Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie mogę

24.08.09, 23:40
zamknięty
Od piątku wieczora śledzę artykuły dotyczące maltretowanych koni w Prądzewie
koło Łęczycy. Z wiadomych powodów nie mogę przejść obok takich spraw obojętnie.
Prawdą jest, że jeżeli w tej stajni pracowała tylko jedna osoba i to
doświadczona i silna, fizycznie nie była w stanie oporządzić takiej ilości konisad
Nie wiem co to za człowiek, który pozwolił na coś takiego (zarówno właściciel
jak i stajenny)?
    • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 24.08.09, 23:50
      zamknięty
      Maltretowane konie u szefa radia Parada

      2009-08-22 07:12,

      10 poranionych i skrajnie wycieńczonych arabów zabrało Pogotowie i Straż dla
      Zwierząt z posiadłości w Prądzewie koło Łęczycy. Konie "hoduje" tam Krzysztof
      Kubasiewicz, łódzki polityk, biznesmen i szef lokalnego Radia Parada. - Horror -
      mówi Grzegorz Bielawski z Pogotowia i Straży dla Zwierząt w Trzciance. - 10 koni
      trzeba było zabrać natychmiast. Kolejne też powinniśmy wziąć, tylko nie mamy na
      razie gdzie ich umieścić. Zwierzęta od wielu miesięcy żyły w półmetrowych
      stertach odchodów, bez ściółki. W najgorszym stanie było kilka źrebaków, którym
      w skórę wrastały kantary. Skóra gniła, ropiała. Konie były wychudzone. Za każdym
      razem, gdy przeżuwały siano, odczuwały straszny ból i cierpiały niewyobrażalnie
      - opowiada Krystyna Kukawska, inspektor Pogotowia i Straży dla Zwierząt w Trzciance.


      Jadwiga Kowalczyk Wiadomości 24


      wyborcza.pl/1,75248,6952807,Maltretowane_konie_u_szefa_radia_Parada.html
    • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 25.08.09, 00:07
      zamknięty
      Maltretowane konie u szefa radia Parada
      Marcin Masłowski 2009-08-21, ostatnia aktualizacja 2009-08-21 21:21

      10 poranionych i skrajnie wycieńczonych arabów zabrało Pogotowie i Straż dla
      Zwierząt z posiadłości w Prądzewie koło Łęczycy. Konie "hoduje" tam Krzysztof
      Kubasiewicz, łódzki polityk, biznesmen i szef lokalnego Radia Parada
      Krzysztof Kubasiewicz to były radny wojewódzki z listy SLD. Kandydował bez
      powodzenia do parlamentu z Samoobrony. Łódzki biznesmen i szef lokalnego Radia
      Parada. Z wykształcenia lekarz.

      Siedem lat temu założył hodowlę koni arabskich w Prądzewie pod Łęczycą . - Już
      wtedy w stadzie nie działo się dobrze - opowiada pani Barbara, która często
      odwiedzała Prądzew, bo sama trzymała tam swojego konia. - Zwierzęta były
      trzymane w nieludzkich warunkach, były wychudzone, do chorych źrebaków nie
      wzywano weterynarzy. Sytuacja poprawiła się, gdy w Prądzewie zatrudniono hodowcę
      z doświadczeniem z Walewic i Bogusławic. Uzdrowił stado. Ale pół roku temu
      opiekun koni odszedł. Powód? Właściciel stadniny Krzysztof Kubasiewicz przestał
      mu płacić. Ostatnie sześć miesięcy dla tych 56 koni to był koszmar.
      Zaalarmowaliśmy fundację. Przyjechali. W międzyczasie udało nam się kilka z tych
      koni wykupić. Jednego kupił nawet aktor Piotr Adamczyk.
      Horror - mówi Grzegorz Bielawski z Pogotowia i Straży dla Zwierząt w Trzciance.
      - 10 koni trzeba było zabrać natychmiast. Kolejne też powinniśmy wziąć, tylko
      nie mamy na razie gdzie ich umieścić. Zwierzęta od wielu miesięcy żyły w
      półmetrowych stertach odchodów, bez ściółki. W najgorszym stanie było kilka
      źrebaków, którym w skórę wrastały kantary. Skóra gniła, ropiała. Konie były
      wychudzone. Za każdym razem, gdy przeżuwały siano, odczuwały straszny ból i
      cierpiały niewyobrażalnie - opowiada Krystyna Kukawska, inspektor Pogotowia i
      Straży dla Zwierząt w Trzciance.

      Po kilkugodzinnej kontroli, jaka odbyła się w asyście policji, 10 koni zabrano z
      "piekła" i przetransportowano w bezpieczne miejsce. Tam rozpoczęło się ich
      leczenie. - Stan psychiczny zwierząt jest bardzo zły. Boją się ludzi, są
      przerażone. Aż strach pomyśleć co tam mogło się dziać przez ostatni czas -
      dodaje Bielawski.

      - Jest jeszcze kilka koni, którym trzeba zdjąć zbyt ciasne kantary. Problem
      jednak w tym, że są to konie półdzikie i aby je złapać, najpierw trzeba je uśpić
      i wtedy dokonać zabiegu - mówi Kukawska. - Gdy cierpi pies czy kot, głośno daje
      znać o tym właścicielowi. Konie cierpią w milczeniu. W oczach tych młodych
      źrebaków ze stajni w Prądzewie widać, jaką udrękę przeżyły. Jestem wstrząśnięta
      tym, co zobaczyłam.

      Inspektorzy Pogotowia i Straży dla Zwierząt złożyli już wniosek w Urzędzie Gminy
      w Łęczycy o wydanie decyzji o odebraniu koni właścicielowi. - On musi ponieść
      surowe konsekwencje za znęcanie się nad zwierzętami. Za ten czyn grozi do dwóch
      lat pozbawienia wolności. Będziemy też wnioskować o zakaz posiadania przez niego
      zwierząt i wykreślenie z listy członków Polskiego Związku Hodowców Koni
      Arabskich w Polsce - mówi Bielawski.

      Łęczycka policja prowadzi już dochodzenie w tej sprawie.

      A Kubasiewicz? Pytany o stadninę ucina: - Niech do mnie zadzwoni redaktor
      naczelny, bo ja jestem naczelnym Parady i tylko z naczelnymi rozmawiam. A nie z
      dziennikarzami.

      Prośba o pomoc

      Dla uratowanych koni potrzebne są preparaty do odrobaczenia, owies, witaminy, a
      także pieniądze na zapłacenie rachunków za zabiegi chirurgiczne, kowala i
      transport. Dary przekazywać można na adres: Pogotowie i Straż dla Zwierząt w
      Trzciance, pl. Pocztowy 4/6, 64-980 Trzcianka, tel. 512 100 550. Nr konta PKO BP
      SA w Czarnkowie nr 87 1020 3844 0000 1702 0048 10 93 z dopiskiem "Pomoc dla koni".
      • cirano Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 25.08.09, 15:10
        zamknięty
        Podobo mi sie wniosek pewnego goscia w Dziynniku.
        To skutkuje katolickie wychowanie narodu, powiedzioł, ono zakłada, że koń duszy
        niema, a więc i nie cierpi, a w każdym bądż razie nie cierpi tak jak człowiek!
        Tfu! Mie jusz do koscioła ani dziesiyncioma koniami niy zaciongnom!
        • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 25.08.09, 21:58
          zamknięty
          Nie pamiętam już gdzie ale w którymś z komentarzy jakiś nawiedzony napisał
          "ludzie o co wam chodzi, przecież to tylko konie" sad
          To chyba też jeden z takich...
        • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 25.08.09, 22:08
          zamknięty
          W tej chwili mnie nie stać na to aby zrobić jakiś ruch, ale sprawa jest poważna
          i na pewno sprawdzona, bo w wykupienie i leczenie koni zaangażowany jest dawny
          Dyrektor klubu w którym jeździłam. Człowiek do którego mam duże zaufanie.
          Przynajmniej w kwestii koni.
    • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 28.08.09, 14:58
      zamknięty
      Konie już są podobno w dobrych rękach, tylko ciągle się zastanawiam ile jeszcze
      będzie takich historii, bo ktoś dostanie dotacje na prowadzenie agroturystyki i
      nagle odkryje, że ...konie kosztują i to nie mało i nie jest w stanie ich utrzymać?
    • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 28.08.09, 15:00
      zamknięty
      A z drugiej strony nie popadajmy też w skrajności. Konie też chorują i zdarza
      się, że któryś padnie i to nie koniecznie z wycieńczenia.
      • z.u.z.a.pl Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 28.08.09, 19:51
        zamknięty
        Fakt ,zwierzęta chorują ,umierają -tak jak i ludzie
        chorują i umierają .Przerażające natomiast jest to ,że są
        ludzie ,którzy zwierzęta traktują jak rzecz,przedmiot ,który
        nie myśli ,nie czuje .Takich jest,niestety ,niemało sad
        A mnie serce boli ,kiedy widzę,czytam o krzywdzie wyrządzanej
        zwierzętom ,i krzywdzie wyrządzanej człowiekowi przez człowieka .
        Nie chcę tu robic za jakiś ideał ,bo nim nie jestem ,charakterek
        mam czasem rogaty ,ale nie raz się już zdrowo pobeczałam ,widząc
        wyrządzone krzywdy sad
        • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 29.08.09, 00:52
          zamknięty
          Fakt, że to działo się piętnaście lat temu ale ja wiem jak to jest, jak
          opiekujesz się koniem, który ma skłonności do kolki i nagle okazuje się, że już
          nikt nie jest mu w stanie pomóc i trzeba wezwać weterynarza aby go uśpił. To nie
          był mój koń - ale koń z ośrodka w którym jeździłam.
          O drugim przypadku nie wspomnę, bo pomimo upływu lat też się zaraz poryczę...
          • z.u.z.a.pl Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 29.08.09, 23:00
            zamknięty
            Miesiąc temu zrobiłam z siebie konkursową
            idiotkę ,kiedy musiałam uspić u weterynarza
            szczurzycę mojej córki . Przywiązałam się
            do tego małego gryzonia chyba bardziej niż ona .
            Beczałam tak ,że przez dwa dni nie przypominałam
            człowieka . Głupie ,co ? Ale wiem ,że Ty zrozumiesz smile
            • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 29.08.09, 23:40
              zamknięty
              Dzisiaj moja bratowa opowiadała mi film z Jackiem Nicholsonem
              a właściwie fragment tego filmu:
              ..."Żeby przez psa..."

              Rozumiem i zawsze będę rozumiała, że przez psa, kota, szczura...
              • z.u.z.a.pl Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 30.08.09, 00:00
                zamknięty
                przez papugę ,zranionego przez kota kosa...
                przybij piątkę madohora smile.............
                • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 30.08.09, 01:34
                  zamknięty
                  I przez wiele, wiele innych zwierząt...
    • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 29.08.09, 01:00
      zamknięty
      To jest artykuł mojego autorstwa. Miał się ukazać miesiąc wcześniej ale tak się
      stało, że z przyczyn technicznych pojawi się dopiero w tym wydaniu "Libertasa".
      (Chyba faktycznie uwierzę w moje zdolnoścismile) Dla mnie ta historia również nie
      jest szczęśliwa, chociaż nie jest też okrutna a jednak...
      *******************************************************************
      Spacerkiem po zoo w Chorzowie

      Jest piękna, słoneczna pogoda, a mnie dopadła - nie wiem jak to nazwać -
      chandra? Depresja? A może tylko zły humor. Nieważne jak to nazwać, ważne że było
      to na tyle silne, że mając jeden dzień wolny wybrałam się do Chorzowskiego zoo.
      Z tym miejscem mam związaną taką swoją, niepisaną tradycję. Przez jakiś czas,
      zawsze z nastaniem wiosny wybierałam się na pierwszy wiosenny spacer do ogrodu
      zoologicznego by podpatrywać budzącą się do życia przyrodę.

      Tym razem wybrałam się tam dopiero po dwóch latach. I tak jak minęły dwa lata,
      tak ja miałam dwa powody aby za szybko nie odwiedzać tego miejsca. Pierwszy to
      rozczarowanie, jakie mnie dopadło podczas ostatniej wizyty, kiedy to park zrobił
      na mnie bardzo przygnębiające wrażenie czegoś zaniedbanego i opuszczonego. Drugi
      wam zdradzę za chwilę. Teraz już wszystko wygląda inaczej. Coś drgnęło,
      większość parku i samego ogrodu zoologicznego jest wyremontowana, gdzieniegdzie
      jeszcze trwa remont. W tym roku zoo zyskało na odnowionej bramie, wzbogaciło się
      o kilka nowych pawilonów i nowe woliery dla ptaków. Przybyło też parę nowych
      okazów zwierząt, których nie było tam wcześniej. Do takich zwierząt na pewno
      należą surykatki. Niedawno Chorzowskie zoo nabyło też dwie nowe żyrafy. Miałam
      przyjemność je zobaczyć, jednak ciągle jeszcze przebywają w pawilonie i są pod
      ciągłą obserwacją. Nasze rozleniwione misie stale w tej samej pozie proszą o coś
      smacznego do jedzenia. Tak zwane małe zoo powiększyło się o kilka zwierząt,
      których na pewno nie było tam te dwa lata temu. Ponadto ktoś też pomyślał o tym,
      że do małego zoo przychodzą przede wszystkim milusińscy, więc pojawił się mini
      plac zabaw. Jak się wczoraj dowiedziałam z naszych lokalnych „Aktualności”
      została otwarta ścieżka edukacyjna, która w trakcie mojego spaceru była jeszcze
      przygotowywana. Odwiedziłam też Kotlinę Dinozaurów, która po liftingu wygląda
      całkiem, całkiem. Co prawda mnie bardziej podobała się starsza wersja w
      oryginalnych kolorach. Teraz rzeźby dinozaurów zostały podmalowane, może to
      bardziej przyciągnie dzieci, chociaż jak pamiętam to słoń, hipopotam,
      niedźwiedzie oraz właśnie Kotlina Dinozaurów były najczęściej odwiedzanymi
      miejscami.

      Z łezką w oku stanęłam przy wybiegu dla kucyków szetlandzkich, to właśnie jest
      drugi powód, dla którego nie odwiedzałam zoo. Mam prośbę do wszystkich ludzi,
      którzy twierdzą, że kochają zwierzęta, po czym pieski, kotki czy właśnie kucyki
      traktują jak zabawki. Gdyby ludzie zastanowili się nad tym, że nawet taki mały
      kucyk to jest zwierzę, które jest dość drogie w utrzymaniu. Jak podają dane z
      ogrodu zoologicznego jest to około tysiąc złotych na miesiąc, nie robili by
      dzieciom czy sobie nieprzemyślanych prezentów. Patrzę na niego, chodzi sobie
      między innymi kucykami mój podopieczny. Ileż to razy wychodziłam z nim na łąkę u
      jego prywatnego właściciela puszczając go na lonży i krzycząc:

      - Stęęęępem...

      - Kłuseeeeem...

      A on robił dokładnie to co ja chciałam. Pamiętam też początek, jak przywieziono
      konia, do którego nikt nie potrafił podejść, telefon do mnie i prośbę czy nie
      zechciałabym im pomóc.

      Przyjechałam, zobaczyłam wystraszone, zagubione zwierzę, które potrzebowało
      trochę czasu aby się zaaklimatyzować w nowych warunkach. Nie wiem jak on sobie
      teraz z tym radzi, ale pamiętam te momenty kiedy coś nowego, nieprzewidzianego
      pojawiało się na jego drodze. Należał do tych zwierząt, że musiał do tego czegoś
      podejść, zobaczyć to, obwąchać i dopiero później mógł pójść dalej. I jeszcze
      jedno, czego na początku nie mogłam zrozumieć, bo do tej pory żaden koń czy
      kucyk tak mi się nie zachowywał. Zrozumiałam to dopiero po jakimś czasie. Przy
      podnoszeniu jednej tylnej nogi kucyk dosłownie kładł się na mnie i nie pozwalał
      tej nogi podnieść. Po konsultacji z moim kolegą powzięliśmy podejrzenia, że to
      małe stworzenie było przez kogoś ćwiczone do tak zwanego rodeo i to ten ktoś
      ćwiczył to w taki sposób, że zostawiło to ślad na psychice konika. Trochę to
      trwało zanim wzajemnie sobie zaufaliśmy. Teraz też mierzyliśmy się wzrokiem nie
      wiedząc czy mamy się traktować jak przyjaciele czy jak wrogowie. Historia tego
      kucyka jest trochę inna niż tych wszystkich bitych, głodzonych czy
      wykorzystywanych w inny sposób. A jednak ta historia również należy do dziedziny
      rzeczy nie przemyślanych. U swojego gospodarza miał dobre miejsce, nie brakowało
      mu jedzenia oraz możliwości wybiegania się. A ja darowałam mu uczucie i swój
      czas na leciutki trening.

      Niestety właściciel w pół roku od kupienia sobie „zabawki” wyjeżdżał za granicę
      i jak zwykle w takich sytuacjach pojawił się problem, co zrobić z koniem? Kocham
      tego konia, ale teraz ani nie stać mnie na zostanie jego wirtualnym opiekunem a
      tym bardziej na jego wykupienie. Nie miałabym też dla niego odpowiedniego
      miejsca, gdzie byłoby mu naprawdę dobrze. Uważam, że zoo nie jest dla niego
      odpowiednim miejscem. Nie jest mu tam źle, a jednak wolałabym aby był w jakimś
      innym miejscu, blisko mnie. Ponadto oboje mieliśmy kiedyś niezbyt przyjemną
      przygodę, kiedy próbował nas zaatakować pies sąsiada i mój dzielny kucyk,
      niewiele większy niż ten owczarek, uznał mnie za członka swojego stada i
      dzielnie mnie bronił przed wrogiem.

      Nie martwcie się, skończyło się to wszystko bardzo dobrze, a nawet komicznie.
      Pies, po dość groźnie wyglądającym ataku... przyniósł mi pod nogi patyczek i
      zachęcał do wspólnej zabawy. Trochę źle odczytaliśmy intencje, no ale pędzący
      wprost na nas owczarek niemiecki nie wyglądał zbyt przyjacielsko.

      Ciągle mam nadzieję i obiecuję sobie, że przyjdzie taki moment, że znajdę temu
      koniowi odpowiedniejsze miejsce i że zapewnię mu dożywocie, naprawdę gdzieś
      blisko mnie.

      A do wszystkich ludzi mam prośbę abyście byli trochę bardziej przewidujący,
      zwłaszcza przy zakupie królików, psów, kotków, koni. Jeżeli nie potraficie
      przewidzieć pewnych rzeczy zrezygnujcie z posiadania zwierząt, bo więcej krzywdy
      robicie tym stworzeniom nie dbając o nie, zapominając o ich karmieniu, o
      wyprowadzaniu na spacer a wreszcie rozstając się z nimi, nawet jeżeli oddajecie
      je w tak zwane dobre ręce. Po pierwsze nie macie gwarancji czy tak jest
      faktycznie a po drugie dla zwierząt to też jest wielki stres. To nie są pluszowe
      zabawki, one też czują, a przede wszystkim kochają was bezkompromisowo i wierzą
      wam, zaczynają wam ufać a nawet są sytuacje, kiedy próbują bronić swego stada.
    • madohora Konie zagłodzone w Posadowie 11.08.13, 15:58
      zamknięty
      KONIE UMIERAŁY Z GŁODU. URATOWAŁ JE FILM ZAMIESZCZONY NA YT
    • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 26.01.14, 16:14
      zamknięty
      Ja wiem, że ten wątek jest stary ale jakby tak uzupełnić o wszystkie aktualne przypadki to strach się bać. Coraz więcej problemów z maltretowanymi zwierzętami. A chłopak z Zabrza koty) już przeszedł sam siebie
    • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 27.04.14, 22:16
      zamknięty

    • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 11.07.14, 20:26
      zamknięty
      Z roku na rok coraz więcej tego typu skandali. Ja nie wiem. Ludzie są nie przygotowani? Nie zdają sobie sprawy z wydatków jakie trzeba ponieść?
      • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 03.11.14, 11:25
        zamknięty
        Oj już nie tylko w Prądzewie i nie tylko konie. Cały czas się zastanawiam, wiadomo że zawinił człowiek tylko który czy właściciel, który zaufał i mógł nie mieć pojęcia co się dzieje czy chciwy opiekun, który zgarnął pieniądze a zwierzęta były mu obojętne?
        • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 01.02.15, 14:19
          zamknięty
          Brak mi słów.
    • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 27.05.15, 20:10
      zamknięty

    • madohora Re: Maltretowane konie w Prądzewie - niestety nie 25.08.15, 11:19
      zamknięty

Inne wątki na temat:
Pełna wersja