy dzwonić
        Kwiatów i w skrzydła motyle.
        Będziemy góry ściskać i chmury,
        Całować zelir serdecznie...
        I tak nam mile zmieni się w chwilę
        Wiek cały, bawiąc się wiecznie.
        — Tak dobrze ładnie, nmwisz układnie,
        Młodzieńcze, pełen wzruszenia,
        Mów bez fineryi. czy wśród poezyi
        Będzie tam eo do zjedzenia?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 20:07
        Het w dal od świata, myśl ma ulata,
        W nadziemskie kraje, nacT tęczę.
        Szczęśliw się czują i marzeń snują
        Siatki, lecz siatki pajęcze
        Wątła to siatka, jak życie kwiatka
        Lada ją wietrzyk porywa,
        Wśród tych urojeń, pełna upojeń
        Tak moja dusza szczęśliwa.
        Aby czas trawić, będziem się bawić.
        Ale jak ślicznie, jak mile
        Będziem cień gonić w kielichy dzwonić
        Kwiatów i w skrzydła motyle.
        Będziemy góry ściskać i chmury,
        Całować zelir serdecznie...
        I tak nam mile zmieni się w chwilę
        Wiek cały, bawiąc się wiecznie.
        — Tak dobrze ładnie, nmwisz układnie,
        Młodzieńcze, pełen wzruszenia,
        Mów bez fineryi. czy wśród poezyi
        Będzie tam eo do zjedzenia?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 20:07
        Świeci słonko, świeci,
        Nikiej zapłacone;
        Alboć to ja nie parobek
        Wezmę se jo żonę !
        Wezmę sobie żonę,
        Swarną, jak się patrzy,
        Będę leżał se na piecu,
        Dobze się najadszy.
        A jak się obudzę,
        Będę rozkazowa!;
        Jako dziedzic lub wokumon
        Albo i konowoł.
        W lecie ani w zimie
        Nie zdymę kożucha,
        A somsiedzi będą gadać :
        To ci pan — psia jucha
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 20:12
        Oj siedzi kamień w ziemi,
        Oj pływa scupak w rzece,
        Oj nie ma gorszej biedy.
        Da jak rządy kobiece.
        Oj jedzie chłop na koniu —
        A koń kopytem kopie,
        Oj, jedzie chłop na koniu,
        A ba"ba zaś na ch'opie...
        Oj, pogania chłop konia,
        Oj, leszczynowym prętem,
        A babę zaś gna djabeł..
        I lecą nad odmętem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 20:21
        Czasem była mi
        słowikiem,
        Który śpiewem tak zachwyca;
        To
        przepiórką
        znów się zwała,
        Ukochana ma dziewica.
        Górnolotnych komplementów
        W pieśni żaden wieszcz nie szczędzi;
        Nieraz moją śnieżnopiórą
        Zaliczałem do
        łabędzi.
        Również częslo
        gołębicą
        W rymy me wleciała ona;
        Słowem wyzyskałem wszystkie
        Ptasząt znane mi imiona.
        Jedno tylko pominąłem...
        Mimo zalet jej tysięcy; —
        Moja luba, jak dziś widzę,
        Jest to
        gąska
        — i nic więcej!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 20:22
        Gdzie gości prawda? Czy w sercu dziewoji,
        Gdy wiosną życia śmieje się do świata:
        Czy w piersiach, starca, co się jeszcze stroi
        I podrygując za dziewczyną lata?
        Czy więc w młodości, czy w starości leży?
        Pytał pan Jacek pana Zefiryna.
        Ten skromnie odrzekł: Niech mi sąsiad wierzy,
        Że chyba tylko w butelce węgrzyna!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 20:31
        Bracia, nuż do koła,
        Gdzie radość nas woła;
        Do wina, do piwa,
        Siadajmy wraz!
        Niechaj zgraja wrogów złośliwa
        Z gniewu się unosi,
        Śmielej radość naszą niech głosi
        Dziś każdy z nas'
        Nie pójdziemy do domu aż rano,
        Aż budę świtano,
        Nie pójdziemy do domu aż rano,
        Aż budę deń.
        zawsze niech przy szklance
        I przy pogadance
        W zgodzie, wesołości
        Brzmi polski śpiew;
        Niech się szarpie kto chce z zazdrości,
        Nas zmięszać nie zdoła;
        Przyjaźń, wino, piosnka wesoła
        Ogłuszą gniew. —
        Nie pójdziemy do dom itd.
        Co wino, nie woda.
        Gdzie przyjaźń, tam zgoda:
        Kto z nami, niech pije,
        I poda dłoń;
        Niechaj drogi Górny Ślązk żyje,
        I język ojczysty'
        Taki zawsze śpiew nasz ognisty,
        Tu na to dłoń!
        Nie pójdzemy do dom, aż rano
        Aż bude świtano itd.
        Dalej żwawo i wesoło
        Pijmy, pijmy, pijmy w koło.
        Ja do ciebie, a ty do mnie:
        Twoje zdrowie, moje zdrowie,
        Kto nie pije, żyje skromnie.
        Temu świta zawsze w głowie;
        Dalej żwawo i wesoło,
        Pijmy, pijmy, pijmy w około.
        Czy dziewiąta, czy dziesiąta,
        Niech to myśli nie zaprząta,
        Kto wypije, niech się święci,
        Kto nie pije, niech kark skręci:
        Dalej żwawo i wesoło,
        Pijmy, pijmy, pijmy w koło!
        Odłożone, niestracone,
        Chodźmy każdy w swoją stronę:
        Jutro wrócim, będziem pili,
        Huczno, żwawo będziem żyli,
        Teraz kończmy, lecz wesoło,
        Kończmy, kończmy, szlanki w koło!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 21:46
        Ignacy, który był wielkim bluźniercą,
        grzeszył bardzo wiele,
        Zachorował ciężko, przez jego hulanic na
        ciele.
        A gdy on leżał na łożu w śmiertelnej choro-
        bie,
        czuł jak lekkomyślność uszkodziła mu je-
        go zdrowie,
        gdy już usłyszał diabelskie okrzyki w
        swojej gorączce,
        I widział jak z diabłów jeden, do piekła go
        wziąć chce,
        To się pocił od strachu i wszystko przekli-
        nał,
        I przy tym sobie też wszystkie swoje grze-
        chy wspominał.
        Przeklinał On nogi swoje, które go do
        dziewcząt prowadziły,
        I ręce swoie, które innych tak często pora-
        niły.
        Przeklinał On też i usta swoje, które bluźni-
        ły wciąż i obrażały Pana Boga,
        Nie wiem, co on jeszcze przeklinał, gdy by-
        ła wielka jego trwoga.
        I tak vrzvsięgał Panu Bogu, że, o ile jemu
        znów da zdrowie,
        On od dnia tego się inaczej zachowie.
        Ze już grzeszyć nigdy nie będzie,
        A kusiciel'Stwo diahelskie będzie omijał
        wszędzie.
        Ze tylko w BQ5.':a chce wierzyć i modlić się
        do niego,
        Omijać chce piekło, i szukać wciąż niebo.
        I patrz, jego stan się polepszył bardzo szyb-
        ko,
        Po trzp.ch dniach on pochodził po izbie już
        krzepko.
        A nie dłużej, jak dwa tygodnie to trwało,
        To już z domu wychodzić mógł śmiało.
        Przy pierwszym wyjściu szedł on do ko-
        ścioła, przed ołtarzem om klęczał,
        Pobożnie się modlil i bardzo tam jęczał,
        I znowu tam płynie jego przysięga,
        Ze dopóki pozwoli mu jego potęga,
        OmHać chce piekło i szukać wciąż niebo,
        Tylko w Boga chce wierzyć i modlić się
        do niego.
        Doprawdy on szukał nieba wciąż,
        We wszystkich domach i gdziekolwiek
        bądź.
        W czynności, W dążeniu i pomyślności,
        Opowiadać chcę teraz tu jego czynności.
        O chorych i ubogich się on wywiadywał,
        We własnym domu litościwie nimi się opie-
        kował.
        A gdy wyzdrowieli pod miłosierną opieką
        jego,
        .Niewdzięcznie się pokazali i okradali Igna-
        cego.
        Ubodzy, których on wspomógł w ich nędze
        Wyśmiewali się z niego i oczerniali go
        wszędzie.
        Tak za swoje pieniądze on użył niesłuszną
        krzywdą,
        A droga do nieba, została jednak mu nie-
        dościgłą.
        Przebywał w kościele Ignacy czę"to,
        W gospodarstwie jego, przewrotnie szło
        wszystko.
        Tak uznał. że gdyby on dalej prowadził ta-
        kie działanie,
        Nareszcie do życia mu nic nie zostanie.
        Zasmucony bardzo, że chociaż bez grzechu,
        Zamiast niebo osiągnąć, on użył wyśmiechu,
        Na dwór on wyszedł do wolnej przyrody,
        Na rozrywkę pooglądać sobie piękne ogro-
        dy.
        Niedaleko ogrodu tam. on spostrzegł dziew-
        czynkę,
        Skromnie ubraną, lecz bardzo piękną,
        Piosenki wesoło śpiewając, się ciesząc,
        W pełnej wesołości się do domu spiesząc.
        ..Któżeś ty jest, kochana dziewczynko?" --
        tak się pytał Ignacy.
        "Jestem wesołą dziewczynką!"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 21:47
        "Hej, Janku, wiesz, co mnie podpada?
        Ze kapelusz nowy masz!"
        Na to Janek odpowiada,
        "No,
        - bo już był najwyższy czas,
        Zem ja sobie kupił nowy,
        Ponieważ ten stary,
        Według mojej głowy
        Już nie miał formy ani miary!"
        Gustlik Janka się zapytał: -
        "Ileś też za ten kapelusz ty dał?"
        "No,
        - co prawnie nie wiem, co kosztuje"
        - Janek beble,
        "Bo gdy go kupowałem, to nikogo nie było
        tam w tym sklepie!"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 21:48
        JAK CZŁOWIEKA PRACA ZNISZCZY?
        Paulek z Pranckiem się wieczorem raz
        spotkali,
        Prancek był bez pracy, a Paulek, ten pra-
        cował jeszcze dalej.
        Prancek był bez pracy już ponad 5 lat,
        I przeto też u niego wszystkiego było brak.
        Mieszkanie bardzo marne, niewiele do je-
        dzenia,
        Tak on był w stanowisku, ciężkiego poło-
        żenia.
        Ze wyglądał bardzo licho, to Paulkowi pocr-
        padało,
        I zapytał go się: "Co się tobie stało?
        Bo wyglądasz, jak gdybyś ty był ciężko
        , chory,
        Ąlbo jest to skutek tego, że próżne wciąż
        bachory?"
        "Nie"
        - odpowiedział Prancek
        - "tylko to
        jest winne,
        Czternaście godzin pracy, bardzo ciężkiej
        dziennie".
        A to jeszcze bez przerwy, kto to ma wy-
        trzymać?
        Na to Paulek jemu; "no to jest co innego,
        A jak długo już ty tak pracujesz, szanowny
        kolego ?"
        A Prancek na to odp'owiedział
        - "jutro
        mall1 zaczynać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 21:50
        WICEK I ICEK
        Wicek i !cek, dobrymi byli kolegami,
        Przez wioskę pochodzili obaj, często wie-
        czorami.
        Lepszych przyj acie li się nigdzie nie widzia-
        ło,
        Ponieważ obu znalem, oświadczyć mogę
        śmiało,
        Ze Wicek od wieku już szóstego,
        Nie miał już rodziców, ani też żadnego
        Z krewnych, i z powodu tego gmina
        Go wychować była też powinna.
        Lecz takie wychowanie, jak to było daw-
        niej,
        Po dłuższym czasie dopiero się wy jawni,
        Ze
        - zaniedbany został,
        Do szkoły żaden go nie posłał,
        I nie nauczył się niczego,
        Tym trudniej było to dla niego.
        Tak o religii też wiele on nie wiedział,
        I gdy przypadkowo, któryś raz powiedział,
        Ze Pan Jezus ukrzyżowany został
        Przez Zydów i do nieba powstał,
        I gdy słyszał o tym Wicek,
        Powiedział sobie, hej, kolego Icek,
        Teraz koniec już na stale,
        . I już nic o tobie, wiedzieć nie chcę wcale.
        A gdy wieczorem zaś się zeszli,
        I spotkali się na ulicy we wsi,
        To powiedział Wicek:
        "Słuchaj jeno Icek:
        Już mi ty pod oczy nie wchoć dalej",
        I w tym już po mordzie, on go pięścią wali.
        "A za co mnie ty bijesz?"
        - zapytal się
        Icek,
        "Boś zabił Pana Boga!"
        - na to jemu Wi-
        cek.
        "Ale słuchaj, Wicku, dyć to inni byli,
        Bo temu blisko li tysięcy lat, tośmy jeszcze
        nieżyli!"
        "CD mnie to obchodzi"
        - Wcek odpowie-
        dział,
        "Kiedy ja dopiero wczoraj o tym się dowiedziaI.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 21:52
        Cudowna woda
        Na probstowie z,głosiła się kobieta żaliła
        Się boleśnie nad jej mężem,
        Ze on Dną, a ona zaś onego biła,
        Ona go warzechą, a on ona grubem wężem.
        I to dziennie takie u nich są kłopoty,
        Od niedzieli aże do soboty.
        On wyzywa a zaś ona tego,
        Nie da nigdy spodobać się od niego.
        Bo jak on myśli iże żona
        Tylko dziewką jest dla niego, do faro na,
        To on się bardzo grubo myli,
        A choć byśmy się dziennie, do piernika bili,
        Bo ja chcę w domu większe jak on prawo
        mieć,
        A jak nie, to ja od niego, w krótce pójdę
        precz.
        Na to proboszcz jej tłumaczy:
        "Nie kobieto, w małżeństwie żyje się inaczy,
        Ażeby znów pomiędzy wami, nastąpiła
        zgoda,
        Bierzcie tu ta flaszka, w niej cudowna woda.
        A jak wieczorem przybędzie mąż z roboty,
        I znów pomiędzy wami powstać miałyby kłopoty,
        ak z tej flaszki szybko, wodę pełną gębę
        się nabierzcie,
        I przynajmniej pól godziny w gębie wy ją
        dzierżcie,
        Bo zawsze wtedy jak tą wodę będziecie
        w gębie mieli,
        To on natychmiast się uspokoi, będziecie
        widzieli.
        I tak też było, bo gdy powrócił mąż z ro-
        boty,
        I z jakiegoś tam powodu miały powstać zaś
        kłopoty,
        To ona szybko, flaszkę z tą cudowną wodą
        wzięła,
        I przed oczami męża, do gęby lać zaczęła.
        I gdy ta cudowna woda
        Miała w gębie, ani słowa
        Nie mówiła, ponieważ gębę pełną miała!
        Mąż zadziwiony nad tym, że nie pyskowała,
        Natychmiast się uspokoił, i znów w zgodzie
        Zyli obaj! J co za cudowna siła w takiej
        zwykłej wodzie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 21:53
        ak to zwyle W mieście Chorzowie,
        Przy rynku siedzą kolegowie.
        Zajęte zawsze wszystkie ławy,
        Omawiają różne sprawy.
        Nad wszystkim oni krytykują,
        Wyzywają.
        . . . . . .. lamentują,
        Bo to wszystko bezrobotni, inwalidzi,
        J też tacy, tkórym się robota brzydzi.
        Raz słyszałem jak tam jeden z tych,
        Pytał się drug1ieglo:
        "Odzie to teraz Karlik Strych
        Przebywa, byłem już u niego!
        Lecz nie spotkałem go też ani w domu,
        I z mieszka1lców nawet tam nikomu,
        Wiadomo gdzie to on przebywa,
        Bo najmniej. już miesiąc jego w domu nie
        ma!"
        Ten drugi na to mu powiada,
        Ze daremnie Strycha szuka,
        Bo w więzieniu teraz biada,
        Ta nieszczęśliwa jucha.
        Siedzieć musi teraz aże sześć mIeSIęcy,
        Bo ubranie skradł u Kamińskiego.
        A mógli wciść mu jeszcze więcej,
        To dobrze byłoby na niego.
        Bo niech on jak porządni ludzie wszędzie,
        Na pómp kupi ubranie,
        A choć długu spłacać też nie będzie,
        To za to jednak mu się nic nie stanie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 21:56
        "CZy kolego ciebie, ktoś uderzył w głowę?
        Albo czy wypadek nieszczęśliwy miałeś?"
        "Powiedz mi ty jednem słowem
        CZy za bozna mnie ty trzymać chciałeś?'
        "Ale gdzie tam, ja się tylko pytam! Ponie-
        waż
        Na barkach i na plecach pełno trocin masz.
        r tuż ja myślał, kiedy trocin tyle masz na
        tobie,
        Ze na pewno dziurę ty masz w głowie!"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 21:57
        Pewien Pan, dowiadywał się o jakimś Ptaku,
        Gdy na podwórzu widział stać chopaka,
        mówił: "hej chłopaku
        CZy w tern domu mieszka jakiś Ptak?"
        I ten chłopak mówił: "tak,
        Mieszka już w tern domu kilka lat,
        A nie tylko on, nawet też i jego brat.
        Zaprowadzę Pana ja tam bardzo chętnie,
        Mieszkają obaj oni
        w czwarte m piętrze!"
        I gdy przyszedł z Panem aż przed drzwi
        mieszkania, mówił: "tak
        Proszę Pana, tu z nich jeden mieszka, nazy-
        wa się szpak!?'
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 21:58
        Jeżeli chcesz ażeby żona,
        Zawsze byłaby zadowolona,
        Musisz stroić ją jak lalka.
        To pomiędzy wami nigdy będzie walka.
        Dorada teraz i dla żony,
        Jeżeli ma być mąż zadowolony,
        Trzeba karmić go, naile'Pszemi potrawami,
        To zgoda zawsze będzie między wami.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:10
        Sędzia: Dlaczegoś wyłamał drzwi?
        Zludziej: Bom zapomniał wytrych6w nie mogłem
        ich odemknąć.
        Na czem spędzałeś noce?
        Na czem się dało, na słomie, sianie i 1. d.
        Co masz powiedzieć na swoją obronę?
        Ryliby mnie nie złapali, alem miał ciasne buty
        i nie mogłem prędko uciekać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:10
        Pewien słynny okulista, odbył operację oczu
        pewnego krawca tak pomyślnie, że m6gł
        w kr6tkim
        czasie szyć bardzo dobrze.
        llle dziwna rzecz, gdy przed nim książ?ę trzYN
        mano, żadnej litery rozr6żni.; nie potrafił. Lekarze
        urządzili żywą dyskusję, co mogło być przyczyną
        tego rzadkiego wypadku, aż przypadkiem dowieN
        dzieli się od służącej krd\'Ilca, że jej pan
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:11
        Sędzia: Czyś pan kiedy przysięgał?
        Świadek: Przysięgałem, jakem się kochał.
        Sędzia: Jakie środki obrony przynieśliście ze
        soblt?
        , - Mam tęgie biczysko i kłonicę bukową; myślę,
        że się tern można obronić.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:14
        Ile człowiek
        ma płuc?
        - zapy-
        tuje pan profesor
        uczniów 3 klasy.
        Cztery!
        Jedno!
        Trzy!
        Pięć!
        :źle
        - woła
        drylowany świa-
        tło dawca.
        - Wreszc:e pod-
        nosi się 9letni Jas i
        g!OŚll(\ odpowi,lda:
        - D",a
        - pank
        psorze!
        Dobrze! la
        skąd ty o tern
        wiesz?
        - Widziałem t1
        mojej najsiarszej
        siostry, gdy się ką-
        pała
        w balji tam-
        tego tygodnia!!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:16
        Pewien teolog porównał małże il-
        stwo z życiem zakonnem i twierdzi1,
        że sześć reguł bywa w małżeństwie.
        Z początku małżeństwo jest jakby
        zakonem benedyktyilskim lekkiej ob-
        serwacji: wszystko ładnie, łatwo, we-
        soło. Potem zaczynają małżonkowie
        żyć według zakonu kaznodziejskie-
        go: jedno drugie gani i kazania ga-
        da rano i wieczór, choć bez blogosła-
        wle:i1stwa. iPotem wstępują do zako
        nu fKa:emelitów bos'ych: dużo smu-
        tku,' żalu, trudów
        o chleb codzienny,
        postó,"v i krzyżów.
        Często też robią tcik jak
        w zakonie
        biczowników, bo nieraz do bitki i bi-
        cz,owania przychodzi.
        Poczem żyją jak w zakonie Kartu-
        rów : milczenie, każde siedzi w swym
        kącie a nieraz próbują i?pustelnicze-
        go, samotnego życia: mąż idzie
        w jedną stronę, żona w drugą.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:17
        Pewna kobiecina prostoduszna
        przyszła na odpust do kościoła i wła-
        śnie. tak trafiła, że
        w dwóch mszach
        św:. równocześnie było podniesienie;
        a ze :t\Jęczała w środku między temi
        oł?arza,mi, więc ?akłopotana, nie
        wIedząc, gdzie ma się obrócić. biła
        się jedną ręką w piersi a drugą W
        plecy i wołała:
        - Panie Boże, bądz mi miłościw z przodu i z tyłu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:17
        Kilka paf
        I przechodziło podczas
        jarmarku koło chłopa, który trzymał
        małego capka na sprzedaż.
        - Ach, jakie to ładne
        - mówi je-
        dna z pań.
        - A dlaczego jeszcze nie-
        ma rogów?
        - Bo jeszcze nie ożeniony
        - od-
        rzekł chłop
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:18
        Co to zę, włosy masz w tej szkatułce?
        - To pamiątka po mej żonie.
        - Przecież te włosy jasne- a ona miała czarne.
        - To są moje włosy, które ona mi wytargała.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:20
        Dwie gospodynie przychodzą z gę-
        sią do wójta; każda twierdzi, że gęś
        do niej należy. Wtedy wójt pyta:
        ,- Józefowa, czy ta gęś jest Jano.
        wej?
        - Nie.
        - Janowa, czy ta gęś jest Józefo-
        wej?
        - Nie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:23
        Wojciech GalosiI1ski, gospodarz z Psiejwólki, ciężko zachorował. Nie pomogły rady miejscowego znachora, z koruecz::"ośc.i więc udać się trzeba bylo do felczera
        '- Źle z tobą, Wojciechu, trzeba się leczyć
        - mówi doktor. Zapisałem ci tu lekarstwo, masz zażywać co godzinę łyżkę.
        Wojciech zapłacił z3, poradę, poszedł do apteki, kupił flaszkę lekarstwa i wraca do domu.
        »Przed zażyciem potrząść« - czyta napis na flaszce.
        - Ha, no jak potrząść, to potrząść!
        Brali więc synowie ojca chorego i przed każdem zażyciem porządnie nim trzęśli.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:26
        Chłopak, prowad,ząc cielę, musiał
        je trzymać oboma rękami.
        Wtem przejeżdża dziedzic i woła:
        - Czemu się, hultaju, nie ukłonisz?
        A chłopak:
        - Niech pan zejdzie i
        potrzyma mi cielę, to się ukłonię.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:27
        Żona w nocy: -. Mężu, wstal'l i po-
        kołysz t. Jasia, to ust anie krzyczeć;
        wszak to nasze wspólne dziecko!
        lVląż:
        - Kołysz duszko, twoją po-
        łowę, moja niech krzyczy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:28
        Już dwa miesią<;e rnoja żona cier-
        , piała na chrypkę; po zaż.yciu -pań-
        skiego eliksiru nie może wcale 111.0-
        wić. Proszę je<;;zcze przysłać dwie
        flaszki. Wdzięczny M.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:30
        Pan Jan Pępo.wiczer, go.rliwy neo.fi-
        ta obserwuje pilnie kato.Jickie zwy-
        czaje.
        - Na Bo.że Naro.dzenie wysyła
        więc do. cio.tki wido.kówkę z do.pi-
        . skiem: życżę' cio.ci weso.łego. Bo.żego.
        Naro.dzenia.
        - W kwietniu pisze: ży-
        czę szcz.ęśliwej Wielkano.cy.
        - A w maju po.syła taką: życzę cio.ci szczę-
        śliwego. Wniebo.wstąpienia
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:30
        Inspektnr: Ile masz pan dzieci 'l
        Nauczyciel: Sześćdziesiąt.
        Inspektnr: Sam jeden?
        Nauczyciel: Nie, mam jeszcze do.
        tego. jedną siłę po.mo.cniczą.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:32
        Pani Katarzyna \Viecheć zbogaciła
        się po wojnie tak bardzo, że całe sto-
        sy pieniędzy maryno'\vały się w zam-
        czystym, w zielone kwiaty kufrze.
        Kupiła już sobie »gremafon i fortepi-
        jon«, nauczyła się tańczyć »foxterie-
        ra« aż tu nagle-mąż jej umarł.
        W pół roku po pogrzebie postano-
        wiła wyjść za mąż za postawionego
        na wysokim szczeblu społecznym pa-
        na Józefa Wieprzka kun
        - doktora
        małej kolejki wązkotarowej.
        . Dla uzupełnienia szyku ślubnego 'fJI?
        kazała sobie więc z góry już wydru-
        kować wizytówki, 'na których wi-
        dniał napis:. ?
        Katarzyna 'Wieprzek ??
        < kondukto?'owa wąz,kotorowa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:32
        Panno Salczu, jak się czyta to
        tu na zaproszeniu, Tea-shimmy?
        - Ty szy mi.
        Pan Izydor dopisał więc obok
        »Tea-shimmy« »podobasz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:34
        Na zabawie, urządzanej w jednym
        z prowincjonalnych miasteczek, za-
        intrygowała pana J ózieczka młodego
        aplikanta sądowego jakaś elegancko
        ubrana a. przy tern bardzo ładna pa-
        nie,nka. Mimo, że zwykł l!:v ł tailCzyć
        tylKo z ładnemi a głupiemi żydówecz-
        kami
        - zbliżył się p. J ózieczek do
        panienki i rozpoczął z nią tańczyć.
        \V trakcie tańca rozpoczyna rozmo-
        wę, chcąc koniecznie dowiedzieć się,
        jak jej na imię.
        - No, niech pan zgadnie.
        - Niech mi pani ,powi? bodaj' i
        nierwszą. literę.
        -C-
        - Cecylja?
        -Nie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:35
        Panie Hosenduft, czy to prawda,
        że pański syn się I=Qjedynkował?
        - Oczywiści;,' ze prawda.
        - No, i jakiż wynik?
        - Zginął...
        - Co pan mówi?...
        - A jakże; osiem godzin go szukB.li
        eekundanci, i ja go cały dzieil szu-
        kałem, ale zginął jakby w wodę
        wpadł.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:35
        N:1' sali baloweJ podchodzi młody
        chłopczyk do eleganckiej damy, pro-
        sząc j? do tańca.
        ....-:
        Z dzieckiem nie tańczę
        - mówi
        z tlumnym uśmiechem dan1a.
        - Tak? Bardzo przepraszam, nie
        wiedziałem, że pani w takim stanie
        - odcina..i morowy młodzieniec.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:36
        Chcesz jałmużny? Cóż ja pora-
        dzę biedaku. Przyjdź o 5, gdy pan
        będzie w domu.
        ----": Bardzo żałuję, pracuję tylko od
        S-eJ' do 4--ej
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:37
        Popatrz mf;'żusiu, bocian zagląda nam przez okno!,
        - Także coś! Ja go nie zamawiałem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:40
        Pan Karol wybral się do dentysty, aby mu wynvał chorego zęba. Bał sil 'bardzo tej operacji, niestety, z powodu wielkiego bólu, musial się wreszcie zdecydować. "Vybrał sobie najlepsz,ego specjalistę. Pan doktor oglądnąJ pacjenta, założył szczypce i po, kwadransie wyjął kawałek.
        -'
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:41
        - Nazwisko pani?
        - Zofja Zając.
        - Wiek?
        Dwadzieścia siedm.
        Stan?
        'Wolny.
        Miejsce urodzenia?
        - . ., (milczenie).
        Pytam A.
        o miejsce urodze-
        nia?
        - ... (milczenie '\v dalszym ciągu).
        . - No... Nie pamięta pani? Zape-
        wne Lwów?
        - Pierwszy raz ,Lwó'\"... Dwa na-
        stępne Przemyśl.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:42
        Sąsiedzie, co to za wrzaski o-
        kropne u was ? działy po północy?
        - E... nic, wróciłem do domu a
        żona mnie pytała, gdziem był
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:43
        W małej prowincjonąlnej mieścinie
        zamieszkał raz przejeżdżający w
        miejscowym hotelu. Zmęczony za-
        snął głęboko i choć już 12tę,
        w połu-
        dnie zegary bjć zaczęły. spał dalej o-
        tulony mięki,emi skrzydly Morfeusza.
        . O 12-te.1 wchodzi gosl)odarz i bu-
        cb'ąc gościa, mó'\vi:
        - Panie, wstaj
        Pan, czas jeść!
        - Dziękuję panu. ale nie mam a-
        petytu.
        - Ależ ja potrzebuję prześciera-
        dła na nakrycie stołu! wyjaśnia
        poważnie gospodarz.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:45
        P a n i (staj;confusedc v,- aga nIm przy kasie
        kalejawej) : Wypraszam sobie m0j
        paniepapychanie... Potrzeba być 0-.
        siatnim chamem.
        p an: Zwracam pani uwagę, że Z81
        mną stai jeszcze jeden pan, an' więc
        jest astatnim..
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:46
        Paczekaj Jasiu, znawu byłeś nie-
        grzeczny. Jak tylkO' ajciec przyjdzie,
        ta ja mu zaraz pawiem.
        ? Takle są już te kobiety. Nic
        magą nic utrzymać w tajemnicy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:47
        D y l' e k t ar:
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:47
        Mama balik wyprawiała
        Tatka też był z tegO' rad.
        Córkę za mąż wydawała,
        Zdziwił się tem caly świat.
        Córka jak nieszczęście stara,
        Istna chadząca paczwara
        Zięcia na lep fest złapała
        N a ba talent niezły miała
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:48
        Jakąby tu urządzić zbiórkę? Na akademików już była, na lotników była, na strażaków była. Aha! Trzebaby urządzić zbiórkę na zrujnawaną przez razmaite zbiórki inteligencję.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:49
        Krawiec Nożyczkawski jest tak u-
        przejmyn1. dla swej szanawnej klien-
        teli, że gdy który z gaści wejdzie da
        jegO' pracawni a zastaje gO' przy pra-
        cy, Nożyczko-wski kłania się z sza-
        cunkiem i mówi:
        ? \Vielmażny Pan daruje, że za-
        trzymam naparstek na palcu!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:50
        Pan musi wypocząć
        ? mówi le-
        karz da pacjenta. Zadnej pracy
        umysławej.
        - Ale ja jestem paetą, panie dak-
        tarze.
        - N a, wiersze, ta pan maże' pisać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 16:50
        W dawiec żeni się po raz drugi ze
        starszą kabietą. Pa ślubie przyjeżdża
        młada para do damu wdawca
        - a naważeniec zwraca się da swegO' kil-
        kuletniegO' synka i przedstawia:
        - OtO' twaja nawa mamusia.
        Chłopak agląda macachę ze wszy-
        stkich stran, paczem woła strapiany:
        - Ależ dałeś się oszukać, tatusiu,
        ana przecież nie ,nawa, ale już stara
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:05
        S ę d z i a: Jak się pan nazywasz?
        O b w i n i o n y: Woj... woj.". woj...
        ciech Ją... ją... ją... kała.
        S ę d z i a: Czy pan się tak zawsze
        jąkasz?
        ' O b w i n i o n y: Nie... nie... nie...
        zawsze zawsze.
        S ę d z i a: A tylko kiedy?
        ? O b w i n i o n y: Tył... tył... tylko
        wtedy, kie... kie... kiedy mówię...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:08
        'Przepraszam pana, czy to pan 0-.
        głosił zgubę portfelu i wyznaczył dla
        znalazcy nagrodę? irak, panie,
        czy pan znalazł?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:09
        Panie doktorze, mąż mÓ.l mOWI
        bardzo dużo przez sen, czy niema
        pan na to jakiej rady?
        - Owszem,
        niech pani pozwoli mężowi, by się
        mógł za dnia' wygada'ć
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:09
        Panie gospodzki! tutaj po ścianie
        łażl,ł. pluskwy. Ależ panie
        - to
        wykluczone! Nasze pluskwy o tym
        czasie są lUż wszystkie w łóżkach
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:10
        Do przepełnionego \vagonu wcho-
        . dzi gruby jak słoń pasażer. iJeden
        z podróżnych odzywa się litościwie.
        - Pan dobrodziej zapewne nie ma
        na czem usiąść!
        - N a c z e m to mam, tylko g d z i e
        to nie mam!
        - odpowiada tłusty pa-
        saże
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:11
        Pan X. od kilku dni wybierający
        się w podróż, telefonuje na dworzec
        kolejowy w te słowa:
        - Proszę mi powiedzieć, czy. po-
        ciągi są!
        - Są
        - brzmi odpowiedź.
        Uszczęśliwiony pan X. na g'Yalt
        pakuje walizy, pędzi na kolej, aż tu
        na miejscu ku wielkiemu swemu o-
        burzeniu konstatuje, że strejk trwa
        w dalszym ciągu.
        - Przecież powiedziano mi, że po-
        ciągi są!
        - huczy pan X.
        - A no są, tylko nie idą, odpowia-
        da kolejarz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:12
        Dlacz.ego kobiety nie mają głosu
        . basowego?
        Bo bas jest podstawą harmonji a
        kobieta psuje hannonję bez pud-
        stawy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:12
        JakGl jest różnicą między dzisiej-
        szą kobietą a fata morganą?
        Niema żadnej, bo przy rozbieraniu,
        bujne włosy, perłowe ząbki. okazują
        się takiem samem złudzeniem, jak
        fa ta morgana..
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:13
        Dziedzic (do szafarki): Tak, tak,
        moja Karolowa! Kiepskie czasy! Za-
        raza bydlęca zniszczyła nam poło-
        WP obory.
        Karol?wa: Oby tylko Bóg
        w zdro-
        wiu choć jaśnie pana zachowa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:14
        Nocny stróż (do spóźnionego prze-
        chodnia): Czego pan tak wrzeszczy?
        ,Spóźniony (mocno pijany): Panie
        radco nocny, to- to
        - z powodu bólu zęba!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:22
        Chcą,c myśl malców na drogę pacie-
        rza pchną,ć bożą"
        Pyta ksią,dz katecheta uczniów nie
        dość jasno,
        Co robi tatuś z mamą" nim się spać
        położą"
        Względnie zanim wiec?orem osta-
        . tecznie zasną,.
        J eden mówi, że mama papiloty kręci,
        Drugi to, trzeci tamto, każdy, co pa-
        mięta,
        Aż ksią,dz, myślą,c, że może to chłop-
        ców zachęci,
        Powiada, że kto zgadnie, tEn dostanie
        centa,
        Jeszcze kilka nietrafllych zdał} pada
        niestety,
        Aż jakiś dll'yblas widać na grosz
        bardzo łasy:
        "Ja wim
        - powiada
        - proszę księ-
        dza katechety,
        Ale czy to jest pytanie dh ucznia
        z pierwszej l,,-lasy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:23
        p a n i:
        - Że też ty nic porzą.dnie
        zrobić nie umi-f'-sz; gdzieżeś ty slu-
        . zyła?
        S ł u ż ą"c a:
        - U kawalira za ku-
        żynkę, proszę pan
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:23
        Mówią, »słowo to wiatr«. Gdyby
        to była prawda, to moja żona wszy-
        stkieby wiatraki obracał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:24
        Nie wie pani, jak ? ma pani
        Karolowa ?
        - Zdrowa jest; ?przedwczoraj my
        f4ię biły.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:25
        Mą,ż: Patrz aoktorze, jak mnie żo-
        na urządziła.
        Doktor: ,pani, mą,ż głową, familji i
        żony, a t?ś go tak podrapala.
        , Żona (złośnica): Kiedy on moją.
        głową" to mi przecie wolno 111O.1ą, gło-
        wę podrapać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:26
        Czegóż chcecie gospodarzu pyta przybyłego do są,du chłopa pan sędzia.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:30
        Między różą, a lywatywą jPst ta ró-
        żnica, że róży zapycha si do dziurki
        w sur duci, a lywatywa .... zrobiona
        j?
        z blachy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:30
        Co to jest '7 ...Pierwsze na »P« stoi
        - pod łóżkiem i jest potrzebne, drugie
        na »d« stoi w szafie i jest mniej po-
        trzebne, a trzecie na )}t« może stać
        gdzieśkohviek i
        , ?s! całkiem niepo-
        trzebne...
        , Ty nie wisz?... To jest pierwsza pa-.
        ra pantofli, druga par? pantofli i trze-
        cia para pantofli
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:31
        Kubita, zamiast być mężną, woli bycz zamężną.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:31
        Romer to był taki pan, który si u-
        rodżył aż w siedmiu miastach. Tak
        przynajmniej uczy nas historja. Cie-'
        kawy jestem, w którem stawał do
        asenterunku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:31
        Mąż to głowa domu, żona
        która z tym głowem kręczy,
        przyjaciel domu ?... To chyba
        rzyk, który tą szyję ściska.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:44
        Jak ten czas prędko mija!... Dziś
        akurat trzy lata, jak si potrzebowa-
        łem ostatni raz kąpacz.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:44
        Doktor do choregQ:
        - Z czego wam tak nos
        spuchnął?
        - To może od tego
        białego ,proszlku, co mi
        pan doktor kazali we
        wodzie 'zażywać. Wla.
        zIem do wody i zaży-
        wałem jfłlk ,tahfłlczkę;
        nos mi .spuchnął a f TY-
        bm .jeszcze ,b aJ'dzi ej
        tłucze.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:46
        Pani do jegomościa,
        który ',stanął w .kne-
        słach i zasłania ołJra.z
        całą swoją osołJą:-
        Proszę pana, niechże
        ran ,siada!
        ?,owozhogacony
        : Dz,ięki serdeezne; na-
        siedzia,lem ,się ,))ez cały
        dzień vrzy kasie w
        moim sklepie, to teraz
        sobie z Iprzyjemnością
        postoję
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:46
        J.a.k, gdzie i kiedy,
        po któ.rej bitiwie i w
        kotórej wojnie, ipod 'ja-
        kiemi warullkfłlmi i
        między kim 'zawarty
        został pokój ,i co
        z te-
        go wynikło?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:50
        Przybywszy do jednego
        z miast, za-
        powiedzieli kompozytor Liszt i tenor ?:
        . . Rubini
        - szereg
        - koncertów. Przy-
        zwyczajeni do zasłużonej zresztą,
        chwały, niemało zdziwili "'ię, gdy na
        , pierwszym z urządzonych koncertów \
        zobaczyli -na saH tylko kilkanaście
        osób.
        Rubini śpiewał jednak tak; jak za-
        wsze, a i Liszt wykonał swe utwory
        z całym zapałem.
        Przy końcu koncertu Rl1bini zblfżył
        się na brzeg estrady i rzekł:
        - Panie i Panowie, teraz, kiedy
        wieczorek się ukończył, mamy. za-
        szczyt zaprosić was na kolację,
        ' ? , ':':
        , ""
        Chwlla wahania mi:dzy Z:1pr03Z0- 1';
        nymi, lecz zbyt siln::t pokusa. Przy- t:
        jęto zaproszenie, kolacja Z'1Ś koszto-
        wała Liszta i RUbiniego 500 franków.
        Nazajutrz sala była przeneiniona,
        lecz muzy1c j kompozytor wstrzymali
        się z odnowieniem zapi"oszeilia.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:52
        Żona Morsego, wynalazcy sła\vnego
        aparatu telegraficznego, oraz żona
        Bella, wynalazcy t?Iefonu, obydwie
        były głuchonienw.
        Uderzający przykład, co może czło-
        ?1I'iek,
        o ile nie j? dręczony przez
        zonę.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:53
        Proszę Pani, jaka to jest część
        ciała »PopieJec?«
        - - Alez Tymciu, co ty' wygadujesz"
        skądże ci to na myśl przyszło?
        . ? A przecież 'żołnierze ?pie\vają:
        »Ksiądzmi zakazował, żebym nie ca-
        łował w »popiele'c<d
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:54
        Na ulicy stoi może sześcioletni an-
        drus i zanosi się od płaczu. Nadcho-
        dzi jakiś filantrop i pyta chłopaka o
        powód łez.
        _ - A, bo, proszę pana
        - odpowiad?
        zagadnięty
        - straciłem złotego, kto-
        rego mi dał ojciec na lekarstwo dla
        matki...
        - No! Nie płacz! .Masz tu złotego...
        A gdzie tamtego zgubiłes?...
        - Przegrałem, proszę pana do
        Ferdka w szeEćdziesiąt sześć
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:55
        A pan Jan nie da mi nic na imie-
        niny 'I
        - CÓż ci mam dać, skoro nie mam
        żadnej zabawki...
        - A mama mówiła, że pan Jan to
        ma małego bzika.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:55
        Wiesz zaręczyłem się i jestem
        zachwycon?,
        w tych dniach widzia-
        łem fotografję....
        - Narzeczonej?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:56
        Przy uczcie weseJnej '\vyle'\ya nie-
        zbyt zgrabny młodzieniec, usługując
        swej' sąsiadce talerz zupy -na jedwa-
        bna suknie.
        A'::'" Nic nie szkodzi,
        - pociesza są-
        siadkę młodzieniec
        - niech ?ę, Pani
        nie martwi, w kuchni jew:. jeszcze
        dość zupy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:57
        Zaspany posterunek woła do. ofice-
        ra inspekcyjnego, który przech:ldzi
        już drugi raz w' cię,gu kwadransa:
        . - Stój!
        - kto idzie?
        ? . . ? Durei1.... warknął inspekcYJny.
        - Przepraszam, ja my.ślałem, że to
        ktoś obcy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:57
        O godzinie piątej:
        On: A co powiesz mężowi?
        Ona: Że byłam u mego kochanka!
        On: Blaga !...
        O godzinie siódmej:
        Mąż: Gdzie byłaś, moja droga 'I
        Ona: U mego kochanka!
        Mąż: Blaga!..,.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 17:58
        Pewien pan, ba\viąc na ś\vieżem po-
        wietrzu wprciwincjonalnem miaste-
        czku, zauważył, przechodząc przez
        Rynek, następujący napis na jednym
        z 'sklepów:
        , »Gdyby nie było nikogo w sklepie...
        ' ci
        -
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:00
        Baba z Wadowic wchodzi do jedne-
        go ze sklepów, chcąc sobie kupić
        »glancowane,< rękawiczki białe.
        - A który numer'! ?. zapytuje
        subjekt.
        Wadowice, 'Mickiewicza 15.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:01
        Ile kosztuje wypchanie małpy?
        - To zależy, moja skóra czy pańska.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:03
        Pe",ien artysta opuszczał posadę
        w tern przedsiębiorstwie, w którem
        był angażowany jako akrobata.
        Koledzy żegnali go bankietem ;a
        nawet i sam właściciel przybył na
        tę ucztę i wygłosił mowę do niego,
        wychwalając Jego zręczność. Na to
        odpowiedział tenże z podziękowa-
        niem, lecz Vi'. pewnenl miejscu lllO-
        wy Słuch:lcze zdrętwieli. MÓ\\Tca bo-
        wiem tak ł ZBCZ prowadził: »Proszę
        ud wierzyć, że zawsze pana mialem,
        mam i mieć będę w du... w du... w
        du.
        " w dużem poważaniu«
        - wy-
        krzyknął nareszcie.
        . Koledzy twierdz.ili, że pierwszy raz
        w życiu zaciął sil". A ,vła?ciciel go-
        tował "'i? do pogromu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:04
        Dorożkarz wolny?
        ? (o pólnocy).
        - Wolny!
        - To się żelI!
        . - A masz pan siostrę?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:05
        Czy redakcja gazety...
        - Tak....
        - Dlaczego niema dziś w gazecie,
        :l,e dyrektorowa Śmierdzińska z cór-
        kami Isia i Pisia Eiedza dziś na wen-
        cie na k:is
        ę wzajemnych ubezpieczell
        od mordobicia!
        - Nie otrzymaliśmy notatki....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:06
        Podczas zjazdu międzynarodo'\ve-
        go odkryto raz w pewnej miejscowo-
        ści włoskiej biust bogini Hery. Człon-
        kowie zjazdu poszli vi'i,ęc, aby
        . g;o
        przy sposobności zobaczyć.
        Francuz skakał koło niego wśród
        entuzjastycznych o'?iTzykóW, Włoch
        zaczął go kopjować, Anglik szukać
        w Bedekerze, Niemiec rozprawiać
        uczenie, Polak stał w niemej kon-
        templacji nad jego pięknem. Gdy już
        wszyscy wyszli, 'wysunął si. chył
        kiem Rusin 'a przekonawszy się, że
        nikt na niego uie patrzy, ..., odbił
        Herze .., nos
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:07
        Młodzieniec szarmant JSll1,arując
        masłen1. chleb dla swej sąsią,dki): Pa-
        ni łaskawa lubi na grubo, czy na cien-
        ko?
      • madohora4 Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:48
        Spotkałem starowinę wczoraj na u-
        licy. Szła zgarbiona i z opuchlemi od
        płaczu oczyma, jakby ją dotknął ja-
        kiś ciężki cios. -i'.
        - Czegóż pani płacze? ----=- spytałem
        ze szczerem współczuciem.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:52
          Ojciec (oburzony): Twój mąż je, jakby się z tobą. ożenił z miłości
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:54
        Dentysta do wrzeszczącego pacjenta przy wyrywaniu zęba: Do wszystkich djabłów, nie wrzeszcz pan tak, bo jeżeli pouciekają mi pacjenci z poczekalni, to pan za wszystkich zapłaci
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:56
        Ojciec syna na wydaniu do panny doMOliki : A więc pani" prosi o rękę mojego syna, ozy jednak będzie ,pani w możności męża
        wyżywić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:56
        Czy to pl'a-
        wda, że orły po-
        rywa,ją c,zrusem i
        ludzi?
        Przewodnik:
        - Ludzi? O tern nie
        sły,S'załem, ale gę.
        si to nim?az. Na
        każdy ,sposób
        niech się [)anien-
        ka strze?e.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:58
        Kobieta lekka jest kartą. korespon-
        dencyjną., której treść przeczytać .mo-
        że każdy ciekawy.
        - Kobieta uczciwa jest listem re-
        komandowanym, który bywa wyda-,
        wanym jednej tylko osobie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 18:59
        N auczyciel do uczniów przed świę-
        tami:
        - Zyczę wam Wesołych Świą.t
        i abyście do szkoły powrócili mą--
        dl?:zejsi.
        Uczniowie chórem:
        - Nawzajem
        panie p rofesorze!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 19:01
        Pewien autorytet. medyczny twier-
        dzi, że gdy człowiek przymkni.e po-.
        wieki, to słuch się potęguje. Ze to
        jest prawdą, mamy dowód na gorli-
        wych słuchaczach kościelnych kazali.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 19:02
        Nie wiem co to ma znaczyć, że
        pan Rarol od długiego czasu przysyła
        mi codziennie tylko po jednym gwo-
        ździku, a nigdy więcej razem.
        - Nie wiesz'! prz(;cież znasz swego
        Karola i wiesz, że się z?ją1mje.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 19:03
        Nie chcę wierzyć pogłoskom, że
        . pani mając lat 70, po raz czwarty za-
        mierz'1 wyjść za mą.ż.
        - Niestety, tak. To m.oje przezna-
        czenie. Śniło mi się, że He razy Bóg
        zabierze mi męża do Swej wiekuistej
        - chwały, mam natychmiast brać drugiego.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 19:04
        Czy Onufry Koński lożuje w tym hotelu?
        A cóż to pani myśli, że tu stajnia?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 19:04
        Masz pan niebezpieczny wrzód
        na karku, więc radzę panu nie spu-
        , szczać go z ol<.a
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 19:05
        Czy twój mąż jest zazdrosny?
        Phi.. ra,z na dziesięć razy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 19:06
        Nieuleczalny pijak staje przed wy-
        stawą handlu, na której umieszczono
        butelkę st.ar?d
        z napisem »stuletnia«.
        - Doprawdy, uie rozumiem, jakim
        sposobem wł3.ściciele tego handlu
        mogą tak długo wytrzymać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 19:07
        Wkiedyż twoja córka spodziewa się wyjść za mąy;?
        Zawsze.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 19:07
        To dobry człowiek
        ? panie dok-
        torze, tylko za Błahy, nie może od sie-
        bie tego kompana Spirytusa ode-
        gnać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 19:26
        Wyraźnie lnam napisane w ksią-
        żce »grzyJJek g:;>h:f.O\Vi«. Kupiłam
        gą,bkę, oblałam lukrem, opiekłam i
        mąż mój nie tyPw nie pochwalil, ale
        i wyśmiał mnie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.04.18, 19:50
        Dziubiński oświadcza si? kupcowi
        Doli:t?skiemu
        o rękę cć-rkI. ..
        ...:..,- Co, tylko jedną rękę pan chcesz
        mOjej córki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.06.18, 23:10
        - Prosze mnie wykreslic z listy prenumeratorow
        - Dlaczego?
        .- Bo od dwoch miesiecy czytam uwaznie wszystkie nekrologi i ani jednego znajomego nie spotkalem, to strasznie nudne
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.06.18, 23:38
        Rozmaity panie mają zwyczaj brzydki podnosić ubranie w aż powyżej kostek nie dziwcie się dany że gdy Kto was spotka powie znamy Znamy to jakaś tancerka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.06.18, 23:39
        Sędzia że on też więc ode mnie z powodu choroby obrońcy przecież na gorącym uczynku zostałeś schwytany I przyznaje się do kradzieży nie wiem więc co by obrońca mógł na twoją korzyść powiedzieć?
        oskarżony właśnie tego i ja jestem ciekaw
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.06.18, 23:40
        - Panie radco przedstswiam panu Euzebiusza Mietkowskiego
        - Nie...nie znam
        - Syn pana Ignacego, bylego rewizora
        - Nie...nie znam
        - Wnuk pana Leona co to byl pulkownikiem
        - A...to pan Leon sie ozenil?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.06.18, 23:41
        ,- Ty zlodzieju, kobyles mi sprzedal a ona slepa
        - A co to ona gazety czytac bedzie🐎
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.06.18, 23:42
        - Jezyk nieczysty...goraczka...apetyt madz?
        - Jezeli pan doktor ma cos pod reka tobym zjadl
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.06.18, 23:43
        - Moze pani dym z cygara szkodzi?
        - Rzeczywiscie...bardzo
        - A to w takim razie radze pani przesiasc sie do innego wagonu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.06.18, 23:44
        Chciałbym spytać proszę pani
        Mów śmiało
        Którą ręką pani nosiciele
        Prawa
        A ja chustka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.06.18, 23:44
        Właścicielka domu mój Walenty otoczone tata się skarży że do mnie pilnie wiedzieć lubisz do szynku zaglądać
        Walenty a proszę Pani niech pani nie wierzy w lecie sama nie wie co zwyczajnie głupia jak każda kobieta
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.06.18, 23:45
        - Doktorze, co z moją żoną?
        - Nie wygląda to dobrze...
        - To wiem! Pytam co z jej zdrowiem?!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.18, 22:25
        Dąbski wymalowawszy obraz Świętej Anny samotrzeciej napisał u dołu te słowa:
        Proś matko córkę, a córka syna
        By się do nieba dostała dębina
        Ktoś złośliwy dopisał:
        Nie palą w niebie, nic tam po dębinie
        Tam drzew pełna izba, gdzie ogień nie ginie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.18, 22:28
        Zmartwychwstanie

        Pewien Tatarzyn chciał się przechrzcić. Między innymi artykułami kazano mu wierzyć, że wszyscy zmartwychwstaniemy. Na co on odpowiedział:
        - Wierzyć to ja już wierzę, ale zobaczycie że jak zwykle nic z tego nie wyjdzie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 20:53
        - Ej Wojtek, cięgiem latasz do tego kamerlika. Ino buty po próźnicy drzesz, jakbyś ich znoloz
        - A ty ino gymba po próżnicy drzesz jakbyś jom wygrała na loeteryi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 20:57
        - Co u kochanego sąsiada? Jakże tam w domu
        - Owce zdrowe
        - Ale ja nie pytam o owce
        - No i bydło chwała Bogu też zdrowe
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:02
        - Co ty robisz?
        - Cicho! Nie obudź mojej żony - przykładam jej właśnie synopizma na pięty
        - Czy taka chora? Cóż się stało
        - Mój drogi, robię co mogę. Tak mi ciągle z domu wylatuje, że jak będzie mieć bańki na piętach to może przez dwa tygodnie w domu posiedzi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:04
        - Witek, a otwórz że kołowrót panu dziekanowi
        - A kto to jest dziekan?
        - To taki człowiek, który wszystko umie
        - A jak wszystko umie to i kołowrót pewnikiem umie som otworzyć!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:10
        A witam! Witam szanownego pana. Już nam tu tęskno bez jasne pana było. Cały dzień mi pan chodził po głowie
        A to już wiem skąd mam takie zabłocone buty!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:15
        - Dlaczego proszę pana panicz taki markotny
        - A bo w mieście wszystko przegrał w karty i teraz jest goły
        - A nie mówiłem, że przysłowie mówi "nie mieszaj się z plewami, bo cię świnie zjedzą"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:19
        - Panie, daj pan tu jakiś wyraz
        - Burza
        - Ale burza nie może być bo nie ma innego znaczenia
        - Hmmm. No to kaszka
        - Ale Kaszka też nie ma drugiego znaczenia
        - Jak to nie jest Kaszka - nasza służąca i kaszka do jedzenia- Panie, daj pan tu jakiś wyraz
        - Burza
        - Ale burza nie może być bo nie ma innego znaczenia
        - Hmmm. No to kaszka
        - Ale Kaszka też nie ma drugiego znaczenia
        - Jak to nie jest Kaszka - nasza służąca i kaszka do jedzenia
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:22
        - Tak pani ozdrowiałem i odnowiałem
        - Proszę! To nie do uwierzenia! Ależ jak pan wyłysiał!
        - Przysłowie powiada "Głupia głowa nie łysieje"
        - Właśnie, dlatego też tak się dziwię!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:24
        - No i jak ci się widzi córka profesora?
        - Prawdę powiedziawszy nie wiem. Jam jej jeszcze nigdy na trzeźwo nie widział!
        - To ona pije?
        - Ona nie. Ale ja owszem

        Dowcip pochodzi sprzed 1880 roku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:26
        - A no bo...widzi...pan....mąż...
        - A pani zawsze o tym mężu
        - Bo bo staw się pan choć na chwilę w jego roli
        - No właśnie. Tego najbardziej pragnę.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:27
        - Tatko, dzisiaj tak pięknie ubrany!
        - A bo widzisz Zosiu, dzisiaj niedziela a twój tato to porządny człowiek
        - A nie może tatko tak na co dzień być porządnym człowiekiem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:30
        - No i cóż, jakże idzie
        - O!
        - Tatko tylko ta ortografia trudna, pisze się madame a czyta madam
        - O to tak jak u nas. Pisze się Syrokomla a czyta Kondratowicz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:33
        Piotr z Janem jedli wódką łyżką. Widzi to sąsiad Jędrzej i woła:
        - O nieba sąsiedzi! A skąd u was pomysł by jeść wódkę
        - A dyć ksiądz na kazaniu zabronili pić wódkę!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:36
        - Pan mnie obraził. Ja żądam satysfakcji. Proszę się stawić jutro o szóstej rano w parku Będę pana oczekiwał tam z bronią i sekundantami
        - Dobrze, dobrze ale gdybym tak zaspał niech pan zaczyna sam!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:38
        - A czemu wasza baba tak płacze
        - Boch i pedzioł, że jeji tatko zmarli. A to ino padła jałówka, ale żech jom niy chcioł tak zaroz zmarkotnić
        - A dyć prowda
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:51
        Jakaż to jest cudowna w tem małżeństwie zgoda
        Mąż chce się napić - żona mu trunek poda
        Znowu czarę nalewa mąż żonie nawzajem
        Ziemia się tym małżonkom istnym stała rajem
        Choć żona ma kochanka to mąż ma kochankę
        Gdy żona gra w ćwika to mąż w chapankę
        Żona panią - mąż lubi zaś pana udawać
        Oboje skąpi, grosza nie lubią wydawać
        We wszystkim jedno drugiemu chęci doda
        Jakaż to jest cudowna w tem małżeństwie zgoda
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:54
        - Patrz pan jekem sobie śliczne palto w Rzymie kupił
        - Aj waj to pan aż do Rzymu jechał?
        - Nie w tym Rzymie co papież siedzi ino w tym co tam śnieg pada
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:56
        - Dokąd się tak śpieszysz?
        - Do krawca
        - Czy mu płacisz?
        - Nie bądź śmieszny. Gdybym mu płacił to on spieszyłby do mnie a nie ja do niego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 21:57
        - I jak znajdujesz tę butelkę wódki?
        - Strasznie mała jak na swój wiek!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 22:30
        Pewien aktor ma wkrótce wzbogacić nauki
        Mówią, że nowy słownik ułożył powoli
        I nie dziw,lat dwadzieścia podczas każdej sztuki
        Zawsze ważniejsze słowa połykał w swej roli
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 22:33
        Gaduła wyczerpawszy wiadomości swoje
        Miał nareszcie uczonym to pytanie zadać
        Na co Bóg jedną gębę - a uszu dał dwoje
        Na to rzekli by więcej słuchać - mniej gadać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 22:34
        Znaliście Podstolego w tym wieku zepsutym
        Pięknie mu było w pasie i kontuszu sutym
        Teraz go już na diabła przerobiła żona
        Ma rogi, strój niemiecki. Brak tylko ogona.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 22:38
        - Dałeś koniowi obroku?
        - Dałem panie
        - Wyczyściłeś go?
        - Wyczyściłem
        - No to zaprzęgaj
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 22:42
        Pewnego razu, gdy król Sobieski rozmawiał w swoim gabinecie ze swoim szlachcicem o nazwisku Gomuła przybył do niego poseł zagraniczny. Spojrzawszy na Gomułę, który był ubrany w kontusz i pas świąteczny a król ubrany był dość skromnie, skłonił się poseł i mówi do szlachcica "Sir". Na co Gomuła odpowiada, wskazując na króla:
        - To jest Ser a ja jestem Gomuła!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 22:44
        Raz pewien ksiądz mówił dość żarliwe kazanie i nagle podczas kazania przejęzyczył się i powiedział:
        - I tak Abel zabił Kaina
        Na co jeden z wiernych krzyknął:
        - No i dobrze! Sprawiedliwości stało się zadość, bo najpierw Kain zabił Abla!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 22:47
        Pewien handlarz nie mógł na jarmarku dobić targu z młynarką, która sprzedawała świnie. A końcu zdenerwował się i rzekł chowając kiesę z grosiwem do kieszeni. Skoro tak, to moje pieniądze a pani świnia!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 22:52
        W dawnych czasach był zwyczaj, że jak skazańca prowadzono na śmierć a jakaś niewiasta zarzuciła mu chustę na szyję i obiecała że się z nim niezwłocznie ożeni mógł się od kary uwolnić. Pilnowano jedynie by ślub się rychło odbył. Jednego razu prowadzono chłopa na skazanie a stara i szpetna baba zarzuciła na niego chustę lecz ten spojrzawszy na babę odwrócił się do kata i rzekł:
        - Panie Jakubie wieszaj waćpan jak najprędzej!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 22:55
        Była raz wioska położona głęboko w lesie, gdzie ludzie nic o życiu i o wojnie nie wiedzieli. Żyli tam sobie spokojnie aż raz jeden z nich poszedł na wojnę. Wraca w końcu do domu a ludzie ciekawi świata i tego co to jest ta wojna. A najbardziej to jego matula:
        - A co wy tam na tej wojnie robicie?
        - A jużci sieczem, rąbiem i strzelamy
        - Oj - załamuje ręce baba - jeszcze jeden drugiego w oko urazić może....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:00
        Pewien kucharz przygotowywał posiłek dla pana ale nie mógł się oprzeć i zjadł jedną nogę upieczonej gęsi. Pan się zezłościł i zaczął kucharza wyzywać. Ten nie zrażony zabrała pana nad wodę, gdzie stały gęsi na jednej nodze a drugą miały podwiniętą:
        - Widzi pan - rzecze kucharz - tu wszystkie gęsi mają po jednej nodzie
        Pan gwizdnął a gęsi stanęły na dwóch nogach
        - Widzisz szubrawcze, że gęsi mają po dwie nogi
        Na co kucharz:
        - A nie mógł pan tak przy stole gwizdnąć, to by się i ta druga noga znalazła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:25
        Pewien gość nie miał ochoty wracać do domu w noc ciemną, ociągał się z wyjazdem. Gospodarz dość skąpy człowiek chciał mu dodać otuchy i mówi:
        - Ja nie w takie noce wyjeżdżałem i nic się nie stało
        A gość na to:
        - Ależ kiep ten gospodarz co pana w takie noce wypuszczał ze swojego domu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:28
        W Białymstoku wszystko jest możliwesmile

        Przed laty w Białymstoku ożenił się pan Wróbel z panną Czyżówną. Mieli furmana Sikorę, kucharkę Sroczyńską i mamkę Skowronkową
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:30
        Chciał raz jeden sprzedać na jarmarku konia:
        - A kiery on ślepy
        - A co to do wojska pójdzie albo czytać będzie?
        - Ale koń nie ma języka
        - A co on za adwokata wam będzie?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:32
        Szła baba przez kładkę i nagle drogę jej zastąpił diabeł
        - Powiedz babo kto lepszy Bóg czy ja, bo jak nie odpowiesz to cię zepchnę z tej kładki
        - Bóg jest dobry - gada baba - ale wy też, ino wos źli ludzie wzięny na języki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:34
        Słowo - to wiatr - mówi przysłowie
        - Oj, gdyby to była prawda to moja żona obracała by wszystkie wiatraki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:37
        Pytał jeden drugiego:
        - Dlaczego gdy jedziesz kamień mijasz
        - Bo kamień mnie nie minie
        - Dlaczego jadąc drzewo mijasz
        - Bo drzewo mnie nie minie
        - Dlaczego jadąc szubienicę mijasz
        - Bo szubienica mnie nie minie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:40
        Raz jeden pozwał drugiego do sądu za to że ten powiedział:
        - Głupiś jak tabaka w rogu
        Na świadka wezwano trzeciego, a ten nie chcąc się nikomu narazić odpowiedział tak:
        - Wysoki sądzie, ja tabaki nie zażywam i nawet jej nie mam, więc nie wiem czy ona jest głupia w tym rogu czy nie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:41
        Jedna baba mówi do drugiej baby na Jarmarku:
        - Kumo jak zgodniecie wiela jo mom syrow w ty zospasce to wom oddom wszystkie dziewięć
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:46
        W pewnej karczmie było dwóch Żydów, bardzo uczonych. Zwykle siadywali naprzeciw sienie i tylko kiwali głowami. W pewnym momencie, któryś gość zapytał karczmarza kim oni są:
        - A to bardzo uczeni Żydzi
        - A czemu nic nie mówią?
        - A po co, skoro jeden wie co drugi myśli!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:48
        Inny Żyd siadał sam w kącie i dumał. W końcu ktoś go zapytał o czym on tak duma:
        - A bo nie wiem co się z wróblami stanie, gdy się karczma spali - odparł
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:50
        Ja jedne panie znam co mi mówi wciąż
        Żydku, ja dwie córki mam szukaj dla nich mąż
        Aj waj, aj waj biedna moja głów
        Gdzie ja będę szukać mąż dla tych panien dwóch
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 23:55
        Przeczytaj dwa razy - za pierwszym możesz nie zrozumieć:

        Przychodzi Polak do Żyda i pyta:
        - Icku zrobisz na Wszystkich Świętych
        - A czemu nie
        Icek z największą radością bierze się do roboty, wycina, szyje i szyje. Narobiwszy tych kontusików co nie miara przynosi do klienta. A ten załamuje ręce:
        - A na Boga! Coś ty zrobił?
        - A ja o tym też pamiętał i zrobił mu nieco większy kontusik

        Dowcip pochodzi z książki "Perły Humoru Polskiego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:12
        Kawaler do panny.
        Panno Julio! Wro­
        dzona nieśmiałość mrozi mi najgorętsze słowa na
        ustach: pozwól pani przeto, że papier ten będzie po­
        średnikiem między nami. Kocham i błagam, zostań
        moją żoną.
        Edward.
        Panna do mamy.
        Mamo! Załączam list pana
        Edwarda; oświadczył się. Co mama na to? Mojem
        zdaniem iść... Czego i na co czekać. Mówią, że ma
        około pięciu tysięcy rocznie.
        Julia.
        Mama do Icka.'
        Łaskawy panie Icku! Mam
        nadzieję, że chcesz pan pożyczyć mi na krótki termin,
        trzy tysiące. Wydaję córkę za mąż, za bardzo zamo
        żnego człowieka p. Edwarda, mówią, że ma z górą
        100
        tysięcy rocznie, więc ewikeya pewna.
        Izabela.
        Kawaler do Icka.
        Luby Icusiul Nareszcie
        ujrzysz pieniądze... Sprzedałem swoją wolność, żenię się
        z pannicą nic szczególuego, ale matka jej niesłychanie
        bogata. Mówią, źe ma
        20,000
        w papierach pani Iza­
        bella X. Tymczasem sypnij Icusiu jeszcze 1000 ma-
        reczek na oporządzenie. Wypłata nazajutrz po ślubie.
        Edward.
        Icek do Mamy.
        Wielmożna pani! Bardzo
        sobie dziwuję od pani propozycyi. Ja tego pana znam
        jak złego grosza, on ma dochodu stałego trzydzieści
        dni na miesiąc, a przypadkowo tyle, co wygra w billiard.
        Takie transakcye ja nie lubię.
        Icek.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:13
        Modnie obrana.
        Boże! jakiś Ty łaskawy!
        Dzięki Ci za dary Twoje:
        Koncerta, bale, zabawy,
        Ostatnie mody i kroje.
        W lustrze od samego rana
        Mierzę, przymierzam i mierzę..,
        Ach! w teatrze, na spacerze
        Będę najmodniej ubrana.
        Powiadają, że to zbytki;
        0
        co tu tyle chałasu?
        Dwieście łokci aksamitki,
        Sześćdziesiąt dziewięć atłasu,
        Pięć piór, chustka haftowana.
        Z dyamentem brosza niewielka...
        Ach! doprawdy — bagatelka 1
        Będę najmodniej ubrana.
        Co to tam tak w kuchni płacze,
        Że aż tu słychać przez ścianę?
        To nasze dzieci, smarkacze,
        Jakie to umorusane!
        Idźcie precz! a la pastrana,
        Przynieśli właśnie okrycie ..
        Ach! to dobrze! na odczycie
        Będę najmodniej ubrana
        Już idzie pan Piotr uczony
        Prawić o literaturze ;
        Niech plecie brednie do żony,
        Albo do kolegów w biurze.
        Nie ma mnie! Moja falbana
        Jak leży? pójdę, popatrzę...
        Ach! wieczorem w teatrze
        Będę najmodniej ubrana.
        Helenka mi się przysięga,
        Że noszą już inne bufki;
        A mój pan mąż, niedołęga,
        Mówi, że nie ma gotówki.
        Srebrna waza już sprzedana,
        Więc zastawiam cukiernicę...
        Ach! wybornie! na muzyce
        Będę najmodniej ubrana.
        Onegdaj mnie rwała głowa,
        I ciężkie napadły smutki;
        Mówili, że Alfredowa
        Miała bąble u narzutki.
        Byłabym już pogrzebana
        Gdyby nie rada Anielki...
        Ach! mam te same bąbelki,
        Będę najmodniej ubrana.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:16
        Ja co państwu chcę powiedzieć,
        Niechaj państwo mi pozwoli
        U nas rabin był cudowny
        W naszej ładnej Bożej Woli.
        On był bardzo mądry człowiek,
        Znał mu Grodżysk, Pniewo, Rawicz,
        On był nawet taki mądry
        Jakby sam pan Ochorowicz.
        To un szedł raz przez ulicę
        I gromadę za nim całe
        I zobaczuł »nasze« dżecko,
        Takie dżecko bardzo małe.
        I to dżecko buło głupie,
        (Głupich dźecków mamy masę).
        Uno wtedy na ulicę
        Jadło sobie... tfy!... kiełbasę.
        Babin bardzo sze rozgniewał.
        To buł człowiek bardzo srogi —
        Jak sze gniewał!... tego gniewu
        Niech poznają moje wrogi!
        To powiedżał do te dżecko,
        Bardzo straszne robiąc miny:
        „Coby czebie piorun spalił
        Za okrągłe pół godżynyl“
        I un poszedł sobie dalej,
        Za nim żydki poszły w tyle,
        Ale znowu do te dżecko-
        Un powróczył w małe chwile,
        Trzeba dżecko to ocalić —
        Uno jeszcze bardzo głupie
        Po co ma go piorun spalić?...
        To un stanął z wielgim pompem,
        Wszyscy przy nim także stali
        I powiedżał on do dżecko:
        »Niech już piorun cze nie spali!...*
        To un swojem dobrem sercem
        Wnet ocalił dżecka tego,
        Bo — czy dacie państwo wiarę,
        Że już piorun nie trząsł w niego?
        Już nie spalił - daję słowo,
        A ja jestem człowiek słowny...
        Taki to był w Kożej Woli
        Rabin mądry i cudowny
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:17
        W każdym narodzie coś zganić się zdarzy,
        Wprost nie przystoi, w bajeczce do twarzy.
        Wreszcie na trzeźwość któż przywilej kupił ?
        Wszakże i Kato raz w życiu się upił
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:22
        W kurcie, żupanie, na bakier na głowie,
        Toboł na plecach, opasany krajką.
        Jakoby król berłem machając nachajką,
        Na worku plewy, na chudej kobyle,
        Z domu na odpust wyjechał o milę ;
        I chcąc odpocząć ogarnąć się troszka,
        Skierował prosto, — jak zwyczaj — do Mośka.
        Wybiegł na przedsień żydek ukochany.
        (Pomoc w potrzebie i plaster na rany).
        W przyjęciu gościa nie szczędzi sposobu :
        Ciągnie kobyłę z szlachaicem do żłobu.
        Podał mu rękę, przytrzymał strzemiona ;
        Pan Piotr p zez wdzięczność wziął Mośka w ramiona.
        Byłby go może z duszy ucałował,
        Ale się spostrzegł i honor salwował.
        Żydek z radości nie wie gdzie mu głowa;
        Zdejmuje sakwy — do komory chowa,
        Głaszcze kobyłę — połami wyciera,
        Pyta, zkąd wyrwał takiego ogiera !
        Śmieszy szlachcica tak wielka omyłka.
        Daje mu poznać, że to jest kobyłka.
        Tak się toczyło pierwsze powitanie,
        Aż szlachcic wspomniał o wodzie i sianie.
        Ledwie to słowo z ust mu się wywinie,
        A tu już żydek w górze na drabinie,
        Już kur, indyków spłoszona gromada
        Z burtów zlatuje, na szlachcica siada.
        Unikł napaści — wyniósł się w podwórze,
        Szuka manatków po borsuczej skórze...
        Usiadł na przyzbie bez kurty, rozzuty,
        Dobył słoniny i smaruje buty.
        Mosiek chce pomódz, ale gdy się zbliża,
        Na bok odskoczył, jakby pies od jeża.
        Zaśmiał się szlachcic i uwagę czyni,
        Jakąto człowiek ma wdzięczność dla świni.
        Bydlę mu żadne nie da tych korzyści ;
        Ona, jak matka, karmi go i czyści;
        Choć sama zwykle leży pośród gnojów,
        Szczeć swą poseła do pańskich pokojów.
        Wszakże to rzeczą jest tak oczywistą:
        Bez tych zwierzątek nie byłoby czysto!
        Ale, bodajże, cóż ja też to robię,
        Prawię o świniach, nie pomnąc o sobie.
        Bardzom się spruszył, jadąc ciągle truchty,
        Jestem podobny do dworskiego kuchty.
        Proszę cię, Mośku, bo to dzień świąteczny,
        Każno tu przynieść — proszę — jakeś grzeczny.
        Tu Mosiek skoczył — zniknął przed oczyma,
        I znów powrócił — flachę wódki trzyma.
        Nie, nie Mosieczku, nie o tem mówiłem,
        Jeszcze za rychło, jeszcze się nie myłem.
        Niedługo potrwa, a będę gotowy.
        Wódka przed myciem sprawia mi ból głowy.
        Wszystko ja robię, ale o swym czasie,
        Wnet się upomnę — postaw na szynkfasie.
        Niesie mu Sara misę pełną wody,
        Zlewa mu głowę, bryzga na jagody.
        Jak sum po stawie — łeb po misie pływa.
        Sara z garncówki strumieniem dolewa.
        Pan Piotr się kąpie i dmucha i pryska,
        Łeb coraz bielszy, a ciemniejsza miska.
        Wykręcił wąsy, otrząsł potok z głowy.
        Reszty dokonał ręcznik szabasowy.
        Jak wśród ogrodu pięknego Wołynia
        Świeci się arbuz, tykwa, albo dynia
        Tak się świeciła zacnego szlachcica
        Po tej kąpieli goła mózgownica.
        Mosiek tymczasem patynkami dzwoni,
        Stróża to po to, to po owo goni;
        Sara rozstawia uprę na kominka,
        Mośkowa z pierzyn wyłazi do szynku.
        Wtem szlachcic prosto po śniadanie sunie :
        Łykną! kwaterkę, ale nie w smak — splunie.
        Zanim się dzwonek ozwie na kościele
        Szuka do fajki zażogi w popiele.
        Rylka pod piecem rozpościera nudle,
        Głaszcze bachory kudłate, jak pudle,
        A chcąc uciszyć wrzaskliwe krzykacze,
        Pcha im do gęby piątkowe kołacze.
        Wszczyna się odpust — a z nim hałas, wrzawa,
        Od pieszych, konnych powstaje kurzawa.
        Wóz się za wozem toczy z każdej strony;
        Jadą czubiaste i córy i żony ;
        Jadą proboszcze, pisarze, syndyki;
        Jak wilki wyją zgłodniałe kaleki,
        Pełne już stajnie pełne i gospody.
        Pan Piotr szedł na mszą Aby nie miał szkody,
        Daję Mośkowi torbę i nahajkę,
        Zleca kobyłę, w kieszeń chowa fajkę.
        Po drodze wita panów braci wiele,
        Jak ich zwykł witać na każdą niedzielę.
        Nim jeszcze suma wyszła za wotywą,
        Już im się jakoś jęło robić ckliwo.
        Jeden drugiemu poszepnął do ucha;
        Nie wiem, czym słaby, czy to moja skrucha,
        Alem tak nudny, niedyspozyt cały.
        Już mnie kominkowe zapachy owiały.
        Nie chcę jednakże dać złego przykładu;
        Wypada czekać pobożnie dbiadu.
        Na koniec przyszła chwila pożądana:
        Szlachta u Mośka za stołem zebrana,
        spełniwszy wszelkie ducha obowiązki,
        Bierze się skwapnie do smacznej przekąski.
        Trzykroć koleją poszedł już kieliszek,
        Trzykroć się wrócił — a nie rozgrzał kiszek.
        Takie od postu było zaziębienie !
        Mosiek jak doktor, radzi powtórzenie.
        Piotr, co go rodził pra-pra-prawnuk Piasta,
        Nie chciał pić więcej i zaw ołał: basta 1
        Mosiek się skłonił, pomusnął po brodzie.
        Nie wierzył temu i stanął w odwodzie.
        Już idą z toreb przeróżne przysmaki,
        Idą wędzonki, kiełbasy prosiaki.
        Lecz któż się swego ustrzedz zdoła losu !
        Jeden ze szlachty miał sądek bigosu.
        Ta rzecz, choć smaczna, jest bardzo niestrawna,
        Bigos bez wódki, to choroba jawna.
        Niedawno Paweł, co w pole się kwapił,
        Podjadł bigosu, wódki się nie napił,
        Takiej żołądka dostąpił zgryzoty,
        Że mu rumianku dawano na poty.
        Pan Piotr co z rodu miał wstręt do rumianku
        Zawołał: »Mośku, pójdźno tu kochanku!*
        Ten skoczył, nalał, nisko się ukłonił i
        Pan Piotr po trzykroć niestrawność odgonił.
        Każdemu lepiej, każdy się rozcieszył,
        Zaczął żartować, dykteryjką śmieszył,
        Czasem i świsnął, zaśpiewał pod nosem,
        Lub też zapłakał nad ojczyzny losem,
        Różne uczucia szły tam na przemiany.
        Miło wspomnieniem goić życia rany.
        Wreszcie przychodzi do rozjazdu pora
        Bo temu córka, temu żona chora;
        Już jaki taki szkapinę kulbaczył,
        Aż Mosiek wszystkich na wędkę zahaczył.
        Wyszedł z piwnicy, jak Apollo z lirą.
        Może kto powie, źe to jest satyrą,
        Że głośnej baśni chcę zostać autorem.
        Wyszedł — lecz wyszedł z potężnym gąsiorem.
        Cóżto ma znaczyć — szlachta patrzy z oka;
        Leje się rubin w szklanice z wysoka.
        Piotr, ledwie zwąchał, krzyknął do ataku!
        Bracia ! na honor ! odor dereniaku !
        Powąchać wszyscy rzucili się społem
        I przy gąsiorze usiedli za stołem.
        Przedziwny ! smaczny 1 każdy łyka, cmoka.
        Zkąd on go wyrwał? Słodki, jak patoka.
        To mi to likwor - nie żal mu dać gęby !
        Mosiek, pokusa słomką kole zęby.
        Jedna po drugiej próżni się szklenica,
        I skrzą się oczy i rumienią lica.
        Nie ma godziny — pękły dwa gąsiory.
        Żaden nie słyszał dzwonów na nieszpory.
        Panie Jakóbie ! Piotr powstawszy rzecze :
        »Słodkim strumieniem niech ci wszystko ciecze!«
        Wziął go za uszy Jakób w garści obie :
        »Takiej słodyczy wzajemnie i Tobie!*
        »Nasze życzenia!* Tu wszyscy powstali,
        Razem wypili i razem nalali.
        Nie ma ratunku — kurzą się czupryny.
        Jeden jest indor, drugi kogut z miny.
        Mosiek, zważywszy, że szlachta wykrzyka,
        Kiwnął jarmułką i już rznie muzyka.
        Stoją szlachcianki, jak gdyby bociany,
        Zdziwił je akord tak niespodziewany.
        Już jeden drygnął i drugi się rusza,
        Jak tu w tan nie pójść, gdy tną Tadeusza
        Poszli statecznie, skromnie i wspaniale.
        Jeden za drugim stanął przy cymbale,
        Odśpiewał swoje i dalej popłynął.
        Ten klasnął w dłonie, ten poły podwinął,
        Tamten, jak gdyby na damy przyjęcie,
        Złożył się mile — wykręcił na pięcie.
        Nie długo trwało — na słodkie wspominki
        Sara z Mośkową klepały w patynki.
        Zaświecił księżyc, zabłyszczały gwiazdy.
        • Panowie bracia 1 pono czas do jazdy!«
        Zawołał Jakób i zatoczył młynka,
        Padł i Mośkowi porwał z sobą synka.
        Chciał Stefan zabiedz, jeszcze gorzej zrobił,
        Bo się poślizgnął i Mojżeszka dobił.
        Szczęście, że Sara polała go z góry ;
        Bachor się zerwał — uciekł do komory.
        Leżą dwa trupy przy skonaniu reszta.
        Jan klnie pijanych, brzydki nałóg beszta.
        Wziął
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:24
        Państwo znaczie moje słaboszcz...
        Choć ja mogie żonkie mieć —
        Cosz mnie cziągnie (extra pociąg!)
        Gdzie ja czuje miętkie płeć ...
        Na ostatnie Purim balu
        Doktor Flesch — der groisse Jid,
        Nie chciał mi dacz zaproszenie :
        »Nie dasz ?« — myślę ~ »nul sy git!«
        Ja sze ubrał w czarnym fraku...
        Balsam sobi rady da !
        Lokajowi dał pięcz centy,
        I już w środek jestem j a !
        Marne!... w oko mi zaszwicił
        Z pięknych kobiet szliczny raj !
        Paru kilki buło rude,
        Reszta czarne — co... aj w aj!
        Ja, co nimiał zaproszenie,
        Poszedł cicho stanącz w k ą t;
        Abym sobie całych tańców
        Mogłem przypatrować ztąd.
        I spojrzałem na bok... Nebech 1
        To nad moich było sił !...
        S erce we muie zacześniło,
        I stanęło I już nie b ił!
        Na kanapę po pod szciany
        Panna Magenbiter szad...
        I w głębokie dekoltaeye
        Założyła sobie kwiat!...
        Muzik zagrał trambulantki...
        Jak ja poczuł decoltć —
        Ja ji wziął na środku stancyi...
        Cosz się w głowę stało mnie !
        My se czasno obejmieli —
        I jak poszli hasać w tan,
        Tak j a nie mógł już wyczimać ?
        Ja już nie był sobie pan
        Co to było ? nu I co gadać ?
        Domiszlajcie państwo więc...
        Tylko co panienka krzikła
        »Waj mir I« i na ziemi bęc I
        Ja spadł pod ni — ona na mnie
        Na ni znowu kilka par...
        Gewałt! zrobiał sze harmider :
        »Ganef ! oj wej 1 harl har ! har N
        Panna sobi powstaniła
        I okropnie krzyczi złe :
        »Mame! Balsam mnie uszczypniłl«
        Co to ?... jak to ? za co ? gdzie ?
        Przylecieli komitety,
        Zakrziczeli mnie bez tchu :
        »Jak pan szmiał bez zaproszenie
        Sobie kogo szczypać tu?«
        »To jest nieprzyzwoitości
        Zaraz sobie wynieś won !
        Szmil ! kim eran 1 my tu jemu
        Nauczymy dobry ton!«
        Wpadli z kuchni jakie draby,
        Po pod kołnierz wżął mnie dwa,
        I ż ogromnem pospieszeniem
        Z wszystkie schody — zbiegał j a !
        Jak ja stanił na ulice —
        Czekaj — myślał — ja wam dam 1
        Zaraz pójdę na policyi,
        Będzie z tego dobry kram 1
        Ale szedmi einspennery
        W koło do mnie stali wraz...
        H ałt! cosz strzeli mi do głowy...
        Ja im zrobię fajny szpas
        »Chodźcie no tu — fijakrowe!
        Już was tutaj nie trza stać...
        Ja was płacę — jedźcie sobie,
        Państwo będzie tutaj spać!»
        Pojechali. Ja zaczekam,
        Coby satysfakcye mieć...
        Mnie wyrzucić z przed kolacye...
        W oczy całe miękkie płeć' ?...
        Za godziny — deszcz się leji,
        Błoto po kolona dość...
        Ja ze śmiechu urwał boki,
        Taka się zrobiła złość!
        Wszystkie wyszli sobie z balu
        W białe suknie w letkie szal. —
        »Drynda! fiakier! gdzie einspenner?«
        Teraz macie takie b a l!
        Mało trocha nie wszczeknili I
        Pan Flesch krziczał: »Ja go wim !
        To ten co ma u mnie sprawy!
        Już ja dobrze zrobi z nim I
        Zakasali sze po łokieć...
        Krzyk, harmider, płacz i wstyd...
        Wody im się ponalało —
        Taki zemste zrobiał — żyd!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:27
        Natenczas Maciej chwycił na pasku przypiętą
        Korbę katarynki — długą, błyszczącą i krętą
        Jak wąż b o a: oburącz przed sobą postawił,
        Potem w bok katarynki mały kijek wprawił,
        Przymknął wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzuch
        I czapkę swoją zsunął w lewo, bliżej ucha
        I zagrał. Katarynka wirowatym dechem
        Niesie w górę muzykę i podwaja echem;
        Umilkły dzieci kucharki stały zadziwione
        Wszystkie w oknach — głęboką melodyą wzruszone
        Starzec cały kunszt, którym na podwórkach słynął,
        Jeszcze raz przed oczyma kucharek rozwinął.
        Napełnił wnet, ożywił domek parterowy,
        Jakoby weń napuścić chciał wody sodowej.
        Bo w graniu było rzeczy świetne wyłożenie :
        Zrazu zgrzyt głuchy — to jakby kranu wiercenie,
        Potem jęk — a po jęku piszczy — to się gaz dobywa,
        Potem chlupi i skrzeczy — to woda wypływa...
        Tu przerwał — korbę trzymał —wszystkim się zdawało,
        Ze to Maciej gra jeszcze — a to coś piszczało !
        , . . .
        Kręci znowu. Myślałbyś, że kształty zmieniała,
        Tak to w rękach Macieja korba dygotała,
        Udając głosy gazu jego syki, piski,
        To, zda się, katarynki koniec jest już bliski!
        Ale nie! — chociaż milknie i zwolna omdlewa,
        Po chwili nową nutą słuchaczy rozgrzewa,
        Tu przerwał — korbę trzymał—wszystkim się zdawało,
        Że to Maciej gra jeszcze, a to coś piszczało !
        )
        Maciej, obfedwie ręce odjąwszy od korby,
        Pochwycił swojej wielkiej się skórzanej torby..
        Zdjął czapkę i chwilę stał, jakby... natchniony,
        Łowiąc zręcznie groszaki, śląc wszędy ukłony...
        A tymczasem stróż Antek, co w miotłę stał zbrojny,
        Wzniósł swą rękę z powagą, pewny i spokojny...
        I rzekł:
        »Niech pan Maciej nie gra i więcej nie śpiewa,
        Bo pan rzundca o krzyki okropnie się gniewa 1»
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:28
        Przygotowanie do wesela.
        Dnia jednego o zaraniu,
        Jakoś w tydzień po »kopaniu«,
        W izbie Kubów kwik...
        Zaraz ludzie zmiarkowali, —
        Co się ną tych rzeczach znali —
        Ze wesele w mig !
        Ro i wieprzak ukarmiony,
        I Maryśka już z ambony
        Spadła drugi raz !
        Jeno kiełbas narychtować,
        Jeno ziarna napytlować
        Na weselny czasi
        Sam się Kuba wziął do tego :
        Zwiózł do młyna do »wietrznego«,
        Z czubem korcy sześć :
        Trzy na mąkę, trzy na krupy —
        Choć wieś sprosić do chałupy,
        Miesiąc starczy jeść !
        Potem nożem po karmniku,
        Opatrzył go i bez krzyku,
        Plewąiak co się zwał 1
        Na trzy palećjszperka z niego,
        A i sadła topliwego
        Ćwierć bez mała m iał!
        Czworo szynek jak poduszki — ■
        Podgarlanych kiszek z juszki —
        Głowizna kiej smok 1
        Ą
        kiełbasy jak źerdż w płocie!
        Ze Kubinie przy robocie
        Wlazła kolka w bok!
        Przemogła się — bo czas krótki —
        Napiła się. z »tłustem« wódki,
        Przeszedł b J i ziąb!
        I co ducha w dzieżki miewa,
        Zabrała się do pieczywa...
        Trza na tyle gąb !
        Harowała tydzień cały,
        Aż jej nogi ustawały —
        Spiek'a placków, kołaczyków,
        Naplotła im warkoczyków,
        Ocukrzyła, opieprzyła,
        Korzeniami nasyciła.
        Zastawa gotowa !
        Trunki — Kuby głowa!
        Stół gnie się od ciasta —
        A Kuba do miasta!
        Pojechali oba z Jankiem,
        (Niby z zięciem) wczesnym rankiem,
        Powr. ciii nad wieczorem :
        Kuba z beczką — Jaś z gąsiorem,
        Jest »bawarskie« jest i »słodka« —
        Reszta weźmie się od Motka
        Często po wsi chodzi —
        We wszystkim wygodzi!
        Bez długiej mitręgi,
        Da wódeczki tęgiej!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:29
        — Cóż, Szmulu, czytałeś dzisiejsze gazety? Jakoś
        nie zanosi się na wojnę?
        — Bo z przeproszeniem wielmożnego pana, ja
        myszlę, co może być spokój, ale może być i wojna.
        — Ale skądże wojna, gdy wszędzie spokój i zgo­
        da, a żadnego nieporozumienia nie ma, owszem stosunki
        wzajemne mocarstw są nader przyjazne.
        — Ja panu co powiem; u nas w miasteczku buł
        mąż i żóńa, co sobie zawsze bardzo kłócili i wymy-
        szlali. Jak mąż powiedział: »idź do djabła!« to ona
        mówiła: >bodaj ty z piekła nie wyjrzał!* Jak on po­
        wiedział: »żeby cię cholera zdusiła!* to ona mówiła:
        »bodaj cię piorun zabił!* On mówił, co ona zła i głu­
        pia, a ona, co un paskudny i bez rozumu. Tak sobie
        ciągle gadali i wimyszlowali i żyli spokojnie. Nu, ale
        te ich kłótnie się naprzykrzyli sąsiadom, powiedzieli
        o tem rabinowi i rabin zawołał do siebie męża i żonę.
        Wu, co wy tak ciągiem sobie łajecie? • po­
        wiedział do nich, - po co to? Tylko ludziom szmiech
        robicie! Ja wam mówię, przestańcie!
        — Nie mogę, Rabbi — rzekł mąż.
        — Nie mogę, - wołała razem z nim żona.
        — Wu, kiedy nie możecie przestać, to ja wam
        mówię, łajcie sobie, ale inaczej. Ty Chaim mów jej:
        bodaj ty sto lat żyła! - Ty, Sura powiedz jemu: coby
        on zawsze zdrów był! Ty mów jej, co ona dobra,
        piękna, kochana, a ty powiedz, co un rozumny, uczony,
        mądry! — i tak kłóćcie sobie.
        Nu, Chaim i Sura posłuchali rabina. Jak ich złość
        złapała, to oni zaczęli strasznie krzyczeć i wymiszlo-
        wać sobie od dobrych, rozumnych, mądrych, uczonych,
        a złość ich brała coraz mocniej. Tak uni nie mogli
        już znajdować takich słów, coby siebie jeszce więcej
        pochwalić, nu i zaczęli się bić, co niech Pan Bóg broni!
        To ja sobie miszle, co i z te politykie tak samo zro-
        biom. Wuni teraz sobie bardzo chwalą i przyjaźnią,
        a niedługo to se zacznem z karabinem wojnę robicz.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:31
        Siedziała rumiana na ławce,
        I na mnie zerkała ukradkiem,
        I ja też, przychylny zabawce,
        Zerkałem, jak motyl pod kwiatkiem.
        ej uśmiech, spojrzenia zalotne
        Tak były rozkosznie naiwne,
        Ze serce cieszyły samotne
        I myśli rodziły mi dziwne.
        I śnićby dni o niej i noce,
        Boć życie, to rzewna piosenka,
        To gwiazdka, co blado migoce,
        A ona — tak miła panienka.
        Wtem wstała, lecz trzpiotka, widziałem,
        Chusteczkę zgubiła w zajęciu,
        Skoczyłem, podniosłem z zapałem,
        By zgubę wrócić dziewczęciu.
        Przepraszam i zbliżam się do niej,
        Aż cała, jak róża spłonęła,
        I zgubę swą z drżącej mej dłoni
        W różowe paluszki ujęła.
        »Dziękuję«, szepnęła przyjemnie,
        A potem — o rodzie człowieczy!
        Dodała, snać śmiejąc sią ze mnie,
        — Ten gapa się nie zna na rzeczy !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:51
        — O, pan Walery, jakże się macie!
        Tak pan Celestyn kolegę wita,
        - Cóż porabiacie tu, miły bracie,
        Pewno wystawka, wyścigi? — pyta;
        - Gdzie tam wystawka teraz mi w głowie,
        Gdzie mi tam rozkosz, wesołość, śmiech,
        Kiedy widzicie — sąsiad odpowie,
        Mam pech!...
        - No, no? cóż znowu, powiedzcie przecie,
        Jakież nieszczęście znów was spotkało?
        Czy komu wełny sprzedać nie wiecie,
        Żydków ci na nią wszakże nie mało?
        - Ach, gdzież tam, wełnę sprzedałem zaraz
        I miałem żydków na nią coś trzech,
        Jeno mam ci ja inny ambaras.,
        Mam pech!...
        - Oto widzicie, luby sąsiedzie,
        Całe me życie — to wieczna chryja,
        Nic mi się jako^ w życiu nie wiedzie,
        Czego się chwycę, to mi nie sprzyja.
        Ciągle mi biją losy złowieszcze
        Wszystko mi idzie tak, że aż... ech!
        - No, rzeki Celestyn, to wszakże jeszcze
        Nie pech!
        - Oto, naprzykład, do czwartej klasy
        Trzy całe losy niedawno miałem,
        A że dziś ciężkie nastały czasy,
        Więc też w potrzeaie losy... sprzedałem.
        I cóż się stało? pewno nie wiecie,
        Ze właśnie wygrał jeden z tych trzech!
        - No dajcież spokój, toż to jest przecie
        Nie‘pech!
        — Stawiam raz w^e wsi nowiutkie gumno,
        Stajnią, oborę, chlewik cielęcy,
        A że mam, wiecie, głowę rozumną,
        Assekuruję na sześć tysięcy...
        Ale w dni kilka gumno się pali...
        Powiedzą jeszcze, że to mój grzech!
        — Czegóż, u djabła sąsiad się żali
        Na pech!
        — Wszak wziąłeś sąsiad za pożar grosze!
        — No tak, lecz widzisz, będę otwarty...
        Chciałem pohulać niby potrosze
        I co do grosza przegrałem w karty..
        — Ba, wint, djabełek, toć to rzecz zdrożna,
        Przegrywać w karty, to wielki grzech,
        No, ależ jeszcze mówić nie można:
        Mam pech!
        — Wszystko mi jakoś tak się nie wiedzie,
        Że już mi życie całe nie miłem...
        Bo to widzicie, luby sąsiedzie,
        Ja się od roku już... ożeniłem!
        — Tak?? pyta sąsiad, więc żonę macie?
        I westchnąć, jakby kowalski miech.
        — To teraz przyznam ci, miły bracie:
        Masz pech!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:02
        Przed pałacem na tarasie
        Widzisz włościan grono mężne,
        Uśmiechnięte Magdy Kasie,
        Wyprawiają dziś orężne.
        A na ganku »dźedżyc z żone«
        Dzielą sznapsa wśród gromady,
        I »rodzine zgromadzonej
        I »znajome i szomszady«.
        Dżedzycowicz na kucyka
        Szedży sobie już za młodu,
        By pokazać, że tak bryka
        Prastarego przodek rodu...
        Tańczy sobie Wojtek z Kachną,
        Nos zatyka dziedzicowe,
        Bo te chłopy tak coś pachną,
        z,e dostała zawrót głowę...
        — Pijcie sobie — dżedżycz rzecze,
        Ja .wam gadam, pan tych włoszcy
        Mnie uczucie w sercu piecze
        Staropolskiej goszczynnoszci 1
        — I ja proszę, pani wasza,
        Gdy zrobialiście już żniwa,
        Moje serce was zaprasza.
        Może chale... może pywa ?...
        Jedzą piją chłopy, dziewki,
        Od ich szmiech .w dryga sioło,
        Przyszpiewują piękne szpiewki
        I tańcują se wesoło -
        Aż nareszcie pan ekonom
        Krzyknął sobie: — Sztylll gromada,
        I stanąwśzym przed dżedżycem,
        Taką mowę mu powiada :
        — Moszczy dźedźyc 1... Gdy już zborze
        Potrzebuje bicz w stodołę,
        Z każdym chamem sze żałoże,
        Co nie będziesz dżedżyc, gołe...
        A zoj tedy, miszle sobie
        Co na cały ziemski kuli,
        Ni ma takie — jak mi obie,
        Więc... żebyśmy zdrowi buli !...
        I pan dżedżyc wśród gromady
        Ryczał głośno, niby krowę,
        I rodżyne i szomszady
        Zapłakały od ten m owe.,
        O, somszade moje miłe,
        Szylne naszych serc ogniwo, -
        Wiwat! krzyczmy z całe szyle...
        I wypijmy jeszcze... pywo !...
        —■ Icek, gaj und bring du hijer,
        Dwoje szledżów mit cebula
        Cwaj butelkes gite bijer,
        Niech gromada sobie hula...
        Już to u mnie zwyczaj taki,
        Ze kto wchodźy w progi moje,
        To nie puszczę go nieprędzej,
        Az go najem i napoję...
        — Wiwat dziedzic! — krzyczą chłopy,
        W iw at! drą się wciąż zawzięcie
        I kłaniają się pod stopy
        Dźedżycowej za przyjęcie...
        Dżedżycowa rozczulona
        Niesie pywa znów dwie flasze...
        Wiwat stary nasz obyczaj,
        To okrężne stare, nasze !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:05
        £ 1. »Młodzież się klassycyzmu zrzekła«, powiada
        Kelches i rzeczywiście tak jest.
        Na pewnym balu zauważono młodzieńca z wyższej
        sfery, który miał na sobie papierowe kołnierzyki i man
        kiety.
        Aczkolwiek z materyału tego robią obecnie nawet
        domy i koła ćo lokomotyw, to jednak na szyji i rękach
        młodzieży wygląda to bardzo brzydko i nieprzyzwoicie
        1 z powodu tego wybryki tego rodzaju srogo są wzbro
        nione.
        Zamiast chustek do nosa nie należy przynosić
        w kieszeni: kołder, ręczników, powłoczek, prześcieradeł,
        dywanów i tym podobnych innych akcesoryów.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:06
        § 2. Wosku, zebranego z posadzek obuwiem podczas tańcy, nie wolno pod żadnym warunkiem sprze­dawać do fabryki świec, ale należy go zaraz na miejscu oddać gospodarzowi domu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:16
        3. Znajomość »życia« nakazuje, aby bywać tylko w domach takich, gdzie ‘życie* jest dobre, tj. gdzie
        dają kolacye gorące i przekąski złożone z wielu dań. Wszelkie nadużywania pokarmów na miejscu mo­gą być posunięte do niemożliwości. Niewolno jednak zabierać potraw do domu, zawi­niętych w chustkę lub bibułę.
        Należy dalej baczyć na to, aby przez pomyłkę nie zabrać ze sobą półmisków, kandelabrów, fortepia­nów i innych drobiazgów gospodarsko kuchennych
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:18
        § 4. Zawiadamia się dalej młodzież, która pragnie zwrócić na siebie uwagę, że nie wwpada siadać na podłodze, ani czepiać się sufitów.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:20
        § 4. Zawiadamia się dalej młodzież, która pragnie zwrócić na siebie uwagę, że nie wwpada siadać na podłodze, ani czepiać się sufitów.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:27
        § 4. Zawiadamia się dalej młodzież, która pragnie zwrócić na siebie uwagę, że nie wwpada siadać na podłodze, ani czepiać się sufitów'
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:27
        § 5. Niewolno jest witającym się podawać nogi zamiast ręki, chociażby takowa była nawet należycie obutą.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:28
        § 6. Niewolno przed kolacyą krzyczeć na całe gardłosuspiciousjeść mi się chce ! <a po kolacyi jęczeć ani z głodu, ani z przejedzenia się.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:33
        § 7. Nie wolno pieczeni pożerać oczami, ale uży­wać w tym celu przeznaczonego ku temu ustnego otworu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:38
        § 8. Zabrania się pakować od razu do ust po dwa lub trzy kotlety, ze względu na mogące nastąpić wypadki udławię na się i na krzywdę innych.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:40
        § 9. Na środku salonu zabrania się zdejmowania żakietów i innych części odzieży.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:42
        Rozpaczliwa skarga męża
        z powodu zaprowadzonej nauki języka gieckiegó i łaciny
        dlii kobiet.
        Gwałtu co się dzieje, ratujcie kto może!
        Dalibóg z żoną moją wytrzymać nie mogę,
        I niedługo do grobu przez nią się położę,
        Jeżeli wcześnie na inną nie zwróci się drogę.
        Wszak wiadomo już państwu jest ten czyn zdradziecki,
        Ze
        powstała znów szkoła, czy jakaś resursa,
        Gdzie kobiety sludjują łacinę i grecki,
        I gadają, źe pono dla kobiet są »kursa* !
        Jakie kursa ? zkąd kursa ? niech dyabli mnie biorą,
        W łeb obuchem mnie uderz, tak nie wiem ni słowa,
        Wiem jednakże, źe baba moja coś zbyt skorą
        Była przyjąć w tej orgii swój udział gotowa.
        I odrazu miarkując, co to tam się święci,
        Fernepiksum
        do baby już z gęby mi płynie,
        Aż tu ona z ironią coś nosem mi kręci
        I przemowę rznie do mnie i to... po łacinie!
        Kirye elejson!...
        zawołam, czy babę pies pęta,
        Coś mamrocze, że dyabeł ją chyba zrozumie,
        Boć tam człowiek łaciny,., nie wiele pamięta,
        Niby w klasach... nie tego... no, do^ć, że nie umie.
        Przestraszony, że babę chwyciia mi zmora
        I szatańskie snać na nią zastawia swe sidło,
        Za kapelusz porywam i rznę po doktora,
        Żeby lekiem odegnał dyabelskie straszydło.
        Przyszedł ci też eskulap!.. znak krzyża wnet zrobię
        I posyłam do baby, bo może złe minie...
        Czekam, czekam aż w łażę!... A oni tam sobie
        W jak najlepsze rajcują i to... po łacinie! —
        Co gadacie ? — ryknąłem. No mów eskulapie,
        Czy ratnnku już nie masz, straciłeś nadzieję ?
        I gdy z żalu z mych oczu łza za łzą mi kapie,
        Patrzę, ona się śmieje!... On... także się śmieje!
        Jakiem dalej zaś było to moje skaranie,
        Daremniebym się silił opisać... nie mogę,
        Pary z gęby wypuścić nie jestem już w stanie,
        Tak te kursa kobiece już wlazły mi w drogę!
        Tyle tylko opowiem, że już od miesiąca
        W cale nie jem obiadów, bo żona na kuchnię
        Wcale już nie patrzy i garnki roztrąca.
        (Parę razy myślałem, że... w łeb mi je gruchnie!)
        Deklinacye »autropos> na obiad mi żmija
        Każe jadać wraz z sobą, — na wieczór to samo,
        Na śniadanie mnie uczy »Ne eutichija«
        Lub odmieniać mi każe znów rsum«, albo »amo« ;
        Jeśli zas niepotrafię — gniew na mnie się krupi,
        Nieraz mówdę: daj pokój i błagam i proszę
        Ona wówczas się patrzy i rzecze : oj głupi!
        Więc się prędko zabieram i z domu wynoszę...
        Już mi kością jest' w gnrdle jej owa łacina,
        Cały dzień siedzę w knajpię lub szlifuję bruki...
        Niech więc państwo wraz ze mną w pioruny przeklina,
        By zginęły najprędzej te babskie nauki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:43
        Ona wówczas się patrzy i rzecze : oj głupi!
        Więc się prędko zabieram i z domu wynoszę...
        Już mi kością jest' w gnrdle jej owa łacina,
        Cały dzień siedzę w knajpię lub szlifuję bruki...
        Niech więc państwo wraz ze mną w pioruny przeklina,
        By zginęły najprędzej te babskie nauki!
        Co mówią dzwony?
        — Niech będzie pochwalony!
        — Na wieki wieków! Co tam powiecie, Ma­
        ciej owa ?
        — A to przyszłam do wielmożnego pana wedle po­
        radzenia się. Wydał ci mnie, wielmożny pan za mego
        -nieboszczyka, niech to pan Jezus panu nagrodzi 1 Ale
        cóż ! Maciej zmarli już od półtora roku, a biednej
        głowie ciężko na świecie, gospodarstwo idzie nijako!
        — Acóż ja ci na to poradzę, moja Maciejowa ?
        — Bo proszę wielmożnego pana ten fornal, Janek,
        to strasznie pracowity psiajucha, robota pali mu się
        w garści
        i okrutnie
        mnie miłuje.
        — Ejźe, czy nie miłuje on tak okrutnie może
        twego gospodarstwa i tych talarów, które ci nieboszczyk
        zostawił ?
        — Kiej zaś, proszę wielmożnego pana, to stateczny
        chłopak, jego do karczmy i kijem nie zagna.
        — Hm, wszystko to dobrze, ale on młodszy od
        ciebie, jak się ożeni, to może i szanować nie zechce?
        — Już trudno, dopraszam się łaski wielmożnego
        pana, tak mi ten ożenek i w dzień i w nocy we łbie
        siedzi, co bez to i za robotę jąć się nie mogę!
        — Ha, to trudno ci radzić, ale — ale wiesz co ?
        dzwonią teraz w kościele na mszę; idź i słuchaj pilnie,
        co ci mały dzwonek powie.
        Po niejakim czasie wbiega zadyszana Maciejowa.
        — No, cóż ci powiedział dzwonek?
        — Oj, wielmożny panie i dyć on mi wciąż jak
        wyraźnie gado: »idź za Janka! idź za Janka!« co aże
        mi dech z radości zaparło.
        — No, to idź w imię Boże.
        W pół roku potem wchodzi znowu dawniejsza
        Maciejowa
        — Oj, wielmożny panie, już chyba nie wytrzymam.
        A dyć ten zbereźńik z chałupy mnie wyganiał Oj dolo,
        moja, dolo! po co ja sobie świat zawiązałam! a i ten
        dzwonek tak mi źle poradził/

        A
        możeś ty źle słuchała? może on ci co innego
        mówił? O, dzwonią znowu, idźże posłuchaj, a dobrzel
        Po chwili wraca dawniejsza Maciejowa z głową
        smutnie zwieszoną
        — Oj widno mnie Pan Bóg wtedy odstąpił. Kaj
        ja uszy miałam! A dyć ten dzwonek jak najwyraźniej
        woła: * głupia babo! — głupia babo!...«
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:49
        Fałsz, żem w miłości płochy i niestały,
        Celem mi w życiu tylko ideały!
        Więc ideału szukam też w kobiecie,
        Szlachetniejszego trudu nie wskażecie!
        Ale tymczasem wśród poszukiwania
        Kocham choć w cząstce, co godne kochania:
        Ta ma oczęta — w kąt lazury nieba,
        Jakże nie kochać? ba tu szaleć trzeba.
        U tamtej rączka, no, niby dłoń dziecka,
        Pulchna, bielutka z dołkami, zdradziecka;
        Jak nie całować, zjeśćby ją się chciało.
        Ta, niby róże gazą kryte, ciało
        Jak śnieg nietknięte, meszkiem oko drażni;
        Mówić mi wtedy o suchej przyjaźni!
        U tej rumieniec, tam buzia, figurka
        Tamtej nóżki tej — lub chmurka
        Na czole smętnem przy ognistym wzroku,
        Tej ramię — talia tyle ma uroku,
        Że mu się oprzeć chyba nikt nie zdoła,
        A gdy wymownie gors na ciebie wola:
        Patrz, jakie szczęście ja dać chcę i mogę,
        Cofnie się który z was! — dam sobie nogę
        Uciąć, że żaden a uszko maleńkie
        Różowe, albo usteczka wąziutkie, .
        Nosek, włos złoty lub kruczy, dołeczek
        W policzku, to znów z karminu usteczek
        Perliste ząbki błyskają — prawdziwe;
        Jakże to nie wielbić, gdy to wszystko żywe!
        Tak więc ja kocham kobietę wytrwale
        Każdą po części — lecz kobietę stale;
        Nie znałem takiej, u której by wdzięki
        Od kończyn nóżki do paluszków ręki,
        Wszystkie skończoną piękność stanowiły,
        Więc mnie kobiety płochym ogłosiły.
        Gdy znajdę taką, co wszystko zjednoczy,
        Na żadną inną nie spojrzą me oczy,
        Bo gdy posiądę ideał, ujrzycie,
        Będę mu wierny całe moje życie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:51
        Jaka moja żona czysta!
        (Opowiadanie przedświąteczne pana Kalasantego.)
        Zona moja, mówię szczerze,
        To prawdziwy wzór czystości,
        Ciągle płócze, myje, pierze,
        Bez-.litości.
        Chciała nawet przed świętami,
        (Trzeba moją znać połowę)
        Dla czystości, mydlinami
        Zmyć mi głowę.
        Jam nie głupi, gdy obficie,
        W domu lali na podłogę
        Wodę, by . odprawić mycie,
        Dałem nogę
        Z naprzeciwka patrzę, dziwo!
        Sąsiad także się wymyka;
        Obaj wolni, więc na piwo
        I śledzika.
        . — Trzeba zalać życia smutki,
        Tak mi sąsiad mądrze prawi;
        — Lepiej przy kieliszku wTódki
        Śledź się trawi.
        By nie myślał sąsiad drogi,
        Zem ja też ot — byle jaki,
        Postawiłem... mu minogi,
        Dwa koniaki.
        Sąsiad nie.był też od tego;
        Przy tern śledzik był niewielki,
        Potem poszły czerwonego
        Trzy butelki.
        Późno było, gdy po godach,
        Zakończonych na parterze,
        Żegnaliśmy się na schodach,
        Długo, szczerze.
        Lecz hulanka, rzecz przebrzydła,
        Więc ją klnę aż do tej chwili;
        Bo mi za nią, ach, bez mydła,
        Głowę zmyli
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:53
        Wśród projektów, co się jawią
        W naszych czasach w myśl brzemiennych,
        Wkrótce projekt nam przedstawią
        Do podatku na bezżennych.
        Myśl to przednia, ani słowa,
        Boć moralność ma na względzie,
        Zwolenników celibatu
        Spora liczba nam ubędzie.
        Do małżeńskich więzów skucia
        Niepotrzeba już miłości,
        Niepotrzeba już uczucia...
        Same względy oszczędności
        Do małżeństwa poprowadzą
        Tych, co dotąd jak motyle
        Bez ciężarów obowiązków
        Pędzą słodkie życia chwile.
        Kawalerze, co to lubisz
        Rozmaitość wśród miłości,
        Niezadługo egzekutor
        Drogę życia ci wyprości,
        Gdy ci powie : »Niezaprzeczam,
        jest szczęście w celibacie,
        Lecz chcąc zostać bez źoneczki,
        Piać podatek, panie bracie!«
        Dla obojga pici zabłyśnie
        Niezadługo era nowa,
        W obec tego, co nas czeka,
        Niechaj wiek się złoty schowa.
        Czy kto niechce, czy nie może,
        Stanąć musi na kobiercu,
        Gdyż podatek bez zwątpienia,
        Zbudzi trwogę w każdem sercu.
        A kobiety tak nam
        drogie.
        Jeszcze
        droższe
        będą pono,
        Bo podatek konkurentów
        Do małżeństwa zwiększy grono.
        Czy to młoda, czy to stara,
        Czy to brzydka, czy to ładna,
        Każda znajdzie amatora,
        Nie zostanie panną żadna.
        Wszystko to rozważam sobie
        I wyciągam smutne wnioski,
        Bo podatek na bezżennych
        Nowe mi przynosi troski.
        A ch! roskosze celibatu
        Już powaby dla mnie tracą,
        Lecz, cóż pocznę nieszczęśliwy,
        Gdy się żenić nie mam za co ?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:54
        Będziesz się żenił, synu.«
        Tak mówił do mnie ta ta :
        »Niech będzie monstrum panna,
        Lecz musi być bogata.
        Czy słyszisz, — żenić się synu,
        Lecz żenić się bo-ga-to,
        Chociażby z drom ą, ślepą,
        A nawet i garbatą «
        O garb nie trudno w świecie,
        Więc ja, co byłem goły,
        Z garbatą się ożenił epi,
        Bo miała trzy stodoły.
        Aż naraz po mym ślubie
        Nastąpił pożar w gumnie...
        Stodoły dyabli wzięli,
        A garb ?... pozostał u mnie !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 16:56
        Z wiejs&ich wspomnień.
        Jędrną była, jak rzepa
        A i pulchną, jak lepa,
        Imię miała słodziutkie — Magdeczka,
        A choć silna, jak kowal, .
        Cudowny był jej owal
        I rumiany, jak gdyby porzeczka.
        A żem młody był lewek,
        Miałem słabość "do dziewek,
        Zaś szczególniej na .wiejskiej Saeharze,
        Serce zmiękło jak z iłu,
        Choć ujrzałem ją z tyłu,
        Gdy dmuchała na żar w samowarże.
        Biust w gorsecie się skrywał,
        Warkocz z boku się kiwał,
        Twarz rozdęła dmuchaniem, jak banię,
        Ogień z twarzy aż parzył,
        Jak ten w rurze się żarzył,
        Takie państwo to tam było dmuchanie.
        Ja co jestem pochopny
        Na ten widok okropny,
        Zatrzymałem dech w piersi i stałem,
        I marzyłem jak dziecię:
        Gdyby taką w lat kwiecie
        Choć przez kwartał zwać swym ideałem !
        Gdyby taką dziewoję
        W uściśnienie wziąść swoje,
        Nucąc piosnki, marzeniem ją poić,
        I tak długo, ach, długo,
        Mglistą marzeń mknąć smugą,
        Gdzieś, gdzieś, słodkie rozkosze podwoić!
        — Ach, Magdeczko, jagódko 1
        Chceszli długo czy krótko
        Ze mną wzlatać marzeniem w przestworze ?
        Kiej pan nie da spokoju,
        Idę przecież do doju,
        Bo już krzyczy wokumon w oborze
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 17:12
        Zajście na kuracyi
        I byłem mocno chqry ; palcami od góry
        Do dołu po żywocie gniótł mnie doktór srogi,
        Rzekł: — Panie, masz w żołądku niepotrzebne dziury,
        I jął mi badać plecy, puls, język i nogi.
        Rzekł dalej: Gdy ze zdrowiem pragniesz dojść do ładu,
        Przedwcześnie nie porzucić świata tego padół,
        To weż się, mój kochany, jedź do Maryenbadu...
        Jam słuchał, nos i uszy leciały mi na dół.
        Majowy był to dzionek, gdy z miłym uśmiechem
        Podała mi panienka wody kufel duży ;
        1 znów się uśmiechnęła, toć śmiech nie jest grzechem,
        A nawet mówią ludzie, że śmiech chorym służy.
        A było to prześliczne, jak cherubiny"dziecko,
        Istne bóstwo stworzenia, islny cud natury.
        I do serca się mego zakradła zdradziecko,
        Zapewne przez żołądek, w którym miałem dziury.
        Raz odwagi cywilnej dałem przykład rzadki,
        Co prawda, że nie było nikogo w bliskości ;
        Bom spytał: Czemu lejesz tak dużo serwńtki
        0 piękna? — Na to rzekła:'— Dla pana — z miłości!
        1 spojrzała się przytem, aż mitie przeszły dreszcze.
        Z rozrzewnienia pierników dałem jej za złoty ;
        I kochałem ją tydzień, cały tydzień jeszcze,
        Tak długo, aż ostatnie z nią poszły banknoty.
        1 znów gniótł mnie doktor palcami od góry
        Do dołu po żywocie, jako zwykle, srogi;
        I rzekł: — Mój kochany, gdzieś zniknęły dziury
        I jął badać mi plecy, puls., język i nogi.
        A ja na to mu rzekłem : — Niech doktór posłucha,
        Chociaż wiem, że moich słów nigdy pan nie ceni;
        Ja dziury, które znikły mi doktorze z brzucha,
        Mam wszystkie, ale panie, ja je mam... w kieszeni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 17:17
        0 aniele mój skrzydlaty !
        Zwróć swe piękne, czarne oczy.
        Niech ich płomień mnie otoczy
        1 przeniesie mnie za światy.
        Kocham całem serca biciem,'
        Tyś mych uczuć jest kapłanką,
        Mojem światłem, mojem życiem.
        Gdy twój ujrzę wzrok łagodny.
        Nikną bóle, nikną skargi,
        I namiętnie szepcą wargi:
        Daj pieczeni — jestem głodny!
        Lecz niech będzie pieczeń owa
        W occie długo wymoczona,
        I maderą zakropiona,
        Świeża, krucha, smaczna, zdrowa —
        Dorzuć do niej garść cebuli,
        I z ś m ie ta n ą d o d aj sosu.
        Potem także daj bigosu 1
        Niechaj do snu mnie utuli,
        Niechaj marzę o twych oczach
        I o piersi białych fali,
        0 usteczkach twych z korali
        1 złocisLych tw y ch w a rk o c z a c h !
        Gdy się zbudzę dziewcze moję,
        Do twych stopek wraz pobiegnę,
        Jak niewolnik przy nich legnę,
        Nucąc serca niepokoje.
        Będę śpiewał o miłości,
        0 nadziemskich uczuć raju,
        I, ja k c z u ły sło w ik w gaju,
        Będę błagał twej litości.
        Ja ci duszę mą otworzę,
        1 serdeczne tajemnice,
        Ciągle patrząc w twoje lice,
        Co zwiastuje uciech morze.
        Rączek twoich aksamity
        Do ust moich tak przytulę,
        Że
        umilkną wszystkie bóle,
        W jakie duch mój jest powity.
        I tak będę u stóp twoich
        Leżał wieki, pełen miru —
        Póki nie dasz mi złotówki
        Na kufelek — Lager-bieru
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 17:18
        — Aa! złotego sąsiada!... cóż sąsiad tak rano
        Zaszczycił moje progi... proszę, proszę dalej....
        Dziękuję, na folwarku zbierają dziś siano,
        Wyjechałem zobaczyć, ile już zebrali.
        Lecz na waszem polu oś pękła u wózka,
        Tyle macie kamieni — niechże was, sąsiedzie!
        — Co mówicie? — o zbesztam karbowego Józka,
        Powiadam sąsiadowi, że się nic nie wiedzie,
        Czeladź nieposłuszna, a mam ekonoma,
        Któremu najwyraźniej dyspozycyą daję.
        Wczoraj mi powiedzieli, że naprzyklad słoma
        Całkiem zgniła w sąsieku, jakież urodzaje?
        Bo u mnie nieźle pono, byłem kiedyś w polu...
        Ha, u mnie żyto ładne i jarzyny także
        Nieźle się prezentują, trochę tam kąkolu,
        To już wyrwać kazałem...
        — I u mnie, a jakże
        Tego chwastu dość wszędzie...
        — Cóż to, sąsiad pije
        Wody w domu, tu na wsi?
        — Namówiły baby —
        Nie jestem zdrów zupełnie, ledwo człowiek żyj
        Nie mogę rano wstawać, jestem jakoś slaby,
        Hunjady więc używam tu dla oszczędności.
        Zrobiłoby to dobrze, gdybym był swobodny.
        Cztery złote butelka, drą człeka do kości,
        Lecz ja tu gadam wiele — sąsiad pewno głodny';
        Hej, Marysia!... jest tam kto, a chodźcie no, żywy,
        Dziękuję wam, sąsiedzie, pocóż te subjekcye,
        Dziękuję wam serdecznie, piłem grzane piwo,
        Nim z domu wyjechałem, na moją komplekcyą
        Byłoby to za wiele — Tylko was wódeczką
        Nie częstują, sąsiedzie, nie mam jej tu wcale,
        Pijąc wody, z napitkiem trzeba być daleczko;
        Marysia daj śmietanki, kawy jakiej...
        Ale
        Proszę pana, śmietankę wypiły dziś koty.
        — To czarnej...
        — Kiej i fusy wykipiały z garnka.
        — Cóż u licha, to z masłem chleba..
        — Kiej nie ma i joty,
        Poszę pana. od wczora, bo jeszcze kucharka
        Nie przyjechała z masłem z miasta, brak i chleba.
        — Ach, kochany sąsiedzie. a moźeby mleka?
        Kiedy widzicie wszędzie samemu być trzeba,
        A tu trudno przy wodach... Moja magnifika
        Tak nerwowa i ja też nie mogę dać rady,
        I dzisiaj w gospodarstwie można dostać bzika,
        Lecz czem was poczęstować,... ja piję Hunjady...
        — 0 i za to dziękuję — jadę już swą drogą,
        Przepraszam was najmocniej za ambaras w domu;
        Te wody pomagają, — nie wiem, jak tam komu,
        Lecz, co do was, sąsiedzie... one nie pomogą!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 17:20
        Aj, odciski, dla Boga!
        Być niezgrabnym wśród ludzi
        To niemiła rzecz wcale
        Próżno człowiek w zapale
        Bawić innych się trudzi.
        Bo gdy patrząc najtkliwiej,
        Gdy do kogo się zbliża,
        Ten boleśnie się skrzywi,
        Jakby zdjęty był z krzyża.
        I fatalność to droga —
        Wrzeszczy gardłem swem catem:
        — Aj odciski, dla Boga!
        — Przepraszam, nie wiedziałem!
        — Jakże pan się dziś czuje,
        Po wczorajszej aferze?
        Niech pan za złe nie bierze,
        Ani się tem nie truje.
        Czy to kpiny, czy żarty,
        Lecz ktoś mówił mi z rana,
        Ze przy jakiejś grze w karty
        Złapano na czemś pana;
        Ze powstała ztąd trwoga,
        Ze grożą kryminałem. .
        — Aj, odciski, dla Boga!
        — Przepraszam, nie wiedziałem.
        Mało mamy dziś ludzi,
        Z taką jak pan naturą,
        Biednym tysiąc dać z górą!
        To dla pana cześć budzi.
        Czegóż ludzie nie plotą!
        Gadał jeden i drugi;
        Ze pan wdowę z sierotą
        Zlicytował za długi;
        Ze dziś z głodu, nieboga,
        Mrze z dziecięciem swem małem..
        — Aj, odciski, dla Boga!
        — Przepraszam, nie wiedziałem.
        — Kto do pani się zbliża,
        Tego w oczy wdzięk kluje;
        Pewnie krocie kosztuje,
        Pani suknia z Paryża?
        Lecz małżonek, dobrodziej,
        Chudy, zgięły we dwoje;
        On podobno się głodzi,
        By starczyło na stroje.
        Wierzę - kuchnia lak droga —
        Trzeba przestać na małem...
        — Aj, odciski, dla Boga!
        Przepraszam, nie wiedziałem.
        Dałbym życia połowę,
        No i wdzięczność do grobu,
        Za wykrycie sposobu
        Jak prowadzić rozmowę!
        Bo choć głoszę zalety,
        Pochwal wcale nie skąpię,
        Zawsze komuś, niestety,
        Na odciski nastąpię —
        I patrząc jak na wroga,'
        Ten drze gardłem się calem:
        — Aj, odciski, dla Boga!
        — Przepraszam, nie wiedziałem!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 17:21
        Za zdrowie gospodarza :
        Koń ma ogon, krowa rogi.
        A kopyla wół,
        Więc żeby nasz pan gospodarz
        Zawsze zdrowy b u ł!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 17:21
        Za zdrowie pryncypąta:
        Nie będę psuć se gęby,
        Bobym się zasypał,
        Tylko niech nam żyje
        Nasz zacny pryncypał!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 17:32
        Za zdrowie pani gospodyni:
        Jako rycerz na pikiecie
        Tak ja .tutaj właśnie stoję,
        łak jak dyszel przy karecie,
        Albo inne znów tramwaje...
        Przyszła chwila uroczysla,
        W której trzeba rzec nareszcie...
        Niech nam żyje gospodyni,
        Cztery lata, albo dwieście
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 17:32
        Za sdrowie obecnych dam :
        Są na świecie różne cuda :
        Telefony, proch,
        Na dębinie żołądź rośnie,
        A na tyczkach groch !
        Nie ma ptaków bez opierzeń,
        Nie ma słońc bez plam —
        Więc panowie co to szkodzi:
        Pijmy zdrowie dam !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 18:00
        Panowie! potok słów onych
        To tak jak... dzwon szklanny,
        Niech się wino tak leje,
        Jak woda do wanny —
        Bo skoro marny dzisiaj
        Ferwor bezustanny —
        Pijmy dotąd, aż nas już
        Zbudzi wrzask poranny !
        Bo Mojżesz jeszcze przecież
        Miał pociąg do manny,
        Więc z tego też powodu
        Niech nam żyją panny I !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 18:01
        Za sdrowie pana hrabiego :
        Lis ma dziwną naturę
        Lew ma grzywę także
        Wiewiórka umie skakać
        I zając a jakże..
        Ale wszystkie stworzenia
        Można wziąść na wabia,
        Panowie!... w górę kielich:
        Niech żyje pan hrabia !
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 18:01
        Toast artystyczny:
        Piliśmy tu za zdrowie rozmaitych ludzi,
        Więc póki się ten zapał jeszcze nie ostudzi
        Bez żadnych faramuszek i przeróżnych sporów,
        Wypijem sobie zdrowie obecnych aktorów.
        I choć już w głowie szumi wino niby wiater,
        Niech żyją artyści i cały teater 11
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 18:05
        Toast artystyczny:
        Piliśmy tu za zdrowie rozmaitych ludzi,
        Więc póki się ten zapał jeszcze nie ostudzi
        Bez żadnych faramuszek i przeróżnych sporów,
        Wypijem sobie zdrowie obecnych aktorów.
        I choć już w głowie szumi wino niby wiater,
        Niech żyją artyści i cały teater 11
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 18:05
        Ej wy nogi, moje nogi,
        Co ja z wami zrobię ?
        Chyba na rozstajne drogi,
        Gdzie położę w grobie 1
        Nieraz żeście przez noc całą
        Aż do świtu ranka
        Pracowały z wielką chwałą,
        Tańcząc bez ustanka.
        A jam głupi myślał skrycie,
        Ej wy nogi moje,
        Ze mi wtedy wytańczycie
        Nadobną dziewoję.
        I co macie za mazury,
        Za walce oberki ?
        Ot w kieszeniach próżnych — dziury,
        Podarte lakierki!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 18:07
        236
        ________
        L
        Sielanka.
        Het w dal od świata, myśl ma ulata,
        W nadziemskie kraje, nacT tęczę.
        Szczęśliw się czują i marzeń snują
        Siatki, lecz siatki pajęcze
        Wątła to siatka, jak życie kwiatka
        Lada ją wietrzyk porywa,
        Wśród tych urojeń, pełna upojeń
        Tak moja dusza szczęśliwa.
        Aby czas trawić, będziem się bawić.
        Ale jak ślicznie, jak mile
        Będziem cień gonić w kielichy dzwonić
        Kwiatów i w skrzydła motyle.
        Będziemy góry ściskać i chmury,
        Całować zelir serdecznie...
        I tak nam mile zmieni się w chwilę
        Wiek cały, bawiąc się wiecznie.
        — Tak dobrze ładnie, nmwisz układnie,
        Młodzieńcze, pełen wzruszenia,
        Mów bez fineryi. czy wśród
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 18:08
        Marzenie.
        Świeci słonko, świeci,
        Nikiej zapłacone;
        Alboć to ja nie parobek
        Wezmę se jo żonę !
        Wezmę sobie żonę,
        Swarną, jak się patrzy,
        Będę leżał se na piecu,
        Dobze się najadszy.
        A jak się obudzę,
        Będę rozkazowa!
        Jako dziedzic lub wokumon
        Albo i konowoł.
        W lecie ani w zimie
        Nie zdymę kożucha,
        A somsiedzi będą gadać :
        To ci pan — psia jucha 1
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 18:12
        Oj Tomasie Tomasie,
        Cegoś ścięciał tak w pasie 1
        Cegoś zmarniał na gębie,
        Oj Tomasie, Tomasie !
        Oj Tomasie mój kumie,
        Bez co ehodzis w zadumie ?
        Łeb zwiesiłeś do ziemi,
        Oj Tomasie, mój kumie!
        Oj Tomasie, sieroto
        Już nie śpiewasz z ochotą
        Ino łazis jak zmora,
        Oj Tomasie, sieroto
        Tomasz po łbie się skrobie,
        Załamał ręce obie,
        Jak gdyby mu wilczysko
        Skodę zrobił w chudobie..
        Spojrzał jeno ku chacie
        I rzekł — racyą wy macie...
        Marna przysła mi dola
        Ożeniłem się bracie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 18:12
        Oj siedzi kamień w ziemi,
        Oj pływa scupak w rzece,
        Oj nie ma gorszej biedy.
        Da jak rządy kobiece.
        Oj jedzie chłop na koniu —
        A koń kopytem kopie,
        Oj, jedzie chłop na koniu,
        A ba"ba zaś na ch'opie...
        Oj, pogania chłop konia,
        Oj, leszczynowym prętem,
        A babę zaś gna djabeł..
        I lecą nad odmętem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 18:17
        Czasem była mi słowikiem,
        Który śpiewem tak zachwyca;
        To przepiórką znów się zwała,
        Ukochana ma dziewica.
        Górnolotnych komplementów
        W pieśni żaden wieszcz nie szczędzi;
        Nieraz moją śnieżnopiórą
        Zaliczałem do łabędzi.
        Również częslo gołębicą
        W rymy me wleciała ona;
        Słowem wyzyskałem wszystkie
        Ptasząt znane mi imiona.
        Jedno tylko pominąłem...
        Mimo zalet jej tysięcy; —
        Moja luba, jak dziś widzę,
        Jest to gąska — i nic więcej
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 18:18
        Gdzie gości prawda? Czy w sercu dziewoji,
        Gdy wiosną życia śmieje się do świata:
        Czy w piersiach, starca, co się jeszcze stroi
        I podrygując za dziewczyną lata?
        Czy więc w młodości, czy w starości leży?
        Pytał pan Jacek pana Zefiryna.
        Ten skromnie odrzekł: Niech mi sąsiad wierzy,
        Że chyba tylko w butelce węgrzyna
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 21:09
        A bodajto w takim domu
        Słodkie pędzić chwile,
        Gdzie się można dobrze bawić,
        Wesoło i mile.
        Wypijemy pierwszą, drugą,
        Trzecią, czwartą, piątą,
        Wypijemy szóstą, siódmą,
        Osiną i dziewiątą.
        A kiedy się i dziesiąta,
        Jedenasta zdarza,
        Wypijemy choćby beczkę
        Na cześć gospodarza
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 21:15
        Bracia, nuż do koła,
        Gdzie radość nas woła;
        Do wina, do piwa,
        Siadajmy wraz!
        Niechaj zgraja wrogów złośliwa
        Z gniewu się unosi,
        Śmielej radość naszą niech głosi
        Dziś każdy z nas'
        Nie pójdziemy do domu aż rano,
        Aż budę świtano,
        Nie pójdziemy do domu aż rano,
        Aż budę deń.
        zawsze niech przy szklance
        I przy pogadance
        W zgodzie, wesołości
        Brzmi polski śpiew;
        Niech się szarpie kto chce z zazdrości,
        Nas zmięszać nie zdoła;
        Przyjaźń, wino, piosnka wesoła
        Ogłuszą gniew. —
        Nie pójdziemy do dom itd.
        Co wino, nie woda.
        Gdzie przyjaźń, tam zgoda:
        Kto z nami, niech pije,
        I poda dłoń;
        Niechaj drogi Górny Ślązk żyje,
        I język ojczysty'
        Taki zawsze śpiew nasz ognisty,
        Tu na to dłoń!
        Nie pójdzemy do dom, aż rano
        Aż bude świtano itd.
        Dalej żwawo i wesoło
        Pijmy, pijmy, pijmy w koło.
        Ja do ciebie, a ty do mnie:
        Twoje zdrowie, moje zdrowie,
        Kto nie pije, żyje skromnie.
        Temu świta zawsze w głowie
        Dalej żwawo i wesoło,
        Pijmy, pijmy, pijmy w około.
        Czy dziewiąta, czy dziesiąta,
        Niech to myśli nie zaprząta,
        Kto wypije, niech się święci,
        Kto nie pije, niech kark skręci:
        Dalej żwawo i wesoło,
        Pijmy, pijmy, pijmy w koło!
        Odłożone, niestracone,
        Chodźmy każdy w swoją stronę:
        Jutro wrócim, będziem pili,
        Huczno, żwawo będziem żyli,
        Teraz kończmy, lecz wesoło,
        Kończmy, kończmy, szlanki w koło!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 21:16
        Do kielicha, czy pałasza
        Zawoła nas los,
        Niech ojczyzna żyje nasza!
        To najpierwszy głos.
        Żyjcie starsze nasze braty!
        Cp nas macie wieść,
        Odzyskiwać srogie straty,
        Żyjcie! cześć Wam cześć!
        Żyjcie bracia nieprzytomni!
        Odzie Boh, Dniestr i Zbrucz.
        Myśl was widzi, serce pomni,
        Choć znikliście z ócz.
        Żyj Podole drogie nasze!
        Tobie nasza krew!
        Tobie myśli i pałasze,
        I serc tęskny śpiew!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.05.19, 17:53
        Rouen w Normandyi zgubiono wo rek dukatów. Znaleziciel, miłością bliźnie go powodowany, od daLszey och raniaiąę go szkody, ie S2CZ e tey samey nocy poprzy bi jał na rogach ulic pisane uwiadomienie, a to \\r tey treści: Oflrzegam właściciela zgubio nego Worka z dukatami, aby sobie żadncy ex- f> e i* s y ogłoszenia o swey zgubie nie ro li ił, gdyż ia go iuż powrocie nie myślę.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.05.19, 18:00
        j pcftawił go w ftgnie używania iey iak prseiityni. — Lift opiewaiący to zdarzenie, oddany był w iedney sławney Akademii Zftotnad’zeaiu Doktoró w, którzy dziwili się ^■"Pomału talentowi inaytka, że wiednyin ipomencie naprawił nogę Wyciągaiąeą kilko- 0*osięczney kuraćyi. Jeden z nich nawet, 1 wypracował traktat roztrząsaiący ten przy padek, i zaftanawiaiący się nad składem band.,żów użytych. — Gdy łai zabierał się dzieło to do druku podać, nadszedł drugi Jjd obiaśnia-ący w tych słowach: W tam tym liście zapomniałem dodać, zeta noga którą chłopiec złamał, była drewnianą,
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.05.19, 18:01
        Dwóch żołnierzy przeieidzałd wedle chłopa zatrudnionego sianiem. Pracuy po-, czci wy człeku! rzekł muieden, ale bądź pe wien, ii owocem twoich zabiegów my się deszyc będziemy. — To bydź moie odpo wie chk p ia sieię konopie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.05.19, 18:08
        Pewien podrożmy opimiąc swoie roz bicie mówił/- Przybywszy do nieznaiomego krain, pr.-.ez kilkanaście godzin chodząc tui cwdzie, naymnieyszego śladu nie doOrze- g’em mieszkania ludzi. W arba tek z wiefkim ukonte towaniem obaczyłem nieszczęśliwe go wiszącego ns szubienicy : dzięki niebu zawołałem, teras wiem żs się znajuduję w kraju ucywilizowanym
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.05.19, 23:15
        By! czas, żs panuiący i udzielni xią- fcęta, trzymali przy swych dworach bła znów i trs fnisiów płfitifych. Wolność ich tak daleko się rozciągała, iż bez nsymniey- szey obawy‘mowie i czynie mogli to, cze- gnby' się żaden ijpzciwy człowsek bez ścią- gnienia nieląski nie dopuścił. —- Błazen Alfonsa króla Neapplitańskiego, Wszyfłkie głnpftwa dworzan spisywał na ta-' bbyika.h. Kroi wz.ąw^zy mu ie raz z rąk, 2dz.iw ił się uapadłśźy swme imię. .Powiedz nu zaraz (rzekł z urazą,) co zrobiłem merozsądnego, żeś mię w twym regeftrze u-ie ścił ? —- Nayi*ŚDJeyszy Panie ! ( odpowie bła zen ) powierzyłeś , pieniędzy murzynowi, czjbwieko wa bez. wiary i sumienia. —A gdy prżypr* wadżi ź Afryifi ,konie }ab prżyw;e- z'e nazad pieniądze , eoż będzie . .Na teń czas iniie Waszey. Królewskicy Mości wymaż?-, a na to misy see napisz? tego..,.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.05.19, 23:16
        rabia Pembrok nakazał w dobrach swoich karmie wielk'ij liczbę wieprzów- Pe wnego dnia gdy się po dziedzińcu przecho dził, mnoftwo wieprzów skupionych u ko ryta wszczęło riieżfiiierną wrzawę. Cieka wością wiedziony poszedł odkryć powod tego; w korycie poltrzegHyżkę ftołową sre brną : Baśka dziewka do wieprzów, przy biegłszy, wpadła w gniew ria tak giuizące krzyki. Smieszcaś! ozwał się na ten esas Hrabia, one nie swaraą się bez przyczyny.... Kto zaś widział' na tyle wieprzów iedn? tyl ko ły r fkę dawać!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.05.19, 12:34
        Młodemałżeństwo—CzytymniebardzokochasznajdroższyWładeczku?—Nadżycie![nietęskniszzażyciemkawalerskiem?—Wcale,anawetpowiemci,mójaniele,żetakumiłowałemstanmałżeński,żegdybyśdziśu-rnarła,gotówbymsięjutroożenić.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.05.19, 12:36
        —Dlaczego,gosposiu,nie przynosicie teraz drobiu do miasta?
        —Bo mi się nie opłaci,paniusiu.Puszczam drób na gościniec,aby je auta przejeżdżały.Dobrze mi za to płacą,a kur i kaczek nawet nie chcą za­bierać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.05.19, 12:37
        —SzeregowiecMakolągwa!...—Słucham,paniesierżancie.—Przypuśćmy,żestoisznawarcieprzed prochownią.Patrzysz,atuzbliżasięktośzpapie­rosemwustach.Cowówczasrobisz?—Ano,powiadam:ty,psiatwojamać...—Głupiś!Pocozaraztakordynarnie.Mówisięgrzeczniepapieroszmordy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.19, 23:46
        Dla czegoś ukradł pieniądze, zapytał winnego, Sędzia czytając akta przed nim położone. Ten odrzekł: a dla czegóż pan mój ukradł żonę? Ba, ukraść żonę, widzisz to jest co innego, Bo pan ją kochał, a dać panny mu nie chciano. Więc złodzićj, biorąc ręką sędzię za kolano, Mówi: ja także nie mam żadnćj w sobie winy, Bo ukradłem pieniądze, z tej samćj przyczyny.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.19, 23:47
        Paweł. Podobno gospodarz ma zamiar podwyższyć ci cenę komornego? Gaweł. A tak, utrzymuje bowiem, że teraz kiedy Warszawa ma swój południk, to i mieszkania muszą być droższe.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.19, 23:48
        P. Jak myślisz, czy właściciel cyrku dobrze wyjdzie z Warszawy? G. Nie kłopocz się o niego, on nie tylko wyjdzie ale nawet wyjedzie z Warszawy, bo przecież w najgor szym razie zawsze mu przynajmnićj parę koni zostanie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.19, 23:48
        . Dla czego Saski plac się tak zazielenił? G. Ba, wbili go w ambicję, że będzie skwerem, więc mu się już teraz zdaje, że jest ogrodem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.07.19, 20:17
        Dobra posada.
        Icek Finkelsztajn stara się o rękę Srula Kwargeldufta. Przy szły teść wypytuje Icka o jego dochody. — Ja — chwali się Icek — mam stalą posadę w bardzo dobrym interesie. A co do mego zarobku, to powiem tylko tyle, że są dnie. kiedy mi kładą na stół i 150 złotych. — Ujuj! powiada Srtil — a czy pan ma często takie dnie? — Właściwie to tylko raz na miesiąc, na pierwszego, kiedy mi wypłacają pens
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.07.19, 20:18
        Okazja.
        Sędzia: (Izy przyznajecie się do kradzieży w sklepie: Szmel- kes i Spółka?
        Oskarżony: Nie, panie sędzio! To nie była kradzież. Na wystawie był** wypisane ogromnemi literami: ..Korzystajcie przed świętami z okazji!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:43
        — Wiesz?... Urodził mi się synek!
        — No. no. oblejemy..
        — Za późno, już malutki się! m zajął... .Spójrz na moje spodnie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:44
        - Dam ci zagadkę, co to jest. wewnątrz wata. a zewnątrz I sierść ?
        — Pies przed apteką
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:45
        _ Wyobraź sobie, że wczoraj w kawiarni zamieniono mi pallo.
        — Co? Kto mógł ci zabrać two je stare palto?
        — Nit wiem... wyszedłem pierwszy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:46
        - Czy ja już kiedyś pana goliłem?
        - Nie, te szramy pochodzą z wypadku samochodowego!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:46
        Dlaczego człopczc żebym psinkę?
        — Bo chciałbym się etzicć, czy on nie gryzie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:47
        — Prawda, jak mojej żonie ładnie w czarnym kolorze?
        — Tak. śliczna by z niej wdówka była.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:48
        — Przyszłam ci powiedzieć, tt przyjęłam twoją dawną pokojów kę Zosię. — Ach! jakeście mogli taką. . — Ależ nic obawiaj się, my przecież wszystkiemu co ona o* powiada o tobie nie wierzymy...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:49
        — Podobał się panu film*
        — Nie
        — Czy ma pan coś do zarzucenia reżyserowi?
        — Tak. stryczek na szyję
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:50
        - Jak myślisz czy Napoleon byłby sławny, gdyby tył dzisiaj?
        - Oczywiście! Byłby najstarszym człowiekiem na świecie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:51
        - Więc wypiła pani flaszeczkę esencji octowej, pani imię i nazwieko?
        — - Katarzyna Szmelc.
        — Zawód miłosny.
        — Nie! praczka.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:53
        - Wie pan co ja najchętniej spożywnm podczas podróży morskiej?
        — Nie
        — Ostrygi. Bo mniej więcej tak samo smakują w tę stronę jak i spowrotem...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:53
        Pocieszyła się już paniusik j>o śmierci męża? — O tak. Wyszłam zamąż za jego brała i w ten sposób opłaku ję już tylko stratę szwagra
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:55
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 20:55
        - Czy nie jest pan przypadkiem chory? Źle pan wygląda.
        — Ach nie mówmy o tem! Tak jak mię pan tu widzisz, leżałem r-m godzin bez przytomności.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 22:57
        - Dlaczego ten młody doktor już ciebie nie leczy?
        - Bo po kilku wizytach okazało się, że jest już zaręczony
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:02
        Na lekcji religii:
        - Jasiu, ile jest grzechów głównych
        - Siedem
        - Dobrze a teraz je wymień
        - 1.2.3.4.5.6.7
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:05
        Na lekcji religii:
        - Jasiu, ile jest grzechów głównych
        - Siedem
        - Dobrze a teraz je wymień
        - 1.2.3.4.5.6.7.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:05
        - Mój panie a co to za hałasy dochodzą z tej fabryki na dole. Takie wrzaski, że wytrzymać nie można!
        - Bo widzi pan, ta fabryka zbankrutowała i tak się drze jej "cichy wspólnik"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:07
        W teatrze

        Starszy jegomość zrozpaczony do damy, której ogromny kapelusz zasłania mu widok:
        - Proszę pani, bilet do teatru kosztował 3o k i chciałbym cokolwiek widzieć
        - A mój kapelusz kosztował 40 k i chciałabym aby wszyscy go widzieli
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:11
        _ Wygrana w pana sprawie jest wątpliwa. Radziłbym przeczekać aż minie pierwsze wzburzenie i dopiero potem pojąć jakieś kroki, przespać się z tym
        - To niepodobna
        - A to dlaczego?
        - Jestem stróżem nocnym
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:12
        - Dlaczego Kain zabiwszy Abla uciekł?
        - Bo bał się policji!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:14
        U lekarza:
        - Macie tu receptę mój przyjacielu. Weźcie wieczorem przed snem łyżeczkę lekarstwa i cztery łyżki wody
        - To będzie trudne, bo w domu są tylko trzy łyżeczki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:21
        Sędzie do złodzieja: Czy moglibyście mi pokazać jak wy ten sejf otworzyliście?
        Złodziej: Nie panie sędzio. To jest moja tajemnica urzędowa. A poza tym byle komu nie będę tego pokazywał.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:22
        Żebrak: Litościwa osobo, wspomóż groszem ojca dwóch maleńkich dzieci
        Dama:: Dam ci pieniądze ale pokaż mi swoje dzieci, może ja się nimi zajmę
        Żebrak: A co pani myśli, że ja mam dzieci do pokazywania?!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:25
        Panienka: - Fiakier wolny?
        Fiakier: - Niestety nie. Pół roku temu żem się ożenił
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:26
        W więzieniu

        - Czwartą część kary darowano ci za dobre sprawowanie
        - Wiem, pracowałem na przyszłość
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:31
        - Co teraz za wróble. Stracha postawiłam a one i tak dalej ziarno kradną
        - E tam... takiego stracha postawiłaś. Sama byś stanęła to i kraść by przestały
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:32
        - Dlaczego kobiety tracą nazwisko wychodząc za mąż
        - Bo już nic innego do stracenie nie mają
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:34
        W dawnej szkole:
        - Chciałbym być rybą
        - Dlaczego?
        - Bo ryba nie ma uszów aby ją za nią ciągnąć
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:36
        Pijany filozof

        Nie wierzyłem nigdy, że ziemia się obraca. Ale teraz to naocznie widzę!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:38
        - Za kogo byś wolała wyjść. Za bruneta czy blondyna
        - Wiesz, w dzisiejszych czasach nie pogardziłabym nawet łysym
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:39
        - No dobrze mój panie żeś taki uczciwy człowiek ale jednego całusa to mógłbyś mi ukraść
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:41
        W szkole:
        - Skąd się biorą deszcze? - pyta nauczyciel patrząc w okno
        - Ja wiem - zgłasza się Jasiu
        - No...
        - Z kości babuni. Ona zawsze mówi, że jak ją w kościach łamie to będzie deszcz!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:44
        - Czy to prawda, że pan powiedział że ja szachruję w karty
        - Prawda
        - To ja pana wzywam! Ja się bić z panem będę
        - A ja się z panem bić nie będę ale obić panu gębę mogę!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 23:46
        Takie dobre dziecko - kawał z 1910 roku

        - Pani syna zabrano do domu poprawczego. A za cóż?
        - Za nic. Przecież to takie dobre dziecko. Co ukradł to zaraz mi do domu przyniósł!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:16
        W Izbie Wytrzeźwień:
        - Macie szczęście, że byłem pijany. Inaczej nigdy bym wam nie zapłacił tyle za jeden nocleg!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:16
        - Ta wódka ma jakiś dziwny smak
        - Barmanka mówi, że to wszystko od wody. Taka dziwna leci...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:17
        -Przepranam, czy tu można otrzymać eliksir zapewniający powodze nie na balu? -Proszę, niech pani wejdzie, zaraz panią obsłużę.
        -Sttzyplja z tego słoi k'a... Dwie lyźki z tej puszki... Łytka z tego pudelka._ Teraz to za-gotujemy... Odcedzimy ... Wymieszamy i gotowe:
        jak teraz to wy-piję to będę miała po-wodzel)ie? -Nie, to są ziółka dla mnie. Lekarz prze-pisał mi je na wątro­bę.
        wodzenia, to najlepszym sposobem jest nabycie ładnej su-kni balowej w „UNI-WERSALU". Widzia-łam bardzo efektowne ~ I i modne fasony
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:17
        Informacja? Kiedy wresz cie dotrze do naszej szkoły ten wiru• grypy „Hong -kcng
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:17
        Hmm, a dzisiaj co przypalasz kochanie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:17
        >A teraz nadamy audycję pod fytułem: „Jak odpoczywać w &obotnie popołudnie?"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:18
        Powiedz wreszcie „tak" -ty bałwanie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:18
        Nie mogę wyraznte mó-wić, bo jeszcze trwa rema-nent.
        Ale wygląda nieźle; zna-leźli tylko czterdzieści tysię­cy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:18
        Marka nie ma w domu, a co od niego chciałeś?
        -Obiecałem mu dać lanie, jak mnie wyda, że bylem na ·wagarach, ale nie mam czasu, pros:zę mu powiedzieć, że dos· tanie jutro w szkole.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:28
        - Czy pan doktor przyj-muje? Miałem wypadek!
        -Rozumiem, że wypadek, ale czy pan był umówiony
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:28
        Lepiej niech pan mnie nie zatrzymuje; mam cięz­ką grypę i móglbym nie daj Boże, zarazić pana i cały ko-misariat
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:29
        Ludzie nie stójcie w ko-lejkach: kole,iki to najłat­wiejszy sposób na zlapanie grypy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:30
        Pewien oficer armii Li Syn-Mana zwierza s1ę amerykańskiemu dziennikarzowi: -W, moim oddziale nie ma ani jednego cudzoziemca. -To bardzo pięknie. -Tak jest. My Japończycy nie lubimy obcych ludzi

        Dowcip z 1945/1946 roku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:30
        Prem. Attlee lecąc samolotem do Waszyng• tonu westchnął. i oświadcza, patrząc w dół: -Przynajmniej raz mogę popatrzeć na USA z góry,

        Z tego samego okresu jw
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:30
        A jakże aktualnesmile

        O ostatnich filmach amerykańskich mó• wią, że są nieco lepsze. Mianowicie lepsze od tych, które dopiero zostaną nakręcone
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:30
        Budujemy mosty dla pana starosty podśpiewywał sobie dentysta -zakładając pa• nu staroście złoty mostek

        Z 1951
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:31
        Tak mi sie przypadkiem wyrw;·ln tłu• maczył się przed sądem złodziej który wy• rwał pewnej pani torebki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:49
        -Mężczyźni są bardzo zmienni.
        . -Dlaczęgo pani to mówi?
        -Przed tygodniem byłam zakochana w Henryku, a teraz nie mogę patrzeć na niego.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 16:06
        Raz na przystanku jak co dnia staję,
        aby do prac:,• jechać tramwajem.
        Rozmyślam sobie: Istnieje szansa
        by tramwaj nadszedł w ciągu kwadransa?
        A jale nadejdzie, po ilu trudach
        dzisiaj do wnętrza dostać się uda? ...
        Po chwili patrzę i Dziw, drodzy moi!
        Moja „trzydziestka" przedemną stoi!
        W minutę później jadę wygodnie.
        Czytam gazetę. Mam całe spodnie.
        Nagle ... A co to? ... To było we śnie!. ..
        Stąd morał: Nie należy cieszyć się za wcześnie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 16:09
        W RESTAURACJI -Co macie dziś dobrego? -Ozór na szaro? -Phi, nie jadam nic, i:o pochodzi z ust. ..
        -W tatkim razie, niech pan s0bie zamówi sadzQne jaja
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 16:09
        Z USPRAWIEDLIWIEŃ SZKOLNYCH . Proszę o usprawiedliwi!'l11'ie nieobecności w szkole mojego Kazia. któremu dzisiaj przy-byla sio-strzyczka. Mam nadzieję, że mu się to więcej nie powtórzy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 16:45
        — Dlaczego ma pan takie głę­bokie kieszenie?
        — To nie są kieszenie. Chcą wyjąć tylko nóż z cholewy buta.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 16:50
        ON: Chętnie spędziłbym ur» lop na iadiejś pustej wysepce..»
        ONA: Tak .. na wysepce: na której jest conaJmNIeJ Jedno ka­syno.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 16:52
        A więc od dziesięciu lat fest pani po śiubie. To musi być okropne rok roccnie czekać na tego samego mężczyzną.
        — O, nie!., Ich było o wiele Więcej!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 16:56
        Na pikniku

        Ach, moja kochana, teraz dopiero zauważyłem, że zamiast koszyka z żywnością, przynio­słem koszyk z brudna bielizną
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 16:58
        — Nie trzeba choremu dawać więcej pigułek!
        — Alei on nie brał żadnych pigułek!
        — W takim razie trzeba mu raczej dawać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 17:26
        - Musze, odebrać pieniądze w banku.
        — Czy posiada pan conto.
        — Nię, posiadani rewolwer.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 19:22
        — ona ma 28 latl
        — Skąd wiesz o tem?
        — Sama tak powiedziała..
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 19:25
        — Nie wiesz pan, *co to za Jedna ta piegowata Jejmość z płaskim nosem?
        — A! ta... ta... to moja żona!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 19:30
        — Dalej, dalej dziadku — tu się nie dale...
        — Ależ nie, moja pani! Chcialem się tylko dowiedzieć, gdzie tu są koit>n|e dla profesorów uniwersytetu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 21:18
        Sens wizytPewien dworzanin odwie­dzał Boileau, lecz Boileau nie rewizytował go. Zdzi­wiony dworzanin zapytał go— dlaczego.— Mój panie — odparł Boileau — między nami jest różnica. Pan zyskuje na tym, gdy mnie odwiedza, podczas gdy ja tracę czas.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 21:30
        Ach, te kobietki!Chapell (malarz francuski) kiedyś, gdy był pijany, opo­wiadał o pewnej znajomej dziew czy nic, która niedaw­no się zaręczyła-— Wspaniała kobieta, spa­łem z nią.Gdy się o tyCh przechwa- łach dowiedziała owa zna­joma, zrobiła Chapllowi awanturę.— Jeśli będziesz mówiła do mnie tym tonem — od­parł malarz — nie przyjdę już więcej dc ciebie na noc
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 21:30
        Siła podświadomościPewien młody polityk, gdy formowano gabinet, znalazł si$ na prywatnym przyjęciu.Przyjęcie odbywało się u nowomianowanego premiera. Pan domu, częstując gości wytwornym winem różnych gatunków, zapytał owego głośnego polityka:— A co pan weźmie?Ow machinalnie odpowie­dział: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 21:31
        Śmiejmy się!Zmarły niedawno pisarz wltoski Curzio Malaparte, autor świetnej powieści — reportażu „Kaputt", był przeświadczony o zbawien­nej sile humoru. „Zawsze ilekroć człowiek się śmieje — mawiał — przedłuża swojżycie o kilka dni'1. Ale po­tem dodawał: „Zalety nasze­go serca stwarzają nam przyjaciół, zalety naszego umysłu — tylko wrogów"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 21:31
        Churchill o ludziachWinston Churchill, spędza-* jąc wczasy we własnej willi w południowej Francji, po­wiedział raz do swej córki Sary:„Zasmucające w naszych czatsach jest to, że ludzie nie dążą do tego, by stać się użytecznymi, lecz przede wszystkim, by stać się waż­nymi"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:01
        Złośliwość rzeczy
        W Tokio spaliła się nie­dawno fabryka, w której produkowano grające zapal­niczki. Piosenka grana przez zapalniczki zaczynała się od słów: „Nie pragnę widzieć świata w płomieniach".
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:01
        Co czyta Steinbeck^John Steinbeck zapytany, co czyta, odpowiedział: „Nie czytam w ogóle. Złych ksią­żek nie czytam dlatego, że zniechęcają do pisania, a dobrych — też nie, bo znie­chęcają tym bardziej"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:22
        Lepiej później, niż wcale. -Zarząd tramwajów miejskich zaprowa-dza książeczki abonamentowe dla uczniów, zawierające 20 biletów. - N areszcie zdecydowano się na to po 1 O zgórą latach. . · -Ano lepiej później, niż wcale. Przy-puszcząm, że za 50 lat zarząd tramwajów zdecyduje się wprowadzić bilety miesięczne, a za 100 zajmie się losem funduszu, jaki się tworzy z kar, nakładanych na kondu-ktorów i motorowych.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:22
        --Pisma doniosły o popisowym, któ-ry stawał do wojska w Łowiczu. Popiso-wy ten mia~ s~rce. ur~ieszczone z · P!awej strony klatki p1ers10weJ, wątrobę w Jamie brzusznej i t. d. ~rawdziwy wybryk natury! -Ech, to jeszcze me. Jest w Łodzi s.towarzysz~nie, ~tóreg~ członkowie stają s1ę głuchomemym1 na widok przedstawicieli prasy. - . A .to, rzeczywiście, wybryk natury, lecz o Jakim Stowarzyszeniu mówisz? --O Stowarzyszeniu techników.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:25
        Pewien krytyk pisał po premjerze „Tragedji Florenckiej": „Sztuki Wilde'a są jak piękne kobiety_.:.wiele się im wybacza". Przeczytawszy powyższe, inny krytyk po długim namyśle chciał napisać: „Moje krytyki są, jak stare matrony -bardzo się je szanuje, ale. nikt ich. nie czyta"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:26
        Że w starej marynarce na premjerze siedział,
        Ganił kryty~ krytyka. Ten mu odpowiedział:
        Wziąłeś żakiet na kredyt, jam spłacił strój tani,
        Ty mnie ganisz, kolego, ciebie krawiec gani...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:28
        Co powiesz o sztuce B. Winawera, p. t. „ Upadek domu Abendsztern "?
        .--, Ta s,ztuka stanowczo ma zły tytuł. Powmn~ .byc za~ytułowana: „ Upadek firmy autorskiej B. Wmawera".
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:28
        Co jest najbardziej niestałe w Sto~ warzyszeni u "Lira"? . ·-;--Oczywiście, . zarząd, bo trzeba go zmieniać kilka ·razy do roku.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:29
        Jaka jest różnica pomiędzy pierwszo-rzędnym składnikiem bielizny, a pierwszo· rzędną kokotą? -Taka, że kokocie jedna koszula przynosi więcej zysku, aniżeli składnikowi cały tuzin.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:30
        S u b j e k t. Ależ, szanowny panie, tej pięciorublówki przyjąć nie możemy; jest fałszywa.
        -Hm ... w takim razie oddam ją na budowę teatru polskiego.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:37
        Cóż wy sądzicie o współczesnych naszych mędrcach -o panach W at te-n ach?
        --Myślę, że mądrość zdobywali w ka-żdym razie nie w Aten a c h ...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:37
        Słyszałeś o oszustwie wekslowem, którego ofiarą padł mieszkaniec Zgierza, Daniel frejda? -Mnie się zdaje, iż zamiast Frejda powinien się nazywać fr aj d a, bo przez tę głupotę zrobił wielką fr aj d ę Potemce i Towarzystwu wzajemne-go kredytu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 22:40
        Obywatele aleksandrowscy zauważyli pewnego wieczora, że podczas bezgwiazdnych i bezksiężyco­wych nocy w Aleksandrowie jest stanowczo za cie-mno, że na nierównych wyboistych u'.icach osady nogę złamać można w ciemnościach i t. p ... Aby więc zaradzić złemu uchwalono oświetlić osadę elektrycznością i w tym celu ustawiono przed urzędem gminnym latarnię naftową, której silne pro-mienie oświet'.ają obecnie dwie kahtże przed wejściem do siedziby władzy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:03
        Z czego koleżanka tak się cieszy? Czy koleżanka otrzymała podwyższenie pensji?
        Ach, gdzież tam. Cieszę się, bo dr. I. Watten, nie zażądał obniżenia pensji.
        -Istotnie, zapomniałam.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:04
        Czemu przypisać, że radny miejski dr. I. Watten, tak namiętnie zwalczał pro-jekt podwyższenia pensji nauczyciell~om szkół miejskich? -Prawdopódobnie dlatego, że pro-jektuje podwyższenie honorarjum za udzie-lanie porad pacjentom, więc w, projekcie podwyższenia pensji nauczycielkęμi, widzi pewien rodzaj konkurencji dla siebie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:05
        Dowcipy sprzed lat - ale jakże aktualne

        Czy koleżanka słyszała, że dr. Wat-ten wyjeżdża do Kamerunu, w celu prze-prowadzenia studjów nad tamtejszem szkol-nictwem. · -Nic nie słyszałam. . · · -Otóż dr. Watten ·dowiedział się, że w Kamerunie nauczycielki pobierają bardzo niskie wynagrodzenie, bo wynoszące tylko mniej więcej około 20 rbl. rocznie, normę tę zatem chce zastosować także w Łodzi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:06
        To też z okresu międzywojennego

        No, ciesz się: na posiedzeniu w ma-gistracie uchwalono wydatkować rb.1,150,504 kop. 44 .·na nowe bruki i konserwację sta-rych. · --Mój kochany, z czego ja mam się cieszyć? Przecież nie jestem przedsiębior­cą robót brukarskich.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:11
        Czytałeś „sprostowanie" siedmiu członków polskiej komisji szkolnej, umiesz-czone w „Rozwoju"'? · , -Czytałem. -No i co? -Oczywiście mają rącję. ·,_ Kto ma rację? 1 · ' • -Członkowie polskiej ·komisji szkol-nej potrzebują przynajmJ:!.iej czterech lat, ażeby zdecydować jakąś ważniejszą sprawę, a tu zażądano od nich zdecydowania tak ważnej sprawy,. jak podwyzszenia pensji nauczycielom i nauczycielkom, niemal od-razu. .Jest to niesłuszne. Trzeba się ·prze-cież liczyć z psychologją tych ludzi. I dla-tego członkowie polskiej komisji szkolnej mają rację. · -Nic nie rozumiem. · -J ja nie wiele· rowmiem, wolę więc im przyznać rację, niż czytać jeszcze raz teg9 rodzaju. ,,sprostowanie"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:13
        Mąż: .. Moja droga, niema miesiąca, gdy zapłac1łem 50 rb. w magazynie, a teraz znowu przynoszą rachunek na 40 rb. ;\ Żon a : M~sz więc najlepszy dowód, że. zaczyn~m byc oszczędną, pomimo zbli-ta1ących się świąt.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:14
        W tych dniach na jednym z placów przy ulicy Przejazd robiono próbę z apa-ratem do gaszenia ognia. Ułożono wielki stos drzewa, oblano go naftą i zapalono. Obecni podeszli bliżej do stosu, a ajent składu z aparatami po-.czął robić odpowiednie przygotowania; tym-czasem ogień, zamiast się rozszerzać, zgasł. Podpalono więc stos po raz drugi i znowu z takim samym rezultatem. Powtarzało się to cztery razy i zawsze bez skutku. Pu-bliczność i eksperci zaczęli się niecierpli-wić, aż ktoś zauważył: -Nie chce się palić, bo nieumiejętnie ogień podłożono. Trzeba poprosić kogoś z k o m p e t e n t n i e j s z y c h,
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:15
        Pomiędzy znanym fabrykantem łódzkim a jego kochanką przy pożegnaniu zawiązuje się następujący djalog: -Więc przyjdziesz, Moryc, czy nie przyjdziesz? -Przyjdę. -Napewno? -Napewno, moja droga. . -Przysięgnij, że przyjdziesz napewno. -Słowo honoru, że przyjdę. -Twoje słowo honoru? -Moje słowo honoru. -·A teraz powiedz poważnie, Mo ryc, przyjdziesz, czy nie przyjdziesz?„.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:15
        m mniej cudowne dziecko, tem więk­szy afisz o jego koncercie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:17
        -Kogo tak szukasz? Nawet mnie zauważyłeś7 -Mój kochany, nie mam ani chwili czasu. ·Miałem się spotkać z na-""""" ............... „ rzeczoną. ~a rogu ulic ·Piotrkowskiej i Zawadzkiej, a tymczasem jej nie wi-d~ę. Obawiam się, czy jej nie porwali .......,.........,.~ s~tenerzy. To taki niebezpieczny punkt.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:18
        Czytaliście, Symcha, w naszych gaze-tach, że magistrąt chce, żeby akuszerki pła­dły ką.ł)on .. Co w.y powiecie ną tego inte-resu?. suspicious;c. · : : ~"Wypluńcie wy, Jojn,e, to paskudne słowo· „: .• „ ''c . „ r' . : . ·.' „.· ~))l~cz'ę~O. _wy: to. mówicie, Symcha? -A'c'zy·wy, Jbjne,.rtie wiecie, że ka-żdy starozakonny ma·· dużo dzieci. --,:.., .NY,, . fak ·co? . :· -'-.'To,ptiecie akl.tszerki podniosą taksę, a przez •tęgą ip.teresμ·.moie >nastąpić wylu-dnienię·· i ·inne. bapkmdwa: · ~ Made rację,· Symcha. To jest ry-zykowny interes
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:20
        Jakiś niewiele wymagający pan, ujrza-0 O yvszy w „ Teatrze Popularnym" obraz ma-,~ Jący przedstawi_ać „Koniec Sodomy", ~awo-:.·P:: •• łał: „Sodoma 1 Gomora"!.. podobno pod ~ mec adresem dekoratorni... ' •1μ.J . Art~stki, które w „ Teatrze Popularnym" ,·:z; 3IJ:: gram. głowne role, harmonizują z dekora-~ CJam1 tego teatru: s\stare ...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:21
        Mówią, że pa;na *Morska z Teatru Popularnego" jest morska, ale„. pe~ła.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:23
        Znany w szerokich kołach stary prze-POlr:CA mysłowi_ec łód~~i p~zyJechał w tych dniach i:;'. · : do Be.rlma z shczmus1em młodem dziew-· · .. czątkiem i zapisał się w księdze· hotelu lfą (r > j'l A „ Pretorja": „ Szwindelmacher z córką". jl & li~ '{i Następ!1ego dnia przyjechał do Berlina rl"' lj 3 ~ młody Szwmdelmacher również z śliczniu-. l1"d 1.1 ::ł: j ~ s· l . t li O ~ N iem, a e meco s arszem dziewczątkiem i, . i ;„ . JO S!anąwszY: w tym samym hotelu, zapisał 1.·~ li~· się: „ S~wmdelmacher z sio~trą". ! g g ~ W1e~zorem spotkano ·się w restauracji / & I~·· 2 hotelowej. . .. 1 1-· .„ Ojciec i syri poznali się natychmiast. I~ 1" .. i ~ j1/ A1 „ Siostry" trzeba . było· zapoznać, ze 1:~ 1~ i~· sobą...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:24
        Szfa drogą _pijana. stara kebieta. Obok cie~le wżnosili dom, ·a ·mieli dwie piły: sta ... rą 1 nową. ~eden pyta drugiego: · ~ Qd~~e: ·ta stara p ,i ł a ?
        A kobieta rozgniewana, woła: :---A wam co do tego? Gdziem p ił a, .to p 1 ł a, alem, zapłaciła ..
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:26
        P. Leon, znany kobieciarz, powracał w tych dniach tramwajem z Pabjanic do todzi i zwrócił uwagę na siedzącą naprze-ciwko ładną i · gustownie ubraną damę, która trzymała pieska na kolanach, P. Leon starał się nawiązać rozmowę, lecz nie bar-dzo mu się to udawało. Chcąc być dowci-pnym, p. Leon zaczął głOśno zazdrościć pieskowi: -Ach, jaki ten piesek musi być szczę„ śliwy, że może siedzieć na kolanach pani. Jak ja ITlU zazdroszczę? -Niech pan mu nie zazdrości -od-powiedziała daITla -bo na tern wyszedłby pan bardzo źle. Muszę panu powiedzieć, że wiozę psa do lecznicy Warikowa, aby mu tam ogon obcięli....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:49
        Hallol jest redaktor? -i -Wyszedł na miasto. ~ -A sekretarz redakcji? ~ -Pojechał na urlop. UJ -Może referent pism prowincjonał-~ nych? L h t t · ·· ' t · o.suspicious -eży, c ory po os a mem pqans Wlś!. -....;:J -To może jest krytyk teatralny? · o; ~ -Przymierza nowy smoking u krawca. . • ~ = ~~~~r~~~~~ Niemam czasu. Sam 111 ~ muszę odrobić wszystkie działy. .·· · • -A kto przy telefonie? , __ _..„: -Nożyce ...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:52
        esienia pomocy robotnikom, pozbawio-nym pracy? ---Nietylko słyszałem, lecz nawet po-szedłem na zebranie organizacyjne komi-tetu. ·--No, i co? Nic. Zebranie, jak to zwykle bywa u nas, nie doszło do skutku, gdyż przybyło zaledwie kilka osób. ---Widzisz więc, że pisma znowu prze-sadzają. Okazμje się, że nędza nie jest zno-wu tak wielka) kiedy tak mało osób przy-szło na zebranie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:53
        - Mnie się zdaje, że liczba protestan-tów w Łodzi niezwykle szybko wzrasta?
        -Dlaczego? .
        -Bo wszyscy dopuszczają weksle do protestu: i polacy, i niemcy, i żydzi.
        -A, takich protestantów to w Łodzi, istotnie, jest najwięcej.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:54
        - Co to ma znaczyć? Nie zamykasz wcale kasy ogniotrwałej?
        -Mój kochany, nie zamykam jej, gdyż na tern znacznie lepiej wyjdę. Pieniędzy w kasie nigdy niema, o czem złodzieje nie wiedzą, więc po co mam ich narażać na stratę czasu, a siebie na koszta. naprawy kasy. Tak przynajmniej kasy ·fui nie ze-psują.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 23:59
        Cóż powiesz . na deklarację prezesa rady ministrów? -Hm.„ Cóż tu powiedzie~? Już wiem? Jest bardzo długa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 00:04
        W tym roku panowie nie dostaną gratyfikacji. Ciężkie czasy, zastój w intere-sie ... Przykro mi, jeżeli który z panów do-znał zawodu w swych marzeniach ...
        -Ano-mieliśmy coś w rodzaju graty-fikacji: gr a ti s fi kc j ę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 00:23
        . czasie ysk~sj_i *i;ad sposobem po-zyskama środkow p1emężnych, w której brało udział wielu potentów i bogaczy łódz­kich, ktoś naiwnie zauważył::·. -Panowie, a możebyśmy tak dziś zaraz tu coś z ł o ż y I i. Po tych słowach wstaje jeden z miljo-nerów łódzkich i oświadcza z wrodzoną szczerością i skromnością: . Pozwólcie, panowie, ja już skład a m„. rnóJ mandat... . . .. . . . . .. > · ; . .. : Przybyłe.· na posie'dzenie./,ap.je; .· ~ł © ż y-ł y usta w fałdki. . . . . . \:;r . . . · Ob~cni .. pr~~ę~ d~!Elpwni pobożnie z łoży h.~. ręce, l~ ~ f):a~~erza, . P?t0staH . n~~··~· ·:~@zdstali za nimi w ty-le l tnłlcząc zł ozy h dowód .. ~ poszanowa· nia o.sób starszyGb i zasłużonych.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 00:25
        Morgenleben, ty nie jedz tego sta -rego rybe -może un jest niez~rowy? Je-go można podarować temu komitet od gło­dne bezpracujące ... -Dlaczego zaraz ofiarować? Zawołaj Marjannę i daj jej -niech una wie, u ko-go służył
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 00:26
        Sł u ż ą c a : Proszę pana, ten chleb, który przed chwilą kupiłam,· jest z naftą!
        S k 1 e po wy: A co panna chciała, że­by za 10 kop. chleb był z elektrycznością.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 00:29
        Giewałt! umarł Kiderlen W aechter!
        -Ny, to co jest!
        --To jest całkiem nieszczęście! Te-raz dopiero zaczną się nieporządki w Eu-ropie!
        ~·· Dlaczego?
        -No, jak umarł W a ech ter, taki strażnik, to kto będzie pilnował porządku?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 00:31
        Podobno po powrocie z Kalisza reży­ser p. Bednarczyk, ma krzyż pański z akto-rami i aktorkami na próbach. Aktorzy my-lą się co chwila i bez potrzeby wtrącają „kwestje" w rodzaju: ,,Nalej! raz się. żyje, panie dobrodzieju!" a aktorki z sentymen-talnym uśmiechem szepczą: „Ależ, panie ... co pan sobie o mnie pomyśli!" Powyższe świadczy o gościnności Kaliszan.„
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 00:32
        Z maskarady wraca jakiś jegomość, mocno „grypsnięty", zatacza się i .:._}u! do· rynsztoka. I leży, jak trup. Przechodnie litują się nad nieborakiem, jako, że pojmują, iż po maskaradzte sylwe-strowskiej może człek być „sztashnięty" ·aż do utraty przytomności. . . Podnoszą ululanego jegomoscia i trzy-mając go·. z~ .. _pgły .. fraka, pytają:.·. .-'-Gtlz1e pan mieszka, panie ładny? -E ... nie pa„. nie pamiętam„. -Jakże się pan nazywa? -E.„ e.„ nie pa.„ nie pamiętam.„ -Przypomnij-że pan sobie, do stu djabłów! -Zaraz, zaraz, poczekajcie„. -E, no znowu czekać .to my rtie ma-my czasu. · -:--B9brzy ludzie, zlitujcie się n'ad bied-nym bo strąbionym po .noworocznemu czło­wiekiem. Nie macie „ Czasu"? A przynieście tu „ Czas" i zacznijcie odczytywać adresy po ·porządk.u. Jak tyl~o wyczytacie, przy-pomnę sobie natychmiast.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:26
        P a n. Resztki wina z kieliszków po-zlewać do butelki, będzie na przyszły wtorek. .
        Służący. 'To już będą ostatki1 pro-szę jaśnie pana, niech tam· sobie i służba użyje
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:27
        Sł u i ą cy. Czy już nalewać szampana?
        P a n. Można... albo· nie, zaczekaj chwilę. aż się zaczną rozchodzić ..•
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:28
        -Wyobraż sobie, ten idjota ożenił się w tym karnawale i wziął za żoną 200,000 rubli... . .
        ·-Nic dziwnego! Rodzice panny, wi-dząc jego otwartą gębę, myśleli, że jest za-kochany .
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:29
        żono! bój się Boga! znów nowe ~ryili~ . -Wiesi przecież, że mamy sesję na głodnych. . -Tak, ale co ma sesJa do nowego okrycia? -Mój kochany, to dla dobra ludz-kości...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:30
        Przed fabryką. -Moi panowie, co to się stało, żeście się tak tłumnie zebrali, jak na balu? -To nic„. tylko miało sze palicz ...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:30
        ·-Wiesz ty, że gdyby można było te wszystkie walce i mazury, cośmy prze-tańczyli, ··wyciągnąć w jedną linję, tobyśmy zaszli piechotą do Paryża. -To nici Gdybyśmy zamienili na ruble te wszystkie ~olacje, cośmy zjedli za fatygę, to byłoby daleko pożyteczniej
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:31
        .. Nic a . nic nie !o~~miem! zeszłym razem postawiłem . ~wiescie papierosów i sto cy&ar -wypalili co do jednego. Dziś postaw1~em trzysta papierosów i dwieście cyga!-:-i żeby choć jedno na: lekarstwo zo-stawili.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:32
        NaD~ czem pani tak rozmyśla?
        -Myslę nad tern, dlaczego nas na te nudne rauty proszą?
        -To jeszcZe można . wytłomaczyć. Ale dlaczego na me przychodzimy?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:33
        Pan Y. znany finansista łódzki . na-był podczas bi~żącego karnawału Jeden z lepszych ob.razow. St. Wyspiańskiego ... : .. Ale me orgmał, tylko reprodukcJ·ę za poł rubla...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:34
        ?la~zcg~ właściwie Tow. im Szo-f~na zr;i1e:iia pisownię naszego nieśmier­e nego tworcy „Marsza żałobnego"? -~rawdopodobnie chce przez to za-z~aczyć_, ~e z prawdziwym Chopinem nie c ce miec. nic wspólnego.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:35
        Na pewnej maskaradzie. (Autentyczne) . P ie 1 gr z y m: Czy pani mieszka pod piętnastym? P aster ka: Pod piętnastym. Pie 1 gr zy m: Trzecie piętro? Wej-ście ze schodów na lewo? Pasterka: Tak, abo co? Pie 1 gr z y m: To... że jeżeli jutro nie przyjdziesz do służby, to cię każę przez policję sprowadzić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:47
        -Wie .Panna. Marjanna, że u moich starych w m1eszkanm to prawie co noc straszy? -
        -Nic wielkiego, bo u mojego pana to przez c~ły dzień straszy. -Nie .może być? . ·
        -, _Pow1a.da1? sumiennie. Co który Jegomosc przyjdzie do mojego starego to zaraz straszy komornikiem~.!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:48
        Choremu na arterjosklerozę lekarz za-leca: -Unikaj pan zbyt silnego odżywiania się, a przedewszystkiem picia i wszelkich wzruszeń. Niech pan pamiętu „ Wein, Weib und Gesang" są odtąd dla pana zakazane. Odzwyczajaj się pan chociaż powoli, a wszystko będzie dobrze. Po tygodniu doktór znów odwiedza chorego. -No, cóż, trzyma się pan myc~ przepisów co do „ Wein, Weib und Ge-sang"? . -Owszem, panie doktorze. Prze-stałem już śpiewać ...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:49
        y re;n::afts~~~fie, c_zy pan jest ideali· kim ideaf:ymP~~!fi;t~.ani, jestem sobie ta--Jak to moie być m ,~ . -Mar z . ·. . ' OJ panie? dużo p i en ie d ę ciągle o tern, żeby mieć ' . zy.„
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:52
        Z Ungwi5tyki. Otrzymaliśmy cały· szereg nast. pytań z dziedziny, językoznawstwa: . . .. Czemu się mówi:
        rezultaty a nie rezulmatny filozofja „ „ filo kazi a.·· nieboszczyk, „ 11 'pi~~i9.szczyk· kapusta· „ „ kapełrfa . .reak~ja „ ·~ reob1ig, „. •. · dowody „ . "·. do błota. ·wyręka·· „ „ wynoga„ .. wielbiciele , „ . „ . w.:eJμijagnie_,, .. · rriirioga · · ·· „ 11 iniręką· · ··'" domniemanie „ „ doc:ieb!ejózie tulipan „ „ p!eścipąn · . polika.rp l1 „. po}isangaci ·półka li „ · półbe. · sałata „ „ . sadziura?.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:54
        Kwapiszewski, więc jak się nazywa !orma małżeństwa, która polega na tern że Jeden mężczyzna ma jedną kobietę? ' Uczeń milczy. '
        -No, nie ~tesi?
        Mono„. mono .. .
        -Monotonja, panie profesorze .. .
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:56
        Na Południowej spotykaJ· ą się dwie kumos2ki. •· .-P~rechiałabym cos 'koehanej pani, ale się beJ~ .. ~ ~·. . -.. o, 'lł·dlacz~o? . . . ~ Bo „ tb . Wielka t~Jemnica. lebym t8fc m9gła być, pe\'1n3_,: ie panitrSiia n~e po-· wie mkomu, ałe to tt1komu... · • -Moja p~ninsiu,. tt mnie~ jak w gro-b.te. ~Co .\vpadnie.-...to Jak w -trumttf:-,;:nikt się me me dowie. · ·· . . . . ~ A preysłęgnie pani doebnwac ta· 1emmcy? -Preysięga~ -No, to dobrze. I je~na ~utnoszka. szepca,drugiej swą· Włżną ta1emmcę. Nazajutrt obie znowu się spotykają. Pierwsza ku~osz~a zagabuje: ,,,,. -~~ 1 cożt proszę ko~hanej pani ludzie mowią na to, com pani ·poWiedifafa?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:03
        Miotły! miotły po groszy sześć! -wołał na Nowym Rynku sprzedający. Nieopodal ozwał się głos drugiego miotlarza: -Proszę do mnie, -ja sprzedaję miotły po pięć groszy! . Zdziwiony · taką taniością pierwszy, zbliżył się do znanego sobie dobrze kom-pana i szepnął mu na ucho: ·-Słuchaj bracie -i ja kradnę rózgi :ia miotły, ~ nie. mogę .taniej sprze~awać, 3ak po sześc groszy; -Jakże ty robisz że sprzedajesz po pięć? -. Rzecz prosta -odpowiedział dru-gi, -ty kradniesz rózgi, a ja gotowe miotły
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:04
        .-: .Kolego, ty. tylko wniknij· dobrze w dztSH.')S~ pQłożeme nasze czy pojmu-jesz dokąd idzietl1y?... . . . , ' --Jakto, zapomniałeś?,.._do knajpy! .
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:05
        - Może jeszcze jedną filiżankę czar-nej kawy?
        -Dziękuję ci, ale się boję„. bo jak na . noc piję dużo kawy, to później mąż mój nie może zasnąć'.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:06
        Mą~. Czego płaczesz Zosiu? -Z o n a. Ja.„ ja nie mogę tak żyć!. .. ty mi pieniędzy nie· dajesz.„ ·Ach, Boźe! Jestem tak nieszczęśliwa! Daj„~ mi... trzy-sta rubli ... Iy1 ą ż. Po co ci duszko tak wil'le? Z o n a. Jakto po co? Nie, ja. tak dłużej żyć nie mogę-pojadę do rodziców ... Jakto na co?!! Na ... na naftę„.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:11
        Cięż~ie, bo ciężkie czasy. Zgadnlj, ~o Jed.nak dziś każdy może dać z łatwością i... daje. -No ... no.„ mów ... -Słowo honoru.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:18
        Paniio Ir6~·o, id~ie~y na odczyt Lorent.owkia m.oże i pan i '" wybierze się z nami? . . · -:-A czy po odc2y~ie będą tańce? _.::~-Po odczycie tańce?"„. Cóż znowu! -!ó· ll:~ema głupich!„.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:21
        Postaw szampana. „
        -Ba, kiedy ja jestem podwo3nym abstynentem.
        -Jakto? . .
        ~ p0 pier~sze. ni~mam p1emędzy,_ a po drugie nikt mi me me chce pożyczyc .
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:22
        Panie Adolfie, może mi pan na-reszcie wytłomaczy, co znaczy #Eun?ch '?
        _ Mh!... eunuch... proszę pam to Jest nie pianista, a akompanjator.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:23
        Po podaniu k~lacji i przyniesieniu kawy kelner do gościa:
        _ A do kawy co szanowny pan ka~ że podać? '
        _ Do kawy? Rachunek
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:24
        Stróżu, a gdzie tu są ltzy pokoje ·:iio wynajęcia? :.'· -Na drugiem piętrze,· ale to dla po-rzundńych · lekatorów ... -Jak to dla porządnych?... a zkąd · wy wiecie,. kto. jest porządnym? •.. -Ohol proszę pani, ·już ja się na 1tell.l. zna~, bo w n~szym ~omu i parter; i ci~­:,~~luśk1e pierwsze piętro Zajęte są na poko3e ,umeblowan
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:25
        Stróżu, a gdzie tu są ltzy pokoje ·:iio wynajęcia? :.'· -Na drugiem piętrze,· ale to dla po-rzundńych · lekatorów ... -Jak to dla porządnych?... a zkąd · wy wiecie,. kto. jest porządnym? •.. -Ohol proszę pani, ·już ja się na 1tell.l. zna~, bo w n~szym ~omu i parter; i ci~­:,~~luśk1e pierwsze piętro Zajęte są na poko3e ,umeblowane
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:25
        ewnemu dziennikarzowi łódzkiemu wypadła portmonetka. . Spostrzega to po-słantes~ podnosi i oddaje właścicielowi. Dzi~nnfkarz otwiera porlmoP:etkę i, dzięku-jąc,. ·wrę~ zttłllazcy· .. ~Q' gro~y ... Posłaniec s. · ... się i do~~j1e rozgniewany: Prze-~~. ~~f~' ~~lam 10 procent za zna-·"1~e~ .··oddęc;ze dziennikarz, proszę 9 ~ l'eszty" ~
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:44
        Panie doktorze, w poczekalni leży jakiś chory. Ma gorączkę, Wysypkę na ca-lem ciele i ledwie: gada ••. -Dać mu świadectwo, że chory i niech sobie idzie. . -:--Zdaje .. się, panie doktorze, że on jest konający. . . . . -K.onający? No, to· mu dac świa­dectwo, że· jest konający i niech· miejsca nie zabiera.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:46
        Zamknięto w Łodzi skład apteczny, Bowiem ploteczki wciąż chodziły, Że pan właściciel, ostrym będąc, Za ostro wpędzał do mogiły„
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:47
        - Co to? słyszałem, że Józio dał ci wczoraj w twarz.
        - A on ma zawsze takie głupie żarty.
        -Wyzwałeś go?
        --Nie. Bo to widzisz było 1-go kwietnia. Prima-Aprilis, więc nie mogę te-go brać na serjo
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:49
        N a u czy c i e 1. Ależ Kohn, zastanów się, jeśli metr sukna kosztuje 3 rubl~, to 7 metrów nie może kosztować 15 rubli.
        Mały I( o h n. No, ja myślałem, że 5 to na wyprzedaży.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:51
        No, jeżeli już na drugim spektaklu takie pustki, to nic dziwnego, że teatry później się w Łodzi spalają ...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:52
        Dorożkarz! dorożkarz! Czy wolny? -Ee ... dzisiaj tom wolny.-ino wczo-.raj siedziałem w kozie, bez to, co elektryka ··na mnie najechała.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:00
        Gdy jeszcze nie było komórek:

        Pan Karol siedzi z narzeczoną lecz młodej par~~ w czułe.m sa~ na sam' prze· s:kadza ·Jozio, 9-Ietm braciszek panny Ja-nmy. . . Po, r?żnych. próbach dyskretnego usu-męc1~ Jozia z pokoju, pan Karol wpadł na· reszcie na genJalny pomysł. Bi~rze Józia za rączkę, wyprowadza do dru~1ego pok.oju, wraca i chwyta pan-n~ J~~1!1ę_w ram10na, obsypując ją poca· łunkami.„ -Ależ, panie Karolu.„ Józio może nadejść... · · · -Bądi spokojna, Janko. Prosiłem ~o, żeby zatelefonował do jednego z mą-1ch znlłJOmyc.h. .z.anim go stacja połącZ]', mamy przyna1mme1 .z pół godziny czasu.„

        1913
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:03
        Mąż, goląc się rano, do żony: -Wiesz duszko, jak się ogolę tak rano, to mi się zdaje, że jestem o 20 lat młodszy ...
        A czy nie mógłbyś się golić zawsze wieczorem? .„
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:03
        Jak się masz kochany artysto! wi-działem twój obraz, bardzo mi się podobał, cena bardzo nizkal... -Powinieneś pan go kupić ... -Ja wiem, że powinienem, ale oba-wiam się tego, że jak się dowiedzą, że to ja taki pan, co obrazy kupuje ... to się bę­dę bał chodzić po ulicy ...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:04
        , Powiedz mi, dlaczego w Łodzi z tak~ bajeczną szybkością mnoży się roz-pusta? · -Cóż dziwnego, . mój drogi, wszak tylu mamy ludzi gołych w naszem mieście„
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:09
        Chwytając się wciąż płotu szedł do dom pijany,
        Krok chwiejny, oko mętne, usta pełne piany;
        Szedł i bełkocząc z trudem klął na się siarczyście:
        -Otoś się znowu upił, jak ta świnia iście!
        Tu świnia, co się obok paprała w kałqży,
        Spojrzy nań, jedno oko nieco drwiąco zmruży
        I rzecze: Człecze luby, niesłuszna przygana! Ż
        adna świnia, tak, jak ty, nie była pijana! ..
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:10
        ·-A wy tu, Szmul po co?
        -Świad.k.
        -A w jakiej sprawie? . .
        -Nu, sprawa to się jeszcze znaJdz1e,
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:11
        Nie pojmuję cię, mój ~~nu; ~iałeś 10 rubli długu i aby go spłacie: zaciągną~ łeś nową piętnastorublową pożyczkę z dwu-dziestym piątym procen.te~,, z~p!aconym z gór,~. Obecme zatem JUzes w11~1en 15 ru-bli ·i masz w kieszeni raptem Jednego ru-bla... Cóż to znowu za k?mbinacja?!:„ ---To jest, proszę 01ca, taka na1now-sza pożyczka europejska!.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:12
        O n. Czy mogę pani służyć para-solem?
        On a. Mam przecież swój.
        O n. Ol to nic nie szkodzi, można go śmiało zamknąć.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:13
        Na lekcji arytmetyki nauczyciel pyta :małego Izydora: -_żeby otworzyć skład apteczny trzeba mieć 40,000 rubli kapitału. Ty masz 12 tysięcy. Czego ci potrzeba do otworzenia skła­du aptecznego"? -
        „ Odwagi· -odpowiada bez namy-słu Izydor.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:14
        Kupujący. Proszę o scyzoryk o dwoch ostrzach.
        Sp r z e da w c a. Czy może być z graJ· -carkiem?
        kupujący. A, broń boże!... Jestem członkiem Stowarzyszenia abstynentów. Gdy-by doktór. SkaJsk1 za~ważył u mnie scyzo-ryk z graJcark1em, miałbym się z pyszna
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:25
        Straszne! Bandyci znów zaczynają ujawniać swoją działalność. -Nic dziwnego: kwartał si~ zaczy-na, więc każdy drze, co może .. -Ależ o kim ty mówisż? -N o, ·o kamieniczn}kach. -A ja o· zwyczajnych bandytach .
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:50
        A mówiłam tatce, zeby wziął palto je-sienne. Teraz trzeba futro rozpinać.
        --Cóż to szkodzi -ładne futro, to lepiej, jak wszyscy będą oglądali
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:50
        K u P uj ą c y. Proszę za sześć groszy czar-nego salcesonu dla psa. Sk l e p o wa. Służę panu. (Kupujący wychodzi i przed sklepem konsumuje salceson) . . S k l e p o w a (zoczywszy to przez okno. wybiega przed sklep). Panie, czemu pan tak krzywdzi swego psa, on będzie głodny!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 21:50
        On powiedział pie~ w i;yciu słowo i mam nadzieję, ie nyhko Je zapomni.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 21:51
        -To wychodzeni!! do ka-wiarni na kawę podczas pra-cy musi się skończyć!
        -To się rozumie tamo przez się, panie dyrektorze; na taką kawę można się dać nabrać najwyżej raz!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 21:52
        Nie jestem pijany, kochanie. Już wracam do do-mu. Powiedz mi tylko, gdzie _,, właściwie mieszkamy?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 22:15
        Pan sobie leźy i pensja leci. My natomiast -wolne zawody grypa nie grypa pracować musimy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 22:36
        Nie umie pa.n polowy materiału i chce pan otrzy-mać dyplom inżyniera?!
        Mógłbym praco-wa<! g.dzieś N póle~!etatu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 22:37
        Czy kolega r6umłe! od czasu do czasu uprawia stu-dia zaoczne, to znaczy wa-gary
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 22:38
        Jeżeli majq państwo ;.-kieś wątpliwofoi naukowe, to proszę śmialo pytać!
        -Ja mam, panie profeao-ne. Jak się właściwie po-winno mówić: „Niemna" czy ,,Niemena"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 22:40
        - Ciężko pracujecie na tych praktykach w fabryce?
        -Aleź skąd. Mnie na przy kład kazali siedzieć w por-tierni w charakterze po-mocnika rewidenta!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 22:41
        A jak ci idzie w tej se-:rji z elektroniką, k,tórej tak się bałeś? -
        Na razie dobrze; profe-sor ma grypę!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 22:42
        Jest pan przygotowany?
        -Tak. Na najgorsze
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 22:45
        Zaraz pani zwolnię ten telefon, tylko wysłucham, co żona o mnie myśli!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 22:57
        Ma pan taką wściekłą minę, że już z g6r11 pękam ze śmiechu, z tego co pan tam napisze
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 22:49
        Mój panie! wyzywam pana spojrzałeś na mnie tak krzywo. Ale na miłość Boską tłomaczy się zaczepiony, przepraszam, ja już od urodzenia tak patrzę. Na, to w takim razie wyzywam pańskiego ojca;
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 22:52
        Wybieram się do wróżki, żeby mi przepowiedziała przy- szłosc*
        Ja umiem wróżyć, daj rę- v ę .. Hm! kiedyś, wszyscy przed tobą będą odkrywać gło- wy.... ”
        — Doprawdy? i kiedyż to nastąpi?
        _ W dzień twego pogrzebu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 22:53
        Pan doktor G. nie lubi w no cy wstawać do chorego. Na sa mego Sylwestra o drugiej w no cy dzwonią. —Panie konsyljarzu! prędko, na miłość Boską! mój chłopak połknął mysz!
        —Nie szkodzi! dajcie mu połknąć kota, a mnie nie budź cie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 22:54
        Pani Przybylska dostała na gle silnej febry — i musiano wezwać lekarza. Ten pyta się pacyentki:
        Czy pani miała dreszcze.
        Tak! Lekarz:
        —A czy pani zęby klapały ?
        Na to odzywa się mały Antoś, który z ciekawością przy słuchiwał się wszystkiemu, mówi głośno:
        Ale gdzie — zęby są przecież w szafce nocnej!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 22:58
        Słyszałem, iż miałaś za miar rozwieść się z swym mężem !
        Tak! Chciałam to począt kowo uczynić, ale teraz, kiedy kupił sobie aeroplan, sądzę, ze lepiej będzie poczekać, az owdowieję!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:03
        Z KSIĘGI MlśLI Nie lękaj się tego, że padniesz.jak wielu Walczący cii z przesądem, bez chwały; Mąż wielki umysłem wciąż stoi na celu, A głupi rzucają nań strzały. I nie drżyj, gdy w nocnych na ciebie gdzieś cieni Zawistna dłoń pocisk wymierzy. Bo ludzkość z tych samych buduje kamieni, Pomniki dla prawdy szermierzy. Nie sarkaj na życie że tobie nie dało W rozkoszach się pławić po uszy;— Bo często majątku całego za mało, By spokój okupić nim duszy. I nie łam rąk gnuśnie, gdy ciężkie zawody, Czas drogi ci będą mitrężyć; Bo los cię próbuje, stawiając przeszkody, Czy będziesz je umiał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:07
        Kupił sobie chłop bilet ko lejowy, ale nie zdążył wsiąść do pociągu. Puścił się więc pieszo po szynach. Gdy stróż nocny po wiedział mu, że to niedozwolone —ten powiedział: — A to co? Niewolno? Wszak kupiwszy bilet, mam prawo na wet jechać po szynach, a nie tylko iśł po nich pieszo.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:12
        Młody lekarz (do służącego): Czy Janie umieściłeś wczoraj w gazetach ogłoszenie, że powrócił już z podróży naukowej za grani cą?
        Służący: Tak jest! Właśnie był już krawiec z rachunkiem szewc i gospodarz po czynsz zaległy!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:13
        Coś ty jadł?
        — Mózg.
        Dobrześ zrobił bo tego ci właśnie brakuje! nie wypadkiem ozoru podawać bo masz swego aż zanadto
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:14
        — Cóż tam, Walentowa zdro wi wszyscy u was?
        —Bogu dzięki tylko mi cie le nie słabuje.
        że też to w waszej rodzi nie zawsze choróbska się trzy mają.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:15
        — Pan się ożenił ? Kiedyż się pan zapoznał ze swoją żoną?
        -— Zapoznałem się z nią już bardzo dawno, ale poznałem ją dopiero w tydzień po weselu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:16
        ' — Ma powstać unas „Liga Matek” która opiekować się bę dzie umoralniemem ogółu dzieci naszych. Nie zachwycam się tym projektem. — Ależ dlaczego? Podług mego zdania,—niech każda z matek pracuje tylko nad moralnością własnych ozia- tek, całość sama się złoży ligi tego rodzaju będą zbyteczne.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:17
        Rzezimieszek: — Od trzech lat powtarzasz, że się ożenisz z Mańką Puc.
        .. . Czemuż się nie żenisz ?
        Kolega: —Mamy pecha! Jak mnie zamkną, to ona w T oina, jak ja wolny, to ją pakują do ula!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:21
        Rzeźnik do.malarza, Namaluj mi pan na drzwiach świnię, ażeby ludzie wiedzieli czem jestem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:22
        Wspaniała dama przechadza się po ulicy Budapesztu, za tknąwszy różę w stanik głęboko wydelkotowanej sukni. Nadbie ga wyrostek, wyrywa damie ró że ze stanika i w nogi. Aresztowany przez policyanta został skazany na 24 godzin aresztu *za kradzież róży na wystawie.”
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:24
        Tu spoczywa wzór mężów prykład kompaniona..
        Bił Turki i Tatary#
        je^go biła żona,
        On krzepko machał szablą
        ona miotłą dzielniej,
        Aż w końcu wziął i umarł*
        wszyscyśmy śmiertelni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:25
        Wypraszam sobie raz na za wsze moja droga, byś się nie o- glądała na ulicy za pierwszym lepszym durniem!...Na to masz mnie!....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:27
        Kucharzem jestem dobrym,
        I wszędzie sławę mam,
        Gdziem służył to powiedzą,
        Że się na kuchni znam.
        Gdy gospodyni dobra,
        1 ładną kuchnię ma,
        Niech zgodzi mnie a pozna,
        Że miszczem jestem ja.
        Bom ja jest kucharz,
        Jakich tu mało, Gotować umiem potraw moc,
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:31
        A kiedy stanę już do roboty,
        Gotować mogę całą noc.
        Wiem ile pieprzyć, wiem ile solić
        Przyprawić umiem, każdy sos,
        Jak ugotoję niech kto spróbuje,
        A będzie mnie, Wychwalać w głos.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:34
        Przed Wielkanocą pomnę,
        Do kuchni wpada mej,
        Panienka piękna młoda,
        By placek upiec jej,
        Więc wziąłem się do dzieła,
        Pracując ile sił,
        Nim nocka upłynęła,
        Już placek gotów był.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:37
        Gdy służyć pojechałem,
        Do państwa w obcy kraj,
        Ach, tam to powiem państwu,
        Prawdziwy miałem raj
        Bo gdy pan domu hulał,
        Żoneczka dla odmiany,
        By się nie nudzić piekła,
        Wciąż ze mną marcepany,
        Bom ja jest kucharz doskonały
        Gotować umiem potraw moc
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:40
        U wdowy też służyłem,
        Co dużą kuchnię miała,
        A bardzo często jadła,
        Że wyprost mię zamęczała.
        Potraw zwłaszcza jednej,
        Nie mogłem wcale znieść,
        Co dzień na przykład chciała.
        Francuzki omlet jeść.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:41
        Kucharzem jestem dobrym,
        I wszędzie sławę mam,
        Gdziem służył to powiedzą,
        Że się na kuchni znam.
        Gdy gospodyni dobra,
        1 ładną kuchnię ma,
        Niech zgodzi mnie a pozna,
        Że miszczem jestem ja.
        Bom ja jest kucharz,
        Jakich tu mało, Gotować umiem potraw moc,

        A kiedy stanę już do roboty,
        Gotować mogę całą noc.
        Wiem ile pieprzyć, wiem ile solić
        Przyprawić umiem, każdy sos,
        Jak ugotoję niech kto spróbuje,
        A będzie mnie, Wychwalać w głos.

        Przed Wielkanocą pomnę,
        Do kuchni wpada mej,
        Panienka piękna młoda,
        By placek upiec jej,
        Więc wziąłem się do dzieła,
        Pracując ile sił,
        Nim nocka upłynęła,
        Już placek gotów był.

        Gdy służyć pojechałem,
        Do państwa w obcy kraj,
        Ach, tam to powiem państwu,
        Prawdziwy miałem raj
        Bo gdy pan domu hulał,
        Żoneczka dla odmiany,
        By się nie nudzić piekła,
        Wciąż ze mną marcepany,
        Bom ja jest kucharz doskonały
        Gotować umiem potraw moc

        U wdowy też służyłem,
        Co dużą kuchnię miała,
        A bardzo często jadła,
        Że wyprost mię zamęczała.
        Potraw zwłaszcza jednej,
        Nie mogłem wcale znieść,
        Co dzień na przykład chciała.
        Francuzki omlet jeść.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:43
        ~ Jak to złe, gdy jaka kobieta czem się wsławi!
        — Dlaczego panno Petronelo?
        — Dlaczego? dlatego, że zaraz piszą, w którym roku się Urodziła i liczą, ile ma lat....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:44
        Jak się nazywa mięso wieprza ?
        — Wieprzowina.
        — A ze słonia?
        — Słonina!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:44
        — Wiesz, moja bona ma czterech kochanków... A ilu ma two ja?
        — Nie wiem, ja tylko do siedmiu umiem liczyć
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 23:45
        —Wiesz mężusiu, mam zamiar odwiedzić swoich krewnych....
        Dobrze, moja duszko...
        —Ale czy ci nie będziesmutno bezemnie?
        —O to bądź spokojna!
        To już nie pojadę...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:04
        W sklepie.
        Do sklepu. rękawicznika przychodzi dorożkarz. — Proszę pana o rękawiczki ciepłe, -— mówi.
        A jaki jest wasz numer?
        Dwieście ośmdziesiąt siedem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:05
        Kawaler:- To musi by ć ied- nagże rozkosz prawdziwa: słyszeć ciągle od chłopców kornplimenty ?
        Panna:- Owszem, ale wolała bym wyjść za mąż
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:09
        — Mamusiu, czy ludzie w kie rai się rodzą?
        —A to dla czego?
        —Bó pan Henryk pytał wckoraj tatki o mamę: “A zkądżeś taką babę wykopał?’’
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:11
        Facet, Wychodząc od państwa Pępkiewiezów:
        - Nie pojmuję, skąd się ta zielóna farba wzięła Pa moich rękach?
        — Pewnie się pan drapał pogłowiej — odrzekł mały Staś,— który się bawił koło bramy. - -
        Dla czego tak myślisz? pyta go facet,
        — A bó mamusia mówi za wsze, źe panu zielono w głowie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:13
        Mąż; Po co idziesz do teatru? Grają tragedyę, spłaczesz się tylko, zostań lepiej w domu.
        Żona; A jak mi nie pozwolisz iść, to także będą płakać.
        Maż: Płacz! Te łzy będą przynajmniej tańsze.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:14
        Bystry obserwator.
        — Kto był ten wary at, co się par i przed chwilą kłaniał?
        — Mój mąż...
        __ O... to jest... przepraszam... ja przecież... ja myślałem.... gdzieżby to ja... uff!.... ładna hi- storya!...
        — Nic nie szkodzi; ja się nie gniewam, ale co też to za bystry obserwator z pana!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:19
        Wdowa: — Wyobraź sobie pan nieboszczyk mąż mój zapisał pięć tysięcy na stypendya dla początkujących fortepianistek!.. Przyjaciel: — Co? Co? stypen dya dla fortepianistek?.... A toż nieboszczyk musiał być chyba najstraszniejszym wrogiem ludz kości.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:20
        — Wyglądałeś bardzo głupio gdy mnie prosiłeś, abym została twoją żoną.
        — Ani pół tak głupio nie wyglądałem., jakim głupim byłem!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:20
        Sierżant do rekruta: — Rekrut Pałka, czy ty z natury ta ki czerwony, czy tylko ze wstydu, żeś taki głupi?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:22
        — A tobie co w rękę ?
        -— Babę na szosie przejechałem.
        — Jakto? I sam lerzyż na ulicy?
        — Bo mnie mąż przejechanej także przejechał.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:23
        Dama wychodząc ze sklepu: —Trzeba znać tych kupców — utargpwałam dolara!
        Kupiec do siebie: Trzeba znać te kobiety — dwa dolary powie działem za dużo.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:24
        1-szy pan: Pan masz uszy bardzo długie.
        2-go pan: Ja mówię, że moje uszy a pańska głowa—to byłby doskonały osioł,
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:25
        Prawdopodobnie ciężko się było rozstać panu z córką, gdy wychodziła za mąż ?
        —Z córką jak z córką!..... Ciężej było z jej posagiem!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:25
        Blaszane wesele
        —- Ona dopiero co obchodziła blaszane wesele,
        — Czy jest zamężną już 10 łat?
        — Nie, dziesięć razy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:26
        żona: •—Jutro twojej imie niny, mężusiu. Pójdę do jubi lera i wybiorę dla ciebie jaki ładny upominek.
        Mąż: —Tylko wybierz nie drogi, moja kochana, bom jesz cze nie zapłacił za zeszłoroczny prezent, który mi Ofiarowałaś na imieniny.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:27
        Młodzieniec stoi na rogu u liey i robi łagodne wyrzuty pan nie, z którą się spotkał w tej chwili, że spóźniła się na umó wioną schadzkę. —Ależ Johnie, spóźniłam się tylko o dwadzieścia minut—od powiada panna. —Tak—brzmi łagodna od powiedź—ale pomyliłaś się co do dnia a ja tu czekam od wczo rajszego wieczora.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:31
        Po co dyrektor każesz bić w bęben w sztuce, która nie wy maga wcale hałasu na scenie? — Gdyż inaczej publiczność spałaby podczas gdy moi akto rzy odgrywają czułe sceny.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:32
        Matka: — Gdzie się podziały moje zęby?
        Chłopiec: — Podarowałem je biednemu ponieważ mówił, że nie ma nic do gryzienia.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:33
        — Piszą w gazetach o ja kichś “idyotach” powiedz mi pan, czy to także ludzie?
        —- Naturanie, że ludzie — tacy jak pan...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:34
        Dorobkiewiczowi:— Proszę pana o jaką dobrą książkę!
        Panna:— A jaką mniej więcej ? Czy powieść, czy coś poważniejszego.
        Dorobkiewiczowi :— Ja bym chciała jakiś romans, w którym by byli sami hrabiowie i hrabi ny, bo ja łubie być w eleganckiem towarzystwie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:35
        — Uważasz z jakiem uczu ciem ona śpiewa?
        — Mylisz się, gdyby ona mia ła uczucie* toby wogóle nie mę czyła ludzi swym śpiewem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:36
        — Mojsie! Ty wyglądasz bar dzo źle! Ty musisz być chory.
        — Powiadam czebie, mój Le wi, że jestem bardzo chory, co raz gorzej ze mną!
        — To dlaczego ty Mojsie nie idziesz do doktora?
        — Nu... ja ehcem umirać z naturalnym śmierciem!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:38
        Do restauracyi wszedł gość a kelner podał mu spis potraw, aby sobie zrobił wybór. Gość ostro odrzuca kartę na stronę i rzecze : —Nie czytuję przed jedze niem. Szkodzi mi to na żołądek. —Więc z jakiej przyczyny Anglik: — Wy, Amerykanie utrzymujecie, że wszystko sobie jesteście winni; musicie jednak' przyznać, że zawdzięczacie wiele Kolumbowi, Amerykanin: — Przeciwnie, to Kolumb nie byłby sławnym, gdyby nie istniała Ameryka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:40
        — Wiesz co, rodzina moja sięga pierwszych czasów chrzcściańskich, jeden z moich przodków został świętym.
        — Wielka rzecz! Ja w mojej rodzinie liczę kilkunastu świę tych tureckich i nie chwalę się z tego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:41
        Młoda mężatka, która do piero niedawno została mężatką chce si3 popisać swoim synkiem przed ojcem, który właśnie przy jechał do córki z farm. Ale oj czulek jest bardzo krótko widzą cy. Córka więc wprowadza go do pokoju dziecka, w chwili właś nie, kiedy go mamka przewija. Noworodek leży na brzuszku a mamusia, wskazując nań pyta ojca: —No, ojczulku, prawda, że tęgi chłop? — Tęgi, tęgi chłop — powia da ojciec, przypatrując się tyl nej twarzy malca — i wiesz co najważniejsze, że zupełnie do mnie podobny!.,,
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:44
        Koledzy.
        Kierownik administracyi podatków zachorował obłożnie, a lekarze kazali mu postawić pi jawki. Nazajutrz przychodzi znów lekarz i konstatuje, że pi jawki nie czepiły się ciała,
        — Co to może być powo dem, panie konsyliarzu — pyta żona chorego kierownika — mo- ż to nie dobre pijawki?
        — Pijawki są dobre, ale nie chcą gryść męża pani, bo na to nie pozwala im widocznie lojal ność koleżańska...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:45
        Na jarmarku.
        —Co mi, ty bestyo żydzie tak zachwalasz tego konia, skoro wi dzę, że to szkapa ślepa!
        — Nu... co jest? to co komu szkodży! Una i tak gazetów czytać nie będzie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:48
        Sędzia; — Oskarżony, to dziw ne, że kradnąc ze sklepu towary, zostawiłeś pugilares, pełen pieniędzy.
        Oskarżony : — Niech też pan sędzia będzie łaskaw nie wspominać więcej o tern. Moja żona dosyć mi już nawymyślała za to...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:50
        —Jaki też to osieł zemnie! Tak się raz cielę łajało, Że się przelękło daremnie I jak głupie uciekało. Ale gdy się tak rozwodzi, Jakieś oślątko nadchodzi : Idzie, idzie zadumane, Łbem się uderza o ścianę I mówi, myśląc niewiele: -—Jakie też to zemnie ciele! Tak i ludzie z siebie szydzą I w swych błędach drugich wi dzą.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:51
        W manażeryi podziwiali wszy scy odwagę dozorcy, który wszedł do klatki bardzo dzikiej tygrysicy.
        —To nie wielka sztuka— odezwał się naraz jakiś człowiek żeby jeno moja żona była w tej klatce, toby z pewnością nie od ważył się wejść do niej!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 00:52
        — Dlaczegóż pan się nie ożenił ?
        — Wiesz pan że żonaci dłużej żyją?
        — E, nie, to tylko życie wy daje się dłuższe.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:35
        Pewien kupiec otworzył sklep przy pryncypalnej ulicy, a na wywieszce, dla zyskania zau fania kazał napisać: Interes ten istnieje od 85-ciu lat, Tuż obok niego założył sklep taki sam, drugi mały kupiec i wystawił w oknie napis: Interes założony przed tygo dniem, niema żadnych zleżałych
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:38
        Bankier, straciwszy wszyst ko nagle na giełdzie, do konku renta swej córki:
        —Straciłem wszystko ale po cieszam się nadzieją, że córka, której serce zabrałeś, mój przy szły zięciu, będzie szczęśliwą. . Konkurent: —Ach, panie, nie jestem tak chciwy, aby ci jeszcze i serce córki zabierał, gdy wszystko stra ciłeś.— Do. widzenia wyjeżdżam w podróż
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:40
        — Pan nie możesz się żenić z moją córką, panie hrabio Pan masz długi....
        — Zdaje się, że łatwo by je było spłacić posagiem.
        — Przepraszam pana, tego zabrania prawo.
        — Jakto?
        — Gdyby pan chciał zapłacić wszystkie swoje długi, musiał by pan się ożenić naraz ze wszystkiemi ośmiu córkami.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:42
        On: — Malwina i jej kawaler bezustanku się sprzeczają!
        Ona; — Ach jak to musi być przyjemnie!
        Qn : — Dlaczego?
        Ona: — Bo potem muszą się... przepraszać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:42
        Mężusiu kochany! tyle za jęcy przyniosłeś z polowania, a przecież fuzyę w domu zosta wiłeś ? Ach prawda! to też dopiero teraz widzę, dlaczego w polu ciągle mi się zdawało, że ja czegoś zapomniałem.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:45
        Pan ma tylko jednego syna?
        -A tak, afe on żyje i kosztuje mnie za trzech.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:46
        Wieśniak przyszedłszy do miasta, zobaczył zbiegowisko i chciał się dowiedzieć od, miesz czucha, co się tam stało?... Mieszczuch, chcąc zadrwić z wieśniaka, odpowiedział: — Krowa jaje zniosła, nie wiedzieć, co się z tego wylęg nie.— Może wy wiecie?....
        — Mnie się zdaje —odrzekł chłopina—że z tego się wyląg- nie wół taki, jak wy panoczku.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:47
        Jegomość: — No, dobrze, ja zaprenumeruję to pismo, afe po wiedz pan panie agencie jaka właściwie jego dążność ?
        Agent : Jakto!.., nie rozu miem.
        — O co redaktorowi tego pisma głównie idzie?
        Oto, żeby miał najwięcej prenumeratorów panie dobrodzieju.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:49
        Siła przyzwyczajenia,
        — Pan Ksawery się żeni...
        — Nareszcie. Z kim?
        - Bierze wdowę z pięciorgiem dzieci!
        - Wdowę z pięciorgiem dzieci?
        — Taak To już jego zwyczaj. On zawsze kupuje gotowe ubrania.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:51
        TELEGRAM.
        Pewien pan otrzymał od swego kolegi, handlarza bydłem i nie rogacizną, następujący tele gram :
        ‘‘Zaraza zniesiona. Jutro wszystkie świnie na kolej i ty także. Nie wyjeżdżaj rano bo pociąg osobowy bydła nie zabiera, świnie idą w T górę uważaj na siebie. Jeśli potrzebujesz chudych cieląt, pamiętaj o mnie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:52
        Delikatny.
        — Uważam, źe pan jesteś szalenie podobny do mego nieboszczyka brata.
        — Czy brat pański był także blondynem i miał okrągłą twarz ?
        — To nie, ale był idyotą od urodzenia i umarł na rozmiękczenie mózgu....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:10
        Sędzia do złodzieja- — Wina twoja tera większa, iż okradłeś śpiącego towarzysza na borcie.
        Złodziej: — To prawda, panie sędzia ale ja myślałem że mniej sza przez to, że on sobie spał smacznie, a mnie go żal było obudzić.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:17
        Jeden z londyńskich podró żujących kupców, załatwiwszy swoje interesy w Glasgowię, musiał na małej stacyi czkać na pociąg. Ponieważ mu się nudzi ło, postanowił zabawić się.
        —- Jak się nazywa ta stacya? — zapytał jednego z urzędników.
        — Stacya St. Enoch.
        W kilka minut potem spotkał znowu tego samego urzędnika i rzekł:
        — Jak to pan nazwał tę staeyę?
        — St. Enoch;
        Vv tej samej chwili nadbiegł pociąg, a kupiec londyński zajął miejsce w r przedziale dla palą cych. w którym znajdowało się już kilku panów. Ci urzędnicy kolejowi, to przecież straszne towarzystwo! Nie umieją być grzecznymi dla publiczności! — zauważył ku piec. Ci urzędnicy kolejowi, to przecież straszne towarzystwo! Nie umieją być grzecznymi dla publiczności! — zauważył ku piec. — To jest kłamstwo! — za wołał jakiś Szkot. — Oho — odparł kupiec. — Założę się z panem o pięć szylin gów, że pierwszy urzędnik, któ rego spotkam nie da mi grzecz nej odpowiedzi. — Zgoda! Londyńczyk wychylił się przez okno i zapytał znajomego urzędnika w jaknajgrzeczniej- szym tonie: —Czy nie byłbyś pan tak u- przejmym powiedzieć mi jak się właściwie ta stacya nazywa? -— Idź pan do dyabła, stary durniu! Wytrzeszcz pan oczy, t© pan zobaczysz! Szkot zdumiał, ale musiał za płacić pięć szylingów.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:18
        —Powiedz mit ak naprawdę, czy ty się czemś zasłużyłeś spo łeczeństwu ?
        — Jeszcze jak!
        — W jaki sposób?
        —To nie wiesz, że ja się... . ożeniłem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:19
        Artysta (Na proszonej uczcie) : Chętnie, łaskawa pani za śpiewałbym jeszcze parę pieśni, ale już późno, a sąsiedzi mogą się skarżyć. Pani domu :
        —Nie szkodzi! ich pies także nas codzieh rano budzi swojem szczekaniem! To trudno!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:21
        Mały Ignaś (przychodzi do domu i powiadasmile Pan nauczy ciel mówił nam dziś w szkole, że człowiek ma mózg w głowie. Aie stryj Tadeusz nie ma mózgu, tylko watę.
        Ojciec: — A to czemu?
        Ignaś: — Bo mu już uszami wychodzi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:28
        Małego Jasia matka zaprowadziła do krawca, by wziąść miarę na ubranie, a krawiec go pyta:
        — Powiedz mi mały, czy mam wy watować marynarkę?
        — Jabym -wolał, aby mi pan wywatował spodnie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:33
        Dwóch ekspertów taszczy na schodach pana rnenesa Spod ka olbrzymie pudło i dzwoni do mieszkania. Będąc przypadkiem sam w przedpokoju, pan mece nas otwiera drzwi i zobaczyw szy wielką skrzynię, odzywa się do posługaczy: To musi być po myłka, dobrzy ludzie, tu nikt nie zamówił fortepianu. — To nie fortepian—wy jaśnia jeden z ekspertów, tylko nowy najmodniejszy kapelusz dla pani mecenasowej.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:36
        Mąż mój ma wielkie do chody, lecz cóż z tego, gdy wieczorem wszystko, co zarobi, wydaje co do grosza!
        Czy tak bardzo hula?
        To nie, ale uważa pani, mój mąż jest konduktorem przy tramwajach i cały dochód dzień ny musi co wieczór oddać do kasy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:37
        Prezent.
        Izydor, już dawno nie zro biłeś mi prezentów, możebyś mi dał co na szyję i do uszów.
        — Dobrze, Salciu. Kupię ci... kawałek mydła.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:39
        Natręt, nie będąc proszony na obiad siadał z innemi gośćmi do stołu. Gospodarz kazał sprząt nąć jego nakrycie i rzekł:
        - Wielkiej ten sztuki dokaże, kto zje zupę bez łyżki.
        — Jeszcze większej—odpowie natręt—kto zjadłszy zupę zje zarazem i łyżkę. To mówiąc wykroił łyżkę ze skórki cbleba i zjadł nią na przód zupę, a potem samą łyżkę.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:46
        Wlazł kotek na płotek i mruga,
        Lecz jego uciecha niedługa:^
        Gdy zbrakło mu piwa i knedli,
        Złapali koteczka i zjedli.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:47
        — Słuchaj Wojtek, jaka jest różnica między słomą i sianem ?
        Nie wiem.
        To ci dopiero osioł! A przecież każde bydle wie o tęm
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:48
        Pani Mary a, Polka amerykań ska, powróciła do Warszawy, i nieraz o niej opowiada, gdyż tam właśnie spędziła swe młocie lata. Pewnego razu, gdy opowia dała o cudach nowego świata, zapytała ją służąca, jak też da- ieko jest stąd do Ameryki. * Tax daleko, moja kocha na, — odpowie na to pani Marya że gdy u nas jest dzień, to tam właśnie śpią wszyscy, a gdy u nas kładą się do snu. tam świta!.. - O! to pani musiało być ciężko do tego się przyzwyczaić, gov pani do nas przybyła!.. robi uwagę służąca, pobożnie ki wając głową.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:49
        Dziwna rzecz, że właśnie najgłupis i najbrzydsi mężczyź ni najpiękniejsze żony dostają?
        —Dawnoś, meżusiu, takiego uznania mi nie powiedział, jak teraz.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:51
        Pani do służącej: — Agnieszko idź do buczera i popatrz, czy ma cielęce nogi.
        Agnieszka wracając: — Nie mogę pani powiedzec, bo nie wi działam !...
        Pani: —Czego nie widziałaś?
        Agnieszka; — Czy rzeżnik cielęce nogi, bo miał buty na nogach.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:52
        ~ Czytałeś opis człowieka spalonego w krematoryum to są zaiste pogrzeby przyszłości.
        — A jak ty "wolisz, czy być pogrzebanym na cmentarzu, czy tez spalonym w krematoryum ?
        - Wiesz co ci powiem, że z dwojga złego, wolę już żyć.

        Dowcip z 1900 roku!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:53
        żona: — Tak! W tej szufła- dzie obrane są dowody niewier ności mego męża!.. Nie wiem teiaz, czy mam sobie sprawić taką samą szufladę, czy też po dać się o rozwód?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:54
        Przechodzeń na ulicy daje 10 centów żebrakowi, ów dat- kim znęcony, biegnie za nim i prosi natarczywie:
        —Jeszcze dajma, godna osobo! Dziś muszę więcej uzbierać, bo mam gości u' siebie na obiad.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 18:56
        madohora napisała:

        > Przechodzeń na ulicy daje 10 centów żebrakowi, ów dat- kim znęcony, biegnie za
        > nim i prosi natarczywie:
        > —Jeszcze dajma, godna osobo! Dziś muszę więcej uzbierać, bo mam gości u' siebie
        > na obiad.

        Dzisiaj wygląda to niby trochę inaczej ale tak samo .....w formie "dej, mom horom curkę"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.19, 22:42
        Gospodarz wytrzepał skórę parobkowi, ten za-
        skarży' go do sądu.
        - I bardw cię zbił,
        - pyta sędzia.
        - O bardzo, prześwietny sądzie, - lamentuje parobek.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.19, 22:43
        M[!ż-pantofel scbował się pod stół przed żoną,
        która go chce bić. Po chwili wysuwa głowę i za-
        czyna ze srogą pOłowicą układy:
        - Zono. serce, odstaw kij! Przysięgam. że ci
        nic nie zrobie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.19, 22:43
        cek Macher i Symcha Prezent prow;ll(l.l.q
        wspólnie handel.. Mydl? oni oczy kupujqcym pięk-
        nym urządzeniem sklepu, udają poważną firm?, p.c-
        niedzy jednak nie maią. Pewnego poranku prz_
        szedłszy c.o skiepu, widzą w kasie ogniotn"
        I uszkodzenia, wido.::znie w nocy złodziei próJ..'{)\\.l1
        przewIercić w niej dziur!;, nic zdołał jednak Jo?.
        się do środka. Zadowolony z ogh?dzin Machu
        mówi do wspólnika:
        - Nu, Symcha, Jak się ten złodzii..j mu, la.
        wściekać, że po tahiej praC} koło włat.
        , mógł otworzyć naszej kasy...
        - A ty pomiszl, Icuś, jakhy się Ol \, ?
        gdyby po takiej pracy otworzył kasę i 701
        co w niel nic nima
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.19, 22:44
        - Ten stary X. ma widocznie ter l].. obszeril
        kore?pondencyę, !\k{)ro pan codziennie chodzi dl.
        niegCJ ?
        L i s t o n o ? 7: fi 'e {""zie tar'
        . ze mn'" i teraz pisze co'::z; ,; d{) sie!->ic brt
        wą tylko dlatego, żehym mw:iał w'azić n, 7
        piętra.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.19, 22:45
        - Pozwól Szanowny Pan... chcidłbym
        slówko na osobności z nim zamienić...
        - I owszem! byleby tern słówkiem uje by lo
        ..PoŻycz pieniędzy".
        - AL. w takim razie przepraszam! Juz. aie..
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.19, 22:46
        S ę d z i a: Rzuciłaś pani swej służącf'j garnch
        z masłem na głowe. Co pani masz na swoie unie
        winnienie?
        O s k a T Ź o n a: Panie s«:dzio. to maslo hyle
        już zepsute...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.19, 22:46
        Jakże posł<.\piłaś w Q;ospodarstwie, Zosiu?
        Umiesz już ugotować kawę?
        - Ależ. moja Marvniu. czy ja to nie wiem. że
        kawy się nie gotuje. tylko ją ?ię micie
        w młynku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.19, 22:47
        Kot, s-pogladaiąc na klat?ę
        z I.p
        wieszaną u sufitu:
        _ Kiedy też ludzie wvmyślą klatki łez Ont.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 22:36
        Do więzienia śledczego, w którym siedzi Seinul Eiferkratz wtrącają Srula Nebelfischa. —Ach waj, Srul, co czebi jezd? Za co czebi zamknęli?— pyta ciekawie Eiferkratz. —Za co? Czi ja wim za co? wzrusza ramionami Nebelfisch. Ny, ny! —klepie go po ra mieniu Eiferkratz—ty nie wisz a ja bym przysięgał, że to fał szywe przyszęgeni w twoje pro cesy ! —Sy git.! Ali za chtóry!— zastanawia się głęboko Nebel fisch.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 22:37
        Małego Jasia matka zapro wadziła do krawca, by wziąść miarę na ubranie, a krawiec go pyta:
        — Powiedz mi mały, czy mam wy watować marynarkę?
        — Jabym -wolał, aby mi pan wywatował spodnie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 22:39
        Dwóch ekspertów taszczy na schodach pana rnenesa Spod ka olbrzymie pudło i dzwoni do mieszkania. Będąc przypadkiem sam w przedpokoju, pan mece nas otwiera drzwi i zobaczyw szy wielką skrzynię, odzywa się do posługaczy: To musi być po myłka, dobrzy ludzie, tu nikt nie zamówił fortepianu. — To nie fortepian—wy jaśnia jeden z ekspertów, tylko nowy najmodniejszy kapelusz dla pani mecenasowej.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 22:40
        Mąż mój ma wielkie do chody, lecz cóż z tego, gdy wie czorem wszystko, co zarobi, wy daje co do grosza! Czy tak bardzo hula? To nie, ale uważa pani, mój mąż jest konduktorem przy tramwajach i cały dochód dzień ny musi co wieczór oddać do kasy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 22:50
        Prezent.
        Izydor, już dawno nie zrobiłeś mi prezentów, możebyś mi dał co na szyję i do uszów.
        — Dobrze, Salciu. Kupię ci... kawałek mydła.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 22:52
        Natręt, nie będąc proszony na obiad siadał z innemi gośćmi do stołu. Gospodarz kazał sprząt nąć jego nakrycie i rzekł: Wielkiej ten sztuki doka że, kto zje zupę bez łyżki. — Jeszcze większej—odpo wie natręt—kto zjadłszy zupę zje zarazem i łyżkę. To mówiąc wykroił łyżkę ze skórki cbleba i zjadł nią na przód zupę, a potem samą łyżkę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 22:54
        Mądry.
        Słuchaj Wojtek, jaka jest różnica między słomą i sia nem ?
        Nie wiem.
        To ci dopiero osioł! A przecież każde bydle wie o tęm
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 22:56
        Pani Mary a, Polka amerykań ska, powróciła do Warszawy, i nieraz o niej opowiada, gdyż tam właśnie spędziła swe młocie lata. Pewnego razu, gdy opowia dała o cudach nowego świata, zapytała ją służąca, jak też da- ieko jest stąd do Ameryki. * Tax daleko, moja kocha na, — odpowie na to pani Marya że gdy u nas jest dzień, to tam właśnie śpią wszyscy, a gdy u nas kładą się do snu. tam świta!.. - O! to pani musiało być ciężko do tego się przyzwyczaić, gov pani do nas przybyła!.. robi uwagę służąca, pobożnie ki wając głową.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 22:59
        Dziwna rzecz, że właśnie najgłupis i najbrzydsi mężczyź ni najpiękniejsze żony dostają? —Dawnoś, meżusiu, takiego uznania mi nie powiedział, jak teraz.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 23:00
        Pani do służącej: — Agnieszko idź do buczera i popatrz, czy ma cielęce nogi.
        Agnieszka wracając: — Nie magę pani powiedzec, bo nie wi działam !...
        Pani: —Czego nie widziałaś?
        Agnieszka; — Czy rzeżnik cielęce nogi, bo miał buty na nogach.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 23:02
        ~ Czytałeś opis człowieka spalonego w krematoryum to są zaiste pogrzeby przyszłości. — A jak ty "wolisz, czy być pogrzebanym na cmentarzu, czy tez spalonym w krematoryum ? - \\ iesz co ci powiem, że z dwojga złego, wolę już żyć
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 23:04
        żona: — Tak! W tej szufła- dzie obrane są dowody niewier ności mego męża!.. Nie wiem teiaz, czy mam sobie sprawić taką samą szufladę, czy też po dać się o rozwód?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 20:09
        Żebrak: Proszę jegomości na chleb.
        Pan. Jedz bracie sam, ja wolę iść do mego sąsiada, on mnie prosił na pieczeń.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 20:11
        Pewien trefniś zaprosił przyjaciela na węgo rza z rosołem. Gdy ów przyjaciel na godzinę naznaczoną, się stawił, trefniś zaprowadził go nad Tzekę tuż płynącą i rzekł: »Tu są węgorze, ale trzeba, żebyś pierwej ten rosół wszystek zjadł.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 20:15
        Niósł chłop drzewo przez ulicę i ustawicznie krzyczał: Proszę strzedz się! proszę strzedz się! Wszyscy mu ustępowali z drogi, wyjąwszy jednego dumnisia, o którego też zawadził i su knię mu rozdarł. Porwał gó natychmiast nasz panicz za ramię, zaprowadził do komisarza i żą dał, żeby został ukarany. Komisarz pyta chłopa: »Dlaczegoś ty rozdarł suknię jegomości?« Chłop na to otworzył gębę i nic nie mówił. »Nacoś rozdarł suknię?« powtarza komisarz. Chłop cią gle milczy. »Cóż to, czy ty niemy jesteś? . . .« Wieśniak znowu nic nie mówi, tylko słucha. Wtem panicz zniecierpliwiony odzywa się: »Nie jest on niemy, tylko udaje niemego, bo nie ma co na swoją obronę powiedzieć; słyszałem ja do brze, jak z całego gardła wrzeszczał: proszę strzedz się! proszę strzedz się!« — »Ha! kiedyś pan słyszał,« odpowiedział komisarz, »cze- mużeś się nie strzegł
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:03
        Pewien król miał zwyczaj często się prze- strajać jako prywatny człowiek i z pospólstwem często przestawać, wyrozumiewając ludu zdanio o swem panowaniu. Zdarzyło się, iż razu jedne go podczas polowania oddaliwszy się od swojej świty trafił na chłopa jadącego z miasta do do mu i wdał się z nim w rozmowę. Chłopek nie wiedząc, iż to był król, o cokolwiek był spytany na wszystko szczerze odpowiadał. Po długiej roz mowie zaczęli mówić o samym królu. Chłopek rzecze: »Nasz król jest dobry pan, ale nam to nic nie pomaga, ponieważ ma złych urzędników, którzy nami rządzą; ich złość przytłumia jega dobroć wrodzoną. My im zboża dodajemy, my karmiemy, my skarb pomnażamy, a oni z nami gorzej jak z bydlętami postępują, ponieważ cza sem i głód cierpieć musimy. Jak my potem bę dziemy mogli na nich pracować, kiedy ani wy gody, ani posiłku potrzebnego nam nie zostawu- ją?« Król słuchał tej mowy cierpliwie i w pa mięć ją sobie wrażał; nakoniec spyta owego chłopka: wieleby na dzień mógł mieć zysku? Chłop odpowie, iż więcej nie ma jak dwadzieścia groszy. Spyta go znowu król: na coby wydawał te dwadzieścia groszy? Chłop na to: »Oto tak mości panie: wydaję codzieó pięć groszy na wy— 14 — płacenie mych długów, drugie pięć groszy wydaję na siebie, trzecie pięć groszy pożyczam co dzień innym, ale bez żadnej kwoty od nich; czwarte pięć groszy rzucam w wodę.« Król tej odpowie dzi nie zrozumiawszy, prosił chłopa, aby mu ją wytłumaczył jaśniej. Chłop toż samo tak objaśnił: »Pierwsze pięć groszy daję na wypłacenie długu, to jest na wyżywienie mych rodziców, którym to winienem za to, że mię wychowali i żywili. Drugie pięć groszy na wyżywienie siebie i żony. Trzecie pięć groszy na wyżywienie mych dzieci, aby mię oni potem na starość żywili. Czwarte pięć groszy rzucam w wodę płacąc od siebie pogłówne, bo te pieniądze marnie giną między urzędnikami i rąk królewskich nie dochodzą.« Ucieszony król tą rozmową chłopka, wyznał przed nim, iż on jest panem i królem, a dawszy mu kilka dukatów rzekł: »Patrz na mnie, abyś poznał mą twarz napotem. Teraz rozkazuję ci, abyś przed nikim nie tłumaczył tej twojej odpo wiedzi pierwej, aż mą twarz ujrzysz powtórnie.« To rzekłszy król pojechał do siebie i zaraz tę odpowiedź chłopa ogłosił przed panami obiecując temu sowitą nagrodę, ktoby ją dokładnie wytłu maczył. Wielu się o to kusiło, ale napróżno. Chłopek ucieszony rozmową z królem, opowie dział ją przed swym panem, ale odpowiedzi swej nie chciał wytłumaczyć. Nakoniec gdy mu pan dał nieco pieniędzy, chłopek uwiedziony chciw- 15 - ścią wytłumaczył ją panu, a pan potem królowi. Król zrozumiawszy, iż chłopek wydał ten sekret i kazawszy mu stanąć przed sobą spyta go, je śliby on nauczył swego pana tej odpowiedzi. Chłop mu się zaraz przyznał. Król do niego: »A wszakem ci zakazał, abyś tego nikomu nie mówił aż mą twarz obaczysz powtórnie. Na co chłop: »Prawda, królu, ale mi mój pan pokazał twą twarz na tych pieniądzach wyrażoną, które mi dał; ujrzawszy ją, już mogłem ten sekret wydać.« Król dowcipem i szczerością chłopa u- cieszony, obdarzył go sowicie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:08
        0 woźnicy, co chciał zostać lekarzem. Pewien lekarz miał woźnicę, z którym cza sem jako z dawnym swym sługą zwykł był po ufale żartować. Woźnica widząc, że pan miał wielki zysk od chorych, często mu się naprzy krzał prosząc, aby go lekarskiej sztuki nauczył, mniemając, iż ją mógłby prędko pojąć, ponieważ umiał doskonale konie leczyć, i przydawał, iż ła twiej jest ludzi niż konie leczyć, ponieważ czło wiek może swą chorobę opowiedzieć, czego koń nie potrafi. Lekarz nakoniec udał po sobie, iż już na to przystawał. Przetoż dał mu swoje brać z sobą do chorych, żeby się przy nim przyuczał. Woźnica z radości nie wiedział, co miał czynić. Tymczasem lekarz opowiedziawszy to wszystko przed jednym z swoich chorych, na mówił się z ludźmi jego, jak mają postąpić, gdy z tym przyjdzie woźnicą do nich. Nazajutrz bie rze woźnicę z sobą do owego chorego i zaleca go jako swego ucznia. Potem pomówiwszy z cho rym, każe sobie pokazać stolec jego, tymczasem podług umowy były to konfitury w czystem na czyniu. Weźmie tedy ów lekarz łyżkę jednę i drugą owego niby stolca i zjadłszy zacznie są dzić o zdrowiu chorego. Nakoniec przepisawszy lekarstwa mówi, iż po obiedzie sam przybyć nie może, ale przyśle swego ucznia dla obaczenia stolca. Woźnica po obiedzie idzie tam z radością: pyta o to i owo chorego naśladując swego na uczyciela, nakoniec każe dać stolec, gdzie już nie konfitury były, ale to, co tam być powinno. Zaczerpnie łyżkę z owego stolca i śmiało włoży sobie do gęby. Tu nasz nowy lekarz nie wie, co robić: trzeba połknąć, chcąc naśladować nauczy ciela, ale natura nie pozwala. Przeźwyciężywszy jednak w tem siebie, gdy widział, iż tam wy trzymać nie mógł, przybiegł do pana swego i z gniewem zrzucając szaty doktorskie rzecze: »Niech kaci wezmą ten urząd lekarski! Wolę mieć sprawę z końmi, niż z chorymi ludźmi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:10
        MATEUSZEK.
        Gdzieś nad Baryczą stał przed dawnemi laty wodnik o dwóch kołach. B}ła to własność Grze gorza Mąki: dostał ją w posagu ze swoją Celką. Że się dobrze rządził, miał wszystkiego podostat- kiem; bo i nie mało gruntu i łąk i olszyny do niego należało. Celka była gospodyni na imię, tylko cokolwiek łatwowierna, dlatego ją też nie jeden podszedł i oszukał. Przy tych wszystkich dostatkach jednego tylko dał im Bóg syna; ale ledwo piętnasty rok skończył, wpadł w ciężką chorobę i mimo największych zabiegów cyrulika z pobliskiego miasta, mimo rad mądrych bab i żydów, umarł i cały młyn w nieutulonym zo stawił żalu. Czas, mówią, goi rany; lecz nie u wszystkich. Grzegorz rozsądniejszy zgadzał się z wolą Najwyższego, ale co Celka, to się utulić nie dała: zawsze smutna, zapłakana; zawsze tyl ko o Mateuszku myślała. Zdarzyło się razu pewnego, a było to la tem, że Mąka pojechał do miasta, czeladź poszła w pole, sama młynarka została w domu, krząta jąc się około obiadu, cała w zadumaniu. Wtem psy zaszczekały. Ocknęła się i wyjrzała na pod wórze; a tu idzie dziad z siwą brodą, z zawie- szonemi na obuch ramionach torbami i niema- łym koszturem. Pochwalił Pana Boga i zaczął śpiewać: »0 gospodzie uwielbiona!« Celka ukra jała kawał światłego chleba, wyrżnęła dybkę, na łożyła masła, a dając żebrakowi, rzecze: — Zkądeście staruszku? — Moja gosposiu, odpowiada tenże, z tam tego świata! — A nie widzieliście tam mego Mateuszka? zapyta z ciekawością. — Bagaćżem tam nie widział, odzywa się dziad filut; ale cóż wam tam mam dopiero o nim powiadać! źle mu się tam powodzi, źle! Obdarty, opalony, głodny. Jakem tu szedł, pasł przy drodze świnie; nie mogąc im poradzić, pła kał nieboraczek, aż mi go żal było! — O ja nieszczęśliwa matka! westchnęła młynarka, i dalej do komory. Nabrała szmato w po nieboszczyku, nasypała w worki mąki, jagieł, nakładła słoniny, sera chleba; zawinęła w chu stę pieniędzy; a zawiązawszy to wszystko w pła chtę, wyniosła żebrakowi z prośbą, aby to zabrał i oddał Mateuszkowi. Nie wzbraniał się dziad tej przysługi, ile, że i jemu bitego talara wcisnęła w r rękę. Pobrał, co mu dano, i tak obładowany, podziękowawszy za jałmużnę, puścił się drożyną ku leszczynie. Młynarka wyprowadziła go aż za wrota i ze łzami prosiła, aby Mateuszka mile od niej i od ojca i od wszystkich pozdrowił, i dodała: — A powiedzcie mu tam, jak mu czego za braknie, to niech nam da orędzie! — Dobrze, dobrze! dziad odpowiedział, a stękając postępował dalej. Patrzała za nim długo zapłakana Celka, a gdy jej zniknął z oczu, wróciła smutna do izby. W godzinę powrócił Grzegorz z miasta. Żo na wybiega do niego i opowiada mu, co słyszała o Mateuszku i co mu przez dziada posłała. Mąka wzdrygnął ramionami i połajał żonę 0 łatwowierność. — To był oszust, rzecze, co cię w pole wy wiódł, i tyś mu wierzyła; a kędyż poszedł? — Tam ku olszynie! powiada, szlochając, młynarka. Grzegorz siada tedy czemprędzej na konia 1 pędzi za dziadem. Dojechał go w środku ol szyny; ale że z pośpiechu nic nie wziął w rękę, zsiada z konia i prosi żebraka, aby mu go mi nutkę potrzymał, bo sobie musi urżnąć prątek na niego. Dziad nie wymówił się z usługi. Zwąchnąwszy przecie pismo nosem, że to nie na konia ma być ów prącik, gdy młynarz zabawia się rznięciem tęgiego łętaka, on przełożywszy sakwy na konia, siada nań i w nogi. Mąka struchlał na to, co się stało. Cóż miał jednak robić? wrócił z kwitkiem do domu. Żemu zaś Celka nie suszyła głowy, że i on tak mądry, a dał się oszukać, zamilczał. Pytała go się żona: — Nu, jakże, ojciec, dojechałeś go? gdzież masz konia? Odpowiedział z żarotą: — A dyć tak jest, jakeś powiadała! Posła łem i konia Mateuszkowi, aby miał na czem świnie zawracać!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:11
        Pewien chłop, mając proces z sąsiadem, od dał sprawę adwokatowi. Po ukończeniu procesu zażądał adwokat zapłaty. Chłopu zdawało się za wiele, co żądał za swoję pracę adwokat, i rzekł, skrobiąc się po głowie: »Panie, toć to tam bar dzo rozwlekło pisane; a nie mogłoby to być co kolwiek ściślej ?« — »Tego wy, miły człeku, nie rozumiecie,« odpowiedział adwokat, »to jest wła śnie urzędowe pisanie. A jeżeli nie macie pienię dzy, to mi możecie zorać kilka mórg roli.« — Chłop pizystał na ten warunek i orał, ale skibę na dwie stopy od siebie. — Adwokat nadszedł szy, zawołał: »Ej! ej! toć to jest nad podziw szeroko zorane!« — »Tego pan nie znasz,« od rzekł chłop na to, »to właśnie urzędowa órka.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:12
        Kazanie Bernardyna.
        Pewien Bernardyn napadnięty został w dro dze przez rozbójników, którzy nic u niego nie znalazłszy, żądali od niego, aby za wykup kaza nie na ich pochwałę powiedział. Zgodził się na to Bernardyn i wszedłszy na wzgórek, tak do nich rzecze: »Moi panowie, nie mogę was więcej uczcie i pochwalić, jak gdy życie wasze z życiem Chry stusa Pana, które pędził tu na ziemi, porównam. Cierpiał on powłóczenia i potułania tu i owdzie: i wy się wszędzie włóczycie. Chodził on z miej sca do miejsca z swemi uczniami: wy bandami chodzicie. Uczęszczał do faryzeuszów i jawno grzeszników: i wy nie z kim lepszym przestajecie. Wytrzymywał po wielekroć słoty, szturmy, zimna i wszelkiego rodzaju niewygody: i wy też same niewygody i niewczasy wytrzymywać często mu sicie. Chodził boso: i wasze obuwie nie wiele co czyni różnicy od nóg bosych. Jednę tylko miał suknię: i wasza garderoba, tak rozumiem, cała na was. Nie miał przy sobie ani złota, ani sre bra: zdaje mi się, że i u was nie wieleby go kto znalazł. Pościł czterdzieści dni na puszczy: i wam się toż bardzo często trafia. Kuszony był od djabła: i wy ustawicznie od niego kuszeni jesteście. Zaniesiony był na krużganek kościelny i wierzchołek góry: i was djabeł często nosi po górach dla wypatrywania podróżnych. Łaknął i pragnął: i wam także głód i pragnienie bardzo często daje się we znaki. Był wzgardzony od wszystkich: i wasz los jest takiż. Żydzi ustawi cznie nań dybali, żeby go pojmać: i na was strażnicy równie dybią. Zdradził go i wydał Ju dasz: i was którykolwiek z waszej bandy zdradzi i wyda. Był pojmany, prowadzony, skrępowany i więziony: i was kiedykolwiek to spotka. Sta wiono go przed Anaszem, Kaifaszem, Herodem i Piłatem: i wy czasu swego przed sędziami sta niecie. Był biczowan u pręgierza: i was ta cześć nie minie, jeźli tylko już którego nie spotkała. Zawisł na krzyżu: i was wkrótce na szubienicy powieszą. Zstąpił do piekłów: i wy tam pójdzie cie. Wstąpił na niebiosa: co tu, wybaczcie pano wie, iż was równać z Chrystusem nie mogę, bo was djabli pobiorą i do nieba nie puszczą, jeżeli się nie upamiętacie. Co daj Boże! Amen
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:13
        Pewien dłużnik konając, mówił do doktora: »Ach, żebym ja przynajmniej póty mógł żyć ? póki długów nie zapłacę!«
        — »A tobyś pan chciał żyć wiecznie,« odpowiedział doktor.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:15
        Wygrany zakład. Jeden Gaskończyk nie mając i grosza w kie szeni poszedł z drugim o zakład, iż suty zje obiad i dobrego wina się napije, a to go nic kosztować nie będzie. Wymówili sobie, żeby to było nie u przyjaciela, ani jakiego znajomego, ale w takim domu, gdzie go nikt nie zna i gdzie noga jego dotąd nigdy nie postała. Gaskończyk wiedział, iż pewien bogaty oby watel w tern mieście miał w r ydawać za mąż cór kę z posagiem stotysięcy dukatów r i z tego po wodu dawał wielki obiad. Idzie do niego przed samem właśnie daniem do stołu i rzecze: »Mości panie! mam panu do zrobienia pewńen projekt, na którym pięćdziesiąt tysięcy dukatów czystego zysku zarobisz, ale go przy ludziach wyjawić nie mogę; usuńmy się do osobnego pokoju, i to za raz, bo ta rzecz nie cierpi zwłoki.« Zatrudniony gospodarz rzecze: »Teraz nie mogę, bo, jak widzisz, mam gości i siadamy do stołu. Ale prosimy zostać z nami na obiad, to po obiedzie rozmówim się.« Tego też właśnie trzeba było Gaskończykowi. Podjadł i napił się należycie, a po obiedzie, gdy go wezwał do gabinetu swego gospodarz i prosił o wyjawienie projektu, tak rzecze: »Mości panie, wszak prawda, że pan córkę swoję za mąż w r ydajesz?« — »Pra , wda.» — »Dajesz za nią stotysięcy dukatów posagu ?« — »Tak jest.« — » Wiesz co? Wydaj ją za mnie, a ja na pięć dziesiąt tysiącach przestanę i pan pięćdziesiąt ty sięcy pewniuteńko zarobisz ?« Nie przyjął tego projektu gospodarz; a Ga- skończyk mniej dbał o to, dosyć, że swój zakład wygrał i darmo się napas
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:17
        Przemyślny gospodarz. Kiedy z Inowrocławia do Bydgoszczy jeszcze nie było szosy, wlókł się po piasku ze zbożem na targ do Bydgoszczy gospodarz od Kruświcy. Zboża miał na wozie dosyć, a chętki liche i kto wie, czy by był wszystko zboże dowiózł, aleć so bie oto tak poradził. Ku niemu z Bydgoszczy wracał próżnym wozem olęder, a miał łepskie konie, ale sam dobrze podpiły, bo spał na wozie, a konie same szły. Pozdrowił Pana Boga nasz gospodarz, ale tego pozdrowienia niesłyszał śpią cy olęder. Ośmielony mocnym jego śpikiem, za trzymał konie, wyprzągł jednego i założywszy do swego woza, kazał swemu chłopcu pospieszać ku Bydgoszczy, sam zaś zaprzągł się do woza tego olędra przy drugim koniu. By długo nie czekać, rzucił raz po raz garść piasku w twarz jego, aby go obudzić. Ocknąwszy olęder, wiu! zawoła, ale wóz się nie ruszył, ów zaś nieborak niepo- mału się zadziwił, kiedy przetarłszy oczy, ujrzał w śli zamiast konia, człowieka. »Jam dobrze wiedział,« odezwał się zaprzężony, »że tak się stanie; byłem dawniej człowiekiem, ale za ciężkie grzechy przemienił mię Pan Bóg w konia, lata moje wyszły i Pan Bóg przywrócił mię do pier wotnej mej postaci. Cóż zemną poczniesz? prze cież musisz nademną mieć miłosierdzie; albowiem już dosyć wycierpiałem, przez ten czas jak u cie bie jestem, jużeś mi biczem swoją krzywdę nale życie odbił.« — »Jeżelić cię mam na próżno żywić, a jeszcze takiego grzesznika w domu trzy mać, toć cię już wolę puścić na wmlność, ale pamiętaj, żebyś na drugi raz nie grzeszył, abyś znowu w konia zamieniony, ludzi o szkodę nie przyprawiał.« Śmiał się chłop w duchu z tego, że mu się udało okpić olędra, ale będąc sumien nym, nie chciał ow r ego konia u siebie zatrzymać i szczerą miał wolę konia oddać i dla tego nie znacznie wywiedział się, zkąd jest ów olęder, aby mu go mógł zwrócić. W Bydgoszczy dowie dział się, kiedy będzie najbliższy jarmark w oko licy, z której był ów olęder, boć sobie mógł wystawić, że w miejsce utraconego konia, będzie chciał kupić innego. Jakoż istotnie był za dni jarmark w Inowrocławiu, na który poczciwy ów gospodarz konia zaprowadziwszy, na targowi sku u płota uwiązał, sam się od niego odda liwszy i z dala dając baczenie, nie długo potem spostrzegł między końmi chodzącego olędra. Ten natychmiast poznał konia, wziął go jak swego i chociaż był tej myśli, że za nowe grzechy w konia znowu zamieniony został, nie wahał się pojąć go do domu, odgrażając mu, że mu teraz nie będzie tak pobłażał jak dawniej, ale da mu się należycie we znaki. Nie mógł go jednak w tym błędzie zostawić ów gospodarz, zszedł się z nim umyślnie, opowiedział mu prawdę i wyna gradzając mu jego zmartwienie, suto uczęstować.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:21
        W pewnem mieście rozporządzono, iż idącym po godzinie dziesiątej wieczorem z restauracyi do domu nie wolno śpiew r ać i hałasu robić. Po mimo tego kilku studentów idzie po godzinie dziesiątej ulicą, śpiewając. Zachodzi im drogę stróż nocny i pyta: czy nie wiedzą o zakazie, że idąc nocą do domu, śpiewać na ulicy nie wol no? — »Wiemy o tern bardzo dobrze,« rzekł jeden ze studentów, »ale my jeszcze do domu nie idziemy.« — »A to co innego,« odrzekł stróż; »tego nie mogłem wiedzieć. Przepraszam.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:23
        ozmowa dwóch przyjaciół. Dwaj przyjaciele, którzy się zdawna nie wi dzieli, spotkali się z sobą trafunkiem. — »Jak się masz?« zapyta jeden. — »Nie ze wszystkiem dobrze,« odpowiada drugi, »ożeniłem się.« — »Winszuję, dobra nowina!« — »Nie koniecznie dobra, bom pojął cale złą kobietę.« — »To źle!« — »Nie koniecznie źle, bom wziął z nią ty siąc dukatów posagu.« — »No, to przecie jedno drugie nagradza.« — »Niekoniecznie nagradza, gdyż tę całą sumę wyłożyłem na barany, a te mi wszystkie wypadły.« — »To szkoda!« — »Niekoniecznie szkoda, bo mi za skóry z nich przedane wrócił się sowicie kapitał.« — »No, to taką rzeczą nie masz straty.« — Kata zaś nie mam, kiedy mi się dom spalił, w którym miałem złożone te pieniądze.« — »A co to, to wielkie nieszczęście!« — »Niekoniecznie wielkie, bo mi się żona razem z domem spaliła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:23
        Wymówka. Dać tylko ucho hultajowi, to się on z naj większego łotrowstwa tak gładko wymówi, iż się zrobi niewiniątkiem i najpoczciwszym w świecie człowiekiem. Hultaj pewien skarżył się przed swoim znajomym na niesprawiedliwość i suro wość sądu, który go ukarał. »A pocóżeś ukradł konia, jeszcze wśród dnia?« ten mu rzecze. »Kto? ja ukradł konia? mój kochany! bardzo ciężko tym zarzutem mnie pokrzywdzasz. Oto tak było: Pan mnie posłał za interesem na przed mieście. Trzeba mi było koniecznie iść przez tę, co to wiesz, ciasną uliczkę. Idę sobie przez nią, aż tu koń stoi poprzecz, tak, że ze wszystkiem całą ulicę zabrał. Chcę się z tyłu jego przeci snąć, wołają na mnie ludzie: nie dostępuj do konia, bo cię uderzy; chcę go z przodu obejść, krzyczą: strzeż się, bo gryzie. Co, tu robić?... Ha! myślę sobie, przelezę wierzchem przez niego. Wskoczyłem na strzemię, przerzuciłem już nogę na drugą stronę; koń jakiś szalony, jak drapnie wtem ze mną! aż o dwadzieścia mil stanął. No, proszę, osądź sam, mój kochany, czy można mi czystem sumieniem zarzucić, żem ja tego konia ukradł?«
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:25
        Student i wieśniak. Przed laty, kiedy tylko po miastach były szkoły, i mieszczanie i szlachta, a rzadko kto inny ze wsi do nich uczęszczał, ciekawy był nie jeden wieśniak, czegoby się młodzież po szkołach uczyła; za nic oni książki i rozum z nich naby ty mieli. W owych tedy dawnych czasach zda rzyło się, że student jeden, idąc na święta Wiel kanocne do rodziców, takie po stopniałych śnie gach na drodze napotkał w r ody, że wiele ich, nie chcąc ich z bojaźni zaziębienia się brodem przebywać, omijać musiał, a to z niemałą stratą czasu. Nareszcie, gdy nad jedną, jak jezioro obszerną, stanął, i co tu robić z sobą rozmyślał, ujrzał zdaleka ku sobie wołmi jadącego wieśnia ka. Poczekał za nim, a gdy nadjechał, prosił go, aby go przewiózł na drugą stronę. Nie odmówił mu tego gosdodarz. Ale gdy się o stanie, celu podróży i zatrudnieniu jego wypytał, chcąc by strości rozumu i użytku nauki doświadczyć, woły na środku wody zatrzymał i do zabranego w te dziwne odezwał się słowa: »Skubent! skubent! jeżeli mi tu wasan nie skomponujesz, i to zaraz, jak na drugą stronę suchą nogą przejść, to wa- sana zepchnę z woza.« Zdziwiony a oraz i prze straszony młodzieniec, tłumaczył się pokornie, żego w szkołach nie uczą, i że Chrystusem nie jest, żeby po wodzie suchą nogą chodził. Nie zważał przecie na to dziwaczny wieśniak i dopo minał się groźno po studencie owego skompono wania. Strach jest ojcem wykrętów. Pomyślał nieco student, a potem przyrzekł, że sam z woza zejdzie. Chcąc jednak wieśniaka w r te same uwi- | kłać sidła, prosił go, aby, jeżeli go już dalej zabrać nie chce, przynajmniej mu pozwolił po dyszlu zejść z woza, dla skrócenia sobie po wo dzie drogi. Przystał na to gospodarz, ciesząc się z kłopotu studenta; lecz nie długo, bo ten zrzu- S ciwszy z wołów jarzemka, wsiadł na jednego i wkrótce wodę z niemi przebył, a potem z brze gu wołał na wieśniaka, żeby on teraz skompono wał, jak przejść wodę suchą nogą. Nie spodzie wał się chłop po studencie takiego figla, zatrwo żył się nie mało, a bojąc się, żeby puszczone 1 woły nie poszły do domu, a on z wozem w wo- dzie nie został, pokornie prosił studenta, wie czerzą i dobry nocleg ofiarując, aby mu woły do woza odprowadził. Uczynił to student i wraz z wieśniakiem do wsi przyjechał. W domu wie śniaka zastał już dość znaczne przygotowania na nadchodzące święta: bochnów światłego chleba kilkanaście, placków niemało, a przytem i pie czonego gąsiora. Rada gosposia, że jej się pie czywo dobrze udało, podała przybyłemu mężowi kawał placka na oleju, a ubogiego i głodnegostudenta ani skibką suchego chleba nie uraczono, chociaż miał przyobiecaną wieczerzę. Postanowił on to sobie wynagrodzić, i dla tego, gdzieby co leżało, pilnie a nieznacznie uważał. Gdy się do brze ściemniało, wszyscy się spać pokładli, go spodarz nie mogąc zasnąć, wypytywał się stu denta na posłaniu przy piecu niby leżącego, a istotnie pakowaniem chleba do torby od mąki, a gąsiora do sakwy od grochu, które wypróżnio ne niósł z sobą do domu, zajętego, o jego stro nie, o tamecznych panów, ekonomów, pisarzów, włódarzów. Odpowiadał na wszystko tiglarny, bo dobrze już zaopatrzony student, a w końcu do dał, że w jego stronach częste są panów i cze ladzi zmiany: ledwo kto rok a czasem i krócej posiedzi, jużci innego szuka sobie miejsca; i tak niedawno pan Gąsiorowski wyprowadził się do Sakwowic, a jaśnie pan Chlebowicz do Torbowa. Hm, hm, pomrukiwał sobie wieśniak, a dziwiąc się temu, rzekł: »Czemu to nie siedzą na jednem miejscu, a dy to kiedy się kto raz przeprowadzi, to jakby się dwa razy spalił.« Wreszcie obró ciwszy się do ściany, zasnął. Nie czekał głodny student aż dzień się jak wół rozwali; już po drugiem pianiu koguta był na nogach, a podzię kowawszy gospodarstwu za zimny i twardy no cleg, z torbami dobrze zaopatrzonemi w dalszą puścił się drogę. Uszedł był nie mało, nim go spodarstwo w wielką sobotę z łóżka się ruszy - 32 - a i potem kilka minęło godzin, nim stratę Chle ba i gąsiora spostrzegło. Wydał ją mały Jonek, który na post święty nie wiele dbając, z garnka próżnego resztki po gąsiorze plackiem wycierał. Nie miał nikt ochoty gonić za studentem, bo nie wiedziano, kędy się puścił. Rozdąsana gosposia suszyła wieśniakowi głowę, że go pewnie złe omamiło w zabraniu skubenta. »A jużci nie do- ! bre, miła matko,« odezwał się gospodarz, i opo- ' wiedział wszystko, co mu się było przytrafiło z owym studentem. Wreszcie widząc stratę bez odwetu, z płaczem i śmiechem przypomnieli so bie wszyscy owych zmyślonych panów Gąsiorow- r skiego i Chlebowicza, których student pokryjomu do Sakwowic i Torbowa pochował, a przyrzekł szy sobie nadal być ostrożniejszymi i gościnniej szymi, na kiełbasie i szperce święta przepędzić postanowili.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:26
        Ksiądz Pleban zapytał chłopa, który swoje dziecko chciał dać ochrzcić, jakieby mu imię dać zamyślał? »Tego ja nie wiem,« odpowiedział prostaczek. — »No, to mu dajcie swoje imię,« rzekł ksiądz. — »Niechże i tak będzie,« odrzekł I chłopek, »przecież ja sobie pewnie i bez imie nia w świecie dam radę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:40
        Świercz wielki prorok. W jednej wiosce żył ubogi wyrobnik, nazwi skiem Świercz. Licha była jego odzież, ale nędzniejsze jeszcze pożywienie; suchy kawałek śniadego i spleśniałego chleba był zwyczajnym jego pokarmem. Dla tego gdy mu się czasem, najętemu do żniwa, gdzie zwyczajnie lepszą stra wą podsycają ochotę pracowników, udało skoszto wać nabiału sera lub masła, nie posiadał się na tenczas z radości, a gdy go kiedy kawałkiem mięsa uraczono, ukontentowanie jego nie miało granic i w uniesieniu zwykł był powtarzać: chę- tniebym poniósł najsroższe kary, a nawet i to nędzne położył życie, gdyby mi kto przez trzy dni przynajmniej pozwoli! użyć wszystkich rozko szy pańskiego stołu. Zdarzyło się, że powracając z roboty i wstąpiwszy w pewnej wiosce do kar czmy, dowiedział się, iż pani tych dóbr zgubiła niedawno bardzo kosztowny brylantowy pierścień, i że znaczną obiecała temu nagrodę, ktoby go znalazł. Okoliczność ta zdawała się naszemu zgło dniałemu biedakowi najdogodniejszą nastręczać sposobność do zaspokojenia coraz bardziej wzma gającego się apetytu. Myśli więc sobie: udam się za wróżka, powiem, że potrafię wynaleść pierścień pod tym warunkiem, aby mi przez trzy ni wprzódy najwyborniejszych potraw i napojów używać dano. Po trzechdniowym bankiecie wyda się oczywiście moje szalbierstwo; poniosę zasłu żoną karę, ale mniejsza o to: doznawszy takiej rozkoszy, mogę też cokolwiek pocierpieć. Odzywa się więc w karczmie do ludzi dworskich, iżby może potrafił pierścień znaleźć, ale żąda, aby go pierwej po pańsku przez trzy dni częstowano. Gdy się o tern pani dowiedziała, ucieszona, ka zała natychmiast chłopa do dworu zawołać, wy znaczyła mu osobny pokój i dała rozkaz, aby go jak najszczodrzej traktowano, nie szczędząc naj wykwintniejszych potraw i napojów. Uradowany nasz biedak tak nagłem i niepojętem szczęściem, myślił tylko o rozkoszach, które go czekają, nie zaś o odkryciu zguby, która go wcale nie obcho dziła. Gdyby był miał trochę więcej oleju w gło wie, byłby może użył jakiego fortelu dla wyśle dzenia sygneta, znajdującego się podług wszel kiego podobieństwa w ręku domowników. Jakoż było we dworze trzech lokajów, którym pani zgu bionego w ogrodzie pierścienia szukać kazała. Ci znalazłszy tak kosztowny brylant i utaiwszy go między sobą, nie mało się teraz zjawieniem tak niebezpiecznego sobie człowieka strwożyli. Lecz bystry wzrok naszego wieszczka nie sięgał dalej, jak do półmiska, marzył on tylko o bankietach, zresztą polecał się Bogu, będąc zdecydowany na wszystko. Przeznaczony na jego usługi jedez trzech wspólników przytajonej kradzieży służył mu jak najlepiej, uważając na każde jego poru szenie. Na wieczór, gdy sobie chłop należycie podjadł i podpił, położył się w łóżko; a przy pomniawszy sobie, że już dzień jego rajskiej rozkoszy upłynął, rzekł, spoglądając na lokaja: »Bogu dzięki, to już jeden.« Na złodzieju czapka gore, przestraszony lokaj myślił, że cbłop do niego mówę stosuje; pobiegł więc spiesznie do swych towarzyszów i powiedział, że się ich kra dzież wydawać zaczyna, gdyż już jego pierwszego wieszczek wymienił. Strwożyli się wszyscy nie zmiernie, postanowili jednak czekać końca tej katastrofy, a w tym celu drugiego lokaja do u- sług chłopa z pomiędzy siebie wybrali. Chłop pozwoliwszy sobie drugiego dnia jeszcze więcej, niżeli wczoraj, marząc o tak szybko upływającej szczęśliwości, westchnął sobie i rzekł patrząc na lokaja: »Chwała Bogu, to już drugi.« Lokaj ten większą zdjęty trwogą, bieży natychmiast do swych kamratów, twierdząc, że już wszystko stra cone. Lecz ostatni lokaj krzepi jeszcze odwagę swych towarzyszów, każe im wytrwać do końca, kiedy rzecz nie jest jeszcze całkiem odkryta; a tymczasem bierze sam na siebie obowiązek służenia mniemanemu wróżkowi; lecz mając już głowę nabitą postrachem, rzuconym przez swych kolegów, a przytem dręczony wyrzutami sumienia' i obawą zasłużonej kary, drzy na każde spojrz- 36 - nie chłopa, uprzedzając jego skinienia. Nie żało wał sobie i dzisiaj nasz chłopek, aż nareszcie znużony snem i winem, zabierał się do spoczyn ku, i kładąc się w łóżko, rzekł: »Otóż już trzeci i ostatni, dokazałem swego.« Na te słowa zimny dreszcz przejął występnego sługę, który był pe wien, że się do niego ściągają. Tymczasem chłop widząc koniec swych rozkoszy, a wiedząc oraz, że go za to niechybna czeka kara, począł na reszcie wzdychać. Gdy lokaj z przestrachu nieco ochłonął, spytał go się, dla czegoby tak wzdy chał. Chłop na niego smutno spojrzawszy, rze cze: »Ach bracie, jakże nie mam boleć, trzeba będzie ciężką wytrzymać karę.« Przerażony lokaj zagrożoną sobie karą, bieży czemprędzej do swych towarzyszy, potwierdza ich obawę, dodając, iż nie ma innego ratunku, jak wyznać wszystko dobrowolnie przed chłopem i o zamilczenie pro sić. Jeszcze Świercz w najlepsze chrapał, gdy nie spokojni wspólnicy kradzieży przychodzą, wszyscy trzej raniuteńko do jego pokoju, padają na ko lana, oddają pierścień błagając na klęczkach, aby ich przed panią nie wydał. Chłop z początku myślił, że go przyszli brać na tortury, prędko jednak przychodzi do siebie: udaje, jakby o wszy- stkiem wiedział i przyrzeka zręcznym sposobem zataić sprawców, byleby pierścień u niego zło żyli. Niezmiernie uradowani słudzy, że im się tak gładko udało wywinąć, przynieśli na jegrozkaz tajemnie wielkiego indyka, któremu pier ścień chłop ów dał w chlebie połknąć. Wprowa dzony potem wieśniak do pani na posłuchanie, przybiera poważną minę i oświadcza, że pani chodząc wtenczas a wtenczas po ogrodzie, zdej mując rękawiczkę, zgubiła pierścień, który od indyka tamże biegającego połkniętym został; że sygnet ten znajduje się dotąd w jego brzuchu, i może być tej chwili z niego wydobyty. Ucie szona pani kazała zaraz spędzić wszystkie indyki, a chłop po chwili wskazał znajomego sobie pta ka, kazał go rozpłatać w przytomności pani, i z wielkiem podziwieniem wydobył z wnętrzności jego kwesty ono wany pierścień. Można sobie wy stawić niesłychaną radość pani i powszechne zdu mienie domowników. Reputacya naszego wieszcz ka była zupełnie ustalona, gdyby nie pan, który właśnie w ten dzień do domu był powrócił. Ten pomówiwszy nieco z tym zawołanym prorokiem, nie chciał żadną miarą uwierzyć w jego dywina- cyą; aby więc zawstydzić prostaka, postanowił wystawić go na małą próbę. Właśnie, gdy się dość żywo umawiał z swoją żoną, uporczywie sławy jego broniącą, zdarzyło się, że się Świercz w kominie odezwał. To dało powód, iż pan ka zał go służącym poszukać, wsadzić do półmiska przykrytego talerzem, a zaleciwszy głębokie mil czenie, wezwał do swego pokoju wiejskiego au- gura i rzekł do niego: »Widzisz oto stojący na - 38 - stole półmisek, jeżeli mi natychmiast nie powiesz, co się w nim znajduje, każę cię jako bezczelnego oszusta ochłostać i uszy ci oberznąć.« Zmieszany chłop tem niespodziewanem zagadnieniem, znaj dował się prawdziwie w krytycznem położeniu, nie wiedząc, co na to powiedzieć, i ulegając już niejako losowi, rzekł sam do siebie, spoglądając na półmisek, jako na przyczynę swego nieszczę ścia: »Biedny Świerczu, otóż cię złapano!« — »Brawo!« zawołał pan, podając rękę zdumiałemu chłopu, »daruj mi moje niedowiarstwo!« a uczę stowawszy go jak najlepiej, hojnie obdarzonego- do domu odesłał.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:41
        Hrabia jeden rudobrody polując z królem francuskim, natrafił na chłopa już nie młodego, brody jednak nie mającego. Chcąc tedy króla ucieszyć, począł żartować z owego chłopa, iż on brody nie miał. Chłop długo milczał; nakoniec gdy hrabia nie przestawał go pytać, czemuby om brody nie miał, odpowiedział: »Panie hrabio,, wtenczas gdy Pan Bóg brody rozdawał, przysze dłem już na sam koniec, kiedy już nie było in nych bród prócz rudych. Co widząc, wolałem żadnej nie mieć brody, jak wziąć rudą.«
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:44
        Pan i młynarz. Pewien pan, dziwnego humoru, objąwszy no wo zakupione dobra, dowiedział się, iż owczarz jego bawił się wróżeniem. Przyzwał go więc do siebie i zapytał: »Prawdaż to jest, że się bawisz wróżeniem ?« — »Potwarz to jest przed panem złośliwie na mnie rzucona; nie znam się do ni czego więcej, jak tylko do pewnych wiadomości, czerpanych z spostrzeżeń gospodarczych.« — »Jakożkolwiek bądź, rozwiąż mi te cztery za gadki, to jest: 1) gdzie jest środek świata? 2) jakiej ja jestem ceny? 3) czemubym rad był? i 4) co myślę? Jeżeli mi na te cztery pytania nat3 r chmiast dostatecznie nie odpowiesz, każę cię spławić w rzece.« — »Ależ, panie, to nie jest w mojej mocy rozwiązać te zagadki; takowa wia domość przechodzi obręb ludzkiego rozumu.« »Co mi tam do tego, to nie zwódź ludzi i nie rób się prorokiem, kiedyś nie wziął tego daru od Boga; odpowiadaj natychmiast.« Biedny ow czarz, widząc dziki humor i popędliwość pana szalonego, nie chciał dalej z nim się ucierać, ale tylko o czas namysłu do jutra prosił, na co pan też przystał. Gdy ze dworu do domu ow czarz powraca, spotyka się z młynarzem, który spostrzegłszy go w pomieszaniu, pyta się, co tego za przyczyna? Opowiada mu owczarz rzecz całą. Na to rzecze młynarz: »Nie turbuj się, przyjacielu, już ja to biorę na siebie. Czy zna cię dziedzic ?« — »Pierwszy raz jam go widział i on mnie, i to jeszcze teraz oto zmrokiem.« — »No, to tem lepiej. Bądź dobrej myśli, jutro do ciebie przyjdę raniuchno, dasz mi swój kapelusz i ubiór, ja za ciebie pójdę do dworu, jeszcze mnie pan nie widział, i bądźcie pewni, że ja go uspokoję.« Owczarz znając z gruntu obrotną i przebiegłą na wszystkie sztuki głowę młynarza, przystał z chęcią na ten projekt i nazajutrz ra- niuteńko przestroił młynarza w swoje suknie. Ten idzie do dworu i prosi, aby powiedziano panu, iż owczarz przyszedł z odpowiedzią na zadane mu zagadki. Ciekawy pan kazał go wpu ścić do swego pokoju i pyta go: »Gdzie jest środek świata?« — »Zaraz, panie, nietylko po wiem gdzie jest, ale go nawet i wytknę; proszę ze mną, jeźli łaska, w pole! Gdy wyszli za wieś, wyciąga młynarz żerdź z płota, znaczy ją kredą na pewne miary, celuje to po niebie, to po zie mi; naostatek zatknąwszy w ziemię, rzecze: »Oto tu właśnie, panie, jak ta żerdź stoi, jest sam środek świata!« — »Zkądże ci to ta wiado mość ?« — »Ha! dzisiejszej nocy doczytałem się w jednej książce.« — »Ale przekonaj mnie, że tu jest środek świata.« — »Niech się pan spu ści na moje słowo; wolno panu wszystkich rachmistrzów i mierników z całego świata sprowa dzić, a jeźli się okaże, żem choć na cal chybił, to wolno będzie panu czynić ze mną, co się po doba. — No, niechaj to już tak będzie, a te raz pójdźmy do drugiej zagadki: wiele też mnie cenisz? — Mości panie, niech to będzie bez urazy pańskiej, co powiem. Pan Jezus, król nie ba i ziemi, oceniony był i sprzedany za trzydzie ści srebrników; tak rozumiem, że gdybym ja pana oszacował dwadzieścia dziewięć srebrników, toby nie miał pan przyczyny na złą taksę na rzekać. — Przeciwko temu nie mam ci nic do nadmienienia; ale co mi na to powiesz: czemu bym rad był? — Bagatela! ja to jeszcze wczoraj wiedziałem. Oto pan radby mnie pod chwycić, żebym na którekolwiek zapytanie nie umiał odpowiedzieć, nie prawdaż? — Zgadłeś poniekąd, ale zgadnijże jeszcze czwartą zagadkę: co ja myślę? — Co mi za wielka rzecz! Pan myśli, że ja jestem owczarz? — Tak jest. — A to bajka, ponieważ ja jestem młynarz tutej szy. Zadziwił się pan nad tym fortelem i zro zumiawszy rzecz całą, był zawsze i na owczarza i na młynarza łaska
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:47
        Głupi zasłyszawszy gdzieś, że kruk więcej niż dwieście lat żyje, kupił sobie tego ptaka, chcąc się o tem przekonać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:53
        Gdzie te czasy, gdy Bernardyn gość był pożądany, Wszystkich cieszył wiodąc z sobą wełniste barany! Co to było za wesele dla młodych dziateczek, Gdy baranków Bernardyńskich zadzwoni dzwoneczek. Ksiądz siwiuchny jak gołąbek, mile pozdrowiony, Wchodzi mówiąc: Niechże będzie Chi^stus pochwalony!: To rodzicom, to coś powie drobnej naszej rzeszy; Czasem straszy ogórkami, czasem bawi, śmieszy. Po wódeczce, po obiadku jedzie sobie dalej, Gdzie mu w Imie Chrystusowe nocleg zgotowali. Pomnę, jak serami, chlebem, matka go darzyła, Ciesząc się, że jego ręka nam błogosławiła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:55
        I. Pani kasztelanowa K. znana była w całej okolicy' z nieograniczonej dumy, a bardzo ograniczonego umy słu, co zwyczajnie jedno z drugiem w parze chodzi.. Pan kasztelan K., godny jej małżonek, miał serce do bre, lubił spokój w domu, a nadewszystko grosze. Ze zaś jejmość wniosła znaczny posążek w dobrach i go tówce, jegomość zatem rad nie rad ulegać jej musiał, i na pierwszy rzut oka nie trudno było rozpoznać, kto. w domu kasztelańskim rej wodził. Razu jednego kwe- starz z poblizkiego klasztoru zajechał na dziedziniec przed dwór państwa kasztelaństwa, a dowiedziawszy się od sług, że pana kasztelana w domu nie było, wo źnicy swemu koni wyprządz nie kazał, przekonany, że nienajlepszego dozna przyjęcia, jako prosty braciszek w domu, gdzie tylko wielmożnych i jaśnie wielebnycmile przyjmowano, i że wkrótce znowu nawrócić trzeba będzie. — Zbliżała się właśnie godzina obiadowa, gdy kwestarz z dobrym apetytem, wpuszczony przez odźwier nego do komnaty pani kasztelanowej, klasztor swój wspaniałomyślności Jw. protektórki, jak ją nazwał, po lecał; a lubo sobie wiele po tej wspaniałomyślności nie obiecywał, sądził przecież, że przynajmniej, na mo- , cy praw gościnności, dobry obiadek dla siebie i obro- czek dla koni pozyska. Skrzywiła się pani kasztelanowa na widok prostego kwestarza i z góry mu oświadczyła, aby poszedł do kuchni, gdzie się będzie mógł zasilić! Na to odrzekł jej obrażony kwestarz: »Gdyby tu tylko o moją chodziło osobę, zjadłbym obiad nie tylko w ku chni, ale nawet i gdzieindziej; ale mając na sobie su kienkę klasztorną, ubliżyłbym tym krokiem całemu zakonowi; wolę zatem głodny wyjechać, niż coś podo bnego uczynić.« Zmieszało to nieco panią kasztelanową, która gwardyana obrazić się lękała, ażeby w niedzielę lub na odpuście, oddając wet za wet, nie pominął jej w chwili, gdy zgromadzonym paniom patynę po mszy św. do pocałowania podaje, a ubliżenie takowe byłoby ją okropnie w oczach całego sąsiedztwa upokorzyło. » Kiedy tak,« rzecze po chwili do kwestarza, » zjesz wasze (przydomek, jakim zwykle osoby niższego rzędu uraczała,) przy moim stole obiad.« Niedługo potem dano na stół, a kwestarz, złożywszy swoją laskę i kapelusz przy samych drzwiach, i zasiadłszy na szarym końcu (jak się samo przez się rozumie), zaczął zaja dać potrawy i postanowił ograniczyć się tylko na od powiedzi, jeżeliby był zapytany, i znosić aż do końca obiadu przycinki, jakich z pewnością dla niego jejmość szczędzić nie zechce. I tak się też stało. Już pieczyste było na stole, zwykły znak końca obiadu, kiedy pani kasztelanowa odzywa się do kwestarza: »Wasze jesteś zapewne synem jakiego chłopa lub rzemieślnika, bo takiej kondycyi ludzie tylko zwykle kwestarzami by wają^ — »Rzemieślnika biednego, jw. dobrodziejko!« odrzekł pokornie kwestarz. — »A jakiejże był profesyi ten ojciec waszeci?« zapytała znowu kasztelanowa. Kwestarz, już nasycony, nie namyśla się długo, i kon- tent z sposobności oddania za swoje, rzecze z przyci skiem: »Był on bednarzem, a komu piątej klepki bra kowało, temu ją wprawiał.« Słowa te dotknęły do żywego panią kasztelanową i postanowiła się zemścić przykładnie za taką obrazę, ale zanim sługi zgroma dzić zdołała, kwestarz nie w ciemię bity, ująwszy laskę i kapelusz, wyniósł się czemprędzej z sali, i wsiadłszy na brykę, szczęśliwie i spieszno w dalszą dążył dro gę. Wypadek ten jednak nie był bez korzyści. Upoko rzona kasztelanowa poznała swe błędy i całkiem si£ zmieniła, a mąż, wróciwszy w kilka dni do domu i dowiedziawszy się o wszystkiem, sprowadził napowrót do domu swego kwestarza, hojnie uraczył, o częste bywanie u siebie prosił i klasztor sowitą jałmużną obdarzy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:57
        Do klasztoru XX. Dominikanów w W przy był nowy kwestarz. Przeor wysyłając go po raz pier wszy na kwestę, opisał mu w krótkości najbliższych obywateli, wymieniając szczególniej tych, co najwięcej dla klasztoru czynili, i dając przestrogę, jak sobie u- jąć mniej ochoczych lub wcale skąpych. Do rzędu ostatnich należał pan z panów, antenat z antenatów, bogaty ; ale bardzo skąpy j. w. K., w blizkości W., u którego zwykle kwestarze tylko dla zachowania for malności bywali, puszczając się w dalszą drogę. Nasz nowy kwestarz jednak najpierw do j. w. K. przybywa i myśli, że jako pierwszy raz w tym domu będącemu, wsparcia jakiego dla klasztoru nie odmówi. Tymczas— 46 — pan K. ujrzawszy nowego kwestarza, którego powierzcho wność prócz tego nie wiele obiecywała, zaczyna zaraz z góry: »Napróżnoś się tu trudził, mój mosanie, mc nie dostaniesz, bo to rzecz już niepotrzebna.« — »A to czemu ?« zapytał się zdziwiony takiem zagadnięciem kwestarz. — »Oto dla tego,« rzeki p. K., »że religii katolickiej już nie ma, i klasztory pozamykają, gdyż się papież z imperatorową ożenił.« — Na taki wybieg brudnego skępstwa kwestarz ani słowa nie odpowiedział i niebawem dalej pojechał. Przybywszy do najbliższego dworu, zapytany po uprzejmem powitaniu zwykłą lor- mułą: »Co tam słychać nowego, mój księże?« odpo wiedział z udanem pomięszaniem: »Nic dobrego, same nieszczęścia; oto j. w. K. zwaryował.« - Zdziwiło to wszystkich, ile że dzień przedtem jeszcze widziano p. K. zdrowiuteńkiego, ale na uroczyste zapewnienia kwe starza uwierzono nareszcie. Tę samą piosnkę powtó rzył kwestarz w kilku jeszcze innych domach i nie bawem całe sąsiedztwo zjechało się pocieszać strapioną tym wypadkiem żonę. Dopiero teraz wykryła się rzecz cała. J. w. K. musiał nareszcie przyznać słusznosc kwestarzowi; a chcąc to ile możności w żart obrócic, mimo ogromnego skępstwa gości uraczył, i zaprosiwszy kwestarza do siebie, za dowcip podziękował i po laz pierwszy klasztor nader hojnie obdarzył.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 21:59
        III. Dwóch kwestarzy założyło się z sobą, kto z nich więcej na nadchodzące święta wielkanocne dla swego ukwestuje klasztoru. Jeden z nich był z K., drugi z P. Podług poprzedniej umowy zjeżdżają się na kilka dni przed świętami do jednej karczmy i tam zbiory swoje porównywają. Prócz znacznej ilości kiełbas, szynek, dro biu, masła, jaj itd., kwestarz z P. miał jeszcze całe— 47 - wieprza zabitego na swej bryczce i tym sposobem zakład wygrał. Zmartwiony kolega jego z K. przegraną, myśli, jakimby się sposobem za to w delikatny zemścić spo sób, ile że wszędzie lubiony, był pewien zawczasu wy granej. Naraz dowiaduje się, iż w tej samej wsi umarł biedny wyrobnik; korzysta zaraz z tego i wieczorem udawszy się do jego stroskanej żony, oświadcza jej, te przez wzgląd na jej ubóstwo, a razem i poczciwość, zwłoki jej męża do klasztoru 00. Dominikanów w P. zabierze, gdzie je z uczciwością bez kosztu pochowają i żałobne nabożeństwo za duszę nieboszczyka po świę tach odprawią. Równocześnie oznaczył jej dzień, w któ- rymby sama na to nabożeństwo przybyła. Otrzymawszy zezwolenie, wraca się tajemnie do stajni, gdzie bryki ich stały, bierze owego wieprza na swoją, a przynie sionego tymczasem trupa w worze na brykę swego kolegi kładzie. Równo z świtem ruszyli obydwaj w dal szą drogę, obydwaj wielce ucieszeni. Ale jakież było zdziwienie biednego kwestarza z P., kiedy za przyby ciem do klasztoru zamiast tłustego wieprza trupa wy dobyto. Poznał zaraz w tern sprawkę swego kolegi; ale cóż było robić, trzeba było ciało pochować, a nadto za przybyciem żony nieboszczyka, dla pokrycia tej rzeczy, wigilie odśpiewać i mszą żałobną odprawić. Że kwestarz z K. niedługo potem innego dostawił wieprza i śmiechu ztąd dużo powstało, nie potrzebuję nad mieniać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:13
        W pewnem miasteczku był zwyczaj, że gdy jacy małżonkowie byli w stanie udowodnić, iż w przeciągu jednego roku i dni dziesięciu w naj lepszej harmonii żyli, wówczas od magistratu po łeć słoniny w podarunku dostawali. Pewnego ra zu zgłosiło się było takie małżeństwo po ów po darunek do magistratu. Złożyli oni wprawdzie podobne świadectwa, z tern wszystkiem jeden z ławników, zażywszy tabaczki, zapytał się mę ża, w coby chciał zabrać taki połeć słoniny. — »W ten tu worek, wielmożny panie.« — » Ale co się wam zdaje? gdzież ona się tu zmieści?« —* »A widzisz, psia wełno,« odezwała się żoneczka do męża, »nie mówiłamże ci, że ta worczyna na nic się nie zda? Nie żarłamże się do upadłego, aż mi się sucho w gębie zrobiło, a ty uparty koźle zawsze przy tern zostawałeś, że przydatny będzie.« — »Skoro wy w takiej żyjecie zgo dzie,« rzecze ławnik, »to bądźcie zdrowi, a sło- ninkę sobie wyperswaduj cie.«
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:16
        DjaTaeł i mądry chłop. Chłop jeden potrzebując pieniędzy, poszedł 0 północy do czarnego lasu, przywołał djabła 1 zawarł z nim o pożyczenie pieniędzy umowę na duszę swoją w tej treści: że mu djabeł po życzy pełną czapkę pieniędzy, a on mu ją odda z czubem; skoro zaś chłop nie będzie mógł od dać djabłu owych pieniędzy, odda mu swoją du szę, ale pod temi warunkami: najprzód, termin jak chojna zwiędła w lesie opadnie; powtóre, je śli potrafi świsnąć tak jak chłop; dalej, jeśli tak wielki ciężar jak on, djabeł wyrzuci w górę, i tak prędko jak on, djabeł biegać będzie. Śmiał się djabeł z takich warunków, i pewny będąc duszy, kontrakt podpisał — a chłop za brał pieniądze i poszedł do domu. Minął rok jeden, djabeł przychodzi do lasu, chojna zielona, przychodzi na drugi chojna zie lona, przychodzi jeszcze za pół roku, a chojna zielona. Rozgniewany djabeł obdarł cały las z chojny i przyszedł po pieniądze albo po duszę do swo jego dłużnika. Chłop źaprowadziwszy djabła do drugiego la su, pokazał mu zieloną chojnę, ale djabeł przy pomniał chłopu, że nie o ten, ale o tamten lbyła umowa, i dlatego chłop ma mu oddać pie niądze lub duszę, bo on (djabeł) jest gotów tak głośno świsnąć, że aż w piekle usłyszą. — »No, gwiźnij, gwiźnij!« rzecze chłop. A djabeł jak świsnął, to z pobliskich drzew liście zleciały, ptaki pierzchliwie uciekły i sły chać było jak na wsiach psy wyły. Chłop tymczasem robił obręcz, a djabeł mu rzekł: — »Porzuć niepotrzebną robotę i gwiźnij głośniej ode mnie.« — »Zaraz,« odpowie chłop, »tylko skończę tę obręcz.« — »A to na co ?« Chłop spokojnie odpowiedział: — »Obręcz na twoją potrzebna głowę, ba jak ja gwizdnę, a nie miałbyś na swoim łbie tej obręczy, to choć twardy twój łeb jak kamień, na pół by się rozpęknął.« — »Nie gwizdaj, nie gwizdaj, kiedy mi łeb ma pęknąć, a cóżby mi ta słaba obręcz pomo gła ?« wymówił prędko djabeł, i chłop od gwi zdania został uwolniony. Do uskutecznienia drugiego warunku djabeł przyniósł z sobą z piekła ogromną żelazną kulę, i tę jak wyrzucił w górę, obłoki ją okryły i do piero za godzinę spadła. — »No, rzuć wyżej tę kulę,« rzekł djabeł do chłopa, a chłop ciągle patrzał w niebo. — »I czegóż się tam tak patrzysz, już kula spadła, rzucaj.« A chłop na to: — »Bo ja mam brata, świętym kowalem jest w niebie, o patrz, jak on wygląda i kiwa, bym tę kulę mu rzucił.« — »Stój, stój!« zawoła djabeł, . »utraciłbyś mi tę kulę, a ja pożyczyłem ją sobie u starszego w piekle; dałżebym sobie, jeślibym jej mu nie zwrócił.« A zatem i od rzucenia kuli chłop został uwolniony. — »No, to jeszcze jedno,« rzecze djabeł, »mamy się ścigać,« i był pewny, że chłopa przegoni. Ale chłop miał przy sobie zająca, którego pokazując djabłowi, rzekł: — »Na taką bagatelę nie będę się sam fa tygował, lecz oto ten nawet mój mały brat prze goni ciebie.« Djabeł obejrzawszy zająca, był pewny, że brat chłopa tak maleókiemi nóżkami nie potrafi go prześcignąć. Stanęli więc w równi, raz •— dwa — trzy — i ruszył djabeł jak chmura, a zając kontent, że się wyrwał na wolność, uciekł zwyczajnie jak za jąc, djabła przepędził, a djabeł za nim poleciał, i nigdy się już o pieniądze ani o duszę chłopa nie upominał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:17
        DjaTaeł i mądry chłop. Chłop jeden potrzebując pieniędzy, poszedł 0 północy do czarnego lasu, przywołał djabła 1 zawarł z nim o pożyczenie pieniędzy umowę na duszę swoją w tej treści: że mu djabeł po życzy pełną czapkę pieniędzy, a on mu ją odda z czubem; skoro zaś chłop nie będzie mógł od dać djabłu owych pieniędzy, odda mu swoją du szę, ale pod temi warunkami: najprzód, termin jak chojna zwiędła w lesie opadnie; powtóre, je śli potrafi świsnąć tak jak chłop; dalej, jeśli tak wielki ciężar jak on, djabeł wyrzuci w górę, i tak prędko jak on, djabeł biegać będzie. Śmiał się djabeł z takich warunków, i pewny będąc duszy, kontrakt podpisał — a chłop za brał pieniądze i poszedł do domu. Minął rok jeden, djabeł przychodzi do lasu, chojna zielona, przychodzi na drugi chojna zie lona, przychodzi jeszcze za pół roku, a chojna zielona. Rozgniewany djabeł obdarł cały las z chojny i przyszedł po pieniądze albo po duszę do swo jego dłużnika. Chłop źaprowadziwszy djabła do drugiego la su, pokazał mu zieloną chojnę, ale djabeł przy pomniał chłopu, że nie o ten, ale o tamten lbyła umowa, i dlatego chłop ma mu oddać pie niądze lub duszę, bo on (djabeł) jest gotów tak głośno świsnąć, że aż w piekle usłyszą. — »No, gwiźnij, gwiźnij!« rzecze chłop. A djabeł jak świsnął, to z pobliskich drzew liście zleciały, ptaki pierzchliwie uciekły i sły chać było jak na wsiach psy wyły. Chłop tymczasem robił obręcz, a djabeł mu rzekł: — »Porzuć niepotrzebną robotę i gwiźnij głośniej ode mnie.« — »Zaraz,« odpowie chłop, »tylko skończę tę obręcz.« — »A to na co ?« Chłop spokojnie odpowiedział: — »Obręcz na twoją potrzebna głowę, ba jak ja gwizdnę, a nie miałbyś na swoim łbie tej obręczy, to choć twardy twój łeb jak kamień, na pół by się rozpęknął.« — »Nie gwizdaj, nie gwizdaj, kiedy mi łeb ma pęknąć, a cóżby mi ta słaba obręcz pomo gła ?« wymówił prędko djabeł, i chłop od gwi zdania został uwolniony. Do uskutecznienia drugiego warunku djabeł przyniósł z sobą z piekła ogromną żelazną kulę, i tę jak wyrzucił w górę, obłoki ją okryły i do piero za godzinę spadła. — »No, rzuć wyżej tę kulę,« rzekł djabeł do chłopa, a chłop ciągle patrzał w niebo. — »I czegóż się tam tak patrzysz, już kula spadła, rzucaj.« A chłop na to: — »Bo ja mam brata, świętym kowalem jest w niebie, o patrz, jak on wygląda i kiwa, bym tę kulę mu rzucił.« — »Stój, stój!« zawoła djabeł, . »utraciłbyś mi tę kulę, a ja pożyczyłem ją sobie u starszego w piekle; dałżebym sobie, jeślibym jej mu nie zwrócił.« A zatem i od rzucenia kuli chłop został uwolniony. — »No, to jeszcze jedno,« rzecze djabeł, »mamy się ścigać,« i był pewny, że chłopa przegoni. Ale chłop miał przy sobie zająca, którego pokazując djabłowi, rzekł: — »Na taką bagatelę nie będę się sam fa tygował, lecz oto ten nawet mój mały brat prze goni ciebie.« Djabeł obejrzawszy zająca, był pewny, że brat chłopa tak maleókiemi nóżkami nie potrafi go prześcignąć. Stanęli więc w równi, raz •— dwa — trzy — i ruszył djabeł jak chmura, a zając kontent, że się wyrwał na wolność, uciekł zwyczajnie jak za jąc, djabła przepędził, a djabeł za nim poleciał, i nigdy się już o pieniądze ani o duszę chłopa nie upominał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:18
        Jak Kuba wyleczył Kasie z lenistwa. Kuba dostał bardzo leniwą żonę. Nie ruszyła się ona przez cały dzień do żadnej pracy, mu siał więc sam nietylko zajmować się gospodar stwem, ale jeszcze izbę zamiatać i jedzenie wa rzyć. Tak minął dzień jeden, drugi, a wreszcie i cały tydzień po weselu. Widząc, że gdyby tak dłużej trwać miało, musiałby wkrótce wyjść na dziada, wziął się wreszcie na sposób. Wieczorem gdy Kaśka już była w łóżku, bierze swoją skó rzaną torbę, która zawsze wisiała kole okna, a potem łepski pręt laskowy w rękę i tak od zywa się do torby: »Moja torbo! ja robię jak wół, a ty wisisz i wisisz; ja gotuję jeść, a ty na to spokojnie patrzysz; a wszakże ja cię mam, abyś przynajmniej jeść mi ugotowała i porządek w domu zrobiła. Tak przecież na dal być nie może, co nie, to nie! Widzisz oto ten kij ? Jak mi od dziś dnia nie ugotujesz regularnie śniada nia, obiadu i wieczerzy; jak mi nie pościelesz łóżka i nie poumywasz czysto statków; jak mi nie zamieciesz porządnie izby, komory i sieni, to ten kij oto będzie cię miał w robocie, tak jak jestem Kuba!« Potem powiesił torbę na swo je miejsce i położył się spać. A Kaśka śmiała się w duchu i myślała sobie: Jaki też to głuten mój Kuba; alboż ta torba będzie mogła ro bić? przecież ona nie żywa! ale nie mówiła nic do Kuby, jeno była ciekawa końca. Na drugi dzień potem znowu Kuba musiał zrobić porządek w chałupie i jeść gotować, bo Kaśka nie domyślając się, żeby to do niej sto sował, nie wzięła się do niczego, jeno myślała: a widzisz, głupcze, wszak ci się na nic nie przy dało, coś mówił do swojej torby. Kiedy już było po wieczerzy i Kaśka położyła się w łóżko, ode zwał się Kuba do niej: »Kasiu, wszakżeś sama słyszała, com wczoraj mówił do torby i widzia łaś też sama, że z tego wszystkiego nic nie zro biła, com jej był powiedział.« A Kaśka na to: »A nu, prawdać!« — »A więc,« mówi Kuba dalej, »trzeba jej dać pamiętne, bo Kuba żarto wać nie lubi. Wstań jeno, Kasiu, a pomożesz mi też kole tej szelmowskiej torby.« Kaśka wię cej ciekawa, co z tego będzie, aniżeli posłuszna, wyskakuje czemprędzej z łóżka i nawet się nie obłóczy, jeno staje w koszuli. A Kuba zawie siwszy torbę Kaśce na plecach, zacznie kijem tórbę młócić i młócić, wołając: »A słuchaj torbo, a słuchaj!« Kaśka w krzyk; ale Kuba jak bije, tak bije; jak wali tak ■wali. Dopiero gdy miar kował, że Kaśce dobrze zbił plecy, zaprzestał swojej młócki. Zdejmuje potem z Kaśki torbę i wiesza ją znowu na swojem miejscu i znowu mówi jak wczoraj i grozi jej, że jak go znowu nie usłucha, to znowu dostanie takie smary. Następnie podziękował Kaśce za to,^ że mu trzy mała torbę, i położyli się spać w jak najlepszej zgodzie, choć Kaśka aż się spociła po tern sma rowidle. A kiedy usnęła, to tak spała po owej łaźni, jakby ją kto zarznął, i nie prędzej się obudziła, aż był dzień bielusieńki. Kuba zas wstał jak zwyczajnie, ugotował śniadanie, wyje chał w pole, a Kaśkę zostawił w łóżku, i zno wu jej nic nie mówił, ani jej nawet nie obudził 4o śniadania, jeno sam zjadł z parobkiem. Kiedy już było kawał na dzień, obudzą się Kaśka i widzi, że to już blisko południa, a tu Kuby już w domu nie masz. Patrzy na torbę, ale torba do niczego się nie zabiera, jeno wisi jak zawsze; myśli więc sobie: »Pewnieć to mnie samej w r szystko trzeba zrobić, bo przy torbie i mnieby się znowu oberwało.« Kiedy więc me wstanie, a nie zacznie najpierw uprzątać po izbie, zamiatać, pościełać łóżka i umywać statki; kie y nie napaii ognia, a potem kiedy nie zagnie rę kawów, a nie zacznie gnieść klusek i gotować, że oto to wszystko w oka mgnieniu było gotowe, a w drugie oka mgnienie jużci to było po ca ej robocie, i Kaśka miała wprzód jeszcze gotowy obiad, nim Kuba przyjechał był z pola. A jak tylko wjechał na podwArze, wybiega natychmiast Kaśka naprzeciwko niemu (czego przedtem nigdy nie robiła) i woła go jeść. Zdziwiło to Kub- 64 — ale razem ucieszyło, że mu się tak od razu Ka śka naprawiła. Od tego czasu Kaśka stała się zupełnie in ną; wstawała rychło rano, utrzymywała wzorowy porządek w domu i jadło na czas wystawiała. Słowem, była z niej odtąd pracowita i dobra gospodyni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:25
        Dowcipny wyrok. Pewien Chrześcianin pożyczył był od żyda w Konstantynopolu 500 talarów. Żyd, aby był pewniejszym odebrania na terminie wyznaczonym swego kapitału i prowizyi, wymógł na Chrześcia- ninie potrzebą w ówczas ściśnionym, iż mu się zobowiązał na piśmie, że gdyby na termin nie złożył długu całkowitego z procentem, miał dać żydowi dwie uncye swego własnego ciała. Ter min nadszedł, a Chrześcianin był w niemożności uiszczenia się z długu i warunkowi umówionemu zadosyć uczynić wzbraniał się. Soliman II., suł tan turecki, będąc o tern uwiadomiony, kazał ich obydwóch przywołać przed siebie. Gdy stanęli, zapytał się ich, czyliby to praw r dą biło, co o nich słyszał, to jest, iż taki układ pomiędzy ^ sobą zrobili. Chrześcianin nie mógł się tego za przeć, gdyż żyd złożył skrypt ręką Chrześcianina pisany, w którym wszystko było wy łuszczone. Widząc więc oczywistość tak jasną sprawy, rzekł do Chrześcianina, iż powinien się natychmiast uiścić w warunku przyrzeczonym; obróciwszy się zaś do żyda i kazawszy mu podać brzytwę, rze- •cze: » Rznij, gdzie ci się podoba, lecz żebyś nie mniej nie więcej urżnął jak dwie uncye; w prze ciwnym razie natychmiast powiesić cię każę.« — Żyd wolał stracić pieniądze, niż wystawiać życieswoje na tak oczywiste niebezpieczeństwo, i na tychmiast oddał skrypt Chrześcianinowi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:30
        Kilku żołnierzy poszło się kąpać, z których jeden od dawna dręczony melancholią, korzystał z tej okazyi i rzucił się do wody, aby się uto pić. Kamraci jednak jego, spostrzegłszy to, wsko czyli za nim w rzekę, a nurka dawszy, w mo ment go złapali i z wody wydobyli. Ale cóż ztąd? Ten, nie kontent że mu przeszkodzono w prze niesieniu się na tamten świat, przypomniał sobie owo przysłowie »Co ma wisieć, nie utonie« i tak odpocząwszy cokolwiek, zabrał znienacka swoje manatki, szedł ku wierzbie opodal nad brzegiem stojącej, zaczął się nibyto ubierać, a wziąwszy chustkę od nosa oraz ze szyi, skręcił obiedwie co tchu, zarzucił je na gałęzi, i tak się powiesił. Kamraci jego wcale na to nie uważali, ale jeden z flisów spostrzegłszy to, jedząc właśnie groch na tratfie, rękę z łyżką podniósł i odezwał się do nich: »Panowie żołnierze! wasz kamrat po wiesił się tam na wierzbie.« Ale ci odpowiedzieli mu na to spokojnie: »Gadasz sam nie wiesz co;> pized dobrą chwilą wpadł był on do wody, więc się biedak teraz cokolwiek suszy na powietrzu.«
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:33
        Podstęp skąpca. Skąpiec jeden, ponieważ pobyt w wielkiem mieście bardzo wiele kosztuje, nigdy ze w r si nie wyjeżdżał. — Na prośbę przyjaciół i krewnych mieszkających w stolicy, dał się raz nakłonić do ich odwiedzenia. Ledwo tylko z powozu wysiadł, odesłał konie do domu, aby nie potrzebował za popas płacić. Zniewolony znowu w kilka dni na mową pozwolił się wciągnąć do wzięcia udziału w przejażdżce konnej po polu, i najmującemu konie dał dla pewności zadatek. Okoliczności ja kieś popsuły ten projekt, a skąpiec niezmiernie się kłopotał, jakimby sposobem talara zadatku mógł odzyskać. Nareszcie wpadł mu do głowy taki podstęp: Poszedł do najmującego konie i prosił, aby mu pokazano wierzchowca, na któ rym jechać miał. Ogląda go, nakoniec wziąwszy kij, mierzy jego długość. Właściciel zdumiały prosi go o wytłumaczenie. »Przyjacielu!« rzecze mu sknera, »koń ten trzech nas nieść powinien, mierzę go, czy się na nim pomieścimy.« — '»Jakto?« spyta właściciel, »czy myślisz, że ja na to pozwolę? Nie, żadną miarą!.. Oto masz twój zadatek, wyrzekam się wszelkiego zysku, kontent, że mi koń zdrowym zostanie!« Tego też właśnie chciał skąpiec; wziął pieniądze, ukło nił się i z ukontentowaniem wyszedł
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:35
        Pojętny synalek. Pewien nauczyciel miał syna, wielkiego nie uka. Przy każdym niemal egzaminie publicznym zmartwił on głupotą swoją biednego ojca. Raz tedy dniem przed egzaminem chciał go ojciec przygotować do rozwiązania zadać się mających zapytań i tak się do niego odezwał: »Słuchajno i uważaj! Noe miał trzech synów, jeden nazywał ‘Się Sem, drugi Cham, a trzeci Jafet. Jakże się ich ojciec nazywał?« Daremne było zapytanie, gdyż godny synalek nic nie umiał na to odpo wiedzieć. Westchnął biedny ojciec, nową z nim rozpoczął próbę i tak rzekł do niego: »Naprzy- kład, pan Rzempoła, nasz organista, ma również trzech synów: jednemu Ludwiś, drugiemu Mi chaś, trzeciemu Antek; któż jest ich ojcem?« — »Juścić nie kto inny, jak pan organista,« ode zwał się najukochańszy synek. Przekonany tatuś, że synek przecie pojął, o co szło, śmiało naza jutrz w T czasie egzaminu toż samo zadał mu za pytanie: »Noe miał trzech synów, a ci byli: Sem, Cham i Jafet, któż był ich ojcem?« — »Juścić nie kto inny, jak pan Rzempoła, orga nista nasz kochany,« była odpowiedź
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:36
        Systema. Trzech wędrowców, odprawując podróż razem z sobą, przybyli do domu gościnnego, wszyscy z dobrym apetytem. Między patrawami dano im na jednym półmisku dwa gołąbki i jednę kuro patwę. Obyczajność kazała, żeby każdy brał dla siebie to, co przed nim leżało. Jeden z nich miał apetyt na kuropatwę, która ku jego kole dze obrócona była. Nie chcąc grubiaństwa po pełnić, ani też jawnie z chęcią swoją do niej się wydać, przedsięwziął dowcipnym sposobem dopiąć swego zamiaru. Zaczyna zatem mowę o różnych systematach filozoficznych, nad któro systema Kopernika przenosi. »Bo to żebyście wiedzieli,« rzecze do kolegów, »jak to jest pro ste i naturalne systema! Wystawcie sobie na- przykład, że półmisek ten jest ziemią; Kopernik tak jej obrot naznacza...« To mówiąc, obraca półmisek i stawia kuropatwę prosto przed siebie. Zrozumiał fortel kolega, który równy miał na nią apetyt, i rzekł: »Prawda, że systema Koper nika jest powszechnie poważane i przyjęte, ale ja się wolę trzymać dawnego system atu, który ziemię nieporuszoną w miejscu stanowi.« To rzekłszy, obrócił nazad, tak jak stał pierwej półmisek, kuropatwą prosto do siebie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:37
        Systema. Trzech wędrowców, odprawując podróż razem z sobą, przybyli do domu gościnnego, wszyscy z dobrym apetytem. Między patrawami dano im na jednym półmisku dwa gołąbki i jednę kuro patwę. Obyczajność kazała, żeby każdy brał dla siebie to, co przed nim leżało. Jeden z nich miał apetyt na kuropatwę, która ku jego kole dze obrócona była. Nie chcąc grubiaństwa po pełnić, ani też jawnie z chęcią swoją do niej się wydać, przedsięwziął dowcipnym sposobem dopiąć swego zamiaru. Zaczyna zatem mowę o różnych systematach filozoficznych, nad któro systema Kopernika przenosi. »Bo to żebyście wiedzieli,« rzecze do kolegów, »jak to jest pro ste i naturalne systema! Wystawcie sobie na- przykład, że półmisek ten jest ziemią; Kopernik tak jej obrot naznacza...« To mówiąc, obraca półmisek i stawia kuropatwę prosto przed siebie. Zrozumiał fortel kolega, który równy miał na nią apetyt, i rzekł: »Prawda, że systema Koper nika jest powszechnie poważane i przyjęte, ale ja się wolę trzymać dawnego system atu, który ziemię nieporuszoną w miejscu stanowi.« To rzekłszy, obrócił nazad, tak jak stał pierwej półmisek, kuropatwą prosto do siebie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:37
        Systema. Trzech wędrowców, odprawując podróż razem z sobą, przybyli do domu gościnnego, wszyscy z dobrym apetytem. Między patrawami dano im na jednym półmisku dwa gołąbki i jednę kuro patwę. Obyczajność kazała, żeby każdy brał dla siebie to, co przed nim leżało. Jeden z nich miał apetyt na kuropatwę, która ku jego kole dze obrócona była. Nie chcąc grubiaństwa po pełnić, ani też jawnie z chęcią swoją do niej się wydać, przedsięwziął dowcipnym sposobem dopiąć swego zamiaru. Zaczyna zatem mowę o różnych systematach filozoficznych, nad któro systema Kopernika przenosi. »Bo to żebyście wiedzieli,« rzecze do kolegów, »jak to jest pro ste i naturalne systema! Wystawcie sobie na- przykład, że półmisek ten jest ziemią; Kopernik tak jej obrot naznacza...« To mówiąc, obraca półmisek i stawia kuropatwę prosto przed siebie. Zrozumiał fortel kolega, który równy miał na nią apetyt, i rzekł: »Prawda, że systema Koper nika jest powszechnie poważane i przyjęte, ale ja się wolę trzymać dawnego system atu, który ziemię nieporuszoną w miejscu stanowi.« To rzekłszy, obrócił nazad, tak jak stał pierwej półmisek, kuropatwą prosto do siebie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:40
        Śmiały balwierz. Pewien oficer miał zwyczaj, skoro przyszedł golić go balwierz, kłaść parę nabitych pistoletów na stole, odgrażając się, iż gdyby go choć tro chę brzytwą zadrasnął, zaraz mu w łeb wypali. Niejeden balwierz, zrażony taką pogróżką, nie u- fając swej zręczności, odrzekł się golenia. Zna lazł się jednak jeden śmiałek, który postanowił sobie, oficera takiego postępowania oduczyć. Udał się tedy do niego. Oficer wita go zwykłym kom plementem: »Bracie, widzisz parę nabitych pisto letów na stole: wara mię zadrasnąć, bo zginiesz!« Balwierz obejrzał pistolety i rzekł: »Prawda, że nabite, ale to nic nie szkodzi; siadaj pan, posta ram się oszczędzić panu naboju i fatygi.« I ogo lił głaciuteńko oficera. »Mój kochany,« rzecze da niego oficer, »jakeś ty się nie zmieszał na tak straszną pogróżkę? bo, na honor, żebyś mię był cokolwiek drasnął, nieomylnie byłbym do ciebie wypalił.« — »Mości panie,« odpowie balwierz y »wiedz pan o tem, iż takie było moje postano wienie: skorobym choć na włosek zadrasnął pa na, w tym momencie, nie tracąc czasu, gardła ci od ucha do ucha przerżnąć. Dziwię się innym moim kolegom, że im myśl ta nigdy nie przyszła do głowy...« Uderzyła oficera takowa rezolucya, i odtąd był grzeczniejszy dla balwierzów.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:41
        Pewien człowiek, jedno tjlko oko mający, spotkał bardzo rano garbatego i chcąc z niego zażartować rzecze: »Cóż to bracie: już tak rano twój ciężar dźwigasz ?« Na co garbaty mu odpo wie: »Prawda że rano, bo widzę, że u ciebie dopiero jedno oko jest otworzone.«
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:42
        o jednego wiele długów mającego rzekł przyjaciel: »Nie wiem, jak możesz spać, mając tyle długów na głowie.« Na co mu ów odpowie: »Ja śpię dobrze; ale nie wiem, jak ci spać mo gą, którzy mi pożyczają, wiedząc, że tych dłu gów nigdy nie popłacę.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:42
        Pewny człek głupi żartował z mądrego, iż: miał zbyt wielkie uszy. Na co mu mądry odpo wie: »'Wyznaję, że mam nieco większe uszy, niż na człowieka przystoi: ale i ty wyznać powinie neś, iż masz mniejsze, niż osieł mieć powinien.«
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:43
        Ubogi wieśniak nie mając na czem spać, układł się na ławie twardej i nierównej: z tej przyczyny całą noc na niej się przewracał. Na zajutrz gdy go boki bolały zaczął szukać, coby tak twardego na tej ławie było i znalazł jedno piórko. Rozumiejąc tedy, że to piórko go gnio tło, rzecze: »Ach jak to mogą panowie sypiać w łóżkach, w których tyle tysięcy piór się znajduje!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:44
        Jednemu królowi astrolog przepowiedział ja kąś rzecz niepomyślną. Król rozgniewany chcąc go za to śmiercią ukarać, spytał go, jeśliby on mógł zgadnąć dzień swojej śmierci? Astrolog zrozumiawszy, iż życie jego było w niebezpie czeństwie, odpowie na to królowi: »Królu, z ró żnych planet obrotu poznałem to, iż mam um rzeć o jeden dzień prędzej, niż wasza królewska mość.« Król to posłyszawszy, zląkł się i kazał mieć pilne staranie o życie owego astrologa.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:46
        Pewien cyrulik pytał się wieśniaka, mającego do przedania naładowany na osiołka worek mą ki, wieleby chciał za to, co na osiołka włożył? Wieśniak nie żądał zbyt wiele, a cyrulik przy stawszy na to, wskazał miejsce, gdzie chciał mieć swoje kupno złożone. Gdy przyszło do za płaty, cyrulik dopominał się także siodła, mówiąc, że wszystko zgodził i kupił, co się na osiełku znajdowało. Biedny wieśniak widząc, że sprawa ta odmienić się już nie da, odpiął nareszcie owe siodło i cyrulikowi podrzucił. W kilka tygodni potem znowu do miasta przybywszy, poszedł do tegoż samego cyrulika i zapytał go się, ileby miał zapłacić od golenia tak za siebie jako też za swego przyjaciela. Cyrulik odpowiedział: »Pół- złotka od obudwóch.« Wieśniak co tchu usiadł, a skoro był ogolony, położył groszy piętnaście na stole i rzekł do cyrulika, pokazując mu osiołka: »Teraz mi pan ogól mego przyjaciela, albo mi oddaj moje siodło.« Cyrulik spostrzegłszy, że go wieśniak z mańki złapał, nawzajem żądaniu te mu zadosyć uczynił, i siodło zwrócił.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:47
        Arlekin kupił sobie wątrobę wołową i prosił przyjaciela, aby mu na karcie napisał, jak ją trzeba gotować. Otrzymawszy to od przyjaciela, idzie z tą kartką i z wątrobą. Tymczasem pies przypada z tyłu i wątrobę mu wyrwawszy ucie ka. Arlekin widząc, że psa już trudno było do- pędzić, rzecze: »Daj go katu, pies się cieszy, jakby wielkiej sztuki dokazał. Zobaczymy, jak on będzie gotował tę wątrobę. Ja mu tej kartki nie dam.«
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 19:10
        Arlekin kupił sobie wątrobę wołową i prosił przyjaciela, aby mu na karcie napisał, jak ją trzeba gotować. Otrzymawszy to od przyjaciela, idzie z tą kartką i z wątrobą. Tymczasem pies przypada z tyłu i wątrobę mu wyrwawszy ucie ka. Arlekin widząc, że psa już trudno było do- pędzić, rzecze: »Daj go katu, pies się cieszy, jakby wielkiej sztuki dokazał. Zobaczymy, jak on będzie gotował tę wątrobę. Ja mu tej kartki nie dam.«
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 19:10
        eden człowiek bardzo otyły wjeżdżał na ko niu do jakiegoś miasta. Jeden z obywateli chcąc zażartować z niego rzecze: »Czemu to tłumok przed sobą wieziesz, nie za sobą?« Na co mu podróżny odpowie: »Wiem, że wjeżdżam między złodzieje, muszę więc mój tłumok mieć ciągle na oku.«
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 19:10
        ewien trefniś zaprosił przyjaciela na węgo rza z rosołem. Gdy ów przyjaciel na godzinę naznaczoną, się stawił, trefniś zaprowadził go nad Tzekę tuż płynącą i rzekł: »Tu są węgorze, ale trzeba, żebyś pierwej ten rosół wszystek zjadł.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.10.19, 17:17
        — Żebym tak codziennie wysiadywała przed lustrem, jak moja pani, to i niedługo mogłabym sama zostać panią.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:35
        — P r o s z ę p a n a s ę d z i e go , o s ka r ż o n y n a z w a ł m n i e p u b l i c z n i e os ł em.
        — A co w tern o br aż l iw eg o? Iluż to osł ów i es t u nas n a n aj wy żs zy ch s t a n o w i s k a c h . Nie wi dzę obelgi. Z w a l n i a m o s kar żon e g o.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:35
        — Niech mi znowu pan od zupełnych analfabetów nie wymyśla, bo przecie na tyle znam się na drukowanem, że dwuzłotówkę srebrną od papierowej odróżnię od razu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:35
        Ładny mi pan pokój odnajął. Wszędzie grzyb ze ściany wyrasta.
        — A pan chciałby może za swoje 150 złotych na miesiąc, żeby wyrastały ze ścian chryzantemy, lub hjacenty?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:35
        — Dlaczego nie przeniesiesz się do innego biura? Przecież tutaj płacą marnie.
        — Racja. Popatrz jednak na nasze fotele biurowe. Czy mógłbym znaleźć gdzieindziej coś tak idealnego do spania?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:36
        — A nowoczesne tańce tańczysz?
        — Ja nie, ale mój brat, którego niedawno wypuszczono z Tworek, to tak.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:55
        — U b e zp ie cz ył e m ż o nę n a dożycie.
        — A to po co?
        — Bo b ab a moj a t ak a s pr z e c z n a , że jak się o tern d o wie, to u m r z e mi z ca łą p e w n o ś c i ą n a złość p r z e d t e r m i n e m i to n a w e t gru b o p r z e d t e r m i n e m
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:55
        — Czy mógłbym obraz pański dostać na raty?
        — Dałbym chętnie, lecz niestety, ja sam płótno i biorę na raty
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:55
        — Ma s eczk o, p ó j d z i e s z ze m n ą n a kolacj ę?
        — lii... z n a m y si ę na tern... p o m a r a ń c z e i w o d a z sokieml
        — Niee... p r z y n i o s ł e m ze s o b ą trzy kraj anki z s e r e m s z w a j c a r s k i m i szynką, c h o d ź m y gdzie do kąta
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:56
        Chcąc zbyć kazanie, na które kaznodzieja przygotować się nie chciał, wyszedł na ambonę i powiada: "A wiecie wy, co ja mam powiedzieć?" Wszyscy odpowiedzieli, że nie wiedzą. "Otóż jeżeli wy nie wiecie, o czem mam mówić, to wam nic nie powiem." Na drugą niedzielę wszedłszy na ambonę pyta znów zebranych kaznodzieja: "A wiecie wy, co mam powiedzieć?" Wszyscy powiadają: wiemy. "Otóż jeżeli wiecie, to wam nic nie powiem." Wreszcie na trzecią niedzielę pyta zebranych kaznodzieja: "A wiecie wy, co mam powiedzieć?" Jedni powiadają, że
        wiemy, drudzy zaś, nie wiemy. "Otóż — rzekł im — ci co wiedzą, niech powiedzą tym, co nie wiedzą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:56
        Za flaszę "wiski"
        Dolara rzucić,
        To przecież nie może
        Nikogo zasmucić.
        I.ccz za dobre pismo
        Dać taki sam zwitek,
        To okropne u nas,
        To straszliwy zbytek
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:56
        Sto tysięcy tutaj mamy
        Dzielnych patryotów,
        Każdy "sznaps" z nicli pijać polski
        Z polską bracią gotów.
        I śpiewają: Hej Polacy
        Krzyczą: Niechaj żyje
        To są prawi patryoc'
        Dla ojczyzny piją
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:56
        Jedno z pism lekarskich z okazyi śmierci pewnego sławnego okulisty, napisało w artykule
        sławiącym jego zasługi:
        ..."Portret jego powinien się znajdować w każdym, zakładzie dla ociemniałych,"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:57
        —A więc mi wuj stanowczo nie pożyczy pieniędzy.
        —Nie, nie i jeszcze raz nie!
        —W takim razie (wyciągając rewolwer z kieszeni) nie pozostaje mi nic innego...
        —Co robisz, nieszczęsny!
        —...Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zastawić rewolwer!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:58
        Pan Damazy, urzędnik w Krakowie, bardzo lubi naturę. Wolny czas od zajęć biurowych
        spędza na przechadzkach. Raz wybrał się na spacer wzdłuż brzegów Wisły. Uszedł już spory
        kawał za miasto, gdy wtem ku największemu swemu przerażeniu spostrzegł, jak się ktoś z brzegu rzucił w spienione lale. Przerażony Pan Damazy (a dobre miał serce), prędko się rozebrał i rzucił za samobójcą. Po długich wysiłkach udało mu się wreszcie denata uratować. Ale jakież było rozczarowanie, gdy ten zamiast mu dziękować za wyratowanie z topieli, począł go w najokropniejszy sposób lżyć, a potem wcale w niedwuznaczny sposób zażądał od niego
        portmonetki i zegarka grożąc mu w przeciwnym razie nożem. Chcąc nie chcąc pan. Damazy
        dał mu żądane przedmioty, poczem rabuś znikł w krzakach. Rozmyślając tak nad czarną
        niewdzięcznością ludzi począł się ubierać, gdy wtem nadszedł żandarm. Pan Daniazy chciał mu
        wszystko opowiedzieć, ale ten nie dal mu przyjść do słowa.—Pan wie—rzecze żandarm—że kąpanie się w tem miejscu jest wzbronione, a ponieważ pan rozkaz przekroczył, więc pana. aresztuję.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:58
        Kapral (do rekrutów, którzy po raz dziesiąty mylą się przy formowaniu czwórek):
        —Bodajbyście, psie dusze, mieli takie głowy jak cebry, a w głowach robactwo z całego świata,
        a szyje długie jak żyrafy, a łapy krótkie jak u jamnika, żeby się nawet żadna bestya podrapać
        nigdy nie mogła

        1910
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:07
        Żona (po długiej kłótni z mężem urzędnikiem telegraficznym):—Ależ mój mężu, jak zauważyłam, tyś wcale nie słuchał tego, com ci mówiła! gdzieżeś znćw bujał myślami.-'
        Mąż:—Nie, wyliczałem właśnie, ileby twoja mowa kosztowała, gdyby się ją telegrafowało do
        Europy.

        Rok 1910
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:13
        — Słuchaj Majk, dlaczego się nie żenisz? Przecie mógłbyś wyżywić żonę.
        — O, wyżywić to bym mógł, ale ubrać — na to mnie nie stać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:14
        Wyszedł chłop z domu jeszcze przededniem, wiodąc wolu na targ uwiązanego na długim postronku za rogi. Dwaj złodzieje widząc jako wól idzie spokojnie za onym kmieciem, podeszli
        cichaczem z tyłu, odczepili go, jeden uprowadził bydlę w las, a drugi założył sobie powód na szyję i idąc zdrajca za chłopem, począł szeptać pacierze. Chłop obejrzał się, a obaczywszv, że prowadzi nie wolu ale człeka na postronku, osłupiał, i czyniąc znak krzyża świętego, mówi: — W szelki duch Pana Boga chwali! — I ja Go chwalę — ozwie się złodziej z udaną pobożnością. Tu jął eksplikować chłopu, jako dusza jego była zaklęta w lego wolu na pokutę, której koniec właśnie dziś nastąpił. Chłop wysłuchał z przerażeniem tej opowieści, dal pokutnikowi na ofiarę
        tynfa. którego przy sobie miał i powrócił do domu z biczem i postronkiem, bez wolu i pieniędzy. rad że dusza grzesznika odbyła swoją pokutę.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:19
        "Dobre są szynki i salcesony,
        Ze świni co się zabije,
        Dobry jest także ozór wędzony,
        Król Pieter niechaj nam żyje!"
        Król Pieter zaraz też powstał i rzekł:
        "Kaśce bez butów źle jest na świecie,
        Psu, gdy fna ogon urwany,
        Zimno jest w zimie, a ciepło w lecie: .
        Niech żyje Car ukochany!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:19
        jij, Maryna, nie bądź kiepska,
        . opaś-że mi w rowie wieprzka!
        ożesz, chłopie, prosić długo.
        Nie chcę ja być twoją sługą!
        —Popaś, mówię, pókim dobry,
        Bym nie palnął cię pod ziobry!
        —Kiej tak grzecznie prosisz, jucho,
        To cię Maryś wej poslucho.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:19
        Pewien filozof leży na otomance w licho umeblowanym pokoiku i drzemie. Wtem wchodzi
        jakiś rzezimieszek i sądząc, iż lokator śpi, zabiera stołek i wychodzi. Za chwilę wraca jednak,
        zabiera znowu stół i t. p. Filozof słyszy i widzi to wszystko, nie rusza się jednak, tylko
        udaje, że śpi. W" końcu została jeszcze tylko kanapa, na której ów filozof spal i szafa. Złodziej
        przychodzi jeszcze po ten przedostatni kawałek, bierze szafę i wynosi. Naszemu filozofowi hylo jednak tego za dużo. Bierze czemprędzej otomanę, na której leżał na plecy i idzie za złodziejem. Gdy przyszli do miejsca przeznaczenia, stawia złodziej szafę obok reszty
        poprzednio niesionych gratów, któż jednak zdoła opisać jego zdziwienie, gdy w tejże chwili nadchodzi filozof i składa obok sofę.
        —A ty co tu robisz?—pyta złodziej.
        — Jakto co? a no nic! Przecieśmy się przeprowadzali.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:20
        Pewien gaduła zanudzał przez całą godzinę towarzystwo, w którem się znalazł, a w końcu
        zwracając się do pani B., rzekł:
        —Prawda, proszę pani, że mówię jak książka?
        —O tak,—rzecze pani B.—Brakuje panu tylko jeszcze oprawy z cielęcej skóry.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:20
        Z każdym się zgodzę jeno z łakomym nie bo ja chcę i on też chce
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:20
        Spytek Jordan, kasztelan krakowski mówiąc w radzie o doległościach, które wysokie urzędy ze sobą niosą też powiedział:
        Co sobie Spytek nagotuje to mu pan krakowski zje"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:21
        Ksiądz Trąbski służąc Szydłowieckiemu nieprawie był posług pilen, tam gdy go niektórzy z towarzyszów upominali, aby był pilniejszy odpowiadał: "Oj wiem ci ja jako za kopę służyć"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:21
        - Kochany panie doktorze, jem dobrze, śpię nie źle, nic mnie nie boli a czuję że mi się trzeba leczyć
        - W takim razie przepiszę panu miksturę, która odbierze panu sen, apetyt i dobry humor a potem rozpoczniemy kurację
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:21
        - Proszę bilet dżeczynny do Warszawy dal małej dziewcznke
        - Jak to? Przecież to już dziewczyna dorosła
        - Ny, to co...kied ona jeszcze ani cztytacz ai piszacz niy umi!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:21
        - Aniele! Ty płaczesz? Czyż byś już żałowała danego słowa?
        - O nie! To łzy radości... bo ciotka moja mówiła, że ja jestem piękną lecz tak głupią że osła nawet na męża nie złowię...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 20:22
        - Czas już byś się postarała o męża
        - Dobrze - ale o czyjego?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.10.19, 17:50
        - A więc to prawda, żeś pan konia o kilka lat odmłodził aby go drożej sprzedać
        - A bo to była klacz, proszę sędziego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.10.19, 19:10
        - Czy panie wie, że na tej ulicy obowiązuje jednokierunkowy ruch
        - Ale przecież ja jadę tylko w jednym kierunku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.10.19, 19:12
        Kelner podaje znanemu ze srogości sędziemu jajka na miękko:
        - Czy aby te jajka są naprawdę ugotowane na miękko
        - Tak. To są jaja - wyjaśnia kelner
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.10.19, 19:13
        - Nie da się wprawdzie zaprzeczyć, że mój klient wszedł do parterowego domku przez okno. Ale proszę wziąć pod uwagę że jest on krótkowidzem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.10.19, 19:14
        - Tatusiu, czy można się pobawić z policjantem?
        - Można ale to jest bardzo droga zabawa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.10.19, 21:19
        - Co za zgodne z was małżeństwo. Tak sobie razem siedzicie i czytacie książkę
        - Tak. Czytamy Kodeks Cywilny bo szukamy najlepszego pretekstu do rozwodu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.10.19, 21:22
        Obrońca: - Przecież powiedziałem panu, że pańska sprawa bardzo dobrze stoi. Dlaczego pan sam popsuł wszystko?
        Oskarżony: - Ponieważ żona mi zagroziła, że się ze mną rozwiedzie jak zostanę skazany
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.10.19, 22:11
        - Panie co będzie w końcu z moimi pieniędzmi?
        - Bądź pan spokojny, właśnie wracam od notariusza u którego zabezpieczyłem pana na pierwszym miejscu
        - Na hipotece?
        - Nie w testamencie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.10.19, 22:12
        - Dlaczego zabrał pan wszystkie swoje pieniądze z banku?
        - Bo widziałem jak kasjer studiuje rozkład jazdy samolotów

        1930 rok
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.10.19, 00:27
        W sądzie:
        Przewodniczący: A zatem oskarżony przyznał się do fabrykacji alkoholu, czy któryś z sędziów przysięgłych chce zadać przysługujące mu pytanie:
        Jeden z przysięgłych: Ja panie sędzio. Do oskarżonego: Jak długo fermentowała pańska mieszanka i ile dodawał pan cukru?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 20:58
        jij, Maryna, nie bądź kiepska,
        . opaś-że mi w rowie wieprzka!
        ożesz, chłopie, prosić długo.
        Nie chcę ja być twoją sługą!
        —Popaś, mówię, pókim dobry,
        Bym nie palnął cię pod ziobry!
        —Kiej tak grzecznie prosisz, jucho,
        To cię Maryś wej poslucho.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 20:58
        PO POLSKU.
        — Bojsy szutali krebsy na sztrycie, a waćman przyleciał i chciał ich aresztować, ale bojsy
        wszystkie uciekli, a jeden dziompnął bez fensę na jard i uciekł do sąsiadki.

        Ja z tego nic nie wiem. A wy?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 20:59
        Pewien filozof leży na otomance w licho umeblowanym pokoiku i drzemie. Wtem wchodzi
        jakiś rzezimieszek i sądząc, iż lokator śpi, zabiera stołek i wychodzi. Za chwilę wraca jednak,
        zabiera znowu stół i t. p. Filozof słyszy i widzi to wszystko, nie rusza się jednak, tylko
        udaje, że śpi. W" końcu została jeszcze tylko kanapa, na której ów filozof spal i szafa. Złodziej
        przychodzi jeszcze po ten przedostatni kawałek, bierze szafę i wynosi. Naszemu filozofowi hylo jednak tego za dużo. Bierze czemprędzej otomanę, na której leżał na plecy i idzie za złodziejem. Gdy przyszli do miejsca przeznaczenia, stawia złodziej szafę obok reszty
        poprzednio niesionych gratów, któż jednak zdoła opisać jego zdziwienie, gdy w tejże chwili nadchodzi filozof i składa obok sofę.
        —A ty co tu robisz?—pyta złodziej.
        — Jakto co? a no nic! Przecieśmy się przeprowadzali.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:00
        Spytek Jordan, kasztelan krakowski mówiąc w radzie o doległościach, które wysokie urzędy ze sobą niosą też powiedział:
        Co sobie Spytek nagotuje to mu pan krakowski zje"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:00
        Ksiądz Trąbski służąc Szydłowieckiemu nieprawie był posług pilen, tam gdy go niektórzy z towarzyszów upominali, aby był pilniejszy odpowiadał: "Oj wiem ci ja jako za kopę służyć"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:00
        - Kochany panie doktorze, jem dobrze, śpię nie źle, nic mnie nie boli a czuję że mi się trzeba leczyć
        - W takim razie przepiszę panu miksturę, która odbierze panu sen, apetyt i dobry humor a potem rozpoczniemy kurację
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:01
        - Proszę bilet dżeczynny do Warszawy dal małej dziewcznke
        - Jak to? Przecież to już dziewczyna dorosła
        - Ny, to co...kied ona jeszcze ani cztytacz ai piszacz niy umi!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:01
        - Aniele! Ty płaczesz? Czyż byś już żałowała danego słowa?
        - O nie! To łzy radości... bo ciotka moja mówiła, że ja jestem piękną lecz tak głupią że osła nawet na męża nie złowię...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:01
        - Czas już byś się postarała o męża
        - Dobrze - ale o czyjego?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:01
        Przechodniu! Pod tą mogiłą
        Spoczął człowiek zasłużony
        Już mu się wszystko sprzykrzyło
        A najwięcej - język żony
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:01
        - Wyobraźcie sobie panowie, że wczoraj w handelku Iksa za porcję befsztyku, kieliszek wódki i butelkę piwa raptem zapłaciłem czterdzieści kopiejek!
        - To nic ale mieć za pół rubla tuzin ostryg butelkę Chablis i porcję sera to się dopiero nazywa tanio!
        - Gdzież to tak? Gdzie?
        - Ba! Gdybym wiedział gdzie to bym sam zaraz tam poszedł!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:02
        U doktora
        - No to teraz zobaczymy puls. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć....dziesięć, dama, walet, król
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:02
        - Na co ci Bóg dał mowę?
        - A dy nie wiem
        - A na cóż masz gębę
        - Dyć do jadła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:11
        Ach, jakże chciałabym być ptakiem?
        Żeby zlecieć w moje ramiona. Prawda?
        Nie! Gdybym była ptakiem to by mnie zęby nie bolały
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:11
        - Jaka to część mowy jajko
        - Rzeczownik.
        - A jakiego rodzaju
        - To zależy co się z niego wykluje kura czy kogut
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:14
        U jednego pana podczas bankietu dano na stół miód przed dworzany tak twardy, że go i połknąć trudno było to jest był tak słodki jakoby ścianę lizał. I rzecze jeden:
        Dziesięć wód, jedenasty miód
        A drugi zaś mówi:
        Zwada to byłą w browarze i tak spiknąwszy się chmiel z wodą pojedli miód między sobą. kadź się rozpękała ledwie trzydzieści beczek uchwycili
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:15
        Dwaj panowie zacni zaszli byli w wielką nieprzyjaźń, przyjaciele mądrzy widząc iż takie zawody człowieka na uczciwym i na dobrym zawodzą starali się jakoby ich pojednać i tak dłigo pracowali aż iż zwiedli że sobie ręce i dobre słowo dali. Wszak jednak że się długo złe pomni i wspomnienie uraża serce na to jednanie serc nieukojonych napisał jeden:
        Cięła kosa o kamień, kosa się zraziła
        A w tym razie i kamień niemniej obraziła
        Jest lekarstwo na kosę, kowal zleczyć może
        Ale serce a kamień tylko ty sam Boże
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:15
        W Bononiej jechał Polak na bardzo wielkim i długim koniu, obaczywszy mieszczanin jeden chcąc szydzić z onego jeźdźca zapytał poczemu łokieć tego konia przedawał? Na co mu Polak opodniósłszy końskiego ogona odpowiedział:
        - Wnidź sam. pódź do kramu panie Włochu łacono się zgodzimy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:15
        Z jednej strony pasły się kozy jednego sąsiada a z drugiej konie drugiego. Nagle na kozy napadł wilk, niestety tak nieszczęśliwie, że zahaczył się o róg kozy, stoczyli się z górki i oboje wpadli na kona. Koń popatrzył na kozę i na wilka a następnie poszedł do swojego pana zapytać komu z mocy prawa ma się dostać wilk?

        Żart z 1650 roku przystosowany do współczesnej pisowni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:16
        Nie od rzeczy prawdy w nogach to więc powiadają
        Nie masz bo gdy placu dostać wówczas umykają
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:16
        Zadał Bielski tę kwestyją czemu u nas pospolicie, gdy popijają to stojąc już piją i za zdrowie najwięcej. Odpowiedział: Za zdrowie, że tam o zdrowie idzie, a stoją że przy kuflu trzeba mieć i ręce do zwady i nogi w pogotowiu albo pić albo się bić albo uciekać..
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:16
        Stał szereg piechoty przed kościołem franciszkańskim i zapyta ich jeden ksiądz, jeśli też kiedy w kościele bywają i mszy świętej słuchają. Odpowie starszy: "Za nas tam muszą się Panu Bogu modlić i odpowiadać, bo mu tu dla nich musimy stać i dardy pilnować"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:16
        Przyjechało niegdyś młode książątko z nauk do domu, gdzie będąc gościem któryś przyjaciel zapyta młodego pana przed ojcem czym się też w cudzych krajach bawił. - Że jura pilnował, że jurem (tutaj w znaczeniu prawem (jurysdykcja). Na co ojciec zawstydzony odzywa się
        - Nie potom cię na nauki posłał abyś był jurny ale po to byś się uczył i nie był durny!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:17
        Nowiny za nowiny

        Podczas rozruchów obsyłali się nowiami dwaj przyjaciele. Jeden pisał z Polski do Litwy oznajmiając, że Turcy ciągną ale nadragi. Odpisuje Litwin, że w Moskwie legło kilkadziesiąt tysięcy ...ale spać na noc.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:17
        Pewien Niemiec dopadłszy karczmy tyle pił na humor, aż go ten humor pod stół powalił gdzie dość długo chrapał a gdy wychrapał już całe wino i chciał odejść pyta szynkarki ile płaci. Szynkarka policzyła, wystawiła rachunek a Niemiec pyta:
        - Jak to? Gdzieżby się w taki mały brzuch tyle wina zmieściło
        Na co szynkarka spokojnie odpowiada:
        - W brzuchu to może by się i nie zmieściło ale weszło jeszcze w nogi i w głowę, tak że pan ani nóg ani głowy podnieść nie mógł
        Ubawiony odpowiedzią Niemiec zapłacił tyle ile się należało.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:17
        Jeden dowcipny pan, który nigdy w wojsku nie był chwali się że jest "chorążym"
        - Jak to ? - zapytał go drugi
        - A tak to. Bo zawsze jak jestem w niedzielę w domu to noszę chorągiew dookoła kościoła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:17
        We Włoszech był obyczaj że złoczyńców w sobotę pospolicie tracono. Owa jeden złodziej wiedząc o tym tak przedsię był zuchwały, że animując się jakoby w swoich przedsięwzięciach mawiał: A cóż to jest rok i drugi by też i tydzień jeden mieć się dobrze i zażyć a tylko w jedną sobotę ucierpieć?*
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:18
        Sałaty przyprawienie i używanie

        Włoska potrawa sałata, gdzie nie tylko z laktuki albo endywiej ale z leda trawy mając ocet dbry o soli potrzebę, sałatę działają. A że się ta potrawa do Polski wniosła pytają niektórzy jako najlepiej przyprawić sałatę; powiem i jako ją jeść najlepiej. Do przyprawy dać soli po polsku, oliwy po niemiecku, octu po włosku a jeść ją po francusku palcami jako oni jadają, żeby drugim nie było żadno z talerza swego bo jest reguła:
        A do misy tylko nóż i łyżka chodzi
        A rąk umywać tamo się nie godzi

        1650
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:18
        Prałat jeden nabożny pijąc do dworzanina wymówił się miasto:' Daj Panie Boże dobre zdrowie, rzekł: "Daj co Boże duszne zbawienie"? Co słysząc dworzanin odpowie - Godniejszym Waszmość przede mną, mniemam i gotowszy bo ja i długi grube i dziatki mając drobne wolę tak jeszcze poczekać aż i kredytom wypłacę i dziatki lepiej opatrzę boby przy młodej bardzo matce ojca prędko dostały
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:40
        Kiedy dwóch pije a jeden wstaje
        Że też się chce napić, znak daje
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:40
        Gospodarz u stołu takie prawo daje
        Kto pije, czapki rusza a pijąc powstaje
        Dwiema ma być napoju pełnemi karany
        A to prawo ma służyć tylko między pany
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:40
        A chudy zaś pachołek choćby też z przygody
        Rad by się napił naleją miast wina wody
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:41
        Pewien pan, któremu zalecono ścisłą dietę rzekł iż każdemu człowiekowi potrzeba jest dwóch lekarzy - jednego od kuchni a drugiego od apteki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:41
        Kto się upija ten jest bestyja
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:41
        Ożenił się młody praktyk dworski a już w miesiąc po ślubie młoda żona powiła mu dziecię. Pojechał przeto na targ i nakupił kolebek. Jak go pytali po co mu to odrzekł"
        - Skoro moja żona jest tak płodna to kupiłem już na zapas
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:41
        Żołnierz wchodzi do karczmy i prosi o masło. Podają mu masło ale jest w nim pełno włosów damskich.
        - Pani gospodyni - woła żołnierz - nie lubię jadać mieszaniny. Proszę mi podać drugi talerz 0 na jednym masło a na drugim włosy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:41
        Dwaj handlarze płyną podczas wojny "neutralnym" statkiem do Ameryki. Nagle z morza wyłoniła się niemiecka torpeda i trafiła w okręt:
        - Gwałtu! - krzyczy pierwszy żyd - popatrz okręt chce się utopić
        - Nu - odpowiada drugi - to czego krzyczysz? Albo to twój okręt?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:42
        Kapitan: - Rekrut Kiczor żalił się że nie może jeść komiśnego chleba. Czy to prawda?
        Rekrut Kiczor: - Tak jest
        Kapitan: - A to dlaczego?
        Rekrut Kiczor: - Bo mi go ukradli
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:42
        Przed komisją wojskową staje młody i dobrze zbudowany człowiek. Lekarz zapytuje go czy na coś cierpi
        - A tak - odpowiada poborowy - na słuch, prawie zupełnie nie słyszę
        - "Proszę odejść" szepcze po chwili lekarz.
        - Oho - woła w tej chwili lekarz, jeżeli pan to usłyszał to jest pan zdolny do służby wojskowej
        Młody człowiek odwraca się i kieruje do drzwi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:46
        Po badaniach okazało się, że drugi poborowy faktycznie nie słyszy:
        - Do ciężkiej artylerii - orzeka lekarz - przynajmniej nie będzie pana denerwował huk armat
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:46
        Następny oświadcza, że jest dalekowidzem - Nic nie szkodzi, zdolny służyć w lotnictwie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:46
        Następny poborowy skarży się na chorobę płuc:
        - O! To potrzeba panu dużo powietrza. Do piechoty! Tam panu powietrza nie braknie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:47
        Pani profesorze, pan Mullre chciałby z panem pomówić
        - Ach, znowu ten nudny człowiek. Proszę mu powiedzieć, że jestem na wojnie a oprócz tego boli mnie głowa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:47
        W nocy pewien oficer zasnął zmęczony. Po godzinie obudził się i pyta swojego adiutanta czy nic się nie działo. Ten zameldował, że nie. Oficer mówi:
        - Ta ja się jeszcze trochę prześpię a jakby się coś ważnego działo to mnie obudź
        Minęła następna godzina a adiutant obudził oficera. Ten pewny że się coś stało stanął na równe nogi i pyta:
        - Co się stało?
        - Nic - odpowiada adiutant - Chciałem tylko zameldować że i w tej godzinie nic się nie działo
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:47
        Włochy muszą mieć coś na sumieniu, że im co chwila Wezuwiusz czyni wyrzuty
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:47
        Pewien oficer daje swojemu służącemu dwie pięciokoronówki aby ten za jedne kupił rękawiczki a za drugie album. Po godzinie służący wraca ale nie kupił nic
        - A dlaczegoż ty wracasz z pustymi rękami?
        - Bo nie wiedziałem za które pięć koron kupić rękawiczki a za które album!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:48
        Mój piekarzu gdzie sumienie?
        Czy pan tego nie pojmuje
        Nie dość że chleb jest jako glina
        Jeszcze wagi mu brakuje
        Ależ panie - piekarz rzecze
        Toć ja dla was jak dobrodziej
        Że wam małe chleby daję
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:48
        Posucha na cywila
        U kobiet jest nielada
        Sto bab się doń przymila
        Jak rój pszczół go opada
        I choć jest pokrzywiony
        I brzydki i z defektem
        To baby na wsze strony
        Raczą go swym afektem
        Niedługo on się schowa
        Wlezie do jakiej jamy
        Bo mi nie starczy głowa
        By zaspokoić damy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:48
        Za co się bili?
        Pewnego dnia zjawił się u wrót nieba żołnierz. Był to Niemiec. Święty Piotr przyjmuje go i pyta:
        - Za coś się bił?
        - Za Boga i ojczyznę
        - To dzielnie. Wchodź do nieba
        Za godzinę zjawia się Francuz, a święty Piotr znów go pyta:
        - A tu za coś się bił?
        - Za Francję i honor
        Następnie zjawia się Moskal
        - No a ty za coś walczył
        - Tego ja nie wiem - odrzekł Moskal
        W końcu zjawia się Anglik, którego Św. Piotr również pyta:
        - Za coś się bił?
        - Za 3 szylingi i 6 pensów!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:48
        Panie, pan potrącasz moją żonę co to ma znaczyć? To nie panu na sucho nie ujdzie, cudzych żon się nie potrąca
        - Słyszysz Ryfke, tak mówi mąż, tak twierdzi honorowa osoba takie powinno być obywatelskie przekonanie a ty sobie ciągle z Mychaszem potrącisz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:57
        Lekarz: - Co dzisiaj jadł na obiad twój mąż?
        - Wołowinę
        - i z apetytem
        - Nie....z marchwią
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:58
        - Czy pan jesteś muzykalny?
        - Nie pani. Raz tylko jeden grałem na fortepianie
        - Jak to raz jedyny?
        - A tak w braku stolika do kart graliśmy w preferansa na fortepianie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:58
        - Czy panu zimno?
        - Nie, on się tylko do ognia przyzwyczaja
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:58
        Młodzieniec: - Ach jakie to szczęście służyć przy wojsku
        Żyd: Ny, jakby to było szczęście to byśmy je byli już dawno zakupili
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:59
        - Dlaczego Żydzi nie lubią wąchać prochu
        - Bo go nie wynaleźli!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:59
        - Panie Karolu! Co to jest trąba?
        - Instrument
        - To pan Instrument
        - Jak to?
        - A to stryjcio powiedział, że z pana trąba
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:59
        - Odebrałeś mój list?
        - Nie
        - No! Jak to dobrze żem go nie napisał. Pewny byłem że do ciebie nie dojdzie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:00
        Sekretarz: - Panie redaktorze! Przyniesiono rachunek od krawca?
        Redaktor:- Co? Od krawca? Pisz pan w odpowiedziach od redakcji: - Nadesłanego manuskryptu z powodu szkodliwej tendecji zużytkować nie możemy. Można go odebrać w administracji
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:00
        - Powiem ci nowinę. Wczoraj zostałem ojcem
        - Winszuje. Co masz? Syna?
        - Nie
        - A więc córkę.
        - A ty skąd już o tym wiesz?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:00
        Miłosna moja metamorfoza
        W krótkich się słowach zamyka
        Kiedy raz pierwszy ujrzałem ciebie
        W lot się zmieniłem w słowika
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:00
        Lecz zamiast piosnek czułych i wzdychań
        Tyś chciała kolce, pierścienie
        Więc ze słowika stał się pelikan
        Prujący własne kieszenie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:01
        I kieszeń moich krew guldenowa
        Długo cię długo żywiła
        Lecz gdy ostatnią wreszcie rozpruła
        Tyś ze mnie dudka zrobiła!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:23
        Adwokat: - Co wam sędzia powiedział?
        Chłop: - Odesłał mnie do diabła
        Adowokat: - A wy co na to?
        Chłop: - Przyszedłem do pana
        Adwokat: - Dobrzeście zrobili bo 20 tm mamy termin
        Chłop: - Termin?
        Adwokat: - Czy chcecie iść samu, czy mam iść za was?
        Chłop: - Chciałem sam stajać, alem się inaczej rozmyślił
        Adwokat: - Jakże więc?
        Chłop: - Staj pan za mnie panie adwokacie, bo oni przed panem zawsze mają więcej strachu i obrzydzenia!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:24
        Na egzaminie
        Profesor: - Proszę mi powiedzieć jakiego rodzaju środki na poty uprawia nasza nauka?
        Kandydat: - Skrobie się po czuprynie i milczy
        Profesor: - No mów pan! Cóżbyś pan uczynił, gdybyś miał pacjenta którego masz w poty wprowadzić?!
        Kandydat: - Posłałbym go do pana na egzamin...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:24
        -16 stopni zimna a ty bez futra
        - Ja raz w życiu tylko futro miałem. Na ręku, gdy je do zastawu niosłem!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:24
        - Anielko, co to jest dusza?
        - To co w moim ciele myśli i niem rządzi
        - Jaka jesteś nieznośna! Wydajesz lekcję co do słowa, powiedz swoimi słowami co to jest dusza?
        - Jest to takie ciele co mną rządzi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:25
        Wójt: - Czego chcecie?
        Włościanie: - A to przyśliwa powiedzieć panu wójtowi, że u nas na Wólce woda most zerwała
        Wójt: - No to trzeba naprawić
        Włościanie: - A juści, tośwa też przyszli, żeby pan wójt kazał nam tu zrobić boby inaczej człek dycht zapomniał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:26
        - Wyobraź sobie, że mnie wczoraj na ulicy sędzia nazwał błaznem
        - A to źle wychowany człowiek. Nie mógł ci tego w pokoju powiedzieć?!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:26
        - Słyszałeś Stasiu? Józek umarł!
        - No i cóż dziwnego? Przecież nie mógł żyć przez całe życie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:26
        - Cóż to? Przed rokiem byłeś chłop jak trzcina.
        Dziś idziesz z wolna, ciężki, pochylony...
        - Od roku bracie jestem ożeniony.
        Jarzmo małżeńskie tak mi kark nagina
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:27
        - Sama nie wiem ciociu co lepiej lubię krakowiaka czy mazura
        - Jeśli moja Maniu, Krakowiak jest młody, zdrów i przystojny a przede wszystkim majętny to mu daj pierwszeństwo mój aniołku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:27
        Egzaminujący: - Proszę mi powiedzieć jak pan złagodzisz karę dożywotniego więzienia, w razie gdy zachodzą okoliczności łagodzące?
        Egzaminowany: - Zmniejszę je o pięć lat
        Egzaminujący: - A to w jaki sposób
        Egzaminowany: - Po prostu wypuszczę przestępcę na pięć lat na wolność a następnie wpakuję go do kozy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:27
        - Czego tak beczysz? Czy wam kto umarł?
        - Tatunio, proszę wielmożnego pana
        - Nie może być! A długo chorował?
        - Juści
        - A mieliście doktora?
        - Dotąd nie, ale kiedy się tatusiowi gorzej zrobiło to by mu byli doktora wzieni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:27
        Wśród upałów gdy się chłodzi
        Żona Jana w Wisły łonie
        On drży, że jej to zaszkodzi
        Co ma wisieć, nie utonie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:28
        Pewien proboszcz zwiedzając wiejską szkółkę zapytał siedzącego w pierwszej ławce Jasia:
        - Powiedz mi kochanku ile rzeczy potrzeba do chrztu
        - Trzy, wielmożny panie - odrzekł chłopak
        - Jak to trzy? To ty nie znasz katechizmu? Do chrztu potrzeba dwóch rzeczy - wody o słowa Bożego
        - A przecież potrzeba jeszcze dziecka - odparł tryumfująco zapytany
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:28
        Gość: - Ile się należy?
        Kelner: - 24 złote 15 centów
        Gość: - Cóż u licha? Nas tylko czterech a taki ogromny rachunek?!
        Kelner: - Zapomniał pan jeszcze o tych trzech co leżą pod stołem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:41
        - Jaka jest różnica między złodziejem a doktorem?
        - Złodziej opuszczając twój dom wie czego ci brakuje, lekarz nie zawsze...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:41
        - Waldek, dziś wyjeżdżam na wizytę. Przygotuj mi mundur, poprzypinaj ordery. Rozumiesz?
        - Proszę jaśnie pana, a krzyż pański także?
        - Co? Ale gdzież tam! Moja żona zostaje w domu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:42
        - Co grają? Symfonię czy walca?
        - O nie, to traviata z Żydówki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:42
        - Słyszałem, że się żenisz?
        - To jeszcze kwestia. Nie taki ja głupi
        - Owszem nie ma żadnej kwestii
        - Że się żenię?
        - Nie, żeś głupi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:48
        - Poproszę lampę
        - Jak wielką proszę pana
        - Na osiem osób
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:49
        Nauczyciel: - Proszę mi powiedzieć dokąd doszliśmy z geometrii
        Uczeń: - Do wyrazów. Czyli to co było do dowiedzenia
        Nauczyciel: - Bardzo dobrze, siadaj
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:49
        - Żydzie, gdybyś znalazł w szabas worek z pieniędzmi podniósł byś go
        - No po co mam odpowiadać - ani worek z pieniędzmi tu nie widzę ani dzisiaj szabas
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:49
        - Coś mi się zdaje, że żona pańska po pańskiej śmierci jeszcze raz pójdzie za mąż
        - Chwała Bogu!
        - A cóż to znaczy?
        - Przynajmniej znajdzie się choć jeden co mnie opłakiwać będzie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:49
        - Dzień dobry panie Kowalski, co tam u pana siostry?
        - Ja nie mam siostry!
        - A pana brat we Lwowie jak się miewa
        - Ja nie mam brata
        - A jak się pan nazywa
        - Nowak
        - O i nazwisko pan zmienił!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:50
        - Ależ ta sztuka jest diabelnie nudna...
        - To czemuż bijesz pan brawo
        - A...to z radości, że się już skończyła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:50
        - Ile się należy
        - Reński i dziesięć centów
        - A to zapisz pan to na mój rachunek
        - Ja proszę pana na rachunek nic nie zapisuję
        - A to jeszcze lepiej - odparł gość i wyszedł z kawiarni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:50
        - Jakie to szczęście, że twój mąż nie ożenił się z Emilką, co ona swego męża i dzieci namęczy
        Druga całując swoje dzieci: - Dziękujcie Bogu moje dziatki, ona by was teraz biła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:50
        - Kazałem dać sobie jeden kotlet wołowy a oni przynieśli mi dwa cielęce...
        - No widzisz! Wołowiny nie mieli a ponieważ dwa cielęta to tyle co wół, więc dali ci dwa kotlety cielęce
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:51
        - Proszę pana ja tu odesłałem panu buciki bo są okropnie ciasne
        - Ciasne - to być nie może
        - Może albo nie może, dość że buciki za małe
        - To prędzej noga za duża, bo buciki są w sam raz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:54
        Matka żegnając się z córką odjeżdżającą pociągiem:
        - Do widzenia kochana Julciu, jedź z Bogiem
        Jeden z współlokatorów wagonu:
        - Ależ proszę pani! Gdzieżby Pan Bóg jechał trzecią klasą!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:55
        Na egzaminie:
        - Co pan jeszcze wiesz o kurach i gołębiach
        - (uczeń milczy)
        - To zapewne jest panu wiadome, że kury żyją w poligamii... a gołębie
        - W naszym kraju
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:55
        - Jak ty możesz pozwolić aby cię żona biła?
        - Kocham ją bardzo a lekarz zalecił jej dużo ruchu!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:55
        Jechał Maciek do Warszęgi na welekcyją
        Najął sobie na przedmieściu w karczmie stancyją
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:55
        I jęli go przyjaciele na piwo prosić
        A on im się z familiją zaczął wynosić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:56
        Mój ojciec był wojewodą bo woził wodę
        Miały Żydy po Warszędze z niego wygodę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:56
        A stryjaszek kasztelanem racyja na to
        Bo miał głowę kieby szkapa kasztanowatą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:57
        A wujaszek był chorążym na tę racyją
        Nosił świętą chorągiewkę przed procesyją
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:57
        Starszego też mego brata Bóg szczęściem darzył
        Był kucharzem i nielada bo psom warzył
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:58
        A młodszego za cześnika każdy szacował
        Bo on stryczkiem i pałeczką piesków częstował
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:58
        Jedna siostra kasztelanka druga sędzionka
        Jedna przędła druga kradła przędzionka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:58
        Matusia też świętą byli cuda czynili
        I umarli na gorączkę - bo ją spalili
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:59
        Nasza także pani ciotka dobrego pysku
        Żaden pies jej nie przeszczeka w starym karczmisku.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:59
        echał Maciek do Warszęgi na welekcyją
        Najął sobie na przedmieściu w karczmie stancyją

        I jęli go przyjaciele na piwo prosić
        A on im się z familiją zaczął wynosić

        Mój ojciec był wojewodą bo woził wodę
        Miały Żydy po Warszędze z niego wygodę

        A stryjaszek kasztelanem racyja na to
        Bo miał głowę kieby szkapa kasztanowatą

        A wujaszek był chorążym na tę racyją
        Nosił świętą chorągiewkę przed procesyją

        Starszego też mego brata Bóg szczęściem darzył
        Był kucharzem i nielada bo psom warzył

        A młodszego za cześnika każdy szacował
        Bo on stryczkiem i pałeczką piesków częstował

        Jedna siostra kasztelanka druga sędzionka
        Jedna przędła druga kradła przędzionka

        Matusia też świętą byli cuda czynili
        I umarli na gorączkę - bo ją spalili

        Nasza także pani ciotka dobrego pysku
        Żaden pies jej nie przeszczeka w starym karczmisku.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:59
        🌆
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:00
        Dwaj przyjaciele prości w sercu, w mowie
        Zeszli się na Jarmark świąteczny w Piotrkowie
        Uściskawszy się jako to zazwyczaj bywa
        Gdy się człek z człekiem nie zawsze widywa
        Jeden z drugim rzecze niech się godzi
        Zapytać ciebie jak ci się powodzi
        Pojąłem żonę. To dobrze chwal Boga
        Nie dobrze bo z niej jest niecnota sroga
        To źle. Niezbyt źle bom się pozbył nędzy
        Wziąwszy w posagu srogi wór pieniędzy
        To dobrze. Oj nie bo za posag cały
        Kupiłem owiec, a te wyzdychały
        To źle. Niezbyt źle gdyż za skóry, wełnę
        Dostałem szczęściem pieniążki zupełne
        To dobrze. Ale dobrze do kaduka
        Kiedy się inna wyrządziła sztuka
        Dom sobie kupiłem wykszłatcił wyzłocił
        Piorun trzasł w niego i w popiół obrócił
        To źle I owszem dobrze mi z tym gromem
        Bo ogień spalił żonę razem z domem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:01
        Dwaj przyjaciele prości w sercu, w mowie
        Zeszli się na Jarmark świąteczny w Piotrkowie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:01
        Uściskawszy się jako to zazwyczaj bywa
        Gdy się człek z człekiem nie zawsze widywa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:01
        Jeden z drugim rzecze niech się godzi
        Zapytać ciebie jak ci się powodzi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:02
        Pojąłem żonę. To dobrze chwal Boga
        Nie dobrze bo z niej jest niecnota sroga
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:02
        To źle. Niezbyt źle bom się pozbył nędzy
        Wziąwszy w posagu srogi wór pieniędzy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:03
        To dobrze. Oj nie bo za posag cały
        Kupiłem owiec, a te wyzdychały
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:03
        To źle. Niezbyt źle gdyż za skóry, wełnę
        Dostałem szczęściem pieniążki zupełne
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:03
        To dobrze. Ale dobrze do kaduka
        Kiedy się inna wyrządziła sztuka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:04
        Dom sobie kupiłem wykszłatcił wyzłocił
        Piorun trzasł w niego i w popiół obrócił
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:04
        To źle I owszem dobrze mi z tym gromem
        Bo ogień spalił żonę razem z domem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:04
        🐩
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:05
        Słowikowski zjechawszy się na bardzo złej i ciasnej drodze z szlachcicem zawoła:
        - Wara, wara bo ci tak uczynię jako wczoraj drugiemu
        Bojąc się konfuzyji od figlarza ustąpił szlachcie i zapytał:
        - A cóż byś mi uczynił, gdybym ci się nie był ustąpił
        - To ja bym tobie ustąpił jak wczoraj temu - odpowiedział Słowikowski
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:09
        Pan Kiszka Litwin gdy się domagał na sejmie głosu marszałek zapytał:
        - A pan Kiszka co?
        Ktoś z przytomnych zawołał:
        - Taki flak jako i drugi póki go nie nadzieją
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:09
        Opaliński między innymi gośćmi miał też u siebie na obiedzie szlachcica bardzo głuchego, którego próbując i pijąc do niego mówi: bodaj cię obwieszono. On rozumiał że ceremonię jaką do niego czyni odpowiedział "niegodzien ja tego przed innymi ichmościami. Lepiej kolejno"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:10
        🏻
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:10
        Przez Mazowsze jechał poseł i spał w swojej karecie, jeno pies jego tarantowaty wydzierał z karety. Mazury, że nigdy posła nie widzieli zawołali "Miły Boże jaki też to ten poseł, właśnie jak pies"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:12
        🏼
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:13
        Jeden oracyją na weselu chcąc zacząć od erudycyi rzecze:
        Jeno z Palladą ale tak się zaciął, że powtarzając raz i drugi raz dalej nie mógł powiedzieć. Ktoś z kąta wyrwał się mówiąc Jeno z Palladą wsiadszy na gniadą jak jadą tak jadą a ty stoisz"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:13
        Biskup Wydzga gdy mu ksiądz ofiarował dukata na którym z jednej strony był król Sobieski z drugiej królowa Marysieńka o beneficjum prosząc rzekł:
        Któżby dla tego Państwa nie uczynił?"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:13
        Pewien jegomość znany powszechnie z roztargnienia niepospolitego był zaproszony na obiad do swego przyjaciela. Idąc zaś na obiad miał głowę zaprzątnioną chorobą swojej żony i zdawało mu się że jest u siebie na obiedzie. A ponieważ obiad nie bardzo bym wyśmienity wstaje wtedy przy końcu i powiada: "Przepraszam państwa za ten obiad gałgański bo moja żona bardzo chora"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 00:13
        Podczas odpustu nie mogąc dopchać się do konfesjonału pewien góral wyjął gomółkę sera i stanął na przeciwko konfesjonału. Ksiądz postrzegłszy myśli sobie dobra i gomółka sera. Woła tedy górala do konfesjonału. Odbiera gomółkę, kładzie na pułapie i do spowiedzi przypuszcza. Ba aż tu trzeci, piąty, dziesiąty i następny z serem staje. Ksiądz odbiera, nareszcie myli sobie, że tyle tych serów nazbierał, że trzeba by je zanieść do zakrystii. Wstaje tedy, maca i szuka ale nie ma - jest tylko jedna gomółka sera. Pokazało się co górale zmiarkowawszy, że ksiądz ma takie upodobanie do sera kradli mu tę gomółkę i stawali przed nim aby prędzej się wyspowiadać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 15:37
        Włochy muszą mieć coś na sumieniu, że im co chwila Wezuwiusz czyni wyrzuty
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 15:38
        Pewien oficer daje swojemu służącemu dwie pięciokoronówki aby ten za jedne kupił rękawiczki a za drugie album. Po godzinie służący wraca ale nie kupił nic
        - A dlaczegoż ty wracasz z pustymi rękami?
        - Bo nie wiedziałem za które pięć koron kupić rękawiczki a za które album!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 15:38
        Mój piekarzu gdzie sumienie?
        Czy pan tego nie pojmuje
        Nie dość że chleb jest jako glina
        Jeszcze wagi mu brakuje
        Ależ panie - piekarz rzecze
        Toć ja dla was jak dobrodziej
        Że wam małe chleby daję
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 15:40
        Posucha na cywila
        U kobiet jest nielada
        Sto bab się doń przymila
        Jak rój pszczół go opada
        I choć jest pokrzywiony
        I brzydki i z defektem
        To baby na wsze strony
        Raczą go swym afektem
        Niedługo on się schowa
        Wlezie do jakiej jamy
        Bo mi nie starczy głowa
        By zaspokoić damy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 15:40
        Za co się bili?
        Pewnego dnia zjawił się u wrót nieba żołnierz. Był to Niemiec. Święty Piotr przyjmuje go i pyta:
        - Za coś się bił?
        - Za Boga i ojczyznę
        - To dzielnie. Wchodź do nieba
        Za godzinę zjawia się Francuz, a święty Piotr znów go pyta:
        - A tu za coś się bił?
        - Za Francję i honor
        Następnie zjawia się Moskal
        - No a ty za coś walczył
        - Tego ja nie wiem - odrzekł Moskal
        W końcu zjawia się Anglik, którego Św. Piotr również pyta:
        - Za coś się bił?
        - Za 3 szylingi i 6 pensów!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 15:40
        - Panie, pan potrącasz moją żonę co to ma znaczyć? To nie panu na sucho nie ujdzie, cudzych żon się nie potrąca
        - Słyszysz Ryfke, tak mówi mąż, tak twierdzi honorowa osoba takie powinno być obywatelskie przekonanie a ty sobie ciągle z Mychaszem potrącisz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 15:40
        Lekarz: - Co dzisiaj jadł na obiad twój mąż?
        - Wołowinę
        - i z apetytem
        - Nie....z marchwią
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:04
        - Jak się mamy panno Katarzyno?
        - Jakosz mi niedobrze
        - Widzi się to z oczków panny Katarzyny takie podsiniałe i nosek jakby się wyciągnął - co to pannie?
        - Nie wiem co mi takiego panie Pietrze, ale czoś mnie tak szcziska na dołyszku, że wiatru złapać nie mogę
        - Ach panno Katarzyno, niech panna nie choruje bo to nie zdrowo
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:04
        - Czy pan jesteś muzykalny?
        - Nie pani. Raz tylko jeden grałem na fortepianie
        - Jak to raz jedyny?
        - A tak w braku stolika do kart graliśmy w preferansa na fortepianie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:05
        - Czy panu zimno?
        - Nie, on się tylko do ognia przyzwyczaja
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:05
        Młodzieniec: - Ach jakie to szczęście służyć przy wojsku
        Żyd: Ny, jakby to było szczęście to byśmy je byli już dawno zakupili
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:05
        - Dlaczego Żydzi nie lubią wąchać prochu
        - Bo go nie wynaleźli!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:05
        - Panie Karolu! Co to jest trąba?
        - Instrument
        - To pan Instrument
        - Jak to?
        - A to stryjcio powiedział, że z pana trąba
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:05
        - Odebrałeś mój list?
        - Nie
        - No! Jak to dobrze żem go nie napisał. Pewny byłem że do ciebie nie dojdzie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:06
        Sekretarz: - Panie redaktorze! Przyniesiono rachunek od krawca?
        Redaktor:- Co? Od krawca? Pisz pan w odpowiedziach od redakcji: - Nadesłanego manuskryptu z powodu szkodliwej tendecji zużytkować nie możemy. Można go odebrać w administracji
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:09
        - Powiem ci nowinę. Wczoraj zostałem ojcem
        - Winszuje. Co masz? Syna?
        - Nie
        - A więc córkę.
        - A ty skąd już o tym wiesz?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:11
        Miłosna moja metamorfoza
        W krótkich się słowach zamyka
        Kiedy raz pierwszy ujrzałem ciebie
        W lot się zmieniłem w słowika
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:11
        Lecz zamiast piosnek czułych i wzdychań
        Tyś chciała kolce, pierścienie
        Więc ze słowika stał się pelikan
        Prujący własne kieszenie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:11
        I kieszeń moich krew guldenowa
        Długo cię długo żywiła
        Lecz gdy ostatnią wreszcie rozpruła
        Tyś ze mnie dudka zrobiła!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:11
        Miłosna moja metamorfoza
        W krótkich się słowach zamyka
        Kiedy raz pierwszy ujrzałem ciebie
        W lot się zmieniłem w słowika

        Lecz zamiast piosnek czułych i wzdychań
        Tyś chciała kolce, pierścienie
        Więc ze słowika stał się pelikan
        Prujący własne kieszenie

        I kieszeń moich krew guldenowa
        Długo cię długo żywiła
        Lecz gdy ostatnią wreszcie rozpruła
        Tyś ze mnie dudka zrobiła!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:11
        Adwokat: - Co wam sędzia powiedział?
        Chłop: - Odesłał mnie do diabła
        Adowkat: - A wy co na to?
        Chłop: - Przyszedłem do pana
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:12
        Adwokat: - Co wam sędzia powiedział?
        Chłop: - Odesłał mnie do diabła
        Adowokat: - A wy co na to?
        Chłop: - Przyszedłem do pana
        Adwokat: - Dobrzeście zrobili bo 20 tm mamy termin
        Chłop: - Termin?
        Adwokat: - Czy chcecie iść samu, czy mam iść za was?
        Chłop: - Chciałem sam stajać, alem się inaczej rozmyślił
        Adwokat: - Jakże więc?
        Chłop: - Staj pan za mnie panie adwokacie, bo oni przed panem zawsze mają więcej strachu i obrzydzenia!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:12
        Na egzaminie
        Profesor: - Proszę mi powiedzieć jakiego rodzaju środki na poty uprawia nasza nauka?
        Kandydat: - Skrobie się po czuprynie i milczy
        Profesor: - No mów pan! Cóżbyś pan uczynił, gdybyś miał pacjenta którego masz w poty wprowadzić?!
        Kandydat: - Posłałbym go do pana na egzamin...
        --
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:12
        -16 stopni zimna a ty bez futra
        - Ja raz w życiu tylko futro miałem. Na ręku, gdy je do zastawu niosłem!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:12
        - Anielko, co to jest dusza?
        - To co w moim ciele myśli i niem rządzi
        - Jaka jesteś nieznośna! Wydajesz lekcję co do słowa, powiedz swoimi słowami co to jest dusza?
        - Jest to takie ciele co mną rządzi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:21
        Wójt: - Czego chcecie?
        Włościanie: - A to przyśliwa powiedzieć panu wójtowi, że u nas na Wólce woda most zerwała
        Wójt: - No to trzeba naprawić
        Włościanie: - A juści, tośwa też przyszli, żeby pan wójt kazał nam tu zrobić boby inaczej człek dycht zapomniał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:22
        - Wyobraź sobie, że mnie wczoraj na ulicy sędzia nazwał błaznem
        - A to źle wychowany człowiek. Nie mógł ci tego w pokoju powiedzieć?!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:22
        - Słyszałeś Stasiu? Józek umarł!
        - No i cóż dziwnego? Przecież nie mógł żyć przez całe życie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:22
        - Cóż to? Przed rokiem byłeś chłop jak trzcina.
        Dziś idziesz z wolna, ciężki, pochylony...
        - Od roku bracie jestem ożeniony.
        Jarzmo małżeńskie tak mi kark nagina
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:22
        - Sama nie wiem ciociu co lepiej lubię krakowiaka czy mazura
        - Jeśli moja Maniu, Krakowiak jest młody, zdrów i przystojny a przede wszystkim majętny to mu daj pierwszeństwo mój aniołku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:23
        Na egzaminie

        Egzaminujący: - Proszę mi powiedzieć jak pan złagodzisz karę dożywotniego więzienia, w razie gdy zachodzą okoliczności łagodzące?
        Egzaminowany: - Zmniejszę je o pięć lat
        Egzaminujący: - A to w jaki sposób
        Egzaminowany: - Po prostu wypuszczę przestępcę na pięć lat na wolność a następnie wpakuję go do kozy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:23
        - Czego tak beczysz? Czy wam kto umarł?
        - Tatunio, proszę wielmożnego pana
        - Nie może być! A długo chorował?
        - Juści
        - A mieliście doktora?
        - Dotąd nie, ale kiedy się tatusiowi gorzej zrobiło to by mu byli doktora wzieni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:23
        Wśród upałów gdy się chłodzi
        Żona Jana w Wisły łonie
        On drży, że jej to zaszkodzi
        Co ma wisieć, nie utonie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:24
        Pewien proboszcz zwiedzając wiejską szkółkę zapytał siedzącego w pierwszej ławce Jasia:
        - Powiedz mi kochanku ile rzeczy potrzeba do chrztu
        - Trzy, wielmożny panie - odrzekł chłopak
        - Jak to trzy? To ty nie znasz katechizmu? Do chrztu potrzeba dwóch rzeczy - wody o słowa Bożego
        - A przecież potrzeba jeszcze dziecka - odparł tryumfująco zapytany
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:24
        w restauracji:

        Gość: - Ile się należy?
        Kelner: - 24 złote 15 centów
        Gość: - Cóż u licha? Nas tylko czterech a taki ogromny rachunek?!
        Kelner: - Zapomniał pan jeszcze o tych trzech co leżą pod stołem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:25
        - Wiesz? Wojciechowi umarła żona
        - Nie może być. Już ten cymbał to ma szczęście!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:25
        - O Pani! Czy mogę się spodziewać szczęścia abyś mi zezwoliła zjeść z sobą kolację tete a tete
        - I owszem - każ pan sobie podać główkę cielęcą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:25
        - Jaka jest różnica między złodziejem a doktorem?
        - Złodziej opuszczając twój dom wie czego ci brakuje, lekarz nie zawsze....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:25
        - Waldek, dziś wyjeżdżam na wizytę. Przygotuj mi mundur, poprzypinaj ordery. Rozumiesz?
        - Proszę jaśnie pana, a krzyż pański także?
        - Co? Ale gdzież tam! Moja żona zostaje w domu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:26
        - Co grają? Symfonię czy walca?
        - O nie, to traviata z Żydówki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:26
        - Słyszałem, że się żenisz?
        - To jeszcze kwestia. Nie taki ja głupi
        - Owszem nie ma żadnej kwestii
        - Że się żenię?
        - Nie, żeś głupi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:26
        - Poproszę lampę
        - Jak wielką proszę pana
        - Na osiem osób
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:26
        Nauczyciel: - Proszę mi powiedzieć dokąd doszliśmy z geometrii
        Uczeń: - Do wyrazów. Czyli to co było do dowiedzenia
        Nauczyciel: - Bardzo dobrze, siadaj
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:27
        - Żydzie, gdybyś znalazł w szabas worek z pieniędzmi podniósł byś go
        - No po co mam odpowiadać - ani worek z pieniędzmi tu nie widzę ani dzisiaj szabas
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:27
        - Coś mi się zdaje, że żona pańska po pańskiej śmierci jeszcze raz pójdzie za mąż
        - Chwała Bogu!
        - A cóż to znaczy?
        - Przynajmniej znajdzie się choć jeden co mnie opłakiwać będzie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:28
        - Dzień dobry panie Kowalski, co tam u pana siostry?
        - Ja nie mam siostry!
        - A pana brat we Lwowie jak się miewa
        - Ja nie mam brata
        - A jak się pan nazywa
        - Nowak
        - O i nazwisko pan zmienił!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:35
        - Ależ ta sztuka jest diabelnie nudna...
        - To czemuż bijesz pan brawo
        - A...to z radości, że się już skończyła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:38
        - Ile się należy
        - Reński i dziesięć centów
        - A to zapisz pan to na mój rachunek
        - Ja proszę pana na rachunek nic nie zapisuję
        - A to jeszcze lepiej - odparł gość i wyszedł z kawiarni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:38
        - Jakie to szczęście, że twój mąż nie ożenił się z Emilką, co ona swego męża i dzieci namęczy
        Druga całując swoje dzieci: - Dziękujcie Bogu moje dziatki, ona by was teraz biła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:38
        - Kazałem dać sobie jeden kotlet wołowy a oni przynieśli mi dwa cielęce...
        - No widzisz! Wołowiny nie mieli a ponieważ dwa cielęta to tyle co wół, więc dali ci dwa kotlety cielęce
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:38
        - Proszę pana ja tu odesłałem panu buciki bo są okropnie ciasne
        - Ciasne - to być nie może
        - Może albo nie może, dość że buciki za małe
        - To prędzej noga za duża, bo buciki są w sam raz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:39
        Matka żegnając się z córką odjeżdżającą pociągiem:
        - Do widzenia kochana Julciu, jedź z Bogiem
        Jeden z współlokatorów wagonu:
        - Ależ proszę pani! Gdzieżby Pan Bóg jechał trzecią klasą!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:40
        Na egzaminie:
        - Co pan jeszcze wiesz o kurach i gołębiach
        - (uczeń milczy)
        - To zapewne jest panu wiadome, że kury żyją w poligamii... a gołębie
        - W naszym kraju
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:40
        - Jak ty możesz pozwolić aby cię żona biła?
        - Kocham ją bardzo a lekarz zalecił jej dużo ruchu!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:40
        Jechał Maciek do Warszęgi na welekcyją
        Najął sobie na przedmieściu w karczmie stancyją
        --
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:46
        I jęli go przyjaciele na piwo prosić
        A on im się z familiją zaczął wynosić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:46
        Mój ojciec był wojewodą bo woził wodę
        Miały Żydy po Warszędze z niego wygodę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:46
        A stryjaszek kasztelanem racyja na to
        Bo miał głowę kieby szkapa kasztanowatą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:47
        A wujaszek był chorążym na tę racyją
        Nosił świętą chorągiewkę przed procesyją
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:47
        Starszego też mego brata Bóg szczęściem darzył
        Był kucharzem i nielada bo psom warzył
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:47
        A młodszego za cześnika każdy szacował
        Bo on stryczkiem i pałeczką piesków częstował
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:47
        Jedna siostra kasztelanka druga sędzionka
        Jedna przędła druga kradła przędzionka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:47
        Matusia też świętą byli cuda czynili
        I umarli na gorączkę - bo ją spalili
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:48
        Nasza także pani ciotka dobrego pysku
        Żaden pies jej nie przeszczeka w starym karczmisku.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:48
        Jechał Maciek do Warszęgi na welekcyją
        Najął sobie na przedmieściu w karczmie stancyją

        I jęli go przyjaciele na piwo prosić
        A on im się z familiją zaczął wynosić

        Mój ojciec był wojewodą bo woził wodę
        Miały Żydy po Warszędze z niego wygodę

        A stryjaszek kasztelanem racyja na to
        Bo miał głowę kieby szkapa kasztanowatą

        A wujaszek był chorążym na tę racyją
        Nosił świętą chorągiewkę przed procesyją

        Starszego też mego brata Bóg szczęściem darzył
        Był kucharzem i nielada bo psom warzył

        A młodszego za cześnika każdy szacował
        Bo on stryczkiem i pałeczką piesków częstował

        Jedna siostra kasztelanka druga sędzionka
        Jedna przędła druga kradła przędzionka

        Matusia też świętą byli cuda czynili
        I umarli na gorączkę - bo ją spalili

        Nasza także pani ciotka dobrego pysku
        Żaden pies jej nie przeszczeka w starym karczmisku.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:48
        Dwaj przyjaciele prości w sercu, w mowie
        Zeszli się na Jarmark świąteczny w Piotrkowie
        Uściskawszy się jako to zazwyczaj bywa
        Gdy się człek z człekiem nie zawsze widywa
        Jeden z drugim rzecze niech się godzi
        Zapytać ciebie jak ci się powodzi
        Pojąłem żonę. To dobrze chwal Boga
        Nie dobrze bo z niej jest niecnota sroga
        To źle. Niezbyt źle bom się pozbył nędzy
        Wziąwszy w posagu srogi wór pieniędzy
        To dobrze. Oj nie bo za posag cały
        Kupiłem owiec, a te wyzdychały
        To źle. Niezbyt źle gdyż za skóry, wełnę
        Dostałem szczęściem pieniążki zupełne
        To dobrze. Ale dobrze do kaduka
        Kiedy się inna wyrządziła sztuka
        Dom sobie kupiłem wykszłatcił wyzłocił
        Piorun trzasł w niego i w popiół obrócił
        To źle I owszem dobrze mi z tym gromem
        Bo ogień spalił żonę razem z domem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:49
        Słowikowski zjechawszy się na bardzo złej i ciasnej drodze z szlachcicem zawoła:
        - Wara, wara bo ci tak uczynię jako wczoraj drugiemu
        Bojąc się konfuzyji od figlarza ustąpił szlachcie i zapytał:
        - A cóż byś mi uczynił, gdybym ci się nie był ustąpił
        - To ja bym tobie ustąpił jak wczoraj temu - odpowiedział Słowikowski
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:50
        Pan Kiszka Litwin gdy się domagał na sejmie głosu marszałek zapytał:
        - A pan Kiszka co?
        Ktoś z przytomnych zawołał:
        - Taki flak jako i drugi póki go nie nadzieją
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:50
        Opaliński między innymi gośćmi miał też u siebie na obiedzie szlachcica bardzo głuchego, którego próbując i pijąc do niego mówi: bodaj cię obwieszono. On rozumiał że ceremonię jaką do niego czyni odpowiedział "niegodzien ja tego przed innymi ichmościami. Lepiej kolejno"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:50
        Przez Mazowsze jechał poseł i spał w swojej karecie, jeno pies jego tarantowaty wydzierał z karety. Mazury, że nigdy posła nie widzieli zawołali "Miły Boże jaki też to ten poseł, właśnie jak pies"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:52
        Jeden oracyją na weselu chcąc zacząć od erudycyi rzecze:
        Jeno z Palladą ale tak się zaciął, że powtarzając raz i drugi raz dalej nie mógł powiedzieć. Ktoś z kąta wyrwał się mówiąc Jeno z Palladą wsiadszy na gniadą jak jadą tak jadą a ty stoisz"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:52
        Biskup Wydzga gdy mu ksiądz ofiarował dukata na którym z jednej strony był król Sobieski z drugiej królowa Marysieńka o beneficjum prosząc rzekł:
        Któżby dla tego Państwa nie uczynił?"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:52
        Pewien jegomość znany powszechnie z roztargnienia niepospolitego był zaproszony na obiad do swego przyjaciela. Idąc zaś na obiad miał głowę zaprzątnioną chorobą swojej żony i zdawało mu się że jest u siebie na obiedzie. A ponieważ obiad nie bardzo bym wyśmienity wstaje wtedy przy końcu i powiada: "Przepraszam państwa za ten obiad gałgański bo moja żona bardzo chora"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:53
        Podczas odpustu nie mogąc dopchać się do konfesjonału pewien góral wyjął gomółkę sera i stanął na przeciwko konfesjonału. Ksiądz postrzegłszy myśli sobie dobra i gomółka sera. Woła tedy górala do konfesjonału. Odbiera gomółkę, kładzie na pułapie i do spowiedzi przypuszcza. Ba aż tu trzeci, piąty, dziesiąty i następny z serem staje. Ksiądz odbiera, nareszcie myli sobie, że tyle tych serów nazbierał, że trzeba by je zanieść do zakrystii. Wstaje tedy, maca i szuka ale nie ma - jest tylko jedna gomółka sera. Pokazało się co górale zmiarkowawszy, że ksiądz ma takie upodobanie do sera kradli mu tę gomółkę i stawali przed nim aby prędzej się wyspowiadać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:53
        Pani Kolbuszewska idąc na teatr wzięła też z sobą dla okazałości lokaja, któremu zapłaciła za wstęp na galerię. Znalazł się on tam między swoimi kolegami a ponieważ pierwszy raz zdarzyło mu się być w teatrze przeto bardzo dziwaczne dawał swoim kolegom pytania. W końcu teatru zaczęto wywoływać aktorów po imieniu: "A to co?" pyta nowicjusz swoich kolegów. To każdy lokaj wywołuje teraz swego pana lub panią powiedzieli żartując koledzy. Tedy on z całego gardła zaczął wołać: Pani Kolbuszewska, Pani Kolbuszewska. Ja tutaj!"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:55
        Dąbski wymalowawszy obraz Świętej Anny Samotrzeciej do kościoła napisał u dołu te słowa:
        Proś matko córkę a ty zaś syna
        By się do nieba dostała dębina
        Ktoś złośliwy dopisał:
        Nie palą w niebie, nic tam po dębinie
        Tam drzew pełna izba gdzie ogień nie ginie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:55
        Stanisław August spostrzegłszy na pokojach zamkowych znanego sobie szlachcica stojącego na uboczu i bojaźliwie spoglądającego w koło, chciał go ośmielić swoją uprzejmością, zbliża się więc do niego i zapytuje od niechcenia:
        "Czy nie widział waszmość starosty Morskiego?"
        Pomieszany zapytaniem króla szlachcic nie znając ani nie słysząc o dygnitarzu tego nazwiska odpowiada drącym głosem:
        "Najjaśniejszy Panie! W moich podróżach widziałem już psa morskiego i świnię morską ale starosty morskiego jeszcze nigdy widzieć mi się nie zdarzyło!"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:55
        Potocki, starosta kaniowski ile szlachcicowi batogów sypnął jedną ręką, tyle potem tysięcy drugą na zagojenie pierwszych dawał. Razu jednego powiedział pewnemu szlachcicowi, co mu naprzykrzał się w karczmie: Nie ma hroszy ne budu byty
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:56
        Winszując Lubomirskiemu frant jeden, towarszysz Młoszowski rzekł" "Miłościwy Dobrodzieju więcej nam Pan Bóg daje nad to o cośmy prosili" Spytał Lubomirski - Jakże to? Oto prosiliśmy zawsze o jednego Paca a Pan Bóg dał nam pięciu Paców. (między więźniami pięciu Paców było)
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:56
        Szlachta polska na sejmikach uradziła wysłać wojsko na kozaków i postanowiono trzech dowódców bo dowódcy dawni byli w niewoli, pierwszym dowódcą był książę Ostrogski, spokojny i nie lubiący wojny staruszek, drugim Koniecpolski, bardzo młody, prawie dzieciuch, trzecim Ostroróg, człek uczony i prawnik. Ci co się znali na wojnie powiedzieli zaraz, że kozaki ich pobija kiedy przewodzi pierzyna, dziecina i łacina.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:56
        Karpiński Franciszek na starość osiadł na Królewszczyźnie nadanej sobie, nie wychylał się jednak za granicę chyba że do sąsiada w odwiedziny albo na odpust do pobliskiego kościoła. Często się to jednak przydarzyło bo sąsiedzi kochali sędziwego starca, lubili jego miłe towarzystwo ożywione zazwyczaj wesołością i plotkami. Nie cierpiał tylko fircyków, pomiatających siwym włosem i paplających francuszczyzną a których już podwówczas się zagęszczało. Jak tylko spotkał takiego w towarzystwie tracił humor i najczęściej się wynosił. Raz zdarzyło się, że taki młodzik wychwalając na cały głos wychwalając zagraniczne poezje zaczął szydzić z polskiego języka nazywając go nieharmonijnym:
        - Waćpan podobno byłeś poetą - rzekł obracając się do Karpińskiego - powiedz mi jak dobrać rymu do wyrazu cietrzew?
        Karpiński stuknął laską w posadzkę, oczy zapłonęły mu ogniem i nie namyślając się odpowiedział:
        Z pomiędzy drzew
        Wyleciał cietrzew
        Szukał bałwana
        Siadł na Waćpana
        Śmiech ogólny powstał w izbie, młodzik zaczął się zżymać ale otoczyli go poważniejsi ludzie, wytłumaczyli mu że niewłaściwie zaczepił sędziwego i szanownego starca i jakoś burza wkrótce ucichła a poeta wyszedł zwycięsko.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:56
        Niejaki KŁAMBROWSKI szlachcic z Lubelskiego chcąc uczynić swe nazwisko bardziej interesującym zaczął w podpisie rozdzielać KŁAM osobno a BOROWSKI osobno. Podobnie uczyniła niejaka Helena PRZEZDZIECKA (PRZEZ DZIECKA)
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:57
        Według podania Krupski zwany Krupa bogaty człowiek miał bronić swojej wsi KRUPE przeciw Jagielle, nie chcąc uznać go za króla polskiego.
        KRUPA - Król Jagiełło bił Krzyżaki
        I pan Krupa chciał być taki
        Na co porwał się nieboże
        Krupa jagłą być nie może
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:57
        Rozmowa literacka:
        - Nie mogę sobie w tej chwili przypomnieć kto napisał Marię Malczewskiego - podobno Józef Kraszewski
        Drugi literat:
        - Ale gdzież tam! Józef Korzeniowski
        Pierwszy literat (na stronie do pianisty):
        - Co za gruba jeograficzna! omyłka
        Pianista: Nic dziwnego, nie znają kontrapunktu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:58
        Powietrzna niestałość ludzkiego gatunku
        Co chwila smak nasz się mieni
        W młodości marzymy o słodkim całunku
        Na starość o tłustej pieczeni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:59
        O boski nektarze, usteczka rumiane
        Wykrzyka młodzieniec w zapędzie
        Za pierwszy całunek dawajcie w zamianę
        Choć Paktol nic z tego nie będzie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:59
        Gdy dziewczę mi szyję rączkami oplecie
        A usta z ustami jej spoję
        To co mi po skarbach i co mi po świecie
        O żywot o wieczność nie stoję
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:59
        O dzieło rąk bożych mój kruchy baranie
        Szepleni staruszek pod nosem
        Niech w kąt się schowają i panny i panie
        Com kochał gdy byłem młokosem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:59
        Ten udziec duszony tak usta rozczula
        Jak żadne niewieście czułości
        A zwłaszcza że octem zalana cebula
        Pomaga trawieniu tłustości
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:00
        Powiedzcie mi młodzi, powiedzcie mi starzy
        W obliczu sumienia i słońca
        Czy lepszy całunek co ogniem się żarzy
        Czy pieczeń na stole dymiąca?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:00
        Serce i pieczeń

        Powietrzna niestałość ludzkiego gatunku
        Co chwila smak nasz się mieni
        W młodości marzymy o słodkim całunku
        Na starość o tłustej pieczeni

        O boski nektarze, usteczka rumiane
        Wykrzyka młodzieniec w zapędzie
        Za pierwszy całunek dawajcie w zamianę
        Choć Paktol nic z tego nie będzie

        Gdy dziewczę mi szyję rączkami oplecie
        A usta z ustami jej spoję
        To co mi po skarbach i co mi po świecie
        O żywot o wieczność nie stoję

        O dzieło rąk bożych mój kruchy baranie
        Szepleni staruszek pod nosem
        Niech w kąt się schowają i panny i panie
        Com kochał gdy byłem młokosem

        Ten udziec duszony tak usta rozczula
        Jak żadne niewieście czułości
        A zwłaszcza że octem zalana cebula
        Pomaga trawieniu tłustości

        Powiedzcie mi młodzi, powiedzcie mi starzy
        W obliczu sumienia i słońca
        Czy lepszy całunek co ogniem się żarzy
        Czy pieczeń na stole dymiąca?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:01

        I dziś bym płakał w rozpaczy szale
        Z cała szczerością młokosa
        Gdy ciebie tracę - o piękna - ale
        Szkoda mi chustki do nosa...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:01

        I dziś bym płakał w rozpaczy szale
        Z cała szczerością młokosa
        Gdy ciebie tracę - o piękna - ale
        Szkoda mi chustki do nosa...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:01
        ***
        Płakałem dzieckiem - kiedym ząbkował
        Chodząc do szkoły jam szlochał
        Równiem serdecznych łez nie żałował
        Kiedym mą Rózię pokochał

        I dziś bym płakał w rozpaczy szale
        Z cała szczerością młokosa
        Gdy ciebie tracę - o piękna - ale
        Szkoda mi chustki do nosa...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:01
        - Kumo, gdzie wasz syn się obraca?
        - Dyć jest teraz w majtkach
        - Tyla to i ja wiem - ale powiedzą gdzie jest
        - A toć wam gadam że w marynarce co to na morzu
        - Ej kumo, kumo musieliśta chyba bardzo w kieliszek zaglądać, że takie bajdy pleciecie!!!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:02
        - A cóż ty tam chłopcze niesiesz w tej klatce
        - Ptaka panie
        - A jak się nazywa
        - Organista proszę pana
        - Organista? A dlaczego?
        - A bo dużo żre proszę pana a kiepsko śpiewa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:07
        - O półboginia moja....uracz mnie gdyż omdlewam z zapału...
        - Pij pan wodę z sokiem a mów ciszej, gdyż zbliża się właśnie pańska żona z kuzynkiem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:15
        - Jesteś cymbał!
        - A czy pan to mówi na serio?
        - A tyś myślał?
        - No to masz szczęście, bo ja takich żartów nie przyjmuję
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:15
        W pewnym powiecie adwokat jeden na sądach granicznych stojąc na górze piaszczystej o pół mili od prawdziwej granicy dowodził, że tam gdzie on stał była rzeka graniczna. Długo dowodząc tej prawdy gdy chciał wszystkich w rzeczywistości przekonać spocił się mocno, tchu mu brakło, wpadł w słabość i prosił dla orzeźwienia wody. Gdy tej nigdzie w bliskości nie znaleziono odezwał się wieśniak, który z zadziwieniem całej perory słuchał:
        Mospanie napij się Waćpan wody z tej rzeki, którą tu widzisz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:16
        Poeci teraz w Polsce robią radę wspólną
        Przyszły sejm mają nowym projektem wzbogacić
        Chcą prosić by im długi swe odsyłać wolno
        Do tych sum co potomność ma kiedyś im płacić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:17
        Gaduła wyczerpawszy wiadomości swoje
        Miał nareszcie uczonym to pytanie zadać
        Na co Bóg jedną gębę dał a uszu dwoje
        No to rzekli by więcej słuchać niźli gada
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:18
        Znaliście Podstolego w tym wieku zepsutym
        Pięknie mu było w pasie i kontuszu sutym
        Teraz go już na diabła przerobiła żona
        Ma rogi, stój niemiecki, brak tylko ogona
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:18
        Ja uważam na tym świecie
        Dobrze to starszym być przecie
        I tak na przykład mu szubrawcy prości
        Czy chcąc czy nie chcąc musim z powinności
        Prawić z kolei co tydzień kazanie
        A nasz tatulo dzwoni na nie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:19
        Pijał we dnie i w nocy choć mu się nie chciało
        Potem dostał pragnienia napoju nie stało
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:20
        Gdy je to chyba śniadanie
        Cały dzień butelkę pieści
        Jeden guzik na kaftanie
        Ale na nosie trzydzieści
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:20
        Wczoraj uderzył piorun w konduktora na składach prochu i potem napiwszy się czekolady grał w szachy z księdzem proboszczeem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:21
        Pewna pani potrzebuje kucharza dobrego zaświadczeniami opatrzonego i zdatnego, któryby umiał warować i żeby był kasztanowaty
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:24
        Wczoraj odebrano podejrzanemu człowiekowi kozę, która tu jutro w okolicy wielki koncert wokalny dawać będzie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:24
        Podaje się do wiadomości, że śledzie holenderskie marynowane dawać pragną lekcje tańca i fechtowania na szpady
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:24
        Artyleryja konna przybyła onegdaj z prowincji z całym sztabem i pociągami założyła magazyn strojów damskich i wszystko za pomierną cenę sprzedawać chce
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:25
        Ktokolwiek ma pretensje do Abrachama Joskowicza i takowe odzyskać pragnie musi być naprzód w occie wygotowany a potem powieszony
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:25
        Na żądanie wielu osób dany będzie w następującą sobotę piknik...na linie wyprężonej od wieży ratuszowej do gmachu komisyją zwanego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:25
        Niżej podpisany założył fabrykę świec łojowych i mydła w której jutro pan Dandys zdawać będzie egzamin na doktora chirrgii
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:25
        Niżej podpisany utrzymująca pensyę panien, donosi Prześwietnej Publiczności że ma najświeższy asortyment spirytusów angielskich i ostróg do sprzedania
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:25
        Ktoby sobie życzył kupić wioskę czysta bez długów niechaj się zgłosi do podpisanego byleby w stanie był udowodnić, że ma piętnaście lat skończonych i umie trochę grać na skrzypcach
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:26
        Pewna jejmość ma na zbyciu każdego czasu męża kaszlącego i córkę tańcującą po całych nocach. Ktoby chciał nabyć niech się przez gazety zgłosi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:26
        Pewien Jegomość tak mocnego nabawił się kataru, że nawet nie poczuł szczutka którego dostał w nos przy kartach
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:26
        Dwie młode panienki niezmiernie wychwalały swojego metra muzyki. Jaki to dobry cichy człowiek ten nasz NN zawsze sobie drzemie przy lekcyji, poczciwe człowieczysko, wczoraj aż chrapał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:17
        Którzy tylko znajomość jaką z tobą mają
        Że twa twarz lat trzydzieści żyła powiadają
        Lecz o jak często płonne zwodzą nas nowiny
        Ta twarz ledwie co więcej ma nad trzy godzin
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:17
        Skarżysz się że Antoni twój jest bardzo hardy
        Że ci zamiast czci winnej częste czyni wzgardy
        Wiesz, że on jest heretyk z tem się zawsze chlubi
        Że żadnych malowanych obrazów nie lubi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:25
        Anna w leciech zgrzybiałych młodą się być zdała
        Lecz młódź dworna o wieku jej się dowiedziała
        Jednakże wielkiej rzeczy dopięła ta dama
        Twarz jej zda się trzydziestką lat młodsza niż sama
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:26
        Mniemasz że długo rosną i długo też trwają
        Te róże, które lice Anny zalecają
        Patrz jak wiele jej biegłość ogrodniczki może
        Jutro inna na tymże gruncie ujrzysz róże
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:26
        Skąd rodem Anna jesteś w tym Piotrze ciekawy
        Słuchaj twarz jej jest z Włoch a ona z Warszawy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:26

        Jak pamiętam pięć tylko włosów na łbie miałeś
        Trzy w jednej a dwa w drugiej zwadzie postradałeś
        Już teraz wadź się śmiało Pietrze moja rada
        Trzecia żadnego włoska nie wydrze ci zwada
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:26
        Dziwujesz się czemu to tyle dni i nocy
        Trzyma febra natrętna ciebie w swojej mocy
        W miękkości z tobą pościeli lęga smaczno jada
        Przy dobrym winie z tobą u stołu zasiada
        Taką mając wygodę i rozkosz dla siebie
        Chcesz by poszła do kata twa febra od ciebie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:27
        Siódmą już na twej roli żonę pochowałeś
        Z żadnej roli większego pożytku nie miałeś
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:27
        Na nie wymawiającego litery R

        Ilekroć Jan chciał mówić dary mówił dały
        I stary podług niego nazywał się stały
        Wyjechał Jan do Rosji myśmy rozumieli
        Że już tych słów piskliwych nie będziem słyszeli
        Alić wieść niepodziana z Rusi przyleciała
        Że gdy Jan przybył na Ruś, Ruś Łusią się stała
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:27
        Pani doktorze gdy się rozgadacie
        Rzadko rzecz bywa ku naszej pociesze
        Zawsze w zanadrzu coś złego chowacie
        Ażeby straszyć lekkowierne rzesze
        Dobrze czynicie z tą wymową waszą
        Szczodrzy są tacy którzy się przestraszą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:27
        Rolnik rżnie pługiem, ogrodnik nożycą
        Furman pracuje i wołem i osłem
        Czem się wzmagają tem się ludzie szczycą
        Trzeba żyć człeku powziętym rzemiosłem
        Każdy to czyni co zyskowi sprzyja
        Ksiądz ludzi grzebie a doktor zabija
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:28
        Iż się zjechali
        Ażeby brali
        Ażeby zwiedli
        Pili i jedli
        Aby tracili
        Jedli i pili
        Dawnym zwyczajem
        Gryźli się wzajem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:28
        Brat Kapistran przy pulpicie
        Czyta z Skargi Świętych życie
        A ojciec Rafał tymczasem
        Pomrukując sobie basem
        Chwaląc wstrzemięźliwość świętą
        Dusi flaszkę napoczętą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:34
        Celnik na kąpielach

        Podług jednomyślnego lekarzy układy
        Pojechał brać kąpiele celnik do Karlabadu
        Słysząc to kupiec krzyknął z rozjątrzoną duszą
        Dziwna rzecz iż ci ludzie zawsze coś brać muszą!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:37
        Zadziwia się zgon nagły lekarza Stefana
        Chciała odpocząć śmierć zmordowana
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:38
        Na doktorów

        Był mówią łotr co nie kradł, szewc który nie pijał
        Lecz nie było doktora co by nie zabijał.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:38
        Napis na kieliszku bez nogi

        Odjęli mi ludzie nogę, chcąc dogodzić sobie
        Ja im lepiej dogodzę odbierając obie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:38
        Mówi pan do chłopa: - Przynieś szklankę wody dla tego gościa. Chłopiec wchodzi trzymając szklankę w ręku. Pan na niego - Wróć się hultaju, przynieś przecie na talerzy! Chłopiec się wrócił, wylał wodę na talerz i niosąc mówi do siebie:
        Ciekawy jestem jak ten gość tę wodę z talerza wypije
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:38
        Pewny kaznodzieja miał zwyczaj swoje kazanie o poprawie obyczajów bardzo często powtarzać, tak dalece że się słuchaczom sprzykrzyło, wysłali więc kilku pierwszych ze swojej gminy do niego aby im chciał kiedy inne kazanie powiedzieć. Na co ksiądz odpowiedział" Chętnie to uczynię jak tylko inne życie prowadzić zechcecie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:38
        Kto za grzechy nieskończone
        Chcąc uniknąć piekieł gromu
        Niech tylko pojmie złą żonę
        A będzie miał piekło w domu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:38
        Do jednego gospodarza który tysiąc złotych rocznie opłaca rzekł pewien bałamut:
        - Czy nie mógłby waćpan skredytować tego co ja dziś najadłem i napiłem?
        - Czemu nie - odpowie gospodarz - Z całego serca proszę tylko mi powiedzieć swoje nazwisko
        Bałamut nazwisko wymienił, a on napisał na tablicy która na widocznym miejscu była mówiąc potem:
        - Żeby zaś panu nie było przykro, że jego imię jest na samym widoku tedy proszę niech pan zdejmie płaszcz a ja nim zakryję tablicę dopóty dopóki pan nie zapłacisz.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:39
        Gdy jednego, który nie umiał po francusku zapytano tymże językiem ile jest kościołów w mieście zmieszał się niezmiernie nie wiedząc co odrzec. Przyjaciel podaje mu "cinq"
        - Prawda, że sęk tamten odpowiedział - i to nie mały bo nie wiem o co się pytają
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:39
        - Nieprawdaż - powiedział jeden - że rozprawiam jak książka
        - W istocie - odpowiada dama - Daj się pan jeszcze oprawić w cielęcą skórkę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:39
        Podejcies mi flaskę
        niezatkaną korkiem
        niechże się weselę
        z tym ostatnim wtorkiem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:39
        Kielisek kieliszek
        ale nie usłużny
        cóż mi przyjdzie z niego
        kiedy stoi próżny
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:59
        Stoi kieliszek
        choć ma jedną nogę
        moich jest dwie zdrowych
        a chodzić nie mogę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:59
        Podejcies mi flaskę
        niezatkaną korkiem
        niechże się weselę
        z tym ostatnim wtorkiem

        Kielisek kieliszek
        ale nie usłużny
        cóż mi przyjdzie z niego
        kiedy stoi próżny

        Butelka zgrzesyła
        bo nieprózna była
        kieliszek zawinił
        bo wiwaty cynił

        Kielisek zawinił
        butelka zrzesyła
        głowa się znalazła
        co się zawróciła

        Nie ustajcie nogi
        hej tańcujcie ostro
        jak kieliszek chodzi
        za butelką prosto

        Stoi kieliszek
        choć ma jedną nogę
        moich jest dwie zdrowych
        a chodzić nie mogę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:59
        Miałam ci ja męża
        Wielkiego próżniaka
        posłam za drugiego
        dostałam pijaka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:59
        Mój trzeci nieboscyk
        bardzo lubił karty
        da musę spróbować
        Jaki będzie cwarty
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:00
        Żydówecko co to mas
        Co fartuszkiem przykrywasz
        jabłka mam, kruski mam
        Kogo kocham to mu dam
        Kogo kocham ździebuśko
        A to mu dam jabłuski
        Kogo kocham troseckę
        A to mu dam gruseckę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:01
        Karcmarecko lej piwecko
        i pis na ścianę
        zapłaci ci Marysieńka
        jak ją dostanę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:01
        Przy kokosce jarzębiny
        podryguje kur włochaty
        a przy piwie i dziewczynie
        jakoś człowiek w lepsej minie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:01
        A tuduna tuduna
        niema koza ogona
        trzebaby się zabawić
        kozie ogon przyprawić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:02
        Przy kokosce jarzębiny
        podryguje kur włochaty
        a przy piwie i dziewczynie
        jakoś człowiek w lepsej minie

        A tuduna tuduna
        niema koza ogona
        trzebaby się zabawić
        kozie ogon przyprawić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:02
        Nie pij gorzałecki
        Będą sukmanecki
        Nie pij miodu wina
        Będzie i dziewczyna!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:02
        Pojąłeś mnie, sanujze mie
        Weź kolebkę kołys mie
        jeźli nie mas kolibecki
        idź do lasa wystruz niecki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:02
        Hojze chłopcy, hojze żywo
        jest gorzałka jest i piwo
        jest gorzałka przepalana
        jest i dziewczyna kochana
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:03
        Hojze ino dalej śmiele
        bo to w karcmie nie w kościele
        bo w kościele śluby daja
        a w karcmach się zalecają
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:18
        Pojąłeś mnie, sanujze mie
        Weź kolebkę kołys mie
        jeźli nie mas kolibecki
        idź do lasa wystruz niecki

        Hojze chłopcy, hojze żywo
        jest gorzałka jest i piwo
        jest gorzałka przepalana
        jest i dziewczyna kochana

        Hojze ino dalej śmiele
        bo to w karcmie nie w kościele
        bo w kościele śluby daja
        a w karcmach się zalecają

        Hojze chłopcy wywojajcie
        kacmarcka na was płace
        podjedliście podpiliście
        karmareckie wybiliście

        Hojze ino po nasemu
        nie dam gęby koniuszemu
        bo koniusy bardzo pusty
        poobrywał koniom usy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:18
        Kiebyś była chłopca miała
        to jabym był wolał
        boby mi był sieckie zynał
        i na polu orał
        ale ty mas dziewusko
        na trawę ci pódzie
        do karcmy na muzycysko
        obmówią ją ludzie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:19
        Kumosia kumosi
        gorzałeczkę nosi
        jakże ma nie nosić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:19
        kiej ją o to prosi a moja kumosiu napijmy się obie
        bo nam to nie dadzą gorzałeczki w grobie
        gorzałeczki w grobie, gorzałeczki w Rzymie
        już nam tu nie dadzą jak się która zdrzymie
        gorzałeczka z wyką, ja ją radam łykam
        jak przyjdzie zapłacić to ja się umykam
        a napiła ja się za półtora jaja
        chwała Panu Bogu że go kura miała!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:49
        Kumosia kumosi
        gorzałeczkę nosi
        jakże ma nie nosić
        kiej ją o to prosi a moja kumosiu napijmy się obie
        bo nam to nie dadzą gorzałeczki w grobie
        gorzałeczki w grobie, gorzałeczki w Rzymie
        już nam tu nie dadzą jak się która zdrzymie
        gorzałeczka z wyką, ja ją radam łykam
        jak przyjdzie zapłacić to ja się umykam
        a napiła ja się za półtora jaja
        chwała Panu Bogu że go kura miała!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:55
        Zeszła się jedna z drugą
        miały rozmowę długą
        po ter rozmowie długiej
        wypijmy po kubecku
        bo nie mamy nic w cubecku
        Skoro dziesiąty kbek
        zagrzał się babom cubek
        a jak się baby popiły
        oj o mężów się swarzyły
        oj jedna do drugiej mówiła
        oj tyś do mego chodziła
        Nie turbuj się kumecka
        jest u karcmarza becka
        wiem ze nam skredytuje
        i was kumko pocęstuje
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:56
        Umarł Maciek umarł
        Już ci on nie wstanie
        odpuść - że mu grzechy
        wszystkie miły Panie
        bo to był cłek grzecny
        skoda że nie wiecny
        Rad w karemisku bywał
        i gorzałkę pijał
        jak gorzałki kupił
        każdy się nią upił
        jak Maćka nie stało
        wszyćko poustało
        karemareckim
        synkareckom
        piwko pokwaśniało
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:56
        a ubogi wieśniak
        na imię mi Grzela
        nie pijam gorzałki
        jeno co niedziela
        jak we dnie tak w nocy
        w gorzałcynie mocył
        wstanę we świtanie
        choćby i bez pasa
        ciągnie mnie chęć na gorzałkę
        jak wilka do lasa
        a jak się upiję
        przyde do chałupy
        widzę cztery kąty
        piec się już obalił
        już temu rok piąty
        dejze mi jeść zono
        jeśliś dobra zona
        bo ci pysk przetnę
        jak wezme wrzeciona
        bo ja ba Bugaju pił
        portkim sobie zgubił
        przyszedłem do chałupiska
        babem sobie wybił
        moja zoo tak mnie słuchaj
        idź na Bugaj portek sukaj
        Onać posła nie znalazła
        przyszła do dom za piec wlazła
        są i tutaj dwie kądziele
        będą portki na niedzielę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:57
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/vbIrQno7ZtP6TeVFmX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 23:40
        Napuje się troske
        na moją kokoske
        napiję się siła
        bo cubata była
        nie cubata jarzębiatka
        bo mi dała moja matka
        Bóg jej zapłać za nie
        miałam kupca na nie
        A cóżbyś to za nie chciała
        żebyś ją też sprzedać miała
        Sto złotych czerwonych
        pięć konisiów wronych
        Na targuści z nią nie była
        a drogoś ją zaceniła
        Komu się zda drogo
        mnie z kokoską błogo
        jak ci przydzie wiosna
        będzie jajka niosła
        jak przydzie pod jesień
        sama przydzie przez sień.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 23:41
        A moi parobcy sameście se ładni
        jeno was to speci zeście trochę harni
        kapelus na głowie za grosy piętnaście
        haftek u kaftana całę osiemnaście
        chistecka na syi z kawałecka worka
        jesce i to bieze za wódkę synkarka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 23:41
        Wędrowali szewcy, mieli złote buty
        wstąpili na piwo do cudzej chałupy
        wędrowali sewcy aż na nową górę
        nocowali u garbarza, ukradli mu skórę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 23:42
        Drzys drzys
        kiedy mnie widzis
        choćbyś i zemglała
        niebędzies mnie miała

        Na szynkfasie siejesz
        a na basach młócisz
        wnet w kozie wywiejesz
        i goły powrócisz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 23:42
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/MTO5Qrwe7CiEwaMoOX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 23:44
        W karczmie deszcz lał na konie podróżnego, ten mówi do arendarza:
        - Żydzie! Czemu nie dasz naprawić dachu?
        - No jakże naprawić kiedy deszcz pada?
        - To go napraw jak będzie pogoda
        Żyd na to: - Na cóż dach naprawiać kiedy będzie pogoda. Wtenczas niepotrzeba.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 23:44
        Gdy pewnemu ojcu, który żenił swojego syna bardzo młodo radzono aby się wstrzymał z małżeństwem póki syn nie nabędzie więcej doświadczenia i rozumu odpowiedział:
        - Ta rada już będzie za późną bo jak on przyjdzie do rozumu na pewno się nie ożeni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 23:44
        Do pewnego jegomościa przyszedł chłopiec od krawca, przyniósł mu suknie i rzekł:
        - Proszę pana na piwo
        Jegomość, który nic mu dać nie chciał fuknął na niego:
        - Co ty hultaju śmiesz mię prosić na piwo? A z kim ty masz do czynienie? Abym ja z tobą szedł na piwo?! Proś sobie takich jakiś sam - i wypchnął go za drzwi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 23:44
        Skąpiec jeden nie chciał swej pięknej żonie sprawić nowej suknie. Na co ona rzecze:
        - Albo mi spraw nową suknię albo będę zmuszona chodzić nago a wtenczas może przecie niejednego serce do litości wzbudzę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 23:45
        Pewien użalał się iż tak jest we wszystkim nieszczęśliwy że gdyby przypadkiem został kapelusznikiem toby ludzie umyślnie bez głów się rodzili byle on nie mógł przedawać kapeluszów.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 21:13
      Siódmą już na twej roli żonę pochowałeś
      Z żadnej roli większego pożytku nie miałeś
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 21:16
        Na nie wymawiającego litery R

        Ilekroć Jan chciał mówić dary mówił dały
        I stary podług niego nazywał się stały
        Wyjechał Jan do Rosji myśmy rozumieli
        Że już tych słów piskliwych nie będziem słyszeli
        Alić wieść niepodziana z Rusi przyleciała
        Że gdy Jan przybył na Ruś, Ruś Łusią się stała
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 21:22
        Pani doktorze gdy się rozgadacie
        Rzadko rzecz bywa ku naszej pociesze
        Zawsze w zanadrzu coś złego chowacie
        Ażeby straszyć lekkowierne rzesze
        Dobrze czynicie z tą wymową waszą
        Szczodrzy są tacy którzy się przestraszą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 21:25
        Rolnik rżnie pługiem, ogrodnik nożycą
        Furman pracuje i wołem i osłem
        Czem się wzmagają tem się ludzie szczycą
        Trzeba żyć człeku powziętym rzemiosłem
        Każdy to czyni co zyskowi sprzyja
        Ksiądz ludzi grzebie a doktor zabija
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 21:28
        Iż się zjechali
        Ażeby brali
        Ażeby zwiedli
        Pili i jedli
        Aby tracili
        Jedli i pili
        Dawnym zwyczajem
        Gryźli się wzajem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.15, 21:31
        Brat Kapistran przy pulpicie
        Czyta z Skargi Świętych życie
        A ojciec Rafał tymczasem
        Pomrukując sobie basem
        Chwaląc wstrzemięźliwość świętą
        Dusi flaszkę napoczętą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.15, 19:54
        Celnik na kąpielach

        Podług jednomyślnego lekarzy układy
        Pojechał brać kąpiele celnik do Karlabadu
        Słysząc to kupiec krzyknął z rozjątrzoną duszą
        Dziwna rzecz iż ci ludzie zawsze coś brać muszą!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.15, 20:32
        Na lekarza

        Zadziwia się zgon nagły lekarza Stefana
        Chciała odpocząć śmierć zmordowana
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.15, 20:56
        Na doktorów

        Był mówią łotr co nie kradł, szewc który nie pijał
        Lecz nie było doktora co by nie zabijał.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.15, 20:59
        Napis na kieliszku bez nogi

        Odjęli mi ludzie nogę, chcąc dogodzić sobie
        Ja im lepiej dogodzę odbierając obie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.15, 21:57
        Mówi pan do chłopa: - Przynieś szklankę wody dla tego gościa. Chłopiec wchodzi trzymając szklankę w ręku. Pan na niego - Wróć się hultaju, przynieś przecie na talerzy! Chłopiec się wrócił, wylał wodę na talerz i niosąc mówi do siebie:
        Ciekawy jestem jak ten gość tę wodę z talerza wypije
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.15, 22:00
        Pewny kaznodzieja miał zwyczaj swoje kazanie o poprawie obyczajów bardzo często powtarzać, tak dalece że się słuchaczom sprzykrzyło, wysłali więc kilku pierwszych ze swojej gminy do niego aby im chciał kiedy inne kazanie powiedzieć. Na co ksiądz odpowiedział" Chętnie to uczynię jak tylko inne życie prowadzić zechcecie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.15, 22:01
        Kto za grzechy nieskończone
        Chcąc uniknąć piekieł gromu
        Niech tylko pojmie złą żonę
        A będzie miał piekło w domu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.15, 22:06
        Do jednego gospodarza który tysiąc złotych rocznie opłaca rzekł pewien bałamut:
        - Czy nie mógłby waćpan skredytować tego co ja dziś najadłem i napiłem?
        - Czemu nie - odpowie gospodarz - Z całego serca proszę tylko mi powiedzieć swoje nazwisko
        Bałamut nazwisko wymienił, a on napisał na tablicy która na widocznym miejscu była mówiąc potem:
        - Żeby zaś panu nie było przykro, że jego imię jest na samym widoku tedy proszę niech pan zdejmie płaszcz a ja nim zakryję tablicę dopóty dopóki pan nie zapłacisz.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.15, 22:08
        Gdy jednego, który nie umiał po francusku zapytano tymże językiem ile jest kościołów w mieście zmieszał się niezmiernie nie wiedząc co odrzec. Przyjaciel podaje mu "cinq"
        - Prawda, że sęk tamten odpowiedział - i to nie mały bo nie wiem o co się pytają
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.15, 22:10
        - Nieprawdaż - powiedział jeden - że rozprawiam jak książka
        - W istocie - odpowiada dama - Daj się pan jeszcze oprawić w cielęcą skórkę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 14:09
        Podejcies mi flaskę
        niezatkaną korkiem
        niechże się weselę
        z tym ostatnim wtorkiem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 14:10
        Kielisek kieliszek
        ale nie usłużny
        cóż mi przyjdzie z niego
        kiedy stoi próżny
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 14:11
        Butelka zgrzesyła
        bo nieprózna była
        kieliszek zawinił
        bo wiwaty cynił
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 14:12
        Kielisek zawinił
        butelka zrzesyła
        głowa się znalazła
        co się zawróciła
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 14:12
        Nie ustajcie nogi
        hej tańcujcie ostro
        jak kieliszek chodzi
        za butelką prosto
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 14:13
        Stoi kieliszek
        choć ma jedną nogę
        moich jest dwie zdrowych
        a chodzić nie mogę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 14:14
        Podejcies mi flaskę
        niezatkaną korkiem
        niechże się weselę
        z tym ostatnim wtorkiem

        Kielisek kieliszek
        ale nie usłużny
        cóż mi przyjdzie z niego
        kiedy stoi próżny

        Butelka zgrzesyła
        bo nieprózna była
        kieliszek zawinił
        bo wiwaty cynił

        Kielisek zawinił
        butelka zrzesyła
        głowa się znalazła
        co się zawróciła

        Nie ustajcie nogi
        hej tańcujcie ostro
        jak kieliszek chodzi
        za butelką prosto

        Stoi kieliszek
        choć ma jedną nogę
        moich jest dwie zdrowych
        a chodzić nie mogę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 14:17
        Miałam ci ja męża
        Wielkiego próżniaka
        posłam za drugiego
        dostałam pijaka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 14:18
        Mój trzeci nieboscyk
        bardzo lubił karty
        da musę spróbować
        Jaki będzie cwarty
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 14:18
        Miałam ci ja męża
        Wielkiego próżniaka
        posłam za drugiego
        dostałam pijaka

        Mój trzeci nieboscyk
        bardzo lubił karty
        da musę spróbować
        Jaki będzie cwarty
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.04.16, 19:25
          Kiedy jeden woźnica zjechał zbyt szybko powozem z góry, zawołał w końcu jego pan: "Janie,
          gdybym był wypadł z powozu i kark skręcił byłbym ci w łeb wypalił".- A Ja panie odrzekł woźnica
          pozwałbym pana do sądu i potem poszukałbym sobie innej służby.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.04.16, 21:48
          "POLOWAĆ WZBRONIONO"

          Kaczkowski jest zawołanym myśliwym, a przytem ma nadzwyczajne szczęście. Wszyscy mu zazdroszczą
          jego niebywałych trofeów. - Gdzie, u djabła - zagadnął go pewnego dnia jeden Z myśliwych znajdujesz taką wspaniałą zwierzynę?
          - Powiem ci, ale nie zdradź mnie. Więc słuchaj uważnie. Pójdziesz w kierunku " Żabiego Dołu". W pewnej chwili ujrzysz przy drodze tabliczkę Z napisem: " Droga prywatna. Przejście wzbronione". Pójdziesz dalej właśnie tą drogą, aż w końcu znajdziesz się przed wysokim żywopłotem, na
          którym znów ujrzysz tabliczki Z napisami: " Ostrożnie! wściekłe psy!" Na szczęście, przez żywopłot uda ci się Z łatwością przejść. Psów nie bój się, bo ich tam wcale niema. Pójdziesz wzdłuż płotu Z drugiej strony, aż do rzeczki, na której jest mały mostek, a na nim słupek Z tabliczką: "Przejście wzbronione". Przejdziesz więc przez ten mostek i pójdziesz prosto do pobliskiego lasu. Przy wejściu do tego lasu znajdziesz co kilka kroków napisy: " Polować wzbroniono!" To właśnie tam jest ten raj zwierzęcy.

          1832smile
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.04.16, 21:32
          Dwaj pijacy spotykają się późną nocą na ulicy.
          - Co ty tu robisz ?
          - Szukam...
          - Czego?
          - Tego, co zgubiłem.
          - Zgubiłeś coś?
          - Tak.
          - Gdzie?
          - Tam!
          - Więc dlaczego szukasz tutaj?
          - Bo tu jest jaśniej.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.06.16, 16:53
          - Dlaczego ściany nie toczą ze sobą wojen
          - Bo między nimi jest pokój
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 05.06.16, 23:49
          Gość zaproszony na polowanie zobaczywszy staruszkę idącą w pobliżu stanowiska:
          - Po co kręci się tu to stare pudło?
          - Widocznie by panu baronowi łatwiej było znaleźć wymówkę
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 00:47
          Pewien kapitan II brygady opowiada swoim towarzyszom przygodę rycerza z starożytności, który wyjął niedźwiedziowi skałkę z łapy a zwierz z wdzięczności za to nie odstępował go ani przez chwilę przez całe życie:
          - Ale mnie się lepiej zdarzyło - rzecze - Gdy staliśmy pod Hallerem ba Bukowinie spotkałem raz niedźwiedzia, który dobrawszy się do magazynu z chlebem najadł się go za wiele i dostał zaparcia. Dałem wówczas niedźwiedziowi nieco olejku rycynowego i to mu znacznie ulżyło. I wiecie co mi miś zrobił przez wdzięczność? Oto zaczaił się pod naszą kwaterą i pożerał codziennie moich kolegów jednego po drugim, którzy mieli prawo prędzej ode mnie awansować, tak że wkrótce zostałem kapitanemsmile
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.06.16, 17:19
          Żona: - Cóż znaczy mężu, że twoją torbę myśliwską tak strasznie przykro czuć?
          Myśliwy: - A to łotr handlarz, zaklinał się że ma tylko świeżą zwierzynę!
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.10.16, 15:02
          Pewien wieśniak chciał kupić konia. Przyszedł
          do niego handlarz.
          — Mam dla was dobrego konia. Ma 5 lat,
          silny jak tur, przebiega 20 km kłusem nie
          zwalniając ani na chwilę.
          — Nie, to nie dla mnie.
          — Dlaczego?
          — Ja mam na targ 15 km od domu. Musiałbym
          zawsze wracać 5 km piechotą.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 15.11.16, 19:40
          Idzie ksiądz obok tagoego skromnego gospodarstaw patrzy a tam gospodarz coś z desek kleci. Ksiądz zagaduje:
          - Pochwalony, drogi parafianinie, nad czym tak dziś pracujesz
          - A k...wa kibel nowy stawiam bo stary się roz....bał
          - O mój drogi a nie mógłbyś tak tego trochę owinąć w bawełnę?
          - Co mam owijać w bawełnę? Dechami op....lę naokoło i ch....
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.11.16, 11:21
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/h40RJWjqrARqE2vvcX.jpg
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.11.16, 17:08
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/h40RJWjqrARqE2vvcX.jpg
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.11.16, 17:10
          Pewien gospodarz, nie mogąc na jarm arku dobić
          targu z młynarką, która sprzedawała świnię, zawołał
          chowając kiesę z grosiwem do kieszeni: „No, kiedy
          tak, to moje pieniądze, a pani świnią
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 17:36
          Strażnik leśny do kłusownika: - Kto panu pozwolił polować w tym lesie?
          Kłusownik: - Jak to kto? A no, moja żona...i basta!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:13
        Żydóweczko pódź pod bez
        Ja nie pójdę bo szabes
        Ja nie pójdę bo nie mogę
        Bo ja chora na nogę
        Mama by mnie obiła
        Na szabasiem nie była
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:15
        Żydówecko co to mas
        Co fartuszkiem przykrywasz
        jabłka mam, kruski mam
        Kogo kocham to mu dam
        Kogo kocham ździebuśko
        A to mu dam jabłuski
        Kogo kocham troseckę
        A to mu dam gruseckę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:30
        Karcmarecko lej piwecko
        i pis na ścianę
        zapłaci ci Marysieńka
        jak ją dostanę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:32
        Przy kokosce jarzębiny
        podryguje kur włochaty
        a przy piwie i dziewczynie
        jakoś człowiek w lepsej minie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:33
        A tuduna tuduna
        niema koza ogona
        trzebaby się zabawić
        kozie ogon przyprawić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:34
        Przy kokosce jarzębiny
        podryguje kur włochaty
        a przy piwie i dziewczynie
        jakoś człowiek w lepsej minie

        A tuduna tuduna
        niema koza ogona
        trzebaby się zabawić
        kozie ogon przyprawić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:36
        Nie pij gorzałecki
        Będą sukmanecki
        Nie pij miodu wina
        Będzie i dziewczyna!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:53
        Pojąłeś mnie, sanujze mie
        Weź kolebkę kołys mie
        jeźli nie mas kolibecki
        idź do lasa wystruz niecki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:53
        Hojze chłopcy, hojze żywo
        jest gorzałka jest i piwo
        jest gorzałka przepalana
        jest i dziewczyna kochana
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:54
        Hojze ino dalej śmiele
        bo to w karcmie nie w kościele
        bo w kościele śluby daja
        a w karcmach się zalecają
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:55
        Hojze chłopcy wywojajcie
        kacmarcka na was płace
        podjedliście podpiliście
        karmareckie wybiliście
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:56
        Hojze ino po nasemu
        nie dam gęby koniuszemu
        bo koniusy bardzo pusty
        poobrywał koniom usy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 15:57
        Pojąłeś mnie, sanujze mie
        Weź kolebkę kołys mie
        jeźli nie mas kolibecki
        idź do lasa wystruz niecki

        Hojze chłopcy, hojze żywo
        jest gorzałka jest i piwo
        jest gorzałka przepalana
        jest i dziewczyna kochana

        Hojze ino dalej śmiele
        bo to w karcmie nie w kościele
        bo w kościele śluby daja
        a w karcmach się zalecają

        Hojze chłopcy wywojajcie
        kacmarcka na was płace
        podjedliście podpiliście
        karmareckie wybiliście

        Hojze ino po nasemu
        nie dam gęby koniuszemu
        bo koniusy bardzo pusty
        poobrywał koniom usy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.07.15, 17:20
        Kiebyś była chłopca miała
        to jabym był wolał
        boby mi był sieckie zynał
        i na polu orał
        ale ty mas dziewusko
        na trawę ci pódzie
        do karcmy na muzycysko
        obmówią ją ludzie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 19:48
        Kumosia kumosi
        gorzałeczkę nosi
        jakże ma nie nosić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 19:49
        kiej ją o to prosi a moja kumosiu napijmy się obie
        bo nam to nie dadzą gorzałeczki w grobie
        gorzałeczki w grobie, gorzałeczki w Rzymie
        już nam tu nie dadzą jak się która zdrzymie
        gorzałeczka z wyką, ja ją radam łykam
        jak przyjdzie zapłacić to ja się umykam
        a napiła ja się za półtora jaja
        chwała Panu Bogu że go kura miała!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 19:50
        Kumosia kumosi
        gorzałeczkę nosi
        jakże ma nie nosić
        kiej ją o to prosi a moja kumosiu napijmy się obie
        bo nam to nie dadzą gorzałeczki w grobie
        gorzałeczki w grobie, gorzałeczki w Rzymie
        już nam tu nie dadzą jak się która zdrzymie
        gorzałeczka z wyką, ja ją radam łykam
        jak przyjdzie zapłacić to ja się umykam
        a napiła ja się za półtora jaja
        chwała Panu Bogu że go kura miała!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 19:56
        Zeszła się jedna z drugą
        miały rozmowę długą
        po ter rozmowie długiej
        wypijmy po kubecku
        bo nie mamy nic w cubecku
        Skoro dziesiąty kbek
        zagrzał się babom cubek
        a jak się baby popiły
        oj o mężów się swarzyły
        oj jedna do drugiej mówiła
        oj tyś do mego chodziła
        Nie turbuj się kumecka
        jest u karcmarza becka
        wiem ze nam skredytuje
        i was kumko pocęstuje
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 20:01
        Umarł Maciek umarł
        Już ci on nie wstanie
        odpuść - że mu grzechy
        wszystkie miły Panie
        bo to był cłek grzecny
        skoda że nie wiecny
        Rad w karemisku bywał
        i gorzałkę pijał
        jak gorzałki kupił
        każdy się nią upił
        jak Maćka nie stało
        wszyćko poustało
        karemareckim
        synkareckom
        piwko pokwaśniało
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 20:06
        Ja ubogi wieśniak
        na imię mi Grzela
        nie pijam gorzałki
        jeno co niedziela
        jak we dnie tak w nocy
        w gorzałcynie mocył
        wstanę we świtanie
        choćby i bez pasa
        ciągnie mnie chęć na gorzałkę
        jak wilka do lasa
        a jak się upiję
        przyde do chałupy
        widzę cztery kąty
        piec się już obalił
        już temu rok piąty
        dejze mi jeść zono
        jeśliś dobra zona
        bo ci pysk przetnę
        jak wezme wrzeciona
        bo ja ba Bugaju pił
        portkim sobie zgubił
        przyszedłem do chałupiska
        babem sobie wybił
        moja zoo tak mnie słuchaj
        idź na Bugaj portek sukaj
        Onać posła nie znalazła
        przyszła do dom za piec wlazła
        są i tutaj dwie kądziele
        będą portki na niedzielę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 20:14
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/vbIrQno7ZtP6TeVFmX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 20:23
        Napuje się troske
        na moją kokoske
        napiję się siła
        bo cubata była
        nie cubata jarzębiatka
        bo mi dała moja matka
        Bóg jej zapłać za nie
        miałam kupca na nie
        A cóżbyś to za nie chciała
        żebyś ją też sprzedać miała
        Sto złotych czerwonych
        pięć konisiów wronych
        Na targuści z nią nie była
        a drogoś ją zaceniła
        Komu się zda drogo
        mnie z kokoską błogo
        jak ci przydzie wiosna
        będzie jajka niosła
        jak przydzie pod jesień
        sama przydzie przez sień
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 20:35
        A moi parobcy sameście se ładni
        jeno was to speci zeście trochę harni
        kapelus na głowie za grosy piętnaście
        haftek u kaftana całę osiemnaście
        chistecka na syi z kawałecka worka
        jesce i to bieze za wódkę synkarka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 20:37
        Wędrowali szewcy, mieli złote buty
        wstąpili na piwo do cudzej chałupy
        wędrowali sewcy aż na nową górę
        nocowali u garbarza, ukradli mu skórę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 20:49
        Drzys drzys
        kiedy mnie widzis
        choćbyś i zemglała
        niebędzies mnie miała

        Na szynkfasie siejesz
        a na basach młócisz
        wnet w kozie wywiejesz
        i goły powrócisz
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.11.16, 18:22
          - Przykrą wiadomościa humor twój zamącę:
          Za żelazną bramą zdrożały zające
          Czemu - teraz sezon zapotrzebowania...
          Nasi już nemrodzi robią - polowania!
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 28.11.16, 11:58
          Pewien gość, nie mając ochoty powracać do domu
          w noc srodze ciemną, ociągał się z wyjazdem; ale
          skąpy gospodarz chciał mu dodać otuchy i rzecze:
          ,,Oj, jeździłem ci ja nieraz w daleko ciemniejsze noce,
          powracając do domu.“ A gość na to: ,,Ale też to kiep
          był ten gospodarz, co waszmość pana wypuszczał
          z domu swojego.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:01
          Jaka jest różnica między listonoszami i gołębiami??
          Między gołębiami są listonosze a między listonoszami nie­
          ma gołębi.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 14:11
          WYBÓR.
          W jednym z wytwornych magazynów w Paryżu, podczas
          pokazu mód defilują przed klientelą żywe modele w ostatnich
          kreacjach.
          O n a : — Piękne suknie prawda ? Którą z nich byś wybrał?
          On: — Brunetkę z niebieskimi oczyma.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:03
          — I co, wychodzisz za mąż?
          — Mam strasznego pecha! Ile razy chcę wyjść za mąż z miłości, facet jest zawsze bez grosza
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:08
          Znanego aktora dopada na ulicy pewien
          pan i mówi z wyrzutem:
          — Czekaliśmy z żoną wczoraj na pana
          z obiadem!
          — Ach tak, bardzo przepraszam.
          — Pan zapewne zapomniał o zaproszeniu.
          — Nie, skądże!
          — Może pan był chory?
          — Ależ nie!
          — To dlaczego pan nie przyszedł?
          — Widzi pan: nie byłem głodny!
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:17
          Młode małżeństwo po raz pierwszy przyjmuje
          w czasie świąt gości. Mąż zwraca się
          do żony:
          — Chciałbym, aby to przyjęcie wypadło
          okazale, ale mamy mało pieniędzy. Wiem
          już jednak, co zrobimy.
          — Co?
          — Przygotuj kulebiak z kapustą, a gościom
          powiemy, że na gorąco będzie indyk.
          — I co z tego?
          — Ty nagle zerwiesz się od stołu, pobiegniesz
          do kuchni. Ja zapytam „co się
          stało?“. Ty wtedy zawołasz zrozpaczona
          „indyk się spalił!“ i podasz w zastępstwie
          kulebiak.
          Następnego dnia zjawili się goście. Przy
          stole toczyła się ożywiona rozmowa. Nagle
          młoda żona zerwała się od stołu i pobiegła
          do kuchni. Mąż zawołał:
          — Co się stało? Czy coś ci się przypaliło?—
          Tak, kulebiak
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 17:17
          Na przyjęciu młoda pianistka, przerywając
          grę, zwraca się do znanego artysty:
          — Mówiono mi, że pan kocha muzykę . . .
          — Tak, ale proszę, niech pani gra dalej
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:39
          � Moja bańka ładniejsza od twojej,
          - .. A ja mam za to mamę ładniejszą od twojej .
          . - ... Albo to prawda?
          . - Jak Bozię .kocharn, twój papa to wczoraj powiedział i całe­
          wa ł za to moją mamę po rękach.
          - O! to moja mama ładniejsza, bo twój tata ją, wczoraj \v altanie
          pocałował \V buzię. A widzisz!
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 20:51
          Pewien hrabia to koneser,
          Skład papieru ma pan Schuster,
          Wielkie składy ma pan Lesser,
          Więc za zdrowie pijmy luster.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.11.16, 21:18
          Jest elloroba dysenterja,
          Jest i miłość nieustanna,
          Niech więc żyje nam ta panna,
          Która zowie się Pulcherjal
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 10.01.17, 13:22
          Doktór: — Córka pani ma blednicę. Przepiszę jej żelazo.
          Nowobogacka: — Panie doktorze, pooo żelazo, zapisz jej pan złoto albo platynę, nas stać na to...
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.01.17, 15:04
          Niemiec tak się żalił na nasz język . - Togo po!,ki mofo to nojk!up"; .. ".oczder mensch (człowiek), po polsku: szlotik!... der nachtigal (słoik) także szlotik!,.. i wszystko szlotik!... Jak Polak fesola, to móti: hofsa! (hopsa!) jak sopaczi szone od parana, sznofu: hofsa! (owca); konioti taksze kasze dawać hofsa! (owsa) i wszystko hofsa!...
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.02.17, 16:44
          - Doskonale, że pana doktora spotykam. Przy okazji chciałbym się poradzić
          - To się doskonale składa bo ja przy okazji chciałem spytać czy nie ma pan przy sobie dziesięciu złotych?
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.02.17, 22:10
          — rozstawszy się z żoną pan radca poszedł do kawiarki.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 14:05
          Pewien starzec słysząc, ze kruk żyje przeszło 200 lat, kupił sobie młodego kruka, ażeby się o prawdzie przekonać.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.10.17, 16:24
          Na różnych bibach słyszeć się zdarza
          Toasty słynne z swej naiwności,
          Ten wznosi toast dla gospodarza,
          Ten dla przyjaciół, tamten dla gości.
          Lecz zwykle w gronie toastowiczów
          Ktoś jest rymami mówić gotowy,
          Więc kleci rymy a la Berdyczów
          Który jest gorszym od Częstochowy.
          Żeby mógł toast wznieść nawet niemy,
          I rymarz męczył mniej mózgownicę,
          Wszystkie toasty tu podajemy, !
          Często będące u nas w praktyce:
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 12.11.17, 21:05
          Chłop kłania się szlachcicowi do kolan i prosi o kieliszek
          wódki, bo mu „cościk kole serca markoci".
          — Dobrze, dam ci wódki, ale jeżeli powiesz, że dobra,
          dostaniesz w kark, a jak powiesz, że niedobra — również dostaniesz w kark...
          Gdy chłop wypił wódkę, szlachcic go pyta:
          — No cóż, dobra?
          — Jescem się nie rozsmakował! — rzecze chłop.
          Szlachcic się rozśmiał i dał mu drugi kieliszek
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.11.17, 23:37
          Pan Aaron: - Pomyśl sobil moje teszczowe ukąszył piesI
          Pan Izaak: - No? I co sze stało?
          Pan Aaron: - Co sze miało stacz? Pies sobi wsczyknuł
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 20:50
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/MTO5Qrwe7CiEwaMoOX.jpg
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 20:55
        W karczmie deszcz lał na konie podróżnego, ten mówi do arendarza:
        - Żydzie! Czemu nie dasz naprawić dachu?
        - No jakże naprawić kiedy deszcz pada?
        - To go napraw jak będzie pogoda
        Żyd na to: - Na cóż dach naprawiać kiedy będzie pogoda. Wtenczas niepotrzeba.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 20:57
        Gdy pewnemu ojcu, który żenił swojego syna bardzo młodo radzono aby się wstrzymał z małżeństwem póki syn nie nabędzie więcej doświadczenia i rozumu odpowiedział:
        - Ta rada już będzie za późną bo jak on przyjdzie do rozumu na pewno się nie ożeni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 21:06
        Do pewnego jegomościa przyszedł chłopiec od krawca, przyniósł mu suknie i rzekł:
        - Proszę pana na piwo
        Jegomość, który nic mu dać nie chciał fuknął na niego:
        - Co ty hultaju śmiesz mię prosić na piwo? A z kim ty masz do czynienie? Abym ja z tobą szedł na piwo?! Proś sobie takich jakiś sam - i wypchnął go za drzwi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 21:08
        Skąpiec jeden nie chciał swej pięknej żonie sprawić nowej suknie. Na co ona rzecze:
        - Albo mi spraw nową suknię albo będę zmuszona chodzić nago a wtenczas może przecie niejednego serce do litości wzbudzę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 21:09
        Pewien użalał się iż tak jest we wszystkim nieszczęśliwy że gdyby przypadkiem został kapelusznikiem toby ludzie umyślnie bez głów się rodzili byle on nie mógł przedawać kapeluszów.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 21:11
        Gdyby rok był rosołem to byłby niezwykle smaczny bo ma aż cztery pory w sobie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 21:15
        Był na Podlasiu szlachcic nazwiskiem Monsiorowski. Jakiś pan Gąsiorowski zaadresował mu list A. Monsie Monsie Monsiorowski. Szlachcic, który zawsze odbierał listy rozumiał, że chciano z niego zażartować na odwrót więc zaadresował do niego list A Gąsie Gąsie Gąsiorowski
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 21:40
        Gdy się na egzaminie zapytano:
        - Jaka jest różnica między starym testamentem a nowym?
        Mała dziewczynka odpowiedziała, że stary jest podarty a nowy to jest cały.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 21:46
        Pan Podstoli który się po polsku nosił kupił bardzo pięknej matreyi i chciał mieć żupan. Kazał przywołać krawca lecz ten obejrzawszy materyję powiedział że nie wystarczy i poszedł. Kazał przywołać drugiego, ten wziął zrobił i odniósł. Po niejakim czasie wyszedłszy na przechadzkę pan Podstoli spotyka krawca z córeczką ubraną w sukienkę z tegoż samego materiału co i jego żupan. Zdziwiony pyta jakim sposobem to się stać to się stać mogło, że tamten krawiec oświadczył iż nie wystarczy a waćpan nie tylko mnie ale i swoją córeczkę ustroił?
        A bo on ma córkę większą niż ja - odpowiedział krawiec - i dlatego powiedział, że nie wystarczy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 21:52
        - Jak te drzewka prędko podrosły - zawołał jeden
        - Bo nie mają co innego robić to i rosną - odpowiedział drugi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 21:55
        Pijakowi

        Łyknął
        Krzyknął
        Przewrócił oczyma
        I już go nie ma
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 21:59
        Literatowi

        Taka to była zapłata
        Niejednego literata
        Po śmieci wszyscy mu kadzą
        Za życia jeść nie dadzą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:01
        Przyszedł jeden do restauratora lecz bez pieniędzy. Pyta:
        - Co jest jeść?
        - Kapłon z sosem
        - Co kosztuje kapłon?
        - Sześć złotych
        - A sos wiele?
        - Nic nie kosztuje
        - To ja poproszę sosu!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:03
        - Dobra rzecz szklanka starego wina - odezwał się jeden
        - A jeszcze lepsza butelka - rzekł drugi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:07
        - Na co przewracasz pończochy? - mówi pan do chłopca
        - A bo z tamtej strony dziury się porobiły - odpowiada, dlatego przewracam na drugą stronę żeby ich znać nie było
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:09
        Zajechało dwóch do oberży, jeden z nich woła na chłopca:
        - Daj obiad na dwie osoby
        - Dobrze panie
        - I każ zapalić w piecu bo zimno!
        - A w piecu na wiele osób zapalić? - zapytał chłopiec
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:10
        Musi być nasza Galiya bardzo stara, skoro aż BRODY ma
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:14
        - Żydzie, na bok z nosem! - zawołał jeden podróżujący jegomość nie mogąc ścierpieć Żyda stojącego przy drodze
        Żyd skrzywiwszy nieco palcem koniec swego nosa odpowidział:
        - Ny jegomość teraz już przejedziesz!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:15
        - Kiedy zlegnie Waćpana żona? - zapytał monarcha jednego z swoich dworzan
        - Kiedy tylko Wasza Królewska Mość rozkażesz - odpowiedział tamten
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:16
        Ludzie się boją co by dachówka na nich nie spadła a gdyby usłyszeli że spada na nich jaka kamienica toby się cieszyli
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:19
        Pewnemu jegomości wyglądało z kieszeni jego własne dzieło kiedy przez ulicę przechodził udając się na cudze śniadanie
        - To szczęście - rzekł drugi - że ten autor jest znany boby mu na pewno kto ukradł tę książkę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:21
        Jeden jegomość zgrawszy się w karty przywiedziony został do rozpaczy, pożyczył sobie parę pistoletów ....i zastawił one.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:24
        Gdy ubolewano nad pewnym mężem:
        - Żałujemy Waćpana, jesteś nieszczęśliwy! Ty kochasz swoją żonę a ona nie kocha cię wcale
        - Przeciwnie moi panowie - odpowiedział mąż - Nad moją żoną ubolewać trzeba jako nieszczęśliwą. Bo ja zawsze widzę przed sobą lubą osobę a ona przymuszoną jest patrzeć na przedmiot niemiły
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:25
        Gdyby wszystkie "ciekaweczki" w sól się przemieniły tak jak żona Lota, to by sól mocno staniała bo każdy miałby w domu Wieliczkę
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 03.12.17, 20:43
          Bezrobotny do kolegi pe fachu: -—Co za cholerna fabryka, przyszedłem zapytać o pracę, no i dali mi ją
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.12.17, 16:59
          — O... znam ja cię, mężulku! Tybyś chciał, żebym ja już raz zamknęła oczy!
          — To nie... ale gębę
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 00:14
          (Bal publiczny. Sala balowa, zalana światłem Ławeczka aksa-
          miti a pod ścianą w samym rogu. Osoby: Mama, pan zaspany.)
          P a n
          zaspany.
          Jakże pani dobrodziejka bawi
          się w tym karnawmle?
          Mama.
          Zamiast odpowiedzi, wskażę panu dwie
          moje córki. Ot, tam tańczą obok siebie w mazurze.
          P a n
          zaspany.
          Dorodne dziewice! Pani do­
          brodziejka zapewme dokładnie obeznana z tutejszymi
          stosunkami? Ja nie znam ich zupełnie. Przyjechałem
          z prowincyi na karnawał i jestem jak tabaka w rogu.
          Mama
          (zaciekawiona). Z prowincyi? na karna­
          wał? I jakże się pan bawi?
          P a n
          zaspany.
          Przyznam się pani dobrodziejce,
          że nie bardzo. Psuję sobie humor, ilekroć spojrzę na
          młodzież dzisiejszą. Zmateryalizowane to do śpiku ko­
          ści. Słyszę, że zjechało jej mnóstwo, a wszyscy szu­
          kają na gwałt posagów. Zapominają, że święta insty-
          tucya małżeństwa...
          Mama
          (na stronie). Człowiek poważny, ale do­
          brze zekonserwówany! (Cłośno). Czy wolno zapytać
          bez niedyskrecyi, czy pan także przyjechał w celach
          matrymonialnych?
          P a n
          zaspany
          (z przekonaniem). O tak, w ce­
          lach matrymonialnych!... A gdy spojrzę na młodzież,
          którą tu przed sobą widzę, dreszcz świętego oburzenia
          przejmuje mnie do śpiku kości. Święta instytucya mał­
          żeństwa zeszła na poziom traneakcyi handlowych ;Ł cza-
          równe gruchania miłości stały się czczym akompania­
          mentem przy liczeniu złota posagowego; cnota dziewi­
          cza i zalety osobiste zeszły na plan ostatni...
          Mama
          (z zadowoleniem). Święte słowa! Gdyby
          więcej było mężczyzn z pańskim sposobem myślenia,
          mielibyśmy więcej małżeństw szczęśliwych. Zdaje mi
          się jednak, żc pan zbyt pessymistycznie zapatruje się
          na stosunki dzisiejsze. Tak źle nie jest.
          P a n
          zaspany
          (z zaciekawieniem). Doprawdy?
          Więc pani dobrodziejka, znając dobrze stosunki miej­
          scowe, twierdzisz, że młodzież tutejsza...
          Mama.
          Tak złą nie jest. Zdarzają się wyjątki.
          Ot naprzykład córeczki moje...
          P a n
          zaspany.
          Dorodne dziewice!
          Mama...
          choć nie mają dużych posagów, nie
          mogą uskarżać się na brak powodzenia. Pan nie ma
          tu znajomości?
          P a n
          zaspany.
          Bardzo mało.
          Mama.
          O, to trzeba je pozawierać. Gospoda­
          rze balu są bardzo uprzejmi, można być przedstawionym.
          Karnawał tegoroczny jest długi; można się w nim ro­
          zejrzeć, zakochać i — ożenić, jeżeli ktoś ma serce
          poczciwe i silną wolę po temu...
          P a n
          zaspany.
          Święte słowa, oby się spraw­
          dziły!... Czy może być coś bardziej uroczego nad
          młodą, pełną niewieściego wdzięku panienkę, pląsającą
          w objęciach człowieka, niezarażonego przekonaniami
          młodzieży dzisiejszej!
          Mama
          (z uśmiechem pobłażania). A pan nie
          jest niemi zarażony?
          P a n
          zaspany
          (z oburzeniem). A niech mnie
          Bóg zachowa! Zawsze twierdziłem, że tylko czysta,
          niesprofanowana posagiem miłość jest podstawą szczę­
          ścia małżeńskiego!
          Mama
          (na stronie). Bardzo poważnie myślący
          człowiek! Trzeba go z mężem zapoznać (głośno). Pan
          długo zabawi tu?
          P a n
          zaspany.
          Prawdopodobnie do końca kar
          nawału.
          Mama.
          Wszyscy bawimy się nieźle; o wieczorki
          prywatne nie trudno. My sami przyjmujemy co drugą
          środę. Co to? już polonez? Hasło do kolacyi?
          P a n
          zaspany.
          Już kolacya? A, ja nieszczę­
          śliwy, nie zająłem miejsca!
          Mama.
          0 to nie trudno. Jeżeli pan nie ma
          znajomości, to każdy gospodarz balu...
          P a n
          zaspany
          (otwarcie). Przyznam się pani
          dobrodziejce, że znajomości nie mam, ale za to mam
          żonę i dwie bezposażne córki na wydaniu... Ot, tam
          siedzą pod ścianą bez tancerzy, którzy, jako młodzież
          zmateryalizowana do śpiku kości...
          Mama
          (zgnębiona, odchodząc pospiesznie w stronę
          nadchodzącego męża). Och... (na stronie z pasyą). Mieć
          moje doświadczenie, moje oko i nie poznać, że »to«
          nie jest kawalerem, na to trzeba być...
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.01.18, 17:48
          Ja co państwu chcę powiedzieć,
          Niechaj państwo mi pozwoli
          U nas rabin był cudowny
          W naszej ładnej Bożej Woli.
          On był bardzo mądry człowiek,
          Znał mu Grodżysk, Pniewo, Rawicz,
          On był nawet taki mądry
          Jakby sam pan Ochorowicz.
          To un szedł raz przez ulicę
          I gromadę za nim całe
          I zobaczuł »nasze« dżecko,
          Takie dżecko bardzo małe.
          I to dżecko buło głupie,
          (Głupich dźecków mamy masę).
          Uno wtedy na ulicę
          Jadło sobie... tfy!... kiełbasę.
          Babin bardzo sze rozgniewał.
          To buł człowiek bardzo srogi —
          Jak sze gniewał!... tego gniewu
          Niech poznają moje wrogi!
          To powiedżał do te dżecko,
          Bardzo straszne robiąc miny:
          „Coby czebie piorun spalił
          Za okrągłe pół godżynyl“
          I un poszedł sobie dalej,
          Za nim żydki poszły w tyle,
          Ale znowu do te dżecko-
          Un powróczył w małe chwile,
          Trzeba dżecko to ocalić —
          Uno jeszcze bardzo głupie
          Po co ma go piorun spalić?...
          To un stanął z wielgim pompem,
          Wszyscy przy nim także stali
          I powiedżał on do dżecko:
          »Niech już piorun cze nie spali!...*
          To un swojem dobrem sercem
          Wnet ocalił dżecka tego,
          Bo — czy dacie państwo wiarę,
          Że już piorun nie trząsł w niego?
          Już nie spalił - daję słowo,
          A ja jestem człowiek słowny...
          Taki to był w Kożej Woli
          Rabin mądry i cudowny!
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.07.18, 22:19
          Na wsi gospodarzowi zapaliła się chałupa. Mały chłopiec nie wiedząc co ma robić, stanął blisko pożogi i grzeje się w ogniu. Podchodzi do niego syn sąsiada, jego równolatek i mówi:
          - Daj się ogrzać, bo zmarzłem
          - Nie dam, bo to nasza chałupa się pali i to jest nasz ogień!
          - Jak nasza chałupą będzie się palić, to też nie dam ci się ogrzać - odpowiada malec
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.07.18, 20:15
          - Słuchaj Kaśka, powiedziałaś ty wszystko księdzu?
          - A juści, że powiedziałam. A cóż w tym złego że my się dwa razy w drodze pocałowali?
          - Jak, dwa razy jak raz
          - Antek. aleś ty głupi przecież wracać będziemy tą samą droga przez las
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.10.18, 15:10
          (Bal publiczny. Sala balowa, zalana światłem Ławeczka aksa-
          miti a pod ścianą w samym rogu. Osoby: Mama, pan zaspany.)
          P a n
          zaspany.
          Jakże pani dobrodziejka bawi
          się w tym karnawmle?
          Mama.
          Zamiast odpowiedzi, wskażę panu dwie
          moje córki. Ot, tam tańczą obok siebie w mazurze.
          P a n
          zaspany.
          Dorodne dziewice! Pani do­
          brodziejka zapewme dokładnie obeznana z tutejszymi
          stosunkami? Ja nie znam ich zupełnie. Przyjechałem
          z prowincyi na karnawał i jestem jak tabaka w rogu.
          Mama
          (zaciekawiona). Z prowincyi? na karna­
          wał? I jakże się pan bawi?
          P a n
          zaspany.
          Przyznam się pani dobrodziejce,
          że nie bardzo. Psuję sobie humor, ilekroć spojrzę na
          młodzież dzisiejszą. Zmateryalizowane to do śpiku ko­
          ści. Słyszę, że zjechało jej mnóstwo, a wszyscy szu­
          kają na gwałt posagów. Zapominają, że święta insty-
          tucya małżeństwa...
          Mama
          (na stronie). Człowiek poważny, ale do­
          brze zekonserwówany! (Cłośno). Czy wolno zapytać
          bez niedyskrecyi, czy pan także przyjechał w celach
          matrymonialnych?
          P a n
          zaspany
          (z przekonaniem). O tak, w ce­
          lach matrymonialnych!... A gdy spojrzę na młodzież,
          którą tu przed sobą widzę, dreszcz świętego oburzenia
          przejmuje mnie do śpiku kości. Święta instytucya mał­
          żeństwa zeszła na poziom traneakcyi handlowych ;Ł cza-
          równe gruchania miłości stały się czczym akompania­
          mentem przy liczeniu złota posagowego; cnota dziewi­
          cza i zalety osobiste zeszły na plan ostatni...
          Mama
          (z zadowoleniem). Święte słowa! Gdyby
          więcej było mężczyzn z pańskim sposobem myślenia,
          mielibyśmy więcej małżeństw szczęśliwych. Zdaje mi
          się jednak, żc pan zbyt pessymistycznie zapatruje się
          na stosunki dzisiejsze. Tak źle nie jest.
          P a n
          zaspany
          (z zaciekawieniem). Doprawdy?
          Więc pani dobrodziejka, znając dobrze stosunki miej­
          scowe, twierdzisz, że młodzież tutejsza...
          Mama.
          Tak złą nie jest. Zdarzają się wyjątki.
          Ot naprzykład córeczki moje...
          P a n
          zaspany.
          Dorodne dziewice!
          Mama...
          choć nie mają dużych posagów, nie
          mogą uskarżać się na brak powodzenia. Pan nie ma
          tu znajomości?
          P a n
          zaspany.
          Bardzo mało.
          Mama.
          O, to trzeba je pozawierać. Gospoda­
          rze balu są bardzo uprzejmi, można być przedstawionym.
          Karnawał tegoroczny jest długi; można się w nim ro­
          zejrzeć, zakochać i — ożenić, jeżeli ktoś ma serce
          poczciwe i silną wolę po temu...
          P a n
          zaspany.
          Święte słowa, oby się spraw­
          dziły!... Czy może być coś bardziej uroczego nad
          młodą, pełną niewieściego wdzięku panienkę, pląsającą
          w objęciach człowieka, niezarażonego przekonaniami
          młodzieży dzisiejszej!
          Mama
          (z uśmiechem pobłażania). A pan nie
          jest niemi zarażony?
          P a n
          zaspany
          (z oburzeniem). A niech mnie
          Bóg zachowa! Zawsze twierdziłem, że tylko czysta,
          niesprofanowana posagiem miłość jest podstawą szczę­
          ścia małżeńskiego!
          Mama
          (na stronie). Bardzo poważnie myśląc
          człowiek! Trzeba go z mężem zapoznać (głośno). Pan
          długo zabawi tu?
          P a n
          zaspany.
          Prawdopodobnie do końca kar
          nawału.
          Mama.
          Wszyscy bawimy się nieźle; o wieczorki
          prywatne nie trudno. My sami przyjmujemy co drugą
          środę. Co to? już polonez? Hasło do kolacyi?
          P a n
          zaspany.
          Już kolacya? A, ja nieszczę­
          śliwy, nie zająłem miejsca!
          Mama.
          0 to nie trudno. Jeżeli pan nie ma
          znajomości, to każdy gospodarz balu...
          P a n
          zaspany
          (otwarcie). Przyznam się pani
          dobrodziejce, że znajomości nie mam, ale za to mam
          żonę i dwie bezposażne córki na wydaniu... Ot, tam
          siedzą pod ścianą bez tancerzy, którzy, jako młodzież
          zmateryalizowana do śpiku kości...
          Mama
          (zgnębiona, odchodząc pospiesznie w stronę
          nadchodzącego męża). Och... (na stronie z pasyą). Mieć
          moje doświadczenie, moje oko i nie poznać, że »to«
          nie jest kawalerem, na to trzeba być..
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.05.19, 17:52
          w Paryżu ieden officer chcąc 2abrat? miey- see pewnemu obywatelowi który ie dis ie~ dney Damy na cperze zachował, znalazł uadsp dziewany opor, i po mocney kłótni wyzwał go na poiedynek do Buiońskiego łasko. Nazaiutrz widzi przychodzącego swe go przeciwnika, który z zimną krwią mowi do niego : tyś żołnierz, ia aptekarz; wiesz iak sobie począć z pałaszem i piftoletem, ia wiem iak robie pigułki i proszki: oto są dwie pigułki, iedna z trucizną, drugk bez osey; wybierz którą chcesz, połkniey, ia połknę drugą; wyzwany, msm prswe wy bierania oręża. — Ta osobliwsza propozycja rozśmieszyła officers; który zapomniał gnie wu j zaprosił aptekarza ca lepsze śniadanie niż to które z sobą przyrfio
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 04.05.19, 23:13
          Slachcic pewien niewymownie skąpy, jadąc, żwykł był zatrzymywać się \v k,;- ’^dym dworze blisko drogi lełący^m, i tam dopominał się obiado lub koJacyi.-— Syn i e go(lep3zych obyczsiów) gdy przybyli poług swyczaiu do iednego obywatela rzeki: Mości Dobrodzieju! proszę uważać, że moy cydec wiele ma podobieńftwa z charakte rem Don Quiszots. Kie wiozę tego odpowie o w na to. Bardzo is&na ,• rzec e znowu syn, międiy niemi zachodzi tylko ta mała różni ca, iż kawaler smutaey poftaci Wfzylłkie karczmy mienił bydź zamkami, a moy oy- ciec wszyftltie zamki bierze za aufterye.
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.05.19, 12:34
          Jaksięzaczynawojna.Ciekawymaleczwracasiędoojcazzapyta­niem;Jaksięwłaściwiezaczynawojna?—Wyobraźsobie—odpowiadaojciec—żeposprzeczałasięPolskazTurcją.--Ależ—.przerywamatka—Polskaniemapow-iówdozatarguzTurcją.--Wiemotern—odpowiadaojciec—aletotylkoprzykład.—Aprzeztakiprzykład—rzeczematka—wprowadziszwbłąddziecko.—Ależbynajmniej—wołaojciec.—Ajacipowiadam,żewprowadzasz.—Nie!—Tak!—Nie!—Dziękuję,tatusiu—odzywasięnaglemalec—jużwiem,jaksięzaczynawojn
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.19, 23:39
          Wójt. Czego chcecie? Włościanie. A to przyszliśwa powiedzieć panu wójtowi, że u nas we Wólce woda most zerwała. Wójt. No! to trzeba naprawić. Włościanie. A juści, tośwa też. po to przyszli, że by pan wójt kazał nam to zrobić, bo inaczćj, toby człowiek dycht zapomniał
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 23.07.19, 20:16
          Walenty, mocno podchmielony, przyszedł do domu późno w noc. Obudziła się sroga małżonka i gniewnie woła: — T) ty, pijaku jeden, o drugiej wracasz do domu?! — Minęła jedenasta — odpowiada Walenty. — Milczeć! Jest druga! Popatrz na zegar! — Jeśli ty, duszko, więcej wierzysz zegarowi, niż rodzo nemu mężowi, to mi jest bardzo przykro'
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 24.07.19, 19:42
          Panie Mietliński, co pan tu robi ?
          — Zamiatam ulicę panie przodowniku
          . — A cóż za idjota kazał panu zamiatać o tej porze ?
          — To pan komisarz, panie przodowniku.
          — Panie Mietliński. aresztuję pana i obiecuję cztery dni paki za nazwanie pana komisarza idjotą
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.07.19, 22:56
          W szkole:
          - Jasiu w jaki sposób rozdzielisz równo trzynaście jabłek pomiędzy czternaście osób
          - Zrobię marmoladę, panie profesorze
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:16
          - Ciekawe co powie twoja mama jak się dowie, że jeździłeś na rowerze po ulicy - mówi policjant do Jasia
          - Lepiej niech pan ze mną nie idzie, bo jeszcze mama weźmie pana za mojego kolegę i pan też oberwie!
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 14:48
          ROZMÓWKI
          Ona: -Ja zawsze mówię tylko t.o, co myślę.
          On: -A<:h, gdybyż tak było. Miałbym idealny spokój
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 18:26
          Sędzia: — Czy świadek zdaje robie sprawę z tego, co to jest przysięga?
          Świadek: — Owszem, sie­działem dopiero dwa lata za krzywoprzysięstwo
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 19:14
          Oskarżony: — Panie mecena­sie, ile dostanę?
          Obrońca: — Z pięciuset zło­tych pięćdziesiąt reszty.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:27
        - Zapłać mi Waćpan coś winien - krzyczał ustawicznie kupiec
        - Alboż ja uciekam - odpowiadał dłużnik
        - Ja wiem dobrze, że pan nie uciekasz - Ale ja będę musiał uciec jeżeli mi Waćpan nie zapłacisz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:30
        Pięknaś gdyby cebula, czułaś jak pokrzywa
        Miluchna na kształt chwastu jakby ocet tkliwa
        Uprzejma skromność chrzanu i wysmukłość dyni
        Margelis! twe wdzięku cudownemi czyni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:33
        Pewien dłużnik konając mówi do doktora:
        - Ach żebym ja przynajmniej póty mógł żyć póki długów nie zapłacę
        - A to byś Waćpan chciał żyć wiecznie - odpowiedział doktor
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:40
        Tysiące trosków a wiek tak krótki
        Golnijmy wódki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:42
        Trzeba raz drugi napić się bracie
        W naszym klimacie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:43
        Nim chwila dobrej myśli uleci
        Pijmy raz trzeci
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:44
        Wypić raz czwarty bierze pokusa
        Zdrowie Bachusa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:45
        Pijmy raz piąty - niech każdy powie
        Że ciepło w głowie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:46
        Byłem wczoraj na śniadaniu u pana Cześnika. Do wódki postawiono pięć kieliszków. Gospodarz z każdego pił do mnie dając mi do czytania następujące na nich napisy

        Tysiące trosków a wiek tak krótki
        Golnijmy wódki

        Trzeba raz drugi napić się bracie
        W naszym klimacie

        Nim chwila dobrej myśli uleci
        Pijmy raz trzeci

        Wypić raz czwarty bierze pokusa
        Zdrowie Bachusa

        Pijmy raz piąty - niech każdy powie
        Że ciepło w głowie

        I w samej rzeczy tak się stało było ciepło bardzo ciepło

        Toasty pochodzą z 1895 roku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:53
        Podróżny idący piechotą spotkał w drodze Żyda i mówi do niego:
        - Pożycz mi talara, dam ci na zastaw mój płaszcz pod przepadkiem jeżeli go dzisiaj nie wykupię
        Żyd pod tym warunkiem pożycza talara i bierze płaszcz w zastaw. Przy końcu dnia, gdy przychodzą do miasta podróżny oddaje Żydowi talara i płaszcz swój odbiera mówiąc:
        - Dobrze, żeś mi ten płaszcz aż tutaj przyniósł bo mi go ciężko było dźwigać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:55
        Stary choć jeszcze nie leży w trumnie a już mówią, że jest przyciśnięty wiekiem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 22:59
        Jeden z podróżujących aktorów niedawno deklamował z tragedii Alzyry ten wiersz:
        "Co Zamor dary jego i berłem pogardza"
        w ten sposób:
        "Co za morda ryje go i berłem pogardza?"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 23:02
        Pewna panna powróciwszy z komedii "Pięć sióstr a jedna" zapytana przez młodszą siostrę jak jej się ta sztuka podobała rzecze:
        - Przedziwna, przedoskonała, wszak tam wszystkie siostry mężów dostają
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.07.15, 23:06
        W jednym miasteczku zbankrutował aptekarz. Gdy się go zapytano skądby popadł w nieszczęście, będąc zawsze rządnym człowiekiem.
        - Jak nie miałem zbankrutować - odpowiedział - kiedy nasz doktór tylko świeże powietrze chorym zapisuje a któż wiatrem żyć może?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:01
        Wczoraj mnie idącemu z Krakowskiego Przedmieścia na Saski dziedziniec zginęła w tłoku żona, jeszcze młoda i piękna, po karmazynowym nowym szalu najłatwiej ją poznać można, przy tem mam honor nadmienić że ma krótki wzrok tak dalece iż często brała innych mężczyzn za mnie ten jej błąd za późno dostrzeżonym został dlatego jeszcze nie jest uleczony. Wspaniały oddawca odbierze przyzwoitą nagrodę. Mieszkam w narożnym domu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:04
        - Mój pan kłania się panu i prosi na obiad
        - Dobrze, będę mu służył
        - Nie, to ja będę służył a pan będziesz jadł - odpowiedział służący
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:06
        Jeden chciał zastawić żonę swoją żeby więcej dostać pieniędzy powiedział, że ma usta koralowe, szyję alabastrową, ząbki jak dwa sznurki pereł, włos złoty. Jednak nie przyjęto zastawu bo podobny fant podpada zepsuciu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:10
        - Nieszczęśliwa jestem, nie mam dzieci - skarżyła się młoda mężatka przed swoją znajomą
        - A matka pani, czy nie miała dzieci? - zapytała tamta
        - Dalibóg nie pamiętam - odpowiedziała - bom za młodu wyjechała z granice
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:14
        Pewien Anglik pociągnięty był do sądu o dwużeństwo. W czasie procesu stawiła się przed trybunałem i trzecia jego żona. Sędzia rozgniewany zapytał obwinionego:
        - Pókiż się Waćpan będziesz żenił?
        - Póki sobie dobrej żony nie dobiorę - odrzekł tamten
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:19
        - Tylko mnie Waćpanna nie zjedz - rzekł do pozywającej panienki pewien jegomość
        - Nie bój się Waćpan - odpowiedziała - Ja jestem Żydówką a nam nie wszystko wolno jeść!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:21
        Pewien młody człowiek przed ślubem poszedł do spowiedzi. Wracając przypomniał sobie, że mu ksiądz nie naznaczył pokuty. Wrócił się więc do niego:
        - A cóż waćpanowi po pokucie - odpowiedział ksiądz - kiedy się żenisz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:22
        Módlcie się teraz o deszcz a to wszyscy - mawiał pewien ksiądz - bo po świętym Janie lada baba o niego uprosi
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:24
        - Rozwiodłabym się z mężem ale mamy troje dzieci. Nijak ich podzielić nie można
        - To poczekajcie na czwarte. Wówczas łatwiej będzie wam je podzielić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:27
        Rady gospodarskie
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:33
      Z poniedziałku do soboty
      Pędzaj chłopa do roboty
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:34
        Twoje bydło w każdym czasie
        Niech się w cudzej łące pasie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:34
        Zamiast kośby w marnem zielsku
        Załóż ogród po angielsku
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:35
        W czas roboczy zwołaj żnieje
        Niechaj czyszczą ci aleje
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:36
        Kiedy zboże w polu moknie
        Wżdy barometr miej przy oknie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:37
        By nie jadły zboża mole
        Miej dziurawy dach w stodole
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:38
        Jabłka, grusze, śliwy, wiśnie
        Mieć w ogrodzie niekorzystnie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:38
        Raczej modzie czyniąc gwoli
        Nasadź morwy i topoli
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:39
        Kopek żytnich nie zwoź w deszcze
        To narośnie więcej jeszcze
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:40
        Czarne siano zgnój na błoni
        Dla gościnnych zda się koni
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:41
        Żnąc twe morgi wiejska dziewa
        Gdy chce wody niech zaśpiewa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:41
        A przy żniwie zdrowiej plonom
        Gdy ma batóg twój ekonom
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:42
        Kiedy szczur ci zboże zjada
        Toć truciznę mieć wypada
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:43
        Więc przy snopach wedle nory
        Poetyczne kładź utwory
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:44
        Padnie trupem przy truciźnie
        Bo końcówki nie ugryźnie
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:47
        - Wiecie co według mnie Francję należy oddać Chinom, Szwecję i Norwegię - Portugalii. Anglię z koloniami - Danii...
        - A nam?
        - Nam? Kelner daj nam jeszcze dwa kufelki piwa!

        1895
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:52
        - Powiedz mi dlaczego się nie kłaniasz młodemu S
        - Mój kochany czy nie wiesz, że jeszcze za czasów Mojżesza Pan Bóg zabronił kłaniać się bałwanom?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:54
        - Czy ciocia lubi pierniki? - pyta czteroletni Józio swoją ciocię
        - Oj, bardzo lubię - odpowiada ciocia
        - Taaak? To ja dam moją paczkę wujowi do schowania - postanawia przezornie malec
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:57
        - Panie! Pan mi ubliżyłeś, żądam satysfakcji. Staw się pan jutro ze świadkami i parą pistoletów na Bielanach, godzina szósta rano
        - Dobrze. Ale gdybym nie mógł przibić zupełnie pinkt szósta to niech pan tymczasem sam będzie zaczynać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:59
        Jeden przyjaciel do drugiego:
        - Co jest nieznośne, to to że i moja żona i moja służąca mają tak samo na imię. Jak zawołam Zosiu to obie zawsze naraz przybiegają
        - To weź inną służącą
        - Tego nie zrobię, to zręczna i dobra dziewczyna
        - No to weź inną żonę
        - Chyba że tak zrobię, żeby tylko tak można było
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:26
        Redaktor: - Cóż tam znowu za nieporządek w drukarni? Zecer strzelił kapitalny nonsens w reklamie o wodzie na porost włosów. Wyobraź pan sobie, że pod łysą głową umieścił podpis “po użyciu” a pod człowiekiem z bujną czupryną wydrukował “przed użyciem”, gdy tymczasem powinno być zupełnie odwrotnie. Chyba trzeba mu to będzie odesłać do przerobienia.
        Sekretarz” - Niekoniecznie. Można będzie zużytkować tę reklamę jeszcze w dzisiejszym numerze w formie humorystycznej z wzmianką “przed i po użyciu uciech małżeńskich”
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:26
        - Koniecznie pani powinna wyść za mąż...
        - Więc ożeń się ze mną doktorze
        - Wybacz pani - lekarze tylko zapisują lekarstwa lecz ich nie przyjmują
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:27
        - Mężu! Ja tak tęskniłam! A ty co?
        - A ja nic.
        - Nic?
        - Nic a nic.
        - Stanowczo nic?
        - A nic...
        - O! Mama nie baz racji mówiła, że ty jesteś na nic
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:28
        - Daję ci słowo, pewnego razu zdarzyło mi się widzieć gęś, która miała na sobie pióra temperowane
        - To nic wielkiego, ja widziałem taką która miała stalówki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:30
        Była para niedobrana wcale
        On pieśń i gwiady kochał z całej siły
        A ona tylko szampana i bale
        Jednak z początku żyli doskonale
        Czemu - ja nie wiem jak mi honor miły!

        Fałsz, kiedy zgrzytnie w cudnem canta bile
        Strasznym jest piekłem dla nerwów i ducha
        Lecz straszniejszymi rozczarowań chwile
        Kiedy wśród pary gruchającej mole
        Nagle dysonans jak piorun wybucha

        A dysonansów takich było mnóstwo
        W tem życiu na zart piękem choć zwodniczym
        On do niej najprzód mawiał “móje bóstwo”
        Później poznawszy jej serca ubóstow
        Cofnął ten tytuł i zastąpił - niczem

        I wktórtce, gwałcąc przyrodników prawo
        Jednoimienne złączyły się siły
        On poznał “Wiochnę” marzącą i łzawą
        On z dandysem goni za zabawą...
        Czemu? - wiem teraz jak mi honor miły!
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 15:37
          W nocy pewien oficer zasnął zmęczony. Po godzinie obudził się i pyta swojego adiutanta czy nic się nie działo. Ten zameldował, że nie. Oficer mówi:
          - Ta ja się jeszcze trochę prześpię a jakby się coś ważnego działo to mnie obudź
          Minęła następna godzina a adiutant obudził oficera. Ten pewny że się coś stało stanął na równe nogi i pyta:
          - Co się stało?
          - Nic - odpowiada adiutant - Chciałem tylko zameldować że i w tej godzinie nic się nie działo
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 16:39
          - Proszę pana sędziego Józek chciał mi dać dwa razy w twarz.
          - A skądże ty wiesz o tem, że dwa razy może on chciał raz tylko
          - Ale gdzież tam raz, kiedy mi dał dwa razy
          - A na cóż mówisz, że chciał co dać dwa razy
          - Bo jakby nie chciał, to by mi nie dał
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 17:01
          Płakałem dzieckiem - kiedym ząbkował
          Chodząc do szkoły jam szlochał
          Równiem serdecznych łez nie żałował
          Kiedym mą Rózię pokochał
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:59
          Nie ustajcie nogi
          hej tańcujcie ostro
          jak kieliszek chodzi
          za butelką prosto
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:00
          Żydóweczko pódź pod bez
          Ja nie pójdę bo szabes
          Ja nie pójdę bo nie mogę
          Bo ja chora na nogę
          Mama by mnie obiła
          Na szabasiem nie był
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 22:18
          Hojze ino po nasemu
          nie dam gęby koniuszemu
          bo koniusy bardzo pusty
          poobrywał koniom usy
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 23:42
          Na szynkfasie siejesz
          a na basach młócisz
          wnet w kozie wywiejesz
          i goły powrócisz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:31
        Na Balkonie

        Księżyć blady w chmurach tonie
        Ona i on na balkonie

        Do Balkonu ktoś się wkrda
        To mąż z kijem w ręku! Biada!

        Trzask, bęc, poszedł koj w kawały
        Tym się skończył dramat cały
        • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 22.10.19, 21:16
          Wczora w wieczór młodziuchnaś była dziś zgrzybiała
          Tak dziwna rzecz noc jedna w tobie dokazała
          Ten cud Jadwigo w mojej głowie się nie mieści
          Chyba że ta noc trwała najmniej lat czterdzieści
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:32
        Klient:
        Myśląc, że w kartach oszukuję
        Jak mi się rzadko to trafiło
        Grający ze mną istni znóje
        Przez okno moje grzeszne ciało
        Z pierwszego piętra wyrzucili
        Cierpiałem cały miesiąc srodze
        W pierwszej po wyzdrowieniu chwili
        Z prośbą o radę tu przychodzę
        Adwokat:
        Ja panu radzę - radzę szczerze
        Grywaj pan odtąd...na parterze
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:32
        - Mężu, jutro jest 20 - letnia rocznica naszego ślubu, może by prosiaka zarżnąć?
        - Ależ cóż znowu ten biedny prosiak winien, że ja przed 20 laty zrobiłem głupstwo
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:34
        Pewna panna przystojna, nie duża ni mała
        Kiedy podczas dyskusji wpadła w irytację
        Mawiała rzecz szczególna nigdym nie spotkała
        Takiego, który miałby jak ja - zawsze rację
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:34
        - Słuchaj Madziu, zdaje mi się żeś ty starsza od twojej siostry Adelci?
        - No tak, ale o ile ja tam jestem od niej starsza - o głupie pięć miesięcy...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:36
        Zakochał się na zabój w dziewczynie z facjatki
        Co miała piękne serce, choć pokłute rączki
        Jak w typowej sielance, przynosił jej kwiatki
        I nawet chciał z nią ślubne wymienić obrączki

        Że jednak stały związek z “tej sfery” dziewczyną
        Mógłby zwichnąć karierę młodemu poecie
        Więc tak zwany rozsądek do spółki z rodziną
        Radził mu szukać żony w solidniejszyn świecie

        Kto szuka pewnie znajdzie. Wśród finansów świata
        Znalazł gąskę gotową z wieszczem pójść w zamężcie
        Zyskał w niej przedni portret małżonki Sokrata
        Gdy tamtaby mu wniosła miast posagu - szczęście

        Dziś poświęciłby wszystko, byle niepowrotny
        Czas na nowo snuć jęła dłoń życiowych prządek
        Gdy w wytwornych pokojach chmurny i samotny
        Myśli...że dziwnie głupi jest ludzki rozsądek
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:37
        - O pani! Kocham cię! Powiedz mi czy ty czujesz mą miłość gorącą?
        - Nie panie, nic nie czyuję bo mam katar
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:37
        - Cóż to znów inny strażak? A toć ty co dwa dni zmieniasz strażaków!
        - A bo proszę pani, u pani tak źle jeść dają, że żaden z nich dłużej wytrzymać nie może
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:37
        - Czy pani mnie ko....?
        - Dlaczego pan nie kończysz?
        - Dla pośpiechu, w razie odmowy mam już na widoku inną partyję, przeto nie chciałbym tracić czasu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:39
        Już wyśpiewano
        Wszystko na ton rozmaity
        Niebios błękity
        Majowy wieczór i ranek
        Płochość kochanek
        Twarz bladą łzami zalaną
        Już wyśpiewano!

        Ach jaka szkoda!
        Właśnie mam w myśli poemat
        Na cudny temat
        Początek taki mniej więcej

        Od dwóch miesięcy
        Młodzieniec kocha panienkę
        Lecz o jej rękę
        Dobija targu u taty
        Rywal bogaty
        On stary a ona młoda
        Ach jaka szkoda
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:40
        Staś na wekslu machnął mamę
        Przczem piórem zrobił plamę
        Szmul mu za to dał pieniędzy
        I Staś czmychnął w świat czym prędzej
        Nadszedł termin Staś bez grosza
        Szmul zawzięty jak kokosza
        Do Stasiowej biegnie mamy
        By wyprała synka plamu
        Ale mama mu odrzecze
        Wynoś się stąd człowiecze
        Bo zasadę mam w tej mierze
        Że kto splamił - niech ten pierze
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:42
        Stare grzesznice rzucające się ku schyłkowi życia w dewocję, podobne są do tych co dopiero w przeddzień pojedynku zaczynją uczyć się strzelać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:43
        Pieniądz jest najbezwstydniejszym stworzeniem na siecie, wcale się bowiem nie rumieni gdy go używają do poniżających posług
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:44
        Małżeństwo bywa często przystanią po burzy, ale jeszcze częściej jest burzą w przystani
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:45
        Żenić się ze względów higienicznych jest to samo co rzucać się do wody w celu ugaszenia pragnienia
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:49
        Rozwód jest niczym innym jak klapą bezpieczeństwa w małżeńskim kotle
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:50
        Wspaniałą jest równowagą życia! Wszak co dzień jesteśmy akurat o tyle ubożsi w złudzenia o ile bogatsi w doświadczenia.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:50
        - Patrz, idzie Odaliska ze swoim totalizatorem...
        - Nie rozumiem
        - Widziałem go jak płacił za jej kostium sto pięćdziesiąt cztery złote
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:51
        - Bój się Boga! Podajesz rękę temu człowiekowi? Ależ tego nikt nie robi, to ostatni z ludzi
        - No proszę! Któżby to sądził? Właśnie mi to samo mówił o tobie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:51
        Ciocia Femcia zajmuje się bardzo gorliwie kojarzeniem związków małżeńskich
        - Panie - rzecze kidyś - chcesz się pan ożenić?
        - Chcę
        - A więc ożenisz się z moją protegowaną
        - Bardzo dobrze
        - Wdowa, ma 38 lat
        - Jeżeli pani dobrodziejce wszystko jedno, wolałbym dwie panny po 19 lat
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:52
        Natura i sztuka razem połączone zrobiły z kobiety wieczną zagadkę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:54
        Język kobiet jest ich pałaszem, nie dadzą mu nigdy zardzewieć
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:55
        W najsurowszych cnotach kobiecych jest zawsze jakaś maleńka nieczystość jak złoto co nigdy nie jest bez przymieszki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:57
        Dewocja kobiet jest to błędna miłość lub ostatni jej płomyk
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:58
        Najwyższa mądrość kobiet na tym zależy aby umieć połączyć chwałę opierania się z chwałą poddania się
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 21:59
        Wiele kobiet skarży się, że mężczyźni przestają je kochać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:00
        Będą kochane niech tylko nie przestają podobać się
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:01
        Dla tego też gdybym się żenił chciałbym aby moja oblubienica zamiast miłości przysięgała mi nieustanne staranie podobania się
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:02
        Żona uskarżająca się na męża przed mężczyzną bardzo dla niej grzecznym zakłada apelację do zdrady
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:03
        Gość: - Proszę zapytać czy są raki?
        Kelner: - Raków nie ma, ale jest świeża baranina
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:04
        - Mój kochany, nic nie robisz żyjesz jak ptak niebieski
        - Ba, gdybyś widział ile napracował się mój ojciec zanim zebrał majątek, nie dziwiłabyś się, że teraz odpoczywam.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:04
        - Zapwniam panią, że się z nią ożenię, jak tylko dojdę do majątku
        - A ma pan jakie widoki?
        - Mam. Przyjaciel móh trzyma dziesiątą część ćwiartki losu i obiecał, że mi z wygranej daruje dwa procent
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:05
        Dobre rady

        Jeżeli jesteś bogaty to zaasekuruj się na życie, żebyś wśród rzeszy ludzi wyczekujących twojej śmierci miał choć jedno towarzystwo, które by ci długiego wieku życzyło
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:06
        Szanuj starść, szczególniej w winie i w cygarach
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:06
        Nie bądź dumnym! Gdyby ci Rotszyld zaproponował swą córkę za żonę, nie wzdragaj się lecz żeń się bez namysłu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:07
        - Kto idzie?
        - Mi
        - Co za my
        - Niemiecki kolonist
        - A wielu was tam jest?
        - Jedna
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:07
        ...Ludomir postanowił wydostać się z więzienia. Uchwyciwszy zębami za grubą kratę przegryzł ją i wyskoczył na ulicę. Na samym wstępie spotkał swoją ukochaną Gertrudę. Przede wszystkim podziękujmy dentyście Matuszewskiemu - zawołała rzucając się w objęcia Ludomira - gdyby nie nadzwyczajna moc sztucznej szczęki pochodzącej z jego Zakładu byłbyś zgubiony! Oboje podążyli do zakładu dentysty Matuszewskiego Plac Dominikański 3 drugie piętro
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:08
        Jeżeli myślisz, że jesteś niktm to się mylisz Kim zatem jesteś?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:09
        W kasie podatkowej - podatnikiem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:09
        W sądzie - stroną
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:10
        W areszcie - więźniem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:10
        W gramatyce - zaimkiem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:11
        W społeczeństwie - obywatelem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:11
        W wagonie - pasażerem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:12
        W kościele - parafianinem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:12
        Względem dłużnika - wierzycielem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:13
        Względem wierzyciela - dłużnikiem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:13
        U właściciela domu - lokatorem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:14
        Przy spisie ludności - głową
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:14
        W sklepie - kundmanem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:15
        W teatrze - krzesłem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:15
        W knajpie - gościem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:16
        Na balu - “fikalskim”
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:16
        Przy wincie - partnerem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:16
        Na maskaradzie - maską
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:17
        W redakcji - abonentem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:17
        U doktora - pacjentem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:18
        Jeżeli myślisz, że jesteś niktm to się mylisz Kim zatem jesteś?

        W kasie podatkowej - podatnikiem
        W sądzie - stroną
        W areszcie - więźniem
        W gramatyce - zaimkiem
        W społeczeństwie - obywatelem
        W wagonie - pasażerem
        W kościele - parafianinem
        Względem dłużnika - wierzycielem
        Względem wierzyciela - dłużnikiem
        U właściciela domu - lokatorem
        Przy spisie ludności - głową
        W sklepie - kundmanem
        W teatrze - krzesłem
        W knajpie - gościem
        Na balu - “fikalskim”
        Przy wincie - partnerem
        Na maskaradzie - maską
        W redakcji - abonentem
        U doktora - pacjentem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:19
        Kochać się w dwóch razem
        A może i więcej
        Niech Cię Ewko
        Nieba strzegą
        Bo wiedz myśliwy
        Goniąc dwóch zajęcy
        Nie upoluje żadnego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:20
        - Czy moja wanna gotowa?
        - Tak panie, tylko z gorącą wodą bieda...
        - Co tam z tą gorącą wodą?
        - Nic, proszę pana jest tylko zimna
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:21
        - Poradź mi jakby to choć raz zostać człowiekiem głośnym...
        - Załóż dziennik, najmij sobie polityków i każ pisać kiedyś wyjechał i kiedyś przyjechał
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.07.15, 22:21
        Piękne są ludzkości dzieje
        Jesteśmy nie lada gracze
        Na jednego co się śmieje
        Sto tysięcy gorzko płacze

        1866
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.09.15, 19:49
        Gość woła kelnera:
        - Czy muzycy w waszym lokalu grają na życzenie gości?
        - Oczywiście
        - To niech zagrają w warcaby
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 16.09.15, 20:29
        Para staruszków kładzie się spać:
        - Umyłeś zęby - pyta babcia
        - Tak kochanie. Twoje też!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.15, 23:01
        - Mój Walenty a to żona wasza się skarży, że domu nie pilnujesz, lubisz do szynku zaglądać
        - Ej, proszę pani, niech jej pani nie wierzy. Plecie sama nie wie co - zwyczajnie głupia jak każda kobieta!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.15, 23:03
        Młody neofita (patrząc na piękną izraelitkę). Gdybym był żydem, ożeniłbym się z nią natychmiast
        Przyjaciel:- Szkoda, trzeba ci było przy chrzcie wziąć kontramarkę!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.15, 23:05
        - Chciałbym się spytać proszę pani...
        - Mów śmiało
        - Którą ręką pani nos uciera
        - Prawą
        - A ja chustką!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.15, 23:06
        - Może pani dym z cygara szkodzi?
        - Bardzo...
        - A to w takim razie radzę pani, przesiąść się do innego wagonu
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.15, 23:48
        - Co to jest strzelba? Strzelba jest to ładnie wyczyszczona i politarowana żelazna rurka, nabita prochem lecz nie tym prochem co leży na drodze ale żelaznym z saletry i kuglami, ale nie kuglami szabasowymi tylko kuglami ołowianemi i żelazmemi nabita. Następnie na wierzchu jest taki kogucik i panewka a pod spodem języczek. Pociągnij Mojesze za języczek, kogucik wyda trzask a panewka błyśnie a ładnie wypoliturowana żelazna rurka zrobi wielki harmider a ty Mojsze stań sto kroków i patrz w tę rurkę. Kula leci, leci i uderzy w końcu w ciebie i ty będziesz zabity jak pies. Oto co jest strzelba.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.15, 23:50
        Doktor: - Język nieczysty...gorączka...apetyt masz?
        Chory: - Jeżeli pan doktor ma coś pod ręką, tobym zjadł.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.15, 23:52
        - Ty szachraju, kobyłeś mi sprzedał co ślepa!
        - Jaki ty dureń, Wojciechu, a co ona gazety będzie czytać?
        - A no juści, że nie...macie rację....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.15, 23:57
        - Panie radco - przedstawiam panu Euzebiusza Miętkowskiego
        - Nie...nie znam
        - Syn pana Ignacego, byłego rewizora
        - Nie, nie znam...
        - Wnuk pana Leona, co to był pułkownikiem...
        - Aaaa....to pan Leon się ożenił?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:05
        Sędzia: Żądasz więc odroczenia z powodu choroby obrońcy? Przecież na gorącym uczynku zostałeś schwytany i przyznajesz się do kradzieży, nie wiem więc coby obrońca mógł na twoją korzyść powiedzieć?
        Oskarżony: Właśnie tego i ja jestem ciekawy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 01.08.19, 21:17
        Dante i kobietyGdy Dante, autor „Boskiej komedii'* przechodził ulica­mi Werony, kobiety wołały za nim:— To ten, który był w pie-! kle! Patrzcie, płoną mu je­szcze włosy!Rzeczywiście, Dante miał włosy koloru czerwonego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 18:25
        -Litościwa osobo ... ~ Nieszczęśliwy, stary kaleka ... -Niech Pan Bóg opatrzy... I tak już wydałam na was dzisiaj ze sto rubli, nie licząc tualety ..
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 19:55
        Ku p co w a. Jużeś się wyzbył tej fałszywej złotej dziesięcioróbluwki? Wsu-nąłeś ją komu? Kup ie c. Tak, ale nie wspominaj o tern przed nikim, raz dlatego, że subjekt, który ®ł był sobie ją wsunąć, mógłby · zrobić na mnie donos, a powtóre, że i tak wytrąciłem mł.l ją z pensjL
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 20:17
        -Panie kontrolerze, w pociągu tłok taki, że podróżni mało nie pospadają z ga-leryjek~ a przez okno widzę, że 2 prze-działy zamknięte są zupełnie puste. -Przepraszam pana, te przedziały nie są dla podróżnych. Tam są schowa-ne torby konduktorów ..
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 02.08.19, 21:49
        No i dobrze, a mojego ta• tusia zastąpiła o wiele wiek· sza maszyna nit maszyna. która zastąpiła twojego tata· sia •
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 17.08.19, 22:48
        Janie, pobiliście tak okrutnie Bartłomieja.
        Przyczyny nie było nija kiej ; jeno tak krzynkę przemówiliśmy się po sąsiedzku.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 17:34
        W nocy napadli hultaje na pewnego obywatela, a obdarłszy go, jeszcze utopić do wody prowadzili. Zapytał ich:
        — Dokądże to mnie prowadzicie ?
        — Do wody utopić — odpowiedzieli mu.
        — Moi panowie — zawołał obywatel — cały dzień piłem piwo, niechże nie mięszam innego trunku, bo mi to bardzo szkodzi. Rozśmieszyło to tak hultajów, że ge puścili swobodnie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 19:12
        Pani do sługi: —- Idź mi precz natychmiast z mego domu, łajda-czko jedna! Męża mi będziesz bałamucić! Ani minuty żebyś mi się tu nie zatrzymywała!...
        Sługa: — Owa! Wielkie rzeczy. Pan i tak powiedział - gdzie Marysia tam i ja
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.08.19, 19:48
        NA FARMIE.
        Farmer (do dziewczyny) : Mary, weź stołek i pel, idź wy doić krowę.
        Dziewczyna, wracając bardzo rozgniewana, rzecze do farmera: — Proszę mi pomódz, bo ta głupia krowa wcale nie chce usiąść na stołku, aby ją wydoić
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 20.09.19, 22:38
        Sędzia, będąc w celi 11 więźnia. pyta go:
        - Ate, człowiecze, po.wiedz mi. iakie ty masZ
        sumienie?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 06.10.19, 22:34
        Mały Ignaś (przychodzi do domu i powiadasmile Pan nauczy ciel mówił nam dziś w szkole, że człowiek ma mózg w głowie. Aie stryj Tadeusz nie ma mózgu, tylko watę.
        Ojciec: — A to czemu?
        Ignaś: — Bo mu już uszami wychodzi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 08.10.19, 20:07
        — Co się tak czaisz za tym panem?
        — Chciałbym go uwolnić od noszenia cię żaru, jaki mu wygląda z kamizelki.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.19, 18:11
        O kiełbasianym płocie. W pewnej wiosce mieszkał ubogi chłopek imieniem Maciek, a miał bardźo złą żonę, która jak się rozgniewała, to i grzech śmiertelny na swego chłopa gotowa by była wywołać; bo przy złości miała tę przywarę, że żadnej tajemnicy nie mogła dochować. Maciek znał ją dobrze z tego, i we wszystkiem strzegł się jej okrutnie. Będąc bardzo biednym, trudnił się oprócz uprawy roli zastawianiem wieńciorków na ryby w stawie przy jego gruncie leżącym; a że miał przy stawie dużo jarzębiny i jałowcu, stawiał więc i sidła na ptaki, które gromadami do tych zarośli rade się zlatywały. Pewnego razu orząc w polu, zawadził płu giem o coś takiego, co mu się zdawało nie być kamieniem. Jakoż odwaliwszy skibę, spostrzegł jakieś żelazne wieko, a gdy głębiej począł ręką ziemię odgarniać,' przekonał się, że to była że lazna skrzynka, którą otworzywszy, znalazł pełno pieniędzy. Zrazu bardzo się ucieszył; ale gdy po myślał, że do zniesienia tych pieniędzy potrzeba mu będzie koniecznie pomocy, i gdy sobie wspo mniał na żonę, na jej złość i długi język, za smucił się bardzo. Po długim namyśle przygrze- bał nareszcie skrzynkę ziemią, zrobił nad nznak i wrócił z wołami do domu. Wkrótce wy myśliwszy przed swą. żoną jakąś przyczynę i wziąwszy miech, poszedł do miasta. Jedynym jego sprawunkiem w mieście było kilkadziesiąt łokci kiełbas, które kupiwszy, udał się prosto do swego zagajnika. Na drożynce do wieócierza pro wadzącej, wbił parę kołków i uplótł na nich z owych kiełbas płot; a gdy go skończył, wziął ptaka, który się złapał w sidła, i wsadził.go we wieńciorek, a z wieńciorka wyjąwszy rybę, za wiesił ją w sidłach; wreszcie poszedł do domu i tam wziąwszy garnek gnojówki i kropidło, schował to za kamień, niedaleko miejsca, gdzie skrzynkę znalazł. Potem wróciwszy do chałupy, do żony, po czął się niby smucić, mówiąc do niej o swojej biedzie. Baba swoim sposobem marudziła mu nad głową, jakby on był winien tej biedzie, chociaż, f mówiąc po prawdzie, baba była sama przyczyną niegospodarstwa, bo przy złości i długim języku miała jeszcze i tę wadę, że lubiła często wychy lać kwaterki z kumoszkami. Chłop słuchał cier pliwie baby, a gdy się wyhałasiła do woli, rzekł jej: »Wiesz co, weź-no miech, a ja wezmę dru gi, i pójdziemy do wieńcierza i do sideł, a co ryb i ptaków zastaniemy, to zaniesiemy do mia sta sprzedać. Gdy byli niedaleko zarośli, rzekł Maciek: »Wiesz ty, ja jakoś okrutnie zaniemógł, muszę odpocząć, a ty idź jeno do wieńcierza i do sideł, a co znajdziesz ryb i ptastwa, to je żeli będziesz mogła, zabierz, a jeżeli nie, to mię zawołaj.« Baba szła prosto dróżką, ku lasowi do wień- cierza, a gdy w lasek weszła i zobaczyła dróżkę zagrodzoną kiełbasianym płotem, zawołała krzy kliwym głosem: »0 jakież to dziwo! a dyć to płot kiełbasiany!« Powąchawszy i spróbowawszy, że to doprawdy kiełbasy z czosnkiem, zawołała całem gardłem na chłopa: »Maciek, ady jeno pójdź, zobaczysz dziwo: dróżka do wieńciorków zagrodzona płotem z kiełbas.« — »Nie gadała byś lada co,« odezwał się Maciek; ale gdy ta zaczęła mu się przysięgać, że prawda, szedł do niej, niedowierzając niby. »Bogu dzięki!« zawo łał Maciek, zbliżając się do kiełbasianego płota: »będziemy mieli pożywienia na jaki tydzień; idź że jeno ty teraz, wybierz ryby z wieńcierza, a ja tymczasem włożę te kiełbasy do miecha.« Baba uradowana z kiełbas poszła czemprę- dzej; ale gdy wlazłszy we wodę i wyciągnąwszy do góry wieńcierz, zobaczyła w nim zamiast ryb, ptaka — krzyknęła jeszcze przeraźliwiej niż pier wej: »A toć co? przecie to istne czary!« i po biegła z tą nowiną do chłopa, który resztę kieł bas do miecha pakował. »Tyś pewnie ogłupiała, kobieto,« odpowiedział, gdy skończyła opowiadać, i rzekł: »Kiedyć ryb nie ma, idźże przynajmniej do sideł i pozbieraj ptastwo, które się tam pe- 52 - wnie nałapało, a ja pójdę przekonać się do wieńciorka.« Baba znowu pobiegła prędko, a Maciek szedł zwolna ku wodzie, śmiejąc się w duszy. Jeszcze baba nie doszła do sideł, gdy zdała zobaczyła w sidłach wiszącą sporą rybę. Krzyknęła znowu na całe gardło: »A cudzie, cóż to się dzieje? adyć tu znowu ryba zamiast ptaka wisi!« Ma ciek na ten hałas zbliżył się ku babie, mówiąc do siebie tak głośno, aby ona to usłyszała: » Widzi Bóg, ja sam już nie wiem, co o tern myśleć,« a gdy do sideł przyszedł i zobaczył w nich rybę, rzekł: »To jakiś dziwny dzisiaj dzień: on nam albo szczęście albo kłopot wy- wróży.« Po długiej radzie wrócili oboje zamy śleni z kiełbasami, ptakiem i rybą do domu. Wnet potem wyjechał Maciek w pole z płu giem, niby orać, a gdy się ku zmierzchowi zbli żało, wrócił do domu. Usiadłszy w izbie przy piecu, zaczął znowu myśleć, i wreszcie odezwał się do baby: »Słyszysz, matka, jabym ci coś powiedział, coby ciebie i mnie uszczęśliwiło, ale się boję, bo ty wszystko wygadasz.« — »Boże odpuść, co też ty gadasz; przeciem ci ja znowu nie taka, żebym miała wygadać sobie nieszczę ście,« odpowiedziała baba, i poczęła się zarzekać na sekret. — Maciek uwierzywszy jej niby, po wiedział, że orząc dziś w polu, wy orał skrzynkę z pieniędzmi, ale że bez jej pomocy pieniędzyych do stodoły znieść nie potrafi. »No, widzisz, jakiś ty mój Maćku, i jabym też to o tem ko mu powiedzieć miała? — a Boże mię skarż, nie powiem, adyć by nam to pan zaraz zabrał.« — »To weź miech i chodźmy,« odpowiedział chłop. Ody Maciek z kobietą nasypaii w miech pienię dzy, rzekł do niej: »Czekaj, ja ci zadam miech na plecy, bo byś ty sobie nie poradziła, a mnie łacniej będzie zadać go sobie samemu.« Baba usłuchała i wziąwszy worek na plecy, szła wolno ku domowi. Maciek nasypawszy sobie w miech mniej pieniędzy, wziął spiesznie garnek z gno jówką i kropidłem, który tam był wprzód posta wił, i idąc zwolna za babą, kropił ją wodą. — Baba z początku szła spokojnie, ale gdy przez koszulę zaczęło ją ziębić i coś cuchnąć, rzekła: »Maćku, ady to deszcz cuchnący pada.« Maciek ndając niewiarę, rzekł znowu: »Nie gadałabyś lada czego,« ale zaraz niby spostrzegłszy, że prawda, odezwał się: »Ano, w samej rzeczy, że cuchnący deszcz pada,« i kropił dalej. Baba cierpliwie niosła pieniądze do stodoły i parę ra zy z mężem po nie wróciwszy, znieśli wreszcie wszystkie i zakopali w stodole. Chłop nie w ciemię bity, wiedział pewno, że baba sekret wygada. Poszedłszy tedy na drugą noc do stodoły, wydobył owe pieniądze i zako pał starannie w innem miejscu. I nie omylił się w swoich przewidywaniach. Zgoda między nimi iedługo trwała, baba gwałtem dopominała się pieniędzy, chłop zaś dać nie chciał, bojąc się, że by się baba nie wydała przed kumoszkami przez lekkomyślne ich używanie. »Nie dasz mi pienię dzy ?« zawołała raz na chłopa w złości. »Nie dam,« odpowiedział chłop spokojnie. »Więc cze kaj, « rzekła baba, »ani ty ich nie będziesz miał ani ja: pójdę do pana, powiem wszystko,« i wy leciała jak oparzona do dworu. Pan wysłuchawszy babę i schowawszy ją za piec, posłał po Maćka. Maciek wiedząc już co się święci, szedł spokojnie. »Słuchaj Maćku,« rzekł pan do niego, »słyszałem, żeś wykopał pieniądze i nie powiedziałeś mi nic o tem.« — »Miły Boże!« odpowiedział chłop, »przydałyby mi się bardzo, bo już nie wiem sobie rady z bie dą, ale gdzież tam, paniczku! nie zdarzy się to biednemu człowiekowi. Wiem ja, wiem, kto to paniczkowi o tern powiedział, bo jej to już nie pierwsze; jużci to nie kto inny, tylko moja ko bieta gadała o tern, która mi już nie od dzisiaj, ogłupiała i cudośne rzeczy wyprawia i wygaduje. Ja już dawno wybierałem się do paniczka, po dziękować za gospodarstwo, bobym wypsiał na niem dłużej z kobietą nie spełna rozumu.« »A będziesz ty mnie w taką niepoczciwą suknię obłóczył,« krzykła baba na męża, wylatując z za piecka, »a czegóż się to zapierasz? a nie pa- miętasz-to już kiedy to było? a toć wtenczaskiedyśmy to idąc do wieńcierzy, zastali dróżkę zagrodzoną kiełbasianym płotem — a nie jadłeś potem tych kiełbas ze mną jakie dwa tygodnie, jję?« »Boże odpuść! kobieto, przecie się upa- miętaj, a takich głupstw nie wygaduj, bo się tylko ludzie będą śmiali z ciebie. << »No, cz - kai « odrzekła baba
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.10.19, 17:16
        Z kuchni małżeńskiej. Żona (gadatliwa.) Wiesz mężuńciu, zrobiłam Ci dziś przysma- czek na obiad! Mąż. No, cóż takiego? Żona. Ozór na szaro. Mąż. I to nazywasz przysmaczkiem? Wszakże codziennie raczysz mnie tą potrawą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 13.10.19, 18:25
        Ależ to jest niegodziwe twierdzenie, mężusio, jakoby ród ludzki miał się był rozwinąć z małpy! — Jednak duszko, twierdzenie to opierają na podstawie ; naukowej... — Fe! z jakiegoż źródła wywiodą w takim razie duszę ludzką ? . — Aha, duszę... duszę — poczekaj duszko, ja ci wnet ! wytłumaczę tę duszę... — Nie, nie! już to ten pan Darwin widocznie musi być starym kawalerem i nie ma wyobrażenia o kobiecie... — Dlaczegóż tak sądzisz duszko? — No, bo jużci nie naznaczyłby rodzajowi ludzkiemu takich ! brzydkich praojców, znając pięk n i ej szą jego połowę!.. A wi- ' dzisz waćpan, że pobity jesteś z kretesem. — Hm, tak, tak zapewne!... chociaż — uważasz duszko — ależ przypomnisz sobie nawet niezawodnie z paryskiego Jar din des plants, że istnieją rozmaite, ponure i figlarne, dziki łagodne, słowem brzydkie i piękne małpeczki — zupełnie jak nie przymierzając... — Nieznośny, brzydki, dziki jesteś jak sam — jak sam oran gutan ! Nic to jednak nie przeszkadza, abyś mi nie miał sprawić dziś takiego samego kapelusika, w jakim widzieliśmy panią Z... — Brawo! z największą chęcią, bo niczem lepiej nie po przemy duszko teoryi Darwinowskiej! — Cóż znowu! — Tak, tak — bo ubierając kapelusik taki sam, jaki nosi pani Z., moja duszka będzie naśladować kogoś—a wia domo przecie, czyim najwybitniejszym przymiotem jest popęd do naśladowania! — Cicho, cicho! bo gotowam pogniewać się na prawdę. — Ale kapelusik! kapelusik w guście pani Z.! Spieszmyż do modniarki naprzód, a potem już pewna duszka gniewać się będzie na swego „orangutana!“
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:34
        — T e n Boy -Żeleń ski , n i e c h go licho w e ź mi e . Ależ ma język gryzący.
        — Ha, ha, hal O n ? To p a n nie zna widać mojej n a j u k o c h a ń s z e j żoneczki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 14.10.19, 19:57
        Żyd handlarz: - Co ? Pan gada, że to zły zegarek? On już kilka razy z drugiego piętra zleciał ze
        schodów, a ciągle chodzi.
        Kupujący:—A któż go rzucał ze schodów?
        Żyd:—Ny, to mnie zrzucili, ale ja jego miał w kieszeni, to on leciał razem ze mną.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 18.10.19, 17:48
        - Proszę cię pożycz mi sto złotych ale tak aby nikt się o tym nie dowiedział
        - Dobrze, Ja tez udam że tego nie słyszałem
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 20:58
        "Dobre są szynki i salcesony,
        Ze świni co się zabije,
        Dobry jest także ozór wędzony,
        Król Pieter niechaj nam żyje!"
        Król Pieter zaraz też powstał i rzekł:
        "Kaśce bez butów źle jest na świecie,
        Psu, gdy fna ogon urwany,
        Zimno jest w zimie, a ciepło w lecie: .
        Niech żyje Car ukochany!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 21:40
        Raz jeden służący więcej w karczmie siedział niż na służbie. Gdy przyszło do zapłaty poszedł do pana i upomniał się o należność. Na co pan mu odpowiedział"
        - Kto w karczmie siedzi, temu w karczmie płacą
        Sługa nie stracił rezonu lecz odparł:
        - A ja nie stoję o to czy pan mi zapłaci w domu, piwnicy czy stodole. Jeśli takie życzenie pana to i w karczmie zapłatę mogę odebrać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 22:23
        Adwokat: - Co wam sędzia powiedział?
        Chłop: - Odesłał mnie do diabła
        Adowkat: - A wy co na to?
        Chłop: - Przyszedłem do pana
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:41
        - O Pani! Czy mogę się spodziewać szczęścia abyś mi zezwoliła zjeść z sobą kolację tete a tete
        - I owszem - każ pan sobie podać główkę cielęcą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.19, 23:54
        - Proszę pana sędziego Józek chciał mi dać dwa razy w twarz.
        - A skądże ty wiesz o tem, że dwa razy może on chciał raz tylko
        - Ale gdzież tam raz, kiedy mi dał dwa razy
        - A na cóż mówisz, że chciał co dać dwa razy
        - Bo jakby nie chciał, to by mi nie dał
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 19.07.15, 21:50
      Z powodu rozwody pryncypała z właścicielką interes jest na czas krótki zamknięty ale jakby komu było bardzo pilno to niech zapuka od tyłu
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.08.15, 14:33

    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:08
      Do niektórych

      Rozmaite panie
      Mają zwyczaj brzydki
      Podnosić ubranie
      Aż powyżej kostek

      Nie dziwcie się damy
      Że gdy kto was spotka
      Powie: znamy! znamy!
      To jakaś...tancerka
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:10
        - Proszę mnie wykreślić z listy prenumeratorów
        - Dlaczego?
        - Bo od dwóch miesięcy czytam uważnie wszystkie nekrologi i ani jednego znajomego nie spotkałem - to nudne...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:15
        - Ty widziałeś co mój pryncypał przeżył. On ma suchoty co się nazywają marsz - marsz
        - Głupiś. Takie suchoty to się nazywają galopowanie!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:17
        - A cóż syn pani hrabiny porabia?
        - Ach nie mów mi pan o nim! Zakochał się w jakiejś tam córce budowniczego!
        - Ależ to bardzo przyzwoita panienka
        - Tym gorzej! Tym gorzej!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:19
        - Czy mam honor mówić z panem Grzmotowskim?
        - No tak, a co to?
        - Jestem rządcą tego domu i przychodzę prosić aby szanowny pan przestał tak głośno kochać - bo się ściany mogą porysować
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:21
        - Janek, lubisz ty wędzone śledzie?
        - Tak sobie - ale więcej wolę "wędzone" zegarki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:25
        Ławnik: - Czego chcecie?
        Abram: - Proszmy W.M. pana ławnika o tego sprawę dla Joska co do tego majątek po starych Mośkach
        Ławnik: - Jakiż yo z niemi ma Josek stosunek familijny
        Josek: - Stara Mośkowa moje babke co ją to W.M znał to była moi matki cocieniec
        Abram: - Nie tak W.M Ławniku! Mosiek dziadek co miał ten mali sklep ze smolem i powrozłem w rinky to był jemu zięć
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:28
        - Doskonała jesteś, ciągle mi bałamucisz męża a swojemi umizgami sprawiasz niepokój między nami. Śliczna z ciebie katoliczka! Modlisz się a dziewiątego przykazania nie zachowujesz
        - Mylisz się, bardzo się mylisz. Bo tam jest napisane "Nie pożądaj żony bliźniego swego"!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:31
        Niania: A zmówiłeś już paciorek
        Jaś: Już
        Niania: A prosiłeś na końcu o zdrowie mamy?
        Jaś: Tak
        Niania: I dla taty?
        Jaś: Tak
        Niania: I dla wszystkich?
        Jaś: O nie! Bo wówczas by tato nie miał roboty!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:33
        - Licha ta szkapa jakaś i lęka się
        - Nie, ona się nie lęka. Ona trzy dni sama w stajni się nie bała spać
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:37
        - Dałeś koniowi obroku?
        - Dałem
        - Oczyściłeś go?
        - Oczyściłeś
        - No to na co czekasz? Zaprzęgaj!
        - A gdzie on stoi?
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:42
        Pewnego razu, gdy król Jan Sobieski rozmawiał w gabinecie swoim ze szlachcicem co się nazywał Gomuła wprowadzono na podwoje jednego z posłów zagranicznych. Ponieważ król ubrany był skromnie a Gomuła miał kontusz, żupan i pas świąteczny a szablę złotem okowaną ów tedy poseł, który jeszcze króla Sobieskiego nie widział a na okazałość ubioru baczył wziął Gomułę za króla i zwróciwszy się do niego z niskim ukłonem rzecze:
        - Ser...
        Ale szlachcic widząc pomyłkę rzecze doń:
        - To jest ser (wskazując króla) a ja jestem Gomuła!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:48
        Gdy raz pewien ksiądz mówił kazanie i przez pomyłkę zamiast :Kain zabił Abla" powieział iż "Abel zabił Kaina" mazur jeden, słysząc to rzecze na głos w kościele z radością: A dobrzeć mu tak bo też wprzódy zabił był Kain Abla!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:50
        Pewien gospodarz nie mogąc na jarmarku dobić targu z młynarką, która sprzedawała świnię, zawołał chowając kiesę z grosiwem do kieszeni:
        "No kiedy tak to moje pieniądze a pani świnia"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 00:54
        Niegdyś był u nas zwyczaj, że gdy skazanego na śmierć i prowadzonego pod szubienicę dziewczyna jaka rańuch zarzuciła a skazany oświadczył, że się z nią ożeni wtedy uwalniano go od kary śmiertelnej i strzeżono tylko aby ślub odbył się niezwłocznie. Owóż zdarzyło się, że raz jednemu skazańcowi stara i straszna baba ofiarowała swoją rękę i tym sposobem mógł ocalić się od śmierci. Spojrzawszy jednak na czarownicę zawołał na kata:
        - Panie Jakubie, wieszaj waćpan.
        Słowa te poszły w przysłowie kiedy kto jakiej niekorzystnej łaski przyjąć nie chce.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 19:52
        Była sobie wioska w tak głębokich lasach między błotami i polami położona, że w niej żołnierzy nie widziano i o wojnie nie słyszano. Ale zdarzyło się, że był w tej wiosce jeden parobczak, który w świat powędrował, był na wojnie i z wojny do wsi rodzinnej powrócił. Otoczyli go wszyscy i z niezmierną ciekawością wypytywali się co to jest ta wojna i co na wojnie ludzie robią. A najciekawsza ze wszystkich była jego matula:
        - Mój Anteczku, kochaneczku gdzieżeś bywał, jak się miewał...a cóż wy tam na tej wojnie robicie?
        - A jużci kołem bijem, sieczem, rąbiem i strzelamy
        - Oj, wariaty, wariaty i swawolniki! - rzecze baba - jeszcze broń Boże w oko jeden drugiego urazić może
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 19:59
        Kucharz jeden piekąc dla pana gęś zjadł od niej pałkę (nogę). Pan spostrzegł na półmisku gęś bez nogi i kazał pytać kucharza ale ten odpowiedział, że ta gęś miała tylko jedną pałkę. Pan mówiąc, że to być nie mogło surowo go złajał. Gdy potem byli raz w drodze ujrzeli wiele gęsi na lodzie a każda stała na jednej nodze:
        - A co - rzeknie kucharz - a widzi pan, że te gęsi mają po jednej tylko nodze
        Pan wówczas gwizdnął a przelęknione gęsi spuściły nagle nogi:
        - A co widzisz cymbale, czy im brakuje drugiej nogi?
        - To też - odrzecze spokojnie kucharz - gdyby pan i wtenczas był gwizdnął gdy gęś podawano, to niezawodnie znalazłaby się i druga noga.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 20:01
        Pewien gość nie mając ochoty powracać do domu w noc srodze ciemną, ociągał się z wyjazdem ale skąpy gospodarz chciał mu dodać otuchy i rzecze: Oj jedździłem ci ja nieraz w daleko ciemniejsze nocy powracając do domu. A gość na to: Ale też to kiep był ten gospodarz, co waszmość pana wypuszczał z domu swojego.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 20:06
        Rodzice nie mogąc za mąż wydać swej dziewki bo była nic dobrego a przy tym wielce szpetna, poprosili cygana na swata jako człowieka przebiegłego i zalecili mu aby w domu pewnego parobczaka gdzie się będą i ich córkę wypytywali, przechwalał i powiększał wszystkie jej przymioty. Poszedł cygan i opowiada o pannie, że strasznie bogata, ładna, dobra...Wtem rzekną rodzice parobczaka:
        - "I podobno ślepa na jedno oko"
        - Na obydwa niedowidzi - odpowiada cygan
        - I jeszcze trochę głucha jak słyszeliśmy
        - Głucha jak pień - przytakuje cygan
        - I trochę kuleje na jedną nogę?
        - Kuleje na obydwie i dobrze - dorzuca swat
        - No to kiedy tak - rzekną rodzice - to się wynoś panie swacie, bo nam takiej synowej nie potrzeba
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 20:07
        Przed laty w Białymstoku ożenił się pan Wróbel z panną Czyżówną, mieli furmana Sikorę, kucharkę Sroczyńską i mamkę Skowronkową
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 20:11
        Pewna pani, która nie lubiła przyjmować gości gdy raz zajechał przed jej dom jeden z sąsiadów, schowała się za piec na drewka a słudze kazała powiedzieć, że z domu wyjechała. Wchodzi gość i słucha co mu powiada sługa ale widząc wyglądające zza pieca nogi pani odpowie:
        To dziwna rzecz, że pani twoja wyjechała z domu ale zapomniała zabrać nóg"
        Pani nogi chowa ale za to drewka, które były wysoko ułożone poruszyły się pod nią i wysunęły z hałasem na pokój razem z zafrasowaną srodze panią...Gość patrząc na to woła na sługę:
        - Już pani twoja przyjechała!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 20:14
        Chciał raz na Jarmarku żyd sprzedać chłopu konia ślepego, chromego i bez języka:
        - A jakże go kupić - rzecze chłop - kiedy on ślepy?
        - Ny albo on czytać będzie?
        - A kiedyż on chromy
        - Albo to on do wojska pójdzie?
        - I języka jeszcze nie ma
        - Albo to on adwokat? Na co mu język!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 20:34
        Szła baba przez kładkę, nagle przed nią wyskoczył diabeł i mówi:
        - Babo gadaj mi tu zaraz kto lepszy ja czy Bóg
        - Panie Bóg jest dobry ale i wy też. Tylko że was złe ludzie wzięli na języki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 20:45
        Pewien szlachcic zagrodowy miał taką złośliwą żonę, że był istnym męczennikiem i życie zbrzydło mu na świecie. Jednego razu złapali w jamie wilka, który im od lat kilku ciężkie szkody wyrządzał. Zebrani tedy nad wilczym dołem a zemstą powodowani radzili jaką śmiercią ukarać mieli biedne wilczysko. Wtem ozwie się biedne wilczysko: No co zabijać? Ożenić go!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 20:49
        Gdy jeden adwokat namawiał pewnego chłopaka do prowadzenia procesu o jakiś kawałek roli mądry kmieć odrzecze mu: - Nie głupim panie adwokacie, procesować się! Kto wiecznie się buduje ma wiórki, a kto się procesuje ma papierki. Ja wołami orzę, czystym ziarnem sieję i zbiorę plewy a waszmość gęsią orzesz, piaskiem siejesz i zbierasz złoto
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 20:57
        Słowo to wiatr - mówi stare przysłowie. Oj gdyby to była prawda powiada jeden gospodarz, który miał bardzo gadatliwą żonę - to moja kobieta obracałaby wszystkie wiatraki na świecie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 20:59
        Zeszło się dwóch myśliwych a obaj był srodze łgarze. Jeden opowiada, że strzela takimi szrocinami, które choć zająca nie trafią to go dopóty gonią dopóki nie ubiją. A drugi rzecze - to wszystko fraszka wobec dziwnego wypadku, który mi się raz wydarzył Strzeliłem do niedźwiedzia wdzierającego się do barci na sośnie a bestia spadając z drzewa wpadła mi w lufę mej strzelby, tak że go za ogon musiałem wyciągać.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 21:09
        Pewien Włoch wędrujący przez Mazowsze pytał raz człowieka spotkanego w polu o drogę do miasta. Jeden pokazał mu drogę i jako uczciwy człowiek jeszcze go przeprowadził by się wędrownik nie zbłąkał. Gdy tak szli razem chłop zobaczył w bruździe mysz polną i jako szkodliwe zwierzę zadeptał je mówiąc: A jesce piscys! Włoch ów, który po polsku nie umiał ani słówka usłyszawszy wyraz "piscys" który po łacinie oznacza rybę, gdy powrócił do swego kraju rozpowiadał, że w Polsce ryby chowają się w polu a chłopi łapią je tam nogami co sam na własne oczy widział.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 21:12
        Pytał jeden drugiego"
        - A dlaczego jadąc kamień mijasz?
        - Dlatego, że kamień mnie nie minie
        - A dlaczego drzewo mijasz?
        - A dlatego, że drzewo mnie nie minie
        - A dlaczego szubienicę mijasz?
        - Bo szubienica mnie nie minie
        Tu dopiero zrozumiał, że się dał złapać w tej odpowiedzi.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 21:21
        Raz jeden szlachcic pozwał drugiego do sądu za to że ten rzekł o nim, że jest głupi jak tabaka w rogu. Wezwany na świadka sąsiad, który nie chciał żadnego z nich urazić tak zeznał przed sądem: Proszę wysokiego sądu ja tabaki nie zażywam, więc nie wiem czy ona jest głupia w rogu czy nie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 21:25
        Pewien szlachcic przyprowadził na jarmark wielkie, stare jak świat i chude jak szczapa szkapsko co widząc jakiś kupiec na konie zapytuje owego szlachcica: A poczemu waćpan chce za łokieć tej kobyły. Na to szlachcic podnosząc ogon szkapie bez namysłu odpowie:
        Proszę wejść do sklepu to się pan dowie o cenie.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.09.15, 21:30
        Jedna baba spotkawszy drugą babę taką zadała jej zagadkę:
        - Jeżeli zgadniecie kumo ile mam serów w zapasce to dam wam wszystkie dziewięć
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.09.15, 14:29
        Staro Gryesicka poszła w Wielki Piątek do spowiedzi. Jak ją już ksiądz
        wyspowiadali, padali jej:
        - No teraz już nie grzeszcie więcej. Patrzcie akurat momy Wielki PIątek, dzień
        kiedy Pan Jezus umarł
        - Co? Umarł? Naprowda? No patrzcie! Też my tam pod tym lasem nigdy nic nie wiemy.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.09.15, 14:31
        Jedna staro baba chodziła do spowiedzi prawie co dzień. Farorzowi było tego
        dobrego już za wiela. Pado jej:
        - A dyć babko, nie musicie tak co dzień sie spowiadać. Przeca tyla nei grzeszycie/
        - Ja, ale wost tak fajnie kafejkom wonio - pado mu baba
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.09.15, 14:33
        Jedna staro kobieta siedziała w kościele i trzymała książka na opak. Drugo baba
        pado jej po cichu:
        - Cyrońko, mocie książka na opak
        - No patrzcie, te najduchy zaś mi książka odwrócili!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.09.15, 14:36
        Roz jedna baba chodziła po targu i wołała: "Sprzedom gęś, już nawet oskubano, ino nie miałach serca co by ją zabić"
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 25.09.15, 17:17
        Za czasów bezrobotnych chciała roz jedna baba ochrzcić dziecko. Poszła do
        ksiyndza. Ksiądz pyto jom czy mo 6 złotych, bo tyla kosztuje chrzest. Baba pado,
        że ni mo, bo chłop bezrobotny, biyda w doma. Ksiądz i jednak chrztu niy doł.
        Baba poszła do dom i płakała po drodze. Spotkoł jom Żyd i pyto sie czymu tak
        ryczy. Jak mu wszystko pedziała to on doł i 100 złotych i powiedzioł, że mo iść
        to dziecko ochrzcić i nazod mu przyniyść reszta. Baba poszła, zapłaciła,
        ochrzciła dziecko i przyniosła Żydowi reszta. Jak mu zaczyła dziynkować Żyd i
        godo tak:
        - No widzicie, teraz jo mom 94 złote prawdziwych, wy mocie ochrzczone dziecko a
        ksiądz mo fałszywo stówa
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:20
        1. Unikaj pierwszej sprzeczki.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:22
        2. Nie zapominaj, że kochasz mężczyznę, że mężczyzna jest człowiekiem , a u człowieka
        są pewne słabostki
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:24
        3. Nie męcz ukochanego ciągłą rozmowa o wydatkach
        --
        MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:25
        4. Nie zapominaj, że dobrze prowadzone gospodarstwo jest osłodą życia męża, a więc —
        ucz się sztuki gospodarstw a domowego
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:26
        5. Czasami, lecz nie często ustępuj ukochanemu; to go zawsze ucieszy, a ty nic na tem nie stracisz
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:28
        6. Czytuj w gazetach nie tylko feljetony, i ogłoszenia, lecz i bardziej poważne artykuły;
        ukochanemu będzie przyjemnie mieć w domu przyjemnego współtowarzysza w dyskusjach
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:29
        7. Bądź zawsze uprzejma z ukochanym tem unikniesz dużo nieprzyjemności.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:31
        8. Jak najczęściej dawaj ukochanemu do zrozumienia, że jest mądrzejszym i bardziej rozwiniętym od ciebie; to połechce jego ambicję i przyniesie ci korzyść
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:32
        9. Bądź towarzyszką życia swemu przyszłemu mężowi i przyjaciółką—gdy jest madry;
        przyjacielem — gdy bystrość umysłu nie dopisuje mu. Wywyższaj go, lecz nie poniżaj się
        przed nim
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:35
        10. Szanuj krewnych swego ukochanego, szczególnie jego matkę: ona go kochała przed
        tobą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:36
        1. Unikaj pierwszej sprzeczki.
        2. Nie zapominaj, że kochasz mężczyznę, że mężczyzna jest człowiekiem , a u człowieka
        są pewne słabostki
        3. Nie męcz ukochanego ciągłą rozmowa o wydatkach
        4. Nie zapominaj, że dobrze prowadzone gospodarstwo jest osłodą życia męża, a więc —
        ucz się sztuki gospodarstw a domowego
        5. Czasami, lecz nie często ustępuj ukochanemu; to go zawsze ucieszy, a ty nic na tem nie stracisz
        6. Czytuj w gazetach nie tylko feljetony, i ogłoszenia, lecz i bardziej poważne artykuły;
        ukochanemu będzie przyjemnie mieć w domu przyjemnego współtowarzysza w dyskusjach
        7. Bądź zawsze uprzejma z ukochanym tem unikniesz dużo nieprzyjemności.
        8. Jak najczęściej dawaj ukochanemu do zrozumienia, że jest mądrzejszym i bardziej rozwiniętym od ciebie; to połechce jego ambicję i przyniesie ci korzyść
        9. Bądź towarzyszką życia swemu przyszłemu mężowi i przyjaciółką—gdy jest madry;
        przyjacielem — gdy bystrość umysłu nie dopisuje mu. Wywyższaj go, lecz nie poniżaj się
        przed nim
        10. Szanuj krewnych swego ukochanego, szczególnie jego matkę: ona go kochała przed
        tobą
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:38
        — Mój k o c h a n e k jest mi niewierny .
        — Widziałaś go z drugą ?
        — Nie, o n mnie widział z drugim .
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:40
        O n. — Żonusiu, wyobraź sobie nią radość! Dyrektor mianował mię dziś swym sekretarzem !
        O n a (do siebie). — Aha 1 więc dotrzymał słowa
        (Głośno) Widzisz, bo z ciebie zdolny urzędnik!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:41
        — Piotruś I Marysia są teraz szczęśliwymi narzeczonymi.
        — Poczekaj, niedługo będą nieszczęsnymi małżonkami.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:42
        - Maryniu, nie wstyd ci wczoraj obejmował cię policjant
        - A przecież mówi się, że nie wolno stawiać oporu władzy
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:43
        Służąca ze wsi
        — Jak Pani zręcznie maluje, lepiej, niż nasz Staszek • malarz.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:45
        8-Ietnia W an d zia, p ro si ojca:
        — T atu siu , n iech mi ta tu ś n a ry s u je te g o b o c ia n a k tó ry m n ie przy n ió sł?
        — Nie u m ie m , m o je dziecko.
        — F! B lag u je ta tu ś . T a tu ś by um iał, tylko się ta tu ś ż e n u je .
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:46
        O n: Ilu k o c h a n k ó w m iałaś p r z e d e m n ą ?
        O n a : N iewielu, m ój najdroższy! M iałam ich d o ść , ale p rz y się g a m ci, że m ięd zy nim i nie było ani p o ło w y ta k ic h , k tó ry c h b y m ta k k o c h a ła, jak ciebie....
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 26.09.15, 00:47
        P rzy w y n a jm ie m ie sz k a n ia .
        — Z w ra c a m j e d n a k u w a g ę p a ń s k ą , że p rz y jm o w a n ie o d w ie d z in d a m s k ic h je s t a b s o lu tnie w ykluczone... J a m a m d o r a s ta ją c e córki...
        — Z a s to s u ję się d o te g o i przy najbliższej s p o s o b n o ś c i s k o rz y s ta m z p o z w o le n ia p an i d o brodziejki...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.09.15, 22:54
        P r z y sp o w ie d z i.
        — Proszą jegomości pocałowałem Magdą w gąbą..
        — No... no... a co potem ?
        — A potem pocałowałem ją w szyją...
        — A co p o tem ?
        — A p o te m pocałow ałem ją kole piersi...
        — No... a p o tem ?
        — Po tem pocałowałem ją w kolano.
        — Hola... nie przeskakuj! smyku jeden!...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.09.15, 22:55
        Powiem ci, jestem nieszcząśliwy, bolą mnie nogi, nie m o g ą chodzić...
        — W takim razie prowadź żywot wiącej leżący.
        — Ba!... Gdybym to mógł!... Ale i leżeć nie ogą, ani na bok je d e n lub drugi, ani na wznak...
        — W takim razie nie pozostaje ci nic innego tylko sią powieś.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.09.15, 22:57
        — Uważacie, że nie wypada kobiecie chodzić samej do kawiarni?
        — Czy ze wzglądu przyzwoitości?
        — Nie! Tylko, że wówczas musi sama płacić za to, co zje i wypije!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.09.15, 22:59
        Z opisu podróży: W czasie wycieczki zwiedziliśmy także chatkę pustelnika. Zastaliśmy
        go w domu, posikał się właśnie przy stole...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.09.15, 23:04
        Z p o w i a s t k i o b y c z a j o w e j : Marylka otrzymała na imieniny mnóstwo rozmaitych prezentów. Gdy do pokoju wszedł pan Jan, podniosła na powitanie wysoko halkę
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.09.15, 23:09
        Z p o w i e ś ć i... Ja nie mogę pracować, kiedy spódniczki kręcą się koło mego ciurka...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.09.15, 23:13
        List Jasia do Jani
        . . . . Przyjdź dzisiaj do mnie wieczorem, kochana Janiu, ale bez majtek, gdyż mam ci coś ważnego powiedzieć, a zależy mi na czasie...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.09.15, 23:22
        Autentyczny napis
        Tu mieszka pieczątkarz, który za bezcen rznie na kamieniu.
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.09.15, 23:25
        W y g a d a ła s ię .
        — A ja wiem o czem panna Frania teraz myśli mówi pan Stefen do swej bogini.
        — Pfel jak można być tak nieprzyzwoitym
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.09.15, 23:26
        — Mamusiu! czy b o n a ma skrzydła?
        — Jak to , m oje dziecko?
        — Bo tatuś powiedział do niej, że jest aniołem !
        — Tatuś miał rację!... Bona jest aniołem i dlatego dziś z d o m u wyleci!
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.09.15, 23:29
        W kościele na Kalwaryi leży krzyżem pewna niewiasta, ale nie tak jak to bywa u pokutników
        w zwyczaju, lecz plecami na dół, a brzuchem do góry. Nadchodzi kościelny i zwraca jej uwagę:
        - A jakże wy leżycie kobieto?
        - A dy krzyżem — odparła zapytana — tak mi kazał przy spowiedzi ojciec duchowny...
        - Ale to nie tak się leży!...
        - J u ż ja wiem, jak m a m leżeć?... Tak Pana Boga obrażałam , tak też chcę go i przeprosić...
      • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 27.09.15, 23:30
        — A dokąd chiałbyś się wybrać w podróż poślubną?
        — Ja?... Na biegun północny!.. Pani profesorka mówiła że ta m jedna noc trwa pół roku.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 16:50
      D o g o l a r n i w c h o d z i j a k i ś f a c e t , a c h c ą c b y ć d o w c i p n y m p y t a :
      ? A s t r z y ż e p a n i p s y ?
      ? P r o s z ą b a r d z o ? n i e c h p a n d o b r o d z i e j s i a d a o d p o w i a d a g o l a r z ? p o d s u w a j ą c k r z e s ł o .
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 16:52
      S t u d e n c i k p o d c z a s z a b a w y d o m o w e j p o d c h o d z i d o p a n n y S t a s i i p r o s i j ą d o t a ń c a . O n a j e d n a k d a j e m u r e k u z ą s ł o w a m i :
      ? Z d z i e c k i e m n i e t a ń c z ą .
      J e m u k r e w n a b i e g ł a d o t w a r z y , a l e j a k o g e n t l e m e n o d r z e k ł t y l k o z e z ł o ś l i w y m u ś m i e c h e m :
      ? B a r d z o p r z e p r a s z a m ! . . N i g d y b y m n ie b y ł s ią o ś m i e l i ł z a p r o p o n o w a ć p a n i c o ś p o d o b n e g o , p a n n o S t a s i u , g d y b y m był w i e d z i a ł , ż e
      p a n i j e s t w t a k i m stanie!.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 16:55
      Rzecz dzieje się na szosie:
      - Mój przyjacielu, pozwólcie mi położyć na waszym wozie kosz z kartoflami. Na targu mi go oddacie
      - Ano a jak się bez drogę wysypią?
      - Ja siądę przy was i dopilnuję aby dojechały cało
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 16:56
      ? Dziesiąte przykazanie Boskie powiada wyraźnie: ?Nie pożądaj żony bliźniego twego?. O mężach nie ma mowy, zatem uwiedzenie cudzego męża nie jest widocznie karygodne...
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 16:59
      ? Czyim synem był Mojżesz?... pyta nauczyciel.
      Na to odpowiada Baumgarten:
      ? Mojżesz był synem córki króla Faraona.
      ? Co też plecisz!. Ona go przecież znalazła nad Nilem, gdy się wybrała do kąpieli...
      A Baumgarten na to, śmiejąc się:
      ? To ona tylko tak opowiadała, bo ją było wstyd ale temu nikt nie wierzy!...
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:05
      ? Obwiniony jesteś, żeś ukradł Jakóbowi Kiszce buty... Człowieku! Jak się nie wstydzisz! Gdyby to był mróz, to jeszcze można by ci przebaczyć, ale przecież jest ciepło i można chodzić boso!
      ? To kiedyż miałem ukraść... on w mróz sam nosi buty na nogach, a teraz chodził boso!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:09
      - Maniusiu! To nieładnie! Nie kładzie się paluszka do nosa. Tak nie robią dobrze wychowane dzieci
      - A gdzie się go kładzie, proszę mamy?
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:13
      - I rozwiało się wasze małżeństwo?
      - Tak! Mojemu narzeczonemu było na imię Tomasz a wiesz z doświadczenia, że każdy Tomasz to niedowiarek. Dotąd nie wierzy póki palca nie włoży. A ja tego przyznam się bardzo nie lubię
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:16
      - Jaka jest różnic między zwykłym ślubem a srebrnnym weselem?
      - W noc poślubną wstydzi się panna młoda w noc zaś po srebrnym weselu prawie pan młody!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:18
      - Powiem pani w tajemnicy, że moją Mańkę baron ubiera
      - Wielka rzecz! Moją Zośkę hrabia rozbiera a ja się nie chwalę!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:22
      Pani mecenasowa godzi nową kucharkę. Kiedy obie strony przyjęły już nawzajem wszystkie warunki pani domu objaśnia ją jeszcze co do rozmaitych zwyczajów panujących w jej domu. Na koniec dodaje:
      - Nie wołam na służbę nigdy tylko dzwonię. Jeżeli zatem zadzwonię raz, proszę przyjść do mnie, zadysponuję obiad. Jeżeli zaś zadzwonię dwa razy, to znaczy że potrzebuję pokojówki, nie kucharki. Zrozumiano.
      - Dobrze ...a ileż razy ja będę miała dzwonić jeżeli zechcę z panią pomówić?
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:25
      - Panie, pan nazwałeś mnie człowieka honorowego przy wszystkich łajdakiem! Tak! Mogę dać panu za to zadośćuczynienie
      - Zgoda. Dawaj mi pan i to teraz ale gotówką!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:27
      - Panie, jak mi pan nie odda 25 rubli, to zaskarżę pana do sądu
      - Tak? To wiesz pan co pożycz mi pan jeszcze 25 rubli. I podaj mnie pan o 50 rubli. Koszta będą jednakowe
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:30
      Święcone już przygotowane. Pani dom u otoczona gronem ?pociech", czyni przegląd zastawionego stołu...
      ? Zdaje się, że jest wszystko, co być p o winno na święta ? rzecze zadowolona.
      Mały Ignaś odzywa się na to: Proszę mamy jeszcze nie ma olejku rycynowego, a będzie on na pewno potrzebnym
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:31
      ? Coś taki smutny?
      ? Miałem wczoraj przykry wyrzut.
      ? Sumienia?
      ? Nie. Oświadczyłem się o bogatą pannę Zofję i jej ojciec wyrzucił mnie za drzwi
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:33
      ? Cóż, jakże się ma pańska żon a?
      ? Lepiej, panie doktorze. Już ból głowy zupełnie ustał.
      ? To dobrze, widać lekarstwo poskutkowało.? Ale gdzież tam, kiedy lekarstwa wcale nie chciała zażywać.
      ? Więc cóż pan dał chorej.
      ? Dałem jej 150 rubli na nową suknię i to ją od razu wyleczyło.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:35
      ? Doprawdy, teraz samej kobiecie niepodobna wyjść na ulicę... Dzisiaj znów mnie jakiś mężczyzna zaczepił przed samą bramą.
      ? Ach, to pewnie ten sam , co mnie wczoraj napastował. Taki wysoki brunet.
      ? Ba, gdyby to był brunet... Ja brunetów dosyć lubię, ale to taki sobie szczupły blondyn...
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:37
      Spóźniony gość. Proszę przyjąć i moje serdeczne życzenia...
      Solenizantka. Uprzejmie dziękuję za pamięć...Ale dlaczego tak późno?
      Późno? Czyżby już wszystko wypili?...
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 29.09.15, 17:38
      ? Więc co panu dolega?
      ? Czuję ogromne drżenie nóg panie doktorze...
      ? Czy pan nie jesteś wypadkiem kasjerem ?
Pełna wersja