Gość: PULS
IP: *.tnt5.chi5.da.uu.net
15.08.01, 16:49
Choodzilem z Pawlem na studia przez piec lat.Ja na lasce Polski Ludowej(biedne
pochodzenie)on maminsynek i synek bogatego ojca ktory posiadal jedna z
najbardziej wzietych restauracji-klubow nocnych w Sopocie.Pawel byl u mnie
notorycznym gosciem w akademiku(on mieszkal na prywatnej stancji)a zwlaszcz
kiedy wracalem po przerwach semestralnych z mojej wioski z walowa
wiejska,oczywiscie obslugiwal sie sam nie czekajac na moj poczestunek.Pawel tez
kilka razy zaprosil mnie (i innych)na wyzerke do Hopfera,co oczywiscie konczylo
sie tym ze zapomnial portfwela.Pawel tez ciagle pozyczal odemnie pieniadze(nie
byly to duze sumy bo takich nie mialem ale przez piec lat jak obliczylem z
grubsza suma byla ok.2000 studenckich zlotych).Ktoregos dnia sie wkurwilem i
mowie-Pawel walowa sie zkonczyla,czas zebys sie ty zrewanzowal,no i stalo
sie,Pawel podczas naszego spaceru do akademika wstepoje do delikatesow i
kradnie konserwe rybna.Ja oczywiscie sie za niego zaczerwienilem i
nawialem.Kiedy sie pojawil ze swoja zdobycza w moim skromnym pokoju zapytal czy
mam chleb oczywiscie dalem mu chleb.Pawel zaoferowal zebym sprobowal, Ja mowie
nie Pawel dziekoje bo cos mi tu smierdzi.No i kto tu ma czelnosc mowic ze zydzi
to narod niewdziecznikow?.