Sowizdrzał

    • madohora Re: Sowizdrzał 10.09.19, 23:15
      8 . Sowizdrzał z matką poszedł na weselę, I tam gorzałką spoił się jak ciele, Spał potćm w sadzie, lecz że nocną dobą, Przyszli złodzieje wzięli Tyla z sobą. Zdarzyło się czasu pewnego że Sowizdrzał z ma tką swoją pobiegł do innej wsi na wesele. Tam było wszystkiego hukiem, jedli i pili, i wszyscy goście się cieszyli. Tą razą lepiej Sowizdrzałowi smakowało, jak u owego Skąpca poliwka od kiełbas, bo tu na weselu nieprzymuszano rózgą do jedzenia. Tyl więc jadł i pił, co mu się podobało. Aż nareszcie pomiarkował, że już cokolwiek za głęboko w szklaneczkę zajrzał. Opuścił więc tak wesołą kompaniją i szukał sobie miejsca, w któremby wygodnie i spokojnie mógł się wyspać. Trafunkiem znalazł w ogródku cały rząd koszków, niektóre były z pszczołami, ale niektóre i próżne, wlazł przeto w jednę z ostatnich i spał w niej kilka godzin spokojnie. Nawet matka jego była tego zdania, że do chałupy wrócił, bo go nigdzie nie zobaczyła. Sowiz drzał co spał to spał; lecz niedługo spoczynek ów sma czny przerwanym został. Przyszło w nocy dwóch zło dziei, którym się miódku i pszczółek zachciało. Po ci- chćj naradzie zgodzili się na to, że najcięższa koszka najwięcej miodu ma, a próbując wszystkie, wzięlitragi tg w której Sowizdrzał snem moenem zmorzony leżał. Przebudził sig Tyl, gdy go na tragi z koszką wsa dzili złodzieje i gorzałka mu nawet z głowy wywie trzała, bo mu sig też prawdg mówiąc i niejakoś zrobiło. Jakby się to tu im z pazurów wydostać pomyślał sobie. Leęz noc mu ąppzyjałą. Uchwycił, bo ciemno hyło pęz^dniego zą włosy i poczóębrał go niepogorzej, ten myślał, że go ten z tyłu za łeb targa, obrócił sig więc z gniewem i nawymyślał na niego, cp mu tylko ślina do ust przyniosła. Zwymyślany zaś rzekł: „co ci sig śni, czy wśpiku chodzisz? jakże ja cię mogg za włosy szarpać, kiedy tu oto ledwie koszkę w ręku utrzypiam.“ Sowizdrzał śmiejąc ^jg po cichu, pomyślał sobie, tg piękna zabawka, to idzie nie źle; poczekał ąż kawał łebski uszlj,, a potem poczócbrał i tylnego po kłakach. Ten sig rozłościł jeszcze bardziej wołając: „ja tu dźwi gam, i ledwo co karku nie złamg, a ty mnie jeszcze za łeb szarpiesz — „łżesz łajdaku, nic poczciwego jakże ja cię mam za łeb targać, kiedy ja tu drogi nawet przed oczami nie widzg?-'*' Od słowa do sło\ya poczęli sig nareszcie okropnie kłócić: ażeby ich jeszcze bardziej rozjątrzyć, pociągnął Sowizdrzał tego na przodzie jeszcze raz dobrze za czu prynę, tak, że nieborak łbem o koszkę uderzył. Ten też gniewem zapalony rzucił koszkę o ziemię, drugi uczynił to samo, i teraz pochwycili się za orzydle. Jak zaczęli się szarpać, bić, aż nareszcie, bo to było na górce nad parową, stoczyli się w parowę, jeden w tę drugi w owę stronę. Sowizdrzał zaś spokojnie w koszce leżał aż do białego dnia, potem wylazł i poszedł do dom
      • madohora Re: Sowizdrzał 10.09.19, 23:15
        Jak zaczęli się szarpać, bić, aż nareszcie, bo to było na górce nad parową, stoczyli się w parowę, jeden w tę drugi w owę stronę. Sowizdrzał zaś spokojnie w koszce leżał aż do białego dnia, potem wylazł i poszedł do domu. 9 . Za kuchcika się urząd sił, Lecz że samowolnie błądził, Kucharka się rozgniewała, Sowizdrzała odagnała. Sowizdrzał wyszedłszy w świat, przyszedł do jednej braunszweigskiej wioski, Buttenstaedt. zwanej, która do biskupstwa Magdeburgskiego należała. Tu go pewien duchowny za parobka sobie przyjął, i mimo to, że go wcale nic znał, rzekł do niego: „będzież miał u mnie dobre dni, i tak samo będzież jadł i pił jako i ja i moja gospodyni: a roboty u mnie nie będzież miał za wiele, bo wszystko na pół tylko zrobić. Sowizdrzał z radością na to przystał. Rozpoczął służ bę swoją i postrzegł, że gospodyni na jedno oko nie widziała. Dnia jednego wetknęła ona dwa kuraki na rożen i rozkazała Sowizdrzałowi aby rożen przy ogniu obracał, co on też i chętnie uczynił. Gdy już kuraki 11- pieczone były, przypomniały się Sowizdrzałowi owe miłe
        • madohora Re: Sowizdrzał 10.09.19, 23:17
          ak samo jeść i pić jak on i gospodyni jego; lecz tu przy kurach widział że niepodobna aby się słowa jego spełnię mogły, bo onycli tylko (lwie było, a ich do sto łu troje; chcąc mądrze postąpić ażeby słowa kapłana się ziściły; bo inaczejby się kłamcą stał, czego na żaden sposób jako wierny sługa dopuścić nie mógł; zdjął więc jednego kuraka z rożna i zjadł bez chleba i soli. Gdy gosposia przyszła do ognia dla oblania kurczaków ma słem a zobaczyła tylko jednego na rożnie, zapytała So wizdrzała, „gdzie drugi się podział?“ — „otwórzcie drugie oko, to zobaczycie oba kuraki," odpowiedział jej Sowizdrzał, ftozgniewaua gospodyni pobiegła do księ dza na Sowizdrzała skarżyć że ją zelżył, wyrzucając jej ułomność że byłą ślepą, oraz jak dobrze kuraki piec połrali, bo z dwojga jednego zrobi. Natychmiast po biegł pleban do kuchni i rzekł do Sowizdrzała : ,,dła- częgożeś gospodynię moję wyśmiał'? wszak sam widzę iż na rożnie tylko jeden kurczak się znajduje, a prze cież wiem że przedtem dwa ich było/.; —„Przepraszam papa dobrod?ieja, kucharki nie wyśmiałem tylko jej ra dziłem aby oba oczy otworzyła, to też i oba kuraki zo baczy," odpowiedział Sowizdrzał- Rozśmiałsię pleban, zapytał się jednak gilzie drugi kurak się podział. „Ku raka drugiego ja zjadłem dobrodziejaszkij," rzekł So wizdrzał, bo nie chciąłem przypuścić aby ksiądz dobrądziej kłamcą się stać miał, albowiem przy przyjęciu powiedział mi jegomość, że będę jadał co najlepszego równie z jegomośeią i gospodynią, a żc kuraków tylko dwa było, a nas do stołu troje, zjadłem więc moją część naprzód. 44 Uśmiechnął się pleban na to łaskawie i rzekł: , ,mój kochany nie chodzi tu o kurcze, lecz na przyszłość czyń co ci gospodyni rozkaże i miej słowa moje w pamięci. 44 Na co Sowizdrzał skromnie odpo wiedział : „panie! słowa twoje będą zawsze w sercu mojem, 44 — Rozkazała mu potem gospodyni wębór wo dy przynieść, lecz 011 przyniósł pół tylko, a gdy miał dwa drewka na ogień włożyć, to 011 jedno tylko wło żył, i tak wszystko co mu gospodyni rozkazała uczy nić, Sowizdrzał do połowy tylko wykonywał. Pomiar- kowała nareszcie gospolka, że jej Sowizdrzał wszystko na złość robi, a nie mogąc dalej z nim nic wskurać 0- skarżyła go po drugi raz przed księdzem. Pleban przy szedłszy do Sowizdrzała, rzekł do niego: „słuchaj jeno mój waszeć, znów skarga na ciebie, gospodyni powiada Że wszystko co ci każe zrobić tylko dopołowy robisz, 44 —panie! pełniłem podług słowa twojego, 44 odpowie dział Sowizdrzał, „wszak mi jegomość powiedział gdym w służbę wstępował, że tylko połowę roboty mam wy konać przy każdej rzeczy. 41 Pleban musiał się rozśmiać z iiłuta, który tak traliiie umiał się wytłómaczyć; lecz kucharka złościła sig niezmiernie, i poty na Sowizdrza ła instygowała dopóki go nie wygryzła. Ale pleban pamiętał o nim, bo prawie na tenczas umarł był w tej wsi kościelny, a że takiego wieś koniecznie potrzebo wała, starał sig o to pleban, że Sowizdrzała za kościel nego obrali
          • madohora Re: Sowizdrzał 10.09.19, 23:20
            kucharka złościła sig niezmiernie, i poty na Sowizdrza ła instygowała dopóki go nie wygryzła. Ale pleban pamiętał o nim, bo prawie na tenczas umarł był w tej wsi kościelny, a że takiego wieś koniecznie potrzebo wała, starał sig o to pleban, że Sowizdrzała za kościel nego obrali. Tyl dziwaczne sprawia rzeczy, Chorych w lazarecie lóczy’ Bez lćkarStwa; jednćm słowem Najsłabszego czyni zdrowem. Ztąd udał się Sowizdrzał do Norynbergu i tu ogłosił się doktorem, jakiego świat dotychczas ani widział. Wielkie drukowane karty poprzybijał na drzwiach ko ścielnych i na rogach ulic miasta, które opisywały cudowne leki nadzwyczajnego doktora. W tern mieście znajdowało się podówczas bardzo wiele chorych w szpi talu, którychby się dozorca rad był pozbyć. Poszedł zatem do Sowizdrzała, pytając go czyby tym chorym nie mógł pomódz do zdrowia? „dla czego nie,“ odpo wiedział lekarz nowomodny, „jeśli mi dacie 100 ta larów, to w jednem dniu wszystkich chorych uzdro- wię u Uradował się niezmiernie dozorca szpitala i zaraz dał Sowizdrzałowi 10 talarów na rękę. Ten po szedł potem do szpitala, spytał każdego o chorobę jego, 3 odchodząc, powiedział jeszcze każdemu z osobna: ,,C 0 te^ą? z ust inoicli usłyszysz, ślubuj mi że tego nikomu nie powiesz; bo ażeby was wszystkich uzdro wić i wam na nogi pomódz, niema innego środka jak jednego z was spalić na popiół i dać wam do picia. Do tego wyszukam najsłabszego i najniedołężniejszego ze wszystkich, który już światu temu ną nic się nie przyda. Jutro przyjdę tu z dpzorcą, stanę we drzwiach i zawołam głośno : kto zdrów, ten niechaj wstaje i wy chodzi ! miej się więc ąą baczności, ażebyś nie zaspał. 1 - —K.ażdy żył w strachu i lękljwem oczekiwaniu, bo* wiem nikt nie chciał być ostaniem. A gdy Sowizdrzał nazajutrz z dozorcą szpitala we drzwach stanął i za- wojął donośnem głosem: ,,kto zdrów jest, niechaj wstaje i wychodzi! 1 ' Tu o cudo, w kilką minut szpital próżny, bo nikt nic miał ochoty na proszek dać się spalić. Żądał teraz Sowizdrzał umówionej zapłaty, którą mu też dozorca chętnie i z podziękowaniem wyliczył, i wziąwszy pie niądze do kieszeni sławny doktór odjechał. Po trzech dniach wrócili chorzy jeden po drugiem do szpitala, żądając ażeby ich napowrót przyjęto. Zadziwiony do zorcą zapytał ich, mówiąc: ,,jakże to, wy tu powra cacie, a przecież was ów sławny lekarz uzdrowił wszystkich!“ ale oni opowiedzieli mu, jak im surowo zagroził doktór, ażeby na pozór zdrowych udawali. Ztąd poznał nieborak że się dał oszukać, bo Sowizdrzał już był za górami, chorych miał on znów na karku, a 100 talarów co przepadło to przepadło. 11 . Psów, kotów morskich i sowów Tyl narobił z ciasta, A be to było w gwiazdkę, zaniósł je do miasta; Sprzedał wszystkie i zgarnął pióniędzy gromadę Jakto było w następnój powieści wam kładę. Po swoich figlach jako doktór, udał się Sowizdrzał do Braunszweigu miasta sławnego i stanął w gospo dzie piekarskiej, od której niedaleko piekarz mieszkał, ten zawołał Sowizdrzała do siebie pytając go jakiej professyi jest czeladnikiem ? Sowizdrzał widząc po nim że to piekarz odpowiedział rau: „jestem piekarczy kiem. “ Pytał go więc majster dalej, czyliby niezechciał u niego przyjąć roboty, co też Sowizdrzał i chętnie przyjął, bo mu się zachciało kołaczów bez pieniędzy. Gdy już dwa dni u onego piekarza był i z podróży wypoczął, powiedział mu majster że na wieczór będzie musiał chleb wypiekać, bo on sam mu nie może prę dzej pomódz aż jutro rano. Zapytał go się więc Sowiz drzał: „i cóż piec V“• pytaniem tern dziwacznem nieco rozgniewany majster, odpowiedział mu z szyderstwem: „jesteś waszeć piekarczykiem a pytasz się co mapiec? 4 4 pieczże psy, sowy i koty morskie/ 4 I ztemi sło wy położył się spać. — Sowizdrzał poszedłszy do pie karni narobił z ciasta psów, sowów i kotów morskich 1 popiekł je. Nazajutrz przyszedł majster, ażeby Sowiz drzałowi pomódz, lecz nie znalazł ani chleba ani koła- czów, tylko same psy, sowy i koty morskie. Rozgnie wany, krzyknął na niego : o niecnoto! cóżeś to mi za cudaków popiekł? 14 — „coście mi rozkazali, 41 odpowie dział Sowizdrzał hardo. Lecz majster niewiele się na myślając, uchwycił Sowizdrzała za kark wołając nań: „Zapłać mi łajduku ciasto i idź sobie potćm do trzysta djabłów, takiej margwaniny nie potrzebuję! 44 Sowizdrzał nie tracąc odwagi, zapytał się piekarza: „gdy wam ciasto zapłacę czy pieczywo moje będzie? 44 —„zapłać mi tylko ciasto, a z pieczywem rób co ci się spodoba ! 44 — zapłacił więc Sowizdrzał piekarzowi za ciasto, a swoje psy, sowy i koty morskie wziął w kosz i zabrał je z sobą na gospodę. Gdy go się tu pytano, io z tem gałgaństwem chce robić rzekł: „słyszałem za wsze jak powiadano, że przynieść do Braunswejgu Uioćby i coś najdziwaczniejszego i najśmieszniejszego, to można za to grosza zarobić. 44 —Stanął więc z towa* rem swojem na rynku, a że to była prawie gwiazdka, kupowali więc ludzie dziatkom swoim dla uciechy, na źwięta psy, sowy i koty SowizdrzalskieSprzedał wszystko i niemało pieniędzy Zebrał, bo Ib było coś nowego. Go majster usłyszawszy, pobiegł czemprędzej na rynek, chcąc aby mu Sowizdrzał i za pieczenie zapłacił; lecz gdy przyszedł, Sowizdrzała jtż ani widać, bo on dawno z pieniążkami umknął, oba wiając się napaści piekarza. I tak piekarz nic nie wskó rawszy, z kwitkiem do domu powrócił, gniewając się bardzo, lecz mu to nic nie pomogło. 12 . Sowizdrzał strzegł się Irzeeli rzeczy przez całe swoje życie Pokarm zdrowy i napój był mu przykry mianowicie. Każdego czasu Sowizdrzał rad bywać w towarzy* stwie, lecz zawsze wystrzegał się trzecb rzeczy i to przez całe życie swoje miał na baczności. Oto po pier wsze nigdy na siwem konin nie jeździł, tylko albo na czarnym, albo na białem, lub na itnietn jakiem, a to dla tego, ażeby nikt mówić nie mógł: oto jeden osieł na drugim jedzie. Po drugie nie bywał tam gdzie dzieci były, bo zważano więcej na nie niźli na niego. Po trzecie nigdy nie wstępował do starego, cichego go spodarza, bo taki nie zauważał na 'łcuglarskie sztuki jego. Prosił też co poranek, ażeby go nieba przed zdrowym pokarmem, wielkiem szczęściem i mocnym napojem zachowały, Zdrowym pokarmem nazywa- - 25 - tvał on lekarstwa, które chociaż £e są zdrowe, sąj^ihta- kowoż znakiem choroby. Oo się tyczę szczęścia wiel kiego, mawiał Sowizdrzał: „jest to wielkie szczęście, gdy dachówka z dachu spadnie a człowieka trafi; lecz nigdy nie życzę sobie aby mnie szczęście takowe spo tykało. Napojem mocnym nazywał wodę, bo ona koła młyńskie obraca, a łatwo można na śmierć nią sig opić.—Gdy Sowizdrzał w podróżach swoich z góry schodził to był smutnym; „bo,“ powiadał, „teraz bgdg musiał niedługo na górę znów włazić; gdy zaś szedł pod górę, to niezmiernie się weselił, mówiąc : „oj jak miło i lekko mi będzie niedługo z góry schodzić !“—
            • madohora Re: Sowizdrzał 10.09.19, 23:23
              tvał on lekarstwa, które chociaż £e są zdrowe, sąj^ihta- kowoż znakiem choroby. Oo się tyczę szczęścia wiel kiego, mawiał Sowizdrzał: „jest to wielkie szczęście, gdy dachówka z dachu spadnie a człowieka trafi; lecz nigdy nie życzę sobie aby mnie szczęście takowe spo tykało. Napojem mocnym nazywał 011 wodę, bo ona koła młyńskie obraca, a łatwo można na śmierć nią sig opić.—Gdy Sowizdrzał w podróżach swoich z góry schodził to był smutnym; „bo,“ powiadał, „teraz bgdg musiał niedługo na górę znów włazić; gdy zaś szedł pod górę, to niezmiernie się weselił, mówiąc : „oj jak miło i lekko mi będzie niedługo z góry schodzić !“— 13 . Urządził się do hrabiego Sowizdrzał przy zamku jego, Za stróża, lecz nie pilnował Służby, hrabia go odegnał. Przybył teraz Sowizdrzał do hrabiego Anhałtu; ten zgodził go za stróża zamkowego, którego obowiązkiem było stać na wieży zamkowej i mieć baczne oko jeżeli się gdzie nieprzyjaciel nie pokaże, ażeby w przypadku takim, zaraz trąbą dał znak. Bo hrąbia ów miał wielu nieprzyjaciół i dla tego te? trzymał znaczną ilość ryce rzy i giermków zbrojnych dla obrony zamku swojego. Hrabia z panami dziennie hulali i bankietowali? a q,Swizdrzale na wieży zupełnie zapomniano, bo i nawet mu jeść nic nie dano. Tego samego dnia przyszli nieprzy jaciele przed zamek hrabiego i zabrali mu wiele krów i owiec: Sowizdrzał, chociaż stał na wieży i wszyst kiemu sig przyglądał nic jednak nie mówił i żadnego znaku biesiadującym w zamku nie dał. Doniesiono na reszcie hrabiemu, że nieprzyjaciel rabuje majątek jego. Ten wyruszył z wojskiem swojetn w pogoń za nim; a przejeżdżając mimo wieży strażniczej spostrzegł So wizdrzała jak w oknie leży, za boki sig trzyma i śmieje. Zawołał na niegb hrabia, wyrzucając mu, czemu tak niedbale służby swój pilnuje, i nie trąbi widząc nie przyjaciela?—na co mu Sowizdrzał odpowiedział: „Nie- prędzej aż sig najem, bo głodno nie lubig pełnić obo wiązków." Hrabia znów sig po chwili do niego ode zwał pytając go: ,,czemuż na nieprzyjaciela nie trą bisz ?“ na co Sowizdrzał odrzekł: „dla czegóż mam na nieprzyjaciela trąbić kiedy już i tak całe pole nimi o- kryte, chociaż znaczna czgść z bydłem sig już oddaliła, a gdybym ich jeszcze wigcej strąbił, toby może i wckle was pozabijali.“—„Oj filut z ciebie wielki!“ rzekł hra bia; pośpieszył za nieprzyjacielem z ludźmi swemi i o- debrał mu bydło, i oprócz tego przyprowadził wiele sło niny i różnego migsiwa jako zdobycz do doriiu. Tu do piero po wygranej rozpoczgły sig w zamku banki- 27 — zajadali pieczyste i warzyste a o Sowizdrzale na wieży znów zapomnieli. Myślał więc nieborak jakby to tu zrobić, ażeby i jemu cokolwiek się dostało, zaczął więc przeraźliwie trąbić i wołać : „fejndyjo! fejndyjo!“ (wrogi! wrogi!) — na odgłos trąby do boju wzywa jącej, porwał się hrabia od stołu, włożył na siebie pan cerz i hełm, wziął broń do ręki i wyruszył z wojskami swemi za bramę, ażeby znów nieprzyjaciół uspokoić. Tym czasem zaś zlazł Sowizdrzał czemprędzej z wieży, pobiegł do sali jadalnej, gdzie pełne stoły zastawione były pieezenią i winem, zasiadł w krześle hrabiego, najadł się i napił i jeszcze kilka kawałów mięsa wziął z sobą na wieżę. Gdy hrabia z ludźmi swemi był w po lu a nigdzie nieprzyjaciela nie widzieli, mówili do sie bie: „to nam niezawodnie stróż na psotę zrobił,“ i wrócili do zamku. Dopiero tu z gniewem powstał hrabia na Sowizdrzała, mówiąc: „czyś zgłupiał ąlbo oszalał ? dla czegożeś trąbił, wszak tu nieprzyjaciela nie było? albo czyś się czasem może dopuścił zdrądziectwa ? i z temi słowy złożył Sowizdrzała z urzędu jego a zro bił go piechotnem żołnierzem. To się zaś Sowizdrzałowi wcale nie podobało, i radby się był ztamtąd wy dostać, gdyby mu się to tylko w dobry sposób udało. Gdy teraz musiał naprzeciw nieprzyjaciela wychodzić, to zawsze był ostatni, ale gdy po bitwie do domu 2 $ — frrtmali, był zawsze pierwszem w bratnie. Co spo- śłHćgł-Szy hrabia, rzekł razu jednego do Sowizdrzała: ,,rnój kochany, zkądże (o pochodzi, że za każdą rażą kiMy wychodzić™ z bramy ostatniem jesteś, a kiedy powracamy do zamku jesteś najpierwszem w brarnieV“ Na do Sowizdrzał odpowiedział: „niććh się jaśnie wiel możny pan hrabia na mnie za to nie gniewa, bo gdy pan Z służjjcettii swojemi biesiadował to ja da wieży zamkowej głód cićrpiał. Teraz wygłodniały, osłabiony na siłach, nie mam chęci do niczego. A skoro pan hra bia żąda ażeby pićrwszem i ostatniem przy nieprzyja cielu był, to też należałoby mi się pierwszem i osta- tnićm być przy misce u stółu.‘ 4 Na to rzekł hrabia: „sługą mojein więcej być nie możesz!“ i oddalił go natychmiast bil śicdjie, z czego się też Sowizdrzał nid- żmlcrtiie ucieszył: uciekał z zamku ani się nawet nie obejrzał, bo mu Się służba żołnierska niezmiernie sprzy krzyła, a to najbardziej dla tego że żołd był lichy a żreć mało
              • madohora Re: Sowizdrzał 10.09.19, 23:26
                Głęboką modrość w Pradze pokażujó Sowizdrzał, oną nawet zadtiwujfe Uczonych miasta, wszyscy mu przyznali Doktorską godność, tak wielcy jak mali. Przybył teraz Sowizdrzał do Czech i udał się prosto do Stolicy Państwa miasta Pragi. Tu ogłosił się za ma- istra czyli za mistrza mądrości, który jest w stanie najtrudniejsze i najzawikłańsze pytania rozwiązać, ja kich nawet żaden inny mędrzec nie potrafi. Bytność swoję w Pradze oznajmił wielkiemi drukowanemi kar tami, które na drzwiach kościelnych i szkolnych po- przybijał. Rozgniewało to nie mało rektora akademii, który oznajmił wszystkich doktorów i mistrzów nauk wszelkich, ażeby się z niemi naradził, jakieby to tu So wizdrzałowi pytania zadać, którychby nie mógł roz wiązać, czemby jego dumne samochwalstwo ukarać i w cbańbę publiczną zamienić. Zgodzili się na to, i uchwalili między sobą, ażeby sam rektor pytania So wizdrzałowi zadawał. Posłali zatem do niego rozkaz, ażeby dnia drugiego się stawił, i na pytania, jakie mu rektor w imieniu całej akademii zada, odpowiadał. Na co Sowizdrzał rzekł do posłańca: „powiedz panu twemu, że uczynię podług rozkazu jego, i myślę, że toż samo w Pradze jako i w innych miejscach honorowi sławę pozyskam!“— nazajutrz zeszli się, rektor, doktorowie i wszyscy uczeni mężowie Pragi. Potem przyszedł So wizdrzał z gospodarzem swem, niektóremi obywatelami > kilkoma z swojej czeladzi, z obawy, aby go studenci nie napastowali i krzywdy mu jakiej nie uczynili. Gdy stanął w zgromadzeniu, kazano mu zająć miejsce w katedrze, i odpowiadać na pytania, które mu rektor zada. Pierwsze pytanie było: „jak wiele kropli wody w morzu się znajduje ?“ powiedziano mu przylem, że jeżeli na pytahie to nie będzie mógł odpowiedzieć, to będzie jako Szalbierz i hańbiciel nauk na karę skazany, i z miasta jako oszust rózgami wypędzony, fta pytanie owo Sowizdrzał zaś prędko odpowiedział, mówiąc: „sźanowny panie rektorze! rozkażcie wszystkiem in- nem Wodom, które w morze wpływają, stanąć, a ja mor/e wymierzę natychmiast, i wam prawdziwie powiem i dowiodę, ile kropli wody W morzu się zawiera. “ ftyła to Więc rzecz niepodobna dla rektora, ażeby wody za trzymał, i nie żĄdał już też od Sowizdrzała WięCej od powiedź! na pytahie sWóje. Zadał mh potćm drugie pytanie rektor, mówiąc: „pówiedz tui, ile diii już upłynęło od czasów Adama aż do dziś bez namyślenia odpowiedział Sowizdrzał: „siedm; bo jak te upłynęły, to inne siedni pó nieb na stąpiły i następuję, i to tak trwać będzie aż do skoń czenia świata. Na tę odpowiedź nie mógł mu rektor nic zarzucić, i zadał rhu zatem trzecie pytanie, mówiąc: „powiedz nam, gdzie jest środek świata?“ Sowizdrzał odpowiedział: „środek świata jfest tu prawic gdzie stoję, a jcźli mi nie wierzycie, to możecie zmierzyć, i chociaż tylko o włos zmyliłetn, to mi moźećie kłamstwo za rzucić. “ Iłyło to znów rektorowi rzeczą niepodobną dł — 3i — wykonania, zamilkł przeto i pytał dalej Sowizdrzała, (a to już było czwarte pytanie) mówiąc: „powiedzże, jak też daleko jest z ziemi do nieba? Sowizdrzał od rzekł: „niebo jest bardzo blisko od ziemi; bo gdy się w niebie co mówi, to można słyszeć na ziemi, a gdy Się tu co mówi, to również w niebie słychać. Wstąpcie tylko do nieba i przekonacie się, że chociaż tu tylko po- cicliu co powiem, to wy mnie tam jak najlepiej będzie cie śłyszeć.‘ : — Pan rektor widział znów niepodobieństwo wykonania tego co Sowizdrzał pó niem wymagał, i za dał mu więc piąte pytanie: „jak wielkie jest niebo?“ Sowizdrzał jakby już przygotowanern był na to pytanie, odpowiedział: „ono jest 1000 sążni wysokie a 1000 łokci szerokie, A gdy słowom mojem wierzyć nie chce cie, to zdejmcie słońce, księżyc i gwiazdy z nieba, i po tem rhiicrzcie, a zobaczycie, żem prawdę powiedział/ 4 Nie mogli ze Sowizdrzałem nic poradzić, bo wiedzieli, że był im za dowcipny; żałowali najbardziej, iż im się nie udało go złapać i zawstydzić. On zaś zdjąwszy u- biór doktorski z siebie, powędrował dalej i przybył do Ertu
                • madohora Re: Sowizdrzał 10.09.19, 23:30
                  akademii, gdzie także przybiciem kart drukowanych bytność swoję Ogłosił. Ale tu już wiele o figlach i pod stępnych wybiegach jegomości tego słyszano; naradzili się więc uczeni, coby mu zadali, aby ich tak nie za wstydził jak owych w Pradze. Wreszcie umówili się dać mu osła w naukę, bowiem było natenczas bardzo wiele osłów w tern mieście, tak starych jako i młodych. Rzekli zatem do niego: „ mistrzu! karty wasze powia dają zeznacie sztukę, zapomocą której każda istota czy tać i pisać nauczyć się może; uchwalili przeto wszyscy uczeni akademii tutejszej i zgodzili się na to, ażeby wam dać osła w naukę; czy podejmiecie się nauczyć go czy tać V ł — Sowizdrzał odpowiedział: i owszem, lecz do tego potrzeba czasu, bo to jest nierozumne i nawet naj głupsze zwierzę. Przystali na to i pozwolili 10 lat do nauki. Sowizdrzał zaś pomyślał sobie : „jest nas trzech: umrze pan rektor, to jestem uwolniony; umrę ja, to cóż mi zrobią? a umrze uczeń mój siwy osieł, to i tak u- kończona sprawa. Żądał za naukę 500 talarów, i to jeszcze musieli mu kilkadziesiąt dać na rękę. Teraz wziął Sowizdrzał o- wego osła i zaprowadził go do swojej gospody: i tu ka zał dla niego dać osobną stajnię, ażeby mu nikt w nau ce przeszkadzać nic mógł. Wziął potem stary psałterz, położył w żłób, nakładł między karty siana i ponatTyl począwszy z dolstormi w Erfurcie obcować, Podjął się nawet uczyć osła sylabizować. Nie dowierzał Sowizdrzał studentom w Pradze, szło >nu o skórę; wywędrowal przeto do Erturtu sła- 33 — sat owsa, Poznał się w krotce osieł na tern, bo chcąc owies z pomiędzy kart psałterza wybrać, zaczął je przewracać, a kiedy już owsa nic znalazł, krzyczał: Al! IA! Sowizdrzał postrzegłszy, że osioł za każ dym razem tak robi, pobiegł do rektora, mówiąc: „panie rektorze! kiedyż zajrzycie do ucznia mojego?“ rektor go się zapytał, mówiąc: :,a co, czy pojmuje naukę?“ na co Sowizdrzał odpowiedział: „jestci on prawda stworzenie rodzaju grubego, i tępej głowy, lecz przemysłem mojem i niezmordowaną pilnością tak da lece go doprowadziłem, że już zna niektóre głoski, a o- sobliwie samogłosek kilka zna i nazwać nawet umie. Jeźli łaska, to pójdźcie zemną zobaczyć i przekonać się.‘‘ Rektor zadowołniony, obiecał po obiedzie go odwiedzić. Ale pilny uczeń musiał cały dzień pościć. Gdy po obie dzie Sowizdrzał z rektorem i kilkoma doktorami akade mii Erfurtskiej do oślego mieszkania wstąpili, położył Sowizdrzał uczniowi swojemu książkę, lecz nie wsypał w nią owsa. Chciwie przewracało oślisko, które zgoła cały dzień nic zreć nie dostało, karty w książce, a że •dc w niej nie znalazło, zaczęło ustawicznie krzyczeć: Alt 1A! Tu dopiero odezwał się Sowizdrzał, mówiąc: ,,Wszak sami teraz słyszycie, co uczeń mój już umie, i jak dobi tnie oto samogłoski I i A nazywa na pamięć nawet tam i napowrót bez najmniejszego zajękania się; i ja mam nadzieję, że on niedługo czytać będzie umiał.“— Lecz nie doczekał się pan rektor końca nauki oślej, bo niedługo potem umarł. Sowizdrzał też oczekując na to jedynie, opuścił ucznia swojego, i poszedł precz z pie niędzmi, które był odebrał jako zadatek nauki, myśląc sobie: coby to za ogromna praca była, gdyby kto chciał w Erfurcie wszystkich osłów rozumu nauczyć! i dał wszystkiemu pokój.
                  • madohora Re: Sowizdrzał 10.09.19, 23:37
                    Sowizdrzał trzymał się zawdy Tylko samej szczćrćj prawdy; Lecz któżby go za to pochwalił, Że babom kożuchy spalił ? Przyszedłszy wgłąb kraju Turyngii Sowizdrzał, przy był trafunkiem do wioski Nugenstet i prosił o gospodę. Zapytała go się gospodyni, có za czeladnik. Na co jej Sowizdrzał odpowiedział: „nie jestem ja żadnem rze mieślnikiem, tylko takim, co zawsze prawdę mówi. u Co usłyszawszy gospodyni, rzekła: „takich ludzi, którzy prawdę powiadają, chętnie u siebie widuję i przecho- wywam.“— Niedługo potem spostrzegł Sowizdrzał, że owa gospodyni zyzem patrzy. Zawołał więc na nią: zyzowata gosposiu! gdzież mam usiąść i tłomok mój położyć „o bodaj ci się nigdy dobrze iiie wiodło,— 35 — rzekła mu karczmarka,—,,tego mi nikt jeszcze nie wy rzucał, że zyzowato patrzę, “ Lecz na to jej. odpowie dział Sowizdrzał: ,, kochana kobietko ! jeźli mam pra wdę mówić, to i tego zamilczeć nic mogę/' Rozśmiała się gospodyni i na tern się skończyło. Został tam na noclegui rozmówił się z gospodynią, że zna sztukę prania starych kożuchów. Spodobało to się niezmiernie karcz- lnarce. Prosiła go zatem aby jej kożuszyska stare poprał, i chciała też jeszcze swoim sąśiadkom i kumoszkom dać znaćy ażeby i one kożuchy swoje do niego poprzynosiły do prania. Sowizdrzał rzekł: „.dobrze, chętnie to uczy nię. “ Skoro karczmarka sąsiadkom swoim oznajmiła 0 słąwnem praczu kożuchów, który pod dachem jej mieszka, wszystkie baby z całej wsi poznosiły kożuchy 1 futerka swoje do Sowizdrzała aby je wyprał. On zaś zażądał od nich mleka, w którćm kożuchy miały być pra ne. Kobiety, zawczasu Się ciesząc na nowe kożuszki, poznosiły wszystko mleko, co 'tylko w chałupach swych miały. A Sowizdrzał postawiwszy dwa wielkie kotły przy ogniu, powlówał w nie mleko, wrziicit potem one kożuchy i podłożył dobrze pod kotłami aby się warzyły. Potem rzekł do kobiet: „teraz mi przynieście młodej białej lipiny, ale, osipuknijcie z niej liście, a gdy przyj dziecie, to kożuchy powyjmam z kotłów, bo, już wten czas będą dosyć dobrze wygotowane: potem je wypi— 36 — — eg — lecz do tego potrzebuję koniecznie drzewa lipowego. Z jak największą ocliotą pobiegły kobiety i z dziećmi swojemi po drzewo do lasu. Dzieciaki wraz z matkami z radości podskakując śpiewały: „oj nowe kożuszki będą nasze brzuszki okrywały, ogrzewały!‘‘— Sowizdrzał zaś śmiał się mówiąc sam do siebie: ,,no! not poczekajcie jeno! jeszcze wasze kożuszki nie są goto- we.“ Gdy już kobiety były w lesie, podłożył Sowiz drzał mocno pod kotły, kożuchy zostawił, uciekł ze wsi i ma jeszcze dziś przyjść kożuchy prać. Baby powró ciły z boru, nie zastały w prawdzie pracza przy warzy - dle, ale im też ani nawet na myśl nie przyszło, żeby on już był ciehem pęchem się wyniósł. Oczekiwały go do syć długo, ale jak się im nareszcie naprzykrzyło, nuż tu każda do swojego kożuszka, poczęły się kłócić, bo każ da chciała najpierw swój wydobyć z kotła. Powydoby- wały je przecież, ale cóż? o niestety! kożuchy tak po palone były że się porozlatywały. Sowizdrzał zaś rad był, że zawczasu umknął, boby mu niezawodnie było licho.
                    • madohora Re: Sowizdrzał 10.09.19, 23:47
                      17 . Jak skórę swoją Sowizdrzał ocalił, I stróżów nocnych na ziemię powalił. Obszedłszy jeszcze Sowizdrzał różne miasta i wsie, i naoszukawszy wiele ludzi, przybył nareszcie do No- rynbetgu, ażeby tu wypocząć z czynności duchownej i sobie cokolwiek tćż pozwolić za pieniążki relikwiją świętą nabyte. Gdy już wszystkie osobliwości miasta obejrzał a nudzić się począł, nie mógł więc dłużej wy trzymać tak spokojnie siedzićc: zachciało mu się figiel ków. Spostrzegł on,że stróżowie miasta w nocy, uzbro jeni do piwnicy pod ratusz się schodzili i tam bawili. Znał Sowizdrzał w Norynbergu wszystkie ulice i uliczki, a szczególniej wiadomą mu była ulica prowadząca z ra tusza na świni rynek. Tu razu jednego powyłamywał deski z płota, który stał nad rzeką Pegnicą i powrzu cał je w wodę. Potem poszedł przed ratusz zaczął ha łasować i kląć i starem nożem po bruku trzaskać aż się skry sypały. Co usłyszawszy stróże, polecieli za niem w pogoń- On zaś uciekł na świni rynek, wyprzedził stróżów, przemknął się szybko przez Steckę i wołał mocnem głosem: ,,ho, ho! a gdzież zostajecie tchórze bojaźliwi? u —słysząc to wartarze, poskoczyli kuniemu, a że jeden drugiego chciał wyprzedzić, powpadali jeden za drttgićtti w Pegnic rzćkę, i wszyscy porozdziera— 39 — Sowizdrzał rzekł śmiało: „czćm więcej pieniędzy tem lepiej,“ i zasiadł do stołn pańskiego. Gdy się już dobrze najadł i napił, prosił gospodyni aby go odprawiła, bo że jest biednem, dla tego nie może dłużej Się ba wie, nie mając za co żyć. „Mój kochany gościu, rzekła mu na to gościnna, „zapłaćcie mi za jedzenie, a pótćm idźcie sobie z Fanem Bogiem, którą, drogą wam się podoba.“ —,,Nie tak kochana gospoleczku, i; odpowiedział jej Sowizdrzał, „nie ja wam, lecz wy mnie winni jesteście 24 feników, boście mi sami powiedzieli, że się u Was przy stole pańskiem za 24 feników je. Ja więc, chcąc szczerze zarobić owe pieniądze jadłem i piłem, aż oto pot na czole mi wystąpił. 1 '—Gospodyni widząc że bie dota, rzekła do Sowizdrzała: „idź sobie w pokoju, przyjacielu filucie, tą rażą ci daruję, lecz nie przychodź mi więcej.
                      • madohora Re: Sowizdrzał 10.09.19, 23:48
                        - 40 filutowi przebiegłemu, gdy się jaki gdzie zjawił, figle uchodziły, i łatwiej mu było chłopka oszukać, -r Wiedział otem i Sowizdrzał bardzo dobrze i umiał z tego korzystać. Poszedł on raz na rynek i zobaczył kobieci nę z koszem pełnem kurcząt, przy których i stary ko gut był. Zapytał jej, po czemu parę sprzedaje 1 na co ona odrzekła: ,,dwa grosze kosztuje para.“ — „Nie spuścilibyście kobietko ich taniej?“ pytał dalej Sowiz drzał. „Nie mogę paniczku,“ rzekła kobieta. Wziął więc Sowizdrzał kosz z kurczętami szedł z nim łcu bra mie zamkowej; lecz kobiecina za niem lecąc wołała: ,,panie kupiec! a to się co znaczy ?“— Sowizdrzał o- bróciwszy się rzekł do ścigającój go baby: ja jestem pisarzem ksieni.“—„1—co mnie tam do tego, czćm wy jesteście, “ odpowiedziała kobieta, — „jeźli chcecie kury wziąść to je zapłaćcie, bo ja teraz z ksienią nie mam nic do czynienia, a ojciec mój zawsze do mnie mawiał, a- bym tym, którzy są bogatemi i możnemi nic nie poży czała; zapłaćcie mi przeto kury,“ Sowizdrzał rzekł: „niewiasto! mało macie wiary i zaufania. Lecz aby ście się o dobro wasze nie bali, to weście <tu temczasem tego koguta w zastaw, aż przyjdę i wam kosz i pienią dze przyniosę. Dobra uczciwa kobiecina wzięła własne go piejaka w zastaw; ale się okrutnie oszukała, bo So wizdrzał ani się poktził więcej oczom jej. Wróciwszy Jo Niemiec krajn Sowizdrzał, podług zwyczaju Swego ludzi oszukuje, Ęez groBza kury kupuje. Z Rzymu powrócił Sowizdrzał do ojczyzny swojej Niemiec, i udał się do Kwedlinburga, gdzie kilka dni pobawił. Za onych czasów nie byli ludzie -prości jeszcze *ak światłemi i dowcipnemi jak dziś; a więc prędz
                        • madohora4 Re: Sowizdrzał 11.09.19, 00:19
                          20 . Wszystko inaczej rozumie Sowizdrzał: i jak od potćm dachem na .4wiat wejrzał. Niedługo potem przybył Sowizdrzał do Meklenburga, i w miaście Rosztok zgodził się za kowalczyka. Majster jego miał zwyczaj, gdy chciał, ażeby czeladnik miechem nadymał, ło mawiał: „oho, oho! postępuj z miechami!“ trafiło się też razu jednego, że Sowizdrzał stał i nady mał, w tern rzekł do niego majster, wychodząc z kuźni na podwórze: oho, oho! postępuj z miechami!“ atu wziął Sowizdrzał miech jeden na plecy, zaniósł go na podwórze, pytając majstra gdzie go ma położyć, chce bowiem i drugi przynieść. Majster obejrzawszy się rzekł: ,,kochany czeladniku! takiem ja to nie myślał; idź, a zanieś miech na miejsce żkądeśf go wziął. <l Lecz po- miarkował się kowal dobrze, że to Sowizdrzał z figlów tylko uczynił, chciał mu więc odpłacić; postanowił za tem przez pięć dni ciągłe czeladników swoich o północy budzić do roboty. Gdy to już po kilka razy uczynił, rzekł drugi czeladnik do Sowizdrzała: nie wićszże ty czasem co się naszemu majstrowi stało, że nas teraz za wsze tak rano do roboty budzi, bo dawniej nigdy tego nie czynił? na co mu Sowizdrzał odpowiedział; , jeśli chcesz, to ja go się oto spytam. 4 '--
    • madohora Re: Sowizdrzał 11.09.19, 00:29
      czemprędzej napowrót A ta— o zgrozo! Sowizdrzał wszystkie 1 skóry na jedne kopyto pokrajał. Zobaczyw szy to majster, rzekł gniewem zapalony: „jakże teraz chcesz małe i duże buty robić, gdyżeś wszystkie na naj mniejsze kopyto poprzykrawał? 1 ' „toć samiście tak chcieli; już ja to zrobię, a gdzie potrzeba to przyprawię kawalczak.“ Na co majster mu rzekł: „z wielkiego buta to możesz mały zrobić, ale nie zmałego wielki. “ „Majstereczku! 44 mówił Sowizdrzał, „rozkazaliście mi na jedne kopyto butów nakrajać, ja też tak zrobiłem, i o cóż wam więcej chodzi? 44 rozłoszczony szewczura krzyknął na uśmiechającego się Sowizdrzała : „mógł bym ci pewnie tak długo rozkazywać, ażbym wraz z tobą na szubienicę przyszedł: zapłać mi skóry któreś mi poniszczył i idź dodjabła! 44 na co Sowizdrzał odpo wiedział: „nie gnićwajcież się tak bardzo kochany maj- sterku, toć u garbarza o skóry nie bieda, ma on ich tak wiele ze aż sprzedaje, 44 potćm wstał, wyszedł za drzwi i rzekł: ,,jeźli nie powrócę, to przynajmniej tu już hy- łeffi; do zobaczenia szewce kuternogo! 44 — 23 . '2 Z tranu polśwkę Tyl ugotował ( I chłopa ze wsi nią poczęstował. Przybył potem Sowizdrzał do miasteczka Stade zwa nego, gdżie znów u szewca w robotę wstąpił. Dnia jednego kupił majster furę drzewa i obiecał za nią oprócz pióniędzy jeszcze śniadanie, dla tego wziął sprzedają cego z sobą. Gdy przyszli do domu nie zastał żony swej, tylko Sowizdrzał sam był w domu i szył trzewiki. A że majster mało miał czasu, bo to było w dzień targowy, a chciał wyjść do miasta, rozkazał więc Sowizdrzało wi ażeby wziął co ma i chłopu polewkę na śniadanie zgotował. Temczasem, gdy chłop drzewo z woza zrzu cał, szykował Sowizdrzał polewkę. A że nie miał ani masła ani szmalcu do okrasy, wziął tranu starego ze- śmiardłego i wlał w garnek. Oczywista, że polewka także śmierdziała i nie dobrze smakowała; ale chłopi— sko było głodne, więc ją też i jadło. Wstał prawie od śniadania, a tu przyszedł majster i spytał go, jak mu potrawka smakowała?— „jak cholewy stare! 1 ' odpo wiedział chłop i odszedł. Śmiał się majster i spytał się Sowizdrzała czem polewkę okrasił?— „powiedzieliście, żebym wziął co mam/ 1 odpowiedział Sowizdrzał, „aźe nic lepszego nie miałem jak tran zaśmiardły, więć go do polewki użyłem. 1 *—,,Dobrzeń zrobił/ 1 rzekł majster, „dla chłopa było to dosyć dobrze.
      • madohora Re: Sowizdrzał 11.09.19, 00:30
        dnego kupił majster furę drzewa i obiecał za nią oprócz pióniędzy jeszcze śniadanie, dla tego wziął sprzedają cego z sobą. Gdy przyszli do domu nie zastał żony swej, tylko Sowizdrzał sam był w domu i szył trzewiki. A że majster mało miał czasu, bo to było w dzień targowy, a chciał wyjść do miasta, rozkazał więc Sowizdrzało wi ażeby wziął co ma i chłopu polewkę na śniadanie zgotował. Temczasem, gdy chłop drzewo z woza zrzu cał, szykował Sowizdrzał polewkę. A że nie miał ani masła ani szmalcu do okrasy, wziął tranu starego ze- śmiardłego i wlał w garnek. Oczywista, że polewka także śmierdziała i nie dobrze smakowała; ale chłopi— sko było głodne, więc ją też i jadło. Wstał prawie od śniadania, a tu przyszedł majster i spytał go, jak mu potrawka smakowała?— „jak cholewy stare! 1 ' odpo wiedział chłop i odszedł. Śmiał się majster i spytał się Sowizdrzała czem polewkę okrasił?— „powiedzieliście, żebym wziął co mam/ 1 odpowiedział Sowizdrzał, „aźe nic lepszego nie miałem jak tran zaśmiardły, więć go do polewki użyłem. 1 *—,,Dobrzeń zrobił/ 1 rzekł majster, „dla chłopa było to dosyć dobrze. 11 — Nadział szewc buty Sowizdrzałowi;. Lecz co mu za to Sowizdrzał robi. Było to w Braunszwejgu, gdzie Sowizdrzał do sze wca poszedł z butami swemi aby mu je wysmarował— 50 - i rzekł do niego: „rnajstereczku! nie chcielibyście im butów moich nadziać, tak, żebym je na poniedziałek mógł dostać na powrót? 11 ; majster odpowiedział: „cze mu nie? i owszem!^ Sowizdrzał poszedł, nie myśląc nic złego do domu. Lecz gdy odszedł rzekł czeladnik jeden do szewca: ,,majsterku to był Sowizdrzał, który wszystkiem ludziom psoty robi. Gdybyście wy mu to rozkazali co on wam kazał zrobić, toby on też co do słowa wain tak zrobił. “ Na co rzekł majster: „zróbmy więc tak jak nam kazał: weźmij słoniny pokraj na kawałki i ponatykaj nią buty tak jak pieczeń. “ Gdy w poniedziałek Sowizdrzał przyszedł i spytał się czy buty gotowe ? odpowiedział majster, że są gotowe, i wskazał na ścianę gdzie wisiały. Sowiz drzał zobaczywszy buty swe słoniną poiiatykane, roz- śmiał się i rzekł: „majsterku! waszeć szczerze pudług słowa mojego uczynił, cóżem wam za to winien? 14 — ,,Tylko grosz jeden, c; odpowiedział szewc. Zapłaciw szy Sowizdrzał, wziął buty swe słoniną natkane i po szedł. Śmiał się majster z czeladnikiem, a ostatni rzekł: „To niezawodnie pierwszy raz, że go okpiono. 44 I gdy tak jeszcze sobie z niego szydzili, przyszedł Sowizdrzał napowrót wpakował się łbem i łokciami przez okno i rzekł: „majsterku, co to za słonina którąście do butów moich wzięli? czy to od wieprza czy od świni ? szewwidząc okna swoje potłuczone, rozłościł sig okropnie i krzyczał: „niegodzijaszu! szoruj mi sig natychmiast, ho ci łeb jak psu rozbiję. 44 Na to mu odpowiedział So wizdrzał: ,,kochany majsterku! nie gniewajcie się, ja- hym rad sig dowiedzieć co to za słonina; lecz że mi nie chcecie powiedzieć, muszg wigc do innego majstra pójść • go się spytać;* 4 to mówiąc wyciągnął głową i ramio na z okna i odszedł. Lecz teraz wylał szewc złość swo je na czeladnika i krzyknął nań: „doradziłeś mi, abym huty dał natkać, doradź mi też teraz jak mam zrobić -by okno znów całe było. Słyszałem ja zawsze, że kto z głupcami do czynienia ma, to niech sobie krótko z nie mi postępuje, aby onych się pozbył. Gdybym tak był zrobił, miałbym jeszcze okna całe. 44 A że czeladnik innej rady nie wiedział, jak okno kazać szklarzowi na rządzić, musiał iść na wędrówkę. Zostawił majstra, który przez to nieco się rozumu nauczył i był z pewno ścią na drugi raz ostrożniejszy
        • madohora Re: Sowizdrzał 11.09.19, 00:34
          widząc okna swoje potłuczone, rozłościł sig okropnie i krzyczał: „niegodzijaszu! szoruj mi sig natychmiast, ho ci łeb jak psu rozbiję. 44 Na to mu odpowiedział So wizdrzał: ,,kochany majsterku! nie gniewajcie się, ja- hym rad sig dowiedzieć co to za słonina; lecz że mi nie chcecie powiedzieć, muszg wigc do innego majstra pójść • go się spytać;* 4 to mówiąc wyciągnął głową i ramio na z okna i odszedł. Lecz teraz wylał szewc złość swo je na czeladnika i krzyknął nań: „doradziłeś mi, abym huty dał natkać, doradź mi też teraz jak mam zrobić -by okno znów całe było. Słyszałem ja zawsze, że kto z głupcami do czynienia ma, to niech sobie krótko z nie mi postępuje, aby onych się pozbył. Gdybym tak był zrobił, miałbym jeszcze okna całe. 44 A że czeladnik innej rady nie wiedział, jak okno kazać szklarzowi na rządzić, musiał iść na wędrówkę. Zostawił majstra, który przez to nieco się rozumu nauczył i był z pewno ścią na drugi raz ostrożniejszym. 25 . Sowizdrzał jednego razu, Podług mielcarza rozkazu. W piwo zamiast chmielu bierze Psisko brzydkie, zgniłe zwierze. Po niejakierp czasie przybył Sowizdrzał do miasta kimbek i wstąpił w służbę do mielcarza. Zdarzyło s— 52 — że ów mielcarz chciał iść na wesele; rozkazał więc So wizdrzałowi, ażeby z dziewką piwo warzył a nadewszy- stko, ażeby nie zapomniał chmielu dobrze zgotować, b.o inaczej piwo by nie smakowało, Sowizdrzał obiecał wszystko jak najściślej wykonać. Gdy się mielcarz od dalił wraz z żoną swoją, zaczął Sowizdrzał piwo wa rzyć, przyczem mu dziewka pomagała, która lepiej się na tćm znała jak on. A gdy już czas było chmiel goto wać,'rzekła służąca: „kochany czeladniku, bądź tak do- bnćm i gotuj chmiel, a ja temczasem pójdę na chwilę tańcom się przyglądać. “—,, Dobrze,“ rzekł Sowizdrzał, przytem pomyślał sobie: jeszcze lepiej, że dziewczyny nie będzie* mogę prędzćj figielka jakiego pokazać. Miał mielcarz psa wielkiego ale szkaradnego, który się „chmićl“ nazywał; tego więc wziął Sowizdrzał, gdy już woda wrzała i wrzucił go, mieszając dopóki się nie rozgotował. -Przyszła dziewczyna Sowizdrzałowi dalej pomódz, i rzekła: „dosyćjuż, spuść.“ A gdy kosz do przecedzenia postawiła, spytała go: „włożyłeś też chmiel? boja nic przy łopacie mej nie cznję.- 4 Na co jej Sowizdrzał odpowiedział: „poczekaj tylko na dnie go znajdziesz!—dziewczyna przegarniając tu i owdzie za garnęła łopatą psie gnaty i poczęła okropnie krzyczeć: „ach! cóżeś ty najlepszego na świecie zrobił? toć wszyst ko piwo teraz na nic!“ temczasem przyszedł i mielcarzpodochocony, z wesela, zajrzał do browaru i rzekł: ,,cóż tam robota, moje dziatki?^ — „sami nie wiemy co, u rzekła dziewczyna: ja wyszłam na półgodziny aby się uińcom przyglądać, i kazałam czeladnikowi naszemu chmiel gotować, a on niecnota zgotował psisko nasze • ,chmiel; 44 tu oto patrzcie są tylko gnaty i kłaki z niego.“ •^Samiście mi kazali, “ rzekł Sowizdrzał, ,,ja wszystko co mi każą czynię; gdyby inni czeladnicy do połowy tylko powinności swoje i rozkazy pańskie wypełniali, toby dobrze było, lecz to się bardzo rzadko trafia. 44 Po żegnał wszystkich i poszed
          • madohora Re: Sowizdrzał 11.09.19, 00:36
            Pożegnał wszystkich i poszedł. 26 . Jak krawiec Sowizdrzał żyje, I pod beczką suknie szyje. Przybył Sowizdrzał do Berlina i przyjął jako krawczyk u majstra robotę. Majster rzekł do niego: „czela dniku jeżeli chcesz szyć, to szyj ciasno a dobrze, ażeby nie było widać. 41 Wziął więc Sowizdrza suknią, igłę i nici, 'wlaz pod beczkę i zaczął szyć. Co gdy majster zobaczył, spytał go co czynić zamyśla ? Sowizdrzał odpowiedział: „majsterku ! mówiliście mi, abym szył tak żeby nie można było widzieć; teraz myślę że nikt nie zobaczy!“ Na co majster rzekł: „mój kochany czeladniku, przestań tak szyć, a szyj już, aby każdy dział.' 4 Pó kilku dniach trafiło się, żc krawiec pracą całodzienną zmordowany, wcześniej jak zazwyczaj chciał się położyć, aby sobie wypocząć, wprzódy zaś wziął Sukmanę starą do po ł owy ukończoną i rzucił ją Sowizdrzałowi, mówiąc: „dokończ tego wilka a potem idź spać.“ Wziął więc Sdwizdrzał suknią, porozpru- wał i pokrajał ją tak, że jej dał postać wilka, porozpi nał potćm kijami i postawił wilczysko na środku izby, a potem położył się sam w łóżko. Gdy majster rano wstał obudził Sowizdrzała, a poszedłszy do warstatu zobaczył wilka. Zadziwił się bardzo i rzekł do Sowiz drzała: „cóżeś tam u licha zrobił’?** na co Sowizdrzał odpowiedział: „wilka, tak jakeście mi sami rozkazali!“ —„o takiem wilku ja ani pomyślałem nawet,“ rzekł krawiec, tak tylko nazwałem suknią, którąm ci dał!“ — „kochany majsterku!** odrzekł Sowizdrzał, „gdyby ście mi tak byli powiedzieli, toćbym ja sto razy wolał suknią zrobić aniżeli wilka takiego. 44 — Tłómaczeniem takiem był krawiec zadowolniony. Po niejakićm czasie zachciało się znów majstrowi spać; lecz że dla czeladni ka jeszcze za wcześnie było iść na spoczynek, dał więc majster Sowizdrzałowi suknią, do której tylko rękawów brakowało, bo zresztą była gotową, i rzekł do niego: „przyrzuć jeszcze rękawy do tej sukni, a potem możesz także spać się położyć.*'Sowizdrzał rzekł: „uczynię jkieście mi rozkazali. “ 1 zaraz powiesił suknią na gwoź dziu, zapalił dwie świece i rzucał rękawy na suknią aż do dnia białego. Nazajutrz gdy majster wstał, poszedł do warsztatu i zobaczył owo rzucanie, rzekł do Sowiz drzała: „cóż u diabła tam za głupstwa znów wytwa rzasz? “ Sowizdrzał zaś odpowiedział: ,,dla mnie to nie są żadne głupstwa, bowiem już całą noc rękawy przyrzucam, a oni nie chcą się trzymać sukmany. Le- piejby było gdybyście mi byli spać iść kazali, a nie rę kawy do sukni przyrzucać; wiedziałem ja bardzo dobrze jeszcze nasamprzód, że to będzie daremna praca. “ „Nie moja to wina, 44 odrzekł majster,gdzieżem się mógł spodziewać, że tak dziwacznie i przewrotnie słowa moje zrozumiesz? nie tak myślałem jakieś ty zrobił. 14 —Sowizdrzał mu na to odpowiedział: „niech wam gospodarz mój za to podziękuje, że inaczćj mówicie a inaczej myślicie. Gdybym się był mógł domyśleć znaczenia słów waszeci, toby mi łatwiej było przyszyć rękawy, i mógłbym jeszcze kilka godzin się wyspać. Teraz możecie sami siedzieć i szyć, a ja pójdę spać.— Na to rozgniewał się majster niezmiernie i rzekł do So wizdrzała: ,, nie tak mospanie! takich jegomości ja po trzebować nie mogę, zapłać mi świece, któreś w nocy nadaremnie spalił, i wychodź z dotnn mego'. “—Co gdy Sowizdrzał usłyszał, porwał swoje zawiniątko pod pahę i uciekł
            • madohora Re: Sowizdrzał 11.09.19, 00:37
              Trzech krawczyków Tyl jak zrzucił- I rzekł, żc ich wiatr wywrócił. W Magdeburgu mieszkał niedaleko gospody Sowiz drzała krawiec, u którego trzech czeladników na war sztacie pracowało. Ci za każdą rażą, gdy Sowizdrzał tam przechodził, szkalowali i rzucali nań starem i gał- ganami. Nie mówił nic na to Sowizdrzał, lecz myślał o zemście. Nadszedł jarmark, można się było spodzie wać wiele ludzi w mieście; Sowizdrzał poprzerzynał piłą słupki, na których warsztat krawiecki stał i popo- stawiał je na najniższych kamieniach. Nazajutrz posta wili krawczyki jak zwykle warsztat na słupki i posia dali do roboty. Temczasem zaczął pasterz trąbić na świnie, ażeby każdy w pole je wypędził, dziewka kraw ca owego wypuściła z chlewa świnie, które poleciały pod okna i zaczęły się czochrać o słupki na których stał warsztat krawiecki. Niedługo,, aż tu słupki się oba liły, warsztat się wywrócił, a krawczyki jeden za drą giem na ulicę pospadali. Sowizdrzał, który stał w po bliżu i na wszystko patrzał, zaczął wołać: patrzcie jak wiatr trzech krawców z dmuchnął z okna ! 14 i tak gło śno wołał, że [io calem rynku słyszeć było można. Dużo ludzi się zleciało i wyśmiali i wyszydzili krawczy ków, którzy nie wiedzieli co im się stało, aż nareszcie spostrzegli, że słupki pod warsztatem poprzerzynane były, i zaraz wpadli na myśl, że to niczyja sprawka jak Sowizdrzała. Powbijali więc inne słupki, ale się na przyszłość wystrzegali Sowizdrzała obraz
              • madohora Re: Sowizdrzał 11.09.19, 00:38
                spostrzegli, że słupki pod warsztatem poprzerzynane były, i zaraz wpadli na myśl, że to niczyja sprawka jak Sowizdrzała. Powbijali więc inne słupki, ale się na przyszłość wystrzegali Sowizdrzała obrazić. 28 . Krawców sztuki Tyl nauczył, Przez co łaskę u nich stracił. Ztąd udał się Sowizdrzał do Rosztoku, popisał lisly do krawców w Holstein, Pomeranii, Meklemburgu, Hamburgu, Lubece, Bremen i w innych miejscach mie szkających, zapewniając ich, że rzemiosło krawWftffe bardzo kocha i szanuję, i wzywał ich, ażeby się zjechali do Rosztoku, albowiem ma im sztukę pokazać, która tak im jako i dzieciom ich korzyści nieograniczone przynie sie i przynosić będzie póki świat światem. Ustanowili zatem krawcy po miastach i wsiach dzień, w którem 'śię chcieli w Rosztoku zgromadzić. A gdy już ćWżyscy po społu byli, zaprowadził ich Sowizdrzał na obśzerną łHkę, 1 taką do nich miał mowę: „szanowni męźoWte rzemio sła krawieckiego! jeżeli macie łokieć, nożyce, igłfc, nici, naparsztek i żelazo, to na tenczas możecie rżerniósłó wasze prowadzić; lecz mimo to, chcę was naueżyć sżłti- ki, która wam zbawienną i pożyteczną będzie na wieki. drugiem końcu nici węzełek zrobić, boby inaczćj łat wo nic z igły się wywlekła i nie jeden sztych zrobiłby się na próżno,“ to mówiąc, zemknął krawcom z oczu. Ci, którzy z dalekich stron poprzyjeżdżali, patrząc jeden na drugiego, mówili między sobą: „toć to jużeśmy downo wiedzieli!“ rozgniewali się bardzo na Sowizdrza ła że ich naprzód do tak dalekiej podróży skusił, a po tem zwiódł tak niegodziwie. Lecz Sowizdrzała już nie było. Majstrowie blizko mieszkający, śmiejące się i szy dząc z tycb drugich, rzekli: „a zaś wam nie było wia domo jakiem ptaszkiem jest pan Sowizdrzał?—-Teraz wiecie. 29 . Jak tkaczowi nie do smaku Wełno, klepie Tyl na dachu. Z Rosztoku udał się Sowizdrzał do Stendal. Tu po wiedziawszy że jest tkaczem, dostał robotę. Razu jedne go rzekł mu majster u którego pracował: ,,kochany bracie ! wy czeladnicy macie ten zwyczaj że poniedzia łek w święto zamieniacie aby nic nie robić. Lecz ja tego nie cierpię, i przeto powiadam ci, iż tycb, którzy na dal to czynić będą natychmiast oddalam; bo chcę, ażeby u mnie przez cały tydzień czeladnicy pilnie pra cowali/' Sowizdrzał rzekł na to, że chce zawsze podług klepania wełny, także i we wtorek, eo się majstrowi bardzo spodobało. Na środę przypadło święto jakiegoś apostoła, które uroczyście .obchodzono: lecz Sowizdrzał jakby nigdy nic nie wiedział począł klepać wełnę, tak że po całej ulicy się rozlegało. Co gdy usłyszawszy majster, wyskoczył z łóżka i rzekł do Sowizdrzała: „przestań z klepaniem czeladniku, bo dziś jest święto. 4 ‘ Na co Sowizdrzał odrzekł: „kochany majsterku! powie dzieliście mi w niedzielę, abym cały tydzień pracował, żadnego święta nie trzymając/ 4 —„Tak ja zaś nie my- ślał,“ rzekł majster, „przestań więc klepać; ja ci za płacę tyle ilebyś przez dziś zarobił. Ale i robota twoja wcale mi się nie podoba, klepiesz wełnę za nizko, mu sisz ją cokolwiek wyżej klepać/ 4 Przyrzekł Sowizdrzał, że to uczyni, i wstawszy rano wyszedł z warsztatu wlazł na górę i tam wełnę klepał. Majster, który jesz cze w łóżku leżał, gdy na górze klepanie usłyszał, wstał i poszedł zobaczyć co tam Sowizdrzał porabia. „Majsterku! a cóż, czy teraz dość wysoko klepię? 4 * zapytał się go Sowizdrzał.— „Gdybyś wlazł na dach, toby jeszcze wyżej było, 44 odpowiedział majster i po szedł do kościoła. Sowizdrzał wskrabał się z wełną na dach, i zaczął dopiero klepać, aż się wełna po całem dachu rozlatywała. Co widząc majster z ulicy, pośpie. szył co tchu i wołał na Sowizdrzała: ; ,a cóż u djab60 - robisz ? czy to się wełna na dachu klepie ale Sowiz- drżał odpowiedział: ,,czyście mi sami nie mówili, że na dachu byłoby jeszcze wyżej ? a więc i lepiej.“—Na co majster odrzekł: ,,jeźli chcesz wełnę klepać, to klep, a jeźli ci się chce figlów, to figluj. Lecz teraz złaź na dół i idź do trzysta. “ Nie czekał też Sowizdrzał aby mu drugi raz iść kazano; zakręcił się czem prędzej i po szedł w świat.
    • madohora Re: Sowizdrzał 11.09.19, 00:41
      Sowizdrzał spał w nocy, Potćm doktora wołał do pomocy. Stanąwszy Sowizdrzał w Lipsku, znów udał się do kuśnierza w robotę. Lecz tu nie mógł ■fetoru ze -sk_ 62 — znieść, i Ciągle kaszlał gdy szył siedziac przy warszta- cie. Pomiarkował to majster i rzekł: ,,kochany czeladniku, zdaje mi się że nie jesteś prawdziwćm ku- śnierczykiem; bo gdybyś tylko przynajmniej cztery razy spał był pod skórami, tobyś tak nosa nie krzywił i ciągle nie kaszlał. A może nie chcesz u mnie robić, to idź sobie dokąd sam tylko pragniesz, ja cię nie za trzymuję choćbyś i jutro odszedł. “ Na co Sowiz drzał odpowiedział: ,,kochany majsterku! pozwólcież mi ze cztery razy tylko pod skórami spać, a zobaczycie że już więcej przy robocie kaszlać nie będę. “—Nie miał nic majster naprzeciw temu i poszedł z żoną swo ją spać. A Sowizdrzał pozdejmował mokre i suche skóry z drążków zaniósł je na górę, wlaz między nie i spał aż do rana. Majster wstawszy nie widząc skór na grządkach, pobiegł czemprędzej na górę pytać So wizdrzała jeżeli nie wie gdzie się podziały. A tu patrzy i widzi mokre skóry z suchemi razem na jednej gro madzie. Woła swej żony i służącej do siebie, w tern wyłazi z pod skór wołaniem majstra obudzony Sowiz drzał i rzecze: ,,majsterku! cóż to wam że tak krzy czycie ?“ rozłościł się majster, wołając: „wisielec nie godziwy! dla czegożeś wszystkie skóry z drążków po zdejmował, z wapna powywłóczył i na kupę pomię- szał? Teraz rai się popsują, co za szalony wymysciebie? 41 na co Sowizdrzał odrzekł: „oho majsterko! dopiero jednę noc spałem a już się tak złościcie, a co- byście dopiero powiedzieli, gdybym cztery noce był spał pod skórami, tak jakeście mi oto wczoraj sami pozwo lili, ba, nawet i doradzili.„Kłamiesz! 44 rzekł maj ster, „nie powiedziałem ci, abyś mokre z suchemi skó rami do kupy zwalił i pnd niemi spał; 44 i tu porwał kija, chcąc Sowizdrzałowi grzbiet przesmarować. Ale ten w nogi, skoczył na schody mówiąc do majstrowej, któ ra go ze służącą swoją przj trzymać chciała: „puśćcie mnie, muszę śpieszyć do doktora, bo nasz majster nogę złamał.“— Puściły go więc przelęknione niewiasty, a same poleciały po schodach do góry; ale że majster gniewem zapalony i zaślepiony pędził za Sowizdrzałem, uderzył na żonę i służącą i wszyscy trzej gruchnęli ze schodów. Przy tej okazyi udało się Sowizdrzałowi zgrabnie zemknął
    • madohora Re: Sowizdrzał 11.09.19, 00:43
      wizdrzał końmi handluje, Przytem mocno oszukuje. Sowizdrzał przybył do Desau, tu był prawie targ na korne. Przechodząc się po rynku między końmi, spostrzegł Sowizdrzał jak kupiec jeden konie za ogony pociągał, próbując przez to czy zdrowe i czy jeszcze długo będą żyły. Zachciało mu się figlów, wziął więc konia z krótkiem ogonem, przyprawił mu żywicą i kru- żą ogon długi, i pojechał z nim na jarmark. Przyszedł ów kopiec i do Sowizdrzała, obejrzał konia jego, który mu się spodobał, i podług zwyczaju swego pociągnął go za ogon. Lecz żebył tylko przyprawiony, więc rzecz naturalna, urwał mu go i trzymał w ręku; nawet sam myślał że koniowi ugon wyrwał.— Zląkł się ów ku piec i nie rzekł nawet słowa, ale Sowizdrzał wołał: „oto patrzcie ludzie jak ini ten człowiek konia zeszpe cił/ 4 Zeszli się obywatele miasta aby rzecz tę ułatwić, lecz wiedzieli sami, że kupiec jeszcze ogon szkapi trzy ma w ręku, ujęli się dla tego za Sowizdrzałem i doka- — 06 — urwanie przyprawionego ogona. Odjechał potem szelma Sowizdrzał szczęśliwie z pieniędzmi: a kupiec na przy szłość już koni więcej za ogony nie ciągnął. 34 . Od kobićt wszystko mleko w Bremen Tyl zakupił Bez pieniędzy, i jak je przytem jeszcze zgłupił. Przybywszy Sowizdrzał do Bremen, zobaczył na rynku wiele kobiet z mlekiem, i postanowił psotę im wyrządzić. Dla tego wziął drybus wielki postawił na rynku, zakupił od kobiet wszystko mleko, fiapisał tem- czasem na węborkach i kubłach wartość i obiecał za płacić dopiero gdy już wszystko mlćko w drybusie bę dzie. Lecz gdy kobiety mleko w drybus powiewały, rzekł Sowizdrzał do nich: „moje kobietki kochane! Nie mam teraz pieniędzy, która przynajmniej ze dwa tygo dnie poczekać nic może za zapłatę, ta niechaj mleko swoje z drybusa na powrót weźmie i poszedł precz. Tu poczęły kobiety krzyczeć i hałasować. Każda chcia ła więcej mleka wybrać, niż go przedtem do drybusa wlała; ztąd kłótnie, trzask, wrzask: zaczęły się wębo- rami, kubłami i flaszkami po łbach trzaskać, mleko sobie w ślepie chlustać, po sukniach i po ziemi rozle wać, zdawało się że deszcz mleczny spadł.—Figiel ten b i rdzo rozweselił i zabawił mieszczan, głośno Się na- śmieli, z psoty którą Sowizdrzał kobietom miejski em z robił; pochwalili go też za to
    • madohora Re: Sowizdrzał 11.09.19, 00:44
      Jak w Hamburgu Sowizdrzał cyrulika zwodzi, I w dom jego przez okno zamiast przez drzwi wchodzi. Kilka dni potćm przyszedł Sowizdrzał do Hamburga do cyrulika jednego, który go spytał co za rzemiosło rozumie? Sowizdrzał mu odpowiedział: „jestem cyruli- kiem. ,Ł Przyjął go za takiego cyrulik z kondycją, mó wiąc: „widzisz ów dom z temi dużemi oknami, jest to mój dom, idź więc tam; ja zaraz za tobą przyjdę. “ Sowizdrzał rzekł; „uczynię jakeście mi kazali, pobiegł, do owego doihu, wlaz przez dkno i rzekł do majstrowej która w izbie siedziała: „ pozdrawiam was i rzemioswasze. 44 Przelękniona majstrowa rzekła mu: „a coz za cudak oknem się w prowadził? nie mogłeś to drzwia- •* mi wleźć?“— „kochana kobietko uspokójcie się; pan wasz mi tak kazał. “ Nareszcie przyszedł i cyrulik, ten widząc co Sowizdrzał zrobił, rzekł do niego: „dla cze- gożeś to drzwiami nie wszedł, a byłbyś okna pii nie wytłoczył? Z jakiej przyczyny żeś to uczynił? Na co mu Sowizdrzał odpowiedział: „mój drogi majsterku, kazaliście, mi tam pobiedz gdzie te wielkie okna są, ta- kiem też oto uczynił.* 4 Nie mówił nic na to majster, bo go pilnie potrzebował, a myślał sobie przytem, toć ja mu z myta jego wytrącę. Dał mu potem brzytwy do ostrzenia, mówiąc: wyostrz je gładko, grzbiet ró wno z ostrzem. “—„Dobrze majsterku ? u rzekł Sowiz drzał i począł grzbiet równo z ostrzem szlifować. Co gdy majster spostrzegł, mówił do niego: „no, cóż takiego wyrabiasz, toć to na nic się nie przyda ?“— „Nie robię nic więcej tylko co mi rozkazujecie, 4 * odrzekł Sowiz drzał. Na co majster powiedział: „widzę ja że z ciebie filut wielki, idź sobie mój bracie zkądeś przyszedł. 44 Natychmiast wyskoczył Sowizdrzał drugiem oknem i uciekł. Majster golibroda poszedł zaraz za niem, chcąc aby mu potłuczone okna zapłacił; ale że Sowiz drzał był chwat niepogorszy, nie dogonił go, ani go też nawet więcej widział
    • madohora Re: Sowizdrzał 11.09.19, 00:46
      położył jćj połowg należyłości swej. Gdy go się zapy tała, kto ma drogę połowę zapłacie, wszak on sam tylko piwo wypił, odpowiedział Sowizdrzał: „Nie, mia łem gościa który zemną pił; lecz nie mając pieniędzy me mógł zapłacić, dał przeto zastaw . 41 Zapytała go się gospodyni: ,,cóż to za gość? i jakiż zastaw dał ? 44 Na co Sowizdrzał rzekł: „oto patrzcie suknią swoją którą miał na sobie, dał \v zastaw,” i tu wydobył psią skórę. Zlękła się gospodyni zobaczywszy skórę faworyta swe go, i rzekła z gniewem do Sowizdrzała: „czemużeś psti mojemu skórę zciągnął? 44 —„wasza to winą ! 44 odpo wiedział Sowizdrzał, ,,mówiliście mi żebym i psu dał piwa, a gdym się was spytał czybyście gościowi który nia ma pieniędzy kredytowali, powiedzieliście że nie, musi zapłacić albo zastaw dać. Musiał więc pies który nie miał pieniędzy, suknią swoją zastawić, weźcie ją w zastaw . 14 Jeszcze bardziej rozłościła się gospodyni, mówiąc, ażeby się natychmiast z domu jej wynosił i nigdy więcej w niem nogą nie postał. Sowizdrzał o- siodłał tćż konia swojego i odjechał. bo lii! SwSb Sowizdrzał karczmarkę cieszy, Że on już na kole wisi. Po niejakiem czasie przybył Sowizdrzał znów do tój samej gospodyni, zobaczył w sieni koło od woza, oparł się na niem, winszował jej dzień dobry i spytał jej się czy o Sowizdrzale nic nię słyszała? gospodyni odpowie- dzieła: „cóżbym miała o tern szelmie słyszeć? nie chcę ja nic o niem wiedzieć. 44 A gdy jćj się Sowizdrzał pytat dla czego tak na niego się gniewa i co jej uczynił, opowiedziała mu całą historją o piesku swojem, mó wiąc: że mógłby się też był wstydzić z psem w koin- paniją wdawać, a potem urząd bicia na niem sprawo wać.— Sowizdrzał rzekł: „to bardzo źle uczynił!“ — „pewnieć, 14 odrzekła gospodyni, „nnemu się też nigdy dobrze nie powiedzie. 1 ’ „Z pewnością nie l 1 ‘ rzekł So- i wizdrzał, ,,bo on już na kole leży. 41 — Tą nowiną bar dzo ucieszona gospodyni, rzekła: „jaka praca taka płaca.“ W tem porwał się Sowizdrzał z koła, mówiąc: „jestem, bądźcie zdrowi i z tymi słowami uciekł
    • madohora Re: Sowizdrzał 11.09.19, 00:47
      do^ni. Pai;ubczyna dobry gdy wyszedł z boru zobaczył kojiia leżącego uą ziemi; a wilk trzymał łeb w kałdu- nie i żarł. Sowizdrzał cieszył się [)otajemnie, powrócił do chłopa, mówiąc: chodźcie gospodarzu! szczęście siedzi vy koniu. “ Na co chłop odpowiedział: co mó wisz? t- a Spwjzdrzał rzekł: „pójdźcie,prędko, bo może- cie_się spuźnić, i szczęścia nie zastaniecie.Gdy przy szli zobaczyli jeszcze wilka w koniu. Tu więc rzekł Sowizdrzał: ,,gdybyśmy byli wczoraj za zającem poje chali, on by wam konia nie zadusił: Jesteście guśla- rzem, nie chcę przeto dłużej u was przestawać. “ 41 . Sowizdrzał w grobie nie leży, Tylko stoi nakształt wieży* Gdy Sowizdrzał zamarł, przyszli przyjaciele jego do szpitala, opłakiwali go, położyli w trumnie i postawili na marach. Przyszli i duchowni i śpiewali mu wigilije. Lecz gdy już miał być w grób spuszczonem, śmieszny przypadek się zdarzył. Bo lina która w nogach trumnę trzymała zerwała się, a trumna wpadła w grób na sto- jączkę, nogami na dół a głową do góry. Wszyscy obe cni krzyknęli: „niech stoi, bo był dziwacznem za ży wota, chce oto i po śmierci takiem zostać!' 1 I tak zo stał; a przywaliwszy grób ziemią, położyli kamień, na którem wykuta jest sowa, która trzyma w pazurach zwierciadło; przytem jeszcze taki napis: Wiedźcie nie ma podnosić nikt kamienia tego. Pod niem stoi Sowizdrzał aż do dnia sądnego
    • madohora Re: Sowizdrzał 26.10.19, 13:35
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uX9VClLj9fEuU7fa3X.png
    • madohora Re: Sowizdrzał 10.01.20, 21:01
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/oxGGuvbMMEmqRIVyjX.png
    • madohora Re: Sowizdrzał 10.02.20, 23:38
      *
    • madohora Re: Sowizdrzał 27.06.20, 20:42
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/1LhxMkUGggbxsWsIVX.jpg
    • madohora Re: Sowizdrzał 25.01.21, 18:37
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/61SKPjJtAATKeVTRCX.jpg
    • madohora Re: Sowizdrzał 15.08.21, 00:22
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uOqAO9LQZMg5pSRsX.jpg
    • madohora Re: Sowizdrzał 24.01.22, 23:42
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uOqAO9LQZMg5pSRsX.jpg
    • madohora Re: Sowizdrzał 24.01.22, 23:42
      Szedł Sowizdrzał
      I gwizdał
      Miał przed sobą ważne sprawy
      I worek na plecach. Dziurawy!
    • madohora Re: Sowizdrzał 07.07.22, 14:07
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uOqAO9LQZMg5pSRsX.jpg
    • madohora Re: Sowizdrzał 30.01.23, 17:03
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uOqAO9LQZMg5pSRsX.jpg
    • madohora Re: Sowizdrzał 30.01.23, 17:07
      Wiadomości na ten temat mało
      Co się z Sowizdrzałem stało....
    • madohora Re: Sowizdrzał 28.03.23, 21:44
      Sowizdrzał, po niem iecku E u len -spiegel, b y ł to błazen niem iecki, o k tórego figlach w ydano k ilk a książeczek
Inne wątki na temat:
Pełna wersja