Gość: synVISTa
IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl
20.02.02, 02:15
Wiem, ze Vist pisal na tym forum b. czesto. Jestem jego synem.
Mysle, ze chcialby, abym to napisal.
Dzis moj ojciec, a wasz znajomy umarl. Mial 53 lata. Urodziny obchodzil tego
samego dnia, co jego ojciec i ja. Nie wiem jakie to ma znaczenie, ale ma.
Był naukowcem, nauczycielem dla niedorozwinietych, górnikiem, terapeuta,
porcelannikiem, blachrzem, prezesem, łamistrajkiem i pierwszym strajkujacym.
Byl eksperymentem dla swiata ktory go znal, a tym bardziej swiat dla niego byl
eksperymentem. Gardzil fanatyzmem, wysmiewal prostakow, nigdy prostote. Jego
ocena ludzi byla surowa i czasem niesprawiedliwa. Doskonale orientowach sie w
wartosciach kultury, tradycji, spolecznych i jeszcze wielu, ktorych nazwac
nawet nie umiem. Swiadomy swojej subiektywnosci nie bal sie z nich wysmiewac.
Nie wnosi to jednak prawie nic do opisu czlowieka jakiego znalem.
Byl czlowiekiem, ktorego godnosc, powodowala brak zrozumienia. Nie mial
przyjaciol, nawet ja nie wiem czy bylbym w stanie byc jego przyjacielem,
gdybym byl w jego wieku. Nie glaskal nikogo, zadko bywal pokorny, z reguly
cyniczny. Nie godzil sie ze swiatem, ktory spotykal. Byl dobrym wcieleniem
freudowskiego Tanatosa.
Potrafil dostrzec minusy, tam gdzie byly same plusy i plusy, gdzie ich nie
bylo.
Wszyscy, ktorzy uslyszeli o jego smierci mysleli, ze to zart, a bylo to w jego
stylu.
Mysle, ze powiedzialby: O kurwa, donosy o mojej smierci wcale nie sa
przesadzone.
Nie byl chory, ani nic na to nie wskazywalo. Mimo to mowiac o smierci slyszalo
sie to, ze jej sie nie bal. Czy byl gotowy, pewnie nie tak jak myslal.
Ja nie jestem.
Zadrwilby z tego wznioslego tekstu.
Byl wysmiewca wszelkich wartosci, ktore wynikaly z konformizmu.
Pisal z wami o polityce. Ze trzy lata temu powiesil to w kuchni i choc nie
orientuje sie w waszych dyskusjach to chce abyscie to przeczytali. Byc moze
jest to jego poglad na polityke i nie tylko, choc watpie aby mogl sie zawrzec
w jedym zdaniu.
"Historia ludzkosci, to historia niewoli, ktora czyni ludzi zarowno
uciskajacych, jak i uciskanych, igraszka narzedzi dominacji, sfabrykowanych
przez nich samych i sprowada żywa ludzkosc do poziomu bezdusznych rzeczy"
Simon Weil
Zawsze chcial, zebym mowil do niego po imieniu, a ja nie umialem, byl tato.
Pewnie zyczylby wam emocjonujacych klotni.
ostatbi raz...
pzdr
Vist___________________________/