jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Przypadek siostry starszej 02.09.08, 22:50 Przypadek siostry starszej opowiedziany siostrom młodszym Miłość się w każdym odzywa człowieku I mnie rozkosznym zajęła powabem. Uważcie siostry, jak w młodym wieku Cnota dziewczyny jest naczyniem słabem. Już dochodziłam do owej lat pory, Gdzie krew burzliwa miesza sen spokojny, Już nawet wzniósł się kędziorek dość spory Znak niezawodny bliskiej z cnotą wojny. Gdy raz po nudnem nocy przepędzeniu Wesołym myślom oddaję poranek, W samem najczulszem myśli poruszeniu w łóżku bez świadków schodzi mnie kochanek. Była to właśnie miłości godzina, Którą swem drżeniem serce wybijało. W ten czas najdziksza widnieje dziewczyna Tak, jak się z moją hardą cnotą stało. W skromnej na pozór lecz czułej postaci Najprzód swe usta do mej posłał ręki, Klął się, że na tem cnota nic nie straci, Że tylko przyszedł wielbić moje wdzięki. Od rąk do piersi śmiałość swą przenosił I tem mi jeszcze nie kazał się trwożyć, Przysięgał, płakał, mordował i prosił, By mógł swe usta do moich przyłożyć. Czuły był, hoży, zabawny i młody, A co największa, ode mnie kochany, Nie mogłam mu tej odmówić nagrody, Która się stała hasłem mej przegranej. Skoro zuchwalec do mych ust przyskoczył I pełne ognia dał pocałowanie, Całą mą duszę swym tchem przeistoczył, Głos ustał, serce biło nieprzerwanie. A gdy bez siły widział mnie być cale, Szacunek, względy odrzucił na stronę, Pozwolił sobie uchylić zuchwale Reszty powabów ostatnią zasłonę. Co to za widok, kiedy wszystkie cuda Stanęły w oczach chciwego kochanka, Z jednego ciała dwie najbielsze uda, Dwie pełne piersi, brzuszek i kolanka. Ach! Z jak lubieżną chęcią i zapałem Z każdym z osobna kawałkiem się pieścił, Jakże nad całem zdumiewał się ciałem, Jak wszędzie oczy, ręce, usta mieścił. Myślałam: biedny! Niech się sobie bawi, jeszcze on w niczym cnoty nie obraził, Wtem obcy jakiś widok mi się strawi, Który mnie nagłym wskroś strachem przeraził. Lubo kotara cień wkoło rzucała, Dostrzegłam jednak postać jakby ptaka, Ale odmienną w dalszym składzie ciała Szyję czy ogon na kształt pasternaka. Gdy się ciekawie przypatruję z boku, Widzę, że stoi zapalczywa sztuka Śniada, brodata i o jednym oku, Tak właśnie, jak nam malują kałmuka. W takie narzędzie ów zdrajca przybrany Drze się; gdzie? po co? miarkujcie siostry: Do raju zerwać owoc zakazany, Zepsuć mężowi smak w łożnicy ostry. Przystęp do tego rozkoszy ogrodu Ciasny był, lecz on zręcznie się zawijał, Podważał drągiem furtkę moją z przodu, Jam rozumiała, że mnie na pal wbija. Ciężko wyrazić krzyk, strach i ból srogi, Skakało serce, trzęsła się kotara, Tu mi zemdlone gdy roztoczył nogi, Wetknął i ze łbem wielkiego tatara. Jak tylko wkradł się w mój czuły zakątek, Ból ustał, lubość zmysły me posiadła, Tam to poznałam rozkoszy początek, Ledwo się dusza z ciała nie wykradła. Wtem on junaczek, co to ognie lube W mem niecił łonie, co pląsał, co skakał, Jakby już swą przewidział zgubę, Czułemi łzami nagle się rozpłakał. Po tych łzach wraca, patrze ośmielona, Wyszedł, lecz byście zdumiały się panny, Smutny, pokorny, główka nachylona, Słaby, spocony, właśnie jakby z wanny. Przez litość, że mi tyle czucia sprawił I krótką rozkosz tak srogo przypłacił, Chwytam go z lekka, by się ni zadławił I reszty życia w mych palcach nie stracił. Ledwo w mej dłoni kilka minut pobył, Od wdzięcznej ręki pogłaskany mile Na dawną postać, moc i wzrost się zdobył, A ja bojaźni już nie miałam tyle. Chłopiec, co umie serca dziewcząt chwytać, Wie, że nas tylko krok pierwszy kosztuje, Ani o resztę nie potrzeba pytać, Śmiało tam idzie, gdzie raz przetoruje. I ów swawolniś, co w palcach mych ożył, Nowych powtórnie dokazywał cudów, Wpadał, przebijał, cofał się i srożył, Na koniec biedny poległ wpośród udów. Zdradził mnie psotnik, lecz wdowiec bogaty, Chcąc zażyć słodkich pierwiastków dziewicy, Kupił mą rękę za znaczne intraty I dwa dni głupiec męczył się w łożnicy. Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Zosia i inne. 02.09.08, 22:52 Bardzo lubie rudą Zosie, Co udaje świetnie prosie. Stąd tez skłonność u niej taka, Ze wciąż daje "na prosiaka" Fajna również jest Mariola, Którą znam już od przedszkola. Za batona da buziaka, Lub obstawi na czworaka. Miła jest też Ewelina, Chetnie pupe swa wypina. Raz na tydzien przez godzinke, Pchamy w pupe Ewelinke. Sympatyczna jest też Ania, Która wdzieki swe odsłania. Wszyscy z tego znają Anie, Że przy Ani zawsze stanie! Dziwna za to jest Grażynka, Ni to chłopczyk, ni dziewczynka. Bo Grażynka ta, niestety, Smaczek ma, lecz na kobiety. Lubie także wdziek Ilony, Co ma cyce jak balony. I stąd jest Ilona znana, Że ja można "na Hiszpana". Jest tez Krysia łakomczucha, Co się za słodycze rucha. Za cukierka, lub lizaka, Weźmie w buzie ci siusiaka. Jest też Hania, co sie wstydzi, Daje, kiedy nikt nie widzi. I dość czesto, choć w sekrecie, Pcha sie z nami w toalecie. Słaba zaś jest duza Renia, Co się sunie od niechcenia. Troche nam jest Reni szkoda, Kiedy leży, jak ta kłoda. Za to Kasia kujonica, Swoim kunsztem nas zachwyca. Nie jednemu nosa utrze, Bo jest dobra w Kamasutrze. Lecz najlepsza jest Monika, Która chłopców nie unika. I na przerwach tak sie zdarza, Wszystkim daje "w kolejarza" Bardzo lubie moja klase, Przygód miewam tutaj mase. I dlatego wciąż wesoły, Rano chodze do mej szkoły Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Nowoczesna sztuka chędożen 04.09.08, 22:28 Nowoczesna sztuka chędożenia Księga I Wspieraj mnie Muzo, jak ongi przed laty Wspierałaś Fredrę, kiedy poematy Pisał o piczce, sławiąc jej przymioty, Radząc jak można zdobyć wieniec złoty Jebura! Muzo, śpiewaj mi jak Fredrze, Niech pieśń twa w mózg mój się wwierci i wedrze, Niechaj całego uchwyci mnie w sidła, Abym przez Fredrę rzucone prawidła, Ze "Sztuki Obłapiania" czy też "Pizdolony", Nowoczesnymi mógł opiewać tony. Gdy zechcesz milczeć - jak Fredro bez ciebie, Dam sobie radę i niech pies cię jebie. Czego ci życzył i on, gdyś jak głupie Cielę milczała... ergo mam cię w dupie I już ubierać w poetyckie pienia Tę "Nowoczesną sztukę chędożenia" Zaczynam oto... Panowie i panie! Niech wszyscy wiedzą o tym, że jebanie To nieprzebrana wiedza, że to sztuka - Iluż to mężczyzn w chędożeniu szuka Jedynej tylko chwili, aby zmysły Móc zaspokoić, gdy zaś chuj obwisły Nie może więcej chędożyć, niestety, Do spierdolonej wstręt czuje kobiety. Ileż to kobiet, ach ileż, któż zliczy, Pragnąć dogodzić tylko swojej piczy, We własnych nawet myślach się nie przyzna, Że tylko chujem jest dla nich mężczyzna, Że cała radość w twardej, długiej pycie, A nikt nie myśli o tem, że współżycie Kobiet i mężczyzn, tej odwiecznej spółki Nie od jedynej zależy pierdułki, Że chodzi o to, aby on i ona, Czy kochankowie, czy też mąż i żona Zakuci w wieczne małżeństwa okowy Zawsze dla siebie mieli pociąg płciowy. Mężczyzno! Wiele zależy od ciebie, Gdy chuj twój mądrze i z perfidią, Zawsze się cipka do niego przywiąże I choć przypadkiem przy tym zajdzie w ciążę, Jednak wspaniałych wciąż pomna chędożeń Nie będzie płakać: "Ach, ze mną się ożeń!" Jak czynią panny, gdy je rozprawiczy Głupi mężczyzna, lecz ci swojej piczy Użyczać będzie ciągle, bez ustanku, Choćby twą miała zostać utrzymanką! O! nie tak łatwo obchodzić się z piczą, Niełatwo zdobyć ją, choć zasadniczo Każdą poteczkę jednak można zdobyć. Tylko... znać trzeba przeróżne sposoby! Więc jeśli gust masz ku nietkniętej szparce Wsadzić kutasa młodej pensjonarce, By ją na fale życia pchnąć szersze, Musisz na sztuki ją brać lub na wiersze, Lub jako malarz sławić wdzięki śliczne, Wmawiać, że ciałko ma fotogeniczne, Które do filmu, aż się całe prosi. Niechaj przy tańcu czuje, jak się wznosi Twój twardy kutas, gdy niby niechcąco Wasze kolana splotą się i trącą. Potem znów dużo o jej fotografii Mów, że nikt w świecie lepiej nie potrafi Oddać jej wdzięków wspaniałych na kliszy, Że takie ciałko nie mroków i ciszy, Lecz światła żąda i że bez zawodu Mogłaby zostać gwiazdą Hollywoodu; Gdyby swe światu ukazała piękno W podziwie wszystkie narody uklękną. Wtedy bądź pewny, żeś złamał jej serce, Wnet się u ciebie zjawi w kawalerce I po przedwstępnych słowach spyta skromnie "Ach... co też sobie pan pomyśli o mnie?" Wówczas już działać z tą skromną dziewczyną Może za ciebie... gramofon i wino. Do tanga śliczna muzyka ją skusi, Przy czym ci kutas twardo sterczeć musi Tak, aby czuła się jak pod sprężyną. Potem całusów parę, potem wino, Potem znów taniec, w którym cicho, skrycie Podrażnij trochę niechcąco jej cyce, To całą dłonią, to tylko palcami, Nóżkę jej ściśniesz między kolanami; Na dół prowadząc jej rączkę co w dłoni Wciąż dzierżysz, nagle przytniesz chuja do niej - I wtedy... nie rób nic już z tego sobie... Zapyta ona "A fe! Cóż pan robi?" I... trzymać będzie już kutasa w ręce, Lub skromnie spuści oczęta dziewczęce, I rączkę cofnie, by za moment mały Niby przypadkiem, znowuż dotknąć pały. Wtedy już możesz, odważnie i śmiało, Choć delikatnie, rozebrać tę małą - Choć już nie możesz powstrzymać swej pyaty, Co chwila wpadaj w szalone zachwyty I mów jej "Gdyby Srokowski cię mała Zobaczył, zanim napisał 'Kult ciała', Byłby w wspanialsze słońce ubrał formy". Tymczasem zdejmij dziewczęce reformy I gdy ustami wśród drobnych utarczek Podrażnij szyjkę jej świeżą i karczek - Zdejmij koszulkę! Gdy ją w całej krasie Nagości ujrzysz, pomyśl o kutasie! Szelki rozepnij nieznacznie, by spodnie Nie gniotły chuja, aby mógł wygodnie Przez otworzone jednym szybkim gestem Guziki, cipce zawołać: "tu jestem". Wtedy najczulsze szepcąc zdania, Nie zostaw chwili do opamiętania Lecz całuj, całuj ją całą jak wściekły, By pocałunkami paliły ją, piekły... Usta i oczy, okolice brzuszka - Leciutko przy tym nadgryzaj jej uszka Bo są kobiety, co dla tej pieszczoty W ogień by poszły, w czasie tej roboty Pomnij byś twardą i sterczącą pałką Wciąż się katulał po jej nagim ciałku. Potem, gdy cała będzie już jak wrzątek, Ustami zbliżaj się do jej cycątek I tu zatrzymaj się długo. Dokoła Wędruj ustami, tak jak krąży pszczoła Dokoła kwiatu, zanim jej użyczy Kielich najsłodszej wspaniałej słodyczy. Wszędzie zatrzymuj się na moment krótki, Lecz gdy różowe weźmiesz w usta sutki Pomnij, że one właśnie są kielichem Dającym słodycz, więc w natchnieniu cichem Ssij je namiętnie i długo, czasami Najdelikatniej gryząc je zębami. Nie myśl, że wtedy w tej rozkosznej męce Mają bezczynnie spoczywać twe ręce. Jedną podtrzymuj całowane cyce, Mnij je i głaskaj, drugą poślij skrycie Tam gdzie figowy liść noszą aniołki. Wplataj palcami się między kędziorki, Które skrywają cipkę pensjonarki, I wskazującym palcem zwierzchu szparki Zacznij poruszać! Wtedy twa bogini Bez namawiania sama tak uczyni, Aby twój kutas znalazł się w jej ręku, Tarmosić zacznie nim silnie panienka, Więc bacz gdy czujesz, że sperma już goni Z jajec, byś wyrwał go wtedy z jej dłoni, I się nie spuścił przedwcześnie - za chwilę Jej rączka sama wróci ku twej żyle. A teraz, kiedy przepyszne jebanie Masz zapewnione, gdy już czeka na nie Jej drżąca piczka... Tu się cała sztuka Zaczyna: Bo jeśli tytułu nieuka Nie pragniesz zyskać, a chcesz tę dziewczynę Nie raz chędożyć, kwadrans czy godzinę, Lecz chcesz by twoją została kochanką, Nie myśl tym razem jeszcze o... jej wianku. Choćby ci kutas wściekał się i palił, Głupiec na pannę cielskiem wnet się wali I już nie bacząc czy płacze, czy krzyczy Jego bogdanka, cipkę rozprawiczy. I cóż za korzyść? Gdy do wąskiej szpary Wejdzie od razu kutas dużej miary, Dziewczę nabierze wstrętu - choćby z bólu Do dalszych pieszczot. Ci co tak pierdolą I z psychologią wcale się nie liczą, Niech pożegnają się z tą młodą piczą. Pójdzie już ona pod innego chuja, Co namiętności lepiej w niej rozbuja! Ty zaś gdyś mądry, wiedz o tym mój panie, Że skarbem kobiet bywa zaufanie. Kiedy dziewica ciebie się ni boi, Kiedy ci ufa, choć czuje, że stoi Kutas ci ciągle, kiedy wie o tym samym, Żeś ni brutalem nie jest ani chamem, Że jej nie zgwałcisz, chociażbyś mógł gwałcić, Wtedyś ją zdobył naprawdę! Już kształcić Możesz ją dalej w miłości arkanach, Aż przewertujesz calutki almanach - Kiedy po pierwszym seansie do domu Przyjdzie to dziewczę, ni hańby, ni sromu Nie będzie czuło, ni wstydu, ni żalu, Przeciwnie, myśli jej ciebie pochwalą, Jaki on grzeczny, rycerski, przymilny - Ach, ileż w sobie on woli ma silnej, Że mnie nie zgwałcił, choć mu pyta stała, Ach gdybym była tak przedtem wiedziała, Że nie koniecznie mężczyzn bać się trzeba, I że nie każdy pragnie zaraz jebać, Byłabym przedtem już była u niego - Ileż rozkoszy może być bez tego "Rozprawiczania", jaj je pospolicie Zowią mężczyźni... jak przykrym jest życie! Dumna więc z tego, że dotąd prawiczką Jeszcze została... i bawiąc się piczką, Zasypia pewna, że od niej zależy, Kiedy ci odda ją i śni, że dzierży Twego twardego kutasa w rączętach. Tymczasem ty już trzymasz ją w swych pętach, Bo po raz drugi już z Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Księga II 04.09.08, 22:29 Księga II Te wszystkie rady tylko się do piczek Stosują młodych, naiwnych prawiczek. Jeśli zaś zdobyć chcesz wianek niewieści Panny, co lat ma około trzydzieści, I co o wszystkim na pamięć wie wiele, Tę brać już musisz nie na duperele, Poezje, artyzm, zawracanie głowy, Lecz na poważne, celowe rozmowy. Tej zacofanej pannie tłumacz przeto, Że nigdy nie chciałbyś zostać kobietą, Że my mężczyźni nieograniczoną W miłości wolność mamy, i że żoną Dopiero panna musi zostać, aby Miłości poznać przecudne powaby, Że życie dziewcząt musi być przeklętem, Gdy każą czekać jej z temperamentem. Aż mąż się zjawi! Że w wdzięki bogata I krwią kipiąca, nieraz długie lata, Czeka daremnie tęskniąc nieustannie "Ach, gdybym panną był" - Tak mów tej pannie - "Najmłodszych lat bym nie zmarnował wcale" Jeszcze tam znajdzie się w niej jakieś "ale", Lecz już przyznała tobie rację w duszy, Już, choć się burzy, i w niej coś się kruszy "A nuż się nigdy nie doczekam męża?" Pomyśli sobie i wnet przezwycięża Swą dawną skromność. Podczas jej wahania Niech twa wymowa czary jej odsłania Cudnej miłości. Słów pięknych nie żałuj A przytem tul ją i całuj i całuj. A gdy obejmiesz ją, niech dobrze czuje, Że warto z twoim zapoznać się chujem. Niech stoi ciągle, kiedy ją przyciskasz, Na tym nie stracisz nigdy, jeszcze zyskasz. W tym bowiem wieku panna jest jak słoma, Chuj twój zaś iskrą, gdy pieszczot łakoma Czuje tę iskrę pod sobą, już płonie. Stęskniona cipka tęskni i lgnie do niej. Pamiętaj o tem, że ma lat trzydzieści, Że kilkanaście lat już się w niej mieści Za męskim członkiem straszne pożądanie, Że wprawdzie kutas jest nowością dla niej, Bo przez wstyd cipki mu swej nie oddała, Lecz o jebaniu masę już słyszała; Wie przecież dobrze od swych koleżanek, Jakim jest jednej mąż, drugiej kochanek, I ile razy który, którą pieści, Tak łatwo wierny jest umysł niewieści Że jedna drugiej wierząc w "przyjaźń" wielką, "Skrycie" wyjawi tajemnicę wszelką, Tej pannie przeto, nie samą mądrością Imponuj, ale najbardziej męskością. Niech ciągle chuja czuje ta panienka, Mów, że ją ciągle nosiłbyś na rękach, Że twych rywali siekałbyś, szatkował, Że wciąż byś pieścił ją i wciąż całował. Gdy trochę zmięknie z całkiem skromnym gestem Pod jakimkolwiek zaproś ją pretekstem Do pomieszczenia swego, powód płytki Może być całkiem, niby masz zabytki Jakieś po dziadkach: wazę, porcelanę, Czy coś innego, sposoby to znane, Ale konieczne, to pewne jest bowiem, Że oglądanie ani jest jej w głowie, Że wie dokładnie co jej proponujesz. I gdy dojrzała już się wtedy czuje, Aby móc ulec (o czem i ty panie Masz chyba przedtem wyrobione zdanie), Przyjdzie do ciebie! Wówczas już jej ciało Do ciebie pewnie będzie należało, Gdy próg przekroczy - Już jakbyś ją jebał, Lecz i tu wiele ostrożności trzeba, Gdyż ją traktować musisz i jej szparkę Tak jak młodziutką całkiem pensjonarkę, O której w pierwszym czytałeś rozdziale. Zapomnij wtedy o dzikim zapale, Nie bądź gwałtowny, za męski, za szybki. Za pierwszym razem jej stęsknionej cipki Nie rozprawiczaj, niechaj jeszcze pości, A gdy kutasa już w rzeczywistości Nie z opowiadań pozna... jaki długi Twardy i piękny, nawet już nie czekaj, Przyjdzie do ciebie... wtedy już nie czekaj, Tylko ją pieść, całuj, troszkę niby zwlekaj, Lecz że się wściekać będzie już jej picza, Najdelikatniej piczę rozprawiczaj. Ona już sama, wstydliwie, pomału, Szepnie ci czule "ach, ach, bierz mnie całą". Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Księga III 04.09.08, 22:30 Księga III Jeszcze jest w końcu kobiet trzy rodzaje. Z tymi się jednak radę łatwiej daje. Przeważnie z nimi bywa proces krótki, Są to: mężatki, wdowy i rozwódki. Zacznę od pierwszych, bo to najtrudniejsze, I z wszystkich kobiet najniebezpieczniejsze, Jako że w trójkę flirt jest zwykle przykry. Tu trzeba prawo stosować "mimikry" Jak u owadów, ten sposób, mój panie, Sposób wspaniały to... "upodobanie" Polega na tym, że kiedy już spotkasz Mężatkę, której przewspaniała potka Podoba ci się w myślach, gdy ją jebać Pragniesz koniecznie, na gwałt, wtedy trzeba Zmienić się całkiem, aż do niepoznania. Musisz jej wszelkie znać upodobania, Zwyczaje, gusty, marzenia, nawyczki, Ile mniej więcej trzeba dla jej piczki Namachów machnąć i wszystkie zwyczaje Przejąć na siebie, niechaj jej się zdaje, Że nie istnieje na świecie mężczyzna, Który tak na niej dokładnie się wyzna Jak ty, że wspólnie macie wszystkie gusta, Że ją oceniasz (kobieta jest pusta Każda), że rację przyznasz jej co rzadko U mężczyzn bywa i w każdym wypadku Wierz jej, że mąż jej nie rozumie wcale, Kochaj jej koty, kapelusze, szale, Kobiety tego słuchać bardzo rade, Potrój w jej mężu każdą małą wadę, Którą u niego spostrzegła i tobie Opowiedziała, wzdychaj przy tem sobie, Aby myślała, żeś ty inny zgoła... Mów, że pracować chciałbyś w pocie czoła Jak chłop u pługa, jak byk, czy też wałach, By ona wszystko u stóp swoich miała! O przyjaciółkach jej, tak chytrość każe, Mów, że we wszystkim nie jest im do twarzy I mów, (choć nieraz bierze cię cholera) Że tylko ona z gustem się ubiera. W ten sposób jeno bardzo zatwardziała Mężatka nabrać by ci się nie dała. Są to wyjątki, a tych bardzo mało, W małżeństwie przecież szybko z ideału Mąż się zwyczajnym staje śmiertelnikiem, Wady ma każdy, i on ma pewnikiem, Lecz te co przedtem nieznaczne się zdają, W małżeństwie szybko się wyolbrzymiają I wnet w pożycie wprowadzają zamęt. Choćby największy mąż miał temperament, Nie będzie jebał co dzień własnej żony, Musiałby bardzo być ograniczony Lub niewybredny, gdyby na obiedzie Proszonym, zawsze brał na przykład śledzie, A pozostawił szynki czy sardynki. O chuja proszą się śliczne dziewczynki I obiecują dać rozkosz bez miary, A on ma wkładać go do jednej szpary? Gdyby zaś nawet ochoty nie zdradzał, Ograniczona jest kutasa władza. Gdy wręcz przeciwnie, cipka rozbudzona Zawsze i wszędzie jest nienasycona. Jeśli zaś twoja wybrana mężatka Tęskni za chujem, bo jej mąż nie zatka Codziennie piczki lub by choć bez zdrady Odkrywa w mężu swym przeróżne wady, A w tobie widzi ideał, sumienie (Które u niewiast nie jest w wielkiej cenie) Łatwo oszuka i wnet będzie twoja. Jeśli mężatkę masz już w swym pokoju, Nie stosuj mojej poprzedniej metody, Tej do prawiczek, pensjonarek młodych; Kiepem byś został, a to przykro przecie, Nie przyszła by już nigdy za nic w świecie Znowu di ciebie, zowiąc cię idiotą. Wiedz, że jedynie przyszła do cię po to, Abyś ją jebał, że innych zamiarów Nie miała - Jebał tak jak pułk huzarów, Jak byk, jak ogier. Gdy więc próg przekroczy, Możesz jak wariat, jak dziki przyskoczyć, Wpół ją uchwycić, wbić się w usta, w wargi, Nieczuły wcale na fałszywe skargi: "Com ja zrobiła?... Co pan myśli sobie!" Całuj ją strasznie i pieść cyce obie, Ale przez suknie... Jest wielka różnic W postępowaniu tu, a przy dziewicach. Prawiczka, jeśli już próg twój przestąpi, Oglądać ciałka tobie nie poskąpi, To dla niej nowość, coś jak u bachora Z przeciwną płcią zabawa w doktora, Albo zabawa druga: W tatę - mamę, Kiedy się dzieci pozostawi same. Mężatka jeszcze niby z swem sumieniem Walczy, chce gwałtem, abyś miał ją w cenie, Więc też na później zostaw rozbieranie. Kutasa widzieć, to nie nowość dla niej. Ty wolisz także wpierw jebać niż patrzeć, Szepcąc jej w uszko słówka jak najrzadsze, I wciąż całując oczy, usta, uszka, Nieznacznie zbliżaj się ciągle do łóżka. Ona nie powie na to nic, bądź pewny, Całusów dając tobie deszcz ulewny, Potem od razu ją przewróć na łożę, Lub na kanapę, co wygodniej może, Suknia do góry, spodnie na dół, szybko, Minutę tylko pobaw się jej cipką I jeb jak wściekły, jeśli zaś mój miły (A to potrzeba) masz ku temu siły - Gdy raz się spuścisz nie wyjmuj kutasa. Niech ci nie mięknie całkiem, lecz niech hasa. Dalej w poteczce, niech zostanie w środku, Aż znów stwardnieje i obracać potkę Zacznie na nowo - wówczas z spermy strugą Nową - poczekać możesz bardzo długo; Jeśli poczujesz, że już z jąder goni, Wyjmij kutasa i przytrzymaj w dłoni - Potem znów wracaj i wal z całej siły - Dla dziewic krótki stosunek jest miły, Bo jest bolesny, lecz dla doświadczonych Cipek najlepszy byłby nieskończony. Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Księga IV 04.09.08, 22:30 Księga IV Zostały jeszcze rozwódki i wdowy. Z nimi najłatwiej "u nich chleb gotowy". Jak stare jakieś powiada przysłowie, Łatwiej jak innym zawrócić im w głowie. Jeśli w dodatku twa piękna wybrana Jakiś czas dłuższy nie była jebana, Łatwo ją zdobyć, każda bowiem potka, Gdy już dostała raz chuja do środka, Tęsknić już będzie za nim całe życie, Zawsze o twardej marzyć będzie pycie. Wyjątek tylko stanowią kobiety, Które to, zdarza się nieraz niestety, Głupcy mężczyźni do chuja zrazili. W najsubtelniejszej bowiem właśnie chwili Dla kobiet, w nocy poślubnej jak chamy Rozprawiczali brutalnie swe damy, Brudząc nikczemnie szaty ideałów, Jakby w małżeństwie czasu mieli mało, Aby swe żony nauczyć tęsknoty Za męskim członkiem, tu nie mówię o tych, Gdyż te zrażone są na całe życie, Lecz inne wszystkie marzą o tym skrycie, O tęgich chujach, które by jebały Samotne cipki ich przez żywot cały. Przy wdowach przeto, jako też rozwódkach, Nić się sympatii bardzo łatwo utka, I choć "mimikry" także trzeba prawo Stosować do nich, lecz z jebania sprawą Najmniej się zawsze miewa ceregieli Ze wszystkich kobiet, czasem tylko strzeli Którejś do głowy, aby się opierać, Myśl taka jednak nigdy nie jest szczera, Ni długotrwała, zawsze chuj ją nęci, Bo jej poprzedni pozostał w pamięci. Grożą ci wprawdzie, lecz wyjście możliwe Masz jeszcze, żadnej bowiem "nieszczęśliwej" Wtedy już nie ma, przeciwnie, ty schnącej Z tęsknoty cipce, w sprawie tryskającej Przyniosłeś szczęście. Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Morał 04.09.08, 22:31 Morał Najważniejsza rada, Którą na koniec dlatego wykładam: Nie chodź do kurwy, chociażbyś z pragnienia Usychał, tego czarciego nasienia Unikaj zawsze, choćby kapucyna Przyszło ci urżnąć, z nimi nie zaczynaj. Wiedz, że kloaką jest kurewska potka, Że chuja wsadziłbyś jak do wychodka, Bo każdy, nawet najwstrętniejsze chuje, Jak do kanału, z chuja do niej pluje, A chuj twój godny jest chyba salonu. Jakżebyś potem mógł puścić się z żoną I do jej czystej, rozkosznej poteczki Wsadzać brudasa, co z śmierdzącej beczki Pił świńską rozkosz. Z tej ohydnej misy Wyniesiesz trypry, szankry, syfilisy, I jako człowiek będziesz upodlony. Czy dla kochanki, czyli też dla żony - Tak dla mężatki, jak dla wdowy, panny, W czystości chowaj chuja nienagannej, Myj więc go co dzień, by się ser nie tworzył, A będziesz zdrowo i długo chędożył. Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Sztuka obłapiania Pieśń I 05.09.08, 21:59 Aleksander Fredro Sztuka obłapiania Pieśń I Śpiewaj o Muzo, jakiemi przymioty Można jebura zyskać wieniec złoty! Śpiewaj rozkosznie pełna ognia Feba! Niech pozna Naród, jak jebać potrzeba! Wiem ja to wprawdzie, że nie jesteś rada, Gdy ci o chuju rozprawa wypada. Lecz nie bądź tego-ć Panieneczko gładka, Abyś czasami nie wypięła zadka Na łechtające prośby Apollina, Pana Niebianów, cnego skurwysyna; Lub rozczulona jego wdzięcznem pieniem Nie nagrodziła palca poruszeniem. Różne są gusta - to nikt nie zaprzeczy, Wiem o tem... Ale wróćmy się do rzeczy. Ach śpiewaj Muzo! Jeszcze cię powtornie Proszę i wzywam i błagam pokornie. No... i cóż? Milczysz - i odwracasz oczy? Wzgardzasz haniebnie mój zapał ochoczy? Jebał-że cię pies, moja Panno droga! Bez ciebie znajdę, gdzie Parnasu droga! Kpię z twej pomocy, gniewu się nie boję, Śpiewać potrafię i już lutnię stroję! Głoszę więc sztukę, której liczne światy Ciągle hołdują niepomnemi laty, Sztukę jebania, z której to użycia Tryska zdrój czysty rozkoszy i życia. Próżno w niej, próżno, Młodzieńcze zuchwały, Dostąpić zechcesz pierszeństwa i chwały. Kiedy twa pyta palcami wytarta, By się wyprężyć, musi być podparta, A jajca zwiędłe, co ci długo wiszą, Często po piasku hieroglify piszą! Cóż wróżyć patrząc na te ściągłe boki, Na ową nogę, jak bambus wysoki? Łydka okrągła, co ją niby zdobi, Tę rękawnicznik za talara robi. I choć wyłożył dość miękkimi kłaki, Oko dostrzeże szwu twardego znaki. Twoja twarz blada, żółtem powleczona, Wymazuje cię z cnych Jeburów grona. Idź młody starcze, pókiś jeszcze żywy, Ognie tęgiemi wzmacniać korozywy. Smaruj maściami podrętwiałe członki, Albo dla świata staraj się małżonki! Hoży Junaku krwawego rumieńca, Ty dostać możesz czcigodnego wieńca! Portka opięta, co ledwie nie pryska, Lubieżne formy walnie ci wyciska; Półdupki pełne, jak gdyby toczone, Łydki tęgiemi żyłami plecione, W kroku narzędzie, choć go ręka tłoczy, Bezwolnie ściąga niewiniątek oczy. Są to najpierwsze trwałości zasady, Przy nich potrzebne doświadczenia rady! Niechaj twa kuśka, chcąc być bez przywary, Cali dwanaście dobrej trzyma miary. Od urojenia powinna być wolna. Po-cóż ma myśl ją podnosić swawolna? To miękkohuja chwalby jest przyczyna. Gdy mu wiatr nadmie lub spełni uryna, Pokazać pytkę w dowód oczywisty, Jak jeszcze tęgi i jak zamaszysty. Ale gdy jesteś bliski już rozprawy, Niechaj cię nagle wzruszy ogień żwawy, I niepotrzebny kobiecej pomocy Bindę postawi w jeborodnej mocy. Jako cięciwa od baszkirskiej dłoni, Silno ciągnięty twardy łuk nakłoni, Gdy już grot ostry w powietrze wyrzuci, I w miejsce pędem niezocznym powróci, Siłą rozchwiana spokojnie nie staje, Chwilę się trzęsie i dźwięki wydaje - Tak to potężnie wyprężona kucha Ręką swawolną ciągnięta od brzucha, Puszczona... uciąć powinna z łoskotem, A pępek tylnym odezwać się grzmotem. Przy dupie twarde, niezbyt wielkie gały, Niechaj się trzymają jak muszla u skały. Na tym kolorze niemałe zalety (Przynajmniej wierzyć tak każą kobiety). Każdy z swych członków człek chętniej utraci, Jak ony worek nikczemny z postaci. Jęczał Abelard żywota ciąg cały, Że mu okrutnie oberżnięto gały. Wolałby cierpieć bez ręki lub nogi, A Zeloizie dogodzić niebogi, Która nieszczęsna trąc dupą o ścianę, Płakała ciągle stratę ukochaną. W jajcach zbiór rozkosz od natury dany Pamiętaj bratku nie jest nieprzebrany. Pstrykaj obficie, nie oszczędzaj zdroju, Lecz tam, gdzie warci są tego napoju. Mało użyje lubieżności daru, Kto jej nie tłumiąc nagłego pożaru, Na lada kurwę obceś się pakuje, Kiwa się, kiwa, na końcu popluje. Z ohydą wyjmie korzeń zapieniały, I niesie prędko zapocone gały Dwakroć zanurzać do zagrzanej wody, Chroniąc się z strachem od jakowej szkody. Klnie swe zapały, gdyż szybko wychodzi; Miejsce rozkoszy obrzydzenie rodzi. A odebrane fałszywe pieszczoty Często przepłaca długiemi kłopoty. O! jakie żale widok ten nie wznieci W dzień upłyniony drugi albo trzeci! Gdy ręka cisnąc grzeszące narzędzie Perłę zieloną z kanału dobędzie! Przybywaj wtedy rano medycyny! Zielem dopomóż pędzenie uryny! Zapisuj hojnie konfekta chłodzące, Proszki, orżadki boleści gojące! Łykaj biedaku te nowe potrawy. Unikaj długo skaczącej zabawy, By krople zsiadłe przez różne spacery W jajcach nadętych nie wzięły kwatery. Wino i ponczyk, co wesołość daje, Straszną, o Nieba, trucizną się staje. Jak serce bije, jakie drżenie ciała, Gdy potrzebujesz nagle urynała! Drepcesz na miejscu i zgrzytasz zębami, Świat cały w gniewie przeklinasz djabłami, Przysięgę czynisz być mądrym Sokratem, Już nie obłapiać, zrobić się kastratem. Jaka zaś przykrość, gdy ci sny zwodnicze W nocy rozkoszy wystawią słodycze! Budzi cię w bolu ostateczna chwila, Kiedy się żyła skurczona wysila, Rzyga sok mętny, piekąc zdarte rany, A ty dopychasz i sykasz w przemiany. Chceszli nieważnie zbyt mocnemi leki Trypra zatrzymać uporczywe ścieki - W pachwinie bombon gwałtownie narywa, Sześć niedziel w łóżku boleść cię twa skrywa. Cyrulik z brodą - co nie chcą doktory - Płytkiem żelazem zgala ci kędziory. Jako botanik naturę śledzący Prątek zasadzi kwiat obiecujący, Pilnie podlewa, umacnia, podpiera, I co dzień pączka lubego wyziera - Tak kataplazmem, co ci boki grzeje, Ty patrzysz, kiedy griczoł się zbieleje, Kiedy z pomocą chirurgicznej ręki, Wyzionie sapor boleści i męki. Nie tu się kończą sromotne kłopoty, Co człek kupuje za swój pieniądz złoty! Szankier gorliwy więcej działa szkody, Gdy główkę ściągnie piekącymi wrzody. Wtedy się karmisz pigułki srebrnemi, Smarujesz ciało maściami tęgiemi, Usta cię świerzbią, a ząb zaś przy zębie Jako klawisze latają po gębie. I szczęście, jeśli przy końcu leczenia, Nie trza złotego kupić podniebienia. Kończę już stawić te straszne obrazy, Byś do jebania nie powziął odrazy. Jeb, Młodzieńcze, jeb, lecz miej zwyczaj drogi, Ze świecą kurwie patrzeć między nogi. Soki cytryny zapuść jej do piczy, Pewnie ma france, jeśli zasyczy. Jak zaś wysuniesz twardy członek z dziury, Tę, co go kryje, naciąg trochę skóry, Napuść, co strzyma, gorącej uryny, Aby spłukała niepewne jebiny. Nie bądź znów tchórzem, by sobie nie szkodzić (By nóg nie połamać, nie trzebaby chodzić). Nie czciej płci dwojga lubieżne zapały, Co jako prawe Niebo ludziom dały, Nowym Narcyzem połączyć sam w sobie. Niejeden młodzian w cichej nocy dobie, Na łechtającym rozciągnięty puchu, Stwardniałą żyłą szlufuje po brzuchu; Chce się odurzyć różnemi sposoby, Że się dotyka kochanej osoby. Pierś, brzuszek, udka, wszystko przed myśl staje, Te pieścić, owe trzymać mu się zdaje; Poduszkę ściska i z spoceniem czoła, Kończy palcami co myślą nie zdoła. Lecz cóż...? gdy resztę posoki wyrzyga, Wnet w nim zbudzona natura się wzdryga, Żałuje krzywdę, co zdziałał w swym rodzie, Płacze i jęczy... próżny żal po szkodzie! Ach nieposzukuj podobnej zabawy! Skutek jej bywa cierpiący i krwawy. Hańby zbyt wiele i żadnej zalety, A nade wszystko - nie cierpisz kobiety! Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Sztuka obłapiania Pieśń II 05.09.08, 22:00 Pieśń II Powiedz Naturo, bom ja nie jest w stanie, Przez jakie skryte dowcipu nadanie Każde stworzenie, jeno wiek dojrzały, Miłosnych pieszczot znajduje bieg cały? Jak wie, bez nauk, gdzie szukać potrzeba, To, co dla rozkosz utworzyły Nieba? Tak Staś i Kasia, młodziuchni oboje, Między krzewiny pasąc trzody swoje, Chcąc w chłodzie spocząć w niewinnej zabawie Usiedli razem na zielonej trawie. Zaczęli z figli łechtanie wzajemne, Co im się zdało bardzo być przyjemne; Z tego całusek przyszedł jak niechcący, Później zaś trochę, że to w dzień gorący, Oboje z wolna z szat się obzierają... Dziwią się sobie, głaszczą, obzierają. O zadziwienie! Wszak dziurkę ma Kasia, A w temże miejscu kołek u Stasia. I - nie wiem czemu - te macanki długie Sprawiły, jedno że wlazło na drugie. Któż go nauczył twardym członkiem władać? Któż ją nauczył nóżęta rozkładać? Rzecz wprawdzie dziwna - niemało nas mami - Ale zważając szczerze między nami, Po cóż mam wchodzić w tych dziejów przyczynę? Wiem tylko, że jak uchwycę dziewczynę, Której dupiny i cycka odrasta, Kuśka mi staje - obłapiam i basta! Jednakże należy to wiedzieć, że piczy Świat nasz uczony trzy gatunki liczy: "Cybulka, która prawie pępka bliska" - "Smrodka, ta podle dupnego siedliska" - "Trzecia chamajda, czyli też środkowa, Ta ni wprzód idzie, ni się na tył chowa". Pierwszych w krainach południowych dużo; Bardzo północnym rodom drugie służą; Rozsądne Polki trzecich się trzymają, Jednak i niemi nieźle wyrabiają. Prawiczki teraz, w te zepsute czasy, Dzielić wypada na dwie różne klasy: Jedne "czystemi" będą u was zwane, Które ni palcem zostały przetkane, Ni guwernantki jędrnym klitorisem, Ni się łechtały pod czułym Dafnisem; Ani też szpicla, lubego Azorka, Nie znają dotąd wyprawność jęzorka; I w takim stanie niewinność ich cała, Jak kiedy na świat matka je wydała. Drugie, co chociaż nie znają sprężyny, Co na mężatki przerabia dziewczyny, Idąc naprzeciw prawidłom natury, Co tylko schwycą, wpychają do dziury; I nie przestając lubieżnej swawoli Na palcu, kiedy quotidiankę goli, Silą myśl jeszcze, jakie materjały Lepsze być mogą. - To woreczek mały, Gorącą kaszą sprężysto nadziany, To świeca gruba, to burak nadziany, To chustka cienka, gdy się w pytkę złoży, Dzielnie na przemian piździnie chędoży. Te "narcyzkami" nazywać się mają I praw niewiele mężczyznom zadają. Pierwsza zaś "czysta", choć tej bardzo rzadko, Gdy się przytrafi, by ją złupić gładko, Słuchaj młodziku, jak w mądrym sposobie, Ciężkich mozołów można ulżyć sobie! Nasmaruj łojem twój członek stwardniałym Gdyż śliski prędzej wlizie w obwód mały, I bez preludjów ruszaj Panie Bracie! Połóż prawiczkę na dużym warsztacie, Wałek lub czapkę pod dupę się kładzie, Ażeby piczka była na pokładzie. Gdy tego nie masz, połóż dwa kułaki, Gdzie się zazwyczaj pizda tyka sraki. Pączek otwarty sklniąc się czystym sokiem Będzie dla ciebie pomrugiwał okiem. Wtedy o ścianę nogami zaparty, Nie tracąc czasu na dziecinne żarty, Dżgnij go - a dziewka ogłosi cię zuchem, Krzyk i huczny pierd jednym dając duchem. Ci, co nie lubią działać w tym zawodzie, Lub którym duży brzuch jest na przeszkodzie, Siadając biorą na siebie prawiczkę I jakby na pal nadziewają piczkę. Niebezpieczeństwo takie w tem zachodzi, Że jak zbyt nagle kusica ugodzi I przedrze błonę i otworek piczny - Dowód tęgości, ów pierd impetyczny, Może lenistwo ukarać hultaja, Dać kontuzję i okopcić jaja. A co najgorzej, trafia się przypadek. Gdy prostopadle nie przyciska zadek, Że się w bok kuśka zwichnie i nachyli - Wtedy i puszkarz, chociaż się wysili, Wziąwszy po stronie, nie da jej cel prawy. Bo to nie lufka mój Panie łaskawy! Więc z krzywą kuśką musisz potem chodzić, I do niej krzywej dupy wynachodzić. Cała obłapka z dwóch części się składa; Z tych krocie różnych sposobów wypada. Pierwsza część jest ta, w której sama siła Zmysłów początek i koniec sprawiła. W drugiej nie tylko ciało się porusza, Lecz lubieżności używa i dusza. Słowem, bym nie wlazł w czcze rozumowanie, Z którego może wyjść nie byłbym w stanie, Z którego szczerze kpi świata połowa, Bo rozumować moda już nie nowa. Powiem tak krótko: Jeden ma gust taki, Że mu niemiłe wszystkie koperczaki; Lubi wygodnie wypiździć dziewczynę, Nie pytając nigdy o przyczynę, Czy te fawory przez miłosne żądze Sprawione, czyli przez lube pieniądze. Inny zaś twierdzi: By czuć należycie, Trzeba w obłapie postępować skrycie; Kochać się, miewać trudności tysiące, A tak nie zgasną pragnienia gorące. Jeden i drugi może w tem nie błądzi, Bo nie ma prawa, gdzie tylko gust rządzi. Leon powiada, że niema rozkoszy, Jak na dziwce kiedy kto przepłoszy, Wstrzymać tchnienie, czekać wśród ciemnoty, Póki dokończyć nie można roboty. Lub jaka radość w północnej godzinie, Wleźć do pokoju po małej drabinie, Słuchać ze strachem pośrodku jebania, Czyli Argusa nie słychać stąpania. I gdy się ruszy ktokolwiek na schodzie, Jednem skoczeniem być z piętra na spodzie. Tak ostrożność i trochę bojaźni Nibyto żądze powiększa i drażni, Ale być pono lepiej niedrażniony, Jak do się wracać batem przepłoszony. Tłusty zaś Dorant przeciwne ma zdanie: "Nielubię - mówi - nasze wielkie panie; Dupy wystygłe a żądania wiele; Jeszcze całując usta sobie zbielę, Albo też czasem nos różem zczerwienię; I zawsze trzeba zważać na skinienie." To: "Ach mon Ami! jeb mnie na szezlągu; To na kanapie, krześle, to na drągu; Tu źle, tam znowu-m. ciężki na berżerce; To na łożnicy zanadto się wiercę. I choć człek oślą naturę przybiera, Ona się przecie o "niedosyć" spiera. A jebał-że pies te romanse modne! Raz spróbowałem - ale niewygodnie. Na wsi ja wolę, gdy w lesie lub sadzie Jurna dziewica na trawie się kładzie; A ja zwalę się na nią jak na łoże. I ciasną dupę od ucha do chędożę. Ta Dorant wprawdzie nieźle rzecz dowodzi, Jednak lenistwo nadto go uwodzi. Ja także lubię wieśniacze dziewczęta; W nich zdrowie, piękność i natura święta. Ale trudności potrzeba niewiele, Bo kwiat jest już zwiędły, gdy się sam już ściele. W ciemnym przysionku czekałem czasami, Jak na przesmyku, ukryty za drzwiami, I pokojówkę, gdy wyszła przypadkiem, Wiodłem ze sobą, schwyciwszy ukradkiem. "Ej Panie...ej pfe...kto nadejdzie...Panie!" Szepcze, a jednak i chwili nie stanie, Lecz idzie w miejsce upatrzone wprzody, Na jaki murek lub na ciemne schody. Tam gniotąc usty o ścianę opieram, Lekką spódniczkę z koszulką poddzieram... Już me kolana między kolanami... Pieszczę się trochę z ciepłemi udkami, Z małym kędziorkiem, który każdy lubi, Co swą gęstwinkę aż na brzuszku gubi... Nareszcie w krzyżach robię się wypięty, By zamach z dołu potężniej był wzięty... Ach... ach już sunę, już mi jajca dzwonią... I gdy miłośnie jedną chwytam dłonią Cyckę sprężystą, co wesoło buja, Drugą pakuje sterczącego chuja. Żwawo dopycham... wznoszą się westchnienia... Moje rozkoszy - jej zaś głos sumienia. Bo chociaż sama tęgo dupą chwieje, Wciąż woła: "Ej! pfe! ej to się źle dzieje!" Żważajcie-ż teraz wy ludzie zepsuci, Goście wśród miasta z czeluści wyzuci, Jak we wieśniaczce natura jaśnieje, Jak w jebcu biedna woła: "Źle się dzieje". Widzieć się daje najczystsza jej dusza. Mówcież więc, mówcież, czy choć jedna przecie, Czy choć raz jeden dama w waszym świecie, W środku zbyt czułej jebliwej roboty, Dozna cokolwiek sumienia zgryzoty? Nie! - Jeszcze zawsze wierzgając Gniewliwie mówi: "Dopychaj mon Ami!". I tylko wtenczas pewnie "ej pfe!" woła, Gdy ją kto jebać już więcej nie zdoła. Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21Sztuka obłapiania Pieśń III 05.09.08, 22:02 Pieśń III Tu gdzie malarskiej zgromadzenie sztuki, Kosztowne czerpać będziemy nauki; Z uwagą stojąc przed każdym obrazem, Postrzeżmy łatwo złe i dobre razem. Do których żądza ogólna jebania W różne sposoby ród ludzki nakłania. W jak nieprzebrane wynalazki można - Jak często miła i jak często zdrożna - Jakie postawy, jakie skutki sprawia - Wszystko z napisem penzel nam wystawia. Stąd więc zacznijmy.- Widzę Pigmaliona, Własne swe dzieło przyciska do łona... Kładzie się, gniecie nieczułe marmury, I rani pytę wyszukując dziury; Ledwie odpocznie, ledwie się oddali, Wnet z nowym ogniem w zimne uda wali, Które posoką smaruje obfitą. Że zaś ten luby posąg był kobietą. Chociaż kobietą z twardego kamienia. Na szturm kusicy przecie dał znak tchnienia. Już Galatea piękność z czuciem łączy, Żyły się znaczą...krew się po nich sączy... Pierś się porusza...serce równo bije... Wzrok błądzi...słowem...Galatea żyje! Bierze za gały snycerza hultaja I pierwsze słowa wymawia: "To jaja!" Potem cudownie gdy członkami włada, Na pierwszy marmur co jej w rece wpada, Jakby swój rozum wskazując z pospiechem: "To już nie jaja - zawoła - z uśmiechem!" Dalej postrzegam rozmaite wzory, Jak się sprawiają ponure klasztory. Tam samołożnik wrogiem płci niewieści Przeciw naturze męską dupę pieści; Albo ich zgraja razem się weseli, Gdy każdy siebie między dwóch rozdzieli. Tak Ksiądz Prowincjał chędoży Przeora, Przeor Kwestarza, a Kwestarz Lektora, Lektor Laika, Laik zamaszysty Najlepiej dosiadł grzbietu Organisty. Tak jak odyniec z mocnym szumem wzdycha, I Braciszkowi sromotnie dopycha. Braciszek w końcu tnie Zakrystyjana. Chwieje się razem tłuszcza wpół-pijana, I w miarę ruchu dupy Prowincjała Każdego włazi i wyłazi pała. A Ksiądz Predykant przy kuflu z wiśniakiem. Trze resztę flaka gorącym kułakiem. Na drugiej stronie mniszki bojaźliwe Jak mogą sprawę małpują jebliwą. Tu albo godmisz w ich dłoniach się miga, Łechce i na czas mleczne zdroje rzyga, Albo litośnie jedna siostrze drugi Wprawionym palcem wyrządza usługi. Tam przeorysza półtoraczna w zadzie Twardy klitoris między uda kładzie Swej Nowicjantce, co prężeniem ciała Serdecznie-by go nadsztukować chciała; A cztery cycek - że razem - zdziwione Na tę i ową podają się stronę. Siostra Barbara przy wieczornej porze, Gdy pienia głosi za kratą, na chorze, Zwolna jej z tyłu, sunąc od kolana, Podłazi korzeń Księdza Kapelana. Poznała zaraz Śpiewaczka zbyt rada Z jakiego klucza śpiewać jej wypada. Tak więc wyraźnie dupą pokazuje, I "Alegretto" żwawo intonuje; Mocne "Stokato" w trele potem zmienia, A na westchnieniu kończy swoje pienia. Warte uwagi i te mniejsze dzieła. Patrz! jak się kurwa figlarnie wypięła! Żołnierz na straży, oparty na broni, Jak od niechcenia kuśką piczę goni! Szynkarz w piwnicy obłapia gosposię, Dziarski ekonom na świeżym pokosie, Na piecu kucharz opasłego lica, Dragon na siodle, na dyszlu woźnica. Każdy jak może i jak mu wypadnie, Jednak każdemu do twarzy i ładnie. Tutaj widziemy, jak myśliwiec młody Gwałci dziewczynę nadobnej urody; Napróżno krzycząc swoich skarbów broni, Nikt nie usłyszy wśród lasów ustroni. Młodzieniec ręce krępuje rękami, Usta zatyka swojemi ustami, Po bujnej trawie suwa się z nią wkoło, Walczy jak z wężem, aż zapocił czoło. Nareszcie dosiadł; jubka już podnięta, Jednak uciecha jeszcze mu zamknięta. Lecz otóż podle postrzec nam się daje, Co się z dziewczyną na trzwniku staje. Już się nie zżyma - ze siły opada - I drżące uda niechcący rozkłada. Zważając przecie na mdłych jej źrenicach, Na pięknych mocniej zrumienionych licach, Pierwszej rozkoszy czucie się maluje, I jeszcze większe na przyszłość rokuje. Tu zaś w zamtuzie miękkohuj wybladły Wśród nagich kurew trze członek opadły. Jedna go mydli, pienią mu się gały, Druga rózgami ścina zadek cały, Trzecia schwyciwszy upaloną świecę Pcha postyliona w zawiędłą dupnicę; Reszte, przez różne sztuczki i łechtania, Pragną go przywieźć do stanu działania. Lecz choć kuś wstanie, na nic się nie nada, Bo wnet się chwiej i na dół opada. Ach! Otóż dzieło Picciniego ręki! Co za dokładność, co za liczne wdzięki! Jaki rys lekki, jak łagodne cienie, I jakie trafne figur ułożenie! Jest to szczęśliwy Sułtan w swym seraju. Piękne dziewice z różnych części kraju Długim szeregiem dwie zajmują strony. Patrz! zbiór uczuciów w twarzach wyrażony! Oko się iskrzy pod ciężką powieką, Lice rumieńce nie kryją, lecz pieką; Usta ich napół otwarte i drżące Z wzruszonych piersi zioną tchy gorące; Na każdej widać radość i cierpienie, Każda z nich czeka na lube skinienie. Środkiem Bisurman wolnym chodzi krokiem. Chustka w ujęciu bystrem miga okiem; Z szarawarami chuj mu się szamocze, A pełne jajo z radości dygocze. Nareszcie staje...ręka podniesiona... Zadrżały wszystkie...Chustka już rzucona - Jak smolna kłoda do żaren przytknięta. W tej samej chwili ogniem jest objęta, I puszcza strumień skwierczącej żywicy - Tak jędrna psiocha wybranej dziewicy W słodkiej nadziei iskrę swą znachodzi... Tleje i szparę szkarłatną rozwodzi. Malarz ten widok, co nam zmysły drażni, Wolał zostawić mocy wyobraźni. Gdzież bowiem penzel lub pióro określi Mnogie sposoby niewstrzymanej myśli? Lecz dał ciąg dalszy. I w tem malowaniu Sułtan już leży na miękkim posłaniu. Na nim wpół naga Turczynka szczęśliwa Bez odpoczynku białą dupą kiwa; I choć trzy razy słabła i ożyła, Sterczy wciąż jeszcze bisurmańska żyła. Przy tej zabawie ku większej wygodzie Jeden z eunuków stojący na przodzie Fajkę mu trzyma; drugi skrobie w pięty, Trzeci miednicą i szczotką zajęty. Cudny obrazie! malarstwa ozdobo! Cenić i rozstać nie mogę się z tobą. Przyjdzie czas, chociaż wiekiem oddalony, Że w pierwsze miejsce będziesz przeniesiony. Jeno gust dobry ludziom przetrze oczy. Tysiąc kopistów wkoło cię otoczy. Ta duża ściana widzę tylko mieści Znanych nam dawno sposobów czterdzieści. Ale nad wszystkie ten najlepiej wolę, Tęgi Sarmata w pełnej zboża szopie Jebie dziewicę na owsianym snopie. Nie ma tam figli, które świat dziś chwali; Jebie, jak sławnie przodkowie jebali. Jego działanie jak natura czyste - A całą sztuką narzędzie sprężyste. Tobie Młodziku taka moja rada: Tego sposobu trzymać się wypada! Nie zerwiesz krzyżów, nie osłabisz nogi, I jebać będziesz aż w grobowe progi. Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21 Sztuka obłapiania Pieśń IV 05.09.08, 22:03 Pieśń IV O wy najczulsze małżeńskie pieszczoty! O lubieżności ręką dana cnoty! Cóż cię wystawić, cóż ci zrównać może ? - O jaka rozkosz! ubarwione łoże Zająć radośnie przy kochanej żonie.... Tonąć w słodyczach na jej czystym łonie.... Myślą się bawić, że jej posiadanie Jedne dać mogło prawdziwe kochanie. Że nikt na tem kształt dłoni swej nie wspiera, Który niejeden oczami pożera. Ach! czemuż sytość z postacią posępną Później się staje prawie nieodstępną? Czemuż ten zapał niknie i zimnieje, I jak żar w deszczu tylko słabo tleje? Nie nim to zwykle kuś bywa podjęty; Lecz będąc w nałóg powoli wciągnięty, Napół pęcznieje jeno błysną zorze, I przez sen prawie zbitą niwę orze. Jako wódz w sztuce biegły i uczony, Chociaż ponurą nocą otoczony, Byle dowiedzieć zdołał się nazwiska Jednego punktu swego stanowiska, Wie, jak pagórków, jak lasów daleki, Gdzie drogi, ścieżki, gdzie brodziste rzeki - Tak mąż pracowity przebudzon w łożnicy, Gdy rękę kładzie na swej połowicy, Wie, gdzie ma znaleźć piersi natłoczone, W jaką do gaju obrócić się stronę; Wszędzie na pewne wiedzie swoje kroki, A wie najlepiej, jak wąwóz głęboki. Lecz ten, co wdzięków zakrytych pomrokiem Nie zna i przebiec nie jest w stanie okiem, Ten nie gromadzi uczuciów przyjemnych, Pytając o nie powabów tajemnych Dłonią, co sunie po pulchnym okroju Wśród pojącego zmysłów niepokoju. Czasem ją zwolna między piersi mieści, Albo spuszczając z półkręgiem się pieści, Nawet ciekawie schodzi na kolana.... Głaszcze, powraca gdzie strona nieznana, I na ostatku w rozczulenia porze Kładzie się spocząć na ciepłym kędziorze. A wyobraźnia stokrotnego czoła Tworzy mu piękność, jakiej pragnąć zdoła. Gdy jednostajność przykrzy nam się wszędzie, Niechaj odmiana godłem naszem będzie! Ona rozkosze niezliczne nam poda; Ale przy tejże niech stanie wygoda. Nie idź się starać, by w długich zachodach Wyrznąć panienkę na ciemnych gdzie schodach, Przyczem do domów wsuwając się skrycie, Można po grzbiecie dostać należycie. Nie idź po dachach do cudzej małżonki, Gdzie w chłodne nocy zimne wnosisz członki, Gdzie męża postać, gorsza od upiora, Zawsze nie w miejscu pokazać się skora. Pełna goryczy, zazdrości i gniewu Trwoży cię nawet wśród rozkosz wylewu. Ale w pewności, bez zgiełku, obawy, Używaj słodkiej jebucznej zabawy. I illuzyja, bóstwo dobrotliwe, Niech swemi kwiaty przeplata prawdziwe; Gdy nagość rzeczy nie nęci nas szczerze, Ona niech wtedy miejsce jej zabierze. Lecz może, żebyś pamiętać chciał rady, Zaraz cudzemi wesprę je przykłady. Zważaj, jak Wacław prawym idąc torem Staje się wszystkim doskonałym wzorem W ciągłym traktacie z przemyślną Szaicho; Ona dostarcza, on wygala cicho Dziewczęta młode lub z konwiktu wzięte, Lub w pańskim domu na służbę przyjęte; Lub też wiesniaczki wabiącej urody, Co w miasto noszą mleko lub jagody. Taką dziewczynkę wieczór pokryjomu Wierna służąca wprowadza do domu. Wnet ciepła kąpiel odświeża jej wdzięki.... Włosy się trefią od fryzjera ręki.... Wodki pachnące, przemysłu dar rzadki, Piczkę ściskają i wzmacniają zadki. A po gorącym i miłym napoju, Z prawdziwą żądzą idzie do pokoju, Gdzie co węch łechce, co tylko zmysł bawi, Wszystko na wybór wzrokowi się stawi. Dosyć tam wstąpić, a człek mimowolnie Najspokojniejszy pomyśli swawolnie: "Cóż się z dziewicą w łożnicy tam dzieje?" - Wygląda, pała, trzęsie się i zieje. Niechaj więc jeszcze niecierpliwie czeka, My na Wacława spojrzyjmy z daleka. Ten od wieczerzy wykwintnej zaczyna, Kończy zaś wety na butlu węgrzyna. Potem się zbliża skrycie do świątyni, Gdzie go wygląda pieszczotów bogini. Wsuwa się w łoże i osłonę zdziera.... Miłe na wdzięki tysiączne poziera.... Po toku ciała zwolna ręką błądzi.... Tutaj załechce, a tam ogień zrządzi. Prosi dziewczyna drżąca z rozpalenia, By skończył, by chciał zgasić jej płomienia; I białą dłonią chwyta dziryt twardy, Który nieczuły potrząsa szczyt hardy. A gdy palcami objąć go nie zdoła, Znowu o litość na Wacława woła. On na to głuchy, bardziej ją rozpala, Niby zaczyna i wnet się oddala; Trzy razy tęgo przyłożona kucha, Trzy razy nagle odjeta od brzucha, W końcu, gdy widzi żądze w samej mierze, Głaszcze....spogląda, do jebca się bierze.... Wznosi jej nogi, kładzie na swe ramię, Wymierza chuja....i wstrzymuje w bramie. Lecz spodnia dupa sama się przytyka I po cynadry całego połyka. W wolnem wzruszeniu przerywanie sapią, Jajca z tętentem o półdupce chlapią, A natężonych biódr silnym zaporem Przytkany kędzior splata się z kędziorem. Rozchwiane ciało tylko co się miga, Brzuch dupę, dupa brzuch bez przerwy ściga. On jeśli cofnie, tem mocniej dopycha, Ona wypięta wierci się i wzdycha. I już dwa razy jak zmiękła natłokiem Jędrna macica zarzygała sokiem, Gdy dzielny jebur przez miłe łechtanie Poznał, że bliskie miłości wylanie. Wtenczas, o Sztuko! niebios drogi darze! Jakże cię uczcić pieniem się odważę! I czyż wystarczy chęci mojej zbytek Kreślić twą wielkość, dobroć i pożytek? Wtenczas, słuchajcie.....jak nieczuła skała Huja zatrzymał, aż picza zadrżała - Tak odpoczywa, w uważaniu czeka, Słucha, jak sapor nazad w jajca ścieka. A gdy już czuje nadeszłe ochłody, Na nowo idzie w jebliwe zawody; Twardo piłuje, aż pod serce łechce, Wtedy zaś staje, kiedy mu się zechce, Woli podległy, ale nie potrzebie, Godzinę całą albo więcej jebie. Nareszcie widząc, że się już morduje, Rusza, dopiera, drży i deszarżuje. Młodzieńcze! twój kuś na ten obraz miły Dżarso powstaje wśród niezgniętej siły. Oby ci zawsze dotrzymywał wiernie! Obyś rwał kwiaty, nie znając co ciernie! A gdy osiągniesz wieniec znakomity, W tem z prac moich wezmę plon obfity. Może prawidła ode mnie rzucone, Kto inny lepiej przez pienia uczone Nauczyć zdoła, obszerniej oznaczy, I z przyjmnością jaśniej wytłumaczy. Mnie jednak, choć-em słabym wierszem kreślił, Chwała zostanie, żem o dobrem myślił. Teraz, gdy ta myśl obu nas przejęła..... Chodźmy obłapiać na skończenie dzieła! Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Ballada o Viagrze 05.09.08, 22:06 Ballada o Viagrze Słuchajcie ludziska Zaśpiewam Wam balladę Kupił Viagrę dziadek Taki był przypadek Przybiega z apteki Lachą drzwi otwiera Babka przerażona Na niego spoziera Coś ty stary zrobił Że ci stoi kuśka Nie ma czasu gadać Chodź babo do łóżka Jęczy dziadek, stęka Dymać już nie może A tu kuśka stoi Mój ty Panie Boże Babka rozpalona Jęków nie chce słuchać Biednemu dziadkowi Dalej każe ruchać Mówi dziadek babce Rady mej posłuchaj Ja się znak położę Ty się sama ruchaj Tak sobie używała Aż gorączka spadła Babka wykończona Koło dziadka padła Dziadek wstał z tapczanu Złapał w biegu gatki I pędem poleciał Dymać do sąsiadki Siadła na tapczanie Załamana babka Przez tę całą Viagrę Wnet pochowam dziadka Patrzy w okno babka Pies to czy niedźwiadek A to od sąsiadki Wlecze się jej dziadek Stanęła w drzwiach babka Viagrę mu zabrała Dymał będziesz wtedy Gdy ja będę chciała Clinton z Ameryki Viagrę nam tę przysłał Aby o swej biedzie W Polsce nikt nie myślał Cwaniak z tego Billa Cygaro ma zdrowe Gdyby chciał, to mógłby Wydymać i krowę Z tej ballady morał wnet wynika taki Będzie w Polsce biednie Lecz będą dzieciaki Przyszłość to narodu Lecz żyć nie ma za co Nasi pracodawcy Nam chujowo płacą Wielebny z ambony Już zaciera ręce Chrztów w Polsce przybędzie Poza tym nic więcej Wpierw z aborcją walkę W Polsce prowadzili Teraz Viagrę dali Byśmy się mnożyli Biedny Polak, biedny Z biedą się boryka Wpierw go dymał ruski Teraz Ameryka Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Ballada o Viagrze II 18.09.08, 08:59 BALLADA O VIAGRZE II Z tabletką Viagry w kieszeni, Zaraz ci się życie zmieni. Myśl tę wciąż powtarzaj w koło: Z Viagrą żyje się wesoło! Kto raz Viagry popróbuje, Ten do końca (życia) ją stosuje. Według ziemskich prawideł, To Viagra doda ci skrzydeł. Viagry tableteczka mała Po to jest by sprawa stała. Viagrę kto codziennie łyka, Ten bez przerwy panny bzyka. Stosuj Viagrę miły bracie, A dziewczyny wejdą na cię. Viagra da ci tyle mocy, Że nie zmrużysz oka w nocy. Nawet jeśli jesteś stary, Viagra też ci doda pary. Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Ciekawska Hania 07.09.08, 16:17 Ciekawska Hania Podejrzała Hania ciocię Przez maleńką dziurkę w płocie Jak w ogródku baraszkuje Ze swym mężem - czyli wujem... On ją sadzał, kładł i zwijał I nadziewał ją na kija... Gdy skończyli - z dużej pały Został tylko kijek mały... Pomyślała więc Hanusia: Wujek sztuczkę zrobić musiał! (Bo dla dziecka to dylemat: że coś jest i nagle... nie ma!) Gdy spytała o to ciocię, Ta znalazła się w kłopocie... A więc duka: "Twój wujaszek Ma wspaniały cud-kijaszek... Gdy go głaszczesz, ściskacz, liżesz - To on rośnie ...grubiej, wyżej, Twardy robi się, wydłuża I powstaje pała duża. Potem tryśnie mleczkiem białym I się robi znowu mały..." Hania w rączki zaklaskała! "Też pogłaskać bym go chciała I pościskać go troszeczkę, Żeby wstał i trysną mleczkiem!" Ciotka aż jęknęła głucho I krzyknęła: "Ty świntucho!" I tak w tyłek ją przylała, Aż się Hania rozpłakała... Ta zaś sobie rzekła: "Ciotka - To kompletna jest idiotka!" Tak jest, gdy się głupstwa plecie, Zamiast uświadomić dziecię! Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Jas i Malgosia 07.09.08, 16:18 Jas i Malgosia Raz Jaś przyszedł do Małgosi i w te słowa grzecznie prosi: "Nadstaw pupę moja miła, bo Ci cipka będzie gniła. Daj polizać swoją szparkę, będę gryzł ją jak tę skwarkę." Małgoś lekko zawstydzona, jest już lekko napalona. Pomalutku nóżki ściska. Już Małgosia by mu dała, lecz Jasowi zwiędła pała. Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Jasio i Malgosia 07.09.08, 16:20 Jasio i malgosia Siedzi Jasio na Małgosi za cipę ją tarmosi, och Jasieńsku kochaniutki twój kutasek jest za krótki. Ja nie będę cię bzykała póki ci nie stanie pała! Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21 18.09.08, 09:01 www.sebastian-gritsch.de/l33t_p0rn.htm Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-SEX - LOKOMOTYWA 18.09.08, 19:30 SEX - LOKOMOTYWA Słuchaj dzieweczko! - Ona nie słucha. Przesunął więc rękę od piersi do brzucha... Buch! Jak gorąco! Uf! Jak gorąco! Ty żeś to w nocy? Ty żeś Jasieńku? Jam twa najdroższa! Więc wchodź pomaleńku!... I wszedł w nią powoli, jak żółw ociężale Ruszył - dwa razy - wolniutko, ospale. Szarpnęła się trochę, przyciągnął z mozołem, Nogami się zaparł o krzesło za stołem, I teraz przyspieszył, i gna coraz prędzej, I dudni i stuka, łomoce i pędzi. A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost! (klęczała wygięta w pozycji "na most") A on w tę szparę, w ten tunel, w ten las, I spieszy się, spieszy by zdążyć na czas. Aż łóżko turkocze, i krzesło też stuka, A Jasiu ją puka, puka i puka. Tak gładko, tak lekko, tak calem za cal, Wyjmował i wkładał ten narząd jak stal. A ona spocona, zziajana, zdyszana, Legła na plecach, uniosła kolana, Zdziwiona tym wszystkim, co się z nią dzieje Pyta się Jaśka, pyta i śmieje; A skądże, a jakże, a czemu tak gnasz!? A co to, a co to, a co to mi pchasz!? Że wali, że pędzi, że bucha buch buch!! Ach jakże, ach jakże ja lubię ten ruch! I gna ją, i pcha ją i akcje swą toczy, I tłoczy ją Jasiu uroczy, ją tłoczy. Nagle - świst! Nagle - gwizd! Buchnęło - Buch! I stanął już ruch. Oj gdzie mi zniknąłeś! Chcę jeszcze Jasieńku! Próbuje go znaleźć ręką po ciemku. A on już bez ducha, mały, skulony, śpi nieboraczek, choć akt nie skończony. Więc strzela biedna wokoło oczyma, Dziwi się temu, co w ręce swej trzyma. I płacze, narzeka na los swój niewieści, I w końcu się sama ze sobą pieści. A Jasiu? Znał prawdy nieznane dla ludu. Przeczytał Wisłocką, chciał teraz cudu. Sądził, że starczy ta szybkość, ten ruch, Technika, pozycja i owo "buch buch". By żonę rozpalić do ognia białości. A ona pragnęła też innej miłości. Miłości zawartej w spojrzenia iskierce, Więc Jasiu - prócz kuśki - miej także i serce! Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21 19.09.08, 09:17 truchcyk.wrzuta.pl/audio/14P9L6HVsm/murzynek_bambo Odpowiedz Link
madohora Re: Dozwolone od lat 21 19.09.08, 11:03 Ja to za młoda jestem na takie wierszyki ,, Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21 19.09.08, 11:19 Czytej za mlodu Przydo Ci sie na starsze lata Odpowiedz Link
madohora Re: Dozwolone od lat 21 18.10.16, 20:53 Rozmowa na pierwszej randce: - Masz jakieś nałogi? - Nie... - A jakieś hobby? - Lubię rośliny. - O a jakie ? - Chmiel, tytoń, konopie. Odpowiedz Link
madohora Re:Bajki 04.11.08, 18:05 Taki mi problem w głowie dziś staje Czy Kopciuszek tyż mioł szwaje? Odpowiedz Link
madohora Re:Bajki 04.11.08, 18:06 Myślę sobie czy Księżniczka na ziarnku Grochu Też puszczała bąki tak po trochu? Odpowiedz Link
madohora Re:Bajki 04.11.08, 18:07 Czy Czerwony Kapturek uwiódł wilka Czy to była tylko zapomnienia chwilka? Odpowiedz Link
madohora Re: Dozwolone od lat 21 04.11.08, 18:08 Siedmiu Krasnoludków Królewna Śnieżka miała Czy z wszystkimi naraz czasem się kochała? Odpowiedz Link
madohora Re: Dozwolone od lat 21 04.11.08, 18:09 Czy Śpiąca Królewna gdy nadchodziła wieczorna pora Używała na baterie wibratora? Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 22:55 Domyslanka Waska sciezka przez ogródek za....... krasnoludek Dokad idziesz mój malutki Na meline szukac wódki Koñ go skopal byk go zj...... Nikt biedaka nie pogrzebal Wiatr mu nawial lisci kupe spij biedaku ch..... ci w d...... Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 22:56 Domyslanka Poprzez laki poprzez pola idzie sobie Ala, Ola A za nimi cala klasa Ciagnie Asa za K........ Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 22:57 Domyslanka Do biedronki przyszedl mis W okieneczko pyc, pyc, pyc Na to rzecze mu biedronka Wy........ dzis mam baka Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 22:59 Domyslanka Uje.....a misia pszczola O ty k..... misiu wola Za te mêki za te bule Roz........... wszystkie ule Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 22:59 Domyslanka Uje....a misia osa O ty ku..... zlotowlosa za te bable na mym, nosie czekaj ku..... pokaz no sie Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 23:00 Domyslanka Idzie pajak po futrynie dokad idziesz sk......... Bo tam w kacie lezy mucha Wlasnie idê ja wy....... Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 23:00 Domyslanka Przez ogródki i trawniki zap........ myszka Miki za nia Donald glosno sapie Czekaj k..... ja ciê zlapie Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 23:01 Domyslanka Idzie chrabaszcz po podlodze nie przepusci ni stonodze A jak spotka karalucha Karalucha tez wy........ Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Domyslanka 28.11.08, 23:02 Domyslanka Raz ugryzla misia pszczola - o ty ku*** - misio wola - za te meki za te bóle rozpier*** wszystkie ule! rozpier*** plastry miodu niech te dziw** wyzdychaja z glodu! Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Szefow dzielimy na 28.11.08, 23:04 Szefów dzielimy na 5 grup: 1. Pedalów. 2. Superpedalów. 3. Antypedalów. 4. Pedalów-magików. 5. Pedalów-pirotechników. Dlaczego ? Szef pedal mówi: "Ja Cie Kowalski wypierdole..." Szef superpedal mówi: "Ja Was wszystkich wypierdole". Szef antypedal mówi: "Ja sie Kowalski z Toba pierdolic nie bede!" Szef pedal-magik mówi: "Ja Cie Kowalski tak wypierdole, ze ty nawet nie zauwazysz kiedy" Szef pedal-pirotechnik mówi: "Ja Cie Kowalski wypierdole z hukiem". P.S. Jest jeszcze Szef pedal-McGyver: "Ja Was Kowalski wypierdole ! w kosmos golymi rekami..." Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Spowiedz 28.11.08, 23:06 Spowiedz Raz u ksiedza bernardyna,chlopiec spowiedz swa zaczyna. Chlopiec: Prosze ksiedza,calowalem sie z dziewczyna. Ksiadz: Alez chlopcze to rozpusta calowales dziewcze w usta? Chlopiec: Troche nizej prosze ksiedza. Ksiadz: Alez chlopcze nie przezyje calowales dziewcze w szyje? Chlopiec: Troche nizej prosze ksiedza. Ksiadz: Alez chlopcze co za gust,calowales dziewcze w biust? Chlopiec: Troche nizej prosze ksiedza. Ksiadz: Alez chlopcze,to wystepek,calowales dziewcze w pepek? Chlopiec: Troche nizej prosze ksiedza. Ksiadz: Alez chlopcze,to obluda calowales dziewcze w uda? Chlopiec: Troche nizej prosze ksiedza. Ksiadz: Idz spier**laj bo ci gwizdne!!!Calowales dziewcze w piz**. Idz spier**laj dowidzenia! Ja ci nie dam rozgrzeszenia. Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Rymowanka z.... 28.11.08, 23:11 Rymowanka z ... Gdzies w Wenecji na gondoli jedna para siê... kolysze i zaklóca nocna ciszê. Na kamieniu siedzi glizda mówi, ze ja boli... glowa bo to strefa atomowa. Przez las ida dwa zbóje, wisza im do kolan... miecze bo to bylo sredniowiecze. Przed bocianem leci mucha, bocian zaraz ja... wyprzedzi bo ja 3 godziny sledzi. Leci bocian borem lasem, wymachuje swym... ogonem przywolujac swoja zonê. Ja nie wiem, o czym ty myslalas jak to czytalas Odpowiedz Link
jurek-de1 Re: Dozwolone od lat 21-Oda do wojny 28.11.08, 23:29 Oda do wojny Nam strzelac nie kazano. Wstapilem na dzialo, Spojrzalem na pole O ja pierdole. Saska kepa zielenieje Tañcza kurwy i zlodzieje Milionerzy i gangsterzy Prostytutki i rozwódki Kurwa palto ma rozdarte Pantofelki chuja warte Przyszedl rycerz w pieknej szacie Kazal wszystkim sciagnac gacie A jak ktos nie sciagnie gaci To mu chuja utna kaci Wnet ksiezniczka tam sie zjawia I sekrety im objawia Jak pierdolic na stojaco By nie bylo za goraco Zaraz to na niej spróbowal ten Skurwysyn co sie schowal Publicznie ksiezniczke jebie Bo to bylo dzis w potrzebie Ksiaze widzi zamieszanie A ze mile mu jebanie Mówi dziwce - kurwo stara Ja wyrucham cie tu zaraz Pod publiczne to jebanie Ksiadz odprawia swe kazanie Nie pierdolta sie ludziska Bo sie z zalu serce sciska Ksiadz do nieba modly wznosi By przestali chce ich prosic Az tu jakas kurwa stara Ksiedzu obciagac sie stara Taka kurwa nie popusci I wytrzyma az sie spusci Gdzies tam w rogu kosciuszkowiec Tez pierdolil, bo byl wdowiec Nie zdradza nieboszczki zony Bo zalozyl trzy kondony Lecz tak szybko ruszal malym ze kondony popêkaly A miliarder w piêknym gescie sciagnal majtki swe w protescie Widzac kat te machinacje Ucial chuja i mial racje Bo za forsê nie jebanie Lepiej darmo siê dostanie Gangster choc ma forsy kupê Woli darmo jebac w dupê Zlodziej z okazji korzysta Ciagle kradnie w rytmie twista Sciagnal kurwie z cycków stanik Choc by sama dala za nic Ksiêdzu habit podpierdolil Gdy siê ten spokojnie golil Lecz gdy spojrzal on na zbója Ucial se z wrazenia chuja Saska kêpa zielenieje Patrzcie ludzie co siê dzieje Tam rozwódka siê pierdoli Sto numerów i nie boli Bo ma pizdê jak kapelusz Na raz potrzebuje wielu Wiêc ja piêciu na raz sciska Wklada flaszkê do pizdziska I dopiero z flaszki boku Wklada chuja jej do kroku W innym kacie jakas kurwa Ciagla chuja az siê urwal Teraz flakiem siê brandzluje Bo to lepiej jej smakuje, Patrzê na to wszystko z góry Czarne nadplywaja chmury Od pioruna blaskiem bilo I jebanie siê skoñczylo Teraz leza tylko trupy W jasnym sloñcu lsnia im dupy. Odpowiedz Link