toja3003
02.03.04, 16:41
czesc panstw UE odmawiajacych prawa
do zapisu o chrzescijanskich tradycjach
Europy w konstytucji europejskiej
nie powinna oburzac sie na chec
przystapienia Turcji do UE
z powodu dominujacej w Turcji
religii islamskiej.
UE to organizacja "wspolnych wartosci",
jesli jednak tradycje chrzescijanskie
do takich wartosci oficjalnie nie sa zaliczane
to UE nie ma prawa zarzucac Turcji tego,
ze do kregu kultury chrzescijanskiej nie nalezy.
Niezaleznie od tego zasadnicze pytanie brzmi:
czy Turcja spelnia aktualnie zdefiniowane
kryteria przynaleznosci do UE?
Jesli tak, to nie mozna Turkom drogi do Unii
blokowac. Jesli nie, to trzeba im wyraznie
powiedziec gdzie maja deficyty w tym wzgledzie
i co powinni zmienic. W przeciwnym razie
Europa bedzie malo wiarygodna dla
otoczenia.
Nalezy zatem sprawdzic czy w Turcji
kobiety i mezczyzni maja rowne prawa,
czy panuja odpowiednie warunki
w tureckich wiezieniach, czy
nie ma tam organizacji nawolujacych
do przemocy i nietolerancji, czy
respektuje sie prawa mniejszosci
narodowych, czy istnieje gotowosc
do rozliczenia sie z historii itp.
Jesli tak to zapraszamy do Unii.
Trzeba tez pozytywnie patrzec na wysilki
Turcji zmierzajace w tym kierunku.
Sprawa Cypru moze tu byc dobrym sprawdzianem.
W kocu glupio by bylo zeby Turcja
starala sie o wejscie do UE, jednoczesnie
okupujac kawalek jej terytorium...