najpiekniejsze sekretne wyspy swiata = ?

04.06.11, 06:19
to temat dziejszych porad yahoo travel.

dla przykladu:

skopelos, grecja;
Caye Caulker, Belize;
Flatey, Islandia;
Rodrigues, Mauritius;
wyspa barierowa (great barrier island), n. zelandia

mam swoje wlasne typowanie (malownicze na ladzie, pod woda i z powietrza).. ale chcialbym najpierw zaczekac na wasze propozycje na nieznane, male, cudowne wyspy.
    • melord Re: najpiekniejsze sekretne wyspy swiata = ? 04.06.11, 11:00
      moze cos na Pacyfiku,wiem daleko jak cholera w zwiazku z tym mniej znane ale naprawde piekne
      najpierw lokalne,do wyboru do koloru...
      www.australiaislandresorts.com/
      Fiji ,jedna z malych wysp archipelagu na ktorej ostatnio spedzilem tyg.urlop
      www.castawayfiji.com/
      na koniec bo najdalej.....4 lata temu
      www.starwoodhotels.com/stregis/property/overview/index.html?propertyID=1743
      sa jeszcze Vanuatu,Nowa Caledonia i wiele wiele innych
      Hawaje pominalem poniewaz to turystyczny "kolchoz" szczegolnie Honolulu,pozostale wyspy
      bardziej ciekawe
      • you-know-who Re: najpiekniejsze sekretne wyspy swiata = ? 04.06.11, 18:55
        bylem tylko niedaleko tych australiskich wysepek, w cairns.
        troche za wilgotno i cieplo, ale widoki piekne, a bliskosc wielkiej rafy barierowej neci.
        ciekawie bylo uslyszec o tej malej wyspie kolo fiji.. w sumie pacyfik to sluszny wybor...
        chociaz ja znalazlem cos fajnego blizej.
    • you-know-who na koncu swiata 04.06.11, 22:33
      ok, napisze juz bo kto wie czy jeszcze ktos raczy sie wypowiedziec ;-)

      w archipelagu 700+ wysp zwanych bahamami sa komercjalnie turystyczne (te blisko florydy) i kompletnie dzikie, kiedys zamieszkale, teraz bezludne, setki kilometrow na wschod. najbardziej odizolowane i rajskie miejce na ziemi jakie znam to chyba crooked island (co znaczy zagieta wyspa). w sumie niedaleko, ale niedostepna dla statkow wycieczkowych i odrzutowcow.

      kiedys zwano ja wyspa fortuny, za czasow kiedy byla waznym punktem przeladunkowym w podrozach pomiedzy europa a ameryka poludniowa. stad tez popularnosc crooked island passage zaraz na polnocny-zachod od wyspy i latarnia morska. obecnie opuszczona, ta latarnia morska na ptasiej skale, zbudowana byla za czasow piratow przez imperium, nad ktorym slonce nigdy nie zachodzilo (w latach 1866-1876r., z opoznieniami i dwukrotnym przekroczeniem budzetu zatwierdzonego przez parlament w londynie).

      na dlugiej na dziesiatki kilometrow wyspie mieszkalo w 2000r. zaledwie 350 tubylcow.
      dla mnie (ale i dla innych tez) najwazniejszym z nich jest kapitan robbie, czyli robbie gibson. jest to jednoosobowa ambasada tej wyspy i jednoczesnie centrum nurkowe.
      wyspa otoczona jest trudnymi do nawigacji ale cudownymi dla snorkelowania i nurkowania z akwalungiem rafami. i to najlepszymi, nienaruszonymi i zupelnie szerszemu gronu nurkow nie znanymi rafami karaibow. jest tam sciana schodzaca z plytkiej 10-metrowej wody do 400 metrow wglab.

      najlatwiej doleciec wlasnym samolotem, doplynac lodzia. przemyslu, przestepczosci, chorob tropikalnych i wielu innych rzeczy nie ma. rzad republiki(?) zainstalowal jednak antene satelitarna i jest... internet! pittstown kolo latarni oferuje 12 czystych i lezacych 10 krokow od wody domkow, w ktorych nie ma nawet co robic rezerwacji bo zawsze stoja niemal puste, czekajac na ciebie. w swietlicy/restauracji mozesz posiedziec, dostac lodowata wode (ktorej smak bedzesz pamietal lepiej niz najdrozszego szampana), zjesc niesamowita salatke ze swiezych konchow.

      trafilem tam prawie przypadkowo, ale mam ochote tam wracac jak tylko mam okazje. mialem tam byc po raz czwarty pod koniec maja, ale pogoda z powrotem nad usa byla kiepska i nie mialo to sensu (nad crooked island wisial typowy bahamianski wyz i swiecilo slonce). zadowolilem sie nurkowaniem na florida keys, ale jest to o dwa oczka nizej niz crooked island. nie ta przejrzystosc wody...

      lowienie ryb (wahoo, mahi mahi zwany mylaco delfinem, tunczyk, barracuda, bog wie jeszcze co) to nie moja bajka! ale to wyjatkowe, slynne miejsce dla tych ktorzy to lubia i zadadza sobie trud dotrzec na ten pobliski koniec swiata.
      • v-6 Re: na koncu swiata 04.06.11, 23:44
        Takich wysp, małych, rajskich i prawie niezamieszkałych to już prawie nie ma ...
        Bahamas? Znam tylko Freeport i Grand Bahama, gdzie podpływalismy sobie łodką z Fort Lauderdale. W tamtym rejonie najwięcej pływałem wzdłuż Florida Keys, włącznie z Dry Tortugas. A samolotem lataliśmy na Kubę - względy rodzinne.
        Taką malutką, idylliczną tropikalną wysepkę to znam chyba jedną: Fafa island w archipelagu Tonga, blisko głównej wyspy archipelagu, Tongatapu. Pochwalę się, że na Tonga dopłynęliśmy jachtem, nie przylecieliśmy samolotem. Ale po takiej podróży przez Pacyfik z przyjemnością zostawiliśmy łódkę w marinie i na tydzień zamieszkalismy w resorcie na Fafa: tylko kilkanaście bungalowów nad samym oceanem, absolutny spokój, świetna kuchnia. Nie było klimatyzacji, ale o dziwo można było spokojnie wytrzymać. Ale internet był, jak na tej twojej Crooked island :)
        Dużo wiekszą, ale ciekawą i mało popularną wyspą jest francuski Reunion na Oceanie Indyjskim. Tylko że to nie jest wyspa do plażowania. Jej największą atrakcją są fantastyczne krajobrazy - ma takie góry, jakie lubię, tj. porośnięte gęstą zielenią. Idealne miejsce do trekkingu w ciepłym klimacie i górskich sportów wodnych. Właśnie na rafting i canyoning tam pojechałem.
        Co więcej? W latach 80s fajna była thajska Phi Phi, ale potem zrobiła się modna. No i nie wiem, czy pozbierała się po tsunami.
        Pozdrawiam
        v-6
      • zeitgeist2010 Moje osobiste sekretne perly 05.06.11, 18:52
        you-know-who napisał:

        lowienie ryb(...) mahi mahi zwany mylaco delfinem, tunczyk, barracuda,
        bog wie jeszcze co)


        wyspiarskie lezą w zasiegu wycieczki rowerowej i nie zamieniłbym ich na nic innego. Ale i bardziej egzotyczne srodowiska mogą byc zródlem twórczych inspiracji. Jestem zapalownym wedkarzem, klasyczny brytyjsko-kanałowy, górsko-pstrągowy i warmijsko-jeziorny, zwrociło więc moją uwagę w subtropikach łowienie ryb pod wodą przy pomocy kuszy, ze strzałami na cienkiej lince.
        Co druga decyzja mojego zycia to spontaniczne impulsy; kupiłem więc sobie taka kusze, przeszmuglowałem ja do kraju zamieszkania, gdzie sprzęt tego typu jest absolutnie nielegalny u osob prywatnych!
        Kontrabanda się co prawda udała, ale ta kusza stala się bardziej pamiątką na sciane niz uzytkowym hobby, no bo trzeba umiec nurkowac, woda musi byc przejrzysta, musiałbym zdobyc jakąs tam licencje. Nie mam na to czasu ani motywacji i kusza byla uzywana tylko w rodzinnych zawodach z moim synem do trzelania do tarczy w lesie :)

        Lepiej mi sie powiodlo z innym sprzętem tropikalnym:
        okragła siec do rzucania
        Jest znana w pld St Zjedn jako „cast net”, po portugalsku „Tarrafa”. Historia sie powtórzyla ale tylko czesciowo. Siec ta tez jest nielegalna a do tego technika rzucania okazala sie w praktyce niezwykle trudna. Tak na marginesie jest tych technik wiele i Japonczyk robi to na swój sposób a Australijczyk albo Indio z Pld Ameryki na inny. Powiem bez przesady, ze dopiero po kilku sezonach letnich opanowałem technike do tego stopnia, ze podczas kolejnego pobytu w Brazylii miejscowi tarrafiarze poklepali mnie po ramieniu: „Niezle. Jeszcze kilka lat intensywnego treningu i bedziesz prawie jak my”.

        <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
        podrózuj w czasie i przestrzeni
Pełna wersja