zbik
12.04.04, 07:44
Arabska stolica Europy jest w Brukseli.
Niewielu Belgów było więc zaskoczonych, gdy okazało się, że w regionie
Brukseli najczęściej nadawanym imieniem męskim w roku 2002 było imię
Muhammad.
Osoby pochodzenia marokańskiego stanowią ponad połowę z 400 tysięcznej
populacji muzułmańskiej w kraju (4 procent całkowitej populacji kraju).
Podobnie jak i w innych krajach Unii Europejskiej, społeczności muzułmańskie
w Belgii są bardzo młode. Prawie 35 procent mieszkańców Belgii pochodzenia
marokańskiego i tureckiego (druga pod względem liczebności społeczność
muzułmańska w kraju), ma poniżej 18 lat. Dla porównania w tym samym wieku
jest tylko 18 procent autochtonów. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest to,
iż jedna-czwarta Brukselczyków poniżej 20. roku życia pochodzi z rodzin
muzułmańskich. Niewielu Belgów było więc zaskoczonych, gdy okazało się, że w
regionie Brukseli najczęściej nadawanym imieniem męskim w roku 2002 było imię
Muhammad.
Po tym idzie zadanie uznania j.arabskiego jezykiem urzedowym.
Zadanie uznania arabskiego za język urzędowy jest niczym włożenie kija w
mrowisko. Bardzo dobrze zdaje sobie z tego sprawę Abu Dżadża, który jest
autorem tego żądania.
Nazywany często przez media belgijskim Malcolmem X, lider utworzonej przed 4.
laty Ligi Europejskich Arabów (Arab European League - AEL), z pochodzenia
Libańczyk, potrafi w mistrzowski skupiać na sobie uwagę mediów.
Swoje roszczenia uważa za niezbyt wygórowane.„W tym kraju mieszka 70 tysięcy
osób używających, na co dzień niemieckiego i prawie 300 tysięcy posługujących
się arabskim. Do tych, którzy mówią mi, że uznanie niemieckiego za język
urzędowy jest wynikiem procesów dziejowych, odpowiadam, że historia się
jeszcze nie skończyła”- wyznał niedawno jednej z lokalnych gazet. Jego
organizacja łączącą elementy ideologii panarabskiej z wizją wielokulturowej
Europy stała się w ostatnich latach jednym z głównych aktorów debaty na temat
integracji imigrantów nie tylko w Belgii, ale także w Holandii, skąd
rekrutuje się wielu jej członków.
Głosząca „obronę praw obywatelskich Arabów w Europie” Liga zdobyła poparcie
wielu przedstawicieli drugiego pokolenia marokańskich imigrantów, głównie w
rejonach dotkniętych recesją ekonomiczną, choć nie tylko w takich. Ze swym
hasłem - „Jeśli nie przyznaje ci się twoich praw, weź sobie je sam” - stała
się wehikułem radykalnego protestu wśród młodych belgijskich Marokańczyków,
którzy domagają się traktowania na równych prawach z innymi obywatelami
Belgii. Chodzi tu nie tylko o przyznanie cudzoziemcom mieszkających w Belgii
ponad 5 lat (około 120 tysięcy osób) biernego prawa wyborczego w wyborach
lokalnych, co po długotrwałych debatach zostało zatwierdzone przez izbę
deputowanych 20 lutego tego roku, ale także o
prawo do terytorialnej autonomii czy odrębnych instytucji quasi-państwowych.
Tego typu prawa tradycyjnie zarezerwowane były tylko dla mniejszości
historycznych, w przeciwieństwie do praw wieloetnicznych przysługujących
mniejszościom pochodzenia imigracyjnego.
Stąd żądania wysuwane przez Ligę Europejskich Arabów wzbudzają konsternacje
nie tylko w kręgach politycznych, ale także akademickich.
Zdjęcia intifady na stronach internetowych organizacji, zaczepny ton
wypowiedzi jej członków i liczne demonstracje, tworzą agresywny wizerunek
Ligi, który podtrzymywany jest przez jej liderów po to, by zapewnić Lidze
przychylność ulicy w marokańskich dzielnicach Antwerpii, Amsterdamu czy
Brukseli. W belgijskich i holenderskich mediach o organizacji Abu Dżadzy
często mówi się jako o islamistycznej i szerzącej radykalizm religijny.
Bezposrednie odwołanie do islamu można natomiast z łatwością znaleźć w
programie Partii Obywatelskości i Dobrobytu (Parti Citoyenneté et Prosperité -
PCP) dążącej „do zapewnienia muzułmanom i ich religii należnego im miejsca w
polityce miasta i kraju”.
Założona w 2002 przez belgijskich konwertytów partia o wyraźnych rysach
islamistycznych zdobyła podczas wyborów w regionie Brukseli w maju 2003 ponad
8 tysięcy głosów (1,7 procent). Sam jej przywódca Jean-François Abdullah
Bastin, którego syn został ostatnio zatrzymany przez turecką policje w
związku z podejrzeniami u udział w zamachach terrorystycznych w Istambule z
listopada 2003, uzyskał poparcie ponad 5 tysięcy osób. Choć członkowie partii
Bastin’a i Ligii Europejskich Arabów spotykają czasem na demonstracjach,
takich jak ta przeciwko wprowadzaniu prawa zakazującego noszenie hidżabu we
francuskich szkołach, ich metody działania są różne.
Badacze społeczni obserwują renesans religijności wśród społeczności
muzułmańskich w kraju. Pierwsze i drugie pokolenie imigrantów mówiło o sobie
przede wszystkim jako o Marokańczykach, Turkach albo Berberach i w następnej
kolejności jako o muzułmanach. Dopiero u Marokańczyków i Turków urodzonych w
Belgii przynależność religijna wyparła na drugi plan przynależność narodową.
Poszukiwanie nowej tożsamości i chęć zaspokojenia potrzeb duchowych to
najczęstsze zdaniem socjologów przyczyny tego, że w belgijskich meczetach
nigdy jeszcze nie było tylu wiernych, co dzisiaj.
Jednocześnie w żadnym innym kraju na naszym kontynencie nie mówi się tak
często jak w Belgii o europeizacji islamu, będącej efektem integracji
mniejszości muzułmańskich z społeczeństwami rodzimymi. Badania przeprowadzone
przez Wolny Uniwersytet w Brukseli, pokazują, że wskaźnik małżeństw
mieszanych wśród przedstawicieli mniejszości muzułmańskiej w kraju jest
zdecydowanie wyższy, niż ten sam wskaźnik wśród Pakstańczyków, czy
Bengalczyków w Wielkiej Brytanii. W 1997 co ósma Turczynka i co piąta
Marokanka mieszkająca w Belgii wyszła za mąż za autochtona. Rokrocznie
zmniejsza się ilość baranów zabijanych podczas Święta Ofiarowania (Id Al
Adha) na korzyść wolnych datków dla fundacji charytatywnych. Coraz częściej
także chutby (kazania w meczetach) głoszone są w językach francuskim i
niderlandzkim i systematycznie zwiększa się ilość instytucji muzułmańskich
utrzymywanych przez lokalne społeczności muzułmańskie i dofinansowanych przez
państwo poprzez utworzony przed 5. laty Komitet Wykonawczy Muzułmanów w
Belgii – naczelną jednostkę administracyjną islamu w kraju.
Dziś trudno jest przewidzieć jaka będzie twarz islamu belgijskiego za
kilkadziesiąt lat.
BIEDNA BELGIA ! BIEDNA EU !