Dodaj do ulubionych

Kraków, dzielnice i okolice IX

    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 15:31
      Pomnik Grunwaldzki w Krakowie

      Opis‎ ‎pomnika‎ ‎Władysława‎ ‎Jagiełły
      Przystępujemy‎ ‎teraz‎ ‎do‎ ‎krótkiego‎ ‎opisu‎ ‎tego wspaniałego‎ ‎arcydzieła,‎ ‎jakie‎ ‎odsłoniło‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎dniu 15‎ ‎lipca,‎ ‎zdumionym‎ ‎oczom‎ ‎przedstawicieli‎ ‎ca łego‎ ‎polskiego‎ ‎narodu.‎ ‎Przedewszystkiem‎ ‎musimy wspomnieć,‎ ‎że‎ ‎pomnik‎ ‎jest‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎rozmiarów swoich‎ ‎olbrzymi‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎może‎ ‎iść‎ ‎w‎ ‎porównanie z‎ ‎niczem,‎ ‎co‎ ‎Kraków‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎czasu‎ ‎posiada.‎ ‎Za równo‎ ‎cokół‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎po stument‎ ‎pomnika‎ ‎po myślany‎ ‎jest‎ ‎wspaniale i‎ ‎nad‎ ‎wyraz‎ ‎oryginal nie.‎ ‎Nie‎ ‎ma‎ ‎tu‎ ‎wcale jakichś‎ ‎schodów‎ ‎lub stopni‎ ‎z‎ ‎wypolerowa nego‎ ‎marmuru,‎ ‎czy granitu.‎ ‎Całość‎ ‎złożona jest‎ ‎z‎ ‎surowych,‎ ‎pra wie‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎ociosanych złomów‎ ‎granitowych. Postument‎ ‎to‎ ‎także‎ ‎je den‎ ‎potężny,‎ ‎prawie surowy‎ ‎kawał‎ ‎skały, około‎ ‎niej‎ ‎zaś‎ ‎są‎ ‎usta wione‎ ‎z‎ ‎czterech‎ ‎stron przepyszne‎ ‎grupy‎ ‎z brązu‎ ‎a‎ ‎na‎ ‎wierzchu postać‎ ‎króla‎ ‎Jagiełły na‎ ‎koniu. Pomyślany‎ ‎jest‎ ‎ten król‎ ‎bohater‎ ‎w‎ ‎chwili odniesionego‎ ‎zwycię stwa.‎ ‎Dzieło‎ ‎wielkiego dnia‎ ‎już‎ ‎dokonane,‎ ‎po bojowiska‎ ‎krzyżackie- mi‎ ‎zasiane‎ ‎trupami. Król‎ ‎jak‎ ‎gdyby‎ ‎chciał zaznaczyć,‎ ‎że‎ ‎spełniło się,‎ ‎spuścił‎ ‎prawą‎ ‎rękę wraz‎ ‎z‎ ‎mieczem‎ ‎na dół,‎ ‎w‎ ‎oczach‎ ‎znać‎ ‎zachwyt,‎ ‎jakgdyby‎ ‎zwracał‎ ‎się ku‎ ‎niebu‎ ‎i‎ ‎mówił,‎ ‎dzięki‎ ‎Ci‎ ‎Boże,‎ ‎żeś‎ ‎dał‎ ‎zwy cięstwo,‎ ‎żeś‎ ‎pozwolił‎ ‎sprawie‎ ‎słusznej‎ ‎i‎ ‎uczciwej pokonać‎ ‎obłudę‎ ‎chciwość‎ ‎i‎ ‎rozbój. Równocześnie‎ ‎ściąga‎ ‎król‎ ‎Jagiełło‎ ‎silnie‎ ‎lewą ręką‎ ‎w‎ ‎cuglach‎ ‎konia.‎ ‎A‎ ‎dzielny‎ ‎rumak‎ ‎zadarł łeb‎ ‎w‎ ‎górę,‎ ‎rozwarł‎ ‎szczęki‎ ‎i‎ ‎robi‎ ‎wrażenie,‎ ‎jakgdyby chciał‎ ‎zarżeć‎ ‎i‎ ‎rżeniem‎ ‎swoim‎ ‎zwiastować‎ ‎światu całemu‎ ‎radosną‎ ‎nowinę.‎ ‎Trzeba‎ ‎przyznać,‎ ‎że‎ ‎posta wa‎ ‎królewskiego‎ ‎konia,‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎zadarcie‎ ‎łba‎ ‎w‎ ‎górę
      jest‎ ‎czemś‎ ‎zgoła‎ ‎nie‎ ‎zwykłem.‎ ‎Czegoś‎ ‎podobnego na‎ ‎konnych‎ ‎pomnikach‎ ‎nigdzie‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎widzi.‎ ‎Koń przy‎ ‎takich‎ ‎pomnikach‎ ‎ma‎ ‎zwykle‎ ‎łeb‎ ‎na‎ ‎dół spuszczony‎ ‎w‎ ‎postawie‎ ‎naturalnej,‎ ‎tu‎ ‎łeb‎ ‎silną ręką‎ ‎zerwany‎ ‎do‎ ‎góry,‎ ‎ta‎ ‎niezwykła‎ ‎wyjątkowa pozycya‎ ‎odpowiada‎ ‎chwili‎ ‎niezwykłej,‎ ‎chwili‎ ‎wiel kiej‎ ‎po‎ ‎zwycięstwie‎ ‎odniesionem.‎ ‎Król‎ ‎jakgdyby porwany‎ ‎i‎ ‎zachwycony tem,‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎dokonało, ściągnął‎ ‎konia,‎ ‎a‎ ‎koń dzieli‎ ‎radość‎ ‎swojego pana‎ ‎i‎ ‎łbem‎ ‎dumnie w‎ ‎górę‎ ‎wzniesionem ogłasza‎ ‎tryumf‎ ‎oręża polskiego. U‎ ‎spodu‎ ‎pomnika na‎ ‎froncie,‎ ‎tuż‎ ‎pod‎ ‎no gami‎ ‎rumaka‎ ‎Jagiełły stoi‎ ‎Witold‎ ‎oparty‎ ‎o miecz.‎ ‎Wyraz‎ ‎w‎ ‎twa rzy‎ ‎jego‎ ‎pełen‎ ‎siły,‎ ‎po wagi‎ ‎i‎ ‎spokoju,‎ ‎jak gdyby‎ ‎wypoczywał‎ ‎po trudzie‎ ‎niesłychanym, po‎ ‎wysiłku‎ ‎nadludzkim, stoi‎ ‎i‎ ‎patrzy‎ ‎na‎ ‎po walonego‎ ‎u‎ ‎stóp‎ ‎jego Krzyżaka.‎ ‎Może‎ ‎to wielki‎ ‎mistrz,‎ ‎wódz Krzyżaków,‎ ‎może‎ ‎jaki inny‎ ‎z‎ ‎ich‎ ‎znakomitych rycerzy,‎ ‎których‎ ‎tylu pod‎ ‎Grunwaldem‎ ‎po legło.‎ ‎Postać‎ ‎to‎ ‎zaiste wspaniała,‎ ‎istnie‎ ‎rzeź biarskie‎ ‎arcydzieło. Znać‎ ‎i‎ ‎czuć‎ ‎prawie jak‎ ‎ten‎ ‎Krzyżak‎ ‎drga w‎ ‎ostatecznych‎ ‎przed śmiertnych‎ ‎konwulsyach;‎ ‎wyciągnął‎ ‎rękę,‎ ‎głowa mu‎ ‎opadła,‎ ‎w‎ ‎gasnących‎ ‎oczach‎ ‎znać‎ ‎wściekłość, rozpacz‎ ‎i‎ ‎ponurą‎ ‎zaciętość.‎ ‎—‎ ‎On‎ ‎Krzyżak,‎ ‎on rycerz‎ ‎dumny‎ ‎i‎ ‎zwycięstwa‎ ‎pewny,‎ ‎nie‎ ‎spodzie wał‎ ‎się‎ ‎takiego‎ ‎końca,‎ ‎a‎ ‎Witold‎ ‎zaś‎ ‎patrzy‎ ‎na śmiertelnego‎ ‎wroga‎ ‎i‎ ‎jakgdyby‎ ‎mówił‎ ‎do‎ ‎niego: „masz‎ ‎oto‎ ‎zapłatę‎ ‎za‎ ‎wszystkie‎ ‎ludu‎ ‎mojego krzywdy,‎ ‎za‎ ‎wszystkie‎ ‎sioła‎ ‎spalone,‎ ‎za‎ ‎wszystkie niewiasty‎ ‎nasze‎ ‎i‎ ‎dzieci‎ ‎pomordowane,‎ ‎nareszcie dopełniła‎ ‎się‎ ‎sprawiedliwość‎ ‎Boża“.
      Jan‎ ‎Ignacy‎ ‎Paderewski,‎ ‎muzyk-pianista Ofiarodawca‎ ‎pomnika‎ ‎grunwaldzkiego‎ ‎Władysława‎ ‎Jagiełły Wielkiemu‎ ‎Krakowowi
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 15:38
      Zdjęcie z uroczystości odsłonięcia pomnika
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 15:41
      knięto‎ ‎ze‎ ‎wszystkich‎ ‎czterech‎ ‎stron‎ ‎wysokimi słupami,‎ ‎pomalowanymi‎ ‎na‎ ‎niebiesko‎ ‎i‎ ‎biało‎ ‎i‎ ‎za wieszono‎ ‎na‎ ‎nich‎ ‎chorągwie.‎ ‎Wszystkie‎ ‎domy udekorowane‎ ‎bardzo‎ ‎ładnie‎ ‎draperyami‎ ‎i‎ ‎cho rągwiami;‎ ‎w‎ ‎oknach‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎dachach‎ ‎tysiące‎ ‎publi czności‎ ‎;‎ ‎również‎ ‎dziesiątki‎ ‎tysięcy‎ ‎przed‎ ‎pomni kiem‎ ‎i‎ ‎nakoło‎ ‎pomnika‎ ‎aż‎ ‎ku‎ ‎rondlowi‎ ‎i‎ ‎Bramie Floryańskiej,‎ ‎ku‎ ‎plantacyom.‎ ‎Wśród‎ ‎tych‎ ‎tłumów porządek‎ ‎utrzymują‎ ‎straże‎ ‎pożarne,‎ ‎straż‎ ‎obywa telska,‎ ‎młodzież‎ ‎szkół‎ ‎średnich.‎ ‎Na‎ ‎placu‎ ‎wznie siono‎ ‎także‎ ‎trybuny‎ ‎dla‎ ‎widzów. Z‎ ‎jednej‎ ‎strony‎ ‎pomnika‎ ‎stanęła‎ ‎grupa‎ ‎dziew cząt‎ ‎z‎ ‎Kujaw‎ ‎w‎ ‎kraśnych‎ ‎ubraniach;‎ ‎obok‎ ‎nich dziewczęta‎ ‎z‎ ‎Albigowej,‎ ‎dalej‎ ‎górale‎ ‎z‎ ‎Zakopa nego‎ ‎w‎ ‎białych‎ ‎cuchach‎ ‎i‎ ‎czerwonych‎ ‎wstęgach, krakowscy‎ ‎chłopi‎ ‎w‎ ‎białych‎ ‎sukmanach‎ ‎i‎ ‎czerwo nych‎ ‎krakuskach‎ ‎z‎ ‎pawiemi‎ ‎piórami,‎ ‎wreszcie grupa‎ ‎Węgrów‎ ‎we‎ ‎wspaniałych‎ ‎strojach‎ ‎narodo wych;‎ ‎panie‎ ‎węgierskie‎ ‎mają‎ ‎oznaki‎ ‎w‎ ‎trójkolo rowych‎ ‎barwach‎ ‎narodowych.‎ ‎Gdy‎ ‎Węgrzy‎ ‎z‎ ‎wień cem‎ ‎się‎ ‎pojawili,‎ ‎przywitano‎ ‎ich‎ ‎hucznymi‎ ‎okla skami‎ ‎i‎ ‎okrzykami:‎ ‎„Eljen!“ Tuż‎ ‎przy‎ ‎pomniku‎ ‎ustawiono‎ ‎dwie‎ ‎trybuny honorowe.‎ ‎Na‎ ‎lewej‎ ‎zajął‎ ‎miejsce‎ ‎X.‎ ‎biskup‎ ‎Ban- durski‎ ‎i‎ ‎prezydent‎ ‎m.‎ ‎Lwowa,‎ ‎Ciuchciński,‎ ‎ze złotym‎ ‎łańcuchem‎ ‎na‎ ‎szyi. Obok‎ ‎loży,‎ ‎rezerwowanej‎ ‎dla‎ ‎Paderewskiego, jego‎ ‎żony‎ ‎i‎ ‎siostry,‎ ‎siedzieli‎ ‎X.‎ ‎prałat‎ ‎Drohojow- ski,‎ ‎twórca‎ ‎pomnika‎ ‎rzeźbiarz‎ ‎Antoni‎ ‎Wiwulski i‎ ‎przybyły‎ ‎odlewacz‎ ‎pomnika‎ ‎p.‎ ‎Malesset.
      Przemówienie‎ ‎marszałka W‎ ‎pięciowiekową‎ ‎rocznicę‎ ‎bitwy‎ ‎pod‎ ‎Grun waldem‎ ‎staje‎ ‎dziś‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎myślą,‎ ‎sercem i‎ ‎sumptem‎ ‎wielkiego‎ ‎polskiego‎ ‎artysty‎ ‎i‎ ‎obywatela pomnik‎ ‎zwycięzcy‎ ‎pod‎ ‎Grunwaldem,‎ ‎króla‎ ‎Wła dysława‎ ‎Jagiełły.‎ ‎Tak‎ ‎jak‎ ‎dziś,‎ ‎tak‎ ‎też‎ ‎i‎ ‎przed pięciu‎ ‎wiekami‎ ‎był‎ ‎dzień‎ ‎dzisiejszy‎ ‎wielkiem‎ ‎świę tem,‎ ‎świętem‎ ‎radości‎ ‎i‎ ‎tryumfu,‎ ‎bo‎ ‎to‎ ‎zwycięstwo uwolniło‎ ‎kraj‎ ‎od‎ ‎zuchwałej‎ ‎napaści‎ ‎i‎ ‎niesłusznego zaboru,‎ ‎a‎ ‎Polskę‎ ‎od‎ ‎grożącej‎ ‎zagłady‎ ‎i‎ ‎niewoli. To‎ ‎był‎ ‎tryumf‎ ‎sprawiedliwości‎ ‎i‎ ‎dobrej‎ ‎sprawy. W‎ ‎tym‎ ‎dniu‎ ‎też‎ ‎chcemy‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎w‎ ‎wspomnie niach‎ ‎przeszłości‎ ‎szukać‎ ‎siły‎ ‎i‎ ‎otuchy‎ ‎na‎ ‎przy szłość,‎ ‎ale‎ ‎chcemy‎ ‎oddać‎ ‎cześć‎ ‎pamięci‎ ‎wielkiego króla,‎ ‎któremu‎ ‎naród‎ ‎zawdzięcza‎ ‎swój‎ ‎byt,‎ ‎swój rozwój‎ ‎państwowy‎ ‎i‎ ‎swoje‎ ‎dzisiejsze‎ ‎istnienie. Gdybyśmy‎ ‎byli‎ ‎narodem‎ ‎szczęśliwym,‎ ‎w‎ ‎peł-
      Amerykańscy‎ ‎Polacy‎ ‎stanowili‎ ‎osobną‎ ‎grupę, między‎ ‎nimi‎ ‎byli‎ ‎na‎ ‎trybunie‎ ‎reprezentanci‎ ‎Zwią zku‎ ‎Narodowego‎ ‎Polskiego,‎ ‎obejmującego‎ ‎całe Stany‎ ‎Zjednoczone,‎ ‎z‎ ‎siedzibą‎ ‎w‎ ‎Chicago,‎ ‎pp.‎ ‎pre zes‎ ‎Maryan‎ ‎Stączyński‎ ‎i‎ ‎wicecenzor‎ ‎Roman‎ ‎S.‎ ‎Aba- czyński‎ ‎z‎ ‎Pittsburga.‎ ‎Zebrane‎ ‎masy‎ ‎oczekiwały przybycia‎ ‎głównego‎ ‎orszaku‎ ‎z‎ ‎kościoła;‎ ‎tymcza sem‎ ‎orkiestry:‎ ‎Sokoła,‎ ‎Harmonii‎ ‎i‎ ‎bocheńska‎ ‎sali narna‎ ‎przygrywały‎ ‎pieśni‎ ‎narodowe. Nareszcie‎ ‎o‎ ‎godz.‎ ‎11‎l‎/‎2‎ ‎odezwały‎ ‎się‎ ‎gromkie oklaski,‎ ‎witające‎ ‎nadejście‎ ‎pochodu.‎ ‎Od‎ ‎Bramy Floryańskiej‎ ‎z‎ ‎obu‎ ‎stron‎ ‎Rondla‎ ‎wyszły‎ ‎najpierw barwne‎ ‎chorągwie‎ ‎różnych‎ ‎Stowarzyszeń,‎ ‎między innemi‎ ‎„Gwiazdy"‎ ‎wiedeńskiej,‎ ‎dalej‎ ‎kilkadziesiąt chorągwi‎ ‎ze‎ ‎starszyzną‎ ‎cechową.‎ ‎Szły‎ ‎chorągwie dwoma‎ ‎rzędami:‎ ‎jeden‎ ‎rząd‎ ‎zbaczał‎ ‎na‎ ‎lewo, drugi‎ ‎na‎ ‎prawo.‎ ‎Tak‎ ‎doszły‎ ‎do‎ ‎pomnika‎ ‎i‎ ‎oto czyły‎ ‎go‎ ‎z‎ ‎obu‎ ‎stron. Oklaskami‎ ‎i‎ ‎okrzykami‎ ‎z‎ ‎tysięcy‎ ‎ludzkich piersi‎ ‎płynącemi,‎ ‎powitano‎ ‎idącego‎ ‎z‎ ‎odkrytą głową‎ ‎fundatora‎ ‎pomnika.‎ ‎Oklaskom‎ ‎i‎ ‎okrzykom nie‎ ‎było‎ ‎końca,‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎chwili,‎ ‎gdy‎ ‎zajął‎ ‎miejsce na‎ ‎trybunie‎ ‎honorowej. Paderewskiemu‎ ‎towarzyszyli‎ ‎prezydent‎ ‎miasta dr.‎ ‎Leo‎ ‎w‎ ‎stroju‎ ‎polskim‎ ‎i‎ ‎wiceprezydent‎ ‎dr. Szarski‎ ‎w‎ ‎czamarze. Przed‎ ‎odsłonięciem‎ ‎złączone‎ ‎chóry‎ ‎z‎ ‎wszyst kich‎ ‎dzielnic‎ ‎Polski‎ ‎odśpiewały‎ ‎staropolski‎ ‎hymn „Bogu‎ ‎Rodzica". Po‎ ‎śpiewie‎ ‎chóru‎ ‎rozpoczęły‎ ‎się‎ ‎przemowy.
      krajowego‎ ‎St.‎ ‎hr.‎ ‎Badeniego nym‎ ‎rozwoju‎ ‎niezawisłego‎ ‎bytu‎ ‎państwowego,‎ ‎mo glibyśmy‎ ‎w‎ ‎dniu‎ ‎dzisiejszym,‎ ‎przenosząc‎ ‎się‎ ‎myślą w‎ ‎pięciowiekową‎ ‎przeszłość,‎ ‎oddać‎ ‎się‎ ‎wyłącznie usprawiedliwionym‎ ‎uczuciom‎ ‎radości‎ ‎i‎ ‎chwały, lecz‎ ‎ciężkie‎ ‎i‎ ‎groźne‎ ‎położenie‎ ‎polityczne‎ ‎naszego narodu‎ ‎wkłada‎ ‎na‎ ‎nas‎ ‎równocześnie‎ ‎obowiązek poważnego‎ ‎skupienia‎ ‎ducha,‎ ‎sumiennego‎ ‎rozpa miętywania‎ ‎naszego‎ ‎obecnego‎ ‎położenia,‎ ‎szukania na‎ ‎podstawie‎ ‎wspomnień‎ ‎i‎ ‎przykładów‎ ‎przeszłości dróg,‎ ‎któreby‎ ‎nas‎ ‎do‎ ‎lepszej‎ ‎przyszłości‎ ‎wiodły, a‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎unikania‎ ‎błędów,‎ ‎które‎ ‎nam‎ ‎naj świetniejszych‎ ‎zwycięstw‎ ‎wykorzystać‎ ‎nie‎ ‎pozwoliły. W‎ ‎rocznicę‎ ‎bitwy‎ ‎grunwaldzkiej‎ ‎i‎ ‎wobec‎ ‎po mnika‎ ‎Władysława‎ ‎Jagiełły,‎ ‎jakże‎ ‎nie‎ ‎ugiąć‎ ‎kolan przed‎ ‎pamięcią‎ ‎Jadwigi,‎ ‎bez‎ ‎której‎ ‎nie‎ ‎byłoby‎ ‎unji, a‎ ‎więc‎ ‎i‎ ‎Grunwaldu.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 15:45
      Następnie‎ ‎wstąpił‎ ‎na‎ ‎mównicę‎ ‎prezydent‎ ‎m. dr.‎ ‎Leo,‎ ‎który‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎gorąco‎ ‎pocało wał‎ ‎w‎ ‎obydwa‎ ‎policzki‎ ‎p.‎ ‎Paderewskiego‎ ‎oraz p.‎ ‎Wiwulskiego,
      Ustępującego‎ ‎z‎ ‎mównicy‎ ‎p.‎ ‎Paderewskiego żegnano‎ ‎z‎ ‎tym‎ ‎samym,‎ ‎co‎ ‎poprzednio,‎ ‎entuzyazmem. Tu‎ ‎i‎ ‎ówdzie‎ ‎posypały‎ ‎się‎ ‎kwiaty. Zabrał‎ ‎głos‎ ‎dr.‎ ‎Leo.
      Przemówienie‎ ‎prezydenta‎ ‎miasta‎ ‎Krakowa‎ ‎Dra‎ ‎Juliusza‎ ‎Lea
      Mam‎ ‎w‎ ‎imieniu‎ ‎miasta‎ ‎Krakowa‎ ‎objąć‎ ‎pieczę nad‎ ‎pomnikiem‎ ‎chwały‎ ‎narodowej‎ ‎—‎ ‎dziełem‎ ‎ge nialnego‎ ‎artysty‎ ‎— darem‎ ‎wielkiego‎ ‎pa- tryoty,‎ ‎drogiego‎ ‎na szego‎ ‎mistrza‎ ‎Ign. Paderewskiego. W‎ ‎chwili‎ ‎takiego nastroju‎ ‎słów‎ ‎dobrać trudno,‎ ‎by‎ ‎wyrazić szczerze‎ ‎i‎ ‎prawdzi wie‎ ‎to,‎ ‎czem‎ ‎serce i‎ ‎duszaprzepełnione. Toczyły‎ ‎się‎ ‎u nas‎ ‎dość‎ ‎żywe,‎ ‎jak zwykle,‎ ‎spory,‎ ‎w‎ ‎jaki sposób‎ ‎obchodzić mamy‎ ‎nagodniej‎ ‎pa miątkę‎ ‎wielkiego zwycięstwa.‎ ‎Rzecz tę‎ ‎uważałem‎ ‎za‎ ‎roz- strzygnjętą‎ ‎z‎ ‎chwilą, gdy‎ ‎przed‎ ‎rokiem zjawił‎ ‎się‎ ‎u‎ ‎mnie Paderewski‎ ‎i‎ ‎popro sił‎ ‎o‎ ‎grunt‎ ‎pod‎ ‎bu dowę‎ ‎wspaniałego pomnika. Rozstrzygnięcia dokonały‎ ‎dwie‎ ‎du sze‎ ‎wielkich‎ ‎arty stów‎ ‎polskich.‎ ‎Od czuły‎ ‎one‎ ‎potrzebę, by‎ ‎dać‎ ‎światu‎ ‎twór ducha‎ ‎polskiego, obleczony‎ ‎w‎ ‎najpiękniejszą‎ ‎formę‎ ‎dzieła‎ ‎sztuki polskiej. Dzieło‎ ‎miało‎ ‎być‎ ‎aktem‎ ‎hołdu‎ ‎współczesnego geniusza‎ ‎polskiego‎ ‎dla‎ ‎sławnej‎ ‎przeszłości‎ ‎naszej‎ ‎— miało‎ ‎być‎ ‎zarazem‎ ‎czynem‎ ‎patryotycznym‎ ‎przez swą‎ ‎treść‎ ‎i‎ ‎uczucie,‎ ‎jakie‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎bije‎ ‎na‎ ‎każdego najobojętniejszego‎ ‎przechodnia,‎ ‎—‎ ‎miało‎ ‎być‎ ‎wre
      szcie‎ ‎spiżowem,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎najtrwalszem‎ ‎świadectwem i‎ ‎stwierdzeniem,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎narodzie‎ ‎nietylko‎ ‎nic‎ ‎nie zamarło‎ ‎od‎ ‎czasu grunwaldzkiego‎ ‎bo ju,‎ ‎—‎ ‎ale,‎ ‎że‎ ‎naród ten‎ ‎chwilowo‎ ‎roz bity,‎ ‎rozproszony‎ ‎i poniewierany,‎ ‎czuje się‎ ‎jednym,‎ ‎bo‎ ‎jed nym‎ ‎jest‎ ‎jego‎ ‎język przepiękny,‎ ‎jedna jego‎ ‎kultura‎ ‎wieko wa,‎ ‎tradycja,‎ ‎jednym obyczaj,‎ ‎jedna‎ ‎wre szcie‎ ‎miłość‎ ‎gorąca i‎ ‎niewygasła‎ ‎ziemi ojczystej. A‎ ‎jednocześnie rozstrzygnięcie‎ ‎tej kwesty‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎palącej i‎ ‎tak‎ ‎drażniącej‎ ‎do konała‎ ‎zgodna‎ ‎opi nia‎ ‎tych‎ ‎dzielnic‎ ‎na szej‎ ‎wielkiej‎ ‎Ojczy zny,‎ ‎gdzie‎ ‎wolno‎ ‎w ciasnym‎ ‎lub‎ ‎szero kim‎ ‎zakresie‎ ‎praco wać‎ ‎nad‎ ‎podniesie niem‎ ‎oświaty‎ ‎naro dowej.‎ ‎Padło‎ ‎z‎ ‎Kra kowa‎ ‎pierwsze‎ ‎hasło, któremu‎ ‎nikt‎ ‎sprze ciwić‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎śmiał‎ ‎— bo‎ ‎było‎ ‎roztropne, patryotyczne‎ ‎i‎ ‎do stosowane‎ ‎do‎ ‎obecnego‎ ‎nastroju‎ ‎zbiorowej‎ ‎duszy polskiej.‎ ‎Hasłem‎ ‎tym,‎ ‎jak‎ ‎powiada‎ ‎odezwa‎ ‎wiel kopolska,‎ ‎to‎ ‎obowiązek‎ ‎uświęcenia‎ ‎wielkiej‎ ‎rocznicy grunwaldzkiej‎ ‎czynem‎ ‎odpowiednim‎ ‎naszym‎ ‎czasom, potrzebom,‎ ‎uczuciom. A‎ ‎czynem‎ ‎tym‎ ‎nie‎ ‎mogło‎ ‎być‎ ‎nic‎ ‎innego,‎ ‎jak wielka‎ ‎jednorazowa‎ ‎ofiara‎ ‎całego‎ ‎społeczeństwa
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 15:50
      tysięcy‎ ‎ludzi‎ ‎ze‎ ‎wszystkich‎ ‎części‎ ‎Polski,‎ ‎najroz maitszych‎ ‎warstw‎ ‎i‎ ‎stanów;‎ ‎na‎ ‎czele‎ ‎jechały‎ ‎na koniach‎ ‎banderye‎ ‎włościan‎ ‎w‎ ‎strojach‎ ‎ludowych, potem‎ ‎maszerowały‎ ‎zwarte‎ ‎szeregi‎ ‎Sokołów,‎ ‎któ rych‎ ‎było‎ ‎razem‎ ‎kilkanaście‎ ‎tysięcy,‎ ‎wreszcie‎ ‎naj rozmaitszego‎ ‎rodzaju‎ ‎delegacye‎ ‎krajowe‎ ‎i‎ ‎zagra niczne,‎ ‎stowarzyszenia‎ ‎i‎ ‎reprezentacye.‎ ‎Wszyscy zaś‎ ‎maszerowali‎ ‎z‎ ‎takim‎ ‎spokojem‎ ‎i‎ ‎przejęciem się‎ ‎wielkością‎ ‎chwili,‎ ‎taka‎ ‎była‎ ‎w‎ ‎wszystkich‎ ‎twa rzach‎ ‎powaga,‎ ‎że‎ ‎drugiego‎ ‎takiego‎ ‎pochodu chyba‎ ‎nikt‎ ‎jeszcze‎ ‎nie‎ ‎miał‎ ‎sposobności‎ ‎oglądania. Szli‎ ‎oni‎ ‎w‎ ‎skupieniu‎ ‎największem,‎ ‎z‎ ‎myślą‎ ‎zwró coną‎ ‎ku‎ ‎Ojczyźnie,‎ ‎ku‎ ‎jej‎ ‎przeszłości‎ ‎wspania łej‎ ‎i‎ ‎ku‎ ‎jej‎ ‎niedoli‎ ‎obecnej.‎ ‎W‎ ‎całym‎ ‎pochodzie panował‎ ‎wzorowy‎ ‎porządek,‎ ‎pomimo,‎ ‎że‎ ‎razem z‎ ‎widzami‎ ‎brało‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎udział‎ ‎stokilkadziesiąt‎ ‎ty sięcy‎ ‎ludzi,‎ ‎widzowie‎ ‎bowiem‎ ‎tworzyli‎ ‎po‎ ‎obu stronach‎ ‎gęsty‎ ‎szpaler,‎ ‎a‎ ‎okna‎ ‎i‎ ‎balkony‎ ‎były‎ ‎prze pełnione,‎ ‎to‎ ‎przecież‎ ‎nie‎ ‎wydarzył‎ ‎się‎ ‎ani‎ ‎jeden wypadek‎ ‎jakiegoś‎ ‎nieporządku,‎ ‎policyi‎ ‎prawie‎ ‎że nie‎ ‎było‎ ‎widać,‎ ‎a‎ ‎przecież‎ ‎ład‎ ‎ani‎ ‎na‎ ‎chwilę‎ ‎nigdzie nie‎ ‎został‎ ‎zakłócony.‎ ‎Na‎ ‎Wawel,‎ ‎do‎ ‎tej‎ ‎skarbnicy naszych‎ ‎najdroższych‎ ‎pamiątek‎ ‎narodowych,‎ ‎wcho dzili‎ ‎przedstawiciele‎ ‎całej‎ ‎Polski‎ ‎w‎ ‎głębokiem skupieniu‎ ‎i‎ ‎składali‎ ‎tam‎ ‎wieńce‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎takim samym‎ ‎zaś‎ ‎wzorowym‎ ‎porządku‎ ‎odmaszerowywali po‎ ‎drugiej‎ ‎stronie‎ ‎zamku. Patrząc‎ ‎na‎ ‎te‎ ‎przechodzące‎ ‎karne‎ ‎szeregi,‎ ‎musiał każdy‎ ‎przyjść‎ ‎do‎ ‎przekonania,‎ ‎że‎ ‎przecież‎ ‎my‎ ‎Po lacy‎ ‎nauczyliśmy‎ ‎się‎ ‎bardzo‎ ‎dużo,‎ ‎nie‎ ‎zapomniaw szy‎ ‎jednak‎ ‎o‎ ‎niczem.‎ ‎Można‎ ‎się‎ ‎było‎ ‎przy‎ ‎tej sposobności‎ ‎także‎ ‎przekonać,‎ ‎do‎ ‎jakiego‎ ‎stopnia
      były‎ ‎płonne‎ ‎i‎ ‎marne‎ ‎nawoływania‎ ‎tych‎ ‎wszystkich narodowego‎ ‎ducha‎ ‎gasicieli‎ ‎i‎ ‎tłumicieli,‎ ‎którzy przestrzegali‎ ‎przed‎ ‎uroczystościami‎ ‎grunwaldzkiemi i‎ ‎przed‎ ‎pochodem‎ ‎z‎ ‎obawy‎ ‎jakichś‎ ‎demonstracyi lub‎ ‎niepokojów.‎ ‎Nie‎ ‎odezwał‎ ‎się‎ ‎ani‎ ‎jeden‎ ‎okrzyk nienawiści,‎ ‎ani‎ ‎jeden‎ ‎głos‎ ‎nieprzyjaźni.‎ ‎Nie‎ ‎wysą czyliśmy‎ ‎ani‎ ‎kropli‎ ‎żółci‎ ‎na‎ ‎naszych‎ ‎wrogów,‎ ‎na tomiast‎ ‎w‎ ‎najwspanialszym‎ ‎nastroju‎ ‎zestrzeliliśmy myśli‎ ‎w‎ ‎jedno‎ ‎ognisko‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎jedno‎ ‎ognisko‎ ‎duchy. Okazało‎ ‎się‎ ‎więc‎ ‎teraz,‎ ‎do‎ ‎jakiego‎ ‎stopnia‎ ‎ci wszyscy‎ ‎uczuć‎ ‎narodowych‎ ‎gasiciele‎ ‎nie‎ ‎znają swojego‎ ‎narodu,‎ ‎jak‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎wiedzą‎ ‎o‎ ‎usposobieniu panującem‎ ‎w‎ ‎warstwach‎ ‎jego‎ ‎najszerszych.‎ ‎Ci‎ ‎lu dzie‎ ‎niby,‎ ‎zdawałoby‎ ‎się‎ ‎rozumni,‎ ‎obawiali‎ ‎się wylewów‎ ‎nienawiści‎ ‎na‎ ‎Prusaków,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎odwecie pruskiej‎ ‎zemsty‎ ‎w‎ ‎postaci‎ ‎pierwszych‎ ‎wywłaszczeń. Co‎ ‎za‎ ‎bezdenna‎ ‎naiwność.‎ ‎Oni‎ ‎przypuszczali,‎ ‎że wróg‎ ‎nasz‎ ‎da‎ ‎się‎ ‎uśpić‎ ‎i‎ ‎oszukać.‎ ‎Jeżeli‎ ‎będziemy cicho‎ ‎siedzieć‎ ‎i‎ ‎zapomnimy‎ ‎o‎ ‎Grunwaldzie,‎ ‎da nam‎ ‎pokój,‎ ‎jeżeli‎ ‎nie,‎ ‎to‎ ‎zacznie‎ ‎wywłaszczać.‎ ‎Jak gdyby‎ ‎polityka‎ ‎od‎ ‎uczuć‎ ‎była‎ ‎zależną,‎ ‎nie‎ ‎zaś‎ ‎od chłodnego‎ ‎wyrachowania.‎ ‎Raczej‎ ‎odwrotnie‎ ‎można przypuszczać,‎ ‎że‎ ‎gdybyśmy‎ ‎byli‎ ‎zapomnieli‎ ‎o‎ ‎Grun waldzie,‎ ‎to‎ ‎wrogowie‎ ‎nasi‎ ‎byliby‎ ‎mieli‎ ‎prawo‎ ‎po wiedzieć,‎ ‎że‎ ‎polityka‎ ‎ich‎ ‎wobec‎ ‎Polaków‎ ‎jest dobra‎ ‎i‎ ‎odpowiednia,‎ ‎doprowadza‎ ‎ich‎ ‎bowiem‎ ‎do zaniku‎ ‎uczuć‎ ‎narodowych,‎ ‎a‎ ‎powszechną‎ ‎solidar ność‎ ‎narodu‎ ‎osłabia.‎ ‎My‎ ‎jednakże‎ ‎nie‎ ‎urządziliśmy żadnej‎ ‎hałaśliwej‎ ‎demonstracyi,‎ ‎okazaliśmy‎ ‎nato miast‎ ‎taką‎ ‎spokojną‎ ‎potęgę‎ ‎naszej‎ ‎do‎ ‎Ojczyzny miłości,‎ ‎iż‎ ‎każdy,‎ ‎choćby‎ ‎nawet‎ ‎wróg,‎ ‎musiał‎ ‎przed majestatem‎ ‎tej‎ ‎miłości‎ ‎uchylić‎ ‎czoła.
      Udział‎ ‎duchowieństwa
      Nad‎ ‎wyraz‎ ‎pocieszającym‎ ‎i‎ ‎krzepiącym‎ ‎duszę polską‎ ‎objawem‎ ‎był‎ ‎liczny‎ ‎udział‎ ‎duchowieństwa w‎ ‎pochodzie.‎ ‎Widzieliśmy‎ ‎między‎ ‎włościaństwem, tudzież‎ ‎wśród‎ ‎delegacyi,‎ ‎licznych‎ ‎księży,‎ ‎zarówno świeckich,‎ ‎jak‎ ‎zakonników.‎ ‎Dobrze‎ ‎zaiste‎ ‎się‎ ‎stało, że‎ ‎przybyli‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎serdeczne‎ ‎uczucia‎ ‎swoje‎ ‎dla narodu,‎ ‎którego‎ ‎są‎ ‎synami,‎ ‎okazali,‎ ‎stwierdzając przysłowie,‎ ‎że‎ ‎„duchowieństwo‎ ‎przodem,‎ ‎lecz‎ ‎zawsze z‎ ‎narodem". Nad‎ ‎wszystko‎ ‎jednakże‎ ‎i‎ ‎wszystkich,‎ ‎wybiła się‎ ‎szlachetna‎ ‎postać‎ ‎kapłana-obywatela,‎ ‎księdza biskupa‎ ‎Bandurskiego.‎ ‎O‎ ‎nim‎ ‎słusznie‎ ‎można‎ ‎po wiedzieć,‎ ‎iż‎ ‎był‎ ‎duszą‎ ‎całego‎ ‎obchodu.‎ ‎Nikt‎ ‎nie przyczynił‎ ‎się‎ ‎więcej‎ ‎od‎ ‎księdza‎ ‎biskupa‎ ‎Bandur
      skiego‎ ‎do‎ ‎wniesienia‎ ‎tego‎ ‎podniosłego‎ ‎a‎ ‎pełnego powagi‎ ‎nastroju,‎ ‎jaki‎ ‎w‎ ‎ciągu‎ ‎całej‎ ‎panował‎ ‎uro czystości. Jego‎ ‎kazanie‎ ‎wygłoszone‎ ‎w‎ ‎kościele‎ ‎N.‎ ‎Panny Maryi‎ ‎w‎ ‎pierwszy‎ ‎dzień‎ ‎uroczystości‎ ‎przed‎ ‎od słonięciem‎ ‎pomnika‎ ‎Jagiełły,‎ ‎a‎ ‎potem‎ ‎druga‎ ‎jego przemowa‎ ‎na‎ ‎Wawelu‎ ‎po‎ ‎mszy‎ ‎sw.‎ ‎na‎ ‎cześć‎ ‎kró lowej‎ ‎Jadwigi,‎ ‎ileż‎ ‎tam‎ ‎było‎ ‎wielkich‎ ‎myśli‎ ‎ile‎ ‎gorą cych‎ ‎słów‎ ‎pocieszenia‎ ‎dla‎ ‎zbolałych‎ ‎serc‎ ‎polskich. Wreszcie‎ ‎przemowa‎ ‎na‎ ‎błoniach‎ ‎do‎ ‎Sokołów przed‎ ‎wyruszeniem‎ ‎pochodu.‎ ‎Ktokolwiek‎ ‎słyszał te‎ ‎słowa‎ ‎natchnione,‎ ‎musiały‎ ‎mu‎ ‎one‎ ‎na‎ ‎zawsze utkwić‎ ‎nietylko‎ ‎w‎ ‎pamięci,‎ ‎ale‎ ‎w‎ ‎sercu‎ ‎przede- wszystkiem.‎ ‎Brzmiała‎ ‎ta‎ ‎przemowa‎ ‎jak‎ ‎następuje:
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 16:00
      •••
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 07.06.25, 16:23
        Wybitnym uczniem Bernardyna, który wcielał w życie jego nauki był święty Jan Kapistran, włoski zakonnik, przybył wprost z Czech ogarniętych husycką herezją, do samego Krakowa. Przybył tu na zaproszenie pierwszego polskiego kardynała – Zbigniewa Oleśnickiego i samego króla – Kazimierza Jagiellończyka w dniu 28 sierpnia w roku 1453. Od naocznego świadka tamtych czasów czytamy:
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 07.06.25, 16:27
        Początki bernardynów wiążą się z postacią opisanego Jana Kapistrana, który był przedstawicielem radykalnej gałęzi franciszkanów zwanej obserwantami (gałąź cismotańska) – nie dążył do przejmowania i reformowania dotychczas istniejących klasztorów (owych franciszkanów zwano konwentualnymi), lecz do utworzenia oddzielnej siatki klasztorów obserwanckich. Kilkumiesięczna działalność kaznodziejska Kapistrana wywarła wielki wpływ na życie religijne Krakowa, przede wszystkim zaś zaowocowała założeniem klasztoru pod wezwaniem świętego Bernardyna ze Sieny. Łączna liczba nowych adeptów życia franciszkańskiego wynosiła ok. 100 braci, w dużej mierze profesorów i studentów Akademii Krakowskiej.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 07.06.25, 16:30
        Odbudowę świątyni rozpoczęto w 1659 roku i trwała ona do 1680. Pracami kierował i projekt opracował architekt wojskowy, wcześniej nie mający do czynienia z realizacją założeń cywilnych i sakralnych – Krzysztof Mieroszowski. Fundusze wyłożyli wspomniana Zofia Ługowska oraz kasztelan sandomierski Stanisław Witowski. Powstała budowla o charakterze wczesnego baroku, której fasada miała nawiązywać do kościoła Piotra i Pawła przy ulicy Grodzkiej.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 07.06.25, 16:53
        Przed nami barokowa fasada. Jest ona trójkondygnacyjna i piecioosiowa. Podczas gdy kondygnacje oddzielone są od siebie rozbudowanymi gzymsami to osi kościoła podkreślają korynckie pilastry. Oś centralną wypełniają: w części dolnej barokowy portal, na którego szczycie, w niszy muszlowej znajduje się postać Bernardyna ze Sieny, na kolejnej kondygnacji okno z wizerunkiem Niepokalanie Poczętej, a w trzeciej: rozbudowany przyczółek nakryty trójkątnym tympanonem. Zewnętrzne osie przechodzą w wieże, u boku których znajdują się obeliski. Fasada ma swoisty program ikonograficzny nawiązujący do zakonu bernardyńskiego. W niszach ostatniego piętra widzimy doktorów kościoła: Ambrożego i Grzegorza Wielkiego – papieża. W części środkowej (patrząc od lewej) – święty Antoni Padewski, święty Franciszek, święty Jan Kapistran i bliżej niezidentyfikowany święty. Dolna kondygnacja ukazuje (również od lewej): Bernardyna ze Sieny, Piotra z Alkantary, Szymona z Lipnicy i wizerunek świętego niezdefiniowanego.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 07.06.25, 16:57
        Przed nami rozciąga się nawa główna kościoła. Nakryta jest sklepieniem kolebkowym z lunetami wspartymi na gurtach. Surowość i oszczędność ścian, prezentujących styl baroku włoskiego kontrastuje z rokokowymi ołtarzami, które od razu rzucają się w oczy.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 07.06.25, 17:01
        Kierujemy się do południowego ramienia transeptu. Na jego krańcu widzimy kolejny bogato złocony ołtarz z obrazem Lekszyckiego. Ten przedstawia Ukrzyżowanie i jest wzorowany na dziele van Dycka. Zmierzamy do kaplicy pod wezwaniem świętej Anny. W ołtarzu kaplicy została umieszczona gotycka rzeźba przedstawiająca św. Annę Samotrzeć. Rzeźba ta, datowana na koniec XV wieku, powstała w kręgu mistrza Wita Stwosza.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 07.06.25, 17:06
        W skrajnych przedstawieniach, w strojach z epoki przedstawieni są kolejno od lewego rogu: papież, cesarz król, kardynał, biskup, duchowni i zakonnicy, książę, senator, szlachcic, kupiec, chłop, polityk i żebrak, Turcy i Żydzi oraz błazen i dziecko.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 07.06.25, 17:10
        W nawach bocznych, nakrytych krzyżowym sklepieniem z dekoracją stiukową znajdują się w sumie cztery ołtarze. Dwa z nich, a właściwie, obrazy w nich się znajdujące są przypisywane Franciszkowi Lekszyckiemu. I tak w nawie północnej widzimy ołtarz poświęcony świętemu Franciszkowi, oraz ołtarz błogosławionego Anastazego Pankiewicza – bernardyna, beatyfikowanego w roku 1999 przez Papieża Jana Pawła II w grupie 108 Męczenników II wojny światowej. W latach 1919 – 1930 był gwardianem klasztoru OO. Bernardynów w Krakowie.
        W nawie południowej ołtarz świętego Jana Chrzciciela (Lekszycki) obecnie pod wezwaniem Jana Pawła
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 07.06.25, 17:16
          DRAMATYCZNA AKCJA W KRAKOWIE - Wyborcza - 07.06.2025
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 09.06.25, 23:39
        Kościół św. Szczepana został zbudowany zapewne w XIII w. (odkształcenie planu miasta lokacyjnego w miejscu istnienia kościoła przemawia za datą założenia przed 1257), a najstarsze wzmianki o kościele pochodzą z początku kolejnego stulecia (m.in. w limitacji granic parafii krakowskich z 1327, co oznacza, że znajdowała się tu jedna z czterech najstarszych krakowskich parafii). W XIV i XV w. został rozbudowany. Średniowieczna budowla była wzniesiona na wapiennych fundamentach, z cegły, orientowana, trójnawowa, halowa, na rzucie prostokąta z węższym, również prostokątnym prezbiterium. Pozostawał pod opieką świeckiego kleru i patronatem królewskim
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 09.06.25, 23:42
        Kościół podupadał i w 1797 władze austriackie zdecydowały o przeniesieniu parafii św. Szczepana do kościoła karmelitów na Piasku. Ostatnie nabożeństwo w świątyni odbyło się 11 października 1801 r., a następnego dnia w uroczystej procesji przeniesiono relikwie świętych do kościoła karmelitów. Wyposażenie przeniesiono do innych kościołów, a pozostałą część sprzedano na licytacji. W kolejnym roku kościół zburzono
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 09.06.25, 23:46
        Kamienica „Pod Gruszką” była w wieku XIV własnością rodziny Morsztynów. W roku 1386 Jadwiga (przyszły król Polski) miała tu ponoć odwiedzać swego ukochanego, księcia austriackiego Wilhelma Habsburga, z którym nie mogła się związać, ze względu na ślub z Jagiełłą. W 1951 w czasie wizyty w Krakowie premier Józef Cyrankiewicz podarował kamienicę dziennikarzom. Po generalnym remoncie kamienica stała się domem dziennikarza z restauracją i miejscem spotkań środowiska. Wewnątrz kamienicy zachowane zostały gotyckie wnętrza. Najbardziej znanym pomieszczeniem jest Sala Fontanowska. Jej nazwa pochodzi od XVII-wiecznego artysty – Baltazara Fontany. Ozdobił on wspomnianą salę stiukami na polecenie jednego z właścicieli – chorążego Andrzeja Żydowskiego. W jednej części można zauważyć gotyckie sklepienie żebrowe pod dekoracją stiukową. Na ścianach znajdują się XVIII-wieczne holenderskie kafelki. Te zabytkowe wnętrza są uznawane za jedne najpiękniejszych wnętrz świeckich w Polsce. Na parterze kamienicy znajduje się apteka „Pod złotym Tygrysem”. Obok niej zachował się XVI-wieczny renesansowy portal (obecnie będący witryną kwiaciarni). Na pierwszym piętrze znajduje się obecnie Klub Dziennikarski (Klub Stowarzyszenia Dziennikarzy RP Pod Gruszką) oraz restauracja. Na drugim piętrze pochodzącym z XVIII wieku znajduje się biuro Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 09.06.25, 23:49
        U schyłku XVII wieku właścicielem kamienicy został chorąży i sędzia grodzki Andrzej Żydowski. Zlecił on Baltazarowi Fontanie, wystrój sal na piętrze. Stworzona przez artystę Sala Fontanowska jest uznawana za jedno z najpiękniejszych wnętrz mieszczańskich w Polsce. W jeden części pomieszczenia umieścił on medaliony i girlandy przypominające zdobienia w kościele św. Tomasza w Castel Gandolfo. Przedstawione zostały alegorie: Malarstwa, Rzeźby, Architektury i Muzyki. W drugiej części sali znajdują się ornamenty w typie panopliów, dwa biusty kobiece, a na ścianach holenderskie płytki
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 09.06.25, 23:54
        KLUB POD GRUSZKĄ PRZEZ CAŁY ROK
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 18:28
        W drugim kwartale XVII wieku, z inicjatywy marszałka nadwornego koronnego Adama Kazanowskiego, rozpoczęto prace budowlane na tym obszarze. Połączono gotyckie kamienice usytuowane na rogu Rynku Głównego i ulicy Szczepańskiej. W latach 1682–1684 na zlecenie ówczesnego właściciela, Wawrzyńca Jana Wodzickiego, dokonano zasadniczej przebudowy budynku. Pracami kierował architekt Jakub Solari. Pozostałościami to tej przebudowie są: piękna arkadowa loggia, tworzona przez pięć łuków, wspartych na podwójnych toskańskich kolumnach, w układzie palladiańskim.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 18:32
        Nazwa pałacu pochodzi od figury św. Krzysztofa, która od około 1380 roku była umieszczona na fasadzie narożnej kamienicy[
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 18:38
        Pałac dosyć często zmieniał swoich właścicieli i lokatorów. Obok już wymienionych byli nimi Radziejowscy; mieszkał tu po abdykacji Jan Kazimierz, a później Michał Korybut Wiśniowiecki. W latach 1775–1782 w pałacu rezydował po powrocie z Kaługi biskup Kajetan Ignacy Sołtyk[2]. Gdy w 1809 r. Kraków został wyzwolony przez wojska polskie pod wodzą księcia Józefa Poniatowskiego, budynek stał się kwaterą sztabu głównego. Szczególnie często właściciele pałacu zmieniali się w XIX w. W latach 1856–1861 na parterze mieściła się drukarnia „Czasu”, a ponadto Antoni Hawełka prowadził tam sklep kolonialny i popularny w Krakowie „interes śniadaniowy”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 18:45
        Corocznie w Krzysztoforach ma miejsce wystawa pokonkursowa szopek krakowskich.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 18:49
        Redaktorami naczelnymi „Czasu” byli: Paweł Popiel (1848–1849), Lucjan Siemieński (1849–1852), Konstanty Sobolewski (1852–1854), Antoni Kłobukowski (1854–1859), Ksawery Masłowski (1859–1867), Antoni Kłobukowski (1867–1892), Michał Chyliński (1892–1899), Antoni Beaupré (1899–1901), Rudolf Starzewski (1901–1920), Antoni Beaupré (1920–1937). Ostatnim był Jan Moszyński (1937–1939)
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 18:51
        Oprócz sklepu kolonialnego, na zapleczu, za sklepem w sieni otworzył „lokal śniadankowy".
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 18:55
        Nowy właściciel przeniósł, w 1913 roku, delikatesy do Pałacu Spiskiego oraz otworzył restaurację mieszczącą się tam do dziś a nazywaną obecnie "Hawełka".
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 18:59
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/cc/Hawe%C5%82ka_Restaurant%2C_Tetmajer%27s_dining_room_II%2C_34_Main_Market_square%2C_Old_Town%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg/500px-Hawe%C5%82ka_Restaurant%2C_Tetmajer%27s_dining_room_II%2C_34_Main_Market_square%2C_Old_Town%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 19:02
        W oknach sieni Pałacu Spiskiego, przez którą wchodzi się do restauracji, można zobaczyć witraże przedstawiające krakowskie zwyczaje: szopkę, kolędników, Lajkonika, mistrza Twardowskiego, włóczków, parę krakowiaków, piwoszy, kapelę. Wykonane zostały przez firmę „JABI Pracownia Witraży Jacek Białoskórski”.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 19:04
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/49/Pod_Krzysztofory_Palace%2C_35_Main_Market_square%2C_Old_Town%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg/500px-Pod_Krzysztofory_Palace%2C_35_Main_Market_square%2C_Old_Town%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 19:07
        W 1949 restauracja została upaństwowiona i prowadzona przez Krakowskie Zakłady Gastronomiczne, a od 1976 przez Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Spożywców „Społem”. W 1993 kawiarnia została przejęta przez Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, które następnie oddało lokal w najem osobie prywatnej. Najemca przeprowadził remont lokalu, który nadał wnętrzu stylistykę typowej klubowej kawiarni wiedeńskiej z lat 20. XX wieku
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 19:28
        Powołane zostało do życia jako oddział Archiwum Akt Dawnych miasta Krakowa. Muzeum kilkakrotnie zmieniało swoją siedzibę; najpierw znajdowało się w budynku Archiwum przy ul. Siennej, potem w Domu pod Krzyżem (ul. Szpitalna), w Kamienicy Krauzowskiej (ul. św. Jana) i od 1964 roku w Krzysztoforach. Początkowo Muzeum nie eksponowało swoich zbiorów, dopiero w 1952 przy ul. św. Jana została otwarta pierwsza wystawa stała. Jej kolejna odsłona pt. „Z Dziejów i Kultury Krakowa” mieściła się w Krzysztoforach, prezentowała m.in. dawną broń, dzieła sztuki i pamiątki związane z Krakowem, z samorządem miejskim i z cechami. Została ona zamknięta ze względu na remont Pałacu Krzysztofory, który prowadzony był w latach 2016–2021. Obecna wystawa stała, zatytułowana „Kraków od początku, bez końca”, miała swoją inaugurację 18 grudnia 2021 roku.
        Od początku swojego istnienia Muzeum dba o kultywowanie lokalnych tradycji, takich jak Lajkonik, bractwo kurkowe czy szopki krakowskie (od 1946 roku jest organizatorem konkursu szopek krakowskich).
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 16:02
      w‎ ‎uroczystościach‎ ‎i‎ ‎pochodzie‎ ‎najstarszej‎ ‎w‎ ‎na rodzie‎ ‎braci,‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎obywatelstwa‎ ‎ziemskiego i‎ ‎szlachty.‎ ‎Jeżeli‎ ‎się‎ ‎porówna‎ ‎udział‎ ‎tej‎ ‎warstwy narodu‎ ‎naszego‎ ‎w‎ ‎dawniejszych‎ ‎obchodach‎ ‎n.‎ ‎p. w‎ ‎pogrzebie‎ ‎Kazimierza‎ ‎Wielkiego‎ ‎w‎ ‎roku‎ ‎1869 z‎ ‎udziałem‎ ‎w‎ ‎obchodzie‎ ‎grunwaldzkim,‎ ‎to‎ ‎smutne nasuwają‎ ‎się‎ ‎myśli.‎ ‎Co‎ ‎się‎ ‎stało‎ ‎z‎ ‎tą‎ ‎szlachtą i‎ ‎z‎ ‎tą‎ ‎magnateryą‎ ‎naszą?‎ ‎Czy‎ ‎wyginęła?‎ ‎Czy już‎ ‎może‎ ‎dla‎ ‎sprawy‎ ‎narodowej‎ ‎zobojętniała? Dawniej,‎ ‎gdy‎ ‎chodziło‎ ‎o‎ ‎okazanie‎ ‎swoich‎ ‎względem Polski‎ ‎uczuć,‎ ‎wyruszały‎ ‎ich‎ ‎całe‎ ‎zastępy,‎ ‎powie wały‎ ‎z‎ ‎daleka‎ ‎kity‎ ‎na‎ ‎kołpakach,‎ ‎lśniły‎ ‎karabele. Teraz‎ ‎była‎ ‎ich‎ ‎zaledwo‎ ‎garsteczka.‎ ‎Cóż‎ ‎się‎ ‎więc stało?‎ ‎Zapewne‎ ‎dużo‎ ‎ich‎ ‎ubyło,‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎oni‎ ‎już
      tern,‎ ‎czem‎ ‎byli‎ ‎przed‎ ‎pół‎ ‎wiekiem,‎ ‎co‎ ‎jednak jest‎ ‎najsmutniejsze,‎ ‎to‎ ‎fakt,‎ ‎że‎ ‎im‎ ‎„animuszu" i‎ ‎ducha‎ ‎ubyło,‎ ‎że‎ ‎niema‎ ‎niestety‎ ‎wśród‎ ‎obywa telstwa‎ ‎naszego‎ ‎dawniej‎ ‎gorącości‎ ‎uczuć‎ ‎dla‎ ‎sprawy ojczystej.‎ ‎Głosiciele‎ ‎mniemanej‎ ‎trzeźwości‎ ‎i‎ ‎trój- lojalności‎ ‎jednak‎ ‎wśród‎ ‎tej‎ ‎warstwy‎ ‎narodu‎ ‎potra fili‎ ‎czegoś‎ ‎dokonać.‎ ‎Nie‎ ‎potrzebujemy‎ ‎się‎ ‎jednak tak‎ ‎bardzo‎ ‎tem‎ ‎trapić.‎ ‎Ubytek‎ ‎jest‎ ‎bowiem‎ ‎so wicie,‎ ‎tysiąckrotnie‎ ‎wynagrodzony.‎ ‎Wprawdzie przerzedziły‎ ‎się‎ ‎zastępy‎ ‎idących‎ ‎w‎ ‎pierwszym‎ ‎sze regu,‎ ‎szyk‎ ‎ich‎ ‎trochę‎ ‎się‎ ‎załamał,‎ ‎w‎ ‎zamian‎ ‎jednak za‎ ‎ten‎ ‎ubytek‎ ‎wysuwają‎ ‎się‎ ‎od‎ ‎dołu‎ ‎zastępy‎ ‎nowe, świeże,‎ ‎pełne‎ ‎żywotności,‎ ‎a‎ ‎matka‎ ‎Ojczyzna‎ ‎cie szy‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎ich‎ ‎widok‎ ‎i‎ ‎ociera‎ ‎łzy‎ ‎otuchy‎ ‎i‎ ‎radości.
      Owoce‎ ‎grunwaldzkiego‎ ‎obchodu
      Kto‎ ‎podczas‎ ‎uroczystości‎ ‎na‎ ‎pamiątkę‎ ‎Grun waldu‎ ‎urządzonych‎ ‎obawiał‎ ‎się‎ ‎jakichś‎ ‎hałaśliwych demonstracyi,‎ ‎ten‎ ‎zawiódł‎ ‎się‎ ‎srodze.‎ ‎Zawiedli się‎ ‎wrogowie‎ ‎nasi.‎ ‎Jak‎ ‎już‎ ‎wspomnieliśmy,‎ ‎nie padło‎ ‎tu‎ ‎ani‎ ‎jedno‎ ‎słowo‎ ‎nienawiści.‎ ‎Natomiast następstwa‎ ‎i‎ ‎owoce‎ ‎zjazdu‎ ‎całego‎ ‎i‎ ‎uroczystości są‎ ‎wspaniałe‎ ‎i‎ ‎pozostaną‎ ‎trwałemi‎ ‎na‎ ‎zawsze. W‎ ‎tym‎ ‎wypadku‎ ‎nie‎ ‎chodziło‎ ‎wcale‎ ‎o‎ ‎knowanie jakichś‎ ‎potajemnych‎ ‎spisków,‎ ‎lub‎ ‎o‎ ‎przygotowanie jakichś‎ ‎narodowych‎ ‎ruchów.‎ ‎My‎ ‎Polacy‎ ‎dzisiejsi jużeśmy‎ ‎się‎ ‎ze‎ ‎spiskami‎ ‎na‎ ‎zawsze‎ ‎pożegnali, nam‎ ‎czego‎ ‎innego‎ ‎potrzeba.‎ ‎A‎ ‎mianowicie‎ ‎potrzeba nam‎ ‎uświadomienia‎ ‎najszerszych‎ ‎warstw‎ ‎narodu,‎ ‎po trzeba‎ ‎rozbudzenia‎ ‎uczuć‎ ‎silnych,‎ ‎a‎ ‎solidarnych.‎ ‎My nie‎ ‎mamy‎ ‎państwa,‎ ‎któreby‎ ‎nas‎ ‎siłą‎ ‎trzymało,‎ ‎my tworzymy‎ ‎tylko‎ ‎całość‎ ‎duchową,‎ ‎żyjemy‎ ‎jako‎ ‎naród tylko‎ ‎życiem‎ ‎wewnętrznem.‎ ‎Zewnętrznie‎ ‎rozbici,‎ ‎przy musowo‎ ‎podzieleni‎ ‎między‎ ‎trzy‎ ‎organizmy‎ ‎państwo we,‎ ‎nie‎ ‎posiadamy‎ ‎ani‎ ‎rządu‎ ‎własnego,‎ ‎ani‎ ‎szkoły, ani‎ ‎wojska,‎ ‎jednem‎ ‎słowem‎ ‎nie‎ ‎posiadamy‎ ‎niczego, co‎ ‎daje‎ ‎siłę‎ ‎na‎ ‎zewnątrz,‎ ‎coby‎ ‎mogło‎ ‎do‎ ‎fizycznej posłużyć‎ ‎obrony.‎ ‎A‎ ‎przecież‎ ‎pomimo‎ ‎tego‎ ‎je steśmy‎ ‎jednością,‎ ‎której‎ ‎nic‎ ‎rozbić‎ ‎nie‎ ‎może.‎ ‎Jedność ta‎ ‎zaś‎ ‎zasadza‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎jedności‎ ‎uczuć‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎możliwie najszerSzem‎ ‎uświadomieniu‎ ‎narodowem. Aby‎ ‎jednak‎ ‎taki‎ ‎stan‎ ‎rzeczy‎ ‎w‎ ‎narodzie utrzymać,‎ ‎aby‎ ‎spotęgować‎ ‎narodu‎ ‎odporność, do‎ ‎tego‎ ‎potrzebnem‎ ‎jest,‎ ‎aby‎ ‎te‎ ‎miliony‎ ‎braci jednako‎ ‎czujących‎ ‎dawały‎ ‎od‎ ‎czasu‎ ‎do‎ ‎czasu wyraz‎ ‎tym‎ ‎swoim‎ ‎zbiorowym‎ ‎uczuciom.‎ ‎To‎ ‎się właśnie‎ ‎stało‎ ‎podczas‎ ‎uroczystości‎ ‎grunwaldzkich. Jedna‎ ‎myśl‎ ‎i‎ ‎jedno‎ ‎uczucie‎ ‎zespoliło‎ ‎synów‎ ‎tego
      narodu,‎ ‎wszystkie‎ ‎dzielnice‎ ‎Polski‎ ‎złączyły‎ ‎się, odżyła‎ ‎tu‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎Polska‎ ‎jedna‎ ‎i‎ ‎niepodzielna. Świadomość‎ ‎narodowa‎ ‎się‎ ‎wzmogła.‎ ‎Sto‎ ‎pię tnaście‎ ‎lat‎ ‎temu,‎ ‎jak‎ ‎państwo‎ ‎polskie‎ ‎rozebrano. No‎ ‎i‎ ‎cóż‎ ‎z‎ ‎tego?‎ ‎Czy‎ ‎naród‎ ‎polski‎ ‎przestał istnieć?‎ ‎W‎ ‎dniach‎ ‎od‎ ‎15.‎ ‎do‎ ‎17.‎ ‎lipca‎ ‎r.‎ ‎b.‎ ‎cały świat‎ ‎przekonał‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎przestał‎ ‎istnieć,‎ ‎że tworzy‎ ‎jedność‎ ‎niepodzielną,‎ ‎silniejszą‎ ‎może‎ ‎nawet, aniżeli‎ ‎dawniej.‎ ‎Cierpienie‎ ‎zespoliło‎ ‎nas‎ ‎wszystkich jeszcze‎ ‎silniej. Przekonał‎ ‎się‎ ‎teraz‎ ‎cały‎ ‎świat,‎ ‎że‎ ‎Polacy‎ ‎to‎ ‎nie jakieś‎ ‎tam‎ ‎sobie‎ ‎plemionko‎ ‎mieszkające‎ ‎w‎ ‎różnych państwach,‎ ‎ale‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎naród‎ ‎wielki.‎ ‎Naród‎ ‎taki‎ ‎mo żna‎ ‎sztucznie‎ ‎porozdzielać,‎ ‎ale‎ ‎jego‎ ‎jedności‎ ‎roz bić‎ ‎nie‎ ‎można.‎ ‎Jedność‎ ‎ta‎ ‎bowiem‎ ‎zasadza‎ ‎się‎ ‎na wspólnych‎ ‎wielkich‎ ‎dziejowych‎ ‎tradycyach.‎ ‎Gdy- byśmy‎ ‎nic‎ ‎więcej‎ ‎nie‎ ‎mieli,‎ ‎tylko‎ ‎wspomnienie‎ ‎je dnego‎ ‎takiego‎ ‎zwycięstwa‎ ‎jak‎ ‎Grunwald,‎ ‎to‎ ‎już toby‎ ‎wystarczyło,‎ ‎aby‎ ‎nas‎ ‎utrzymać‎ ‎w‎ ‎jedności. Dobrze‎ ‎się‎ ‎więc‎ ‎stało,‎ ‎żeśmy‎ ‎to‎ ‎sobie‎ ‎przypomnieli, żerny‎ ‎się‎ ‎we‎ ‎wspomnieniu‎ ‎Grunwaldu‎ ‎ponownie zbratali,‎ ‎żeśmy‎ ‎się‎ ‎wzajemnie‎ ‎pokrzepili‎ ‎i‎ ‎otuchy sobie‎ ‎dodali‎ ‎do‎ ‎dalszych‎ ‎walk,‎ ‎trudów‎ ‎a‎ ‎może i‎ ‎cierpień.‎ ‎Takie‎ ‎powszechne‎ ‎serc‎ ‎pokrzepienie było‎ ‎nam‎ ‎potrzebne.‎ ‎Przeświadczenie,‎ ‎że‎ ‎zastępy narodowo‎ ‎uświadomionych‎ ‎nietylko‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎prze rzedziły,‎ ‎ale‎ ‎przeciwnie‎ ‎znacznie‎ ‎się‎ ‎pomnożyły, napawa‎ ‎nas‎ ‎wiarą‎ ‎w‎ ‎przyszłość.‎ ‎Nie,‎ ‎naród‎ ‎takiem żyjący‎ ‎życiem,‎ ‎naród‎ ‎umiejący‎ ‎w‎ ‎taki‎ ‎sposób‎ ‎czcić swoją‎ ‎wielką‎ ‎przeszłość,‎ ‎naród‎ ‎taki‎ ‎zginąć‎ ‎nie może.‎ ‎On‎ ‎do‎ ‎czasu‎ ‎przetrwa‎ ‎wszelkie‎ ‎burze‎ ‎i‎ ‎prze ciwności,‎ ‎aż‎ ‎nareszcie‎ ‎zaświta‎ ‎jutrzenka‎ ‎zbawienia.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 16:05
        Pomnik Grunwaldzki – pomnik konny króla Władysława II Jagiełły w Krakowie, w Dzielnicy I Stare Miasto, na placu Jana Matejki, wzniesiony w 1910 z fundacji Ignacego Jana Paderewskiego według projektu Antoniego Wiwulskiego i Franciszka Blacka w 500. rocznicę bitwy pod Grunwaldem (1410); zburzony w 1939 przez Niemców, zrekonstruowany w 1976 według projektu Mariana Koniecznego; przed pomnikiem znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza (1976).
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 16:13
      Odsłonięcia pomnika dokonano 15 lipca 1910 r. o godzinie 12 w południe. W uroczystości wzięło udział 150 tysięcy mieszkańców Krakowa i liczni przyjezdni goście. Podczas odsłonięcia głos zabrali marszałek Sejmu Krajowego Stanisław Badeni, prezydent Krakowa Juliusz Leo i fundator pomnika Ignacy Jan Paderewski, który w swoim przemówieniu powiedział m.in.:
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 16:17
      Pomnik Jagiełły
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 16:40
      28 stycznia 1945 r. podjęto spontaniczną uchwałę o odbudowie pomnika. W miejscu, gdzie stał monument, ustawiono bloki granitowe ocalałe z oryginalnego cokołu, z płytą upamiętniającą istnienie pomnika.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 16:41
      Do transportu i montażu figury króla Jagiełły wykorzystano śmigłowiec Mi-6. Całą akcję montażu transmitowała telewizja.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 16:44
      Pomnik
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 23:34
      W zrekonstruowanym pomniku przez prof. Mariana Koniecznego nieco inaczej postać króla Władysława Jagiełły dosiada konia. W Pomniku Grunwaldzkim Antoniego Wiwulskiego z 1910, król siedział w siodle, mając ugięte nogi w kolanach. W rekonstrukcji pomnika prof. Mariana Koniecznego – nogi wyprostowane, tak, jakby stawał w strzemionach. Zdaniem artysty – rekonstruktora pomnika, takie ujęcie postaci króla lepiej oddaje dynamikę postaci króla operującego mieczem. W schody prowadzące do pomnika wkomponowana jest marmurowa płyta Grobu Nieznanego Żołnierza.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 23:38
      Ściana południowa
      edytuj
      Na ścianie frontowej postać zamyślonego, patrzącego w dal rycerza. To stryjeczny brat króla książę litewski Witold. W oryginalnym pomniku autorstwa Wiwulskiego miał on pochyloną głowę i spoglądał na leżącego u stóp pomnika poległego pod Grunwaldem wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 15.05.25, 23:43
        Ściana wschodnia
        Po prawej stronie od wschodu grupa polska – rycerz i jego giermek zbierają porzucone krzyżackie chorągwie.
        Praojcom na chwałę – po drugiej stronie pomnika wykuty jest ciąg dalszy motta
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 19:35
        Obecnie w galerii odbywają się nadal wystawy Grupy Krakowskiej, jak również prezentacje Tadeusza Kantora i Teatru Cricot 2 oraz współczesnej polskiej sztuki. W 2003 roku w Krzysztoforach odbyła się wystawa Grupy Krakowskiej (bez katalogu). Wzięli w niej udział: Jerzy Bereś, Julian Jończyk, Jerzy Kałucki, Maria Stangret-Kantor, Janina Kraupe-Świderska, Jan Pamuła, Karol Pustelnik, Janusz Tarabuła, Jan Tarasin, Danuta Urbanowicz, Witold Urbanowicz, Zbigniew Warpechowski, Marian Warzecha i Jerzy Wroński.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 19:39
        W 1961 do Grupy Krakowskiej przyłączyła się tzw. Grupa Pięciu, zwana później Grupą Nowohucką (Danuta Urbanowicz, Julian Jończyk, Janusz Tarabuła, Jerzy Wroński, Witold Urbanowicz) reprezentująca nurt zwany malarstwem materii.
        Prace artystów są wystawiane w galerii „Krzysztofory”, galerii „Zderzak” oraz Galerii Starmach.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 19:45
        Teatr Cricot 2 wysuwa ideę teatru kształtującego się w pełni jako dzieło sztuki, rządzące się swoimi własnymi prawami i usprawiedliwiające tylko własne istnienie, w przeciwieństwie do teatru pełniącego rolę służebną różnego gatunku, głównie w stosunku do literatury, staczającego się coraz bardziej w bezmyślną reprodukcję stanów życiowych, tracącego bezpowrotnie instynkt teatru, poczucie wolności tworzenia i siłę własnego wyrazu i działania

        Tadeusz Kantor, Metamorfozy. Teksty o latach 1934–1974
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 20:41
        Tadeusz Kantor w swoich tekstach wyjaśniał pojęcie Cricotage: Cricotage jest rodzajem działania, wywodzącego się z doświadczeń Teatru Cricot 2 i z metody gry aktorskiej przez ten teatr odkrytej i praktykowanej. Nazwy Cricotage użył po raz pierwszy jako tytuł happeningu w 1965 roku. Większość z cricotages (Ślub, Bardzo krótka lekcja, Cicha noc) powstały w trakcie spotkań z młodymi ludźmi teatru, którzy mieli wpływ na ich kształt. W Ślubie to oni wymyślili fabułę, w pozostałych byli twórcami postaci i niektórych scen. Te spektakle były kilkakrotnie pokazywane publiczności, jako efekt pracy Tadeusza Kantora i jego uczniów.
        Centrum dokumentacji teatru znajduje się w Cricotece.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 20:44
        W listopadzie 1975 roku w krakowskiej Galerii Krzysztofory odbyła się premiera spektaklu Kantora Umarła klasa. Rozpoczęła wieloletnie, triumfalne tournee Teatru Cricot 2 po całym świecie. Sztuka była grana ponad tysiąc pięćset razy w wielu krajach, w 1976 roku została okrzyknięta przez amerykański tygodnik Newsweek najlepszym spektaklem teatralnym świata
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 20:47
        Premiera ostatniego spektaklu Dziś są moje urodziny teatru Cricot 2 odbyła się w styczniu 1991 roku w Tuluzie po śmierci Kantora 8 grudnia 1990 roku. Reżyser miał grać w nim rolę Właściciela Biednego Pokoju Wyobraźni, który obchodzi siedemdziesiąte piąte urodziny. Po śmierci Kantora teatr Cricot 2 zaprzestał działalności
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 23:37
          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/78/%C5%81awiki_i_manekiny_Umar%C5%82a_klasa_Tadeusz_Kantor_05.JPG/500px-%C5%81awiki_i_manekiny_Umar%C5%82a_klasa_Tadeusz_Kantor_05.JPG
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 23:42
        Obecnie kamienica jest budynkiem trzypiętrowym z płaskim dachem, z elementami stylu klasycyzmu, z zachowanymi wcześniejszymi detalami, m.in. z ostrołukowym portalem bramy, boniowaniem na parterze oraz gotyckim portalem
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 23:47
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a8/Szolayski_House%2C_9_Szczepanski_square%2COld_Town%2C_Krakow%2CPoland.JPG/500px-Szolayski_House%2C_9_Szczepanski_square%2COld_Town%2C_Krakow%2CPoland.JPG
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 10.06.25, 23:50
        Od 2012 roku, po kolejnym remoncie, mieści się tu oddział Muzeum Narodowego „Kamienica Szołayskich im. Feliksa Jasieńskiego”. Znajdują się tu ekspozycje stałe i czasowe, odbywają się wykłady, koncerty i spektakle teatralne oraz zajęcia plastyczne dla młodzieży. Na parterze znajduje się centrum informacji, sklep i kawiarnia.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 00:01
      POMNIK GRUNWALDZKI W NOWEJ ODSŁONIE - www.krakow.pl
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 00:02
      - Ścierniwo z łupin może być różnej gradacji, od ostrego po bardzo delikatne. My wykorzystaliśmy delikatne, ponieważ nie zależało nam na uzyskaniu metalicznego blasku, ale pozostawieniu patyny na figurach – wyjaśnia dr Elżbieta Nosek, specjalista ds. konserwacji metalu.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 00:04
      - Konieczne było uzupełnienie ubytków w kamieniu oraz wymiana spoin. Uczytelnione zostały także napisy poprzez laserunkowo przyciemnione tło i ustabilizowane tarcze herbowe – mówi Maria Marzec z firmy Amar Konserwacja Zabytków i Dzieł Sztuki, główny wykonawca prac.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 00:10
      •••
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 00:11
        CIEKAWOSTKI Z ŻYCIA PARAFII ŚWIĘTEJ JADWIGI
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 12:36
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/fd/Grob_nieznanego_zolnierza_1925.jpg/500px-Grob_nieznanego_zolnierza_1925.jpg
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 12:41
      •••
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 12:43
        °°°
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 12:47
          Hulajnogi są wszędzie,.ostatnio robią za potykacze. To Kraków, okolice dworca.
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/Snbba6RckI7yTPMSX.jpg
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 18:20
      WYPADEK W KRAKOWIE. SAMOCHÓD STANĄŁ W PŁOMIENIACH - Interia - 16.05.2025
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 23:40
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/95/Brama_Slawkowska.jpeg/500px-Brama_Slawkowska.jpeg
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 23:42
      Nr 1. Kamienica „Pod Jeleniem” (lub „Ludwikowska” od nazwiska właścicieli – Ludwigów) – od połowy XVI stulecia mieścił się w niej zajazd „Pod Jeleniem”. Znajduje się na rogu Rynku Głównego i ul. Sławkowskiej. W zajeździe gościli m.in. Johann W. Goethe i car Mikołaj I.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 23:45
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/00/Pod_Jeleniem_tenement_house%2C_36_Main_Market_square%2C_Old_Town%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg/500px-Pod_Jeleniem_tenement_house%2C_36_Main_Market_square%2C_Old_Town%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice IX 16.05.25, 23:47
      Nr 3. „Hotel Saski” – powstał z połączenia w latach 20. XIX w. oberży „Pod Królem Węgierskim” (założonej na początku XIX w. na miejscu kościoła i klasztoru bernardynów przy ul. św. Jana) z trzema sąsiednimi kamienicami przy ulicy Sławkowskiej. Po połączeniu kamienice otrzymały jednakowe elewacje (od ul. św. Tomasza, ul. św. Jana i ul. Sławkowskiej). Pierwszym właścicielem hotelu był Maciej Knotz. Hotel obecną nazwę otrzymał w 2 połowie XIX w. od znajdującej się od strony ul. św. Jana Sali Saskiej w której organizowano koncerty i bale. Występowali w niej m.in. Ferenc Liszt, Johannes Brahms i Ignacy Jan Paderewski. Po II wojnie światowej aż do lat 60. XX w. odbywały się w niej przedstawienia Teatru Kameralnego i Teatru „Groteska”.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka