Anegdoty, dowcipy i coś więcej

    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 18:11
      — Cóż, Szmulu, czytałeś dzisiejsze gazety? Jakoś nie zanosi się na wojnę?
      — Bo z przeproszeniem wielmożnego pana, ja myszlę, co może być spokój, ale może być i wojna.
      — Ale skądże wojna, gdy wszędzie spokój i zgo­da, a żadnego nieporozumienia nie ma, owszem stosunki
      wzajemne mocarstw są nader przyjazne.
      — Ja panu co powiem; u nas w miasteczku buł mąż i żóńa, co sobie zawsze bardzo kłócili i wymyszlali. Jak mąż powiedział: »idź do djabła!« to ona mówiła: >bodaj ty z piekła nie wyjrzał!* Jak on po­ wiedział: »żeby cię cholera zdusiła!* to ona mówiła: »bodaj cię piorun zabił!* On mówił, co ona zła i głu­pia, a ona, co un paskudny i bez rozumu. Tak sobie ciągle gadali i wimyszlowali i żyli spokojnie. Nu, ale te ich kłótnie się naprzykrzyli sąsiadom, powiedzieli o tem rabinowi i rabin zawołał do siebie męża i żonę. Wu, co wy tak ciągiem sobie łajecie? • po­wiedział do nich, - po co to? Tylko ludziom szmiech robicie! Ja wam mówię, przestańcie!
      — Nie mogę, Rabbi — rzekł mąż.
      — Nie mogę, - wołała razem z nim żona.
      — Wu, kiedy nie możecie przestać, to ja wam mówię, łajcie sobie, ale inaczej. Ty Chaim mów jej:
      bodaj ty sto lat żyła! - Ty, Sura powiedz jemu: coby on zawsze zdrów był! Ty mów jej, co ona dobra,
      piękna, kochana, a ty powiedz, co un rozumny, uczony, mądry! — i tak kłóćcie sobie.
      Nu, Chaim i Sura posłuchali rabina. Jak ich złość złapała, to oni zaczęli strasznie krzyczeć i wymiszlować sobie od dobrych, rozumnych, mądrych, uczonych, a złość ich brała coraz mocniej. Tak uni nie mogli już znajdować takich słów, coby siebie jeszce więcej pochwalić, nu i zaczęli się bić, co niech Pan Bóg broni!
      To ja sobie miszle, co i z te politykie tak samo zrobiom. Wuni teraz sobie bardzo chwalą i przyjaźnią,
      a niedługo to se zacznem z karabinem wojnę robicz
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 18:31
      Mam pech!
      (Gawęda.)
      — O, pan Walery, jakże się macie!
      Tak pan Celestyn kolegę wita,
      - Cóż porabiacie tu, miły bracie,
      Pewno wystawka, wyścigi? — pyta;
      - Gdzie tam wystawka teraz mi w głowie,
      Gdzie mi tam rozkosz, wesołość, śmiech,
      Kiedy widzicie — sąsiad odpowie,
      Mam pech!...
      - No, no? cóż znowu, powiedzcie przecie,
      Jakież nieszczęście znów was spotkało?
      Czy komu wełny sprzedać nie wiecie,
      Żydków ci na nią wszakże nie mało?
      - Ach, gdzież tam, wełnę sprzedałem zaraz
      I miałem żydków na nią coś trzech,
      Jeno mam ci ja inny ambaras.,
      Mam pech!...
      - Oto widzicie, luby sąsiedzie,
      Całe me życie — to wieczna chryja,
      Nic mi się jako^ w życiu nie wiedzie,
      Czego się chwycę, to mi nie sprzyja.
      Ciągle mi biją losy złowieszcze
      Wszystko mi idzie tak, że aż... ech!
      - No, rzeki Celestyn, to wszakże jeszcze
      Nie pech!
      - Oto, naprzykład, do czwartej klasy
      Trzy całe losy niedawno miałem,
      A że dziś ciężkie nastały czasy,
      Więc też w potrzeaie losy... sprzedałem.
      I cóż się stało? pewno nie wiecie,
      Ze właśnie wygrał jeden z tych trzech!
      - No dajcież spokój, toż to jest przecie
      Nie‘pech
      — Stawiam raz w^e wsi nowiutkie gumno,
      Stajnią, oborę, chlewik cielęcy,
      A że mam, wiecie, głowę rozumną,
      Assekuruję na sześć tysięcy...
      Ale w dni kilka gumno się pali...
      Powiedzą jeszcze, że to mój grzech!
      — Czegóż, u djabła sąsiad się żali
      Na pech!
      — Wszak wziąłeś sąsiad za pożar grosze!
      — No tak, lecz widzisz, będę otwarty...
      Chciałem pohulać niby potrosze
      I co do grosza przegrałem w karty..
      — Ba, wint, djabełek, toć to rzecz zdrożna,
      Przegrywać w karty, to wielki grzech,
      No, ależ jeszcze mówić nie można:
      Mam pech!
      — Wszystko mi jakoś tak się nie wiedzie,
      Że już mi życie całe nie miłem...
      Bo to widzicie, luby sąsiedzie,
      Ja się od roku już... ożeniłem!
      — Tak?? pyta sąsiad, więc żonę macie?
      I westchnąć, jakby kowalski miech.
      — To teraz przyznam ci, miły bracie:
      Masz pech
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 18:55
      się, gdy go nazwać małpą, również tej ostatniej nazy­
      wać nie należy człowiekiem, gdyż mogłaby się obrazić.
      W ą ż
      boa.
      Istota, która całą zimę śpi, w lecie
      zaś śpi także i ' dla tego posiada ciepłe pomieszkanie,
      dobrą usługę i strawę. Kto z szanownych gości chce
      być pieczeniarzem, niech się przedzierzgnie w węża boa
      — a będzie mu dobrze
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 18:58
      Pantera
      - ponieważ nosi tytuł »pan«, jest
      wiecznie niezadowolona i dumna, co nie przeszkadza,
      iż na widok posługacza, przynoszącego mięso, aż skacze
      z radości. Z taką arystokracyą najlepiej być z daleka,
      jeżeli komu chodzi o całość skóry.
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 19:05
      L e w - jest zwierzę bardzo wspaniałe, gdyż każdego widza, za nadto do niego się zbliżającego, przy
      lada okazyi porywa zębami za rękę. Jest on podobny do wielu wspaniałych przyjaciół ludzkości, zwanych ina­
      czej lichwiarzami
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 19:27
      Pewna panna, jak to wiecie,
      Skrępowana raz w gorsecie,
      Jeść chciała.
      I ściśnięta w pręty stali,
      Co ukute przez kowali
      Zajadała...
      Lecz w »decolte« jej stanika,
      Pękła dziurka od guzika,
      Cios niemiły;
      Bo z stanika w szkockie kraty
      Dwie kuleczki, ale... z waty...
      • Wyskoczyły!
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 19:29
      Pewna panna, jak to wiecie,
      Skrępowana raz w gorsecie,
      Jeść chciała.
      I ściśnięta w pręty stali,
      Co ukute przez kowali
      Zajadała...
      Lecz w »decolte« jej stanika,
      Pękła dziurka od guzika,
      Cios niemiły;
      Bo z stanika w szkockie kraty
      Dwie kuleczki, ale... z waty...
      • Wyskoczyły!
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 19:29
      Pewna panna, jak to wiecie,
      Skrępowana raz w gorsecie,
      Jeść chciała.
      I ściśnięta w pręty stali,
      Co ukute przez kowali
      Zajadała...
      Lecz w »decolte« jej stanika,
      Pękła dziurka od guzika,
      Cios niemiły;
      Bo z stanika w szkockie kraty
      Dwie kuleczki, ale... z waty...
      • Wyskoczyły!
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 19:33
      Będziesz się żenił, synu.«
      Tak mówił do mnie ta ta :
      »Niech będzie monstrum panna,
      Lecz musi być bogata.
      Czy słyszisz, — żenić się synu,
      Lecz żenić się bo-ga-to,
      Chociażby z drom ą, ślepą,
      A nawet i garbatą «
      O garb nie trudno w świecie,
      Więc ja, co byłem goły,
      Z garbatą się ożenił epi,
      Bo miała trzy stodoły.
      Aż naraz po mym ślubie
      Nastąpił pożar w gumnie...
      Stodoły dyabli wzięli,
      A garb ?... pozostał u mnie !
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 19:36
      Zakochany.
      0 aniele mój skrzydlaty !
      Zwróć swe piękne, czarne oczy.
      Niech ich płomień mnie otoczy
      1 przeniesie mnie za światy.
      Kocham całem serca biciem,'
      Tyś mych uczuć jest kapłanką,
      Mojem światłem, mojem życiem.
      Gdy twój ujrzę wzrok łagodny.
      Nikną bóle, nikną skargi,
      I namiętnie szepcą wargi:
      Daj pieczeni — jestem głodny!
      Lecz niech będzie pieczeń owa
      W occie długo wymoczona,
      I maderą zakropiona,
      Świeża, krucha, smaczna, zdrowa —
      Dorzuć do niej garść cebuli,
      I z ś m ie ta n ą d o d aj sosu.
      Potem także daj bigosu 1
      Niechaj do snu mnie utuli,
      Niechaj marzę o twych oczach
      I o piersi białych fali,
      0 usteczkach twych z korali
      1 złocisLych tw y ch w a rk o c z a c h !
      Gdy się zbudzę dziewcze moję,
      Do twych stopek wraz pobiegnę,
      Jak niewolnik przy nich legnę,
      Nucąc serca niepokoje.
      Będę śpiewał o miłości,
      0 nadziemskich uczuć raju,
      I, ja k c z u ły sło w ik w gaju,
      Będę błagał twej litości.
      Ja ci duszę mą otworzę,
      1 serdeczne tajemnice,
      Ciągle patrząc w twoje lice,
      Co zwiastuje uciech morze.
      Rączek twoich aksamity
      Do ust moich tak przytulę,
      Że
      umilkną wszystkie bóle,
      W jakie duch mój jest powity.
      I tak będę u stóp twoich
      Leżał wieki, pełen miru —
      Póki nie dasz mi złotówki
      Na kufelek — Lager-bieru!
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 19:51
      Jako rycerz na pikiecie
      Tak ja .tutaj właśnie stoję,
      łak jak dyszel przy karecie,
      Albo inne znów tramwaje...
      Przyszła chwila uroczysla,
      W której trzeba rzec nareszcie...
      Niech nam żyje gospodyni,
      Cztery lata, albo dwieście !
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 19:54
      Panowie! potok słów onych
      To tak jak... dzwon szklanny,
      Niech się wino tak leje,
      Jak woda do wanny —
      Bo skoro marny dzisiaj
      Ferwor bezustanny —
      Pijmy dotąd, aż nas już
      Zbudzi wrzask poranny !
      Bo Mojżesz jeszcze przecież
      Miał pociąg do manny,
      Więc z tego też powodu
      Niech nam żyją panny I
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 20:04
      Het w dal od świata, myśl ma ulata,
      W nadziemskie kraje, nacT tęczę.
      Szczęśliw się czują i marzeń snują
      Siatki, lecz siatki pajęcze
      Wątła to siatka, jak życie kwiatka
      Lada ją wietrzyk porywa,
      Wśród tych urojeń, pełna upojeń
      Tak moja dusza szczęśliwa.
      Aby czas trawić, będziem się bawić.
      Ale jak ślicznie, jak mile
      Będziem cień gonić w kielichy dzwonić
      Kwiatów i w skrzydła motyle.
      Będziemy góry ściskać i chmury,
      Całować zelir serdecznie...
      I tak nam mile zmieni się w chwilę
      Wiek cały, bawiąc się wiecznie.
      — Tak dobrze ładnie, nmwisz układnie,
      Młodzieńcze, pełen wzruszenia,
      Mów bez fineryi. czy wśród poezyi
      Będzie tam eo do zjedzenia?
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 20:21
      Czasem była mi
      słowikiem,
      Który śpiewem tak zachwyca;
      To
      przepiórką
      znów się zwała,
      Ukochana ma dziewica.
      Górnolotnych komplementów
      W pieśni żaden wieszcz nie szczędzi;
      Nieraz moją śnieżnopiórą
      Zaliczałem do
      łabędzi.
      Również częslo
      gołębicą
      W rymy me wleciała ona;
      Słowem wyzyskałem wszystkie
      Ptasząt znane mi imiona.
      Jedno tylko pominąłem...
      Mimo zalet jej tysięcy; —
      Moja luba, jak dziś widzę,
      Jest to
      gąska
      — i nic więcej!
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 20:31
      Bracia, nuż do koła,
      Gdzie radość nas woła;
      Do wina, do piwa,
      Siadajmy wraz!
      Niechaj zgraja wrogów złośliwa
      Z gniewu się unosi,
      Śmielej radość naszą niech głosi
      Dziś każdy z nas'
      Nie pójdziemy do domu aż rano,
      Aż budę świtano,
      Nie pójdziemy do domu aż rano,
      Aż budę deń.
      zawsze niech przy szklance
      I przy pogadance
      W zgodzie, wesołości
      Brzmi polski śpiew;
      Niech się szarpie kto chce z zazdrości,
      Nas zmięszać nie zdoła;
      Przyjaźń, wino, piosnka wesoła
      Ogłuszą gniew. —
      Nie pójdziemy do dom itd.
      Co wino, nie woda.
      Gdzie przyjaźń, tam zgoda:
      Kto z nami, niech pije,
      I poda dłoń;
      Niechaj drogi Górny Ślązk żyje,
      I język ojczysty'
      Taki zawsze śpiew nasz ognisty,
      Tu na to dłoń!
      Nie pójdzemy do dom, aż rano
      Aż bude świtano itd.
      Dalej żwawo i wesoło
      Pijmy, pijmy, pijmy w koło.
      Ja do ciebie, a ty do mnie:
      Twoje zdrowie, moje zdrowie,
      Kto nie pije, żyje skromnie.
      Temu świta zawsze w głowie;
      Dalej żwawo i wesoło,
      Pijmy, pijmy, pijmy w około.
      Czy dziewiąta, czy dziesiąta,
      Niech to myśli nie zaprząta,
      Kto wypije, niech się święci,
      Kto nie pije, niech kark skręci:
      Dalej żwawo i wesoło,
      Pijmy, pijmy, pijmy w koło!
      Odłożone, niestracone,
      Chodźmy każdy w swoją stronę:
      Jutro wrócim, będziem pili,
      Huczno, żwawo będziem żyli,
      Teraz kończmy, lecz wesoło,
      Kończmy, kończmy, szlanki w koło!
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 21:48
      JAK CZŁOWIEKA PRACA ZNISZCZY?
      Paulek z Pranckiem się wieczorem raz
      spotkali,
      Prancek był bez pracy, a Paulek, ten pra-
      cował jeszcze dalej.
      Prancek był bez pracy już ponad 5 lat,
      I przeto też u niego wszystkiego było brak.
      Mieszkanie bardzo marne, niewiele do je-
      dzenia,
      Tak on był w stanowisku, ciężkiego poło-
      żenia.
      Ze wyglądał bardzo licho, to Paulkowi pocr-
      padało,
      I zapytał go się: "Co się tobie stało?
      Bo wyglądasz, jak gdybyś ty był ciężko
      , chory,
      Ąlbo jest to skutek tego, że próżne wciąż
      bachory?"
      "Nie"
      - odpowiedział Prancek
      - "tylko to
      jest winne,
      Czternaście godzin pracy, bardzo ciężkiej
      dziennie".
      A to jeszcze bez przerwy, kto to ma wy-
      trzymać?
      Na to Paulek jemu; "no to jest co innego,
      A jak długo już ty tak pracujesz, szanowny
      kolego ?"
      A Prancek na to odp'owiedział
      - "jutro
      mall1 zaczynać
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 21:52
      ak to zwyle W mieście Chorzowie,
      Przy rynku siedzą kolegowie.
      Zajęte zawsze wszystkie ławy,
      Omawiają różne sprawy.
      Nad wszystkim oni krytykują,
      Wyzywają.
      . . . . . .. lamentują,
      Bo to wszystko bezrobotni, inwalidzi,
      J też tacy, tkórym się robota brzydzi.
      Raz słyszałem jak tam jeden z tych,
      Pytał się drug1ieglo:
      "Odzie to teraz Karlik Strych
      Przebywa, byłem już u niego!
      Lecz nie spotkałem go też ani w domu,
      I z mieszka1lców nawet tam nikomu,
      Wiadomo gdzie to on przebywa,
      Bo najmniej. już miesiąc jego w domu nie
      ma!"
      Ten drugi na to mu powiada,
      Ze daremnie Strycha szuka,
      Bo w więzieniu teraz biada,
      Ta nieszczęśliwa jucha.
      Siedzieć musi teraz aże sześć mIeSIęcy,
      Bo ubranie skradł u Kamińskiego.
      A mógli wciść mu jeszcze więcej,
      To dobrze byłoby na niego.
      Bo niech on jak porządni ludzie wszędzie,
      Na pómp kupi ubranie,
      A choć długu spłacać też nie będzie,
      To za to jednak mu się nic nie stanie!
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 14.01.18, 21:58
      Jeżeli chcesz ażeby żona,
      Zawsze byłaby zadowolona,
      Musisz stroić ją jak lalka.
      To pomiędzy wami nigdy będzie walka.
      Dorada teraz i dla żony,
      Jeżeli ma być mąż zadowolony,
      Trzeba karmić go, naile'Pszemi potrawami,
      To zgoda zawsze będzie między wami.
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 16.01.18, 18:48
      ozpanoszył się smok pod grodem. Porywał dziewice, gwałcił bydło i ogólnie nieprzyjemna gadzina była. Kiedy i królewskiej córce się zniknęło ogłosił król przetarg na likwidację stwora, cena standardowa: rąsia królewny. Z braku ofert (dziewczę urody było kontrowersyjnej) jedynym wykonawcą zlecenia ostał się młody szewczyk Dratewka. Pokierowali go tedy, pobłogosławili podeszwą w zadek i czekać poczęli. Jakoś tak pod wieczór do sali tronowej wkroczył szewczyk i...
      - No i na kiego żeś mi tu tego smoka przyprowadził przygłupie?! - zakrzyknął władca lekko poirytowany.
      Szewczyk spojrzał na bydlę, coś jakby myśl przeleciała mu po głowie i CIACH! - jednym cięciem odrąbał mu głowę.
      - Kuuuuuu**a!! - król zdenerwował się bardziej, gdyż posoka zachlapała posadzkę - To nie mogłeś go zaszlachtować tam, na miejscu?! Szewczyk poskrobał się po łepetynie.
      - Widzicie królu, było tak: poszłem se ja do tej smoczej jamy, wlazłem se do środka coby poszukać królewny, w ostatniej pieczarze były obie - poczwara i królewna. Zatłukłem to brzydsze a drugie przyprowadziłem, widać jednak, żem głupek...
      - Ano głupek, głupek - przytaknął rozbity król.
      - ... bo po drodze gadzina namawiała: "Por***ajmy się, por***ajmy, po co do ślubu czekać?". No i dymnąłem ją parę razy...
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 16.01.18, 19:45
      - Nareszcie! Pantofelek pasuje! Po tylu tygodniach poszukiwań, męczącej wędrówce po całym królestwie, sprawdzeniu setek, a nawet tysięcy damskich stóp, wreszcie cię odnalazłem ukochana! A teraz, o tajemnicza nieznajoma z balu, zdradź mi swe imię!
      - Zygmunt.
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 16.01.18, 19:57
      - na Królewnę Śnieżkę - budzisz się i dostrzegasz jeszcze siedmiu nieprzytomnych facetów;
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 16.01.18, 19:59
      - na Śpiącą Królewnę - budzisz się i czujesz, że ktoś cię całuje, otwierasz oczy i widzisz, że pies ci mordę liże.
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 16.01.18, 20:03
      ... żyła tam w jaskini straszna, nienasycona smoczyca. Jeśli nie byłeś odpowiednio obleczony w zbroję - nie uniknąłeś pożarcia. Ale jeszcze gorszy los spotykał tych obitych w blachę. Twardzieli błyszczących, wypolerowanych, gładziutkich, ledwo się zginających, z wielkimi hełmami... No i najczęściej drżących okrutnie, trzęsących się jak osika z przerażenia. A smoczyca ma wszak swoje potrzeby. Przychodzi taki, stoi i wibruje. Żal sobie nie wsadzić...
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 16.01.18, 20:05
      Wchodzi Pinokio do sklepu z artykułami erotycznymi i sado-maso. Pyta:
      - Czy macie takie baaardzooo, ale naprawdę baaardzooo duuuże temperówki?
    • madohora Re: Anegdoty, dowcipy i coś więcej 16.01.18, 21:05
      Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aż tu zza krzaków wyskakuje wilk.
      - Cześć wilku - krzyczy Czerwony Kapturek.
      - Co jest, nie boisz się? - pyta wilk.
      - A czego mam się bać?! Pieniędzy nie mam, a pieprzyć się lubię!
Pełna wersja