The Economist-Vancouver najprzyjemniejsze miejsce

21.02.11, 13:20
do zycia..
www.economist.com/blogs/gulliver/2010/02/liveability_rankings
hmm....zawsze mnie zastanawia kto i na jakiej podstawie ocenia/publikuje bzdety ktore nie maja pokrycia w rzeczywistosci....w The Economist???
Jesli jedynym kryterium bylo,ze nie strzelaja na ulicach do ludzi,to moze i prawda ale jesli wziasc pod uwage olbrzymie korki,kiepski transport publiczny(wyjatek Wieden,Melbourne ,Helisinki)drogie domy i mieszkania,ogolnie panujaca drozyzne w kazdym z tych miast to czy naprawde te miasta sa
najprzyjemniejsze do zycia??

1. Vancouver-bardzo ladnie polozone miasto,czyste jak na standardy Pln.Amerykanskie.
Bylem w V.trzy razy w roznych porach roku, za kazdym razem lalo...ostatnio przez 10 dni ani jednego slonecznego(nawet w Londynie za 3 razem trafilem na pogode),znajomi twierdzili,ze to jedno z najdrozszych miast Kanady
To samo mozna powiedziec o Auckland (Nowa Zelandia) ktore zajmuje 10 pozycje

2-3 pozycje Wieden,Melbourne...te mozna zaakceptowac,jesli chodzi o M. to wcale nie lokalny patriotyzm

4-5 Calgary(nie znam nie wypowiadam sie), Toronto,bylem kilkakrotnie i do miasta nie mam wiekszych zastrzezen(podobne jak inne z pierwszej 10),pogode jednak ma fatalna...krotkie upalne i wilgotne lata i prawie 8 miesiecy zima
6 - Helisinki czyste,ladnie polozone miasto....niestety podobnie jak Toronto 8 miesiecy zima brr

7-9 Sydney,Perth,Adelaida....z Adelaida to kogos kompletnie porabalo,Perth jedynie dobra pogoda
Sydney- ladne polozenie,plaze,dobra pogoda i....kiepska komunikacja publiczna i drozyzna!!!

Warszawa na 71 miejscu....

Dla mnie osobiscie No1 pozostanie Nowy Jork...co by o nim nie mowic,nawet pluc,to miasto zyje 24 godz na dobe..
.No2 Rio de Janerio ,piekne miasto ,rowniez nigdy nie spi..
No 3-4 Sydney i Warszawa
Na emeryture ....Thaiti


    • de_oakville Re: The Economist-Vancouver najprzyjemniejsze mie 21.02.11, 13:54
      > Dla mnie osobiscie No1 pozostanie Nowy Jork...co by o nim nie mowic,nawet pluc,
      > to miasto zyje 24 godz na dobe..
      > .No2 Rio de Janerio ,piekne miasto ,rowniez nigdy nie spi..
      > No 3-4 Sydney i Warszawa
      > Na emeryture ....Thaiti

      "To se mi libi". Podobno znaczy po czesku: "to mi sie podoba".
      Jesli mam byc szczery, to dla mnie na stare lata Wieden, Wieden i jeszcze raz Wieden. Zwlaszcza, ze bliska od Budapesztu, ale w samym Budapeszcie na stare lata bym nie chcial, bo to miasto bardziej dla mlodych (zbyt "sexy"), a ponadto ja wegierskiego "ni w zab".
      Nie ma sie co dziwic tej klasyfikacji, bo rozni ludzie maja rozne gusty. Inna klasyfikacje poda Anglosas, inna Polak, a inna Rosjanin. Dla tego ostatniego na pierwszym miejscu zawsze pewnie beda "Piter" i Moskwa.
      • malkontent6 Re: The Economist-Vancouver najprzyjemniejsze mie 21.02.11, 17:47
        de_oakville napisał:

        > a ponadto ja wegierskiego "ni w zab".

        A po "austriacku" albo "bawarsku" się dogadasz?

        Pamiętam swój pobyt w Bawarii. Piękne krajobrazy, uroda Alp zwala z nóg. Monachium rzeczywiście czyste i piękne a w wielu miejscach można się nawet porozumieć po niemiecku. :)
    • mara571 a gdzie miasta niemieckie 21.02.11, 16:48
      szczegolnie Monachium?
      • de_oakville Re: a gdzie miasta niemieckie 21.02.11, 17:11
        mara571 napisała:

        > szczegolnie Monachium?

        Monachium jest piekne, nie ma co ukrywac i z pewnoscia ekstremalnie przyjemne do zycia, chociaz znacznie mniej "wielkomiejskie" od Berlina, a nawet od Wiednia. Moze dlatego nie ma na tej liscie Monachium, ze jest za bardzo bawarskie (czytaj "nadete"). Monachium jest zbyt czysto niemieckie, podczas gdy Wieden jest troche wegierski, troche wloski, troche slowacki, troche polski itp., czyli ma wszystkie te cechy ktore np. ja uwielbiam, a ktorych nie cierpial Hitler, kiedy w "Mein Kampf" przeciwstawial Wieden Monachium (calego "Mein Kampf" nigdy nie przeczytalem, ale przegladajac te ksiazke w ksiegarni, wpadl mi w oko urywek na temat Monachium) oraz, ze "kto nie widzial Monachium ten nie ma pojecia o niemieckiej kulturze".
        • mara571 litosci de_oakville 21.02.11, 17:49
          > Monachium jest piekne, nie ma co ukrywac i z pewnoscia ekstremalnie przyjemne d
          > o zycia, chociaz znacznie mniej "wielkomiejskie" od Berlina
          Jakie to kryterium "wielkomiejskosci"?
          Miedzynarodowe lotnisko? Berlin go jeszcze nie ma, Monachium tak i to znacznie wieksze od Wiednia. Szybki dojazd koleja? Lepszx do Monachium anizeli do Berlina.
          Komunikacja miejska lepsza w Monachium.
          Muzea i teatry? Sa bardzo dobre w obydwu miastach.
          > Monachium jest zbyt czysto niemieckie,
          Dawno tam nie byles..
          Nie takie multi-kulti jak w Berlinie, ale w tym miescie zyje tez wielu migrantow i obcokrajowcow. Takich slumsow jak w Berlinie nie ma.
          Ciekawe, ze wbrew opiniom takich agencji wiekszosc miedzynarodowych koncernow lokuje swoje niemieckie przedstawicielstwa w Monachium.
          Motywow jest kilka, ale dwa sa najwazniejsze: wysokowykwalifikowana sila robocza i doskonale warunki zycia dla cudzoziemcow.
          Powiem ci wiecej, nawet Niemcy protestuja, kiedy sie przenosi/probuje przenosic ich firmy do Berlina.
          Najglosniejszy byl protest pracownikow brukowca Bild, ktorzy za cholere nie chcieli opuscic drogiego Hamburga i przeniesc sie do tanszego Berlina.
          W niemieckich rankingach Berlin zajmuje bardzo odlegla od czolowki pozycje.
          PS. Nie mieszkam ani w Monachium ani w Bawarii.


          • zlotamajka Re: litosci de_oakville 21.02.11, 19:11
            Najpiekniejsze miasta w Niemczech to miasteczka jak Marburg lub Fulda. Wreecz przesliczne i malownicze. Ale ja duzych miast nie lubie i nawet odwiedzam je nie chetnie. Jedyne ktore mi sie podoba to Rzym.
          • de_oakville A ja wole "sto razy" Berlin 21.02.11, 19:34
            Berlin to dla mnie bez watpienia najciekawsze miasto w calych Niemczech, a moze nawet i w Europie. I chyba najprzyjemniejsze ze wszytkich. Rowniez mieszkancy - otwarci na swiat. A potem dlugo, dlugo nie ma nic. Choc moze nie - Hamburg jest rowniez wielki i ciekawy i otwarty na swiat. Monachium? Przyjechac, cmoknac z zachwytu i dalej w droge, na przyklad do Ameterdamu. Male miesciny malo mnie interesuja, chocby byly "przecudne". Takich jest w Niemczech bardzo wiele - Freiburg, Rothenburg ob der Tauber, Passau, Heidelberg (oczywiscie to nie "miesciny", ale rowniez nie metropolie). Niemcy maja takich miast "na peczki", a z lotu ptaka wszystkie one wyglada podobnie, czyli w sumie dosyc nudnie - jednakowe spadziste czerwone lub czarne dachy kryte dachowka. Dolina Renu wyglada pieknie, ale rowniez trudno ja porownywac z "riviera" wloska lub francuska, z Rio de Janeiro. Bardzo podoba mi sie w Berlinie S-Bahn jadacy przez srodek miasta i te wszystkie kopulaste dworce - Alexanderplatz, Friedrichstrasse, Ostbahnhof, ZOO, i inne. I oczywiscie "wystrzalowy" Hauptbahnhof. To ma swoja niepowtarzalna atmosfere. No i na kazdym peronie S-Bahnu budka z "German fast food", ktory zawsze mi bardzo smakuje. Szczegolnie z piwem.
            • zlotamajka Re: A ja wole "sto razy" Berlin 21.02.11, 19:43
              Berlin to najokropniejsze miasto w Niemczech. NIC ciekawego tam nie ma. Zwykla metropolia.
            • polski_francuz W obronie Berlina 21.02.11, 21:16
              Gdzie mieszkalem 3,5 roku. Co prawda za czasow muru co zmienia analize.

              Berlin jest na jeziorami: Tegel i inne w okolicach sa wielkie, dosc czyste i mozna sie w nich kapac. Takze lasy niedaleko, gdzie mozna bylo sobie pobiegac.

              Moj program na niedziele wlaczal ogrod botaniczny i restauracje: jest ich wielka liczba i od kuchni jugoslawianskiej do kuchni azjatyckich.

              A obok tego, szikeria Ku-damm czy Kaufhaus des Westens.

              Dodac to tego Berlinczykow: z twardym humorem slownym, pozostalosci po hugonotach. A Niemcy, jesli juz humor maja, to raczej sytuacyjny. tak np. idziesz, postawiaja ci noge i sie przewracasz, ha,ha, ha.

              Mysle, ze reputacje psuje Berlinowi Kreuzberg i ich cudzoziemcy. Ale i tam mozna sobie pospacerowac, a w osiedlach na polnocy Paryza juz nie mozna.

              Jest tez wiele innych atrakcji, muzeow (Bauhaus), dzielek architektonicznych (dom Corbusiera kolo stadionu olimpijskiego) et j'en passe.

              PF
              • zeitgeist2010 Zgadzam sie ze Zlotomajka, ze miacho jest brzydkie 21.02.11, 21:24
                i sadzac z dokumentow nie bylo duzo lepiej przed wojna. Ale walory Berlina to jego przeszlosc polityczna i symbolika dla kilku pokolen, mojego pokolenia.

                Czuje sie tam doslownie powiew historii. Miasto ciagle sie zmienia. Stoje na Alexander Platz i przed oczyma przechodzi mi rewia ostatnich 30 lat z zupa soljanka, wietnamskimi handlarzami papierosów a teraz wsch azjatycki fast food. Przechodze przez Brandenburger Tor i mam dokladnie to uczucie w brzuchu i pamiec, gdy mozna bylo na to patrzec tylko ze wsch strony. To jest historia zapisana we krwi.
                Patrze na siegessäule i przypomina mi sie Love Parade, ktora ksztaltowala cale pokolenie.

                Berlin ma tez swoj zewnetrzny czar. Maly Istanbul i stara alternatywa w Kreuzberg a nowa i zupelnie oryginalna w Prenzlauer Berg. Nowoczesna architektura w Sony Center na Potsdamer Platz i cala Friedrich str. jest b. udana. Swietne wystawy w muzeum hist. , muzeum zydowskie, pomnik ofiar holocaustu przy reischstagu i setki innych zabytków


                • zlotamajka Re: Zgadzam sie ze Zlotomajka, ze miacho jest brz 21.02.11, 21:45
                  Berlin ma dobre strone, nie przecze. Dobra komunikacje miejska przede wszystkim. Ale jesli chodzi o NIemcy to najpiekniejsze sa male miasteczka, te jeszcze sredniowieczne. Wiekszosc z nich nie jest znana turystom ktorzy pra do Dresdna, Berlina czy Monachim no i moze Heidelberga. A te miasteczka jak Marburg, Fulda i wiele, wiele innych to istny skarb. Studiowalam rok w Marburgu. Pokochalam to miasteczko. Mialam tez okazje jezdzic do innych miasteczek rownie malowniczych i z prawdziwym charakterem.
                  • zeitgeist2010 male jest piekne 21.02.11, 22:10
                    zlotamajka napisała:
                    Ale jesli chodzi o NIemcy to najpiekniejsze sa male miasteczka, te jeszcze sredniowieczne. Wiekszosc z nich nie jest znana turystom ktorzy pra do Dresdna, Berlina czy Monachim no i moze Heidelberga. A te miasteczka jak Marburg, Fulda i wiele, wiele innych to istny skarb
                    Absolutnie. Tych mniejszych mozna by wymienic ze 30. Ja w dalszym ciagu przebywam czesto w Jenie i Weimarze w Turyngii. Kazdy zna zwiazki Goethego i Schillera z tymi miastami. A do tego dochodza wspaniale okolice do wycieczek rowerowych, ze starymi zamkami, farmami rolniczymi, gdzie mozna u chlopa zjesc domowej kielbasy ...
                    Ale kto wie, ze Marx bronil swoja prace doktorska na uniwersytecie w Jenie ? ;) albo ze slynna szkola architektury Bauhaus powstala w Weimarze? Albo ze stoi tam jedyna chyba zachowana budowla reki Alberta Speera?
                    • mara571 Re: male jest piekne 21.02.11, 22:14
                      a wiesz, ze chinskie wycieczki maja w programie "obowiazkowo" Trier?
                      www.spiegel.de/reise/europa/0,1518,355661,00.html
                    • zlotamajka Re: male jest piekne 21.02.11, 22:15
                      Dokladnie tak. Czesto rowerem moze pojechac z jednego miasteczka do drugiego. Lasy i jeziora. Czesto sa tam tez festiwale. Po prostu uroczo. Berlin czy Drezden to zwykle brudne metropolie w porownaniu.
                    • zlotamajka Re: male jest piekne 21.02.11, 22:19
                      Do tego te miasteczka maja przepiekne koscioly i katedry. Marburg ma na przyklad Elizabeth Katedral. Po prostu przecudna. Mozna porownac z Kolner Dom choc ten tez naturalnie piekny.
                    • you-know-who jena, berlin 23.02.11, 00:15
                      jena jest slicznie polozona. bylem tam wiele razy, i przed i po der wende.
                      bardzo duzo odrestaurowali i poprawili za pieniadze wessies. porcelana z jeny
                      byla kiedys b. poszukiwana, uniwersytet byl w 17 w. najwiekszym niemieckim uniwersytetem, wielkie tradycje drukarskie i wydawnicze. czy byla tak bombardowana przez aliantow bo byly tam carl zeiss (+schott) glasswerke, optyka dla armii? teraz carl zeiss jena jest czescia grupy zeissa, ktora produkuje optyke do nastepcy teleskopu hubble'a.

                      jesli zas chodzi o berlin, to slyszalem ze prenzlauer berg, ktory byl wlasciwie okropnie stereotypowym, beznadziejnym ursynowem zaraz po jego powstaniu, stal sie teraz siedziba bohemy artystycznej. (ja mieszkalem krotko w mahlsdorf, na innym, starym i zarosnietym drzewami przedmiesciu). jako stary bywalec, nie dziwie sie ze berlin podoba sie tym, ktorym 'berlin alexanderplatz" alfred döblina nie jest obcy duchowo.
                      jreess euch!
                      • de_oakville Re: Jena Paradies 23.02.11, 13:42
                        Przejezdzalem w zeszlym roku przez ten "raj" (stacja kolejowa Jena Paradies) jadac bardzo szybkim (czasem 200 km/h) pociagiem bezposrednim z Innsbrucku (Austria) do Berlina. Przez Monachium, Norymberge, Jene i Lipsk. W Jenie, patrzac przez okno wagonu, zapamietalem jedynie gorzysty teren oraz tory tramwajowe - musi to byc miasto sredniej wielkoci, pewnie cos jak Görlitz. Najwieksze wrazenie na calej trasie (tzn. z okien pociagu) zrobil na mnie jak zwykle Berlin: pociag zatrzymal sie najpierw na stacji Südkreuz, po czym wjechal pod ziemie, przemknal przez stacje Potsdamer Platz i wreszcie zatrzymal sie na dolnych peronach Hauptbahnhof (jechal dalej do Gesundbrunnen). Wysiadlem i zadarlem glowe do gory - tam byly perony gorne, w wielkiej hali na powierzchni, z ktorych jechalem S-Bahnem do stacji Lichtenberg, a nastepnie pociagiem regionalnym do Polski. Imponujaca budowla.
                      • zeitgeist2010 Re: jena, berlin 25.02.11, 20:38
                        you-know-who napisał:
                        jena jest slicznie polozona. bylem tam wiele razy, i przed i po der wende. bardzo duzo odrestaurowali i poprawili za pieniadze wessies. porcelana z jeny
                        Jena byla kr´tko po wojnie pod okupacja USA. Udalo im sie czesc potencjalu Zeiss werke wyprowadzic na zachod.
                        Ladujace na ksiezycu Apollo 11 21. lipca 1969 uzywalo sprzet wyprodukowany (Hasselblad-Kameras) w zach Zeiss a Sojus 22. w 1976 i pierwszy niem kosmonauta Sigmund Jähn, sprzet ze wsch Zeissa.

                        Ten najw platz przed okraklo wieza bylego uniwers nazywal sie Platz der Kosmonauten. Tradycje akademickie i gospodarcze nigdy w tym miescie universyteckim nie wygasly a po wende zapewnily miastu relatywny rozkwit.

                        jesli zas chodzi o berlin, to slyszalem ze prenzlauer berg, ktory byl wlasciwie
                        > okropnie stereotypowym, beznadziejnym ursynowem zaraz po jego powstaniu, stal
                        > sie teraz siedziba bohemy artystycznej. (ja mieszkalem krotko w mahlsdorf, na i
                        > nnym, starym i zarosnietym drzewami przedmiesciu).

                        Ta Bohema tez zie zdezaktualizuje, bo sa inwestycje majace na celu wykupienie dzialek i zbudowanie nowych drogich mieszkan dla klasy sredniej.
                        Ja tez w latach 80-tych mieszkalem w WG na kreuzbergu i pamietam, pierwszego dnia powazny doktorand otworzyl gebe z wybitymi zebami i chwalil sie: "GUck mal hier haben mir die Bullen die Zähne auf der letzten demo ausgeschlagen"
                        Jak tu nie kochac tego kraju :)
              • mara571 drogi P-F 21.02.11, 21:25
                Kreuzberg zaczyna byc in.
                I radze przed nastepnymi odwiedzinami w Berlinie podszkolic sie w rosyjskim...
            • mara571 rozumiem, ze Tobie sie podoba 21.02.11, 21:23
              mnie nie.
              Jedynie Charlottenburg.
              Koszmarne sa dzielnice zbudowane przez komuchow, Neukoll nalezaloby wyburzyc.
              Do najwiekszych "atrakcji" Berlina nalezy 1 Maja na Kreuzbergu, od pewnego czasu "zapalaja sie" auta i to niekoniecznie te najdrozsze:
              www.brennende-autos.de/
              www.rbb-online.de/nachrichten/vermischtes/2011_02/autos_in_berlin_spandau.html
              Jezeli sadzisz, ze otwarcie na swiat w Monachium, Hamburgu czy Düsseldorfie jest niewystarczajace to tylko dowod, ze malo znasz Niemcy.
              • polski_francuz Re: rozumiem, ze Tobie sie podoba 21.02.11, 21:32
                Charlottenburg jest faktycznie fajny. Mialem tam przyjaciol niedaleko opery. I to dzielnica kolo Ku-dammu. A Neukölln to chyba sie przejezdzalo na austostradzie pod takim wielkim domem?

                Faktycznie nie bylo to piekne.

                I teraz, jak juz powrocilem myslami do Berlina to sobie przypomnialem: pracujesz jak pracujesz a jak sa jakies male wakacje to jedziesz gdzies na Karibik czy na Majorke:)

                Aha i jeszcze Eckkneipen: na kazdym rogu, czy prawie.

                PF
      • zeitgeist2010 Kciuk do góry dla calej masy miast niemieckich 21.02.11, 19:04
        Dla kazdego cos milego.
        Monachium to mój faworyt ze względów kulturowo-turystycznych. Cale spektrum od knajp „Schickerii”, przez studenckie knajpki z najtanszymi w Europie szklanicami single malt whiskey i szniclami wielkimi jak stól, po mecz Bayernu w futurystycznym „spodku” za miastem. Obydwie Pinakotheki, pozostalosci architektury nazistowskiej (mam caly album na ten temat na facebooku), opera, teatr,wizyta w teatrze, w galerii sztuki to jest tutaj spektakularne przezycie, podobnie z reszta jak w Wiedniu

        Hala wejsciowa do Uniwersytetu z malym miescem pamieci dla rodzenstwa Scholl, Willa Evy Braun, ktora jej podarowal Adi, mury domostw z zachowanymi dziurami od kul, zabytki z czasow Ludwików z powiewajaca flaga Bawarii, ktora dala poczatek barwom niezaleznej Grecji

        "Wiesn" poza sezonem, robi to wieksze wrazenie niz podczas wrzaskliwego Oktoberfest.

        Przejsc sie przez Englischer Garten i popatrzec na trenujacych kajakowiczów w Isarze ... nostalgia chlowieka ogarnia
        mój czarny kon nieobecny na zadnych listach rankingowych (na szczescie) to Málaga, jakze nie niemiecka, ale to juz inna historia
      • caesar_pl Re: a gdzie miasta niemieckie 22.02.11, 21:49
        Niemiec pakuje w pierwsza dziesiatke 6 niemieckich miast a anglosas w swoja 8 anglosaskich
        en.wikipedia.org/wiki/World's_most_livable_cities
        kazda ciagnie na swoja strone..he,he...
    • malkontent6 Re: The Economist-Vancouver najprzyjemniejsze mie 21.02.11, 17:49
      melord_b napisał:

      > Dla mnie osobiscie No1 pozostanie Nowy Jork...

      Z miast amerykańskich wolę Boston.
      • elka-sulzer Re: The Economist-Vancouver najprzyjemniejsze mie 21.02.11, 17:54
        Podpisuje sie pod malkontentem. Mniej opryskliwy niz NYC i kontrast miedzy "haves and have nots" az tak w oczy nie kluje jak w niuyorku.
        • malkontent6 Re: The Economist-Vancouver najprzyjemniejsze mie 21.02.11, 18:23
          Duże znaczenie ma fakt, że Boston to miasto uniwersyteckie a ten fakt zawsze nadaje miastu szczególnego charakteru. I chodzi tu nie tylko o Harvard i MIT.
    • zlotamajka Re: The Economist-Vancouver najprzyjemniejsze mie 21.02.11, 18:07
      Calkowita zgoda. Vancouver to najdrozsze (szczegolnie jesli chodzi o domy i mieszkania) miasto Kanady. Toronto nastepne w kolejce. Oba maja nieciekawa pogode: Vancouver ma deszcze a Toronto dluuuuuuuuuuga sniezna zime i krotkie upalne lato (wilgotnosc powietrza jak w tropikach).

      Ekonomist i Forbs zdaje sie wybieraja jak najdrozsze miasta, reklamuja je majac nadzieje ze ceny nieruchomosci jeszcze pojda w gore.
      • mara571 dokladnie o to chodzi... 21.02.11, 21:28
      • de_oakville P0 prostu lubie wielkie metropolie 22.02.11, 01:39
        Nowy Jork, Londyn, San Francisco, Berlin. A Berlin jest mi w pewnym sensie najblizszy, bo juz jako dziecko w szkole podstawowej zauwazylem na mapie Polski, wiszacej w klasie, ze za Odra lezy cos jeszcze wiekszego od Warszawy, podczas gdy Warszawa wydawala mi sie wtedy miastem przeogromnym. Zainteresowalem sie Berlinem, zaczalem o nim czytac ze wszystkich mozliwych zrodel, przegladac mapy. To byla przed wojna naprawde wielka europejska metropolia, ustepujaca wielkoscia w Europie jedynie Londynowi, najwiekszemu wowczas miastu swiata, i prawie rowna Paryzowi. Z licznymi liniami metra i szybka koleja miejska (S-Bahnem) bedacym przedmiotem zazdrosci innych wielkich miast na calym swiecie. Z zachwytem ogladalem na starych zdjeciach dworce i metro, ktorego 1-sza linia powstala chyba w roku 1901, majaca kilka odcinkow na powierzchni, na metalowych estakadach jak w Chicago, Nowym Jorku, Paryzu. W roku 1972 zobaczylem Berlin na wlasne oczy - choc tylko wschodni i nowy Alexanderplatz zrobil na mnie ogromne wrazenie. Z wiezy telewizyjnej moglem zobaczyc z gory caly Berlin. Do Berlina Zachodniego wybralem sie dopiero w roku 1986 na kilka dni i z plecakiem przemierzalem rozne jego dzielnice - Wedding, Steglitz, Spandau, Kreuzberg i inne. I jesli ktos mi powie, ze Berlin jest "brzydki", to mu odpowiem, ze go nie zna. Moze nie jest najpiekniejszy, ale dla mnie jest najciekawszy. Rowniez niezle znam Hamburg i takze bardzo go lubie - jest troche inny od Berlina. Przed wojna Hamburg byl jedynym obok Berlina miastem Niemiec posiadajacym metro. Niemiec nie znam zbyt dobrze - za duzo jest innych ciekawych miejsc na swiecie, aby Niemcami za bardzo zaprzatac sobie glowe. Inne miasta niemieckie nigdy za bardzo mnie nie interesowaly i choc zjezdzilem kraj od Hamburga po Freiburg, Norymberge, Stuttgart i Monachium to nigdy sie tak nie zaglebialem tak bardzo w ich dzieje i geografie jak w przypadku Berlina. Moze tez i dla tego, ze jestem osobiscie blisko zwiazany ze "Wschodnia Brandenburgia" (polska "Ziemia Lubuska"). Reszta Niemiec to dla mnie tylko "tlo" dla Berlina, choc zgadzam sie z opinia, ze Berlin to "najmniej niemieckie z niemieckich miast", raczej "Ateny nad Szprewa". Ale wyjsc wieczorem z podziemnego przystanku S-Bahnu "Unter den Linden" i udac sie w kierunku Bramy Brandenburskiej to spacer niejako w "aureoli historii", czego nie mozna powiedziec na przyklad o bardzo przyjemnej pieszej wedrowce przez monachijski Schwabing (w moim odczuciu).
        • zlotamajka Re: P0 prostu lubie wielkie metropolie 22.02.11, 01:49
          Reszta Niemiec to dla mnie t
          > ylko "tlo" dla Berlina,

          Baaaaaaaardzo sie tu mylisz. Niemcy w odroznieniu od Francji sa ciagle bardzo "regionalne" z silna regionalna kultura. Kazdy Land jest inny. Nawet jezyk sie rozni. A male miasteczka wlasnie zachowaly ten stary charakter i wlasnie w nich mozna zrobic przejscie po histori i nie tylko 50 lat ale ponad 1000. Wiekszosc zamkow i katedr jest wlasnie w malych miasteczkach. Berlin to nowoczesna i do tego brudna metropolia. Ma ladne miejsca, ale wogole brak charakteru. Nic specjalnego.
          • de_oakville Re: P0 prostu lubie wielkie metropolie 22.02.11, 02:10
            Kazdy ma swoj wlasny gust i ja mam wlasnie taki, jaki opisalem. Nie "wpycham" sobie przeciez "milosci" do Berlina na sile, nie "wlewam" jej sobie jak tran malemu dziecku do gardla. Powtorze jeszcze raz, ze rowniez bardzo lubie Wieden, choc poznalem go stosunkowo pozno, dopiero dwa lata temu. W zeszlym roku natomiast "zaliczylem" Innsbruck. Piekne i przyjemne miasteczko. Spalem w hotelu tylko jedna noc i odbulem spacer po zaulkach miasta. I to mi wystarczy - na tego typu miasta wystarczy jeden spacer - sa one jak "jedna strona ksiazki". Natomiast Berlin jest jak cala "gruba ksiazka".
            • zlotamajka Re: P0 prostu lubie wielkie metropolie 22.02.11, 02:18
              Mi nie chodzilo o gusta a raczej o twoje stwierdzenie: "reszta Niemiec jest tlem dla Berlina". Powtarzam, Niemcy nie sa zcentralizowanym panstwem i to stwierdzenie jest nie prawdziwe. Berlin jest raczej motlochem nie pasujacym do reszty kraju. Cos w rodzaju Palacu Nauki i Kultury w Warszawie.
              • de_oakville Re: P0 prostu lubie wielkie metropolie 22.02.11, 02:49
                zlotamajka napisała:

                > Mi nie chodzilo o gusta a raczej o twoje stwierdzenie: "reszta Niemiec jest tl
                > em dla Berlina". Powtarzam, Niemcy nie sa zcentralizowanym panstwem i to stwie
                > rdzenie jest nie prawdziwe. Berlin jest raczej motlochem nie pasujacym do res
                > zty kraju. Cos w rodzaju Palacu Nauki i Kultury w Warszawie.

                Moje stwierdzenie, o ktorym piszesz, nie bylo obiektywne tylko indywidualne. Powinienem byl dodac "w moim odczuciu", albo "dla mnie", a jeszcze lepiej:
                "W kregu moich zainteresowan i sympatii reszta Niemiec jest tylko tlem dla Berlina." (subiektywnie a nie obiektywnie)
                albo
                "Ze wszystkich miejsc w Niemczech najbardziej lubie Berlin."
                I jeszcze jedno. Jezeli te inna, "lepsza" jakoby niz Berlin czesc Niemiec mialyby reprezentowac wypowiedzi typu: "Berlin jest raczej motlochem nie pasujacym do reszty kraju." to z zadowoleniem musze stwierdzic, ze potwierdza to calkowicie slusznosc ulokowania moich sympatii wlasnie w Berlinie.
                • de_oakville Urok "Kleinkleckersdorf" 22.02.11, 12:25
                  Pieknych i czystych "Kleinkleckersdorf" sa w Niemczech setki, a moze nawet i tysiace. Rzecz w tym, ze wiekszosc z nich mozna obejsc pieszo w ciagu pol dnia. Wiele jest do siebie podobnych niemal jak "dwie krople wody". Co pozostaje po nich w pamieci? Fachwerkhäuser? Polska nazwa "pruski mur" wydaje mi sie chybiona. Dlaczego "pruski?" Dlaczego nie dunski albo angielski (York)? Dlaczego nie alzacki? Ratusz w Wernigerode - kolorowym miasteczku w gorach Harzu, pozostaje na trwale w pamieci, bo jest do innych budowli niepodobny i dosyc oryginalny. Martinstor we Freiburgu rowniez. Polnoc kraju jest nieco odmienna niz poludnie. Ale ogolnie biorac: "When you have seen one German (small) town, you have seen them all."
                  (oryginalnie: "When you have seen one American city, you have seen them all.")
                  • zlotamajka Re: Urok "Kleinkleckersdorf" 22.02.11, 13:20
                    Skoro tak uwazasz to widac ze o Niemczech nie wiele wiesz a w malych miasteczkach nie bywales.
                    Bo gdybys bywal to bys wiedzial ze w wielu (nie we wszystkich) jest wiecej zabytkow i rzeczy do obejrzenia niz w takim Berlinie.

                    "When you have seen one American city, you have seen them all.")
                    To samo mozna powiedziec o metropoliach. Jeszcze bardziej trafne.

                    Jedna z nie wielu metropoli ktora pod to nie wchodzi to Rzym. To jest prawdziwe miasto tom z roznymi warstwami i mozna tam jezdzic wielokrotnie i ciagle cos nowego sie odkryje.
                    • zlotamajka Warszawa piekniejsza od Berlina 22.02.11, 13:29
                      Warszawa jest o wiele piekniejsza od Berlina. Zostala pieknie odbudowana. Mam na mysli starowke naturalnie. I dlatego ma swoj charakter. Berlinowi tego brak. Jak na duze miasto Europejskie Berlin to ochyda w porownaniu do Pragi, Budapesztu, Wiednia, Paryza i Warszawy.
                      • melord Re: Warszawa piekniejsza od Berlina 22.02.11, 13:45
                        majka ...rozumiem lokalny patriotyzm ale Warszawa???(tu sie urodzilem ,tu spedzilem najpiekniejszy czas mojego zycia) w porownaniu Z...j.....ako miasto,do zadnych europejskich stolic nie pasuje...to
                        zadupie europy co z przykroscia i zazenowniem musze stwierdzic jako warszawiak......
                        • zlotamajka Re: Warszawa piekniejsza od Berlina 22.02.11, 13:59
                          Moje stwierdzenie ze Warszawa piekniejsza od Berlina to nie patryjotyzm. Nie jestem Warszawianka ale bylam w Warszawie kilka razy i w Berline tez. Mowiac o Warszawie mam na mysli starowke naturalnie. Nie te nowoczesne osiedla. I dzieki tej starowce Warszawa ma swoj charakter. Nie jest az tak piekna jak Praga czy Wieden czy Budapeszt ale o wiele piekniejsza od Berlina. W Berlinie nie ma praktycznie nic do zobaczenia. To tylko nowoczesne miasto z budowlami powojennymi. Z punktu widzenia turystyki Berlin nie ma wiele do zaoferowania.
                          • melord Re: Warszawa piekniejsza od Berlina 22.02.11, 14:42
                            Bylem w Berlinie wiele lat temu...miasto jak miasto
                            ani lepsze ani gorsze niz te ,o ktorych wspomnailem w poczatkowy watku
                            wiem jedno,zyc tam bym nie chcial(osobiste odczucie)

                            Warszawa..no coz zaniedbana,malenka Starowka odbudowana 60 lat temu zaczyna sie sypac
                            zabytki czy nawet wspolczesne budowle nalezy konserwowac..od przynajmniej 20 lat tej "nowej i niepodleglej" nie robi sie NIC......pozornie wyglada to na absurd filozoficzny,podwojne zaprzeczenie jest pozytywem
                      • de_oakville Re: Warszawa piekniejsza od Berlina 22.02.11, 18:56
                        zlotamajka napisała:

                        > Warszawa jest o wiele piekniejsza od Berlina. Zostala pieknie odbudowana. Ma
                        > m na mysli starowke naturalnie. I dlatego ma swoj charakter. Berlinowi tego
                        > brak. Jak na duze miasto Europejskie Berlin to ochyda w porownaniu do Pragi, B
                        > udapesztu, Wiednia, Paryza i Warszawy.

                        Amen!
                        Jako dlugoletni mieszkaniec Warszawy i milosnik rowniez i tego miasta nie bede zaprzeczal. Nowy Swiat i Krakowskie Przedmiescie to ciag ulic ladniejszy od Unter den Linden. Szkoda tylko, ze nie ma na tym trakcie jakiejs bramy albo luku triumfalnego (jak Brama Brandenburska albo Luk Triumfalny w Paryzu). Uwazam, ze na "drodze krolewskiej" bylby to niezly actent, np. gdzies w okolicach Placu na Rozdrozu.
                        • de_oakville Berlin przed Rzymem! 23.02.11, 00:31
                          Niedawno gdzies przeczytalem, ze Berlin stal sie w roku 2010 trzecia (po Londynie i Paryzu) najczesciej odwiedzana stolica Europy (wyprzedzil Rzym, ktory spadl na 4-te miejsce). Przyjezdni ze wszystkich kontynentow, ktorzy zawitaja do Europy odwiedzaja Berlin. Dlaczego? Bo lubia to miasto. Jest niezwykle goscinne, ma duzo zieleni, swietna komunikacje i organizacje. Sklepy, domy towarowe, arcyciekawe lokale dzienne i nocne. Przebogate zycie kulturalne. W Berlinie nigdy nie bedziesz na ulicy glodny! Maja doskonale kanapki, ktore mozna kupic niemal "na kazdym rogu" i swietna kawe! To wpradzie nie Rzym pod wzgledem urody, ale jak to sie mowi "miasto dla ludzi". Jak Kopenhaga!
                          Owszem, Warszawa dla niejednego Polaka wydaje sie ladniejsza, ale dla przecietnego obiezyswiata z Azji, Ameryki Pd., Australii itp. Warszawa w podrozy do Europy nie jest najczesciej w ogole na trasie. Natomiast Berlin to jest najczesciej "mus". Nie czarujmy sie wiec zbytnio. I czas pracuje dla Berlina. Na krotko po zjednoczeniu Niemcy podobno postanowili, ze uczynia z Berlina w przyszlosci najpiekniejsze miasto na swiecie. Jednak czy im sie to uda, nie wiem. Nie to polozenie co Rio de Janeiro.
                    • de_oakville Re: Urok "Kleinkleckersdorf" 22.02.11, 18:48
                      zlotamajka napisała:

                      > Skoro tak uwazasz to widac ze o Niemczech nie wiele wiesz a w malych miasteczka
                      > ch nie bywales.

                      To prawda. W sumie niewiele wiem o Niemczech, niewiele wiem o Kanadzie, nawet niewiele wiem o Polsce. Rowniez niewiele wiem o sobie samym (Bog podobno wie o ludziach wiecej niz oni sami). W sumie kazda wiedza jest w wiekszym lub mniejszym stopniu tylko drasnieciem istoty sprawy. Jak gleboka wiedza jest potrzebna aby byla dostatecznie gleboka?
                      Ulica, ktora znalem jak "wlasna kieszen" 5 lat temu jest dzis dla mnie do niepoznania. Dlatego powtarzam - wyrazam tylko wlasne odczucia bez zglaszania pretensji do ich obiektywnosci.
                      P.S.
                      W jednym mamy przynajmniej cos wspolnego, a mianowicie w zachwytach nad Rzymem. Rzym jest wyjatkowy i niepowtarzalny i nic mu nie dorowna. Nie mozna go porownywac z Berlinem pod wzgledem urody. Jednak pod wzgledem tego, jak miasto jest ciekawe, mozna.
    • melord Re: The Economist-Vancouver najprzyjemniejsze mie 22.02.11, 13:36
      hmm...odpuszcze Nowy York i Rio ale.........Berlin????
      pozostaje za opcja...emerytura na Thaiti,mysle ,ze do zaakceptowania
      • de_oakville Jest przyslowie: "Najciemniej jest pod latarnia" 23.02.11, 11:58
        Berlinem w ostatnich latach zachwyca sie "caly swiat", wlasnie jako swiatowa metropolia w porownaniu z innymi wielkimi metropoliami swiata. Tak bylo rowniez i przed wojna, z tym ze przed wojna Berlin byl podobno znacznie brzydszy niz dzis ("miasto koszar i nudy", "miasto szarych czynszowek"). Posiadal jednak najsprawniejsza komunikacje miejska, ktorej wyrazem byla ponad 300-kilometrowa, zelektryfikowana siec szybkiej kolei miejskiej ("S-Bahnu"). Tylko w Polsce wielu do tej pory, 65 lat po wojnie, wybrzydza, ze podobno brzydki. Wielu nie ma po prostu o nim pojecia. Ludzie, gdziez tam do Berlina jakims Pragom, nawet Budapesztom! Gdzie ta swietna komunikacja, swietna organizacja, wielkoswiatowy sznyt? Jesli sie porowna Berlin z 90% procentami miast podobnej wielkosci i wiekszych na ziemskim globie, to wszyscy tylko "cmokaja" z zachwytu. Tylko nie Polacy (przynajmniej wiekszosc na forum).
        • zeitgeist2010 Jena Paradies to po prostu 25.02.11, 20:41
          sprytna nazwa obszaru rekreacyjnego nad Saale.
          Rzeka ta byla ostatnim frontierem slowiansczyzny na zachodzie o czym swiadza nazwy gegraficzne w okolicach: Kunitz, cospeda, lobeda, Laasan, Wogau, Maua, Limnitz itd.

          Poza Goethem i Schillerem zwiazany z Jena byl caly batalion slynnych filozofów i naukowców.

          Jako ciekawostke podam, ze Ulrike Meinhof, ikona lewicowego zurnalizmu mlodej republiki i matka duchowa RAF-u wyrosla w Jenie, gdzie jej ojciec byl szefem muzeum.
        • zeitgeist2010 Berlin powojenny mial swoje 5 minut slawy 25.02.11, 20:56
          w historii i byl miastem kultowym w czasie zimnej wojny. Mlodzi intelektualisci zach niem mogli uniknac sluzby w bundeswehrze przeprowadzajac sie do Berlina zach, gdzie przygotowali rewolte 1968 r i terroryzm lat 70-tych.

          Konkurencja miedzy wsch i zach dala Humboldt Uni na wsch a Freie Universität w zachodnim, Komische oper na wsch i Deutsche oper na zach itd. Bertolt Brecht i Berliner Ensemble byl tylko jeden. Propagandowy plus dla NRD. Podobnie tanie wydania klasyki niemieckiej w NRD byly póldarmowym rarytasem dla milosników literatury niem z calego swiata.

          Dzisiejszy Berlin to pod wzgledem aury i prestizu cien samego siebie mimo ogromnych inwestycji i awansu politycznego. Ostatnim zrywem miasta byly legendarne festiwale techno w l 90-tych dla milionów mlodych ludzi z calej europy miedzy Ku´damm - Tiergarten - Brandenburger tor. Srodkowoeuropejski Woodstock kazdego lata.

          W W-wie nie bylo placówki Goethe – institut ale osrodek kultury NRD na Swietokrzyskiej z tymi tanimi ksiazkami. Prase i zakazane ksiazki zachodnioniemieckie mozna bylo bez problemu czytac w osr kultury austriackiej no i oczywiscie w bilblotece na browarnej
          • polski_francuz Te 5 minut slawy 25.02.11, 21:55
            to most berlinski. Rosjanie zablokowali drogi ladowe i Berlinczycy bylyli zywieni droga powietrzna. Z lotniska Tempelhof. W 1948 o ile pamietam...

            PF
            • melord Berlin?? 25.02.11, 23:14
              widze w watkach duzo lokalnego" patriotyzmu"
              Dlla mnie ososbiscie jedyna zalete tego pomurego z ciezkim i monotonnym budownictwem jest komunikacja miejska...godna polecenia kazdemu miastu
              Berlin to jakby zprogramowane w swym porzadku miasto...zadnego luzu,spontanicznosci...
              Nie,nigdy nie chcial bym tam mieszkac....jesli oczywiscie mialbym wybor
              wole juz Wieden(ciut podobne do Berlina) a zdecydowanie Prahe czy nawet Budapeszt
              by nie wymieniac znanych zach.europejskich miast...jesli juz Niemcy to Monachium.
              Berlin bardzo sie zmienil na korzysc na przestrzeni ostatnich 10-15 lat...w dalszym ciagu nie.
              • de_oakville Hamburg-Monachium-Berlin-Stuttgart 26.02.11, 04:06
                Poznalem te cztery wielkie miasta niemieckie, ktore choc maja ze soba duzo
                wspolnego (ten sam jezyk, niemiecki porzadek, niemiecka kulture), to jednak rownoczesnie bardzo sie od siebie roznia.

                Hamburg
                Wielkie, prawie 2 milionowe miasto portowe, nazywane czesto "niemiecka brama na swiat"
                ("Deutschlands Tor zur Welt") bylo dawniej uwazane za "najbardziej angielskie" z niemieckich miast. I sporo w tym prawdy - atmosfera Hamburga jest bardzo "polnocna", bardzo duzo solidnych budowli wzniesiono tam z czerwonej nieotynkowanej cegly, jak w Londynie, i to nawet budynki nowoczesne wybudowane po wojnie. Jeszcze nie tak dawno, kiedy w innych miastach dominowaly poszarzale od dymow czynszowki (nie znano dostatecznie dobrych
                farb) takie "ceglane" miasta jak Hamburg, Amsterdam czy Londyn wydawaly sie dzieki temu bogatsze i solidniejsze od innych miast europejskich. Hamburg byl protestancki z centrum miasta naszpikowanym wiezami koscielnymi, kilkoma bardzo wysokimi (~ 100m)
                i glownie szpiczastymi. Jedyne poza Berlinem miasto niemieckie, ktore juz przed wojna posiadalo metro (U-Bahn), a dzis moze poszczycic sie znakomita zintegrowana siecia U-Bahnu i S-Bahnu, choc proporcjonalnie do swojej wielkosci nieco krotsza od stolicy Niemiec, to jednak z nieco wieksza iloscia metrow metra na 1 mieszkanca.


                Monachium
                Najladniejsze i najbardziej eleganckie z tych czterech miast, posiada bardzo "poludniowy" charakter, ktory niektorzy przyrownuja nawet do wloskiego. Chodzi im pewnie o malowniczosc i o koloryt, bo porzadek i czystosc nie sa tam "neapolitanskie" tylko niemieckie i to w najlepszym wydaniu. Centrum jest stosunkowo niewielkie, ale niezwykle malownicze i atrakcyjne. Miasto katolickie jak cala Bawaria z duza iloscia pieknych kosciolow: Frauenkirche
                z dwoma charakterystycznymi wysokimi wiezami, Theatinerkirche z piekna okragla kopula, wreszcie Peterskirche z niezwykle smukla charakterystyczna wieza w swojej prostocie i elegancji niepowtarzalna. Ludwigstrasse i Leopoldstrasse z brama "Siegestor" prowadzace z centrum do "Studenckiej" dzielnicy Schwabing, atmosfera tych ulic przypomina mi nieco najladniejsze fragmenty Warszawy, moze okolice Lazienek i "Alei Szucha" - nic dziwnego,
                ze Niemcom w czasie okupacji te fragmenty Warszawy najbardziej przypadly do gustu - byc moze przypominaly im choc czesciowo Monachium. W stosunku do tej atmosfery Hamburg to miasto "z innej planety". Oczywiscie Monachium to rowniez wspanialy i sprawny S-Bahn i U-Bahn.

                Berlin
                Ani polnoc jak Hamburg ani poludnie jak Monachium, po prostu cos posredniego. Prusy i Brandenburgia. W Berlinie zyje pewnie jeszcze duch Fryderyka Wielkiego na Unter den Linden i na Gendarmenmarkt. O Berlinie napisalem juz wiele.

                Stuttgart
                Jedyne miasto nie milionowe z czterech tu wymienionych, ale jako samo miasto, bez aglomeracji. Natomiast aglomeracja Stuttgartu jest jedna z czterech najwiekszych w calych Niemczech - jakies 4 miliony mieszkancow. Zblizajac sie do stolicy Badenii Wirtembergii
                odczuwa sie to w calej pelni - widzi sie mnostwo mniejszych miast w okolicy, lezacych bardzo blisko siebie, nienaturalnie wrecz czystych i wygladajacych perfekcyjnie. W dodatku teren jest pagorkowaty, co wywoluje "amfiteatralne" wrazenie i czlowiek jeszcze bardziej
                zdaje sobie sprawe z rozleglosci terenow zabudowanych. Sam Stuttgart - bardzo nowoczesny, solidny i "kapiacy bogactwem", jak na "ojczyzne" Mercedesa przystalo. W centrum metro ma wspolne podziemne przystanki z tramwajami - 3 szyny (jedna wspolna, dwie pozostale odzielne - metro ma szerszy rozstaw niz tramwaj) i rozne czesci peronow roznej wysokosci - tak przynajmniej bylo, kiedy przed wielu, wielu laty bylem w Stuttgarcie.


                • you-know-who Re: Hamburg-Monachium-ok, ale Sztokholm inny 26.02.11, 06:03
                  mowisz ze komunikacja.. nigdzie nie jest tak dobrze dzialajaca i planowa jak w sztokholmie. miasto rozrastalo sie wciskajac swe nowe, male i schludne osiedla, pomiedzy niedostepne skalki granitowe i lasy, wszechobecne jeziora, wlasnie wzdluz kilku linii kolejek podmiejskich. znam najbardziej te lecace na poludnie w kirunku sordertalje, i wschod ze slussen do saltsjobaden. na przedmiesciu, zeby objechac sztokholm wiekszym lukiem w kolo trzeba wjechac samochodem na maly prom inedaleko vaxholmu. zima jak scisnie mroz ale nie ma jeszcze sniegu, jeziora, potem zatoki, a w koncu archipelag baltycki zamarzaja. wtedy cale miasto zaklada langskridskor (dlugie lyzwy), na szyje zaklada spikor ("spikes") zeby w razie zalamania sie lodu przy ich uzyciu wygrzebac sie po sliskich krach z wody, i wyrusza w najpiekniesza przygode - lyzwiarstwo cross-country, kilometrami przed siebie w rozproszonym mlecznym blasku slonca schowanego za stratusami. doswiadczeni wedkarze wjezdzaja samochodami (volvo, ma sie rozumiec) na lod, lowic ryby w przereblach. lod moze miec 15cm-20cm grubosci i wiecej, jest calkowicie bezpieczny. chyba, ze ktos niedoswiadczany lazi po nim kolo przesel mostu, albo jest wyczynowcem ktory chce miec doskonale smarowanie styku lyzwy i lodu woda, wypuszcza sie wiec daleko w kierunku otwartego baltyku. wtedy lamie sie. trzeba sie wygrzebac z wody, zmienic ubranie na suche zeby nie zamarznac i rezygnyjac z planow na dalsza wycieczke powoli kierowac sie w strone cieplego domu z potrojnymi szybami. w osiedlu z malymi domkami, albo do wiekszego ale wtedy zamieszkalego przez duza rodzine. klimat spoleczenstwa szwedzkiego tez jest bardzo ciekawy. znam wielu takich jak ja i starszych szwedow, nie bylem pod wrazeniem rozpuszczonej mlodziezy.. ale oni przechodza metamorfoze kolo 20-li i sa ok. troche za cisi i nieamerykanscy. ale trzeba sie zdecydowac, albo bajka szwedzka, albo amerykanski film akcji. ten film mniej prawdziwy niz ta bajka, ale
                  trzyma w napieciu.
                  • you-know-who Re: Hamburg-Monachium-ok 26.02.11, 06:16
                    hamburg - to upalne lato, zaglowki na wansee i alterze. ciekawe miasto, sporo intelektualistow. zartuja ze bawarczycy niedawno zeszli z drzewa. niby zartuja, a naprawde w to wierza.

                    z kolei w monachium - jeden za drugim biergarten, stare miasto i futurystyczne, piekne instytuty maxa plancka na przedmiesciu, w garching. sklepy w wiosce zamykaja na u nas na wsi, i pozniejszym wieczorem nic nie kupisz. hq bmw
                    • de_oakville Re: Sztokholm - chcialbym go zobaczyc 26.02.11, 13:26
                      W Skandynawii bylem tylko na "peryferiach" - w Oslo i w Helsinkach, natomiast o Sztokholmie i o Kopenhadze tylko duzo czytalem. Kiedys Norwegia byla posiadloscia dunska, natomiast Finlandia posiadloscia szwedzka. Na temat stolicy Szwecji slyszalem wiele superlatyw, mam nawet album - prezent od pewnego Szweda, ktory przez krotki czas pracowal w naszej firmie.
                      Ja mu dalem album o Gdansku.
                      I czuje, a nawet wiem, ze Sztokholm bardzo mi sie spodoba, jesli go zobacze. Podobno "las tam wchodzi do miasta, a miasto wchodzi do lasu". Ponadto jezioro Mälaren, bliskosc morza (port morski), Stare Miasto (Gamla Stan), polozone na wyspie, no i metro, ktore ma sporo podziemnych stacji wykutych w skalach. Znam to z fotografii.
                      • zeitgeist2010 Re: Sztokholm - chcialbym go zobaczyc 27.02.11, 20:13
                        de_oakville napisał:

                        W Skandynawii bylem tylko na "peryferiach" Cala skandynawia to peryferie europy :)

                        Sztokholmie i o Kopenhadze tylko duzo czytalem. obydwa male duze miasta. 1000 letnia historia, a teraz bardzo nowoczesne i zglobalizowane.

                        Kiedys Norwegia byla posiadloscia dunska, natomiast Finlandia posiadloscia szwedzka.
                        Herbem szwecji sa 3 korony: krolestwa danii (- do XVI wieku hegemon w skandynawii), szwecji i norwegii.

                        Na temat stolicy Szwecji slyszalem wiele superlatyw,
                        Na pewno sa zasluzone. MIasto to wygrywa wszystkie tego typu rankingi

                        I czuje, a nawet wiem, ze Sztokholm bardzo mi sie spodoba, jesli go zobacze. Podobno "las tam wchodzi do miasta, a miasto wchodzi do lasu". Ponadto jezioro Mälaren, bliskosc morza (port morski), Stare Miasto (Gamla Stan), polozone na wyspie, no i metro, ktore ma sporo podziemnych stacji wykutych w skalach. Znam to z fotografii.

                        Miasto lezy na 12 wyspach miedzy Baltykiem i jeziorem polaczonych 40 mostami. Wiele stacji metra jest udekorowanych motywami artystycznymi.
                        Nigdy nie ma sie dalej do wody niz 300 m. Raj dla milosników przyrody. 4 miesiace letnie sa najlepsze na planecie. Dzien zaczyna sie o 4 rano a konczy o 23.00.
                        Reszte roku trzeba spedzac gdzie indziej

                    • zeitgeist2010 Hamburg:Reeperbahn, Monachium: Hofbräuhaus 26.02.11, 17:15
                      you-know-who napisał:

                      hamburg - to upalne lato, zaglowki na wansee i alterze. ciekawe miasto, sporo intelektualistow. zartuja ze bawarczycy niedawno zeszli z drzewa. niby zartuja, a naprawde w to wierza.

                      W zeszlym roku po raz pierwszy nie mialem nic lepszego do roboty i poszedlem na Reeperbahn. Nie jako klient ale turysta. Konieczne jest przejsc sie w swietle dnia i potem po zapadnieciu mroku. Na jakich czas moje zainteresowanie Hamburgiem zupelnie zniklo

                      z kolei w monachium - jeden za drugim biergarten, stare miasto i futurystyczne, piekne instytuty maxa plancka na przedmiesciu, w garching. sklepy w wiosce zamykaja na u nas na wsi, i pozniejszym wieczorem nic nie kupisz. hq bmw
                  • zeitgeist2010 långfärdsskridskor , isdubbar 26.02.11, 21:41
                    you-know-who napisał:
                    miasto rozrastalo sie wciskajac swe nowe, male i schludne osiedla, pomiedzy niedostepne skalki granitowe i lasy, wszechobecne jeziora,

                    Dlatego Alfred Nobel wynalazl dynamit J
                    Planowqnie przestrzenne miast jest najlepsze na swiecie. Dlaczego nei ma takiego samego w Polsce , brazylii albo afryce? Brakuje wyksztalconych architektów? Oczywiscie ze nie. Brakuje zaangazowanych polityków.

                    zima jak scisnie mroz ale nie ma jeszcze sniegu, jeziora, potem zatoki, a w koncu archipelag baltycki zamarzaja. wtedy cale miasto zaklada langskridskor (dlugie lyzwy), na szyje zaklada spikor ("spikes") zeby w razie zalamania sie lodu przy ich uzyciu wygrzebac sie po sliskich krach z wody, i wyrusza w najpiekniesza przygode - lyzwiarstwo cross-country, kilometrami przed siebie
                    Po szw nazywa sie to „isdubbar”. Kazdego sezonu zdarzaja sie smiertelne wypadki wsrod 25 ooo wysp archipelagu. Kwestia polega na tm, ze „dludzy wyzwiarze” marza o nowym lodzie, równy lod bez rysów. A ten nie zawsze niesie calo grupe.

                    klimat spoleczenstwa szwedzkiego tez jest bardzo ci ekawy. znam wielu takich jak ja i starszych szwedow, nie bylem pod wrazeniem rozpuszczonej mlodziezy.. ale oni przechodza metamorfoze kolo 20-li i sa ok. troche za cisi i nieamerykanscy. ale trzeba sie zdecydowac, albo bajka szwedzka, al bo amerykanski film akcji. ten film mniej prawdziwy niz ta bajka, ale
                    trzyma w napieciu.


                    Obcy maja trudnosci ze zrozumieniem mentalnosci szwedów, bo jest ona ksztaltowana przez dualizmy (binary oppositions”) i niepisane reguly zachowania. Wychowanie dzieci to dobry przyklad. Do 19 r zycia czyli konca szkoly sredniej to totalna ochrona i liberalizm dla mlodziezy. A potem gwaltowne wejscie w dorosle
                    Zycie gdzie panuje zamordyzm i hegemonia panstwa i urzedników. Spóznisz sie z
                    Zaplata razhunku jeden tydzien otrzymujesz inkaso i grozbe utraty domu.

                    Z jednej strony monarchia a zdrugiej nowoczesna demokracja. Nikt nie chodzi do kosciola ale etos protestantyzmu dyktuje kazdy moment zycia codziennego. Skromne jedzenie, sport, punktualnosc, pracowitosc, tolerancja dla innych, skromnosc osobista. Nie ma chwalenia sie i obnoszenia wlasnym bogactwem. Chwalenie sie bogactwem i sukcesami to tak jak publicznie sciagnac spodnie i wysikac sie pod sciana.

                    Tabuizacja alkolholu i uzywek. Nie pokazuj publicznie zainteresowania alkoholem. Chcesz sie upic, zrób to w domu i nie pokazuj sie nikomu.

                    Pogarda dla amerykanskiej polityki zagr i nierównosci splecznych ale kazdy mwi biegle po ang z amerykanskim akcentem. Mlode dzeiwczyny i chlopaki ubieraja sie I zachowujja dokladnie jak ich rówiesnicy z amer telewizyjnych serii.

                    Do tego dochodzi smutny fakt, ze neoliberalizm doszedl i do szwecji. Spoleczenstwo dobrobytu uniwersalnego jest demontowane przez dogmatyzm niewidzialnej reki rynku, ktory przejol poczte , szkole , szpitale itd zwalnia pracowników i transferuje podatki do przedsiebiortw spekulacji kapitalem.
                    Bezrobocie i gettoizacja spoleczenstwa rosnie.

                    • you-know-who långfärdsskridskor, isdubbar 26.02.11, 22:16
                      dokladnie tak to sie nazywalo! jak to powiedziales to przypomnialy mi sie tez wszystkie dylematy czy miec dubbar (kolce) na kolach czy nie. (wolno je miec w zimie, ale kontrowersja dotyczyla tego ze niszcza drogi i nie pomagaja za wiele na lodzie.)

                      rekordem mojej glupoty, no.. nazwijmy to fantazji ulanskiej bylo wziecie na wyprawe po baggarfjarden miedzy pomiedzy grand hotelem w saltis a mostem gustavsberg/lillangen 5-letniego dziecka. 5 km tam i 5 km z powrotem. wiekszosc drogi byla w odleglosci 1km od ladu, a lod przeciety byl dlugimi na kilometry peknieciami, szczelinami z woda, przez ktore sie... skakalo. lod byl bardzo gruby, tyle ze nieuniknione naprezenia powodowaly pekanie. czasem slychac bylo jak to sie dzialo. krajobraz byl ksiezycowy, slonce za chmurami wygladalo bowiem jak ksiezyc, nisko nad horyzontem. nie byllismy tam jedynymi zawodnikami i to dodawalo otuchy. tam lepiej patrzec co robia tubylcy! niezapomniana sprawa i raczej unikalny sport.
                      • zeitgeist2010 Re: långfärdsskridskor, isdubbar 27.02.11, 19:59
                        you-know-who napisał:

                        przypomnialy mi sie tez wszystkie dylematy czy miec dubbar (kolce) na kolach czy nie.

                        Niechcąco byc moze spowodowalem nieporozumienie. Wiec jest tak: ma sie ta dluga tyczke ca 150 cm z kolcem, ktora sluzy do utrzymania balansu i sprawdzania solidnosci lodu przed toba. To sie nazywa “ispick”.

                        Do tego “isdubbar”- sa to 2 solidne kolce na lince, ktora masz na karku. Gdy wpadniesz do wody uzywasz isdubbar zeby sie utrzymac na krawedzi lodu. Do tego w plecaku dluga lina et cetera , et cetera.
                        Dubbar, zimowe opony na kolach samochodów to inna sprawa.

                        po baggarfjarden miedzy pomiedzy grand hotelem w saltis a mostem gustavsberg/lillangen 5-letniego dziecka. 5 km tam i 5 km z powrotem.
                        Rozsadne to nie bylo ... ja z moimi bywalem tylko na sztucznym lodowisku w osiedlu a czasami w Kungsträdgården na przeciwko zamku krolewskiego, z muzyka z glosników i fajna atmosfera. Mikrokosmos kraju z rodzinami, mlodymi, starymi, wyczynowcami i imigrantami z afryki, ktorzy po raz pierwszy w zyciu zalozyli lyzwy

                        Na Baggensfjärden nie jezdzilem na lyzwach, ale lowilem ryby w lodzi z ekolodem, Wiem wiec ze jest glebokosc 40 m :)
                        W niedziele 13 lutego odbyl sie coroczny “vikingarännan” bieg Vikingów na dlugich lyzwach miedzy Uppsala a sztokholmem.
                        W nastepna niedziele tegoroczne wydanie Vasaloppet miedzy Mora i Sälen 92 km.
                        Skandynawowie sa moim zdaniem najb usportowiona populacja na ziemi. Z brawura jezdza na rowerze przy 10 stopniowym mrozie. W cieplej hiszpanii albo wloszech tlocza sie bezsensownie w samochodach i na mopedach
                • zeitgeist2010 Theatinerkirche 26.02.11, 16:20
                  de_oakville napisał:

                  Monachium Najladniejsze i najbardziej eleganckie z tych czterech miast, posiada bardzo "poludniowy" charakter, ktory niektorzy przyrownuja nawet do wloskiego. (...)
                  Miasto katolickie jak cala Bawaria z duza iloscia pieknych kosciolow: Frauenkirche
                  z dwoma charakterystycznymi wysokimi wiezami, Theatinerkirche


                  Theatinerkirche przypomina barokowe koscioly w W-wie. Jest to dla mnie najwazniejszy kosciól w Monachium i calej europie srodkowej, bo jedna z figur swietych na fasadzie nosi moje imie.

                  Kosciól ten lezy naprzeciwko Odeonplatz i arkady Feldherrenhalle wzorowana na loggii dei Lanci we florencji, w poblizu muzeum Uffici. Feldherrenhalle byl koncem puczu Hitlera w 1923 r. Göring zostal ranny, hitler uciekl i zchowal sie ale zostal po kilku dniach znaleziony przez policje królestwa Bawarii i skazany. Reszta to historia. Monachium disiejszy to wystawa historii pod golym niebem a czasami i pod dachem jak np. Hofbräuhaus spadkobierca Bürgerbräukeller i Löwenbräukeller.
                  • zeitgeist2010 dla scislosci 27.02.11, 19:52
                    zeitgeist2010 napisał:

                    zostal po kilku dniach znaleziony przez policje królestwa Bawarii i skazany.
                    krolestwo Wittelsbachów skonczylo sie w 1918 r. W 1923 Freistaat Bayern byl czescia Weimarer Repblik
            • zeitgeist2010 Rosinenbomben i blokada Berlina 26.02.11, 16:09
              polski_francuz napisał:
              to most berlinski. Rosjanie zablokowali drogi ladowe i Berlinczycy bylyli zywie ni droga powietrzna. Z lotniska Tempelhof. W 1948 o ile pamietam...
              w 1948 r przez ZSSR jako odpowiedz na spotkanie zach aliantów i krajów Beneluxu w celu akomodacji Niemiec w sferze zachodniej.

              I garnizony i ludnosc cywilna zostaly odciete od swiata. US Air force rozwiazla problem logistycznym majstersztykiem z powietrza. Pomoc ta i wdziecznosc wobec “Amis” jest na zawsze zakodowana w kolektywnej pamieci Berlinczyków. Stad spektakularne przyjecia J F K i Obamy pod Siegessäule. Kompetentni doradcy prezydentów doskonale o tym wiedza i wykorzystuja.

              Nasuwa sie refleksja, ze gdyby normalni amerykanie znali troche historie latwiej byloby im zrozumiec dlaczego sa tak niepopularni a nawet znienawidzeni i wyciagnac wnioski. Rosinenbomben to jedno, poparcie dla latynoskich dyktatorów w zaciemnionych okularach, izraelskich ekscesów i rodzinnej posiadlosci Arabii saudyjskiej to drugie.

              • de_oakville Re: Berlin? 27.02.11, 18:56
                Kiedy Berlin byl jeszcze podzielony na wschodni i zachodni. istnialy wyraznie jakby dwa miasta. Berlin Wschodni mial swoje centrum wokol Placu Alexandra - moim zdaniem (i nie tylko), najladniejszym i najbardziej imponujacym nowoczesnym placem w Ukladzie Warszawskim, a moze i w calej Europie. Berlin Zachodni mial natomiast swoj przebogaty Ku'damm - zadrzewiona. szeroka aleje zaczynajaca sie przy placu Bretscheid Platz, nie mniej pieknym od "Alexa", z ciekawa fontanna (moze nawet ladniejsza niz ta na Placu Alexandra, choc zupelnie inna - trudno porownywac), niedaleko Bahnhof ZOO i Kaiser Wilhelm Gedächtnis Kirche. Blisko stad bylo do KaKeWe (Kaufhaus des Westens), najwiekszego domu towarowego na kontynencie - to juz berlinska tradycja - przed wojna dom towarowy "Wertheim" na Leipziger Strasse, glownej ulicy handlowej stolicy Niemiec (jedna z rownoleglych do Unter den Linden) byl rowniez najwiekszy w Europie . Zarowno we wschodnim jak i wzachodnim "pepku" miasta wazna role odgrywal dworzec - Alexanderplatz i Zoologischer Garten, z czerwono-zoltymi pociagami S-Bahnu widocznymi przez oszkolne sciany (w przypadku Alexanderplatz).
                Wydawalo sie, ze gdy Berlin sie zjednoczy to nowe miasto bedzie czyms wiecej niz suma jego dwoch czesci skladowych. Wspolnego centrum jednak brakowalo, a przed wojna "pepkiem" miasta byl Potsdamer Platz - najruchliwszy plac na kontynenicie, na ktorego miejscu po wojnie przebiegal mur i bylo przez wiele lat wielkie pustkowie. I chociaz nowy, dzisiejszy Potsdamer Platz jest niewatpliwie piekny, to jednak zjednoczonemu Berlinowi jeszcze jakby czegos brakuje. Czego? Prawdziwym jego centrum stal sie rozlegly Tiergarten, podobno najwiekszy park miejski na swiecie i jeden z najladniejszych. Na terenach tego parku lezy na dobra sprawe nowa dzielnica rzadowa, Reichstag z nowa przeszklona kopula, Palac Bellevue - siedziba prezydenta Niemiec, Dworzec Glowny, przeplywa rowniez Sprewa. To, ze centrum miasta stanowi park to oczywiscie wielka zaleta, a nie wada, szczegolnie dla "zielonych".
                Ja jednak nie jestem calkiem "zielony" i czegos mi tu jakby jeszcze brakuje. Ten park wywoluje u mnie skojarzenia z innym podobnym parkiem - Central Park na Manchattanie. I mysle sobie wtedy - a gdzie jest Broadway, Times Square, Chrysler Building i 5-ta Aleja?
                • de_oakville Re: Berlin? 27.02.11, 18:59
                  Errata: Breischeidplatz
                • zeitgeist2010 schaufenter 27.02.11, 20:55
                  de_oakville napisał:

                  Kiedy Berlin byl jeszcze podzielony na wschodni i zachodni. istnialy wyraznie j
                  akby dwa miasta. Berlin Wschodni mial swoje centrum wokol Placu Alexandra - moim zdaniem (i nie tylko), najladniejszym i najbardziej imponujacym nowoczesnym p lacem w Ukladzie Warszawskim, a moze i w calej Europie.


                  Alex byl “Schaufenster” wschodu. Bardzo mi sie podobal, dopóki ... nie zobadzylem Ku´damm. NRD mialo lepsze zaopatrzenie i porzadek niz PRL. Do tego wspaniale i wyemancypowane dziewczyny. Berlin wsch to bylo przez wiele lat moje srodowisko. Przyzwoite teatry a nawet lekko krytyczny kabaret Distel przy S-bahn friedrichstrasse. Berliner ensemble w tradycji Brechta zostal juz wdzesniej wspomniany.

                  Prawdziwym przebojem czasów NRD byly Jugendklubbs. Nie mozna bylo prowadic dzialalnsoci kontrarewolucyjnej ale poza tym wszystko inne bylo dozwolone.

                  Berlin Zachodni mial natomiast swoj przebogaty Ku'damm
                  i tu dopiero czulo sie co to jest "zachód". Roznorodnosc, neony, kolory, bogactwo, wolnosc, ekstrawagancja, tempo, calonocna fiesta ... nic nie moglo z tym konkurowac.
                  Teraz poszarzal, ale ma w dalszym KFC! tak jak Warszawa. (KFC jest w szwecjii zabroniony przez urzad zdrwia - za tlusty)

                  Wydawalo sie, ze gdy Berlin sie zjednoczy to nowe miasto bedzie czyms wiecej

                  Mnie nowy POtsdamer Platz sie podoba, zawsze jest pelno turystów i nabiera naturalnosci. kto wie moze nawiaze do statusu przedwojennego?

                  Berlinawoi brakuje spoiwa, czegos z czym by sie przybyszowi to miasto kojarzylo. Takiego spoiwa nie ma. Jest tylko liczba luznyc i autonomicznych srodowisk. Kazde inne i niepowtarzalne na swoj sposob. Kreuzberg, prenzlaer berg, Wedding, grunewald w ogóle caly dawny berlin zach poza ku´damm a nawet Potsdam jest na pewno zadko odwiedzaney przez prybyszow. A warto.
                  Moim cichym faworytem w centrum jest "Schonenviertel" dawne osiedla zydowskie.
                  Gdy widze policjantów przed obydwoma sanagogami berlina, nachodza mnie smutne refleksje
                  • nad_oceanem Vancouver 27.02.11, 22:46
                    Jako mieszkanca Vancouver zawsze ciekawilo mnie jak to sie dzieje ze to miasto corocznie znajduje sie w czolowce tego typu rankingow.
                    Podejrzewam ze wieszkosc punktow dostaje za przyrode, brak zagrozenia ze strony ataku terrorystycznego i takie tam.
                    Miasto jako miasto jest wogole nieporownywale w swojej atrakcyjnosci czy architekturze do wiekszosci miast europejskich. Jest raczej brzydkie i nudne. 80% miejskiej przestrzeni to sypialnie/suburbs w ktorych nie mieszkajacy tam obywatel nie ma czegokolwiek szukac. Zycie miejskie skupia sie na 500 metrach trzech, moze czterech ulic, poza nimi mozna po miescie chodzic nie spotykajac zywej duszy.
                    Miasto boryka sie z olbrzymim problemem biedy, bezrobocia, narkomanii, na skale nieporownywalna z miastami bogatych panstw europejskich.
                    Ceny nieruchomosci sa wysrubowane do rozmiarow niebotycznych, co jest dosc absurdalne biorac pod uwage co miasto ma do zaoferowania. Zreszta jest to wynik banki spekulacyjnej, powstalej na skutek inwestowania w Zachodnia Kanade przez bogatych Chinczykow a nie odzwierciedleniem rewelacyjnej ekonomii i dobrego rynku pracy (ten jest dosc kiepski).
                    Genralnie Vancouver budzi w mieszkancach i turystach bardzo rozne uczucia, jedni go nienawidza, inni kochaja. Tych pierwszych jest wcale niemalo co oznacza ze cos jest na rzeczy. Nie chce mi sie na ten temat rozpisywac i odsylam do komentarzy pod artykulem z Ekonomisty.

                    www.economist.com/blogs/gulliver/2009/06/liveable_vancouver?page=1
                    hollyandholly.com/
                    • you-know-who Toronto 28.02.11, 01:07
                      zdania tez podzielone. kiedy 6-7 lat temu przyjechalem tu na interview, padal deszcz i downtown toronto sprawilo na mnie kiepskie wrazenie. rowniez wielkosc dzialek na ktorych stoja domki wydala mi sie mala, ale nie tak mikroskopijna jak ilosc przyrody (lasow i jezior) w miescie i najblizszej okolicy. pozyczylem samochod i objechalem te okolice az znalazlem sie w lesie. droga tam zajela mi 1.5 godziny :-(

                      w miare uplywiu czasu, jakos te negatywy i braki przestaly byc straszne, pewnie sie przyzwyczailem. poza tym, mimo ze to nie boulder, co, gdzie autobusem miejskim dojezdza sie w 20 minut na stok (i to jaki), to jednak nie jest tak strasznie.
                      dowod? dzis, tak jak tydzien temu, jezdzilem na nartach. godzina drogi z domu.
                      moze byc. niestety to nie jest teren zbyt wymagajacy... tylko 95m w pionie, ale 6 wyciagow, nie ma specjalnie tloku. nie mozna miec wszystkiego.

                      lepiej niz w sztokholmie, gdzie (nie kazdy to wie!) rozegrano w latach 20-tych lub
                      wczesnych 30-tych olimpiade ze slalomem wlacznie, na gorce znajdujacej sie niedaleko tej zatoki w ktorej zeitgeist lowil ryby, a ja sie po niej slizgalem i latalem nad. gorka do slalomu w saltsjobaden ma moze 25-30m, jeden wyciag, ale jest faktycznie stroma.
                      • de_oakville Re: Toronto 28.02.11, 12:03
                        Dwa lata przebywalem juz w Kanadzie (Ottawa) zanim ujrzalem Toronto. Najpierw tylko przejechalem przez jego aglomeracje - znajomi zabrali mnie samochodem nad Niagare. Przejazd przez Toronto wywarl na mnie ogromne wrazenie - bardzo rozlegla aglomeracja miejska ciagnaca sie ponad 100 km wzdluz jeziora Ontario (od Oshawy, moze nawet Port Hope do... nad dobra sprawe Hamilton, a moze nawet do Stoney Creek - "Kamienny Potok" - nazwa budzaca przyjemne skojarzenia z polskiej przeszlosci). Aglomeracja Toronto rozlozyla sie po obu stronach niezwykle szerokiej wielopasmowej autostrady 401, bedacej wlasciwie trzema autostradami obok siebie ("Express" + 2 Collectors). Jadac nia widzialem w dali CN Tower - najwyzsza wowczas budowle na swiecie oraz wiezowce w "downtown". "To jest wlasnie taka Ameryka jaka sobie wyobrazalem i widzialem w filmach przed przyjazdem na ten kontynent" - pomyslalem wtedy patrzac z samochodu. Oraz rowniez, ze "to nie jest miasto, ktore mozna zwiedzac pieszo - jest zbyt wielkie - nalezy je zwiedzac tylko i wylacznie samochodem." W drodze powrotnej zatrzymalismy sie w miescie. Zostawilismy samochod niedaleko autostrady (Varna Street) i "subwayem" (bardzo przestronne, wielkie wagony) pojechalismy do centrum miasta w okolice CN Tower, na ktora wiechalismy. Podroz metrem trwala bardzo dlugo. Taka byla moja "pierwsza znajomosc" zawarta z Toronto. Pozniej w tym miescie zjadlem "beczke soli" - byl czas, ze bylo to dla mnie "najpiekniejsze i najprzyjemniejsze miejsce na swiecie", choc obiektywnie biorac miasta tego kontynentu sa bardziej ciekawe niz ladne, ladne sa tylko niektore, a nawet wtedy trudno jest ich urode porownywac do urody miast europejskich. Tym niemniej przezycia tu doznane moga byc 10 razy przyjemniejsze niz gdziekolwiek indziej, bo miasto to nie tylko budynki i parki, ale i ludzie. A ludzie w Toronto pochodza z calego swiata - rozne rasy i narody.
                        • de_oakville A Paryz? 28.02.11, 12:34
                          Z trzech najwiekszych miast zachodniej Europy (Londyn, Paryz, Berlin), Paryz uwazany byl od wiekow za miasto "najpiekniejsze" i to duzo od dwoch pozostalych. Henryk Sienkiewicz w "Listach z podrozy do Ameryki" opisuje Londyn, w ktorym zatrzymal sie w drodze za ocean. I pisze, ze chociaz Londyn ma pojedyncze ladne place i inne ciekawe miejsca, to jednak ogolnie biorac - nie moze sie pod zadnym wzgledem rownac ze "zlotym Paryzem". Stanislaw Cat Mackiewicz w swojej ksiazce "Europa in flagranti" pisze, ze na poczatku XX wieku "Paryz byl nie kwestionowana stolica swiata. Ktoraz zreszta wielka metropolia mogla sie z nim rownac - Londyn, miasto brzydoty? - Berlin, miasto koszar i nudy? - mlodziutki Nowy Jork?" Czy teraz jest podobnie? Chyba duzo sie zmienilo. Rzecz w tym, ze od tamtych czasow centrum Paryza zmienilo sie stosunkowo niewiele, natomiast inne wielkie miasta (Londyn, Berlin) znacznie wypieknialy. Na przyklad znany amerykanski podroznik Bill Bryson uwaza Londyn nie tylko za miasto znacznie ciekawsze od Paryza, ale i za ladniejsze od stolicy Francji("Notes from the Small Island"). Wielu turystow uwaza rowniez Berlin za miasto ciekawsze od Paryza. Mysle, ze jedna z przyczyn takiej sytuacji jest fakt, ze Paryz stal sie przeludnionym molochem. Przed wojna Berlin i Paryz byly miastami o podobnej wielkosci (mniej wiecej 4 miliony). I Berlin zatrzymal sie na tej liczbie, a nawet nieco spadl, co w sumie wyszlo mu na korzysc. Natomiast Paryz rozrosl sie do miasta ponad 10 milionowego i o ile jego centrum (Paryz wlasciwy, jakies 2,5 miliona mieszkancow) moznaby nadal nazwac "zlotym Paryzem" (choc to uroda dawnej nie kwestionowanej "miss swiata", to jednak teraz juz odrobine podstarzalej), o tyle jego przedmiescia, ktore na niego "napieraja" i pelne sa przypbyszow z polnocnej Afryki i dawnych francuskich kolonii "murzynskich" i w wielu przypadkach daleko im do schludnosci i czystosci peryferii Berlina, z tej urody i slawy duzo mu zabieraja. Tym niemniej Paryz to jest nadal oczywiscie "cos". Jednak Berlin jest duzo przyjemniejszy.
                          • polski_francuz Paryzew 28.02.11, 14:37
                            jest piekny szkoda gadac. Mieszkalem w pieknych miastach, w m.in. Berlinie i Melbourne, ale Paryz jest, by far, najciekawszy. Piekne spacery, szal zakupow, muzea do schodzenia nog.

                            Bywamy teraz rzadziej, ale jak sie okazja przytrafia to jedziemy.

                            Ale uwaga, Paryzew jest drogi. Nie mozna miec niskoplatnej pracy w Paryzewie i tam mieszkac. Miasto jest dla majetnych burzujow.

                            PF
                            • de_oakville Re: Paryzew 28.02.11, 18:38
                              Wiele miejsc w Paryzu bardzo mi sie podoba. Nalezy do nich miedzy innymi Pole Marsowe (widok z placu Trocadero na Wieze Eiffla), dzielnica La Defense - spacer z niej do Luku Triumfalnego przez Neuilly sur Seine, alejami Avenue Charles de Gaulle oraz Avenue de la Grande Armee i mnostwo innych miejsc. Rozczarowuje troche waska rzeka (jednak Sekwana to nie Dunaj w Budapeszcie, nawet nie Tamiza w Londynie, natomiast po Szprewie w Berlinie nikt "wielkich rzeczy" raczej nie oczekuje), otoczenie katedry Notre Dame (moglby byc tam jakis piekny "stary rynek", chociazby jak w Bernie, Szwajcaria). Pola Elizejskie rowniez nie wzbudzily we mnie ostatnio takiego zachwytu jak wtedy, kiedy bylem tam po raz 1-szy (1976).
                            • melord Re: Paryzew 01.03.11, 23:12
                              to ladne i ciekawe miasto
                              niestety,coraz wieksze tabuny arabow i czarnych szwedajacych sie po miescie,raczej zniechecaja
                              do zwiedzania tego bogatego w zabytki miasta...
                              (podobnie z londynem tam maja na dodatek pakistanczykow i hindusow)
                              Berlin zmienil sie bardzo na korzysc,Paryz,Londyn, niestety na gorsze
                            • you-know-who Re: Paryzew 02.03.11, 07:57
                              pomiajajac juz te major attractions (fajne przejazdzki statkiem po sekwanie; musee d'orsay, muzea tematyczne i autorskie), to w paryzu cos jest unikalnego - kafeje co krok, mala ksiegarnia kolo sorbony. zagladam. same ksiazki o filozofii. cool. w am. pln. ciezko o te atmosfere, troche tego jest w quebec city. przy wjezdzie na podjazd do instytutu znak drogowy: zakaz przekraczania predkosci...swiatla. :-)
                              • melord Re: Paryzew 02.03.11, 08:41
                                to Paryz z przed wielu lat..
                                Pierwszy raz tam bylem w 1970(u przyszlej tesciowej+ saksy) wygladal wspaniale w porownaniu z nasza szarzyzna.
                                Pozniej jeszcze kilkakrotnie w drodze...(tesciowa wyszla powtornie za maz za winnice w Bordeaux)
                                Ostani raz w 2006(druga nie czula blusa do B,ja tez))....to juz bylo zupelnie inne miasto(na gorsze),choc wszystkie przypisywane mu atrakcje turystyczne dalej byly w tym samym miejscu.
                                • de_oakville Re: Paryzew 02.03.11, 12:08
                                  melord napisał:

                                  > to Paryz z przed wielu lat..

                                  Odnioslem podobne wrazenia. W roku 1976 Paryz, widziany z PRL-owskiej perspektywy, wydal mi sie rzeczywiscie "stolica swiata" (pare dni wczesniej zwiedzalem Londyn, ktoremu poswiecilem nawet wiecej energii i czasu niz Paryzowi ze wzgledu na jego "aureole" zwiazana z muzyka mlodziezowa, "The Beatles" itp.) . Berlina Zachodniego jeszcze wtedy nie znalem i dane mi go bylo ujrzec dopiero za 10 lat.
                                  Otoz po wielu latach (1998) mialem 7 godzin przerwy na lotnisku Charles de Gaulle i wybralem sie w zwiazku z tym na krotka przechadzke po Paryzu - pojechalem RER do centrum miasta. Postanowilem wysiasc z metra na Placu Zgody (Place de la Concorde), tym "najpiekniejszym placu swiata" jak napisano w wielu przewodnikach turystycznych. Wysiadlem wiec z metra (nadal przyjemne i piekne, przynajmniej wagony na tej linii) i co? I nic! W oddali widac bylo wierzcholek Wiezy Eiffla, ale plac jakis rozlegly i pustawy. Dalej szedlem wzdluz Pol Elizejskich az za Luk Triumfalny, gdzie wsiadlem ponownie do metra (przystanek "Argentine") i wrocilem na lotnisko. Spodziewalem sie, ze Paryz ponownie "powali mnie na kolana", a tu nic. Moze dlatego, ze za duzo sie spodziewalem. Znajomi powiedzieli mi potem dlaczego. "Wiele lat temu przyjechales do Paryza z Polski, a teraz przyjechales z "wielkiego swiata". "Wielki swiat?" Yonge Street w Toronto i jej wiezowce w okolicy? Pewnie tak, dlaczegoz by nie? Czlowiek spodziewa sie potem wysokosciowcow w kazdym innym miescie i tylko Nowy Jork lub Singapur pewnie te oczekiwania zaspokoja. Zreszta Paryz czesciowo rowniez - La Defense nadal piekna, choc nie wydaje sie juz tak wysoka jak kiedys.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja