eva15
01.04.11, 00:12
NATO złamała w Libii po raz 1. otwarcie swoje własne zasady prawne - zgodnie którymi jest to organizacja obronna. O ile w przypadku Afganistanu i później Iraku można było się obłudnie powoływać na ataki organizacji widma (cytat Peter Scholl- Latour) - Al-Kaidy, która jak wiemy zaatakowała USA, co uruchomiło § 5 NATO (obrona przed atakiem) , o tyle nikt nie może zarzucić Libii, że ta też, podobnie jak afgańskie pastuchy, zrobiła nalot na dywanach z kozikami w ręku na NY.
Złamano/nagięto również prawo międzynarodowe reprezentowane przez ONZ , bo ono mówi wyraźnie, że tylko w przypadku ataku danego kraju na inny można użyć przemocy, by przywołać agresora do porządku. Nagięcie i praktycznie ZLIKWIDOWANIE pojęcia suwerenności państwa polegało na tezie "o pomocy humanitarnej".
Teraz szykuje się kolejne kolejne niszczenie międzynarodowego ładu prawnego. To przypuszczalnie tylko kwestia dni, gdy NATO zacznie oficjalnie uzbrajać i szkolić swoich hułobionych rebeliantów. Na razie jeszcze trwa opór w jego szeregach i nawet Rasmussen mówi, że NATO nie wolno zajmować stanowiska popierającego jedną ze stron konfliktu (podobnie mówi rezolucja ONZ) , ale przecież rezolucję skonstruowano z iście diabelskim sprytem- dopuszcza ona zastosowanie wszystkich możliwych środków w celu ochrony ludności . Ludność o to co prawda nijak nie prosi, ale jak ją zbombardują i zabiją, zawsze można będzie powiedzieć, że było to jej życzeniem.
Po Libii nic już nie będzie jak wcześniej. To jest oficjalny koniec z suwerennością państw (zwłaszcza tych słabych, a bogatych w złoża, ważnych tranzytowo bądź geopolitycznie). Wystarczy, że w którymś z takich krajów znajdzie się grupka niezadowolonych, przeszkolonych demokratycznie "powstańców". W którym kraju nie ma niezadowolonych?
Padają podstawy nowoczesnych państw i ładu międzynarodowego, któremu dał podwaliny Pokój Westfalski (zdobycz europejska, nie amerykańska - USA wtedy jeszcze nie było na świecie) , padają podstawy Oświecenia z jego państwowotwórczymi zdobyczami. Pada nie tylko suwerenność zewnątrzna państw/rządów, skoro można je dowolnie atakować, ale także i wewnętrzna, skoro wojny coraz bardziej się prywatyzuje i odbiera demokratycznym ponoć rządom kontrolę nad aparatem przemocy (prywatyzacja armii - najemne psy wojny). Państwa/rządy zachodnie tracą tą kontrolę nie tylko w konfliktach zewnętrznych, ale także wewnątrz swoich krajów. W USA zwalnia się dziś masowo państwowych policjantów (za dużo kosztują). Kto ma kasę, ten może sobie opłacić prywatną ochronę. Geschäft prywatnych ochroniarzy i prywatnych psów wojny kwitnie.
A w tv występują demokratycznie wybrane rządowe, bezsilne kukły i coś tam plotą, a to o ekologii a to o prawach pederastów do posiadania dzieci.