watto
04.02.02, 17:13
"Francuski tygodnik "La Croix" w depeszy z Jerozolimy donosi o rozszerzających
się protestach żołnierzy izraelskich. Ostatnio 52 oficerów i żołnierzy rezerwy
podpisało petycję w sprawie odmowy służby na terytoriach Autonomii
Palestyńskiej. - Jest to pierwszy tego typu przypadek świadczący o zmianach
zachodzących w świadomości populacji izraelskiej - pisze "La Croix".
Dziennik przytacza charakterystyczne wypowiedzi dwóch oficerów rezerwy. 28-
letni David Zonsheim, inżynier informatyk stwierdził, że jest moment, by
powiedzieć "nie". Zdaniem Yaniva Itzovitcha, asystenta uniwersytetu, "nie ma
dobrej okupacji". W swojej petycji żołnierze oświadczają, że nie będą służyć
poza tzw. zieloną linią, oddzielającą Izrael od terytoriów palestyńskich po to,
by wysiedlać, prześladować, zabijać, głodzić i poniżać cały naród.
Większość izraelskich posłów oceniło apel jako "zdradę" i "wołanie o
nieposłuszeństwo", "anarchię" czy też "upolitycznianie armii". Generał Shaul
Mofaz - szef sztabu powiedział, że petycja ta stanowi groźny precedens, bo
rezerwiści nie mogą decydować czy mają wykonać jakieś zadanie, czy też nie.
Warto przypomnieć, iż armia izraelska jest tzw. armią narodu, co oznacza, że po
3-letniej obowiązkowej służbie mężczyzn i 2-letniej kobiet każdy obywatel do
49. roku życia jest powoływany do wojska co najmniej na okres jednego miesiąca
w roku. Oznacza to, że w skali kraju pod bronią znajduje się 400 tys. ludzi.
Zawodowa armia Izraela liczy tylko 210 tys. żołnierzy.
Najnowsze dane ukazują, że niewielu Izraelczyków garnie się do obowiązkowej
służby wojskowej, aż 40 procentom udaje się uniknąć poboru do "armii narodu" i
liczba ta ciągle wzrasta. Najczęstszymi przyczynami uchylania się od tego
obowiązku są względy religijne i zdrowotne. "
www.naszdziennik.pl/stcodz/swiat/20020204/sw65.shtml
Czy jest wiec szansa na pokój w Izraelu?
Jeżeli rozumni Zydzi przeważą szowinistów, to jak najbarziej można sie
spodziewać pokojowego rozwiązania.