Dodaj do ulubionych

W dowód pamięci dla W. Milewicza (przeczytajcie).

IP: 195.230.170.* 07.05.04, 17:16
Z relacji świadków wynika, że pan Milewicza nie trawiono zupełnie przypadkowo
a wręcz przeciwnie. Świadczy o tym choćby fakt, że ci którzy strzelali do
polskiego dziennikarza tylko do niego spośród pozostałych osób. Do innych
strzelali dopiero jak wrócili. Sprawa, co najmniej wygląda dziwna, bowiem
gdyby było to zwykły napad to po pierwsze należałoby spodziewać się, że
zostaną oni porwani. Po drugie skoro strzelano to strzela się do wszystkich
trzech a nie wybiórczo do jednej osoby. Nawet, jeżeli zakładamy, że sprawcy
panikowali to trudno przyjąć, że wróciwszy jeszcze raz można spudłować i to z
takiej odległości strzelając do bezbronnych cywilów. Ja osobiści odbieram to
w ten sposób, że sprawcy mieli zlecenie zabić Milewicza. Jednak zaraz
zorientowali się, że zabicie samego dziennikarza jest podejrzane. Żeby tak
nie wyglądało - sprawę zamaskować - wrócili i strzelali do pozostałych dwóch.
Najprawdopodobniej pan Milewicz komuś wyraźnie przeszkadzał. Pytanie jest
tylko, komu i w czym?. Zamiast sobie odpowiedzieć na zadane pytania być może
warto odpowiedzieć na inne: Czym się różnił Waldemar Milewicz od innych
dziennikarzy?. Niewątpliwie tym, że ten wybitny dziennikarz przebywał tam
gdzie uważał on sam a nie tam gdzie go kierowano. Ryzykując "podwójnie"
życiem można dotrzeć do źródła prawdziwych informacji a nie tych
fabrykowanych. Ten sam los spotkał innych dziennikarzy przebywających w
Iraku, jak np. dziennikarza hiszpańskiej telewizji, dziennikarza Aljazeery i
wielu innych. Tacy dziennikarzy są niebezpieczni, bo mogą przekazywać
niekontrolowane informacje. Zapalam świeczkę w pamięci pana Milewicza i
wszystkich dziennikarzy doszukujących prawdy w czasach, kiedy kłamstwo stało
się cnotą.
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka