Francuscy naukowcy protestują i grożą emigracją

IP: 212.33.88.* 14.01.04, 15:09
Niewiele można dodać, może tylko to że nauka w Polsce ma jeszcze gorzej niż we Francji.
USA mogą wprowadzać znakowanie przyjeżdzających, może nawet tatuowanie numerów na
rękach, ale dopóki będą dawały ludziom SZANSĘ na normalne życie i twórczość, nie
odpędzą się od imigrantów.
    • Gość: uosiu Polscy nie protestują, tylko od razu emigrują IP: 217.153.13.* 14.01.04, 15:12
      i nie dla lepszych warunków, tylko dlatego, że tu nie dostaną
      pracy. Znam kilka osób, które nie dostały etatu w Polsce,
      ale w Stanach - natychmiast, i to na najlepszych uczelniach.
      • Gość: JM Re: Polscy nie protestują, tylko od razu emigrują IP: *.dhcp.unc.edu 14.01.04, 15:21
        Tez jestem obecnie w Stanach - w Polsce po doktoracie nie ma szans na normalna
        prace badawcza, biurokracja jest absurdalna, pieniadze sa marnotrawione na
        bzdury, a nie ma ich ani na odczynniki (!), ani na pensje umozliwoajaca
        przezycie. Wiele moich kolezanek i kolegow rowniez wyjechalo na post-doca i
        wiele z nich nie wroci - z dokladnie tych samych powodow.
        Smutna polska rzeczywistosc.
        Pozdrawiam z NC.
        • Gość: meerkat Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłupy.:)) IP: 152.75.142.* 14.01.04, 15:36
          USA finansuje większość kluczowych badań prowadzonych we Francji?
          W USA na jednego obywatela przypada 78% patentów więcej niż na obywatela Unii?

          A cóż to za nowina?! Popatrzcie tylko w jakim kraju zrodziły się prawie
          wszystkie kluczowe odkrycia i wynalazki ostatnich stu lat: od telefonu,
          żarówki, samochodu i samolotu po telewizję, obwód scalony, mikroprocesor,
          komputer, laser, światłowód, tomograf, MRI, mikroskop tunelowy,itd. O
          technologii wojskowej (bomby A i H, pociski samosterujące, samoloty nadźwiękowe
          i bezpilotowe, Stealth, AMD, satelity zwiadowcze, itd.) nawet nie wpominam, bo
          to dla peaceników i lewaków narzędzia szatana!.

          A mimo to jakże wielu uczestników tego forum wymyśla Amerykanom od przygłupów i
          analfabetów, a ich rządowi od nieudolnych i sprzedajnych kretynów.
          A przecież ani Maxwell, ani Bell, ani Edison, ani Ford, ani bracia Wright,ani
          P.Kelly, ani Oppenheimer,ani Teller, ani Watson, ani Guth, ani Feynman nie
          przybyli tu z Francji czy innych krajów UE za chlebem, tylko są, niemal bez
          wyjątków produktem szkół, uniwersytetów i instytutów AMERYKANSKICH!

          Coś tu chyba nie gra! ;-)))
          • Gość: barkley Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: 193.91.191.* 14.01.04, 16:12
            Piekny tekst !!!
            Podpisuje sie obiema rekoma.
            • Gość: ANka TEz bym sie podpisala IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 16:19
              z sympatii dla Meerkata. Tyle ze z tym bellem to troche przesadzil. Cofniecie
              sie do poziomu zarowki nawet nie energooszczednej to juz troche przesada :)
              Rozumem zachlysniecie sie duma. Ale i troche naukowcow z Europy tez jest w USA..
              • Gość: Marcin Re: TEz bym sie podpisala - a ja nie do konca:) IP: *.fh / *.nz.FH-Koeln.DE 14.01.04, 17:19
                Nie zapomnij, ze to przyspieszenie zaczelo sie od Kopernika:)
              • Gość: suwmiara Re: TEz bym sie podpisala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.04, 18:58
                Z Bellem (jeśli mu szło o Aleksandra Grahama Bella, tego co wymyślił telefon)
                tylko o tyle przesadził, że dla Szkotów - on był szkockim lekarzem, który w
                USA - jako profesor uniwersytetu w Bostonie, zajmował się badaniami nad
                słuchem, głuchotą oraz sposobami zapisywania i odtwarzania dźwieków. Przy
                okazji opatentował, mikrofon i głośnik.
                To trochę tak jak Marią Curie-Skłodowską, co to dla nas Polka, dla Francuzów -
                Francuzka.
                Jeśli miał na mysli Lawrence Bella (tego od samolotów i śmigłowców) - to nie
                przesadził ani ciut.
                Co zaś sie tyczy żarówki (tej nie energooszczednej), to nie Bell tylko Thomas
                A. Edison. Ale jesli Twój komp ma monitor kineskopowy - to też patrzysz na
                wynalazek Edisona...
                • Gość: ANka Uwaga sluszna IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 19:25
                  Pospiech nie sluzy :)
                  Ale patrze na komp od ktorego mam migrene..
                  Wiec jesli cenie, to te, na ktore sie nie patrzy, a ktore sobie licza :).
                  Poza tym to teraz suwmiara przesadzil. Bo zwykla zarowka a lampy diodowe,
                  czestotliwosci odswiezania i plaskie kineskopy to juz nie problemy zarowek.
                  Jezeli zas chodzi o zalety to w moim przypadku lepiej byloby wymienic zarowki
                  infra-rot. Natomiast zaluje ale kineskop to raczej zaden wynalazek poprawiajacy
                  jakosc zycia na dzien dzisiejszy. Przynajmniej w moim odczuciu..
                  Nie wiem kto wynalazl ciekle krysztaly bo to byloby ciekawsze :).
                  Ale za wyczerpujaca odpowiedz dziekuje. Pozdrowienia
                  • Gość: suwmiara Re: Uwaga sluszna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.04, 20:15
                    Nie chcę być upierdliwy, ale ten Edison nie tylko opatentował ponad tysiąc
                    wynalazków, ale jeszcze miał czas na prowadzenie badań podstawowych np. w
                    dziedzinie termoemisji elektronów. I to naprawdę on sto lat temu wynalazł
                    lampę kineskopową...
                    Nasz Ignacy Łukasiewicz też wynalazł lampę. Naftową. 150 lat temu. I do dziś
                    jest to jedyny polski wynalazek odnotowany na światowej liście dziedzictwa
                    cywilizacyjnego, choć wówczas Lwów i Galicja należały do ck Austrii... :)
                    • Gość: ANka Nie ma sprawy IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 20:31
                      Wtedy byly inne czasy. Kant sobie nawet tylko lazil po ulicach i patrzyl w chmury.
                      A tak - ze zapytam co jest wazne - faktyczny wynalazek czy ten odnotowany? Bo
                      rozumiem ze o to teraz sie spieramy. A jesli przed Dieslem ktos wynalazl Diesla
                      tyle ze nie opatentowal.
                      A ile jest dzis takich co to kolekcjonuja patenty - jezdza po innych
                      instytutach? Kradna od doktorantow pomysly? Wykorzystuja w pocie czola
                      opracowane techniki?
                      Chyba nie o to chodzi.
                      Do USA trafila i trafiala juz od poczatku mieszanka kultur i ludzi. I to zawsze
                      procentuje. Ja nie mam obsesji na punkcie wyolbrzymiania zaslug polskich dla
                      nauki ani odwrotnie. W przyrodzie praktycznie nie ma jednostronnych zaleznosci -
                      sa cykle.. A jesli chodzi o moja dziedzine to ku bolesci wielu Pawlow to
                      niestety podstawy neurofizjologii. No i Niemcy. I nasz Polak- Konorski. A pol
                      NIH-u bez tych badan by sie nie obeszlo. I tak to jest.
                      B. ciekawa postacia byl Nencki - czyja to wina ze nie odnotowano?
                      Nie rozumiem ogolnego trendu tej dyskusji. Artykul jest jasny i klarowny-
                      dyskusja pod nim jakas smieszna.
                      PS- naukowcy zajmujacy sie badaniem na ktora strona spada kromka chleba to aby
                      tez nie produkt amerykanski? Tak szczerze - mnie ta licytacja nie interesuje.
                      Nie ma sie co tak spierac i licytowac bo obawiam sie ze i tak procent naukowcow
                      do ogolu ludnosci na swiecie jest wciaz maly jak na nasze obecne potrzeby.
                      Z odkryc jednych korzysta sie gdzie indziej. A co Panowie powiecie na temat
                      Japonii. To jest dopiero coefficent - czyz nie? TAm jest sie czym chwalic,
                      zwazywszy na liczbe mieszkancow i rozmiar panstwa...
                  • Gość: Jurek A. Hampshire Re: Uwaga sluszna IP: 5.3.1R* / *.cache.pol.co.uk 15.01.04, 19:04
                    Mysle, ze nie nalezy zapominac o swiecie Islamu i jego wkladu do skarbca
                    obecnej cywilizaji. Przykladem niech bedzie udoskonalanie metod terroru na
                    uniwersytecie Al Queidy pod kierownictwem "Prof." Osama bin Laden'a.
            • Gość: msz Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: *.hc-sc.gc.ca 14.01.04, 18:58
              Bez przesady.
              Niektore wymienione wynalazki nie byly zrobione w USA.
              Poza tym w USA patentuje sie wszystko, wiec te %% sa grubo zawyzone.
              • Gość: The Cure Do - "msz" IP: *.ri.ri.cox.net 14.01.04, 20:29
                Alez to cios dla ciebie - niebedziesz dzis w nocy spac !!!!!
                A wogole to polecam "Bisnessweek" i ranking 1000-a najwartosciowszych firm na
                Swiecie . W pierwszej 200-ce sa tylko 4 firmy z Kanady w tym sa 3 banki, a
                pierwszy zaczyna sie gdzies na 160 pozycji.
                Zobacz sobie ile na tej liscie jest firm z USA to sie przekonasz jacy ci
                Amerykanie sa durni !!!!!
                Wiem , wiem -zawisc i kompleksy sa silniejsze od zdrowego rozsadku .
                • Gość: ik Re: Do - "msz" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.04, 21:14
                  A ilu firm właścicielami są Indianie? Bo to są rdzenni Amerykanie, prawda?
                • Gość: eM Re: Do - "msz" IP: *.in2p3.fr 15.01.04, 09:51
                  Sluchaj, cool down! Amerykanie maja wiele super wynalazkow, sa odkrywczy,
                  zarabiaja duzo kasy itp,itd. Ich firmy maja wielkie kapitaly. We Francji
                  za to podatki sa wysokie i zarabia sie malo (choc ostatnie "ruchy" francuskie
                  to ewidentne dazenie do zwiekszenie przychodow firm i oslabienia dochodow
                  tzw. functinaires, czyli urzednikow, naukowcow, nauczycieli - wszystkich
                  placonych przez panstwo). Za to jak zachorujesz w stanach to bez dobrego
                  ubezpieczenia masz przerabane, a we Francji mozesz zyc o wiele spokojniej.
                  Kwestia wyboru, nie ma jednego dobrego wyboru. Mozna sie zgodzic na
                  amerykanskie, agresywne srodowisko i dawac zarabiac glownie prawnikom, mozna
                  chciec zyc w panstwie bardziej "socjalnym", bardziej "dla ludzi", gdzie
                  przyjemniej jest chodzic po ulicach bo miasta maja wiecej z podatkow i bardziej
                  dbaja.
                  Nic nie jest czarno-biale. Siedze we francji i wkurza mnie anty-amerykanskosc i
                  taki antyglobalistyczny populizm francuzow, wkurza mnie ze z moich podatkow
                  placi sie np. RMI (czyli zasilki dla tych co im sie nie chce pracowac), ale tez
                  musze przyznac ze zyje sie tutaj wygodnie, przyjemnie, bezpiecznie. A w labie
                  mamy calkiem niezly sprzet:-)
                  • Gość: Jarek Re: Do - "msz" IP: 63.82.101.* 15.01.04, 22:38
                    Za to jak zachorujesz w stanach to bez dobrego
                    > ubezpieczenia masz przerabane, a we Francji mozesz zyc o wiele spokojniej.
                    > Kwestia wyboru, nie ma jednego dobrego wyboru

                    Sytuacja z tym tez sie poprawila. Jeszcze pare lat temu mialbys marne szanse
                    zeby miec jakiekolwiek ubezpieczenie zdrowotne, teraz jak nie masz pracy z
                    ubezpieczeniem to mimo tego wciaz latwo mozesz sobie wykupic ubezpieczenie,
                    ktore coprawda pokrywa jakis tam procent (zwykle od 60-90%) ale juz masz ten
                    komfort ze nie zedra z ciebie ostatnich portek. Ubozsi wciaz moga liczyc na
                    MediCare i jakos to sie wszystko kreci. Nie jest to moze rewelacja, ale w
                    Europie napewno nie bedziesz mial lepszej opieki zdrowotnej nic nie placac jak
                    USA.
          • Gość: lutek Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: *.fuw.edu.pl 14.01.04, 16:15
            w zasadzie prawda.
            co do pochodzenia podanych uczonych to jednak z wyjatkami- nawet z E. Teller
            to jednak UE (Austro-Węgry), J. Clerk-Maxwell to chyba UK i wcale nie przybyl.
            samochod tez chyba wynalazl niejaki G.Daimler z terenow obecnej UE i tranzystor
            tez Unia .
            ale to dawne czasy(:

            • Gość: pyttong Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: 213.77.40.* 14.01.04, 21:24
              Oppenheimer byl Niemcem, a caly amerykanski skok w kosmos opieral sie na po-
              niemieckiej technologii rakietowej(von Braun i jego V2), Teller byl Wegrem,
              pierwsze silniki odrzutowe i pierwsze bojowe wykorzystanie samolotow
              odrzutowych i rakietowych to Niemcy, Niemcy zapoczatkowali tez wspolczesna
              linie czolgow(pochyly pancerz, silniki, uklad jezdny), pierwsze rakietowe
              pociski klasy ziemia-powietrze to tez Niemcy, pierwsze samoloty w technologii
              latajacego skrzydla - j.w., no i niestety 2 wojny swiatowe tez Niemcy...:(
              • Gość: es Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: 143.93.229.* 14.01.04, 23:32
                i komputer tez wynalazl niemiec. nie pamietam jak sie nazywal dokladnie, ale
                brzmi to podobnie do Konrad Zusse (Zussi) czy jakos tam. wylecialo mi z glowy,
                ale niemiec byl to na pewno.
              • Gość: meerkat Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: *.MCLNVA23.dynamic.covad.net 15.01.04, 00:48
                Oppenhemer nie byl zadnym niemcem tylko Amerykaninem zydowskiego pochdzenia.
                Pionierem techniki rakietowej byl Goddard! (jeszcze PRZED von Braunem),
                pierwsze latajace skrzydlo skonstruowal niejaki Northrop, ktory tuz przed
                smiercia zobaczyl ze wzruszeniem tajne jeszcze plany bombowca B-2.

                Natomiast prawda jest ze Niemcy wynalezli pierwsze gazy bojowe i komory gazowe.

                BO juz obozy koncentracyjne oparli na pierwowzorach sowieckich. :)
            • Gość: meerkat Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: *.MCLNVA23.dynamic.covad.net 15.01.04, 00:43
              Mylisz sie! pierwszy tranzystor powstal w Bell Laboratories, choc ruscy
              twierdzili, ze to tow. Tranzystorow. Deimler samochodu nie wynalazl!(sprawdz!)
              A Teller przeniosl sie USA w latach 30tych, wiec zapomnij o UE, ktora o kant
              dupy mozna potluc pod KAZDYM wzgeldem!

              A kto odkryl fale elektromagnetyczne i gdzie sie urodzil i wyuczyl?
              • Gość: ANka Meerkat!!!! IP: *.ifn-magdeburg.de 15.01.04, 11:51
                Gdyby nie odkrycie statkow nie byloby twojej Ameryki!!!
                Zawracasz glowe. I w dodatku zmieniasz IP czesto. A to sklania mnie jednak do
                podejrzen, ze to niegdysiejsze chamstwo, ktore wyszlo z kogos o takim nicku pod
                Irlandia to byles jednak ty.
                Wiesz pytek sie bardziej wykazal pod Bulgaria..
                Zycze ci wobec tego porazenia slonecznego od jasnosci pochodni Pani z gwiazda na
                glowie..
                Jak kiedys zapragniesz jednak cos odczuc zobaczyc innego niz te pochodnie (dla
                dobra tej Pani), to pogadamy....
          • Gość: maciek Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: *.AUTON.CS.CMU.EDU 14.01.04, 17:10
            Sluszne to ale nieprecyzyjne.
            Szkoda, bo cala wypowiedz traci na wartosci
            razac niekompetencja autora
            (polecam sprawdzenie jak to bylo z np. samolotami
            naddzwiekowymi, pociskami samosterujacymi,
            samochodami i komputerami).

            Druga sprawa to "wymyslanie Amerykanom od przyglupow".
            W przeciwienstwie do meerkat'a calkowicie to rozumiem
            i wiem z pierwszej reki, ze jest to uzasadnione beznadziejnym
            poziomem wiedzy ogolnej przecietnego obywatela usa.
            Uniwersytety to elita. Zreszta w ogromnym procencie
            wyksztalcona za granicami stanow. Taki import mozgow
            to nb. swietny interes dla gospodarki kraju, ktory
            jest w stanie cos takiego zaaranzowac na duza skale i to
            praktycznie bez kosztow wlasnych. Nie ukrywam, ze
            ze zlosliwa satysfakcja przyjmuje wiadomosci o waleniu
            sie koszmarnej piramidy biurorkatycznej zbudowanej
            przez Francuzow niby dla dobra ich nauki. Zanim trafilem
            do usa pracowalem naukowo we Francji i do dzis nie wiem
            ilu tak naprawde mialem rownoczesnych szefow (5 lub 7 wg. madrzejszych
            ode mnie). Bedac tam szybko pozbylem sie kompleksow przywiezionych
            z Polski. Jako mlodemu czlowiekowi trudno mi jednak bylo
            zrozumiec jakim cudem bylo nie bylo ciekawe podowczas wyniki
            uzyskiwane przez francuskich kolegow w mojej dziedzinie
            mogly byc uzyskane przy tak koszmarnie zlej organizacji.
            Teraz obcieli im fundusze, a to po prostu obnaza caly ten balagan,
            ktory prawdopodobnie nie rzucal sie w oczy gdy ladowali
            w nauke wiecej pieniedzy.

            Uczmy sie na cudzych bledach, jesli to mozliwe.
          • Gość: aureust Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: *.gdynia.mm.pl 14.01.04, 17:49
            No, meerkat... w szczegolach chyba sie zagalopowales. Samochod amerykanskim
            produktem? Teller i wiekszosc tworcow bomby z USA? Komputer? Telewizja? Ze to i
            owo wdrozyli, rozwineli w swoim czasie to prawda, ale dyc nie wynalezli. Akurat
            te - starocie juz w sumie, lecz ciagle z nich korzystamy - powstaly w starej
            Europie lub dzieki jej ludziom. Może Curie-Sklodowska tez byla Amerykanka??? ;-
            )). Poza tym sie zgadza, zdecydowana wiekszosc produktow nowoczesnosci powstalo
            i powstaje nadal - coraz wiecej - za oceanem. Ale nie bylo tak jeszcze calkiem
            niedawno. Bez obrazy faktow. Niestety dla Europejczykow nie zanosi sie, zeby
            sytuacja ta mialaby sie odmienic.
            pozdrawiam
            • Gość: MaDeR Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: 80.51.240.* 15.01.04, 09:07
              Co się dziwisz. W USA, wedle słów meerkata, wszystko jest największe,
              najlepsze. Pszczoły kak owce się przypominają. :P Nie dośc że politruk, to
              jeszcze mało oryginalny.

              Jedyne, co ułatwia mu sprawę, to to, że mniej łże, gdy mówi o "przodującej
              nauce amerykańskiej", niż jego koledzy po fachu o "przodującej nauce
              radzieckiej". Śmiem jednak przypuszczać, że jest to czysta koicydencja.

              Dla kretynów: przypadkiem nie jest jakość nauki amerykańskiej (wbrew pozorom
              nie mówimy tu o indianach, tylko importowanych i naturalizowanych
              cudzoziemcach), tylko jakość propagandy meerkata. :P
          • Gość: MLK Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: *.cem.msu.edu 14.01.04, 19:00
            Mikroskop tunelowy skonstruowali Binning i Rohrer (o ile mnie pamiec nie
            myli), pracujacy w laboratoriach w Szwajcarii.
            To tak dla scislosci.
          • Gość: balon von PRL Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: 218.80.65.* 14.01.04, 19:04
            Wreszcie ktos przytomny! I normalnie piszacy, a nie na zaplutej z wscieklosci
            klawiaturze komputera.
            Tyle czasu przyszlo czekac..... Az lza sie w oku kreci....

            Moze sie nie podobac co robia Amerykanie, i mozna nie lubic ich obrzydliwego
            jedzenia i paru innych rzeczy.
            Mozna wydziwiac, ze nie lubia buraczkow, flaczkow, czerniny i przepysznego
            polskiego mozdzku!

            Ale nalezy sie stuknac w glowe, ochlonac, i chwile zastanowic: ilu noblistow
            wydala Ameryka, dlaczego i jak ich geniusz naukowy zostal wykorzystany do
            usprawnienia codziennego zycia ludzi na CALYM swiecie, dlaczego naukowcy z
            calego swiata ciaza ku USA?????

            Odpowiedzi sa proste i dotycza CALEJ Europy, bo marnowanie ludzkich osiagniec
            przez idiotow-urzednikow, oraz eksperymentowanie z obcinaniem funduszy na
            edukacje i badania naukowe(no bo co tam taki nieudaczny w okularach moze
            wymyslec, siedzi i siedzi, a nasz Kazio w miedzyczasie sobie przeciez samochod
            z tego kiosku z warzywami, panie, kupil....!!!) - to nie jest wynalazek
            komunistycznej ferajny, ale choroba ogolno-EUROPEJSKA!!!



            Ale nalezy
            • Gość: ANka Drogi BAlonie IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 19:51
              bo tam jest kasa- a raczej potencjal kasy i zwiazany z tym potencjal kariery.
              Ale jesli srodowisko bedzie b. sprzyjajace w Kanadzie. Beda ciagnac do Kanady..
              Kropka...Bo nie zawsze tylko kasa sie liczy. Nie kazdy chce brac udzial np w
              badaniach nad starzeniem sie bo to sie sprzedaje. Niektorzy zostaja naukowcami
              bo to jest ich pasja. Jasne musza zyc godnie i w efekcie musza robic cos
              przydatnego dla wszystkich. Pisalam to juz gdzies. Owszem tam gdzie jest kasa
              wieksza szansa na badania podstawowe. Ale jakos tak jest ze zainteresowanych
              praca w badaniach podstawowych mlodych ludzi mniej.
              W USA nie rodzi sie wiecej potencjalnych naukowcow niz na calym swiecie..
              A system szkolnictwa jak dotad b. mocny jest brytyjski i niewiele zdolalo to
              zmienic...
              • Gość: marynat Re: Drogi BAlonie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.04, 22:21
                Mnie się, z mojego doswiadczenia, widzi, że Europejczycy i Amerykanie mają
                inne nieco podejście do innowacyjności. To znajduje odzwierciedlenie w
                sposobach finansowania badań podstawowych i aplikacyjnych. Mówiąc najkrócej -
                Amerykanie płacą za efekty. Dlatego najważniejsi są ci, którzy przy projektach
                pracują twórczo. Do nich trafia kaskada środków przeznaczanych na nowe
                technologie. Europa przywiązuje ogromną wagę do procedur i hierarchii struktur
                organizacyjnych. Gdyby szukać porównania na gruncie militarnym - Amerykanie
                działają jakby w warunkach wojennych, Europa - pokojowo-koszarowych. UE - jak
                sądzę - ten prymat biurokracji w Europie, na jakiś czas - umocni...
                Nowatorstwo, szukanie nowych wyzwań i horyzontów przestało tu być celem i
                motorem napędowym. Traktowane jest jako składnik k o s z t ó w. Co, rzecz
                jasna, skłania do oszczędzania na wszystkim co nie przynosi szybkich i
                bezpośrednich zysków. Myslę jednak, że rywalizacja globalna wymusi i tutaj
                zmianę podejscia do nauki na bardziej "romantyczne". W przeciwnym razie, na
                dłuższą metę, Europa przegra i z Ameryką i z Azją...
                • Gość: ANka Tworczo a na konkretne potrzeby IP: *.ifn-magdeburg.de 15.01.04, 11:10
                  to nie zawsze to samo. Streszczam sie dla tych co sie zloszcza. Ale nie jestem
                  tu dla krytyki USA tylko tonizuje chwalipiety :).
                  Fakt Europa ginie przez biurokracje. Tu calkowicie popieram i wogole tego nie
                  dyskutuje. Chcialam tylko tak zupelnie niewinnie zauwazyc co niektorzy panowie
                  wydali sie przeoczyc ze slaba Europa nie przyda sie nawet tej mocarnej Ameryce :)
                  To tak moje trzy grosze do waszej wielkiej wspanialej i nieomylnej polityki.
            • Gość: bigheart Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: *.ighz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.04, 21:18
              Prawda jest zwykle skomplikowana. Amerykańska nauka stała się światową potęgą
              dzieki drugiej wojnie światowej. Wcześniej stany były peryferiami świata
              naukowego. W czasie wojny bardzo wielu naukowców wyjechało z Europy, wielu
              zgineło, a po wojnie kraje europejski były zbyt zniszczone by rozwijać badania
              naukowe. Stany zjednoczone wręcz odwrotnie. Uczelnie i instytuty naukowe
              zostały zasilone naukowcami z europy (naukowcami którzy sami wyemigrowali oraz
              naukowcami nazistowskimi którzy zostali przejęci przez wywiad amerykański) a
              gospodarka kwitła dzięki koniunkturze napędzanej wojną. Takie były początki.
              Teraz Stany to potęga. Jest paru ludzi którzy robią w Europie zajebiste
              badania. Większość z nich jednak wyjechała. Amerykanie oferują znacznie lepsze
              warunki studiowania i robienia później kariery naukowej. Tam liczą się pomysły
              a profesorami zostają ludzie młodzi którzy mają energię i zapała do robienia
              badań. U nas jak masz pomysły to możesz sobie je wsadzić gdzieś. Uczelnie są
              skostniałe a kariera naukowa zależy od stażu a nie pomysłów. Generalnie stara
              kadra naukowa nie lubi młodych prężnych ludzi. Obowiązuje zasada BMW - bierny
              mierny ale wierny czyli taki który zna swoje miejsce i nie będzie się wychylał
              przed szereg. Taka jest prawda. Dlatego ludzie wyjeżdzają. Jeżeli chodzi o
              edukację w stanach to nie można mieszać dwóch rzeczy. Ogólny poziom nauczania
              jest kiepski i dlatego w stanach jest dużo prostaków. Uczelnie wyższe są
              natomiast najlepsze na świecie ale w stanach studia są dla elity. Z kasy
              państwa kształci się tylko najlepszych. Kto nie dostanie stypendium płaci sam
              za studia. Oczywiście nie wszyscy geniusze rodzą się w stanach. Dlatego
              Amerykanie ściągają do siebie młodych zdolnych ludzi z całego świata.
              Podsumowując, Amerykanom pomógł przypadek ale wykorzystali tą szansę do
              maksimum tworząc najlepsze na świecie warunki do pracy naukowej. Czym różnią
              się studia w Stanach od tych w Polsce? Tam stawia się na samodzielność i
              aktywność. U nas stawia się na odtwarzanie wiedzy z wykładów.
              Najlepiej jak wyklepiesz się na pamięć słowo w słowo wykłady . To podstawa
              sukcesu. W rezultacie kończysz studia i potrafisz tylko wkuwać a twoja wiedza
              jest przestarzała i niepotrzebna. Zresztą i tak w ciągu kilku lat ją
              zapominasz.
              Osobiście mam zamiar spierdalać stąd tak szybko jak tylko się da.
          • Gość: Won Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: *.proxy.aol.com 14.01.04, 20:02
            Meerkat, piszesz " cos tu nie gra....". Zgadzam sie. Mozgownice europejskich
            mezow stanu nie graja... Przeciez to kupa zdziadzialych, zasniedzialych
            narodowych egoistow... wapniakow. Nie tyle o wiek mi chodzi ile tylko o sposob
            rozumomania. Np., gospodarka rolna - przeciez to skandal. it.d.,it.d.
            Dla nich Zjednoczona Europa znaczy podporzadkowanie innych panstw tym
            najsilniejszym. Ja bym to nazwal "Zjedzona Europa"...przez tych najsilniejszych.
            Przesada?...mam nadzieje.
            Stany Zjednoczone, pomimo swych niedociagniec, moga swiecic przykladem
            prawie w kazdej dziedzinie zycia.
          • Gość: kz Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: *.cvx10-bradley.dialup.earthlink.net 15.01.04, 01:09
            swieta racja, moze troche za ostro z tymi "narzedziami szatana" w stosunku do
            pacyfistow i lewakow, ponadto czas skonczyc z ta nagonka na ameryke, nie jest
            idealna (bo idealnych nie ma) ale to w koncu ona pcha rozwoj cywilizacji do
            przodu, reszta jest pograzona w biurokracji, wojnach, lapowkarstwie itp.
            • Gość: hehe Ogladasz za duzo CNN IP: 80.75.160.* 15.01.04, 01:44
              rola dziejowa ameryki wlasnie dobiega konca...
              • tomekio Re: Ogladasz za duzo CNN 15.01.04, 15:55

          • Gość: erika Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: *.sympatico.ca 15.01.04, 01:22
            Wreszcie bardzo madra i prawdziwa odpowiedz.
          • Gość: hehe Glupcze IP: 80.75.160.* 15.01.04, 01:35
            Juz raz ci tlumaczylem ze Ford nie wymyslil samochodu... jest taka firma - MB w
            Europie, blisko Polski. No ale co ty o tym mozesz wiedziec. Satelity to tez
            raczej USSR, laser Holendrzy... 'Wynalazek' braci Wright rowniez jest
            przereklamowany przez amerykanska propagande - cala robote odwalil niemiaszek
            Lilienthal a dwoch glupkow z ameryki akurat mialo szczescie i akurat ich
            maszyna podfrunela o 15 sekund dluzej niz wczesniejsze....

            Boze jaki ty jestes glupi - nie ameryka, tylko ty!
            • tomekio Re: Glupcze 15.01.04, 16:06
              "rover spirit" to tez zasluga jakiegos madrego europejczyka?
              amerykanie powinni opatentowac jak ladowac na marsie.
              w stanach pisza juz ksiazke,"ladowanie na marsie dla glupich".
          • Gość: MaDeR Kto to amerykanin? IP: 80.51.240.* 15.01.04, 09:02
            Nie mów, że rdzenni amerykanie to wszystko wymyślili. W rezerwatach??
          • Gość: eM Re: Podczas gdy amerykańskie prymitywy i przygłup IP: *.in2p3.fr 15.01.04, 09:41
            Tia, i Einstein tez byl Amerykaninem, jak kazdy wie:-)
            Poziom srednich amerykanskich uniowerkow jest zalosny.
            Placa duzo dobry. To dlatego ludzie do nich przyjezdzaja. Okazuje sie ze to
            tansze niz zainwestowac porzadnie we wlanse szkolnictwo.
            Coz, praktyczni sa Ci amerykanie. W efekcie Ci wszyscy Polacy co tam siedza w
            labolatoriach to nasza pomoc finansowa dla USA:-)
          • Gość: Daimler z samochodem tez sie rozpedziles IP: 195.27.163.* 15.01.04, 09:59
            Automobil czyli dorozka konna bez konia - to wymysl Brytyjski w o napedzie
            parowym a o napedzie benzynowym niemiecki Daimler - dokladnie zona Herr
            Daimler byla pierwsza osoba ktora odbyla 36 km podroz samochodem

            Henry Ford jedynie zrobil pierwszy samochod masowy Ford T
            takiego amerykanskiego Trabanta czy Malucha dla mas
            i wprowdzil linie montazowa - Fabryki samochodow a nie warsztaty produkujace
            jednostowe cacka w rodzaju Rollce Royce Bentlay czy Daimler.

            Tak samo loty kosmiczne - bez podwalin Werner von Braun z Niemiec troche by
            potrwalo z pierwszymi lotami amerykanskimi w kosmos
            podobnie z Computerem bez wkladu Conrada Zuse
            i samolotem bez Otto Lilinethal do dzis dnia by amerykanie machali skrzydlami
            jak kura i tak daleko by latali
            bo to Lilienthal wpadl na pomysl sztywnych skrzydel profilowanych, podstawa do
            tego ze czlowiek sie wogole uniosl w powietrze.
        • jimex Re: Polscy nie protestują, tylko od razu emigrują 14.01.04, 16:04
          mlodzi naukowcy wiedza, ze jesli cokolwiek chca osiagnac, nie zmarnowac lat
          spedzonych na uczelniach to nie moga siedzec z zalozonymi rekami i wyjezdzaja,
          i sie dorabiaja i chwala sobie te decyzje TAK TRZYMAC!
          sytuacja nauki europejskiej nie wytrzymuje porownania do USA
          polscy naukowcy tylko sie modla zeby do emerytury dotrwac, francuscy ruszyli do
          boju, jakos nie widze dzialaczy KBNu w jakimkolwiek protescie
          • dawid.kingloff Re: Polscy nie protestują, tylko od razu emigrują 14.01.04, 16:10
            > boju, jakos nie widze dzialaczy KBNu w jakimkolwiek protescie
            :) a czemu mają protestować? goście z KBN dzielą i rządzą, oni mają się dobrze.
            zresztą iść w ministry to zaszczyt ;)
          • Gość: Olo Re: Polscy nie protestują, tylko od razu emigrują IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 14.01.04, 16:53
            Polscy naukowcy mają jak u Boga za piecem. Najlepiej z tytułem profesora. Im u
            nas nic nie grozi, nawet jeśli dosłownie nie robią nic, to i tak dostają
            podwyżki, nagrody, wynoszeni są sami przez siebie na piedestał. Większość
            uwielbia Leszka Millera. Z tytułem mogą mieć i 15 etatów i, jeśli są emerytami,
            dostawać jeszcze emeryturę. Z nauką nie ma to nic wspólnego, ale póki co, można
            żyć lepiej niż na Zachodzie. Takiego eldorado nie ma nigdzie na świecie. Gorzej
            oczywiście ze szmalem na badania. Tego, istotnie, za wiele nie ma.
      • Gość: max Re: Polscy nie protestują, tylko od razu emigrują IP: *.chello.pl 14.01.04, 16:17
        Znam to z autopsji, moja siostra juz wyjechała ja tez sie szykuje!!!!
    • marcus_crassus buahahahah..a Czyrak z USA chcial sie rownac;) 14.01.04, 15:23
      jak to bylo w "potopie"??? -> "i tys sie kuklinowski z kmicicem mierzyl";)))))
      • Gość: meerkat PRZECIWWAGA DLA USA, HIHIHIHI! :)))) IP: 152.75.142.* 14.01.04, 15:40
        Dodajmy, że NIEMCY ogłosiły dziś o poważnej redukcji wydatków na siły(?)
        zbrojne oraz redukcji samych sił o blisko 40 tysięcy żołnierzy, bo forsy w
        budżecie brakuje.

        Moguczaja Jewropa, Job jej mat'! ;)
        • Gość: ANka Zdaje sie Panowie IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 16:28
          ze z artykulu o problemach naukowcow w Europie znow zrobiliscie sobie polityczne
          przekomarzanki. Tak sie sklada ze chodzi po prostu w tym przypadku o ludzi i ich
          prace. A i dla USA nie jest zle jesli jest wiecej naukowcow, natomiast zle dla
          calego swiata jesli jest ich mniej. Nie wiem na co wam takie zachlysniecia, ale
          chyba nie zrozumieliscie tresci tego tekstu. Bo ja go raczej nie odebralam jako
          pochwaly dla obecnego ´glownodowodzacego´ Francji. Wiec moze troche mniej
          strategii wojskowej a wiecej tej ogolnej - poprosze...
          • Gość: ANka PS IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 16:33
            Bylam wczoraj na wykladzie Pana z instytutu w Bordeaux. Byl super, zwiezly,
            interesujacy, wywazony w czasie i do konca klarowny. Bezbledna angielszczyzna -
            prawie bez akcentu. Jezeli nie zechcecie ich w USA drodzy (byli ?!) rodacy-
            przyjada pewno tutaj i na to sie zanosi.. Wiec na co ta proznosc i rachocha? Ja
            nie widze powodow do radosci dla nikogo...
            • galaxy2099 Re: PS 14.01.04, 16:55
              Anusiu kochana przeciez nie jestes tutaj na tym forum oierwszy raz i doskonale
              wiesz o czym pisza koledzy powyzej.
              Jakos natomiast nie widze tych wszystkich twoich kolegow zawsze tyak chetnie
              wypisujacych bzdury na temat USA. Przeciez o ile nie mozna podwazyc pewnych
              faktow jak te zawarte w tym artykule to zawsze mozna np. zarzucic Michnikowi i
              GW manipukalcje, nieprawdaz.
              Piszesz z IP z Niemiec a wy Niemcy z Francuzikami oststni jak rodzeni bracia
              wiec rowniez tobie trudno przelknac gorzka francuska pigulke i atakujesz
              rozmowcow zarzucajac im "proznosc i radoche" zamiast. Troche pokory radze.
              Francuskich i Niemieckich naukowcow jest w USA cale multum. A sa oni tutaj od
              dziesiatkow lat z powodow przedstawionych w tym felietonie i beda tu jeszcze
              dlugo przyjezdzac bo na szczescie nie ulegaja oni taniej antyamerykanskiej
              propagandzie szermowanej od lat przez kolejne rzady francuskie a ostatnio takze
              rzad Schroedera. Bo oglupic mozna masy ale nie inteligencje.
              Europa chora jest lewackoscia i jesli chce przezyc we wspolczesnym swiecie
              powinna zaaplikowac sobie solidna kuracje.
              Twoj ton wypowiedzi na artykul nie zostawiajacy zludzen co do wyzszosci
              amerykanskiego modelu nauki jest natomiast taki, ze skupiasz sie na atakowaniu
              rozmowcow, nie potrafisz uznac tych faktow.
              Nie widzisz radosci dla nikogo z tego powodu. Mam nadzieje, ze nie jestes
              rowniez radosna z tego, ze politycy w twoim kraju uprawiaja klamliwa,
              antyamerykanska propagande. To rowniez nie sluzy nikomu.

              • Gość: ANka Drogi 2099 mowiac moj kraj - jaki masz na mysli? IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 19:16
                Bo skoro nie pisze od niedawna powinienes wiedziec ze to Polska (przyjacielu?!).
                Nie nie skupiam sie na atakach. Troszke prowokuje jak zwykle bo z nauka NIGDZIE
                nie jest tak znow rozowo... To jak bys nie wiedzial..
                Po drugie nie wiem o jakich kolegach piszesz- zadni moi koledzy tu nie pisuja :)
                PS jesli miales na mysli to co sie dzieje w kraju w ktorym aktualnie pracuje to
                zapewniam ze interesuje mnie przede wszystkim to co sie dzieje w instytucie. A
                tu raczej na sile polityki sie nie uprawia- tym bardziej antyamerykanskiej...
                Z powazaniem.
                szanowny dziubku galaksiku :)
                • Gość: ANka I jeszcze Galaksiku IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 19:45
                  O sytuacji naukowcow (z mojej dziedziny) we Francji wiem mniej wiecej od
                  wrzesnia zeszlego roku i miedzynarodowej konferencji na temat kory sluchowej u nas.
                  Takze to dla mnie akurat nic nowego.
                  Nie podwazalam tez tego co pisze gazeta - wiec sie pospieszyles..
                  ´Kolega´ suwmiara bardziej mi sie spodobal
                  Wybacz....
                  • galaxy2099 Re: I jeszcze Galaksiku 15.01.04, 08:10
                    Nie interesuje mnie rywalizacja z kolega suwmiara lub innym twoim kolega lub
                    nie-kolega, przyjacielem lub nie-przyjacielem.
                    Bardzo dobrze, ze naukowcow w laboratoriach nie interesuje polityka nawet jesli
                    sa to laboratoria we Francji lub Niemczech i pomimo tego, ze na zewnatrz tychze
                    laboratoriow antyamerykanska nagonka zbiera zniwo. Ciebie za to anusiu
                    (pozwalam sobie na to zdrobnienie zachecony twoim "galaksikiem") ta wlasnie
                    polityka troche jednak jara bo zagladasz na forum a nawet tu pisujesz
                    tendencyjne posty.
                    Pewnie, ze sa lepsi od ciebie w tejze tendencyjnosci ale nie chodzi o to aby
                    rownac w dol.

                    W kazdyum razie nie wyjezdzajcie wszyscy moi drodzy naukowcy z Niemiec i
                    Francji za ocean bo ktoz bedzie tworzyl Europe pierszej predkosci jak nie wy
                    wlasnie.


                    Gość portalu: ANka napisał(a):

                    > O sytuacji naukowcow (z mojej dziedziny) we Francji wiem mniej wiecej od
                    > wrzesnia zeszlego roku i miedzynarodowej konferencji na temat kory sluchowej
                    u
                    > nas.
                    > Takze to dla mnie akurat nic nowego.
                    > Nie podwazalam tez tego co pisze gazeta - wiec sie pospieszyles..
                    > ´Kolega´ suwmiara bardziej mi sie spodobal
                    > Wybacz....
                    • Gość: ANka Galaksiku IP: *.ifn-magdeburg.de 15.01.04, 10:59
                      Po pierwsze zwracaj sie do mnie w pojedynczej osobie. Po drugie gdzie bede
                      wyjezdzac- to pozwol- moja sprawa- nie wiem moze pojde w slad kolegi z USA i
                      wyjade do RPA.
                      Po trzecie tez cie troche zdazylam poznac i wiem jakim jestes swietnym
                      politykiem. Np draznia cie ostro konkrety i dostrzezone slabosci twoich
                      wypowiedzi. Z gory zakladasz, ze gdy ktos pisze - dajmy na to z Niemiec to jest
                      anty amerykanski.Cos ci poradze. Nie szufladkuj. Po czwarte jak jestes
                      propagandowo pro na ten przyklad to rob to wdzieczniej i inteligentniej. NA TYM
                      POLEGA DOBRA POLITYKA. Po piate, ze zainteresowanie polityka wlasnego panstwa
                      jest niejako obowiazkiem obywateli nauczyli mnie o dziwo - Francuzi :)
                      Po szoste i ostatnie dobry polityk jest w stanie odroznic posty prowokujace do
                      tego by dowiedziec sie wiecej o tym co mysli dana osoba od postow ´tendencyjnych´.
                      A na podsumowanie jezeli chodzi o niechec do wyjazdow to twoje posty maja chyba
                      wobec tego na celu zniechecanie naukowcow do tychze bo ja takiej tendencji wsrod
                      naukowcow dotad nie zaobserwowalam. Ciekawe na jakiej wiedzy i znajomosci
                      srodowiska ty sie opierasz. Czy nie aby na tym ´podziwie´ dla naukowcow o ktorym
                      pisal tito:)?
              • Gość: MaDeR Re: PS IP: 80.51.240.* 15.01.04, 09:12
                > antyamerykanska propagande. To rowniez nie sluzy nikomu.
                Kłamliwa, proamerykańska propaganda za to jest jak najbardziej w porządku?
      • Gość: did Zapraszamy francuskich naukowcow do USA. IP: *.dialup.mindspring.com 14.01.04, 15:47
    • dawid.kingloff Re: Francuscy naukowcy protestują i grożą emigrac 14.01.04, 15:39
      Mój doktorat jest gotowy, jeszcze tylko obrona. Mam marne szanse na jakąkolwiek
      pracę w ojczyźnie. Mam za to wizę USA wklejoną w paszport. Myślę, że dam sobie
      radę na amerykańskiej uczelni. Myślę również, że już tu nie wrócę. Bye :)
    • Gość: zenobiusz Francuscy naukowcy protestują i grożą emigracją IP: *.ny325.east.verizon.net 14.01.04, 15:42
      Czy tylko mnie irytuje, ze chwala prywatne finansowanie w Stanach a chca
      wiekszego zaangazowania panstwa u siebie?
      • Gość: hi Re: Francuscy naukowcy protestują i grożą emigrac IP: *.sdf.bellsouth.net 14.01.04, 15:50
        Jak na razie nie widze tu zbyt duzo francuzikow. Chyba jakos im ciezko sie
        rozstac z ze swoim jedzeniem, butikami i duma narodowa... i mam nadzieje ze tak
        zostanie. Znam jednego czy dwoch ale jakos nie trawie gosci prasujacych
        skarpetki i jezdzacych na rowerkach ze spodniami spietymi klamerka.
        • Gość: ANka Bzdurne uprzedzenia IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 16:38
          Naukowcy to ludzie, ktorzy duzo podrozuja i czesto zmieniaja miejsce pracy. Moze
          za wyjatkiem bylego bloku wschodniego.
          Tym bardziej sa otwarci na to co jest dla nich interesujace przede wszystkim pod
          katem rozwoju i kariery a rowniez i poza tym pod katem godziwych warunkow pracy.
          Najistotniejsze w tych zmianach jest jednak to pierwsze. Obyczaje nazwijmy to
          narodowe sa silne i wazne. A przyzwyczajen zoladka (tych dobrych) tez by sie Pan
          nabawil gdyby troche pojadl cos innego niz hamburgery.. Niestety.
          Oprocz badan naukowych sa tez i fakty. Na hamburgerach mozg nie dziala...
          A ´co innego´ jest jak pan pewno wie w USA kosztowne.. W Europie zas
          niekoniecznie. Niemniej jak bedzie zle to z cala pewnoscia wyjada. To wszystko.
          • Gość: ANka A od prasowania skarpet IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 16:41
            nikt jeszcze nie umarl. Co najwyzej pare grzybkow na stopach. Cenie amerykanska
            swobode ubioru i otwartosc w pracy, ale (ja przynajmniej) nie zauwazylam aby byl
            to brak higieny? Panowie, ktorzy przyjezdzali tu gdy mieli koszule (chocby
            hippisowskie) to przynajmniej biale. Smrod to nie jest to co pomaga w pracy...
          • Gość: student z usa Re: Bzdurne uprzedzenia IP: 63.77.49.* 14.01.04, 18:41
            a czy Ty myslisz ze wszyscy w Stanach zajadaja sie tylko hamburgerami heheh
            chyba troche sprawna inaczej jestes skoro tak myslisz
            • Gość: ANka Mysle ze wszyscy koledzy naukowcy IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 19:41
              narzekaja na jedzenie. To znaczy nie musze nawet sie domyslac- tak relacjonuja.
              Pewno ze nie wszyscy. Rozmawialam z kolega z NIH-u o jego domu (w bambusach).
              Mysle ze gdybym ja np miala sie zdecydowac to wyjechalabym do Kanady. TAm nie
              tak wielu ´kompatriotow´ obawiajacych sie konkurencji a za to wielu prawdziwych
              naukowcow - pasjonatow. W kazdym razie w mojej dziedzinie wyglada to ciekawiej
              na tyle na ile zdazylam sie zorientowac. A kazdy patrzy pod katem swojej dziedziny.
              Co do mojej sprawnosci- keine Sorgen- chyba ze mnie glowa boli:).
    • Gość: p... Przyjezdzaja,zarabiaja a pozniej odwdzieczaja... IP: *.utc.com 14.01.04, 15:42
      ...sie swoimi europejskimi lewicowymi pogladami siejac lewacki zamet po
      amerykanskich uniwersytetach.Gryza psy reke ktora ich karmi...:-)))
      • Gość: dysiu Re: Dokladnie... IP: *.sdf.bellsouth.net 14.01.04, 15:47
        oprocz profesorow przyjezdzaja rozni artysci typu Ozzy, Polanski i inne
        smiecie, zarabiaja pieniadze, zochydzaja ten kraj a po parunastu latach to i
        tak wszystko Amerykanie z punktu widzenia wiekszosci swiata (szczegolnie
        arabskiego) ktorych trzeba zabijac bo to dzieci wielkiego szatana...
      • Gość: chris Nie wszyscy :-) IP: *.com 14.01.04, 15:51
        Ja i wielu moich kolegow na szczescie nie.
        Po postdocu zlapalem robote w firmie farmaceutycznej. Pozdrawiam z USA.
    • Gość: Pete Europo obudz sie !!! IP: *.ri.ri.cox.net 14.01.04, 16:15
      Zdobylem kilka cyfr danych statystycznych z USA, Niemiec i Francji. Oto One:
      Wzrost dochodu narodowego brutto:
      1996 USA 3.7 Niemcy 0.8
      1997 USA 4.5 Niemcy 1.4
      1998 USA 4.2 Niemcy 2.0
      1999 USA 4.5 Niemcy 2.0
      2000 USA 3.7 Niemcy 2.9
      2001 USA 0.5 Niemcy 0.8 Rok w ktorym padly wieze w NYC 11 wrzesnia
      2002 USA 2.2 Niemcy 0.2 Francja 1.2
      2003 USA 4.6 Niemcy 0.2 Francja 0.2 (przewidywane)(USA III kw.8.2 )
      2004 USA 4.6 Niemcy 1.5 Francja 1.7 (prognozy) W prognozie Niemiec jak sami
      oni pisza w 2004 roku 0.5 % wzrostu da mniejsza ilosc swiat o 3 bo przypadaja w
      weekend. Dane powyzsze pochodza ze statystyk padawanych przez kazdy kraj.
      Statystyk dla Francji z lat poprzednich nie udalo mi sie znalezc.
      Daje to poniekad obraz rozwoju poszczegolnych gospodarek na przestrzeni wielu
      lat . Dodam ze statystyki sa podobne od poczatku lat 90 - tych. Europa musi sie
      dobrze przeorganizowac i odbiurokratyzowac aby sprostac amerykanom.
      • dawid.kingloff Re: Europo obudz sie !!! 14.01.04, 16:25
        >
        > dobrze przeorganizowac i odbiurokratyzowac aby sprostac amerykanom.
        pytanie czy eurpa jest do tego zdolna intelektualnie (chyba tak) i mentalnie
        (raczej nie). pytanie czy europejskie "elity" będę mały odwagę przyznać, że
        europa jest nieefektywna a strategię lizbońską można już dzisiaj między bajki
        włożyć.
      • marcus_crassus skad masz takie swietne dane liczbowe???!!!!!!!!!! 14.01.04, 20:01
    • Gość: Czarek Wojcik Swieta Prawda i jeszcze gorzej IP: *.swmed.edu / *.swmed.edu 14.01.04, 16:32
      Swieta prawda, choc napisana tak jakby francuscy uczeni byli jacys swietni -
      tymczasem czasy Pasteura minely i o francuskich badaczach w USA mowi sie z
      przymrozeniem oka, co innego o Niemcach czy Anglikach. Ale wszystkie kraje UE
      bez wyjataku maja coraz wieksze problemy z dogonieniem nauki w USA z przyczyn
      ktore w powyzszym artykule sa bardzo ladnie wymienione. A co do tzw.
      "polskiej nauki" to nalezy pamietac, ze nawet obecna sytuacja w krajach UE jest
      dla Polski godna pozazdroszczenia - my tak sie mamy do UE, jak UE do Ameryki.
      Bez gruntownej reformy nauki polegajacej na nolens volens
      jej "zamerykanizowaniu" nic nie zdzialalmy. Tak postapil np. Izrael
      przeszczepiajac prawie w calosci amerykanski system grantowy. Mimo
      ograniczonych srodkow na badania z powodu napietego budzetu obronnego izraelska
      nauka ma sie bardzo dobrze. Zapraszam wszystkich do lektury mojego listu do
      redakcji "Nature" (numer z tego tygodnia, dostepny w sieci od czwartku) w
      ktorym krytykuje obecny projekt tzw. "reformy nauki w Polsce". Nie jest to
      bowiem zadna reforma tylko petryfikacja archaicznego systemu. Ale nichaj zywi
      nie traca nadziei, moze uda sie to zmienic i UE przescignie USA: mamy olbrzymi
      kapital ludzki, ktory jest na razie marnotrawiony i spelnia sie w USA, ale
      wystarczy by Europa zmadrzala a wiekszosc europejskich uczonych z USA powroci
      na Stary Kontynent...(chociazby z tesknoty za serkami, dobrym winem i piwem)
      pozdrawiam serdecznie z Teksasu,
      Czarek Wojcik
      • Gość: doc Re: Swieta Prawda i jeszcze gorzej IP: *.biosci.utexas.edu 14.01.04, 16:58
        Coz mozna tylko podpisac sie pod tym co piszesz. Sam stoje przed takim
        dylamatem pracujac na uniwersytecie w USA (Teksas). Wracac do kraju i uzerac
        sie z tym pseudonaukowym systemem?, czy tez zostac i cieszyc sie ze mam szanse
        brac udzial w relnym projekcie naukowym konczacym sie koemcjalizacja za godziwe
        pieniadze, teskniac jednak troche za swojskim "jedzeniem i napitkiem":-). Z
        zainteresowaniem przeczytam twoj list w Nature.
        Reforma nauki o ktorej piszesz nie jest w zaden sposob mozliwa w obecnym
        ukladzie politycznym (nie tylko na gorze). Ludziom (politykom) musi zalezec na
        rozwoju nauki w kraju i w sposob zdecydowany musieliby taka nauke promowac (tak
        zrobila przeciez Finlandia), silnie ja finansujac a jednoczesnie reformujac
        kadrowo, ale do tego trzeba prawdziwych reformatorow ktorzy wreszcie zrozumieja
        ze tylko przez nauke mozna dojsc do wysokiego poziomu zycia w panstwie.

        Pozdrawiam


        • Gość: Czarek Wojcik Reforma Nauki IP: *.swmed.edu / *.swmed.edu 14.01.04, 17:30
          Jest jedna szansa - droga do reformy nauki w Polsce prowadzi przez UE. Jezeli
          dojdzie do zmian finansowania i reformy nauki w obecnej UE (a bardzo duzo o tym
          sie mowi chocby na lamach Nature wlasnie), to bedzie tez wywarty nacisk
          polityczny na Polske by takie same reformy dokonac u nas. Jezeli do tego bedzie
          poparcie choc czesci ludzi w kraju to jest szansa na zmiany. Lobby to zaczyna
          sie skupiac (w duzej czesci anonimowo) wokol portalu Polski Cyrk Naukowy
          (www.republika.pl/naukowcy).
          pozdrawiam,
          Czarek
          PS. Gdzie w Teksasie? Ja w Dallas.
          • Gość: doc Re: Reforma Nauki IP: *.biosci.utexas.edu 14.01.04, 17:32
            Ja w Austin.
      • Gość: Carmen Sandiego No, zaczelo sie.... IP: *.proxy.aol.com 14.01.04, 18:46
        Tak, tak, mily panie Czarku, w pewnym momencie i na dluzszy dystans dobre wino
        i sery znacza wiecej niz granty, ktore i tak trzeba wyrywac pazurami. Cale
        zycie nie mozna byc sprinterem, a tylko taki sport jest w US.
        • Gość: Czarek Wojcik tez mi sie to marzy... IP: *.swmed.edu / *.swmed.edu 14.01.04, 20:43
          Ma Pani zupelna racje. Dla mnie idealem nie jest ani dobra pozycja w obecnym
          polskim systemie, ani na przyklad pozycja na Harwardzie - dla mnie idealem jest
          pozycja profesorska w dobrej uczelni niemieckiej, francuskiej lub angielskiej,
          gdzie co prawda nie ma tyle pieniedzy co w USA, ale za to duzo wiecej niz w
          Polsce, do tego mozna sobie pracowac "na luzie", ma sie winko i serki, ma sie 9-
          12 tygodni wakacji na rok no i ma sie na tyle pieniedzy by moc przyjemnie te
          wakacje spedzic (gdy pracowalem w Polsce ani razu nie bylem na zadnych
          wakacjach bo mnie nei bylo stac...). Problemem jest tylko, azeby dostac taka
          pozycje w Europie Zachodniej trzyba miec albo zupelnie Super osiagniecia albo
          Super uklady - ja niestety nie mam (jeszcze?) zadnej z tych rzeczy i dlatego
          moge o takiej pozycji pomarzyc dopiero na odlegla przyszlosc, natomiast pozycja
          w USA jest w zasiegu moich mozliwosci chco oczywiscie wymaga olbrzymich
          nakladow pracy i uczestnictwa w "wyscigu szczurow" do ktorego staja oprocz
          rozleniwionych choc zdolnych Europejczykow takze niezwykle pracowici Azjaci.
          Pozdrawiam serdecznie,
          Czarek
      • Gość: did Pan tez wroci, do schabowego z kapusta. IP: *.dialup.mindspring.com 14.01.04, 23:52
      • kropek_uk Wiesz, Czarku, mozna i inaczej...Jak Brytyjczycy 15.01.04, 02:30
        (nb. i tak, jak na Europe, nie najgorzej oplacani - pensje takie sobie, ale za
        publikacje, zwlaszcza popularyzacji, konkretny szmal etc.): kilkuletnie
        kontrakty, by cos cuelawego zrobic, czegos sie douczyc, a przy tym i zarobic, i
        do domu...
    • toja3003 glosujcie dalej na socjalna gospodarke rynkowa 14.01.04, 17:13
      ciekawym ilu z tych zawiedzonych uczonych
      oddaje glosy na malo liberalne partie
      optujace za tzw. socjalna gospodarka rynkowa...
    • Gość: olek Re: Francuscy naukowcy protestują i grożą emigrac IP: *.internet.radom.pl 14.01.04, 17:30
      Zapraszamy do nas tu się wyszaleją
      • Gość: meerkat Kopernik nie zążył się załapać na Amerykę! :-((( IP: 152.75.142.* 14.01.04, 17:51
        Jakiś Pan wspomniał, że zaczęło się od Kopernika.

        Gdyby Kopernik żył dzisiaj, to pracowałby w którymś z czołowych obserwatoriów w
        USA, tak jak Paczyński czy Wolszczan.
        Niestety (brak Internetu), o odkryciu Leifa Eriksena nie słyszał, a
        Kolumb pojawił dla niego za późno! :(((

        Na szczęście Guth urodził się już w USA i dlatego jego rewolucyjna teoria strun
        jest już teorią amerykańską!
        • Gość: ANka Jeden blad myszaczku IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 19:37
          Kopernik bylby wyjatkiem w twojej tezie bo bylby ´produktem´ sytemu edukacyjnego
          Europy.
          Meerkat wszyscy wiemy o tym ze gdzie sa pieniadze i potencjal jest szansa na
          rozwoj badan naukowych i tylko tam.
          Wszyscy tez wiemy o tym ze czasem w niektorych krajach kosztem wielu istnien
          ludzkich badania naukowe sie rozwija na bardzo niebezpiecznie wysokim poziomie
          (wiesz ze nie chodzi o USA). Sa rozne mozliwe strategie ale w efekcie i tak
          wychodzi na to pierwsze.. Niemniej nie udowodnisz tu tezy ze USA jest przodujace
          jako ZRODLO nowej kadry naukowej. Bo tak nie jest. Zrodlo obecnie jest skad inad
          i o tym wiesz. Chocby z Indii, z Azji, z Europy. Nie pytaj mnie dlaczego- nie
          wiem. Ale to obserwuja wszyscy.
          Kopernik pewno by pracowal- ale co ty chcesz wlasciwie powiedziec. Dzis nie ma
          czegos takiego jak potega naukowcow pracujacych dla jednego kraju. Przeciez sa
          grupy miedzynarodowe, wspolprace miedzyinstytutami. Kariera pojedynczego
          naukowca mierzona jest wlasnie na rozmiar tej miedzynarodowej wspolpracy. Wiem
          ze pasjonuja cie zbrojenia i pewno bez nich nie byloby srodkow na wiele badan.
          Trudno w koncu zwyklemu podatnikowi wytlumaczyc ze ma placic za badania nad
          pietruszka, ktorej w dodatku nie lubi - latwiej sklonic do zaplaty wystraszonego .
          Problemem wogole wspolczesnej nauki jest finansowanie badan podstawowych. W USA
          sa na to moze srodki ale ludzi zainteresowanych takimi badaniam w konsumpcyjnmym
          spoleczenstwie - znacznie mniej. Pasjonatow nie bedzie wiecej w USA z zasady.
          Jest ich wszedzie tak samo malo. Za badania podstawowe placi sie wszedzie tak
          samo malo.
          • Gość: tito Niezupełnie. Może Amerykanin nie jest zainteresow IP: *.ghnet.pl 14.01.04, 19:53
            any badaniami, ale szanuje naukowców, na których łoży piniądze. Byłem tam na
            prestiżowym stypendium i wszyscy to szanowali. Tutaj, łącznie z moja uczelnią,
            nikogo to nie obchodzi.
            Dziewczyna z baru w USA, z którą rozmawiałem, twierdziła, że uniwerek jest dla
            łebskich ludzi, a ją intelektualnie stać tylko na collage.
            A u nas, kto mniej wie ten głośniej gardłuje.
            To dlatego tam nauka się rozwija a tu nie.
            • Gość: ANka Tak ta dziewczyna to jedno zjawisko IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 20:02
              Zawsze patrzy sie z podziwem na tych niebezpiecznych wariatow ktorzy spedzaja
              swoje zycie naswietlajac sie nadmiernie falami krotkimi, za psie pieniadze
              itd..I na tych, ktorych jest niewielu :)
              A to ze tym lebskim czlowiekiem bedniejszym - zatrudnionym w projektach i
              badaniach podstawowych niekoniecznie chce zostac kazdy student- to tez jest
              problem tam. Poniewaz bystry student zatrudni sie nawet nie jako naukowiec tylko
              inzynier- bedzie zarabial kase np w firmie farmaceutycznej produkujacej protezy
              dla pieskow bogatych staruszkow i nie bedzie tracil czasu na uczenie
              kogokolwiek. Ja tego sobie nie wymyslilam. To forum jest chyba po to by
              dyskutowac problemy. Rozumiem ze sa milosnicy rozpowszechniania tez- jestem
              Chinczykiem - Chiny maja potencjal- ale moze zrobmy cos wymagajacego chwilki
              dluzszego zastanowienia :)
              PS- jakby byly jakies uwagi to nie jestem ani antyamerykanska, ani bron boze
              antypsia (mam w domu w Polsce 5 psow- dobrze wychowanych)
              • Gość: tito Ona nie mówiła o profesorach, ale o studentach. IP: *.ghnet.pl 14.01.04, 20:39
                Jeśli jesteś w USA na prestiżowej uczelni, to ci z gorszych to szanują.
                Chodziło mi o przykład. W USA szanuje się cudze osiągnięcia, choć i oni
                borykają się z problemem naukowców odchodzących do biznesu.
                Jeśli jesteś na uczelni i dłubiesz przy jakichś niezrozumiałych sprawach to
                jesteś gość. Jak potrafisz elegancko położyć farbę na Golden Gate to możesz być
                dumny.
                Tam twoje osiągnięcia o tobie świadczą, tutaj CV to zabawa w pisanie zbędnego
                pipiórka.
                Dlatego amerykanie jeśli już proponują stypendium to można za nie przeżyć. W
                Europie to łaska, więc studenci dorabiają w McDonaldzie. I jeśli już pominiemy
                tych zdolnych ludzi, to jest to zwykła marnacja pieniędzy w Europie. To tyle
                warte, co wysłanie kogoś na kurs angielskiego, ale z zastrzeżeniem, że nie
                będzie się uczył przymiotników, bo na to już nie ma kasy.
                • Gość: ANka O osiagnieciach - fakt IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 20:52
                  Ale to jest tez typowe dla kultury anglosaskiej wogole. A wiec nieobce
                  brytyjczykom. Przy tym wiecej jest faktycznego oddania pasji niz np sztucznego
                  blichtru i kiczu. Zreszta nie chce ulegac manii nadmiernie autorytatywnych
                  wypowiedzi - ktorej podlega wielu moich wspolrozmowcow.
                  PS- tutaj - piszesz tito o Polsce?
                  W Polsce jest bardziej dla papierka- w Niemczech bardziej po amerykansku
                  (ponoc). Ja moge tylko powiedziec ze inaczej niz w Polsce to na pewno. Jest tu
                  wogole kompletnie inny system i jak na Europe calkiem niezly. Mocno niezalezny
                  od budzetu. Jest wiele rownoleglych instytutow z ktorych kazdy ma inny profil.
                  Kazdy instytut ma swoje jednostki rozprzestrzenione w Panstwie ktory ten
                  generalny profil wypelniaja. Kazdy z nich reprezentuje tez inny system
                  finansowania. Jest tu caly wachlarz - od calkowicie prywatnego do 50 % przez
                  panstwo i nawet 80% przez panstwo. Jest tez rozny profil w zwiazku z tym
                  finansowanych projektow badawczych, doboru grup naukowcow itd..
                  To naprawde niezly system. Cokolwiek by nie powiedziec. Ostatnie tylko zmiany
                  byly poronione - dla Niemcow bo chcac zmienic system uzyskiwania profesury na b.
                  amerykanski wyprodukowali jakas chora kompromisowa ustawe zachecajacych
                  doktorantow do emigracji.. A wiec na swoja szkode.. Ale to dygresja.
                  W kazdym razie jest na pewno lepiej niz w Polsce. Choc wydaje mi sie ze polscy
                  naukowcy calkiem sprawnie poradzili sobie z systemem uzyskiwania grantow w USA.
                  Niemcy z nich dlugo nie korzystali- po prostu mieli wlasne.. Byli niejako
                  samowystarczalni i malo korzystali nawet z grantow europejskich..
                  Teraz sie to zmienilo - oczywiscie wspolpraca z USA jest promowana mocno i jest
                  wyznacznikiem kariery kazdej grupy i kazdego naukowca indywidualnie.. Ale nie
                  jest to wspolpraca z korzyscia jednostronna. Amerykanie chetnie tu przyjezdzaja..
                  PS- I nie jestem tez proniemiecka - jak chce mnie zaetykietkowac galaksik (jak
                  zwykle drazliwy). Miedzy Bogiem a prawda jestem tu bo tak doradzala mi moja
                  niezyjaca szefowa. Z racji na prestiz instytutu w mojej dziedzinie. Sama gdybym
                  wybierala trafila bym do Krolestwa. Ale nie zaluje. Ten instytut jest wyjatkowy
                  i panujace w nim stosunki i uklady tez. I bardzo motywujacy naukowo...
                  • Gość: tito Z niemcami nie mam zbyt wielkich doświadczeń. IP: *.ghnet.pl 14.01.04, 21:19
                    Byłem tam tylko na wymianie na Freie i miałem trochę czasu na pracę, ale mam
                    też znajomą, która organizowała studia doktoranckie na swoim uniwersytecie i
                    jeździli jej po głowie zupełnie jak u nas w Polsce. Musiała dorabiać ucząc
                    biznesmenów niemieckiego.
                    To mnie jakoś nie przekonało do Niemieckiego systemu. Całość skończyła się tak,
                    że DAAD nie dał obiecanych pieniędzy i zostawił projekt na lodzie. Już z
                    zaganicznymi studentami.
                    Nie twierdzę, że Europa jest pustynią, ale prawdą jest to, że nauka w USA stoi
                    na nieporównanie wyższym poziomie.
                    Co do kształcenie i korzeni etnicznych, o które spierasz się z meerkantem, to
                    raczej ludzie niechętni USA przesadzają, głosząc niski poziom nauczania w USA.
                    Po pierwsze są oni świadomi braków szkolnictwa i pracują nad zmianami (żona
                    znajomego u którego mieszkałem, zajmuje się właśnie takim programem). Jak w
                    innych dziedzinach także i w tej są bardziej elastyczni od Europy, więc pewnie
                    będą mieli wyniki.
                    Po drugie, mają lepiej działające laboratoria, biblioteki, a uniwerstyeckie
                    naucznie przynajmniej na poziomie organizacyjnym góruje nad Europą.
                    Studenci są pracowici, a ja mam jak najlepsze wspomnienia z pracy z grupą
                    mojego kolegi. Bardzo otwarci ludzie.
                    I na koniec patenty. To nie tylko kwestia pieniędzy, ale i umiejętność
                    wyławiania dobrych pomysłów. Ta selekcja także funkcjonuje w USA skuteczniej.


          • Gość: meerkat Czołowi naukowcy to produkty nauki AMERYKANSKIEJ!! IP: 152.75.142.* 14.01.04, 20:00
            Mylisz się, kochanie!

            Sprawdz kto otrzymał najwięcej naukowych nagrod Nobla w ostatnim stuleciu, a
            potem sprawdź jaka była ich nie tylko narodowość, ale i pochodzenie etniczne.

            Wnioski są jednoznaczne i niezaprzeczalne!

            Powtarzam, sprawdź kto odkrył fale elektromagnetyczne, ucieczkę galaktyk,
            kwarki i ich właściwości, kto sporządził model DNA,kto stworzył inflacyjną
            teorię Wszechświata i teorię strun,kto wynalazł żarówkę, telefon, samochód,
            samolot,telewizję, tranzystor, obwód scalony, mikroprocesor, komputer,
            Internet, laser, swiatłowód, mikroskop elektroniczny i tunelowy, adaptowalny
            teleskop, teleskop kosmiczny, tomograf, MRI, technologię Stealth,
            nadprzewodliwy akcelerator kołowy, itd. itp.

            Przykro mi,ale znakomita większość to niestety nie Rosjanie, Chińczycy,
            Japończycy czy Hindusi, ale rdzenni Amerykanie od pokoleń wykształceni przez
            INNYCH Amerykanów w amerykańskich szkołach i na amerykańskich uniwersytetach.
            Oczywiście z czasem, część tych przybyszów też się zamerykanizuje, ale wtedy
            będzie już produktami Made in USA! :)

            Dziesiątki tysięcy Chińczyków, Hindusów, Koreańczyków ,Japończyków itd.,
            studiują w USA; odwrotnego trendu natomiast nie widzę. Sorry! :(((
            • Gość: ANka Taaaak IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 20:19
              Nawet nie chce mi sie sprawdzac bo az tak historia nauki sie nie pasjonuje. Nie
              we wszystkich dziedzinach w kazdym razie. Posluchaj. Jest oczywiste ze o
              odkrycia (opatentowane) latwiej w kraju, ktory jest rajem dla robienia tych
              patentow. I w kwestii plastycznosci technologii i w kwestii niestety-
              administracyjnej..
              Wyobraz sobie np ze moj nauczyciel Fizyki ze szkoly sredniej - niejaki profesor
              Ratajczyk z Reytana twierdzil, ze pierwszym wynalazca Diesela nie byl Diesel
              tylko Polak. I nie mial powodow by nas oszukiwac. Jak takis dobry to sprawdz
              sobie. Tyle ze nie zdazyl wynalazku opatentowac. I tak bywa czesto.
              Gwarantuje ci ze w wielu dziedzinach wspolczesnej nauki opatentowuje sie
              wynalazki dawno odkryte np zapomniane w archiwach jakiejs cienko piszczacej
              kiepskiej uczelni bylego bloku.
              Naprawde nie chce sie z toba o to klocic.
              Nobel to tez nie zawsze miara naukowca. Obejrzalam sobie wlasnie Dr.
              Strangelove. Masz dobry gust w niektorych dziedzinach ale i nieslychanie
              megalomanskie tendencje czasami..
              Pozdrowienia. Zmykam cos zjesc.. I nie bedzie to hamburger:)
              Jeszcze tez nie zwariowalam by interesowac sie pochodzeniem etnicznym naukowcow
              i analizowac jego wplyw na sukcesy. Raczej myszaczku- interesowalabym sie
              poziomem szkolnictwa a jak pisalam tu gdzies jak dotad moim idealem jest
              brytyjskie...
              PS- naucz swoich compatriots how to manage a women. Kolega z NIH- u szalenie
              sympatyczny poza tym ze kazda kobiete w pierwszej kolejnosci pytal o wiek a
              zaraz potem stosunek malzenski, miejsce zamieszkania itd...Jezeli o mnie chodzi
              musialam mu zdradzic nawet czy moje dzieci mowia do mnie po imieniu czy mama..

              Acha- w Chinach wielu naszych przyjaciol nie przezyloby zbyt dlugo.
              Prawdopodobnie zabilaby ich awaria zarowki. Co tu mowic o ogolnym okresowym
              braku elektrycznosci. Wiec nie wiem co konkretnie chcesz udowodnic..
              I tak sie wszyscy (moze na szczescie jednak) w USA nie zmiescimy wiec pozwol nam
              zostawic sobie jakas mala odskocznie z boczku- dobrze?
              • Gość: meerkat Stosunek małżeński a prof. Yebyeazhkvilli IP: 152.75.142.* 14.01.04, 20:49
                Anka,

                Zapewniam Cię, jako Amerykanin, że nigdy nie pytałem i nie zapytam żadnej
                kobiety o jej stosunek małżeński. Interesują mnie wyłącznie stosunki
                POZAmałżeńskie; w tej dziedzinie, niestety, jestem pod wpływem obyczajowości
                francuskiej!We Francji WSZYSTKO SIE WALI, a więce także i nauka! :)))
                • Gość: ANka Ale jesli i nauka IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 20:58
                  To nie za dobrze dla wszystkich.
                  Inaczej bedziesz jak ten samotny bialy zagiel...Do nauki potrzebna jest
                  motywacja i konkurencja. I dobrze jest- jak jest, ale przesadzic tez nie mozna..
                  I wcale nie bylo to o stosunkach...
                  Bo jak wiesz potrzeba dwoje a nauka niestety jest jeszcze bardziej zachlanna i
                  wyuzdana. Tu potrzeba jeszcze wiecej.. Wiec to nie zimna wojna.. Choc to byl
                  sukces- niewatpliwy..
                  Zmykam bo te niemiecko- francuskie ziemniaki po amerykansku w skorce z polska
                  bryndza to zjem dopiero jutro..
                  • Gość: bara-bara Re: Ale jesli i nauka IP: 67.72.98.* 15.01.04, 00:58
                    Cześć ANka , życzę ci tak po staropolsku "smacznego" i uważaj tylko nie udław
                    się tymi kartoflami. Bo twoja połowa czeka już na ciebie pod ciepłą pierzyną.
                    • Gość: ANka Prorok czy co?, IP: *.ifn-magdeburg.de 15.01.04, 11:13
                  • Gość: tom Re: Ale jesli i nauka IP: *.dhcp.mcw.edu 15.01.04, 02:23
                    Lo boze Anka iles Ty wyprodukowala tekstu dzisiaj!
                    • Gość: ANka To sugestia? IP: *.ifn-magdeburg.de 15.01.04, 11:02
                      Ze zle?
                      Musze jakos nadrobic bo wysypalo sie tu dziwnie duzo innych Anek nawet jedna
                      ANka wiec jak koledzy tak tym USA kadza to ja sobie swojemu nickowi tez troche
                      musze.
                      Pozdrowienia. Zreszta znow mnie dluzej nie bylo wiec nie macie sie co zloscic.
            • Gość: Iza-bella Re: Czołowi naukowcy ŚWIATA to AMERYKANIE IP: 67.72.98.* 15.01.04, 01:17
              Meerkat , w każdym calu masz rację i ja mam takie same poglądy , ale nie
              rozumię dlaczego wdajesz się w takie dyskusje z hołotą , która w większości
              robi sobie jaja mimo , że do Easter jeszcze daleko , no a inni udają uczonych
              mimo , że im słoma z butów wystaje , a w dodatku czuć jak chlewem śmierdzi.
              • Gość: hehe Re: Czołowi naukowcy ŚWIATA to AMERYKANIE IP: 80.75.160.* 15.01.04, 01:58
                Dobrze musisz znac te zapachy skoro tak przez net rozpoznajesz...
            • Gość: hehe Lecz sie! IP: 80.75.160.* 15.01.04, 01:56
              Czlowieku - tak czesto powtarzasz swoje klamstwa ze az zaczales w nie wierzyc!
              Goebbels mial racje a ty jestes tego najlepszym przykladem!
      • Gość: Robaczek Re: Francuscy naukowcy protestują i grożą emigrac IP: *.dip.t-dialin.net 14.01.04, 17:57
        Masz racje niech przyjada do POLSKI.
        Przeciez tu jest najwiecej profesorow w UE i jeszcze na dodatek
        bawiacych sie wielka polityka.
        • Gość: dysydent Re: Francuscy naukowcy protestują i grożą emigrac IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.01.04, 18:34
          Może warto by opiniami o tzw. nauce polskiej zainteresować Ministra Nauki -
          tekst Motory nauki i dyskusja w portalu Onet kiosk.onet.pl/art.html?
          DB=162&ITEM=1146461>

    • Gość: adrian Pytanie do redakcji GW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.04, 18:35
      Czy opublikowanie tego artykulu bylo sponsorowane
      przez KBN? Np dla "podwyzszenia" morale naukowcow
      w Polsce. Bo ja bym sobie zyczyl w GW podobnie
      krytycznego artykulu o stanie nauki w Polsce!
      (z nazwiskami osob odpowiedzialnych za degeneracje nauki
      w tym kraju). Francuzi od wiekow dobrze rozumieja jak wazna
      jest rola nauki i wyjda z sytuacji kryzysowej. A my, rzadzeni
      przez oszalalych politykow-ciemniakow, nauczmy sie cenic
      ludzi nauki, bo jak nie to staniemy sie karykatura panstwa i narodu.
    • Gość: indis 2700 euro /miesiąc IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.01.04, 19:27
      "The Time" opisuje laboratorium w New York University School of Medicine.
      Zespół zajmujący się badaniami nad rakiem tworzy tam czwórka Włochów, dwóch
      Francuzów, Niemiec i Hiszpan - słowem Unia w pigułce. Pochodzący z Neapolu dr
      Valerio Dorello mówi: "We Włoszech zarabiałbym 900 euro miesięcznie". W NYU ma
      trzy razy tyle."

      Te 2700 euro na miesiąc w USA to jest dużo?
      • Gość: tito No właśnie. Naukowcy to dobrowolni niewolnicy XX w IP: *.ghnet.pl 14.01.04, 19:43
        $ 2.700 za te badania to żenada i bezczelność. Ale skoro środowisko naukowe
        samo zmusiło autora metody czytania genomu do bezpłatnego upublilcznienia
        wyników!
        Sciśli coraz częściej pracują dla koncernów, a humaniści i artyści piszą
        seriale lub kręcą klipy. Żeby się ludzkość z ręką w nocniku nie obudziła!
        A Europa, cóż 3x mniej płaci ($ 900)
      • Gość: Zenek Re: 2700 euro /miesiąc IP: *.bnl.gov 14.01.04, 19:46
        > "The Time" opisuje laboratorium w New York University School of Medicine.
        > Zespół zajmujący się badaniami nad rakiem tworzy tam czwórka Włochów, dwóch
        > Francuzów, Niemiec i Hiszpan - słowem Unia w pigułce. Pochodzący z Neapolu dr
        > Valerio Dorello mówi: "We Włoszech zarabiałbym 900 euro miesięcznie". W NYU ma
        > trzy razy tyle."
        >
        > Te 2700 euro na miesiąc w USA to jest dużo?

        Jak na USA to malo. Mniej wiecej tyle dostanie czlowiek po doktoracie na
        stypendium postdoktoranckim, troche wiecej lub troche mniej, zalezy gdzie i
        zalezy od dziedziny.

        Profesor dostanie 2-3 razy tyle, zalezy od uniwerka. chyba MIT i Caltech placa
        najlepiej, 10 tysiecy $ na miesiac plus minus pare tysiecy.

        To mowa o pensjach akademickich. W przemysle "sky is the limit". Gosc po
        collegeu ze stopniem bakalarza w przemysle dostanie w pierwszej pensji od 40
        tysiecy $ rocznie wzwyz, na dzien dobry.

        Zenek
      • miss_mag Re: 2700 euro /miesiąc 14.01.04, 19:52
        > Te 2700 euro na miesiąc w USA to jest dużo?
        Malo, zwlaszcza w Nowym Jorku. Wychodzi to ok 3000 dol miesiecznie czyli
        36000 dol rocznie. Jesli jest to brutto (przed podatkami), to tyle zarabiaja
        sekretarki. Jesli gosc dostaje te sume netto (po podatkach), tzn. ze ma
        kontrakt roczny na ok 54 tys dolarow. To juz lepiej. Wychodzi na to, ze
        facet jest tzw. postdoc czyli starszy asystent lub moze research fellow. Na
        pewno nie jest profesorem; tacy w New York School of Medicine zarabiaja tzw.
        six figures czyli powyzej 100 tys dol rocznie. W kazdym razie za taka sume
        moze sobie na Manhattanie wynajac budke telefoniczna.
        P.S. Na prowincjonalnych uniwersytetach stanowych 54 tys dol rocznie to pensja
        poczatkujacego profesora. Dodam, ze faculty czyli profesorowie sa platni w
        USA tylko 9 miesiecy w roku, podczas roku akademickiego. Jesli ktos ma grant
        federalny (NIH, NSF), to moze sobie dobrac z niego rownowartosc 3-miesiecznej
        pensji na okres lata.
        • miss_mag PS 14.01.04, 20:02
          Weszlam na strone NYU School of Medicine i znalazlam tego Valerio Dorrello.
          On tam byl jako student-intern. Te 3000 dol miesiecznie jako stypendium
          studenckie w NY sie zgadza. Tu jest link:
          www.med.nyu.edu/Path/Pagano/prev_lab.html
          Swoja droga, zadziwia, z jakiego zrodla GW czerpie swoje informacje.
          • miss_mag Re: PS 14.01.04, 20:07
            No wiec teraz facet ma pozycje postdoctoral fellow:
            www.med.nyu.edu/Path/Pagano/NEWlab.html
      • Gość: meerkat To 36000 dolarów rocznie! IP: 152.75.142.* 14.01.04, 20:08
        3000 dolarów miesięcznie to nie jest dużo według kryteriów amerykańskich.
        Ale za 36 tysięcy dolarów rocznie (my liczymy anualnie) można żyć nie
        przymierając głodem, zwłaszcza w mniejszych z reguły ośrodkach uniwersyteckich.

        Oczywiście czołowym naukowcom, czołowe uniwersytety prywatne płacą znacznie
        więcej, bo swymi nazwiskami przyciągają lepszych studentów...

        Tu pensje, w grubym uproszczeniu,oscylują od 80ciu do 150 tysięcy dolarów
        rocznie. Nobliści dostają jeszcze więcej, plus niewielki wymiar godzin
        wykładowych (reszta na pracę badawczą).No, ale nie każdy jest noblistą, choć
        wielu ma potencjał by nim zostać.
        • Gość: dysydent POLSKI CYRK NAUKOWY IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.01.04, 20:12
          Może zorganizować protest polskich naukowców ?
          Mozna by go przygotowac na stronie www.naukowcy.republika pl.
          • Gość: ANka PO co ? IP: *.ifn-magdeburg.de 14.01.04, 20:38
            I tak wszyscy ponoc o niczym innym nie marza. Jeszcze po tym jak im Meerkat
            pensje noblistow (z autopsji?!) przytoczyl...
            Oczywiscie kazdy chce tez miec malutka - tycia spluweczke- na wypadek gdyby ktos
            pokusil sie o jego dobrobyt, w perspektywie erupcje wulkaniczna w ogrodku, atak
            terrorystyczny, pomylke sfrustrowanego psychopaty, lub ewentualnie zdrowy pozar
            (niezbedny dla cyklicznego odradzania sie populacji Sekwoji w N.P). Milosnicy
            trzesien ziemi, pieknych i niezwyklych zjawisk przyrodniczych (tornado)
            otylosci telewizyjnej oraz wydezynfekowanego oddechu szefa, przy pomocy
            najnowszego plynu do ust- 5 w 1 oraz Bozego Narodzenia w Lipcu- juz czekaja :)
            • Gość: did Re: PO co ? IP: *.dialup.mindspring.com 14.01.04, 23:47
              No i wyszlo z ciebie ANka to, co zazwyczaj wychodzi z niektorych ludzi, podczas
              dyskusji o potedze USA. Wspolczuje.
              • Gość: ANka ? :) IP: *.ifn-magdeburg.de 15.01.04, 10:52
                Ze mnie nic nie wychodzi. Jestem dziewczynka..
                Dyskutowanie o potegach mnie bawi. Wole dyskusje o roztropnosci i o tym czego
                nie nalezy ignorowac :)
                A poczucia humoru chyba nie nalezy wspolczuc..
                Ja np zawsze je podziwiam...
      • Gość: gloubiboulga Re: 2700 euro /miesiąc IP: *.proxy.aol.com 15.01.04, 21:52
        A 10.000 € we Francji na miesiac, to ile?
        • Gość: gloubi Re: 2700 euro /miesiąc IP: *.proxy.aol.com 15.01.04, 21:54
          Skoro mam pisac prawde, to w Stanach mialbym 40.000 € miesiecznie....
    • Gość: haha Ha, ha - mocarstwo silne rolnikami IP: *.chello.pl 14.01.04, 21:10
    • Gość: Stefek U nas cięcia zaczyna się od służby zdrowia IP: *.kluczbork.sdi.tpnet.pl 14.01.04, 21:25
      A we Francji spróbowaliby się dowalić do służby zdrowia to jutro by nie
      rządzili, u nas jeszcze służba zdrowia wg rządców jest niepotrzebnym wydatkiem.
      Nauczycielom obciąć - o!, co to, to n ie, przecież to jest ważny elektorat a
      służba zdrowia NIGDY nie głosowała na SLD, więc nie ma ecipeci.
      • Gość: gosc USA Re:komentarz to miss mag IP: *.hrl.com 14.01.04, 21:54
        Profesorowie w naukach stosowanych , fizyka, elektromechanika na UCLA z 10 -15 letnim stazem , maja roczna pensje od 120-140 i wyzej.
        Naukowcy w firmie gdzie ja pracuja , z doktoratem , Hughes Lab zarabiaja tylez samo, wszystko przed podatkiem 38%.
    • Gość: ajax Re: Francuscy naukowcy protestują i grożą emigrac IP: *.walngs01.pa.comcast.net 14.01.04, 22:02
      Mili interolkutorzy, nie spodziewajcie sie po polskich profesorach i
      urzednikach z KBN protestu podobnego do francuskich naukowcow. Obecny stan jest
      dla nich optymalny. Dorabiaja na kilku etatach w uczelniach i instytutach. Nie
      oczekujcie od nich prowadzenia ambitnych badan teoretycznych i aplikacyjnych.
      Oni osiagneli szczytowy szczebel swojej kariery. Sa oczywiscie wyjatki.

      System finansowania nauki w Polsce jest anachroniczny i korupcjogenny.

      Postanowilem, ze po habilitacji (w tym roku) emigruje do USA. Tamtejszy system
      nie jest wprawdzie idealny, jednak w porownaniu z europejskim jest lepiej
      zorganizowany i lepiej finansowany.

      W podsumowaniu : moj obecny miesieczny dochod netto na etacie adiunkta w
      instytucie to mniej niz 2000 zlotych, trudno wyzywic za to rodzine. W Polsce
      niczego wartosciowego dotad nie dokonalem i nie dokonam - to juz wiem.
      Chcialbym to zmienic. W Polsce czeka mnie glodowa emerytura, a w przypadku
      choroby - zagrozenie zycia na pogotowiu i w szpitalu, ... a potem skrajna nedza
      na rencie. Dziekuje, uciekam .........
      • Gość: tito Powodzenia kolego. Po co protestować? Najlepsza IP: *.ghnet.pl 14.01.04, 22:10
        reakcja to wyjazd.
        To prawda, że profesorowie nie potrzebują zmian. Zwłaszcza ci z władz
        uczelnianych. Oni nawet nie muszą pracować na kilku etatach. U nas wypłacają
        sobie po prostu gigantyczne premie. A kto to skrytykuje? Przecież kiedyś każdy
        przyjdkie po ochłap na wyjazd zagraniczny, albo grosze na książkę w
        uniwersyteckim wydawnictwie.
        A zawiść to podstawowa cecha naszej profesury 99%.
    • Gość: Tomson Tak to jest w chorym globalnym ustroju. IP: *.ds.pg.gda.pl / *.ds.pg.gda.pl 15.01.04, 02:04
      Pieniądze na doświadczenia są, tym bydlakom chodzi o to by ich cholendarne,
      znacznie wyższe ponad średnią krajową, zarobki jeszcze bardziej wywidować.
      Za to by można było kosmiczne sumy płacić naukowcom w nędzy i niewolnictwie
      muszą żyć miliony ludzi na świecie harujący w US-montowniach. Francja bardziej
      dba o pracowników i płaci cenę za swoją uczciwość. Ten chory globalny ustrój,
      gdzie foruje się politykę trzymania w nędzy milionów by kilku mogło się pławić
      się w nieludzkim bogactwie trzeba zaorać.
      Wiem że to brzmi jak marksizm, ale kurwa co z tego jeśli akurat to jest prawda.
      Właśnie dlatego z PRLu nie wolno było emigrować, bo Polacy szanowali wtedy
      wszystkich pracowników, a zachód tylko tych z najwyższej półki i dzięki
      płaceniu głodowych pensji pozostałym stać ich było podkupywanie naukowców tym
      co byli uczciwi wobec swego społeczeństwa.
    • Gość: Emily wezcie tez pod uwage fakt, IP: *.dc.dc.cox.net 15.01.04, 02:36
      ze w USA studia wyzsze na bardzo dobrych uniwerkach sa bardzo drogie (do 30
      paru tysiecy $ rocznie samo czesne), stad glownie wysokie pensje dla
      wykladowcow. Europejscy studenci ucza sie za darmo, wiec nie ma sie czemu
      dziwic, ze pensje wykladowcow w Europie sa duzo nizsze. Cos za cos.
      Amerykanski absolwent konczy studia czesto z dlugiem 100 tysiecy $, ktory
      musi splacac go latami, a europejski jest wolny jak ptak.
    • Gość: Darek USA Re: Francuscy naukowcy protestują i grożą emigrac IP: *.ny325.east.verizon.net 15.01.04, 05:05
      Znam Europejczykow boja sie dawc pracy, wola stabilna pesje i socjalne
      zapomogi. Niech inni sie narazaja. Latwjej jest narzekac na wszystko niz
      sprubowac na wlasna reke.
    • Gość: fiufiu Sowieckie zbiurokratyzowanie nauki we Francji IP: *.imp.gda.pl 15.01.04, 13:58
      Nie dźwicie się ,ze w artykule mowa o sowieckim zbiurokratyzowaniu nauki.
      Francja to kolebka komunizmu - komuna francuzka. To framcuzi próbuja tworzyć
      socjalistyczna UE. Tfu komuna i tyle. Tfu.
      • Gość: Józef Wieczorek BARIERY NAUKI - O NAUCE POLSKIEJ W NATURE IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 15.01.04, 16:23
        Dyskusja wątek - O NAUCE POLSKIEJ W NATURE - zapraszam
        • Gość: meerkat POTEZNA "PRZECIWWAGA" DLA USA! :-))) IP: 152.75.142.* 15.01.04, 19:15
          Zwrócie uwagę na najnowsze doniesienia o kryzysie gospodarki NIMIEC i decyzji
          znacznego zredukowania wydatków na ich siły zbrojne! Zdaje się że kolejki prezd
          ambasadą USA w Berlinie po wizy pobytowe wkrótce mocno się wydłużą.
          Podobnie jak już się to stało we Francji!
          • Gość: gloubiboulga Re: POTEZNA "PRZECIWWAGA" DLA USA! :-))) IP: *.proxy.aol.com 15.01.04, 21:51
            Dla Meercata. Zapomnial pan o dwôch wynalazkach hamerykanskich
            1/ Geronimo wyszukiwal rezerwaty;
            2/ Bush spaceruje z kijem w dupie.

            Reszta: gratulacje dla narodu w krôrym pan mieszka!
            • Gość: meerkat Re: POTEZNA "PRZECIWWAGA" DLA USA! :-))) IP: *.cvx.algx.net 16.01.04, 00:13
              To nie sa zadne wynalazki.Moze we Francji, ale nie w USA.
              I byc moze dlatego wszyscy lebscy ludzie pchaja sie do Ameryki, a nie do
              ojczyzny Czyraka na dupie Busha.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja