Czy wojna iracka była słuszna?

20.03.04, 08:58
Chaire,
przeczytałem szereg wypowiedzi czołowych komentatorów z polskiej prasy.
Ogromna większosć z nich podkreśla, że co prawda BMR w Iraku nie było, ale i
tak interwencja była uzasadniona, z uwagi na charakter reżimu Hussajna.
Czy takie stanowisko jest zasadne?
Pamiętać należy, że Husajn łamał prawa człowieka, ale nie stanowił żadnego
zagrożenia pokoju międzynarodowego.
Otóż opublicyści ci zapominają, że prawa człowieka są ważne, ale ważniejsze
od nich są prawa rządzące wspólnotą międzynarodową. Zalicza się do nich
nieingerencja w cudze sprawy wewnętrzne, równość państw, zakaz wojny
napastniczej. Prawo międzynarodowe wychodzi z założenia, że nie ma rządów,
czy ustrojów politycznych, lepszych czy gorszych, gdyż nie istnieją
powszechnie przyjęte kryteria wg których te rządy i ustroje by się oceniało.
Opisane zasady gwarantują więc państwom, że inne nie będą strały się obalić
ich ustrojów, czy też ichpodporządkować. Gdyby one nie istniały nie byłoby
przeszkód dla państw silniejszych do narzucenia swojej woli i swego ustroju
słabszym, zapanowałyby prawa dżungli w prawie międzynarodowym. Państwa
obawiałyby się siebie nawzajem i stale by planowały wojny prewencyjne, lub
ekspansywne.
Opisany model stosunków międzynarodowych sprawdził się w okresie 1945-2003.
Zauważcie, że w tym okresie nie doszło do żadnej wojny pomiędzy członkami
stałymi RB ONZ, a inne wojny miały charakter lokalny i toczyły się na
peryferiach. Ustalono także, że wojną sprawiedliwą jest wojna toczona z
upoważnienia RB ONZ.
A pamiętajcie, że na mniejszą skalę są łamane prawa człowieka podczas pokoju,
niż podczas wojny.
Teraz model ten został zachwiany. USA mówią: uznajemy, że państwo irackie
było złe, więc je zlikwidowaliśmy. Świat spostrzegł, że podstawowych reguł
porządku międzynarodowego nie uznaje, gdy jest mu to wygodne, najsilniejszy
wydawałoby się jego gwarant. Zauważcie także, że Irak został wybrany nie
dlatego, że miał ustrój z punktu widzenia zachodnieo najgorszy, a dlatego, że
był przeciw polityce USA.
Co w tej sytuacji powstrzymywać będzie USA od dalszych ataków na państwa mu
nieprzychylne? W tej sytuacji cały świat wyciągnął z tego wnioski. SŁabi
poczuli się zagrożeni i zaczęli szukać sposobów ochrony. Zaś mocarstwa
uznały, że w tej sytuacji nie ma już ograniczeń ich ekspansji na tereny
sąsiednie. Chiny i Rosja tylko na to czekały, aby wywrzeć nacisk na sąsiednie
kraje. A pretekst jakiś zawsze się znajdzie aby zaatakować sąsiada, który
prowadzi niewygodną politykę. Czy jest bowiem jakiś kraj na świecie, który
nie łamie masowo praw człowieka? Owszem, pozostaje problem skali, ale to jest
kwestia wieloznaczna i o wszystkim przesądzać będzie siła. Wracamy więć do
swiata przemocy, gdzie o wszystkim decyduje siła, a nie prawo międzynarodowe.
Taki jest skutek interwencji irackiej. Szkoda, ze o tym zapominają najemni
pismacy.
T.

    • Gość: aki Re: Czy wojna iracka była słuszna? IP: *.protonet.pl 20.03.04, 09:32
      1.bez watpienia rezim Saddama był zły
      2.do dyskusji jest kwestia czy powinien byc usuniety poprzez interwencje zewnetrzna
      3.bez dyskusji jest fakt,ze argumenty jakimi posługiwał sie rzad USA PRZY podejmowaniu interwencji były kłamliwe, a podawane oficjalnie cele interwencji
      nieszczere i trącące hipokryzją
      4.współudział Polski w tym "przedsięwieciu"/w takiej formie jaka miała miejsce/okazał sie błedem politycznym naszych rzadzących ;na dodatek nie potrafili oni wykorzystac chwili i wyciagnąć korzysci od USA wzamian za popieranie ich polityki
      • titus_flavius Re: Czy wojna iracka była słuszna? 20.03.04, 11:45
        Gość portalu: aki napisał(a):

        > 1.bez watpienia rezim Saddama był zły

        Chaire,
        jak na warunki bliskowschodnie nie był taki zły. Saddam w miarę możliwości
        troszczył się o naród.
        T.


        > 2.do dyskusji jest kwestia czy powinien byc usuniety poprzez interwencje
        zewnet
        > rzna
        > 3.bez dyskusji jest fakt,ze argumenty jakimi posługiwał sie rzad USA PRZY
        podej
        > mowaniu interwencji były kłamliwe, a podawane oficjalnie cele interwencji
        > nieszczere i trącące hipokryzją
        > 4.współudział Polski w tym "przedsięwieciu"/w takiej formie jaka miała
        miejsce/
        > okazał sie błedem politycznym naszych rzadzących ;na dodatek nie potrafili
        oni
        > wykorzystac chwili i wyciagnąć korzysci od USA wzamian za popieranie ich
        polit
        > yki
        • Gość: Wqrwiony2 "Saddam w miarę możliwości troszczył się o IP: *.aine.pl 12.04.04, 19:51
          naród"...
          Flavi, ja cię na ogół popieram, ale tutaj to trochę przegiąłeś - "Jak na warunki
          Bliskiego Wschodu" - tego też nie rozumiem - chyba, że sugerujesz zbrodniczy
          system w Izraelu - ten jednak dla własnych obywateli też był obiektywnie lepszy,
          niż Saddama.
          pozdrawiam
          Wqrwiony2
          P.S.
          A obalenie Saddama rzeczywiście zostało przeprowadzone kretyńsko i bez
          uwzględnienia dobra Irakijczyków.
    • titus_flavius Re: Czy wojna iracka była słuszna? 20.03.04, 20:43
      Chaire,
      nie ma co się jednak dziwić: Polacy już zapomnieli, co znaczy niezależna
      polityka międzynarodowa. Klasa polityczna zaś wychwała się na stanie wojennym.
      T.


      titus_flavius napisał:

      > Chaire,
      > przeczytałem szereg wypowiedzi czołowych komentatorów z polskiej prasy.
      > Ogromna większosć z nich podkreśla, że co prawda BMR w Iraku nie było, ale i
      > tak interwencja była uzasadniona, z uwagi na charakter reżimu Hussajna.
      > Czy takie stanowisko jest zasadne?
      > Pamiętać należy, że Husajn łamał prawa człowieka, ale nie stanowił żadnego
      > zagrożenia pokoju międzynarodowego.
      > Otóż opublicyści ci zapominają, że prawa człowieka są ważne, ale ważniejsze
      > od nich są prawa rządzące wspólnotą międzynarodową. Zalicza się do nich
      > nieingerencja w cudze sprawy wewnętrzne, równość państw, zakaz wojny
      > napastniczej. Prawo międzynarodowe wychodzi z założenia, że nie ma rządów,
      > czy ustrojów politycznych, lepszych czy gorszych, gdyż nie istnieją
      > powszechnie przyjęte kryteria wg których te rządy i ustroje by się oceniało.
      > Opisane zasady gwarantują więc państwom, że inne nie będą strały się obalić
      > ich ustrojów, czy też ichpodporządkować. Gdyby one nie istniały nie byłoby
      > przeszkód dla państw silniejszych do narzucenia swojej woli i swego ustroju
      > słabszym, zapanowałyby prawa dżungli w prawie międzynarodowym. Państwa
      > obawiałyby się siebie nawzajem i stale by planowały wojny prewencyjne, lub
      > ekspansywne.
      > Opisany model stosunków międzynarodowych sprawdził się w okresie 1945-2003.
      > Zauważcie, że w tym okresie nie doszło do żadnej wojny pomiędzy członkami
      > stałymi RB ONZ, a inne wojny miały charakter lokalny i toczyły się na
      > peryferiach. Ustalono także, że wojną sprawiedliwą jest wojna toczona z
      > upoważnienia RB ONZ.
      > A pamiętajcie, że na mniejszą skalę są łamane prawa człowieka podczas pokoju,
      > niż podczas wojny.
      > Teraz model ten został zachwiany. USA mówią: uznajemy, że państwo irackie
      > było złe, więc je zlikwidowaliśmy. Świat spostrzegł, że podstawowych reguł
      > porządku międzynarodowego nie uznaje, gdy jest mu to wygodne, najsilniejszy
      > wydawałoby się jego gwarant. Zauważcie także, że Irak został wybrany nie
      > dlatego, że miał ustrój z punktu widzenia zachodnieo najgorszy, a dlatego, że
      > był przeciw polityce USA.
      > Co w tej sytuacji powstrzymywać będzie USA od dalszych ataków na państwa mu
      > nieprzychylne? W tej sytuacji cały świat wyciągnął z tego wnioski. SŁabi
      > poczuli się zagrożeni i zaczęli szukać sposobów ochrony. Zaś mocarstwa
      > uznały, że w tej sytuacji nie ma już ograniczeń ich ekspansji na tereny
      > sąsiednie. Chiny i Rosja tylko na to czekały, aby wywrzeć nacisk na sąsiednie
      > kraje. A pretekst jakiś zawsze się znajdzie aby zaatakować sąsiada, który
      > prowadzi niewygodną politykę. Czy jest bowiem jakiś kraj na świecie, który
      > nie łamie masowo praw człowieka? Owszem, pozostaje problem skali, ale to jest
      > kwestia wieloznaczna i o wszystkim przesądzać będzie siła. Wracamy więć do
      > swiata przemocy, gdzie o wszystkim decyduje siła, a nie prawo międzynarodowe.
      > Taki jest skutek interwencji irackiej. Szkoda, ze o tym zapominają najemni
      > pismacy.
      > T.
      >
    • titus_flavius Niech Amerykanie sami piją piwo 28.03.04, 09:16
      CHaire,
      które sobie nawarzyli w Iraku. NIech siedzą tam sami i pilnują Irakijczyków.
      T.
    • titus_flavius zwoelnnicy USA zamilkli? 12.04.04, 16:44
      Chaire,
      czy dzisiaj, po roku, także równie chętnie by gardłowali za wojną iracką?
      T.


      titus_flavius napisał:

      > Chaire,
      > przeczytałem szereg wypowiedzi czołowych komentatorów z polskiej prasy.
      > Ogromna większosć z nich podkreśla, że co prawda BMR w Iraku nie było, ale i
      > tak interwencja była uzasadniona, z uwagi na charakter reżimu Hussajna.
      > Czy takie stanowisko jest zasadne?
      > Pamiętać należy, że Husajn łamał prawa człowieka, ale nie stanowił żadnego
      > zagrożenia pokoju międzynarodowego.
      > Otóż opublicyści ci zapominają, że prawa człowieka są ważne, ale ważniejsze
      > od nich są prawa rządzące wspólnotą międzynarodową. Zalicza się do nich
      > nieingerencja w cudze sprawy wewnętrzne, równość państw, zakaz wojny
      > napastniczej. Prawo międzynarodowe wychodzi z założenia, że nie ma rządów,
      > czy ustrojów politycznych, lepszych czy gorszych, gdyż nie istnieją
      > powszechnie przyjęte kryteria wg których te rządy i ustroje by się oceniało.
      > Opisane zasady gwarantują więc państwom, że inne nie będą strały się obalić
      > ich ustrojów, czy też ichpodporządkować. Gdyby one nie istniały nie byłoby
      > przeszkód dla państw silniejszych do narzucenia swojej woli i swego ustroju
      > słabszym, zapanowałyby prawa dżungli w prawie międzynarodowym. Państwa
      > obawiałyby się siebie nawzajem i stale by planowały wojny prewencyjne, lub
      > ekspansywne.
      > Opisany model stosunków międzynarodowych sprawdził się w okresie 1945-2003.
      > Zauważcie, że w tym okresie nie doszło do żadnej wojny pomiędzy członkami
      > stałymi RB ONZ, a inne wojny miały charakter lokalny i toczyły się na
      > peryferiach. Ustalono także, że wojną sprawiedliwą jest wojna toczona z
      > upoważnienia RB ONZ.
      > A pamiętajcie, że na mniejszą skalę są łamane prawa człowieka podczas pokoju,
      > niż podczas wojny.
      > Teraz model ten został zachwiany. USA mówią: uznajemy, że państwo irackie
      > było złe, więc je zlikwidowaliśmy. Świat spostrzegł, że podstawowych reguł
      > porządku międzynarodowego nie uznaje, gdy jest mu to wygodne, najsilniejszy
      > wydawałoby się jego gwarant. Zauważcie także, że Irak został wybrany nie
      > dlatego, że miał ustrój z punktu widzenia zachodnieo najgorszy, a dlatego, że
      > był przeciw polityce USA.
      > Co w tej sytuacji powstrzymywać będzie USA od dalszych ataków na państwa mu
      > nieprzychylne? W tej sytuacji cały świat wyciągnął z tego wnioski. SŁabi
      > poczuli się zagrożeni i zaczęli szukać sposobów ochrony. Zaś mocarstwa
      > uznały, że w tej sytuacji nie ma już ograniczeń ich ekspansji na tereny
      > sąsiednie. Chiny i Rosja tylko na to czekały, aby wywrzeć nacisk na sąsiednie
      > kraje. A pretekst jakiś zawsze się znajdzie aby zaatakować sąsiada, który
      > prowadzi niewygodną politykę. Czy jest bowiem jakiś kraj na świecie, który
      > nie łamie masowo praw człowieka? Owszem, pozostaje problem skali, ale to jest
      > kwestia wieloznaczna i o wszystkim przesądzać będzie siła. Wracamy więć do
      > swiata przemocy, gdzie o wszystkim decyduje siła, a nie prawo międzynarodowe.
      > Taki jest skutek interwencji irackiej. Szkoda, ze o tym zapominają najemni
      > pismacy.
      > T.
      >
      • Gość: J.K. Flavi, a Ty ciagle te malutkie wciski propagandowe IP: *.arcor-ip.net 12.04.04, 17:11
        BMR w Iraku itd...
        nudzi mi sie - powtarzac Ci to...

        Wojna w Iraku byla wojna o caly rejon BW.
        IRAN zostal zaszantazowany i ulegl.
        i to jest najwazniejsze.
        Karty rozdaja tam Amerykanie.

        ONZ zawsze byla narzedziem wielkich mocarstw.
        Tyle tylko, ze ta zaslona dymna nie jest juz do dekoracji potrzebna.
        Chiny i Rosja...
        No wlasnie, czy mysla inaczej, niz Ameryka?
        Nie.
        Mysla podobnie - na miare swoich sil.

        SWIAT - to wypadkowa interesow i wypadkowa sil.
        Tak bylo i dlugo bedzie.
        Ty tego nie zmienisz i ja tez nie.
        Moglbys przynajmniej w Swieta nie udawac, ze tego nie wiesz...
        • titus_flavius Re: Flavi, a Ty ciagle te malutkie wciski propaga 12.04.04, 17:26
          Chaire,
          istotnie, pozostawmy na boku kwestię BMR. Aktualnie są ciekawsze tematy. Jak
          sądzisz, kiedy z Iraku uciekną Amerykanie? W maju, czy wytrzymają aż do końca
          czerwca?
          Jak podoba Ci się taktyka ataków na konowoje? Czyż nie grozi to okupantom
          śmiercią głodową?
          T.



          Gość portalu: J.K. napisał(a):

          > BMR w Iraku itd...
          > nudzi mi sie - powtarzac Ci to...
          >
          > Wojna w Iraku byla wojna o caly rejon BW.
          > IRAN zostal zaszantazowany i ulegl.
          > i to jest najwazniejsze.
          > Karty rozdaja tam Amerykanie.
          >
          > ONZ zawsze byla narzedziem wielkich mocarstw.
          > Tyle tylko, ze ta zaslona dymna nie jest juz do dekoracji potrzebna.
          > Chiny i Rosja...
          > No wlasnie, czy mysla inaczej, niz Ameryka?
          > Nie.
          > Mysla podobnie - na miare swoich sil.
          >
          > SWIAT - to wypadkowa interesow i wypadkowa sil.
          > Tak bylo i dlugo bedzie.
          > Ty tego nie zmienisz i ja tez nie.
          > Moglbys przynajmniej w Swieta nie udawac, ze tego nie wiesz...
          • j-k Widzisz, Flavi, czasami potrafisz zdobyc sie 12.04.04, 19:46
            na odrobine racjonalizmu.
            Ucza sie naturalnie obie strony.
            Ale feddaini (tak umownie nazwijmy calosc oporu wobec US Army)
            sa w gorszej pozycji.

            Amerykanie przeciez chca:
            1. Wplywow w regionie
            2. Dostaw ropy
            3. I dopiero potem, ewentualnie, demokracji w Iraku...

            A zatem: przekaza wladze jakiemukolwiek Rzadowi Irackiemu do administrowania.
            biezacego krajem.
            Sami pozostana w bazach i przy ochronie rurociagow.

            LOTNE KOMANDA Amerykanskie (helikoptery, oddzialy specjalne)
            beda z nienacka zwalczac ogniska oporu.
            Feddaini nie bardzo beda mieli kogo zabijac.
            Do baz podejsc sie nie da,
            (strata 200 - 500 zolnierzy na rok nie bedzie stanowic dla USA problemu).
            A zabijanie wlasnych kolaborantow na dluzsza mete,
            to nie jest propagandowy show.

            Ale slowo sie rzeklo
            kobylka u plota.
            I pamietaj , ze w odwodzie jest zawsze Flota USA w Zatoce Perskiej...



            • titus_flavius Re: Widzisz, Flavi, czasami potrafisz zdobyc sie 12.04.04, 20:42
              Chaire,
              rząd tymczasowy bez bangetów USA nie utrzyma się. Rurociągi trzeba chronić, a
              do baz dowozić zaopatrzenie.
              Nadto chaos w Iraku jest wylęgarnią dla AL-Kaidy .
              T.


              j-k napisał:

              > na odrobine racjonalizmu.
              > Ucza sie naturalnie obie strony.
              > Ale feddaini (tak umownie nazwijmy calosc oporu wobec US Army)
              > sa w gorszej pozycji.
              >
              > Amerykanie przeciez chca:
              > 1. Wplywow w regionie
              > 2. Dostaw ropy
              > 3. I dopiero potem, ewentualnie, demokracji w Iraku...
              >
              > A zatem: przekaza wladze jakiemukolwiek Rzadowi Irackiemu do administrowania.
              > biezacego krajem.
              > Sami pozostana w bazach i przy ochronie rurociagow.
              >
              > LOTNE KOMANDA Amerykanskie (helikoptery, oddzialy specjalne)
              > beda z nienacka zwalczac ogniska oporu.
              > Feddaini nie bardzo beda mieli kogo zabijac.
              > Do baz podejsc sie nie da,
              > (strata 200 - 500 zolnierzy na rok nie bedzie stanowic dla USA problemu).
              > A zabijanie wlasnych kolaborantow na dluzsza mete,
              > to nie jest propagandowy show.
              >
              > Ale slowo sie rzeklo
              > kobylka u plota.
              > I pamietaj , ze w odwodzie jest zawsze Flota USA w Zatoce Perskiej...
              >
              >
              >
        • Gość: EX Tutaj trzeba sie z nim zgodzic IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.04, 20:08
          Gość portalu: J.K. napisał(a):

          > Wojna w Iraku byla wojna o caly rejon BW

          I tez udalo sie, nie tylko na Bliskim Wschodzie ale i w Pakistanie i
          Afganistanie - zradykalizowac miliony muzulmanow i zapewnic Islamistom
          nieograniczny doplyw nowych adeptow terroru w imie Allaha.

          Wzmocnieni islamscy terrorysci to z reszta tylko zapalnik. Gigantyczny deficyt
          USA, najwyzszy poziom zadluzenia w historii i coraz bardziej malejace poparcie
          spoleczenstwa USA ta wojna maja o wiele silniejsze dzialanie niz zamachy.

          USA przegralo wojne w Wietnamie nie dlatego, bo byly za slabe.

          Ograniczenie sie do porownywania potencjalow militarnych i gospodarczych stron
          walczacych w tym konflikcie, ktorego skutki dotkna dopiero nasze dzieci jest
          delikatnie mowiac blazenada.
          • j-k EX, podoba mi sie ta uwaga . 12.04.04, 20:16
            i ta "blazenada".
            Wietnam byl bezsensem.
            zawsze to pisalem.
            Amerykanie mogli ograniczyc sie do pomocy militarnej i ekonomicznej
            (podobnie jak Rosjanie w Afganistanie).

            BUT... NOW & HIER...

            Iraccy feddaini nie maja za soba (jak Wietnam) CHin i ZSRR...
            i ciagle nowych dostaw broni...
            Nie maja za soba legitymacji na ideologiczna przyszlosc (komunizm)
            popiera ich mniejszosc Irakijczykow.
            wiekszosc, jak wszedzie na Swiecie, chce normalnie zyc.

            Dziekuje za UWYPUKLENIE problemu BLAZENADY.
            • Gość: EX Re: kiedy pisales, ze Wietnam to blazenada? IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.04, 20:39
              Czy tez po pierwszym roku wojny? Za 30 lat tez wszyscy bedziemy duzo madrzejsi
              i bedziemy pisac, ze "zawsze pisalismy".

              Pomoc militarna i gospodarcza dla Wietnamu nie miala najmniejszego znaczenia.
              Stosunek sil z ta pomoca czy bez niej byl przytlaczajacy na korzysc USA.
              Czy moze nie?

              Decydujacy nie byl stosunek sil a wspolmiernie rosnace do siebie determinacja
              oporu Wietnamczykow i dezaprobata spoleczenstwa USA dla tej wojny.
              Kazdy rok wojny, kazdy zabity Amerykanin, kazde doniesienie o masakrze
              wzmacnialo tylko oba aspekty: opor i determinacje Vietcongu i krytyke
              spoleczenstwa USA wobec tej wojny.

              Z identycznymi zjawiskami mamy do czynienia obecnie. Amerykanie wygrali II
              wojne swiatowa, ktora prowadzili przeciw mocarstwu swiatowemu bo racja stala po
              stronie USA. Przegrali wojne z malym, slabym i zacofanym krajem w Azji bo byla
              to wojna, w ktorej USA byly agresorem i klamca. Dokladnie tak, jak teraz.

              Wizja komunizmu dla Wietnamu nie byla atrakcyjniejsza niz niepodleglosc dla
              Irakijczykow i niezeleznosc od znienawidzonych USA dla muzulmanow.

              Wiekszosc ludzi chce normalnie zyc ale brutalna przemoc i niesprawiedliwosc
              zawsze skutkuje ludzmi, ktorzy gotowi sa na wszystko. USA swoja polityka ma
              produkuje seryjnie takich desperatow - dokladnie jak w Wietnamie.
              • titus_flavius w Wietnamie było łatwiej 12.04.04, 20:47
                Chaire,
                w WIetnamie Południowym włądzę sprawowali miejscowi, zaufani urzędnicy,
                wychowani jeszcze przez Francuzów. Większość społeczeństwa Wietnamu popierała
                rządy demokratyczne i była przeciw VIetcongowi. AMerykanie mieli się na kim
                oprzeć. A mimo to wojnę przegrali.
                W Iraku nie mają ani zaufanej administracji i wojska kolonialnego - w czasie
                obecnego powstania część policji rzeszła na stronę pwostańców, a wojsko
                odmówiło udziału w zdobywaniu Faludży. Nie ma także zorganizowanych odłamów
                Irakijczyków, którzy by wspierali Amerykanów.
                T.


                Gość portalu: EX napisał(a):

                > Czy tez po pierwszym roku wojny? Za 30 lat tez wszyscy bedziemy duzo
                madrzejsi
                > i bedziemy pisac, ze "zawsze pisalismy".
                >
                > Pomoc militarna i gospodarcza dla Wietnamu nie miala najmniejszego znaczenia.
                > Stosunek sil z ta pomoca czy bez niej byl przytlaczajacy na korzysc USA.
                > Czy moze nie?
                >
                > Decydujacy nie byl stosunek sil a wspolmiernie rosnace do siebie determinacja
                > oporu Wietnamczykow i dezaprobata spoleczenstwa USA dla tej wojny.
                > Kazdy rok wojny, kazdy zabity Amerykanin, kazde doniesienie o masakrze
                > wzmacnialo tylko oba aspekty: opor i determinacje Vietcongu i krytyke
                > spoleczenstwa USA wobec tej wojny.
                >
                > Z identycznymi zjawiskami mamy do czynienia obecnie. Amerykanie wygrali II
                > wojne swiatowa, ktora prowadzili przeciw mocarstwu swiatowemu bo racja stala
                po
                >
                > stronie USA. Przegrali wojne z malym, slabym i zacofanym krajem w Azji bo
                byla
                > to wojna, w ktorej USA byly agresorem i klamca. Dokladnie tak, jak teraz.
                >
                > Wizja komunizmu dla Wietnamu nie byla atrakcyjniejsza niz niepodleglosc dla
                > Irakijczykow i niezeleznosc od znienawidzonych USA dla muzulmanow.
                >
                > Wiekszosc ludzi chce normalnie zyc ale brutalna przemoc i niesprawiedliwosc
                > zawsze skutkuje ludzmi, ktorzy gotowi sa na wszystko. USA swoja polityka ma
                > produkuje seryjnie takich desperatow - dokladnie jak w Wietnamie.
                • Gość: EX Re: w Wietnamie było łatwiej IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.04, 20:53
                  Wietnamczycy nie byli poza tym w stanie zaatakowac Amerykanow na ich wlasnym
                  terytorium. W obecnej wojnie, wyglada to juz zupelnie inaczej.

                  Jak radykalna ta roznica moze wplywac na krytyczne stanowisko spoleczenstwa,
                  widac chocby na przykladzie Hiszpanii.
              • j-k zawsze i wszedzie... 12.04.04, 20:55
                nie mam czasu na poszukiwanie linkow.
                powtarzam wiec:
                pisalem to wielokrotnie.
                l
                Ladowa interwencja amerykanska w Wietnamie,
                podobnie jak ladowa interwencja ZSRR w Afganistanie
                byly bez sensu.

                Nie znaczy to, ze POTEPIAM te interwencje.
                przeciwnie:
                Obie strony zarowno USA,
                jak i ZSRR
                powinny byly ograniczyc sie do pomocy ekonomicznej,
                militarnej i atakow z powietrza.

                Wybacz, nie mam czasu na tlumaczenie
                zwiazanych z tym detali politycznych.


                • Gość: EX Re: zawsze i wszedzie... IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.04, 21:10
                  Nie jest wielka sztuka pisac o wojnie przagranej blisko 30 lat temu, ze byla
                  bez sensu. Bledem natomiast i to duzym jest niedostrzeganie tego, co ta wojne
                  laczy z obecna, w Iraku.
                  I o to tylko tutaj chodzi a nie o to, ze nie potepiales pomocy militarnej i
                  ekonomicznej ZSRR dla Vietcongu.
                  • j-k I tu cie zmartwie... 12.04.04, 21:27
                    pomoc ZSRR dla Vietnamu i jego WSPANIALYCH ludzi zawsze rozumialem.

                    Vietnamczycy, to piekny narod i wspaniala kultura.

                    Podobnie jak pochwalalem rosyjskie BOMBY na islamistow Afganistanie.
                    Nowy afganski rzad (Tarnaki, Nadzibullach) chcial tam wniesc postep.
                    Ale trzeba bylo robic to stopniowo.

                    Koncze.
                    Mam tez swoje plany.
                    A w IRAQ Amerykanie i tak wygraja.

                    dobranoc.

                    • Gość: EX rosjyjskie BOMBY nieosace komunistyczny postep IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.04, 21:42
                      Dlaczego dumni Afganczycy ze swoja wielowiekowa kultura nie zasluguja wedlug
                      ciebie na nazwanie ich "pieknym narodem" a ich kultura nie jest "wspaniala"?

                      Nie byloby prosciej i uczciwiej przyznac, ze jestes zwolennikiem komunizmu i
                      wrogiem Islamu? Albo moze ogolnie sowieckiego "postepu" (tym razem w wydaniu
                      buszewikow", propagowanego za pomoca BOMB?

                      BOMBY niosace komunistyczny postep, ktory tak otwarcie pochwalasz zabily
                      tysiace Afganczykow i wepchnely ten kraj w trwajacy do dzisiaj chaos.
                      Rosjanie polamali sobie tak samo zeby jak Amerykanie w Wietnamie.

                      Amerykanie moga "wygrac" konflikt w Iraku tylko a podobnych zasadach, jak
                      w Wietnamie.
                    • Gość: EX chwaliles rosyjskie BOMBY i komunistyczny postep? IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.04, 21:43
                      Dlaczego dumni Afganczycy ze swoja wielowiekowa kultura nie zasluguja wedlug
                      ciebie na nazwanie ich "pieknym narodem" a ich kultura nie jest "wspaniala"?

                      Nie byloby prosciej i uczciwiej przyznac, ze jestes zwolennikiem komunizmu i
                      wrogiem Islamu? Albo moze ogolnie sowieckiego "postepu" (tym razem w wydaniu
                      buszewikow", propagowanego za pomoca BOMB?

                      BOMBY niosace komunistyczny postep, ktory tak otwarcie pochwalasz zabily
                      tysiace Afganczykow i wepchnely ten kraj w trwajacy do dzisiaj chaos.
                      Rosjanie polamali sobie tak samo zeby jak Amerykanie w Wietnamie.

                      Amerykanie moga "wygrac" konflikt w Iraku tylko a podobnych zasadach, jak
                      w Wietnamie.
                      • j-k pozostan w poszukiwaniach... 12.04.04, 21:52
                        podobnie jak Vietnamczycy sa wspanialym narodem
                        sa nim i Chinczycy...

                        Talibowie, islamuski z Afaganistanu, nie sa narodem
                        Ale grupa bandytow
                        jak nasza (sprzed 500 lat) Chrzescijanska "Swieta Inkwizycja"

                        cos, co zasluguje na pogarde.

                        dobranoc.
                        • Gość: EX klasyfikujac grupy etniczne, narody i kultury IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.04, 22:29
                          na "wspaniale" i na te, ktore jako "grupy bandytow" zasluguja twoim zdaniem
                          jedynie "na pogarde" dyskwalifikujesz sie jako rozmowca, ktorego mozna
                          traktowac powaznie.

                          Z jednej strony gardzisz wielowiekowa kultura tylko dlatego ze oparta jest na
                          aktualnie tak "niemodnym" Islamie zeby z drugiej strony rozplywac sie nad
                          narodem, ktorego przedstawiciele (mimo niewatpliwych zaslug i cnot) wslawili
                          sie milionami ofiar podczas "rewolucji kulturalnej" i do tej pory jako jedni z
                          ostatnich na ziemi pielegnuja elementy totalitaryzmu, ktory pochlonal najwiecej
                          ofiar w historii.

                          Nie widze sensu w dalszej dyskusji.
    • Gość: Tysprowda Re: Czy wojna iracka była słuszna? IP: 216.127.68.* 12.04.04, 17:31
      Wojna iracka to poganski obrzed skladania przez kaplanow buszyzmu ofiar z ludzi
      na oltarzu zlotego cielca namaszczonego olejem ku uciesze rzesz amerykansynow.

      Ku chwale buszczyzny!
    • Gość: piotr23 Re: Czy wojna iracka była słuszna? IP: *.acn.waw.pl 12.04.04, 20:52
      czy ten temat wiąże się jakoś z Żydami? Bo to twe hobby,nieprawdaż?
    • Gość: PP Re: Czy wojna iracka była słuszna? IP: *.156.15.218.Dial1.Boston1.Level3.net 12.04.04, 21:18
      Oczywiscie,ze byla i jest sluszna. Tak mowia na CNN,FOXNewsach, Jason Severin,
      Savage,O'Railly,Hannity,nu to musi byc prawda. I sam prezydent tyz tak mowi i
      mowi,ze jeszcze bedzie mowil.....
Pełna wersja