Pułapka Zachodu w Libii i nie tylko tam

01.04.11, 00:12
NATO złamała w Libii po raz 1. otwarcie swoje własne zasady prawne - zgodnie którymi jest to organizacja obronna. O ile w przypadku Afganistanu i później Iraku można było się obłudnie powoływać na ataki organizacji widma (cytat Peter Scholl- Latour) - Al-Kaidy, która jak wiemy zaatakowała USA, co uruchomiło § 5 NATO (obrona przed atakiem) , o tyle nikt nie może zarzucić Libii, że ta też, podobnie jak afgańskie pastuchy, zrobiła nalot na dywanach z kozikami w ręku na NY.
Złamano/nagięto również prawo międzynarodowe reprezentowane przez ONZ , bo ono mówi wyraźnie, że tylko w przypadku ataku danego kraju na inny można użyć przemocy, by przywołać agresora do porządku. Nagięcie i praktycznie ZLIKWIDOWANIE pojęcia suwerenności państwa polegało na tezie "o pomocy humanitarnej".
Teraz szykuje się kolejne kolejne niszczenie międzynarodowego ładu prawnego. To przypuszczalnie tylko kwestia dni, gdy NATO zacznie oficjalnie uzbrajać i szkolić swoich hułobionych rebeliantów. Na razie jeszcze trwa opór w jego szeregach i nawet Rasmussen mówi, że NATO nie wolno zajmować stanowiska popierającego jedną ze stron konfliktu (podobnie mówi rezolucja ONZ) , ale przecież rezolucję skonstruowano z iście diabelskim sprytem- dopuszcza ona zastosowanie wszystkich możliwych środków w celu ochrony ludności . Ludność o to co prawda nijak nie prosi, ale jak ją zbombardują i zabiją, zawsze można będzie powiedzieć, że było to jej życzeniem.

Po Libii nic już nie będzie jak wcześniej. To jest oficjalny koniec z suwerennością państw (zwłaszcza tych słabych, a bogatych w złoża, ważnych tranzytowo bądź geopolitycznie). Wystarczy, że w którymś z takich krajów znajdzie się grupka niezadowolonych, przeszkolonych demokratycznie "powstańców". W którym kraju nie ma niezadowolonych?

Padają podstawy nowoczesnych państw i ładu międzynarodowego, któremu dał podwaliny Pokój Westfalski (zdobycz europejska, nie amerykańska - USA wtedy jeszcze nie było na świecie) , padają podstawy Oświecenia z jego państwowotwórczymi zdobyczami. Pada nie tylko suwerenność zewnątrzna państw/rządów, skoro można je dowolnie atakować, ale także i wewnętrzna, skoro wojny coraz bardziej się prywatyzuje i odbiera demokratycznym ponoć rządom kontrolę nad aparatem przemocy (prywatyzacja armii - najemne psy wojny). Państwa/rządy zachodnie tracą tą kontrolę nie tylko w konfliktach zewnętrznych, ale także wewnątrz swoich krajów. W USA zwalnia się dziś masowo państwowych policjantów (za dużo kosztują). Kto ma kasę, ten może sobie opłacić prywatną ochronę. Geschäft prywatnych ochroniarzy i prywatnych psów wojny kwitnie.
A w tv występują demokratycznie wybrane rządowe, bezsilne kukły i coś tam plotą, a to o ekologii a to o prawach pederastów do posiadania dzieci.


    • zlotamajka Re: Pułapka Zachodu w Libii i nie tylko tam 01.04.11, 00:34
      NATO złamała w Libii po raz 1. otwarcie swoje własne zasady prawne - zgodnie
      > którymi jest to organizacja obronna.

      Musze tu Cie poprawic. Libja to nie pierwszy raz. Pierwszy razt to byla Jugoslawia. Dlatego porownanie Libji do Afganistanu jest tak trafne. Roznica jest taka ze tym razem ONZ zawierdzilo to bombardowanie a w Jugoslawi nie. Czyli tym razem nie tylko NATO zlamalo swoje zasady prawne ale i ONZ. A wiec jest postep.

      W Iraqu NATO nie ma i nigdy nie bylo. To juz tylko anglo-saskie szalenstwo.

      PS Masz poczte.
      • misterpee Re: Pułapka Zachodu w Libii i nie tylko tam 01.04.11, 02:11
        www.evrazia.tv/
      • eva15 Re: Pułapka Zachodu w Libii i nie tylko tam 02.04.11, 00:20
        To prawda, Majka, Jugosławia to precedens. I trzeba przyznać że tu USA pomogła stara EU (Niemcy zwłaszcza) jak nigdy później. Niesposób zapomnieć Joschki Fischera/Zieloni jak gardłował, że w Jugosławii nie może powtórzyć się Ausschwitz. Dziś Fische pracuje m.in. dla Fundacji Allbright.
        • ubiquitousghost88 Świat zaczyna płacić za ten precedens... 02.04.11, 13:55
          ...forum.gazeta.pl/forum/w,50,123837246,123870404,Epoka_docelowa_Totalny_Chaos_.html


          eva15 napisała:

          > To prawda, Majka, Jugosławia to precedens. I trzeba przyznać że tu USA pomogła
          > stara EU (Niemcy zwłaszcza) jak nigdy później. Niesposób zapomnieć Joschki Fisc
          > hera/Zieloni jak gardłował, że w Jugosławii nie może powtórzyć się Ausschwitz.
          > Dziś Fische pracuje m.in. dla Fundacji Allbright.
    • pimpus18 A ja nie rozumiem tego oburzenia 01.04.11, 15:33
      Nato nikt nie zagrozi ani militarnie, ani ideologicznie.

      I tak to mogą robić, co chcą.

      Tym bardziej z Kaddafim!

      Ruscy przy tym mają taką jakby wrodzoną atencję do wyjaśniania wszystkiego i szukania rozwiązań w metafizyce - co widać tu też w załączonym wideo.

      Pusty śmiech!
      • zlotamajka Re: A ja nie rozumiem tego oburzenia 01.04.11, 18:15
        Naturalnie ze moga robic i robia co chca bo nie ma silniejszych. Jednak od czasu 2WS swiat opieral sie na pewnym porzatku i zasadach prawa miedzynarodowego. Teraz caly ten porzadek jest i prawo miedzynarodowe jest calkiem lamane i to przez tych co to prawo zalozyli.
    • br0fl0vski Re: Pułapka Zachodu w Libii i nie tylko tam 01.04.11, 15:40
      cale szczescie ze polska to panstwo prawa z demokracjia i wolnym rynkiem. jak ludziska na ulice wychodza to tylko po to zeby biznes otworzyc

      www.rp.pl/artykul/635888_Jak-bija--to-oddaje.html
      • elka-sulzer Re: Pułapka Zachodu w Libii i nie tylko tam 01.04.11, 16:16
        Prawdzia pulapka.

        thehill.com/blogs/floor-action/house/153059-kucinich-launches-floor-critique-of-libyan-war
        Today we are in a constitutional crisis because our chief executive has assumed for himself powers to wage war which are neither expressly defined nor implicit in the Constitution, nor permitted under the War Powers Act," Kucinich said, according to his prepared remarks. "The president has no right to wrest that fundamental power from Congress — and we have no right to cede it to him."

        Prawdziwe pole do popisu dla republikanskich kongresmenow by ukrucic zapedy wojenne "niewlasciwego" prezydenta i przyniesc ulge nie tyle swiatu co amerykanskiemu podatnikowi o ktorego podobno tak sie troszcza.

        Co jeszcze powiedzial Kucinich:

        Kucinich accused the administration of a premeditated strike against Libya, saying "it is clear" that operations were planned a month in advance — giving Obama ample time to consult Congress.
        The uprising in Libya began on Feb. 15. Not much more than a month ago.

        Premeditated strike .... w slowach Nuremberskiego sedziego to zbrodnia za ktora wielu spotkala kara smierci.
        • mlody747 Wczoraj. Narodziny krola/dyktatora Obama. 01.04.11, 23:14
          Tutaj jest Klin-tonowa odsiwiacza US Kongres(house), ze Obama z ignoruje ich rezolucje przeciw wojnie w Libii. Czyli żyjemy w stanie wojennym i jesteśmy zdani tylko na kaprys Obamy.
          tpmdc.talkingpointsmemo.com/2011/03/clinton-tells-house-obama-would-ignore-war-resolutions.php?ref=fpblg
    • czlowiek_ksiazka Epoka przejściowa - misz-masz totalny 01.04.11, 18:08
      Masz - jak zawsze - rację, przemiła evo15.

      Czasy, w których przyszło nam żyć są ciekawe. Jest takie powiedzonko chińskie - obyś nigdy nie musiał żyć w ciekawych czasach.

      Załamał się zimnowojenny bipolarny świat z ugruntowanymi regułami współżycia i gry. Opierającymi się na fundamencie. Prawa. Międzynarodowego.

      Równowaga sił jest o tyle interesująca, że zmusza zarówno mocnych, jak i słabych do myślenia i poszukiwania rozwiązań kompromisowych. Sprzyja tworzeniu się stabilnych podstaw współdziałania. Takich, które miałyby sens i odpow. interesom większości uczestników stosunków międzynarodowych.

      Pustkę po 1991 r., czyli rozwiązaniu ZSRR, dość sztucznemu, wbrew opinii większości wyrażonej w ogólnosowieckim referendum, wypełniają obecnie zmory i chimery.

      Gdy rozum śpi (uspokojony, bo niczym i nikim nie-zagrożony), budzą się potwory.
      Myślisz, że to by wszystko dalej nie poszło, gdyby Gruzin Stalin nie dał "ruskim" czy innym Chińczykom atomówek?

      Kształtuje się nowy kształt Europy i świata. Już widać jego zarysy - wielobiegunowość z jednoczesnym uniwersalizmem i makdonaldyzacją, prymat organizacji międzynarodowych n. tworami państwowymi, przesunięcie środków ciężkości ze strefy atlantyckiej na Wschód, automatyzacja, robotyzacja społeczeństw, itp,itp.

      Okresy przejściowe - jak zawsze - obfitują w sprzeczności.

      Ci najpotężniejsi chcieliby jeszcze więcej, pragną wszystkiego. Widzą, że nie mogą i dlatego wariują. O tych właśnie wariactwach jest twój ciekawy wpis.

      Nie można wiele żądać od państwa, w którym prow. była w XXI w. dyskusja, publiczna!, o dopuszczalności stosowania tortur. Tylko trochę podtapiać czy water-boarding full wypas? Przecież o tym ROZMAWIANO PUBLICZNIE i nikt się nawet nie czerwienił! Wieki nie tyle średnie, co czarne, mroczne...!

      Słowa przeworotnie tracą znaczenia. Można "humanitarnie bombardować", "bombowo stabilizować", etc. "Ruskie", którym w ciągu ostatniego ćwierćwiecza można naciąganie przypisać maksimum 2 wojny - w Czeczenii i Osetii, to dzisiaj "agresywny tyran", a Stany - rozpoczynające co pare lat jedną porządną wojnę trwającą długo, to "Imperium Dobra".

      Plecie się o czymś czego nie rozumie.

      Wszyscy możni tego świata są przekonani, że w Afganistanie mamy do czynienia z demokracją. Taki był cel nalotów - obalić złych talibów, żeby zbudować społeczeństwo demokratyczne. Obalono, zbudowano i odbyły się wybory - OBWE czy inne stwory nazwały je bodajże "demokratycznymi".

      W Afganistanie mamy do czynienia z demokracją bardzo specyficzną.
      www.nytimes.com/2011/04/02/world/asia/02afghanistan.html?_r=1&hp
      Ludzie łby sobie urywają, ale są wolni. A z góry "pomyłkowo bombardują" ich podniebni demokraci z Imperium Dobra.

      I tak to się kręci. A w tle niedobry pułkownik Muamar, z którym przed chwilą wszyscy się ściskali na misia.

      Paranoja.
      • ubiquitousghost88 Epoka docelowa: Totalny Chaos... 01.04.11, 22:04
        www.evrazia.tv/content/aleksandr-dugin-o-novom-mirovom-besporyadke
      • eva15 Walka o zwycięstwo Systemu Międzynarodówki Demokra 02.04.11, 00:15
        czlowiek_ksiazka napisała:
        > Kształtuje się nowy kształt Europy i świata. Już widać jego zarysy - wielobiegu
        > nowość z jednoczesnym uniwersalizmem i makdonaldyzacją, prymat organizacji międ
        > zynarodowych n. tworami państwowymi, przesunięcie środków ciężkości ze strefy a
        > tlantyckiej na Wschód,

        Wg mnie Zachód walczy właśnie o to, by NIE było wielobiegunowości. Dokładnie ujmując walczy o to Zachód i kumple przeciw nowym wschodzącym potęgom.

        Problem w tym, że rozkład ZSRR spowodował koniec końców rozkład Zachodu - tonący nieźle
        szarpnął za włosy tego, który go topił. Dlatego śmieszy mnie uproszczona, naiwna teza, że jedynie ZSRR przegrał, przegrały jak dziś widać na dłuższą metę OBIE strony konfliktu. Zachód tak zachłysnął się, upił wręcz zwycięstwem, że się pogubił i po utracie przeciwnika olał to, co stanowiło jego siłę - własne społeczeństwa, olał dbałość o ich rozwój i dobrobyt. Społeczeństwa Zachodu pozbawione alternatyw ideologicznych (socjalizm to dziś brzydki wyraz, znacznie gorszy niż k..wa) stały się już tylko bezbronnym nawozem obciążanym coraz większymi podatkami i obniżkami dochodów na rzecz ich własnych zwycięskich elit - te uważają, że mogą sobie teraz na wszystko pozwolić. Ale przez to te społeczeństwa przestały być ich siłą napędową. Ta siła jest gdzie indziej - rzeczywiście w Azji. Tam rosną dochody i wiara szerokich warstw w lepszą przyszłość, to tam uwalnia się energia społeczna.

        W sumie są dwie płaszczyzny konfrontacji systemów - ekonomiczna i/lub militarna. Na płaszczyźnie ekonomicznej Chiny wykonały zwycięski pochód do AFRYKI i Am. Płn. Dziś Zachód nie będąc już w stanie stanąć w szranki ekonomiczne sięgnął po tą jedyną broń, która daje mu nadal znaczną przewagę (USA)- ruszył militarnie. Innymi słowy - dochodzi do działań zbrojnych na obszarze krajów trzecich po to, by wyprzeć wpływy gospodarcze Chin (i jednocześnie zabezpieczyć Izrael - ale to już inny acz powiązany bardzo temat).

        Wcale nia tak dawno temu w Afryce toczyły się wojny między ZSRR i USA (kto pamięta np. Lumumbę?). Dziś wraca stare, podobnie brzydka morda się z tego wyłania tyle, że dziś lepiej międzynarodowo zorganizowana i znacznie groźniejsza/silniejsza. Chiny jeszcze nie dorosły/nie chcą na razie dorosnąć(?) do roli, jaką swego czasu pełnił ZSRR, więc hamulców brak.


        • czlowiek_ksiazka Re: Walka o zwycięstwo SMD 02.04.11, 01:05
          Racja, pełna racja - ty patrzysz na problem głębiej niż ja.

          Rozwiązanie państwa Sowietów miało swoje konsekwencje również dla zywięzców lub "zwycięzców", jak słusznie podkreślasz. Pyrrusowych zwycięzców, którzy osiedli na laurach.

          Formalnie to Zachód wygrał zimną wojnę - a przynajmniej tak wieszczą analitycy zachodni i wielu rosyjskich. To nie USA skurczyły się do stanu z początku XIX w. tylko "Ruskie" - na niektórych odcinkach granicznych do stanu sprzed XVII w. To nie USA oddały dajmy na to Francuzom Waszyngton, tylko "ruskie" bogu ducha winnym Ukraińcom Krym, który historycznie miał niewiele mówiąc eufemistycznie wspólnego z Samostijną. To NATO rozszerzyło się do Brześcia na Białorusi, a nie Ukł. Warszawski do Bonn. Itp.

          Tak to już jest w skomplikowanej materii międzynarodowej, że czasami warto osłabić przeciwnika bez jego dobijania. Wiedzą o tym Chińczycy, wiedziało imperium "ruskich" carów. To jak pożeranie własnego ogona. Na tym polityka (szczególnie międzynarodowa) różni się np. od sportu - nie ma w niej jednoznacznych zwycięzców, a porażka bywa sprzężona z największą wygraną.

          Zachód otrzymał albo wyhodował sobie wspaniały prezent - jegomościa Gorbaczowa. Z takim prezydentem ZSRR Zachód "could do business with". Zachłysnął się nim, a z tego co wiem, to nawet na Zachodzie nie brakowało pod koniec lat 80-ych głosów rozsądku - otrzeźwienia pt. "może nie warto tak od razu i wszystko".

          W 1989 bodajże roku odwiedzał oficjalnie Polskę Mitterand. Prezydent Francji. Byłem wtedy małym eskimosiątkiem, ale na tyle dorosłym obywatelem Rzplitej, że pamiętam jak przez mgłę jego słowa: ostrożnie, nie demolujcie komuny tak zaborczo i bez głowy, socjalizm to wartość sama w sobie i tego typu rzeczy - jeśli dobrze pamiętam to o to w tych jego wystąpieniach mniej więcej chodziło. Dzisiaj za wyrażanie podobnych poglądów idzie sie w Polsce pod sąd IPN i zostaje oficjalnie uznanym za "ruskiego" agenta.

          Z tym, że Zachód już - w pewnym stopniu - stoi na pozycji przegranej. Środek ciężkości przesuwa się w kierunku azjatyckim i nie zapobiegnie temu milion pomarańczowych rewolucji w świecie arabskim, ani nawet rozstrzelanie pułkownika Muamara. Rewolucje w Afryce Płn. to walka na obrzeżach systemu - tam wylewa się najwięcej piany. Najwięcej stracą na niej - jak to zwykle bywa, ludzie, prości ludzie. Mieszkańcy Kairu, m. Kabul, itp.

          Ameryka pozostanie największym i zdezindustrializowanym dłużnikiem Chin. Ta zależność będzie się tylko pogłębiać w miarę rozwoju Państwa Środka i wzrostu zamożności jego mieszkańców. "Ruskie" też - jeśli zdecydowanie odrzucą sentymenty z epoki Gorbaczowa (to wymagałoby kontrrewolucji w głowach samych Rosjan - to wcale nie jest zresztą pewne, casus Miedwiediewa) - powrócą do mainstreamu światowej polityki, z którego tak daleko wcale nie odeszli.

          Konający kolos na glinianych nogach - Imperium Dobra pociągnie za sobą w dół sojuszników. Nieszczęsnych europejskich nieboraków. Głównie, tak sądzę.

          A stosunek rządzących na Zachodzie do swoich społeczeńśtw był zawsze ten sam, tak mi się wydaje. To rywalizacja socjalna i społęczna z Sowietami, a więc strach zmuszał zachodnich do ustępstw wobec tzw. "bydełka wyborczego", a nie altruizm czy miłość do prostego człowieka.
          • eva15 Re: Walka o zwycięstwo SMD 02.04.11, 01:36
            czlowiek_ksiazka napisała:
            > Konający kolos na glinianych nogach - Imperium Dobra pociągnie za sobą w dół so
            > juszników. Nieszczęsnych europejskich nieboraków. Głównie, tak sądzę.

            Mimo wszystko jednak wynik tej wojny o prymat zostanie rozstrzygnięty na dłuższą metę nie na polach Libii i tym podobnych, lecz na polu gospodarczym - podobnie jak rozgrywka USA-ZSRR.
            Jeśli Chinom uda się stworzyć niezależny od anglosaskiego i kumplowskiego system finansowy - to wygrają. Jeśli nie - to staną się częścią tego systemu tyle, że na znacznie lepszych warunkach niż wszyscy inni dotychczasowi wasale.
            O Europie to szkoda nawet słów w tym wszystkim. Coś tam kapują Niemcy, ale są nieźle spętani czułym uściskiem demokracji i brakiem własnej odwagi.


            > A stosunek rządzących na Zachodzie do swoich społeczeńśtw był zawsze ten sam,
            > tak mi się wydaje. To rywalizacja socjalna i społęczna z Sowietami, a więc stra
            > ch zmuszał zachodnich do ustępstw wobec tzw. "bydełka wyborczego", a nie altrui
            > zm czy miłość do prostego człowieka.

            Nie należy oceniać po zamiarach, lecz po owocach. Bo inaczej można by mieć pretensje do Stalina, że nie z miłości do Polski przesunął jej granice za zachód. Owszem- zrobił to z politycznego wyrachowania. I co z tego, Polska na tym nie zyskała?

            Naturalnie, że Zachód nie kierował się altruizmem, bo ten jest w polityce nie na miejscu (od tego są kościoły/religie). Zachód kierował się narzucaną logiką - alternatywą (strachem przed nią) a tego dziś BRAK. Nic tak nie rozwija jak konkurencja i nic tak nie niszczy rozwoju jak jej brak..

            • br0fl0vski Re: Walka o zwycięstwo SMD 02.04.11, 06:21
              online.wsj.com/article/SB10001424052748704050204576219073867182108.html
            • misterpee Re: Co sie stanie z Europa 02.04.11, 06:22
              Niby zjednoczona, ale kazdy robi co chce, Sarko gwalci Libie, Angela flirtuuje z Wowka, Tusk zaslanoia sie tarczxa i flirtuje z kim sie da, Czesi nie chca nigdzie wojny , UK stala sie kolonia.
              Europa nie lubi i nie chce sluchac rozkazow z washingtonu, ale musi je wykonywac, zreszta te prawdziwe rozkazy pochodzxa od Starszych i madrzejszych i tu nie ma dyskusji. Jednak to musi sie skonczyc , dlatego mamy tylu turystow w Europie z Rosji Chin. Jaka droge ten globalny antyglobalizm wybierze tego nie wiemy. Libia jest jedna z faz polaryzacji, Pierwsza faza byla Jugoslawia. Wszyscy juz musza sobie zdawac sprawe ze nie ma mozliwosci dla istnienia malych niezaleznych pamnstw. "Albo z nami, albo przeciwko nam" - powtorzyl Bush za Hitlerem, a Obama to wykonuje.
              • you-know-who Re: Co sie stanie z Europa 02.04.11, 07:47
                > "Albo z nami, albo przeciwko nam" - powtorzyl Bush za Hitlerem, a Ob
                > ama to wykonuje.

                nie chcialem komentowac, bo rozumiem ze sobie 1 kwietnia jaja robiliscie, troszcac sie o istnienie panstw, w ktorych wojsko idzie do parku i pokojowo likwiduje bezbronnych protestujacych.

                ale jednak musze sie wtracic, bo sa granice niewiedzy.. ten cytat nie pochodzi od hitlera, a od jezusa chrystusa (por. sw. mateusz, 12:30, sw. lukasz 11:23).
                ozwiscie misterpee odpowie, ze no tak, zyd...
                • br0fl0vski Re: Co sie stanie z Europa 02.04.11, 17:55
                  ykw
                  przyjzyj sie "postepowi" w tunezji , kolebce arabskiej wiosny ludow. przyjzyj sie egiptowi i innym kraja wlaczjac w to libie. wlasciwie juz oficjalnie zachod miesza sie w libii i nie mowie o bombaniu. takie operacjie, na taka skale przygotowuje sie pare lat do przodu. juz na poczatku nie wychodzilo wedlug planu bo juz wtedy zlapano komandosow jholenderskich i brytyjskich. tak jak ci pisalem ludzie wychodza na ulicze gdy zaczyna im zoladek warczac. ceny zarcia skoczyly w gore i w takich krajach jak egipt gdzie zarcie jest subsydiowanie mozna bylo sie spodziewac ludzi na ulicach. Khalifa Heftar przywodca "powstancow" ostatnie 20 lat spedzil w vstanie virginia. www.independent.co.uk/news/world/africa/disillusioned-libyan-rebels-flee-and-abandon-their-gains-2257887.html
                  i zal mi tych ludzi bo w kazdym przypadku dostana po ryju. bo jak zawsze byli uzyci . co do innych "zdemokratyzowanych" krajow sledz IMF i reformy ktore sa zawsze warunkiem dostanie pozyczki nie do splacenia.
                  • br0fl0vski Re: Co sie stanie z Europa 02.04.11, 20:38
                    www.youtube.com/watch?v=IRLTspY2Etg&feature=player_embedded
                  • you-know-who Re: Co sie stanie z Europa 02.04.11, 21:02
                    > tak jak ci pisalem ludzie wychodza na ulicze gdy zaczyna im zoladek warczac.

                    w libii?? a skad... popracuj nad ta teoria jeszcze. dodatkowo, zobacz czy wyszli na ulice tylko ludzie ktorym burczy w brzuchu, czy ci ktory nie burczy, we wszystkich tych krajach. i czy krzyczeli "chleba"!
                    jak zawsze fantazjujesz, drogi brofie.
                    • br0fl0vski Re: Co sie stanie z Europa 02.04.11, 23:14
                      z pijackim uporem czepiasz sie plotu. przeciez nawet obama otwarcie mowi o silach specjalnych (o holendrach i anglikach zlapanych na samym poczatku juz pisalem) w libii. jak zawsze wysyla sie specjalistow agitatowow, jak zawsze "lider" z ciekawa przeszloscia jak ten gosc co to przewodzi powstaniu , ktory ostatnie 20 lat spedzil w virginii. kupuje sie czesc aparatu i i oplaca tych co lataja z kalachami. i oni moga zastraszyc reszte . wiekszosc wlasciwie nigdy nie chce zmian bo nie wie jak te zmiany wplyna na jej zycie. poznij zaczyna sie bic piane z mozgu takim jak ty .

                      faktow nie trzeba wcale, wystarcza holywoodzkie obrazki. pamietasz , bron masowego razenia, niemowleta wyrzucane z inkubatorow lista jak wiesz jest dluga. ludzia na gorze wierchuszki potrzebny jest twoj sysntetyczny gniew i twoje przyzwolenia na mordowanie. jak juz zaczynasz wrzeszczec "bobaci ci az sie utlenia robale" wtedy juz spokojnie moga mordowac. mnie zawsze smiesz te doniesienia powolujace sie na nieznane zrodla, jak czsem zaczynam ruc w tyum to sie okazuje ze facet ktory relacjonuje siedzi kilka tysiecy km od libii tak jak ty przed TV , w twoim przypadku gorzej bo nigdy tam nie byles i ani slowa po arabsku nie dukasz.

                      jeszcze libii nie zaczeli dobrze wyzwalac a juz zalozyli bank centralny . czekam za zaciagna pozyczke i zaczna prywatyzowac. tak a propos kadafi pod koniez 2009 gdy wplywy z ropy sie zmniejszyly zaczal glosno mowic o nacjonalizacji zagranicznych firm naftowych a to jak wiesz jest nie do przyjecia dla tz. spolecznosci miedzynarodowej.

                      a w tunezji policja znowu bije po mordzie bo wszystko kolem sie toczy. w egipcie dalej jest godzina policyjna nie mysie ze wolno demostrowac bo jak hitleria clinton powiedziala egipt ma dac przyklad reszczie i zaadoptowac taka wercjie demokracji ktora bedzie pasowala w interesy amerykanskie.

                      i to na tyle
                      • br0fl0vski Re: Co sie stanie z Europa 02.04.11, 23:16
                        i na koniec dla dodania otuchy zacytuje felusiaka

                        "kazdy wierzy w co chce wierzyc"
    • br0fl0vski Re: Pułapka Zachodu w Libii i nie tylko tam 02.04.11, 19:11
      www.youtube.com/watch?v=kL_P_C-UOsA&feature=player_embedded
      • bardzolysapala Re: Pułapka Zachodu w Libii i nie tylko tam 02.04.11, 19:34
        Obama powinien zbombardowa ć Harlem w NY i wschodnie LA, To bandytyzm i wszelkie katolickie, protestanckie, przezbiteriańskie zlo I inne też. Moralnośc Kalego. Z takimi gnojami nie chcę mieć nic wspólnego.. USA to zwyły bandytyzm. Zamordują osobę, państwo, kontynent bo kongres pozwolił a muzina z wyborow myśli, że może.
    • amg10 Czy to napweno byla Pułapka ? 02.04.11, 23:58
      Czy nie myslisz, ze Zachod glosujac w ONZ nad ta rezolucja nie wiedzial w co sie pakuje ?
    • herr7 interwencji w Libii domagali się Saudowie 03.04.11, 10:41
      Oto link do ciekawego artykułu na ten temat:
      fbc.binghamton.edu/commentr.htm
      A oto ten artykuł:

      "Commentary No. 302, April 1, 2011

      "The Great Libyan Distraction"



      The entire Libyan conflict of the last month - the civil war in Libya, the U.S.-led military action against Gaddafi - is neither about humanitarian intervention nor about the immediate supply of world oil. It is in fact one big distraction - a deliberate distraction - from the principal political struggle in the Arab world. There is one thing on which Gaddafi and Western leaders of all political views are in total accord. They all want to slow down, channel, co-opt, limit the second Arab revolt and prevent it from changing the basic political realities of the Arab world and its role in the geopolitics of the world-system.

      To appreciate this, one has to follow what has been happening in chronological sequence. Although political rumblings in the various Arab states and the attempts by various outside forces to support one or another element within various states have been a constant for a long time, the suicide of Mohamed Bouazizi on Dec. 17, 2010 launched a very different process.

      It was in my view the continuation of the spirit of the world revolution of 1968. In 1968, as in the last few months in the Arab world, the group that had the courage and the will to launch the protest against instituted authority were young people. They were motivated by many things: the arbitrariness and cruelty and corruption of those in authority, their own worsening economic situation, and above all the insistence on their moral and political right to be a major part of determining their own political and cultural destiny. They have also been protesting against the whole structure of the world-system and the ways in which their leaders have been subordinated to the pressures of outside forces.

      These young people were not organized, at least at first. And they were not always totally cognizant of the political scene. But they have been courageous. And, as in 1968, their actions were contagious. Very soon, in virtually every Arab state, without distinction as to foreign policy, they have threatened the established order. When they showed their strength in Egypt, still the key Arab state, everyone began to take them seriously. There are two ways of taking such a revolt seriously. One is to join it and try thereby to control it. And one is to take strong measures to quash it. Both have been tried.

      There were three groups who joined it, underlined by Samir Amin in his analysis of Egypt: the traditional and revivified left, the middle-class professionals, and the Islamists. The strength and character of these groups has varied in each of the Arab countries. Amin saw the left and the middle-class professionals (to the extent that they were nationalist and not transnational neoliberals) as positive elements and the Islamists, the last to get on the bandwagon, as negative elements. And then there is the army, always the bastion of order, which joined the Egyptian revolt late, precisely in order to limit its effect.

      So, when the uprising began in Libya, it was the direct result of the success of the revolts in the two neighboring countries, Tunisia and Egypt. Gaddafi is a particularly ruthless leader and has been making horrific statements about what he would do to traitors. If, very soon, there were strong voices in France, Great Britain, and the United States to intervene militarily, it was scarcely because Gaddafi was an anti-imperialist thorn in their side. He sold his oil willingly to the West and he boasted of the fact that he helped Italy stem the tide of illegal immigration. He offered lucrative arrangements for Western business.

      The intervention camp had two components: those for whom any and all military interventions by the West are irresistible, and those who argued the case for humanitarian intervention. They were opposed very strongly in the United States by the military, who saw a Libyan war as unwinnable and an enormous military strain on the United States. The latter group seemed to be winning out, when suddenly the resolution of the Arab League changed the balance of forces.

      How did this happen? The Saudi government worked very hard and effectively to get a resolution passed endorsing the institution of a no-fly zone. In order to get unanimity among the Arab states, the Saudis made two concessions. The demand was only for a no-fly zone and a second resolution was adopted opposing the intrusion of any Western land forces.

      What led the Saudis to push this through? Did someone from the United States telephone someone in Saudi Arabia and request this? I think it was quite the opposite. This was an instance of the Saudis trying to affect U.S. policy rather than the other way around. And it worked. It tipped the balance.

      What the Saudis wanted, and what they got, was a big distraction from what they thought most urgent, and what they were doing - a crackdown on the Arab revolt, as it affected first of all Saudi Arabia itself, then the Gulf states, then elsewhere in the Arab world.

      As in 1968, this kind of anti-authority revolt creates strange splits in the countries affected, and creates unexpected alliances. The call for humanitarian intervention is particularly divisive. The problem I have with humanitarian intervention is that I'm never sure it is humanitarian. Advocates always point to the cases where such intervention didn't occur, such as Rwanda. But they never look at the cases where it did occur. Yes, in the relatively short run, it can prevent what would otherwise be a slaughter of people. But in the longer run, does it really do this? To prevent Saddam Hussein's short-run slaughters, the United States invaded Iraq. Have fewer people been slaughtered as a result over a ten-year period? It doesn't seem so.

      Advocates seem to have a quantitative criterion. If a government kills ten protestors, this is "normal" if perhaps worthy of verbal criticism. If it kills 10,000, this is criminal, and requires humanitarian intervention. How many people have to be killed before what is normal becomes criminal? 100, 1000?

      Today, the Western powers are launched on a Libyan war, with an uncertain outcome. It will probably be a morass. Has it succeeded in distracting the world from the ongoing Arab revolt? Perhaps. We don't know yet. Will it succeed in ousting Gaddafi? Perhaps. We don't know yet. If Gaddafi goes, what will succeed him? Even U.S. spokesmen are worrying about the possibility that he will be replaced either with his old cronies or with al-Qaeda, or with both.

      The U.S. military action in Libya is a mistake, even from the narrow point of view of the United States, and even from the point of view of being humanitarian. It won’t end soon. President Obama has explained his actions in a very complicated, subtle way. What he has said essentially is that if the president of the United States, in his careful judgment, deems an intervention in the interests of the United States and the world, he can and should do it. I do not doubt that he agonized over his decision. But that is not good enough. It's a terrible, ominous, and ultimately self-defeating proposition.

      In the meantime, the best hope of everyone is that the second Arab revolt renews steam - perhaps a long shot now - and shakes first of all the Saudis.

      by Immanuel Wallerstein"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja