Koalicyjny żołnierz zginął w polskiej strefie

IP: *.eseenet.com 05.05.04, 10:24
"...doszło krótko po północy do kilkugodzinnej wymiany ognia między siłami
bułgarskimi, wspomaganymi przez żołnierzy amerykańskich, a bojownikami
szyickiego przywódcy al Sadra. .."

Chyba logiczne ze to nie polak zginal w tej potyczce.
    • Gość: Henio Re: Koalicyjny żołnierz zginął w polskiej strefie IP: *.racke.de / *.racke.de 05.05.04, 10:56
      >>kilkugodzinna<< wymiana ognia
      - to wyglada juz raczej na mala 'bitwe', a nie 'potyczke'
      • Gość: siker raczej nie wygląda to na stabilizację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 12:13
        • Gość: mow Re: raczej nie wygląda to na stabilizację IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 05.05.04, 15:29
          a na co? co mozna nazwac stabilizacja jezeli rozbrajanie watazkow, samozwanczych
          "przywodcow narodu" sie do tego nie zalicza?
      • Gość: mow Re: Koalicyjny żołnierz zginął w polskiej strefie IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 05.05.04, 15:27
        a potyczka ile powinna trwac wedlug ciebie? pietnascie minut?
    • Gość: StanislawMackowiak Re: Koalicyjny żołnierz zginął w polskiej strefie IP: *.icpnet.pl 05.05.04, 11:24
      Kurcze kiedy kula kropnie kwasa ku kuciesze kraju
    • karrhe Re: Koalicyjny żołnierz zginął w polskiej strefie 05.05.04, 12:28
      Zginął jak zwykle żółnierz Usa
      • Gość: maruda Re: Koalicyjny żołnierz zginął w polskiej strefie IP: *.gdynia.mm.pl 05.05.04, 12:47
        karrhe napisał:

        > Zginął jak zwykle żółnierz Usa
        >

        *****************

        Bo jest ich dużo i są słabo wyszkoleni.

    • Gość: zawiedziony Dlaczego tylko jeden??? IP: 81.210.25.* 05.05.04, 12:33
    • Gość: Snajper Brawo!!! W koncu Polacy strzelaja do wlasciwego ce IP: 199.243.74.* 05.05.04, 14:21
      Brawo!!! W koncu Polacy strzelaja do wlasciwego celu!!!
    • Gość: lukacz stabilizacja to czy obrona czestochowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 14:59
    • wielki_czarownik Kolejnego okupanta mniej :)) /nt 05.05.04, 15:18


    • Gość: J.K.2 Polacy czekaja na rozkazy z Falludzy IP: 195.70.208.* 05.05.04, 15:35
    • Gość: pablo Re: Koalicyjny żołnierz zginął w polskiej strefie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 15:47
      Który to z kolei Hamerykanin????
      Powoli powoli i okupantów się wypie...li

      Pzdr pablo
      • Gość: mak Re: o jakim ratuszu ten pismak bredzi,od kiedy IP: *.proxy.aol.com 05.05.04, 16:32
        w Iraku istnieje pojecie ratusz,chyba od Polakow ich udzialu
        w "stabilizacji",stad okreslenie ratusz.
    • Gość: Maciej z USA Re: Koalicyjny żołnierz zginął w polskiej strefie IP: *.105.183.208.ptr.us.xo.net 05.05.04, 18:00
      Mozna byloby uniknac smierci wielu zolnierzy amerykanskich a takze sil koalicji
      jak by nie bylo tych wszystkich tortur i bezecenstw popelnionych w irackich
      wiezieniach. Niektorzy amerykanscy zolnierze zachowywali sie jak gestapowcy w
      swoim traktowaniu. Ten zolnierz amerykanski z okresu drugiej wojny swaitowej to
      nie jest ten sam zolnierz co jest teraz w Iraku.
      Wielu zolnierzy/oficerow amerykanskich ma bardzo zly stosunek do innych
      narodow. Nawet Polacy i Polska byla przez nich traktowana jako wrog.
      Przekonalem sie to na wlasnej skorze w moich krotkich kontaktach z
      oficerami/zolnierzami. Przypominaja oni wielokrotnie w swoich stwierdzeniach
      bylych zolnierzy Wermachtu czy SS. Nie wiem skad sie to bierze bo my wszyscy
      emigranci zyjacy w Ameryce kochamy ten kraj.
      • Gość: Kanadol Skad sie bierze? IP: *.tkg.bc.tac.net 05.05.04, 20:06
        Z buty tzw. jedynego mocarstwa swiata.
        Z ignorancji i niewiedzy.
        Z arogancji - myslenia, ze USA to pepek Swiata i wszystko tam najlepsze.
      • Gość: maruda Re: Koalicyjny żołnierz zginął w polskiej strefie IP: *.gdynia.mm.pl 05.05.04, 20:18
        Gość portalu: Maciej z USA napisał(a):

        > Mozna byloby uniknac smierci wielu zolnierzy amerykanskich a takze sil koalicji
        >
        > jak by nie bylo tych wszystkich tortur i bezecenstw popelnionych w irackich
        > wiezieniach. Niektorzy amerykanscy zolnierze zachowywali sie jak gestapowcy w
        > swoim traktowaniu. Ten zolnierz amerykanski z okresu drugiej wojny swaitowej to
        >
        > nie jest ten sam zolnierz co jest teraz w Iraku.
        > Wielu zolnierzy/oficerow amerykanskich ma bardzo zly stosunek do innych
        > narodow. Nawet Polacy i Polska byla przez nich traktowana jako wrog.
        > Przekonalem sie to na wlasnej skorze w moich krotkich kontaktach z
        > oficerami/zolnierzami. Przypominaja oni wielokrotnie w swoich stwierdzeniach
        > bylych zolnierzy Wermachtu czy SS. Nie wiem skad sie to bierze bo my wszyscy
        > emigranci zyjacy w Ameryce kochamy ten kraj.

        ****************

        Bardzo ciekawe spostrzeżenie (chyba pierwsze na tym forum).
        A skąd się to bierze? Z bezkarności i przyzwolenia dowództwa, również cywilnego.
        USA, jak rzadko który kraj, upomina się o swoich obywateli za granicą -
        jednocześnie za nic mając prawa obywateli innych krajów.

        Kontrola na lotniskach, bezkarność wojska, Guantanamo stawiają część Amerykanów
        ponad prawem - również międzynarodowym.

        W "Akwarium" Suworowa jest ciekawa kwestia, kiedy agentowi GRU jego przełożony
        tłumaczy, dlaczego większość agentów nie ucieka na Zachód. Bo w tym systemie
        (ZSRR) jesteś nadczłowiekiem, a tam będziesz tylko zwykłym zjadaczem chleba.

        Działa podobny mechanizm - amerykański żołnierz wobec okupowanych staje się we
        własnym mniemaniu nadczłowiekiem. To mniemanie pozostaje po powrocie do kraju.
        Efekt żołnierza armii niezwyciężonej: dokładnie opisany na przykładach
        początkowo zwycięskich armii japońskiej i niemieckiej w II WŚ.


        A jednocześnie władze cywilne mają to w dupie - tworzy się sprzężenie zwrotne.

        • Gość: Eva Bestialstwo psow wojny IP: 134.155.41.* 05.05.04, 20:50
          Gość portalu: maruda napisał(a):

          > A skąd się to bierze? Z bezkarności i przyzwolenia dowództwa, również
          >cywilnego

          No tak, ale bezkarnosci i przyzwolenie to reakcje (a raczej ich brak) na pewne
          zachowania. Moga one co najwyzej spotegowac te zachowania ("hulaj dusza piekla
          nie ma"), ale ich nie wywoluja.

          Mysle, ze odp. jest b. zlozona. na pewno m.in. wielkomocarstwowa pycha
          (poczucie bycia nadczlowiekiem etc..)lezy u podloza takich zachowan, nie tylko
          zreszta w USA - to cech wszystkim mocarstwom wspolna..Pewno takich cech jest
          wiecej.

          Co mnie zastanawia to raczej wplyw typu armii na takie zachowania. Mysle, ze
          fakt, iz armia USA jest armia zaciezna, zlozona z najnizszych w drabinie
          spolecznej "underdoggs" moze miec wplyw na sile odreagowywania kompleksow i
          ponizen, ktore w systemie cywilnym sa ich udzialem.
          Mnie sie wydaje, ze jest to ogromny skok jakosciowy w dol w porownaniu do
          powszechnego obowiazku sluzby wojskowej, w ktorej przekroj armii jest (mniej
          wiecej) przekrojem spoleczenstwa. Prawdziwa przepascia jest to natomiast, gdy
          porowna sie dawne armie, w ktorych sluzenie bylo zaszczytnym obowiazkiem synow
          z najlepszych rodzin. Nie znaczy to oczywiscie, ze w takich armiach nie bylo
          bestialswa, ale bylo ono z reguly przyhamowywane przez oficerow, w armii
          zacieznej jest natomiast, z tego co czytamy o o "chlubych" zachowaniach
          oficerow armii USA w Iraku, odwrotnie.
      • Gość: t. Pies psu nie równy IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.04, 02:09
        Po pierwsze, uniknąć śmierci w czasie wojny, walki nie sposób, skoro nie można
        tego zrobić nawet w czasie pokoju (bo na drogach i w wypadkach giną ludzie). To
        jest okoliczność tego zawodu. Człowiek nie wybiera się do wojska aby żyć
        bezpieczniej, ale by walczyć, likwidować zagrożenia bliższe, bądź dalsze,
        zaprowadzać porządek. Oczywiście stara się jak najlepiej zabezpieczyć przed
        wrogiem.
        Ale zupełny brak strat świadczy raczej o unikaniu konfrontacji, a nie
        bezbłędnej taktyce.
        Sprawa tortur, bezprawia dopiero może zaważyć na wydarzeniach a myślę, że
        zaważy w niewielkim stopniu. Linia frontu nie opiera się bowiem, w pojęciu
        przeciwników arabskich, o ochronę praw człowieka, ale o odzyskanie, bądź
        zdobycie władzy. I to niewiele innej od saddamowej. Skoro nie oddzielali w
        celach bojowych Irakijczyków od żołnierzy przeciwnika nie ma powodu sądzić, ze
        później coś by się w tej sprawie zmieniło. Wszyscy są pewni, że bez
        obecności „obcych” Irak zamieniłby się w jedno bratobójcze pole walki. W
        zapomnienie poszłyby liczby zabitych przez Amerykanów. Wielu Irakijczyków zdaje
        sobie z tego sprawę. Ale nie o nich pisze się codzienne nagłówki, tylko
        o „młodzieży”, której jedyną ambicją jest postrzelać, zdobyć uznanie klanu, czy
        fanatycznego duchownego.
        Nie sposób uniknąć błędów, czy zdemoralizowania w tak wielkim organizmie jak
        armia.
        Takie rzeczy funkcjonują wszędzie. Tyle, że Amerykanie podobne patologie
        likwidują. Tyle, ze ich armia kładzie duży wysiłek dla respektowania norm
        moralnych.
        Wielu potwierdzi fakt, że czy żołnierze, czy przedstawiciele innych fachów ze
        strony amerykańskiej (nie wszyscy, bo tego nigdy nie było i nie będzie)
        wykazują dość kultury i szacunku dla innych narodowości. Często są wręcz
        przesadnie skromni. I to jest styl, który ma w ich kulturze pierwszeństwo,
        panuje nad szowinizmem. Nie odwrotnie. Jeżeli więc przyrównuje się wybryki
        pojedynczych żołnierzy do całej armii, do nazizmu, SS, to jest to wynik
        ignorancji, albo co gorsza umysłowej niepoczytalności. To samo odnosi się do
        problemu nadczłowieka.
    • Gość: bk Re: Koalicyjny żołnierz zginął w polskiej strefie IP: 12.24.244.* 05.05.04, 21:33
      dobry okupant to martwy okupant,GI, Lech, Czech, Prus czy Rus bez wyjatku
      • Gość: Gosc Re: Koalicyjny żołnierz zginął w polskiej strefie IP: *.bchsia.telus.net 05.05.04, 21:55
        No wlasnie, a co z polaczkami w Iraku. A ich opinia chyba tez ulegnie zmianie jak tak dalej pojdzie, i z opini kraju lubiacego pokoj do opini kraju barbazynskiego. Tyle lat histori na nic...dzieki tym sprzedawcom w rzadzie....
        Ja to mam w du.....bo w polsce nie mieszkam...niech sie martwia ci co tam mieszkaja....ale Hispania dobrze zrobila...pozazdroscic koledzy, pozazdroscic...przelewajcie krew za wolnosc i dobrobyt ameryki (to znaczy za moj). Dziekuje z gory, ale Was tutaj nie zaprasze....nie dla psa kielbasa.
        • Gość: PP Re: Koalicyjny żołnierz zginął w polskiej strefie IP: *.157.11.132.Dial1.Boston1.Level3.net 05.05.04, 23:26
          No to co? czy mial zaproszenie na herbate do Iraku? Jesli ktos wie,ze woda pod
          nim ma gl.1go metra i upiera sie zeby skoczyc z trampoliny na leb,to pies go j....

          Tam w Iraku,to nie tylko sprawa zycia i smierci tego "skoczka".To sprawa zycia
          niwinnych ludzi.

          Jeszcze raz-pies go j....
        • Gość: t. poczytaj historię IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.04, 02:15
          Gość portalu: Gosc napisał(a):

          > No wlasnie, a co z polaczkami

          bo chrzanisz chłopie wstydliwie.
          Hiszpanie, oby im się krzywda nie działa i oby już nigdy nie wprowadzali
          inkwizycji, ale to ona bardziej bije z ich hisrorii niż waleczność ich
          żołnierzy.
          Polska historycznie zaczęła upadać równolegle z upadkiem kultury wojskowej.

          I niech Ci kiełbasa w gardle nie stanie.

          Pozdrawiam.
Pełna wersja