Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarzy

    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.15, 10:40
      Komisarz, Konfiskujemy i zawieszamy waszą gazetę.
      Redaktor. Niech wam Bóg stokrotnie wynagrodzi! Najlepszy przyjaciel nie mógłby mnie zręczniej uwolnić od tej kuli u nogi.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.15, 10:41
      ? Dokąd tak pędzisz, Adasiu?
      ? At! gdzie oczy poniosą!
      ? Cóż ci się stało, żeś taki zrezygnowany?
      ? Wyobraź sobie, żona moja była na kilku wiecach kobiecych i jak się potem, razem z teściową, wzięła do reformy małżeńskiej, tak od tej chwili w domu wytrzymać nie mogę.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.15, 10:42
      Pasażer, (otulony w futro) Brr... jak tu zimno!
      Ja. Jakżeż nie ma być zimno?! Widzi pan ten napis? ?Uprasza się o niepalenie??!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.15, 10:43
      ? Jaki mróz i wiatr! niepodobieństwo zapalić papierosa...
      ? Chodź, wejdźmy do bramy...
      ? Ba... kiedy ja nie mam papierosa!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.15, 14:58
      Demokryt zapytany, dla czego sam będąc wysokiego wzrostu, tak małą pojął za żonę, ja, wybrałem w złego to byto najmniejszym złem.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.15, 14:59
      Kleobul radził brać za żonę równą sobie, nie jeżeli pojmiesz z wyższego stanu, nie będziesz miał krewnych, lecz przysposobisz sobie panów.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.15, 15:01
      AureoI filozof zapytany, czy lepiej jest mieć żonę bogatą czy ubogą, rzekł, ubogą utrzymać jest trudno bogatą zaś znosić jest męczarnią
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 09.10.15, 15:04
      Perykles gdy się o jego córkę dwóch ubiegało jeden bogaty bez nauki, drugi ubogi lecz uczony wydał go za ubogiego mówiąc iż ten który może dojść do majątku jest lepszym niż ten, który już go ma
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 10:18
      - Antoniowo, Waszego prosiaczka w tej chwili zabiło auto!
      - La Boga!
      - Prima Aprillis! To nie prosiaka ale waszego męża auto zabiło!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 10:32
      Raz jej rzekłam - gdy w zapale
      Dłoń jej ściskam, tulę
      Ach za tobą - wierz mi poszedłbym
      Na drugą półkulę
      Popatrzyła na mnie mile
      Swem spojrzeniem szczerem
      Ach rozumiem - rzekła - pewnie
      Jesteś pan kasjerem!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 10:33
      - Pozwoli pani, że się przedstawię, nazywam się Kon...
      - Och panie zlituj się pan, ja już znam ze stu Konów...
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 10:35
      Gość: - No ale to już przechodzi wszelkie pojęcie. Liczysz mi pan 10 zł za pokój z łóżkiem a ja musiałem spać na bilardzie
      Gospodarz: No tak. Bilard kosztuje 60 groszy za godzinę!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 10:52
      Drugą klasą z Wiednia do Lwowa jechało dwóch dobrze wypasionych handlowców i jakiś trzeci facet zachowujący przez długi czas uporczywe milczenie, pomimo że tamci pasażerowie próbowali rozmaitymi sposobami namówić go na pogawędkę. Nareszcie jakoś im się to udało, przy czym milczek wyjawił im że jest odgadywaczem myśli. Wywołało to oczywiście niemałą sensację a jeden z kupców zapytał:
      - Pan może odgadywać moje myśli?
      - Oczywiście, jest pan kupiec norymberskich towarów
      - E...to nie sztuka, bo pan słyszał jak ja z moim wspólnikiem rozmawialiśmy. No a skąd ja jadę?
      - Jedzie pan z Wiednia
      - Także nie sztuka zgadnąć jak pociąg jedzie z Wiednia
      - No a co ja we Wiedniu robił?
      - Pan zakupił na kredyt różne towary
      - To także nie trudno zgadnąć, bo co może kupiec robić we Wiedniu jak nie kupować towary na kredyt. ALe teraz niech mi pan powie co ja myśli z te towary zrobić?
      - Pan myśli te towary dobrze sprzedać i zrobić beklełe
      Pytający kupiec wytrzeszczył na odgadywacza zdmione oczy, poczem sięgnąwszy do kieszeni wyjął 50 złotych a wręczając mu je rzekł:
      - Dziękuję panu, ja wprawdzie tego nie myślałem ale to jest kapitalna myśl. Jeszcze raz panu dziękuję!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 13:37
      Pani Anna, młoda mężatka, pokazuje swej przyjaciółce urządzenie domowe. Pani Siefa ? takie było imię przyjaciółki ? ze zdziwieniem zauwazyła, że młodzi małżonkowie nie sypiają w jednym pokoju, lecz każde w osobnym i to dość odległym. Co więcej zdziwiło ją to, że nad łóżkiem pani Anny dojrzała dzwonek elektryczny, podczas gdy nad łóżkiem jej męża takiego dzwonka nie było.
      ? Ach Andziu ? pyta się ciekawie pani Stefa ? cóż to za urządzenie!
      A gdyby ci tak mąż chciał coś powiedzieć?...
      ? No, to zadzwoni na mnie!...
      ? Domyślałam się tego! Ale jeśli ty mu chcesz coś powiedzieć?!...
      ? Eee! mnie tam dzwonek niepotrzebny, bo ja i tak co pół godziny
      chodzę pytać się go, czy przypadkiem na mnie nie dzwonił!...
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 13:38
      W pewnym handlu prawdziwych win przychodzi buchalter do pryncypała i mówi:
      ? Proszę pana, może mi pan poradzi, co robić, bo sam nie chciałbym w tej sprawie decydować...
      ? Co się stało, co takiego?! ? pyta niespokojnie właściciel handlu.
      ?No,, jakiś chemik zamawia u nas wino, więc...
      ? Więc co?! ? odpowiada pryncypał ? po prostu kup pan gdzie indziej wina i poszlij mu pan pod naszą firmą.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 13:39
      ? Pan dziedzic obiecał na pierwszego... więc ja przyszedłem.
      ? A cóż to Szlojma o tein nie wie, że dziś jest Prima Aprilis !
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 13:39
      ? Słyszycie ? Matusowo ? co to za mądre dżćcko ?!
      ? Po czem to Ryfka poznała ?
      Nu, jak ono już potrafi do matki mówić : Niech ci szlak trafi ? to już jest bardzo mądre dziecko
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 13:39
      ? Jaka różnica między twoim dawnym doktorem, a obecnym?
      ?Dawny doktór wymagał zawsze, bym mu wprzód wymieniła chorobę, a potem decydował, do jakich mam jechać kąpieli;
      nowy doktór pyta: do jakich chcę jechać kąpieli, a potem mówi jaką mam chorobę.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 13:41
      W biurze.
      Szef (do nowo przyjętego chłopca). Buchalter powiedział ci już zapewne, co masz robić po obiedzie?
      Chłopiec. Tak, proszę pana: mam go obudzić, gdy pan powróci..
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 13:41
      Powiadam ci, co kto przyjdzie, obejrzy obraz i pójdzie sobie...
      ? Ja ci też radzę, nie marnuj płótna... każ sobie lepiej uszyć z niego koszule.
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 13:42
      - Czy pańscy synowie jeżdżą również na tandemie?
      - Co oni potrzebują jeździć tandemem? Każdy z nich przecie ma rower!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 13:43
      Powiedz, mój drogi, czy przypadkiun nie zostawiłam u ciebie sznuiów! ?
      ? Owszem, taka zielona... Nieprawdaż?
      ? A, złapałeś sięl... Ja wcale nie zapomniałam!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 13:43
      Po dopiero co do konanem zajęciu ruchomości za długi, mąż, przyglądając się zupełnie pustemu salonowi, powiada:
      ? No, ładnie nas jednak opustoszył
      A żona nato:
      ? Nieprawdaż, Geniu, że możemy teraz wydać zabawę tańcującą, mamy tyle miejsca!
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 13:43
      Ojciec: Pan się chcesz ożenić z moją córką ? no, ale co pan właściwie posiadasz?
      Konkurent: odwagę
    • madohora Re: Dowcipy sprzed i po 1907 ze starych kalendarz 21.10.15, 13:44
      Doktór Miinz spotyka w kawiarni Kijaka jednego z najmłodszych tutejszych lekarzy pana X.
      ? Jak się macie? ? wita doktor Miinz młodego kolegę ? jakże się wam powodzi?...
      ? Dziękuję! znakomicie! ?odpowiada z dumą pan X ? inni skarżą
      s i ę c i ą g l e , a m n i e s i ę p r a k t y k a p o d w o i ł a ! . . .
      ? Tak?? odzywa się złośliwie doktór Minz ? więc jest już drugi pacjent?
Pełna wersja