A może by my se tak pośpiywali?

    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:11
      Przekupka.
      1. Precz mj zdrogj, bo zKrakova
      :,: Jedzje panj Macjejova. :,:
      2. Njechaj będzje Bogu chvała, *
      :,: Krupi drogom dzjś sprzedała. :,: albo 1. vjersa.
      3. Córę vidam za szlachcjca,
      :,: Sama pójdę za dzjedzjca :,: także vjersz 1.
      4. Drugą vidam za młinarza
      :,: A ostatnją za krupczarza :,: także vjesz 1.
      5. Sina zrobję kasztelanem,
      :,: Ażebi bił vjelkjm panem. :,: także vjersz 1.
      6. V sjvéj czapce, v modrej suknj !
      :,: Vcź go za łeb a vpisk huknjj :}i
      7. Precz mj z drogj, bo ja jadę,
      :,: S każdim vrogjem robję zvadę
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 21:54
        Pod parasolem

        Szlak mnie trafia
        Już siódme występują roty
        Sala ciągnie mnie
        Na plażę choć nie mam ochoty
        Pod parasolem siedzi moja Sala
        Czy pada deszcz czy słońce blaski śle
        A jak australijka ciągle się opala
        A potem w wodzie moczy nogi swe
        Że każdy się przygląda z dala
        Chciałby zobaczyć choć pół ćwierci cala
        A sala z boku na bok się przewala
        I swoim kultem wodzić ciągle chce
        II
        Kiedy słońce już
        Gdzieś daje nurka za kominy
        Sala ciągnie mnie
        I robi ciągle ze mnie kpiny
        Mówi, że kąpiel dziś jest w domu w modzie
        Graty przestawiać każde tu i tam mnie
        Ja zmęczony pot kapie po brodzie
        Ona nazywa ciągle gbur i cham
        Sala pluska się w wodzie
        Jak Robinson siedzi na komodzie
        Człowiek jest mądry ale już po szkodzie
        Chciałem mięć żonę, więc ją teraz mam.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 22:02
        Kolęda bezdomnego

        Hej w dzień narodzenia syna jedynego
        Zaśpiewam kolędę człeka bezdomnego
        Co w barakach żyje, wodę jak piwo piję. Hej kolęda

        Baraki warszawskie to dławiąca zmora
        Tam ludzie kipują nawet bez doktora
        Na łeb ci woda ciecze mój kochany człecze. Hej kolęda, kolęda

        Jak się przy sobocie cwaniaki pobiją
        Wtrąć się jeno do nich to ci mordę zbiją
        Bo jak wleziesz między wrony to kracza jąk i ony. Hej kolęda, kolęda

        Choćbyś zechciał rano sobie pospać jeszcze
        Wet się wrzask rozlega aż cię biorą dreszcze
        To dzieci armia cała o żarcie się dopominała. Hej kolęda, kolęda

        Ale co to będzie, kiedy przyjdą mrozy
        Lepiej żebyś bracie poszedł spać do kozy
        Bo w kozie chociaż walą ale ci napalą. Hej kolęda, kolęda

        Magistrat warszawski kpi sobie z tej sprawy
        Choć na ścianach grzyby, sufit zielonkawy
        Zginiem tak jak wszędzie na zielono będzie. Hej kolęda, kolęda
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 22:07
        Kolęda dziada

        Był sobie raz dziadek
        Taka ci niecnota
        Jak mu nic nie dali
        To mówił :chołota:
        Modlił się żarliwie
        Wódke pił uczciwie
        Hej kolęda, kolęda
        A teraz on ciągle
        Forsę już szykuje
        Bo się chce zabawić
        W święta jak burżuje
        Kupił sobie fraka
        Z placu Kercelaka
        Hej kolęda, kolęda
        A ż chciał wyglądać
        Jak sam Maksio Linder
        Zaraz na Wołówce
        Kupił se cylinder
        Wyglądał jak hrabia
        Który psób obrabia
        Hej kolęda, kolęda
        Że święta nadchodzą
        Więc się dziadek cieszy
        Zarobek pospieszny
        I już w święta z rana
        Wódka jest pijana
        Hej kolęda, kolęda
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 22:14
        Kolęda policjanta

        Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi
        Słuchajcie starzy, słuchajcie młodzi
        I wesoło zaśpiewajcie kolędę o policjancie
        Wciąż się na mieście gimnastykuje
        Swoją pałeczką ruch reguluje
        I uważa we wszystkie strony
        Czy nie idzie kto wstawiony
        Ciężką ma służbę, każdy to przyzna
        Wdzięczna mu za to będzie ojczyzna
        Nie traćmy tedy nadziei on nas obroni od złodziei
        We dnie i w nocy
        Lecz nieraz sobie człecze narzekasz
        Zrobisz coś złego zaraz uciekasz
        Jak cię złapie ma gadane aż ci włosy dęba staną od protokołu
        Więc strzeż się bracie kiedyś wstawiony
        Żebyś nie popadł w te jego szpony
        Bowiem zamiast w swojej chacie prześpisz się w komisariacie
        Na twardej pryczy
        Lecz trudno trza się z losem pogodzić
        Gdyż jest pijany to trzeźwo chodzić
        Nie wyskakwiać z tramawaju
        Bo zapłacisz (o raju!) zaraz złotówkę
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 22:20
        Kolęda kucharki

        Przybieżeli do kucharki
        Strażaki
        I legiony z Czerniakowskie
        Fetniaki
        Każdy o coś prosi
        Pięknej panny Zosi
        I prosi....i prosi....
        A kucharka nie wie
        Co się z nią dzieje
        Tutaj strażak, tutaj fetniak
        Się śmieje
        Warząchwi złapała
        A nich kążdy drała
        Ucieka...ucieka...
        Lecz we święta przecież
        Sama nie będzie
        I legionów z pół kompani
        Zasiędzie
        I będą śpiewali
        Kotlety wybijali
        Kolęda, kolęda
        A jak się już wszyscy
        Ubawią
        To kucharkę na koszyku
        Zostawią
        Bo nasze chłopaki
        To klawe wstawiaki
        Niech żyją! Niech żyją!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 22:36
        Kolęda eksmitowanego lokatora - jak sto lat temu tak i dzisiaj

        Sąsiedzi mili, coście widzieli
        Widzieliśmy bezdomnego
        Z mieszkania wyrzuconego
        Z żoną dziećmi i rzeczami na bruk podwórza
        A co zrobił on, że utracił dom
        Był bez pracy, więc nie płacił
        I mieszkanie przez to stracił
        Dzisiaj w bramie śpi i o pracy śni
        Na czem z dziećmi spał?
        Jakie graty miał?
        Łóżki, szafka, stół bez nogi
        Do przykrycia koc nie drogi - to meble jego
        Czy kto z was słyszał jak długo mieszkał
        Mieszkał w bramie rok bez mała
        Aż opieka w to wejrzała nasza społeczna

        Aż się wierzyć nie chce że to jest kolęda z 1910 roku
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 22:42
        Kolęda urzędnika

        Jestem goły
        Lecz wesoły
        Państwowy Funkcjonariusz
        Mam rodzinę
        Odrobinę
        Jak na mnie zbyt liczną już
        Czworo dzieci, żonę, matkę
        I teściową na dokładkę
        Razem ze mną - osiem dusz
        Lecz - o rety
        Jest niestety
        Oprócz duszy ciało też
        A to ciało
        Jeść by chciało
        Jak zwyczajny głodny zwierz
        Trza napełnić osiem brzuchów
        A tu z forsą bardzo krucho
        No i rób człeku co chcesz
        Dziś jeno ale
        Jednak wcale
        Losem nie martw się, nie
        Bo odkryłem, wymyśliłem
        Sposób na kłopoty swe
        Gdy redukcje będą nowe
        To usmażę swą teściowę
        I pożywim wszyscy się
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 23:07
        Kolęda sztubaków

        Święta, oj święta - semestr nadchodzi
        Dwój na cenzurze belfer sześć spłodził
        Opuszczonych godzin kupę
        Matka da mi chyba w d...głowę
        Z wielkiej rozpaczy
        Oj na wagary sobie chodziłem
        I pensjonarki słodkie tuliłem
        Jedna dwója się upiekła
        Lecz promocja mi się wściekła
        O rany Julek!
        Miałem na lekcje forsę od mamy
        A wydałem na młode damy
        Na cukierki, na ciasteczka
        A raz była i wódeczka
        I usteczka też
        Lecz raz na słodkiej randce mnie złapał
        Jak belfer srogi i potężny papa
        Zaprosił mnie na rozmowę
        No i dobrze zmył mi głowę
        Za me romanse
        A przecież sztubak kochać się musi
        W jakiejś Kamili, Renie czy Niusi
        Musi chodzić z nią na radnku
        No i mieć dla fatygantki
        Choć trochę forsy.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 23:07
        Kolęda oprychów

        Dzisiaj w melinie
        Dzisiaj w melinie granda się piła
        Bo Mańka Klapsztos
        Bo Mańska Klapsztos frajera zrobiła
        Antoś Felkowi
        Słóweczko powi
        Od tego słówka zakrwawi główka
        Ten tego lu w buzie, a tamten se nózie
        Niby frajer wyciąga
        Agata Pryszczyk
        Agata Pryszczyk Piękna jak brzoskwinia
        A Frania Wsuńgo
        A Frania Wsuńgo pijana jak świnia
        Antoś Felkowi itd...
        Alfons trzynasty
        Alfons trzynasty pieści se niewiasty
        A jedna taka
        Aż jedna taka dała mu kopniaka
        Granda się bawi
        Choć z nosów krwawi
        A pod parkanem władza z naganem
        Czeka by móc wreszcie
        Zamknąć już w areszcie
        Całą grandę w sztos pijaną
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 23:12
        Kolęda bezdomnego II

        Gdym raz w bramie spał wśród nocy
        Miałem bardzo sen uroczy
        Bo jakby na jawie tak mi się śniło
        Że z naszą niedolą już się skończyło

        Czym prędzej się poderwałem do magistratu leciałem
        Bo mieli bezdomnym dawać mieszkania
        Że więcej ie będzie
        Po kątach spania

        W dalszym ciągu mi się śniło
        Że nam wszystkim dobrze było
        Że wszyscy pracują, że nie ma już nędzy
        Każdy z nas jest syty, nie brak pieniędzy

        Że się z głodu nikt nie słania
        Własne mamy już mieszkania
        Lecz wszystko ma koniec to dobrze znacie
        Zbudziłem się rano - w komisariacie/ w komisariacie
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 23:19
        Kolęda teściowej

        Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi
        Teściowa wściekła z drapakiem chodzi
        Wszystkich w koło tak klinuje
        A na zięcia oczekuje
        By go przywitać
        Jakże się nie ma złościć i wściekać
        Kiedy z wieczerzą musi nań czekać
        W dobrej wierze forsy dała
        Po sprawunek go wysłała a jego nie ma
        Choiny nie ma stół pusty stoi
        Teść w kącie siedzi, baby się boi
        Żegnając się ode złego
        Co chwila łyknie jednego trochę większegp
        Wreszcie północ w mieście wybiła
        Teściowa zmęczona mocno zasnęła
        Teść z tej wielkiej ucieszności
        Dobrał się do wódeczności, zdrowo popijał
        Oj co się później w mieszkaniu działo
        Staremu wałkiem też się dostało
        Ale jaka chryja była
        Kiedy zięcia policyja pod dom przywiozła
        Pokój wyglądał jak śmietnisko
        Bo w nim teściowa miała lotnisko
        Tam fruwały miski, garnki
        Stołki, szklanki, wałki, tarki co tylko było
        Dzisiaj teściowa spojrzeć się wstydzi
        Oczy podbite, prawie nie widzi
        Ale także zięć kochany
        Ma też łeb porozbijany z tego lotniska.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 23:28
        Kolęda marynarzy

        Hej w Dzień Narodzenia Syna Jedynego
        Płyną marynarze do portu Gdyńskiego
        Weseli to chłopcy
        Przed burzą strach im obcy
        Hej kolęda, kolęda
        Marzą morskie wilki, gdy staną na gruncie
        Będą wnet ich witać Marysie i Kundzie
        Każdemu się zachciewa
        Z miłości drży i śpiewa
        Hej kolęda, kolęda
        A gdy się nacieszą pod małą choinką
        Kiedy się napieszczą z drogą swą dziewczyną
        W dal siną i odmęty
        Uniosą ich okręty
        Hej kolęda, kolęda
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 23:34
        Kolęda bezrobotnych z prowincji

        Przybieżeli do Warszawy za pracą
        Bo słyszeli, że się inni bogacą
        Nabrali rozpędu
        Walą do urzędu
        Frajery, frajery

        Woźnym tylko pracy próżnej nadali
        Bo ci na łeb ich ze schodów zrzucali
        Nic tu nie wskórali
        Więc idą dalej
        Frajery, frajery

        Do stu fabryk kołatali jak w bęben
        Tu zyskali że im dali raz w zęby
        Policja ich witała
        I wodą oblewała
        Frajerów, frajerów

        W pośrednictwie ktoś im mowę wywalił
        By na złotą mannę z nieba czekali
        Zdziwił się naczelnik
        Że tacy są czelni
        Chcą pracy, chcą pracy!

        Radził by do domu zaraz wrócili
        Bo w Warszawie już za dużo użyli
        A gdy spasą wieprze
        Niech się wrócą jeszcze
        Z szyneczką na święta!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 10:40
        Pan z nieba i z łona Ojca przychodzi,
        Oto się z Maryi dziś Jezus rodzi :
        Łaski przynosi, kto o nie prosi,
        Odpuszcza grzechy, daje pociechy,
        O Panie nasz święty,
        Cud niepojęty!
        2. Przystąpmy do tronu z swemi prośbami,
        Którego oczęta spłynęły łzami,
        Niech łaska Boże ! Twoja wspomoże,
        Zlituj się Panie ! oddal karanie
        Od nas grzesznych ludzi
        Gdy trąba wzbudzi!
        Pamiętaj na dobroć, co się to stało ,
        Żeś przyjął z Maryi nikczemne ciało ,
        Panna nosiła, panna powiła,
        Grzała pieluszki, czcili pastuszki,
        Monarchy witali,
        Gdy Cię poznali.
        4. A siano i żłobek i bydląt dwoje,
        Bawiły pieszczone ciałeczko Twoje
        Powieczki łzami, jakby perłami
        Przy piersiach lsnęły, — gdy zatonęły.
        Sam robaczek w głodzie,
        A świat w wygodzie.
        5. O Panie ! Tyś z Ojca, Tyś światło z Boga,
        Ubogiś i Twoja matka uboga !
        Te czynią kroki, — Boskie wyroki,
        Aby stworzony człowiek, — korony
        Dostąpił przez Ciebie
        I mieszkał w Niebie.
        6. Wejrzyj o nadziejo ! dawco zbawienia
        Na nędznych ubogich, któremu pienia
        Oddają zorze, — ziemia i morze ,
        Co tylko czuje, — kołem się snuje,
        Jan jeszcze w żywocie
        Znał Cię w istocie.
        7: Te same czynimy Tobie i Twemu
        Ojcu i Duchowi w Bóstwie równemu
        Brzmiące okrzyki — przez swe języki
        Głębokie dzięki — święty na wieki
        Troisty , jedyny —
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 10:42
        Lulajże Jezuniu, moja perełko,
        Lulaj ulubione me pieścidełko ;
        Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj,
        A Ty Go Matuniu w płaczu utulaj.
        2. Zamknijże znużone płaczem powieczki,
        Utulie zemdlone łkaniem usteczki;
        Lulajże Jezuniu, lula|że lulaj,
        A Ty Go Matuniu, w płaczu utulaj.
        3. Dam ja Jezusowi słodkich jagódek.
        Pójdę z nim w Mateczki serca ogródek ;
        Lulajże Jezuniu , lulajże lulaj,
        A Ty Go Matuniu w płaczu utulaj
        Dam ja Jezusowi z chlebem masełka,
        Włożę ja kukiełkę w Jego jasełka;
        Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj,
        A Ty Go Matuniu, w płaczu utulaj.
        5 Lulajże piękniuchny mój Aniołeczku,
        Lulajże wdzięczniuchny świata kwiateczku ;
        Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj,
        A Ty Go Matuniu, w płaczu utulaj.
        6. Lulajże Różyczko najozdobnicjsza,
        Lulajże Lilijko najprzyjemniejsza;
        Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj,
        A Ty Go Matuniu, w płaczu utulaj.
        7. Dam ja Ci słodkiego Jezu cukierku,
        Rodzenków, migdałów, co mam w pudełku;
        Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj,
        A Ty Go Matuniu, w płaczu utulaj.
        8. Lulajże przyjemna oczkom Gwiazdeczko,
        Lulaj najśliczniejsze świata Słoneczko ;
        Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj,
        A Ty Go Matuniu, w płaczu utulaj.
        9. Dam ja maleńkiemu piękne jabłuszko,
        Matuni kochanej dam Mu serduszko;
        Lulajże Jezuniu, lulaże lulaj,
        A Ty Go Matuniu, w płaczu utulaj.
        10. Cyt, cyt, cyt! że zaśnie małe dzieciątko
        Patrz, jak to spi niby małe kurczątko
        Cyt, cyt, cyt ! ? wszyscy się ztąd zabierajcie,
        Mojego dzieciątka nie przebudzajcie; -
        Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj,
        A Ty Go Matuniu, w płaczu utulaj.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 10:43
        Powiedźcie pasterze mili,
        Gdzies'cie pod ten czas chodzili ?
        Do Betleem sławnego, witać narodzonego
        Z Panny czystej Messyjasza, zkąd pociecha rośnie nasza
        Ubogich pastuszków na ziemi,
        Gdy Boga na oko widziemy.
        2. I my byśmy tam bieżeli;
        Gdybyśmy drogę wiedzieli;
        Idźcie, pokażemy wam, tylko chciejcie wierzyć nam,
        Do Betleem prosto bieżcie, ale czyste serce nieście,
        Bo ten Pan, czysty sam szanuje,
        Takowych, sług nowych przyjmuje.
        3. A po czćmźe Go poznamy ?
        Gdyż żadnych znaków nie mamy!
        W szopie leży powity, wół z osłem pracowity
        Parą swoją nań chuchają, i dzieciątko ogrzewają,
        Jezusa Chrystusa małego,
        Poznali w nim Stwórcę swojego.
        4. A cóż mu podarujemy,
        Gdy tego Pana znajdziemy?
        Ja baranka białego, a ty weźmiesz czarnego,
        Z chęcią Jemu darujemy, o łaskę prosić będziemy,
        Nędznicy, grzesznicy na ziemi
        My, którzy zbawienia pragniemy.
        5. Znać nie chcą puścić nikogo,
        I Józef patrzy tak srogo,
        Strzegąc z Matką Dzieciątka,?co poczniem niebożątka
        Bo to tam coś niepodłego, ? zeszło z nieba wysokiego
        Na ten świat dla ludzi mizernych,
        Leżących w występkach niezmiernych.
        6. Patrz Józefie, co czynimy,
        Puść tam nas gdzie Cię prosimy,
        Do tej szopy bydlęcej ; nie oddalaj nas więcej,
        Niech to Dziecię oglądamy, bo od braci tę wieść mamy,
        Ze się Król narodził niebieski,
        Głos świadczył na Niebie anielski.
        7. Stary Józef odpowieda,
        Przystąpić do szopy nie da,
        Są tam teraz królowie, od wschodu trzej medrcowie,
        Dziecięciu dary dawają, Matkę jego pozdrawiają,
        Z niziuchnym, miluchnym ukłonem,
        W stajence przed żłobkiem", nie tronem.
        8. I nam Go także potrzeba,
        Gdyż przyszedł dla wszystkich z Nieba,
        Pójdźcie więc niebożęta, klęczą przed Nim bydlęta,
        Panu społem chwałę dajcie, Imię Jego wysławiajcie,
        Ze trzema Królami na ziemi,
        Żebyście mogli być zbawieni
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 10:44
        1. Narodził się Jezus Chrystus, bądźmy weseli,
        Chwałę mu na wysokości nucą Anieli.
        Gloria, gloria in excelsis Deo!
        2. Na kolana wół i osieł przed nim klękają,
        A swoim go Stworzycielem i Panem'znają,
        Gloria, gloria in excelsis Deo !
        i
        3. Pastuszkowie przybiegają na znak im dany,
        Cześć oddają i witają Pana nad pany.
        Gloria, gloria in excelsis Deo!
        i. Trzej królowie z podarunki gdy przyjechali,
        Mirę, kadzidło i złoto jemu dawali.
        Gloria, gloria in excelsis Deo!
        5. I my także chwałę dajmy Dzieciątku temu,
        Jako Panu nieba, ziemi, Zbawcy'naszemu.
        Gloria, gloria in excelsis Deo!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 10:45
        i. Pastćrze mili, coście widzieli?
        Widzieliśmy maleńkiego, Jezusa narodzonego,
        Syna Boskiego.
        i. Co za pałac miał? gdzie gospodą stał?
        Szopa bydłu przyzwoita I to jeszcze źle pokryta
        Pałacem była
        5. Jakie łóżeczko, ma Paniąteczko?
        Marmur twardy, żłób kamienny,
        Na tém depozy zbawienny
        Spoczywał łożu.
        4. Co za obicie, miało to dziecię?
        Wisząc z pod strzech pajęczyna, Boga i Maryi Syna
        Obiciem była.
        5 W jakiej odzieży Pan nieba leży?
        Za purpurę, perły drogie, Ustroiła Go w ubogie
        Pieluszki nędza.
        6. Czyli w wygodach, czy spał w swobodach?
        Na barłogu, ostrém sianie, delikatne spało Panie,
        A nie w łabędziach.
        7. Co za bankiety, co miał za wety?
        Piersi niewinnej Panienki,
        Nad kanar słodsze maleńki
        Kosztował Jezus.
        8. Kto assystował, kto Go pilnował?
        Wól i osieł przyklękali, Parą go swą zagrzewali,
        Dworzanie Jego.
        9. Cóż więcej było darować miło ?
        Serca własneśmy oddali, A odchodząc poklękali,
        Czołem Mu bili.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 10:47
        1. Bóg się rodzi, moc truchleje,
        Pan niebiosów obnażony,
        Ogień krzepnie, blask ciemnieje,
        Ma granice nieskończony,
        Wgardzony, okryty chwałą,
        Śmiertelny, Król nad królami,
        A Słowo Ciałem się stało
        I mieszkało między nami.
        2. Cóż masz Niebo nad ziemiany ?
        Bóg porzucił szczęście twoje,
        Wszedł między lud ukochany,
        Dzieląc z nim trudy i znoje,
        Nie mało cierpiał, nie mało ,
        Żeśmy byli winni sami,
        A Słowo Ciałem się się stało
        I mieszkało między nami.
        3. W nędznej szopie urodzony,
        Żłób mu za kolebkę dano,
        Cóż jesl czém był otoczony?
        Bydło, pasterze i siano,
        Ubodzy, was to spotkało ,
        Witać Go przed bogaczami,
        A Słowo Ciałem się stało
        I mieszkało między nami
        4. Potem królowie widziani,
        Cisną się między prostotą,
        Niosąc dary Panu w dani,
        Myrrhe , kadzidło i złoto ,
        Bóstwo to razem zmieszało,
        Z wieśniaczemi ofiarami,
        A Słowo Ciałem się stało
        I mieszkało między nami.
        5. Podnieś' rękę Boże Dziecię
        Błogosław ojczyznę miłą,
        W dobrych radach w dobrym bycie,
        Wspieraj jé"j siłę swą siłą,
        Dóm nasz i majętność całą,
        I twoje wioski z miastami,
        A Słowo Ciałem sie stało
        I mieszkało między nami.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 10:48
        4. Bóg się rodzi, gwiazda wschodzi, Trzej Królowie
        od Wschodu,
        Tu z darami, ofiarami, każdy swego narodu,
        Do Betleem, gdzie złożony,
        Z Panny Chrystus narodzony,
        Idą z licznemi dary.
        2. Murzynowie Arabowie, z Tarsu są to królowie ,
        Nauczeni, oświeceni, święci trzej Monarchowie,
        Przez Proroka Balaama,
        To potwierdza gwiazda sama,
        Spieszą z dworem do szopy.
        3. Nie leniwi, lecz skwapliwi, swoje kraje rzucają,
        A w te strony swe korony, Panu z serca składają,
        Jeruzalem nawiedzając,
        1 Heroda się pytając,
        Gdzie Król Chrystus narodzon?
        4. Herod wita, królów, pyta : Co to za Król na świecie ?
        Obiecany i przysłany, w którym Judzkim powiecie?
        (lo przed wieki już Prorocy,
        O niebieskiej Jego mocy,
        Piszą z Ducha Świętego ?
        5. Nawiedziwszy, pozdrowiwszy, Jeruzalem żegnają,
        A bez zwłoki, spieszne kroki do szopki się zwracają,
        Melchior i z Baltazarem,
        Kasper z znacznym złota darem,
        Do Betleem przychodzą.
        5. Lubo w żłobie, jednak sobie Dziecię Boga szacują,
        Otworzywszy, skarb złożywszy, wonność, mirrę darują
        I w najczystsze Marji ręce,
        Matce Bożej swej Panience,
        Wdzięczne dary złożyli.
        7. Złoto Pana, a kapłana kadzidło oznaczało,
        Mirra smakiem, męki znakiem w tych darach wyrażało
        ,
        Co królowie gdy oddali,
        Pana w żłobku pożegnali,
        Boga Matkę Maryą.
        8. Wiec my dary, serc ofiary, dajmy Panu z królami,
        Miłość w złocie, wonie w cnocie, mirrę gorzką
        z trudami,
        Prosząc Pana zrodzonego ,
        Boga w żłobku złożonego,
        By nas niebem darował.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 10:50
        i. Śliczna Panienka Jezusa zrodziła,
        W stajni powiwszy, siankiem Go okryła.
        0 siano, siano, siano, jak lilija ,
        Na którem kładzie Jezusa Marya.
        2. Czemuż litości, nie masz Panno droga,
        Żeś w liche siano uwinęła Boga.
        O siano, siano, siano kwiecie drogi,
        Że się na tobie kładzie Pan ubogi.
        3. Dziwna na świecie stała się odmiana,
        Że Nazareński kwiat rzucon do siana.
        0 siano, siano, co to w tobie było,
        Żeś będąc siano , w kwiat się obróciło.
        4. Lecz to dziwniejsza, że Pan ogniem bywszy,
        W siano się ukrył, siana nie spaliwszy.
        0 siano , siano, czemuż nie gorejesz,
        Czemu przynajmniej Pana nie zagrzejesz?
        5 Już to nie w cierniu jest kwiat lilijowy,
        Lecz z siana wyrósł przez grzech Adamowy,
        0 siano, siano, o błogosławione,
        Na którem Jezus, Dziecię jest złożone.
        6. Szczęśliwa łąko, któraś temu sianu
        Stać się kazała na pościółkę Panu.
        0 siano, siano, wszystek kwiat różany,
        Przechodzisz dzisiaj narcyz, tulipany.
        7. Szczęśliwa kosa , co to siano ścięła,
        Bo Jezusowi za złoto stanęła.
        0 siano, siano, zapach w tobie drogi,
        Którym przechodzisz na świecie kwiat mnogi.
        8. Szczęśliwe ręce te zaprawdę były,
        Co dla Jezusa to siano kosiły.
        0 siano, siano, godneźeś to było,
        By się na tobie Bóstwo położyło.
        9. Przeklął był ludzkie Bóg dla grzechów plemię,
        Leżąc na sianie, dziś poświęca ziemię.
        0 siano, siano, gdy piastujesz Boga,
        Nam się przez ciebie ściele w Niebo droga.
        10. Dobrze rzekł Dawid ukoronowany,
        I że do bydląt człowiek przyrównany.
        O siano siano, coś ty narobiło,
        Żeś Boga między bydlęta złożyło!
        H. Wynijdź królestwo światowe do Pana,
        Patrz, jak twój leży Król na wiązce siana.
        O siano, siano, królewskie bławaty
        Przechodzisz w cenie, świata majestaty.
        12. Wynijdź już książę z złotego pokoja,
        Niech Go okryje siankiem ręka twoja.
        O siano, siano, o nie przepłacone,
        Godne, byś było w raju położone.
        13. Złóżcie na sianie berła i korony,
        Panu małemu każdy z swojej strony.
        O siano, siano, mój klejnocie drogi,
        Gdy się na tobie kładzie Pan ubogi
        14. Nietylko starzy kwapcie się do Pana,
        Ale i młodzi pośpieszcie do siana.
        O siano, siano, tak sobie śpiewajcie ,
        Pana Jezusa siankiem okrywajcie.
        15. Nie bądźcież gorsi nad osła gnuśnego,
        Który na sianie poznał Pana swego.
        O siano, siano , daj się wziąść każdemu,
        Niech cię zaniosę Jezusowi memu.
        16. W ostatku i my, pójdźmy też do Pana ,
        A po kolędzie weźmy wiązkę siana.
        O siano, siano, przyjmij od nas Panie,
        A nam za siano daj w Niebie mieszkanie.
        17. Abyśmy z Tobą tam na wieki byli,
        Ciebie z świętymi społecznie chwalili.
        Wszak na toś w siano raczył się uwinąć,
        By człowiek grzeszny mógł nieba nie minąć
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 10:51
        K o l e n d a
        na dobranoc Dzieciątkowi Jezus.
        Usnąłeś Jezu na Maryi tonie
        I my Cię takie już pożegnamy,
        Twojej się wszyscy oddając obronie,
        Do pracy naszej wesoło wracamy.
        Ciebie żegnamy o Niepokalana
        Panno , coś światu Jezusa wydala
        Tyś odtąd matką nam ukochaną ,
        I Opiekunką naszą została.
        Żegnamy Ciebie starcze, co przy żłobie
        Strzeiesz Maryi, Jezusa małego,
        Święty Józefie w każdej życia dobie
        Chciejże być stróżem i serca naszego
        Sercem dziecinnćm Jezu Ćig zegnamy,
        Bośmy się z Tobą dzisiaj dziećmi stali
        Choć się od żłobku Twego oddalamy, ? i
        Daj byśmy sercem przy Tobie zostali.
        Wszakże twojémi my towarzyszami,
        Żyć i umierać chcemy dla Twej chwały,
        Jeżeli tyłko Ty zostaniesz z nami
        Nic nie przemoże przeciw nam świat cały
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 10:59
        Kolenda Szewca

        Hej w Dzień Narodzenia Dzieciątka Małego
        Zaśpiewam kolędę szewca warszawskiego
        Co skóry żałował
        Tekturę pakował hej kolęda, kolęda
        Znałem raz majsterka wielkiego wstawiaka
        Co robił karierę na placu Karcelaka
        A że wciąż pchał tekturę
        Zerżnęli mu skórę, hej kolęda, kolęda
        Jak go raz złapali mój ty miły Boże
        To go tak naleli, że chodzić nie może
        Mówi teraz wszędzie
        Że tak robić nie będzie, hej kolęda, kolęa
        Lepiej mocne buty ze skóry budować
        Niż dostać po gębie i potem chorować
        Niech każdy z was pamięta
        Że nadchodzą święta, hej kolęda, kolęda!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 11:03
        Kolenda zecera (kolęda z okresu I wojny światowej)

        Smutna dziś kolenda zecera biednego
        Niema na mięsiwo ani na "jednego"
        Bo te pryncypały forsy mało dały
        Żeby im wystarczyło
        Lecz cóż biedny człowiek ma dziś do gadania
        Kiedy tylu ludzi bez roboty gania
        Jak mu się postawi to go wnet odprawi
        I na bruku zostania
        Wiec chociaż niema lecz cichutko siedzi
        Gdyż boi się jego przykrej odpowiedzi
        A pryncypał chodzi, nic go nie obchodzi
        Tylko własny brzuszyna
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 11:09
        Kolęda szofera

        W radzie leży, któż uwierzy
        Że samochód defekt miał
        Krew się reje z kilku ciał
        Nim na niebie błysła gwiazda
        Kawalerska prysła jazda
        [size=10]********[/color]Bo karambol wnet się stał!
        Zamiast wozu naoliwił
        Siebie szofer, że aż fe
        Wszystko było by w porządku
        Gdyby jedną albo dwie
        Lecz butelek pięć wysączył
        I już szóstej nie dokończył
        ********Kierownicę trzymał źle
        Cieszył się na myśl o święcie
        I na dobry liczył zysk
        W drzewo wyrżnął na zakręcie
        Pierwszy frunął sam na pysk
        Wywaliwszy wszystkich w błoto
        Auto na szmelc pogruchotał
        ********Teraz sprawę będzie miał!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 11:13
        Kolenda panny do wszystkiego

        Hej w Dzień Narodzenia panna do wszystkiego,
        Która miała miejsce u państwa bogatego
        Sprzątała noc i dzień
        Przez calutki tydzień
        Hej koledna, kolenda
        Wytrzepany dywan i poduszka
        Wyparzony z pluskiew zrąb każdego łóżka
        I choć mdleją nogi
        Świecą się podłogi
        Hej kolenda, kolenda
        Pani ją poklepuje, a znów ruga pani
        Panicz ciągle szczypie, przytem okiem mruga
        Lecz grać będzie gamę
        Dostała starą piżamę
        Hej kolenda, kolenda
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 11:18
        Kolenda golobrody

        Wśród nocnej ciszy, świat spowiły mgły
        Fryzjer w rezurze jeszcze strzyże łby
        Goli karki, goli brody
        Brakło już kolońskiej wody
        I weżetalu i weżetalu
        Klientek masa, klientów wiele
        Zbiegli się wszyscy jak na wesele
        Już się pendzle postrzępiły
        Brzytwy całkiem potępiły
        Od tej roboty, od tej roboty
        Za każdy zabieg ci bez różnicy
        Pięćdziesiąt procent drożej dziś liczy
        Niby paskarz zdziera skórę
        Gdy ma dużą konjukturę
        Nasz golibroda, nasz golibroda
        A gdy skończy się świąteczna praca
        Choć z przemęczenia krzyż sobie maca
        Rękę weźmie na opaskę
        Fest zaleje się na gwiazdkę
        Z wielkiej radości, z wielkiej radości
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 11:22
        Kolenda Gospodarza

        Wśród lokatorów popłoch się rodzi
        Gospodarz wściekły po sądach chodzi
        Nie chce nikogo żałować
        Tylko z mieszkań eksmitować na Nowy Roczek
        Nie zważa na to że bezrobocie
        Że będą z dziećmi mieszkać na słocie
        Wyzuty z serca, z sumienia
        W Dzień Bożego Narodzenia sam będzie syty
        Lecz kiedy zabrzmi wigilijny śpiew
        W sercach bezdomnych wzbudzi żal i gniew
        Którzy głodni w bramie domu
        Płakać będą po kryjomu z wielkiej żałości
        Więc cni panowie i gospodarze
        Nie czyńcie tego co Bóg nie każe
        Niechaj w święta Narodzenia
        Nikt bez dachu pożywienia z biednych nie będzie
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 11:25
        Kolenda pijaka

        W bramie leży, któż pobieży
        Pijaczynę ratować
        Denaturkę, politurkę
        Biedak musi kupować
        Wódka ciągle jest za droga
        Więc się zalał tam la Boga
        Zatruł się skażoniakiem
        Zmokł jak kura, nos jak burak
        Do rynsztoka się zwali
        Straci oczy i zamroczy
        We łbie mi się jak w balji
        Nie pij denaturatu ale
        Gdy na wódkęnie masz wcale
        Magistracką wodę chlaj!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 11:29
        Koledna magistracka

        Magistrat warszawski ma porządek stary
        Wylewa ulice, psuje trotuary
        Choć ludzie giną z nędzy, nie brak mu pieniędzy
        Hej kolęda, kolęda
        Z kin, knajp, dansingów ma on forsy dosyć
        Ludek nasz wesoły, nie trzeba go prosić
        Lecz gdy trza dać na szkoły narzeka że jest goły
        Hej kolęda, kolęda
        Bezrobotnych rzesze jeszcze się tułają
        Z mieszkań choć ochrona również wyrzucają
        Co to się dziać będzie, kiedy zima przyjdzie
        Hej kolęda, kolęda
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 11:32
        Koledna rzeźnika

        Wśród nocnej ciszy
        Głos się rozchodzi
        Czy tak się robić
        Na Święta godzi
        Kiedy rzeźnik miast z świniny
        Narobił kiełbas z koniny
        A kiszek z bułki
        W Noc Wigilijną
        Gdy człek podpije
        Potem się w kurczach
        Boleściach wije
        Gdy zagrychę zje czasami
        Od rzeźnika z trychninami
        Wnet biedak kona
        Ze złości wtedy
        Trzęsie nas febra
        Chcesz rzeźnikowi
        Połamać żebra
        Albo pogruchotać schaby
        I po krzyżu dać mu aby
        Sam nie był świnia
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 11:37
        Koledna pilotów

        W tej kolędzie co dziś będzie niech każdy się cieszy
        Dzielny lotnik do rodzinny na opłatek śpieszy
        Nie straszna mu burza leci orła lotem
        By słońce zaświeciło Polsce sławy złotem

        Chociaż wrodzy na nas dybią i grożą nam krwawo
        Lecz ufajmy, że zwycięstwo czeka na nas sławą
        Nie straszna nam groźba bojaźni nie znamy
        Wystaszym go z granic własnymi skrzydłami

        Słońce wschodzi, Bóg się rodzi, anieli śpiewają
        Wrogie chmury ich śpiewanie wokół rozpędzają
        W jedności i zgodzie wytrwale pracujmy
        Gdy będzie potrzeba swej krwi nie żałjmy

        Więc wesoło zaśpiewajmy dzieciątku małemu
        W Wolnej Polsce na pamiątkę dziś urodzonemu
        Niech z żłobka swojego Polsce błogosławi
        A w razie potrzeby za nami się wstawi
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 11:41
        Koledna Nowobogackiego

        Kiedyś dostawy miałem na wolnie
        Dzięki nim teraz żyje spokojnie
        Ciągnąłem ogromne zyski
        Często brałem też po pysku
        Różnie bywało...
        W końcu zebrałem forsy jak lodu
        O której śniłem jeszcze za młodu
        Kupiłem trzy kamienice
        W najpiękniejszej dziś dzielnicy
        Jeszcze mi mało
        Mam duże auto Mercedesa - Benc
        Niem po mieście jeżdżę sobie więc
        Chodzić nie chcę na piechotę
        Jak mam w banku tyle złota
        Jestem wielki pan...
        Nic mnie nie wzrusza bezrobotnych los
        W palce wycieram zamiast w chustkę nos
        Jednak wszyscy mnie szanują
        Bowiem forsę a mną czują
        OJ da dana dan
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 11:46
        Kolenda wyeksmitowanego

        Przybieżeli z komornikiem handlarze
        Z licytacji wsio kupili, ajakże
        Nie płacili komornego
        Wiec wyrzucili jego
        na schody! na schody!
        Gospodarz mieszkanie sprzedał innemu
        W ubikacji przyszło mieszkać biednemu
        Tam w ciepłym kącie czeka
        Że może opiela
        Społeczna da mieszkanie!
        Choć do pracy zdrowe ręce posiada
        Bez roboty i mieszkania wciąż biada
        Zmarznie o chłodzie, głodzie
        Zlitujże się narodzie
        I daj mu przytułek!
        Gdy bochenek chleba ukradł gdzieś dalej
        To go zaraz policjanci złapali
        Wsadzili go do paki
        I byt jaki - taki
        mieć będzie, mieć będzie
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 11:56
        Koledna zięcia

        Znałem zięcia co był dobry w to wierzę
        Bo z teściową razem klepał pacierze
        Mył garnki i szorował
        Podłogi froterował aż miło aż miło
        A we święta w pięknej zgodzie pospołu
        Zasiadali do wigilii do stołu
        By więc tradycja była
        Choinka się świeciła co roku co roku
        Więc i teraz strojąc wdzięczną swą minę
        Kazała mu kupić świczek - choinę
        Dwie dychy złotych dała
        I z domu wygnałą na plac Karcelego
        Przyleciał zięć na Karcelak aż zgrzany
        Kupić chojak dla teściowej kochanej
        Lecz spotkał znajomego
        Więc wdepli na jednego małego małego
        I tak sobie wesoło podpili
        Że aż się w komisariacie zbudzili
        A że się tak uchlali
        Protokolik dostali pięć złotych od łebka
        A gdy do dom zięć powrócił nad ranem
        W łeb oberwał od teściowej polanem
        Oj jaka draka było bo teściowa waliła
        Co w rękę popadło
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 19.12.15, 21:15
        Szczęśliwy pastuszek przy swojej prostocie
        Niżeli Książęta co się błyszczą w złocie
        Choć pod gołem niebem prześpi się pod miedzą
        Gdy Ci miękko leżą i przysmacki jedzą
        Ich roskosy taki skutek
        Że w weselu mają smutek
        A pastuch choć nędzny, goły
        Przecież w biedzie swej wesoły
        A jesce nie bacę zeby moje ocy
        Oglądały kiedy takie ślicne nocy
        Jak dzisiejsa nocka nie wiem co się dzieje
        Jesce gwiazdy świecą opółnocku dnieje
        Weno! Wneo! słońce świeci
        Jakieś wojsko z nieba leci
        Zdaje mi się że śpiewają
        Ogniem ziemię zapalają
        Maciek: Stachu! Stach: A cego?
        Maciek: Gwałtu! Stach" Co złego?
        Maciek: Nie zleć to tylko gdzieś wdzięcne głosy
        Stach: To wyskoc
        Maciek: Ach wiedz mi bo w ogniu są niebiosy
        Stach: Ogrzej się
        Maciek: Żart na stronę
        Stach: Czy prawda
        Maciek:Widzisz łunę[/i]
        Stach: A to co?
        Daj mi sam sukmanę co wskok wstanę
        Niech oko zobaczy co to znacy
        O niescęśliwa taka godzina
        Smutnać to będzie jakaś nowina
        Maciek Ni jeno wstań chyzo, nie breć wiele
        Będzies miał wnet smutek, wnet wesele
        Stach: A kędys ta łuna co sam o niej brydzisz?
        Maciek: La Boga cyś ślepy cy jesce nie wudzis?
        Przetrzej jenoo ocy spojrzej w prawą stronę
        Nad samem Belteem widać wielką łunę
        Stach: Oj prawdać już widzę ale to nie zarty
        Tyś mi prawdę mówił ja byłem uparty
        Mój Maćku, mój ślicny, cóż więc uczyniwa
        Ja myślę - najlepiej drugich pobudziwa
        Maciek: Pockaj jedno trochę jesce nie chodź Stachu
        Może nadaremno narobiłeś strachu
        Sam sobie nie wierzę, może mi się marzy
        Trzeby by uważać co się to tu zdarzy
        Stach" Ej kogoż kaduka będzies dłużej cekał
        Ja krzyknę na drugich, sam będę uciekał
        Com prędziej tem lepiej ze bydło zajmiemy
        BO jak się spóźnimy do scętu zginiemy
        Maciek: Zebyś był cierpliwy słysałbyś śpiewanie
        Ale kiedy niechces niechze się tak stanie
        Ićmys więc wołajmy niech wsyscy wstawają
        Mnie się wsytko zdaje Janieli śpiewają
        Maciek i Stach: Bartek, Symek, Walek, Tomek, Wojtek, Kba
        Gwałtu wstańcie chyzo, bo nad wami zguna
        Mere jak porżnięci wszyscy tęgo śpicie
        Już dawco wrzescywa a wy nie słuysycie
        Obudzeni: A ceguż wrzescyta, cuż się złego stało
        Pewnie nasą trzodę niescęście spotkało
        Albo się wam co śni albo dusi zmora
        Możeście też sobie podpili z wiecora
        Stach" Takci ja też mówił jak mię Maciek budził
        Wstać mi się nie chciało, kęs zem się nie znudził
        Myślałem że przez sen ten nocny maruda
        Wszescąc opowiadał jakieś nowe cuda
        Maciek: Wstawajta no bracia w wsystko ujrzycie
        Cuda nie słychane, którym nie wierzycie
        Gdyby cięzkim młotem serce we mnie bije
        MOże już żaden z was jutra nie dożyje
        Wszyscy: Gwałtu! Niebo gore, ziemia się zapala
        Juzze na cały świat niescęście się zwala
        Uciekajwa ruchło nnie ma co tu cekać
        Dyć lepiej za wcasu niż późno uciekać
        Walek: Dyś stary nas Bartos jest cłowiek piśmienny
        Jemu można wierzyć bo jest dość sumienny
        Możem go się spytać toć to nie zawadzi
        A potem ucynić jak on nam poradzi
        Wszyscy: Miły nas Bartosie jakże nam radzicie
        Juzci wy się lepiej pewno na tem znacie
        Bo umiecie cytać, stare lata macie
        Bartos: Pocekajcie no bracia aż cłek pomiarkuje
        To światło jest z nieba co się połyskuje
        To zaś ślicne wojsko co hań widać w bieli
        Jako się domyślam ze to są Janieli
        Uspokujcie się moje miłe dzieci
        Oto jeden z tamtych Janioł do nas leci
        Wszyscy na kolana razem pokękajwa
        Cego od nas ząda dobrze uważajwa
        Szczęśliwi ziemianie nie trwóżcie się wiele
        Oto opowiadam wielkie wam wesele
        W mieście Dawidowem Chrystus się narodził
        Pan oraz Zbawiciel by was wyswobodził
        Idźże do Betlejem, prędko pospieszajcie
        To słowo wcielone wszyscy oglądajcie
        Znajdziedzie niemowlą nowo - narodzone
        Powite w pieluszki w żłobie położone
        O jakaż to nuta, cóż to za śpiewanie
        Pewnie żadnego z nas na takie nie stanie
        Co za śliczne głosy, jak wdzięczna kapela
        Idzie pod niebiosy, serce rozwesela
        Otóż mili bracia samiście słyszeli
        Ci święci Janieli teraz powiedzieli
        Lec nie wiem cyliście zrozumieli wsyscy
        Ze nam iść kazali gdzie się światło błyscy
        Już ja wcale pierwsy nie pojmuję tego
        Każą iść do Betleem a nie wiem dlacego?
        Od światła wielkiego kęs cłek nie oślepnie
        Serce radość cuje a krem z strachu krzepnie
        Oto niech nam Bartos lepiej wytłumacy
        Cy nie Messyjasa ten Zbawiciel znacy
        O którym słysałem co starzy gadali
        Ze go Bóg obiecał światu powiadali
        Toś nie co Bóg stworzył cłowielka pierwsego
        Dał mu przykazania próbujący jego
        Lec cłowiek niebacny złomał przykazanie
        A przeto zasłużył na wiecne karanie
        Byłby naród ludzki wiecnie pokutował
        W piekle gdyby się Bóg nad nim nie zmiłował
        Lec dobry obiecał zesłać Syna swego
        Azeby odkupił cłowieka grzesznego
        Oto się narodził ten to Odkupiciel
        Jak powiedział Janioł, Chrystus nas Zbawiciel
        Więc jemu dziś od nas ma być ceś oddana
        Pućmys do Beleem witać tego Pana
        Jakże podarunków zadnych ie weźniemy
        Z gołemi rękami przed Panem staniemy
        Wsakze kiedy idzem do nasego państwa
        Niesiem podarunki na dowód poddaństwa
        Więc wy gospodarze biegajcie do domu
        Przygotujcie dary jakie Bóg da komu
        Toć mu się podoba ubóstwo podściwe
        Nad zbiory bogactwa a niesprawiedliwe
        Wy zaś parobcaki co darów nie macie
        Na fujarkach, dutkach i trąbkach zagracie
        A ty zaś Michale na twej ducymeli
        Będzies mrucał basem przy wdzięcnej kapeli
        Tak też wsyscy pójdą a kto dojrzy trzody
        Może wilcy przyjdą i narobią szkody
        A z tego wszystkoego taki będzie skutek
        Wilcy zjedzą bydło, nam zostawią smutek
        Ej co ty się trwożys trzoda nie uciece
        Niech ją Bóg najswiętsy ma w swojej opiece
        Spiesmy się a ićmy i opuśćmy trzodę
        Wilcy tu nie chodzą na swoją wygodę
        No miły Bartosu juz gotowe dary
        Już też i parobcy przynieśli fujary
        I trąbki i dutki jakeś rozporządził
        Prowadźże nas teraz zważaj byś nie zbłądził
        Pockajta no trochę, skocę po barana
        Żebym ja też zaniósł ofiarę dla Pana
        Wnet ja się uwinę, wy soboe postujcie
        Tyczasem muzycy wase dudki strójcie
        Jusci dudy strojne lec cuż będziem grali
        Powiedz żebyśmy się na jedno zgadzali
        Dobrzeby też było jaką piosnkę śpiewać
        Boby lepiej było śpiewaniu przygrywać
        Oto jak ja myślę że najlepiej będzie
        Zagrać ową piosnkę co to po kolędzie
        Wiec teraz przez drogę na próbę zagrajcie
        Powoli a razem wszyscy się zgadzajcie.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 19.12.15, 22:03
        Po kolędzie z tą kapelą do Betleem pójdziemy
        Tego Boga wcielonego dziś oglądać będziemy
        O jak wielkie nas pastuszków szczęście dziś spotkało
        Gdy się nam wojsko niebieskie jawnie oglądać dało
        Gdy Gloria in excelsis deo śpiewali
        A nam biegać do Betlejem kazali!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 19.12.15, 22:05
        Stańcie porządkiem przed Świętym Dzieciątkiem
        Darów dobywajcie przed żłobem składajcie
        Wy drudzy na swojej muzyce zagrajcie
        My będziem śpiewali tylko się zgadzajcie!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 19.12.15, 22:09
        Ach ubogi w żłobie cóż ja widzę w tobie
        Droższy widok niż ma niebo w maleńkiej osobie
        Zbawicielu drogi, takżeś to ubogi
        Opuściłem śliczne niebo obrałeś barłogi
        Czyżeś nie mógł sobie w największej ozdobie
        Obrać pałacu drogiego nie w tym leżeć żłobie
        Gdy na świat przybywasz grzechy z niego zmywasz
        A na zmycie tej sprosności gorzkie łzy wylewasz
        Któż tu nie struchelej wszystek nie zdrętwieje
        Któż cię widząc płaczącego łzami się nie zaleje.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 23.12.15, 18:27
        Witaj Jezu nasz kochany
        Zbawicielu pożądany
        Witaj jedyna pociecho
        Tobie pieśni naszych echo
        Wszechmogący wielki Boże
        Któż Twą dobroć pojąć może
        Którą stworzeniu wyłuszczasz
        Gdy dla nas niebo opuszczasz
        Na świat zstępujesz
        Będąc Panem, będąc Bogiem
        Ziemskim nie gardzisz barłogiem
        Na bogactwa nic nie godzisz
        W podłej stajence się rodzisz
        Jezu kochany
        Królem będąc nad wiekami
        Tu otoczon bydlętami
        Złożon na sianku zostajesz
        Śmierci dla nas się poddajesz
        Radość Jego jest być z nami
        Tu ubogiemi
        Z łona ojca nam zesłany
        Zbawiciel nasz Pan nad pany
        Porzuca dziedzictwo swoje
        Dzieli prace, trudy znoje
        Z tobą stworzenie.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 23.12.15, 18:33
        Ach zła Ewa narobiła
        Kłopotu nam nabawiła
        Z wężem sama rozmawiała
        I jabłuszka kosztowała
        Adam z raju wypędzony
        Zostawił płód zarażony
        Ale go z kłopotu tego
        Matka Syna przedwiecznego
        Robak chytry zwiódł mężatkę
        Za tę winę sam wpadł w klatkę
        Bo mu głowę podeptała
        Która od wieku przyjść miała
        Czego dawno pożądali
        Cni ojcowie oglądali
        Już dziś są wypełnione
        Od proroków objawione
        Słowa święte
        Dziś we żłobie odpoczywa
        Z nieba zszedłszy prawda żywa
        Które nie będzie zawarte
        Że zbawiciel
        Owszem na wieki otwarte
        Od Aniołów ogłoszony
        Z Panny w stajni narodzony
        Skąd wesele nam przynosi
        Miły pokój ludziom głosi.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 23.12.15, 18:39
        A cóż to za dziecię
        Przecież pilnie i usilnie jakie to powicie
        Pan to jest nad Pany dziś z nieba zesłany
        Pan wysoki spieszcie kroki
        Wszakże się dowiecie
        A być że to może czy Pańskie to łoże
        W tym żłobeczku na sianeczku leżysz mocny Boże
        Zimno członki ściska z ocząt łyży wyciska
        Któż Panięciu, któż dziecięciu płakać nie pomoże
        Tak to Majestacie mieścisz się w tej chacie
        Wszechmocnego, niezmiernego w ludzkiej kryjesz szacie
        W pieluszki krępuje, matka i całuje
        Związanego, żłożonego otóż Pana macie
        Cóż to za przyczyna pociecho jednyna
        Że w posturze i w figurze stawiasz ziemi Syna
        Miłość to sprawiła że uczłowieczyła
        Kompensować i wetować jest samą słusznością
        Pokłon uniżony przyjmij utajony
        W ludzkim ciele już się ściele człek z uniżonością
        Całujem rączęta, które grzechów pęta
        Pozrywały rącząta, które grzechów pęta
        Pozrywały, potargały skąd nam wolność święta
        Największy szacunek serca podarunek.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 23.12.15, 18:57
        A cóż z tą dzieciną będziemy czynili
        Pastuszkowie mili, że się nam kwili
        Zaśpiewajmy mu wesoło
        I obróćmy się z nim w koło
        Podobno dzieciątko że głodne płacze
        Dla tego tak z nami nie rado skacze
        Więc ja mu dam kukiełeczkę
        I masełka osełeczkę
        Czy bez Matuleńki płacze dziecina
        Więc ją do miłego zaprośmy syna
        Mama mama do dziecięcia
        Utul tego płacz panięcia
        Czy dla tego płacze mój złoty duszka
        Że nie ma Józefa w domu staruszka
        Że nie ma Józefa zawołajmy
        I ciesząc go zaśpiewajmy
        Albo pacholęciu w dudki zagrajmy
        I na piszczałeczkach rozweselajmy
        Skacz robaczku mój malutki
        Nie tak nie tak cieszcie małą dziecinę
        Ja mu wnet laleczkę piękną uwinę
        Jeszcze i kąpiołkę mu nagotujmy
        Na kąpiel serdecznych łez nie żałujmy
        O dziecino
        Ja już płaczę ty się utul
        Jużci nie chce płakać dziecina dłużej
        Ale ukojone oczęta mruży
        Więc go włóżmy w kolebeczkę
        Zaśpiewajmy mu piosneczkę
        Ale drżysz od zimna mój Aniołeczku
        Leżąc w tym kamiennym zimnym żłobeczku
        Więc z osiołkiem, razem z wołem
        Chuchać będziem na cię społem
        Pókiż tego będzie dość tego dzieci
        A czemuż nie idzie spać drugi, trzeci
        Dosyć osioł i wół beczy
        Budzę dziecię nie do rzeczy.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 23.12.15, 19:05
        Anieli w niebie śpiewają
        Bogu cześć, chwałę oddają
        Wesele opowiadają
        Wszemu świata znać dawają
        Narodził się nam Zbawiciel
        Wszego świata Odkupiciel
        Izajasz prorokował
        Że się z Panny narodził
        By świat z grzechów wyswobodził
        Anioł pasterzom objawił
        Że się na świat Jezus zjawił
        W Betlejem żydowskim mieście
        Tam się do niego pośpieszcie
        Leży w żłobie łzy roniący
        Zbawiciel nasz wszechmogący
        Wdzięczna to nowina była
        Panna syna porodziła
        Śpiewajmyż mu nowe pienie
        Za to jego narodzenie
        Cześć chwała na wysokości
        Pokój ludziom na niskości
        Niech Bóg pochwalony będzie
        W niebie na ziemi i wszędzie
        Jezu mocny królewiczu
        Użycz z twej szczodrej prawicy
        Gospodarzowi i temu
        Domowi jego wszystkiemu
        Błogosław na wszystkim szczodrze
        Niech się na z łaski twej dobrze
        Z dziatkami, małżonką jego
        Niech nie doznają złego
        W tym roku i w innych wiele
        Póki dusza jest w ich ciele
        Gospodarzu szczodry Panie
        Przyjmij od nas to śpiewanie
        A podaj nam rękę szczodrą
        A już zatem miej noc dobrą
        Daszli wiele uniesiony
        Daszli mało nie wzgardzony
        Jeśli nie dasz nie łaj jednak
        Słowo dobrze pójdzie nam w smak
        Za kolędę dziękujemy
        Inszym czasem co weźmemy,
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 23.12.15, 19:11
        Anioł Pański otoczony światłością dokoła
        Objawia się dziś pastuszkową i tak na nich woła
        Wraz wraz Pasterze grając skoczno na lirze
        Do Betlejem bieżcie dzieciątko ucieszcie
        Narodził się wam Zbawiciel z dawna pożądany
        Który skruszy moc czartowska i piekła kajdany
        Wraz wraz Pasterze...
        Ten jest synem najwyższego równy Ojcu w Bóstwie
        Dziś dla zbawienia waszego rodzi się w ubóstwie
        O dla tego was pastuszków ciście w nędznym stanie
        Wzywa najprzod przed innymi na swe powitanie
        Idźcież spieszno a znajdziecie ten skarb znamienitu
        Leży w żłobie w ubożuchne pieluszki powity
        Gdy przyjdziecie upadniecie przed nim na kolana
        Oddacie mu pokłon Boski uznacie za Pana
        On wam jeszcze w tym żywocie da łaski obfite
        A po śmierci w chwale swojej szczęście nieprzeżyte.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:24
        Od pierwszej kolędy polskiej, przekazanej nam w rękopisie z roku 1424, do naszych czasów, w których twórczość kolędowa nie zanikła, przeszły te kolędy przez tę samą ewolucję literacką, co całe piśmiennictwo polskie. Są dziełem najrozmaitszych autorów. Są odbiciem różnych czasów, różnych pojęć, różnych form życia polskiego za kilka wieków. Muszą więc być i w obrębie ich samych znaczne różnice i formalne i myślowe. Najrozmaitszym będzie stopień ich artyzmu. Są kolędy bardzo pod tym względem słabe, — są drugie niewątpliwie bardzo piękne, mogące dać wzruszenia czysto artystyczne wyższego stopnia. Są jedne bardzo proste w formie, naiwne, skromne, — są drugie wykwintne, wytworne, wyszukane. Są jedne typowo „ludowe", ze wszystkiemi charakterystycznemi cechami poezji ludowej, — są znowu inne, noszące na sobie wybitne piętno twórczości indywidualnej i „literackiej". Słowem — rozmaitość i formy i tonu i nastrojów jest w nich bardzo wielka, co się zresztą tłumaczy łatwo różnorodnością czasu i przestrzeni ich powstawania. Jednakże, mimo tych wszystkich różnic, tworzą one wszystkie niewątpliwą jedność i całość. Czemże jest ta kolęda? Jest ona oczywiście przedewszystkiem pieśnią religijną. Stąd przecież wyszła, ten jest jej cel i jej racja bytu. Jest jedną z grup w polskiej hymmice. O fakcie tworzenia osobnej grupy decyduje najpierw osobność tematu, związek kolęd ze świętem Bożego Narodzenia. Ale obok tego momentu „treściowego" i kalendarzowego" widzimy w kolędzie także i inne cechy, wyodrębniające ją z całego kompleksu pieśni religijnej. Pieśń taka jest, rzecz jasna, wyrazem religijnego uczucia. Jednakże kolęda jest takim wyrazem raczej pośrednio. Modlitwa? Już dawno zauważono, że całość kolędy prawie nigdy nie jest modlitwą w ścisłem znaczeniu — modlitwa jest w niej raczej dodatkiem. Stąd też poszło, że tak wiele kolęd nie nadaje się do śpiewania w kościele. Głównym elementem kolędy jest uczucie radości z Narodzenia Bożego, uczucie w najrozmaitszych formach i skalach, od bardzo prostego, czasem aż trywialnie się wyrażającego, aż do mistycznej niemal radości, do ekstatycznego zatopienia się duszy w weselu Boskiem. Na tej podstawie kolędę zakwalifikujemy oczywiście do poezji lirycznej. Ale te motywy liryczne oplatają się około motywów epickich, rozwijają się na tle faktu, który również domaga się przedstawienia, wymaga opowiadania. Otóż — cóż tu było do opowiedzenia? W gruncie rzeczy bardzo niewiele. Podstawą treści kolęd, komórką, z której się one rozwinęły, były dwa małe ustępy w dwóch ewangeljach: rozdział drugi u św. Mateusza, opowiadający nader krótko - sam i fakcie Narodzenia, a nieco więcej mówiący o adoracji Magów, o prześladowaniu Herodowem i o ucieczce do Egiptu, i rozdział drugi u św. Łukasza, nieco dokładniej od pierwszej ewangelji opowiadający o edykcie Augusta, o podróży do Betlejem, o noclegu w szopie, o narodzeniu
        Dzieciątka Jezus, o aniołach śpiewających Gloria i o pastuszkach, składających hołd Dzieciątku.
        Z tych elementów epickich, nadających się do epickiego traktowania, po dodaniu elementów
        refleksyjnych i uczuciowych, powstały pierwsze hymny starochrześcijańskie na Boże Narodzenie
        1 pierwsze kolędy. Ale te motywy, niewątpliwie same w sobie tak piękne, jednakże nieliczne, powtarzane wiele razy, nawet w połączeniu z innemi pierwiastkami i nawet pod ręką wybitniejszego
        poety dałyby pewną jednostajność, mało żywą, nieartystyczną. Tak m a się mniej więcej rzecz
        z kolędami niemieckiemi protestanckiemi; trochę monotonnemi wydają się też niektóre nasze kolędy
        najdawniejsze. Otóż z tego rodzaju stanem rzeczy nie mogło się pogodzić uczucie, nie mogła, na tern poprzestać wyobraźnia. To uczucie radości jest tak silne, tak wszechwładnie nad duszą panuje, że chce i musi się wyrażać nieustannie. Wyobraźnia: — prawda, że już same te faikta, które podawała Ewangelja, dostatecznie na nią mogą oddziaływać. Ale gdy ciągle będzie miała do .czynienia z temi samemi obrazami, to na dłuższą metę intensywność jej zainteresowania osłabnie; to jest zresztą cechą „wyobraźni", że ciągle chce mieć coś nowego. Zatem z tych artystycznych i uczuciowych pobudek wyłoni się konieczność dalszego rozbudowywania tematu, dalszego rozwoju kolędy. Gdy zaś ogólne warunki kulturalne, a w szczególności literackie, były takie, że temu rozwojowi nie stanęły w drodze przeszkodą, owszem — pomocą, rezultatem stała się rzecz tak w swoim rodzaju piękna, jak kolęda polska. Dwa były źródła, z których wypłynęły elementy, odgrywające w tej ewolucji rolę pierwszorzędną: apokryfy i życie. Wiadomo, że apokryfy same wyniknęły niegdyś z tych samych psychologicznych i artystycznych pobudek, z jakich wyszedł późniejszyrozwój kolędy. Ani uczuciu, ani wyobraźni pierwszych chrześcijan — zwłaszcza tych ze Wschodu — nie wystarczało opowiadanie Ewangełji kanonicznej. Przecież ta Ewangelja tak mało mówiła na przykład o Matce Boskiej o dzieciństwie Jezusowem, o tak ciekawej i niewątpliwie pełnej przygód ucieczce do Egiptu, o trzech Królach samych; przecież cudów Chrystusa musiało być daleko więcej, aniżeli ich zanotowali ewangeliści (którzy sami zresztą to wyraźnie stwierdzają), — musiał Chrystus działać cuda już jako dziecko, nie mogło przecież być inaczej! Z takich kombinacyj wyobraźni i z tych pragnień uczucia zrodziła się bogata i bujna literatura apokryficzna. Począwszy od drugiego wieku ery chrześcijańskiej pojawiają się (najpierw na Wschodzie) liczne dzieła, przedstawiające właśnie te momenty, które w ewangeljach były mniej uwzględnione, i rozszerzające znacznie te obrazy, które tam były zaledwie zaznaczone. Dzieła te, o charakterze na poły religijnym, na poły belletrystycznym, obfitowały w momenty cudowności w daleko większym stopniu, niż pismo święte autentyczne, odpowiadały więc owej potrzebie wyobraźni. To też, chociaż przez Kościół nie uznane za równorzędne z pismem świętem, nieraz zakazywane i zwalczane, rozszerzyły się wkrótce nadzwyczajnie, ze Wschodu przeszły bardzo prędko do Zachodu chrześcijańskiego; karmiły się niemi całe pokolenia i całe stulecia, wywarły też na świat duchowy społeczeństw europejskich wpływ nadzwyczajny — możnaby powiedzieć, że trwałość i siła ich oddziaływania nie były mniejsze od siły i długotrwałości oddziaływania Pisma świętego. Wśród tych apokryfów jeden zwłaszcza, „O dzieciństwie Jezusowem“ , znany i w Polsce
        od dawna, bogaty był w motywy właśnie takie, jakich pożądała wyobraźnia i uczucie. Otóż te motywy
        wchodzą i do pieśni na Boże Narodzenie. Między innemi warto wspomnieć, że tak integralnie
        do dekoracji szopki betlejemskiej należące bydlątka, wół i osieł, bez których sobie dzisiaj tej szopki
        absolutnie nie moglibyśmy wyobrazić, dostały się do niej właśnie z apokryfu. Raz zaś w tym kierunku
        zwrócona twórczość idzie oczywiście dalej, na tle apokryficznem powstają dalsze cudowności,
        względnie motywy z apokryfów doznają dalszych przekształceń, podlegają dalszej ewolucji, zgodnie
        z prawami, rządzącemi w tej dziedzinie zjawisk. Tak powstały kolędy, motywami swemi wychodzące
        już nieraz bardzo daleko poza tradycję Ewangelji, czarujące dawnych ludzi bogactwem i niezwykłością
        cudownych wydarzeń, niejednokrotnie dziwnie piękne choćby przez swą naiwność, odsłaniającą
        dla nas dzisiaj oblicze duchowe dawnych wieków jak potem poszła do ubogiego zagrodnika, który
        przenocowałby Ją chętnie, ale „małą chałupkę mam i dziatek dużo mam", i ofiaruje Jej nocleg w szopie. O północy wstaje chłopek i widzi śliczną gwiazdę nad swą szopą. Dziwi się: „śliczna gwiazdo, skądeś się tu wzięła? jeszcześ nad tą szopą razu nie świeciła!" Gwiazda mu odpowiada: „jeszczem
        ani razu tutaj nie świeciła: Najświętsza Panienka syna porodziła". Wtedy chłopek robi sobie wyrzuty,
        że nie nocował Boókiego stworzenia. Inny warjant tej kolędy (z Poznańskiego) opowiada
        cudowne uleczenie, które się przy tej sposobności dokonało. W podróży swej Najświętsza-Panienka
        trafiła
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:25
        K ow alow a córka, co ręków nie m iała,
        I ta k prędziusienko do szopy leciała —
        „K ow alow a córko, podaj my dzieciątko!"
        „Jak że ja mam podać, kiedy ręków nie m am ?"
        O na się schyliła, i ręce nabyła.
        Przenajśw iętszej P annie dzieciątko podała.
        Do domu leciała, rękam y chlastała.
        M atk a się jej pyta: sk ąd ręce do stała?
        „T a my pani dała, co noclegu chciała,
        Żebym jej d zieciątko, żebym jej podała.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:26
        Motyw przekształcony z apokryfu. Koniec kolędy podobny jak w poprzedniej. Szczególniej opleciony jest momentami cudownemi oczywiście sam fakt narodzenia Boskiego Dzieciątka. Jedna z kolęd XVI. wieku opowiada, że:.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:28
        Ojcowie święci w otchłaniach
        czuli wielkie pocieszenie.
        Widząc jasne promienie
        i wielkie oświecenie,
        każdy z nich przemówił:
        iże się Bóg narodził,
        przeto nas tak oświecił,
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:30
        Widzieli są gwiazdę jaśnie,
        a bardzo iście jaśniuchną,
        a takowy kształt mającą:
        w gwiaździe dzieciątko było,
        a na głowie swej krzyż miało
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:31
        Inna, także z XVI. wieku, zaznaczająca przy końcu, że wszystko, co opowiada, wzięte jest z Pisma
        świętego, przepełniona jest cala szczegółami na wskroś apokryficznemi. Wie ona o tern, że w szopie Betlejemskiej oprócz pasterzy i króli byli też Joachim i Anna, „Pannie niebieskiej służyli, a z wnuczkiem się weselili". W chwili Boskiego narodzenia,
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:33
        w ciemnościach święci prorocy
        widzieli św iatłość -tej nocy,
        a piekielne drżały mocy
        W Rzymie równocześnie działy się dziwy:
        S y b illa'p ro ro k o w ała,
        iż pannę w niebie w idziała,
        d zieciątko w ręk u trzym ała...
        D ziw ten w idział cesarz Oktawian, i
        panu Bogu cześć, chw ałę dał,
        o łtarz mu ku czci zbudow ał.
        Cuda się działy w przyrodzie:
        W Rzymie, w Boże N arodzenie,
        c ie k ł olej n ad p rzy ro d zen ie,
        a ciekł tam z jednej studnice,
        podług Boskiej tajem nice...
        W innice ty są kw itnęły,
        owoc z siebie słodki dały,
        to dzieciątko ukazały.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:34
        Sam e się kościoły pootw ierały,
        bo się Jezusow i uradow ały.
        Sam e się zw ony pozazw aniały,
        bo się Jezu sa uradow ały.
        Sam e się organy pozagryw ały...
        Sam e się św iece pozapalały...
        Sam a się msza rozpoczęła.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:36
        Sam e się św iece pozagaszały,
        bo już Je z u sa uradow ały.
        Sam e się organy pozam ołczały,
        bo już Jez u sa uradowały
        Sam e się zw ony poustaw ały,
        bo już Jezu sa uradow ały.
        Sam e się kościoły pozam ykały,
        bo już Jezusa uradowały
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:37
        poszedł Jó zef ścinać lipki
        Jezusow i na kolibki.
        Ścina, ścina z w ielkiej góry,
        aż mu sp adły z n ieb a sznury.
        I uw iązał jak potrzeba,
        kołysać Jezu sa z nieba.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:38
        U łożyła go w kołysce,
        i zakołysała:
        „Oj nynaj, nynaj, synu mój,
        jużby ja śniadała".
        — „Cóżbyś m atuchno śn ia d ała?"
        -— „R ybki, żebym m iała"...
        — „Czekaj matuchno za chwilę,
        za małą godzinę,
        ino się spuszczę do morza,
        ułow ię węgorza.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:40
        „A tuż matuchno śniadanie,
        na twe rozkazanie
        „Jakby to synu m ogło być,
        żeb y ś ty m iał rybki ło w ić? »
        J e sz c z e nie w y szło dw óch godzin,
        jakeś się synu narodził!
        J e sz c z e n ie w y szła godzina,
        jakem cię synu powiła
        „A ty m atuchno nie wierzysz,
        żeb y ja m iał być syn Boży
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:43
        Działała też silnie na wyobraźnię ucieczka do Egiptu. Opisuje ją niesłychanie szczegółowo jeden
        z apokryfów, znany w Polsce już w wieku XV. To też i kolędy tym tematem się zajmują. Powtarzają
        za apokryfem takie fakta, jak hołdy, składane Przenajświętszej Rodzinie przez całą przyrodę: pola
        kłosami kłaniają się do stóp Jezusa, drzewa umyślnie się skłaniają, aby zasłonić wędrowców od skwaru słonecznego, palmy schylają gałązki z daktylami do rąk Dzieciątka, zwierzęta zabiegają
        im drogę z pokłonami, ryby ofiarują się same na posiłek (niecierpliwszy od innych śliżyk sam wskakuje do kieszeni św. Józefa); korzysta z tej ochotności przyrody i osiołek, bo kiedy pragnie pić, to chłodne strumyki same leją się w jego nozdrza i gaszą pragnienie. Bardzo piękną jest kolęda, opowiadająca o zmyleniu pogoni żydowskiej. W ucieczce przed okrucieństwem Heroda
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:45
        „Jeszcze się ta pszenicka siała,
        kiedy Maryja tędy bieżała
        w ciem nym lasku n o co w a ła ,
        z lodu ognia krzesała,
        P ana J ezu sa ogrzew ała,
        w pielu szk i go obw ijała
        i do sieb ie przytulała..
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:49
        Motyw tej kolędy, bardzo stary, rozszerzony jest i w kolędach innych narodów, szczególnie piękną
        jest tej treści kolęda francuska. Tak oto wyglądają kolędy, których motywy wyszły z apokryfów. Były one niegdyś bardzo ulubione, o czem świadczy dzisiaj wielkie ich rozszerzenie wśród ludu. Ale poza ludem dzisiaj są one mniej znane. W kantyczkach dzisiejszych spotykamy ich już bardzo niewiele. Być może, że ten jakby nadmiar ich cudowności sprawił, że nie weszły one do kościoła. Przygarnęła je niemal całkowicie poezja ludowa, i dzisiaj też tylko tam je znajdujemy, albo w starych zbiorach pieśni z XVI. wieku. Jest też rzeczą prawdopodobną — przynajmniej u nas, — że przyczyną tego faktu stała się ewolucja, jakiej kolęda uległa po tern stuleciu. Przyniosła ona bowiem z sobą takie nowe elementy, które przez swą nadzwyczajną żywotność usunęły nieco w głąb kolędy, powstałe na podłożu apokryficznem, a wysunęły na plan pierwszy kolędy nowe. Stało się to w ten sposób, że kolęda przeniosła teraz teren całego wydarzenia do Polski i na tym terenie dała mu akoesorja polskie. Elementem zaś, który to przeniesienie ogromnie ułatwił (jeżeli w ogóle nie spowodował), byli pasterze. Zaczyna się to już w wieku XVI., ale naprawdę i na wielką skalę dokonywa tego stulecie siedemnaste; z początkiem tego wieku mamy zbiory kolęd (jak n. p. Dachnowskiego Symfonie anielskie 1631), gdzie występuje już zdecydowanie ta postać kolędy, jaką przyzwyczailiśmy się uważać za typowo polską. Aby ten proces zrozumieć, należy sobie najpierw przypomnieć, że epoki dawne nie miały takiego zmysłu historyczności w sztuce, jaki cechuje nasze dzisiejsze w tym względzie pojęcia. Nie znały tego realizmu — możnaby go nazwać objektywnym i uczonym — który, dla przedstawienia
        n. p. szopki betlejemskiej, kazałby im robić studja archeologiczne, aby ją przedstawić o ile można tak
        samo, jak ona istotnie mogła wyglądać w swojej epoce i w swoim terenie. Miały natomiast realizm
        naiwny, nieświadomy, subjektywny możnaby powiedzieć. Gdy malarz dawny odtwarzał tę szopkę,
        to robił ją z modelu, ściśle według jednej z tych szop, których tyle koło siebie widział (a widział
        je to przy drodze, to w kompleksie zabudowań gospodarczych, to wreszcie na przedstawieniu misterium). To samo było i w kolędzie. Jak wspomnieliśmy, zjawisko to występuje już i w kolędzie XVI
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:50
        gdy już p rzed B eetlejem byli,
        p ro p o rce tam rozpuścili,
        tręb acze ślicznie trąbili,
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:54
        Obraz, jak widzimy, żywcem skopjowany z jednego z rzeczywistych wjazdów królewskich do miasta,
        wjazdów, na które twórca kolędy patrzył własnemi gezami. Ale w całej pełni zjawisko to wystąpi
        w stuleciu siedemnastem, gdy do owego ogólno-europejskiego ujmowania tematu dołączą się czynniki
        specjalnie polskie, to jest kierunek i rodzaj ewolucji polskiego życia i literatury. Literatura polska barokowa jest w ogóle niezwykle silnem odbiciem życia. Jej pisarze widzą wszystko przez pryzmat życia polskiego. Niebo nawet kaznodzieje ówcześni wyobrażają sobie jako Rzeczpospolitą, lepszą oczywiście i piękniejszą od ziemskiej, ale tak samo zorganizowaną. Ten sposób artystycznego patrzenia na świat i przedstawiania go w sztuce tern bardziej musiał zapanować w kolędzie, a to z następujących powodów. W siedemnastym wieku kultura polska rozlewa się szeroko, literatura rozwija się ogromnie pod względem ilościowym. Obok poetów na wyżynach literatury i ustroju społecznego, pojawiają się teraz tak licznie poeci, należący do warstw niższych rozmaici kantorowie, nauczyciele szkółek paraf jalnych, rybałci wędrowni, nadworni rymopisowie na dworach szlacheckich, i t. d. Wśród nich to należy nam szukać autorów większej części owych kolęd popularnych, ?ludowych". Otóż ci ludzie, wykształcani w szkole na tyle, aby napisać wiersz nieraz nawet bardzo ?literacki", a równocześnie życiowo należący do warstw niższych, warunkami i formami swego życia związani niemal zawsze z wsią, ci tem bardziej przetwarzali w swej twórczości materjal jej, materjał historyczny, na modlę swego codziennego życia. Widzieli oni oczyma duszy szopkę betlejemską taką, jakiej wzory mieli przed sobą na każdym kroku, jakie widzieli oczami cielesnemi. Betlejem: to była ta wioska, w której żyli; widzieli przecież przed sobą jak najwyraźniej te pagórki, z za których błyskało światło zjawienia anielskiego, te debrze i wąwozy, wśród których pasterze paśli woły lub owce. Pamiętając o tem, że Chrystus urodził się w zimie, czuli fizycznie mróz zimy polskiej, musieli więc współczuć temu maleńkiemu Jezusowi, który ?leży nagusieńki, płacze z zimna, nie dała mu matusia sukienki ? bo ubogą była, rąbek z głowy zdjęła, w który dziecię uwinąwszy siankiem go okryła". A dopieroż pasterze! Przecież ten twórca kolędy nieustannie się z nimi spotykał, to byli jego dobrzy znajomi, z nimi i z nich nieraz sobie żartował, z nimi nieraz pohulał, życie ich znał n a wskroś! Rzecz jasna, że opowiadając ich wędrówkę do Betlejem, ze wszystkiemi przygodami, opowiadał o swoich
        znajomych, o Banaszku, o Wachu, o Jarosza, o Sobku, i tyłu, i tylu innych z tej lub sąsiedniej
        wioski. I oto w ten sposób szopka betlejemska definitywnie się umieściła w Polsce (specjalnie
        może w Małopolsce), w ten sposób pasterze definitywnie się spolonizowali. Źe zaś ze wszystkich
        motywów, składających się na całość obrazu Nocy Betlejemskiej, dla poetów kolęd motyw pasterzy
        był życiowo najbliższy, a równocześnie sam w sobie najżywszy, najwięcej podaitny dla dalszego
        opracowywania przez fantazję, przeto stało się, że do tej szopki betlejemskiej nasypało się tych pasterzy co niemiara, i że ożywili i urozmaicili kolędę w wysokim stopniu; warto zwrócić uwagę na to, jak mało jest kolęd wyłącznie trzem królom poświęconych, a jaka m asa takich, które mówią niemal wyłącznie o pasterzach, prawie że zapominając o tem, że to przecież nie życie pasterskie ma być kolędy treścią, ale Boże Narodzenie! W tej przewadze pasterzy tkwiła też i głębsza myśl. Może nie wszyscy twórcy kolęd zdawali sobie z tego jasno sprawę, ale niewątpliwie wielu z nich instynktownie odczuwało. Myśl to i głęboka i piękna, i ze stanowiska społeczno-uczuciowegó wspaniała. Ci pasterze, to ludzie biedni, prości. Otóż im to przed innymi Boże Narodzenie przynosi pociechę, dla nich to przede wszystkiem, nie dla bogaczów i panów te go świata, w ubogiej szopce rodzi się ubogie Dzieciątko Jezus. To też oni pierwsi złożą Dzieciątku hołd, pierwsi do tego będą przez aniołów wezwani:
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:55
        A nioł z nieba budzi
        n a p r z ó d p r o s t y c h l u d z i
        pastuszkowie prędzej wstajcie,
        w szopie Pana przywitajcie,
        co się d l a w a s trudzi
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:57
        Pierwsi więc pasterze przychodzą do szopy. Prawda, że w niektórych kolędach spotykają się z trudnościami ? biednemu zawsze wiatr w oczy. W jednej z nich św. Józęf (wbrew tej kolejności
        wypadków, jaka jest w Ewangelji) nie chce ich wpuścić do szopy, bo tam właśnie są panowie,
        trzej królowie. Otóż autor tej kolędy, chyba z zupełną świadomością, tak argumentuje wobec św.
        Józefa w imieniu pasterzy: ?I nam też tego potrzeba, gdyż przyszedł d l a w s z y s t k i c h
        z nieba". I argumentowi temu św. Józef nic już przeciwstawić nie może (zapewne też i rad z tego)
        i mówi do nich: ?pójdźcież, pójdźcież niebożęta". Jest też w niektórych kolędach niezmiernie interesujące odbicie różnic społecznych. Pasterze jeszcze są w szopie, gdy nadjeżdżają królowiie. I oto jakbyśmy widzieli przed sobą wjazd jakiego starosty lub wojewody. Autor kolędy, tym razem jakiś
        szlachcic, może dworzanin, przywykły do uszanowania wobec pana a górnego traktowania chamów,
        woła na pasterzy butnie: ?Trzej królowie jadą z królewską paradą.... W ara chłopy od tej szopy,
        bieżcie wprzódy do swej trzody'1. Inna kolęda również wypędza pasterzy:
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:58
        M arsz, p asterze, w sw e strony!
        Trzej królow ie, cne trony
        op u ściw szy, tu jadą
        z strojną, zbrojną paradą!
        S zczu p łe m iejsce dla gości,
        trzech m onarchów Ichm ości;
        niech że p rzestrono będzie,
        czysto , ch ęd ogo wszędzie.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 17:59
        W dalszym ciągu tej kolędy panowie zwracają się do chudeuszów (widać trochę ich w szopie przy
        tym natłoku zostało): ?Wy też czem, braciszkowie, wielcy chudeuszowie, co to boso chodzicie,
        uraczycie to Dziecię?" Co prawda, kończy się kolęda pojednawczo: ?i prezent to bogaty: charitas
        między braty". W innej jeszcze pieśni pasterze sami czują odstęp między panami a sobą, i z rezygnacją się poddają:.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 18:02
        Hola chłopy! dalej z tej szopy!
        Przyjechali królowie,
        wara, wara bratkowie,
        umknijcie się paniczom ,
        niechaj skarby wyliczą,
        i pieniądze i złoto,
        bo przyjechali po to,
        by Boga naw iedzili,
        łask i jego nabyli.
        Ustąp się Skoczylasie,
        żebyś nie był w hałasie! (zapewne w tarasie
        ? w więzieniu)
        Idźże i ty precz, Wachu,
        byś nie na brał przestrachu!
        Niech żaden z nas nie wadzi,
        bo każą bić czeladzi,
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 18:05
        My też pastuszkowie,
        nie tylko królowie,
        na wozie
        jedziemy z kapelą,
        niech nas rozwesela,
        na mrozie.
        Graj, mówi Jezus, Bartku swoje!
        Stój Dziecię, tylko bas nastroję
        i smyczek!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 18:14
        Oni w szopie pierwsi. Na chwilę im panowie zaimponowali, onieśmielili. Ale oni czują, że ci panowie sami znaleźli się wobec większego Pana, czują w Królu niebieskim oparcie, i nabierają śmiałości, rezonu, radość wstępuje w ich dusze i bierze je całkowicie w posiadanie. W znanej kolędzie „Przybieżeli do Betlejem pasterze jest śliczny ustęp, który tę myśl wypowiada w sposób prosty a głęboki: D ziecią tk o się do p astu szk ów uśm iecha, każd y sob ie z nich sw ob od n ie oddycha.
        P o stan ęli p astu szk ow ie w o k o ło , Z aśp iew ali J e zu so w i w e so ło .
        Ostatecznie więc i dla tego, że Ewangelja wyraźnie mówi o adoracji pasterzy, i dla tego, że twórcy kolęd patrzyli n a przedmiot przez pryzmat swojego świata, swojego życia i swoich pragnień, ostatecznie stało się, że w szopce betlejemskiej znalazły się całe tłum y tych pasterzy. A teraz cóż oni tam porabiają i jak się zachowują? Tutaj musimy być dla nich pobłażliwi. To ludzie prości, a radość okrutna! Więc, wszystko razem zważywszy, będziemy mieli radość bardzo gwarną, hałaśliwą: „Stąd krzyki i huki i wesołe pienia, stąd głosy w niebiosy idą bez spocznienia“. Nie mają nasi pastuszkowie salonowych form. To nie pasterze francuscy, którzy się zapatrzyli na markizów wersalskich:
        A p res avoir fait nos presents, a v e c de p etits com plim ents, autour de lui tous en cad en ce,
        nous lui sou haiterons le bonsoir, et lui ferons la reverence: adieu, poupon, jusqu'au revoir
        Nasi serca mają niegorsze, nie mniej kochają Dzieciątko, ale zachowują się prościej i hałaśliwiej.
        Co prawda, to nie od razu tak się sprawują. Z początku są powściągliwsi, dyskretniejsi: spieszą
        do Betlejem, oddają Dzieciątku pokłon, składają skromne pastusze dary; „pełni zadumiemia, że się Bóg tak zniżył do swego stworzenia, padli przed nim na kolana, i uczcili swego pana poczem, „gdy pokłon Panu już oddali, z wielką wesołością do swych trzód wracali, że się zdali być godnemi Boga widzieć na tej ziemi“. Ale pasterze XVII. wieku, ci stają się nieraz tak już prawie że rozpasani, że aż święty Józef zmuszony jest kija na nich szukać, aby ich wypędzić z szopki. W jakiż sposób aż do tego doszło? Była to logiczna ewolucja motywu, i był to skutek tych przemian, jakie się tymczasem dokonały w literaturze polskiej. Skoro ci pasterze raz weszli do kolędy w większej ilości, skoro poeci raz spostrzegli, że to wyborny i wdzięczny motyw, to rzecz naturalna, że ten motyw zaczął się rozrastać, rozpierać, że zaczął zajmować w kolędzie coraz więcej miejsca, tak że aż niemal zepchnął
        inne na plan dalszy. A wtedy opracowanie motywu stawało się oczywiście coraz zgodniejsze z psychologją tych pasterzy, z ich usposobieniem i temperamentem, z ich formami życia. Nastała
        w tern opracowaniu przewaga elementów wesołości, żartu, humoru, sympatyzującej ironji i żartującej
        sympatji, tern więcej, że jak wiemy poeci byli życiowo blizcy pasterzom, więc nie potrzebowali
        się z nimi zbytnio krępować, nie zajmowali wobec nich „patosu oddalenia". Wreszcie przyczyniła
        się do tego w ogromnej mierze ewolucja i stan ówczesnej literatury polskiej. Wiek XVII. (a w części i pierwsza połowa wieku XVIII.) to w literaturze naszej epoka zamaszystości, werwy, życia, sarmackiej bujności — przecież to epoka Paska, Potockiego, Baryki, intermedjów. To epoka humoru, to czas, w którym Polska dawna tego humoru niefrasobliwego miała niewątpliwie najwięcej, w którym się śmiała szczerze, serdecznie, i — oczywiście — niejednokrotnie też bardzo szeroko. I wreszcie, to epoka baroku w ogóle, to znaczy tego okresu, w którym życie codzienne z wielką siłą wchodzi do literatury, w którym charakterystyczność i rodzajowość wysuwa się na plan pierwszy obok pompatyczności, w którym elementy podniosłe przeplatają się nieustannie z codziennemi, realistycznemu W takiej atmosferze kulturalno-obyczajowej i literackiej powstające kolędy musiały odbić w sobie wszystkie te właściwości. Kolęda nabiera animuszu, staje się pełną humoru i wesołości, mieszać będzie elementy różnorodne, nie zważając (bo nie ma o tern w ogóle pojęcia) na „czystość" rodzajów literackich i na jednolitość nastroju — w tej samej więc pieśni znajdziemy strofę podniosłą, niemal ekstatycznie religijną, obok realistycznej, codziennej, nieraz aż trywialnej. O tern wszystkiem musimy pamiętać, aby do tych pastorałek przykładać właściwą miarę; musimy patrzeć na rzecz historycznie, a nie według dzisiejszych naszych wyobrażeń. Gdyby dzisiaj autor kolędy takie rzeczy pisał, to nie byłoby to
        w porządku, bo byłoby to raczej parodjowaniem, nawet bluźnierstwem. Poeta XVII. lub XVIII.wieku robił to w najgorętszej wierze i w najlepszej myśli. Tylko pamiętając o tem zajmiemy stanowisko obserwacyjne, które nam pozwoli objektywnie osądzić całą tę rozległą skalę swoistego humoru
        kolęd i równocześnie umożliwi delektowanie się nim, jako zjawiskiem psychologicznem i estetycznern.
        Nie abdykując ze swej wyższości kulturalnej (ileż razy zresztą względnej), musimy się zespolić duchowo z autorami kolęd i z dawnymi ich słuchaczami, a wtedy odkryją się przed naszym
        wzrokiem rzeczy godne i naszej uwagi. Zobacz my teraz na kilku przykładach, jak wygląda to „życie“ w kolędach. Zaznaczmy od razu, że trudno o większą rozmaitość w przedstawieniu jednego zasadniczo
        motywu, jak w tych właśnie pastorałkach. Wszystkie traktują ten sam temat: pasterzy i ich udział
        w święcie Bożego Narodzenia. Co najwyżej można by wyróżnić pewne grupy motywów, odpowiednio
        do silniejszego akcentowania pewnych momentów, mianowicie: budzenie się pasterzy, drogę ''
        do Betlejem, sam fakt adoracji i wreszcie powrót. Wszystkim jest wspólny nastrój wesołości, nie bardzo się hamującej, niezawsze wytwornej, przechodzącej od czasu do czasu aż w błaznowanie. Otóż przy całej tej wspólności i jednolitości tematu i nastroju powtarzanie się jednej kolędy w drugiej
        jest wielką rzadkością; wyjątkowem zjawiskiem są daleko idące wzajemne reminiscencje,,
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 18:16
        Na ogół kolędy te jedna w drugą są różne. Prawie każda z nich ujmuje i przedstawia rzecz z innej
        strony, w innem świetle, w innem ugrupowaniu ludzi i tła, inne momenty wysuwa na plan pierwszy.
        Ci skromni, przeważnie nieznani nam bliżej poeci kolęd umieli patrzeć na swój temat wszechstronnie,
        umieli z niego wydobyć wielkie bogactwo motywów i obrazów, i dzięki temu w ich utworach odbiło się też taką pełnią obrazów życie, które ich otaczało. Niepodobieństwem jest całe to bogactwo motywów
        i obrazów „zreferować", streścić i skatalogować, zwrócić uwagę na wszystko, co godne uwagi. Więc chyba tylko kilka charakterystycznych momentów sobie podkreślimy. Budzenie się pasterzy:
        „Tusząc pasterze, że dzień blizko, wygnali owce na pastwisko z obory, zapędzili pod bory,
        trafili na dobrą trawę, pokładli się na murawę, posnęli"... Cisza, spokój, sielanka. W tern wilk
        wypada od ugoru, napada na owce i kozy, rozprasza trzodę: dramat w spokojnem życiu pasterskiem.
        Jeden z pasterzy zrywa się ze snu, biegnie bronić trzody, gdy wtem znów słyszy głos anioła i widzi jasność. Przerażony z początku, narzeka już nieszczęsny, że widać ostatnia jego chwila nadeszła, ale pomału się reflektuje; wsiuchawszy się w słowa anioła „powoli potem słów dochodzi, że anioł nuci: Bóg się rodzi", „serca sobie dodaje" i budzi resztę pasterzy, którzy — z początku również zatrwożeni — zrozumiawszy, co zaszło, z radością wybierają się do Betlejem. Powyższa kolęda daje jakby obraz zbiorowy, całej tej gromady pasterskiej. Inna kładzie większy nacisk na zachowanie się jednostkiuncertain
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 18:17
        W stawszy pasterz bardzo rano,
        w yszedł z budy, w lazł na siano,
        boć go czczyca zdejmowała,
        jaka przedtem nie bywała.
        Czeka długo, czeka mało,
        co się w polu będzie działo;
        strach go zew sząd obejmuje,
        bo śpiewanie z nieba czuje.
        Porwawszy się, poszedł w pole,
        szukając tam w onym dole,
        skąd się śpiew y dobywały,
        jakie przedtem nie bywały.
        A tak sobie przechadzając,
        z podziwieniem rozmyślając,
        pojrzy w górę; aż anieli
        pod niebiosy są weseli.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 21:01
        W innej kolędzie glos aniołów tak przestrasza pasterza, że ten spada na ziemię z dachu. Aniołowie
        śmieją się z niego do rozpuku, ale potem pomagają mu wstać, ?dźwiglić mnie z ziemi owi anieli,
        aż mi skołatali koźlę w kobieli"; pom agając mu, pocieszają go: ?wstań, nieboże, Bóg pomożę, wstań, Michale! ? tylko że Michał jeszcze narzeka: ?ale, ale ? bok mnie boli". Takich i tym podobnych obrazków rodzajowych, takich drobnych a charakterystycznych scenek z życia codziennego,
        jest w tych kolędach pełno: Zbudzeni pasterze udają się w drogę do Betlejem. Oczywiście humor poetów nie pozwala na to, aby to była droga całkiem prosta
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 21:07
        Ot, trze b a iść do W ieliczki, potem do Pińczow a,
        a z Pińczow a n a B ielany, potem do Głogowa;
        zaś z Głogow a do Mogiły będzie już pół drogi...
        zaś z M ogiły do S kalm ierza, a potem na Tyniec,
        a zaś z T yńca do B etlejem , to już drogi koniec
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 21:10
        Spotykają ich też po drodze rozmaite przygody, rozweselające słuchaczów. Przychodzą wreszcie do Betlejem. Niejednokrotnie opowiadają o swych wrażeniach na widok szopki betlejemskiej, opowiadają, co tam zobaczyli: Dzieciątko Jezus, Najświętszą Pannę, św. Józefa — ale często też i aniołów. I oto znowu będziemy mieli przed sobą obrazki rodzajowe. O ile Przenajświętsza Rodzina budzi w nich miłość połączoną z uszanowaniem , to wobec aniołów bywają śmielsi:.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 21:12
        W ejdą w szopę: mali
        anieli strugali
        złotowierzbkę i lipkę,
        Dzieciątku na kolebkę.
        J e d e n kąpiel grzeje,
        a drugi się śmieje,
        trzeci pieluszki suszy,
        każdy rad służy z duszy.
        Czwarty jeść gotuje,
        piąty usługuje,
        szósty po szopie tąpa,
        rzeczy do k ą ta sprząta.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 21:14
        Do szopki pasterze przychodzą z darami, „z pocztą“ , zupełnie jak do dworu, ł znowu — z początku kolęda jest pod tym względem dyskretna i umiarkowana. Mówi w ogóle o darach, co najwyżej powiada:.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 21:16
        Z czemże się tam pokażemy, my pastuszęta,
        gdy nie mamy nic godnego, my niebożęta?
        torby próżne, w nich ni sera niemasz, ni chleba,
        dla panięcia zesłanego nam wszystkim z nieba.
        Weźmy z sobą z trzody naszej choć po baranie,
        przyjmie od nas malusieńkie to śliczne Panię.
        W reszcie i serca naszego Mu nie żałujmy,
        niem Panicza po kolędzie dziś udarujmy
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.01.16, 21:19
        Ale z czasem, rzecz jasna, i ten motyw darów będzie się coraz bardziej rozwijał i powiększał, bo on też daje taką wyborną sposobność do charakterystycznych obrazków z życia. Więc darów najrozmaitszych przynoszą pasterze tyle, że doprawdy Przenajświętsza Rodzina na długo została zaopatrzoną w zapasy, bo i barany przynieśli i koźlęta, kokoszki, raki, ryby, kukiełki, masła, sera, mleka, i tak dalej, słowem: wszystkiego, co potrzebne do gospodarstwa. Mało tego! Z pasterzami przychodzą do szopy różne szczepy i plemiona polskie, i każde przynosi produkty swej ziemi: Kujawiacy siano, Górale śliwy, Litwa miody, Wielkopolska owce, ryby, Kaszubi sery, i tak dalej. Przychodzą też i rzemieślnicy: krawcy,
        szewcy, cyrulicy, kuśnierz, piekarz, powroźnicy, cieśla z kowalem, i ofiarują Dzieciątku dzieła swoich kunsztów: krawiec koszulkę i sukieneczkę, piekarz bochenek ?światły" chleba, kuśnierz kożuszek.
        Cieśla, stolarz, powroźnik, kowal ? ci dają dary symboliczne: krzyżyk, powróz, gwoździe, ale i te dary mile są przyjęte. Jeden szewc tylko Wybrał się nie w porę: św. Józef nie chce przyjąć dla Dzieciątka jego trzewiczków, ?bo śmierdzą dziegciem"; a kiedy szewc pokornie argumentuje: ?Staruszku Józefie, miej w tem baczenie, wszak ja przecie jestem Boskie stworzenie?, dostaje stanowczą odprawę: ?Nie masz sprawy w tej tu budzie, bo to szewcy nie są ludzie". I biedny szewc, któremu w dodatku św. Józef ?pogroził kijem z furyją", odchodzi w wielkiej alteracji i z prawdziwie szewską pasją. Co
        prawda, to i poezja tej kolędy jest trochę szewską. Niemniej mamy i tutaj to, co nas tak w tych kolędach interesuje: szkic z życia, odbicie psychologji, nastrojów, sposobu myślenia, humoru ówczesnych ludzi. Przyszli pasterze do szopy z muzyką. Rzecz to naturalna, bo w tern życiu realnem ówczesnych pasterzy muzyka i śpiew zajmowały dużo miejsca. I znowu, tak jak poprzednio, ta muzyka jest z początku dyskretną:
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:15
      Szevczik.
      1. Jestem szevczik na dorobku,
      Mam sto bótóv na varsztacje;
      Hej panovje, słudzi, chłopku!
      Próżno grosza njevidacje.
      2. Robję mocno, to mą chvałą;
      Bo ja dratvi njeżałuję:
      Możesz hasać przez noc całą,
      A mój bót sję njerozpruje.
      3. Codzjennje sję ludzje rodzą,
      Zarobek to będzje suti;
      Njechaj gęsj boso chodzą:
      Kto rozumni, ten ma bóti.
      4. Pobłogosłav prąci Boże!
      Co zarobjç, njeprzepjję
      J na starość co odłożę:
      Yivat! njechaj szidło źije!!!
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:18
      Garn cari.
      1. Hej, patricje, patrzcje dzjeej!
      Co-to ja tu robję zglini:
      T*czę zvavo moje koło,
      J spjevam sobje vesoło!
      J spjevam sobje vesolo!
      2. Briłka staje sję garnuszkjem,
      Dzbanuszek vichodzj s uszkjein,
      Turineczka s rączką śpjeszi:
      Jakże mnje to vszistko cjeszi!
      Jakże mnje to vszistko cjeszi î
      3. Chcąc mj odjąć moje chvałę,
      Povjecje: vszistko njetrvale.
      Alei przeczić njebędzjecje,
      Że njo trvałcgo na svjecje.
      Że njc tnałego na évjeeje.
      4. Tvarde sję żelazo skruszi,
      M?ri gmachov czas poruszi,
      Dębem sjlni vjatr pomjata;
      Ma garnuszek przetrvac lata?
      Ma garnuszek przetrvaé lata?
      4. Njech sję tłuką garńkj moje,
      Ja sję o jjch los njehoję.
      Zvavo sobje toczę koło,
      J zavsze spjevam vesoło!
      J zavsze spjevam vesoio
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:20
      Zboże.
      1? Kto chce vjedzjeé, kto chce słiszeć,
      Co sję s zbożem dzjeje:
      Oto tak, oto tak!
      Ojcjec zboże sjeje.
      (Ttt Sję naśladuje ruchem rąk odpovjednja czinność.)
      Anj słóvka njezagada,
      Lecz pobożnje ręce składa
      J dzjękuje Bogu,
      Jak sję zboże zrziua:
      Oto tak, oto tak!
      Znjvo sję zaczina.
      (Rękoma pokazuje sję odpovjednje czinnoścj.)
      Ojcjec słóvka njezagada,
      Lecz pobożnje ręce składa
      J dzjękuje Bogu.
      3. Kto chce vjdzjec, kto chce słiszeć,
      Jak sję zboże młócj :
      Oto tak, oto tak!
      Tak sję zboże młócj.
      (Naśladuje sję ruchem rąk odpovjednja czinneść.)
      Ojcjec słóvka i t. d.
      4. Kto chce vjdzjec, kto chce słiszeć,
      Co sję dalej dzjeje:
      Oto tak, oto taK Î
      Tak sję zboże vjeje,
      (Naśladuje sję ruchem rąk odpovjednja czinność.)
      Ojcjec sîôvka njezagada i t. d.
      5. Kto chce vjdzjec, kto chce słiszeć,
      Jak sję zboże mjele:
      Oto tak, oto tak!
      Tak sję zboże mjele.
      (Naśladuje sję ruchem rąk i t. d.)
      6. Kto chce vjdzjec, kto chce słiszeć,
      Jak sję chleb vipjeka:
      Oto tak, oto tak!
      Tak sję chleb vipjeka.
      (Naśladuje sję ruchem rąk i t. d.)
      7. Kto chce vjdzjec, kto chce słiszeć,
      Jak sję też chleb zjada.
      Oto tak, oto tak!
      Do gębi sję vkłada.
      (Naśladuje sję ruchem rąk i t. d.)
      Ojcjec słovka njezagada,
      Lecz pobożnje ręce składa
      J dzjękuje Bogu.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:22
      Pjjatika.
      1. Pjje Kuba do Jakuba,
      Jakub do Michała;
      Piję ja, PJjesz ti,
      Pjje Kompanjja cała!
      A kto njevipjje,
      Tego ve dva kjje:
      Łupu cupii, łupu cupu!
      Tego ve dva kjje.
      2. Jindik s sosem, vjeprz s bjgosem,
      Jadali Polaci;
      A ślimakj i robakj
      Jedzą ladajaci.
      Kto żabamj zije,
      Tego ve dva kjje:
      Łupu cupu, łupu cupu!
      Tego ve dva kjje.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:24
      Jeden talar do drugjego, ? Do talara okrągłego.
      Jak to ładnje, kto to zgadnje;
      Kto njezgadnje, to njeładnje.
      b. v gąskę
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:26
      Lata ptaszek po ulici, ? Szuka zjarka ipszennjoi;
      A ja sobje tańczę v kole ? J vibjeram, kogo vole.
      Kt? mj gąskę ukradł, ten jest złodzjej,
      Kto mj ją povrocj, ten dobrodzjéj
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:27
      Lisj, lisj ogon! ? Komu ja go podam?
      Memu mjłemu, co njerano vstaje,
      Konjkom vodi njedaje;
      Ylazł mj na murek, ? Yijadł mj żurek;
      Tłazł mj na police, ? Zjadł mj gomólicę;
      Ylazł mj do koraori, ? Zjadł mj cztéri vołi.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:29
      Svjnka lecj, ? Ma pjęc dzjecj;
      Kto ją ruszi, ? Ten paść musj.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:30
      Oracija drużbi.
      Njech będzje Jezus Christus pochvaloni!
      Przichodzjm tutaj s prośbą a njesjem ukłoni.
      Jak Bóg rozesłał na ucztę po svjecje uarodi,
      Tak też yisłali nas prosjć na veselne godi;
      A proszą przez nas rodzjce młodego i młodej,
      A nasamprzód prosj pan ojcjec, potem panj matka,
      A potem ten pan młodi i ta młodncha gładka,
      A nakonjec krevnj obojga tę vszistka rodzjuę
      Na ponjedzjałek na szóstą godzjuę
      Do aktu veselnego,
      Do koścjoła Bożego,
      Gdzje sję chrzczą ludzye, przi chrzcje mjanują
      J sakramenta śvjęte przijmują.
      A zaś z koścjoła Bożego
      Proszą do domu svojego
      Na vôdkj bariłkę, na jedne i drugą,
      J na pjva beczułkę, i jedne i drugą.
      J na te cjetrzevje,
      Co sjedzą na drzevje;
      J na te łabędzie,
      Co sjedzą na grzędzje;
      .? ua te kuropatvi,
      Co połóv jtch łatvi;
      J na te to dzjkj,
      Co riją travnj'kj;
      J na tego tura,
      Co to z njego rura;
      Na barana bjałego;
      Na koguta czubatego;
      Na skrzipka vesołego;
      Na beczkę vjna starego;
      Na pjeczivo chleba z njeba,
      J na mjskę kaszi naszej.
      Toć i na parę też zajęci,
      Przitém może na co vjecéj.
      Co Bóg nadarzi,
      Kucharz uvarzi.
      A będzjemi jedli i pili
      I pospołu sję cjeszili;
      I veseli do njedzjeli,
      Jak v njebje Anjeli.
      Słavetna panj matko, słavetni panje ojcze, przebaćcje !
      V czém mi sję vam njeudalim : czi v słovje, czi v movje,
      Bom sję njenczili tego v szkole,
      Tilko przi cepach v stodole;
      Vszistka nasza szkoła
      Cepi i stodoła.
      Njech będzje pochvaloni Jezus Christus
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:32
      R a c z b a na v e s e l e .
      Moscjve Panstvo!
      Vjelce unjżenje
      Proszę o vibaczenje,
      Zemcj do Vjelmoznego Panstva tak małim stępkjem vstąpjł.
      Marnej ja też sprave,
      Zebi mj Vaspanstvo vi!)acziło
      I mojira prośbom przisłuchać sję racziło.
      Najprzód jestem tu przisłani od Najvizszego Boga, Malkj
      Przenajsvjçtszéj i vszistkjch Svjetich; a potém od tego
      dvojga ludzj, co to zamiślają
      Od koścjoła Bożego
      Stanu małżeńskjego.
      Vjçc od Vjelmoznego Paristva posługj te żądają:
      Zebi jim to łaskavje uczinjło
      I svoją grzecznością ten akt prziozdobjło.
      Vszakze to rzecz przizvojita, że ten stan małżeńskj
      bez ludzj spravjoni bić njemoże. Vjęc tedi upraszają
      Vjelmosejve Panstvo, tak też uprasza niłodi kavaler i
      panna brutka:
      Zebiścje sję v ponjedzjałek do domu veselnego zgromadzjli
      I tam sję dobrze poczçstovali i jeszcze Iepjéj zabavjli;
      A potém z tego domu veselnego
      Poprovadzjm sję do Koścjoła Bożego.
      A gdi Kapłan tę. parę ludzj przed tribunałem boskjm zvjąże,
      Zebiśmi i mi tam bili,
      Pana Boga za ujch prosjli.
      A potém poprovadzjm sję do kancellariji czili; po prosîu
      mtivjae, do karczmi;
      Abiśmi sję fam troszkę zabavjli,
      Jedne lub kjlka szkianek pjva vipjli
      i tę parę mjędzi sobą rozveseliii.
      Z karczmi poprovadzjm sję do domu veselnego.
      Tam bedzje co jeść , co pjć i na czém usjeść.
      Co Pan Bog nadarzi, ? To kucharz uvarzi.
      Będą tam sute barani ? Przed pani;
      Skopi ? Przed chłopi;
      Ovjeczkj ? Przed bjałeczkj;
      Jagnjątka ?- Przed brutkę i dzjevczalka.
      Będzje tę co jeszcze.
      Będą tę ribi, co sję nazivaja leszcze.
      Od kurov i gęsj mj panna młoda racbuuka njeoddała,
      Bo mnje czim prędzej v drogę visiłała.
      Będą tę też jabłka i orzechi
      Dla nas vszistkjch vjekszéj ucjechi.
      Vjçc tedi upraszają, Mjłoscjve Panstvo, tak pan młodi
      jak. i panna młoda:
      Zebiścje vozkj, kolaskj viprovadzali,
      Po czîéri albo sześć konj zaprzągali;
      Zebi także panjczkovje konje sjodłali,
      Przi parę pistoletach do domu veselnego przijeżdżali.
      Tam Vaspanstvo bardzo mjle będą przijmovali.
      J ja też tam będę,
      Tak i ja do kochanich goścj przipjję,
      A może jedne i drugą szklankę vipjjç.
      Nakonjec, Miłoścjve Panstvo, proszę, abi mj przebacziło
      ? V szakże vje Panstvo bardzo dobrze o tein :
      Żem ja njeuczałi,
      V szkołach njebivałi,
      Gdzje mngłbirn sję czego nauczić,
      Njejednéj panj grzecznje posłużić.
      Jestem też człovjek podróżni,
      Proszę, żebi mj vorek njezostał próżni.
      Blamcj konjka czarnego,
      Proszę o obroczek dla njego;
      A dla mnje o szklankę pjva lub vôdkj,
      Po naszemu zvanéj gorzałkj.
      A jeśli nje vôdkj, to vodi
      Dla drużbi vjększéj ochłodi;
      Licha njebiłabi też novjna,
      Żebi bila szklanka rómu albo vjna.
      A teraz tim dvojgu ludzjom daj Boże szczęślivi początek
      i zbavjenni konjec.
      Njech będzje pocbvaloni Jezus Christus.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:34
      Pr z e m o v a D r u ź b i a. Starszego.
      Vjtisznje dnja dzjsjejszego !
      Najprzód od Boga i matkj najsvjetszéj a potem od tego
      s?avetiiego paiis-tva młodego;
      Ablścje sję Pa?stvo njevimavjali,
      Na dzjeń ponjedzjatkovi sję stavjli
      i to dvoje młodicb ludzj svojernj osobamj prziozdobjli ;
      Jako Pan Bóg vszeckmogaci prziozdobjł svjat i ujebo
      gvjazdamj,
      A zjemję kvjatkamj i różnemj zvjerzçtamj.
      Tak też ten słavetni pan młodi N. N. daje zamisł do téj
      stavelnéj panni młodej N. N.
      Zabjerając ssję na doczesne lata,
      Abi użili lionoru i svjata.
      Ślub odlijerać będą, gdzje i jinuj odbjerali, v koścjele P n i -
      sjerskjm o godzjnje drugjćj.
      Svjçta Trójca Jim to rozeznała,
      Abi tich parę ludzj do kupi dostała;
      Ticb parę ludzj jako parę gołębje
      Albo jako parę sinogarlic,
      Co po povjetrzu latałi,
      Czervone nóżkj mjałi,
      Na nje sobje spoglądali
      I mjejsca tipatrivałi,
      Gdzjebi sobje gnjazdko usłać mjałi.
      Tak też ten pan młodi
      Szukał dla svojéj podobi.
      A oto teraz przez nas, sługj svoje, prosj:
      Abi ej dvoje ludzj njebili vzgardzenj,
      Do domu Bożego bili odprovadzenj ;
      A z domu Bożego ? Do domu veseluego,
      Na mjłe przivjtanje ? Na parę słóv pogadanje:
      Na kjeliszek vodeczki, ? Na pjva dvje beczkj:
      Na kaczora varzouego, ? Na jędora pjeczonego;
      Na dva pjecziva chleba, ? Którego każdemu potrzeba:
      Jednego razovego, ? Drugjego pszennego.
      Na strucle i kołacze, ? (Jo nam gęba do njch skacze.
      Na pjeczeń vołovą, ?? Na drugą skopova;
      Na trzecją jagnjęcą, ?? Na czvarta cjelęcą.
      Będzje tam i co vjçeéj; ? Voł na krępolcu jęczi;
      A drugi jeszcze v oborze, ? 1 do tego Bóg nam dopomoże,
      Zabili tam i vjeprza njemałego, ? V donnjci oparzonego;
      Ale njevjeiu, ezi go zastanjem całego.
      Będzje tara i kopa gęsj, ? Kuróv jeszcze vjecéj ;
      Także i kopa kokoszi, ? Jeżeli jich jastrząb ujerozpłoszi.
      Bo to kole borujakiprzilesje,?Prędzej vezmje niżeli przinjesje.
      Ale na ten vipadek mami strzelca bardzo zaradnego,
      Któri zabjł zająca chocjaż dicht ślepego;
      Zabjł i sarnę v vjelkjm skoku,
      Co leżała trzi duj na jednim boku.
      Będą tam i jagłi, ? Co je będą panjeńkj śpjleczkamj jadłi.
      Będą tam różne różnoścj, ? Będą i koścj.
      Będą dla panni młodej kopitka,
      Abi z njéj biła dobra kobjetka;
      Abi po vsj njechodzjła, ? Plotkamj sję njetrudnjła.
      Będą tam też szalanieje, dudi;
      Będą sję tizęsłi starim i młodim udi;
      Jak sobje starzi podoebocą,
      To tich młodich przekabacą;
      Ale jak sobje młodzj podpjją,
      To tich starieb dobrze vibjja.
      Będą tam i stkrzipkj: ? Kto młodi, do tańca chibkj.
      Będzje tam też bas;
      Kto sję naje, napjje, pójdzje do domu vezas.
      Będzje tam też i guslarz;
      Kto sję naprze, pójdzje do domu kulas.
      A kucharkj, które sję znają na mjgacli, na oku,
      Njezapomną o tich kjeszenjach, co jim vjszą do kolan na boku)
      Abi sobje różne ułamkj pochovałi
      I o młodszim drużbje njezapomnjałi.
      Njemacito, njéma, jak starszemu drużbje,
      Do pjeczenj sję navjnje, kavałek sobje
      Do sądeczka nadskoczi, gorzałeczkj sobje ntoezi.
      A vi panovje i słudzi ? Poczekajeje, jak i drudzi,
      Aż vas starszi drużba vidzjeli, ? Jak strij starą babę z kobjeli.
      Ale jak go stara baba popcbnje, ? To aż na łeb utcbnje.
      Vi pauovje niłodzj! ? Do vas roj sję godzj:
      Abiścje głovkj ucjesali, bocjkj vismarovali, strzelbi vimuudurovali,
      i to młode panstvo do koścjoła bożego
      prziproradzjli.
      A vi panjeńki młode!
      Abiścje vłoskj ucjesałi, sukjeńkj vifałdovałi, pończoszkj
      podvjązałi, fartuszkj viplatovati, cobi vam gładko na
      brzuszkach leżałt, żebiścje téj młodej panuje jakjego
      vstidu njezadałi.
      Boć sję to też trafjło: Szłi trzi panni przez koścjół i jednej
      pończoszka opadła; a ona sobje takframała: O gdibim
      lepjéj v domu została, groch dobrze gotovała, njżeli
      tatjego vstidu doczekała.
      Njech będzje pochvaloni Jezus Christus.
      b. Młodszego drużbi.
      A ja młodszi drużba intenciją vznoszç,
      O konjkj i povôz proszę;
      O konjkj i povôz i panjeńkj na vóz.
      Choć nje o ten povôz, co ujm do koścjoła jeźdzjcje,
      Ale o ten, co ujm na pole gnój vozjcje.
      Njsko sję kłanjami
      I dobri vjeczor povjadami.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:37
      Przemova drużbi przi odjeźdzje do ślubu.
      Vjimje Ojca i Sina i Ducha svjçtego.
      Gdi już teraz zapoczinam przi téj prośbje mojej, Słavetna
      Kompanjja, któraś zgromadzona za dozvolenjem słavetnego
      paiistva młodego i rodzjcôv domu tego;
      Pospjeszam, lotem pędzę vedług vjersza mego,
      Ahim vam vjnszovał dnja dzjsjejszego aktu veselnego.
      Vjencem urodzje prezenta sję dają ?
      Afektem skutki rozgłaszają:
      Śliczne dva gołębje pod njebem latają,
      A te słavetne panstvo młode za podobjenstvo mają.
      Najśyjętsza Panna vjelce sję raduje,
      Że to słavetne panstvo młode v stan śvjęti vstçpuje.
      Vjelkje szczęścja v domu Aspanstva u Boga słiną,
      Fortuna i złote lata z rąk jego płiną.
      Tak i ja Aspanstva szczęścja vjnszwje:
      Njech po ninje sam Pan Bóg vas resignuje.
      Otvarti bok jezusov vlocznja jest przebodzoni,
      Abi ten stan svjeti ve vas bił utvjerdzoni.
      Zkądże, słavetne Panstvo młode, pobjerać podobienstvo?
      Oto z domu rodzjcôv vaszîch!
      Czego ządacje od rodzjcôv vaszich?
      Njczego jurnego, ? TiSko błogosłavjeńsfva svjçtego.
      Bpnedicta litera deo: Ojcovje i matkj, błogosłavcje svoje
      dziaikj!
      Także i vi, młode słavetne Panstvo, upadając do nog ro~
      dzjcjelskjch podzjękujeje jim za vichovanje i opjekovanje
      sję nad vamj.
      V7i z,!s, Szaiwvnj Rodzjcje, dajeje jim błogosłavjeństvo na
      drogę do koścjoła boże?o, do Jezusa ukrziiovauego;
      Abi stan małzenskj z rąk kaplań^kjch odebrali
      J posłuszeństvo jedno drugjemu aż do skończenja żicja
      zaChovali,
      Przeprasam, przepraszam bracj i sjostri rodzjcôv domu tego
      J całą kompaujją aktu veselnego!
      Ktobi tu bił ku temu slavetnemu panstvu młodemu serca
      z?vzçtego';
      Proszę, abiścje sj? njrgnjevali,
      Abiścje jim błogosłavjeństvo na drogę do koścjoła hożego dali;
      Boć to słavet?e panstvo młode kończi vjek panjrnstva svego,
      Njech jim dopomoże sam Pan Bóg stanu małżenskjego.
      To słavetne panstvo młode rozłącza sję dzjś zrodzjeanij svemj
      Njech jim dopomoże ten, któri rządzj njemj.
      Tosłavetue panstvo młode dzjsjaj vivdzjęczić nam sję njesądzj
      Njech ten dopomoże, któri namj vszislkjemj rządzj.
      Teraz njskj ukłon oddając będzjecje błogosłavjenj :
      Vjimje Ojca i Sina i Ducha svjçtego.
      Mi drudzi postańmi vszisci vkoło;
      Vi zas, muzikańcj, grajeje marsz vesoło.
      Njech ta kompanjja sję rozbjeżi;
      A vam sję marsz grać należi!
      A tak prędkjego od ucha,
      Jak gravai przed lati njeboszczik psjajucha. ?
      Vesoło dzjevczçta. vesoło!! ?Oj nasza!"
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:40
      ł o v a d r u z b i o v s p o m ó ż k ę na u s ł u g j .
      Jestem cztovjek vibrani,
      Do Vas, Moscjvego Panstva, posłani;
      Abiścje, moscjve panstvo, jakje tam majątkj posjadacje,
      takove opłacali:
      Vi, panovje modrzi, ? Bądżcje tutaj szczodzri;
      A vi, panovje zjelenj, ? Virzuccje timfa zkjeszenj;
      J vi, panovje jaśnj, ? Choćbi biło jak najcjaśnjćj,
      Odpravcjc nas, ? Njebavcje nas;
      Bośmi są z dalekjéj krajini
      A chcemi sję przenosjć do jinnéj.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:42
      P j e ś n v e s e l n a .
      Dzjevczini:
      Ach .Tozju, już cję tracjmi, ? Jutro cję panją ujrzimi;
      Zblednje kolor tvój rumjaui, ? Stracjsz vjauek tvój różani.
      Mężczizuj :
      Njeuvazaj, mjła Jozjn! ? Lepszi cbłopjec śvjeżi,
      Nizli kvjatek v pustćm polu, ? Co odłogjem leżi.
      J vjaneczek, kjedi zvjednje, ? Njc njebędzje znaczic;
      J vi, co go żałujecje, ? Radzjbiścje stracjć.
      Dzjevczini:
      Już matulę svą stracjłaś ? J do obcich sję vibrałaś;
      Już njeujrzisz svéj dzjedzjni, ? Gdzjeś ziła słodkje godzjni.
      Mężczizuj :
      Już skovronek pod kamikjem, ? Łabędź vedle vodi,
      J stovjczek v gaju chłodnim ? Uziva svobodi;
      Tak też dzjevcze v domu męża ? Znajdzjesz svoje mjenje,
      Bo tak, vejze, przikazało ? Mądre przirodzenje.
      Dzjevczini :
      Dotąd neznałaś zgrizoti, ? Teraz poznasz, co kłopoti;
      Njebędzjesz vjecéj taiicovaé, ~ Bo musjsz na chleb pracovac.
      Mężcziznj :
      Vszakze każdi człek, co żije, ? Stvorzoni do prąci;
      A ej, co nam chleb zjadają, ? Są jistnj próżnjaci.
      A vi panni, co v panjenstvje ? Svoje troskj macje!
      Vszak są rozkosze v małżeństv]e, ? Którich vi njeznacje.
      Dzjevczini :
      Przijdzje na cję kłopot matkj, ? Gdi cję obsjędę tve dziatkj
      Vtenczas bçdzjesz żałovała. ? Żeś sję panną njezostała.
      Mężczizuj :
      Chmjel sję krzevj, jabłoń rodzj ? J gnjeżdżą sję ptakj;
      Bi sję vszistko njetnnoziło, ? Njebiłbi śvjat lakj.
      .Njkczemnje sję także panni ? Po svjecje czołgają,
      Co sję same jedne vłóczą. ? A mężóv njema
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:50
      P o ż e g n a n j e.
      1. Przepraszam vas, lube ścjani,? Cjebje pjecu polevau?;
      Któż vas bjelić będzje! ? Kjedi mnje njebędzje?
      2. Przepraszam vas, drzvj rjosove, ? J vas, stołi javorove;
      Któż vas mivac bçdzje! ? Kjedi mnje njebędzje?
      3. Przepraszam vas, mjskj, łizk , ?
      Vszistkje moje tovarziszkj;
      Któż vas sprzątać bçdzje, ? Kjedi mnje njebędzje?
      4. Przepraszam vas, vszistkje progj,
      Gdze chodzjłi moje nogj;
      Któż tu chodzjć będzje, ? Kjedi mnje njebędzje?
      5. Dzjękiiję ej ogródeczku, ?
      Gdzjem cliodzjła v tim vjaneczku;
      Któż cję pleć bęrlzje, ? Kjedi mnje njebędzje?
      6. Dziękuję ej rozmarinju, ? J gożdzjku mój na grzędzje;
      Któż cję sadzjć będzje, ? Kjedi mnje njebędzje?
      7. Dzjękiiję ej drobna rutko, ?
      Jużcj mnje tu njedługutko;
      Któż cję nosjć będzje, ? Kjedi mnje njebędzje? ?
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 04.10.15, 20:51
      Odjazd.
      1. Oj sjadaj, sjadaj, moje kochanje!
      Njc njepomoże tvoje płakanje;
      Tve płakanje njepomoże,
      Bo już stoją konje v vozje ? zaprzągane.
      2. Oj będę, będę, zaraz sjadała,
      Jeszczem pan] matce njedzjekova^a.
      Dzjękiiję ej, Panj matko, ?
      Chovałaś mnje bardzo gładko; ? Juz njebędzjesz!
      3. Oj sjadaj, sjadaj, moje kochanje!
      Njc njepomoże tvoje płakanje;
      Tve płakanje njepomoże,
      Bo iuż stoją konje v vozje ? zaprzągane.
      4. Oj zaraz, zaraz będę sjadała,
      Jeszczem Panu Ojcu njedzjękovała.
      Dzjękuje ej, Panje Ojcze, ?
      Vidajesz muje katu vreçu; ? Vjecéj njebędzjesz!
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 14.12.15, 21:41
      Kolęda rzeźnika

      Wśród nocnej ciszy
      Głos się rozchodzi
      Słuchajcie starzy
      Słuchajcie młodzi
      O rzeźniku, który psinę
      Sprzedawał za cielęcinę
      Teraz się śmieje
      Narobił kiełbas
      Z brudnych trybowin
      Co mu ich sprzedał
      Nędzny żydowin
      Za wieprzowe ich podaje
      Nie jednym się serce kraje
      Że taka droga
      Teraz używać
      Będzie jak w raju
      Dobrze okpiwać
      Jest w Polskim kraju
      Choć nie jeden się unosi
      Rzeźnik cenę wciąż podnosi
      Bo święta idą
      A jak wyprzeda
      Kiszki, kiełbasy
      Wrócą do niego
      Dawniejsze czasy
      Rzeźnik w święta się upije
      Nosem w rynsztoku zaryje
      Za ludzką krzywdę
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 18.12.15, 20:36
      o Gwiazdeczko, coś błyszczała
      Ledwie kilka dni!
      Głowa z wspomnień oszalała
      Ciebie tylko śni!...
      Pięknych ocząt całe roje
      Oślepiły mnie!
      Gwiazdko, czemuż życie twoje
      Już s kończyło się,
      'Gdzież ja ujrzę te usteczka.
      Jako listki róż,
      Gdy zagasła mi Gwiazdeczka
      I nie płonie już!
      Gdzież usłyszę metaliczny
      Głos dziewczęcych ust?
      Gdzie sznur ząbków biały, śliczny,
      Gdzie rzeźbiony biust?...
      Gdzież odetchnę milszą wonią,
      N " I ' . I b ?
      IZ I Jocey c u ....
      Ach już słyszę, jako dzwonią
      By mię złożyć w grób!
      Legł w mogiłę bym z ochotą,
      Bo pocóż mi życ?
      T am o Gwiazdce szczerozłotą
      Wspomnień snułbym nić!...
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 16:31
      Ale znowu, rzecz jasna, barokowym poetom kolęd to umiarkowanie nie odpowiada. Skoro jest muzyka,
      śpiew, tańce, niechże tego będzie jak najwięcej. Będą więc pasterze ?rznąć chwalę Bogu? na dudach i na muliankach, w organki i w szalamaje, na dromli i na bębenku, na kobzie, na cymbałach, na wioli, na puzonach, na obojach. Będą się poeci popisywać swą uczonością w dziedzinie muzyki: każą więc śpiewać różnym muzyk chórom, altom i tenorom, każą się odzywać lutniom wdzięczno-brzmiącym i trąbom krzyczącym, spinetowi małemu i klawicymbalom;
      wszyscy w dzięczne grajcie trele,
      Bogu w ludzkiem ciele..
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 17:42
      Pierwszorzędne znaczenie dla rozwoju kolędy w Polsce miał zakon Franciszkański, tak zasłużony
      w dziejach polskiej poezji religijnej w ogóle. Stało się to zaś w ten sposób, że Franciszkanie
      polscy, za przykładem swych braci włoskich, pielęgnowali tradycję jasełek, ustanowionych
      (względnie wznowionych) przez świętego Franciszka z początkiem wieku XIII. Przy jasełkach, przy żłóbku, zakonnicy śpiewali pieśni nabożne, kolędy, zrazu zapewne po łacinie. Ponieważ jednak lud z nadzwyczajnym zapałem do tych jasełek przybiegał, przeto z czasem owe kolędy łacińskie tłumaczy się na język narodowy, a w dalszej konsekwencji tworzy się i nowe, oryginalne. I oto około połowy wieku
      XVI. powstają pierwsze nieco większe zbiory kolęd, pierwsze kantyczki: posiadamy mianowicie z tego czasu dwa rękopiśmienne takie zbiory, zawierająee każdy po kilkadziesiąt kolęd. Otóż jeden z tych rękopisów na pewno a drugi prawdopodobnie pochodzi z klasztoru franciszkańskiego; zresztą kolędy same najwyraźniej o tem swojem pochodizeniu świadczą. Zatem widzimy, jak dzięki jasełkom franciszkańskim twórczość polska w dziedzinie kolęd stwarza w połowie XVI. wieku stosunkowo znaczną liczbę tych kolęd. Musiały one już wtedy być rozszerzone i popularne, skoro niektóre z nich przetrwały dłużej. Otóż wśród nich zjawia się też po raz pierwszy ta kolęda kolęd, ze wszystkich może najtrwalsza, żyjąca w całej swej mocy do dziś dnia, ?Anioł pasterzom mówił". Praca twórcza Franciszkanów trafiła na warunki, dla rozwoju kolęd bardzo pomyślne. Z jednej strony rozwój ten korzysta ze spotęgowania
      się ruchu literackiego, którego intensywność w tym czasie staje się coraz większą. Z drugiej strony znowu w kościele samym stosunki zmieniają się o tyle (zapewne wskutek Reformacji), że śpiew w języku narodowym w kościele uzyskuje większe prawa, aniżeli dotychczas. Zatem i kolęda może się rozwijać swobodniej i na większą skalę. Spotykamy się też wkrótce z faktem, że powstaje kolęd coraz więcej, że pojawiają się one nie tylko w zbiorach pieśni, w kancjonałach, ale i jako druki ulotne; potęguje się też twórczość na polu melodyj kolędowych. Wszystko razem zważywszy możemy stwierdzić, że wiek XVI. ugruntował żywotność kolędy polskiej. .
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 19:04
      Ale możemy porównywać melodje kolęd z dzisiejszemi melodjami pieśni ludowych. A wtedy zauważymy, jak wielka liczba kolęd ? zwłaszcza owych pasterskich ? ma melodję albo absolutnie
      identyczną, albo o tym samym charakterze muzycznym co dzisiejsze pieśni ludowe. Tak na przykład melodja kolędy ?Cztery lata zawszem pasał jest identyczna z melodją piosenki ?Cztery lała wiemiem służył; kolęda ?Przy onej górze śpiewa się jak ?Hej tam na górze, ?Nowy rok bieży jak ?Wezmę ja koniuszki (w tym ostatnim wypadku możliwym jest też proces odwrotny, przejście melodji z pieśni kościelnej na świecką, zjawisko również wcale częste). W znalezionym niedawno zbiorze kolęd z roku
      1721 jedna z nich ma melodję weselnej pieśni o chmielu, w innej część melodji jest identyczna z pieśnią góralską zbójnicką (takich reminiscencyj i podobieństw częściowych jest w kolędach dużo). W ogóle wśród tych melodyj kolędowych znajdujemy wszystkie możliwe typy melodyj ludowych, przede wszystkiem tanecznych: mazury, obertasy, krakowiaki, zbójnickie-góralskie, dawne hajduki, gonione, chodzone (polonezy) itd. Obok nich są i wytworne szlacheckie polonezy. Są też i tańce obce: menuet, inelodje z muzyki świeckiej obcej, z aryj, z kantat i sonat, itp. Cały ten najazd muzyki świeckiej do kolęd idzie w parze z powszechnem wtedy ześwieczczeniem muzyki kościelnej najazd zaś muzyki ludowej jest w ścisłym związku z faktem, któryśmy widzieli w tekstach, z wtargnięciem życia codziennego, w szczególności pasterskiego, do kolęd. Taki stan rzeczy trwa w muzyce kolędowej aż do czasów nowszych. To znaczy, znowu równolegle do ewolucji tekstu, tego rodzaju twórczość muzyczna kończy się gdzieś w wieku XVIII., poczem przez czas pewien następuje jakby pauza: dawniejsze melodje żyją w całej petńii, ale nowe nie powstają. Dopiero gdy w drugiej połowie XIX. wieku wzmoże się nieco twórczość tekstowa, zobaczymy to samo i w muzyce. Do nowo powstałych kolęd powstają nowe melodje; przypomnijmy choćby ?Mędrcy świata", albo ?Jakaż to gwiazda", ?Boscy posłowie", ?Pasterzu, pasterzu?, itp. Te nowe melodje znowu nie mogą się równać z dawnemi; nie mają tej świeżości i bezpośredniości. Ale znowu możemy przyznać, że nie są całkiem pozbawione wartości; trafiają nieraz
      nienajgorzej w ton kolędowy, to też na równi z tekstami przyjęły się i ustaliły, weszły w lud.
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 21:08
      - pot! olwpem lmi('J.{1l
      potl białą pierzynll
      zadumał sir świątt'k
      ...
      więtą bezprzyczYIl11 -


      - _zlIIiuzch Ililwisa s.!\'szkq
      li sośni,,)' .łlillCj -
      tł'Yptlzają śpit:wl,i
      z modre; "t' ::przYf
      yny -


      - ,';l1;ą sir kolęt/ziołki
      Stt'iqtkoli.1j 'if' olszynip
      ,jJ trfl sfyc ::lliOlL:V wir,'zór
      .::gasły UJ bnprz..wz..\'flie -


      .


      - i oto p()
      zy,.ajq się wJ'''lar
      ki $u..'i'llkOłi. I {! fUl tllJl(
      II/inif'ń zapodziallych, Skrzypit/('J'ch kół UJozou')'rłl
      i suchego wy.
      mllgll sani -
      - zarwane .dowa nieznaczqce, znękane wyłazy I1h'-
      szporne. roratne. przypominki pogodowe i łoński/!
      - wszystko to zrymio. sic i zrylmia w prostaczym
      lbie -
      - na dotynki kto
      od SpllSll llwił wieniec f.)U.'siany
      ,
      wiqtkoU'i -
      - nad okapem strzt'szki kapliczkv-uJt'j 2tlwdzidł-
      - rótyczki papierowe. wstalki hibulko'Wt' dp.l;zcz
      odbarwił. wiatr zmiprz1i'ił i po swojemu przeina-
      czył -
      - lecz o owsie zwiedziały sI{' wróble i sikory -
      - świątek - taki ta jut jt'st - nie broni: owszem .-
      fliekla - - lecz dziś? - skądtezl1ś - - .i"t
      znziuzch - - to jllt b,'.ttkllrryjom l1lało dnia ho-
      tego -?-
      - ano - bo fet tO wrÓblich stopek jJm!s/uJkami
      kolędziołki (- II nie ('() insze -) dyrdt'Cka bielq
      przez wydeptane w Śllit'gll miedze - do Swiqtka
      - pod lipe od której wirdzit' dro.E:a naokoło
      Will-
      ta - i dalej -
      - iwierkajq. podryglljl!. piskajil -
      - wyśmir'Cimie. i",r1lln;,.. beskidzko -
      - wiadomo - z niejeifllego łmlll zboip .iziÓhoły.
      z niejednym pokumały sił: strachem. lIie pod jet1fllf
      strzuhq gniazda wiły -
      - tak sit ino zdaje - bo tam w tl'm świegociI'
      duto tajonej wiedzy - - przJJsluchaj sit -
      - tak przez calutkll nor hałastmjq pod ziskrzr-
      niem gwiazd i ponowkiem rhodzq(\Jm po gńrach
      llal,kich -
      - do świitu - ,
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 21:18
      - Swiatła lIa par/wilie
      - kiec/ut y podziml1l1t>
      - IOrjoU'isllll od JlOTZeni
      ta/en",i,- cielJll1t' -
      - 0PtlSZt'ZOllt' /williri>
      - sadowe butiki
      - 'wYsP' zedai tlrołdż;.\l i uciu
      piwa i u1ódki -
      - zamęt i trzy cekiny
      pltml posłoneczflych -
      - przystaJl i - u'szys/ko ,it"d1lu
      rlla lliebezpieczllydl -
      - wzgórze po jed1lej str()llit'
      tlmg" po drugiej -
      rząd "wierzh i topól
      jak łydt> dłllgi -
    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 03.02.16, 19:18
      Zieleni się w polu słowiańska pszeniczka
      Napoję ja mego wroniego koniczka
      Nie będą kosili pszeniczki na łanie
      Śniło się Słowianom o wielkim hetmanie
      Konika siodłajcie
      W kulbaki siadajcie
      Pojedziemy precz!
      Pościli Słowianie gdy niemiec używał
      Płakali gdy Francuz swobody kwiat zrywał
      Żebrali daremnie litości u wszystkich
      Wołali daremnie dalekich i bliskich
      Dziś górą Słowianie
      Przez Ciebie o panie!
      Więc sława Bogu
      Niedługo, niedługo konika dosiędziem
      Słowiańskie my dzieci w kraj obcy popędzim
      Dłoń w dłoń świat przejedziem, niewiernych nawrócim
      Uwlonim spętanych, niewoli okuciem
      My dzieci słowiańskie
      Wybrańcy my pańskie...
      Na niebie już świt!
      Skłońcie się matusi słowiańskiej do nogi
      I weźcie żegnanie i koniom ostrogi
      Rusini już proszą. Chorwaty zalecają
      Z chlubą odpoczniemy
      Nad Renem Lepniemy
      Na wędrówce w świat!
      Słowiańska to wiara po świecie rej wiedzie
      A polski im hetman dowodzi na przedzie
      Krajali miód słodki w litewskich pasiekach
      Poili swe konie w niemieckich trzech rzekach
      I beczki odbili
      W Francji wino pili
      Słowiański to czas
      Witają ich Niemcy, Francuzi witają
      A Anglik ich ściska, Włosi się kłaniają
      Oddają im złoto, oddają dostatki
      Chowają Słowianie dla sławy swej matki
      Kościoły wystawim
      I gody wyprawim
      Słowianom na cześć
      Usłyszym na świecie szerokim rozgłos
      Hura ha hura ha odbiją niebiosy
      Umilkną słowiańskie bolesne wsze jęki
      Nauczym świat cały słowiańskiej piosenki
      Zamilkną poganie
      Zwyciężysz ich panie!
      Ha sława Bogu! uncertain
Pełna wersja