Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagramowe c

20.05.08, 14:25
zamknięty
Wieża Babel

W kilcie chodzi sobie SZKOT
W śląskim stroju czasem ja
Tak się nam ten świat już splótł
Że każdemu co innego w duszy gra!

Wieża Babel była BAZĄ
Taką sprzed tysięcy lat
I do dzisiaj o niej marzą
Jeden naród, jeden świat!

Pomieszanie z poplątaniem
Czyli jednak misz i masz
Czy MY sobie radę damy
Czy ty Z tym radę dasz?

Czy to na słuch czy na WĘCH
Mamy ją znów budować
Już fundament kiedyś pękł
Nie da się go...od nowa


K - - (3 litery) Z M - - - -(5 liter) W Z - - - - - (6 liter)

To jest również scenka, którą Jasiu widział
    • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 20.05.08, 14:28
      zamknięty
      Metagram

      Piłkę _ _ _ _ _, dzisiaj _ _ _

      Bo tu leży _ _ _ _ _// _ _ _!

      Szukane słowa różnią się jedną literą. Drugie wyrazy są właściwym rozwiązaniem.
      Początkowe litery szukanych wyrazów:
      1. S - - - -(5 liter) 2. Ł - -(3 litery)
      3. S - - - -(5 liter)(1=3) 4. C - -(3 litery)(2/4 Metagram)
      • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 23.05.08, 10:58
        zamknięty
        madohora napisała:

        > Metagram
        >
        > Piłkę STARY, dzisiaj ŁAP
        >
        > Bo tu leży STARY // CAP !
        >
        > Szukane słowa różnią się jedną literą. Drugie wyrazy są właściwym rozwiązaniem.
        > Początkowe litery szukanych wyrazów:
        > 1. S - - - -(5 liter) 2. Ł - -(3 litery)
        > 3. S - - - -(5 liter)(1=3) 4. C - -(3 litery)(2/4 Metagram)
        >
        >
        > CAP - stary kozioł
    • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 20.05.08, 14:29
      zamknięty
      Dylematy Jasia

      Na rozstaju dróg
      Nie STAJ Jasiu, NIE!
      Bo nie będziesz mógł
      Bo będzie ci źle!

      S - - - - - -(7 liter)
      • jurek-de1 Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 22.05.08, 19:17
        zamknięty
        STAJNIE
        • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 23.05.08, 10:48
          zamknięty
          No cóż, jakby to powiedzieć
          Jasiu musiał w stajni siedzieć!
    • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 20.05.08, 14:31
      zamknięty
      Widziałem ŻABY W stawie
      Wielkie jak stare BROCHY
      Aż mi przy tej zabawie
      Z oczu leciały grochy!

      C - - - - -(6 liter) w Z - - - - (5 liter)
      Szukając rozwiązania należy zmienić jedną literę (Y=U)
      • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 23.05.08, 10:59
        zamknięty
        CHABRY W ZBOŻU
    • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 20.05.08, 14:35
      zamknięty
      Dziś biorę CZEK
      I do ROW jadę
      Już włączam bieg
      Do Rybnika nos wsadzę
      To dzisiaj MA majówka
      I NIE, nic wam do tego
      Poleci jakaś stówka
      I problem do pierwszego...

      C - - - - - - -(8 Liter) M - - -(4 Litery)
      • jurek-de1 Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 22.05.08, 19:12
        zamknięty
        CZERWONE MAKI
        • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 23.05.08, 10:49
          zamknięty
          Chociaż na temat maków różne zdanie mają
          Mnie zawsze te czerwone w zbożu zachwycają
    • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 20.05.08, 14:37
      zamknięty
      Czy szabla dzika to jest KIEŁ?
      Ty dziki na uwadze miej!
      One już w mieście gdy widzą trawę ZIELONĄ
      To aż pod okna podchodzą ponoć

      Z - - - - - -(7 liter) Ł - - - (4 litery)
      • jurek-de1 Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 22.05.08, 19:07
        zamknięty
        ZIELONE LAKI
        • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 23.05.08, 10:50
          zamknięty
          Jak się rozciągają jak bezkresne morze
          W zachwyt mnie wprawiają. Nic mi nie pomoże!
    • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 20.05.08, 14:40
      zamknięty
      Bajka nie bajka

      Drwał ŚCINA drewno
      Czyli rżnie deski
      Co bedzie z tego?
      Może salonik niebieski?

      A może SALA balowa
      W niej król U drzwi
      Z drugiej strony królowa
      Znów dziwne mam te sny!

      Ś - - - - -(6 liter) L - - -(4 litery)
      • jurek-de1 Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 22.05.08, 18:58
        zamknięty
        SCINKA LASU
        • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 23.05.08, 10:51
          zamknięty
          Jasiu drzewa w lesie nie ścinał
          On ŚCIANY LASU blisko się trzymał

          Ale to przenośnia więc w błąd wprawiła
          Może by Małgosia Jasia poprawiła
    • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 20.05.08, 14:55
      zamknięty
      Poeta Wincenty POL
      Pisał pięknie o koniach
      Lecz NIE każdy do ręki go wziął
      By się o tym przekonać

      Dziś mówią o nim - Poetazapomniany
      Młodzież go już nie czyta
      Więc może przypomnimy
      W szarady kilku wersach


      My, MY znamy Asnyka, Leśmiana
      Znamy też K.I. Gałczyńskiego
      Pol? Któż to ten Pol?
      Osoba jakaś mniej znana

      Więc nie GAŃ mnie za to, że chcę
      Przybliżyć go tutaj trochę
      Bo teraz już każdy wie
      że on ma coś wspólnego z Mohortem*

      P - - - - (5 liter) K - - - - - (6 liter)

      Szukając rozwiązania należy zmienić jedną literę
      Mohort - poemat napisany przez Wincentego Pol
      • jurek-de1 Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 22.05.08, 19:05
        zamknięty
        POLNY KAMIEN
        • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 23.05.08, 10:53
          zamknięty
          Ach taki kamień co w polu leży
          Nikt nie wie ile on sobie przeżył
    • madohora Re:Mohort 20.05.08, 14:55
      zamknięty
      Wincenty Pol
      MOHORT
      Rapsod rycerski
      Lwów 1875

      Bo trzeba wiedzieć, choć nie było wojny,
      Przecież na kresach rzadki dzień spokojny.
      Humańskiej rzezi pamięć była świeża,
      A bojaźń dżumy trzymała żołnierza
      I dniem, i nocą na czacie granicznej;
      Bo potrzeba wielka, a człek nie był liczny.
      A że porucznik sobie nie folgował,
      Więc i podwładnych w służbie nie żałował,
      To i o plaster nie było tam trudno,
      I trzeba było stawać nieobłudno.

      Tam na dwór jakiś Tatarzy napadli
      Na nadgraniczu i cerkiew złupili,
      To znów Kozacy tabun nam ukradli,
      Czeladź uwiedli lub wioskę spalili,
      Czasem i łotry od multańskiej dziczy
      Wtargnęli, siłą dostawszy języka,
      Czasem też nasi, tak, na ochotnika
      Ruszyli sobie na odwet ku Siczy.

      Toteż gdy Mohort objeżdżał granicę,
      Zawsze wyruszał najmniej we sto koni,
      Gotów do boju - i w takiej pogoni,
      I tym też razem opuszczał stanicę.

      Poczt był prześliczny, gdy ruszył po błoniu
      Na przodzie jechał na srokatym koniu
      Najstarszy trębacz, sławny nasz Kafarek,
      A za nim siedział na kuli Zegarek,
      Tak zwał koguta, co go woził z sobą,
      Bo był jak sokół na to unoszony,
      Aby znać dawał, kiedy nocną dobą
      Czas zmieniać straże - jakoż ustrojony
      Był czarny kogut w porządny kapturek:
      We dnie na głowie, a nocą na sznurek
      Wzięty do nogi budził obóz cały
      I podług niego czaty się zmieniały.
      Tak był łaskawy, że z rąk tylko jadał,
      A przy ognisku na ramię nam siadał.

      Kafarków srokacz nie dotykał darnią,
      A nocą świecił przodem jak latarnia;
      Sam zaś Kafarek był myśliwiec sławny,
      I do sokołów, i do chartów sprawny;
      Tuż przy nim biegło zawsze chartów kilka,
      Z których brał każdy pojedynkiem wilka.

      Kiedyśmy kresów objeżdżali kraniec,
      A noc zapadła nas czasem na stepie,
      Wówczas rozpalał Kafarek kaganiec
      I nieraz przygrzłl Tatarowi w ślepie,
      A mikę przy nim pozwolił zapalić,
      I w dobrej zgodzie z granicy oddalić.

      Od ujścia Rosi - aż tam, gdzie Siniucha
      Na pograniczu już do Bohu wpada,
      Szła linia kresów i ziemia tak głucha,
      Że tylko czasem pod koniem zagada.

      Sześć tam chorągwi pogranicza strzegło,
      Daleko było od luki do luki,
      I kilka rzędów mogił stepem biegło,
      A czort stepowy wyprawiał swe sztuki.

      Pan Mohort z dawna miał obyczaj taki,
      Że gdy poczt sprawił i wywiódł na szlaki,
      Opodal środka sam jechał na boku,
      Aby miał ciągle cały poczt na oku,
      I gdzie potrzeba, stanął w jednym skoku;
      Tutaj poczynał o zorzy porannej
      Śpiewać Godzinki do Najświętszej Panny,
      A wszystka wiara powtarzała za nim,
      I pieśń płynęła po rosie zaraniem, -
      Konie parskały, a jakaś otucha
      W górę ku niebu podnosiła ducha.

      Głos miał potężny i czy tam bywało
      Krzyknie przed siebie: „A wolno od czoła!"
      Czy na straż tylną w potrzebie zawoła,
      To już wyraźnie człeku się zdawało,
      Że w ucho mówił, chociaż się nie silił,
      A na komendę nawet koń nie zmylił.

      Z tego też miejsca było najdogodniej,
      Kiedy już w stepach było nieco chłodniej,
      W miejscu opatrzyć zająca i strzelić,
      Lub się w pochodzie charty rozweselić.
      Jeśli Kafarek prześlepił na przedzie,
      To już Pan Mohort pewno go dojedzie;
      I zawsze bywał, kresy objeżdżając,
      Lub na pieczyste, lub do barszczu zając.
      A jak Kozacy dostarczali burek,
      Tak lisy w rudkach kresowych lisiurek.
      Pan Mohort w stepach rad zawsze polował,
      I niejednemu i wilki darował.

      ako nowicjusz ja na lewym skrzydle
      Jechałem zrazu i koń mi się zrywał;
      Spostrzegł to Mohort:„- Jak tam koń w wędzidle?
      Czy Waść na przedzie zawsze tylko bywał?
      Poskocz no ku mnie!" - a więc w jednym skoku
      Zebrawszy konia, byłem mu u boku.
      „- Basta!" - zawołał - „Śmiało jeździsz, Wasze,
      Jeśli tak samo zetniesz się w pałasze,
      To nieźle będzie, boś równo osadził,
      Byłeś mi konia spokojniej prowadził.
      Jakże się Waści w tych polach podoba?
      Tu już z konikiem potrzeba od żłoba!
      Pierwsze to pierwsze pole na sokole,
      Toć poznać trzeba tę rycerską rolę.
      Kto w boju legnie, narodowi miły,
      Bóg sieje ludzi - człek sypie mogiły...

      Kto Boga w sercu, a kord ma przy boku,
      Ten znać powinien, że oko puklerzem,
      Że cała dusza ma być wiecznie w oku, -
      Kto nie ma oka, nie będzie rycerzem,-
      A kto rycerzem, ten już po zakonie
      Znać to powinien, czego bronić trzeba:
      Więc naprzód stawać ma w wiary obronie,
      I Marii Panny, tej Królowej Nieba,
      Potem w granicy obronie - i basta!
      Bo reszta z tego w człowieku wyrasta,
      A kto się takim puklerzem uzbroi,
      Kto przy Kościele i granicy stoi,
      Ten się prócz Boga niczego nie boi.
      Tyle słów wszystkich - i pasuję nimi
      W Wielkiej Ojczyźnie ciebie na rycerza;
      Pilnuj zakonu! Dotrzymaj przymierza,
      A wszystko składaj w Bogu albo w ziemi...
      Tyle słów wszystkich".
      I jakoż ni słowa
      Nie rzekł już więcej do końca samego,
      Ani następnie, ani dnia owego
      Tej treści do mnie - lecz mądrość surowa
      Przylgnęła mocno na zawsze do duszy
      I nic jej więcej z serca nie wyruszy!

      Boć to zaprawdę niezła była szkoła,
      Gdzie oprócz nieba i stepu dokoła,
      Tylko mogiły świadczyły przeszłości,
      I poprzedników pobielałe kości;
      A prawdę poznać na rycerskim szlaku,
      I ślad poczciwy własnym sercem zmierzyć;
      „Hej ptaku, ptaku pancernego znaku!"
      To w taką prawdę wiecznie trzeba wierzyć.

      Kiedyśmy wyszli na hetmańskie szlaki,
      Kazał Pan Mohort narodowe znaki
      Odkryć - i z pierwszej stepowej strażnicy
      Kazał otrąbić pieśń Boga-Rodzicy
      I rzecze do mnie: „- To już grunt klasyczny,
      I w ręku dzielnych, jak bułat dziedziczny,
      Tu już tradycją trzeba dziatwie matczyć,
      Bo ci śpią głucho, co by mogli świadczyć".

      I odtąd wszystkie mogiły już liczył,
      I wszystkie wały i graniczne kopce,
      W których okopach gdzie kto stawał kiedy,
      I kto dowodził, kto zwyciężył wtedy,
      Wszystko to, wszystko nie było mu obce.
      Nieraz to zjechał ze szlaku na milę,
      By obóz stawał zawsze przy mogile,
      Znał każdy futor, każdy młyn stepowy,
      Każdą pasiekę pomiędzy parowy,
      Każdą krynicę, każdy krzyż przy drodze -
      I kiedy nocą pofolgował wodze,
      Sam koń już wiedział, kędy mu potrzeba,
      A ty patrz tylko gwiaździstego nieba -
      I gdy ta ziemia dla nas wszystkich była
      Zaklętą księgą, gdzie tajemnic siła -
      O które każdy tylko serca pytał,
      To on w tej księdze tylko jeden czytał.

      Nie tyle grozą, jak raczej dozorem
      Stała chorągiew - bo Mohort był wzorem
      Wojskowej służby - i kto pod nim służył,
      Służbę pokochał i nią się nie nużył,
      I mimo wiedzy nabierał spokoju,
      Powagi, hartu i serca do boju.
    • madohora Re: Jasiu na sobotniej imprezie - szarady anagram 23.05.08, 10:56
      zamknięty
      Tutaj był KOT Z MYSZĄ W ZĘBACH

      Kot ją dumnie nosił
      I tylko się łasił
      I patrzył komu ją podarować
      A może sobie gdzieś mysz schować
      Patrzył na nas pospołu
      I dumnie z nią kroczył dookoła stołu
      Ktoś powie obrzydliwe, to jakaś bzdura
      Nie! To po prostu kocia natura!
Pełna wersja