Dozwolone od lat 21

    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Przypadek siostry starszej 02.09.08, 22:50
      Przypadek siostry starszej opowiedziany siostrom młodszym


      Miłość się w każdym odzywa człowieku
      I mnie rozkosznym zajęła powabem.
      Uważcie siostry, jak w młodym wieku
      Cnota dziewczyny jest naczyniem słabem.

      Już dochodziłam do owej lat pory,
      Gdzie krew burzliwa miesza sen spokojny,
      Już nawet wzniósł się kędziorek dość spory
      Znak niezawodny bliskiej z cnotą wojny.

      Gdy raz po nudnem nocy przepędzeniu
      Wesołym myślom oddaję poranek,
      W samem najczulszem myśli poruszeniu
      w łóżku bez świadków schodzi mnie kochanek.

      Była to właśnie miłości godzina,
      Którą swem drżeniem serce wybijało.
      W ten czas najdziksza widnieje dziewczyna
      Tak, jak się z moją hardą cnotą stało.

      W skromnej na pozór lecz czułej postaci
      Najprzód swe usta do mej posłał ręki,
      Klął się, że na tem cnota nic nie straci,
      Że tylko przyszedł wielbić moje wdzięki.

      Od rąk do piersi śmiałość swą przenosił
      I tem mi jeszcze nie kazał się trwożyć,
      Przysięgał, płakał, mordował i prosił,
      By mógł swe usta do moich przyłożyć.

      Czuły był, hoży, zabawny i młody,
      A co największa, ode mnie kochany,
      Nie mogłam mu tej odmówić nagrody,
      Która się stała hasłem mej przegranej.

      Skoro zuchwalec do mych ust przyskoczył
      I pełne ognia dał pocałowanie,
      Całą mą duszę swym tchem przeistoczył,
      Głos ustał, serce biło nieprzerwanie.

      A gdy bez siły widział mnie być cale,
      Szacunek, względy odrzucił na stronę,
      Pozwolił sobie uchylić zuchwale
      Reszty powabów ostatnią zasłonę.

      Co to za widok, kiedy wszystkie cuda
      Stanęły w oczach chciwego kochanka,
      Z jednego ciała dwie najbielsze uda,
      Dwie pełne piersi, brzuszek i kolanka.

      Ach! Z jak lubieżną chęcią i zapałem
      Z każdym z osobna kawałkiem się pieścił,
      Jakże nad całem zdumiewał się ciałem,
      Jak wszędzie oczy, ręce, usta mieścił.

      Myślałam: biedny! Niech się sobie bawi,
      jeszcze on w niczym cnoty nie obraził,
      Wtem obcy jakiś widok mi się strawi,
      Który mnie nagłym wskroś strachem przeraził.

      Lubo kotara cień wkoło rzucała,
      Dostrzegłam jednak postać jakby ptaka,
      Ale odmienną w dalszym składzie ciała
      Szyję czy ogon na kształt pasternaka.

      Gdy się ciekawie przypatruję z boku,
      Widzę, że stoi zapalczywa sztuka
      Śniada, brodata i o jednym oku,
      Tak właśnie, jak nam malują kałmuka.

      W takie narzędzie ów zdrajca przybrany
      Drze się; gdzie? po co? miarkujcie siostry:
      Do raju zerwać owoc zakazany,
      Zepsuć mężowi smak w łożnicy ostry.

      Przystęp do tego rozkoszy ogrodu
      Ciasny był, lecz on zręcznie się zawijał,
      Podważał drągiem furtkę moją z przodu,
      Jam rozumiała, że mnie na pal wbija.

      Ciężko wyrazić krzyk, strach i ból srogi,
      Skakało serce, trzęsła się kotara,
      Tu mi zemdlone gdy roztoczył nogi,
      Wetknął i ze łbem wielkiego tatara.

      Jak tylko wkradł się w mój czuły zakątek,
      Ból ustał, lubość zmysły me posiadła,
      Tam to poznałam rozkoszy początek,
      Ledwo się dusza z ciała nie wykradła.

      Wtem on junaczek, co to ognie lube
      W mem niecił łonie, co pląsał, co skakał,
      Jakby już swą przewidział zgubę,
      Czułemi łzami nagle się rozpłakał.

      Po tych łzach wraca, patrze ośmielona,
      Wyszedł, lecz byście zdumiały się panny,
      Smutny, pokorny, główka nachylona,
      Słaby, spocony, właśnie jakby z wanny.

      Przez litość, że mi tyle czucia sprawił
      I krótką rozkosz tak srogo przypłacił,
      Chwytam go z lekka, by się ni zadławił
      I reszty życia w mych palcach nie stracił.

      Ledwo w mej dłoni kilka minut pobył,
      Od wdzięcznej ręki pogłaskany mile
      Na dawną postać, moc i wzrost się zdobył,
      A ja bojaźni już nie miałam tyle.

      Chłopiec, co umie serca dziewcząt chwytać,
      Wie, że nas tylko krok pierwszy kosztuje,
      Ani o resztę nie potrzeba pytać,
      Śmiało tam idzie, gdzie raz przetoruje.

      I ów swawolniś, co w palcach mych ożył,
      Nowych powtórnie dokazywał cudów,
      Wpadał, przebijał, cofał się i srożył,
      Na koniec biedny poległ wpośród udów.

      Zdradził mnie psotnik, lecz wdowiec bogaty,
      Chcąc zażyć słodkich pierwiastków dziewicy,
      Kupił mą rękę za znaczne intraty
      I dwa dni głupiec męczył się w łożnicy.
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Zosia i inne. 02.09.08, 22:52
      Bardzo lubie rudą Zosie,
      Co udaje świetnie prosie.
      Stąd tez skłonność u niej taka,
      Ze wciąż daje "na prosiaka"
      Fajna również jest Mariola,
      Którą znam już od przedszkola.
      Za batona da buziaka,
      Lub obstawi na czworaka.
      Miła jest też Ewelina,
      Chetnie pupe swa wypina.
      Raz na tydzien przez godzinke,
      Pchamy w pupe Ewelinke.
      Sympatyczna jest też Ania,
      Która wdzieki swe odsłania.
      Wszyscy z tego znają Anie,
      Że przy Ani zawsze stanie!
      Dziwna za to jest Grażynka,
      Ni to chłopczyk, ni dziewczynka.
      Bo Grażynka ta, niestety,
      Smaczek ma, lecz na kobiety.
      Lubie także wdziek Ilony,
      Co ma cyce jak balony.
      I stąd jest Ilona znana,
      Że ja można "na Hiszpana".
      Jest tez Krysia łakomczucha,
      Co się za słodycze rucha.
      Za cukierka, lub lizaka,
      Weźmie w buzie ci siusiaka.
      Jest też Hania, co sie wstydzi,
      Daje, kiedy nikt nie widzi.
      I dość czesto, choć w sekrecie,
      Pcha sie z nami w toalecie.
      Słaba zaś jest duza Renia,
      Co się sunie od niechcenia.
      Troche nam jest Reni szkoda,
      Kiedy leży, jak ta kłoda.
      Za to Kasia kujonica,
      Swoim kunsztem nas zachwyca.
      Nie jednemu nosa utrze,
      Bo jest dobra w Kamasutrze.
      Lecz najlepsza jest Monika,
      Która chłopców nie unika.
      I na przerwach tak sie zdarza,
      Wszystkim daje "w kolejarza"
      Bardzo lubie moja klase,
      Przygód miewam tutaj mase.
      I dlatego wciąż wesoły,
      Rano chodze do mej szkoły
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Nowoczesna sztuka chędożen 04.09.08, 22:28
      Nowoczesna sztuka chędożenia

      Księga I

      Wspieraj mnie Muzo, jak ongi przed laty
      Wspierałaś Fredrę, kiedy poematy
      Pisał o piczce, sławiąc jej przymioty,
      Radząc jak można zdobyć wieniec złoty
      Jebura! Muzo, śpiewaj mi jak Fredrze,
      Niech pieśń twa w mózg mój się wwierci i wedrze,
      Niechaj całego uchwyci mnie w sidła,
      Abym przez Fredrę rzucone prawidła,
      Ze "Sztuki Obłapiania" czy też "Pizdolony",
      Nowoczesnymi mógł opiewać tony.
      Gdy zechcesz milczeć - jak Fredro bez ciebie,
      Dam sobie radę i niech pies cię jebie.
      Czego ci życzył i on, gdyś jak głupie
      Cielę milczała... ergo mam cię w dupie
      I już ubierać w poetyckie pienia
      Tę "Nowoczesną sztukę chędożenia"
      Zaczynam oto... Panowie i panie!
      Niech wszyscy wiedzą o tym, że jebanie
      To nieprzebrana wiedza, że to sztuka -
      Iluż to mężczyzn w chędożeniu szuka
      Jedynej tylko chwili, aby zmysły
      Móc zaspokoić, gdy zaś chuj obwisły
      Nie może więcej chędożyć, niestety,
      Do spierdolonej wstręt czuje kobiety.
      Ileż to kobiet, ach ileż, któż zliczy,
      Pragnąć dogodzić tylko swojej piczy,
      We własnych nawet myślach się nie przyzna,
      Że tylko chujem jest dla nich mężczyzna,
      Że cała radość w twardej, długiej pycie,
      A nikt nie myśli o tem, że współżycie
      Kobiet i mężczyzn, tej odwiecznej spółki
      Nie od jedynej zależy pierdułki,
      Że chodzi o to, aby on i ona,
      Czy kochankowie, czy też mąż i żona
      Zakuci w wieczne małżeństwa okowy
      Zawsze dla siebie mieli pociąg płciowy.
      Mężczyzno! Wiele zależy od ciebie,
      Gdy chuj twój mądrze i z perfidią,
      Zawsze się cipka do niego przywiąże
      I choć przypadkiem przy tym zajdzie w ciążę,
      Jednak wspaniałych wciąż pomna chędożeń
      Nie będzie płakać: "Ach, ze mną się ożeń!"
      Jak czynią panny, gdy je rozprawiczy
      Głupi mężczyzna, lecz ci swojej piczy
      Użyczać będzie ciągle, bez ustanku,
      Choćby twą miała zostać utrzymanką!
      O! nie tak łatwo obchodzić się z piczą,
      Niełatwo zdobyć ją, choć zasadniczo
      Każdą poteczkę jednak można zdobyć.
      Tylko... znać trzeba przeróżne sposoby!
      Więc jeśli gust masz ku nietkniętej szparce
      Wsadzić kutasa młodej pensjonarce,
      By ją na fale życia pchnąć szersze,
      Musisz na sztuki ją brać lub na wiersze,
      Lub jako malarz sławić wdzięki śliczne,
      Wmawiać, że ciałko ma fotogeniczne,
      Które do filmu, aż się całe prosi.
      Niechaj przy tańcu czuje, jak się wznosi
      Twój twardy kutas, gdy niby niechcąco
      Wasze kolana splotą się i trącą.
      Potem znów dużo o jej fotografii
      Mów, że nikt w świecie lepiej nie potrafi
      Oddać jej wdzięków wspaniałych na kliszy,
      Że takie ciałko nie mroków i ciszy,
      Lecz światła żąda i że bez zawodu
      Mogłaby zostać gwiazdą Hollywoodu;
      Gdyby swe światu ukazała piękno
      W podziwie wszystkie narody uklękną.
      Wtedy bądź pewny, żeś złamał jej serce,
      Wnet się u ciebie zjawi w kawalerce
      I po przedwstępnych słowach spyta skromnie
      "Ach... co też sobie pan pomyśli o mnie?"
      Wówczas już działać z tą skromną dziewczyną
      Może za ciebie... gramofon i wino.
      Do tanga śliczna muzyka ją skusi,
      Przy czym ci kutas twardo sterczeć musi
      Tak, aby czuła się jak pod sprężyną.
      Potem całusów parę, potem wino,
      Potem znów taniec, w którym cicho, skrycie
      Podrażnij trochę niechcąco jej cyce,
      To całą dłonią, to tylko palcami,
      Nóżkę jej ściśniesz między kolanami;
      Na dół prowadząc jej rączkę co w dłoni
      Wciąż dzierżysz, nagle przytniesz chuja do niej -
      I wtedy... nie rób nic już z tego sobie...
      Zapyta ona "A fe! Cóż pan robi?"
      I... trzymać będzie już kutasa w ręce,
      Lub skromnie spuści oczęta dziewczęce,
      I rączkę cofnie, by za moment mały
      Niby przypadkiem, znowuż dotknąć pały.
      Wtedy już możesz, odważnie i śmiało,
      Choć delikatnie, rozebrać tę małą -
      Choć już nie możesz powstrzymać swej pyaty,
      Co chwila wpadaj w szalone zachwyty
      I mów jej "Gdyby Srokowski cię mała
      Zobaczył, zanim napisał 'Kult ciała',
      Byłby w wspanialsze słońce ubrał formy".
      Tymczasem zdejmij dziewczęce reformy
      I gdy ustami wśród drobnych utarczek
      Podrażnij szyjkę jej świeżą i karczek -
      Zdejmij koszulkę! Gdy ją w całej krasie
      Nagości ujrzysz, pomyśl o kutasie!
      Szelki rozepnij nieznacznie, by spodnie
      Nie gniotły chuja, aby mógł wygodnie
      Przez otworzone jednym szybkim gestem
      Guziki, cipce zawołać: "tu jestem".
      Wtedy najczulsze szepcąc zdania,
      Nie zostaw chwili do opamiętania
      Lecz całuj, całuj ją całą jak wściekły,
      By pocałunkami paliły ją, piekły...
      Usta i oczy, okolice brzuszka -
      Leciutko przy tym nadgryzaj jej uszka
      Bo są kobiety, co dla tej pieszczoty
      W ogień by poszły, w czasie tej roboty
      Pomnij byś twardą i sterczącą pałką
      Wciąż się katulał po jej nagim ciałku.
      Potem, gdy cała będzie już jak wrzątek,
      Ustami zbliżaj się do jej cycątek
      I tu zatrzymaj się długo. Dokoła
      Wędruj ustami, tak jak krąży pszczoła
      Dokoła kwiatu, zanim jej użyczy
      Kielich najsłodszej wspaniałej słodyczy.
      Wszędzie zatrzymuj się na moment krótki,
      Lecz gdy różowe weźmiesz w usta sutki
      Pomnij, że one właśnie są kielichem
      Dającym słodycz, więc w natchnieniu cichem
      Ssij je namiętnie i długo, czasami
      Najdelikatniej gryząc je zębami.
      Nie myśl, że wtedy w tej rozkosznej męce
      Mają bezczynnie spoczywać twe ręce.
      Jedną podtrzymuj całowane cyce,
      Mnij je i głaskaj, drugą poślij skrycie
      Tam gdzie figowy liść noszą aniołki.
      Wplataj palcami się między kędziorki,
      Które skrywają cipkę pensjonarki,
      I wskazującym palcem zwierzchu szparki
      Zacznij poruszać! Wtedy twa bogini
      Bez namawiania sama tak uczyni,
      Aby twój kutas znalazł się w jej ręku,
      Tarmosić zacznie nim silnie panienka,
      Więc bacz gdy czujesz, że sperma już goni
      Z jajec, byś wyrwał go wtedy z jej dłoni,
      I się nie spuścił przedwcześnie - za chwilę
      Jej rączka sama wróci ku twej żyle.
      A teraz, kiedy przepyszne jebanie
      Masz zapewnione, gdy już czeka na nie
      Jej drżąca piczka... Tu się cała sztuka
      Zaczyna: Bo jeśli tytułu nieuka
      Nie pragniesz zyskać, a chcesz tę dziewczynę
      Nie raz chędożyć, kwadrans czy godzinę,
      Lecz chcesz by twoją została kochanką,
      Nie myśl tym razem jeszcze o... jej wianku.
      Choćby ci kutas wściekał się i palił,
      Głupiec na pannę cielskiem wnet się wali
      I już nie bacząc czy płacze, czy krzyczy
      Jego bogdanka, cipkę rozprawiczy.
      I cóż za korzyść? Gdy do wąskiej szpary
      Wejdzie od razu kutas dużej miary,
      Dziewczę nabierze wstrętu - choćby z bólu
      Do dalszych pieszczot. Ci co tak pierdolą
      I z psychologią wcale się nie liczą,
      Niech pożegnają się z tą młodą piczą.
      Pójdzie już ona pod innego chuja,
      Co namiętności lepiej w niej rozbuja!
      Ty zaś gdyś mądry, wiedz o tym mój panie,
      Że skarbem kobiet bywa zaufanie.
      Kiedy dziewica ciebie się ni boi,
      Kiedy ci ufa, choć czuje, że stoi
      Kutas ci ciągle, kiedy wie o tym samym,
      Żeś ni brutalem nie jest ani chamem,
      Że jej nie zgwałcisz, chociażbyś mógł gwałcić,
      Wtedyś ją zdobył naprawdę! Już kształcić
      Możesz ją dalej w miłości arkanach,
      Aż przewertujesz calutki almanach -
      Kiedy po pierwszym seansie do domu
      Przyjdzie to dziewczę, ni hańby, ni sromu
      Nie będzie czuło, ni wstydu, ni żalu,
      Przeciwnie, myśli jej ciebie pochwalą,
      Jaki on grzeczny, rycerski, przymilny -
      Ach, ileż w sobie on woli ma silnej,
      Że mnie nie zgwałcił, choć mu pyta stała,
      Ach gdybym była tak przedtem wiedziała,
      Że nie koniecznie mężczyzn bać się trzeba,
      I że nie każdy pragnie zaraz jebać,
      Byłabym przedtem już była u niego -
      Ileż rozkoszy może być bez tego
      "Rozprawiczania", jaj je pospolicie
      Zowią mężczyźni... jak przykrym jest życie!
      Dumna więc z tego, że dotąd prawiczką
      Jeszcze została... i bawiąc się piczką,
      Zasypia pewna, że od niej zależy,
      Kiedy ci odda ją i śni, że dzierży
      Twego twardego kutasa w rączętach.
      Tymczasem ty już trzymasz ją w swych pętach,
      Bo po raz drugi już z
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Księga II 04.09.08, 22:29
      Księga II

      Te wszystkie rady tylko się do piczek
      Stosują młodych, naiwnych prawiczek.
      Jeśli zaś zdobyć chcesz wianek niewieści
      Panny, co lat ma około trzydzieści,
      I co o wszystkim na pamięć wie wiele,
      Tę brać już musisz nie na duperele,
      Poezje, artyzm, zawracanie głowy,
      Lecz na poważne, celowe rozmowy.
      Tej zacofanej pannie tłumacz przeto,
      Że nigdy nie chciałbyś zostać kobietą,
      Że my mężczyźni nieograniczoną
      W miłości wolność mamy, i że żoną
      Dopiero panna musi zostać, aby
      Miłości poznać przecudne powaby,
      Że życie dziewcząt musi być przeklętem,
      Gdy każą czekać jej z temperamentem.
      Aż mąż się zjawi! Że w wdzięki bogata
      I krwią kipiąca, nieraz długie lata,
      Czeka daremnie tęskniąc nieustannie
      "Ach, gdybym panną był" - Tak mów tej pannie -
      "Najmłodszych lat bym nie zmarnował wcale"
      Jeszcze tam znajdzie się w niej jakieś "ale",
      Lecz już przyznała tobie rację w duszy,
      Już, choć się burzy, i w niej coś się kruszy
      "A nuż się nigdy nie doczekam męża?"
      Pomyśli sobie i wnet przezwycięża
      Swą dawną skromność. Podczas jej wahania
      Niech twa wymowa czary jej odsłania
      Cudnej miłości. Słów pięknych nie żałuj
      A przytem tul ją i całuj i całuj.
      A gdy obejmiesz ją, niech dobrze czuje,
      Że warto z twoim zapoznać się chujem.
      Niech stoi ciągle, kiedy ją przyciskasz,
      Na tym nie stracisz nigdy, jeszcze zyskasz.
      W tym bowiem wieku panna jest jak słoma,
      Chuj twój zaś iskrą, gdy pieszczot łakoma
      Czuje tę iskrę pod sobą, już płonie.
      Stęskniona cipka tęskni i lgnie do niej.
      Pamiętaj o tem, że ma lat trzydzieści,
      Że kilkanaście lat już się w niej mieści
      Za męskim członkiem straszne pożądanie,
      Że wprawdzie kutas jest nowością dla niej,
      Bo przez wstyd cipki mu swej nie oddała,
      Lecz o jebaniu masę już słyszała;
      Wie przecież dobrze od swych koleżanek,
      Jakim jest jednej mąż, drugiej kochanek,
      I ile razy który, którą pieści,
      Tak łatwo wierny jest umysł niewieści
      Że jedna drugiej wierząc w "przyjaźń" wielką,
      "Skrycie" wyjawi tajemnicę wszelką,
      Tej pannie przeto, nie samą mądrością
      Imponuj, ale najbardziej męskością.
      Niech ciągle chuja czuje ta panienka,
      Mów, że ją ciągle nosiłbyś na rękach,
      Że twych rywali siekałbyś, szatkował,
      Że wciąż byś pieścił ją i wciąż całował.
      Gdy trochę zmięknie z całkiem skromnym gestem
      Pod jakimkolwiek zaproś ją pretekstem
      Do pomieszczenia swego, powód płytki
      Może być całkiem, niby masz zabytki
      Jakieś po dziadkach: wazę, porcelanę,
      Czy coś innego, sposoby to znane,
      Ale konieczne, to pewne jest bowiem,
      Że oglądanie ani jest jej w głowie,
      Że wie dokładnie co jej proponujesz.
      I gdy dojrzała już się wtedy czuje,
      Aby móc ulec (o czem i ty panie
      Masz chyba przedtem wyrobione zdanie),
      Przyjdzie do ciebie! Wówczas już jej ciało
      Do ciebie pewnie będzie należało,
      Gdy próg przekroczy - Już jakbyś ją jebał,
      Lecz i tu wiele ostrożności trzeba,
      Gdyż ją traktować musisz i jej szparkę
      Tak jak młodziutką całkiem pensjonarkę,
      O której w pierwszym czytałeś rozdziale.
      Zapomnij wtedy o dzikim zapale,
      Nie bądź gwałtowny, za męski, za szybki.
      Za pierwszym razem jej stęsknionej cipki
      Nie rozprawiczaj, niechaj jeszcze pości,
      A gdy kutasa już w rzeczywistości
      Nie z opowiadań pozna... jaki długi
      Twardy i piękny, nawet już nie czekaj,
      Przyjdzie do ciebie... wtedy już nie czekaj,
      Tylko ją pieść, całuj, troszkę niby zwlekaj,
      Lecz że się wściekać będzie już jej picza,
      Najdelikatniej piczę rozprawiczaj.
      Ona już sama, wstydliwie, pomału,
      Szepnie ci czule "ach, ach, bierz mnie całą".
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Księga III 04.09.08, 22:30
      Księga III

      Jeszcze jest w końcu kobiet trzy rodzaje.
      Z tymi się jednak radę łatwiej daje.
      Przeważnie z nimi bywa proces krótki,
      Są to: mężatki, wdowy i rozwódki.
      Zacznę od pierwszych, bo to najtrudniejsze,
      I z wszystkich kobiet najniebezpieczniejsze,
      Jako że w trójkę flirt jest zwykle przykry.
      Tu trzeba prawo stosować "mimikry"
      Jak u owadów, ten sposób, mój panie,
      Sposób wspaniały to... "upodobanie"
      Polega na tym, że kiedy już spotkasz
      Mężatkę, której przewspaniała potka
      Podoba ci się w myślach, gdy ją jebać
      Pragniesz koniecznie, na gwałt, wtedy trzeba
      Zmienić się całkiem, aż do niepoznania.
      Musisz jej wszelkie znać upodobania,
      Zwyczaje, gusty, marzenia, nawyczki,
      Ile mniej więcej trzeba dla jej piczki
      Namachów machnąć i wszystkie zwyczaje
      Przejąć na siebie, niechaj jej się zdaje,
      Że nie istnieje na świecie mężczyzna,
      Który tak na niej dokładnie się wyzna
      Jak ty, że wspólnie macie wszystkie gusta,
      Że ją oceniasz (kobieta jest pusta
      Każda), że rację przyznasz jej co rzadko
      U mężczyzn bywa i w każdym wypadku
      Wierz jej, że mąż jej nie rozumie wcale,
      Kochaj jej koty, kapelusze, szale,
      Kobiety tego słuchać bardzo rade,
      Potrój w jej mężu każdą małą wadę,
      Którą u niego spostrzegła i tobie
      Opowiedziała, wzdychaj przy tem sobie,
      Aby myślała, żeś ty inny zgoła...
      Mów, że pracować chciałbyś w pocie czoła
      Jak chłop u pługa, jak byk, czy też wałach,
      By ona wszystko u stóp swoich miała!
      O przyjaciółkach jej, tak chytrość każe,
      Mów, że we wszystkim nie jest im do twarzy
      I mów, (choć nieraz bierze cię cholera)
      Że tylko ona z gustem się ubiera.
      W ten sposób jeno bardzo zatwardziała
      Mężatka nabrać by ci się nie dała.
      Są to wyjątki, a tych bardzo mało,
      W małżeństwie przecież szybko z ideału
      Mąż się zwyczajnym staje śmiertelnikiem,
      Wady ma każdy, i on ma pewnikiem,
      Lecz te co przedtem nieznaczne się zdają,
      W małżeństwie szybko się wyolbrzymiają
      I wnet w pożycie wprowadzają zamęt.
      Choćby największy mąż miał temperament,
      Nie będzie jebał co dzień własnej żony,
      Musiałby bardzo być ograniczony
      Lub niewybredny, gdyby na obiedzie
      Proszonym, zawsze brał na przykład śledzie,
      A pozostawił szynki czy sardynki.
      O chuja proszą się śliczne dziewczynki
      I obiecują dać rozkosz bez miary,
      A on ma wkładać go do jednej szpary?
      Gdyby zaś nawet ochoty nie zdradzał,
      Ograniczona jest kutasa władza.
      Gdy wręcz przeciwnie, cipka rozbudzona
      Zawsze i wszędzie jest nienasycona.
      Jeśli zaś twoja wybrana mężatka
      Tęskni za chujem, bo jej mąż nie zatka
      Codziennie piczki lub by choć bez zdrady
      Odkrywa w mężu swym przeróżne wady,
      A w tobie widzi ideał, sumienie
      (Które u niewiast nie jest w wielkiej cenie)
      Łatwo oszuka i wnet będzie twoja.
      Jeśli mężatkę masz już w swym pokoju,
      Nie stosuj mojej poprzedniej metody,
      Tej do prawiczek, pensjonarek młodych;
      Kiepem byś został, a to przykro przecie,
      Nie przyszła by już nigdy za nic w świecie
      Znowu di ciebie, zowiąc cię idiotą.
      Wiedz, że jedynie przyszła do cię po to,
      Abyś ją jebał, że innych zamiarów
      Nie miała - Jebał tak jak pułk huzarów,
      Jak byk, jak ogier. Gdy więc próg przekroczy,
      Możesz jak wariat, jak dziki przyskoczyć,
      Wpół ją uchwycić, wbić się w usta, w wargi,
      Nieczuły wcale na fałszywe skargi:
      "Com ja zrobiła?... Co pan myśli sobie!"
      Całuj ją strasznie i pieść cyce obie,
      Ale przez suknie... Jest wielka różnic
      W postępowaniu tu, a przy dziewicach.
      Prawiczka, jeśli już próg twój przestąpi,
      Oglądać ciałka tobie nie poskąpi,
      To dla niej nowość, coś jak u bachora
      Z przeciwną płcią zabawa w doktora,
      Albo zabawa druga: W tatę - mamę,
      Kiedy się dzieci pozostawi same.
      Mężatka jeszcze niby z swem sumieniem
      Walczy, chce gwałtem, abyś miał ją w cenie,
      Więc też na później zostaw rozbieranie.
      Kutasa widzieć, to nie nowość dla niej.
      Ty wolisz także wpierw jebać niż patrzeć,
      Szepcąc jej w uszko słówka jak najrzadsze,
      I wciąż całując oczy, usta, uszka,
      Nieznacznie zbliżaj się ciągle do łóżka.
      Ona nie powie na to nic, bądź pewny,
      Całusów dając tobie deszcz ulewny,
      Potem od razu ją przewróć na łożę,
      Lub na kanapę, co wygodniej może,
      Suknia do góry, spodnie na dół, szybko,
      Minutę tylko pobaw się jej cipką
      I jeb jak wściekły, jeśli zaś mój miły
      (A to potrzeba) masz ku temu siły -
      Gdy raz się spuścisz nie wyjmuj kutasa.
      Niech ci nie mięknie całkiem, lecz niech hasa.
      Dalej w poteczce, niech zostanie w środku,
      Aż znów stwardnieje i obracać potkę
      Zacznie na nowo - wówczas z spermy strugą
      Nową - poczekać możesz bardzo długo;
      Jeśli poczujesz, że już z jąder goni,
      Wyjmij kutasa i przytrzymaj w dłoni -
      Potem znów wracaj i wal z całej siły -
      Dla dziewic krótki stosunek jest miły,
      Bo jest bolesny, lecz dla doświadczonych
      Cipek najlepszy byłby nieskończony.
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Księga IV 04.09.08, 22:30
      Księga IV

      Zostały jeszcze rozwódki i wdowy.
      Z nimi najłatwiej "u nich chleb gotowy".
      Jak stare jakieś powiada przysłowie,
      Łatwiej jak innym zawrócić im w głowie.
      Jeśli w dodatku twa piękna wybrana
      Jakiś czas dłuższy nie była jebana,
      Łatwo ją zdobyć, każda bowiem potka,
      Gdy już dostała raz chuja do środka,
      Tęsknić już będzie za nim całe życie,
      Zawsze o twardej marzyć będzie pycie.
      Wyjątek tylko stanowią kobiety,
      Które to, zdarza się nieraz niestety,
      Głupcy mężczyźni do chuja zrazili.
      W najsubtelniejszej bowiem właśnie chwili
      Dla kobiet, w nocy poślubnej jak chamy
      Rozprawiczali brutalnie swe damy,
      Brudząc nikczemnie szaty ideałów,
      Jakby w małżeństwie czasu mieli mało,
      Aby swe żony nauczyć tęsknoty
      Za męskim członkiem, tu nie mówię o tych,
      Gdyż te zrażone są na całe życie,
      Lecz inne wszystkie marzą o tym skrycie,
      O tęgich chujach, które by jebały
      Samotne cipki ich przez żywot cały.
      Przy wdowach przeto, jako też rozwódkach,
      Nić się sympatii bardzo łatwo utka,
      I choć "mimikry" także trzeba prawo
      Stosować do nich, lecz z jebania sprawą
      Najmniej się zawsze miewa ceregieli
      Ze wszystkich kobiet, czasem tylko strzeli
      Którejś do głowy, aby się opierać,
      Myśl taka jednak nigdy nie jest szczera,
      Ni długotrwała, zawsze chuj ją nęci,
      Bo jej poprzedni pozostał w pamięci.
      Grożą ci wprawdzie, lecz wyjście możliwe
      Masz jeszcze, żadnej bowiem "nieszczęśliwej"
      Wtedy już nie ma, przeciwnie, ty schnącej
      Z tęsknoty cipce, w sprawie tryskającej
      Przyniosłeś szczęście.
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Morał 04.09.08, 22:31
      Morał

      Najważniejsza rada,
      Którą na koniec dlatego wykładam:
      Nie chodź do kurwy, chociażbyś z pragnienia
      Usychał, tego czarciego nasienia
      Unikaj zawsze, choćby kapucyna
      Przyszło ci urżnąć, z nimi nie zaczynaj.
      Wiedz, że kloaką jest kurewska potka,
      Że chuja wsadziłbyś jak do wychodka,
      Bo każdy, nawet najwstrętniejsze chuje,
      Jak do kanału, z chuja do niej pluje,
      A chuj twój godny jest chyba salonu.
      Jakżebyś potem mógł puścić się z żoną
      I do jej czystej, rozkosznej poteczki
      Wsadzać brudasa, co z śmierdzącej beczki
      Pił świńską rozkosz. Z tej ohydnej misy
      Wyniesiesz trypry, szankry, syfilisy,
      I jako człowiek będziesz upodlony.
      Czy dla kochanki, czyli też dla żony -
      Tak dla mężatki, jak dla wdowy, panny,
      W czystości chowaj chuja nienagannej,
      Myj więc go co dzień, by się ser nie tworzył,
      A będziesz zdrowo i długo chędożył.
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Sztuka obłapiania Pieśń I 05.09.08, 21:59
      Aleksander Fredro
      Sztuka obłapiania
      Pieśń I

      Śpiewaj o Muzo, jakiemi przymioty
      Można jebura zyskać wieniec złoty!
      Śpiewaj rozkosznie pełna ognia Feba!
      Niech pozna Naród, jak jebać potrzeba!
      Wiem ja to wprawdzie, że nie jesteś rada,
      Gdy ci o chuju rozprawa wypada.
      Lecz nie bądź tego-ć Panieneczko gładka,
      Abyś czasami nie wypięła zadka
      Na łechtające prośby Apollina,
      Pana Niebianów, cnego skurwysyna;
      Lub rozczulona jego wdzięcznem pieniem
      Nie nagrodziła palca poruszeniem.
      Różne są gusta - to nikt nie zaprzeczy,
      Wiem o tem... Ale wróćmy się do rzeczy.

      Ach śpiewaj Muzo! Jeszcze cię powtornie
      Proszę i wzywam i błagam pokornie.
      No... i cóż? Milczysz - i odwracasz oczy?
      Wzgardzasz haniebnie mój zapał ochoczy?
      Jebał-że cię pies, moja Panno droga!
      Bez ciebie znajdę, gdzie Parnasu droga!
      Kpię z twej pomocy, gniewu się nie boję,
      Śpiewać potrafię i już lutnię stroję!
      Głoszę więc sztukę, której liczne światy
      Ciągle hołdują niepomnemi laty,
      Sztukę jebania, z której to użycia
      Tryska zdrój czysty rozkoszy i życia.
      Próżno w niej, próżno, Młodzieńcze zuchwały,
      Dostąpić zechcesz pierszeństwa i chwały.
      Kiedy twa pyta palcami wytarta,
      By się wyprężyć, musi być podparta,
      A jajca zwiędłe, co ci długo wiszą,
      Często po piasku hieroglify piszą!

      Cóż wróżyć patrząc na te ściągłe boki,
      Na ową nogę, jak bambus wysoki?
      Łydka okrągła, co ją niby zdobi,
      Tę rękawnicznik za talara robi.
      I choć wyłożył dość miękkimi kłaki,
      Oko dostrzeże szwu twardego znaki.
      Twoja twarz blada, żółtem powleczona,
      Wymazuje cię z cnych Jeburów grona.
      Idź młody starcze, pókiś jeszcze żywy,
      Ognie tęgiemi wzmacniać korozywy.
      Smaruj maściami podrętwiałe członki,
      Albo dla świata staraj się małżonki!

      Hoży Junaku krwawego rumieńca,
      Ty dostać możesz czcigodnego wieńca!
      Portka opięta, co ledwie nie pryska,
      Lubieżne formy walnie ci wyciska;
      Półdupki pełne, jak gdyby toczone,
      Łydki tęgiemi żyłami plecione,
      W kroku narzędzie, choć go ręka tłoczy,
      Bezwolnie ściąga niewiniątek oczy.
      Są to najpierwsze trwałości zasady,
      Przy nich potrzebne doświadczenia rady!

      Niechaj twa kuśka, chcąc być bez przywary,
      Cali dwanaście dobrej trzyma miary.
      Od urojenia powinna być wolna.
      Po-cóż ma myśl ją podnosić swawolna?
      To miękkohuja chwalby jest przyczyna.
      Gdy mu wiatr nadmie lub spełni uryna,
      Pokazać pytkę w dowód oczywisty,
      Jak jeszcze tęgi i jak zamaszysty.
      Ale gdy jesteś bliski już rozprawy,
      Niechaj cię nagle wzruszy ogień żwawy,
      I niepotrzebny kobiecej pomocy
      Bindę postawi w jeborodnej mocy.
      Jako cięciwa od baszkirskiej dłoni,
      Silno ciągnięty twardy łuk nakłoni,
      Gdy już grot ostry w powietrze wyrzuci,
      I w miejsce pędem niezocznym powróci,
      Siłą rozchwiana spokojnie nie staje,
      Chwilę się trzęsie i dźwięki wydaje -
      Tak to potężnie wyprężona kucha
      Ręką swawolną ciągnięta od brzucha,
      Puszczona... uciąć powinna z łoskotem,
      A pępek tylnym odezwać się grzmotem.

      Przy dupie twarde, niezbyt wielkie gały,
      Niechaj się trzymają jak muszla u skały.
      Na tym kolorze niemałe zalety
      (Przynajmniej wierzyć tak każą kobiety).
      Każdy z swych członków człek chętniej utraci,
      Jak ony worek nikczemny z postaci.
      Jęczał Abelard żywota ciąg cały,
      Że mu okrutnie oberżnięto gały.
      Wolałby cierpieć bez ręki lub nogi,
      A Zeloizie dogodzić niebogi,
      Która nieszczęsna trąc dupą o ścianę,
      Płakała ciągle stratę ukochaną.

      W jajcach zbiór rozkosz od natury dany
      Pamiętaj bratku nie jest nieprzebrany.
      Pstrykaj obficie, nie oszczędzaj zdroju,
      Lecz tam, gdzie warci są tego napoju.
      Mało użyje lubieżności daru,
      Kto jej nie tłumiąc nagłego pożaru,
      Na lada kurwę obceś się pakuje,
      Kiwa się, kiwa, na końcu popluje.
      Z ohydą wyjmie korzeń zapieniały,
      I niesie prędko zapocone gały
      Dwakroć zanurzać do zagrzanej wody,
      Chroniąc się z strachem od jakowej szkody.
      Klnie swe zapały, gdyż szybko wychodzi;
      Miejsce rozkoszy obrzydzenie rodzi.
      A odebrane fałszywe pieszczoty
      Często przepłaca długiemi kłopoty.

      O! jakie żale widok ten nie wznieci
      W dzień upłyniony drugi albo trzeci!
      Gdy ręka cisnąc grzeszące narzędzie
      Perłę zieloną z kanału dobędzie!
      Przybywaj wtedy rano medycyny!
      Zielem dopomóż pędzenie uryny!
      Zapisuj hojnie konfekta chłodzące,
      Proszki, orżadki boleści gojące!
      Łykaj biedaku te nowe potrawy.
      Unikaj długo skaczącej zabawy,
      By krople zsiadłe przez różne spacery
      W jajcach nadętych nie wzięły kwatery.
      Wino i ponczyk, co wesołość daje,
      Straszną, o Nieba, trucizną się staje.
      Jak serce bije, jakie drżenie ciała,
      Gdy potrzebujesz nagle urynała!
      Drepcesz na miejscu i zgrzytasz zębami,
      Świat cały w gniewie przeklinasz djabłami,
      Przysięgę czynisz być mądrym Sokratem,
      Już nie obłapiać, zrobić się kastratem.
      Jaka zaś przykrość, gdy ci sny zwodnicze
      W nocy rozkoszy wystawią słodycze!
      Budzi cię w bolu ostateczna chwila,
      Kiedy się żyła skurczona wysila,
      Rzyga sok mętny, piekąc zdarte rany,
      A ty dopychasz i sykasz w przemiany.

      Chceszli nieważnie zbyt mocnemi leki
      Trypra zatrzymać uporczywe ścieki -
      W pachwinie bombon gwałtownie narywa,
      Sześć niedziel w łóżku boleść cię twa skrywa.
      Cyrulik z brodą - co nie chcą doktory -
      Płytkiem żelazem zgala ci kędziory.
      Jako botanik naturę śledzący
      Prątek zasadzi kwiat obiecujący,
      Pilnie podlewa, umacnia, podpiera,
      I co dzień pączka lubego wyziera -
      Tak kataplazmem, co ci boki grzeje,
      Ty patrzysz, kiedy griczoł się zbieleje,
      Kiedy z pomocą chirurgicznej ręki,
      Wyzionie sapor boleści i męki.

      Nie tu się kończą sromotne kłopoty,
      Co człek kupuje za swój pieniądz złoty!
      Szankier gorliwy więcej działa szkody,
      Gdy główkę ściągnie piekącymi wrzody.
      Wtedy się karmisz pigułki srebrnemi,
      Smarujesz ciało maściami tęgiemi,
      Usta cię świerzbią, a ząb zaś przy zębie
      Jako klawisze latają po gębie.
      I szczęście, jeśli przy końcu leczenia,
      Nie trza złotego kupić podniebienia.

      Kończę już stawić te straszne obrazy,
      Byś do jebania nie powziął odrazy.
      Jeb, Młodzieńcze, jeb, lecz miej zwyczaj drogi,
      Ze świecą kurwie patrzeć między nogi.
      Soki cytryny zapuść jej do piczy,
      Pewnie ma france, jeśli zasyczy.
      Jak zaś wysuniesz twardy członek z dziury,
      Tę, co go kryje, naciąg trochę skóry,
      Napuść, co strzyma, gorącej uryny,
      Aby spłukała niepewne jebiny.

      Nie bądź znów tchórzem, by sobie nie szkodzić
      (By nóg nie połamać, nie trzebaby chodzić).
      Nie czciej płci dwojga lubieżne zapały,
      Co jako prawe Niebo ludziom dały,
      Nowym Narcyzem połączyć sam w sobie.
      Niejeden młodzian w cichej nocy dobie,
      Na łechtającym rozciągnięty puchu,
      Stwardniałą żyłą szlufuje po brzuchu;
      Chce się odurzyć różnemi sposoby,
      Że się dotyka kochanej osoby.
      Pierś, brzuszek, udka, wszystko przed myśl staje,
      Te pieścić, owe trzymać mu się zdaje;
      Poduszkę ściska i z spoceniem czoła,
      Kończy palcami co myślą nie zdoła.
      Lecz cóż...? gdy resztę posoki wyrzyga,
      Wnet w nim zbudzona natura się wzdryga,
      Żałuje krzywdę, co zdziałał w swym rodzie,
      Płacze i jęczy... próżny żal po szkodzie!
      Ach nieposzukuj podobnej zabawy!
      Skutek jej bywa cierpiący i krwawy.
      Hańby zbyt wiele i żadnej zalety,
      A nade wszystko - nie cierpisz kobiety!
      • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Sztuka obłapiania Pieśń II 05.09.08, 22:00
        Pieśń II

        Powiedz Naturo, bom ja nie jest w stanie,
        Przez jakie skryte dowcipu nadanie
        Każde stworzenie, jeno wiek dojrzały,
        Miłosnych pieszczot znajduje bieg cały?
        Jak wie, bez nauk, gdzie szukać potrzeba,
        To, co dla rozkosz utworzyły Nieba?

        Tak Staś i Kasia, młodziuchni oboje,
        Między krzewiny pasąc trzody swoje,
        Chcąc w chłodzie spocząć w niewinnej zabawie
        Usiedli razem na zielonej trawie.
        Zaczęli z figli łechtanie wzajemne,
        Co im się zdało bardzo być przyjemne;
        Z tego całusek przyszedł jak niechcący,
        Później zaś trochę, że to w dzień gorący,
        Oboje z wolna z szat się obzierają...
        Dziwią się sobie, głaszczą, obzierają.
        O zadziwienie! Wszak dziurkę ma Kasia,
        A w temże miejscu kołek u Stasia.
        I - nie wiem czemu - te macanki długie
        Sprawiły, jedno że wlazło na drugie.

        Któż go nauczył twardym członkiem władać?
        Któż ją nauczył nóżęta rozkładać?
        Rzecz wprawdzie dziwna - niemało nas mami -
        Ale zważając szczerze między nami,
        Po cóż mam wchodzić w tych dziejów przyczynę?
        Wiem tylko, że jak uchwycę dziewczynę,
        Której dupiny i cycka odrasta,
        Kuśka mi staje - obłapiam i basta!

        Jednakże należy to wiedzieć, że piczy
        Świat nasz uczony trzy gatunki liczy:
        "Cybulka, która prawie pępka bliska" -
        "Smrodka, ta podle dupnego siedliska" -
        "Trzecia chamajda, czyli też środkowa,
        Ta ni wprzód idzie, ni się na tył chowa".
        Pierwszych w krainach południowych dużo;
        Bardzo północnym rodom drugie służą;
        Rozsądne Polki trzecich się trzymają,
        Jednak i niemi nieźle wyrabiają.

        Prawiczki teraz, w te zepsute czasy,
        Dzielić wypada na dwie różne klasy:
        Jedne "czystemi" będą u was zwane,
        Które ni palcem zostały przetkane,
        Ni guwernantki jędrnym klitorisem,
        Ni się łechtały pod czułym Dafnisem;
        Ani też szpicla, lubego Azorka,
        Nie znają dotąd wyprawność jęzorka;
        I w takim stanie niewinność ich cała,
        Jak kiedy na świat matka je wydała.

        Drugie, co chociaż nie znają sprężyny,
        Co na mężatki przerabia dziewczyny,
        Idąc naprzeciw prawidłom natury,
        Co tylko schwycą, wpychają do dziury;
        I nie przestając lubieżnej swawoli
        Na palcu, kiedy quotidiankę goli,
        Silą myśl jeszcze, jakie materjały
        Lepsze być mogą. - To woreczek mały,
        Gorącą kaszą sprężysto nadziany,
        To świeca gruba, to burak nadziany,
        To chustka cienka, gdy się w pytkę złoży,
        Dzielnie na przemian piździnie chędoży.
        Te "narcyzkami" nazywać się mają
        I praw niewiele mężczyznom zadają.

        Pierwsza zaś "czysta", choć tej bardzo rzadko,
        Gdy się przytrafi, by ją złupić gładko,
        Słuchaj młodziku, jak w mądrym sposobie,
        Ciężkich mozołów można ulżyć sobie!
        Nasmaruj łojem twój członek stwardniałym
        Gdyż śliski prędzej wlizie w obwód mały,
        I bez preludjów ruszaj Panie Bracie!
        Połóż prawiczkę na dużym warsztacie,
        Wałek lub czapkę pod dupę się kładzie,
        Ażeby piczka była na pokładzie.
        Gdy tego nie masz, połóż dwa kułaki,
        Gdzie się zazwyczaj pizda tyka sraki.
        Pączek otwarty sklniąc się czystym sokiem
        Będzie dla ciebie pomrugiwał okiem.
        Wtedy o ścianę nogami zaparty,
        Nie tracąc czasu na dziecinne żarty,
        Dżgnij go - a dziewka ogłosi cię zuchem,
        Krzyk i huczny pierd jednym dając duchem.

        Ci, co nie lubią działać w tym zawodzie,
        Lub którym duży brzuch jest na przeszkodzie,
        Siadając biorą na siebie prawiczkę
        I jakby na pal nadziewają piczkę.
        Niebezpieczeństwo takie w tem zachodzi,
        Że jak zbyt nagle kusica ugodzi
        I przedrze błonę i otworek piczny -
        Dowód tęgości, ów pierd impetyczny,
        Może lenistwo ukarać hultaja,
        Dać kontuzję i okopcić jaja.
        A co najgorzej, trafia się przypadek.
        Gdy prostopadle nie przyciska zadek,
        Że się w bok kuśka zwichnie i nachyli -
        Wtedy i puszkarz, chociaż się wysili,
        Wziąwszy po stronie, nie da jej cel prawy.
        Bo to nie lufka mój Panie łaskawy!
        Więc z krzywą kuśką musisz potem chodzić,
        I do niej krzywej dupy wynachodzić.

        Cała obłapka z dwóch części się składa;
        Z tych krocie różnych sposobów wypada.
        Pierwsza część jest ta, w której sama siła
        Zmysłów początek i koniec sprawiła.
        W drugiej nie tylko ciało się porusza,
        Lecz lubieżności używa i dusza.
        Słowem, bym nie wlazł w czcze rozumowanie,
        Z którego może wyjść nie byłbym w stanie,
        Z którego szczerze kpi świata połowa,
        Bo rozumować moda już nie nowa.
        Powiem tak krótko: Jeden ma gust taki,
        Że mu niemiłe wszystkie koperczaki;
        Lubi wygodnie wypiździć dziewczynę,
        Nie pytając nigdy o przyczynę,
        Czy te fawory przez miłosne żądze
        Sprawione, czyli przez lube pieniądze.

        Inny zaś twierdzi: By czuć należycie,
        Trzeba w obłapie postępować skrycie;
        Kochać się, miewać trudności tysiące,
        A tak nie zgasną pragnienia gorące.
        Jeden i drugi może w tem nie błądzi,
        Bo nie ma prawa, gdzie tylko gust rządzi.

        Leon powiada, że niema rozkoszy,
        Jak na dziwce kiedy kto przepłoszy,
        Wstrzymać tchnienie, czekać wśród ciemnoty,
        Póki dokończyć nie można roboty.
        Lub jaka radość w północnej godzinie,
        Wleźć do pokoju po małej drabinie,
        Słuchać ze strachem pośrodku jebania,
        Czyli Argusa nie słychać stąpania.
        I gdy się ruszy ktokolwiek na schodzie,
        Jednem skoczeniem być z piętra na spodzie.
        Tak ostrożność i trochę bojaźni
        Nibyto żądze powiększa i drażni,
        Ale być pono lepiej niedrażniony,
        Jak do się wracać batem przepłoszony.

        Tłusty zaś Dorant przeciwne ma zdanie:
        "Nielubię - mówi - nasze wielkie panie;
        Dupy wystygłe a żądania wiele;
        Jeszcze całując usta sobie zbielę,
        Albo też czasem nos różem zczerwienię;
        I zawsze trzeba zważać na skinienie."
        To: "Ach mon Ami! jeb mnie na szezlągu;
        To na kanapie, krześle, to na drągu;
        Tu źle, tam znowu-m. ciężki na berżerce;
        To na łożnicy zanadto się wiercę.
        I choć człek oślą naturę przybiera,
        Ona się przecie o "niedosyć" spiera.
        A jebał-że pies te romanse modne!
        Raz spróbowałem - ale niewygodnie.
        Na wsi ja wolę, gdy w lesie lub sadzie
        Jurna dziewica na trawie się kładzie;
        A ja zwalę się na nią jak na łoże.
        I ciasną dupę od ucha do chędożę.

        Ta Dorant wprawdzie nieźle rzecz dowodzi,
        Jednak lenistwo nadto go uwodzi.
        Ja także lubię wieśniacze dziewczęta;
        W nich zdrowie, piękność i natura święta.
        Ale trudności potrzeba niewiele,
        Bo kwiat jest już zwiędły, gdy się sam już ściele.
        W ciemnym przysionku czekałem czasami,
        Jak na przesmyku, ukryty za drzwiami,
        I pokojówkę, gdy wyszła przypadkiem,
        Wiodłem ze sobą, schwyciwszy ukradkiem.

        "Ej Panie...ej pfe...kto nadejdzie...Panie!"
        Szepcze, a jednak i chwili nie stanie,
        Lecz idzie w miejsce upatrzone wprzody,
        Na jaki murek lub na ciemne schody.
        Tam gniotąc usty o ścianę opieram,
        Lekką spódniczkę z koszulką poddzieram...
        Już me kolana między kolanami...
        Pieszczę się trochę z ciepłemi udkami,
        Z małym kędziorkiem, który każdy lubi,
        Co swą gęstwinkę aż na brzuszku gubi...
        Nareszcie w krzyżach robię się wypięty,
        By zamach z dołu potężniej był wzięty...
        Ach... ach już sunę, już mi jajca dzwonią...
        I gdy miłośnie jedną chwytam dłonią
        Cyckę sprężystą, co wesoło buja,
        Drugą pakuje sterczącego chuja.
        Żwawo dopycham... wznoszą się westchnienia...
        Moje rozkoszy - jej zaś głos sumienia.
        Bo chociaż sama tęgo dupą chwieje,
        Wciąż woła: "Ej! pfe! ej to się źle dzieje!"

        Żważajcie-ż teraz wy ludzie zepsuci,
        Goście wśród miasta z czeluści wyzuci,
        Jak we wieśniaczce natura jaśnieje,
        Jak w jebcu biedna woła: "Źle się dzieje".
        Widzieć się daje najczystsza jej dusza.
        Mówcież więc, mówcież, czy choć jedna przecie,
        Czy choć raz jeden dama w waszym świecie,
        W środku zbyt czułej jebliwej roboty,
        Dozna cokolwiek sumienia zgryzoty?
        Nie! - Jeszcze zawsze wierzgając
        Gniewliwie mówi: "Dopychaj mon Ami!".
        I tylko wtenczas pewnie "ej pfe!" woła,
        Gdy ją kto jebać już więcej nie zdoła.
        • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21Sztuka obłapiania Pieśń III 05.09.08, 22:02
          Pieśń III

          Tu gdzie malarskiej zgromadzenie sztuki,
          Kosztowne czerpać będziemy nauki;
          Z uwagą stojąc przed każdym obrazem,
          Postrzeżmy łatwo złe i dobre razem.
          Do których żądza ogólna jebania
          W różne sposoby ród ludzki nakłania.
          W jak nieprzebrane wynalazki można -
          Jak często miła i jak często zdrożna -
          Jakie postawy, jakie skutki sprawia -
          Wszystko z napisem penzel nam wystawia.

          Stąd więc zacznijmy.- Widzę Pigmaliona,
          Własne swe dzieło przyciska do łona...
          Kładzie się, gniecie nieczułe marmury,
          I rani pytę wyszukując dziury;
          Ledwie odpocznie, ledwie się oddali,
          Wnet z nowym ogniem w zimne uda wali,
          Które posoką smaruje obfitą.
          Że zaś ten luby posąg był kobietą.
          Chociaż kobietą z twardego kamienia.
          Na szturm kusicy przecie dał znak tchnienia.
          Już Galatea piękność z czuciem łączy,
          Żyły się znaczą...krew się po nich sączy...
          Pierś się porusza...serce równo bije...
          Wzrok błądzi...słowem...Galatea żyje!
          Bierze za gały snycerza hultaja
          I pierwsze słowa wymawia: "To jaja!"
          Potem cudownie gdy członkami włada,
          Na pierwszy marmur co jej w rece wpada,
          Jakby swój rozum wskazując z pospiechem:
          "To już nie jaja - zawoła - z uśmiechem!"
          Dalej postrzegam rozmaite wzory,
          Jak się sprawiają ponure klasztory.
          Tam samołożnik wrogiem płci niewieści
          Przeciw naturze męską dupę pieści;
          Albo ich zgraja razem się weseli,
          Gdy każdy siebie między dwóch rozdzieli.
          Tak Ksiądz Prowincjał chędoży Przeora,
          Przeor Kwestarza, a Kwestarz Lektora,
          Lektor Laika, Laik zamaszysty
          Najlepiej dosiadł grzbietu Organisty.
          Tak jak odyniec z mocnym szumem wzdycha,
          I Braciszkowi sromotnie dopycha.
          Braciszek w końcu tnie Zakrystyjana.
          Chwieje się razem tłuszcza wpół-pijana,
          I w miarę ruchu dupy Prowincjała
          Każdego włazi i wyłazi pała.
          A Ksiądz Predykant przy kuflu z wiśniakiem.
          Trze resztę flaka gorącym kułakiem.
          Na drugiej stronie mniszki bojaźliwe
          Jak mogą sprawę małpują jebliwą.
          Tu albo godmisz w ich dłoniach się miga,
          Łechce i na czas mleczne zdroje rzyga,
          Albo litośnie jedna siostrze drugi
          Wprawionym palcem wyrządza usługi.
          Tam przeorysza półtoraczna w zadzie
          Twardy klitoris między uda kładzie
          Swej Nowicjantce, co prężeniem ciała
          Serdecznie-by go nadsztukować chciała;
          A cztery cycek - że razem - zdziwione
          Na tę i ową podają się stronę.

          Siostra Barbara przy wieczornej porze,
          Gdy pienia głosi za kratą, na chorze,
          Zwolna jej z tyłu, sunąc od kolana,
          Podłazi korzeń Księdza Kapelana.
          Poznała zaraz Śpiewaczka zbyt rada
          Z jakiego klucza śpiewać jej wypada.
          Tak więc wyraźnie dupą pokazuje,
          I "Alegretto" żwawo intonuje;
          Mocne "Stokato" w trele potem zmienia,
          A na westchnieniu kończy swoje pienia.

          Warte uwagi i te mniejsze dzieła.
          Patrz! jak się kurwa figlarnie wypięła!
          Żołnierz na straży, oparty na broni,
          Jak od niechcenia kuśką piczę goni!
          Szynkarz w piwnicy obłapia gosposię,
          Dziarski ekonom na świeżym pokosie,
          Na piecu kucharz opasłego lica,
          Dragon na siodle, na dyszlu woźnica.
          Każdy jak może i jak mu wypadnie,
          Jednak każdemu do twarzy i ładnie.
          Tutaj widziemy, jak myśliwiec młody
          Gwałci dziewczynę nadobnej urody;
          Napróżno krzycząc swoich skarbów broni,
          Nikt nie usłyszy wśród lasów ustroni.
          Młodzieniec ręce krępuje rękami,
          Usta zatyka swojemi ustami,
          Po bujnej trawie suwa się z nią wkoło,
          Walczy jak z wężem, aż zapocił czoło.
          Nareszcie dosiadł; jubka już podnięta,
          Jednak uciecha jeszcze mu zamknięta.

          Lecz otóż podle postrzec nam się daje,
          Co się z dziewczyną na trzwniku staje.
          Już się nie zżyma - ze siły opada -
          I drżące uda niechcący rozkłada.
          Zważając przecie na mdłych jej źrenicach,
          Na pięknych mocniej zrumienionych licach,
          Pierwszej rozkoszy czucie się maluje,
          I jeszcze większe na przyszłość rokuje.

          Tu zaś w zamtuzie miękkohuj wybladły
          Wśród nagich kurew trze członek opadły.
          Jedna go mydli, pienią mu się gały,
          Druga rózgami ścina zadek cały,
          Trzecia schwyciwszy upaloną świecę
          Pcha postyliona w zawiędłą dupnicę;
          Reszte, przez różne sztuczki i łechtania,
          Pragną go przywieźć do stanu działania.
          Lecz choć kuś wstanie, na nic się nie nada,
          Bo wnet się chwiej i na dół opada.
          Ach! Otóż dzieło Picciniego ręki!
          Co za dokładność, co za liczne wdzięki!
          Jaki rys lekki, jak łagodne cienie,
          I jakie trafne figur ułożenie!
          Jest to szczęśliwy Sułtan w swym seraju.
          Piękne dziewice z różnych części kraju
          Długim szeregiem dwie zajmują strony.
          Patrz! zbiór uczuciów w twarzach wyrażony!
          Oko się iskrzy pod ciężką powieką,
          Lice rumieńce nie kryją, lecz pieką;
          Usta ich napół otwarte i drżące
          Z wzruszonych piersi zioną tchy gorące;
          Na każdej widać radość i cierpienie,
          Każda z nich czeka na lube skinienie.
          Środkiem Bisurman wolnym chodzi krokiem.
          Chustka w ujęciu bystrem miga okiem;
          Z szarawarami chuj mu się szamocze,
          A pełne jajo z radości dygocze.
          Nareszcie staje...ręka podniesiona...
          Zadrżały wszystkie...Chustka już rzucona -
          Jak smolna kłoda do żaren przytknięta.
          W tej samej chwili ogniem jest objęta,
          I puszcza strumień skwierczącej żywicy -
          Tak jędrna psiocha wybranej dziewicy
          W słodkiej nadziei iskrę swą znachodzi...
          Tleje i szparę szkarłatną rozwodzi.
          Malarz ten widok, co nam zmysły drażni,
          Wolał zostawić mocy wyobraźni.
          Gdzież bowiem penzel lub pióro określi
          Mnogie sposoby niewstrzymanej myśli?
          Lecz dał ciąg dalszy. I w tem malowaniu
          Sułtan już leży na miękkim posłaniu.
          Na nim wpół naga Turczynka szczęśliwa
          Bez odpoczynku białą dupą kiwa;
          I choć trzy razy słabła i ożyła,
          Sterczy wciąż jeszcze bisurmańska żyła.
          Przy tej zabawie ku większej wygodzie
          Jeden z eunuków stojący na przodzie
          Fajkę mu trzyma; drugi skrobie w pięty,
          Trzeci miednicą i szczotką zajęty.

          Cudny obrazie! malarstwa ozdobo!
          Cenić i rozstać nie mogę się z tobą.
          Przyjdzie czas, chociaż wiekiem oddalony,
          Że w pierwsze miejsce będziesz przeniesiony.
          Jeno gust dobry ludziom przetrze oczy.
          Tysiąc kopistów wkoło cię otoczy.

          Ta duża ściana widzę tylko mieści
          Znanych nam dawno sposobów czterdzieści.
          Ale nad wszystkie ten najlepiej wolę,
          Tęgi Sarmata w pełnej zboża szopie
          Jebie dziewicę na owsianym snopie.
          Nie ma tam figli, które świat dziś chwali;
          Jebie, jak sławnie przodkowie jebali.
          Jego działanie jak natura czyste -
          A całą sztuką narzędzie sprężyste.

          Tobie Młodziku taka moja rada:
          Tego sposobu trzymać się wypada!
          Nie zerwiesz krzyżów, nie osłabisz nogi,
          I jebać będziesz aż w grobowe progi.
          • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21 Sztuka obłapiania Pieśń IV 05.09.08, 22:03
            Pieśń IV

            O wy najczulsze małżeńskie pieszczoty!
            O lubieżności ręką dana cnoty!
            Cóż cię wystawić, cóż ci zrównać może ? -
            O jaka rozkosz! ubarwione łoże
            Zająć radośnie przy kochanej żonie....
            Tonąć w słodyczach na jej czystym łonie....
            Myślą się bawić, że jej posiadanie
            Jedne dać mogło prawdziwe kochanie.
            Że nikt na tem kształt dłoni swej nie wspiera,
            Który niejeden oczami pożera.
            Ach! czemuż sytość z postacią posępną
            Później się staje prawie nieodstępną?
            Czemuż ten zapał niknie i zimnieje,
            I jak żar w deszczu tylko słabo tleje?
            Nie nim to zwykle kuś bywa podjęty;
            Lecz będąc w nałóg powoli wciągnięty,
            Napół pęcznieje jeno błysną zorze,
            I przez sen prawie zbitą niwę orze.

            Jako wódz w sztuce biegły i uczony,
            Chociaż ponurą nocą otoczony,
            Byle dowiedzieć zdołał się nazwiska
            Jednego punktu swego stanowiska,
            Wie, jak pagórków, jak lasów daleki,
            Gdzie drogi, ścieżki, gdzie brodziste rzeki -
            Tak mąż pracowity przebudzon w łożnicy,
            Gdy rękę kładzie na swej połowicy,
            Wie, gdzie ma znaleźć piersi natłoczone,
            W jaką do gaju obrócić się stronę;
            Wszędzie na pewne wiedzie swoje kroki,
            A wie najlepiej, jak wąwóz głęboki.

            Lecz ten, co wdzięków zakrytych pomrokiem
            Nie zna i przebiec nie jest w stanie okiem,
            Ten nie gromadzi uczuciów przyjemnych,
            Pytając o nie powabów tajemnych
            Dłonią, co sunie po pulchnym okroju
            Wśród pojącego zmysłów niepokoju.
            Czasem ją zwolna między piersi mieści,
            Albo spuszczając z półkręgiem się pieści,
            Nawet ciekawie schodzi na kolana....
            Głaszcze, powraca gdzie strona nieznana,
            I na ostatku w rozczulenia porze
            Kładzie się spocząć na ciepłym kędziorze.
            A wyobraźnia stokrotnego czoła
            Tworzy mu piękność, jakiej pragnąć zdoła.

            Gdy jednostajność przykrzy nam się wszędzie,
            Niechaj odmiana godłem naszem będzie!
            Ona rozkosze niezliczne nam poda;
            Ale przy tejże niech stanie wygoda.
            Nie idź się starać, by w długich zachodach
            Wyrznąć panienkę na ciemnych gdzie schodach,
            Przyczem do domów wsuwając się skrycie,
            Można po grzbiecie dostać należycie.
            Nie idź po dachach do cudzej małżonki,
            Gdzie w chłodne nocy zimne wnosisz członki,
            Gdzie męża postać, gorsza od upiora,
            Zawsze nie w miejscu pokazać się skora.
            Pełna goryczy, zazdrości i gniewu
            Trwoży cię nawet wśród rozkosz wylewu.

            Ale w pewności, bez zgiełku, obawy,
            Używaj słodkiej jebucznej zabawy.
            I illuzyja, bóstwo dobrotliwe,
            Niech swemi kwiaty przeplata prawdziwe;
            Gdy nagość rzeczy nie nęci nas szczerze,
            Ona niech wtedy miejsce jej zabierze.

            Lecz może, żebyś pamiętać chciał rady,
            Zaraz cudzemi wesprę je przykłady.

            Zważaj, jak Wacław prawym idąc torem
            Staje się wszystkim doskonałym wzorem
            W ciągłym traktacie z przemyślną Szaicho;
            Ona dostarcza, on wygala cicho
            Dziewczęta młode lub z konwiktu wzięte,
            Lub w pańskim domu na służbę przyjęte;
            Lub też wiesniaczki wabiącej urody,
            Co w miasto noszą mleko lub jagody.
            Taką dziewczynkę wieczór pokryjomu
            Wierna służąca wprowadza do domu.
            Wnet ciepła kąpiel odświeża jej wdzięki....
            Włosy się trefią od fryzjera ręki....
            Wodki pachnące, przemysłu dar rzadki,
            Piczkę ściskają i wzmacniają zadki.
            A po gorącym i miłym napoju,
            Z prawdziwą żądzą idzie do pokoju,
            Gdzie co węch łechce, co tylko zmysł bawi,
            Wszystko na wybór wzrokowi się stawi.
            Dosyć tam wstąpić, a człek mimowolnie
            Najspokojniejszy pomyśli swawolnie:
            "Cóż się z dziewicą w łożnicy tam dzieje?"
            - Wygląda, pała, trzęsie się i zieje.
            Niechaj więc jeszcze niecierpliwie czeka,
            My na Wacława spojrzyjmy z daleka.

            Ten od wieczerzy wykwintnej zaczyna,
            Kończy zaś wety na butlu węgrzyna.
            Potem się zbliża skrycie do świątyni,
            Gdzie go wygląda pieszczotów bogini.
            Wsuwa się w łoże i osłonę zdziera....
            Miłe na wdzięki tysiączne poziera....
            Po toku ciała zwolna ręką błądzi....
            Tutaj załechce, a tam ogień zrządzi.
            Prosi dziewczyna drżąca z rozpalenia,
            By skończył, by chciał zgasić jej płomienia;
            I białą dłonią chwyta dziryt twardy,
            Który nieczuły potrząsa szczyt hardy.
            A gdy palcami objąć go nie zdoła,
            Znowu o litość na Wacława woła.
            On na to głuchy, bardziej ją rozpala,
            Niby zaczyna i wnet się oddala;
            Trzy razy tęgo przyłożona kucha,
            Trzy razy nagle odjeta od brzucha,
            W końcu, gdy widzi żądze w samej mierze,
            Głaszcze....spogląda, do jebca się bierze....
            Wznosi jej nogi, kładzie na swe ramię,
            Wymierza chuja....i wstrzymuje w bramie.
            Lecz spodnia dupa sama się przytyka
            I po cynadry całego połyka.
            W wolnem wzruszeniu przerywanie sapią,
            Jajca z tętentem o półdupce chlapią,
            A natężonych biódr silnym zaporem
            Przytkany kędzior splata się z kędziorem.
            Rozchwiane ciało tylko co się miga,
            Brzuch dupę, dupa brzuch bez przerwy ściga.
            On jeśli cofnie, tem mocniej dopycha,
            Ona wypięta wierci się i wzdycha.

            I już dwa razy jak zmiękła natłokiem
            Jędrna macica zarzygała sokiem,
            Gdy dzielny jebur przez miłe łechtanie
            Poznał, że bliskie miłości wylanie.
            Wtenczas, o Sztuko! niebios drogi darze!
            Jakże cię uczcić pieniem się odważę!
            I czyż wystarczy chęci mojej zbytek
            Kreślić twą wielkość, dobroć i pożytek?
            Wtenczas, słuchajcie.....jak nieczuła skała
            Huja zatrzymał, aż picza zadrżała -
            Tak odpoczywa, w uważaniu czeka,
            Słucha, jak sapor nazad w jajca ścieka.
            A gdy już czuje nadeszłe ochłody,
            Na nowo idzie w jebliwe zawody;
            Twardo piłuje, aż pod serce łechce,
            Wtedy zaś staje, kiedy mu się zechce,
            Woli podległy, ale nie potrzebie,
            Godzinę całą albo więcej jebie.
            Nareszcie widząc, że się już morduje,
            Rusza, dopiera, drży i deszarżuje.

            Młodzieńcze! twój kuś na ten obraz miły
            Dżarso powstaje wśród niezgniętej siły.
            Oby ci zawsze dotrzymywał wiernie!
            Obyś rwał kwiaty, nie znając co ciernie!
            A gdy osiągniesz wieniec znakomity,
            W tem z prac moich wezmę plon obfity.

            Może prawidła ode mnie rzucone,
            Kto inny lepiej przez pienia uczone
            Nauczyć zdoła, obszerniej oznaczy,
            I z przyjmnością jaśniej wytłumaczy.
            Mnie jednak, choć-em słabym wierszem kreślił,
            Chwała zostanie, żem o dobrem myślił.
            Teraz, gdy ta myśl obu nas przejęła.....
            Chodźmy obłapiać na skończenie dzieła!
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Ballada o Viagrze 05.09.08, 22:06
      Ballada o Viagrze

      Słuchajcie ludziska
      Zaśpiewam Wam balladę
      Kupił Viagrę dziadek
      Taki był przypadek

      Przybiega z apteki
      Lachą drzwi otwiera
      Babka przerażona
      Na niego spoziera

      Coś ty stary zrobił
      Że ci stoi kuśka
      Nie ma czasu gadać
      Chodź babo do łóżka

      Jęczy dziadek, stęka
      Dymać już nie może
      A tu kuśka stoi
      Mój ty Panie Boże

      Babka rozpalona
      Jęków nie chce słuchać
      Biednemu dziadkowi
      Dalej każe ruchać

      Mówi dziadek babce
      Rady mej posłuchaj
      Ja się znak położę
      Ty się sama ruchaj

      Tak sobie używała
      Aż gorączka spadła
      Babka wykończona
      Koło dziadka padła

      Dziadek wstał z tapczanu
      Złapał w biegu gatki
      I pędem poleciał
      Dymać do sąsiadki

      Siadła na tapczanie
      Załamana babka
      Przez tę całą Viagrę
      Wnet pochowam dziadka

      Patrzy w okno babka
      Pies to czy niedźwiadek
      A to od sąsiadki
      Wlecze się jej dziadek

      Stanęła w drzwiach babka
      Viagrę mu zabrała
      Dymał będziesz wtedy
      Gdy ja będę chciała

      Clinton z Ameryki
      Viagrę nam tę przysłał
      Aby o swej biedzie
      W Polsce nikt nie myślał

      Cwaniak z tego Billa
      Cygaro ma zdrowe
      Gdyby chciał, to mógłby
      Wydymać i krowę

      Z tej ballady morał
      wnet wynika taki
      Będzie w Polsce biednie
      Lecz będą dzieciaki

      Przyszłość to narodu
      Lecz żyć nie ma za co
      Nasi pracodawcy
      Nam chujowo płacą

      Wielebny z ambony
      Już zaciera ręce
      Chrztów w Polsce przybędzie
      Poza tym nic więcej

      Wpierw z aborcją walkę
      W Polsce prowadzili
      Teraz Viagrę dali
      Byśmy się mnożyli

      Biedny Polak, biedny
      Z biedą się boryka
      Wpierw go dymał ruski
      Teraz Ameryka
      • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Ballada o Viagrze II 18.09.08, 08:59
        BALLADA O VIAGRZE II

        Z tabletką Viagry w kieszeni,
        Zaraz ci się życie zmieni.
        Myśl tę wciąż powtarzaj w koło:
        Z Viagrą żyje się wesoło!
        Kto raz Viagry popróbuje,
        Ten do końca (życia) ją stosuje.
        Według ziemskich prawideł,
        To Viagra doda ci skrzydeł.
        Viagry tableteczka mała
        Po to jest by sprawa stała.
        Viagrę kto codziennie łyka,
        Ten bez przerwy panny bzyka.
        Stosuj Viagrę miły bracie,
        A dziewczyny wejdą na cię.
        Viagra da ci tyle mocy,
        Że nie zmrużysz oka w nocy.
        Nawet jeśli jesteś stary,
        Viagra też ci doda pary.
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Ciekawska Hania 07.09.08, 16:17
      Ciekawska Hania

      Podejrzała Hania ciocię
      Przez maleńką dziurkę w płocie
      Jak w ogródku baraszkuje
      Ze swym mężem - czyli wujem... On ją sadzał, kładł i zwijał
      I nadziewał ją na kija...
      Gdy skończyli - z dużej pały
      Został tylko kijek mały...
      Pomyślała więc Hanusia:
      Wujek sztuczkę zrobić musiał!
      (Bo dla dziecka to dylemat:
      że coś jest i nagle... nie ma!)
      Gdy spytała o to ciocię,
      Ta znalazła się w kłopocie...
      A więc duka: "Twój wujaszek
      Ma wspaniały cud-kijaszek...
      Gdy go głaszczesz, ściskacz, liżesz
      - To on rośnie ...grubiej, wyżej,
      Twardy robi się, wydłuża
      I powstaje pała duża.
      Potem tryśnie mleczkiem białym
      I się robi znowu mały..."
      Hania w rączki zaklaskała!
      "Też pogłaskać bym go chciała
      I pościskać go troszeczkę,
      Żeby wstał i trysną mleczkiem!"
      Ciotka aż jęknęła głucho
      I krzyknęła: "Ty świntucho!"
      I tak w tyłek ją przylała,
      Aż się Hania rozpłakała...
      Ta zaś sobie rzekła:
      "Ciotka - To kompletna jest idiotka!"
      Tak jest, gdy się głupstwa plecie,
      Zamiast uświadomić dziecię!
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Jas i Malgosia 07.09.08, 16:18
      Jas i Malgosia

      Raz Jaś przyszedł do Małgosi i w te słowa grzecznie prosi: "Nadstaw pupę moja miła, bo Ci cipka będzie gniła. Daj polizać swoją szparkę, będę gryzł ją jak tę skwarkę." Małgoś lekko zawstydzona, jest już lekko napalona. Pomalutku nóżki ściska. Już Małgosia by mu dała, lecz Jasowi zwiędła pała.
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Jasio i Malgosia 07.09.08, 16:20
      Jasio i malgosia

      Siedzi Jasio na Małgosi za cipę ją tarmosi, och Jasieńsku kochaniutki twój kutasek jest za krótki. Ja nie będę cię bzykała póki ci nie stanie pała!
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21 18.09.08, 09:01
      www.sebastian-gritsch.de/l33t_p0rn.htm
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-SEX - LOKOMOTYWA 18.09.08, 19:30
      SEX - LOKOMOTYWA

      Słuchaj dzieweczko! - Ona nie słucha.
      Przesunął więc rękę od piersi do brzucha...
      Buch! Jak gorąco!
      Uf! Jak gorąco!
      Ty żeś to w nocy? Ty żeś Jasieńku?
      Jam twa najdroższa! Więc wchodź pomaleńku!...
      I wszedł w nią powoli, jak żółw ociężale
      Ruszył - dwa razy - wolniutko, ospale.
      Szarpnęła się trochę, przyciągnął z mozołem,
      Nogami się zaparł o krzesło za stołem,
      I teraz przyspieszył, i gna coraz prędzej,
      I dudni i stuka, łomoce i pędzi.
      A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
      (klęczała wygięta w pozycji "na most")
      A on w tę szparę, w ten tunel, w ten las,
      I spieszy się, spieszy by zdążyć na czas.
      Aż łóżko turkocze, i krzesło też stuka,
      A Jasiu ją puka, puka i puka.
      Tak gładko, tak lekko, tak calem za cal,
      Wyjmował i wkładał ten narząd jak stal.
      A ona spocona, zziajana, zdyszana,
      Legła na plecach, uniosła kolana,
      Zdziwiona tym wszystkim, co się z nią dzieje
      Pyta się Jaśka, pyta i śmieje;
      A skądże, a jakże, a czemu tak gnasz!?
      A co to, a co to, a co to mi pchasz!?
      Że wali, że pędzi, że bucha buch buch!!
      Ach jakże, ach jakże ja lubię ten ruch!
      I gna ją, i pcha ją i akcje swą toczy,
      I tłoczy ją Jasiu uroczy, ją tłoczy.
      Nagle - świst!
      Nagle - gwizd!
      Buchnęło - Buch!
      I stanął już ruch.
      Oj gdzie mi zniknąłeś!
      Chcę jeszcze Jasieńku!
      Próbuje go znaleźć ręką po ciemku.
      A on już bez ducha, mały, skulony,
      śpi nieboraczek, choć akt nie skończony.
      Więc strzela biedna wokoło oczyma,
      Dziwi się temu, co w ręce swej trzyma.
      I płacze, narzeka na los swój niewieści,
      I w końcu się sama ze sobą pieści.
      A Jasiu? Znał prawdy nieznane dla ludu.
      Przeczytał Wisłocką, chciał teraz cudu.
      Sądził, że starczy ta szybkość, ten ruch,
      Technika, pozycja i owo "buch buch".
      By żonę rozpalić do ognia białości.
      A ona pragnęła też innej miłości.
      Miłości zawartej w spojrzenia iskierce,
      Więc Jasiu - prócz kuśki - miej także i serce!
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21 19.09.08, 09:17
      truchcyk.wrzuta.pl/audio/14P9L6HVsm/murzynek_bambo
      • madohora Re: Dozwolone od lat 21 19.09.08, 11:03
        Ja to za młoda jestem na takie wierszyki smile,smile,smile
        • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21 19.09.08, 11:19
          Czytej za mlodu
          Przydo Ci sie na starsze lata
        • madohora Re: Dozwolone od lat 21 18.10.16, 20:53
          Rozmowa na pierwszej randce:
          - Masz jakieś nałogi?
          - Nie...
          - A jakieś hobby?
          - Lubię rośliny.
          - O a jakie ?
          - Chmiel, tytoń, konopie.
    • madohora Re:Bajki 04.11.08, 18:05
      Taki mi problem w głowie dziś staje
      Czy Kopciuszek tyż mioł szwaje?
      • madohora Re:Bajki 04.11.08, 18:06
        Myślę sobie czy Księżniczka na ziarnku Grochu
        Też puszczała bąki tak po trochu?
      • madohora Re:Bajki 04.11.08, 18:07
        Czy Czerwony Kapturek uwiódł wilka
        Czy to była tylko zapomnienia chwilka?
    • madohora Re: Dozwolone od lat 21 04.11.08, 18:08
      Siedmiu Krasnoludków Królewna Śnieżka miała
      Czy z wszystkimi naraz czasem się kochała?
    • madohora Re: Dozwolone od lat 21 04.11.08, 18:09
      Czy Śpiąca Królewna gdy nadchodziła wieczorna pora
      Używała na baterie wibratora?
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 22:55
      Domyslanka

      Waska sciezka przez ogródek
      za....... krasnoludek
      Dokad idziesz mój malutki
      Na meline szukac wódki

      Koñ go skopal byk go zj......
      Nikt biedaka nie pogrzebal
      Wiatr mu nawial lisci kupe
      spij biedaku ch..... ci w d......
      • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 22:56
        Domyslanka

        Poprzez laki poprzez pola
        idzie sobie Ala, Ola
        A za nimi cala klasa
        Ciagnie Asa za K........
      • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 22:57
        Domyslanka

        Do biedronki przyszedl mis
        W okieneczko pyc, pyc, pyc
        Na to rzecze mu biedronka
        Wy........ dzis mam baka
      • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 22:59
        Domyslanka

        Uje.....a misia pszczola
        O ty k..... misiu wola
        Za te mêki za te bule
        Roz........... wszystkie ule
      • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 22:59
        Domyslanka

        Uje....a misia osa
        O ty ku..... zlotowlosa
        za te bable na mym, nosie
        czekaj ku..... pokaz no sie
      • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 23:00
        Domyslanka

        Idzie pajak po futrynie
        dokad idziesz sk.........
        Bo tam w kacie lezy mucha
        Wlasnie idê ja wy.......
      • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 23:00
        Domyslanka

        Przez ogródki i trawniki
        zap........ myszka Miki
        za nia Donald glosno sapie
        Czekaj k..... ja ciê zlapie
      • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 23:01
        Domyslanka

        Idzie chrabaszcz po podlodze
        nie przepusci ni stonodze
        A jak spotka karalucha
        Karalucha tez wy........
      • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 23:02
        Domyslanka

        Raz ugryzla misia pszczola
        - o ty ku*** - misio wola
        - za te meki za te bóle rozpier*** wszystkie ule!
        rozpier*** plastry miodu niech te dziw** wyzdychaja z glodu!
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Szefow dzielimy na 28.11.08, 23:04
      Szefów dzielimy na 5 grup:

      1. Pedalów.
      2. Superpedalów.
      3. Antypedalów.
      4. Pedalów-magików.
      5. Pedalów-pirotechników.
      Dlaczego ?
      Szef pedal mówi: "Ja Cie Kowalski wypierdole..."
      Szef superpedal mówi: "Ja Was wszystkich wypierdole".
      Szef antypedal mówi: "Ja sie Kowalski z Toba pierdolic nie bede!"
      Szef pedal-magik mówi: "Ja Cie Kowalski tak wypierdole, ze ty nawet nie zauwazysz kiedy"
      Szef pedal-pirotechnik mówi: "Ja Cie Kowalski wypierdole z hukiem".
      P.S.
      Jest jeszcze Szef pedal-McGyver: "Ja Was Kowalski wypierdole ! w kosmos golymi rekami..."
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Spowiedz 28.11.08, 23:06
      Spowiedz

      Raz u ksiedza bernardyna,chlopiec spowiedz swa zaczyna.
      Chlopiec: Prosze ksiedza,calowalem sie z dziewczyna.
      Ksiadz: Alez chlopcze to rozpusta calowales dziewcze w usta?
      Chlopiec: Troche nizej prosze ksiedza.
      Ksiadz: Alez chlopcze nie przezyje calowales dziewcze w szyje?
      Chlopiec: Troche nizej prosze ksiedza.
      Ksiadz: Alez chlopcze co za gust,calowales dziewcze w biust?
      Chlopiec: Troche nizej prosze ksiedza.
      Ksiadz: Alez chlopcze,to wystepek,calowales dziewcze w pepek?
      Chlopiec: Troche nizej prosze ksiedza.
      Ksiadz: Alez chlopcze,to obluda calowales dziewcze w uda?
      Chlopiec: Troche nizej prosze ksiedza.
      Ksiadz: Idz spier**laj bo ci gwizdne!!!Calowales dziewcze w piz**.
      Idz spier**laj dowidzenia! Ja ci nie dam rozgrzeszenia.
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Rymowanka z.... 28.11.08, 23:11
      Rymowanka z ...

      Gdzies w Wenecji na gondoli
      jedna para siê... kolysze
      i zaklóca nocna ciszê.

      Na kamieniu siedzi glizda
      mówi, ze ja boli... glowa
      bo to strefa atomowa.

      Przez las ida dwa zbóje,
      wisza im do kolan... miecze
      bo to bylo sredniowiecze.

      Przed bocianem leci mucha,
      bocian zaraz ja... wyprzedzi
      bo ja 3 godziny sledzi.

      Leci bocian borem lasem,
      wymachuje swym... ogonem
      przywolujac swoja zonê.

      Ja nie wiem, o czym ty myslalas jak to czytalaswink
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Oda do wojny 28.11.08, 23:29
      Oda do wojny

      Nam strzelac nie kazano.
      Wstapilem na dzialo,
      Spojrzalem na pole
      O ja pierdole.

      Saska kepa zielenieje
      Tañcza kurwy i zlodzieje
      Milionerzy i gangsterzy
      Prostytutki i rozwódki
      Kurwa palto ma rozdarte
      Pantofelki chuja warte

      Przyszedl rycerz w pieknej szacie
      Kazal wszystkim sciagnac gacie
      A jak ktos nie sciagnie gaci
      To mu chuja utna kaci

      Wnet ksiezniczka tam sie zjawia
      I sekrety im objawia
      Jak pierdolic na stojaco
      By nie bylo za goraco

      Zaraz to na niej spróbowal ten
      Skurwysyn co sie schowal
      Publicznie ksiezniczke jebie
      Bo to bylo dzis w potrzebie

      Ksiaze widzi zamieszanie
      A ze mile mu jebanie
      Mówi dziwce - kurwo stara
      Ja wyrucham cie tu zaraz

      Pod publiczne to jebanie
      Ksiadz odprawia swe kazanie
      Nie pierdolta sie ludziska
      Bo sie z zalu serce sciska

      Ksiadz do nieba modly wznosi
      By przestali chce ich prosic
      Az tu jakas kurwa stara
      Ksiedzu obciagac sie stara
      Taka kurwa nie popusci
      I wytrzyma az sie spusci

      Gdzies tam w rogu kosciuszkowiec
      Tez pierdolil, bo byl wdowiec
      Nie zdradza nieboszczki zony
      Bo zalozyl trzy kondony
      Lecz tak szybko ruszal malym
      ze kondony popêkaly
      A miliarder w piêknym gescie
      sciagnal majtki swe w protescie

      Widzac kat te machinacje
      Ucial chuja i mial racje
      Bo za forsê nie jebanie
      Lepiej darmo siê dostanie

      Gangster choc ma forsy kupê
      Woli darmo jebac w dupê
      Zlodziej z okazji korzysta
      Ciagle kradnie w rytmie twista

      Sciagnal kurwie z cycków stanik
      Choc by sama dala za nic
      Ksiêdzu habit podpierdolil
      Gdy siê ten spokojnie golil

      Lecz gdy spojrzal on na zbója
      Ucial se z wrazenia chuja
      Saska kêpa zielenieje
      Patrzcie ludzie co siê dzieje

      Tam rozwódka siê pierdoli
      Sto numerów i nie boli
      Bo ma pizdê jak kapelusz
      Na raz potrzebuje wielu

      Wiêc ja piêciu na raz sciska
      Wklada flaszkê do pizdziska
      I dopiero z flaszki boku
      Wklada chuja jej do kroku

      W innym kacie jakas kurwa
      Ciagla chuja az siê urwal
      Teraz flakiem siê brandzluje
      Bo to lepiej jej smakuje,

      Patrzê na to wszystko z góry
      Czarne nadplywaja chmury
      Od pioruna blaskiem bilo
      I jebanie siê skoñczylo

      Teraz leza tylko trupy
      W jasnym sloñcu lsnia im dupy.
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21 05.12.08, 08:22
      Św. Mikołaj latem

      https://dlamnieciekawe2.blox.pl/resource/Sw.Mikolaj_latem.jpg
    • jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21 05.12.08, 08:26
      https://c.wrzuta.pl/wi6932/6b68eb2e00104553472f1bc4/św.%20mikołaj?type=i&key=yqUFmU3h5y&ft=f
Pełna wersja