Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V

    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 28.11.16, 12:39
      Chłop do cepa—baba do kądzieli.
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 29.11.16, 13:58
      Jedzie bicyklista — jedzie se na kole,
      ani się nie nazdo a już jest na dole.
      Kolana rozbite, rękow potargany,
      bicykiel na ziemi — cały połamany.
      Gdybyś mioł bycikiel od Paula Marka,
      niewiedziołbyś o tym co bolenie karka.
      Marek mo bicykle dobrze zbudowane
      Nie połomie ci się, choćbyś skokoł na niem.
      Pytaj się po Marku, nie drop się po głowie,
      że w Skoczowie mieszko, to ci każdy powie.
      Nie targuj się długo, kup bycikiel nowy,
      a możesz być pewny, że nie skręcisz głowy.
      U niego dostaniesz i części składowe
      w najlepszej jakości, wszystko doborowe.
      Naprzykład konusy, siodła i pedale,
      latarki, frajlaufy, dzwonki i tak dalej.
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 29.11.16, 20:33
      Nim zaslugr Ule wymienię
      Rymowanych slów szelestem,
      Kłaniam państwu uniżenie,
      Bo od tego przecie jestem,
      ..:\ skłoniwszy się niziuchno,
      Proszę.; tak ... dla oallinluszll, �
      Niech mi teraz WS7.yscy gruchną:
      Jlów kochany kapeluszu!
      \V pra wdzie.,; wpra wdzie do gadania
      :\,,[ieć koniecznie trzeba usta,
      � o � .potern jakże zdania .
      Xloże składać g łowa pusta?
      1 ednakowoż z drugiej strony,
      Człek nie jeden znan jest miastu �
      Co. choć głowy pozbawiony, I
      Bardzo często plecie za stu.
      \Vięc i ja się tern nie zgubię.. I
      �ie zbyt zwłaszcza gorzesząc zdrowiem, ł
      Ze przez dziurkę w moim czubie, I
      Moje życie wam opowiem.
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 29.11.16, 21:23
      \ V ićcie, dla czego na Ś wiecie bieda,
      Dla czego pieniądz leci do ... żyda,
      Dla czego syny w złe idą, ślady,
      I Dla czego zamiast przyjaźni-zdrady,
      Dla czego pełne knajpy, cukiernie,
      Które młódź nasza od wiedza wiernie,
      I A zaś \v kantorach, głucll0 i pusto,
      , ])ia czego .\V głowache. groszek z kapustą? ..
      Powiem, co rnyślę=-aluchajcie zatem,
      Nie chcę być sędzią, lecz tylko bratem ...
      Oto my wszyscy-e-ja, \vy i inni
      Cierpim przez słowa: ,,1J1J'Ś'fl)' 1ziewl:1z/zil, .. "
      Winna-/atal/zoJ�ć, winne-e-z/e czas)',
      Winne-s-nauki, że idą \v lasy,
      Winni-c-służący, że panom bieda,
      Winne-pieniądze, że lgną do żyda,
      )Vinien-pan Reiner ten od Tzvoti,
      Ze 1{ ieszeń pusta i głowa boli,
      \Vinien-pryncypał, że kantorzysta
      Z otwartych szuflad kassy korzysta,
      1Vinne-J oasia, Zuzia i Fruzia,
      Ze podagryczna. męczy nas nózia!. ..
      ,,1\lyśmy niewinni!' prawda panowie?
      Tak rozumować-to mi się zowie!
      O nie, panowie, dosyć już złudzeń!
      Nie będę dłużej ciągnął mych nudzeń,
      Niech każdy tylko, bijąc się \v łono,
      Powie: ,,jal/Z ,Vl1ZZ·CI1! dobrze radzono!"
      Niech postępuje, l)y złe napra\vić.­
      A ja najpierwszy bę dę was sławićl, ..
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 23.12.16, 23:53
      O gwiazdko złota, gwiazdko ukochana!
      Wyglądamy ciebie od samego rana
      Wyglądamy ciebie drobnemi szybkami
      Rychło się ukażesz wysoko nad nami
      Rychło nam zabłyśniesz, jak wtedyś błyszczała
      Gdy Marya Jezusa w żłóbku układała
      Rychło na rozsiejesz tysiące uciechy
      Rumiane jabłuszka, złociste orzechy
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 26.12.16, 11:25
      W noc grudniową

      Noc grudniowa....śnieżyca...
      Wiatr z północnej dmie strony
      Tylko światło księżyca
      Przez chmur pada zasłony

      Wyją wilki po lesie
      Drży bór głuchy sosnowy
      A wichura w dal niesie
      Grozę nocy zimowej

      W tę noc ciemną i groźną
      Co kir* czarny rozpina
      Drogą śnieżną i mroźną
      Idzie mała Dziecina

      Dziwny blask u jej czoła
      Promieniście się żarzy
      Choć bez skrzydeł Anioła
      Wdzięk anielski ma w twarzy

      Ale cóż to za dziwy
      Na około się dzieją
      Bór się zatrząsł sędziwy
      Blask zapalał nad knieją

      I wszelki zwierz srogi
      Do stóp Dziecka się garnie
      Dziecię patrzy bez trwogi
      Na tę dziwną owczarnię

      I podnosi oczęta
      Ponad jasne swe czoło
      Błogosławiąc zwierzęta
      Bór zapadły i sioło....

      I tych ludzi co w siole
      Pracą życie swe słodzą
      I te dzieci przy stole
      Co dziś Wilię obchodzą

      I tak kojąc ból, smutki
      Kochając serca na nowo
      Cześć ci Jezus malutki
      W tę noc śnieżną, grudniową
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 27.12.16, 13:40
      Czeka jak kania dżdżu
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 02.01.17, 13:24
      Kto szuka temu trafi się niezła sztuka
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 06.01.17, 13:39
      Co rok to grzyb
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 10.01.17, 13:12
      Hejże, z drogi! post już jedzie,
      Wielkopostny śledź na przedzie!...
      Powitajmy nowych gości,
      Kończy okres się tłustości...
      Miast zajadać boczek, szynkę,
      Dziś na śledzia łykaj ślinkę,
      Bo się kiepsko wszystkim wiedzie,
      Nawet floty brak na śledzie!
      Lecz na stole pułkowników,
      Tych pechowych polityków,
      Z których każdy „mocno" siedzi,
      Jest coś więcej od tych śledzi!
      Więc, panowie pułkownicy,
      Lejcie sznapsa do szklanicy,
      Powitajcie postnych gości,
      Lecz bez krzyku i bez złości.
      Sanatory! Hej chłopczyki!
      Jedzcie różne smakołyki,
      Ale baczcie w onej chwili,
      Byście się nie udławili...
      Bo i rybki mają ości
      A te kolą bez litości...
      Wielkopostny śledź już jedzie,
      Niespodzianki z sobą wiedzie,
      Będą zmiany i programy,
      Których i tak dość już mamy!
      Może ktoś tam nie usiedzi,
      Gdy się naje słonych śledzi,
      Bowiem w poście różnie bywa.
      Śledzik ludzi też podrywa,
      Gdyż, to mówię nie na raty,
      Post jest u nas „głodziowaty
      Hej! ludziska, śledź już jedzie,
      Nic nie zmieni w naszej biedzie,
      O tym poście mniej myślimy,
      Bo już sześć lat, jak pościmy.
      A obecny, wiemy lepiej,
      Śledzik nas już nie pokrzepi,
      Nie polepszy naszej biedy!
      Chyba zmiana będzie wtedy,
      Gdy ...., jak te śledzie,
      Z postem od nas też wyjedzie

      1932
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 10.01.17, 17:54
      Zona strojna i obżarta
      grzyba warta
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 10.01.17, 20:07
      Ukochaj bór, ukochaj las
      To brat, to druch w potrzebie
      Nadejdzie dzień, nastanie czas
      Że on wspomoże ciebie

      W tę siną głąb, przepastną czerń
      Nieś smutek i cierpienie
      Gdy w sercu twem rozpaczy cień
      Zagłębi swe korznie
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 27.02.17, 21:34
      Miłość, nadzieja i wiara.
      P. K, Cegłowskiej poświęcam.
      Nie tylko żc swe marzenia wyśpiewa.
      Mimo ułomności i nizkiego tonu,
      Lecz dojdzie do swych przezn iczeń - tronu
      Ten—kogo miłość rozgrzewa.
      I nigdy w życiu slą niezachwirie
      Wszelkie trudności pokona po drodze,
      Choć los by smagał go bardzo srodze
      Ten—kto ma wielki) nadzieję.
      I stanie kiedyś po środku rycerzy
      Po ciężkich trudach, pot otarłszy z czoła
      Zwyciązkim wzrokiem potoczy dokoła
      Ten —który w ducha potęgę wierzy
    • balzack Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 07.03.17, 16:20
      Ciepły wietrzyk wieje,
      Wieść radosną niesie,
      Że fijołki i sasanki
      Zakwitnęły w lesie
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 07.03.17, 18:20
      Czem jest wśród ptaków gołąbka biała,
      ($i. Czem wśród klejnotów perła z wód łona,
      & Tern jest wśród kwiatów lilia wspaniała,
      j „Lilia strojniejsza od Salamona."
      Jej bujająca lekka łodyga,
      Co jak powiewna łabędzia szyja,
      Nad wszystkie kwiaty w niebo się wzbija,
      Mlekiem nalany kielich jej dźwiga.
      Gołębia święte znamiona strzegą;
      On w arkę przyniósł gałąź oliwy;
      Stokroć nadziemski, stokroć szczęśliwy,
      Bo on jest godłem ducha świętego!
      Perły to jasne to są zapewnie
      Łzy nieszczęśliwych, które anieli
      W morzu, w muszlowych skrzynkach zamknęli
      Aby tam wolne od wstrząśnień lądu,
      W dowód tych cierpień błysnęły rzewnie.
      Lecz czemuż lilia zawsze u ludzi,
      Nad wszystkie kwiaty zebrane razem,
      Więcej mistycznych uniesień budzi?
      Czemu? bo ona nam świeci obrazem
      Tej, co jest matką Boga-Dzieciątka ;
      Marya za kwiat swój lilię obrała;
      W lilii nam błyszczy czysta i biała,
      Kształtów jej duszy droga pamiątka!
      Bo kiedy Maryę w ostatniej dobie,
      W której rozstała się z światem,
      Złożono w cichym i wonnym grobie,
      Wkrótce zniknęły jej zwłoki. . . .
      Duchy ją jasne w niebo uniosły!
      Lecz dno grobowca w łonie opoki
      Okryło się bujnym kwiatem
      Na miejsce zwłok tych lilie wyrosły!
      I odtąd lilii srebrzyste lica
      Okrywa świętej czci tajemnica
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 09.04.17, 16:08
      smile
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 01.05.17, 19:46
      Na pamiątkę 3-go Maja 1791
      Boże ? ludzie Twoi przyszli
      Dziękować Ci w Twojej sieni,
      Że z dawnych nierządów wyszli;
      Łaską Twoją podźwignieni !
      Sąsiad stanął zadziwiony :
      “ Tenże to naród zgubiony
      Zdziwiło to ziem ię całę,
      Jak się kraj nasz chwały dobił ;
      Bo nie wiedzę, co się stało,
      Że Bóg sam wszystko to zrobił !
      Boże, w idzieliśm y sami,
      Że Ty byłeś między nami !
      On to w nasze niepogody
      Zbierał serca na swe łono,
      I natchnęł je dachem zgody,
      I dał stałość niezwalczonę.
      Tak sam pełnięc dzieło całe,
      Jeszcze nam stęd zjednał chwałę.
      Teraz Jego wyzwolę ńce,
      Nie dawno prześladow ani,
      Ghodziemy włożywszy w ieńce,
      Szatę łask Pańskich odziani !
      Narody m iejsce zrobiły,
      Gdzie stanie lud Bogu miły.
      Za to w szystkie kraju stany
      N iesiem y Gi, Boże, dzięki,
      Że każdy z nas ratow any,
      Mocę dzielnej Twojej ręki,
      I dzień ten Pańskiej opieki
      Święcić będziem y na wieki.

      Franciszek Karpiński
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 01.05.17, 21:31
      Przez pustkę dróg szedł za mną kurz wędrowny,
      Słoneczny żar szedł za mną w pustkę dróg...
      Poznałem ból tęsknoty niewymownej,
      Którą mi w pierś tchnął Wielki, Srogi B ó g !
      Przez tonie rzek, przez chramy drzew szumiące,
      Przez wczesną ruń, przez późny żytni łan —
      Ścigały mnie przekleństwa złorzeczące,
      Bowiem swój gniew obrócił na mnie Pan.
      I szedłem tak, rozstajne licząc znaki
      Niewiedzieć gdzie — ? — musiałem jednak iść...
      Z gorących ról wzlatały gwarne ptaki,
      Do kwiata kwiat, do liścia szeptat liść— ,
      Do krzewu krzew, zaś człek do człeka gadał
      Upadł blask na wiejskiej strzechy błam
      A przeto mnie nikt słowa nie powiadał
      A przełom ja był wszędzie, zaw sze— sam.
      Samotnym był, gdy wici rozpalali,
      Gdy mnogi lud wołali w święty bój...
      Samotnym był, gdy do dom powracali
      Na mieczach swych przynosząc krwawy znój...
      Samotnym był, gdy swoje dzieci żeniąc,
      Kołacz i miód stawiali po przed próg —
      I tylko wciąż nieżywy pieniądz, pieniądz,
      Ze wszystkich stron się toczył do mych nóg...
      • • * * / • * * '
      Wiem oto dziś co znaczy się Ojczyzna —
      Choć skruszał tyn, choć padła straż u wrót
      Ona wciąż trwa, niezagojona blizna
      I żywą krwią zwiastuje żywy cud\
      Wiem oto dziś że równo cnoty pańskie
      Jak chłopski grzech — w olbrzymi zmiata grób —
      Szumiały jej tak samo krze libańskie...
      Tak samo szły oliwy do jej stóp...
      Wiem oto dziś, że nie , zna żadnych granic,
      Choć zaników moc zwaliła wieków pleśń
      Jednako ma z zamkami wieki za nic—
      Bo cała trwa zaklęta w serca pieśń!
      Z poległych wojsk wyrasta w glebie żyznej
      Ogromna moc, ogromny, przyszły siew —
      Więc tylko ten, co odda swoją krew
      Dostąpi łask i ujrzy tw arz— Ojczyzny..!!
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 09.05.17, 23:56
      Tyś o woln'osci, głupcze, śnił,
      I w duszy wielkie snuł nadzieje,
      T eraz tu będziesz sobie gnił —
      Zwykłe to na tym świecie dzieje.
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 13.05.17, 14:18
      Że tam malec gdzieś uparty,
      Z myciem niby stroi żarty,
      A przypadkiem gdzieś się zdarzy,
      Że m a czasem b rud na tw arzy ;
      Zaraz plotka na świat leci,
      Ze się m yć nie lubią dzieci.
      A to w'szystko puste słowa,
      P osądzenie i obm ow a.
      Bo popatrzcie p aństw o moi,
      Że Staś w o d y się nie boi.
      On do m ycia aż się prosi,
      Sam w g arn uszku w odę nosi.
      Na pluskanie, na chlupanie,
      Do kąpieli ciągnie nianię.
      A w w anience nie p rzelew k i:
      Zimnej w o d y trzy k o n e w k i!
      Jed n a tylko trochę grzana.
      W kąpiel taką Staś co rana,
      Bez proszenia, bez rozkazu,
      Sam zanurza się od razu.
      A w kąpieli, co za śm iechy !
      Co tam figlów i uciechy !
      T o się żartem niby broni,
      T o ząbkam i z zim na dzwoni,
      A w lodowej w odzie prawie,
      Rzuca się jak szczupak w stawie.
      Aż wytarty wreszcie, suchy,
      Biega chłopczyk, z u ch nad zuchy.
      Jak krew z mlekiem sam o zdrowie.
      I nie mieści m u się w głow ie,
      Że są dzieci z b ru d n ą szyją,
      Co się ciepłą w o d ą myją,
      P rzezyw ani mazgajami,
      Co się myją ręcznikami ?
      Ja też sam a m ów iąc szczerze,
      W plotki takie nic nie wierzę.
      Mówcie ludzie tam co chcecie,
      Dzieci takich nie m a w św ie c ie ;
      Jak- szeroki on jest cały —
      By się zimnej w ody bały.
      Zofia Streetelska Gr.
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 13.05.17, 14:36
      Cóż ci życzyć droga, miła
      Byś szczęśliwa zawsze była
      Nie zaznała czem kłopoty
      Miała zawsze dzionek złoty
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 13.05.17, 14:38
      Cóż ci dam w ofierze
      Powiem tobie szczerze
      Że prócz serca mego
      Nie mam nic innego
      Więc bierz je dla siebie
      Ono kocha ciebie
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 13.05.17, 14:42
      Cóż ci życzyć droga, miła
      Byś szczęśliwa zawsze była
      Nie zaznała czem kłopoty
      Miała zawsze dzionek złoty

      Jak tę gwiazdkę na niebie
      Kocham matuś ja ciebie
      Kocham mocno, serdecznie
      Kochać będę cię wiecznie

      Zawitał dzionek
      Jam jak skowronek
      Ślę hymn do Boga
      Mateńko droga
      Byś zdrowa była
      I długo żyła

      Kwiateczek Ci daję
      Błękitny malutki
      Bom sam jak kwiatuszek
      Taki niedużutki
      Mówi ta roślinka
      Że twoja dziecinka
      Kochać będzie wiecznie
      Prawdziwie, statecznie

      Cóż ci dam w ofierze
      Powiem tobie szczerze
      Że prócz serca mego
      Nie mam nic innego
      Więc bierz je dla siebie
      Oo kocha ciebie

      Ile gwiazdek na niebie
      Tyle życzeń dla ciebie
      Ile głosów ptaszęcych
      Tyle pragnień i więcej
      Abyś wieki przeżyła
      I szczęśliwa wciąż była

      Mamusiu droga
      Proszę dziś Boga
      Byś zdrowie miała
      Złego nie zaznała

      Nie znaj mamo czem troski
      Niech cię strzeże anioł boski
      Niech odgania smutek wszeli
      Nie miej bólu ni kropelki/

      Złote kłosy
      Pod niebiosy
      Wznoszą się błyszczące
      A syneczek
      Twój kwiateczek
      Życzeń ma szczęśliwe
      Beztroskie
      Matuś ukochana
      O to proszę
      Modły wznoszę
      Od samego rana
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 23.06.17, 19:34
      Przejdą wiosny i lata
      jesień przejdzie bogata
      jedna, druga, dziesiąta —
      przejdzie zima tak biała ogromnie
      tak biała! —
      kwestje ważne rozpląta
      rok — godzina — m inuta
      skądziś znagła wysnuta —
      moje dziewcze zapomni
      o miłości i o mnie
      i o m n i e --------
      Okno — idą ludziska
      — narodziny — śmierć bliska —
      — gaz się pali —
      — zielono i trupio —
      idą — patrzą ludziska
      — patrzą tępo i głupio,
      ten i ów się przeciska —
      tak się śpieszą — tak śpieszą —
      — do celu !
      ten do biura,
      tam ten do redakcji,
      ów do kochanki —
      dorożki —
      tram w aje —
      wszystkim się zd aje: m am plan!
      ten do tego zagada:
      — m arka w kursie wciąż spada,
      a drożyzna!
      jej b o h u ! -— co z tego?
      wszystko złe jest — a złego
      wciąż więcej —
      błoto — błoto —
      deszcz chlapie —
      — narodziny, śmierć bliska —
      — patrzą tępo ludziska —
      — grzęzną w błocie i m okną —
      Okno!
      już nie w iem — już doprawdy nic nie wiem —
      czy ja idę? — czy oni? —
      kto idzie? —
      któż tam w szklankę uparcie wciąż dzwoni? —
      — biały obrus — z papieru serw eta —
      — gadu, gadu —
      — pan radca —
      — sm ętne szczątki obiadu —
      — pan wydaw ca — nakładca —
      — sekretarz generalny —
      — wiersze, ody, sonety,
      sm utek okropnie blady
      i ta dziwność wszechrzeczy —
      — bo któż tem u zaprzeczy — ,
      że życie to dziw nad dziwami —
      ten splot szachrajstw i kłam stwa,
      najgórniejszych idei,
      m arny spłacheć n ad ziei:
      dotrzeć ! dotrzeć ! do g łę b i!
      do d n a !
      do d n a !
      Oto hasło od zorzy polarnej
      przerzucone nad wody Gangesu
      (czy odwrotnie) :
      do k re su !
      do gwiazd !
      do w szechśw iata!
      Człek się z człekiem pobrata
      w jakiejś religji serca!!
      Ach tak ! — a tak !!
      właśnie : tak !!
      tak — ta dziwność wszechrzeczy,
      sm utek okropnie blady,
      we łbie jakieś ballady
      majaczeją w przedśpiewie
      rozełkane, przeciągłe
      jak ukraińskie pola,
      a nikt o nich nic nie wie,
      a nikt o m nie nic nie wie
      jak o gwiazdach
      co drw ią z teleskopu —
      nazbyt m ałe — —
      nie m a łe ! — jeno nazbyt DA LEK IE,
      — jeno nazbyt dalekie —
      idą — idą — kto idzie?
      — karakuły i foki —
      •— ukłon nazbyt głęboki —
      — moje dziewczę zapomni,
      moje dziewczę zapomni
      o miłości i o m nie
      i o m nie —
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 23.06.17, 20:20
      BALLADA O NOCY ŚWIĘTOJAŃSKIEJ
      — ludowe w iary
      kądzielne, gędziebne pogwary
      idące przez bruki m iast —
      — depcą śpieszący przechodnie
      ubrani w ytw ornie i m odnie
      nieznany, zbłąkany chwast — —
      — dokąd pogwary idziecie
      rzucane w tułactw o po świecie —
      w ygnane z m iast i wsi —
      — niestety — niestety — niestety —
      jedynie serce poety
      tak n ierealn e! — o was — o was — śni — —
      — pobrzęki gęślane, nieznane,
      zgubione, zapomniane
      jak od wierzyciela list —
      jakże was głuszy, zakrzycza
      idea najemnicza —
      syren ochrypły gwizd —
      — — leń — pracow ity — rad nierad
      wzębia się wt szprychy i kierat
      w m achiny, w urzędy, w rząd
      w najgłębszych podziemiach narodu
      płonie D ZIW NO ŚCI lont —
      — tli się — ogień raz zniża — raz zwyża —
      — lecz krok za krokiem się zbliża
      przez m roki, groty, podziemia —
      do celu — do w yzw olenia —
      do ognia — w ybuchu — płom ienia — do D N IA !
      drepccie i kręćcie się w krążek
      — pieniążek — pieniążek — pieniążek —
      — kukły — czciciele kies —
      — proch i dynam it pod wami
      podm inow any S N A M I:
      m aterjalizm u k re s !!
      — — zerw ie się w icher i burza
      w ogniu się serce unurza
      w R E W O L U C JI!!
      ŚW IADOM OŚĆ ku gwiazdom wybłyśnie
      D U CH się POEZJĄ zachłyśnie,
      upije —
      — na wieczność —
      — do dna —
      — zm ierzwią się w arstw y i klasy
      zm ilkną w zaułkach hałasy
      i ból i nędza i wrzask —
      w bezdeń bezzw rotną upadnie
      dziś wasze głowy tak — ładnie
      zdobiący — żelazny kask —
      — upadną feudalne blanki,
      kościoły kupczące i banki
      krzyczące klom bam i róż —
      rotszyldy, upiory i trądy
      DZIEŃ W T Ó R Y
      wezwie na sądy — na sądy
      i pośle na szafot
      pod gilotyny nóż —
      a zaś w DZIEŃ T R Z E C I: CZŁOW IEKA —
      powstanie
      i przyjdzie
      z daleka
      NĘDZARZ bez m iana
      i powie Z IE M I: kochana —
      i rzuci to słowo w świat
      to wielkie, jedyne słow o:
      — BRAT —
      i ziemi cześć przyw róci
      i skałom i drzew em i traw om
      chm urom i wodom i SŁOŃCU
      SERCU przyw róci cześć —
      — a rola jest szczodra i w ierna
      (— wód żyw ych pełna cysterna — )
      — stokroć opłaci się tru d
      kochania
      0 t a k !
      wszyscy będą m ieli co jeść
      1 chleba będzie w bród
      i nikt nie będzie kradł
      n ie będzie m ów ił m oje,
      to tw oje, tam to wasze — —
      BRAT!!
      WSZYSTKO NASZE — :
      i słońce co grzeje
      i księżyc co się srebrzy
      i gw iazdy co się jarzą
      i lasy, k tó re szum ią
      i rzeki co się wstężą
      przez łąki kw ieciste
      przez łany złociste, srebrzyste,
      rozliczne, pszeniczne,
      rosam i p erliste —
      o tak !!
      — któż m i to szepcze — kto —
      poprzez tragedję i zło
      m y ch dni — ? —
      któż poprzez ból i nędzę
      tęczow ą przędzie przędzę
      żyznych, bezpańskich pól — ? —
      kto śni ?
      kto m ó w i ?
      kto ?
      czy ja ? — czy m oje serce — ?
      czyli ta noc czerw cow a,
      czy czas spóźnionej pory,
      czy snów i baśni zm ow a,
      czyli ta noc czerw cow a,
      co oto z m anow ców w staje
      i idzie
      w szum iące czaram i bory
      w Beskidzie — — ? —
      kto śni ?
      kto m ów i ?
      kto ? —
      . . . cisza — przycupły drzew a
      ...g w ia z d spadających ulew a -
      ej p ły n ie rzecka p ły n ie
      po zielonej dolinie
      ej lasy m oje lasy
      kas te ślebodne easy —
      . . . noc . . .
      . . . noc śpiew a ! ! . . .
      — kędy pojrzeć — ogniska -
      — jedno — d ru g ie w y błyska
      już ze w szystkich w zgórz
      w ian płonących róż
      w ogniow ej koronie
      w yrasta i płonie — i płonie
      św iętojańska noc . . .
      w ieczne w ici w dal słane
      — w ody, w ody w iślane,
      topiele rusałczane,
      klangory żóraw iane —
      — o w spom nienia rzew liw e,
      — o m elodje tęskliw e,
      — o m odlitw y m atczyne
      — sentym encie niewieści,
      dziecięcy — —
      baśnie, klechdy, powieści —
      — co więcej — co więcej —
      — więc co ? —
      — — — hejże ino — fijołecku leśny
      cemuześ sie nie ozwinął wceśni
      bedzies cekoł jaze rosa spadnie
      jaz listecek uśnienty opadnie —
      więc co ?
      więc co ?
      m am że iść ?
      (— człowieku !! — )
      niew ierny, szydzący, drwiący —
      scep ty k !
      obyw atel dwudziestego w ieku —
      rozb itek :
      «— lecz jak — lecz gdzie — »
      praw ie
      na jawie
      trochę w śnie
      w potakującem tak
      w zaprzeczającem nie
      i d ę ---------
      — — płoną — płoną sobótki —
      wśród wszystkich gościńców i miedz —
      dzieci, chłopcy, dziewczynki —
      rózg rozżarzone pęki,
      m ioteł zd artych pochodnie
      rzucają, chw ytają,
      skręcają, m iotają —
      w zdłuż łanów
      w śród w szystkich gościńców i m iedz —
      — so b ó tk i!!
      — — n a p rz ó d ! — któżby przystaw ał —
      — trza biedź —
      — noc najkrótsza — czas k ró tk i
      a drogi jeszcze k a w a ł!!
      — m iedze — rozstaje — gościńce
      — łany — sobótki — ogniska —
      — p o h u k iw an ia i k rzy k i —
      — śpiew y — śpiew y przeciągłe — dalekie I
      m rok
      poszum
      las — las — la s !!
      o jakże pachnie
      żyw iczny w ilg n y chłód —
      — o d e tc h n ą ć !
      — w chłonąć żyw icę i la s !
      — — szum i baldachim splątanych gałęzi
      — — gęsta> szum iąca, zielona pow ała —
      las —
      m ro k —
      chłód —
      lęk —
      przebudzony trzepoce się ptak —
      zamrocz —
      oczy, oczy zmęczone —
      nogi drogą strudzone —
      serce takie znużone —
      serce takie strwożone
      bije, bije o pnie
      o pnie
      o pnie —
      serce bardzo znużone,
      serce wielce strwożone
      zalęknione
      — jak w zmorze jak w śnie —
      bije, bije, uderza w takt krw i w pnie
      w pnie
      — idę — skradam się —
      — w trw odze ...
      kto to ?
      — m atko — m atko —
      to ty ? —
      — szumi dąb
      — po jęk
      — szelest — poszum — stuk —
      kto to ?
      — ojcze — ojcze —
      to ty ? —
      — sosna — sosna —
      — szum — jęk —
      — w estchnienie —
      szum —
      cisza
      czary
      y —
      zdrowaś M arjo łaskiś pełna . . .
      ha — ha — ha — ha
      kto to ?
      tupot
      duh, duh, duh, duh,
      — jeleń m knie
      — poszust liści
      — zsyp igliwa —
      czary,
      dziwa,
      sny —
      a c h !!
      tam — tam —
      lśni — skrzy — ta m ! —
      Je z u ! — dotrzeć —
      k rz y k !!!
      zarywa się głos —
      — w ykrot —
      ręce tęskne wyciągam
      pełne pytań
      zbiegłych krwią z m ych ż y ł:
      więc CO ? —
      podziwajcie się oczy jasności
      — wędrowałem po świecie —
      — odnalazłem cię kwiecie —
      — podziwajcie się uszy m uzyce —
      — pątnik — szedłem jak w zwidzie
      — tutaj — kw itniesz — w Beskidzie
      — podziwajcie się ręce cudności —
      — jako płonie w rozzłoci —
      — kw iat przedziw ny paproci —
      — podziwajcie się nozdrza pachnieniu
      — pachną rajskie ogrody —
      — m yrry, am bry i m iody —
      — podziwajcie się w argi słodkości —
      — w ędrow ałem po świecie —
      — odnalazłem cię kwiecie -—
      ręce tęskne wyciągam
      pełne pytań
      zbiegłych krw ią z m ych ż y ł:
      więc CO ?
      . . . poprzez liści zawiłość
      szepce p ap ro ć: TO — M IŁOŚĆ —
      ... poprzez mszane kobierce
      szepce p aproć: TO — SERCE — —
      więc TO !!
      — zapada świadomość w m rok —
      — błogość —
      — cisza —
      — ukojenie
      — TO — TO — TO —
      . . . lecą sny — —
      . . . skrzydlate poem aty,
      płom ienne języki —
      — słów
      płom ienne języki —
      — słów —
      — niesłyszanych nigdy —
      dźwięki, barw y, wonie —
      strugi ognia,
      płonące, w dal lecące szyki,
      gryfy, hipocentaury, stukopytne konie —
      . .. lecą sny —
      .. . wzdyma się ziemia —
      — pręży w kabłąk —
      — huczy —
      napięta jak pod werbel bęben świętej wojny —
      a nad nią zwisa bania purpurow ej tuczy,
      której wędzidło kąsze piorun niespokojny —
      . . . lecą sny —
      ... ponad tym m ostem ziemi
      pod banią sklepienia
      w ytryskują sny moje parabolą w przestrzeń —
      radosne przekonania,
      iż miarą cierpienia jest M IŁOŚĆ —
      (— żywa, drwiąca z ponurych złowieszczeń — )
      M IŁ O ŚĆ !!
      lecą sny
      — a gdy ranek zaświta,
      — a gdy ranek zaświta,
      — gdy się zorza przebudzi
      różana —
      wstanę — wstanę — i pójdę
      w stronę miasta — tam — pomiędzy ludzi
      — lecz cóż im powiem ? —
      że oto stał się cud ?
      — lecz jak im powiem
      o mądrości co trudzi —
      wszak mądrość to tru d — —
      — czyż się dla nich rozzłoci
      krw ią serdeczną żywiony
      kw iat bajeczny, kw iat złoty paproci — ?
      — czyliż zdolą bez szydu,
      — czyż będą do tyła prości,
      ubodzy duchem i szczerzy
      by zrozumieć sen nocy Beskidu
      gędzącego o miłości
      radosne wieści — ? —
      — któż uwderzy ? —
      kto ?
      lecz nic t o !
      — — doszedłszy do miejskich bram
      u przeraźliwych przedmieści
      stał będę SAM
      bo tam
      akcje pójdą w górę
      upadną poniektóre —
      ten się wzbogaci
      ów straci —
      wszakże to jest treścią d n ia !
      waszego dnia,
      jedynie t o :
      — na wszystkie m ów ione tony -
      zarobek,
      zasobek
      m iljony!!
      — więc mogłożby być inaczej,
      iżbym nie ostał sam ?
      wńęc tak —
      u bram ,
      u przeraźliwych przedmieści
      ostanę sam
      pełen Miłości kamieni,
      drzew, zwierząt
      i tej
      najtrudniejszej,
      naj żmudniej szej
      M IŁOŚCI CZŁOW IEKA —
      — ostanę sam
      i będę czekał
      cierpliwie
      u m urów miejskich ściany
      wsłuchany w śnie, w dziwie —
      aż wybije god
Pełna wersja