de_oakville
08.06.11, 04:03
W roku 1900 francuski, przy niewielkiej przewadze, byl jezykiem preferowanym w kontaktach miedzynarodowych. Byl on powszechnie akceptowanym jezykiem dyplomacji, oraz jezykiem "wyzszych sfer" w wielu krajach, wlaczajac Rosje. Natomiast w szkolach srednich "swiata anglojezycznego" konkurowal z lacina jako najbardziej popularny jezyk obcy. Nie bylo takiej dziedziny nauki i kultury, do ktorych francuski by sie znakomicie nie nadawal (scislosc, prostota wyrazania, jasnosc, finezja). Jezyk francuski wydawal sie "tanczyc reka w reke" z tym co najlepsze w cywilizacji. Nie mogl on jednak konkurowac z angielskim jako jezyk handlu - to Londyn i Nowy Jork byly w roku 1900 handlowymi stolicami swiata
a funt szterling byl wowczas krolowa walut. A zatem ludzie interesu wielu krajow, od Szwedow po Japonczykow uczyli sie raczej angielskiego niz francuskiego. Jeszcze w roku 1945 Francja posiadala znaczna ilosc kolonii rozciagajacych sie od Nowej Kaledonii na Pacyfiku
po Indochiny w Azji poludniowo-wschodniej i od wyspy Madagaskar w Afryce po Gujane francuska w dzunglach Ameryki Poludniowej. Francuzi rzadzili zespolem eleganckich miast od Bejrutu po Sajgon i wszystko to stanowilo swiatowa scene dla kultury francuskiej i jezyka francuskiego, ktory byl coraz bardziej zagrozony dominacja angielskiego. W psychologicznej "rekonwalescencji" po klesce Francji w II-giej Wojnie Swiatowej, posiadanie kolonii moglo odegrac bardzo wazna role. Ale najpierw nalezalo te kolonie utrzymac. Proba zachowanie Indochin zakonczyla sie kleska pod Dien-Bien-Fu. Francuzi opuscili ten rejon swiata w roku 1954, po wojnie, w ktorej kazdego roku ginelo wiecej oficerow niz francuskie akademie wojskowe byly w stanie wypuscic. Wysoko ceniono sobie kolonie afrykanskie. Obszary francuskie rozciagaly sie od wybrzeza Morza Srodziemnego dalego w glab Sahary, przekraczaly rownik, dochodzily do wybrzeza Atlantyku w wielu miejscach i zajmowaly w sumie obszar niemal rowny terytorium Chin. Nawet tereny pustynne byly zaleta w epoce
broni jadrowej. Tu, na pustyni, Francuzi zdetonowali swoja pierwsza bombe atomowa w roku 1960. Inne obszary tego afrykanskiego terytorium byly szczegolnie cenione w Paryzu, poniewaz oferowaly rozlegle przestrzenie dla francuskiego osadnictwa. Algeria, w ktorej mieszkalo wiecej ludzi urodzonych we Francji, niz w jakiejkolwiek innej francuskiej kolonii, lezala naprzeciwko poludniowego wybrzeza Francji. Algerie przez dlugi czas traktowano
jako specjalna kolonie, i niektorzy politycy francuscy liczyli na to, ze pewnego dnia stanie sie ona pelnoprawna czescia samej Francji. W dwoch wielkich portach algierskich - Algierze i Oranie, wiekszosc mieszkancow byla pochodzenia francuskiego. Glowne ulice tych miast posiadaly elegancje przypominajaca paryskie bulwary, a ich arkady byly zachecajaco chlodne w upalne dni. Pewien podrozny napisal w latach 20-tych, ze "nowe dzielnice Algieru
moga do tego stopnia zmylic podroznego, ze sklonny on jest uwierzyc, ze jest ciagle w Europie. Gdyby nie sporo sniadych twarzy, ktore spotyka". Francja jednak w koncu musiala opuscic Algerie. I Tunezje, i Maroko rowniez (Casablanca uwieczniona w dobrym amerykanskim filmie pod tym wlasnie tytulem).