Gość: Gaal
IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl
22.01.04, 16:09
Poniżej przedstawiam skrót artykułu pochodzacego z francuskiego
pisma "Minute" (nr 1843 z 13 sierpnia 97. i nr 1844 z 20 sierpnia 97)
dotyczacy współpracy Żydow z Adolfem Hitlerem i III Rzesza.
(część 1)
Na dwa miesiące przed mianowaniem Hitlera kanclerzem, egzekutywa Agencji
żydowskiej [Agencja żydowska została stworzona w celu zapewnienia kontaktów
międzynarodowej społeczności żydowskiej z władzami brytyjskim sprawującymi
mandat w Palestynie oraz Żydami osiedlającymi się w Palestynie od końca XIX
wieku. Palestyna, oderwana od Turcji na mocy Traktatu Wersalskiego z 1918 r.
została powierzona przez społeczność międzynarodowa Brytyjczykom, którzy 2
listopada 1917 r. (Deklaracja Balfoura) przyznali Żydom prawo do
utworzenia "siedziby narodowej". W rzeczywistości Agencja Żydowska pełniła
najprawdopodobniej funkcje rządu tworzącego się państwa izraelskiego.]
wysłała do niego telegram z Jerozolimy w celu zapewnienia go, ze "yishow"
(wspólnota pionierów, to znaczy Żydów z Palestyny) nie ma zamiaru przyłączać
się do bojkotu Niemiec. 21 czerwca 1933 r., w kilka tygodni po dojściu
Hitlera do władzy Zionistische Vereinigung fur Deutschland (ZVfD) - prężna
organizacja syjonistów niemieckich stała się nieoczekiwana podpora NSDAP
(partii nazistowskiej): Wierzymy, ze to właśnie nowe Niemcy mogą, dzięki
swej zdecydowanej woli, rozwiązać problem żydowski, znaleźć rozwiązanie
problemu, który w istocie rzeczy powinien być rozwiązany przez wszystkie
narody europejskie [...] Wdzięczność narodu żydowskiego staje się podstawa
szczerej przyjaźni z narodem niemieckim wraz z jego realiami narodowymi i
rasowymi. [...] My również jesteśmy przeciwni mieszanym małżeństwom i
pragniemy utrzymać czystość żydowskiej grupy etnicznej. [...] Aby osiągnąć
te praktyczne cele, syjonizm ma nadzieje, ze będzie zdolny do współpracy z
rządem nawet zasadniczo wrogim Żydom... [według cytatu w "Les guerriers
d'Israel"; E. Ratier, wyd. Facta 1995]. W tym samym czasie przywódca NSDAP,
baron Leopold Itz von Mildenstein, poprzednik Eichmanna na stanowisku
kierownika Biura ds. żydowskich przy SS zostaje zaproszony przez syjonistów
do Palestyny. Po zwiedzeniu tego kraju wzdłuż i wszerz (...) i zwróceniu
szczególnej uwagi na problem kibucow, specjalny wysłannik, któremu
towarzyszył Kurt Tuchler, działacz syjonistyczny z Berlina, publikuje serie
dytyrambicznych artykułów w dzienniku Jozefa Goebbelsa "Der Angriff" ["Ein
Nazi fahrt nach Palastina", "Der Angriff" 26 wrzesnia-9 października 1934 r.
(...)]. Ten kaze z tej okazji wybić pamiątkowy medal, na którego jednej
stronie widnieje swastyka, a na drugiej - gwiazda Dawida. W następstwie
podroży von Mildensteina organ SS - "Das Schwartz Korps" - oficjalnie oglosi
swoje wsparcie dla syjonizmu [to wsparcie będzie ponowione przez Reinhardta
Heydricha, szefa służby bezpieczeństwa SS, a w 1937 r. przez Alfreda
Rosenberga, teoretyka narodowo-socjalistycznego rasizmu. Tom Segev donosi,
nie określając dokładnie daty, ze Wilhelm Frick, minister spraw wewnętrznych
w rządzie Hitlera spędził swój miodowy miesiąc w Jerozolimie.]
Z funtami i markami do Ziemi Obiecanej
W czasie, gdy Mildenstein zwiedzał brzegi Jordanu, Arthur Ruppin, pruski Żyd
osiadły od 25 lat w Palestynie, wysłany został przez Agencje Żydowska do
Niemiec [Ruppin, który prowadził badania nad pochodzeniem rasy żydowskiej, a
szczególnie nad podobieństwem fizycznym i profilem myślowym Żydów,
wykorzystał te podroż w celu spotkania się w Jenie z niemieckim
antropologiem Hansem F. K. Guntherem, znanym ze swych prac poświeconych
rasom.(...)], gdzie na czele delegacji syjonistycznej miął negocjować z
ministrem finansów porozumienie w sprawie "haavara" (po hebrajsku:
przewozu). Porozumienie podpisane 7 sierpnia 1933 r. umożliwiało wszystkim
niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej,
wyjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1 000 funtów
szterlingów w walucie obcej [była to znaczna kwota. W tym okresie
czteroosobowa rodzina mogła dostatnio przeżyć rok za 300 funtów szterlingów]
oraz towarów na łączna sumę 20 000 marek. (...) Lewicy Agencji, a zwłaszcza
Dawidowi Ben Gurionowi, dawnemu marksiście, mianowanemu w 1935 r.
przewodniczącym egzekutywy Agencji Żydowskiej i przyszłemu premierowi
Izraela [wielu przyszłych premierów Izraela, takich jak Moshe Sharett, Levi
Eshkol czy Golda Meir, przyjmowało to porozumienie i publicznie go broniło]
chodziło o wykorzystanie antysemityzmu narodowych socjalistów (...) aby
zachęcić jak największa ilość Żydów do wyjazdu i osiedlenia się w
Palestynie. Jako dobrzy syjoniści, potępiali politykę asymilacji
przeważająca we wspólnocie żydowskiej w Niemczech, a także antynazistowska
krucjatę prowadzona przez Żydów ze Stanów Zjednoczonych. Tygodnik partii
Mapai "Hapoel Hatsair" posuwał się nawet dalej, twierdząc, ze pierwsze kroki
podjęte przeciw Żydom ze strony III Rzeszy są "kara", jaka ponoszą ci Żydzi,
którzy próbowali zintegrować się z niemieckim społeczeństwem, zamiast
wyjechać do Palestyny.
"Nowy czlowiek" w Palestynie
Syjoniści z partii pracy, którzy kontrolowali Agencje, pisze izraelski
dziennikarz Tom Segev [w "Le septieme million - Les Israeliens et le
genocide" (Siódmy milion - Izraelici a ludobójstwo). Wyd. Liana Levi, 1993],
uważali, ze należy stworzyć nowe społeczeństwo, którego życie różniłoby się
całkowicie od tego, jakie cechowało Żydów na wygnaniu. Chcieli, by naród
żydowski mógł powrócić do pracy na roli. Ich zdaniem życie w mieście było
symbolem degeneracji społecznej i moralnej; powrót do ziemi
zrodziłby "nowego człowieka", którego mieli nadzieje ukształtować w
Palestynie. Stad preferencje przyznawane młodym i zdrowym Żydom, którzy
mogliby się stać dobrymi "haloutzim" (pionierami). Porozumienie przyjęte w
sierpniu 1933 r. przez Kongres syjonistyczny w Pradze nie zostało bynajmniej
zatwierdzone jednogłośnie przez syjonistów. W paradoksalny sposób
najbardziej zagorzałymi jego przeciwnikami okazali się "rewizjoniści"
[syjonistami "rewizjonistami" określano te osoby, które pragnęły "rewizji"
polityki prowadzonej przez Agencje żydowska wobec Brytyjczyków, uznając ja
za zbyt pojednawcza], a szczególnie ich lider Włodzimierz (zwany Zeev)
Zabotynski*, który dal się poznać we wrześniu 1921 r. jako sygnatariusz
porozumienia z rządem ukraińskim na wychodźstwie w sprawie powołania
żandarmerii żydowskiej, mimo ze szef rządu ukraińskiego - Siemion Petlura
byl znanym antysemita, oskarżonym o organizowanie pogromów na tysiącach
Żydów. W podobny sposób Zabotynski nie okazał żadnych skrupułów, kiedy w
1934 r. zasiadł do negocjacji z faszystowskimi władzami Włoch w kwestii
szkolenia jednego z oddziałów Betaru [Betar został założony przez
Zabotynskiego w Rydze (Łotwa) w 1923 r. W przededniu II wojny swiatowej
liczyl okolo 100 000 członków w 26 rożnych krajach] w prowadzonej
przez "czarne koszule" Szkole Morskiej w Civitavecchia. Jeden z głównych
współpracowników Zabotynskiego, Wolfgang von Weisl, wybitna postać
ruchu "rewizjonistycznego" w Palestynie, wyrażał publiczne zadowolenie ze
zwycięstwa faszystowskich Włoch w Abisynii, upatrując w nim triumf rasy
białej nad czarna. Z kolei Mussolini nie okazywał żadnej wrogości wobec
Żydów i wielokrotnie przyjmował przywódców syjonistycznych, zarówno Chaima
Weizmana, przyszłego pierwszego prezydenta Izraela, w styczniu 1923 r. i we
wrześniu 1926 r., jak i Nahuma Goldmana, przewodniczącego Światowej
Organizacji Żydów w październiku 1927 r.