goldbaum
26.03.04, 12:10
Zachodnie media pokazaly wczoraj i dzisiaj wielokrotnie palestynskiego
dzieciaka wyslanego jako zywa bomba w kierunku posterunku
izraelskiego "wojska".
Chlopak tym razem nie zostal rozstrzelany jak pies na miejscu. Dlaczego?
Dlaczego nie zostal zastrzelony tak, jak inne dzieciaki, ktore dostaja kule w
glowe za wieszanie transparentow, rzucanie kamieniami w czolgi lub samo
zblizanie sie do osiedli zydowskich?
Na miejscu byly telewizja. Izraelczycy zrobili z tego spektakl medialny
ukazujacy ich jako cywilizowanych ludzi, ktorzy pozyczyli mu
nawet "kurtke" :).
Czy chlopakowi, ktoremu "zolnierze" izraelscy skatowali i polamali rece za
to, ze rzucil kamieniem w ich samochod dali kurtke? Nie. Oni strzelili mu w
plecy. Dlaczego? Bo nie bylo przy tym telewizji a tylko zydowski lekarz,
ktory pozniej opowiedzial z detalami to zajscie.
Wiekszosc mediow zachodnich ukazuje i komentuje to wydarzenie podkreslajac
zdziczenie przywodcow Hamasu posylajacych niedorozwiniete dzieci na smierc.
I dobrze, ze tak robia nie relatywizujac tego identycznie prymitywnymi
zbrodniami Izraela. Na tym polega profesjonalizm mediow.
Zydzi moga byc zadowoleni - chwilowo, czyli do czasu, gdy te same media
aczkolwiek nie dysponujac tak wzruszajacymi zdjeciami doniosa o kolejnym
barbarzynstwie Izraela. Wtedy nie beda juz obiektywne a "antysemickie" :)