eva15
05.08.10, 01:04
Gest US-miliarderów rozdających łaskawie kasę i oczekujących za to mniej lub
bardziej jawnie zachwytów (których durnie im nie szczędzą) przypomina żywcem
utwór E. Orzeszkowej pt. "Dobra Pani".
Ci "dobroczyńcy" ani myślą o zadbaniu o to, by to państwo (via odpowiednie
opodatkowanie i regulacje prawne np. choćby odnośnie płac minimalnych) było
redystrybutorem dochodu narodowego tak, aby i biedni mieli do tego dochodu
regularne usankcjonowane PRAWO. Przeciwnie - to prawo właśnie oni(skutecznie
kontrolując rządy) brutalnie pracobiorcom i osobom potrzebującym pomocy
odbierają, dając im później w zamian pańską ŁASKę, która jak wiadomo na pstrym
koniu jeździ i jeszcze każe się za to podziwiać.
W krajach skandynawskich nie ma potrzeby takich "dobroczyńców", tam nikt nie
jest zdany na ich łaskę i nie musi być im za nią wdzięcznym.
Miliarderzy zamiast bawić się w sławnych z nazwiska darczyńców-filantropów po
prostu płacą stosowne do dochodów podatki i ich kasa BEZimiennie - jak w
przypadku każdego innego podatnika- przekazywana jest bzedniejszym via
dobrze funkcjonujące państwo.
USA i coraz bardziej stara EU wracają do XIXw. modelu znanego z nowel E.
Orzeszkowej czy M. Konopnickiej. Zwykły człowiek ma być wdzięczny za to, że
"filantrop" przekaże mu (jeśli zechce) trochę tej kasy, z której go, w
majestacie stanowionego przez siebie prawa, okradł.