Gość: J
IP: 212.162.228.*
20.02.02, 20:36
Nie dalej jak wczoraj, czytalem w ostatnim wydaniu brytyjskiego "Newsweeka"
artykul na temat obowiazujacego w Stanach Zjednoczonych systemu "affirmative
action" (system wyrownywania nierownosci spolecznych oparty na przynaleznosci
do rasy zakwalifikowanej jako mniejszosc). Wystepuje on obecnie niemal we
wszystkich dziedzinach zycia w USA, poczawszy od selekcji kandydatow na studia,
uzyskiwania stypendiow, przyjmowania na wszelkie stanowiska rzadowe oraz
awansowania na wyzsze stanowiska nawet w sektorze prywatnym. W duzym skrocie,
polega on na tym, ze tzw. mniejszosci rasowe, do ktorych w USA zalicza sie
glownie Murzynow oraz Latynosow zgodnie z obowiazujacym prawem musza miec
zagwarantowana scisle okreslona, minimalna ilosc stanowisk niezaleznie od
uzyskiwanych przez nie wynikow. Dochodzi do tego, ze jezeli o te sama pozycje
stara sie bialy amerykanin z jednej strony, a Murzyn lub Latynos z drugiej,
stanowisko to dzieki systemowi przyznawania dodatkowych punktow za kolor skory
niemal zawsze dostanie ten drugi (w Polsce komunistycznej podobny system,
aczkolwiek nie az tak ekstremalny istnial przy przyjmowaniu na studia dzieci z
rodzin "robotniczych", oraz w czasach stalinowskich kiedy potomkom
przedwojennej "inteligencji" trudno bylo dostac jakakolwiek lepsza prace ze
wzgledow ideologicznych). Zwolennicy politycznej poprawnosci, nazywaja
to "wyrownywaniem szans", inni natomiast uwazaja to za "odwrotna
dyskryminacje", tym razem wymierzona w osoby pochodzenia europejskiego i
oparta, co najgorsze na ich kolorze skory. W wyzej wymienionym artykule autorzy
przekonuja, ze wspolczesna, szybko zmieniajaca sie rasowo Europa zostanie w
koncu zmuszona do zastosowania podobnego systemu u siebie, gdyz obecnie w
zadnym z krajow naszego kontynentu nie ma jeszcze proporcjonalnej reprezentacji
Murzynow, Arabow oraz innych osob pochodzenia nie europejskiego wsrod
politykow, nauczycieli akademickich oraz dyrektorow duzych przedsiebiorstw, co
bedzie nieuchronnie budzilo wsrod mniejszosci rasowych frustracje, ktora moze
doprowadzic z kolei do silowego wyrownywania nierownosci. W zwiazku z tym
zaczelo nurtowac mnie pytanie, czy jest to kiedykolwiek mozliwe, zeby w naszym
kraju za jakies 10, 20 czy tez 30 lat niektore polskie dzieci na wzor
amerykanski nie mogly dostac sie na studia z uwagi na pule przyznawana ich
rasie oraz na miejsca zarezerwowane odgornie na uczelni dla potomkow emigrantow
z Ugandy czy Bangladeshu, oraz czy jest to wyobrazalne, ze dyrektorem takiego
na przyklad Orlenu zostanie syn przybyszow z Kenii wylacznie z uwagi na kolor
skory ? Obserwujac lawinowo postepujaca amerykanizacje Europy i Polski, wydaje
sie to calkiem prawdopodobne.