wojciech.2345
20.02.11, 15:13
Po kilku dniach pojawia się nowy punkt w negocjacjach - straszliwa obraza wynikająca z książek. Okazuje się, że ci rzekomi erudyci wyszukiwali wszystko, co było o Rosji obraźliwego i teraz żądają przeprosin i spalenia nieprawomyślnych książek. Odpowiada cierpliwie kanclerz Ossoliński, wytrawny dyplomata: "U nas książki wolno wydawać i nie wyrażają one opinii króla, dworu, państwa polskiego. To prywatne opinie tych, którzy piszą". Członkowie poselstwa nie mogą tego zrozumieć: "I polski król o tym nie wie albo na to pozwala?". Sądzą, że to wykręt polaczków.
I tak trwają rozmowy, opisywane niezwykle sugestywnie przez Zambrzyckiego.
....
Kanclerz Ossoliński na oczach Rosjan wyrywa z kilku książek stronice zawierające obraźliwe ich zdaniem fragmenty i wrzuca w ogień. Polacy się śmieją, bo gest ma wymiar symboliczny, a zarazem groteskowy. I Rosjanie odjeżdżają.
fakty.interia.pl/prasa/tygodnik_solidarnosc/news/cien-rosji,1599309,3406,2