Francuski - w 1900 pierwszy jezyk swiatowy

08.06.11, 04:03
W roku 1900 francuski, przy niewielkiej przewadze, byl jezykiem preferowanym w kontaktach miedzynarodowych. Byl on powszechnie akceptowanym jezykiem dyplomacji, oraz jezykiem "wyzszych sfer" w wielu krajach, wlaczajac Rosje. Natomiast w szkolach srednich "swiata anglojezycznego" konkurowal z lacina jako najbardziej popularny jezyk obcy. Nie bylo takiej dziedziny nauki i kultury, do ktorych francuski by sie znakomicie nie nadawal (scislosc, prostota wyrazania, jasnosc, finezja). Jezyk francuski wydawal sie "tanczyc reka w reke" z tym co najlepsze w cywilizacji. Nie mogl on jednak konkurowac z angielskim jako jezyk handlu - to Londyn i Nowy Jork byly w roku 1900 handlowymi stolicami swiata
a funt szterling byl wowczas krolowa walut. A zatem ludzie interesu wielu krajow, od Szwedow po Japonczykow uczyli sie raczej angielskiego niz francuskiego. Jeszcze w roku 1945 Francja posiadala znaczna ilosc kolonii rozciagajacych sie od Nowej Kaledonii na Pacyfiku
po Indochiny w Azji poludniowo-wschodniej i od wyspy Madagaskar w Afryce po Gujane francuska w dzunglach Ameryki Poludniowej. Francuzi rzadzili zespolem eleganckich miast od Bejrutu po Sajgon i wszystko to stanowilo swiatowa scene dla kultury francuskiej i jezyka francuskiego, ktory byl coraz bardziej zagrozony dominacja angielskiego. W psychologicznej "rekonwalescencji" po klesce Francji w II-giej Wojnie Swiatowej, posiadanie kolonii moglo odegrac bardzo wazna role. Ale najpierw nalezalo te kolonie utrzymac. Proba zachowanie Indochin zakonczyla sie kleska pod Dien-Bien-Fu. Francuzi opuscili ten rejon swiata w roku 1954, po wojnie, w ktorej kazdego roku ginelo wiecej oficerow niz francuskie akademie wojskowe byly w stanie wypuscic. Wysoko ceniono sobie kolonie afrykanskie. Obszary francuskie rozciagaly sie od wybrzeza Morza Srodziemnego dalego w glab Sahary, przekraczaly rownik, dochodzily do wybrzeza Atlantyku w wielu miejscach i zajmowaly w sumie obszar niemal rowny terytorium Chin. Nawet tereny pustynne byly zaleta w epoce
broni jadrowej. Tu, na pustyni, Francuzi zdetonowali swoja pierwsza bombe atomowa w roku 1960. Inne obszary tego afrykanskiego terytorium byly szczegolnie cenione w Paryzu, poniewaz oferowaly rozlegle przestrzenie dla francuskiego osadnictwa. Algeria, w ktorej mieszkalo wiecej ludzi urodzonych we Francji, niz w jakiejkolwiek innej francuskiej kolonii, lezala naprzeciwko poludniowego wybrzeza Francji. Algerie przez dlugi czas traktowano
jako specjalna kolonie, i niektorzy politycy francuscy liczyli na to, ze pewnego dnia stanie sie ona pelnoprawna czescia samej Francji. W dwoch wielkich portach algierskich - Algierze i Oranie, wiekszosc mieszkancow byla pochodzenia francuskiego. Glowne ulice tych miast posiadaly elegancje przypominajaca paryskie bulwary, a ich arkady byly zachecajaco chlodne w upalne dni. Pewien podrozny napisal w latach 20-tych, ze "nowe dzielnice Algieru
moga do tego stopnia zmylic podroznego, ze sklonny on jest uwierzyc, ze jest ciagle w Europie. Gdyby nie sporo sniadych twarzy, ktore spotyka". Francja jednak w koncu musiala opuscic Algerie. I Tunezje, i Maroko rowniez (Casablanca uwieczniona w dobrym amerykanskim filmie pod tym wlasnie tytulem).
    • zlotamajka Nie Francuski byl pierwszym jezykiem swiatowym 08.06.11, 04:55
      W Europie przed francuskim byla lacina ktora w wielu dziedzinach jest do tej pory niezbedna. A jeszcze wczesniej byla tez greka. W innej czesci swiata od Persi do zachodnich brzegow Afryki (terytorium o wiele wieksze niz Europa) jezykiem handlu i dyplomacji byl arabski. Jest nim zreszta po dzis.
      • misterpee Re: Nie Francuski byl pierwszym jezykiem swiatowy 08.06.11, 05:15
        nie musze dodawac ze wspolczesna arystokracja jest zydowska i posluguje sie swoim jezykiem.
        • zeitgeist2010 Sic transit gloria! Można by 08.06.11, 19:06
          wykrzyknac ale byłaby to przesada. Prawda, ze w ostatnich 30 latach cale generacje nauczycieli jez francuskiego musialo sobie szukac nowego zajecia. Francuski jako nauczany jezyk obcy zniknał na korzysc angielskiego i hiszpanskiego.
          Faktem jest, ze angielski (a raczej mniej lub bardziej spidżynizowane jego formy), stał sie jezykiem swiatowym.
          Mimo to , te inne jezyki kolonialne zachowaly duzo ze swojej zywotnosci. Nie dalej jak wczoraj rozmawialem z kobieta z Kongo Kinszasa. Jej jez afrykanski to „Lingala” (oczywiscie jak kazdy afrykanin mówi kilkoma innymi jezykami lokalnymi) ale zna tez francuski i to otwiera dostep do wiedzy o Afryce.

          Od dawna mam znajoma z pln Ossecji, ktorych jezyk nalezy do rodziny iranskiej. W ogóle nie zna angielskiego ale dzieki rosyjskiemu moze mi wytlumaczyc złozone nawet kwestie o swoim kraju.
          Nawet Polski jest jezykiem swiatowym! Ostatnio podchodzi do mnie ciemnowłosa wysportowana kobieta i pyta po ang czy to prawda ze ja jestem z Polski. Zgadza sie. Wyjasnia łamaną polszczyzną ze jest z Izraela. Sabra, córka rodziców wypedzonych z PRL w 1968 r. Wiecej sie od niej nauczyłem, niz gdybym przeczytał 15 ksiazek
          • salci_rozencwajgowa Re: Sic transit gloria! Można by 08.06.11, 22:55
            zeitgeist2010 napisał:
            córka rodziców wypedzonych z PRL w 1968 r.
            ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
            Zydow w 1968 nikt nie wypedzal. Wypedzenie to mit. Dostali mozliwosc. Wyjechali. Wielu zostalo. Takze mordercy i ludobojcy.
    • aardwolf_ge Re: Francuski - w 1900 pierwszy jezyk swiatowy 09.06.11, 05:17
      Językiem nauki w pierwszej połowie XX wieku był w dużej mierze niemiecki.
      • de_oakville Re: Francuski - w 1900 pierwszy jezyk swiatowy 09.06.11, 12:07
        Rowniez i portugalski posiada te same zalety, co francuski (miedzy innymi jasnosc wyrazania mysli), tym niemniej nie zdobyl tak wysokiej pozycji, ze wzledu na to, ze Portugalia to stosunkowo niewielki kraj.
        Rzecz ciekawa, ze Francja zabiegala i walczyla o nowe posiadlosci kolonialne jeszcze na poczatku XX-wieku, tuz przed 1-sza Wojna Swiatowa. Kraj ten pod koniec XIX wieku utracil bowiem pozycje najsilniejszego panstwa Europy na rzecz zjednoczonych Niemiec. Francuzi doszli do wniosku, ze jednym z powodow byl ich mniejszy o polowe potencjal ludnosciowy (40 mln wobec 80 mln). Rozwiazaniem bylo dla nich wychowywanie na Francuzow ludnosci kolonii w celu zrekompensowania tej roznicy nie wiekszym przyrostem naturalnym tylko nowymi obywatelami z posiadlosci zamorskich. Niestety, i to nie pomoglo.
        Okres po II-giej Wojnie Swiatowej to czas rozpadu kolonializmu. Jednak w wielu bylych koloniach nowi miejscowi wladcy, ktorzy zastapili Francozow, Anglikow i innych, okazali sie dla ludnosci jeszcze gorszymi "ciemiezycielami" niz byli europejscy "panowie".
        • de_oakville Paryz - kulturalna stolica swiata 09.06.11, 13:53
          Nie mogac stac sie gospodarcza "stolica swiata" (jak w swoim czasie Londyn czy Nowy Jork), Paryz dazyl do tego, aby stac sie stolica swiata artystycznego. I to zamierzenie udawalo mu sie znakomicie pod koniec wieku XIX-tego i na poczatku wieku XX-tego. Tlumy z calego swiata sciagaly na "Wystawy Swiatowe" organizowane w Paryzu, a wszystkie one urzadzano "u stop" placu Trocadero, skad widok (na Pole Marsowe i Wieze Eiffla) jest najbardziej imponujacy (notabene plac ponizej Trocadero nosi nazwe Placu Warszawskiego - Place de Varsovie). Plac Trocadero zostal wrecz stworzony do podziwiania "wystaw swiatowych" u jego stop. Expo 1900 odwiedzilo 51 milionow osob, 17 razy wiecej niz ludnosc Paryza w tamtych czasach i liczba ta zostala pokonana dopiero w roku 1970 ("Expo" w Osace, Japonia). W rezultacie tych i podobnych zabiegow wielu ludzi literatury z Anglii i USA osiedlilo sie na stale w Paryzu. Nie tylko zreszta z tych krajow.
          • polski_francuz Kultura a ekonomia 09.06.11, 19:53
            Za moich mlodych czasow, pamietam ze Warszawka szla za przykladem Paryzewa. Czytano ksiazki, krecono filmy. Zycie kulturalne bylo za komuny dynamiczne i interesujace. Gorzej bylo z ekonomia, ktore w skali makro polegala na braniu pozyczek gierkowskich a w skali mikro polegala na kolejkach po rzadkie dobra. Do dzis zapamietam te noc w kolejce po pralke.

            Az przyszlo wyzwolenie ekonomiczne. I Polacy tworza nowe firmy i sa aktywni ekonomicznie. Ale z zycia kulturalnego widze tylko niejaka Dode, kupiona ksiazka niejakiej Maslowskiej okazala sie wyrzucaniem pieniedzy w bloto a na polskie filmu poszedlem raz czy dwa aby zrouzmiec ze nie warto tego badziewia ogladac.

            Czyzby kultura wymagala pustej sakiewki?

            PF
          • zeitgeist2010 Re: Paryz - kulturalna stolica swiata 09.06.11, 21:21
            de_oakville napisał:

            Nie mogac stac sie gospodarcza "stolica swiata" (jak w swoim czasie Londyn czy Nowy Jork), Paryz dazyl do tego, aby stac sie stolica swiata artystycznego. I to zamierzenie udawalo mu sie znakomicie pod koniec wieku XIX-tego i na poczatku wieku XX-tego. Tlumy z calego swiata sciagaly na "Wystawy Swiatowe" organizowane w Paryzu,


            Jest znakiem czasu, ze mamy wiele centrów swiata. Przed 100 laty Paryz byl unikalny. Dzisiaj mamy 50 miast, ktore moga z nim konkurowac. Wszystko od Szanghaju po Seville nie ma co prawda takiego wizerunku w literaturze swiatowej jak Paryz, Rzym czy Londyn ale gwarantuja doznania na porównywalnym poziomie.
            • de_oakville Re: Paryz - kulturalna stolica swiata 10.06.11, 03:48
              zeitgeist2010 napisał:

              > Jest znakiem czasu, ze mamy wiele centrów swiata. Przed 100 laty Paryz byl unik
              > alny. Dzisiaj mamy 50 miast, ktore moga z nim konkurowac.

              Z tych wspolczesnych "centrow swiata", w ktorych jeszcze nigdy nie bylem, chcialbym zobaczyc kiedys Szanghaj, Hong-Kong, Dubaj i Buenos Aires.
              Nie zaszkodzilo by rowniez "odswiezyc" sobie Londyn, Moskwe i Paryz, w ktorych bylem bardzo dawno. No i oczywiscie Nowy Jork, kiedy juz bedzie nowe WTC.

              Masz calkowita racje - dawniej Paryz byl unikalny, niedoscigniony i jedyny w swoim rodzaju. I nie tylko Paryz - rowniez jego Pola Elizejskie, ktore "malpowano" od Berlina (podobno Ku'damm) po Buenos Aires. Dzis nowoczesny Orchard Road, glowna ulica handlowa Singapuru, bardziej "powala na kolana" od slynnej paryskiej alei (mnie nawet bardziej powala jej przedluzenie w kierunku La Defense - "Avenue de Charles de Gaulle" w Neuilly sur Seine).
              • zeitgeist2010 aleje dają sie polubic 10.06.11, 10:10
                de_oakville napisał:

                Masz calkowita racje - dawniej Paryz byl unikalny, niedoscigniony i jedyny w swoim rodzaju. I nie tylko Paryz - rowniez jego Pola Elizejskie, ktore "malpowano" od Berlina (podobno Ku'damm) po Buenos Aires.
                Francja konkurowala energicznie o Brazylie z Portugalia i Niederlandami a kultura francuska ma swoje stale miejsce szczegolnie w Rio de Janeiro. Jednym z moich kultowych filmów jest Cinema Noir „Orpheu Negro” francuski warsztat arystyczny osadzony w realiach Rio. Rok 2009 byl oficjalnym rokiem Francji w Brazylii. Sarkozy i Lula przecieli wspolnie kilka wstęg

                Nawet maly sztokholm na peryferiach Europy kopiowal Paryz, Berlin i Londyn przed swoja wystawa swiatowo w 1897 r oraz Olimpiadą w 1912 r. Strandvägen trzyma moim zdaniem klase swiatowa. Z jednej strony patrycjuszowskie kamienice, w srodku avenidy rzedy drzew i pasaz dla pieszych i rowerzystów a z drugiej strony rzedy zaglowek i stateczków, woda i zielen. Genialni planisci przestrzenni stworzyli miejsce dla autobusów, tramwaju, samochodów, rowerzystów, pieszych, restauracji, miniparków, stacji benzynowych, przystani i pirów w głąb zatoki!
                Wielonoarodowosc tlumu nie moze konkurowac z Avenida Vieira Souto nad Ipanema czy Polami Elizejskimi ale niewiele im ustępuje.

        • zeitgeist2010 jasnosc wyrazania mysli jezyków 09.06.11, 21:07
          de_oakville napisał:

          Rowniez i portugalski posiada te same zalety, co francuski (miedzy innymi jasnosc wyrazania mysli)

          Jasnosc, (komunikatywnosc) nie jest kategorią lingwistyczną. Logicznie myslący i zreczny orator/pisarz wlasnego jezyka z Papui nowej gwinei albo Amazonii wyrazi swoje mysli tak jasno ... albo powikłanie jak Francuz, Anglik, Polak czy Portugalczyk.

          Natomiast zgodzimy sie ze są jezyki obiektywnie „ciezkie”, trudne jak niem i polski i „lekkie” łatwiejsze jak angielski i skandynawskie (minus islandzki i färöiska).
          Skladnia, szyk wyrazów, dlugie zdania zlozone, composita niemieckiego itd czy formy gramatyczne, semantyka czasowników, rozbudowanie frazy rzeczownikowe polskiego itd są obiektywnie trudne w czytaniu i formulowaniu.

          Strona tekstu Nietzschego wymaga calego dnia, zeby wszystko zrozumiec. Ten sam tekst nie bedzie co prawda „tym samym” w idiomatycznym angielskim czy szwedzkim ale bedzie lzejszy i latwiejszy w czytaniu.

          Abstrahujac od polityki i gospodarki uwazam, ze ta lekkosc angielskiego pomaga w jego rosprzestrzenianiu.

          Nie moge sobie wyobrazic obcokrajowca, ktory opanowalby jezyk polski tak jak to robi z angielskim. Conrad Korzeniowski opanowal angielski. Dokonanie odwrotne byloby dla mnie niewyobrazalne.

          Tak na marginesie. Portugalski szczególnie brazylyjski to najpiekniesza fonetyka. Przypomina mi lekki chód kota, ulotny i delikatny. Do tego te slowa ... boa vista, cheira bem, o mar salgado , coracão ... nie trzeba ich rozumiec zeby sie móc delektowac

          • kaszebe12 Re: jasnosc wyrazania mysli jezyków 10.06.11, 10:12
            Masz racje , zeit...Nietzche po francusku bywa zabawny , ale "Zaratustra" jest , po prostu , "nieprzetlumaczalny"...
            • zeitgeist2010 kazdy jezyk jest autonomicznym swiatem 10.06.11, 10:27
              kaszebe12 napisał:

              Masz racje , zeit...Nietzche po francusku bywa zabawny , ale "Zaratustra" jest, po prostu , "nieprzetlumaczalny"...

              Absolutnie. Jezyki sa nieprzetlumaczalne.
              Ja stalem sie juz takim fanatykiem, ze czytam wszystko w oryginale :) Ostatnio przezywam wtorna renesansowa milosc do polskiego:) Czytam Pana Tadeusza strona po stronie i przezywam intelektualne uszlachetnienie. Musze to robic gdy czasami obije mi sie o uszy ten "nowopolski" naszpikowany przeklenstwami
              • kaszebe12 Re: kazdy jezyk jest autonomicznym swiatem 10.06.11, 11:01
                Ku bardziej imazyjnej ekzemplifikacji dewlopingu rescytutacji flaksybilnej rustykalnosci polskiej lingwistyki inklinuje sie ku prekonizacji energetyzacji slowianskiej implentacji witalizacji jezykowej , co wygeneruje , obligatoryjnie , symultaniczna komprehensje i tranparentna fleksybilnosc jezykowych performensow...........hej , Zeit...-to bylo po polsku.
                • de_oakville Re: kazdy jezyk jest autonomicznym swiatem 10.06.11, 12:01
                  Z pewnoscia "Pana Tadeusza" czyta sie lepiej w oryginale niz w tlumaczeniu:

                  "Lithuania, my country, thou art like health; how much thou shouldst be prized only he can learn who has lost thee. To-day thy beauty in all its splendour I see and describe, for I yearn for thee.

                  Holy Virgin, who protectest bright Czenstochowa and shinest above the Ostra Gate in Wilno! Thou who dost shelter the castle of Nowogrodek with its faithful folk! As by miracle thou didst restore me to health in my childhood - when, offered by my weeping mother to thy protection, I raised my dead eyelids, and could straightway walk to the threshold of thy shrine to thank God for the life returned - so by miracle thou wilt return us to the bosom of our country."

                  (translated from the Polish by George Rapall Noyes)
                  • de_oakville A propos szwedzkiego 10.06.11, 12:52
                    Nie znam szwedzkiego, ale od wczesnego dziecinstwa odczuwalem (z jakichs niezrozumialych dla mnie samego wzgledow) wielka sympatie do tej kultury - moja ulubiona lektura w poczatkowych klasach podstawowki byla ksiazka szwedzkiej autorki pt: "Dzieci z Bullerbyen" (nie dam sobie teraz "uciac glowy" za poprawny "spelling"). W latach pozniejszych posiadalem polskie tlumaczenie wierszy i opowiadan Artura Lundkvista pt: "Konie nocy i inne opowiadania". Byl w niej fantastyczny wiersz pt. "Krotka prelekcja o wolnosci" (na samym koncu), ktory w zasadzie moglbym przyjac za swoje "motto" zyciowe. Calego wiersza niestety nie pamietam, nie zapisalem go, a ksiazke sprzedano do antykwariatu po moim wyjezdzie z Polski wiele lat temu. Szkoda, ze tego wiersza nie ma na internecie - bede teraz musial szukac tej ksiazki po antykwariatach, kiedy bede w Polsce.
                    • zeitgeist2010 zachowaj spokój jak ci upuszczaja krew 10.06.11, 19:00
                      de_oakville napisał:

                      moja ulubiona lektura w poczatkowych klasach podstawowki byla ksiazka szwedzkiej autorki
                      pt: "Dzieci z Bullerbyen"


                      Pana Tadeusza trzeba po polsku, Kalevale po finsku, Fausta po niemiecku itd. Ale lektura naszej mlodosci astrid Lindregn , Jules Vernes, Jack Landon, Karl May, James F Cooper ... spelnilo swoja misje i w poskim tlumaczeniu.

                      „Barn från Bullerbyn” zawiera jedne z tysiaca nordyckich slów w jez angielskim. Porównaj Derby, Withby. Bystanders to juz przypadkowy homonim ;) Besiege jest wspolnogermanskie.
                      Dalej w niem mozna by zartowac z Biene Maja, beistehen i beachten:)

                      Jezyk jest b. adekwatnym przykladem szwedzkiego pragmatyzmu i skutecznosci. 500 lat temu ich jezyk byl jak dzisiejszy Islandzki. Gospodarka i globalizacja wymagały uproszczenia i dopasowania do angielskeigo, Wiec to przeprowadzonoa w ciagu 2 generacji. Operacjia ta była przeprowadzalna, dzieki temu, ze unikalny ten kraj robil co chcial przez ostatnie 1000 lat. Wykazal jednak unikalna wlasciwosc opanowania, gdy upuszszano mu krwii w postaci Norwegii, Finlandii, krajów baltyckich, Bawarii, Frankonii, pln Polski, Szlezwiku Holsztyna, Karibów i Gany.

                      moglbym przyjac za swoje "motto" zyciowe. Calego wiersza niestety nie pamietam,
                      > nie zapisalem go, a ksiazke sprzedano do antykwariatu po moim wyjezdzie


                      Zobacze co sie da zrobic i powróce


                      • zeitgeist2010 Zapomnialem Karelii 10.06.11, 19:14
                        zeitgeist2010 napisał:

                        Finlandii,
                      • de_oakville Re: zachowaj spokój jak ci upuszczaja krew 11.06.11, 12:33
                        Dzieki za ciekawe informacje. Troche mnie tylko zdziwilo, ze zaliczasz szwedzki do tzw. jezykow "lekkich". Dlaczego? Bo jezyki skandynawskie sa do siebie bardzo podobne, podobno bardziej nawet podobne niz wloskie dialekty. "Liznalem" troche dunskiego i bym go raczej zaliczyl do jezykow "ciezkich", podobnie jak niemiecki. Nawet nie biorac pod uwage jego acytrudnej wymowy - "wyzsza szkola jazdy" w stosunku do wymowy angielskiej. No, ale z drugiej strony szwedzki to podobno najlatwiejszy do opanowania jezyk skandynawski, wiec pewnie masz racje.

                        Åkirkeby - miasteczko na Bornholmie - to pewnie najblizej Polski polozona miejscowosc, ktora ma w nazwie owo "by", podobnie jak Rugby, Derby, Whitby w Anglii - na terenach dawnego osadnictwa Dunczykow na ziemiach przez nich kiedys podbitych (tzw. "Danelaw").

                        Å-kirke-by, å - rzeczka, kirke - kosciol, by - miasto. Stare miasto w Århus, drugim co do wielkosci miescie Danii to "Den gamle by". Jednak nazwa dunskiej miejscowosci, ktora bardzo bawi Anglosasow (podobnie jak Polakow czasem slowa i nazwy czeskie) jest Middelfart na wyspie Fionii (på øen Fyn).
                        • zeitgeist2010 lekkosc jezyków c.d. 11.06.11, 20:28
                          de_oakville napisał:

                          Troche mnie tylko zdziwilo, ze zaliczasz szwedzki do tzw. jezykow "lekkich". Dlaczego? Bo jezyki skandynawskie sa do siebie bard zo podobne, podobno bardziej nawet podobne niz wloskie dialekty. "Liznalem" troche dunskiego i bym go raczej zaliczyl do jezykow "ciezkich", podobnie jak niemiecki. Nawet nie biorac pod uwage jego acytrudnej wymowy - "wyzsza szkola jazdy" w stosunku do wymowy angielskiej. No, ale z drugiej strony szwedzki to podob
                          no najlatwiejszy do opanowania jezyk skandynawski, wiec pewnie masz racje.


                          Lekkosc jezyka nie ma ani krzty poparcia naukowego, ale ja mimo to przy swoim obstaje. Angielski i skandynawskie są lekkie bo:

                          1. Deklinacja przymiotnikíow i rzeczowników zanikneła. Dla porównania wyobrazmy sobie biedaka obcokrajowca, który musi odmienic – zezowate oczy! Po ang potrzebujesz tylko squint eyes. Ich funkcja w zdaniu wyrazona zostanie przyimkami.
                          2. Koniugacja czasowników uproscila sie. A do tego nie ma kategorii aspektu. Ile czasu potrzebuje obcokrajowiec zeby opanowac róznice - ja chodze, - chadzam, - podchodze, - zachodze, - zchodze, - przechodze itd?
                          3. prosty szyk wyrazów, - porównajmy z niemieckim szykiem w zdaniach podrzednych.
                          4. tendencja do uzywania krótkich zdan i przejrzystego stylu. U nas slowian dominuje kwiecisty styl, obwijamy w bawelne. Skandynaw powie ci prosto z mostu o co mu chodzi.

                          Oczywiscie angielski staje sie trudniejszy od skandynawskich na zaawansowanum poziomie slownictwa. Angielski to 2,5 jezyka. Caly staro-zach-germanski, caly staro – francuski i polowa staro-nordyckiego.


                          Odnosnie wymowy moim zdaniem nie mozna wskazac na jedne jezyki jako trudniejsze niz inne. Ja sam nie mialem racji gdy twierdzilem ze portugalski i francuski maja trudniejsza wymowe niz wloski i hiszpanski. Chodzi tu raczej o to, ze we francuskim i portugalskim róznica miedzy pisownia a fonetyko jest wieksza. Natomiast i w portugalskim i hiszpanskim sa trudne do wymówienia dzwieki. Np w hiszpanskim szalenie klopotliwa jest róznica miedzy R w - toro (byk) vs torre (wieza).

                          Tak samo dunski moze odstraszac laryngalnym R, glotalnym stopem albo ogólnie dykcja jak gdyby sie mówilo z geba pelna jedzenia. Szwedzki ma co prawdo „czysta” dykcje w por´wnaniu z dunskim, posiada jednak poza przyciskowym akzentem, akcent toniczny! Do tego trudny system samoglosek, gdzie wystepuje i róznica dlugosci i jakosci. Dochodza trudne do wymówienia niuanse:
                          Nu (teraz) vs ny (nowy) - 2 rózne warianty niem ü albo franc u.
                          W wieku doroslym jest to praktycznie niemozliwe do opanowania.

                          Åkirkeby - miasteczko na Bornholmie - to pewnie najblizej Polski polozona miejscowosc, ktora ma w nazwie owo "by", podobnie jak Rugby, Derby, Whitby w Anglii - na terenach dawnego osadnictwa Dunczykow na ziemiach przez nich kiedys podbitych (tzw. "Danelaw"). Å-kirke-by, å - rzeczka, kirke - kosciol, by - miasto. Stare miasto w Århus, drugim co do wielkosci miescie Danii to "Den gamle by".

                          Skandynawskie maja b. krótkie wyrazy. np ö - wyspa, ål - wegorz itd. Ale jednoczesnie dlugasne composita - stockholmsvattenreningschefsekonom :)
                          Miejscowosci z –by, thorp, ford sa jednoznaczne. Ale w wielu przypadkach trudno jest rozsadzic. Np Dublin od nordyckiego 'Dyflinn' gleboka woda czy
                          Dubh Linn (Irish, Dubh → black, and linn → puddle? W IX w Dyflinn byl prężnym miastem vikingów no ale Keltowie byli tam tysiac lat przed nimi.

                          York to anglosaskie Eoforwic (porównaj Gatwick) ale zostalo znordyzowane przez vikingow do Jorvik (Reykiavik) by sie stac Yorkiem.

                          Tak czy inaczej bylem w muzeach vikingowskich i w Dublinie i Yorku i sa wspaniale. Niczego podobnego nie ma w skandynawii.

                          Jednak nazwa dunskiej miejscowosci, ktora bardzo bawi Anglosasow (podobnie jak Polakow
                          czasem slowa i nazwy czeskie) jest Middelfart na wyspie Fionii (på &osl ash;en Fyn).


                          tak to jest zabawne. Bolag to po szw przedsiebiorstwo a po norw stosunek sexualny

                    • zeitgeist2010 wiersz Lundkvista 11.06.11, 20:37
                      de_oakville napisał:

                      W latach pozniejszych posiadalem polskie tlumaczenie wierszy i opowiadan Artura Lundkvista pt: "Konie nocy i inne opowiadania". Byl w niej fantastycz ny wiersz pt. "Krotka prelekcja o wolnosci" (na samym koncu),

                      tego wiersza rzeczywiscie nie ma na www. ale te czesto cytowane slöwa to:
                      ”Friheten , säger jag er,
                      är en vind som skärs av en annan vind.
                      Och denna andra vind är rättvisan.”

                      Wolnosc, powiadam wam
                      to jak wiatr kt´ry sie krzyzuje z innym wiatrem.
                      I ten inny wiatr to sprawiedliwosc

                      • de_oakville Re: wiersz Lundkvista 12.06.11, 01:07
                        zeitgeist2010 napisał:

                        > tego wiersza rzeczywiscie nie ma na www. ale te czesto cytowane slöwa to:
                        > ”Friheten , säger jag er,
                        > är en vind som skärs av en annan vind.
                        > Och denna andra vind är rättvisan.”
                        >
                        > Wolnosc, powiadam wam
                        > to jak wiatr kt´ry sie krzyzuje z innym wiatrem.
                        > I ten inny wiatr to sprawiedliwosc

                        Dzieki za starania odnosnie tekstu wiersza. Tusind tak! Jeg taler ikke svensk, men jeg taler dårligt dansk.

                        Zapamietalem pewne fragmenty tego wiersza w polskim tlumaczeniu, ale niestety nie doslownie:

                        "Wolnosc, powiadam wam, to wiatr przecinany przez inny wiatr
                        A ten wiatr to sprawiedliwosc.
                        Ci, co mowia o wolnosci, maja na mysli swoja wlasna wolnosc, a nie wolnosc w ogole
                        Ale wolnosc kosztem innych jest niesprawiedliwa i nie jest prawdziwa wolnoscia.
                        (...)
                        Wolnosc jest zawsze ograniczona i to ograniczenie nadaje jej sensu,
                        Nieograniczona wolnosc szybko zamienia sie w absolutny przymus,
                        Na przyklad ptaka nazywamy wolnym, ale my nie jestesmy ptakami,
                        a gdybysmy dazyli do tego, aby nimi zostac. bylibysmy od razu zniewoleni przymusem, aby za wszelka cene latac.
                        (...)
                        Wolnosc to zaspokajanie potrzeb, podobnie jak zaspokajanie glodu. Ale glodny nie zawsze zjada to, czego potrzebuje, tylko to co uwaza za potrzebne.
                        Jednak dopiero kiedy je to, co jest mu naprawde potrzebne - rosnie w sile.
                        Potrzeby musza byc zatem prawdziwe, a nie urojone. Urojone
                        potrzeby falszuja wolnosc.
                        (...)
                        Byc wolnym to rosnac wraz z potrzebami. I znac swoje prawdziwe potrzeby to zadac prawdziwej wolnosci."

                        To "piate przez dziesiate" z tego co zapamietalem. Autentyczny tekst jest oczywiscie pelniejszy i znacznie lepszy.
                        • zeitgeist2010 podróznik przez widzialne i niewidzialne swiaty 14.06.11, 08:36
                          Madry wiersz. Zrozumiale, ze b. czesto cytowany przy oficjalnych przemówieniach. Lundkvist byl jednym z duchowych Krzewicieli humanistycznego i egalitarnego spoleczenstwa dla wszystkich.
                          Sam sie nauczyl angielskiego, francuskiego i hiszp. Zakochany z reszta w literaturze hiszpanskojezycznej. Jako wplywowy czlonek akademii szwedzkiej przyczynil sie do przyznania nagrody nobla dla pisarzy tego jezyka: vicente aleixandre, pablo neruda, garcia marques, jose cela, octavio paz.
                          Komunista. Ale mozna mu wybaczyc. Nie znal z wlasnego doswiadczenia realnego komunizmu.
                          Poetka powiedziala o nim: Odkrywca podróznik przez widzialne i niewidzialne swiaty

                          Ta utopia spoleczna poszla do grobu niedlugo po smierci Lundkvista w 1991r i szwecja stala sie krajem jak dazdy inny

                • zeitgeist2010 pestka 11.06.11, 20:40
                  kaszebe12 napisał:

                  Ku bardziej imazyjnej ekzemplifikacji dewlopingu rescytutacji flaksybilnej rust ykalnosci polskiej lingwistyki inklinuje sie ku prekonizacji energetyzacji slowianskiej implentacji witalizacji jezykowej , co wygeneruje , obligatoryjnie , s ymultaniczna komprehensje i tranparentna fleksybilnosc jezykowych performensow ...........hej , Zeit...-to bylo po polsku.

                  nie rozumiem tylko jednego - prekonizacja

    • zwyczajny Pierwszy to był sumeryjski, potem łacina... 11.06.11, 00:11
      hiszpański.
    • zwyczajny Teraz żabojady muszą dopłacać, aby ktoś chciał się 11.06.11, 00:14
      uczyć francuskiego. Miliardy ida i na utrzymywania profrancuskich kacyków w Afryce. Miliardy ida na glupawe zakazy używania słów pochodzących z innych języków.
      Nawet na głupim znaku drogowym, nie mozna napisać STOP.
      • zwyczajny Po prostu głupawy nacjonalizm... 11.06.11, 00:14
        ta cała promocja francuskiego.
        • kaszebe12 Nacjonalizm , zwyczajny ? 11.06.11, 13:11
          Tu ,wlasnie ,tkwi paradoks , bo slowo "Narod" stalo sie terminem niepoprawnym politycznie. -Musze sie z Toba zgodzic -kasiora dla kacykow z kolonii zawsze sie znajduje.- Pomyslec , ze w Indochinach czy Rumunii , francuski byl drugim,powszechnym jezykiem...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja