you-know-who
03.05.11, 11:09
hipotetycznie, na ulicy zaczepia cie reporter tv i pyta:
" czy pan/pani chcialaby zupelnie dobrowolnie i bez jakichkolwiek korzysci materialnych, poswiecajac swoj cenny czas, poddawac sie regularnie perswazji i propagandzie? "
oczywiscie odpowiesz ze dziekujesz ale nie.
* * *
a teraz zastanow sie czym sa dyskusje na forach. nie mowie tu bron boze o tych, ktorzy robia to za pieniadze, a na pewno sa tu i tacy, bo gdziez lepiej mozna propagowac po polsku swobodnie i ekonomicznie niz na gw. o nie. mowie tu o nas wszystkich, ktorzy staramy sie przekonac do swego punktu widzenia, swej wiary/niewary w rozne rzeczy, innych.
fascynujacy fenomen, nieprawda? za cene mozliwosci wywierania niewielkiego wplywu (tj. propagandy) poddajemy sie dobrowolnie wielkiemu strumieniowi manipulacji, spychajac do podswiadomosci to, ze zarowno czytamy jak tworzymy czysta propagande.
napisano wiele ksiazek o propagandzie, od czasow juliusza cezara do wojny z terrorem. propagujacy to figura u wladzy, a manipulowany to poddany.
ale swiat wspolczesny odwrocil wszystko: aktywnie poszukujemy i zgadzamy sie na propagande, wrecz nudza nas zrodla w ktorej zachowny jest zalecany przez arystotelesa i platona standard bezstronnosci i wolimy zasiegac informacji w mediach ktore odpowiadaja naszym przekonaniom, po czym naladowani tym biegniemy na forum.
czy cos przekrecilem lub.. zmanipulowalem?