mandolina_clitoris
24.05.11, 02:09
Za ekologicznymi samochodami i błyszczącymi iPadami z Chin kryją się całe łańcuchy podziemnej pracy często urągającej wszelkim standardom, a nawet niewolniczej.
"Sunday Times" dotarł do nowych faktów pokazujących, jak nieludzkie traktowanie robotników kryje się często za chińskim boomem gospodarczym. A za towarami, które kupujemy w sklepach z logo "Made in China", często kryją się cierpienia pracowników tej nowej potęgi gospodarczej świata.
Szpiegują i kupują - Chiny chcą nowych technologii za wszelką cenę
Urzędnicy z południowych Chin przyjechali na inspekcję do cegielni i odsłonili obraz z piekła rodem: robotników zmuszano do pracy po 16 godz. dziennie za równowartość niecałych 17 pensów miesięcznie (ok. 70 gr). Jednocześnie pojawiły się informacje o "agencji pracy na czarno", która handlowała ludźmi jak niewolnikami, wyceniając ich życie na 400 juanów (40 funtów) od sztuki.
Wydarzenia w Huizhou w południowej prowincji Guangdong rzucają więcej światła na ciemniejszą stronę chińskiego boomu budowlanego, który wydatnie przyczynił się do awansu gospodarki chińskiej na drugie miejsce na świecie. Ocenia się, że w cegielnictwie zatrudnianych jest wyjątkowo dużo robotników przymusowych i dzieci.
Niecały rok temu policja uwolniła 33 pracowników przymusowych z cegielni w Hebein, gdzie w celu utrzymania dyscypliny i wydajności pracy nadzorcy poddawali pracowników wstrząsom elektrycznym.
Wśród 17 osób znalezionych w cegielni w Huizhou było trzech nastolatków i jedna osoba upośledzona umysłowo. Pięć miesięcy temu policja w Xinjiang uwolniła 12 chorych psychicznie osób z fabryki produkującej talk i kwarc. Od czterech lat pracownikom tym nie wypłacano pensji.
Część osób z Huizhou została zwerbowana przez "agencję pracy na czarno", innych prawdopodobnie po prostu porwano. Huang Ruiming 7 maja szedł ulicą, zatrzymał się
koło niego bus i wciągnięto go do środka. Niewiele później został niewolnikiem w cegielni.
Cały tekst przeczytasz na stronie prasa24.pl.
www.polskatimes.pl/magazynthetimes/407079,podziemny-chinski-oboz-pracy-nakreca-boom-gospodarczy,id,t.html#material_2
Wang Yaxing, jeden z uratowanych nastolatków, w ciągu dwóch tygodni od przybycia do zakładu dwukrotnie usiłował popełnić samobójstwo. 17-latka z Guizhou znaleziono wraz z trzema innymi osobami w pozbawionej okien ceglanej celi, która służyła im za noclegownię. Robotników karmiono zakrzepłą świńską krwią, kapustą i ziemniakami. Jeden z pracowników powiedział, że w piecach rozpalano niewiele po północy i działały na dwie zmiany, z kilkoma godzinami przerwy na sen.
Członkowie 25-osobowych brygad, którzy w ocenie nadzorców pracowali zbyt wolno, byli bici.
Kiedy przyjechali urzędnicy, Wang błagał ich: - Chcę pojechać do domu. Chcę pojechać do domu. Nie pozwolili mi do nikogo zadzwonić. Kiedy mnie tutaj przywieźli, nie pozwalali mi w ogóle wychodzić z celi. Bili mnie i wszędzie ze mną chodzili, nawet do ubikacji.