eva15
03.07.11, 17:07
Wątek otwieram, bo od dawna obiecałm Majce i w międzyczasie jeszcze paru innym (np. borrci).
Kryzys w eurolandzie jest przydatny dla przeprowadzenia zmian w konstrukcji eurolandu a także w całej EU. Chodzi tu o to, aby korzystając z kryzysowego szoku wprowadzić supranacjonalną kontrolę nad eurolandem i EU jako (rzekomego) lekarstwa na kryzysy i wstrząsy. Czy i w jakim stopniu to się powiedzie, trudno na tym etapie wyrokować ale już teraz widać dwie linie działania, które, jeśli uda się je zrealizować, zmienią zasadniczo oblicze eurolandu i całej EU:
1. linia działania pochodzi z EU,
2. z eurolandu.
W obu chodzi o przejęcie kontroli nad finansami io koncetrację władzy bez demokratycznej legitymacji.
1) Podatki bezpośrednie dla EU
Barroso, Lewandowski, paru innych oraz PE walczą od kilku lat o prawo EU do pobierania bezpośrednich podatków, niezależnych od składek poszczególnych państw. Najnowszy pomysł to pobieranie na rzecz EU podatków od obrotów finansowych oraz części VATu poszczególnych krajów. Podatek od transakcji finansowych jest poruszany w dyskusjach od dawna i znany jako tzw. podatek Tobina. Jak dotąd jednak miał on przypadać, jeśli byłby wprowadzony, poszczególnym państwom teraz jest plan, by przypadł on EU.
Nie trudno zgadnąć jaki marteriał wybuchowy się za tym kryje, więc zwolennicy próbują sprzedać to poszczególnym rządom, a zwłaszcza tym największym płatnikom, jako korzyść dla nich, bo to automatycznie obniżyłoby ich składki. Rzecz w tym, że to obniżyłoby także ich władzę w EU, a sama EU jako organizacja supranacjonalna (ponad państwami i narodami) i mająca środki własne stała by się na koniec od nikogo niezależna i przez nikogo niekontrolowana. Raz wypuszczony z butelki dżin będzie znać tylko jeden kierunek - w górę. Bezpośrednie podatki unijne będą rosnąc, wkłady finansowe i jednocześnie wpływ (polityczno-gospodarczy) państw nacjonalnych spadać. Zarządzać tymi środkami finansowymi będzie ponadnarodowa przez nikogo nie wybierana kasta technokratów unijnych.
Nie dziwi, że największym zwolennikami takiego rozwiązania są przedstawiciele państw małych i/lub zależnych od unijnych subwencji, jak Barroso czy Lewandowski oraz PE. I nie gra tu dla nich roli, że prawo pobierania podatków jest w demokracjach prawem scedowanym na wybranego w wolnych wyborach suzerena, a nie prawem ponadnarodowych organizacji – te mogą żyć co najwyżej ze składek i/lub dotacji. EU chce być organizacją ponadnarodową uprawnioną do pobierania podatków od podmiotów gospodarczych. Uprawnioną przez siebie samą, bez żadnej demokratycznej legitymacji.
Na razie najważniejsze państwa EU buntują się przeciw wprowadzeniu unijnego podatku, ale nie znaczy to że nie ma w tych krajach różnych opinii, tak np. w Niemczech są za tym Zieleni, ci czołowi niemieccy internacjonaliści (nota bene – część ich wierchuszki pochodzi z dawnych niemieckich partii komunistycznych), oraz po części SPD:
www.dw-world.de/dw/function/0,,83389_cid_15205965,00.html
2) Stały Europejski Mechanizm Stabilizacyjny (EMS/ESM)
Ten pomysł to prawdziwa bomba znacznie bardziej zmieniająca Unię niż podatki opisane powyżej.
Dotychczasowa pomoc dla Grecji (i w ogóle PIGSów) odbywa się przez tzw. przejściowy fundusz pomocowy, do którego kasę wrzucają państwa pomagające (Niemcy, Holandia , Francja etc) wg wielkości swoich udziałów w ECB
Od 2013 r. ma być wprowadzona nowa stała konstrukcja – EMS (po polsku) ESM (po niemiecku). Planowane zasady działania ESM są tak rewolucyjne, że na wszelki wypadek nieobjaśniane, nieujawniane przez media mainstreamowe szerokiej publiczności. Mimo to powstał przeciek do prasy (świadomy lub nie) i prasa niemainstreamowa przedstawiła nieoficjalne tłumaczenie angielskiego oryginału na niemiecki. To jest rzecz jasna na razie tylko projekt a nie przyjęta już umowa, zapewne będą jeszcze jakieś zmiany, ale ciekawe jest postudiowanie tego projektu.
Wg niego kapitał zakładowy ma wynosić 700 mld euro, ale władze ESM będą mogły go podnosić dowolnie (nie ma ograniczeń w górę) bez pytania o zgodę państw członkowskich (art. 10 umowy), państwa te będą miały obowiązek uiścić podwyżkę (art. 8) bezwarunkowo, czyli bez pytania swoich parlamentów o zgodę.
Władze ESM mają otrzymać pełny immunitet zwalniający je z wszelkiej odpowiedzialności karnej (art. 27 p. 3 i art. 30) , ESM będzie mieć prawo zaciągania kredytów (art. 17). Itd., itd.
www.peter-bleser.de/upload/PDF-Listen/E-Mail-Info_Eurostabilisierung/Entwurf_Vertrag_ESM.pdf
ESM w tej formie jest wprowadzeniem Unii Transferowej z silną niezależną od nikogo biurokracją zarządczą, poza demokratyczną kontrolą. W Niemczech posypały się zaskarżenia tego projektu do Sądu Konstytucyjnego (SK). Co z tego wyjdzie jeszcze nie wiadomo. Pierwsze orzeczenie SK w sprawie poprzednich zaskarżeń obecnego funduszu pomocowego ma nastąpić 05.07.2011 czyli za parę dni. Wątpliwe jednak, by SK poszedł na pełną konfrontację z elitami niemieckimi i unijnymi.
Oba elementy razem – 1) własne, niezależne od poszczególnych państw dochody (z podatków) oraz 2) własny niezależny od poszczególnych państw ponadnarodowy organ kontroli i dysponowania środkami finansowymi państw członkowskich (ESM) to zupełnie nowa inna EU. Konstrukcja nieboszczki ZSRR to przy niej nieporadna, nieprofesjonalna pchełka, komisarze unijni są gospodarczo sprawniejsi niż komisarze radzieccy. Ci dziesiejsi komisarze sporo się nauczyli na błędach poprzedników, ale co ciekawe zachowali ciągłość nazewnictwa.
Czy taka EU nadejdzie? W atmosferze zastraszania upadkiem, szantażowania „końcem świata”, globalizacją, rosnącą potęgą Chin etc. i powtarzania mantry o braku alternatyw szanse na to ma całkiem duże.