gelatik
02.03.02, 00:35
Izraelscy żołnierze weszli wczoraj nad ranem do obozów uchodźców palestyńskich
Balata i Dżenin, na Zachodnim Brzegu Jordanu. Zginęło 10 Palestyńczyków, a
ponad 100 zostało rannych. Zginął jeden izraelski żołnierz. W akcji, poza
komandosami i siłami specjalnymi, uczestniczyły helikoptery szturmowe i czołgi.
Wszystko wskazuje na to, że Izraelczycy pozostaną w Balacie i Dżeninie na
dłużej. Źródła izraelskie podkreślają, że oba obozy uchodźców są bastionami
ekstremistów z Hamasu, Dżihadu Islamskiego oraz Fatah. Czuli się oni tam dotąd
dość pewnie, gdyż wojsko starało się nie wchodzić do obozów.
Akcja izraelska jest odpowiedzią na ataki Palestyńczyków. W środę rano w
Jerozolimie Palestyńczyk zastrzelił Izraelczyka, z którym pracował od trzech
lat. Tego samego dnia wieczorem pod Jerozolimą młoda Palestynka wysadziła się w
powietrze w pobliżu zapory drogowej, raniąc trzech policjantów izraelskich.
Palestyńczycy bronili się wczoraj zaciekle w labiryntach wąskich zaułków
Balaty i Dżeninu, detonując przygotowane zawczasu ładunki wybuchowe. Wczesnym
popołudniem Izraelczycy wezwali ludność cywilną do opuszczenia Balaty w ciągu
kilku godzin.
Rzecznik armii Izraela poinformował, że w ciężkich walkach w obozie
uchodźców zajęte zostały kluczowe pozycje palestyńskie.
Na Zachodnim Brzegu, w obawie przed zamachami, zakazano wczoraj żydowskim
osadnikom poruszania się po szosach.
Napięcie wzrosło też na pograniczu izraelsko-libańskim, gdzie Hezbollah po
raz dziewiąty w ostatnich tygodniach otworzył ogień do patrolujących te tereny
samolotów izraelskich. Pod wieczór, w odwecie za inwazje na obozy uchodźców,
Palestyńczycy zaczęli ostrzeliwać z broni maszynowej żydowską dzielnicę
jerozolimską Gilo. Zagrozili też, że dokonają ataków przy użyciu rakiet "Kassam-
2".