Od piątku wieczora śledzę artykuły dotyczące maltretowanych koni w Prądzewie
koło Łęczycy. Z wiadomych powodów nie mogę przejść obok takich spraw obojętnie.
Prawdą jest, że jeżeli w tej stajni pracowała tylko jedna osoba i to
doświadczona i silna, fizycznie nie była w stanie oporządzić takiej ilości koni
Nie wiem co to za człowiek, który pozwolił na coś takiego (zarówno właściciel
jak i stajenny)?