de_oakville
13.02.10, 18:17
Singapur - jedno z fascynujacych miejsc na swiecie. Miasto-panstwo
liczace ponad 3 miliony mieszkancow, glownie chinskiego pochodzenia
(75%). zagospodarowane i rzadzone wlasnie przez Chinczykow (potomkow
chinskich imigrantow). Piekna nowoczesna "amerykanska" architektura
polaczona ze "szwajcarska" schludnoscia. Ponadto tropikalny klimat i
egzotyczna roslinnosc. Obok Japonii, najwyzsza stopa zyciowa w tej
czesci Azjii. Nowoczesna, klimatyzowana kolej podziemna, wspaniala
chinska kuchnia i tropikalne plaze. Koncowa stacja tamtejszego
"Orient Expressu", ktorym mozna pojechac z Singapuru przez Malezje
do stolicy Tajlandii Bangkoku. Singapur - byla kolonia brytyjska
(do dzis jezyk angielski jest tam jezykiem urzedowym na 1-szym
miejscu), zdobyta podczas wojny przez Japonczykow, odbita nastepnie
przez aliantow. Uzyskal niepodleglosc, aby wkrotce potem dobrowolnie
przylaczyc sie do Malezji, po czym sie od niej odlaczyl wybierajac
samodzielny byt - Malajowie chcieli miec tam zbyt duze przywileje.
Miasto pozbawione napiec na tle rasowym ("Wzorzec" dla reszty
swiata), choc Chinczycy, Hindusi i Muzulmanie zyja tam
i pracuja obok siebie. Bylem w Singapurze w roku 2000. Zwiedzalem
dzielnice "Little India", strasznie zageszczona w porownaniu z
dzielnicami zamieszkalymi przez Chinczykow, sprawiala wrazenie
rojowiska. Singapur to czesc "Indochin". Z parku na wzgorzu roztacza
sie wspanialy widok na ocean i pobliskie wyspy - Sentoze, nalezaca
do Singapuru i inne, bedace juz czescia Indonezji. Nad jedna z lawek
w tym parku zauwazylem niewielki dzwon, zawieszony na galezi drzewa,
badz na slupie - nie pamietam. Dzwon sprawial wrazenie, jakby
pochodzil ze statku. I nie byloby w tym nic nadzwyczajnego,
gdyby nie wyrazy wyryte na nim w alfabecie lacinskim - DAR POMORZA.