Gość: Q
IP: *.kon.tvknet.pl / *.tvknet.pl
17.05.04, 19:44
Ja tam nie wiem jak to jest w "wielkiej dyplomacji". jeżdżę do Francji
rokrocznie, do Prowansji, w której jestem zakochany... rozmawiam z Francuzami
przy winie i jedzeniu, oni nas lubią i cenią, zwłaszcza mamy dobrą opinię
wśród winiarzy za polskich pracowników przy winobraniach, oni sami ciężko
pracują i cenią ludzi ciężkiej, uczciwej pracy... rząd i jego polityka budzi
letnie uczucia, jak u nas... Generalnie nas się boją, jako konkurenta się
boją, wiedzą, wierzą w to, że w UE Polska odbije się gospodarczo... śmieszne,
ale oni uważają nas na szalenie proniemieckich, a chcą by Francja wiele
znaczyła... pewnie, że biorą sie do tego od d... strony, ale my nic nie wiemy
o Francji, jesteśmy autentycznie zapatrzeni w Amerykę i Niemcy, to sa dla nas
wzorce... współny język... tak, pod warunkiem, że jest to angielski :) Oni są
szalenie frankocentryczni !!! Dużo by tu pisać... generalnie Francja jest OK,
Francuzi także, a zwłaszcza Francuzki... no i wino i jedzenie... o zabytkach
i swoistym klimacie, któego gdzie indziej brak, już nie piszę. Generalnie,
powinniśmy się na nowo odkryć, Polska i Francja, Polacy i Francuzi, żyjemy
stereotypami. A Chirac powinien czasem uzyc gumowego młoteczka zanim coś
powie, nie jesteśmy jedynymi bohaterami jego "bon motów" ten facet tak ma, po
prostu...