madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 12:58 zamknięty Kiedy naraz zacznie chodzić Chłopców dwóch lub trzech, To pamiętaj: wszystkich zwodzić Jest. to wielki grzech! W jednym utoń całą duszą, Będzie-ć szczerze rad. A i tamci przyznać muszą: To dziewczyna chwat! Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 13:00 zamknięty III. Trzecia rada: "Ma filutko, Buzi ani raz!" Choćby klękał, ty mów krótko: "Przyjdzie wkrótce czas"! Bo to widzisz, gdy scałować Dasz mu wszystko z lic, To po ślubie już smakować... Nie będzie mu nic... Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 13:03 zamknięty IV. W gronie swoich koleżanek Przesady się chroń. I się nie chwal: "Mój kochanek Wpadłby dla mnie w toń" Bo nuż w chłopcu myśl powstanie: "Dowieść tego trza" I jak kamień w oceanie.... Zręcznie nura da? Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 13:04 zamknięty V. Gdy zaś luby jest w twej chatce, Takich mów się strzeż, Że na przykład o sąsiadce Coś brzydkiego wiesz. Bo jak chłopiec raz pomyśli, Że masz język zły, To wnet palnie: ..Kaci świśli, Takaś ta i ty!..." Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 13:06 zamknięty VI. A już zwłaszcza niech Bóg broni, Byś wpadała w śmiech, Ze na przykład panna Toni Chłopców ma aż trzech. Bo pamiętaj na lamenty Chłopcy czuli są! Nuż twój luby żalem tknięty... Ożeni się z nią? Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 13:52 zamknięty VII. Siódma rada, bardzo ważna: Cmoknij mamę w twarz, Niech nie głosi, żeś posażna, Jeźli . .. figę masz. Bo nuż czerpał z wiedzy studni Twój przemądry Stach? Zaraz zmędrzy: Gdzie w głos dudni Tam pusto, aż strach! . . . Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 13:53 zamknięty VIII. Ósma rada, moja droga, Płynie już, jak z nut: Staraj-że. się, gdyś uboga, Choć o posag cnót. Bo gdy nawet w sercu zgoła Będzie puste dno, O bądź pewna, do kościoła Nie zaciągniesz go!... Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 13:54 zamknięty IX. Punkt dziewiąty: Gdyś spełniła Wszystko, jak ma być, Możesz śmiało, moja miła, Ślubną suknię szyć. A tu przyjm już, co ,mam w sercu, I co daję-ć rad: Bądź uroczą na kobiercu, Jak wiosenny kwiat! Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 13:56 zamknięty X. Za te rady, z których wiele Do serca ci wpadnie, Mam nadzieję, na wesele Zaprosisz i mnie. Za to mów wam moc namłócę Na temat ..Kochanie". A do uszka czasem rzucę Słówko o bocianie... Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 13:58 zamknięty Pieniądz fałszywy długo ludzi zwodził, Razem z dwudziesto-markówkami chodził; . , Stąd nabrał pychy bez miary, Za nic miał wszystkie talary. Mijał z pogardą, nie wyrzekłszy słówka, Gdy go poczciwa witała złotówka. Wtem raz się jakiemś zdarzeniem, Spotkał z probierczym kamieniem. Jedno potarcie, wnet się rzecz odkryła, Ze pod pozłotą miedź była. Tak niejeden patryota, Którego mowy są znane; Kiedy się starta pozłota. Pokazał czoło miedziane. Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 14:12 zamknięty Ojciec zadłużonych Trzy razy termin upłynął skrzydlaty, Odkąd nie mogłem płacić dłużnej raty; Ogromne sumy roztrwoniła żoną, Prócz tego długi u żydów i w banku, Cała majętność dzisiaj zadłużona I w myślach widzę się w owym poranku, Kiedy się znajdę w położeniu takiem, Ze się obudzę zupełnym żebrakiem. O niewiadoma to troska nikomu, Jaka się w sercu mojem dziś zamyka... Powracam na wieś, do mojego domu, Wszystko dokoła wyszydza, wytyka, Odwieczne lipy będą mię pytały: Starcze, a gdzie twych ojców kapitały? A ja im powiem: Za przykładem matki Własne mię moje zrujnowały dziatki. Była to dla mnie piekielna godzina, Ilekroć wspomnę o niej, już nie zasnę, Gdy żyd mi weksel prezentował syna, Na nim ujrzałem nazwisko swe własne! Syn mój zbrodniczym uniesiony szalem Sfałszował weksel, ja nie podpisałem. W dniu tym pamiętnym, tak pełnym boleści Złożyć musiałem tysięcy... czterdzieści, Mało to było dla mej biednej głowy; Młodszy zaciągnął syn dług honorowy, Za to grożono wykluczeniem z armii. Boże mój, za co zsyłasz tyle kar mi? Nazwiska splamić nie chcę naturalnie. Zapłacić muszę, lub w łeb sobie palnie, Zaraz nazajutrz, acz pełen boleści, Złożyć musiałem tysięcy czterdzieści. Ach! nie wiesz, ile wycierpiałem, Janku, Gdy podpis ugrzązł w hipotecznym banku, Zrazu myślałem, że się na tem skończy, Lecz los mię ścigał, jak gdyby list gończy. Zgłosił się lichwiarz, co żonie na słówko Wierzył i zawsze jej służył gotówką. Niechaj mu tego Pan Bóg nie pamięta, Podwójną sumę pobrał za procenta! Widzisz ten papier modrego koloru? Jednakowego on zawsze waloru, Zawsze jednaki drukowaną treścią, Jednaki twarzą spokojną niewieścią; A mnie się wówczas zdało, nie wiem czemu, Ze banknot jeden nie równy drugiemu, Choć sam niewinnym marnotrawstwa grzechu. Twarz zda się krzywić w szyderczym uśmiechu. Powrócił! Lichwiarz powrócił wydzierca! Ale mię znalazł bez łez i bez serca. Obojętnego już na długi świeże I mówiącego: Niech żyd wszystko bierze. Weksel ujrzałem, ludzie czy pojmiecie? Córeczka moja, ukochane dziecię, Potrzebowała pieniędzy na stroje I zaciągnęła dług na imię moje. Bez mojej wiedzy, na swą własną rękę Nie wiedząc, jaką sprawi ojcu mękę. Wreszcie zbudziłem się w owym poranku, Gdy pierwszy protest nadszedł do mnie z banku Choć list pisany w tonie nader grzecznym, Tak mi się wydał jakoś niebezpiecznym, I tak przeklętym swoją zimną racyą, I egzekucyą, groźny licytacyą, Że byłem równy tym, co ogarnięci Chwilowym szałem, stoją bez pamięci, I Tej samej jeszcze odjechałem nocy Szukać w stolicy ratunku, pomocy. W mieście najgorszy cios mię miał uderzyć. Ludzie! Czy wy mi możecie uwierzyć? Gdy do mnie każdy swe pretensye rości, Do właściciela dwóch szlacheckich włości, Dzieciom na imię me dali majątek. Mnie nikt pożyczyć nie chciał trzech dziesiątek! Wracam bez grosza przy duszy i na to, By w domu pustkę zastać lodowatą, Gdyż opuściły mię żona i córka. Samotny siedzę u próżnego biurka, Wtem patrzę - na dnie lśni się jakieś złoto! Serce zabiło nadziejną tęsknotą, Twarz od wzruszenia pobladła, jak płótno. Ach nie! Nie były to złote korony, Lecz zapomniane z preferansa sztony. Spostrzegłem błąd swój i było mi smutno! Przyszli okrutni i wszystko mi wzięli Ledwie mi trochę zostało z pościeli. Po egzekucyi wpadła do mnie zgraja Sług po zapłatę pod wodzą lokaja. Oddałem, niby psom zgłodniałym, kości - Resztkę ubrania, resztkę ruchomości, I Sam zaś puściłem się w drogę - o sromoto! W jednym surducie - bez grosza - piechotą. Aleksander Wagner Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 14:13 zamknięty Chór gołych Co najwięcej w życiu boli? Co zamienia je w mozoły! To, żem goły! żeś ty goły! Ona goła i on goły! Że i oni także goli! Pan Bóg stworzył nam anioły Na osłodę gorzkiej doli, Lecz cóż z tego? człowiek goły, Jest skazany na mozoły - I stąd to nas serce boli. Bom ja goły, boś ty goły Ona goła i on goły! Myśmy goli! wyście goli, Bo i oni także goli! Niech to poświadczą mi woły, Ze gwałt własnej czynię woli; Żeniłbym się, alem goły, I o to też serce boli, Bom ja goły, boś ty goły, Ona goła i on goły, Myśmy goli! wyście goli No, i oni także goli! Kl. Junosza Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 14:34 zamknięty Chłopek ci ja chłopek W karczmie dobrze łykam, Koń na dworze w zęby dzwóni A ja w szynku brykam. Kto wie, ilem winien? Niech to żyd rachuje; J a o kredyt, on o pieniądz Niech się tam turbuje. Mam chatkę bez dachu, Pół pustej stodoły, Krowę wzięli, woły zdechły, Spichrz próżny, jam goły. Kobieta marudzi Dzieciaczyska beczą, Dobry trunek na frasunek, Niech tam sobie skrzeczą. Coś bają o biędzie. Ksiądz sumienie wzrusza; Mniejsza o to, lej tu żydzie, Hulaj sobie dusza! Hulaj sobie duszo, Póki w gardło idzie, Raz człek żyje i raz gnije Pisz na belce żydzie. Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 14:39 zamknięty Och dziewczyna, och jedyna, Pięknością swych lic - Przykuwała; lecz nie miała W kieszeni... nic... nic... Ody ujrzałem, pokochałem - Pokochałem ją: Sercem calem! i wyznałem Miłość. .. miłość mą! "Co posiadam - wszystko składam", Rzekłem "u twych stóp". Raczka spiekła i wyrzekła: ..Kiedy będzie ślub?" Ślub? - a prawda! . .. Więc ja z czoła Starłem mego pot; Nic nie rzekłem i uciekłem - Tak milczkiem - jak kot. Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 16:29 zamknięty Koniec pijaka Łyknął, krzyknął, Przewrócił oczyma, Jużci go niema. Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 16:33 zamknięty Mój woreczku, Kochaneczku, Jam jest dłużny, A tyś próżny. Już mnie twa łaska więcej nie wspomoże, Ruszaj zatem w świat nieboże; A gdy trafisz w dom bogaty, Stań się pełny i pękaty. A z takim plonem, duszyczko kochana, Powracaj do twego pana. Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 04.03.15, 17:26 zamknięty Wracam cięty do domu, Chcę przyśpieszyć kroku - Potykam się, przewracam, I leżę w rynsztoku! Leżąc, myślę, świat głupi, Przewrotny. zepsuty - Łotry mają karety, Ja dziurawe buty! Wszyscy gardzą pijakiem, Krzyczą na opoi -. A jednakże świat cały, Na pijakach stoi! Handel, przemysł, rolnictwo, Kunszt. postęp potrosze "Rozwiiają się, kwitną - Za pijaków grosze. Wódka państwu przynosi Pół miliarda w złocie! My to wszystko płacimy, My, co leżym w błocie. Stój więc głupi narodzie! Podnieś mnie z szacunkiem, Świat zginąłby z kretesem, Gdybym gardził trunkiem! Link
madohora Re: Toasty świąteczne sprzed stu lat - zebrane w 28.05.15, 22:46 zamknięty Wypijmy za Chudów Miasto cudów Link