Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V

    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 14.07.18, 17:59
      Lucyna

      Ile lat ma Lucyna, pytasz mnie o zdanie
      Nie mogę twej uczynić zadość ciekawości
      Nigdym się w moim życiu nie trudził mój panie
      Badaniem starożytności
    • balzack Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 14.07.18, 18:22
      Zbyt rzadkie mi przymioty wyrazy na się chlubi z powierzonych tajemnic nie wyda i słowa nowinkami odmową trudnić się nie lubi kobieta do zdziwienia Szkoda że nie mowa
    • balzack Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 14.07.18, 21:24
      Tu kucharz leży niechaj chwalą jego cnoty
      Fraszka jak złotnik dawał w potrawach pozłoty
    • balzack Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 15.07.18, 15:46
      Gdy plasa i skacze, wciaz holubca bije
      Trza mu spoczac smierc rzekla - bo gwaltownie zyje
    • balzack Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 16.07.18, 18:27
      Ze ksiazki czytasz nie mow moj Janie
      Ze ksiazki czytasz bo gdy sie to wyda
      Moglb kto sadzic ze ksiazek czytanie
      Na nic sie nie przyda.📖
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 16.07.18, 21:52
      Jakaż to jest cudowna w tem małżeństwie zgoda
      Mąż chce się napić - żona mu trunek poda
      Znowu czarę nalewa mąż żonie nawzajem
      Ziemia się tym małżonkom istnym stała rajem
      Choć żona ma kochanka to mąż ma kochankę
      Gdy żona gra w ćwika to mąż w chapankę
      Żona panią - mąż lubi zaś pana udawać
      Oboje skąpi, grosza nie lubią wydawać
      We wszystkim jedno drugiemu chęci doda
      Jakaż to jest cudowna w tem małżeństwie zgoda
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 16.07.18, 22:30
      Pewien aktor ma wkrótce wzbogacić nauki
      Mówią, że nowy słownik ułożył powoli
      I nie dziw,lat dwadzieścia podczas każdej sztuki
      Zawsze ważniejsze słowa połykał w swej roli
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 16.07.18, 23:58
      Jak jest nasz balwierz wysławiony
      Nie mają równego miasta
      Bo gdy goli z jednej strony
      Broda z drugiej już porasta
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 17.07.18, 17:32
      Wieśniak widząc ze papugę
      Sto dukatów taksowano
      Pyta za jaka posługę
      Tak ją drogo szacowano
      Ktoś mu rzekł - bo gada wiele
      Kmieć co znał morał na świecie
      Rzekł mam ptaka przyjaciele
      Za tęż go cenę weźmiecie
      (Wtem dobył indyka z wora)
      Ten lepsze cnoty posiada
      Tłustszy i większy z pozoru
      Wiele myśli, nic nie gada
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 19.07.18, 17:32
      W tem miejscu leży ciało Michała złożone
      Który dobrze monetę bił a lepiej żonę
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 19.07.18, 18:56
      Przechodniu co idziesz tędy
      Przeczytaj.. Józef leży pod tym głazem
      Który z schodzącym rokiem ze świata zszedł razem
      Żeby na nowy nie dać kolędy
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 11.09.18, 12:17
      Hej od Krakowa jedzie wóz za wozem
      Jak ja cie nie dostanę to przebiję się nożem

      Hej przebije sie nożem, hej utopi w Wiśle
      Hej żebyś ty wiedziała jak o tobie myślę
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 25.10.18, 13:53
      Wielki, kto się rozumem po nad tłumy wznosi,
      Wielki, kto świat zdobywa orężem zwycięzkim,
      Wielki, kto Szczytnem słowem światu prawdę głosi,
      Wielki, kto walcząc kona z hartem duszy męskim,
      Lecz czy nie większy w Bogu, kto pod skrzydły swemi
      Do serca tuli biedne dziateczki tej ziemi V
      Promienna postać matki, gdy dziecinę pieści,
      Święte są jej zasługi za cierpienia znoje,
      Za noce niedospane i za łzy boleści,
      I za trwogi śmiertelne i za niepokoje.
      Ale świętsza zasługa, gdy dla obcych dzieci
      Obcy w swem sercu miłość ku dziateczkom wznieci!
      Kto rozumem panuje, prawd wielkich docieka,
      Temu zdobycie prawdy nagrodą za trudy ;
      On wie, że go w przyszłości pomnik sławy czeka,
      Że pamięć jego przejdzie na potomne ludy.
      Dla czynów bez rozgłosu z miłości spełnionych
      Pomnikiem wdzięczność w sercach do życia zbudzonych!
      Kto walczy i zdobywa, dzierzy berło świata
      Temu potęga, wielkość, sława się uśmiecha;
      Zewsząd go szmer uwielbień i pochlebstw dolata,
      Jak tryumfalnych hymnów powtarzane echa.
      Dla czynów bez rozgłosu z miłości spełnionych
      Tryumfem miłość w sercach do czucia zbudzonych!
      A prawdy głosiciele i wieszcze natchnieni
      Potęgą swego słowa nad sercami władną ;
      Króle w dziedzinie ducha, duchem zjednoczeni,
      Przed nimi z uwielbieniem tłumy na twarz padną
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 25.10.18, 18:06
      236
      ________
      L
      Sielanka.
      Het w dal od świata, myśl ma ulata,
      W nadziemskie kraje, nacT tęczę.
      Szczęśliw się czują i marzeń snują
      Siatki, lecz siatki pajęcze
      Wątła to siatka, jak życie kwiatka
      Lada ją wietrzyk porywa,
      Wśród tych urojeń, pełna upojeń
      Tak moja dusza szczęśliwa.
      Aby czas trawić, będziem się bawić.
      Ale jak ślicznie, jak mile
      Będziem cień gonić w kielichy dzwonić
      Kwiatów i w skrzydła motyle.
      Będziemy góry ściskać i chmury,
      Całować zelir serdecznie...
      I tak nam mile zmieni się w chwilę
      Wiek cały, bawiąc się wiecznie.
      — Tak dobrze ładnie, nmwisz układnie,
      Młodzieńcze, pełen wzruszenia,
      Mów bez fineryi. czy wśród
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 09.11.18, 22:38
      Jeżeli pragniesz, aby świat
      Ocenił piękno duszy twej,
      Musisz być zawsze jak ten kwiat,
      Jak konwalijka z leśnych kniej
      I na kształt bieli kwiatu szat
      Swą myśl i serce czyste miej, —
      Jeżeli pragniesz, aby świat
      Ocenił piękno duszy twej!...

      E. Kłoniecki.
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 09.11.18, 22:45
      górę! głowy w górę, Czas się wygrzebać z trosk koryta, Duch oskrzydlony wznieść nad chmurę, Gdzie złotem blasków słońce wita. Jest w ludzie siła niespożyta, Zbawienie leży pod siermięgą, Choćby ostatnią płuc potęgą Dmuchajmy w tę skrę bożą, aż łun spłonie wstęgą. Witajże siło! ucieleśnij Co rychlej w kształty się prześwieże, Na ryk cierpienia, na grom pieśni!... Oto już, patrzcie! ciało bierze, Chwyta za puklerz jak rycerze. Co snuli niegdyś chwały przędzę; Swych archanielskich skrzydeł pierze W jakiej rozwija, hej potędze!... Więc w górę! więc Excelsior: Ponad łzy i nędzę!... Jan Kasprowicz.
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 06.12.18, 22:39
      Polsko! Z ledwością stawiasz pierwsze kroki, by wyjść na dziejów szlak szeroki i niespojone masz wiązadła, a już prywata cię obsiadła... Jeszcze ci płonie dach nad głową, Świat czeka na stanowcze słowo, a tobą wstrząsa myśl obrzydła: kto z synów chwycić ma wędzidła, Bo każdy myśli: ja jedynie ład i porządek wnet uczynię i stare kłótnie, stare swary kreślą w zaraniu ci skon stary... Miałabyś zostać szachownicą dla ambicyi warchołów i ciążyć światu by ołów, to lepiej, by Cię nie było, byś skryła w trumnie twe lico, a świat wypadków szedłby siłą... I choć się serce krwawi, boli, że możem legnąć znów w niewoli, to twe wysiłki, twe nadzieje godnie ocenią przyszłe dzieje... Dziś rój szerszeni, trutniów dumny gwoździ twe dziejów wieko trumny! < ' Ślązak.
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 21.01.19, 23:40
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/ddohi3Olw8wr0j43DX.png
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 12.03.19, 23:51
      Myszka i liczydełko

      Młoda myszka, Iksia mała, stale z matką się spierała: — „Wiesz ty, moja mamo złota, ja nie boją sią już kota, gdyż dziś byłam blisko niego i nie zrobił mi nic złego“. — „Jak-to, Iksiu, pokryjomu i, nie mówiąc nic nikomu, wyszłaś, panno, dzisiaj sobie?. . Kto-to wyjść pozwolił tobie? Niech-no tylko kot sią dowie!... Drogi Boże... W mojej głowie wprost pomieścić sią nie może, że ty nie chcesz siedzieć w norze!“ — „Wybacz mi, tyś dobra mama, że ja dzisiaj wyszłam sama. Włosek z głowy ci nie spadnie, kiedy dowiesz sią dokładnie, jak ostrożna bardzo byłam, co widziałam, co robiłam: Stałam sobie przy stoliku, a kot grzał sią przy piecyku. Cicho siedzą, ani szmeru
      wtem:... bach!... spadło coś z papieru. To ja w nogi... pod kanapkę, aż skręciłam sobie łapkę; brak powietrza pierś mi dusi, patrzę:... zeszyt upadł Nusi. Przyszłam znowu wolniusieńko, widzę: przy mnie, matusieńko,’ ładnie śpi Burasek miły. Pewnie we śnie go nęciły tu kiełbaska, tam słoninka, bo mu z pyszczka ciekła ślinka. Śliczne cztery miał buciki i puszyste dwa wąsiki. Wyciągnięty leżał sobie. Wyjdźmy jutro, mamo, obie! On nas nie napadnie przecie, skąd-że znowu, nigdy w świecie!'* Mama główką szarą kręci, bo też widzi, co się święci. — „Ty nic nie wiesz, co kot może. Od zasadzki broń cię Boże! Nie są wcale to buciki, to pazury, jak druciki takie twarde, istne igły, zakrzywione tak jak widły, długie, ostre i okrutne!" — „Droga mamo, ja mu utnę wszystkie we śnie nożyczkami lub odgryzę je ząbkami!"
      „Jakaś ty naiwna jeszcze... To świerkają nawet świerszcze, że kot chowa swe pazury, bo odgryzłyby mu szczury. Każdy pazur ma w pochewce, a gdy raptem tego zechce, wysunie je w oka mgnieniu i, ukrywszy się gdzieś w cieniu, skoczy, chwyci cię w pazury, choć byłabyś blisko dziury, na kawałki porozrywa. Później, jak to zwykle bywa, znów ukryje się gdzieś zaraz i pożre cię całą naraz!" — „Mamo, to jest niemożliwe!. Myśmy bardzo nieszczęśliwe! Już nie wyjdę nigdy w życiu, będę siedzieć wciąż w ukryciu. Powiedz mi to tylko mamo: czy paskudny kot tak samo nie boi się braci szczurów i jak dużo ma pazurów?" — „Szczurów nie boi się wcale, gdyż je łowi doskonale. Wiesz ty, że ja nie wiem ile ma pa
      — 6 — Łatwo je policzyć bedzie, gdyż ten kotek, twój kochany, pozostawia cztery rany po każdziutkiej swojej łapie, jak raz tylko nią podrapie. Jeśli będzie w mojej mocy, to już nawet przyszłej nocy dostanę, mam wszelkie dane, liczydełko wszystkim znane, które Nusia ma dziś w szkole. Mim wyjadą chłopi w pole, kiedy całkiem ciemno będzie, gdy zapieje kur na grzędzie my się obie pośpieszymy: cztery łapska pomnożymy przez cztery jego pazury*)
      t i stwierdzimy, ile Bury ma pazurów całkowicie. Gdzieś nad ranem, tak o świcie nim godzinki zaczną nucić, musimy je Nusi zwrócić. Zapłakałaby się mała gdyby w szkole go nie miała; by nie dzielić i nie mnożyć, nie mogłaby jutra dożyć. Jestem strasznie przemęczona jakbym miała do ogona z tysiąc kilo przywiązane. Ty masz oczka też zaspane. Więc rozbieraj się, kochanie, bo ja robię już posłanie." Gdy uśpiła matka córkę, przywaliła w norce dziurkę wielkim głazem, raz ziewnęła i strudzona wmig zasnęła. Chrapią sobie teraz we śnie, zato jutro wstaną wcześnie.
      Długo wlokła się noc czarna... Matka w nocy, jakby sarna, wciąż czuwała; zato mała jak zabita twardo spała. Śniła pewno o pazurach, liczydełku i o szczurach. Północ przeszła... gwiazdy zbladły... dnia już lekkie blaski padły, gdy zerwała się mysz stara. Zdało jej się, że to mara, duch lub inne jakieś licho ją zbudziły. Wstała cicho... myśli sobie: ciemno wszędzie, pewno jeszcze wcześnie będzie. Patrzy w szparę: ledwie dnieje. Słucha: a tu kogut pieje... Prędko myszka szlafrok wkłada i do córki tak powiada: — .Wstań już, moja złota rybko, i dziś ubierz-że się szybko.
      Masz tu ręcznik, wodę, mydło, gdyż ja śpieszę po liczydło."
      sia trze łapkami oczy, przeciąga się, krzywi, boczy i nakrywa się poduszką, bo jej żal opuścić łóżko. Matka wyszła szybko z nory i już uszła kawał spory, kiedy wreszcie wstała córka. Stara myszka jak wiewiórka odskoczyła do stolika, łap liczydło i umyka z całej siły z nim do nory. Mała lksia do tej pory całkowicie się ubrała, gładko włoski przyczesała i już czeka na swą mamę. Patrzy: dźwiga matka ramę, czy też inne jakieś dziwo,
      przechylona na bok krzywo, aż pot z czoła biednej ciecze. — „Chodź-no, zobacz—matka rzecze jak wygląda liczydełko. Prawda?... Śliczne pieścidełko, niezniszczone, jakby nowe. Widzisz kostki kolorowe w trzy szeregi ułożone!... Teraz przesuń w prawą stroną wszystkie kostki tu przy stole i, w szeregu tym na dole, odlicz sobie, Iksiu słodka, razem cztery łapki kotka. Łapka cztery ma pazury, a wiąc odlicz: tu u góry też po cztery—cztery razy i czwórkowe te obrazy
      poprzesuwaj w lewo sobie, to zobaczysz: one tobie tam w szesnastkę się ułożą. Weź się teraz, Iksiu, hożo i porachuj kocie szydła. Pośpiesz się... gdyż bez liczydła bardzo długobyś liczyła." Iksia szybko pomnożyła. Czwóreczkami w oba rządki przesunęła aż trzy piątki i jedną jeszcze kosteczkę
      Później matka swą córeczkę objaśniła: że dwa kciuki, zakrzywione tak jak łuki, ma kot u łap przednich jeszcze, aby łapać w nie jak w kleszcze; że pazurów nie szesnaście, lecz ich ma aż osiemnaście wszystkich razem kot okrutny, brzydki, wstrętny, chytry, butny;
      że z ciemności sobie szydzi, gdyż dokładnie w nocy widzi jak jasnowidz; że nikczemnie, pełen fałszu i tajemnie przez noc każdą wciąż poluje, jak przydrożni, leśni zbóje, tak krwiożerczo i zdradziecko. — „Nie płacz, Iksiu, moje dziecko!..." — „Ja się boję... Boże... Boże... Od dziś siedzę wiecznie w norze. Nie chcę widzieć więcej kota, tego łotra i huncwota." Kiedy jeszcze spała Nusia, cicho myszka, jakby trusia tak ostrożnie, liczydełko położyła na pudełko Nusi szkolne, od robótek i uciekła. Zniknął smutek, raz na zawsze, z matki czoła... Była to dla Iksi szkoła, żeby więcej od tej pory już nie wychodziła z nory.
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 02.04.19, 22:34
      Salomon mądry, który wszystko wiedział,
      O białych-głowach lak niegdyś powiedział:
      Ze sekretowi, z doświadczenia wiele
      Wino z niewiastą są nieprzyjaciele.
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 03.07.19, 15:43
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uX9VClLj9fEuU7fa3X.png
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 11.07.19, 22:15
      Pan Jan żonkę pojął młodą, Choć sześćdziesiąt liczył Hat, Zachwycony jej urodą, Rad, że zerwie cnoty kwiat, W bohaterów wstąpił ślady, W danej chwili zmienił front, Nie mógł zdobyć barykady I swój oręż rzucił w kąt. Mąż za drzwiami ululany, Żonka z niego sobie drwi, Stawia krzesła, otomany, Ani rusz wyważyć drzwi. Próżno stuka z gniew u blady. I wyrzuca potok słów. Nie mógł zdobyć barykady, Więc do knajpy wraca znów. Mąż przy zielonym stoliku Wola: dama. walet, as! Żonka w drugim saloniku Z kuzyneczkiem spędza czas, Mąż wygrywa bez żenady, Kuzyn pocałunki skradł, Obaj wzięli barykady, Męży.ś rad i kuzyn rad: Ludzie twierdzą, że kobieta Równa książce jest na włos, Kobiet tyle jest, co książek, A niedobrych cały stos, A więc dziś każdy mężczyzna. Tylko czytelnikiem jest. Bo gdy widzi piękną książkę. Chwytający robi ges. Lecz najgorsze w całej rzeczy. Co najwięcej gniewa nas. Ze zatrzymać musisz książkę, Choć czytałeś — tylko raz, Bo gdy chcesz ją później oddać ■Kupiec sprzeczny robi gest, Chętnie bym ją z rąk twych przyjął. Ale już "rozcięta" ijest!
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 11.07.19, 22:37
      v.] __ Z MOTYWÓW LUDOWYCH. Spotkał Maciek swoją Kaśkę W dzień powszedni rano. Uczesaną i umytą I pięknie ubraną. Włosy masłem pomazane, A Ibuciska łojem — •— Kęż wędrujesz ty dziewucho— Spytał z niepokojem. Zrazu dziewka mu nie dała Żadnej odpowiedzi, Aż po chwili rzekła cicho: ■— Idę do spowiedzi! •— Do spowiedzi? — chłop zawołał Z rozpaczliwym giestem — Moja Kasiu! ty wiesz o tern, Ze niewinny jestem ! A dziewczyna chłopa mierzy W zrokicm pogardliwie, •— Ze ci może przyjść to do łba To się tylko dziwię! To, z czego sic mam spowiadać, Na innych się skrupi, Ty mój Maćku na te rzeczy Jesteś straśnie głupi
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 18.07.19, 22:20
      Gdzieś daleko szumi obce inorze, Jego fale błyszczą w słońcu złotem, Jego fale—posłanniczki Boże— Dają tobie, strudzony wędrowcze, Polecenie ciche, lecz stanowcze, Byś do kraju wędrował z powrotem. Gdzieś daleko góry w blaskach płoną, Po ich zboczach liczne dzwonią stada. Niżej z winnic purpurowe grono Wabi ciebie, jak kochanki usta, Która czeka, wesoła i pusta, Pocałunki odwzajemniać rada. Ale w pieśni, którą dzwonią stada, Którą szumi wodospad z łoskotem, Którą obcy gaj do ciebie gada, Którą czytasz na niebie i ziemi, Wypisaną zgłoski palącemi, Brzmi wciąż rozkaz: „Do kraju z powrotem!Ach, tam w kraju słońce tak nie płonie, Fala morska o brzegi nie trąca, Mniej słodyczy w purpurowem gronie, Które nawet nie zawsze dojrzewa, I swą zieleń tracą wcześniej drzewa, I kochanka nawet—mniej gorąca. Lecz na ziemi, na niebie i wszędzie, Gdzie się krok twój lub oko zatrzyma, Kordyał dziwny rozlany tam będzie, Który z raju zapewne pochodzi, A ten kordyał wszystko wynagrodzi, Gdy go pijesz sercem i oczyma. A więc wracaj, wracaj do tej ziemi, Gdzie ten kordyał oddawna cię czeka. On ją barwy odzieje cudnemi, On, jak Eden, rozśpiewa ją całą, Aż z podziwem spytasz: „Co się stało?”, Gdy nanowo ją ujrzysz zdaleka. ak zaklęty w borze kwiat paproci, On ci duszę odmłodzi strudzoną, On ci słońce przedziwnie wyzłoci, On ci szczęściem świat cały rozdzwoni! Więc powracaj, więc powracaj do niej— Gorycz, ból wypłakać na jej łono..
    • madohora Re: Wiersze i przysłowia ze starych kalendarzy V 18.07.19, 23:39
      Zkąd przyjechał do Polonji, Ten, co kokiem go przezwano, Czy to z Francji, czy z Japonji, 0 tem wcale nie wiedziano. Dość że figiel jako nowy, Mimo wszystkich mężczyzn krzyku, Wsiadł na czubek żeńskiej głowy, Jakby jakie—kukuryku. Nie zadługo, figlarz koczek, Powziął dziwne myśli płoche, 1 zrobiwszy mały skoczek, Opuścił się niżej trochę. W rok coś później—jak dzierżawca, Gdy nie kontent jest z folwarku, Kok, piękności wielki znawca, Z tyłu głowy—siadł na karku. Miejsce dobre—ani słowa, Więc myślały nasze panie, Że spokojnie się zachowa, I na karku już zostanie. Ciągle skacząc jak wśród hecy, Coraz dalej myślą sięga, I znów z karku, siadł na plecy. A że miejsca tu nie braknie, Więc po plecach podróżuje, Nowych wrażeń ciągle łaknie; Jeszcze dalej kok wędruje. Oj ty koku podróżniku! Gdzie tak pędzisz w swym zapale, Stań że chociaż przy równiku, I nie ruszaj się już wcale. Za równikiem, inne kraje; Twój imiennik w swej podróży, Dowiódł tego jak się zdaje, Że nie wszystkim—równik służy. Wróć więc koku na czub głowy, Siedź tam cicho i bądź grzeczny, Niech cię nie wabi świat nowy, Tak ci radzi, dziś,
Pełna wersja