zeitgeist2010
05.06.11, 19:16
Odpowiednikiem madryckiego - Puerta del Sol – jest w Barcelonie „Placa da Catalunya”. Nie licząc bezdomnych, włoczegow, narkomanów i uciekinierów z domu jest na placu kazdego ranka ok 15 aktywistów. Wieczorem ok tysiąca. 90% to piercowani, mohikanie, wieczni lewicowcy, którzy nie załapali sie na stanowiska u Zielonych, niemieccy Chaoten z Kreuzbergu i dreadlocki. Odbywaja sie tez seminaria i akcje motywacyjne pod egidą asystentów nauk politycznych. W Madrycie frekwencja jest wyzsza i bardziej kompetentna ale ten ruch „los indignados”, 15-M nie jest typem rewolucji pod przewodem charyzmatycznych trybunów albo zdyscyplinowanych partii kadrowych.
Cynik by powiedział, ze gdyby sie odpiercowali, ogolili i ostrzygli to mogliby złapac jakąs prace. Ja powiem, ze te tryliony z moich podatków wyrzucone na finansiere kasynowa wiecej by korzysci zrobilo tym, którym zabraklo miejsca przy korycie.
Ostatni rozdzial tego ruchu nie zostal jeszcze napisany.
7 milionów Katalonczyków to jedan z najzdolniejszych narodów swiata. 1000 letnia historia, wlasny jezyk, gdzies miedzy hiszpanskim a francuskim. Nie jakis dialekt kastylyjski.
Np. hiszp ”por favor”
Francuski ”s’il vous plait”,
Katalonski ”si us plau”
Bez panstwa ale z armią w postaci najlepszej druzyny pilkarskeij swiata „el Barça”, której trzon sklada sie z własnych katalonskich wychowanków. Ewenement w skali swiatowej. Obcy sa akceptonwani ale za cenę bezkompromisowej wiernosci. Gdy bozyszcze Portugalii, Luis Figo, opuscil Barcelone do smiertelnego rywala Realu Madryt, został przywitany w swoim pierwszy meczu w barcelonie odrąbanym ociekającym krwią łbem wieprza rzuconym na murawe.
Gdy 110 000 kibiców zaintonuje na drugim co do wielkosci stadionie swiata Camp Nou swój hymn „El Cant del Barca”, jest to przezycie nadnaturalne
Polska nie dorobiła sie jescze takiej sportowej armii. Cieszmy sie, ze mamy jedna Amazonke a raczej góralke – Justyne Kowalczyk.
Barcelona jest najbardziej kosmopolitycznym miastem Hiszpanii. Przybysze z calego swiata wybierają od dawna ten tolerancyjny i bogaty region. Kazdy moze sie tu czuc jak w domu. Nic dziwnego, ze miasto przeprowadzilo w 1992 r wzorową olimpiadę. Nic sie nie zmarnowalo. Wioska olimpijska sluzy do dzisiaj jako osiedle mieszkaniowe. Obiekty sportowe byly tak dobrze zaplanowane, ze nic nie stracily ze swojej funkcjonalnosci albo przeksztaciły sie w pawilony targowe.
Hiszpania rózni sie o krajów niemiecko i angielskojezycznych brakiem zauwazalnej obecnosci Polaków. Na stadionie Camp Nou natknąlem sie jednak na szalenie sympatyczna rodzine ze Slaska. Wiadomo. Stadion sląski w chorzowie, tradycje Górnika Zabrze. Prawdziwy Slązak nie ominie Camp Nou.
Przy innej okazji spotykam 2 Rosjanki z Moskwy. Zaszokowany wlasną smialoscią otwieram konwersacje po rosyjsku. Jedna z nich na to obdarza mnie (niezasluzonym) komplementem, ze ja oчен хoрoшo po rosyjsku. Okazuje sie, ze pracuje w hiszpanskiej firmie w Moskwie. Przechodzimy na kastylyjski. Rewanzuje sie komplementem (zasluzonym) ze ona muy bien po kastylyjsku. Odkrywamy wspolną fascynacje Lizboną i portugalskim. Takich epizodów sie nie zapomina.
Nad portem goruje 52 metrowa kolumna Kolumba, najwyzsza sposrod 64 jego pomników na calym swiecie. Wskazuje prawa reka n nowy swiat. Kojarzy mi sie z pomnikiem Karola XII w Sztokholmie, który wskazuje lewa reka na wschód, kierunkiem szwedzkiej ekspansji w XVII wieku.
Kolumb byl w Barcelonie tylko raz, ale nie przeszkadza to spryciarzom w maksymalnym wykorzystaniu tego znanego na calym swiecie symbolu.
Milosnik sztuki tez wyjdzie na swoje. Zawsze w polu widzenie jest jakas budowla modernisty Antonio Gaudíego, najslynniejsza Sagrada Familia
W sredniowieczu budowla katedry trwala od 100 do 200 lat. Gdy Gaudí planowal swoja przed 100 laty wiedzial, ze nie dokonczy jej za swojego zycia. Budowa trwa do dzisiaj.
Na inna nutę to Hiszpanie od rana do nocy zajadaja „pepinos”
czyli ogórki albo „krumme Gurken”. Robi to w tv pani minister rolnictwa, i miliony szeregowych zajadaja sie tymi pepinos jak gdyby to byl kawior z jesiotra kaspijskiego. Wcinaja te pepinos i wygrazaja pięsciami Niemcom.
Ja sam biore na spokój z pepinos, jak zwykle konsumujac owoce morza i ryby. Ale przeprowadzilem eksperyment z „callos”, czyli hiszpanskimi flakami. tutaj bomba. Nasze flaki sa naprawde duzo lepsze! Przed wszystkim duzo chudsze i bardziej elegancka konsystencja.
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
podrózuj w czasie i przestrzeni