czlowiek_ksiazka
07.07.11, 15:24
Przeczytałem dzisiaj na blogu Janusza Palikota wpis następującej treści:
palikot.blog.onet.pl/Rosja,2,ID430494740,n
Najciekawsze zdanie:
"Zdumiewające jak bez względu na wykształcenie, ducha, pieniądze i całą resztę wszyscy – łącznie z Miłoszem – mamy ten negatywny stosunek do Rosji i pozytywny do Rosjan. (...) To wiemy wszyscy."
wytłuszczenia moje
Zaiste - jest to ZDUMIEWAJĄCE!
1) Dla mnie jest szokujące, że tego typu pytania czy kwestie (tak sformułowane) w XXI w. w ogóle przychodzą komuś (nowoczesnemu) do głowy?
Wystarczy zamienić Rosjan na mieszkańców np. Izraela i wyjdzie nam idiotyczna sentencja ocierająca się o kolor brunatny.
2) Skąd się bierze ten POWSZECHNY stosunek do czegokolwiek w wolnym i pluralistycznym(!) społeczeństwie? Palikot pisze wyraźnie: wszyscy mamy negatywny stosunek...
Jeśli to jest prawdą - ocieramy się wtedy o zjawisko patologiczne.
Palikot opisuje w takim razie stan chorobowy, a to wymaga reakcji.
W zdrowym i w miarę normalnym społeczeństwie nie można mieć chyba pogłównie negatywny (nienawistny?) stosunek do rzeczy tak abstrakcyjnej i mającej od co najmniej 25 lat tak małe znaczenie dla życia zdecydowanej większości Polaków jest enigmatyczne państwo rosyjskie.
3) Jako Eskimos znam wielu Polaków, ale ANI JEDEN z nich żywi pozytywnych uczuć do Rosjan!
Pisząc, że Polacy mają pozytywny(!sic?) stosunek do Rosjan Palikot snuje baśnie.
Proszę porozmawiać z dowolnym przedstawicielem społeczeństwa polskiego i spytać się go jaki ma stosunek do Rosjan.
O tej naszej powszechnej i groteskowej, jaskiniowej, fobicznej, wręcz obłąkańczej rusofobii i wschodofobii piszę od jakiegoś czasu na forum i w tym punkcie w sumie wszyscy są chyba ze mną zgodni. Zresztą uczucie odwrotne (np. uwielbienie - w przyp. Ameryki i Amerykanów) też jest co najmniej dziwne i groteskowe. Z gorących i skrajnych uczuć bez powodu można się chyba leczyć?
Umiar, we wszystkim potrzebny jest umiar i pragmatyczny złoty środek.
4) Niestety albo stety - dla przeciętnego Rosjanina zarówno pojęcie państwa rosyjskiego, jak i samo państwo jest mu bardzo bliskie. Tutaj nie ma większej dychotomii.
Trudno jest "lubić" Rosjan i "nie lubić" państwa rosyjskiego, bo to są dwie strony tego samego medalu.
Państwo rosyjskie to klamra spinająca Rosjan w całość - zapewniająca im na przestrzeni 1000 lat przeżycie, ochronę i rozwój.
Bez swojego państwa przeciętny Rosjanin dezintegruje się.
Szwajcar aż tak bardzo nie potrzebuje państwa jak Rosjanin przywiązany do etatyzmu.
Stąd się m. in. bierze krytyka słabego państwa rosyjskiego wrogiego swoim ludziom w czasach Jelcyna.
Tragiczne i wyjątkowe jednostki w społeczeństwie rosyjskim - prozachodni liberałowe czy dysydenci (zwał jak zwał) nienawidzą państwa rosyjskiego i pewnie dlatego są tak nieliczni i tak strasznie wyobcowani z ogółu.