A może by my se tak pośpiywali?

    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 14:07
      Ledwie z pieluch wyrośniemy,
      Ledwie się stać, łazić zacznie,
      Paplać lepiej niźli niemy—
      Oto zwolna i nieznacznie
      Już chwytają nas w obcążki,
      I przynętą albo gwałtem
      "Wabią, pędzą nas do książki,
      By nas znaków, kroteł kształtem
      Męczyć, dręczyć niebożęta.
      Człek czy nie chce czyli chce
      Musi iść do A, B, 0,
      I od tegoż A, B, C,
      Zaczynają się lamenta,
      Piekło—lecz i raj studenta!
      Żegnajcież mi łątka moje!
      Me batożki i koniki,
      I szabolki, inne zbroje,
      Widziadełka1), powoziki,
      Me mozaiki i bąki,
      Wy żołnierze me cynowe!
      Farby, pędzle, skrzypki, dzwonki!
      Żegnam was, ach! bądźcie zdrowe!
      I ty strzelbko, trąbko kręta!
      Czas zabawek skończył się,
      Najpiękniejsze życia dnie
      Opuszczają odtąd mnie,
      Busza moja strachem zdjęta, T
      Awansuję na studenta
      Raz nauka rozpoczęta,
      — Choć się człowiek zżyma, krztusi
      Li z wyjątkiem niedziel, święta
      Godzien iść porządkiem musi.
      •Łowią nas bądź na łakótki!
      Obiecanki albo proźby;
      Lecz gdy płonne te pobudki,
      Szlą bateryę różnej groźby,
      A ustaje już przynęta!
      A gdy jeszcze upór, wstręt,
      Idą packi, dalej—pręt,
      Ten wypędza wreszcie wstręt.
      Jednak mimo gróźb i pręta
      Kio tak złym jest los studenta.
      Za kwandransik, za godzinkę
      Posłuszeństwa i pilności,
      Za nauki odrobinkę,
      Za uwagę, cień grzeczności:
      Ciastka sypią się i figi,
      I cykaty i karmelki,
      I obrazki, makagigi,
      Bawidełek wybór wielki.
      Czyjąż wolę nie opęta
      Obfitości rogu — czar?!
      ] nam więc od gróźb i kar
      Lepszym bodźcem bywa dar;
      I tak matka uśmiechnięta,
      Zmienia dziecko swe w studenta.
      Gdy się skończy abecadło,
      Zgłoskowania trud przełamie.
      Już czytanie w smak przypadło,
      Cedzi się bajeczki mamie.
      Poezem z rzeczy już porządku
      Następują i rachunki;
      Więć liezbówki od początku,
      Wnet pisanie i rachunki
      W coraz eięższe tłoczą pęta
      Biedny ten dziecięcy mózg,
      Przy pogróżce: postów, rózg:
      Z tych na oko wdzięcznych brzózk.
      Miłe jednak są momenta
      Obok cierpkich dni studenta.
      Ody się człowiek lekcyj zbędzie,
      Ody porobi swe zadania:
      Biega, lata wesół, wszędzie,
      Nikt mu zabaw nie przygania,
      I sumienie nie dokuczy;
      W domu radzi mu i w szkole,
      I im pilniej — lżej się uezy.
      Prędzej spocznie po mozole,
      I tein lepiej zapamięta.
      I sam z siebie wreszcie rad,
      Chwali ojciec, starszy brat,
      Że nie traci czasu, lat.
      I ta książka — zrazu klęta.
      Szczęściem staje się studenta.
      Po nauce w piłkę gramy,
      Używamy też przechadzki,
      Więc ruch wolny nie ma tamy.
      Gonim motyle jak gacki.
      A majówka'ż — zabaw czoło!
      To w balona, to w obręcze,
      Z kolegami się wesoło
      I ochoczo — za co ręczę —
      Zabawiamy pacholęta.
      Nerwy drgają gędźby grą,
      Serce taje, gniewy mrą. . . .
      Oko żaka błyszczy skrą;
      Dniem tym długo myśl zajęta,
      Oto życie jest studenta!
      W zimie zabaw też nielada!
      Są śniegówki i grędżoły,
      'L śniegu lepim babę, dziada.
      Na ślizgawkach ruch wesoły.
      A gdy popis był szczęśliwy,
      A świadectwa to zatwierdzą,
      W czas wakacyj cuda, dziwy!
      Siostry już się tak nie sierdzą
      Na psotnika i natręta,
      Ojciec sprawia nowy strój,
      Matka pieści, głaszcze wuj,
      Pochwał zewsząd istny rój.
      Nawet ciotka mniej nadęta —
      Jakże miłym byt studenta
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 14:27
      Złote wy studenckie lata!
      Ileż to jest w was uroku!
      Dobre z złem choć się przeplata,
      Uciech więcej jest co roku.
      Co rok bliżej kres się widzi;
      Kres książkowej tej mozoły,
      Z której chyba głupiec szydzi,
      Nie pojmując skutków szkoły.
      A gdy wyższym lśnisz talentem,
      Do wyżynnych szczebli dąż,
      Szlak otworem ci na wciąż,
      Przyszłość rzeknie: Oto mąż!
      < ihoćbyś do szkół szedł ze wstrętem,
      Nie żal ei — żeś był studentem.
      I ten świat w około cały,
      Niegdyś tylko był zamętem,
      Jak nim znaki się wydały:
      Nim'es jeszcze był studentem.
      A gdyś poznał już te krotły,
      Co nauki są podstawą,
      Już zapewne cię nie gniotły
      Płonnych trudów, prac obawą;
      Najżmudniejsze gdy dopiętem.
      Reszta fraszką, gdy jest chęć,
      (fdy masz zdrowych zmysłów pięć,
      I gdyś statek — a nie rtęć. . . .
      W port zawiniesz z swym okrętem,
      Całą duszą — gdyś studentem.
      Ucz-że się dla wiedzy, życia.
      Biednych i bogatych synu!
      Ale nie dla roku zbycia.
      N i e d l a ś w i a d e c t w , e g z a m i n u .
      Bo nauka owem złotem
      Co biednemu los sposobi,
      Dla bogatych zaś — klejnotem,
      Co ich szczęście, stan ich zdobi,
      Bardziej — meta gdy dopięta. . .
      Nie dla szkoły'ż trudź się, ucz,
      Nie dla ludzkich tylko ócz,
      Ody ów chcesz pozyskać, klucz,
      Co rozrywa ludzkie pęta. . .
      Świat otwiera dla studenta.
      Trudem tylko sztuk, ummetwa,
      Ducha skarbów się nabywa.
      A n i e p r a w e m t e m d z i e d z i c t w a ,
      Co gotowy owoc zrywa.
      Ależ godńera w każdej mierze
      Walk i zaprzali jest majątek,
      Co go nic nam nie odbierze.
      .lak to inne — aż do szczątek. —
      Ni niszczące elementu:
      Ogień, woda. ani bój.
      Frant ni zbir, ni wfóg ni swój;
      A więc się opłaca znój.
      Z ducha własność ta poczęta,
      Cel to szczytny dla studenta.
      Jak we wszystkiem różne stopnie.
      Tak i w stanie są studenta,
      Kto się trwale pnie — ten dopnie.
      Choć i mierne ma talenta.
      Trzeba'ż być kolegom wzorem
      1 przykładem, przyjacielu!
      Już ubitym idąc torem
      Łatwiej zdążyć ci do celu.
      W sercu czystym dyamentem.
      W obyczajach bądź beż skaz.
      Na pokusy jako głaz,
      Ho jak się poślizniesz raz.
      Przepaść możesz i ze szczętem.
      Szkoda'ż na to być studentem.
      Strzeż się złego towarzystwa,
      Byś nie nabył złych nałogów,
      Byś nie nawykł do lenistwa,
      Ho to jeden z ciężkich wrogów.
      Stroi! jak dżumy tej zarazy,
      A chwil drogich nie uronisz,
      Ujdziesz hańby, strat i zmazy...
      Zdrowia swego nie roztrwonisz.
      Przykład zły — to sioć... ponęta.
      Której się najbardziej chroń.
      To syreny — wabią w toń.
      Nie chcesz zguby — to ich stroń.
      Karty, szklanka i — oczęta:
      To trucizny dla studenta!
      Lepszy Plutarch i Horacy
      Skarb Homera, Cycerona,
      Lepszy zysk z Platona pracy.
      Z praw Liissaka i Daltonu.
      Z odkryć Wolty, Kopernika.
      Z praw o, spadku, świetle ruchu,
      Z badań duszy i o duchu.
      Z przyczyn skutek jak wynika?
      I historyą co objętem,
      I nauka liczb i miar,
      Iłóżnych cieczy, (jazów, par,
      1 zkąd w głębi ziemi żar?
      I ład świata wraz z zamętem —
      W tym żywiole żyj studentem.
      Lecz że dulcia i utilia
      Mięszać, splatać — dobra ruda.
      Nieźle kiedy jaka lilia
      Do cię wonią swą. zagada. . .
      Byle uśpić cię nierada...
      Przyzwoita więc rozrywka:
      Taniec, muzyka i śpiewka,
      W kwiatów gronie, w wolnym czasie
      Dla ogłady nawet zda się.
      Towarzystwo białej płci,
      Wykształconej, godnej czci,
      Może korzyść przynieść ci,
      To medalu druga strona,
      Innym rylcem wyrzeźbiona....
      Miłość tego eo jest swoje m
      Niecli ci będzie sakramentem,
      Ta najczystszym płynie zdrojem
      Pókiś jeszcze jest studentom.
      Później — różne względy świata
      Psują serce i odwodzą
      Od ojczyzny, i dla brata
      Przywiązanie, zapał chłodzą.
      Póki serca ci patentem x
      Czy dyplomem wielki świat
      Nie zamroził — choćbyś padł.
      Kochaj kraj od młodych lat.
      Gdzie brak spójni — bądź cementem,
      Pókiś młodym i studentem.
      Jeśliś bratku uczuciowy, .
      Słuchaj starszych rad, przestrogi:
      Nie zaprzątaj sobie głowy
      Marzeniami. Kolce, głogi...
      Strata lat. przedwczesne kwasy
      I dziwactwa, narzekania:
      Na zły świat, na losy, czasy
      Wypchną z drogi powołania,
      Które ma być osiągniętem.
      Poco się w obłoki pniesz?
      Gromy tam! — czy ty to wiesz
      Losu się Ikara strzeż;
      Ch-wal, podziwiaj wyżyn szczyty,
      Lecz się nie pnij pod błękity.
      Nie bierz gaeka za sokoła. . .
      Nie upatruj skrzydeł w błonie. . .
      Nią zakreślać nizkie koła. ..
      A już tam, gdzie słońce płonie. . .
      Nie módz wzlecić dla sił braku,
      Ni na jasność wyjść z ukrycia —
      Szkodaż! w takim Muz deptaku
      Złudzie oddać wiosnę życia,
      Ody twój pegaz nieskrzydlaty! . . .
      Gdy latawiec a nie ptak!
      Gdy mu orlich lotek Ijrak —
      Wszystko pójdzie ci na wspak...
      I nie wzniesiesz się i z laty,
      Jakaż korzyść z czasu straty?
      Mogą zająć się rodzice
      Twemi rymy, przyjaciele,
      Możesz nawet okolicę
      Niemi podbić; innych wiele
      Może nazwać cię poetą;
      Ale aby to podnietą
      Służyć miało do zatrucia
      Życia sobie, lub zepsucia;
      Byś wybitne życia cele
      Stracił z ócz dla złudzeń tych,
      A przed światem popadł w śmiech...
      Nie był-by to ciężki grzech?!
      Młodość skwasić, niemal zabić.
      I z przyszłości się ograbić !?
      Otóż radzę ci najszczerzej:
      Porzuć o wawrzynach marzyć,
      Świat w geniusze już nie wierzy.
      Szkoda darmo mózg swój smażyć.
      Iskra boża darem rzadkim,
      I nie leży w wierszu gładkim,
      A gdy brak jest namaszczenia,
      Sławy ci nie dadzą pienia:
      Sława tam, gdzie arcydzieła!
      Lecz gdy klecisz tylko rym,
      Hymn natchnienia nie wiesz czein?!
      (idzie twój Krym? a kędy Rzym!...
      (idzie twój wieniec z lauru liści'?!
      (idzie twych marzeń są korzyści?!
      Chyba —że już ogół zgoła
      Nie w twem kółku, nie w powiecie,
      Lecz od strzechy do kościoła:
      „Chwała piewcy! cześć poecie!"
      Jednogłośnie kraj zawoła,
      Jżeś jego duszę zbadał,
      1 swą lutnię jej dostroił,
      1 .językiem jej zagadał. . .
      A pieśń sobie twą przyswoił
      Cały naród, wieś czy gród,
      Bardem swym cię nazwał lud,
      Czcią nagradza ci twój trud —
      W tedy — nowy meteorze!
      Śpiewaj śmiało — szczęść ci Boże
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 14:44
      Hej bracia! koledzy! kraj lia nas spogląda,
      W nas — kto wie? — czy przyszłość narodu ilio leży,
      Ojczyzna, potomność niczego nie żar]a
      Prócz pracy, sił czerstwych: korony młodzieży.
      Pracujmyż jak możem i szczędźmy swe siły,
      A życie wniesiemy do smutnej mogiły.. .
      Hej młodzi! zbawienia my czas
      >2 razy
      Przybliżmy trudami wraz! wraz! J
      I najdalszych wieków — znane nam są dzieje,
      Mamy wzór w pamięci Milcyadów i Sparty,
      Znamy dróg niebieskich, duchowych koleje,
      A w gwiazdach czytamy jak w księdze otwartej;
      Zużyjmyż materyał naszych sił i wiedzy,
      Z gruzów gmach postawmy... hej bracia! koledzy!
      Potomnych pokoleń niech czas 12 ^
      Zbawcami V, niewoli zwie nas! J
      Pioruny tam w chmurach rozbrajać umiemy,
      Znamy tajnie głębin i ziemi i morza,
      Wiatr, slońee do pracy jak zaprzijdz? to wiemy,
      Żywioły i twory i światy przestworza
      Nasz umysł policzył i zmierzył i zważył,
      A cnemużby sił tych i tam duch nie zażył?
      Gdzie sprawa swobody tych mas
      Co ciężki ich zgniata dziś głaz.
      My bezmiar wszechświata i drobin świat drugi,
      Cudowność i wieczność sił matki natury,
      Przedziwnych tajemnic jej łańcuch przedługi,
      Szeregi i koła, — i bezdeu i góry
      Postępu i wiedzy poznaliśmy z laty,
      Umysłem wniknęli w duchowe też światy,
      Wciąż naprzód dążyli co rok,
      Postępem znaczyli swój krok.
      Toż bracia! z prac, trudów tych kraj niech korzysta,
      Koznośmy to światło po górach i dołach,
      Precz! dawne przesądy! niech miłość się czysta
      Bozplemia śród ludu po miastach i siołach;
      Załóżmy podstawy do takiego bytu.
      By szczęście w narodzie dosięgło raz szczytu.
      To możern, li trzeba nam chcieć,
      Ojczyznę w pamięci wciąż mieć.
      Tak! możem, Ii szczerze by chcieć,
      I w sercu ojczyznę wciąż mieć
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 15:08
      Z pod skrzydeł matki piastunki duchowej
      W sto dróg nam i ścieżek się rozejść przychodzi,
      W szoroki gdzieś świat,
      Jak z gniazda ptaszętom na żywot już nowy,
      Gdzie słońce nas czeka lub grom na nas godzi. . .
      Cierń ostry lub kwiat! . .
      Gdzie los nas zaniesie? gdzie który osiędzie?
      Śród jakich tam ludzi? i okoliczności —
      Ach! któż-to dziś wie?!
      W rozkoszy kto raju, kto w czyścu żyć będzie?. .
      Choć każdy do szczęścia — słuszne prawo rości —
      Otwarte mieć drzwi.
      Lecz jakie-kolwiek nasze przeznaczenie:
      Byt znośny przed nami, szczęście czy cierpienie ?
      Miód czeka czy jad ?
      Podajmy dłoń sobie i zwiążmy się słowem,
      Nie gonić na oślep za szczęściem jałowem,
      Z ócz tracąc swój ślad.. .
      Zbaczając z dróg cnoty, którą kroczyć każe
      Szacunek dla siebie i sumienia straże,
      I dla nauk cześć.
      Lecz ile sił stanie, przyrzeczmy złe burzyć,
      A prawdzie, prawości, dobrej sprawie służyć
      I pomoc im nieść.
      Niech praca dla kraju sumienna, wytrwała,
      I szczęście Ojczyzny — hasłem naszem będzie,
      Jak dotąd — po zgon,
      A kiedy już wolni staniem na swej grzędzie...
      Matki to Almy zasługa i chwała!
      Jej siewu-to plon
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 05.10.17, 12:10
      Lubliński zomeczek
      Świeci się jak zarza,
      Jeszcze ci tu mój Jasinek
      Zakuty w żelaza.
      Oj, siedzi tam, siedzi
      I siedzieć tam bydzie,
      Aż go jego kochaneczka
      Wykupić nie przydzie.
      Nie wykupi z biedy
      Ani talarami,
      Ale ona go opłacze
      Sierocymi łzami.
      Dali mu tam chleba
      Jak dębowy listek
      I jeszcze się pytali.
      Czy aby zje wszystek.
      Podej mi Jasinku
      Ostatni roz rączka,
      Bali czeko już na ciebie
      Złoto szubieniczka.
      Wielach wycierpiała
      Skiż ciebie jankora,
      Nie trza było ci się jeżyć
      Na pana ze dwora..
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 26.10.17, 13:00
      Hej koniku wrony,
      Spiesz,— tu nasze strony,
      Słońce zaszło krwawo,
      Konik pędzi żwawo,
      Już wioski dobiega.
      Tętent się rozlega.
      Na dziedzińcu staje,
      Rżeniem znak porfaje,
      Lecz nikt nie wybieża
      Powitać żołnierza.
      Na konia znów wskoczył,
      Wzrok błędny potoczył
      Gdzieś w północne strony
      I znów r tętni wrony.
      Tu ojców zagroda,
      Tu kochanka młoda.
      Żołnierz z konia skoczył
      I do chatki kroczył,
      Ale pełen trwogi
      Przestąpił jej progi.
      I o mocny Boże,
      W izbie ni w komorze,
      Gdzie skieruje nogą,
      Nie spotka nikogo.
      Biegnie do sąsiada,
      Ale jakaż biada,
      Jakież w sercu rany,
      I tam puste ściany
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 12:22
      NA P O S T O J U .
      Gdy wejdziem gdzie do wsi,
      Dziewczęta się stroją,
      Zbiorą się w szeregi
      1 na baczność stoją.
      W itam y się, patrząc
      Ha buzie jak maki:
      — Cześć, słodkie dziewczęta!
      — Cześć, miłe chłopaki!
      Potem , jak kom enda,
      Brzmią wśród nas okrzyki:
      — Dawajcie n am gęby!
      • — Rozkaz, żołnierzyki!
      — Będziecie nas kochać
      — Za nasz trud i blizny?
      ft o n e grzmią chórem:
      — Ku chwale Ojczyzny
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 12:33
      Ma w rona dziób ostry,
      A prosię m a gardło,
      Wrona, by dziobała,
      Prosię, żeby żardło
      Pająk snuje sieci,
      Żeby muchy łapał,
      A kot ma pazury,
      Żeby niemi drapał.
      Ma wilk kły żarłoczne,
      By mięso pożerał,
      Jastrząb m ocne szpony,
      By ptactwo rozdzierał.
      Każdemu coś niecoś
      Od natury dali,
      R my zaś broń mamy,
      Żebyśmy nią prali.
      Gdy nas ujrzy zdała
      Bolszewik osłabły,
      — Uciekajcie! — krzyczy, —
      Idą szare djabły!
      Podlecy-polaki,
      Niech czart od nich broni!
      Kiedy gdzie zalezą,
      Już ich nie wygoni!
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 13:03
      Niescęśliwi chrześni,
      Co mnie do chrztu nieśli.
      Gorzałecke pili,
      I mnie naucyli
      Fajecke kurzyli
      I mnie naucyli.
      2. Napijwa się kumo,
      Napijwa, napijwa,
      Zeli nie gorzałki,
      To piwa, to piwa.
      3. Napijwa sie kumo
      Kiedywa się zesła;
      Nie zapłaci zima,
      To zapłaci wiesna.
      4. Kumoterek ładny,
      Kumoszka wybladła.
      Da cóz będziem robić,
      Kiej nam tak wypadło.
      5. Da moja kumo, mój kumeckll,
      Oj dobre wiśnie na tym sadecku,
      Da moja kurno, urvvijze ino,
      Oj mój kumecku, przyjmij ze ino.
      6. O j kumosia kumosi
      Gorzałecke nosi.
      Da jednej nie wypiła,
      O drugo się prosi.
      7. U mojej kumoski
      Bielusieńkie nozki;
      A moje nie takie,
      Co to za cud Boski
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 13:20
      Ojcze ino majeranie,
      Siewałam cie po zagonie;
      Któz cie siewał będzie, ?
      Kiej mnie tu nie będzie? ?
      J estci tu młodsa siotra,
      Mego równia niedorosła
      Któz tu siewał będzie, )
      K '"
      . b d . ...
      { 2 razy.
      lej mm e tu me ę z!e(
      J (grajek przegrywa).
      Ojze ino złote łyzki
      I talize i półmiski;
      Któz was myjał będzie,
      Kiej mnie tu nie będzie?
      J estci tu młodsa siostra,
      Mego równia niedorosła.
      Któz tu myjał będzie,
      Kiej mnie tu nie będzie?
      Ojze ino złote progi,
      Chodziły tu moj
      e nogi;
      Któz tu chodził będzie,
      Kiej mnie tu nie będzie?
      Jestci tu młodsa siostra,
      Mego równia niedorosła.
      Któz tu chodził będzie,
      Kiej mnie tu nie będzie?
      Ojze ino złote ściany
      I ty piecu pobielany;
      Któz was bielił będzie,
      Kiej mnie tu nie będzie?
      J estci tu młodsa siostra,
      Mego równia niedorosła.
      Któz tu bielił będzie,
      Kiej mnie tu nie będzie?
      Ojze ino złote okna,
      Pod wami muzyka mokła;
      Któz tu grywał będzie,
      Kiej mnie tu nie będzie?
      J estci tu młodsa siostra,
      Mego równia niedorosła.
      Któz tu grywał będzie,
      Kiej mnie tu nie będzie
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 13:26
      Jeśli ci się nie podobam,
      Zawiedźze mnie matce do dom,
      Zawiedźze mnie w takiej miarce,
      Jakeś mnie wzion poni matce.
      - Zkądbym ja wzion taki miarki,
      Jakem cie wzion od poni motki
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 15:32
      Pocoście sie, druchny,
      Na wesele brały,
      Kiejście poni młody
      Śpiwać nie umiały. Hu! ha

      Moja starościno,
      Nie umicie śpiwać;
      Wleźcie na przypiecek,
      Kotom łebki zsywać! Hu! ha

      Cemu druchny nie śpiwacie,
      Cy zelazne gęby macie?
      Cy zelazne, cy drewniane,
      Cy na kolki zawirane? Hu! ha

      Moje starościny,
      Sameśta se krzywy;
      Nie umita śpiwać,
      Idźta na pokrzywy. Hu! ha.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 15:40
      Ładnyś, Jasiu, ładny,
      Kieby karafijoł;
      Słaby ja za ciebie,
      Zebyś mnie nie bijał.
      Zebyś mnie nie bijał,
      Gorzałki nie pijał,
      Do karcmy nie chodził,
      Mnie za łeb nie wodzi
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 16:25
      Z wiecora ja jabłonecke sadziła,
      Nazajutrz-em Pana Boga prosiła
      Zeby mi sie jabłonecka przy
      jena.
      Juźci mojej jabłonecce r'ok mija,
      Juz sie moja jabłonecka rozwija.
      Juźci mojej jabłonecce dwie lecie,
      Juz na mojej jabłonecce jest kwiecie.
      Juźci mojej jabłonecce trzy latka,
      Juz na mojej jabłonecce so jab(ł)ka.
      Urwała ich poni młoda ćtyrnaście,
      Zaniesła ich do Krakowa staroście.
      - Bóg ci zapłać, moja poni, za ten dar,
      Będę z tobo cało nocke w łózku spał.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 16:39
      Kajześ, córuś moja, była t)?
      Coś trzewicki obrosiła?
      - U lnum była matusiu!
      U lnum była. 2)
      U lnum była,
      u konopi,
      Próbowałam kady lepi;
      U lnu lepi, matusiu!
      U lnu lepi.
      U konopi sami chłopi,
      U konopi sami chłopi,
      U lnu ślachta, matusiu!
      U lnu ślachta.
      - Moja córuś, coś to jadła,
      Coś mi tak barzo pobladła?
      - Karpi ogón, matusiu!
      Karpi ogón.
      - A dy go tyz inne jadły,
      A przecieć tak nie pobladły?
      - Surowy był, matusiu!
      Surowy był.
      - A dyć ja ci garcka dała,
      Byś go sobie zgotowała?
      - Dziurawy był, matusiu!
      Dziura wy by
      Moj
      a córuś, coś to piła,
      Coś mi tak barzo utyła?
      ? W stawie wode, matusiu!
      W stawie wode.
      - A dy jo tez inse piły,
      A przecieć tak nie utyły?
      - Mętna była, matusiu!
      Mętna była.
      Ide ja ta wedle dwora.
      I wstąpiłam do pokaja.
      Jaś tam chory, matusiu!
      Jaś tam chory.
      - Pocoześ ty wstępowała,
      Cyś mu ty tam zdrowie dała?
      - Przeciez zdrows)', matusiu!
      Przeciez zdrowsy.
      - Poślijciez mi po doktora,
      Będzie Kasper, albo Dora.
      - Kasper będzie, matusiu!
      Kasper będzie.
      - A cóz ci to po Kasperze,
      Kiedy jeden w polu orze?
      - Para będzie, matusiu!
      Para będzie.
      I skoczyła na przypiecek,
      Zawołała: dajciez niecek!
      - Chłopiec będzie, matusiu!
      Chłopiec będzie
      A matka sie uradowałsy,
      Garnek klusków uprazyłsy:
      - Bal -tu będzie, córusiu!
      Bal tu będzie.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 16:51
      Leciały gąsecki
      Bez las, bez pilecki.
      Zbiraj, Maryś, piórka,
      Choćby po jednemu;
      Będo podusecki,
      Dzieciątku małemu.
      Nie będe zbirała,
      Bo mi matka dała
      Ćtyry podusecki,
      Piąto obiecała.
      Pięć podusecek,
      A sósto pierzynke,
      Ćtyry ocielonki I),
      A dziesiąto skrzynke.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 17:03
      Wody, panie, wody,
      abo gorzałecki,
      bo nam poustano
      u zniwa dzieusecki.
      101. Wody, panie, wody
      abo okowity,
      bo nam poustano
      u zniwa kobity
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 17:16
      Takiej wersji nie znałamsad
      Poszła Karolina

      Sła Karolina od Bobolina,
      J asienek za nio z butelko wina.
      - Wróć sie, Karolciu, bo j ado gOSCIe.
      - Juz sie nie wróce, bom jest na moście,
      J uz sie nie wróce, az sie powróce.
      Sprzedałam piestrzeń (pierścień) i załobnice,
      Kupiłam folwark i kamienice.
      Przed kamienico siwy koń stoi,
      J uz sie Karo1cia do ślubu stroi.
      Na ślub jechała, zywnie płakała,
      Zielone listki z wieńca targała.
      - Oj listki, listki
      z wieńca zie lone,
      A moje ocka barza skalane;
      Zoden nie winien, tyś, Jasiu, winien,
      Coś mnie opoił cyrwonym winem.
      Cyrwanym winem, ostro gorzałecko;
      Jesce ja mogła być prawo panienecko,
      Syna ucho\vać, na wojne go dać,
      Cb?y móg(ł) wroga sablo kreso wać.
      (lub: Coby sie naucył sablo cyrklować)
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 17:27
      U młynarza Marcina l)
      Jest tam piękna dziew cyna.
      Trak tak tak tak la la la,
      Jest tam piękna dziewcyna
      Zoden o ni nie wiedział,
      Sługa panu powiedział.
      Trak tak i t. d.
      Młynarz
      w progi wstępuje,
      Pon go winem cęstuje.
      Trak tak i t. d.
      Młynarz pije i płace,
      - Cym to wino zapłace?
      Trak tak i t. d.
      - Pij, młynarzu, mas li pić,
      Kasia moja musi być.
      Trak tak i t. d.
      - Choćbym stracił wsyćkie wsie,
      Mojej Kasi kozdy chce.
      Trak, tak i t. d.
      - Choćbym stracił i kacki,
      I te wsyćkie dostatki.
      Trak tak i t. d.
      - Choćbym stracił cały dom,
      Mojej Kasi nie wydam.
      Trak tak i t. d.
      Nie móg(ł) pon
      z młynarzem poradzić,
      Kazał siebie w wór wsadzić.
      Trak tak i t. d.
      - Za wieźcie mnie do młyna,
      Jako korzec jęcmienia.
      Trak tak i t. d
      Nie kładźcie mnie w młynicy,
      Bo mnie zjedzo indycy.
      Trak tak i t. d.
      - Postawcie mnie w komorze,
      Tam gdzje Kasieni łoze.
      Trak tak i t. d.
      W nocy o północy,
      Wór sie do Kasie tocy.
      Trak tak i t. d.
      - A cy Jezus! Maryja!
      Co ten wór nogi ma?
      Trak tak i t. d.
      Cicho, Kasiu, nie wołaj,
      Bo ja jest pOD Mikołaj.
      Tra.k tak i t. d.
      - Zebyś ty był dobry pon,
      Nie chodziłbyś
      w nocy som.
      Trak tak i t. d.
      Aleś ty jest selma syn,
      Niepoćciwy matki syn.
      Trak tak
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 17:43
      Goni mnie ksiądz,
      Goni mnie ksiądz
      Po pokoju
      w trepkach;
      Dogonił mnie,
      Wywrócił mnie,
      Za piecem na drewkach.
      A mój męzu
      Powidz księdzu,
      Co ksiądz dokazuj e:
      Ja do księdza, do spowiedzi,
      A ksiądz mnie całuje.
      Trzebaby ci, księdzu,
      Derewende zrucić,
      Trzebaby mu kazać
      Do stodoły młócić.
      Trzeba mu wyrzucić
      Zytka choć
      z pół kopy;
      Trzeba mu powybierać
      Co najwiękse snopy
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 05.11.17, 13:50
      Gnaj wołki, gnaj,
      Już biały dzień,
      Gnaj wołki ulicą,
      Niech wołki nie ryczą.
      Gnaj wołki gnaj,
      Już biały dzień.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 05.11.17, 14:05
      Otóż żniwo, dzielne dłonie Migają w nich. kosy, Już pokotem na zagonie Leżą złote kłosy (bis). Tu się chyli aż do ziemi Żniwiarek mrowisko, Żną pospiesznie wprawne dłonie, A równo, a nizko. Bo ta ziemia ukochana Matką naszą bywa, Dla biedaka, czy dla pana, Zawsze miłościwa. Tylko przylgnąć do niej trzeba Sercem i rękami, A nie szukać szczęścia, chleba Gdzieś tam za morzami.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 02.12.17, 14:12
      Poszła Karolinka do Gogolina
      A Karliczek za nią, a Karliczek za nią
      Z flaszeczką wina.

      A Karliczek za nią, a Karliczek za nią
      Z flaszeczką wina.



      Szła do Gogolina, przed sie patrzała,
      Szła do Gogolina, przed sie patrzała,
      Ani się na swego synka szykownego
      Nie obejrzała

      Ani się na swego synka szykownego
      Nie obejrzała



      Prowadźże mnie, dróżko, w ten, w szeroki świat
      Prowadźże mnie, dróżko, w ten, w szeroki świat
      Znajdę tam innego syneczka miłego
      Co mi będzie rad

      Znajdę tam innego syneczka miłego
      Co mi będzie rad



      Nie goń mnie Karliczku, czego po mnie chcesz?
      Nie goń mnie Karliczku, czego po mnie chcesz?
      Jam ci już pedziała, nie byda cię chciała,
      Sam to przeca wiesz

      Jam ci już pedziała, nie byda cię chciała,
      Sam to przeca wiesz



      Wróć się, Karolinko, bo jadą goście!
      Wróć się, Karolinko, bo jadą goście!
      Ja sie już nie wracam, ja sie już nie wracam,
      Bo są na moście.

      Ja sie już nie wracam, ja sie już nie wracam,
      Bo są na moście.



      Wróć się, Karolinko, czemu idziesz precz?
      Wróć się, Karolinko, czemu idziesz precz?
      Nie odpowiem tobie, po swojemu zrobie
      To nie twoja rzecz

      Nie odpowiem tobie, po swojemu zrobie
      To nie twoja rzecz

      www.zespolslask.pl/portal/index.php?option=com_content&task=view&id=125&Itemid=91
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 02.12.17, 14:22
      WIO KONIKU

      POWOLI CZŁAPAŁ KONIK SKRAJEM SZOSY,
      STAREGO GALAMBOSZA CIĄGNĄC WÓZ.
      WTEM PIĘKNE AUTO TRĄBIĄC WNIEBOGŁOSY,
      PRZEMKNĘŁO OBOK NICH WZBIJAJĄC KURZ.
      HEJ OJCZE,KRZYKNĄŁ SZOFER,WIDZI MI SIĘ,
      ŻE PIECHOTĄ JEDNAK PRĘDZEJ BY SIĘ SZŁO.
      A STARY MRUGNĄŁ,HEJ TY TAM URWISIE,
      PATRZ SWEGO NOSA,BO CI UTRZE KTO.

      WIO KONIKU,A JAK SIĘ POSTARASZ,
      NA KOLACJĘ ZAJEDZIEMY AKURAT.
      TOBIE OWSA NASYPIEMY ZARAZ,
      A JA Z MISKI SMACZNĄ ZUPĘ BĘDĘ JADŁ.
      A DLA NICH,CHOĆ W GODZINĘ,
      KILOMETRÓW ROBIĄ STO.
      NI ZUPY NIE MA,ANI OWSA,
      WIO KONIKU WIO.
      WIO KONIKU,DLA NICH ZIMNY GARAŻ,
      NAM SIĘ LEPIEJ ŻYJE MIMO STARYCH LAT.

      SPOTKALI ZNÓW SAMOCHÓD NA ZAKRĘCIE,
      STAŁ W MIEJSCU WYPLUWAJĄC Z RURY DYM.
      A ÓW DOWCIPNY SZOFER KLNĄC ZAWZIĘCIE,
      SCHYLONY NAD MOTOREM DŁUBAŁ W NIM.
      GALAMBOSZ DUMNIE SPOJRZAŁ NA NICH Z KOZŁA,
      HEJ CHŁOPCZE,KRZYKNĄŁ PRZEZ ZWINIĘTĄ DŁOŃ.
      PATRZ ŻEBY TA LANDARA CIĘ DOWIOZŁA,
      BO MIMO WSZYSTKO TO NIE TO CO KOŃ.

      WIO KONIKU,A JAK SIĘ POSTARASZ...

      A KIEDY WYMĘCZONY DROGĄ KONIK,
      DOBIJAŁ JUŻ DO PIERWSZYCH WIOSKI CHAT.
      ZNIENACKA RYK KLAKSONU ICH DOGONIŁ,
      SAMOCHÓD ŚMIGNĄŁ KOŁO NICH JAK WIATR.
      I NAGLE TUŻ PRZED FURTKĄ GALAMBOSZA,
      ZATRZYMAŁ SIĘ,JAK GDYBY W ZIEMIĘ WRÓSŁ.
      I SZOFER WYSIADŁ I DOPIERO,PROSZĘ,
      ROZPOZNAŁ STARY,KTO PROWADZIŁ WÓZ.

      WIO KONIKU,ZARAZ JUŻ PRZYSTANEK,
      ZARAZ W STAJNI SMACZNE SIANKO BĘDZIESZ JADŁ.
      TEN ŁOBUZIAK,TO JEST WNUK MÓJ JANEK,
      A Z NAS JUTRO ŚMIAĆ SIĘ BĘDZIE CAŁA WIEŚ.
      BO WIDZISZ STARY,MY MOŻEMY GADAĆ TO,CZY SIO,
      LECZ AUTO ZAWSZE NAS WYPRZEDZI.
      WIO KONIKU,WIO!
      WIO KONIKU,ZARAZ JUŻ PRZYSTANEK,
      NAM SIĘ DOBRZE ŻYJE MIMO STARYCH LAT.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 02.12.17, 14:30
      PO OPOLSKICH STAWACH

      Po Opolskich stawach
      Siwa gąska pływa,
      Z wielkiego kochania,
      Ba-li miłowania
      Nie rado co bywa.

      Zaszedł pod okienko,
      Zawołał: ma kochanko,
      Otwórz okieneczko,
      Moja kochaneczko,
      Pociesz mi serdeczko.

      Tobie nie otworzę,
      Zaprę i założę,
      Bobyś mnie ty ukradł
      Mój zielony wianek
      Ze strzebła, ze złota.

      Nie płacz, nie lamentuj
      Dzieciątko kolebać,
      Bo jak ja z wody powrócę,
      Bo jak ja z wody powrócę,
      Będę go piastować.
Pełna wersja