zbik
13.04.04, 06:59
Jak nazwac i jak traktowac taka dzicz ??????
Rodacy, wracajcie!
Palenie żywcem, obcinanie głów, podrzynanie gardeł - taki los grozi porywanym
w Iraku cywilom. Także Polakom.
Już od kilku dni irackie bojówki stosują nową taktykę: porwania
nieuzbrojonych cywilów. Na okrutny wyrok - spalenia żywcem - czeka trójka
Japończyków. Wczoraj porwano siedmiu Chińczyków, których później zwolniono, i
trzech Czechów. Uprowadzono 11 rosyjskich cywilów. Zaginęło siedmiu
pracowników amerykańskiej firmy i dwaj żołnierze USA. Polacy też są zagrożeni.
Tak ginęli amerykańscy cywile w Faludży. Według lekarzy, śmierć w płomieniach
należy do najbardziej bolesnych. Ofiara czuje potworny ból, dopóki
zniszczeniu nie ulegną zakończenia nerwów. Piekło trwa około 4 minut. To
wieczność!
Japońskim zakładnikom od kilku dni grozi śmierć. W płomieniach.
Takim tragediom mogą zapobiec tylko doświadczeni komandosi. Tacy jak z GROM-u.
Foto | Reuters, AP, Paweł Terlikowski, PAP
Weź udział w dyskusji:
Napisz, co o tym sądzisz
Irak
Na celowniku terrorystów są biznesmeni, dziennikarze, pracownicy organizacji
humanitarnych. W rękach terrorystów jest już prawdopodobnie 26 zakładników. -
Dla terrorystów to są tzw. miękkie cele. Atak na nieuzbrojonych cywilów jest
łatwiejszy niż na wojskowy konwój - mówi nam major Adam Stępień z naszej bazy
w Karbali.
"Polowanie na białych" odbywa się na irackich autostradach. Pracujący do
niedawna w Iraku reporterzy "Super Expressu" zmieniali trasy przejazdu, co
kilka dni wymieniali samochody. Najlepiej było jeździć rozpadającą się
toyotą. Zakładali też arabskie chusty.
Nie kryją strachu
W Iraku wciąż swe przedstawicielstwa mają polskie firmy: ComputerLand,
Bartimpex, Opto, Polimex Cekop. Razem 6 osób. Na szczęście, na święta
wyjechali do domów. Jest też Polska Akcja Humanitarna (2 osoby). A w centrum
Bagdadu nasza ambasada (10 ludzi). Są polscy dziennikarze (12 osób), ale ci
schronili się w polskiej bazie. Nie opuszczają jej od 2 tygodni.
- Przyjechałem na święta do Polski. Nie jestem panikarzem, ale ostatnio
zrobiło się gorąco. Nie ukrywam: boję się. Moje szefostwo podejmie decyzje,
czy wracam do Bagdadu - mówi Marek Kubicki (25 l.), który reprezentuje w
Iraku ComputerLand. Jest w Iraku 9 miesięcy. Nie ma ochrony, wynajmuje domek
w centrum miasta. Do tej pory swobodnie poruszał się po mieście...
Polacy się ukryli
Polska strefa. Hilla. Tutaj też mieszkają nasi rodacy: Kaja Wiślińska (31 l.)
i Marcin Dźwigalski (28 l.). Pracują w Polskiej Akcji Humanitarnej. Budują
szkoły, remontują ośrodki sportowe. Są bezpieczni, ale ze względu na
zagrożenie proszą o nieujawnianie miejsca ich pobytu. Czy wznowią działalność?
- Decyzja zapadnie w ciągu najbliższych dni. Będziemy się konsultować z
wojskiem - mówi nam rzecznik Akcji, Piotr Kudzia. - Boimy się, ale przez
jakiśĘczas jeszcze w Iraku zostaniemy.